Dodaj do ulubionych

Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie

01.07.10, 12:49
Hej dziewczyny,
Proszę pomóżcie bo nie wiem co zrobić...
W sobotę jest ślub siostry mojego TŻ. Nie znam jego rodziców przez cały okres
czasu /prawie rok ich nie poznałam choć on zna moich i często u nich bywamy/.
Mam dziecko z pierwszego związku, mała ma obecnie 5lat i chyba to będzie dla
nich problem... Nie wiedzą o istnieniu małej on jeszcze im tego nie
powiedział. Jak twierdzi jego rodzice są starej daty około 70 i może być
problem z akceptacją... Chce żeby najpierw mnie poznali a póżniej dowiedzą się
o małej... Widzę że on się boi tej rozmowy.. A ja strasznie boję się ich
poznać... Nie chce iść na ten ślub /nikogo nie znam a mój TŻ jest jeszcze
świadkiem../ wiem że jego rodzina jest bardzo religijna i to że mam dziecko
będzie problemem... Tak bardzo się boję... Chce mi się płakać od tyg boli mnie
brzuch nie wiem co robić... Wczoraj zaproponował /kiedy powiedziałam mu że się
boję/ żebyśmy dziś przed ślubem poszli do niego że może tak będę się lepiej
czuła, ale ja nie mam odwagi pomyślałam że wezmę coś na uspokojenie na ślub i
tak nie piję alkoholu ale nie chce też być jakaś otumaniona lekiem...
Obserwuj wątek
    • bubster Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:06
      Cały problem nie w Tobie, tylko w Twoim TŻ, który, przepraszam za
      prawdę, nie ma jaj, i boi się powiedzieć rodzicom o Tobie i dziecku.
      A może nie chce? Nie myśli o Was poważnie?
      • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:15
        Hmmm.. Myślę, ze myśli poważnie gdyby tak nie było nie zabierał by mnie na ten
        ślub i nie proponował spotkania wcześniej... Wiem, że boi się rodziców i ma do
        nich duży szacunek... Jesteśmy ze sobą rok. Wiesz, niedawno to samo mu
        powiedziałam ale tak bardziej zaczepnie i powiedział że gdyby tak było nie
        chciał by abym ich poznawała a chce. Co do małej powiedział, że tak będzie
        lepiej, że najpierw mnie zaakceptują a póżniej się dowiedzą wiem że jego kuzyn
        jest w takim związku i nie może przychodzić na żadne spotkania ze swoją
        dziewczyną bo rodzina jej nie akceptuje ze względu na dziecko... Tak bardzo się
        boję... moja rodzina mnie wspiera, że to nie problem ale ja się tak boję jestem
        po studiach mam dobrą pracę jestem przed 30 /on jest starszy 3lata/ wiem że te
        moje obawy są jak małolaty ale jestem przerażona...
        • bubster Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:42
          To nie Twój problem tylko tych rodziców.

          > jego kuzyn
          > jest w takim związku i nie może przychodzić na żadne spotkania ze
          swoją
          > dziewczyną bo rodzina jej nie akceptuje ze względu na dziecko...

          i kuzyn przychodzi sam? bo jak tak, to też bez jaj...

          Czy Ty jesteś zależna od tych ludzi?
          Dlaczego jacyś fanatycy Cię denerwują i przerażają?
          Przecież, jeżeli Cię nie zaakceptują, to przestaniecie z nimi
          utrzymywać kontakt i po krzyku.
          Chyba, że TŻ nie opowie się po Twojej stronie - wtedy będziesz
          wiedziała, że jednak nie myśli poważnie.
          • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:48
            Tak, kuzyn przychodzi sam. 2 tyg temu odbył się pogrzeb dziadka mojego TŻ i też
            był sam. Też go tak zapytałam czy jeśli jego rodzice bedą anty czy to zmieni
            nasze relacje odpowiedział że w żadnym wypadku i żebym nawet tak nie myślała.
            Wczoraj długo o tym rozmawialiśmy powiedział, że opowiadał mamie o mnie /nasi
            dziadkowie się dobrze znali a mieszkamy w małym miasteczku dziwne jeszcze że
            wiedząc jak się nazywam gdzie mieszkam itp nie wiedzą że mam dziecko/ i podczas
            tej rozmowy mówił mamie jak to powiedział o moich zaletach że jestem ciepłą
            osobą dbam o niego itp... Wiem, ze nie jestem od nich zależna ale sam fakt
            spotkania wpływa na mnie destrukcyjnie jak pomyślę, ze to już w sobotę zaczyna
            mnie tak głowa boleć ... ech panikara ze mnie choć TŻ zapewnia że nie bedzie żle
            ale boję się..
            • bubster Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 15:05
              Pogrzeb -ok, ale jak się na innych uroczystościach pokazuje sam, to
              zenada, nie powinien wcale.

              Dlaczego jemu bardziej zależy na akceptacji rodziny, niż Twojej?
              Wstydzi się Ciebie? Wstydzi się Twojego dziecka?
        • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:50
          Wyszłaś z bardzo toksycznego związku o ile pamiętam, poprzedni facet
          Cię tłukł. Radzę popracować nad poczuciem własnej wartości. Pan jest
          przedziwaczny skoro mając ponad 30 lat wstydzi się powiedzieć
          rodzicom, że żyje z kobietą z dzieckiem.
          • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:02
            Wiem triss masz dobrą pamięć... Wiem, że jest to dziwne, szczerze dla mnie tez
            ale on jest bardzo specyficznym typem /programista ale za to kochany ;-)/ wiem
            że jego tata jest bardzo zaborczy i może to jest ten problem
            • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:14
              Wiele osób ma popieprzonych rodziców ale w dojrzałym wieku
              wypadałoby sobie z tym poradzić. Nie kupuję takich tekstów u faceta
              30+.
    • trolka72 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:57
      Bardzo rzadko piszę, ale po przeczytaniu Twojego posta aż sie
      zalogowałam:)
      Dziewczyno, zastanów sie, czy chcesz byc z facetem, który ukrywa
      przed rodziną Twoje dziecko (tak, wiem, czasowo), któremu TAK
      BARDZO zależy na akceptacji rodziny, ze używa jakichś dziwnych
      podchodów, aby ich nie zranić (czy aby sobie zaoszczędzić ich
      wymówek). Czy jest dla ciebie komfortowa sytuacja, w której masz
      wstydzić się swojego dziecka?!
      Może (ale tylko może) łyknęłabym takie podejście gdyby chłopak miał
      ponizej 20 lat (to dla mnie dzieciaki jeszcze)- ale u dorosłego ( z
      nazwy) faceta?
      Zastanów się czy Twój TŻ to rzeczywiście TŻ dzieciak, który chciałby
      dorosnąć, ale sie boi.
      • trolka72 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 13:59
        Acha, doczytałam poprzedzający mój komentarz.
        Może najpierw poukładaj sobie siebie:) a potem szukaj faceta. Nie
        pisze tego ze złosliwości, naprawdę żal mi Ciebie się zrobiło po
        przeczytaniu 1- go posta.
        • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:09
          Już dawno jest wszystko poukładane /ech z perspektywy czasu szkoda że tak póżno/
          z nowym jest mi dobrze, dba o mnie i o małą wiem, ze mogę na niego liczyć a i
          sprawy finansowe dawno obgadaliśmy zawsze powtarza że jest jest problem abyśmy
          rozmawiali bo ludzie muszą się dotrzeć i ze mu na mnie zależy przykro mi że jego
          rodzice nie wiedzą o małej ale ja na prawdę widzę w jego zachowaniu pewną
          ciągłość to bardzo wrazliwy facet i nigdy nie chce nikogo zranić...
          • trolka72 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:15
            To przepraszam za sugestię co do układania:)
            Rozumiem, że facet nie chce nikogo zranić- ale właśnie rani- Ciebie.
            Czyżbyś w tej kolejce ludzi-nie-do-zranienia była dalej niż jego
            rodzina pochodzenia? Przecież wiesz, że na tej liście powinnaś być
            pierwsza:)
          • burza4 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 18:18
            sunny-bunny napisała:

            > Już dawno jest wszystko poukładane /

            Ty nic nie masz poukładanego, żyjesz w jakieś wirtualnej rzeczywistości. Jesteś
            z facetem, nie bardzo wiadomo w jakiej roli - ale nadal kompletnie
            podporządkowana jemu, i nadal rozpaczliwie łaknąca aprobaty jak psiak ze
            schroniska. Gdybyś miała poukładane - w głowie i emocjach - nie pisałabyś w taki
            sposób.

            > z nowym jest mi dobrze, dba o mnie i o małą wiem, ze mogę na niego liczyć

            a skąd to wiesz, skoro na razie nie doszło do żadnej konfrontacji pomiędzy wami
            a jego rodziną? skoro nie zaakceptowano związku kuzyna, a kuzyn nie potrafi się
            postawić, za to daje do zrozumienia, że rodzina jest ważniejsza niż jego związek
            - to na jakiej podstawie liczysz, że twój wybierze was, skoro takie ma wzorce?
            Ma 30 lat z okładem i dotąd nie uporał się z "zaborczym tatusiem" - i wierzysz,
            że nagle temu podoła? Śnij dalej

            ja widzę w jego zachowaniu typową strategię pt "chowanie głowy w piasek i
            unikanie problemów". I licz się z tym, że będziecie razem ale on nie będzie
            widział tego, że kontakty z jego rodziną są dla ciebie przykre, nie będzie
            reagował, i zamiast ustawić ich do pionu będzie oczekiwał, że ty się
            dostosujesz. Nie mieści mi się w głowie, żeby facet po 30tce był takim tchórzem.
          • rumpa Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 21:58
            prawie wszystko się zgadza
            zmieniłabym tylko troszeczkę:

            to bardzo wrazliwy na swoim punkcie facet i nigdy nie chce
            nikogo zranić...bo później sa kłopoty, trzeba się jakoś postawić,
            zdeklarowć, zadziałać, ponieść konsekwencje i odpowiedzialnośc za
            swoej uczucia, czyny i przekonania.

            popieram koleżanki - w głowie masz mętlik, dorwałaś kolejnego
            popaprańca, w wersji light tymczasem - rodziców tak szanuje? obawiam
            się że po takiej akcji jak z kuzynem, to bym migiem przestała tych
            rodziców szanować, bo nie ma za co...

            chore to maksymalnie, niestety
            a pan - z opisu - wygodnicka pierdoła

    • trolka72 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:23
      Juz pomijam to, ze taka mocna motywacja "aby nie ranić" też wydaje
      sie zagadkowa (b. subtelne określenie). Przeciez nie da sie żyć, nie
      raniąc nigdy nikogo! Takie nie- ranienie ma zakładac nie ujawnianie
      pogladów, i w ogóle siebie? Z czego to u niego wynika? No bo zeby z
      każdym było po drodze to już mój 5-latek wie, ze sie nie da.
      • burza4 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 09:26
        Wersja "żeby nie ranić" dotyczy w praktyce tylko tych, którzy potrafią wziąć
        pana na krótką smycz i zdrowo obsobaczyć. Nie przyjdzie mu nawet do głowy że
        kobietę swego życia rani oczekiwaniem, ze będzie się płaszczyć przed jego
        rodziną; ona nie ośmieli się ciosać mu kołków na głowie, nie odejdzie - więc ją
        nie będzie się przejmował. Zresztą ona sama jak dotąd nie widzi, jak
        upokarzająca jest ta sytuacja.

        Tatusia i mamusi "nie chce zranić" wyłącznie dlatego, że oni zatrują mu życie, a
        autorka w najgorszym wypadku i tak przełknie łzy, bo podświadomie akceptuje
        przekaz, że jest gorsza a pan wyświadcza jej przysługę biorąc ją z przychówkiem.
        • attiya Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 15:39
          podpisuję się pod Burzą i Triss
          Najbardziej żal mi tylko tego dziecka, bo Ty autorko wątku, żeby tylko mieć
          spodnie w domu poniżysz się i własne dziecko stłamsisz, bo co jego rodzice
          powiedzą. A moze w drugą strone odwrócić sytuację i co Ty powiesz na temat jego
          rodziców, to Ty możesz ich nie zaakceptować, nie tolerować. To pan powinien przy
          tobie skakać i o ciebie dbać bo ty jesteś jego przyszłością a nie rodzice,
          których co prawda trzeba szanować ale nie wiązac swego jestestwa z nimi.
    • 3zosia-2009 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 14:50
      Wiem co czujesz,przeszłam przez to.Też się bałam,ale było ok.Długa rozmowa z
      teściem,dlaczego się rozwiodłam,dlaczego akurat jego syn?czy aby na pewno tym
      razem jestem pewna że to ten.
      Mój facet też się bał powiedziec o dziecku,ale wyręczył,go w tym ktoś
      inny.Dzięki temu nie przechodził już takiej brutalnej rozmowy.
      Lepiej będzie jak pójdziesz tam przed ślubem.I daj z siebie wszystko.
      Jak on tak boi się rodziców,to może to nie do końca odpowiedni gośc dla
      ciebie.Jezeli to ten,to czego się boisz,będzie ok.
      • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 15:15
        Dzięki dziewczyny za wsparcie. To dla mnie ważne. Co do TŻ mam cichą nadzieje że
        to ten... Ech muszę to przeżyć...
        • bubster Sunny pomyśl tak 01.07.10, 15:57
          teraz to jest mała bitwa, a za to nauczysz się olewać takie rzeczy :-)
          • konwalka Re: Sunny pomyśl tak 01.07.10, 17:09
            a ja jestem przerazona po przeczytaniu Twojego postu
            serio
            mam ostatnio spaczone poczucie wartosci, ale to, co przeczytalam u
            Ciebie, to po prostu zgroza
            Ty sie boisz swiata, prawda?
            z faktami sie nie dyskutuje
            a fakty mowia: mialas faceta/ meza/narzeczonego
            pojawilo sie dziecko- pewnie jedyna dobra strona tego zwiazku
            zwiazek sie rozpadl - corka jest
            koniec.
            amen.enter

            mam wrazenie, ze Ty i dziecko to dwie najmniej wazne osoby na
            swiecie, wg Twojego uznania oczywiscie
            jest odwrotnie, wiesz?
            Ty jestes najwazniejsza, Twoja corka jest najwazniuejsza, Wasze
            szczescie to priorytet
            po prostu idz z mala na spotkanie
            przedstaw siebie i dziecko, jak pewna siebie, dorosla, fajna babka
            powodzenia

            ps. i zastanow sie, czy to na pewno TEN facet
            trzydziestiolatek nie boi sie rodzicow

            to, co nazywasz szacunkiem, ma chyba inna nazwe

            ja bym zwiala od kogos, kto drzy na mysl o tak potwornym wstydzie,
            ktoremu na imie Moja Kobieta i jej Dziecko
    • black_tangens Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 17:09
      Tak jak już ktoś napisał: Dlaczego obawiasz się jakiś fanatyków? Czy dziecko
      jest czymś złym? Poza tym nie rozumiem postępowania twojego chłopaka: jest to
      bądź co bądź mężczyzna 30+ i boi się rodziców... Dlaczego nie umie im po prostu
      powiedzieć prawdy? Co się stanie? Czego się obawia? Rodzice padną trupem?
      (pytanie retoryczne). Wydaje mi się, że on jak na swój wiek jest zbyt zależny od
      rodziców i nie umie bronić swoich racji. Przecież w końcu wam razem jest dobrze.
      Więc dlaczego nie umie tego po prostu powiedzieć rodzicom i żyć swoim życiem?
      Radzę ci, poważnie z nim porozmawiaj (i to nie jeden raz) a potem dokładnie
      obserwuj czy wywiązuje się z obietnic. A jego rodziców olej: powinnaś chodzić z
      podniesioną głową, że sama wychowałaś córeczkę. A ty się tego wstydzisz, bo
      dałaś sobie “uprać mozg” i dałaś sobie wmówić, że samotna matka jest niemoralna.
      Ty miałaś tylko pecha, bo trafiłaś na złego mężczyznę ale byłaś na tyle silna by
      odejść i wychować dziecko sama. Poza tym jeśli mieszkacie wszyscy w małym
      miasteczku to oni już i tak mogą wszystko wiedzieć... Idź na ten ślub i
      przygotuj sobie jakieś teksty na wypadek gdyby cię chcieli obrazić. Wtedy
      będziesz miała szybko co odpowiedzieć.
      • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 18:45
        Już nie wiem co mysleć mam taki metlik w glowie nic mi sie dzis nie udaje nawet
        przed chwilą kurier przywiózł mi sukienkę na slub wyglądam jak orka jest na mnie
        za wielka krawcowa walnela mi taka cene ze myslalam ze sie przewrócę za
        zmniejszenie mam dosc dzisiejszego dnia dobrze ze moj ex zabral małą na noc bo
        siedze i wyje mam dosc
    • enith Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 20:34
      Cóż, moim zdaniem dotychczasowe zachowanie twojego partnera wyraźnie pokazuje, że w hierarchii ważności stoicie z córką u niego niżej, niż jego rodzice i reszta rodziny. Nie ignoruj tego i niech ci to da do myślenia. Dlaczego? Bo w każdym przyszłym konflikcie na linii ty - rodzina partnera, nie będziesz mogła na partnera liczyć. To ty będziesz kulić uszy po sobie, to ty będziesz musiała się dostosowywać, a twój facet nie kiwnie w twojej obronie palcem. Co, też tylko moim zdaniem, całkowcie dyskwalifikuje go jako wartościowego partnera. Bo i co ci po mężu, który nigdy cię nie będzie wspierał czy bronił? A już fakt, że dorosły facet zwyczajnie się ciebie i twojej córki WSTYDZI przed swoją rodziną, trudno inaczej skomentować, niż ŻENADA. Na twoim miejscu albo poszłabym na to wesele z córką, albo w ogóle.
      • marzeka1 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 20:48
        Mnie- jako osobę wierzącą- szokuje podejście twojego faceta? Cóż
        wiara jego rodziców ma wspólnego z tym, że to ty masz dziecko???? A
        jeśli -to wiara dla mnie takie zachowanie jest antychrześcijańskie-
        tak po prostu i zwyczajnie.To tak jakby twoje dziecko było kimś
        złym, wstydliwym, co trzeba ukrywać, traktować jako grzeszne. Zdumiewające jest dla mnie, ze to akceptujesz.
        • enith Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 21:48
          Marzeko, widać nigdy (na swoje szczęście) nie miałaś do czynienia z przykładem ciężkiej katolickiej hipokryzji. Najlepszy przyjaciel mojego wuja został wykluczony ze swojej bardzo religinej rodziny, gdy ośmielił się wbrew woli ojca ożenić z rozwódką z dzieckiem. Dla ojca, matki oraz czworga pozostałego rodzeństwa człowiek nie istnieje, tak, jak jego żona, pasierb oraz dzieci. Wszystko to działo się lat dwadzieścia z okładem temu, a rodzina do dziś utrzymuje iluzję, że jest i zawsze było ich sześcioro. Iluzja ta podtrzymywana jest na potrzeby znajomych oraz kolejnych przychodzących do naszej parafii księży, z którymi ojciec tej rodziny pozostaje w bardzo bliskich stosunkach.
          Moim zdaniem autorka wątku jest w, za przeproszeniem, dupie. Już teraz partner daje jej odczuć, że jest gorsza, że wstyd mu za to dziecko (nie jego zresztą), a znając historię z kuzynem, który zwyczajnie wyrzekł się swojej partnerki, można przypuszczać, że będzie tylko gorzej. A już zwłaszcza, jeśli autorka wątku jest rozwódką i nie będzie mogła zawrzeć ślubu kościelnego.
          • marzeka1 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 21:56
            Enith, wiara jest dla mnie bardzo ważna, także jej zasady, ale moim
            problemem ma być MOJE życie, moje wnętrze, moje życie wg wyznawanych
            zasad, chciałabym, aby moje dzieci także je kiedyś wyznawały( w tym
            duchu je wychowuję), ALE przyjmuję, że może być inaczej, że życie
            pisze różne scenariusze. A traktowanie dziecka, lat 5, jako owocu
            grzechu, kogoś złego, bo jest tak po prostu - zwyczajnie nie mieści
            mi się w głowie.
            • verdana Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 22:50
              Cóż. Niestety, wynika z tego, ze nie jesteś dkla TŻ szczególnie
              wazna. Najwazniejsi sa rodzice. To Ty masz zyskać ich akceptację ,
              to Ty masz sie dostosować, to Ty masz sie denerwować i ukrywac
              istnienie wlasnego dziecka. Twoje uczucia nie sa szczególnie
              istotne. Twoje dziecko, co wyraźnie dano Ci do zrozumienia, jest
              niepożądanym dodatkiem. Osoba, ktorej lepiej, aby nie było.
              Jak myślisz, jak Twoj partner zachowa sie, gdy rodzice nie
              zaakceptują Twojego dziecka? Co wtedy - bedzie chodził do nich na
              święta i uroczystosci sam? czy po prostu zrezygnuje ze związku, bo
              widać, że rodzicom raczej nie umie się przeciwstawić?
              Czy moze do końca życia bedzie Ci wypominał szlachetność "ożenilem
              się, chociaż rodzice protestowali i chociaż miałas dziecko"?
              • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 23:07
                Obstawiam to drugie. Taka kobieta jest wygodna, bo na wiele rzeczy
                się zgodzi, przymknie oko i będzie się starała utrzymać związek za
                wszelką cenę. Punkt dla pana. Bezdzietna singielka z wysoką
                samooceną zabiłaby śmiechem dywagacje 30-letniego pana na temat
                apodyktyczności jego rodziców i konieczności chodzenia wokół nich na
                palcach.
                • bubster Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 12:15
                  Dokładnie tak
    • alexa0000 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 01.07.10, 23:46
      Sunny bunny, masz nielicho poprzestawiane w głowie. Jestes
      wartosciową kobieta i masz dziecko. Dziecko, które zapewne kochasz
      szalenie,które jest dla ciebie kims najwazniejszym na swiecie. Tak,
      czy nie?
      Jesli tak, to traktuj siebie i dziecko jako kogoś NAJWAZNIEJSZEGO.
      Ci , którzy wstydza sie twojego dziecka, niech sie gonią na drzewo.
      Rozumiesz? Masz byc dumna z tego,że je masz. Masz zagryzac kazdego,
      kto osmieli się traktować ciebie czy twoje dziecko gorzej tylko
      dlatego,że jestes matką. Masz ocenic taką osobę, jako gó...arza i
      tchórza. Masz byc szanowana, a nie łaskawie, chyłkiem dopuszcona do
      koryta.Bycie z toba i twoim dzieckiem ma być przywilejem i radością,
      nie aktem miłosierdzia.
      Chyba,że przehandlujesz dbanie o własna godność i godność swojego
      dziecka w zamian za byle jakie portki w domu.
      • mamamira Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 00:18
        W nie rozumiem tego,dorosły facet,przez rok nie zdążył powiedzieć o dziecku bo
        co rodziców sie boi.To "mamlak"żadna z nim przyszłość,jak nie zaakceptują to Ty
        wszystkie kolejne uroczystości rodzinne będziesz spędzać sama lub dziecko komuś
        podrzucać.A pomyślałaś o dziecku jak ona będzie się czuła,wiedząc, widząc ze
        jest nieakceptowana bo tak teoretycznie może się stać.
    • calineczka_777 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 08:20
      sunny-bunny napisała:

      > Jak twierdzi jego rodzice są starej daty około 70 i może być
      > problem z akceptacją... Chce żeby najpierw mnie poznali a póżniej dowiedzą się
      > o małej... Widzę że on się boi tej rozmowy.. A ja strasznie boję się ich
      > poznać... Nie chce iść na ten ślub /nikogo nie znam a mój TŻ jest jeszcze
      > świadkiem../ wiem że jego rodzina jest bardzo religijna i to że mam dziecko
      > będzie problemem...

      Poniekad sytuacja jest mi znana, choc ja nie mam dziecka. Ale rodzice mojego M -
      szczegolnie mamuska oraz jego siostra - strasznie pozuja na wierzace katoliczki.
      Notabene nie sa Polkami, wiec takie okazy to nie tylko Radio Maryja. Ja tez nie
      bylam (i nie jestem) akceptowana, bo w czyms im tam przeszkadzam. Ale w
      odroznieniu od ciebie mam to gleboko w pewnej czesci ciala i w odroznieniu od
      ciebie odszczekuje sie im. Moj M teraz trzyma moja strone i mnie broni, choc
      jakies pol roku trwalo nim zrozumial, ze rodzinka jest toksyczna. Zreszta to tez
      jest powod nienawisci do mnie, bo go przekabacilam:-) Nie wiem jak dlugo jestes
      ze swoim mezczyzna ale moze sa jakies szanse, ze zrozumie. Tylko musisz mu
      wprost powiedziec co czujesz. I walczyc a nie plakac!!!! A rodzinke olej.
      Zreszta ja po pewnym czasie stwierdzilam obserwujac religijnosc tesciowej i
      szwagierki, ze taka przesadna religijnosc nie ma nic wspolnego z wiara ale
      raczej z zaburzeniami emocjonalnymi.
    • deodyma Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 12:26
      przepraszam, to ile ten Twoj chlopina ma lat, ze tak bardzo boi sie
      tego, co pwiedza rodzice???
      bez przesady.
      powinnas juz dawno pogadac z nim szczerze, bez owijania w bawelne.
      zdajesz sobie sprawe z tego, ze jak rodzice beda chcieli, zeby Cie
      zostawil, on to zrobi?
    • tully.makker Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 16:35
      Ja mysle, ze to twoj facet powinien sie bardzo martwic, czy TY
      zaakceptujesz jego rodzicow. W koncu wszystko wskazuje na to, ze
      grozi ci wejscie do toksycznej rodzinki, nad czym zawsze trezba sie
      kilka razy zastanowic, nawet jak facet ma normalnie w glowie, co
      raczej w tym przypadku nie zachodzi...
      • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 19:13
        Hej dziewczyny!
        Przeczytałam wasze wypowiedzi i trochę czasu się nad nimi zastanawiałam. Nie
        jest to dla mnie komfortowa sytuacja. Ktoś wcześniej zapytał czy jestem
        rozwódką-nie nie jestem, jestem panna. Myślę że jest trochę prawy w tym co
        napisałyście dziwne jest to, że on obawia się rodziców ale musimy rozgraniczyć
        co to wstyd a co strach. Bo nie myślę by on się wstydził... On po prostu się boi...
        Rozmawialiśmy wczoraj dość długo powiedział że po ślubie powie rodzicom o małej.
        Dodam, że owszem mogła bym się zastanowić nad tym czy traktuje mnie poważnie ale
        nie ma sensu bo to czuję. Lubi bawić się z małą, lubimy razem spędzać. Mówi o
        tym że im bardziej wiąże się emocjonalnie ze mną tym bardziej i z nią. Co do
        slubu wczoraj zapewnił mnie że zadba o to abym się tam dobrze czuła jest
        świadkiem więc bedzie tez miał trochę obowiązków ale zapewnił mi że nie pozwoli
        abym sama została nawet na chwilkę może trochę mnie to uspokoiło ale niestety
        tylko trochę chciała bym aby to już było za mną...
        • verdana Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 19:32
          Po slubie?
          Żartujesz? Wtedy naprawde będzie problem - bo rodzice mogą mieć
          sluszny zal, ze nie powiedział im, z kim się żeni. Pamiętam, zę u
          mnie w rodzinie był podobny przypadek - po slubie dopiero facet
          powiedział rodzicom, ze żona nie jest studentką - rodzice machnęli
          by ręką na to, ze nie jest, ale na oszustwo i brak zaufaniareka nie
          machnęli - nawet się nie dziwię.
          Twoja corka zostanie zatem przedstawiona rodzicom, jako cos, co jest
          tak wstydliwe i oburzające, ze nie można było sie do tego wczesniej
          przyznać. Naprawde chcesz, aby tak byla witana w nowej rodzinie -
          jako osoba, ktorej jej przyszły ojczym się wstydzi? I co będzie,
          jeśli jego rodzice nie zaakceoptują ani jej, ani Ciebie - ani co
          gorsza Twojego męza w roli ojczyma? Jestes na to przygotowana?
          I pamietaj jeszcze o jednym - czlowiek, ktory boi się rodziców tak,
          ze nie waha się ich oszukać, najprawdopodobniej bedzie oszukiwał
          Ciebie również - wtedy, gdy będzie uwazał, ze tak mu wygodniej.
          • konwalka Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 20:30
            verdana, chodzi o slub kuzyna na ktory oboje sa zaproszeni
            tak czy siak to chore jest
            obojetnie czy chlop sie wstydzi czy boi rodzicow- to naprawde nie
            wrozy najlepiej
            • verdana Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 20:50
              A!
              Czyli widzac jego rodzicow Autorka ma obowiazek ukryć istni8enie
              wlasnego dziecka. Tez dobrze.
              Jeszcze jedna rzecz wpadła mi do glowy - i obawiam się, ze mam rację.
              Tio podobno mała miejscowość. IMO nie istnieje żadna, ale to zadna
              możliwość, aby rodzice TŻ nie wiedzieli, ze jego dziewczyna ma
              dziecko. Tak nie bywa.
              Wiec co naprawde jest grane?
              • sunny-bunny Do verdana 02.07.10, 21:07
                Słusznie prawisz... Też jest to dla mnie dziwne, szczególnie mój tato ma sklep i
                jest dość znany w naszej miejscowaości.Poza tym jego tato zna moją rodzinę nie
                wiem może oni wiedzą ale my nie wiemy, może to im nie przeszkadza. TŻ twierdzi
                że chyba nie bedzie tak żle że na początku mogą mieć jakieś ale, ale że to
                przełkną i bedzie dobrze. Dziś znów zaznaczył że to co jego rodzice pomyślą nie
                bedzie mialo wpływu w zadnym stopniu na nas... Boże to już jutro....
                • verdana Re: Do verdana 02.07.10, 21:18
                  Jego rodzice zatem wiedzą na 100%. Albo - albo w ogóle nie wiedza,
                  ze on jest z Tobą. Ale wtedy by Cie raczej nie zabierał.
                  Czyli - albo facet jest naiwny jak dziecko, a rodzice świetnie
                  wiedzą, tylko czekają, aż on im oficjalnie to powie (a czym później
                  powie, tym gorzej), albo facet NIE jest naiwny - i wtedy w całej tej
                  historii jest coś znacznie bardziej niezrozumiałego, niż strach
                  przed opinią rodziców.
                  Poaz tym twój facet nie powinien w ogóle z Tobą omawiać
                  żadnego "ale" rodziców, tylko załatwić to z nimi i przedstawić Was
                  sobie, gdy rodzice zaakceptują sytuację, albo przynajmniej będą
                  udawali.
                  Przykro mi, ale obawiam się, ze jesteś ofiarą manipulacji pt. "Jaki
                  to ja jestem dobry, wyrozumiały i wspaniały, ze do rodziny
                  wprowadzam taki wybrakowany towar, jak panne z dzieckiem. Powinnaś
                  mi być za to wdzięczna."
                  • sunny-bunny Re: Do verdana 02.07.10, 21:47
                    wiedzą o moim istnieniu ponieważ co weekend jest u mnie /pracuje w innym
                    mieście/ i oni to wiedza /mowi np kiedy dzwonią/ mysle ze on tak tego nie
                    pojmuje długo dochodzilismy do tego aby byc razem bo jest mała i on musiał
                    wiedziec sam w sobie czy potrafi ja pokochac jak swoje dziecko bo sam kiedys
                    powiedzial ze nie zdecydował by sie na ten zwiazek mając świadomość że małą
                    będzie inaczej traktował niż swoje które sie pojawią
                    • marianka_marianka Re: Do verdana 02.07.10, 23:18
                      Acha, czyli po pierwsze:
                      Rodzicom nie przeszkadza kiedy on u Ciebie nocuje, bzyka Cię - być może traktują ten "związek" jako rzecz przejściową. No cóż synuś w ich mniemaniu może być przecież młody, to niech poszaleje, skorzysta z życia zanim zechce się ustatkować.
                      Po drugie: Akceptacja takiej sytuacji (flirt z panną "wybrakowaną") nie oznacza akceptacji kroku poważnego, jakim jest wasz ślub.

                      Ktoś pisał, że wspólne dziecko może być traktowane lepiej przez biologicznego ojca. Ja dodam, że nie tylko przez niego.
                      Rodzice męża również oficjalnie mogą faworyzować prawdziwą wnuczkę.
                      Jesteś gotowa na walkę do końca życia? Na udowadnianie ,że zasługujesz na akceptację?
    • 3zosia-2009 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 02.07.10, 21:56
      Będzie traktował inaczej,zobaczysz jak urodzisz "jego"dziecko.Powodzenia,i
      fajnej zabawy.
      • black_tangens sunny-bunny, powodzenia na dzisiejszej imprezje-tr 03.07.10, 00:16
        sunny-bunny, powodzenia na dzisiejszej imprezje - trzymaj sie i nie pozwol sobie
        wejsc na glowe.
        • black_tangens sunny-bunny, powodzenia na dzisiejszej imprezie-tr 03.07.10, 00:17
          sunny-bunny, powodzenia na dzisiejszej imprezie - trzymaj sie i nie pozwol sobie
          wejsc na glowe.

          na "imprezie" oczywiscie...
          • sunny-bunny Re: sunny-bunny, powodzenia na dzisiejszej imprez 03.07.10, 07:51
            Dziękuje... Chciałabym to już przeżyć...
    • mmk9 już o czymś podobnym czytałam 03.07.10, 14:21
      w "Dziewczętach z Nowolipek". Niejaki Henryk bardzo kochał Cechnę i oczywiście
      zamierzał sie z nią ożenić. Tylko jak zaszła w ciązę, stwierdził, że ne moze jej
      przedstawić rodzicom, bo są baaardzo religijni. A jego siostry taaaakie newinne,
      jakże tu pokazać narzeczoną w ciąży. Niejeden facet z religijnej rodziny
      ożenił sie z panną z dzieckiem. 100 lat temu też. Cos mi sie zdaje, ze TŻ
      domniemanym sprzeciwem rodziców zasłania swoją wolność.
      • sunny-bunny Już po 04.07.10, 19:32
        Byłam, było miło i sympatycznie. Na dniach dowiedzą się o małej. ps ZŁAPAŁAM
        WELON HA HA
        • enith Re: Już po 04.07.10, 19:38
          No i nie taki diabeł straszny :)

          Czekamy na wieści z "uświadamiania". Mam nadzieję, że rodzice partnera okażą się jednak ludźmi na poziomie i nie będzie takich cyrków, jak z kuzynem.
          • calineczka_777 Re: Już po 04.07.10, 20:19
            Fajnie, ze ci sie podobalo. Jesli zlapalas dobry kontakt z jego rodzicami to
            jednak wypadaloby im powiedziec o dziecku. A moze jednak oni juz wiedza? Bo sama
            pisalas, ze zyjecie w malym miasteczku. Nie wykluczylas tego?
            • sunny-bunny Re: Już po 04.07.10, 20:53
              ch kontakt złapałam myślę, że jest dobrze... a co do tego czy wiedza... hmmm nie
              wiem
              • verdana Re: Już po 04.07.10, 21:09
                Znam moja kandydatkę na synową. I tak sobie mysle - gdybym z nią
                rozmawiała, "złapała kontakt", było fajnie, a potem dowiedziała się
                o niej czegoś, co powinnam wiedzieć od razu - cóż, chyba nie wzrosła
                by moja sympatia do niej.
                • enith Re: Już po 04.07.10, 22:57
                  Dokładnie tak. Moja sympatia w stosunku do osoby, która ważne fakty przede mną ukrywa lub kłamie, też by nie wzrosła. Zresztą takie udawanie na potrzeby "teściów" tylko dowodzi, że autorka wstydzi się swojej przeszłości. Należało zwyczajnie wspomnieć o dziecku, a nie robić z tego nie wiadomo jaką tajemnicę.
        • bubster A ja się dziwię 04.07.10, 23:36
          że jeszcze nie wiedzą
    • 3zosia-2009 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 04.07.10, 21:26
      Mam nadzieje,ze twoje szczęście będzie trwało wiecznie.Powodzenia.
    • anthija nigdy 04.07.10, 23:19
      nigdy, przenigdy, nie udawałabym przed kimkolwiek, że moje dziecko
      nie istnieje. Twoj facet juz dawno powinien był zorganizować
      spotkanie z jego rodzicami, wcześniej ich uprzedzając, że masz
      dziecko - no bo chyba rozmawiał z nimi o tobie. A on co - jaj nie
      ma??? Boi się powiedziec rodzicom o swoich decyzjach? Uważaj, bo
      wydaje się, że twoj facet jest bardzo uzalezniony psychicznie od
      swoich rodzicow, a dopiero po waszym ewentualnym ślubie zobaczysz co
      to oznacza dla ciebie. Jest dorosły, więc powinien mieć
      odwagęotwarcie komunikować się z rodzicami, a on się ich boi?? Jak 5-
      latek?? A ty też jesteś dorosła i nie powinnaś się bać/ wstydzić/
      czuć winna, że masz dziecko z innego związku, bo to jest twoje
      dziecko i już.
    • asia_i_p Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 08:45
      Wbrew pozorom to, że rodzina jest bardzo religijna, może kompletnie nie wpłynąć
      na ich podejście do twojego dziecka. Facet może histeryzować. Moi dziadkowie
      byli religijni i starej daty i nie przeszkadzałaby im synowa z dzieckiem z
      poprzedniego związku. No chyba, że to jest eufemizm twojego faceta na "moja mama
      to stara obłudna dewotka, a ojciec jest pantoflarzem", to wtedy rzeczywiście
      jest problem.
      Zażądaj od faceta, żeby wreszcie powiedział rodzicom o dziecku, bo to jakiś
      absurd, czemu ty masz mieć nerwicę, bo on się boi własnej matki.
      • sabka22 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 12:43
        Nigdy w życiu nie byłabym z facetem który wstydziłby się mojego
        dziecka z pierwszego związku!!!Bo domyslam się że to on bał się
        poznac Ciebie z jego rodzicami wczesniej własnie ze względu na
        dziecko...
        • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 13:26
          Właśnie wróciłam ze sklepu z małą. Stoję już przy kasie mała gdzieś z boku a tu
          ktoś mnie w rękę puka odwracam się i.... to jego siostra z mężem!!!! od razu
          wzrokiem szukałam ich mamy i taty ale byli sami. powiedziała mi cześć a ja
          ciśnienie 200/200 odpowiedziałam jej cześć i myślę
          aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! jak wyszłam ze sklepu zadzwoniłam do TŻ
          opowiedziałam mu to i go opierdzieliłam że to jego wina bo wiedział że mogę ich
          spotkać i przez to że im nie powiedział głupio się czułam bo dlaczego ja mam im
          to mówić?? a on na to że dobrze się stało i co się denerwuję bo przecież i tak
          by się od niego teraz dowiedzieli /w ramach wyjaśnienia nie wstydzę się małej
          ale boję się tej całej sytuacji/
          • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 13:37
            Ale czego konkretnie się boisz?
            Dlaczego zdanie obcych ludzi na temat posiadania dziecka z
            poprzedniego związku jest dla Ciebie ważne?
            Załóżmy, że rodzicom faceta bardzo się nie spodoba fakt, że masz
            dziecko. Co wtedy? Wtedy należy od nich wymagać, aby taktownie swoje
            zdanie zachowali dla siebie i nic więcej. Nie muszą Cię lubić,
            wystarczy, żeby byli uprzejmi.
          • kammik Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 15:18
            Następnym razem ciśnij dzieciakiem o ścianę i wrzaśnij "to nie moje!".
            Średniowiecze, słowo daję.

            Matka, która nie wstydzi się dziecka chwali się nim na lewo i prawo, a nie stara
            się, żeby się o nim nie dowiedziano. To DZIECKO, powód do dumy, a nie wyrok za
            pedofilię.
          • kejzi-mejzi Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 15:27
            Tragedia, szkoda słów. Dajesz sobie robić wodę z mózgu kobieto. Twoja reakcja na
            tę sytuację jest tego dowodem. Twój facet to palant a Ty nie chcesz tego zobaczyć.
            • nick_ze_hej Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:09
              Bo najważniejsze są męskie portki w szafie. Dziecko jak widać to jedynie
              kłopotliwy produkt uboczny.
              • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:27
                Napisałam wcześniej że nie wstydzę się córki ale gratuluję niektórym hieną
                samopoczucia. Czego się boję może tego że nie bedę akceptowana a to zawsze był
                dla mnie problem a co do tych hien taaak jasne zostawiłam dziecko w sklepie i
                wyszłam bez małej jasne póżniej w domu zamknęłam ja w pokoju bo zła byłam na nią
                weżcie się ogarnijcie a na portkach w szafie mi nie zależy boże paranoja sa
                niektóre odpowiedzi
                • mrowkojad2 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:36
                  Zastanów się na spokojnie nad jedną rzeczą. I co takiego się stanie jeżeli cię
                  nie zaakceptują - najwyżej nie będziesz z nimi utrzymywać kontaktów i tyle.
                  Jeżeli twój facet byłby poważny, to nie przejmowałby się opinią swoich rodziców
                  na temat kobiety, z którą się z wiązał. Dorosły człowiek może wysłuchać rodziców
                  i ich rad, ale decyzje o własnym życiu powinien podejmować samodzielnie. Mnie
                  się widzi, że ten twój facet to albo niezły pantofel, uzależniony od rodziców,
                  albo robi cię w bambuko, bo wcale nie ma zamiaru się z tobą na poważnie wiązać.
                  Jako matka mogę ci napisać tylko, że gdyby jakiś absztyfikant zasunął mi
                  propozycję o ukrywaniu informacji o istnieniu mojego dziecka, tobym chyba go
                  śmiechem zabiła. I nie pisz, że nie zależy ci na portkach w szafie, skoro
                  godzisz się na takie traktowanie swojego dziecka.
                  • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:44
                    Pan mógłby się przejmowac opinią swoich rodziców, gdyby jego
                    partnerka robiła coś mocno niestosownego lub nielegalnego - ćpała,
                    piła, kradła, znęcała się nad rodziną, była prostytutką, miała
                    ciężkie problemy psychiczne.
                    Posiadanie dziecka z poprzedniego związku nie jest ani nielegalne
                    ani niestosowne. Jeśli ktoś uważa inaczej to powinien swoje zdanie
                    zachować dla siebie.
                • triss_merigold6 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:38
                  Czekaj, ja się Ciebie grzecznie zapytałam cóz takiego się stanie
                  jeśli nie zostaniesz zaakceptowana? Ja nie akceptuję, nie lubię i
                  nie cenię przynajmniej kilkunastu osób, a potrafię w ich obecności
                  zamknąć twarz i z uśmiechem prowadzić small talk, a także nie świnić
                  im naokoło. Tegoz samego oczekuję od innych - nie akceptacji, ale
                  uprzejmego dystansu i stosownego zachowania się.
                • enith Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 17:40
                  Wiesz co? Ludziom czytającym ten wątek zwyczajnie w głowach się nie mieści twoje zachowanie. Cyrk z weselem, udawanie przed setką osób kogoś, kim nie jesteś, a teraz sytuacja ze sklepem, gdzie spotkawszy siostrę partnera, zamiast przedstawić jej córkę, mało nie zeszłaś na zawał. A potem z pretensją dzwonisz i opie...sz swojego faceta. Uważasz, że to jest NORMALNE zachowanie? Tak, chęć posiadania portek w szafie popierdzieliła ci w głowie do tego stopnia, że nie wiesz, co jest w życiu ważne. Boisz się obcych ludzi, boisz się własnego partnera, nie przyznajesz do własnego dziecka! Weź się w garść!
                • nick_ze_hej Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 20:31
                  My jesteśmy hienami? To jak nazwać w takim razie matkę wstydzącą się własnego
                  dziecka? Suka? Nie, bo obrazi się sukę! Twoja córka ma 5 lat, wiele rozumie,
                  jeszcze wiecej wyczuwa. Ona ci powie za kilka lat kim jesteś i co jej zrobiłaś.
                  Co do portek w szafie, to kto to napisał, czyż nie ty?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,898,113631817,113753209,Juz_po.html
                  Chłop za wszelką cenę, za cenę upokorzeń i krzywdę własnego dziecka.
                • kammik Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 20:34
                  sunny-bunny napisała:

                  > Napisałam wcześniej że nie wstydzę się córki

                  To może pora przejść od słów do czynów?
                  • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 21:38
                    Przecież powiedziałam, ze przy najbliższej okazji jak bedzie w domu powie
                    rodzicom o małej. Jeszcze raz powtarzam NIE WSTYDZĘ SIĘ CÓRKI!!!! Dla mnie ona
                    jest najważniejsza. Nie powiem to chora sytuacja mam jej dość dlatego sprawę
                    postawiłam jasno ma powiedzieć i koniec. Moje zachowanie to nie wstyd a raczej
                    strach przed rozmowa z jego rodzicami bo to on powinien im to powiedzieć i
                    zareagować na ich reakcję nie ja. Chcieliśmy po prostu aby najpierw jego rodzice
                    poznali mnie a pożniej małą bo mój TŻ ich lepiej zna i wie że nawet jak będą
                    mieli jakieś ale to to łatwiej przełkną. Do nick ze hej słuchaj co ma wnosić ten
                    link?? Było mi miło że zlapalam welon i to napisalam szeczególnie że nigdy w
                    zyciu nie brałam udziału w takich zabawach i zawsze wychodziłam na ten czas z
                    sali. Ja już nie nadążam za twoim tokiem myślenia. Za co ma mi mała wygarnąć? za
                    to że wychowuję ją jak najlepiej mogę?? Że jest dla mnie najważniejsza? Za to ze
                    rano lece ją prowadzę do niani, póżniej praca, po pracy lecę pół miasta ją
                    odebrać póżniej zakupy z mała póżniej dom jakiś obiadek jej gotuję póżniej się z
                    nią bawię, myję, kladę spać szykuję do przedszkola i padam na łeb bo jestem
                    sama? ja nie mówię do cholery że ją oddam bo jego rodzice jej nie zaakceptują
                    mówię tylko że jeszcze o niej nie wiedzą i szczerze nawet jesli im się nie
                    bedzie to podobać to choć teraz się boję wiem ze bede miala to w 4literach. I
                    teraz pytanie co mi wygarnie??? zakladając taką sytuację jak TŻ poznaja cię i
                    będzie im to lepiej przełknąć ta sytuacja jest stworzona po coś. Nie żeby TŻ
                    miał łatwiej itp to przemyślany plan i wlasnie dobiega konca mam nadzieje ze
                    pozytywnego
                    • mrowkojad2 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:10
                      Ja nie mogę już z tobą, jak w kij pierdział. Ludzie ci jedno, a ty swoje.
                      Dziewczyno, jesteś po przejściach, pewnie chcesz ułożyć sobie życie. Gwarantuję
                      ci, że przy kolesiu (na marginesie, co to znaczy TŻ, bo nie wiem), który ma
                      ponad 3 dychy i trzęsie portkami przed rodzicami, to ty szczęśliwa nie będziesz.
                      Nawet jeżeli rodzice mieliby jakieś ale związane z tobą, to twój facet powinien
                      stanowczo ten temat uciąć, bo w tym momencie stawia cię w sytuacji poniżającej
                      - musisz przypodobać się jego rodzicom, robić wszystko, żeby cię polubili,
                      zaakceptowali twoje dziecko. A jeśliby nawet wasz związek się sformalizował, to
                      nic byś w nim do gadania nie miała, bo o wszystkim decydowałby twój facet z
                      rodzicami.
                      Nikt nie twierdzi, że nie zajmujesz się córką, a tym bardziej że jej nie
                      kochasz, ale z twoich postów bije, że w tej konkretnej sytuacji stawiasz ją na
                      drugim miejscu, bo ważniejszy jest facet i jego kołtuńscy rodzice.
                    • kammik Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:29
                      sunny-bunny napisała:

                      > Przecież powiedziałam, ze przy najbliższej okazji jak bedzie w domu powie
                      > rodzicom o małej.

                      Pierdu pierdu, gwizdu gwizdu. ROK. Miał na to ROK. Ty też miałaś okazję, ale
                      fakt posiadania córki UKRYŁAŚ. Przemyślany plan, jasne. Potem nie powie, bo
                      mamunia będzie miała zły nastrój, a tatusia będzie bolała głowa i tak kolejne
                      miesiące będą mijały, a ty wychodząc z domu z córką będziesz się rozglądała na
                      boki, czy przypadkiem ktoś was nie zobaczy. Jak można mieć pozytywne zdanie o
                      kutafonie, który was na takie coś naraża?
                    • attiya Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 15:47
                      ależ wstydzisz sie córki, bo dlaczego nie zabrałaś jej na to spotkanie.
                      Następnym razem może być katastrofa jak ją weźmiesz ze sobą. Twoja córka jest
                      nieodłączną częścią Ciebie. I albo idziecie razem albo nie. A ty piszesz, że
                      wymyślony plan właśnie jest realizowany. No proszę...Plany tworzycie, żeby
                      dziecko przedstawić?
                      • attiya Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 15:47
                        poza tym i co to cię obchodzi czy przełkną to czy nie. To ich problem. Nie twój.
                • delecta Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 06:20
                  sunny-bunny napisała:

                  >gratuluję niektórym hieną> samopoczucia<

                  Jezu, nauczcie się wreszcie, kobiety, pisać:(
                  Nigdy nie przypuszczałamn, ze można walić takie końcówki: "gratuluję
                  panią", "współczuję twoim dziecią," "kupię sukienki
                  druhną" itp.
                  Forum uczy.
                  Niestety, nie dumy z własnego dziecka.
                • attiya Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 15:41
                  dlaczego piszesz ze paranoja? Sama napisałaś, że boisz się spotkania. To oni
                  powinni się go bać. Dlaczego dziecka na to spotkanie nie wzięłaś? Jeśli od
                  początku je ukrywasz, to znaczy, że masz w stosunku do własnego dziecka nie
                  czyste sumienie i wyżej stawiasz dobro obcych ludzi niż własnego dziecka.
                  • sunny-bunny do attiya 07.07.10, 19:06
                    Kobieto na ten ślub nikt z dziećmi nie szedł a ja jedna wyskoczę bo gdzie
                    dziecko to i ja na pewno ty swoje do łazienki zabierasz bo jak można siusiu bez
                    dziecka robić
                    Zabieranie dziecka wszędzie ze sobą i twierdzenie o jedności jest największą
                    bzdurą jaką słyszałam i każdy psycholog Ci to potwierdzi
                    a co do końcówek każdy robi błędy nawet nauczyciel ;-)
          • jadwiga1350 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 23:35
            sunny-bunny napisała:

            > Właśnie wróciłam ze sklepu z małą. Stoję już przy kasie mała
            gdzieś z boku a tu
            > ktoś mnie w rękę puka odwracam się i.... to jego siostra z
            mężem!!!! od razu
            > wzrokiem szukałam ich mamy i taty ale byli sami. powiedziała mi
            cześć a ja
            > ciśnienie 200/200 odpowiedziałam jej cześć i myślę
            > aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!


            Sunny-bunny,czy Ciebie fantazja za bardzo nie ponosi?
            Kto w realnym życiu przejmowałby się takimi głupotami?
            Pewnie ci rodzice starej daty, religijni, to też wytwór bujnej
            wyobrażni. Za bardzo jedzie po prymitywnych stereotypach:religijność
            równa się nieakceptowanie samotnej matki z dzieckiem.
    • azza4 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 21:37
      Komentarze doczytałam tylko do połowy.Napisze tylko przykład z zycia.Koleżanka
      lat 40 ma "chłopaka" lat 27.Cały rok ją ukrywał przed rodzicami,aż musiało wyjść
      w pewnych okolicznościach.Tato, luzik,zaakceptował ten zwiazek,ale mamusia na
      wysokim urzędniczym stanowisku zrobiła wszystko i dowiedziała sie o koleżance
      rzeczy o których ona sama nawet nie wiedziała (no...powiedzmy dawno
      zapomniala).Ona też ma córkę,ale tam jeszcze róznica wieku dochodzi.Zostala
      skreślona raz na zawsze.
      Dowodzi to tego,że podświadomie Twoj TŻ moze sie spodziewać ich negatywnej
      reakcji i tak sie zachowuje.Beznadziejnie moim zdaniem.Wrzuca Cię na mine
      myśląc,że jakos to bedzie,dowodząc tym samym swej bezradności.Kompletna
      nieodpowiedzialność.
      • konwalka Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:37
        sunny, nie obraz sie, albo obraz, ale Twoja corka nie jest dla
        Ciebie najwazniejsza
        najwazniejsze sa: akceptacja pary obcych ludzi, spokoj wewnetrzny
        faceta o ujemnej asertywnosci, opinia jakichs tam ludzi
        na poczatku staralam sie jakos tlumaczyc twoje zachowanie, ale po
        opisie cyrku w sklepie, drgawkach i nerwowych telefonach po prostu
        mowie- pas
        facet- kompletna doopa, ty- zalekniona dziewczynka, dziecko-
        wstydliwa tajemnica
        nie kupuje, wiesz?
        nie zdalas egzaminu z macierzynstwa, sorry
        • verdana Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:44
          I co teraz zrobisz? Nie będziesz wychodziła z córka, czy będziesz
          rozglądała sie na boki, czy ktos Cię nie zobaczy? Dlaczego nie
          podeszlas i nie przedstawilaś córki.\
          Odpowiedź jest prosta - bo twojemu TŻ udało się przekonać Cię, ze
          powinnaś się wstydzić, ze posiadanie córki cię obciąża, ze rodzice
          mają prawo nie być z Ciebie zadowoleni.
          Teraz wchodzisz w ten związek z przeświadczeniem, ze albo nie
          zostaniesz zaakceptowana, albo zostaniesz - z laski, ze teściowie
          wybaczą Ci, że masz dziecko, choć mają prawo być o to źli. Powinnaś
          więc wiedrzieć, ze z Twojego przyjsćia do rodziny nie ma powodu się
          cieszyć, mozna je najwyżej, przy ogromnej dobrej woli tolerować.
          Ciekawe, jak Twoja corka będzie sie czula w takiej rodzinie...
        • sunny-bunny Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:47
          dobra jeszcze inaczej napiszę jak się dowiedzą i opowiem o tym. Mała jest dla
          mnie najważniejsza i mogę to pisać do znudzenia. Gdybym widziała że on jej nie
          akceptuje bez wahania bym odeszła. Wychodziliśmy z założenia że nawet jak beda
          mieli jakieś ale to poprze to tym że widzicie jaka ona jest, tym że mnie
          polubili itp moze tak bedzie łatwiej im to przełknąć. Jego rodzice sa bardzo
          schorowani szczególnie tato ma olbrzymie problemy z sercem i jak to TŻ
          powiedział przejmuje się nawet najmniejszą pierdołą a to jak wiemy nie jest
          pierdoła. Szczerze to czytając wasze posty dochodzę do świadomości że nawet jak
          mnie nie zaakceptują z dzieckiem to kij im do tego to on sobie wybiera
          towarzyszkę życia nie oni ale to on ma im powiedziec nie ja i dlatego byla ta
          sytuacja w sklepie,,,
          • marzeka1 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:52
            Nie kupuję twojej argumentacji, mówić tak możesz, ale czyny (sytuacja w sklepie)
            świadczą o czymś przeciwnym, tak bardzo zalezy ci na tym daremnym facecie, że
            nawet nie jesteś w stanie zauważyć, że twoja córka nie jest aż tak ważna, bo
            czyms naturalnym byłoby po prostu przedstawienie córki.
          • kammik Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 06.07.10, 22:57
            > Jego rodzice sa bardzo schorowani szczególnie tato ma olbrzymie problemy z
            >sercem

            Nuuu, i wrażliwe katolickie serduszko tatusia nie zapikało mocniej na wieść, że
            syn bezbożnik regularnie przedmałżeńsko postukuje, a piknąć ma na wiadomość, że
            łono oblubienicy nie całkiem czyste było?
            Ty tu się wijesz w strachu o reakcję jego rodziców, a prawdziwego problemu nie
            widzisz. Spoko, twoje życie, tylko dziecka szkoda.
            • sunny-bunny Dziękuję ci za ten post 06.07.10, 23:12
              pokaże mu jak przyjedzie, szczerze? Wiem że jest dupa wołowa bo nie umie im tego
              powiedziec ale zawsze argument był po ślubie siostry małą w pierwszym odruchu
              chciałam przedstawić i szczerze póżniej żałowałam w domu że tego nie zrobiłam.
              JESTEM ZŁA JESTEM WŚCIEKŁA I TO MU DZIS POWIEDZIAŁAM MA CZAS ŻEBY POWIEDZIEĆ O
              MAŁEJ ZOBACZYMY CZY GO WYKORZYSTA BO JA MAM DOSC TEJ SYTUACJI
              • verdana Re: Dziękuję ci za ten post 06.07.10, 23:23
                A ja bym sie obawiała, ze on wcale nie jest dupa wolowa (bo jestem
                pewna, zę wszyscy w miasteczku wiedzą i jego rodzice też), tylko ze
                bardzo umiejetnie manipluje. Żebyś od poczatku miała ustawione
                miejsce w rodzinie - jako ta, co doświadczyła laski, ze taki dobry
                facet ją z dzieckiem wziął.
                nie widzisz tego, ze juz Ty sama zaczynasz tak myśleć? Że to nei
                jest zupełnie normalne, ze wymaga jakiś poswięceń, ze będzie musiał
                się przeciwstawić rodzinie.
                IMO - g.. prawda. Rodzina wie. Tylko Ty masz nauczyć się
                wdzieczności. I mowienia tylko tego, na co Twój TŻ Ci zezwoli.
                • kammik Re: Dziękuję ci za ten post 06.07.10, 23:31
                  Żebyś od poczatku miała ustawione
                  miejsce w rodzinie - jako ta, co doświadczyła laski, ze taki dobry
                  facet ją z dzieckiem wziął.


                  Otóż to.

                  • delecta Re: Dziękuję ci za ten post 07.07.10, 06:26
                    No właśnie.
                  • bubster Re: Dziękuję ci za ten post 07.07.10, 10:45
                    Też tak myślę.
                    Facet miał ROK, ROK CZASu na to, żeby o dizecku powiedzieć. Ba! Facet
                    nie jest 20latkiem, który się uczy samodzielności, facet ma trzydzieści
                    lat. Jest DOROSŁY.
                    I jest BARDZO SPRYTNY - o, będę miał kobietę, "znającą swoje miejsce".
              • marzeka1 Re: Dziękuję ci za ten post 06.07.10, 23:23
                Masz prawo być wściekła i na siebie, i na faceta, ale ważne, aby w końcu z tej
                wściekłości wyszło coś sensownego.
                • calineczka_777 sunny-bunny, nie kupuje twojej historii 07.07.10, 08:48
                  sunny-bunny, nie kupuje twojej historii. Przykro mi, ale im dluzej to czytam tym
                  bardziej nie wierze w twoje tlumaczenia tej sytuacji. Mysle ze nie oceniasz tej
                  sytuacji realnie, ze zyjesz w jakims wymarzonym swiecie. Twoje "obudzenie"
                  bedzie bardzo bolesne. Dlaczego? Otot wskazuje na to wiele faktow:
                  1) Kwestia spotkania w sklepie z siostra twojego TZ: zrobilas blad, ze juz wtedy
                  corki nie przedstawilas. Podobno nawet zalujesz tego. Ale mnie dziwi tutaj
                  reakcja siostry TZ. Gdybym ja spotkala dziewczyne (tak cie chyba przedstawil na
                  tym weselu swojej rodzinie?) mojego brata w sklepie a obok bylaby mala
                  dziewczynka to GDYBY MI ZALEZALO NA TEJ OSOBIE BO BYM WIDZIALA ZE MOJ BRAT JA
                  TRAKTUJE POWAZNIE od razu zapytala sie np.: "A co to za ladna dziewczynka?" i
                  dlugo pogadala z TZ mojego brata. Ale to nie nastapilo. Wyglada to tak, jakby
                  jego rodzina traktowala cie tak, ze jestes tylko MATERACEM dla niego. Tak jakbys
                  nie byla traktowana powaznie.
                  2) Twoj TZ obiecal ci, ze jak tylko bedzie u rodzicow to powie im ze masz
                  dziecko. WSzystko pieknie, ale: po pierwsze duzo czasu uplynie az on bedzie u
                  rodzicow, po drugie twoj TZ ASEKURUJE SIE juz teraz, bo opowiada rzewne historie
                  na temat choroby serca taty. Tak jak ktos juz tutaj napisal: jakos serduszko
                  rzekomo tak religijnego taty nie peklo na wiesc, ze jego syn spi sobie z kobieta
                  przed slubem, wiec dlaczego ma peknac na wiesc o dziecku? Nastepna sprawa to
                  taka, ze sa TELEFONY, pewnie i twoj TZ ma telefon a moze i nawet dwa:
                  stacjonarny i komorkowy. Po takiej akcji jaka byla w sklepie to on od razu
                  powinien wziac telefon i zadzwonic w twojej obecnosci (!) do siostry i zaczac
                  rozmowe tak: "Moja dziewczyna mowila mi, ze sie widzialyscie w sklepie. Pewnie
                  zdziwilo cie to, ze byla z mala dziewczynka. Otoz, wiesz, to jest jej coreczka.
                  Chce zebys to wiedziala, bo moze sytuacja dla ciebie nie jest jasna... Bardzo ja
                  kocham i to wspaniala matka dla tej dziewczynki. Moze kiedys sie spotkamy razem,
                  to poznasz je obie. Masz czas w ten weekend?" itd. To nie nastapilo a twoj TZ
                  odwleka w nieskonczonosc powiedzenie rodzinie o twoim dziecku. Na weselu nie
                  powiedzial, bo - wlasciwie dlaczego nie, bo nie rozumiem? Teraz nie powie, bo
                  czeka na wizyte u rodzicow. A na wizycie u rodzicow nie powie, bo serduszko
                  tatusia peknie. Twoj TZ to albo 1) maminsynek zalezny od rodzicow albo 2) niezly
                  kretacz, ktory traktuje cie jak materac i jest na tyle cwany, ze i tak sie z
                  panna z dzieckiem nie ozeni-jestes takim ogniwem przejsciowym az znajdzie
                  kandydatke na zone, ktora bedzie odpowiadala tatusiowi z chorym serduszkiem
                  3) Nie kupuje tego, ze w tak malej miejscowosci rodzina TZ nie wie kim ty jestes
                  i ze masz dziecko - oni milcza i nie zaczynaja na tego tematu ani na weselu ani
                  w sklepie - prawdopodobnie im na tobie nie zalezy i traktuja cie tylko jak materac
                  4) A tak w ogole: jak przedstawil ciebie twoj TZ na weselu? Jako
                  narzeczona/dziewczyne czy raczej nie bylo oficjalnego przedstawiania albo tylko
                  powiedzial: "To jest Agnieszka"? Sposob przedstawiania cie tez by o czyms
                  swiadczyl... Na wesele chodzi sie z kolezankami z pracy, kochankami, siostrami
                  (z braku laku) nie tylko z narzeczonymi . Wiec sama twoja OBECNOSC na weselu nie
                  swiadczy automatycznie o tym, jak cie jego rodzina widzi.
                  5) Twoja postawa mi sie tez nie podoba: nie trzymasz z corka (scena w sklepie,
                  na weselu tez sie jej wstydzilas), czym krzywdzisz dziecko, ktore juz wiele
                  rozumie. Nie jestes stanowcza: nie wyznaczylas swojemu TZ zadnego terminu na
                  powiedzeniu prawdy rodzicom, to wszystko jest tak zawieszone. Powinnas mu
                  powiedziec: masz powiedziec do tej niedzieli swoim rodzicom o mnie albo nawet
                  zaaranzowac wspolne spotkanie (nie musi byc u nich w domu, moze byc na
                  neutralnym gruncie albo nawet u ciebie). Do tego nie doszlo i to bardzo zle o
                  przyszlosci tego zwiazku swiadczy. Poza tym uzywasz pojecia TZ (towarzysz
                  zyciowy) - czy ty mieszkasz z nim razem? Bo TZ jest zarezerwowany dla osob
                  mieszkajacych razem, to cos jak konkubinat. Jesli sie nie mieszka razem to jest
                  sie dziewczyna, kochanka itp. Ale jesli mieszkacie razem i on jest naprawde TZ
                  to tym bardziej nie rozumiem dlaczego jego rodzice nie znaja prawdy?????
                  Sorry, ze tak wprost napisalam, ale nie chce cie obrazic, jedynie uzmyslowic ci,
                  ze wpadlas w dziwna sytuacje i ze ten zwiazek jest byc moze bez przyszlosci. Bez
                  przyszlosci nie dlatego ze masz dziecko ale dlatego, ze masz takiego TZ jak
                  opisalam a ty sama tez nie jestes zbyt stanowcza maby o siebie i nsowja corke
                  walczyc.
          • attiya Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 15:54
            no widzisz, znowu się tłumaczysz, że serce ojca TŻ - czy to oznacza towarzysza
            życia? - że to on miał powiedzieć, że to, że tamto. A kij im w oko. I jemu też.
            Trzeba było na to spotkanie iść z córką i od razu na dzień dobry rzucić " to
            moja najukochańsza i najwspanialsza córka, świata poza nią nie widzę, kocham
            najbardziej na świecie i za nim przed nią nie postawię innych osób".
            Poza tym takie podchody nie są uczciwe, przygotowywanie się, wręcz kombinowanie.
            I jest to też nieuczciwe wobec Ciebie.
    • deodyma autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 11:01
      jak kobieta po przejsciach moze byc az taka durna?
      ale co tam.
      grunt, ze bedziesz miala chlopa, prawda?
      • jadwiga1350 Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 12:12
        deodyma napisała:

        > jak kobieta po przejsciach moze byc az taka durna?
        > ale co tam.
        > grunt, ze bedziesz miala chlopa, prawda?


        Wcale nie durna! Zmyśla na potegę a czytelnicy jej wierzą i biorą
        wszystko za dobrą monetę.
        Ta historyjka o okrutnych, religijnych, nietolerancyjnych teściach
        jest powalająca.
        • deodyma Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 15:19
          myslisz, ze takich tesciow nie ma?
          zdziwilabys sie:D
          • sunny-bunny Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 15:34
            Szczerze to po przeczytaniu ost. postów nie chce mi się już nawet odpisywać. Tak
            jak by mi się nie chciało wklepywać w klawiaturę zmyślonych rzeczy... Szkoda
            gadać. Zobaczymy życie zweryfikuje ja myślę że dobrze wybrałam a sytuacja
            niedługo stanie się klarowna /piątek/ wg zasady dajcie mi człowieka a ja znajdę
            paragraf do każdego można się przyczepić
            pzdr
            • attiya Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 16:01
              cóż, jak to w sieci, nie każdy w niej znajdzie poparcie. Ja zakładam, że skoro
              tak napisałaś to tak jest :-)
            • triss_merigold6 Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 17:39
              Ależ ja Ci wierzę, że kochasz córkę tylko zupełnie nie rozumiem
              dlaczego pozwalasz się ustawiać na ostatnim miejscu w kolejności
              dziobania. To facet powinien się martwić czy TY ZAAKCEPTUJESZ jego
              rodziców.
            • bubster Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 08.07.10, 13:57
              > Szczerze to po przeczytaniu ost. postów nie chce mi się już nawet
              odpisywać.

              bo ktoś Ci prawde napisał, że dajesz się w konia robić?
              że powinnaś lepiej o sobie myśleć? i więcej od faceta wymagać?
              • sunny-bunny nie zrozumiałaś 08.07.10, 14:08
                chodziło o to, że ktoś mi zarzucił, że piszę bzdury/kłamstwa/
                • bubster Re: nie zrozumiałaś 08.07.10, 17:43
                  To jest internet, nie spodziewaj się tylko kulturalnych odpowiedzi. Ale
                  z tych kulturalnych i rozsądnych wyciągnij wnioski.
        • calineczka_777 Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 17:50
          jadwiga1350 napisała:

          > Wcale nie durna! Zmyśla na potegę a czytelnicy jej wierzą i biorą
          > wszystko za dobrą monetę.
          > Ta historyjka o okrutnych, religijnych, nietolerancyjnych teściach
          > jest powalająca.

          Moze i jest powalajaca ale tacy tesciowie istnieja, nawet czesciej niz ci sie
          wydaje. Np. sa to moi tesciowie - nie mam co prawda dzieci nieslubnych ale i tak
          mieli wiele przeciwko mnie. Jesli mezczyzna jest do niczego, taki "miekki" to
          nie ma co wchodzic do takiej rodziny. Ja tylko dlatego zdecydowalam sie na
          wejscie do takiej rodziny, ze moj wtedy chlopak krotko i jasno przedstawil im
          sprawe. Zreszta z mojego doswiadczenia to do takich tesciow to trzeba
          zdecydowanie bronic swoich racji i nie dac wejsc sobie na glowe. Pomaga tez
          odleglosc geograficzna - bo mieszkaja kilkaset km dalej. Ale tacy tesciowie
          naprawde sa i biada dziewczynie jesli jej maz czy TZ jej nie broni!
          • triss_merigold6 Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 18:16
            No dobrze, istnieją, różnych Bozia ma lokatorów.
            Zakładając nawet, że w światopoglądzie rodziców faceta nie mieści
            się partnerka z dzieckiem, za to mieści się niezobowiązujące ru....
            takowej, to nadal jest ICH problem. Ich, nie kobiety. I nie widzę
            potrzeby obchodzenia się z nimi w rękawiczkach.
            • calineczka_777 Re: autorko, glupia picz s Ciebie. 07.07.10, 19:08
              triss_merigold6 napisała:

              > No dobrze, istnieją, różnych Bozia ma lokatorów.

              :-)))))

              > Zakładając nawet, że w światopoglądzie rodziców faceta nie mieści
              > się partnerka z dzieckiem, za to mieści się niezobowiązujące ru....
              > takowej, to nadal jest ICH problem. Ich, nie kobiety. I nie widzę
              > potrzeby obchodzenia się z nimi w rękawiczkach.

              Alez oczywiscie, ze to jest ICH problem. Ja mi tesciowa marudzila (pisze w
              czasie przeszlym, bo teraz z nia nie rozmawiam), to ja olewalam. Ona ma swoje
              poglady (naprawde dziwne poglady) a ja mam swoje i ja ukladam swoje zycie wg
              swoich. Tylko ze tu trzeba byc pyskatym i nie dac sobie wejsc na lepek a autorce
              tego postu to tego brakuje. Ja sobie nie wyobrazam: jak mozna dac sobie wmowic,
              ze dziecko to cos zlego, nawet jesli nieslubne? Przeciez na tym weselu mozna
              bylo juz o tym powiedziec a jesli tatusia TZ zaboli serduszko to chyba lepiej
              jego niz ja:-)
    • tully.makker Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 20:43
      Jak pierwszy raz udalam sie do rodzicow mojego chlopa, to po 10
      minutach w niezobowiazujacej rozmowie wspomnialam o mim synu. Nawet
      nie pamietam dokladnie jak, ale chyba to cos takiego bylo, ze mogam
      przyjechac, bo ten weekend moj syn spedza ze swoim ojcem.

      Gdyby im sie nie spodobalo, to mieliby problem. Zreszta nie wiem,
      moze i sie nie spodobalo, nie interesuje mnie to. Nie dociekalam
      rowniez, czy moj chlop im przedstawil szcegoly mojego zycia
      osobistego, czy tez nie, bo on tez nie ma obowiazku rodzicom sie
      spowiadac i to jego sprawa, kiedy, jak i o czym ich poinformuje.
      • calineczka_777 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 07.07.10, 23:01
        tully.makker napisała:

        > Jak pierwszy raz udalam sie do rodzicow mojego chlopa, to po 10
        > minutach w niezobowiazujacej rozmowie wspomnialam o mim synu. Nawet
        > nie pamietam dokladnie jak, ale chyba to cos takiego bylo, ze mogam
        > przyjechac, bo ten weekend moj syn spedza ze swoim ojcem.

        Pewnie, trzeba tworzyc jasne uklady.

        >
        > Gdyby im sie nie spodobalo, to mieliby problem. Zreszta nie wiem,
        > moze i sie nie spodobalo, nie interesuje mnie to. Nie dociekalam
        > rowniez, czy moj chlop im przedstawil szcegoly mojego zycia
        > osobistego, czy tez nie, bo on tez nie ma obowiazku rodzicom sie
        > spowiadac i to jego sprawa, kiedy, jak i o czym ich poinformuje.
        >
        >

        Pewnie, choc chlop ma za zadanie wg mnie tak ustawic rodzicow, zeby przynajmnie
        kulturalnie odnosili sie do jego kobiety. Oni nie musua ja kochac ale powinni
        przynajmniej traktowac z godnoscia. A jak sie nie da, to nalezy przerwac kontakty.
    • filetta Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 08.07.10, 09:25
      Nie rozumiem, o co wszystkim forumkom chodzi. Przecież oni oboje:
      Sunny-bunny i TŻ idealnie do siebie pasują. Oboje są niedojrzali. On
      wychował się w dziwnej (jesli nie toksycznej) rodzinie. Ona
      najprawdopodobniej tez, bo ma bardzo zaniżone poczucie własnej
      wartości, ulega manipulacjom, zawsze czuje sie winna, zawsze
      znajdzie powód do wstydu i koniecznie chce się wszystkim
      przypodobać. On ciągle szuka usprawiedliwień, wymówek, by tylko nie
      stawić czoła problemom, ona to akceptuje i rozumie. Póki co układ
      funkcjonuje bez zarzutu - choć w przyszłości może się rozwinąć w
      kolejną dysfunkcyjną rodzinę. Nie sadzę, by facet był krętaczem,
      raczej nie ma pojęcia, co to znaczy być dorosłym i co to znaczy być
      facetem. Śmieszyły mnie opisywane wcześniej kwestie finansowe, teraz
      kwestie potomstwa "niewspólnego" i "wspólnego".
      Jakkolwiek Wasze postawy, Sunny-bunny, Twoja i Twojego TŻ, wydają mi
      się śmieszne, to rozumiem Was i nie uważam, że jesteście źli. Czas,
      Sunny-bunny, uporzadkować ten chaos w głowie i sercu, popracowac nad
      sobą. Nie uważam, że Twój związek jest skazany na porażkę, a Twoje
      zycie na udrękę, ale żeby tak się stało, musisz wziąć się za siebie.
      Bo Ty jesteś najwazniejsza. Ty i Twoja córka. Dopiero na trzecim
      miejscu plasuje się TŻ, potem długo, długo nic i w końcu Twoja i
      jego rodzina. Zastanów się nad tą hierarchią. Życzę powodzenia!
      • calineczka_777 Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 08.07.10, 16:14
        filetta napisała:

        > Nie rozumiem, o co wszystkim forumkom chodzi. Przecież oni oboje:
        > Sunny-bunny i TŻ idealnie do siebie pasują. Oboje są niedojrzali. On
        > wychował się w dziwnej (jesli nie toksycznej) rodzinie. Ona
        > najprawdopodobniej tez, bo ma bardzo zaniżone poczucie własnej
        > wartości, ulega manipulacjom, zawsze czuje sie winna, zawsze
        > znajdzie powód do wstydu i koniecznie chce się wszystkim
        > przypodobać.

        Moge mowic za siebie: mnie chodzi o to, ze dziecko zalozycielki forum zdeprawuje
        sie w takim ukladzie i bedzie nieszczesliwe. Ja nie chcialabym byc corka pani,
        ktora mnie sie wstydzi.

        > Jakkolwiek Wasze postawy, Sunny-bunny, Twoja i Twojego TŻ, wydają mi
        > się śmieszne, to rozumiem Was i nie uważam, że jesteście źli.

        Ja tez nie uwazam, ze ona jest zla. Ale to nie jest smieszne, jesli spojrzy sie
        na ta sytuacje z perspektywy dziecka.
        • filetta Re: Tak bardzo boję się jego rodziców-1 spotkanie 09.07.10, 07:54
          Patrząc na potrzeby i rozwój dziecka wychowywanego w takim układzie,
          to ta sytuacja nie jest śmieszna. Natomiast patrząc na postawy,
          zachowanie i zmagania z życiem dwóch dorosłych osób, to jest
          śmiesznie. Taka dziecinada. Rozumiem, że ktoś nie potrafi inaczej,
          bo tak postępować przez wiele lat się nauczył, ale dorosłość polega
          m.in. na tym, że się człowiek zastanawia nad sobą oraz koryguje to,
          co nieadekwatne i niepożądane.
          • sunny-bunny Powiedział 09.07.10, 09:21
            Wczoraj mój TŻ powiedział o małej w domu. Zareagowali jak zareagowali ich sprawa
            ale dziewczyny najważniejsze czy teraz w waszych oczach jestem dobrą matką???
            Czy teraz moje dziecko nie będzie miało skrzywionej psychiki?? Bo ja rozumiem że
            przez to że jego rodzice nie wiedzieli o małej a ona sama nie miała o tym
            zielonego pojęcia krzywdziłam ją bardziej niż pedofil dziecko, czy teraz skoro
            oni mają już świadomość a moje dziecko nadal nie to jestem dla niej lepszą
            matką?? WIECIE CO JEST NAJBARDZIEJ ŚMIESZNE?? TO, ŻE WIEKSZOŚĆ Z WAS NIE MA
            NIESTETY NIC WSPÓLNEGO Z PEDAGOGIKĄ/PSYCHOLOGIĄ A STWARZAJĄ BEZBŁĘDNE TEORIE. W
            swoim życiu które zostało strasznie zweryfikowane staram się kierować rozumem.
            Czasem mi to wychodzi czasem nie. Ale najbardziej mnie irytuje to że wszyscy
            którzy nas widzą mówią ze widać od razu że mu na mnie zależy ale niektórym Wam
            nic skreślony od razu, ze ktoś napisał że boi się jego rodziców /nie wierzę że
            ktoś szedł do teściów na typowym chilloutcie pierwszy raz/ to od razu patologia
            pod strzechą.
            Dawno temu kiedy na tym forum było może max 20/30% tych które są teraz na
            prawdę uzyskałam pomoc i dzięki niektórym /m.in. verdany/ dojrzałam do tego aby
            odejść od ojca mojego dziecka. Teraz co by to nie napisać słyszy się ZOSTAW GO i
            nastawienie ANTY bo inaczej ocenia się bezpłciowo w domku kiedy nikt nie wie nic
            o mnie moralność dulskiej... Nie mniej jednak dziękuję niektórym z Was. Dałyście
            mi tak na prawdę wiarę w siebie...
            PS DLA NIEKTÓRYCH EKSTRA MĄDRYCH MOŻE JA ADRES PODAM SKORO MAM TAKĄ PATOLOGIĘ
            NIECH MNIE ZWERYFIKUJĄ I SPRAWDZĄ MOJĄ WYDOLNOŚĆ WYCHOWAWCZĄ ;-)
            POZDRAWIAM
            • sunny-bunny I jeszcze jedno 09.07.10, 09:31
              Tylko proszę bez tekstów że się czepiam bo usłyszałam coś innego niż chciałam bo
              ten szlagier jest przez niektóre śpiewany w większości wątków
              • triss_merigold6 Nie denerwuj się 09.07.10, 09:57
                Nie denerwuj się.
                Ja nie poddawałam w wątpliwość tego, że kochasz dziecko. Dziecko nie
                było świadome waszych dorosłych dylematów tylko ze względu na swój
                młody wiek. Gdyby było starsze to zapewne jakoś by zapytało.

                Natomiast Twoje obawy co do reakcji rodziców faceta wydają mi się
                przesadzone i wynikające z niskiego poczucia własnej wartości.
                Zresztą w kontekście bycia razem przez niespełna rok, mówienie
                o "teściach" i "towarzyszu życia" uważam za przesadę.
                • sunny-bunny Re: Nie denerwuj się 09.07.10, 10:07
                  Ale ja ani razu nie nazwałam ich teściami ;-) co do TŻ skrót krótki, jesteśmy
                  razem, planujemy coś tam i żadne nie widzi możliwości aby razem nie być dlatego
                  postanowiłam go używać. Jesteśmy ze sobą na dobre i złe obydwoje możemy na
                  siebie liczyć on po powrocie z pracy mieszka u mnie jego rzeczy leżą w szafkach,
                  łazience a ja piorę jego ciuszki więc z tego względu pozwoliłam sobie na użycie
                  TŻ bo nigdzie niestety nie znalazłam pełnej definicji tego skrótu
                  I nie denerwuje się
                  • triss_merigold6 Re: Nie denerwuj się 09.07.10, 10:15
                    Ok. Zrobiłaś dobrze, nareszcie coś wyegzekwowałaś, szanuj się. Do
                    lubienia i akceptowania nikogo nie zmusisz, możesz natomiast zmusić
                    do traktowania siebie uprzejmie i grzecznie, bez niemiłych
                    komentarzy i uwag w Twojej obecności. Poziom religijności rodziców
                    faceta jest ICH problemem, nie Twoim.
            • bubster Re: Powiedział 09.07.10, 10:02
              sunny-bunny napisała:


              > ale dziewczyny najważniejsze czy teraz w waszych oczach jestem dobrą
              matką???
              > Czy teraz moje dziecko nie będzie miało skrzywionej psychiki??

              strasznie się unosisz
              weź pod uwagę, że dziewczyny opisywały wszystko na podstawie tego, co
              Ty opisałaś, a to nie było dobre rozwiązanie - facet, którzy przez ROK
              nie powiedział, że masz dziecko
              to świadczyło źle o nim i żle o Tobie - że nie wymagasz więcej dla
              siebie
              życie jest brutalne, że powiem taki truizm, i jeżeli Ty nie będzie
              się "łokciami rozpychać" to niestety mała też na tym ucierpi - ona jest
              od Ciebie zależna


              > oni mają już świadomość a moje dziecko nadal nie to jestem dla niej
              lepszą
              > matką??

              tu nie chodzi o to, czy ona miała świadomość, czy nie
              tu chodzi o Twoje podejście, z którego wynikało że wstydzisz się
              jej, "nie walczysz"


              myślę, że dobrze że Cię odpowiedzi dziewczyn tak wstrząsnęły - teraz
              jesteś na nie zła, ale może zmienisz postępowania, zaczniesz więcej DLA
              SIEBIE wymagać


              > którzy nas widzą mówią ze widać od razu że mu na mnie zależy ale
              niektórym Wam
              > nic skreślony od razu,


              ale my tu nie widzimy, jak on się na codzień zachowuje
              żadna z nas go nie widziała
              my mamy wiedzę tylko o tym, o czym napisałaś
              a z tego co napisałaś właśnie to wynika - że mu nie zależy

              > ze ktoś napisał że boi się jego rodziców /nie wierzę że
              > ktoś szedł do teściów na typowym chilloutcie pierwszy raz/

              on miał ROK, ROK, 12 miesięcy, 365 dni - to BARDZO DŁUGO na powiedzenie


              > o mnie moralność dulskiej... Nie mniej jednak dziękuję niektórym z
              Was. Dałyści
              > e
              > mi tak na prawdę wiarę w siebie...

              czyli jednak napisanie wątku pomogło

              powodzenia życzę i WYMGAJ więcej dla siebie i małej
              • triss_merigold6 Re: Powiedział 09.07.10, 10:10
                No więc o to chodzi.
                Bunny powinna zacząć wymagać DLA SIEBIE. Szacunku i uprzejmości
                przynajmniej, bo sympatia kompletnie obcych ludzi jest dość
                trzeciorzędna.
                Ja wierzę, że pan mówi, że mu zależy. Natomiast widziałam w życiu
                paru mężczyzn, którym zależało i ci byli w stanie góry przenosić,
                żeby być z daną kobietą. Byli w stanie podejmować dowolnie
                niekomfortowe decyzje i brać na klatę konsekwencje. Dziecko przy tym
                to drobiazg.
            • filetta Re: Powiedział 09.07.10, 10:29
              Przykro mi, ale nie zrozumiałaś. I chyba upłynie sporo czasu, zanim
              zrozumiesz, jesli w ogóle to się kiedyś stanie. Przykro mi, ze
              popsułam Ci dobry humor - choć to nie ja porównywałam Ciebie do
              pedofila, a Twoja rodzine do patologii - sama to zrobiłaś (nawiasem
              mówiąc - skad ci się wzięło?!).
              Nie oceniałam Ciebie jako matki, bo nie znam Cię wystarczająco
              dobrze. czy jestes dobra matką? Nie wiem. Myslę, że sama powinnaś
              sobie na to pytanie odpowiedzieć, a nie kierowac się zdaniem
              nieznanych Ci osób. Niepokojacym jest, ze parę słów na temat
              wychowywania dziecka w stworzonym przez Ciebie i TŻ układzie,
              spowodowało tak duzy spadek Twojej samooceny. Czy dla Ciebie
              najwazniejsze jest zdanie innych (Twój wizerunek w oczach innych) a
              nie Twoje własne (Twoja własna samoświadomość)?
              Nie jestem psychologiem. Myslałam, że piszesz na forum, by poznac
              zdanie róznych ludzi. Moje nie przypadło Ci do gustu. W porzadku,
              nie musi. Tylko powiedz mi, czy było o co się tak denerwować?
              • sunny-bunny Re: Powiedział 09.07.10, 11:03
                Jeśli ja nie zrozumiałam to nie z powodu iż żle odczytałam komunikat a został on
                żle nadany. Tak szczerze to odczytałam go dosłownie bo jak inaczej można do
                cholery odczytać np teksty że nie zdałam egzaminu z macierzyństwa dobrze, że
                panienka która to napisała zdała go w 100%
                • triss_merigold6 Re: Powiedział 09.07.10, 11:14
                  A tak serio. Facet w końcu ośmielił się poinformować rodziców o
                  czymś o czym powinien wspomnieć już dawno temu. Jak się z tym
                  czujesz? Onieśmielona? Winna, że go zmusiłaś? Niepwena reakcji?
                  Ulżyło Ci?
                  I zrozum tu nie chodziło o żadną uroczystą deklarację ze
                  wstępem "Kochani rodzice... chcę wam powiedzieć coś ważnego... coś o
                  czym powinniście wiedzieć..." tylko o zwyczajne lightowe
                  napomknienie w stylu "Byliśmy z X i jej córką w zoo/na pikniku/w
                  sklepie", cokolwiek, tak normalnie informacyjnie.
                • filetta Re: Powiedział 09.07.10, 11:45
                  Bardzo możliwe, że komunikat został źle nadany. Bo nikt nie pisał,
                  że nie zdałaś egzaminu z macierzyństwa. Ja tego nie pisałam i
                  niczego takiego w innych postach nie zauwazyłam. Bardzo mozliwe, ze
                  Ty tak odczytałaś mój i podobne mojemu posty. To jest więc Twoja
                  interpretacja moich słów. Dlaczego taka ostra? Dlaczego tak się
                  krytykujesz?
                  Nie odpisuj, bo to nie ma najmniejszego sensu. Przepychanki na
                  słowa. Zastanów się nad tym, jak być najwazniejsza dla samej siebie.
                  I zacząć wymagać dla siebie i swojego dziecka.
                  Pozdrawiam :)
                  • sunny-bunny Podaje link 09.07.10, 12:02
                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,113631817,113853866,Re_Tak_bardzo_boje_sie_jego_rodzicow_1_spotkanie.html
                    ja jednak to zauwazyłam, nie mówię że to ty tak napisałaś
                    • filetta Re: Podaje link 09.07.10, 12:17
                      To przepraszam. Ja tego nie zauważyłam albo zauwazyłam, ale nie
                      zapamiętałam. Widocznie nie była dla mnie priorytetowa. Dla Ciebie
                      jest. Przejęłaś się tak ostrą krytyką. Może lepiej byłoby się
                      zastanowic, czy zasłużyłas na nią i znaleźć samej dla siebie
                      argumenty, że tak nie jest.
                    • bubster Re: Podaje link 09.07.10, 13:03
                      Sunny, tak to wygląda z Twoich opisów. Że rodzice faceta, ich
                      akceptacja, najważniejsza.
                      • konwalka uuuu, tu panienka stuprocentowa 09.07.10, 14:38
                        to mowilem ja, Jarzabek
                        ja powiedzialam, ze nie zdalas, etc..
                        ja, trzydziestoosmioletnia panienka, mama dwojki chlopakow,
                        wyksztalcenie pedagogiczne
                        o jednym dziecku - tym z pierwszego mazenstwa, rodzice meza
                        dowiedzieli sie jak tylko nasz zwiazek stal sie powazny, nie
                        pamietam czasowo, moze dwa, trzy miesiace - oni mieszkali w innym
                        miescie
                        moje podejscie i nieomal oswiadczenie skierowane do przyszlych
                        tesciow- to jest moje dziecko; planujemy miec kolejne razem z waszym
                        synem; pierwszy przejaw nierownego traktowania dzieci bedzie
                        skutkowal zerwaniem kontakow
                        amen
                        i jesli to moje slowa zabolaly Cie najbardziej, a na to w sumie
                        liczylam, to osiagnelam sukces
                        nie- nazwanie cie suka, czy tam glupia picza
                        wlasnie to, ze oblalas najwazniejszy egzamin
                        i jesli to spowodowalo zapienienie i wymuszenie na facecie
                        powiedzenia o corce w domu, to powtarzam to z caps lockiem
                        nie masz byc moja przyjaciolka, masz przejrzec na oczy
                        jesli tak sie stalo- to ten smetny piatek uwazam za udany
                        ps. oblany egzamin zawsze mozna poprawic
                        wazne, zeby przylozyc sie do sprawy
                        czego z calego serca zycze przede wszytskim malej dziewczynce
                        • sunny-bunny Re: uuuu, tu panienka stuprocentowa 09.07.10, 19:00
                          Wiesz, ja tez mam wykształcenie pedagogiczne. Od x czasu pracuje w szkole. A jak
                          wiesz wykształcenie pedagogiczne to pojęcie szerokie /ja akurat jestem
                          nauczycielem/. Szczerze to nie wierzę ci, że tak powiedziałaś bo takim tekstem
                          na wejściu budzisz agresję. Sorry ale jak wiadomo pisać na forum można różne
                          rzeczy. Dobra, kij w to mam wakacje i nie zamierzam ich sobie psuć polemiką z
                          kimś kto jest tak zapatrzony w czubek własnego nosa, że potyka się nogami o
                          chodnik.
                          • konwalka Re: uuuu, tu panienka stuprocentowa 09.07.10, 20:09
                            ok, koniec polemiki
                            Twoja wiara jest srednio istotna
                            tak, poinformowalam o swoim podejsciu i hierarchii
                            naprawde, nie wszyscy trzesa tylkiem przed para obcych ludzi

                            osoba wyksztalcona powinna umiec przewidywac pewne rzeczy
                            wiesz, co mozna przewidziec z Twojego pierwszego popstu?
                            co prawda nie jestem osmiornica paulem, ale pewne rzeczy bija po
                            oczach
                            zalozmy, ze rodzice oblubienca powuedza TAK i wezmiecie z facetem
                            slub
                            Twoja corka bedzie na ceznzurowanym
                            najpierw, zeby dzadkow przekonac, ze zasluzyla na ich laskawa zgode
                            potem, zeby nie zespsuc relacji
                            pozniej bedziesz ukrywala jej zachowanie w okresie dojrzewania, zeby
                            nie pomysleli, ze jest niegrzeczna
                            bedzie wzrastac w poczuciu, ze jej wartosc zalezna jest od oceny
                            ludzi, ktorzy pojawili sie w jej zyciu znikad, nagle

                            jak na razie tak to wlasnie wyglada

                            ale zdajesz sie byc osoba niereformowalna, wiec prawdopodobnie nie
                            uwierzysz w to co powiedzialam
                            chyba jako jedyna na forum
                            EOT
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka