Dodaj do ulubionych

syn uciekł od nas

08.04.10, 08:33
syn na dobre wyprowadzil sie z domu . ma 17 lat . nie mogę o niczym innym
myślec jak tylko o zaniedbaniach i błędach , które popełniłam w jego wychowaniu.
boje się o jego przyszłość , bo ma w sobie duży poziom agresji . do tego nie
chce sie uczyć mimo niezłych predyspozycji.
co mi pozostało ? czekać czy może jeszcze walczyć o niego . dodam ,że odnosi
się do mnie z dużą nienawiścia
Obserwuj wątek
    • bracialwieserce Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 09:29
      Proszę DOKładnie opisać problem? Czemu syn się wyprowadził
      wasze wzajemne relacje info jest skąpe.
      • marionaud_1 Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 09:41
        I napisz, z czego się utrzymuje oraz coś o jego motywacji.I ja
        sama, i moje dorastające dzieci też wyporwadzilismy się dość
        wcześnie z domu (w trakcie studiow) - z potrzeby bycia "na swoim" i
        tylko nieco przeciw rodzicom. CZy potrafisz to rozpoznać u syna?
        • usmiechmidaj Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 12:34
          jakiś czas temu -rok , dwa , mówił ,że jak dorośnie to sie wyprowadzi .
          motywował to głownie awanturami w domu i złym traktowaniem jego.
          wyprowadził sie do dziadkow , którzy od dawna sugerowali mu , że on to powinien
          mieszkać z nimi .
          ja namowy dziadków odbieram jako traktowanie dziecka jak zabawki i chęć
          przywłaszczenia go sobie .
          ale tak jak napisalam najbardziej nie mogę sobie darowac wszystkich zaniedbań i
          głupot z mojej strony , które doprowadziły do tego ,że jest jaki jest .
          • nat.wroclaw Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 12:43
            usmiechmidaj napisała:

            > motywował to głownie awanturami w domu i złym traktowaniem jego.

            > ale tak jak napisalam najbardziej nie mogę sobie darowac wszystkich zaniedbań
            i głupot z mojej strony , które doprowadziły do tego ,że jest jaki jest .

            > co mi pozostało ?

            Przełknąć.
            • usmiechmidaj Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 13:51
              przełknąć nie mogę, bo nadal zależy mi na jego przyszłości
              • verdana Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 13:59
                Nie da się traktować 17-latka jak zabawki i "przywłaszczyć go
                sobie" - piszesz o synu, jakby miał lat 7, a nie za rok miał być
                pełnoletni.
                Czy rzeczywiscie w domu były awantury? Czy są nadal? Co oznacza, ze
                uwazał, ze był źle traktowany?
                • usmiechmidaj Re: syn uciekł od nas 09.04.10, 12:31
                  tak awantury były .
                  dziadkowie ,gdy u nich mieszkaliśmy po prostu go zawłaszczali.
                  jak się wyprowadzaliśmy to nawet wtedy naciskali , żeby on z nimi został . miał
                  14 lat.
              • deodyma Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 14:31
                a te klotnie i awantury faktycznie mialy miejsce w Waszym domu?
    • tully.makker Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 14:31
      Wyprowadzka do dziadkow to nie tragedia zyciowa.
    • doctor.no.1 Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 16:15
      Wiesz, dzieci nie uciekają z kochających domów i od dobrych
      rodziców...
      • tully.makker Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 16:28
        To akurat nieprawda. Dzieci to ludzie, maja swoje potrzeby i styl
        bycia czesto rozniacy sie od rodzicow, czasami po porstu nie ma
        chemii. A idealnych domow i idealnych rodzicow nie ma.
        • kochamkotyijuz Re: syn uciekł od nas 08.04.10, 16:50
          Za malo tu danych, ale moze byc ,ze nadmiernie go kontrolowalas
          ingerowalas w jego prywatne sprawy,upominalas,radzilas kiedy rad
          sluchac nie chcial i to wywolywalo w nim agresje wobec ciebie.
          Uciekl do dziadkow bo bedzie mu latwiej nimi manipulowac.
          Dobrze przynajmniej ,ze wiesz ,ze jest caly i zdrowy.
          • usmiechmidaj Re: syn uciekł od nas 09.04.10, 12:27
            tak własnie było . były ciągle jeden temat . rób lekcje . a on wolała gry
            komputerowe.
            u dziatków ma rzeczywiście luz-blus
        • mgla_jedwabna Re: syn uciekł od nas 09.04.10, 01:17
          To akurat prawda. Dzieci nie uciekają z kochających domów. Jeśli wyprowadzają się z prostej potrzeby prowadzenia stylu życia różniącego sie od stylu rodziców, nie ma to charakteru ucieczki.
          • kajda28 Re: syn uciekł od nas 09.04.10, 10:45
            U mnie nie było kochającego się domu, a jednak nie chciałam z niego
            uciekać- czułam się tam bezpiecznie. Odchodząc od męża też
            wiedziałam że zawsze mogę wrócić do domu rodzinnego, nawet nie
            uzgadniając to wcześniej z rodzicami- oczywiście tylko na krótki
            okres czasu- ale to zawsze będzie moja przystań, schronienie. To źle
            jak młody człowiek nie czuję się bezpiecznie w swoim domu, jak nie
            traktuje go jak swojego domu.
            • usmiechmidaj Re: syn uciekł od nas 09.04.10, 12:37
              i o takim domu do , którego można wrócić własnie marzyłam dla moich dzieci . na
              razie rzeczywistośc rozmineła sie z marzeniami i dlatego tak sie dręczę.
              przypominam sobie wszystkie błędy.

              dziękuje tym , którzy pocieszaja ,że to nie koniec świata
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: syn uciekł od nas 10.04.10, 01:11
      Rozumiem Pani dylematy i niewesołe refleksje.Szczególnie, że syn nie dokonał
      naturalnej, rozwojowej separacji, ale zmienił opiekunów czym zamanifestował
      swoje niezadowolenie wobec domu rodzinnego. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się,
      że skoro nie jest pełnoletni Państwo jako rodzice czyli jego przedstawiciele
      ustawowi, w rozumieniu kodeksu rodzinnego, jesteście zobowiązani do opieki nad
      nim i związanej z tą opieką odpowiedzialności. I dlatego, być może , powinniście
      zażądać jego powrotu, posługując się także i tym argumentem.
      Skoro zdarzyła się ta sytuacja, wiedząc ile krytycznych myśli ma Pani pod swoim
      adresem, warto pomyśleć o pracy nad sobą. I to bez względu na to czy syn
      mieszka z Panią czy nie. Zawsze warto coś zmienić w Waszych relacjach.
      Dlatego zaproponowałabym Pani wyjazd na Grupę Otwarcia organizowany przez
      Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie dla osób z całej Polski. Jest to forma
      intensywnego treningu interpersonalnego czy też terapii grupowej podczas którego
      można popracować nad rozmaitymi problemami relacyjnymi. Po szczegóły odsyłam na
      stronę internetową Laboratorium www.lps.pl.
      Wydaje mi się, ze to dobra propozycja dla poprawy Pani relacji z synem na
      przyszłość. Przecież jeszcze nie abdykowała Pan z roli matki. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • verdana Re: syn uciekł od nas 11.04.10, 09:38
        Może prawnie można "zażądać" powrotu 17-laka, watpię jednak czy
        jakikolwiek sad nakaże osobie w tym wieku, ktora nie mieszka p[od
        mostem, tylko z dziadkami, aby wrocila do domu. Drugi problem -
        nastolatek sprowadzony do domu sadownie moze zrobić coć o wiele
        gorszego, niż wyprowadzenie się do babci. Trzeci - udzielając rad
        matce, od ktorej uciekło dziecko należy zastanowić si, czy dając jej
        radę , jak siłą sprowadzić dziecko do domu, nie skrzywdzi się
        dziecka - to nie walizka.
        Poprawiać relacje z synem, można i trzeba. Wykorzystywać prawo, aby
        sprowadzić go do domu, ktorego nienawidzi - to najgorsza rada, jaka
        spotkalam na tym forum.
        • iwoniaw też jestem zdumiona 11.04.10, 21:49
          - nie tylko, że taka rada pada w opisanej sytuacji, ale że jeszcze od
          "eksperta"...

          Zgadzam się z pozostałymi osobami w tym wątku - trzeba zacząć od
          zmian samej siebie, wyciągnąć do dziecka rękę, może iść na terapię
          (na początek bez dziecka) - ale ściągać 17-latka do domu za pomocą
          aparatu państwowego (na rok zresztą tylko najprawdopodobniej) w
          sytuacji, gdy mieszka z bliską rodziną i wiemy, że jest bezpieczny?
          Toż to jakieś koszmarne nieporozumienie.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: też jestem zdumiona 14.04.10, 13:03
            Nigdzie w swojej wypowiedzi na namawiam do używania aparatu
            państwowego ( czytaj w tym wypadku: sądu ) do uregulowania spraw
            między opisanymi rodzicami a ich synem. Zdziwiła mnie zatem ta
            interpretacja i chcę ją sprostować.
            Radzę natomiast, i z tego się nie wycofuję, aby wykorzystać swoją
            rodzcielska odpowiedzialność jako argument w rozmowie. Np w
            rozmowie z synem lub z dziadkami, którzy przejęli faktyczną
            opiekę nad nim i którzy uczestniczą w sporze, jak napisała autorka
            wątku.
            Tym niemniej w sytuacji istotnej i poważnej ( może nie w tej
    • leni6 Re: syn uciekł od nas 11.04.10, 10:40
      Nic nie zrobisz. Spróbuj na nowo ułożyć sobie relacje z synem w nowej sytuacji.
      Bez awantur i pretensji, tylko traktując go jako młodego dorosłego człowieka,
      który może sam o sobie decydować.
      • doctor.no.1 Re: syn uciekł od nas 12.04.10, 17:35
        Pewnie, że najłatwiej napisać, że u dziadków "może nic nie robić a w
        domu musi się uczyć"... Tymczasem relacja między dzieckiem a
        rodzicem to coś więcej niż tylko nauka czy odpędzanie od komputera...

        Nie czuję w Twoich wypowiedziać ciepła matczynego czy autentycznej,
        ciepłej troski o dziecko. Takiego ciepła, jakie wynika z matczynej
        bezinteresownej miłości...



    • marianka_marianka Re: syn uciekł od nas 12.04.10, 21:01
      A ja tylko dodam, że łatwiej będzie ponownie nawiązać z synem dobre relacje, kiedy nie mieszka z Wami pod jednym dachem.
      • kochamkotyijuz Re: syn uciekł od nas 14.04.10, 03:38
        A skad takie ataki na pania Agnieszke?Przeciez wyraznie napisala,ze
        mozna byloby zazadac sadowego powrotu syna do domu a nie ,ze tak
        TRZEBA postapic.Uwazam ,ze ona jako ekspert wie wiecej niz my tu
        razem w kupe wziete.Skoro tak napisala tzn ,ze niejednokrotnie
        spotkala sie z podobnym przypadkiem.No coz okres dojrzewania,czas
        buntu,pretensji do swiata dopada i nasza pocieche.Tylko jedna sie
        kotroluje a druga juz nie.Ja nie dziwie sie autorce watku za swoje
        podejcie.Dlaczego ma przymykac oko na fanabrie rozwydrzonego synka???
        Nic to sie ma do niej jako matki dobrej czy nie.Sytuacja wymknela
        jej sie spod kontroli bo pewnie bardzo sie starala jako matka i
        nieslusznie czuje sie tak traktowana przez wlasnego syna.No ale jak
        to w zyciu bywa najedzony glodnego nie zrozumie.
        • p_wolf Re: syn uciekł od nas 14.04.10, 10:59
          > Poprawiać relacje z synem, można i trzeba. Wykorzystywać prawo, aby
          > sprowadzić go do domu, ktorego nienawidzi - to najgorsza rada, jaka
          > spotkalam na tym forum.

          Myślę dokładnie to samo. Jeżeli dojdzie np. do doprowadzenia syna do domu przez
          policję, to autorka wątku może w dniu jego 18 urodzin widzieć syna ostatni raz w
          swoim życiu.


          > Dlaczego ma przymykac oko na fanabrie rozwydrzonego synka???
          > Nic to sie ma do niej jako matki dobrej czy nie.

          Jeżeli syn był np. bity, a jedyny kontakt z matką polegał na słuchaniu mantry
          "dlaczego znów nie odrabiasz lekcji", to jego ucieczka z domu nie była
          fanaberią. Dzieci nie podejmują decyzji o zmianie opiekunów ot tak, bo słonko
          zaszło za chmurkę.


          > Sytuacja wymknela
          > jej sie spod kontroli bo pewnie bardzo sie starala jako matka i
          > nieslusznie czuje sie tak traktowana przez wlasnego syna.

          Te wszystkie dzieci kręcące się pod dworcem centralnym w Wawie też pewnie miały
          rodziców którzy byli za dobrzy i za bardzo się starali.
          • verdana Re: syn uciekł od nas 14.04.10, 15:21
            Ekspert, ktory poucza matke, od ktorej ucieklo do dziadków
            nastoletnie dziecko, ze może wykorzystać argument prawny - daje
            matce broń do reki. Nie znając sytuacji , wiedzac, ze w domu byly
            awantury podsuwa matce myśl, ze MOŻE wykorzystać prawo, aby syna do
            domu sprowadzić. I nawet nie zdaje sobie Pani sprawy z możliwych
            konsekwencji - pisze bowiem Pani nie do matki, ktorej dziecko
            uprowadzono, ale do takiej,z ktorą 17-latek nie chce być. Nie
            widząc, jak powazne sa powody ucieczki może Pani podsunąć rodzicom
            myśl, ajk szantazem czy prawem sprowadzić do domu syna - być moze
            uciekającego przed realnym zagrożeniem.
            Poraza mnie ta beztroska.
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: syn uciekł od nas 14.04.10, 22:54
              Z jakiś powodów duża część mojej drugiej wypowiedzi nie wydrukowała się.
              Postaram się więc ją dokończyć.
              Myślę nadal, że rodzice są odpowiedzialni za nieletnie dzieci. Pod wieloma
              względami w tym i prawnymi. Na przykład powinni takie dziecko utrzymywać. A może
              tego chłopca już nie powinni, skoro sam podjął decyzję o wyprowadzce z domu ? A
              może jeśli dziecko z ważnych dla niego powodów przestało lubić rodziców to
              wygasa ich obowiązek alimentacyjny ? Przecież chłopiec podjął integralną
              decyzję. Jak moje oponentki odpowiedziałby na takie pytania ? Nadto uważam,że
              problemy nawet ze zbuntowanym siedemnastolatkiem, lepiej rozwiązywać tworząc
              wspólną płaszczyznę. Nie znamy przyczyn decyzji chłopca o odejściu z domu.
              Nastolatki skłonne są do decyzji impulsywnych. Rolą rodziców dzieci w tym wieku
              jest właśnie nauka jak takie impulsy uczyć się powściągać lub przekładać je
              na działania konstruktywne. Wydaje mi się, że bierne godzenie się z każdą
              decyzją młodego człowieka, jest tak jak napisałam, abdykacją z roli rodzica.
              Tego żadną miarą nie chcę promować.
              Czasem postawienie granic dorastającemu dziecku, co nie oznacza siłowych
              rozwiązań, jest oznaką miłości rodzicielskiej większą niż pozwalanie na każde,
              nawet absurdalne czy niebezpieczne zachowanie.
              Jeśli takie swoje zachowanie rodzic połączy z pracą nad sobą i refleksją nad
              wpływem własnego zachowania na powstałą sytuację może polepszyć relację z
              dzieckiem. I taką radę pozwoliłam sobie przekazać autorce wątku. Agnieszka
              Iwaszkiewicz

              • verdana Re: syn uciekł od nas 14.04.10, 23:15
                Rodzice mają obowiazek alimentować dziecko do 26 roku zycia, jeśli
                się uczy - niezależnie z kim mieszka. Ich obowiązek alimentacyjny
                nie wygasnie jeszcze co najmniej rok, bo do 18 roku życia nauka w
                Polsce jest obowiazkowa. Wiec - prosze wybaczyć - to są po prostu
                bzdury...
                Nie ma Pani pojecia o tym, co dzieje się w domu - wiadomo, ze sa
                awantury. Nie wie pani nawet, czy 17 latek nie jest bity, czy jest
                dobrze traktowany, czy nie jest terroryzowany - nie wie Pani o tym
                domu nic, oprócz tego co napisała matka. Stanęła Pani po stronie
                rodziców, uznajac bezpodstawnie, ze mają oni albo rację w sporze,
                albo przynajmniej część racji. Mozliwe, ze tak jest. Możliwe jednak,
                ze dom tego 17-latka jest miejscem, w ktorym mlody człowiek byc nie
                moze i nie powinien, a Pani radzi, jak go tam sprowadzić z
                powrotem.
                Co innego rozmowy z synem, a co innego wskazywanie rodzicom, jak
                mogą strasząc syna czy dziadków sądem, albo wrecz wykorzystujac ten
                sąd sprowadzić go do domu. Jesli syn wrocilby po zwyklych rozmowach -
                byloby dobrze. Jednak pani wskazuje drogę, ktora moze spowodować,
                ze dziecko zostanie sprowadzone do domu nie dzięki rozmowom, ale
                dzięki szantazowi.
                Czasem takie dzieci potem nie siedza grzecznie, ale uciekaja
                naprawdę. Czasem, tracac jedyne bezpieczne miejsce, skaczą z okna.
                Jak Pani, kompletnie nie wiedzac, co się dzieje w rodzinnym domu,
                nie słuchając racji syna, moze być tak pewna, ze chodzi o
                rozwydżonego lub zbuntowanego dzieciaka, ktoremu trzeba "stawiać
                granice", a nie nieszczęśliwego 17-latka, ktory szuka bezpiecznego
                miejsca poza domem?
                Pani rada, bez wysluchania drugiej strony i jej racji jest
                karygodna - nie waham się tego napisać.
                • agnieszka_iwaszkiewicz Re: syn uciekł od nas 15.04.10, 08:39
                  Z całym szacunkeim dla Pani "Verdano" i Pani stanowiska w tej
                  sprawie, ale Pani też nie wie jak wygląda sytuacja w tym domu.
                  podobnie jak my wszyscy na forum. To co Pani napisała, to są
                  jedynie fantazje i przypuszczenia, do których także dochodzą emocje.
                  Uparcie Pani twierdzi, że w swoich wypowiedziach straszę rodziców
                  sądem, choć nic takiego nie napisałam. Napisałam wyraźnie o
                  odpowiedzialności rodziców za dziecko. Taka odpowiedzialność ma
                  wiele aspektów, w tym również prawne. I że warto o tym pamietać, bo
                  gdy dziecko nie mieszka w domu wpływ na jego zachowania i decyzje
                  jeszcze bardziej się zawęża. A chyba nie ma Pani nic przeciwko
                  wpływowi rodziców na dzieci. Choć bywa on różny i często
                  polemiczny, to nie oznacza, że rodzice winni się go definitywnie
                  pozbywać, ilekroć tak zadecyduje dziecko.
                  Szczerze mówiąc nie skupiałabym się na tym jednym aspekcie, bo nie
                  wydaje mi się on aż tak istotny, gdyby nie nieprawidłowa i trochę
                  tendencyjna interpretacja mojej wypowiedzi. Wyjaśnienie tego
                  wydaje się ważne, bo nieporozumienie czy tez niezrozumienie tej
                  kwestii, może wzbudzać zamieszanie w innych , którzy cztają
                  dyskusje na forum.
                  Dla mnie istotnym jest problem granic wpływu rodziców na decyzje
                  nastolatka, które często bywają nieracjonalne. I kiedy i jak godzić
                  się na te, które są racjonalne, ale trudne.
                  Ważne są dla mnie także uczucia rodziców, nawet tych, którzy
                  popełniają błędy, którzy zgubili drogę do swoich dzieci i kontakt z
                  nimi, a którzy mogą i mają prawo martwić się o nie, tęsknić, chcieć
                  coś zmieniać. Nawet jeśli robią to nieporadnie, z lękiem.
                  Autorka wątku ma refleksję nad swoim zachowaniem i ważne jest dla
                  mnie jak można jej pomóc tę refleksje dobrze wykorzystać. Agnieszka
                  Iwaszkiewicz
                  • verdana Re: syn uciekł od nas 15.04.10, 08:52
                    Ja też nie wiem.
                    Toteż nie daję rad matce.
                    jeśli nie wiadomo, o co chodzi, można wyobrazać sobie rózne
                    sytuacje. Rady musza być tak wywazone, aby uwzględnić to, ze mozliwa
                    jest racja obu stron. Nie mamy tu do czynienia z awanturą, po ktorej
                    nastolatek wybiegł z domu, trzaskając drzwiami, tylko z problemem,
                    ktory trwa, jak pisze matka od lat. Matka sama pisze o awanturach, o
                    tym, że syn jej nienawidzi - i że popelniala wiele błędów.
                    Na razie mieszkanie w domu spowodowało, ze nastolatek się nie uczy i
                    się wyprowadził. To nie trzylatek. To niemal dorosly facet i pisanie
                    o "decyzji dziecka" jest swoistą manipulacją.
                    W związku z tym, ze nie mamy pojecia, o co byly awantury, dlaczego
                    nastolatek od lat nienawidzi matki - oczywiście można radzic, aby
                    rozmawiać, poprawiać kontakty. Natomiast podawanie możliwosci
                    prawnych, jak sprowadzić dziecko do domu - a nawet zachęcanie, aby
                    17-latka do tego domu sprowadzić - to rada, z ktora nie moge się
                    zgodzić. Bo całkowicie pomija dobro tego mlodego czlowieka - nie
                    wiadomo co w domu się dzieje. pani interpretuje wieloletnie, fatalne
                    kontakty jako bunt - a moze to nie but, tylko racjonalna reakcja?
                    uczucia rodzicow sa wazne, ale drugorzedne. Matka, ktora przez 17
                    lat nie nawiazała kontaktu z synem nie powinna oczekiwać, aby syn
                    wrocił do domu.
                    Dobre wykorzystanie refleksji to być może pójscie do specjalisty od
                    terapii rodzinnej, który wyslucha OBU stron. Rozmowy z synem.
                    Rozmowy z dziadkami (jak podejrzewam - tesciami..). A przede
                    wszystkim zastanowienie się, ze dobro dziecka to nie tylko
                    pilnowanie nauki.
                    • rosapulchra-0 Re: syn uciekł od nas 22.04.10, 01:29
                      czytanie ze zrozumieniem się kłania, verdano..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka