Dodaj do ulubionych

Boję się

22.11.09, 00:17
Boję się nocy, pustego łóżka i samotnych poranków. To są chyba najgorsze
momenty w całym dniu kiedy człowiek kładzie się spać a potem budzi w pustym
łóżku. Kiedy wyciąga rękę i zamiast ciepła ciała kochanej osoby trafia w zimną
i gładką pustkę pościeli.
Boję się powrotu do pracy, 300 km od domu, i samotnych wieczorów po niej.
Zawsze wieczorem dzwoniliśmy do siebie, teraz telefonu już nikt nie odbierze
ani mój nie zadzwoni.
Boję się weekendów, które zawsze spędzaliśmy razem, a teraz nawet nie mam po
co wracać do siebie nad morze.
A na końcu boję się sam siebie i swojej fizyczności. Czasami marzyłem o tym,
żeby nie być żonatym i móc robić na co mam ochotę.
Boże jaki ja jestem popaprany :(
Obserwuj wątek
    • vipercia Re: Boję się 22.11.09, 00:46
      rozumiem Cię, tak samo wszystko mnie to wszystko przeraża ... boję
      się też,... że kiedyś ktoś z Jego numeru telefonu zadzwoni do mnie
      (został przekazany innej osobie w firmie), ... swoich zbliżających
      się urodzin (pierwszych bez Niego) ... potem świąt bez Jego
      obecności przy stole ... momentu kiedy trzeba będzie opróżnić szafę
      z Jego rzeczy ... lata bo już nigdzie razem nie pojedziemy ... i w
      ogóle całego życie bez Niego
    • anna9290 Re: Boję się 22.11.09, 01:41
      nie bój się. U mojego męża nie wyłączono komórki od dwóch lat. Jeśli chcę go
      wysłuchać to słucham. Byle jaki tekst: "proszę zostawić wiadomość", Ale dla mnie
      i dla dzieci wystarczy. Mamy nagraną tę informacje na nasze tel. ale rewelacja
      jak dzwonię na jego numer i to słyszę. To taki sygnał od niego, że mnie słyszy.
      Ale nie jestem przekonana ze to dobra rzecz...
      • biala999 Re: Boję się 22.11.09, 13:26
        Ja też się boję - samotności, pustego domu, kiedy wracam z pracy,
        tego, że moje życie już zawsze będzie wyglądało tak, jak teraz...
        Boje się, że rzeczywiście kiedyś zwariuję z rozpaczy - ciągle mam
        wrażenie, że tak niewiele mi do tego brakuje. Boję się moich
        teściów, którzy nie potrafią zrozumieć, że można tak bardzo kogoś
        kochać. Boje się, że jeśli spróbuję sama odejść, to już nigdy Cię
        nie spotkam...

        Boję się życia bez Ciebie, Skarbie.

        "A Ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź..."
    • ls48 Re: Boję się 22.11.09, 15:35
      Wiem o czym mowisz. Już minął rok a ja ciągle czekam.Czekam z obiadem, kupuje
      Jego ulubione ciasta,owoce.Szczegolnie brakuje mi Jego obecności wieczorem,
      kiedy siadalismy z kieliszkiem winka i podsumowywalismy miniony dzien i
      robilismy plany na jutro. A teraz nic. A teraz tylko cisza i puste miejsce przy
      stole.Na wakacjach w tym roku nie bylam bo bez niego morze juz napewno nie jest
      takie samo.Uwielbialismy wloczyc sie brzegiem morza......Ech. juz nic nie
      warto.pozdrawiam i życzę światelka w tunelu.Lidia
      • isiogrze Re: Boję się 22.11.09, 16:42
        Tak...
        Strach jest stałym towarzyszem naszego życia...
        Jak byliśmy dziećmi baliśmy się wielu rzeczy,
        Potem baliśmy się, że nikt nas nie pokocha,
        baliśmy się o bliskie nam osoby,
        ...o nasze malutkie dzieci....
        teraz.. boimy się o siebie, i nasze kruszynki, które zostały z nami.
        Niestety, strach zawsze będzie... musimy nauczyć się z nim żyć...Jesteśmy silni. Inaczej by nas tu nie było...
        Teraz tylko często brakuje kogoś z kim moglibyśmy się podzielić naszymi obawami.. i razem z nimi walczyć..
        Damy radę.. musimy.
        • tilia7 Re: Boję się 22.11.09, 18:07
          Tak,strach jest z tych wszystkich uczuć najgorszy.Nad wszystkim innym, nad
          najgorszym nawet bólem, da się jakoś zapanować,mieć przynajmniej świadomość
          tego, co się z nami dzieje.Strach jest inny.Paraliżuje,odbiera możliwość
          realnego osądu rzeczywistości.Na dodatek nigdy nie wiadomo,kiedy znowu uderzy ze
          zdwojoną siłą.Ja najbardziej ze wszystkiego boję się,że jednak zwariuję z
          rozpaczy:(Najgorsze jest rano,zaraz po przebudzeniu,kiedy jeszcze trochę się
          jest w tych snach a już trochę tu i przez chwilę nie do końca wiadomo,co jest
          prawdą.Często dopada mnie takie uczucie,jakbym nagle spojrzała w dół i
          zobaczyła,że nic tam nie ma tylko bezdenna,pusta otchłań...i nie wiem już wtedy
          czy jeszcze jestem "normalna" czy już nie.
          • justynakm1 Re: Boję się 22.11.09, 21:35
            Ja tez sie boje..ze to jednak prawda.. to co sie stalo.. swiat boje
            sie panicznie, juz czuje przerazenie, wylacze kom zeby mi nikt tych
            durnych smsow wesolych swiat nie wysylal.. boje sie roku 2010 bo to
            bedzie rok od poczatku do konca bez Niego... boje sie zimy, wtedy
            sie poznalismy, 6 grudnia...boje sie zycia, od 9 mies czuje pustke,
            smutek, coraz wieksza tesknote... niech mnie ktos obudzi z tego
            koszmaru...
    • ppieprz Re: Boję się 22.11.09, 19:37
      kajetan...
      to wszystko niestety normalne...
      ja też czasami lubiłam samotnośc i cieszyłam się kiedy krzysiek zabierał Hanię
      do rodziców a ja zostawałam sama... szłam do koleżanki i oraganizowałyśmy sobie
      jakos wieczór, a kiedy wracałam myslałam sobie: co za szkoda że nie mam więcej
      takich chwil...
      teraz myślę czasami że ktoś (bóg? los?)ukarał mnie za te myśli... na początku
      miałam nawet wrażenie, że to moje mysli go zabiły! chociaż nigdy taka myśl nie
      powstała przecież w moim umyśle! chciałam tylko więcej czasu tylko dla siebie...
      i proszę. złośliwy los daje mi teraz niezliczoną ilość czasu w samotności...
      samotności, której boję się bardziej niż śmierci właściwie...
      • biala999 Re: Boję się 22.11.09, 22:49
        Starch... Odkąd pamiętam, bałam się o Niego - że pewnego dnia
        przegra z własną pewnością siebie. Gdy tylko mogłam, jechałam z Nim -
        wiedziałam, że mimo moich próśb, jeździ szybko, zbyt szybko...
        Niestety pracowaliśmy oddzielnie, nie mogłam więc za każdym razem
        siedzieć na miejscu pasażera. I tego strasznego wieczoru mój
        największy koszmar się spełnił... Teraz dalej się boję, ale o to, że
        moim strachem sprowadziłam to na Niego. Bałam się, że Go starcę i
        tak właśnie się stało. Tak wiele razy mówiłam Mu, że kiedyś
        zginie... Prosiłam, żeby wolniej, ostrożniej jeździł. Może gdybym
        tak o tym nie myślała, ta cholerna Pani Śmierć nie zauważyłaby nas,
        a Ty byłbyś teraz przy mnie...?

        Boję się Skarbie, że to moja wina...

        "A Ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź..."
    • wiolawarszawa Re: Boję się 22.11.09, 21:08

      Tęsknota..Jej dużo we mnie jest.. Zima, która co wieczór otula mnie..
      Miłość której już nie mogę dać.. pocałunków których już nie mogę
      brać..
      Bezsilność, że nie mogłam zrobić nic.. Złość bo nie tak miało być..
      ...Nadzieja... która nie dała nic....
      Niesprawiedliwość, że to właśnie On....
      Pustka, która wypełniła dom...
      Ból na samo wspomnienie...
      Cisza gdy wypowiadam Jego imię...
      Strach... czy Jemu „tam” dobrze jest....
      I choć często gubię się... choć czasem w nicości zapadam się...
      To wiem, że Kochanie moje... poprowadzi mnie... i wskaże drogę,
      którą powinnam iść...
    • madzik2-4 Re: Boję się 22.11.09, 22:31
      Takie same odczucia towarzyszą mi prawie od dziewięciu miesięcy,boje sie
      samotności,a zarazem lubię być samotna,cały czas wieczorami wspominam,
      marzę,wieczory i weekendy... w tedy najbardziej odczuwam samotność.Moje serce
      przepełnia smutek i tęsknota,przepełnia miłość do mojego męża....a teraz pojawił
      się ktoś kto chce wtargnąć w moje życie które tak skrupulatnie sobie układałam w
      samotności.I co ja robię...bronię się,odrzucam,ale boję się ze braknie mi sił,ze
      ulegnę,nie chcę i chcę... plątanina myśli.Serce mówi nie,a jednak ta samotność
      zarazem okropna jest............boję się tego co moge zrobic,boje sie tego co mi
      los jeszcze przyniesie..........ja to dopiero jestem popaprana........
      • justynakm1 Re: Boję się- do Madzik 23.11.09, 14:12
        Madzik, ja tam za Ciebie trzymam kciuki! az mi sie serce ucieszylo,
        ze ktos chce Ci odebrac troszke tej samotnosci.. pzepraszam, ze tak
        pisze, ale to taka iskierka nadzieji.. choc rozumiem Twoje obawy,
        jakas niecxhec, strach, wyrzuty sumienia.. ale kazda z nas.kazdy z
        nas musi kiedys zawalczyc o siebie. Licze a to, ze jak juz kiedys
        kiedys, daleko stad (czasowo) bede gotowa, to ten nowy czlowiek
        bedzie mi zeslany przez Kubusia. Ze Kubus go zaapraobuje i powie mi
        jakos: on bedzie moim godnym zastepca... tylko czy nie za bardzo
        dalam poniesc sie marzeniom piszac to??? brzmi jakos nierelanie..
        • kasik2222 Re: Boję się- do Madzik 23.11.09, 14:40
          może brzmi nierealnie... ale jest realne:) ja jestem tego
          przykładem. Ja też się broniłam, rękoma i nogami, bo przecież JA NIE
          MOGĘ! ale uległam i nie żałuję. Juz nie jestem sama, samotna. Pewnie
          że są takie przyziemne kłopoty, mniej lub bardziej ważne. Ale
          łatwiej we dwoje je rozwiązywać. Dajcie sobie szansę, jeśli taka sie
          pojawi.
          • madzik2-4 Re: Boję się- do Madzik 23.11.09, 22:27
            Dziękuję za te słowa........
    • atkkaa Re: Boję się 23.11.09, 19:14
      Mnie przerazaja samotne poranki, kiedy sie budze, bedac jeszcze na granicy jawy
      i snu, wydaje sie, ze to wszystko jest nieprawda, ze mialam jakis koszmar.
      Pozniej okazuje sie, ze jednak Go nie ma.. Coraz bardziej boje sie tez zycia,
      przyszlosci. Zawsze myslalam, ze jestem silna. Teraz przekonalam sie, ze bez
      Niego jestem dzieckiem, nie radze sobie. To On prowadzil mnie za reke, mowil co
      jest dobre, a co zle. Byl moim drogowskazem i co najwazniejsze najlepszym
      przyjacielem. Teraz musze sama podejmowac decyzje i tego tez strasznie sie
      boje. Jakby to wytlumaczyc.. boje sie, ze zrobie cos , co Jemu by sie nie
      spodobalo. Boje sie, ze nie poradze sobie z wychowaniem dziecka. Ja nic nie wiem
      o dzieciach. Przeraza mnie samotnosc, bo jestem piekielnie samotna, zdarza sie,
      ze nie mam sie do kogo odezwac. Ile mozna byc samemu ze soba, siedziec w tych
      czterech scianach i chodzic z lazienki do pokoju i tak w kolko.. Boje sie
      okrucienstwa i przewrotnosci zycia - ja tydzien przed smiercia Meza myslalam o
      tym, jakie moje dziecko (jestem teraz w ciazy) ma szczescie, ze bedzie sie
      wychowywalo w pelnej rodzinie (ja wychowalam sie bez ojca), no i oczywiscie
      wszystko musialo sie popieprzyc...
    • beattrix120309 Re: Boję się 23.11.09, 22:31
      Wszyscy mamy to uczucie ...lęku przed samotnością, pustym łóżkiem....samotnymi
      świętami wolnymi dniami co kiedyś były wyczekane zaplanowane i takie wspaniałe a
      teraz są pustką i wypełnione strachem.
      Też boję sie tego wszystkiego, boje się co będzie dalej...jak dam radę temu
      wszystkiemu...czy uda mi się wychować dziecko i czy wystarczy mi sił i pieniędzy
      na wszystko co potrzeba. Boje się że kiedyś będę potrzebowała tego wspaniałego
      wsparcia...tych słów " Kochanie jesteś ślina dasz radę" ....a tego nie będzie.
      Nadal po prawie 9 miesiącach nie potrafię przyzwyczaić się do tej pustki i
      samotności...czasami aż serce rozrywa na kawałki....(((

      Ale wiem już teraz że są tu ludzie na tym forum do których w trudnych chwilach
      mogę zadzwonić a one podadzą pomocną dłoń...dziewczyny DZIĘKUJĘ..:)))
    • samotny_3 Re: Boję się 24.11.09, 00:01
      Drogie Panie
      Czytając Wasze wypowiedzi nie mogę powstrzymać się od łez,są tak pełne bólu,obaw
      co do dalszego życia i troski o dzieci.Rozumiem to,bo to samo przechodzę co
      Wy.Ale jesteście jeszcze młode,macie perspektywę i nadzieję że los i do was się
      uśmiechnie ....bo musi.
      Przecież nie może tak być do końca życia,głęboko wierzę że tak się
      stanie.Potrzeba tylko czasu,chociaż wiem że na pewno nie będzie już tak jak
      było.Ale proszę nie zapominać że kochane osoby które odeszły pragną abyście były
      znowu szczęśliwe,żebyście mogły znowu kochać i być kochane.Teraz te słowa brzmią
      może jak jakaś herezja,ale kiedyś będą bardziej realne.Proszę uwierzcie mi że
      tak się stanie,ponieważ z całego serca pragnę aby tak było.
      Za Waszą miłość ,dobroć, w pełni zasługujecie aby kiedyś i dla Was los okazał
      się łaskawy.Przecież nie może być cały czas noc pełna bólu,tęsknoty i łez.
      Musi i dla Was zaświecić słońce które pozwoli aby na wasze twarze powrócił
      uśmiech,i radość ż życia.
      Pomimo tej tragedii jaką przeżywacie,musicie żyć bo macie dla kogo,musi powrócić
      wiara że kiedyś będzie inaczej,lepiej,że powróci szczęście.Z całego serca pragnę
      tego i tak się stanie.
      Po jakimś czasie nie jedna z Was przypomni sobie moje słowa że miałem racje
      W przeciwieństwie do Was ja już nie mam ani perspektyw ani nadziei,dlatego tak
      mocno pragnę aby Was drogie Panie ponownie spotkało szczęście.
      Przepraszam że piszę tak prostymi słowami,nie poetycko ale piszę to co mi serce
      dyktuje i przepraszam jeśli ktoś poczuje się tym urażony.
      • vipercia Re: Boję się 24.11.09, 11:24
        ja się boję, że dostaję obłędu, za dwa dni minie miesiąc ... i
        ciągle błagam Go, żeby mnie zabrał do siebie ... bez Niego życie
        straciło sens
    • wiolawarszawa Re: Boję się 24.11.09, 18:22

      To prawda...to wszystko jest tak trudne, że żaden człowiek, który
      nie przeszedł tej drogi nigdy Nas nie będzie w stanie zrozumieć...
      Dzień w którym zabrano nam naszych bliskich a wraz z Nimi wszystkie
      nasze marzenia, plany nigdy nie powinien się zdarzyć.. zabrał nam
      tak wiele ale dłużny nie pozostał... Przecież dał w zamian... ból,
      cierpienie, rozpacz, samotność, pustkę i tęsknotę... Cały nasz świat
      przewrócił do góry nogami...zabijając nas od środka. Strachu jest we
      mnie dużo mniej... Przecież radzę sobie każdego dnia...
      jestem..trwam.. i walczę z bezdusznymi urzędami .. własnymi
      słabościami .. z samą sobą..z natłokiem myśli, które czasem są nie
      do zniesienia.. Bardziej we mnie jest tęsknota za tym co było a
      czego już nie ma... Tak sobie czasem myślę... że dałam radę choć
      łatwo nie było i nie jest... I wiem że podołam by dalej iść.. Skoro
      to co się wydarzyło nie zabiło mnie...(czasem bardzo żałowałam i
      jeszcze bywają dni, że żałuję).. to myślę, że sobie poradzę...
      Tęsknie bardzo.. jest mi często źle... smutek wielki jest... motam
      się jak zamknięty w klatce..doświadczalny szczur... ale nie poddam
      się...dla Niego...dla Darka...dla siebie...przecież już tyle
      wytrzymałam... A co przyniesie los... staram się nie wybiegać zbyt
      daleko myślami...już raz to zrobiłam...i wiem jak boli...

      Beatrix120309…. Po mojemu Bea….. to ja Ci dziękuję... Jesteś
      wspaniałą dziewczyną..ciepłą, serdeczną, otwartą i bardzo dzielną..
      i miałam dużo szczęścia (w tym naszym nieszczęściu), że Ciebie
      poznałam... Dziękuję.. Madziulkę ucałuj w nosek… jest urocza:):)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka