Dodaj do ulubionych

Teściowie

30.10.09, 18:36
NIE wytrzymam dłużej z teściami. Mam ich szczerze dość. Oni mnie pewnie też.
Nigdy się nie lubiliśmy. Zawsze wydawało mi się że traktują Krzyśka źle,
gorzej niż na to zasługiwał. Teraz nagle okazuje się że to był ich ukochany
syn. I szlag mnie trafia jak widzę teściową wylewającą potoki łez przed każdym
napotkanym znajomym. Ja nie potrafię płakac przy obcych ludziach. I nie bedę
opowiadała dookoła jak mi jest źle. I nie zrobię pomnika na Wszystkich
Świętych bo "przecież już powinien być". A kwiaty bedę zanosiła wtedy kiedy
chcę, a nie jak radzi teściowa - "w niedziele raniutko, a nie w sobotę, bo w
sobotę w nocy ma być przymrozek i mogą zmarznąć i źle wygladać w niedzielę..."
jak zmarzna w niedziele i bedą nieładne w poniedziałek to juz nie ważne, bo
przecież w poniedziałek nie będzie tylu ludzi na cmentarzu...
Zapytałam teściową czy nosi tam kwiaty dla ludzi, a ona na to że przecież ja
też robię różne rzeczy dla ludzi... W rezultacie ja siedzę w pokoju i mam
prawie piane na ustach, a ona w kuchni obrażona... I atmosfera jest do dupy...
I mam wyrzuty sumienia generalnie, bo wiem że on nie chciałby żebyśmy się z
jego mamą kłóciły...
Ale nie mogę znieść ich wiecznych uwag, ich prób wychowywania MOJEGO dziecka -
które do czasu wypadku też ich średnio obchodziło...
Chce sie stąd wynieść - szybko, jak najszybciej... i jednocześnie boję się
zostać sama, teraz przynajmniej sprzeczki z teściami odwracają moją uwagę od
prawdziwego powodu mojej złości, rozpaczy... czyli jego nieobecności...
Tak sie nie da żyć, a inaczej nie umiem...
Dlaczego to wszystko jest takie trudne?
Dlaczego nam sie to przydarzyło?
Jak do ciężkiej cholery mam stanąć z nimi w niedziele przy jego grobie i nie
wybuchnąć, kiedy znów tesciowa zacznie biadolić???
Jak mam ich polubić albo chociaż zaakceptować???
Obserwuj wątek
    • aniawdowa Re: Teściowie 30.10.09, 18:59
      To trudna sytuacja jak opisujesz...z tesciowymi to juz chyba tak jest ze zawsze
      chca pokazac ze to one najbardziej cierpią moja po przeszło 3 latach nadal tak
      ma a zwłaszcza kiedy ktos znajomy sie pojawia. Na poczatku szlak mnie trafiał
      teraz juz to olew...Ja nigdy nie płakałam publicznie dla ludzi ( choc tego chyba
      wszyscy oczekiwali) płakałam w samotnosci.
      Nie pozwól sobie narzucac przez tesciowa co masz robic jak masz robić bo jak
      pokarzesz ze tak jej wolno to bedzie tak juz robiła.
      Myśle...a w sumie wiem to z własnego doswiadczenia ze nie powinnas bac sie
      usamodzielnienia znaczy zamieszkania samej z dzieckiem. Ja pół roku po..
      zamiszkałam z dziecmi na wsi do rodziny mam 5 km i wcale nie miałam wiecej czasu
      na złośc , rozmyslania bo wiecej miałam obowiązków wszystko było na mojej głowie
      i bardzo dobrze non stop cos było do zrobienia bo nie było nikogo kto by to
      zrobił...nie żałuję bo to był duży krok na przód. A moze masz mozliwośc to
      przeprowadz sie do rodziców.
      Co do nedzieli to Ja mam podobnie bo choć mam z tesciowa obecnie dobry kontakt
      to szlak mnie trafia na mysl ze mamy stac tam razem, nawet nie tyle na nią to na
      szwagra i jego zone bo z nimi mój kontakt sie rozpadł a tam znów bedą udawac
      kochana rodzinkę.. ale po mszy mam zamiar wrócic do domu z dziecmi i miec
      wszystko w nosie a wieczorem pojedziemy na cmentarz na spokojnie...
      życzę wytrwałośći i siły będzie dobrze..
      • czarna715 Re: Teściowie 30.10.09, 21:53
        Wiem jak to jest mieszkać razem z teśćmi pod jednym dachem.Zawsze do wszystkiego musieli się wtrącać ...nawet kiedy żył mój mąż.Oczywiście był tym<<ZŁYM>>synem,a ja okropną synową.Przez 16lat wysłuchiwałam ,że mąż jest nieodpowiedzialny,że nie umie zająć się dziećmi,że za często zagląda do kiliszka,że nic nie umie załatwić jak trzeba..itd..itd...Mogłabym wymieniać i wymieniać.Co to ich obchodziło,to było nasze życie i nasze sprawy,a nie ich <<KOCHANYCH>>teściów...Kiedy zmarł mąż teściwa tonęła we łzach,codziennie chodziła na cmentarz i rozpaczała nad grobem mojego męża.Kiedy tylko spotkała kogoś znjomego udawała męczęnnicę,a przed śmiercią męża zwymyślała Go ,swojego syna.Jak tak można?????Byłam w piątym miesiącu ciąży kiedy zmarł,a teściowa nawet raz się mnie nie spytała jak się czuję.Nadal mieszkam z nimi ,ale się nie daję.Po śmierci męża postawiłam twardo na swoim i nie pozwolę by dyrygowali moim życiem i kazali robić tak jak im pasuje.Wszystko spadło na moje barki,ale wiem,że dam radę,muszę dla dzieci.....
        Co do niedzieli to nie wiem jak wystoję nad grobem męża obok teściów
        ale będą tam również moje dzieci więc jakoś dam radę.
        Mimo że minęło już 18 miesięcy od śmierci męża moi teściowie co drugi dzień chodzą na cmentarz.Moim dniem kidy odwiedzam grób męża jest niedziela...kiedy żył,to w niedzielę spędzaliśmy najwięcej czasu razem i może dlatego odwiedzam grób męża w ten dzień.....
        Tak jak aniawdowa napisała <<wytrwałości i siły będzie dobrze....>>Ściskam cieplutko wszystkie mamy wdowy.

        czarna.
    • martuskad Re: Teściowie 31.10.09, 09:51
      Ja z moimi teściami naszczęście nie mieszkam.Nie mam z nimi żadnego
      kontaktu,jak również i wnuki.Są to ludzie do granic możliwości
      zepsuci i chciwi.Na śmierci mojego męża chcą sie dorobić.Wiele
      rzeczy,które kupiłam wspólnie z Wojtkiem,nie chcą mi najzwyczajniej
      oddać.Więc zgłosiłam sprawe na policje,ale oni nic nie mogą
      zrobić.Dzielnicowy ich odwiedził,ale go zakrzyczeli.Za 2 tyg z
      prawomocnym wyrokiem sądu wkraczam do nich po odbiór mojego
      dorobku.Nigdy nam nie pomagali,bo stwierdzili,że nie ma miejsca dla
      nas u nich.Więc jakoś sami sie wszystkiego dorabialiśmy,a teraz chcą
      wszystko przejąć,po synu,jak twierdzą.Mam ich daleko w
      poważaniu.Tylko boje sie niedzieli,jak stanąć z nimi nad grobem,i
      zachowac sie jak należy,bo znając ich mogą pokazać na co ich stac
      tzn.zaczną publicznie mnie obrażać.Ale musze być silna.Wy dziewczyny
      też pokażcie swoim,że ich obecność nie robi na was
      wrażenia.Trzymajcie sie,pozdrawiam.marta
      • jucha32 Re: Teściowie 31.10.09, 20:38
        Teściowie...temat rzeka.
        Moje doświadczenia są podobne do Waszych.
        W momencie wypadku mieszkaliśmy u teściów. W czasie mojego pobytu
        w szpitalu teściowa za namową swojej głupiej siostry chciała
        zawiadomić opiekę społeczną, że dzieci (wróciły do domu ze szpitala
        wcześniej niż ja)nie mają opieki prawnej.
        Miała pretensje do swojej córki, że opiekuje się dziećmi jej syna,
        a nie myje garów i sprząta domu. Starszy syn miał śrubę w nodze
        i był wożony na wózku inwalidzkim. A do tego rozchorował się na ospę.
        Gdy byłam w szpitalu po ciężkiej operacji (lekarze dawali mi 20% na
        przeżycie) to ja do nich dzwoniłam zapytać co słychać. W końcu
        przestałam.
        Wreszcie, gdy po dwóch tygodniach spędzonych w Klinice
        Kardiologicznej w Katowicach wysłali mnie do szpitala sanatoryjnego
        w Busku - Zdroju,mój teść po pijanemu zadzwonił do mnie. Teściowej
        w tym czasie nie było w domu.
        Gdy po dwóch miesiącach po wypadku wróciłam do domu, teściowa
        przywitała mnie oskarżeniem, że zabiłam jej dziecko.Fakty są jednak
        takie, że to Adam prowadził i jechał za szybko. Padał deszcz i wpadł
        w poślizg. Nie dostosował prędkości do warunków panujących na
        drodze.
        Owszem, to ja zaplanowałam wyjazd, ale nie planowałam wypadku.
        W maju tego roku przeprowadziłam się do domu, który zaczęliśmy
        budować z Adamem.
        Od tamtej pory teściowie nie interesują się nami. Nie odwiedzają,
        nie dzwonią. Rodzeństwo Adama, a miał trzy siostry i dwóch braci,
        też nie.
        Teściowie mają pretensje do mnie, że nie widują dzieci...bo chłopców
        do nich nie przywożę.
        Tak samo są zmotoryzowani jak ja i mieszkają w tej samej odległości.
        Ale od nich do mnie jest dalej.
        To mnie ma zależeć na kontakcie dzieci z dziadkami?
        Moi rodzice mieszkają ze mną i opiekują się chłopcami czasami lepiej
        niż ja. Przed nikim nie zamknęłam swojego domu.
        I takich historii mogłabym mnożyć. Ci ludzie to cholerni egoiści
        i hipokryci.Podobnież bardzo kochali swojego syna. Jedyną żywą
        pamiątką po nim są jego synowie, których oni mają gdzieś. Jednym
        wnukom,które mają oboje zdrowych rodziców, dają 10 tys., a drugim
        dwa dresy każdy po 45 zł.
        Owszem, ja nie jestem do końca w porządku wobec nich, ale oni wobec
        mnie też nie. I ja pierwsza nie wyciągnę ręki do zgody.
        Nie jestem w stanie wykrzesać do nich choćby krzty jakiegokolwiek
        uczucia oprócz obrzydzenia.
        Gdy potrzebuję, aby zajęli się dziećmi to dzwonię i oznajmiam, że
        przywiozę dzieci wtedy i wtedy. Wrócę o określonej porze. Nie proszę
        i nie tłumaczę się. Oznajmiam.
        Żyjemy gdzieś daleko obok siebie. I już nie zależy mi na bliższych
        kontaktach z kimkolwiek z nich.
        Jutro na cmentarzu napewno się nie spotkamy. A i żadnych świąt też
        już razem nie spędzimy chociaż może Adam by tego chciał.
        Nie ma już nas - rodziny. Są oni oraz ja i już tylko moi synowie.
        Z moją teściową nigdy się nie lubiłyśmy. Ona nigdy mnie nie
        akceptowała. Ja jej zresztą też nie.
        Adam był ich ukochanym synem. Bo zawsze ich wysłuchiwał, godził gdy
        się kłócili, pomagał na każdym kroku. Pozostałe dzieci były już
        harde, pyskate i nie przynosiły wszystkich zarobionych pieniędzy
        do domu. Teść zabierał Adamowi pieniądze za nim jej jeszcze zarobił.
        To było w czasach, gdy chodził do zawodówki i odbywał praktyki
        w warsztacie samochodowym znajdującym się na przeciwko ich domu.
        Nawet kiedy byliśmy małżeństwem pomagał im w tajemnicy przede mną,
        żebym się nie denerwowała. Pożyczał im pieniądze zawsze wtedy kiedy
        tego potrzebowali i oddawali dopiero gdy mogli.
        I tak mogłabym bez końca mnożyć przykłady ich chciwości,
        nieucziwości.
        Kiedyś teść podpity powiedział, że tylko Adam i Ewa byli dziećmi
        planowanymi inne to pomyłka.
        Jedynym plusem śmierci mojego męża jest to, że się wymiksowałam
        z tej rodziny. Zostało mi tylko nazwisko.
        Zastanawiam się tylko jak to możliwe, że Adam tak bardzo od nich
        odstawał? Był miły, grzeczny, uczynny, zawsze uśmiechnięty, z każdym
        umiał się dogadać.Moje ciotki i moja babci,go uwielbiały. To on
        chodził do urzędów, bo nie było takiej sprawy, której by nie
        załatwił.A przede wszystkim nie znosił alkoholu i nie przeklinał.
        Dla mojego teścia dzień bez 15 puszek piwa to dzień stracony, a co
        drugie słowo w zdaniu to kurwa. Nic co bym powiedziała, nie było w
        stanie nastawić Adama przeciwko jego rodzinie.Zawsze mi przytakiwał
        i dalej robił po swojemu.
        Moi rodzice strasznie przeżyli jego śmierć. Schudli, posiwieli.
        Kochali go jak własnego syna. Zawsze go chwalili. Matka często mnie
        opieprzała, gdy się kłóciliśmy i skarżyłam się na niego.Wydali
        oszczędności całego swojego życie, aby opomóc mi wykończyć dom.
        Zachowanie, jak często powtarzam, moich byłych teściów jest poprostu
        żałosne.
        Pozdrawiam.
    • jo39 Re: Teściowie 01.11.09, 09:31
      ale ubolewanie i uzalanie sie, jacy to tesciowie sa podli nic nie da,
      tak dlugo, jak bedziecie grzecznie stac z nimi na cmentarzu w
      zaduszki i brac udzial w wykreowanej przez nich szopce pod publiczke.
      Ja to wreszcie zrozumialam i odcielam siebie i dziecko, w czym
      zreszta sama tesciowa mi pomogla, obrazajac sie na nas smiertelnie
      (pierwsza w historii pomoc z jej strony, hehe)
      Na cmentarzu sprzatnelam wczoraj wieczorem, a dzis siedze sobie z
      dobra herbatka, dziecko oglada kreskowki, a na cmentarz pojedziemy
      wieczorem - pomodlic sie w ciszy i spokoju, nie na pokaz. Nie
      bedziemy brac udzialu w pokazowej scenie pt "nieszczesliwa matka i
      kochajaca babka w jednym " tak, zeby wszyscy widzieli - i juz.
      • jucha32 Re: Teściowie 01.11.09, 14:26
        A jednak się z teściami spotkałam. Grzecznie poszliśmy razem na
        cmentarz, postaliśmy nad grobem. Po czym oni się zmyli. Jeszcze
        dziadek pod cmentarzem kupił chłopcom obarzanki i na tym się
        skończyło.
        Gdy oni poszli, nad grobem pojawił się Adama brat z żoną. Postawił
        chyba najmniejszą świeczkę jaką tylko można było kupić.
        Ja wiem, że najważniejsze jest to co w sercu i w pamięci.
        Ja wiem, że nie wszystkich stać na kwiatki, okazałe znicze, ale
        litości. Jeśli wiedział, że go nie będzie stać, to mógł odkładać
        cały rok, żeby kupić znicz lub kwiatki,a nie małe gówno, które
        będzie się świecić góra godzinę.
        Przecież Adam to był jego brat, który mu zawsze pomagał w razie
        konieczności.Lubili razem przebywać, dogadywali się.
        Miałam mu ochotę wykrzyczeć, że jest cholernym, pieprzonym egoistą
        i niech nie struga pieprzonego biedaka, bo wiem, że go stać na
        więcej.Wieśniak.
        • b.wicia Re: Teściowie 01.11.09, 19:04
          Za bardzo chyba kieruje Tobą złość Justynko...
          • jucha32 Re: Teściowie 02.11.09, 18:10
            Tak, Beata masz rację. Nie tylko złość, ale i wściekłość.
            Uważam, że tym mały gównem to jego brat nie uczcił, ale totalnie
            zlekceważył pamieć o Adamie.
            Poprostu nie znoszę tych ludzi. Są już dla mnie obcy.Ze śmiercią
            Adama skończyło się wszystko co mnie z nimi łączyło. Nie ma nas. Są
            oni i jestem ja.
            • b.wicia Re: Teściowie 02.11.09, 19:42
              To przykre, że nie trzymacie się razem, ale często tak bywa. Masz wspaniałych
              chłopaków, dacie radę we trójkę!pozdrawiam!
              • kam-ta Re: Teściowie 03.11.09, 09:01
                U mnie też tak jest, staram się o tym nie myśleć ale to boli.
                Syna też to boli, bo co jakiś czas powtarza, że oni odwrócili się od
                nas.
                A w skrócie u mnie wyglada to tak.
                Teściowa (teść nie żyje) obraziła się na mnie bo zrobiłam pewne
                rzeczy nie po jej myśli, na syna obraziła się za to, że stanął po
                mojej stronie a nie po jej. Jej córka a siostra mężą nie odzywa się
                do mnie i do syna, bo jak czułaby się jej mama. Jej mąż nie
                zadzwonił ani razu od pogrzebu,bo jest mu ciężko (to wszystko są
                słowa siostry męża).
                Czyli jak w czeskim filmie.
                Brat męża i jego żona odezwą się czsami, raz na parę miesięcy.
                • biala999 Re: Teściowie 26.12.09, 23:22
                  Już od jakiegoś czasu noszę się z myślą, czy powinnam napisać o
                  moich teściach... Bo w końcu nie chcę nikogo oczerniać; wiem, że oni
                  też bardzo cierpią po stracie M., ale mnie też jest cholernie
                  ciężko. Tutaj mogę się chociaż wyżalić. Postarm się obiektywnie...
                  Byliśmy razem ponad osiem lat, a małżeństwem tylko rok (co niczego -
                  poza moim nazwiskiem, a to i tak w połowie - nie zmieniło w naszym
                  związku). Byliśmy naprawdę zgodną parą; wiem, że M. bardzo mnie
                  kochał, bo ciągle dawał mi to odczuć - rozpieszczał mnie jak dziecko
                  i wszyscy wkoło (również Jego rodzice) to widzieli. Teraz, gdy Jego
                  zabrakło, ja stałam się dla nich jakby wrogiem. Nigdy nie mieliśmy
                  rewelacyjnych kontaktów, ale oboje staraliśmy się, żeby było co
                  najmniej poprawnie. Moja teściowa to dość trudna osoba, więc często
                  znajdowała różne problemy. Na szczęście mieszkaliśmy osobno, więc
                  gdy miała gorsze dni po prostu tam nie chodziliśmy. M. był zawsze
                  tym gorszym z rodzeństwa (a miał tylko młodszą siostrę) - często
                  słyszłam niemiłe żarty po Jego adresem od Jego własnej matki. O
                  wielu jej niefajnych zachowaniach (jeszcze sprzed naszego związku)
                  sam mi opowiedział - wiedział, że jest trudna, ale kochał ją i
                  szanował, a ja starałm się go w tym wspierać. Po Jego śmierci
                  znalazłam się w dość trudnej sytuacji, także finansowej. Zostałam z
                  ogromnym kredytem i niedokończonym domem (kredyt był wspólny, ale
                  dom i działka formalnie jeszcze M.). Niestety nie mieliśmy dzieci, a
                  w takiej sytaucji według prawa dziedziczą również rodzice.i
                  rodzeństwo. Na stypie teściowie jeszcze zapewniali mnie, że niczego
                  ode mnie nie chcą, jednak już kilka dni po dowiedziałam się, że chcę
                  się dorobić na śmierci ich syna... Następnie zdecydowali, że trzeba
                  pójść do sądu, by dzielić spadek. Oczywiście nie robiłam problemów,
                  ale uświadomiłam ich w kwestii kredytu. Gdy dowiedzili się o jego
                  wysokości i o tym, ze dziedziczą również pasywa, zrzekli się spadku.
                  Od czasu śmierci M. nawet mnie nie odwiedzają (mieszkamy w małej
                  miejscowości, więc nie byłby to problem, jeśli chodzi o
                  komunikację); nie pytają, jak się czuję, czy mam z czego żyć
                  (wiedzą, jaki mam kredyt i ile zarabiam). Jest mi cholernie przykro,
                  bo co jakiś czas docierają do mnie różne plotki, jaka to jestem
                  przebiegła i jak się dobrze ustawiłam. Okazało się, że ktoś im
                  powiedział, że dostałam ogromne pieniądze z polisy i oni oczywiście
                  w to wierzą. W ogóle co jakiś czas robią mi różne rzeczy na złość,
                  ale o tym nie warto mówić. Nie wiem, jak powinnam się zachowywać.
                  Mój kochany Mąż nie chciałby, żebym się z nimi kłóciła i ja też tego
                  nie chcę. Przykro mi jednak, że jedyne, co im po nim zostało (czyli
                  ja) nic dla nich nie znaczy.Myślą tylko o pieniądzach... Sprzedali
                  nawet części, które zostały z auta... Bo M. jechał ich samochodem i
                  to ich samochód rozbił. Ja nie mogłam nawet patrzeć na zdjęcia tego
                  samochodu, a oni zwyczajnie rozebrali go na części i nimi handlują.
                  Jedna z gorszych rzeczy, którą usłyszałam od teściowej, to: "syna
                  nie ma, samochodu nie ma..." . Z jednej strony wiem, że powinnam ich
                  olać i odpuścić, z drugiej chciałabym mieć z nimi dobry kontakt.
                  Przez pamięć dla M. ... Wiem, że piszę bardzo chaotycznie, ale
                  jestem bardzo tym wszystkim zdołowana. Zwłaszcza, że nie dostałam
                  nawet smsa w związku ze świętami; ani od Jego matki, ani od siostry.
                  Nie mówię już o zaproszeniu na kawę czy obiad... Przykro mi:((((( I
                  M. też jest na pewno smutno, gdy to widzi... Dzięki za wysłuchanie
                  moich problemów... Dobrze, że jest to forum.
                  • atkkaa Re: Teściowie 27.12.09, 11:53
                    "syna
                    nie ma, samochodu nie ma..." - to bardzo smutne, ze matka moze tak powiedziec..
                    Ja nigdy nie mialam dobrego kontaktu z tesciowa, zreszta Maz tez. Ona zawsze
                    byla dziwna, obrazona na niego, na mnie, na caly swiat.. Nigdy jej nie lubilam,
                    choc nie mialam okazji jej dobrze poznac (choc mieszkalismy razem przez jakis
                    czas!). Jednak opowiesci Meza o Jego matce postawily ja w baaardzo niekorzystnym
                    swietle. Przeszla sama siebie, kiedy po smierci Meza rozmawiala ze mna przez
                    telefon i zapytala, jak ja mam na imie i to zlosliwie, bo choc jest juz stara,
                    to nie ma altzheimera, amnezji itp a mieszkajac z nami ponad rok bardzo dobrze
                    to wiedziala... Nie bede wspominac, jak sie zachowala na pogrzebie... Oczywiscie
                    bardzo plakala nad grobem, ze jej syneczek nie zyje itd. (rzeczywiscie to bylo
                    bardzo na miejscu, zwazywszy, ze nie widziala go od 5 lat, bo nie miala na to
                    ochoty!!!)
                    Nie ma co przejmowac sie tesciami, mamy w sobie tyle goryczy, ze nie warto jej
                    dolewac... Mnie jest tylko przykro, ze moj Maz mial taka matke, bo byl dobrym
                    czlowiekiem i zauwazylam nie raz, jak bardzo brakuje mu matczynej troski, bardzo
                    cierpial z tego powodu..
    • wiola0302 Re: Teściowie 27.12.09, 21:19
      Teściowie... Jak ja ich nienawidzę!! Całe życie byli przeciwni naszej miłości!
      Nie byli nawet na naszym ślubie. Pięć lat mieliśmy spokój, bo nie odzywali się
      do nas. A kiedy urodziła się nasza Julcia 3 lata temu, bardzo chcieli się
      pogodzić, żeby mieć kontakt z wnuczką. Mimo wielu wątpliwości wyciągnęliśmy do
      nich rękę. I wtedy koszmar zaczął się na nowo! Wieczne buntowanie przeciwko
      mnie... Nawet wtedy jak znalazł sobie kochankę, to ją uważali za synową i
      przyjmowali w domu, wynajęli im mieszkanie, wyposażyli,... Pomieszkali 1,5 m-ca,
      wrócił do domu, bo kochał... Wybaczyłam...
      Żyłby nadal mój ukochany Grzesiu, ale był bardzo zagubiony, słuchał rodziców,
      zwyczajnie się ich bał... I znowu się zaczął spotykać z nią, u teściów w
      domu,... W końcu znowu się wyprowadził, tylko że mieszkania nie zdążyli jeszcze
      wynająć. No i poszedł spać do garażu. Tej nocy był mróz, zaczął nagrzewać auto i
      zasnął... Śpij spokojnie kochanie...
      Niedawno wykrzyczeli mi, że i tak zrobiliby wszystko, żeby nie był ze mną. W
      wigilie spotkałam ich na cmentarzu - zrobili awanturę w obecności setek ludzi...
      Nawet tam Misiaczku nie masz spokoju, ale ja wiem, że kochałeś tylko mnie i
      córeczkę, a tamta była tylko zabawką na pocieszenie. Kiedyś mi to wyjaśnisz Grzesiu!
      • justynakm1 Re: Teściowie 28.12.09, 09:54
        Dziewczyny.. czytam Was i po raz kolejny wiem, ze nie jestes sama..
        moich wypowiedzi o niedoszlych tesciach (bylismy narzeczenstwem)
        jest kilka na tym forum. Oni, z racji wysokiego stanowiska "tescia",
        mieli i mają innych za plebs: dla nich najwazniejszy jest stan konta
        i samochód. Nie zrobiles kariery: jestes gorszy. Tersciowa sie
        sadzi, a sam K mial o niej srednie zdanie, jako o matce. Oni tez
        zawsze bardziej dbali o Jego siostre, ktorej ja mam dosc, bo to len
        i malo kumata, ale ojciec za uszy i dzieki znajomosciom obsadzil na
        stanowisku. K byl zawsze ten gorszy,mimo, ze zdolniejszy, dusza
        towarzystwa, pomocny, wpatrzony w rodzicow. Ja bylam dla Niego za
        slaba, nie raz matka pytala o jego ex (bo bogatsza byla). Moich
        rodzicow traktowali z gory, niegrzecznie, choc nie przeszkadzalo im
        to u nich jesc i pic ile weszlo... Zaraz po stypie tesc powiedzial
        mi "mam towj nr komorki, bedziemy w kontakcie", mimo ze wiedzial, ze
        zostalam w w-wie sama, rodzice daleko. Matka tez mi wsparcia nie
        dala, nigdy nie zadzownila przed weeekendem (eby choc na obiad nie
        musiala zaprosic), tylko w ndz wieczorem, wiec juz nawet nie
        odbieralam tel... Wiecie, kiedys bylo mi tak zal, ze nie zostalismy
        malzenstwem, ale wiem, ze moi nieodszli tesciowie by nam zatruli
        zycie... I nie znioslabym tego, ze K byl na posylki, a Jego
        siostrunia do odbierania laurow
    • bajeczka35-pl Re: Teściowie 29.12.09, 00:20
      Teściowie na dzwięk tego słowa dostaje drgawek.Mój mąż przed śmiercią żył z kochanką zaakceptowaną przez swoich rodziców.Kochanica była tak bezczelna ,że do tej "cudownej"kobiety mojej teściowej zwracała się dosłownie "mamusiu ",a ta żmija pozwalała na to mimo tego,że słyszała to nasza córka.Przyszłam wtedy z dzieckiem do szpitala.Po śmierci A.ukradły mój samochód ,który oddały dopiero wtedy kiedy wiedziały ,ze już nie ma żartów bo zgłosiłam to na policje.Dla teściów ważniejsza była ta ,która rozbiła rodzinę niż własna wnuczka ,jedyne dziecko ich syna.Od 2007 roku włóczę się po sądach bo ta s..a walczy o to co należy się jej wnuczce.Od 2 miesięcy widują moją córkę bo ona chciała spotykać się z dziadkami.Trudno mi było pozwolić na to ,ale zgodziłam się.Zrobiłam to tylko dla dziecka.A oni ?Los ich już chyba dostatecznie ukarał za to co zrobili ,zapomniałam dodać ,że wyrzucili mnie z dzieckiem z mieszkania jeszcze przed śmiercią A. Kochanica wydawała się im ważniejsza ,niż ja i dziecko.Teściowie tak bardzo sekundowali temu związkowi nie przewidzieli tylko ,ze ta znajomość okaże się dla syna tak tragiczna. Nigdy im nie wybaczę tego co zrobili.Poniekąd przez nich moja córka nie ma już ojca.
      • isiogrze Re: Teściowie 29.12.09, 12:16
        Witam

        Postanowiłem zabrać głos w tej dyskusji, żeby pokazać, że czasem może
        być inaczej.
        Od chwili tego co się stało, zawsze mogę liczyć na pomoc Teściowej...
        Staram się tej pomocy nie nadużywać , ale tak szczerze mówiąc , bez
        niej byłoby mi duuużo ciężej.
        Wiele przeszła, nie jest lekko stracić córkę, widzę to w jej oczach
        codziennie, widziałem też na wigili. Kilka lat temu sama została
        wdową , więc pewnie też rozumie po części mój ból.
        Nie ma między nami szczególnej bliskości, mam natomiast dla niej
        ogromny szacunek, za to kim jest, za jej mądre wyważone rady, i za to
        że po ślubie pozwoliła nam żyć własnym życiem, a po tym wszystkim nie
        odwróciła się od nas.
        Może być .. inaczej.. wszystko zależy.. od człowieka..
        Pozdrawiam, życząc podobnych Teściów.
      • wiola0302 Re: Teściowie 29.12.09, 19:45
        Bajeczko, twoja historia jest żywcem wyjęta z mojego życia... Doskonale cię
        rozumiem, przechodzę to samo...
        • agni-123 Re: Teściowie 14.01.10, 23:13
          Jak dobrze,że ja mam teściów dalekooo.Nie muszę ich oglądać na co
          dzień.Ja też czuję żal i wściekłość.Kiedyś myślałam,że będę miała
          dobry kontakt a teściami,ale się pomyliłam.Mój mąż nie dał sobie nic
          powiedzieć na swoją matkę,ale po paru sytuacjach oczy mu się
          otworzyły.O nie jedno miał żal do swoich rodziców.Owszem odwiedzał
          ich,ale myślę,że raczej z obowiązku.Trudno mi powiedzieć bo mało
          mówił jak od nich przyjeżdżał.Może nie chciał mnie wkurzać.Nie
          wiem,bo był raczej skryty,trudno było sie cokolwiek od niego
          dowiedzieć.A ja tam nie jeździłam.Nie wiem jak teściowa przeżywa
          śmierć syna,bo mówić można wiele,ale po zachowaniu na pogrzebie nie
          widziałam w niej rozpaczy.Przy pożegnaniu,a tak zupełna
          obojętność.Nie wiem może przeżywała na swój sposób,ale mi leciały
          łzy cały czas spontanicznie.Obiecałam sobie nie płakać na
          pogrzebie,ale to było silniejsze ode mnie.A z rodziną męża mam taki
          sobie kontakt.Dobrze,że też są daleko,bo i tak zero
          zainteresowania.Więc jest dobrze jak jest.Biednie,samemu,ale
          szczęśliwemu.
          • edzia764 Re: Teściowie 15.01.10, 15:16
            Angi ..."więc jest dobrze, jak jest. Biednie, samemu...." popieram
            Cię w tym stwierdzeniu. Moi teściowie już nie żyją, ze strony
            rodzeństwa męża "zero zainteresowania" ..... niech tak będzie, niech
            oni będą szczęśliwi, ale .... powinni się zastanowić nad swoim
            postępowaniem, bo nikt z nas nie wie co go może jeszcze spotkać. My
            tutaj nie jesteśmy same, ponieważ każda z nas dźwiga bagaż cierpień
            umiemy się zrozumieć, a kiedy jest taka potrzeba wspierać się
            nawzajem .....
            • agni-123 Re: Teściowie 15.01.10, 16:11
              Masz rację edzia764 nikt nie wie co mu los przyniesie.Tak oni są
              teraz szczęśliwi,ale do czasu i wtedy im się oczy otworzą.Nie jestem
              mściwa(żeby mnie nikt źle nie zrozumiał),ale wtedy powiemy:"teraz
              wiecie co to za ból".Bo życie bywa okrutne i nikt nie wie co mu
              przyniesie najbliższa przyszłość.Ja już wiele razy mówiłam teściowej
              jak mi ciężko,ale co ją to obchodzi.Tylko do cholery są jeszcze
              dzieci po jej synu.W kapuście ich nie znalazłam.Czasem czuje taką
              złość,że aż mną szarpie.Ale ona jest daleko i dobrze,bo bym miała
              dodatkowy problem i więcej siwych włosów.
              • gosiula74 Re: Teściowie 19.01.10, 08:58
                Przykre te wszystko co piszecie.
                Ja mam to szczęście w tym wszystkim ,że mogę liczyć na teściów.
                Teściowa stoi za mną murem przy załatwianiu wszystkich spraw.
                Widzimy się przynajmniej 2 razy w tygodniu.fakt ,zę to ja zazwyczaj do nich
                jeżdżę ,ale oni nie maja za bardzo jak dojechać.
                Siostry męża też od czasu do czasu wpadają na kawę .
                Namówiły mnie na wspólnego sylwestra.
                Pamiętają o urodzinach dzieci , o świętach.
                Teraz mamy lepszy kontakt niż wtedy gdy Adam żył.
                Moze wszyscy ( ja też) stwierdziliśmy ,że nie warto szarpać sie o błahostki .
                Szkoda ,ze nie wsyztskim jest to jednak dane.
                Bo naprawdę dobrze jest wiedziec ,zę ma sie wsparcie.
                • majka.1984 Re: Teściowie 31.03.10, 11:51
                  moi teściowi wyrzucili mnie z mieszkania po śmierci męża nie miałam do niego
                  prawa bo było ich.... na początku byłam na nich zła o to i o przykrości jakie
                  przez nich miałam....

                  przez pół roku waliłam do ich drzwi.... nie chciałabym spotykać ich na cmentarzu
                  i czuć złość... później przychylnie zaczęli na mnie patrzeć i rozmawiać... nie
                  raz zapraszają mnie do siebie... jestem u nich średnio co dwa tygodnie....

                  a dziś dostałam kartkę świąteczną... gdzie teściowa napisała....
                  życzy rodzina....
                  Mama J......
                  Tata K.....

                  cieszę się że się nie poddałam i że tak walczyłam.... teraz jak wychodzę od nich
                  pytają kiedy ich odwiedzę.... miło tak ( a zawsze jak wie, że przyjadę zrobi dla
                  mnie coś co lubię:))))

                  cieszę się też że nie mieszkam z nimi.... bo nie potrafiłabym z tego wszystkiego
                  wyjść... . jak widać TEŚCIOWA TEŻ CZŁOWIEK :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka