Dodaj do ulubionych

Chcę rozwodu z mężem...

27.06.10, 21:27
Jesteśmy po ślubie pół roku i ten czas jest dla mnie koszmarem.Myślę poważnie
o rozwodzie,bo nie mam już siły tłumaczyć mojemu mężowi na czym polega życie
we dwoje.On nadal zachowuje się jak kawaler.Jedyny obowiązek jaki ma,to
praca,a reszta go nie obchodzi.Wraca z pracy,to pierwsza rzecz jaką robi,to
sięga po piwo.Codziennie od 1-2,później je i idzie spać.W niczym mi nie
pomaga.Sama sprzątam,gotuję i załatwiam wszystkie sprawy.Gdy jest weekend,to
potrafi do 12 spać,później spędza czas przed komputerem i tv,następnie piwko i
tak dzień leci...Gdy go proszę żebyśmy gdzieś wyszli,albo pojechali,to zawsze
jest odpowiedź nie.Natomiast zawsze znajdzie czas,żeby w każdy dzień weekendu
jeździć na mecze po wioskach czy spotkać się z kumplami.Powiedziałam mu,że mam
dość takiego życia,że skoro nie mam miejsca dla mnie w jego życiu,to chcę
rozwodu.Jestem w ciąży,ale to również nie zmienia go.Ciągle powtarza,że jest
dobrym człowiekiem,że nic nie robi,ale w tym właśnie sens,że zajmuje się tylko
sobą.Co mam z tym zrobić,jesli do niego nic nie dociera...
Obserwuj wątek
    • to_la1 Re: Chcę rozwodu z mężem... 27.06.10, 21:48
      Mieszkacie sami czy z rodzicami?
    • deodyma Re: Chcę rozwodu z mężem... 27.06.10, 21:56
      jesli tak samo zachowywal sie przed slubem, jakim cudem liczylas na
      to, ze zmieni sie po slubie?
    • marzeka1 Re: Chcę rozwodu z mężem... 27.06.10, 22:10
      I jeszcze napisz, że przed ślubem było cudnie, robił wszystko,
      wspierał. Bo wybacz, ale taka krytyka po pół roku, zachowanie faceta
      bez sensu, a ty zdecydowałaś się na dziecko z nim- jakie to
      nierozważne.
    • foczkaka Re: Chcę rozwodu z mężem... 27.06.10, 22:17
      A przed ślubem nie pił codziennie piwka, nie jezdził kazdego weekendu na mecze i
      deklarował udział w domowych obowiazkach? BO troche dziwne zeby w pół roku tak
      sie zmienił.
      Proste rozwiazanie: nie gotuj dla niego, nie pierz, nie sprzataj. Jak nic go nie
      ruszy to sie potem rozwodz. A nastepnym razem lepiej przyjrzyj sie partnerowi
      PRZED slubem.
    • majmil Re: Chcę rozwodu z mężem... 27.06.10, 22:49
      zanim podejmieesz decyzję o rozwodzie zapytaj męża jak wyobraża sobie wasze życie po pojawieniu się dziecka na świecie.
      Po drugie jak wracasz z pracy to też siadaj i nic nie rób a jeżeli nie pracujesz to też nic nie rób w końcu jesteś w ciąży, więc możesz być zmęczona. Spytaj czy sprzątacie jak stwierdzi że nie trudno siadasz obok niego i nic nie robisz. Wiem że nie bedziesz mogł patrzeć na bałagan, ale wytzymaj naprawdę warto. Mój mąż po trzech tygodniach stwierdził "boże jaki tu syf jutro trzeba posprzątać" od tamtej pory sprzątamy razem.
    • tanana89 Re: Chcę rozwodu z mężem... 04.07.10, 11:09
      witaj! mam ten sam problem co ty, ale jestem chyba w gorszej
      sytuacji bo jakbym chciałą z nim wziąśc rozwód to nie mam dokąd
      pójść, pozostał by mi tylko dom samotnej matki, bo nikt z rodziny
      nie chce mnie przyjąć...
      mozesz moją historie przeczytac sobie " poważne kłopoty z mężem"-tak
      zatytuowałam moją historie.
      przed ślubem i po ślubie wszystko bylo pięknie, wszędzie chodzilismy
      razem, a z kolegą to się widywał raz na jakiś czas, a jak zaszłam w
      ciążę to się ucieszył z tego bardzo, kupił wyprawkę, łożeczko,
      wózek, ale zmienił się bardzo o 180stopni.jest to inny czlowiek i
      każdy to zauwazył!!!!!!!!!!! nie zależy mu już na mnie... olewa moje
      prosby jak mówie ze chcialabym z nim gdzies isc nawet na spacer
      ktory nic nie kosztuje.... woli iśc grillowac z kolegami, pojechac z
      nimi nad wodę, a ja mam siedziec sama i sama chodzic z kolezankami
      itp.. a on śpi do 14stej (pracuje na nocy na dyskotece), potem
      wstaje je obiad i idzie na siłownie, wraca wieczorem i pooogląda tv
      i troche komp i idzie znów na nocke.... tak wygląda kazdy dzien... a
      gdzie w tym wszystkim ja?-zapytałam go, a on na to:" to idź saobie
      cos wymysl idz do kolezanki albo coś"... nawet w domu jest oschły::(
      nie pomogło naweet to że już udawałam że mam go gdzies, sama
      organizowałam sobie czas, ale tez do niczego...
      już chyba mam deprecję, tęsknię za nnaszymi wspolnymi miłymi
      chwilami... nawet mysle o tym żeby się zabić bo nie mam doką
      pojsc... a on mi raz mówi:" wynoś się i odwal się": a jak mu mowie,
      ze chetnie bym sie wyniosla tylko nie mam dokąd to od razu mowi:" to
      zostan ale i tak bede robil co cchcial i sie nie zmienie">>
      MOŻE WYMIENIMY SIĘ NUMERAMI GG??? PRZECIEZ MAMY TEN SAM PROBLEM? Z
      JAKIEGO MIASTA JESTEŚ?????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka