29.05.10, 17:29
wszyscy piszą tu o teściowych. Ja mam bardzo fajną. Za to teść doprowadza mnie
do szalu. Czy jeśli nie dogadujecie się z teściową na relacji z teściem też to
się odbija?
Obserwuj wątek
    • znowuniedziela Re: a teść? 29.05.10, 22:11
      mój do zeszłego miesiąca był ok, naprawde nie mieszał się w nic, był miły,
      pomocny, ja mu też pomagałam, bo nie może dźwigać, ale teraz, po ostatniej
      awanturze, która objęła cały dom( a tylko miała do powiedzenia coś ta wredna
      żuka) nagle , nie wiemy z mężem jak jej się to idało9-przeszedł na stronę tesciowej.
      Mnie to nie będzie jakoś trudno znieść, natomiast jemu i owszem, bo zazwyczaj
      jak do mnie zapukał(pracuję w domu i jestem do południa prawie zawsze), to mu
      pomogłam, jeździłam na zakupu, a teraz-hihihihi-musi sobie radzić sam :)
    • deodyma Re: a teść? 30.05.10, 09:04
      tescia akurat mam fajnego.
    • barbasia017 Re: a teść? 30.05.10, 11:51
      U nas pierwsze konflikty były właśnie z teściem i przełożyły się na relacje z
      teściową. Z czasem obydwoje wspierając się wzajemnie umilali nam życie. Teść gdy
      tylko się postawiłam biegł ze skargą do żonki, obydwoje nakręcali się tym co
      powiedziałam lub zrobiłam wg. nich nie tak i już obydwoje atakowali równo. Im
      spokojniej, tudzież z kpiną lub uśmiechem reagowałam na zarzuty z palca wyssane,
      tym bardziej rozsierdzeni dowalali. Zawsze racja musiała być po ich stronie, nie
      spoczęli do dziś, gdyby mogli to chcieliby decydować o wszystkim, od menu,
      poprzez finanse, organizacji naszego urlopu, naszych poglądach, skończywszy na
      wyborze grobowca [ koniecznie czarny granit] itp. Rodzice kontrolujący i tyle.
      • kannama Re: a teść? 30.05.10, 18:08
        Mój teśc to z tych co uwazaja, że baba sie tylko do garów i roboty w
        polu nadaje. Teściowa łatwego życia z nim nie ma. Ona to taka dobra
        kobieta co uważa, że jak Bóg dał taki los, trzeba temu podołać.
        Sprząta, pierze, gotuje a on ją nawet woła, żeby mu leki podała z
        półki w tym samym pokoju co on siedzi, bo mu sie z krzesła nie chce
        wstawać (sprawny jest). Mnie sie teść okrutnie czepia, ale teściowa
        raczej go hamuje. Gdyby nie on- miałabym super teściów :)
        • gomat1000 Re: a teść? 01.06.10, 19:40
          A teść miły i kochany jak trzeba mu pomóc. Ostatnio chciał aby zawieść mu na działkę ziemie i jakiś inny arsenał narzędzi ogrodniczych. Nie ważne, że ma swój samochód, że mu szkoda, bo to nówka prosto z salonu, lepiej wykorzystać nasz. Nie mam nic przeciwko temu, w końcu mamy samochód terenowy i straszne mu wożenie ciężarów. Pojechaliśmy zawieźliśmy i było dobrze. Ale jak tylko mąż mój (zapalony off-road`owiec) chciał na tej działce opłukać nasz samochód z błota to zaraz się zaczęło,marudzenie że trawię zniszczy, że na działce samochodu się nie myje, że to taki duży samochód i że za dużo wody zużyje.... wrrrrr.... Kurde następnym razem sam niech sobie wozi na działkę swoje kwiatki i grabki, nie dam więcej samochodu, w końcu to moje autko... wrrrrrrrrrrrr
          • kannama Re: a teść? 02.06.10, 12:55
            mi się zawsze wydawał, że z chłopem się łatwiej dogadać niż z kobietą...dopóki
            nie poznałam mego teścia :)
        • kobietka_29 Re: a teść? 20.11.10, 10:23
          kannama napisał:
          > Sprząta, pierze, gotuje a on ją nawet woła, żeby mu leki podała z
          > półki w tym samym pokoju co on siedzi, bo mu sie z krzesła nie chce
          > wstawać (sprawny jest).

          :) Tak jakbym mojego tescia miala przed oczami. Przy obiedzie siedzi za stolem wyprostowany jakby kij polknal. Na poczatku nie nie wiedzialam nigdy, co mu jest. Okazalo sie, ze biedak czeka zawsze, az mu zona na talerz nalozy. Chocby stalo pod nosem, nie wezmie sam. Nawet szklanke z woda trzeba mu napelnic. A bron Boze, ktos odwazy sie jako pierwszy zaczac napelniac swoj wlasny talerz. faux pas.
    • flanderka Re: a teść? 27.07.10, 13:14
      mój teść był alkoholikiem, kiedy go poznałam był już w AA, więc o
      awanturach itp słyszałam tylko z opowiadań.
      Generalnie dobrze się dogadywaliśmy do czasu, kiedy dowiedzieli się,
      że chcemy się przeprowadzić i zamieszkać AŻ 50 km od nich. Wtedy
      stałam się wrogiem nie tylko teściowej, ale całej rodziny, a teść
      był wobec mnie wręcz agresywny (wrzeszczał, wyzywał itp)
      • czubata Re: a teść? 27.07.10, 14:06
        Mój teść udawał zawsze że jest po naszej stronie a jak się potem okazało to on
        najbardziej buntował tesciową przeciwko mnie.Ups,wydało się...
        Jest dwulicowy bo w twarz sprzyja a za plecami to ohoho...
      • frog.1 Re: a teść? 27.07.10, 15:36
        Mój teść też był alkoholikiem.Przestał pić po....rozwodzie z teściową.To mówi
        samo za siebie.Ale ja mu się nie dziwię,też bym piła jakbym miała taką żonę!
    • pluzek Re: a teść? 28.07.10, 11:15
      mój w przeciwieństwie do mamuni nie odzywa się za bardzo, w sumie
      szkoda że nie wstrząśnie swoją połowicą, ale pewnie tak jak syn dla
      świętego spokoju...
    • sunshine_83 Re: a teść? 20.11.10, 04:20
      Moj tesc jest, byl i podejrzewam bedzie alkoholikiem juz zawsze (on oczywiscie uwaza ze nie jest) - bo jak mozna nazwac osobe, ktorej prawo jazdy zabrano juz dwa razy (za jazde w stanie nietrzezwym)? Czlowiek dorosly, a nadal pod wplywem jezdzi, tesciowej to tez nie przeszkadza - kiedys powiedziala (po tym jak na imprezie zwrocilam mojemu mezowi uwage ze juz wystarczy mu piwka, bo to nie chodzi o to zeby sie nastukac tylko zeby mile spedzic czas) ze ona jak wracala do domu to byla taka pijana, ze zatrzymala sie w pewnym momencie drogi na krawezniku - jadac na pasie pod prad!!! Moj maz, bedac malym dzieckiem byl bity (kilka razy zostal uderzony do nieprzytomnosci przez pijanego ojca), rodzenstwo i matka rowniez. Zdradzal zone. Teraz jest - a raczej wydaje mu sie ze jest wzorem wszelkich cnot. Ja okazalam sie nieodpowiednia zona dla jego syna, o czym dowiedzialam sie jak mu sie jezyk rozwiazal i nagle dostal odwagi by mi ublizac.
    • kobietka_29 Re: a teść? 20.11.10, 10:15
      :) O tesciu moglabym napisac ksiazke. Zaczelo sie juz przy pierwszym spotkaniu. Wowczas jeszcze mieszkalam w Polsce i meza tylko widywalam raz na miesiac, gdy albo ja do niego albo on do mnie przyjezdzal. Moj niemiecki byl zatem stosunkowo bierny- tj. balam sie i wstydzilam mowic, ale rozumialam wszystko. Faza nauki jezyka, ktora kazdy przechodzi. Ale moj tesc, choc pozjadal wszystkie rozumy, bo ma tytul Dr., nie slyszal o czyms takim i dla niego bylam zwykla biedna polska idiotka. Przy naszej pierwszej wspolnej kolacji, gdy uslyszal, jakie mialam wyksztalcenie i ze chce po przeprowadzce do Niemiec uzupelnic moje studia, powiedzial do meza, zeby ten sprawdzil, czy ja wogole mam mature! Mialam wowczas (fakt, niewiele) licencjat z przygotowaniem pedagogicznym. Skonczylam uniwerek i koledz. tesc, choc bardzo madry i obyty w swiecie (jak sam o sobie mysli), nie zna sie tez i na sprawach edukacji. Dla niego koledz, to tylko to, co maja w Niemczech- liceum dla doroslych z mozliwoscia matury. Wedlug niego nie moglabym studiowac w Niemczech, bo nie mialam nawet odpowiedniej matury. (Bo w Polsce mozna przeciez pracowac jako nauczyciel bez matury. Czyz nie prawda?) A jakbym nawet ja miala, to jest to wschodnioeuropejska matura i jej tu pewnie nikt mi nie zaliczy. Pozatym nie potrafie mowic po niemiecku. To wszystko na glos dyskutowal z moim mezem, siedzac przy mnie... Dziwnym trafem 3 miesiace po przeprowadzce dostalam sie na studia, egzaminy z niemieckiego zdalam na najwyzsza ocene, uniwerek zaliczyl mi nie tylko mature ale wogole caly licencjat i 2 lata po rozpoczeciu studiow, mialam w reku dyplom magistra... Tescia to wcale nie przekonalo. Jego zdaniem, takie studia kazdy idiota moze skonczyc (ekonomika? nauki polityczne? przeciez to czyste bzdury), w koncu jestem tylko magistrem. A jego synek (brat meza) od 10 lat studiuje sama ekonomike i bedzie inzynierem! :) Nie bede sie rozpisywac, bo na prawde moznaby bylo ksiazke napisac. Moj tesc jest zwyczajnie przekonany, ze jest najmadrzejszy i najdoskonalszy w swiecie pod kazdym wzgledem i daje to mi i mojemu mezowi odczuc na kazdym kroku.
    • k.techniczna Re: a teść? 08.05.12, 20:47
      Ja akurat z mym przyszłym teściem mieszkam (od roku, na szczęście niedługo się z przyszłym małżonkiem wyprowadzamy). Mimo tego, teściu nie widzi potrzeby odzywania się do mnie. Nie było żadnego zapoznania się, przedstawienia, powiedzenia kilku słów o sobie. Zachowuje się tak, jakbym w ogóle nie istniała. On mieszka na dole, my na górze, ale kuchnia jest wspólna. Jak coś robię w kuchni, to on wychodzi. Całkowicie mnie ignoruje.

      Taki przykład ignorowania: kiedy moja kotka się okociła, jednego konkretnego kociaka obiecałam podarować mojej mamie (miała to być spokojna kotka - mama ma psa, który nie toleruje kocurów). Teściowi o tym nie mówiłam, bo i po co, on też w ogóle do mnie nic nie mówi, a poza tym moje koty to moja sprawa, jemu nie przeszkadzały. Pewnego dnia wracam wieczorem do domu, a kociaki tylko trzy, brakuje tej kotki dla mamy, biegam po całym domu i podwórku, szukam małej i znaleźć nie mogę. Na drugi dzień teściu informuje mojego narzeczonego, że kotkę oddał jakiejś dziewczynce. Nie żeby moja mama miała się z tego powodu załamać, ale mógł chociaż zapytać, ja też bym chciała zdecydować, do kogo ma trafić kociak, którym się przez ostatnie trzy miesiące opiekowałam.

      Najciekawsze jest to, że wiem, że teściu będzie chciał mieć kontakt z przyszłymi wnukami. Zastanawiam się, jak on to sobie wyobraża.
      Aha, mój narzeczony i jego mama (do których się teściu odzywa, choć bardzo rzadko) twierdzą, że on mnie lubi, do teściowej to nawet mnie chwali czasem (że ładnie posprzątałam, że dobry mam wpływ na mego narzeczonego).

      Teściową za to mam miłą, sympatyczną i nie wtrącającą się za bardzo (może dlatego, że rzadko się widujemy...)
    • kobietka_29 Re: a teść? 10.05.12, 07:48
      kannama napisał:

      > wszyscy piszą tu o teściowych.

      A nie prawda. mnie zarowno tesciowa jak i tesc doprowadzaja do szalu. nie powiem, maja przeblyski czlowieczenstwa i pod pewnymi aspektami sa w porzadku, ale generalnie dzialaja mi na nerwy, albo jeszcze gorzej. :)
      Tesc moj jest przekonany, ze pozjadal wszystkie rozumy, jakoze ma doktorat z fizyki jakiejstam i latami pracowal w ogolnokrajowym gremium nadzorujacym prace elektrowni atomowych. wszystkich traktuje z gory, podejrzewa o lenistwo i nieuctwo. tylko on jest perfekcyjny. Nie maly wplyw na to ma postawa tesciowej, ktora po slubie z nim zaprzestala pracy i poswiecila sie sluzeniu tesciowi (facet nie moze sobie nawet wody do szklanki nalac). dlatego tym bardziej kobiety wywoluja u tescia nieufnosc pod wzgledem inteligencji i wyksztalcenia. Mojemu mezowi kazal np. sprawdzic, czy mam wogole mature, bo moj cudzoziemski dyplom wywolywal u niego mieszane uczucia. Tymczasem w tym momencie ja mialam juz ukonczone studia. :) Inny, bardziej aktualny przyklad, w trakcie odwiedzin na Wielkanoc tego roku, przez pierwszy dzien jedynie przygladal sie swojej 6-ciomiesiecznej wnuczce, a wieczorem przy kolacji oswiadczyl, ze nie musimy sie martwic, bo ona jest normalna- nie ma zadnych zaburzen... :) odetchnelam z ulga. wszakze opinia tescia jest wiecej warta niz opinia lekarzy pediatrow, ktorzy do tej pory przebadali moje dziecko ok. 20 razy (u nas w pierwszym polroczu jest 5 bilansow, do tego 2 szczepionki po 3 serie i inne wizyty).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka