tojajurek
14.07.09, 21:44
Mam oczywiście na myśli święto narodowe bratniego ludu francuskiego.
Jak ktoś nie był jeszcze 14 lipca w Paryżu, to nie wie co to jest zabawa
ludowa. Ostatnio - jako dodatek do wina pitego na ulicy - tłumy Francuzów
czarnoskórych, brązowych i żółtych oraz kupa cudzoziemców z przewagą kupy i
oczywiście naszych Rodaków.
Co by się jednak nie powiedziało, to fajne święto jest i żal dupę ściska, że
my tak nie potrafimy - spontanicznie, tłumnie i na luzie.
No, ale jak do naszego ponurackiego usposobienia narodowego dodać datę naszego
Święta w zimnym, ciemnym i deszczowym listopadzie, plus durnia mamroczącego z
trybuny nadęte komunały, to mamy to co mamy, czyli gówno w barwach Lechistanu.
A komu przeszkadzało zostawić datę święta 22 lipca, a tylko przemianować na
Dzień Świętej Marii Magdaleny Patronki Arcykatolickiego Burdelu. Byłoby ciepło
i okazja jak znalazł.