stulic
29.04.10, 00:29
Wszyscy uważajcie. To może spotkać każdego...miałem ustabilizowane
życie rodzinne i zawodowe. I nigdy żadnych tendencji do romansu. I
nagle pojawiła się kobieta, z którą rozpętała sie wielka pryjaźń, a
potem wielka miłość -największa w moim życiu. Może zasłaniam się
odpowiedzialnością, ale bardzo mi zależało żeby mój rozwód odbył się
w warunkach pokojowych - bez wzajemnych żalów i pretensji. I nistety
trwało to zbyt długo (pół roku). Moja ukochna tego nie mói ale wiem
że próbuje sobie ułozyć życie inaczej. To strasznie boli. Nie będę z
nią, ale z żoną chyba też nie bo już się zbyt daleko od niej
odsunąłem - chyba już nie chcę. I proszę nei krytykujcie. Napisałem
to tylko żeby się wyżalić - bo nawet nie mam komu. I może kogoś uda
mi się ostrzec....