mąż i jego firma a ja

25.07.10, 17:02
Mam 2 letnie dziecko i jestem w ciąży z drugim. Mąż rozkręca własną
firmę, pracuje do 19 + weekendy (właśnie siedzi nad jakimś
przetargiem). Ja z dzieckiem cały dzień w domu sama, bo do rodziny
b.daleko, mało tego- mamy dom na odludziu, sąsiedzi tu się dopiero
zaczynają sprowadzać, jeszcze prawie nikogo nie ma.
Wkurza mnie, że mąż tyle pracuje. Że siedzę tu sama, kiedy on jest
w "wielkim świecie". Z rzadka weekend spędzamy razem, a wakacje
tylko na tydzień, bo na dłużej nie można zostawić firmy. Zauważyłam,
że z poczucia krzywdy wytwarzam dystans między nami. Oraz że aby nie
zwariować zaczynam sobie układać swój świat, w którym miejsca dla
męża jest coraz mniej.
Nigdy nie miałam aspiracji na zamożność. Jak myślałam tylko o sobie,
to w ogóle niewiele mi było potrzebne do szczęścia, trochę się to
zmieniło od pojawienia się dziecka, bo wiadomo, że chce się dla
niego jak najlepiej, i żeby w razie czego na lekarza było itd. Mąż
tłumaczy, że jak ma firmę i już to wszystko się toczy, to nie da się
zarobić np. 5 tys. i więcej nie. Nie da się zatrzymać na pewnym
pułapie, albo się idzie do przodu, albo się cofa. No to idzie do
przodu, a ja się wkurzam.
Na razie do pracy wrócić nie mogę, ale po macierzyńskim bym chciała,
choć pewnie wtedy wszystko będzie jeszcze trudniejsze (gdzie ja na
tym odludziu znajdę nianię?).
Mam poczucie nieszczęścia i jakiejś porażki. A może przesadzam?
    • deodyma Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 17:17
      przesadzasz.
      powinnas zdawac sobie sprawe z tego faktu, ze maz robi wszystko,
      zeby utrzymac rodzine.
      jesli nie on, to kto?
      • esta_blish Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 17:32
        deodyma napisała:
        > przesadzasz.
        > powinnas zdawac sobie sprawe z tego faktu, ze maz robi wszystko,
        > zeby utrzymac rodzine.
        > jesli nie on, to kto?

        To przytyk, że ja nie pracuję? :) No cóż, tak zdecydowaliśmy. Mam
        zawód, w którym zarabia się jak mawia mój mąż "na kosmetyki", więc
        dla dobra dziecka zostałam w domu (zresztą drugi maluch miał być
        wcześniej niż będzie). Ale jak wspomniałam, wrócę do pracy, choć nie
        dla pieniędzy, bo do utrzymania rodziny potrzebne jest mniej niż
        mamy.
        • marzeka1 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 17:43
          "No cóż, tak zdecydowaliśmy."- i ponosisz tego konsekwencje. Akurat
          mąż ma rację, gdy mówi ci, jak działa firma, na początku to wymaga
          dużo czasu i uwagi.Wybraliście też takie, a nie inne miejsce do
          życia, akurat mieszkam w mieście w centrum i wyjątkowo sobie to
          chwalę, dla mnie zamieszkanie na odludzi jest z opcji "po moim
          trupie".
        • gonia_29 dokładnie 25.07.10, 17:50
          Moja Ciotka ma takiego zapieprzajacego męża -całe życie marudzi na niego ale
          kasę to by chciała mieć. Dwa duża jesteś wiedziałaś na co się piszesz? Do kogo
          masz pretensje? Nie będzie łatwiej wręcz odwrotnie -trzeba było działać
          wcześniej, ustalić pewne rzeczy. Teraz facet może mieć i słuszne {!!!}
          pretensje, że się czepiasz i sama nie wiesz czego chcesz podczas gdy on sobie
          flaki wypruwa!
          • esta_blish Re: dokładnie 25.07.10, 18:09
            > Dwa duża jesteś wiedziałaś na co się piszesz?
            To nieprawda, że zawsze się wie, na co się pisze. Przebiegu wielu
            rzeczy się nie jest w stanie przewidzieć, zanim się ich nie
            doświadczy.

            > Moja Ciotka ma takiego zapieprzajacego męża -całe życie marudzi na
            niego ale kasę to by chciała mieć.

            W moim związku to ja zawsze chciałam i chcę mieć mniej.
            • gonia_29 Re: dokładnie 25.07.10, 18:14
              Jasne, że jest różnie ale chyba potrafisz myśleć perspektywicznie i nie
              sądziłaś, że rozruch firmy to pikuś? I co facetowi który urabia się po pachy
              powiesz teraz, że jest be i Tobie się to nie podoba? Jak Ty byś się czuła w
              takiej sytuacji?
              • esta_blish Re: dokładnie 25.07.10, 18:24
                Wiesz co, to nie jest takie proste. Kiedy kalkulowaliśmy rozruch
                firmy, nie przewidzieliśmy ani takiego powodzenia, ani takich
                dochodów, a co za tym idzie takiego wkładu czasu. To miała być mała
                firma zapewniająca rodzinie utrzymanie na takim poziomie, żeby nie
                liczyć do pierwszego. Stało się inaczej. I jak bym chciała gdzieś tu
                przystopować, a mąż twierdzi, że się nie da. Ja się obawiam, że jako
                związek i jako rodzina zapłacimy za to za dużą cenę.
            • marzeka1 Re: dokładnie 25.07.10, 18:18
              No ale masz męża, który ma własny biznes, nie jest w budżetówce na
              etacie, prawda? Albo rybki, albo akwarium.Na dodatek zasuwa tak, bo
              widzi, że na razie ty nie pracujesz, a kolejne dziecko w drodze, do
              utrzymania będą 4 osoby, na dodatek ty "pracujesz na waciki".
              Mnie osobiście opcja męża ciągle w pracy nie bardzo interesowała,
              dlatego kiedyś zmienił pracę na taką, by mieć czas dla nas i dzieci,
              pracujemy oboje i oboje dzielimy się obowiązkami- tyle że to był
              nasz wybór, wy- inaczej wybraliście i teraz są tego konsekwencje.
        • tautschinsky Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:22
          esta_blish napisała:


          > To przytyk, że ja nie pracuję? :) No cóż, tak zdecydowaliśmy. Mam
          > zawód, w którym zarabia się jak mawia mój mąż "na kosmetyki", więc
          > dla dobra dziecka zostałam w domu (zresztą drugi maluch miał być
          > wcześniej niż będzie). Ale jak wspomniałam, wrócę do pracy, choć nie
          > dla pieniędzy, bo do utrzymania rodziny potrzebne jest mniej niż
          > mamy.



          Jesteś najgorszym z możliwych typów kobiet.

          Pracować naprawdę czyli dla pieniędzy a nie z nudów
          się nie chce. Mąż zasuwający na rodzinę i utrzymujący
          kogoś takiego jak ty - jest be. Tylko czekać, aż się rozejrzy za inną, kiedy się zorientuje, że w twoim świecie, z którego go wypierasz, już nie ma dla niego miejsca. Wtedy pojawisz się na forum z rykiem - jakiego gnoja masz nie męża. Za dobrze ci i być może kręcisz bata na siebie. Nuda, która cię nakręca, bierze się z ciebie. Dla wielu kobiet małe dziecko i drugie w drodze oraz pracowity mąż, który nie lata
          na baby to byłby wymarzony scenariusz. Facet ewidentnie ma pecha - źle trafił - na ciebie.





          • gonia_29 po co zaraz w tym tonie? 25.07.10, 19:31
            Fakt sami sobie tak ułożyli sytuację ale - nie pracuje się tylko dla kasy - więc
            jeśli zarabiałabyś nawet na waciki w czym problem? I od razu warto powiedzieć
            mężowi, że nawet jeśli to by była mała kasa to czemu od razu wypowiada się
            lekceważąco o tym co byś robiła?
            Dwa przeprowadzka w inne miejsce/wynajęcie opiekunki -trudno są takie co zgodzą
            się na zadupie dojeżdżać jak nie ma możliwości. Pogadaj Ty lepiej z mężem że
            jesteś sfrustrowana i o tym jak i on się czuje w tym układzie bo
            inaczej.................gorzej tylko będzie.
          • toya666 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 20:20
            tautschinsky napisał:
            > Jesteś najgorszym z możliwych typów kobiet.

            A ja się zupełnie nie zgadzam. Po to wychodziła za mąż, żeby mieć męża. Po to ma
            dziecko (i drugie w drodze), aby mieć rodzinę. Na razie jest niemalże samotną
            matką, której nie brakuje pieniędzy. Ale po co jej te pieniądze jak i tak nie ma
            czasu się nimi cieszyć WSPÓLNIE z mężem i dziećmi?

            esta_blish popieram Cię i rozumiem Twoją frustrację. Porozmawiaj z mężem,
            aby znalazł może jakiegoś wspólnika. Nikt nie jest niezastąpiony. Ustalnie, że
            on pracuje np. MAX 10h dziennie (choć to i tak duuużo) i weekendy ma wolne, albo
            w sobotę tylko 4h. Musi być jakieś wyjście. Próbuj, szukaj sposobów i walcz o
            rodzinę! POWODZENIA!
        • deodyma Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 21:09

          > To przytyk, że ja nie pracuję? :)


          nie, to nie jest przytyk, ale powinnas to zrozumiec.
          niejedna kobieta non stop siedzi sama w domu z dzieciakami, gdzie to
          maz wychodzi o godz 6 rano do pracy a wraca w godz 18-20, poniewaz
          zapiernicza u prywaciarza.
    • gonia_29 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 18:18
      Jeśli mieszkasz na odludziu chyba Cię tam siłą nie zaciągnął i wiedziałaś, że
      będzie kijowo!? Wina jest Twoja raz, że masz pretensje po fakcie choć i ślepy
      by zauważył, że jeśli mieszka się w opustoszałym miejscu
      Hyde Park to to szybko jeśli wcale nie będzie!?
      Rozmawiałaś - nie komunikowałaś mężowi co i jak i przed tym jak się tam
      wprowadziliście/założył firmę jak to będzie/czy etc?
    • blue_romka Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 18:51
      To forum pełne jest kobiet, które odpisując potępiają w czambuł
      matki siedzące w domu z dziećmi i współczują biednym mężom
      wypruwającym sobie flaki w pracy. Jakby spędzanie z dzieckim 24h na
      dobę było szczytem lenistwa i przyjemności. Jest to robota nie dość,
      że ciężka, to jeszcze nie doceniona, bo nawet inna kobita nie
      potrafi się zsolidaryzować i uważa, że w takim związku, to tylko
      mężusiowi jest ciężko, a ta wypoczęta, szczęśliwa w czterech
      ścianach matka powinna być radosna jak szczypiorek na wiosnę, że nie
      musi iść do roboty. No patologia jakaś. Tym bardziej, że
      rzeczywiście nie każdy wie, na co się pisze i kobiecie, która ze
      wzglęu na dobro dziecka poświęciła się i zrezygnowała z pracy (tak,
      tak, drogie oburzone, dla wielu kobiet to poświęcenie, a nie
      lenistwo, jak zwykłyście uważać) nawet się często nie śniło, jak
      będzie ciężko.
      Ale do rzeczy: myślę, że na Twój stan nałożył się brak czasu ze
      strony męża oraz brak kontaktu z ludźmi tak w ogóle. Spróbuj to
      potraktować jako stan przejściowy. Po macierzyńskim wrócisz do
      pracy, do ludzi, zaczniesz mieć swoje sprawy i odżyjesz. A tymczasem
      spróbuje ten dystans do męża zniwelować, bo z tego, co piszesz, to
      chłop większych wad nie ma i szkoda by było związku.
      • marzeka1 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:04
        Czy któraś z nas potępia tę kobietę??? Nie żartuj. Pokazujemy
        tylko konsekwencje dokonanych wyborów.Tego, że poświęciła się-
        jeśli już chcesz stosować takie nazewnictwo- i jest w domu z
        dziećmi, tego, że mieszka na odludziu i większość czasu spędza
        sama z dzieckiem, a potem z dziećmi. Osobiście uważam, że układ
        kobieta w domu + zapracowany mąż jest niefajny -dla kobiety przede
        wszystkim.
        I w życiu nie powiedziałabym, mając 2 dzieci, ze bycie w domu 24
        na dobę z dziećmi to raj, bardzo cieszyłam się, gdy po
        macierzyńskim wracałam do pracy.
        Po prostu kobieta tak właśnie wybrała i tyle.Co tu potępiać?
      • gonia_29 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:05
        Nikt tu nie potępia kobiet jak to nazwałaś "siedzących" w domu z dziećmi i nikt
        nie uważa, że to letkie i przyjemne. Poczytaj też o patologii bo nagminnie
        stosujesz terminologię nijak mającą tu zastosowanie. Pewne rzeczy trzeba
        wiedzieć/znać zgodzisz się ze mną? Jeśli nie zatankujesz wozu to nie ruszysz a
        jeśli się nie umyjesz to będziesz brudna!
        Logiczne jest, że wyprowadzając się na zadupie i będąc w ciąży +dziecko już
        obecne nie będzie kolorowo. A więc do kogo pretensje?
        Ja nie wiem ile kobiet tu współczuje facetom ale prawda jest taka, że jeśli
        jedna osoba pracuje na etacie/prywatnie to nie można ot tak sobie pierdzielnąć
        wszystkiego i jakoś to będzie. Bo miłością nie pożyjesz długo jak nie włożysz
        czegoś do garnka.
        Zamiast karać męża za nie jego grzechy może warto byłoby Porozmawiać o PROBLEMIE.
      • tully.makker Re: mąż i jego firma a ja 26.07.10, 09:52
        która ze
        > wzglęu na dobro dziecka poświęciła się i zrezygnowała z pracy
        (tak,
        > tak, drogie oburzone, dla wielu kobiet to poświęcenie, a nie
        > lenistwo, jak zwykłyście uważać) nawet się często nie śniło, jak
        > będzie ciężko.


        Z zasady nie wspolczuje osobom, ktore poswiecaja, a potem placza jak
        im ciezko i jak to nikt ich poswiecenia nie docenia.
    • kol.3 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:22
      Ludzie źle organizują sobie życie, a potem mają pretensję, że jest
      nie tak, jak powinno być. Nie jestem zwolenniczką ustawiania kobiety
      przy garach i dzieciach, ponieważ zarabia "na waciki" i nie warto
      żeby pracowała. Dałaś się wkręcić w taki układ, który na dłuższą
      metę może okazać się fatalny. Mąż ma argument - "ja zarabiam na
      rodzinę - ty wyrabiaj się w domu, skoro nie potrafisz zarobić". I od
      razu żona stoi na pozycji osoby mniej wartościowej, głupszej.
      Powinnaś odchować dzieci i wrócić do pracy, a obowiązki domowe
      podzielić inaczej lub wziąć gosposię, skoro mąż taki przedsiębiorczy.
    • iwoszka.0 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:43
      Słyszałem kiedyś, jak rozwiązała ten problem żona jednego z
      najbogatszych ludzi w Polsce. Przez pięc dni mąż zachrzaniał, ile
      chciał, nawet w nocy. A sobota byłą dniem świetym - dla rodziny.
      Wspólne wyprawy z dziecmi, wspólne zakupy (bo kiedyś te duże
      pieniądze trzeba wydawać także dla dobra rodziny), zadnych telefonów
      itp.
      Kazdy ma dwie wartosci: dom i pracę. Dla obu musi byc czas i pora.
      Przechył w kazdą ze stron nie jest dobry. A pracuś, ktry nie ma
      czasu dla własnych dzieci, nie nie jest wzór godny nasladowania.
      Jeden z posłów codziennie jeździł po nocy ok. 50 km z Warszawy do
      domu po tylko, byc z dziećmi kiedy rano się budzą i szukują do
      szkoły. Nie jest zatem tak, by racje były tylko po stronie męża.
      • marzeka1 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 19:49
        Ale o tym trzeba ROZMAWIAĆ, uzgodnić jakieś stanowisko typu: 5 dni
        pracujesz, weekend jest dla rodziny.
        • iwoszka.0 Re: mąż i jego firma a ja 25.07.10, 20:00
          marzeka1 napisała:

          > Ale o tym trzeba ROZMAWIAĆ, uzgodnić jakieś stanowisko typu: 5 dni
          > pracujesz, weekend jest dla rodziny.
          To jasne, ale warunkiem rozmowy jest przynajmniej domniemanie, że
          każda ze stron ma swoją rację i racji tej nie wolno lekcewżyć.
          Obserwuję podobne problemy u moich dorosłych dzieci. Też były
          konflikty, głównie z powodu przesadnego zaangazowania panów w pracę.
          Ale dotarli się. Właśnie teraz syn przebywa z żona i dwójką dzieci
          na 3tygodniowym urlopie. I firma się nie wali. A jeszcze dwa-trzy
          lata temu sądził, że bez niego bedzie katastrofa.
          Trzeba by popatrzeć, jak ten zapracowany mąż organizuje sobie pracę.
          • blue_romka no wreszcie jakiś rozsądny głos! iwoszka 25.07.10, 20:16
            Dlaczego racja ma być po stronie mężczyzny pracującego non stop,
            choć nikt tego od niego nie wymaga? Autorka podkreślała
            kilkakrotnie, że żyją ponad stan i nie potrzebują więcej, a nawet
            starczy mniej. Facet się zachłysnął sukcesem firmy, zatracił
            granice, a ona ma być mu wdzięczna?
            Przykład iwoszki bardzo adekwatny- wszystko się da, jak się chce.
            • tautschinsky Re: no wreszcie jakiś rozsądny głos! iwoszka 25.07.10, 22:37
              blue_romka napisała:

              > Dlaczego racja ma być po stronie mężczyzny pracującego non stop,
              > choć nikt tego od niego nie wymaga?



              Po pierwsze - wymaga. Jest tym rzeczywistość.
              Prowadzenie własnego interesu, rozwijanie go
              to nie etat w biurze od 8 do 15 a potem wszystko
              mam gdzieś, niech się nawet pali i wali.
              Żeby do czegoś dojść trzeba włożyć w to dużo pracy.
              A jeśli jest koniunktura i nie wykorzystuje się tego
              to potem się płaci własną porażką - plajtą albo dochodami na granicy opłacalności. I potem - jak czytałem w innym wątku - taka jedna z drugą się burzą,
              że mąż "tylko siedzi w tej pracy i nic nie zarabia".

              Albo rybki albo akwarium. Na odpoczynek przyjdzie czas
              później, kiedy biznes się rozkręci.




              > Facet się zachłysnął sukcesem firmy, zatracił
              > granice, a ona ma być mu wdzięczna?



              A kiedy dochodziłoby do rozwodu oczywiście to
              nie będą "również jej pieniądze"? Wolnego, to śmieszne
              jest.



              > Przykład iwoszki bardzo adekwatny- wszystko się da, jak się chce.



              Kobieta zwyczajnie nudzi się w domu. Po urodzeniu
              tego drugiego dziecka niech idzie możliwie szybko
              do pracy, skoro tak jej ciężko w czterech ścianach
              - byle do pracy, która przynosi prawdziwe pieniądze,
              bo niekoniecznie mężowi musi się opłacać i podobać
              pracowanie na niańkę, sprzątaczkę, by żonka mogła
              się hobbystycznie realizować zawodowo.




              • verdana Re: no wreszcie jakiś rozsądny głos! iwoszka 25.07.10, 22:46
                Zgadzam się - rozkrecanie firmy wymaga wiekszej pracy. Cóz, jakos
                mąż nie ma pretensji, ze żona zajmuje się dziećmi więcej niż przez
                osiem godzin dziennie i ze dzieci wymagają opieki takze w soboty i
                niedziele? Tak samo jest z rozwijającą się firma - trzeba nie mieć
                wyobraźnie, aby nie zrozumieć, ze tylko w stabilnej firmie można
                sobie pozwolić na pracę od-do.
                Ale jest wiele innych rozwiązań. Na przyklad zatrudnienie opiekunki,
                skoro firma przynosi pieniądze. Pójscie do pracy, albo przynajmniej
                zyskania trochę czasu wolnego. Mozna też wziąć opiekunkę i pomoc
                mężowi w firmie - wtedy będzie się miało "dwa w jednym" - i
                pracownika w firmie i czas spedzanu z mężem.
                Natomiast nie ma co oczekiwać, ze mąż będzie tworzył firmę,
                zarabiał, utrzymywał cztery osoby i miał czas. Takie rzeczy tylkow
                Erze.
              • blue_romka tautschinsky 25.07.10, 22:56
                Drugi raz podkreślasz, że autorka wątku ma zawód hobbystyczny, czyli
                mało zarabia. Pomijam fakt, że w tym związku pieniędzy akurat jest
                nadmiar, to wkurza mnie ta Twoja ignorancja. Napisałaś, że pracować
                naprawdę to jest pracować dla pieniędzy. Co za bzdura! A
                nauczyciele, pielęgniarki nie pracują naprawdę, bo mało zarabiają,
                tak? Więc może idąc Twoim tokiem myślenie zlikwidujmy szkoły i
                szpitale, żeby takich pracujących "z nudów, a nie dla pieniędzy"
                nauczycieli i pielęgniarek nie było.
                • iwoszka.0 Re: tautschinsky 26.07.10, 00:10
                  Tzw przepracowanie to temat sam w sobie. Obowiazuje u nas doktryna,
                  że ciężka praca to powód do chwały. Tez kiedyś biegałem jak kot z
                  pęcherzem. A jak obejrzałem się do tyłu to były to tzw. puste
                  przebiegi.
                  Taki przykład z historii: prezydent Reagan i nie tylko on kazdy
                  weekend spedzał w Camp David, a nasz gen Jaruzelski miał pokój do
                  spania w URM, nawet na noc nie jeżdził do domu, tylko pracował.
                  Pierwszy rzadził wielkim krajem i obalił komunizm, a drugi nie
                  poradził sobie ze znacznie mniejszym kraje i komunizm upadł.
                  Uprawiamy kult cieżkiej pracy, a może lepiej byłoby mówić o pracy
                  dobrze zorganizowanej, takiej, przy której starcza czasu i dla
                  firmy, i dla rodziny.
                  Moja znajoma przejęła kilka tygodni temu firmę w zapasci,
                  autentycznej, bo nie wie, czy bedzie miała z czego pensje ludziom
                  zapłacić. Po dwóch miesiacach cięzkiej pracy dochodzi do wniosku, że
                  nie powinna w firmie przebywac wiecej niż 4-5 godzin dziennie. Bo
                  jak jest dłuzej to ludziom przeszkadza. Jestem pewien,że poradzi
                  sobie nie tylko z firmą, ale także z samą sobą.
                  Zamiast najeżdzać na kochającą żonę, radziłybym porozmawiac z
                  prrzepracowanym facetem. A żonie doradzam spokój i konsekwencję. I
                  cierpliwość, ale także stanowczośc. Ma Pani rację.
                  • allija Re: tautschinsky 26.07.10, 00:38
                    I tu przypomina mi się pewne zdarzenie. Kiedyś byłam na poczcie i
                    przede mna młoda kobieta z dzieckiem w wózku chciała odebrać
                    polecony adresowany do męża. Pani w okienku wydać nie chciała, po
                    czym nastąpił dialog
                    -niech mąż przyjdzie po pracy, do 20.00
                    -ale mąż wraca z pracy później
                    -to rano, można od 8.00
                    -wtedy mąż już jest w pracy
                    -no to w sobotę
                    -w sobotę też pracuje
                    No i tak sę zastanowiłam, jak ta rodzina funkcjonuje.
                    • anzawa83 esta_blish 26.07.10, 10:07
                      Napisałam na priv
                • santo_inc Re: tautschinsky 01.08.10, 22:12
                  > Drugi raz podkreślasz, że autorka wątku ma zawód hobbystyczny, czyli
                  > mało zarabia. Pomijam fakt, że w tym związku pieniędzy akurat jest
                  > nadmiar, to wkurza mnie ta Twoja ignorancja. Napisałaś, że pracować
                  > naprawdę to jest pracować dla pieniędzy. Co za bzdura!

                  Nie, to nie jest bzdura.

                  Jeśli ktoś pracuje i zarabia grosze, to albo:
                  * nie lubi swojej pracy i nie ma szans na inną, wtedy jest po prostu ofermą,
                  * lubi swoją pracę i wtedy jest to hobby a nie praca.

                  Jak się ma zawód, w którym nie ma pieniędzy, to się go zmienia. Albo się ma
                  kiepsko płatne hobby, tylko wtedy nie ma co udawać, że to praca.
                  • blue_romka Re: tautschinsky 03.08.10, 15:26
                    A nie pomyślałaś, santo_inc, że są zawody, w których się mało
                    zarabia, jak choćby cała budżetówka? I co? Ma tych ludzi nie być?
                    Nie rozśmieszaj mnie.
                    Z drugiej strony, czy praca, która jest, jak ją nazywasz hobby, to
                    coś złego? Nie wolno lubić swojej pracy? Widzę, że Twoja Cię
                    frustruje i dlatego takie bzdety wypisujesz.
                    A autorka wątku ma tyle kasy, że mogłaby sobie popracować nawet za
                    darmo. I nie musi niczego udawać ani udowadniać takim jak Ty.
                    • santo_inc Re: tautschinsky 04.08.10, 19:29
                      > A nie pomyślałaś, santo_inc, że są zawody, w których się mało
                      > zarabia, jak choćby cała budżetówka?

                      A co to za zawód, ta "budżetówka"? Celowo wątkotwórczyni studiowała
                      administrację publiczną?

                      > I co? Ma tych ludzi nie być?

                      Szczerze, to im mniej urzędników, tym lepiej, więc - TAK!

                      > coś złego? Nie wolno lubić swojej pracy?

                      Wolno! To świetny układ, wtedy chodzi się do pracy z przyjemnością.

                      Ale jeśli praca daje TYLKO przyjemność a nie pieniądze, to jest HOBBY. I w
                      sytuacji gdy się jest rodziną, trzeba rzucić takie hobby i wziąć się za zarabianie.

                      > A autorka wątku ma tyle kasy, że mogłaby sobie popracować nawet za
                      > darmo.

                      To nie AUTORKA ma tyle kasy, tylko RODZINA AUTORKI. A tę kasę zarabia MĄŻ. Jeśli
                      autorka chce, żeby mąż mniej harował, to niech go odciąży.
                      • aadzia21 santo_inc 05.08.10, 09:18
                        Budżetówka to na przykład wspomniani nauczyciele i pielęgniarki.
                        Jesteś chyba jedyną osobą w Polsce, która uważa, że jest ich za dużo
                        (szczególnie pielęgniarek). Nie ośmieszaj się dłużej.
                        • santo_inc Re: santo_inc 05.08.10, 23:11
                          > Budżetówka to na przykład wspomniani nauczyciele i pielęgniarki.
                          > Jesteś chyba jedyną osobą w Polsce, która uważa, że jest ich za dużo
                          > (szczególnie pielęgniarek). Nie ośmieszaj się dłużej.

                          I chcesz mi powiedzieć, że nauczyciele i pielęgniarki zarabiają mało od roku? Bo
                          ja mam wrażenie, że zarabiają mało od bardzo dawna i na pewno wątkotwórczyni
                          mogła tak pokierować swoją edukacją i karierą by załapać się na jakiś lepiej
                          płatny zawód.

                          Może nie chciała? Też dobrze, jej prawo, tylko niech nie udaje, że ma "pracę",
                          bo ma tylko kosztowne hobby. Pracuje się dla pieniędzy a nie dla samego faktu
                          pracowania.
                          • blue_romka Re: santo_inc 06.08.10, 20:37
                            O, matko, bo padnę! Pomysl, ze gdyby sie pracowalo dla pieniedzy, to
                            nikt by nie wybieral pracy pielegniarki czy nauczyciela, bo w tych
                            zawodach sie nie zarabia. Na szczescie nie wszyscy sa takimi
                            materialistami,jak Ty, bo nie wiem, kto by uczyl Twoje dzieci, albo
                            podcieral Ci tylek, jak trafisz do szpitala.
            • velluto Re: no wreszcie jakiś rozsądny głos! iwoszka 05.08.10, 11:15
              blue_romka napisała:

              > Dlaczego racja ma być po stronie mężczyzny pracującego non stop,
              > choć nikt tego od niego nie wymaga?

              Wymaga sytuacja - jak się ma biznes, to nie da się go odłożyć na półkę, i nikt
              normalny nie będzie zrażał sobie potencjalnych klientów, których jutro może mu
              brakować. Pominę drobiazg - że facet pracuje, bo sukces firmy daje mu ogromną
              satysfakcję. Jemu nie wolno pracować dla idei? on ma być tylko do zarabiania
              kasy, a co z frajdą?

              Autorka podkreślała
              > kilkakrotnie, że żyją ponad stan i nie potrzebują więcej, a nawet
              > starczy mniej.

              JEJ WYSTARCZY, niekoniecznie IM - nie ona płaci rachunki, nie na jej barkach
              jest myślenie, czy za 2 miesiące/rok również starczy na wszystko. Ona ma kolejne
              dziecko w drodze, facet jest jedynym żywicielem, może więc ktoś łaskawie wziąłby
              pod uwagę, że on może mieć ciut większe potrzeby? Poza tym co dla niej znaczy
              "życie ponad stan"? Mają dom bez kredytu, 2 samochody, zabezpieczenie
              finansowe wystarczające na rok bessy w interesach? bo jeśli nie, to jej
              twierdzenia, że "wystarczy im mniej" są ciut jakby naiwne
              • esta_blish Re: no wreszcie jakiś rozsądny głos! iwoszka 06.08.10, 20:46
                Wybacz, velluto, nie będę się na publicznym forum spowiadać
                szczegółowo ze swojej sytuacji finansowej. Informacja, że żyjemy
                ponad stan wystarcza osobom, które zechciały mi pomóc. Oczywiście
                zawsze się znajdą szukający dziury w całym.
    • martolina1982 Re: mąż i jego firma a ja 31.07.10, 11:57
      doskonale cię rozumiem. nasze sytuacje są prawie! identyczne. ja mam juz dwojke
      dzieci z małą roznica wieku. maz ma firmę dwa lata i tez nigdy go nie ma. tez
      ciagle słysze, ze wszystko robi dla nas.

      nic innego nie usłyszymy niestety ani od mezów ani ludzi postronnych, tylko to,
      ze jestesmy niewdzęczne i że swoim narzekaniem jeszcze odstraszamy swoich mężów
      od przebywania w domu. tak, jakby to nasze zycie było wieczną bajką, bo przeciez
      nie pracujemy! co w rozumieniu wielu oznacza, ze mama wiecznie wolny czas na
      zbijanie bąków.

      jedyne co mogę ci poradzic i co sama obecnie staram sie zrobić dla siebie to
      zorganizowanie opeiki nad dziecmi powrot do pracy. innego wyjscia nie ma. wtedy
      bedziesz miala swoje sprawy przez co staniesz sie bardziej interesujaca dla męża
      i nie bedziesz oczekiwała od niego, ze cie wysłucha porozmawia czy po prostu
      pobedzie z tobą, bo to da ci praca. gdy bedziesz pracowala on tez zobaczy jak to
      jest gdy ty nie masz dla niego czasu, byc moze bedzie musial troche przejac
      obowiazków przy dzieciach. wasze pozycje w tym nierownym obecnie układzie sie
      wyrównają.

      jeszcze sporo przed tobą ciezkich chwil, bo drugi maluch dopiero w drodze. nie
      umeim cię pocieszyc, bo lekko nie bedzie. duzo tez zalezy od twojego charakteru
      i tego czy jestes optymistką, radosną z reguły czy nie. mam nadzieje, ze tak. to
      ci pomoze w tym ciezkim okresie.

      • anutka8383 Re: mąż i jego firma a ja 31.07.10, 13:18
        U mnie sytuacja jest prawie identyczna. Siedze z dzieckiem w domu i
        czekam bo jeszcze tylko rok i pójdzie do przedszkola:) A ja do
        pracy. Mój mąż pracuje 7 dni w tygodniu. W sobote i niedzielę po 6
        godzin. Tyle że mały w niedziele zostaje z dziadkami a ja pomagam
        mężowi- dla mnie oderwanie od codzienności, dla niego pomoc, dla
        malucha rozrywka z dziadkami.
        Wiem czym to pachnie takie samotne siedzenie w domu, dlatego w
        takich okolicznościach świadomie nie zdecydowałabym sie na 2 dziecko.
    • foczkaka Re: mąż i jego firma a ja 31.07.10, 21:31
      Pytanie mam:
      Czy faktycznie spędzacie ze sobą ZA MAŁO czasu, czy po prostu wkurza Cię że mąż
      ma "życie" a Ty siedzisz uziemiona w domu?

      Generalnie rozumiem że i pierwsza i druga opcja może bardzo frustrować. Tylko że
      nie są tak samo uzasadnione. Jeśli po prostu się nudzisz, chciałabyś coś robić,
      żyć to... to zacznij. Nie wiem w jakim miejscu mieszkasz i jak daleko masz do
      większego miasta, ale są różne warsztaty dla mam z dziećmi, są seanse filmowe w
      multikinie itd. Jesli opcja dojazdu do wiekszego miasta odpada to moze poznaj
      lepiej okolice, swoją małą miejscowość, sąsiadów. Bo ja wiem - czytaj,
      dokształcaj się, zajmij sie jakimis recznymi robótkami, poznawaj ludzi przez
      internet - zależy co lubisz i co umiesz.
      Za jakiś czas firma będzie już rozkręcona, dzieci większe i na pewno będzie
      szansa na zmianę. Ważne bys się do tego czasu rozwinęła, a nie zgnuśniałą.

      A teraz druga opcja, jeśli mąż z powodu pracy faktycznie zaniedbuje Ciebie i
      dziecko. Zależy jak już długo to trwa? Bo przecież w kazdej rodzinie bywają
      trudniejsze chwile i wystarczy trochę cierpliwości zeby to przeczekać. Jesli
      trwa to już ZBYT długo to po pierwsze nie bocz się na męża i nie odtrącaj go. On
      pewnie chce jak najlepiej i nie rozumie czemu jest odtrącany. Przecież chodzi Ci
      o to żeby być bliżej siebie a nie żeby karać męża za to ze opieke nad rodziną
      realizuje po swojemu.

      Po drugie musicie rozmawiać. Bez wyrzutów, z pełną wyrozumiałością. Ustalcie
      jakiś plan. Jeśli obecnego stanu nie da się zmienić, to ustalcie do kiedy ma
      trwać - miesiąc, dwa trzy? Tyle da się przeczekać, ale potem zmiana.
      A może wystarczy że mąż skróci swój czas pracy o godzinę czy półtorej? A może są
      rzeczy w których Ty mogłabyś mu pomagać, podczas gdy on wykąpałby dziecko,
      pobawił się z nim. Może to jest jakiś trop. Firma to nie będzie już tylko jego
      sprawa, ale
      Wasza wspolna.

      Przemyśl sobie konkretnie jakich zmian oczekujesz, ile czasu dziennie, w
      tygodniu i o konkretach rozmawiaj. Bez ogólnikowych zarzutów w stylu "w ogóle
      cie nie ma" czy "poswiecaj mi wiecej czasu".
    • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 01.08.10, 08:24
      Wybraliście sobie /nie wiem czy do końca Ty/najgorszy z mozliwych
      układów rodzinnych.
      Ratuj swoja rodzinę bo niechybnie rozwodem to grozi.
      Twój mąz tak naprawdę ma gdzieś rodzinę i coraz bardzij się odddala
      od Ciebie i dzieci. Co Tobie po facecie którego nigdy nie ma, co
      dzieciom po takim ojcu.
      Kasa kasą, koniunktura koniunkturą a Wam się rodzina wali!
      Przeprowadź z mężem poważna rozmowę, powiedz że strasznie kiepsko
      organizuje sobie tę swoja firme i swój czas. Pracuje się po to aby
      żyć a nie odwrotnie.
      Powiedz mu że przeliczając zarobioną kasę na godziny pracy,
      relatywnie kiepściutko zarabia! Nie opłaca się. U pracodawcy wziął
      by za nadgodziny i przynajmniej na dwa tygodnie urlopu by go
      pogonili.
      Gdzie ten świat zmierza?????

      Ina sprawa że niektórzy faceci "zapracowani" i zapominajacy o czasie
      dla rodziny mają swoje drugie życie.
      Uważaj.
      • foczkaka Re: mąż i jego firma a ja 01.08.10, 15:57
        > Twój mąz tak naprawdę ma gdzieś rodzinę i coraz bardzij się odddala
        > od Ciebie i dzieci. Co Tobie po facecie którego nigdy nie ma, co
        > dzieciom po takim ojcu.

        Jak możesz tak pisac???
        Faceci zwykle w ten sposób realizują swoją miłość do rodziny - zarabiając
        pieniądze, zabezpieczając materialnie. Nie ma powodu żeby wątpić że mąż autorki
        założył firme w jak najlepszych intencjach. Jasne trzeba porozmawiać ale
        spokojnie i bez wyrzutów.
        • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 02.08.10, 21:00
          foczkaka napisała:

          > Faceci zwykle w ten sposób realizują swoją miłość do rodziny -
          zarabiając
          > pieniądze, zabezpieczając materialnie.

          Intencje może i miał dobre i tylko intencje.

          na szczęscie tylko pewien odsetek facetów tak się zatraca w tym
          zabezpieczaniu rodziny, że nie zauważa że ta zabezpieczana rodzina
          sie rozpada.
          • foczkaka Re: mąż i jego firma a ja 03.08.10, 14:18
            ale facet sie ani nie zatracił, ani rodzina sie nei rozpadła. Autorka o niczym
            takim nie pisze.
            Moze faktycznie mąż robi cos nie tak, zaniedbał troche rodzine, ale o tym trzeba
            rozmawiac. Atak i zabarykadowanie sie na pozycji skrzywdzonej ofiary w niczym
            rodzinie nei pomorze.

            Wazne jest zeby zrozumiec ze mężczyźni inaczej rozumieją rzeczywistość niz
            kobiety. Trzeba poznac te róznice i zaakceptować. Naturalnym zapędem faceta jest
            dbanie o stronę materialną. Tym bardziej jeśli drugie dziecko jest w drodze maż
            chce jakos zabezpieczyć rodzine. On w ten sposób okazuje miłość. Jesli w dodatku
            dobrze mu idzie, to naturalne jest ze chce wiecej. Żona powinna spokojnie
            powiedziec mu w rozmowie ze moze czuje sie zaniedbywana, ze potrzebuje wiecej
            wspolnego czasu. Ale bez ataków i wyrzutów. Raczej trzeba docenić jego wysiłek i
            wytłumaczyc ze oczekuje sie troche czegos innego.
            Wszystko da sie ustalic jesli ludzie sie kochają.
            • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 03.08.10, 19:34
              foczkaka napisała:

              > ale facet sie ani nie zatracił, ani rodzina sie nei rozpadła.
              Autorka o niczym
              > takim nie pisze.

              Z opisu wynika, że się zatracił i jest już zakręcony na maksa. Traci
              realne spojrzenie na sens życia i tej swojej pracy. A sfrustrowana
              żona chyba tez w nie najlepszej kondycji. Dobrze by mu było oczy
              otworzyć, co tez autorka wątku stara się robić. Może nie wszystko
              stracone ale moim zdaniem tu trzeba być stanowczą i domagać sie tego
              co najważniejsze. Nie ma odkładania, czekania że będzie lepiej itd.

              > Wazne jest zeby zrozumiec ze mężczyźni inaczej rozumieją
              rzeczywistość niz kobiety.

              Sorry ale to takie bzdurne gadanie.
              • foczkaka Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 13:09
                Nigdzie nei napisałam że ma czekać i nic nie robić. POradziłam zeby rozmawiali
                jak najwięcej. Ale ustalenie od początku ze to on jest zły i to on ma sie
                podporządkowac, do niczego dobrego nie doprowadzi.

                > > Wazne jest zeby zrozumiec ze mężczyźni inaczej rozumieją
                > rzeczywistość niz kobiety.
                >
                > Sorry ale to takie bzdurne gadanie.

                Taa, bo kobiece podejscie do zycia jest jedynie słuszne.
                Z takim swiatopoglądem zycze powodzenia w zyciu i związku.
                • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 21:33
                  foczkaka napisała:

                  > Ale ustalenie od początku ze to on jest zły i to on ma sie
                  > podporządkowac, do niczego dobrego nie doprowadzi.

                  W tej konkretnej sytuacji ten konkretny facet robi dużo złego dla
                  tej konkretnej rodziny. Dobrze żeby to zrozumiał i to jak
                  najszybciej.

                  >
                  > Taa, bo kobiece podejscie do zycia jest jedynie słuszne.
                  > Z takim swiatopoglądem zycze powodzenia w zyciu i związku.


                  A kto tu mówi że kobiece jest dobre? Nie rozpatruję tego w
                  kontekście kobiece czy męski podejście. Podejście tego konkretnego
                  Pana do tematu życia rodzinnego jest poprostu złe.
                  Kazdy ma pewnie inne wyobrażenie o życiu rodzinnym nie ma nic
                  wspólnego z płcią.
              • santo_inc Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 19:30
                > > Wazne jest zeby zrozumiec ze mężczyźni inaczej rozumieją
                > rzeczywistość niz kobiety.
                >
                > Sorry ale to takie bzdurne gadanie.

                Nie, to nie są bzdury.

                Choćbyście nie wiem ile czasu marnowały na propagowanie równości płci, to nijak
                nie sprawicie, że my staniemy się identyczni jak Wy. Patrzymy na życie inaczej,
                nie ma się co obrażać na fakty!
                • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 21:26
                  santo_inc napisał:

                  > > > Wazne jest zeby zrozumiec ze mężczyźni inaczej rozumieją
                  > > rzeczywistość niz kobiety.
                  > >
                  > > Sorry ale to takie bzdurne gadanie.
                  >
                  > Choćbyście nie wiem ile czasu marnowały na propagowanie równości
                  płci, to nijak
                  > nie sprawicie, że my staniemy się identyczni jak Wy. Patrzymy na
                  życie inaczej,
                  > nie ma się co obrażać na fakty!


                  Ja sie na nikogo nie obrażam.
                  Co to w ogóle za rozumowanie? Nie ma dwojga identycznych ludzi,
                  niezależnie od płci. Każdy jest poprostu inny.
                  • santo_inc Re: mąż i jego firma a ja 05.08.10, 23:07
                    > Ja sie na nikogo nie obrażam.

                    Jeśli twierdzisz, że bzdurą jest, że mężczyźni jako płeć są różni od kobiet, to
                    obrażasz się na fakty.
                    • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 06.08.10, 07:18
                      santo_inc napisał:

                      > Jeśli twierdzisz, że bzdurą jest, że mężczyźni jako płeć są różni
                      od kobiet, to
                      > obrażasz się na fakty.

                      Nie twierdzę że mężczyźni nie różnią się płcią od kobiet, tylko
                      twierdzę że płeć nie ma znaczenia dla problemu tego wątku. Równie
                      dobrze problem "porzucenia" rodziny dla firmy mógłby dotyczyć matki.
                      Tłumaczenie "bo to facet i on inaczej postrzega miłość do rodziny"
                      to jest stereotyp i raczej przyzwolenie społeczne na różne
                      nieakceptowalne postawy u mężczyzn.
    • izabelski Re: mąż i jego firma a ja 02.08.10, 12:59
      mysle, ze patrzysz na ostatnie dwa lata z perspektywy tego czasu gdy byliscie
      razem, bezdzietni majac prace na etacie

      wyobraz sobie, ze firma dlameza to jak twoje dzieci,rodzina

      o to chodzi, ze noworodkiem czyniemowlakiem opiekowalas sie 24/7
      i on w ten sam sposob opiekuje sie nowo powstala firma

      jesli zmienisz punkt widzenia, to zmieni sie twoje do meza podejscie

      moze trzeba mu pomoc,moze trzeba zatrudnic pomoc

      ale tak jak tobie, mlodej mamie trudno bylo rozstac sie z niemowlakiem tak samo
      i on sie teraz czuje

      mysle, ze odrobina wyrozumialosci i proba zrozumienia jego punktu widzenia
      pozwoli ci sie zrelaksowac

      jestes zmeczona - wynajmij pomoc
      moze pozwoli ci to przemyslec na spokojnie nastepne kroki

      pomysl z jednym dniem z wylaczona komorka i czasem spedzanym tylko z rodzina
      jest swietny
      teraz pozostaje ci naklonic meza do zakochania sie w tym pomysle :)

      i jak to mowia - nie odrazu Krakow zbudowano
      male kroczki i dojdziecie do porozumienia

      • sadoctober Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 18:15
        izabelski napisała:
        > wyobraz sobie, ze firma dlameza to jak twoje dzieci,rodzina

        Dokładnie tak jest bardzo często.
        'Kobieta zdradza męża z dzieckiem', a mąż 'zdradza żonę z pracą'.
        Z tym że to drugie jest jednak dużo rzadsze.
    • esta_blish Re: mąż i jego firma a ja 03.08.10, 18:29
      Dziękuję Wam za wszystkie opinie.
      Jestem po długiej, poważnej rozmwie z mężem. Przedstawiłam mu swój
      punkt widzenia. Twierdzi, że jest z firmą na takim etapie, że nie da
      się zatrzymać. Nie może mi obiecać, że będzie pracował określoną
      liczbę godzin, wracał o określonej porze, czy miał wolne weekendy.
      Ale będzie się starał lepiej zorganizować, żeby poświęcić więcej
      czasu rodzinie. Miniony weekend na przykład spędziliśmy razem, a
      wczoraj wrócił wcześniej (czyli o 18.30). Rozglądamy się też za
      nianią, abym ja mogła gdzieś wyjść.
      Myślę, że to dobry początek. Mam nadzieję, że jak już ta firma
      stanie na twardych nogach, będzie jeszcze lepiej.
      • sebalda Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 12:49
        To chwalebne, że nie masz dużych wymagań, ale pamiętaj, braki finansowe są
        bardzo stresujące. Z powodu ciągłego wyliczania współmałżonka z każdej wydanej
        złotówki jest wiele konfliktów. No i dzieci: dziś nie są kosztowne, ale w
        przyszłości będziesz chciała, żeby realizowały swoje pasje, dziś nie ma niczego
        za darmo, wszystkie zajęcia są płatne. Bardzo kosztowne są tez wakacje i wcale
        nie piszę tu o wyjazdach na Bali czy do Egiptu, w kraju wyjazd w dwójką dzieci
        też dużo kosztuje. Latem i zimą, bo wszyscy koledzy jeżdżą na zimowiska, na
        narty, nie wiesz, jak ciężko i smutno jest tłumaczyć dziecku, że Ciebie na to
        nie stać. Jak dobrze wychowasz dzieci, one nie będą się skarżyć, ale czasami
        zobaczysz w ich oczach smutek zawodu, ręczę Ci, że wtedy wolałabyś, żeby mąż
        więcej pracował i nie musialabyś dzieciom tłumaczyć braku różnych możliwości.
        Wiem, że Ci ciężko, ale to taki trudny czas, który wszak nie trwa wiecznie, a
        nawet na głębokiej prowincji znajdzie się z pewnością jakaś opiekunka, a Ty
        będziesz mogła za jakiś czas wrocić do ludzi. I ciesz się, że mąż próbuje Cię
        rozumieć, a nie staje okoniem, myślę, że dobrze rokujecie:)
        • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 04.08.10, 21:40
          sebalda napisała:

          >jak ciężko i smutno jest tłumaczyć dziecku, że Ciebie na to
          > nie stać. Jak dobrze wychowasz dzieci, one nie będą się skarżyć,
          ale czasami
          > zobaczysz w ich oczach smutek zawodu.

          A może będzie im smutno, że inni tatusiowie przebywają se swoimi
          dziećmi, ich kolegami a ich tatuś - sporadycznie... Chociaż pewnie
          się przyzwyczają do braku tatusia w ich życiu i nie będzie im do
          niczego potrzebny...za to wyjadą na wypasione obozy.
          • almopi Re: mąż i jego firma a ja 05.08.10, 01:03
            Wiem co czujesz, jestem w podobnej sytuacji, tyle że mąż ma firmę
            już 3 lata i w dalszym ciągu nic się nie zmienia. Wiadomo, że przy
            rozkręcaniu firmy potrzeba dużo czasu - u nas też tak było i miało
            to z czasem się zmienić, niestety nic się nie zmieniło i mąż w
            dalszym ciągu pracuje od 6 czy 7 do 19 lub 20. Mamy trójkę
            wspaniałych dzieci i powiem ci że gdyby nie one to nie wiem czy
            dałabym sama z tym wszystkim radę, nie sądzę by nasze małżeństwo by
            przetrzymało tyle czasu. Ja nie pracuje, mało co wychodzę z domu bo
            wiadomo że z trojką małych dzieci nie jest to proste - jedno w
            wózku, drugie biega, trzecie gdzies ucieka.... Całymi dniami jestem
            sama z dziecmi i tak jest już od 5 lat. W domu już głupieje - różne
            mysli przychodzą mi do głowy: a może zdradza, a może to a może
            tamto.... Rozmawialiśmy nie raz, wierzę mu ale jestem typem bardzo
            podejrzliwej osoby i zawsze wszystko dogłębnie sprawdzam. Ale co to
            za ojciec i mąż co widzi się z rodziną po 1 czy 2 dziennie??? Nie
            zajmuje się dziecmi wogóle, w domu też nic nie robi, od rana do nocy
            wszystko na mojej głowie a on przyjdzie z pracy, zje obiad, obejrzy
            tv i do spania. Niestety nie da się wszystkiego opisac w kilku
            słowach, nie mam za bardzo komu się zwierzyć, rodzina i tak już
            buntuje się przeciwko niemu więc wolę ich nie podburzac. Ciężko mi
            bardzo, ale mam jakieś wyjście????
            • esta_blish Re: mąż i jego firma a ja 05.08.10, 09:25
              Właśnie takiej sytuacji chcę uniknąć: żeby tata był gościem w domu,
              nie miał czasu dla dzieci. Dlatego od początku staram się walczyć i
              wyraźnie stawiać granice, co niektórzy mi tu mają za złe. Rodzina
              jest wartością, nie pieniądze, choć oczywiście nie jestem tak
              naiwna, aby wierzyć, że miłością da się dzieci wykarmić.
              A Ty nie myślałaś o powrocie do pracy, choćby w częściowym wymiarze?
              Dzieci do przedszkola/żłobka choć na kilka godzin dziennie? Albo
              niania? Jeśli nie do pracy, to chociaż niania, żebyś mogła wyjść z
              domu? Wiem, że dzieci są najważniejsze, ale powalcz też o siebie.
              • santo_inc Re: mąż i jego firma a ja 05.08.10, 23:10
                > nie miał czasu dla dzieci. Dlatego od początku staram się walczyć i
                > wyraźnie stawiać granice, co niektórzy mi tu mają za złe.

                Bardzo dobrze, że chcesz stawiać granice i jasno precyzować swoje oczekiwania.

                Warto natomiast byś się zastanowiła, czy nie są to oczekiwania zbyt
                wygórowane... Bo chyba jednak są.

                Poza tym jeśli chcesz stawiać granice, powinnaś dać też coś od siebie, a nie
                tylko wymagać, że facet będzie jeszcze więcej zapieprzać w domu.
                • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 06.08.10, 07:22
                  santo_inc napisał:

                  > Poza tym jeśli chcesz stawiać granice, powinnaś dać też coś od
                  siebie, a nie
                  > tylko wymagać, że facet będzie jeszcze więcej zapieprzać w domu.

                  Ale, o ile zrozumiałam to facet w domu w ogóle nie zapieprza bo on
                  tam nie bywa :-)
                • esta_blish Re: mąż i jego firma a ja 06.08.10, 20:42
                  santo_inc napisał:
                  > Warto natomiast byś się zastanowiła, czy nie są to oczekiwania zbyt
                  > wygórowane... Bo chyba jednak są.

                  W przeciwienstwie do Ciebie, pieniadze nie sa dla mnie najwyzsza
                  wartoscia. Wyzej cenie sobie rodzine, bede o nia walczyc i nie
                  przekona mnie zaden agresywny materialista.

                  > Poza tym jeśli chcesz stawiać granice, powinnaś dać też coś od
                  siebie

                  Oczywiscie, bo zajmujac sie domem i dzieckiem nic nie robie. Ech,
                  szkoda gadac, szowinisto. Na szczescie moj maz nie podziela Twoich
                  choych pogladow.
                  • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 07.08.10, 03:25
                    Piszesz ,ze pieniadze nie sa dla ciebie najwyzsza wartoscia, bo je
                    MASZ.Chcesz isc do pracy z nudow,szukasz nianki, bo chcesz sie
                    troche rozerwac,wyjc do kosmetyczki czy na zakupy.Z finansami sie
                    nie liczysz bo nie musisz,nie wiesz co to bida zagladajaca do
                    portfela.Chcialabys byc tylko troche bogata a nie bardzo!!To tak jak
                    piekny wyglasza ,ze uroda w ogole sie nie liczy ba co wiecej
                    przeszkadza bo wszyscy leca na wyglad a nie na wnetrze no ,ale
                    wiadome ,ze na urode z brzydkim nigdy by sie nie zamienil.Dlatego
                    prosze nie wyglaszaj juz tu jak malo wazne sa pieniadze bo wszyscy
                    dobrze wiemy ,ze w dzisiejszych czasach pieniadz niestety
                    rzadzi.Zreszta Sebalda ci ladnie napisala jaka skarbonka bez dna sa
                    dorastajace dzieci.
                    Czytajac ciebie doszlam do wniosku ,ze ty juz w zyciu wszystkie cele
                    osiagnelas.Meza masz,dzieci sa,dom tez jest,pieniedzy pod dostatkiem
                    a nawet za duzo.Do czego tu dazyc???Dopadla cie stagnacja,jestes
                    uwiazana 2jka dzieci,twoje zycie wieje nuda.
                    Dobrze ,ze rozmawiasz z mezem o tym jak sie czujesz i jesli
                    wywalczysz ,ze maz bedzie wracal o zalozmy 18tej to do 21ej moze z
                    dziecmi poprzebywac.W sobete jak wyskoczy na pare godzin to tez nie
                    tragedia.W koncu to WASZ biznens i ktos musi tego pilnowac.
                    Nie ma co narzekac tylko zajac sie soba,wyjsc do ludzi i cieszyc sie
                    z tego co sie ma.
                    • esta_blish Kochamkotyijuz, zagalopowałaś się 07.08.10, 09:37
                      w ocenie. Nie wygłaszam, jak sugerujesz, że pieniądze są mało ważne.
                      Wręcz przeciwnie- napisałam wyraźnie, że jak się ma dzieci, to
                      spojrzenie na pieniądze się zmienia, nigdy nie wiadomo, ile ich
                      będzie potrzeba (np.na lekarza). Tylko nie chcę, żeby zarabianie
                      przysłoniło mojemu mężowi rodzinę. Synek ostatnio na widok taty
                      zaczyna płakać. Więc nie chodzi tu tylko o to, że mnie się nudzi i
                      ja mam sobie znaleźć zajęcie.
          • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 07.08.10, 03:57
            Sluchaj kobieto ja nie wiem do czego ty pijesz.Chyba masz bardzo
            przerysowana wizje wspolczesnego tatusia.Teraz tatusiowe
            zapierd....ja cale dnie nie wazne czy na swoim czy w budzetowce.A w
            weekendy??a w weekendy to odpoczywaja po calym tygodniu ciezkiej
            pracy,spia do poludnia i ogladaja TV.
            Facet rozkreca SWOJ biznes bo chce zapewnic godziwy byt swojej
            rodzinie.Ja nie wnioskuje ,ze taka sytuacja bedzie juz nazawsze ,ale
            ze jest to moment przejsciowy.Kobiecie sie nudzi i za przeproszeniem
            wymysla.Nie nawijaj jej makaron na uszy ,ze inni tatusiowie spedzaja
            kupe czasu ze swoim pociechami bo tak nie jest.No chyba,ze jest
            bezrobotny, ale i tak taki woli gry na komputerze niz opieke nad
            dzieckiem.
            A pomysl sobie jak dziecku bedzie przykro jak wszystkie dzieci
            pojada na oboz a twoje zostanie w domu bo nie ma pieniedzy.Albo
            dodatkowe sporty czy nauke jezykow.Teraz wszedzie potrzebna jest
            kasa.
            Problem jest w tym ,ze autorka watku nie umie sie soba zajac dlatego
            jest taka nieszczesliwa w sytuacji w ktorej sie znalazla.zamiast
            gnoic tu meza moze lepiej dac jej kilka rad na zorganizowanie sobie
            czasu.




            Czasem trzeba przymknac oko na niedogodnosci a nie
            • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 07.08.10, 08:27
              kochamkotyijuz napisała:

              >Teraz tatusiowe
              > zapierd....ja cale dnie nie wazne czy na swoim czy w budzetowce.A
              w
              > weekendy??a w weekendy to odpoczywaja po calym tygodniu ciezkiej
              > pracy,spia do poludnia i ogladaja TV.

              Powyżej po wyrazie "teraz" brakuje słowa "niektórzy" Takich tatusiów
              czy może pseudotatusiów jest zdecydowana mniejszość. Na szczęście.
              Bo to nie tatusiowie tylko bankomaty.

              > Facet rozkreca SWOJ biznes bo chce zapewnic godziwy byt swojej
              > rodzinie.Ja nie wnioskuje ,ze taka sytuacja bedzie juz
              nazawsze ,ale
              > ze jest to moment przejsciowy.

              Ludzki z niego Pan ;-). Ale jak odrazu nie nauczy się stawiać granic
              w tym rozkręcaniu SWEGO biznesu to marnie to widzę. Takie
              rozkręcanie SWEGO biznesu daje niezłą dawka adrenaliny. Trudno potem
              z tego zrezygnować. Ludzie sie łatwo uzależniają. Nie potrafią potem
              spędzić nawet kilku dni z rodziną.

              > A pomysl sobie jak dziecku bedzie przykro jak wszystkie dzieci
              > pojada na oboz a twoje zostanie w domu bo nie ma pieniedzy.Albo
              > dodatkowe sporty czy nauke jezykow.Teraz wszedzie potrzebna jest
              > kasa.

              Ja mam taką młoda sąsiadkę co to na same wypasione obozy jeździ...i
              wiesz o czym ona marzy? o wyjeżdzie na wczasy z mamą i tatą. Ale tu
              sytuacja jeszcze bardziej niebezpieczna - oboje rodziców pracuje non
              stop. Ale Ty pewnie usprawiedliwiasz taką rodzinę... oni przecież
              harują dla córki :-)


              > Problem jest w tym ,ze autorka watku nie umie sie soba zajac
              dlatego
              > jest taka nieszczesliwa w sytuacji w ktorej sie znalazla.zamiast
              > gnoic tu meza moze lepiej dac jej kilka rad na zorganizowanie
              sobie
              > czasu.

              Ale ona nie chce byż wiecznie sama, bez męża! To może niech on się
              wyprowadzi i dostarcza jedynie kasę. Przynajmniej sytuacja rodzinna
              będzie klarowna - samotna matka z dziećmi, a tak to nieprawdziwe sa
              pozory pełnej rodziny.
              • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 07.08.10, 11:52
                Powyżej po wyrazie "teraz" brakuje słowa "niektórzy" Takich tatusiów
                czy może pseudotatusiów jest zdecydowana mniejszość. Na szczęście.
                Bo to nie tatusiowie tylko bankomaty

                Mniejszosc???Ja cie prosze nie pisz glupot.Poczytaj sobie rozne
                fora.Brak zaangazowania mezow w opiece nad dziecmi to jeden z
                najczesciej poruszanych problemow.Ty chyba zyjesz w swiecie fantazji
                a ja tu pisze o realiach.
                Rzumiem ,ze w twoim otoczeniu mamusie i tatusiowie spedzaja cale
                dnie z dziecmi a manna sama z nieba spada.
                Maz autorki watku rozkreca swoj biznes czy to tak ciezko
                zrozumiec ,ze na poczatku takie przedsiewziecie wymaga sporego
                zaangazowania??


                Ja mam taką młoda sąsiadkę co to na same wypasione obozy jeździ...i
                wiesz o czym ona marzy? o wyjeżdzie na wczasy z mamą i tatą. Ale tu
                sytuacja jeszcze bardziej niebezpieczna - oboje rodziców pracuje non
                stop. Ale Ty pewnie usprawiedliwiasz taką rodzinę... oni przecież
                harują dla córki :-)

                Ja nie usprawiedliwiam zadnych przegiec.Mam ci teraz sypnac jeszcze
                innym przykladem??Ze mojej sasiadki corka nigdzie nie jezdzi ani na
                obozy ani na wspolne wakacje z mamusia i tatusiem bo rodzice klepia
                biede i ledwo wiaza koniec z koncem???

                Jesli uwaznie przeczytasz pierwszy wpisz autorki watku to
                zauwazysz ,ze wspolne wakacje calej rodziny sie odbywaja,jedynie sa
                zastrzezenia co do dlugosci takich urlopow.Ja mysle,ze maz sie stara
                i balansuje pomiedzy pochlaniajaca praca a roszczeniowa zona.A ty tu
                za wszelka cene chcesz to podciagnac pod patologie.


                Ale ona nie chce byż wiecznie sama, bez męża! To może niech on się
                wyprowadzi i dostarcza jedynie kasę. Przynajmniej sytuacja rodzinna
                będzie klarowna - samotna matka z dziećmi, a tak to nieprawdziwe sa
                pozory pełnej rodziny.

                Oczywiscie ,ze autorka nie chce byc sama i nie tylko meza ma tu na
                mysli.Pisze -znow pierwszy wpis sie klania,ze mieszka na zadupiu
                gdzie nie ma ani rodziny ani kolezanek ani nawet sasiadow.Trzeba
                bylo myslec o tym przed przeprowadzka.Skoro cale dnie nie ma sie do
                kogo otworzyc geby to nie nie dziwie,ze zadne pieniadze czy palace
                szczescia nie daja.
                Dlaczego uwazasz ,ze maz ma sie wyprowadzic??Ty naprawde przesadzasz
                w swoich wywodach i robisz autorce wode z mozgu.Sytuacja jest
                przejciowa.Malzonkowie rozmawiaja, rozumieja sie i szukaja
                satysfakcjonujacego rozwiazania a ty pare watkow wyzej
                wypisujesz ,ze jej maz na gdzies dzieci, rodzine i czarnowrozysz
                rozwodem.Nie przesadzajmy i nie popadjamy w skrajnosci.


                The dream is this that we will finally be happy when we reach our
                goals.
                Then when we get there and if we are human,we immediately start
                dreaming of something else.
                • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 07.08.10, 20:40
                  kochamkotyijuz napisała:

                  > Mniejszosc???Ja cie prosze nie pisz glupot.Poczytaj sobie rozne
                  > fora.Brak zaangazowania mezow w opiece nad dziecmi to jeden z
                  > najczesciej poruszanych problemow.Ty chyba zyjesz w swiecie
                  fantazji
                  > a ja tu pisze o realiach.

                  Jeżeli to jest wg Ciebie taki ogromny problem to po co właściwie
                  usprawiedliwiasz takie postępowanie? Przecież takim facetom trzeba
                  oczy szeroko otworzyć a nie wodę z mózgu robić. Realia sa takie że
                  wyrządzają krzywdę swoim najbliższym. Tego się nie da potem nadrobić.

                  > Ja nie usprawiedliwiam zadnych przegiec.

                  Usprawiedliwiasz


                  >Ja mysle,ze maz sie stara
                  > i balansuje pomiedzy pochlaniajaca praca a roszczeniowa zona.A ty
                  tu za wszelka cene chcesz to podciagnac pod patologie.

                  Z cała pewnością jest to pewnego rodzaju patologia i rodzina
                  niepełna. Tym niebezpieczniejsze to jest że występuje spora aprobata
                  społeczna takiego stanu rzeczy i takiego modelu rodziny a niektórzy
                  to nawet podziwiaja takiego tatusia, a matce jeszcze powiedzą że jej
                  się w głowie poprzewracało i żeby się lepiej sobą zajęła.

                  > Dlaczego uwazasz ,ze maz ma sie wyprowadzic

                  Uważam że właściwie mógłby się wyprowadzić i pewnie nikt by nie
                  zauważył a kobitka miała by sytuacje klarowną że jest matką samotną
                  a nie żyła nadziejami i złudzeniami.



                  • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 08.08.10, 07:56
                    No nie dogadamy sie!
                    Wszystkie moje wypowiedzi odnosily sie do konkretnego przypadku
                    przytoczonego w tym topiku czyli historii autorki watku i jej
                    meza.To ty z uporem maniaka podciagasz to pod ogol.Nie moge pominac
                    milczeniem wyssanej przez ciebie spod paznokcia statystyki ,ze
                    jakoby niezaangazowanych tatusiow jest mniejszosc.Jest ich wiecej
                    niz ci sie wydaje tylko powody sie roznia, jedak nie uwazam ,ze maz
                    esta_blish jest jednym z tego typu tatusiow.Nie tobie oceniac co ja
                    tu pochwalam czy usprawiedliwiam a czego nie.Autorka watku jest
                    samotna,znudzona,uwiazana dzieckiem kobieta ,czuje sie nieszczesliwa
                    i opuszczna.Moim zadaniem przesadza, bo przeciez zgodzila sie na
                    zamieszkanie na odludziu i wiedziala ,ze maz zaklada firme.To ,ze
                    cala ta sytuacja ja przerosla nie znaczy ,ze jej maz jest bee i sie
                    nie stara.Mysle ,ze maz autorki watku jest dobrym czlowiekiem i
                    zaangazowanym ojcem ktory chwilowo dla dobra tej rodziny poscieca
                    czas i energie na rozkrecenie firmy.

                    Zauwaz tez ,ze esta_blish jest zazdrosna czy moze ma zal o to ,ze
                    ona sama siedzi na odludziu kiedy on, jej maz, przebywa w "wielkim
                    swiecie".Pomine tez fakt ,ze przy rozkrecaniu wlasnej firmy ludzie
                    czesto wracaja do domu tylko po to aby sie przespac.tzn.wychodza
                    rano i wracaja okolo polnocy a maz autorki jest w domu codziennie o
                    19tej.Zkladajac ,ze dojazd na zadupie z "wielkiego swiata" tez
                    troche zajmuje ozancza to , prace konczy o 18-18.30 ,wiec czy
                    rzeczywiscie az tak przegina i olewa swoja rodzine????
                    • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 08.08.10, 08:29
                      kochamkotyijuz napisała:

                      > No nie dogadamy sie!

                      Napewno nie, bo ja mam zupełnie inny pogląd na temat rodziny i
                      zarabiania pieniędzy.

                      > Autorka watku jest
                      > samotna,znudzona,uwiazana dzieckiem kobieta ,czuje sie
                      nieszczesliwa
                      > i opuszczna.Moim zadaniem przesadza, bo przeciez zgodzila sie na
                      > zamieszkanie na odludziu i wiedziala ,ze maz zaklada firme.


                      A moim zdaniem absolutnie nie przesadza. Jest jej źle, martwi sie o
                      dziecko i do tego jest w ciąży. Potrzebuje wsparcia i odpoczynku /w
                      sensie dosłownym i psychicznym/. Jeśli ktoś przesadza to jej mąż.

                      >Mysle ,ze maz autorki watku jest dobrym czlowiekiem i
                      > zaangazowanym ojcem ktory chwilowo dla dobra tej rodziny poscieca
                      > czas i energie na rozkrecenie firmy.

                      Dobrym człowiekiem może i jest ale zaangażowanym ojcem napewno nie.


                      -----

                      Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko
                      sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten
                      drugi przyjmuje z miłością.
                      • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 08.08.10, 13:04
                        No nie dogadamy sie!

                        Napewno nie, bo ja mam zupełnie inny pogląd na temat rodziny i
                        zarabiania pieniedzy.

                        Nie dogadamy sie bo twoj poglad jest taki ,ze mamusia i tatus
                        radosnie zajmuja sie dziecmi a manna z nieba sama leci.

                        Jest jej źle, martwi sie o
                        dziecko i do tego jest w ciąży. Potrzebuje wsparcia i odpoczynku /w
                        sensie dosłownym i psychicznym/

                        Przeciez ona wsparcie i odpoczynek ma tylko towarzystwa jej
                        brakuje.Gorzej jak bedzie potrzebowac na lekarza a nie bedzie,o tym
                        to juz nie pomyslisz w swoich wydumaniach??Acha, ale zapomnialam ,ze
                        przeciez pieniadze z nieba zleca.

                        Dobrym człowiekiem może i jest ale zaangażowanym ojcem napewno nie.

                        Czy moglabys mi wyjasnic dlaczego tak uwazasz???I nie odnos sie do
                        ogolu tylko do omawianego tu konkretnego przypadku.



                        • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 08.08.10, 20:32
                          kochamkotyijuz napisała:

                          > Nie dogadamy sie bo twoj poglad jest taki ,ze mamusia i tatus
                          > radosnie zajmuja sie dziecmi a manna z nieba sama leci.

                          Oczywiście że radośnie :-) i zarówno mamusia jak i tatuś - z tym że
                          nie muszą jednocześnie.
                          Jestem akurat głównym żywicielem mojej rodziny wiec absolutnie w
                          mannę z nieba nie wierzę :-)


                          > Przeciez ona wsparcie i odpoczynek ma tylko towarzystwa jej
                          > brakuje.

                          Od kogo ma to wsparcie i odpoczynek? Może od małego dziecka? To
                          pewnie tak!


                          >Gorzej jak bedzie potrzebowac na lekarza a nie bedzie,o tym
                          > to juz nie pomyslisz w swoich wydumaniach??

                          Dlaczego akurat na lekarza nie będzie? Czy ja namawiam do porzucenia
                          pracy???

                          > Czy moglabys mi wyjasnic dlaczego tak uwazasz???I nie odnos sie do
                          > ogolu tylko do omawianego tu konkretnego przypadku.

                          Odnosze się do konkretnego przypadku i do innych podobnych. Nie może
                          być zaangażowanym ojcem ktoś kto rzadko bywa w domu rodzinnym.
                          Proste. Na odległość będzie więź z dziećmi budował? Nie da się,
                          chociaz niektórzy próbują.
                          • kochamkotyijuz Re: mąż i jego firma a ja 09.08.10, 03:39
                            Oczywiście że radośnie :-) i zarówno mamusia jak i tatuś - z tym że
                            nie muszą jednocześnie.

                            Mowisz ,ze nie jednoczesnie??acha to co proponujesz??jeden tydzien
                            mamusia pracuje a drugi tatus i tak na zmiane zeby bylo po
                            rowno : ))))Zrozum w koncu ,ze tu jedynym zywicielem rodziny jest
                            maz autorki ktory rozkreca bizens,sytuacja jest przejsciowa,zona
                            alarmuje, maz ma swiadomosc i sadze ,ze stara sie organizowac jak
                            najwiecej czasu dla rodziny-oczywiscie w miare mozliwsci na dzien
                            dzisiejszy.Na taki uklad oboje sie zgodzili.
                            Rodzice zwlaszcza wtedy radosnie opiekuja sie dzieckiem kiedy ledwo
                            wiaza koniec z koncem,nie dosc ,ze na nic ich nie stac to jeszcze
                            popadaja we frustracje,czy depresje.Oj jakze wtedy w takiej rodzinie
                            jest radosnie!!


                            Od kogo ma to wsparcie i odpoczynek? Może od małego dziecka? To
                            pewnie tak!

                            Po prostu jam to czul ,ze taka riposte mi tu strzelisz.Przewidywalny
                            z ciebie rozmowca.Nikt nie obiecal, ze macierzynstwo to bulka z
                            maslem.Pewnie wiecej by odpoczela gdyby jeszcze do tego dolozyla
                            sobie osiem godzin zapierdzielu w pracy dziennie.

                            Dlaczego akurat na lekarza nie będzie?

                            Masz racje ja tu zaraz o lekarzach.Jakby firma meza splajtowala
                            (zalozmy przez zaniedbywanie) to w pierwszej kolejnosci nie bylo by
                            co do garnka wlozyc.

                            Nie może
                            być zaangażowanym ojcem ktoś kto rzadko bywa w domu rodzinnym.
                            Proste. Na odległość będzie więź z dziećmi budował?

                            Na jaka odleglosc???kobieto zastanow sie co ty tu pleciesz.Gosciu
                            wraca codziennie o 19tej do domciu i ma kontakt z dzieckiem.Jesli
                            esta_blish uda sie wywalczyc weekendy tylko dla rodziny a jestem
                            pewna ,ze jej sie to predzej czy pozniej uda to jest to normalnie
                            funkcjonujaca rodzina.Jest jedynym zywicielem! o ktorej mialby
                            wedlug ciebie wracac??o 13tej??
                            Rozumiem ,ze wobec tego lekarze,marynarze,kontraktowi muzycy czy
                            inni dorabiajacy np za granica nie maja prawa byc ojcami?tak?
                            • zofijkamyjka Re: mąż i jego firma a ja 11.08.10, 20:12
                              kochamkotyijuz napisała:


                              > Mowisz ,ze nie jednoczesnie??acha to co proponujesz??jeden tydzien
                              > mamusia pracuje a drugi tatus i tak na zmiane zeby bylo po
                              > rowno :


                              Nie musi być po równo :-) mogą nawet obydwoje pracować i mieć
                              trzecia osobę do pomocy :-). Ważne żeby żadne z rodziców nie było
                              wyeliminowane z życia rodzinnego i wychowania dziecka.

                              > Pewnie wiecej by odpoczela gdyby jeszcze do tego dolozyla
                              > sobie osiem godzin zapierdzielu w pracy dziennie.

                              Nie rozumiesz to nie ona ma zapierdzielać więcej tylko on - mniej!
                              lub lepiej zorganizowac sobie czas pracy. Założe się że większośc
                              czasu przez palce mu ucieka :-)

                              > Masz racje ja tu zaraz o lekarzach.Jakby firma meza splajtowala
                              > (zalozmy przez zaniedbywanie) to w pierwszej kolejnosci nie bylo
                              by co do garnka wlozyc.

                              Znowu organizacja pracy i priorytety się kłaniają życiowe. Nie
                              zachęcam do zaniedbania firmy tylko do lepszego zadbania o rodzinę i
                              pogodzenia jednego z drugim.
                              Jak ktoś się za prowadzenie firmy bierze to jakieś pojecie o
                              organizacji czasu pracy winien mieć aby z tej firmy korzyści
                              sensowne były a nie jedynie problemy i zapierdziel od rana do
                              wieczora światek piątek i wakacje. Może jak sobie przeliczy ile
                              zarabia kasy na godzinę to wyjdzie że lepiej poszukać pracy na
                              etat ;-)

                              > Rozumiem ,ze wobec tego lekarze,marynarze,kontraktowi muzycy czy
                              > inni dorabiajacy np za granica nie maja prawa byc ojcami?tak?

                              A kto im zabrania być ojcami? A czy są dobrymi to zależy jak wiele
                              zrobia aby jednak uczestniczyć w życiu rodzinnym. Wiele rodzin się
                              rozpada jednak przez długie rozstania?
    • nutka07 Re: mąż i jego firma a ja 06.08.10, 21:28
      No coz bedziesz matka z dziecmi i bankomatem.
      Jak mozna dbac o wiezy rodzinne, zwiazek, nie oddalac sie od siebie nie majac w
      gole CZASU.
      Rownie dobrze maz moze sie wyprowadzic i bede sie widywac tak jak teraz. Bedzie
      jakas roznica oprocz noclegu? Nie ma co naskakiwac na autorke.
    • esta_blish kolejny wolny weekend- wyjezdzamy!:) n/t 07.08.10, 10:27
      • zofijkamyjka Re: kolejny wolny weekend- wyjezdzamy!:) n/t 07.08.10, 20:44
        No to super. Napisz koniecznie czy nie wytrzymał sie z Wami tak
        długo ;-)
        A tak poważnie to życze Wam żeby mężowi oczy sie otworzyły.
    • tully.makker Re: mąż i jego firma a ja 08.08.10, 18:11
      Dla mnie sprawa jest bardzo prosta - facet robi wszystko, by uniknac
      przebywania w domu z rodzina. Takich facetow jest mnostwo, przez pewin
      czas bylam nawet zona jednego z nich.

      Wiem z doswiadczenia, ze jak facetowi na czyms zalezy - np na przebywaniu
      z dzieckiem i zona - to stanie na glowie, a wyskrobie na to czas.

      Wiem tez, ze panowie siedzacy do pozna w pracy regularnie z cala pewnoscia
      nie poswiecaja calego czasu na prace.

      Swoja droga ,majac meza z takimi tendencjami dac sie zamknac w domu na
      zadupiu bez pracy, z malym dzieckiem i w ciazy, z dala od przyjaciol,
      bliskich, jak rozumiem jeszcze bez samochodu to wyczyn godny kamikadze.
      • roz.maryn Re: mąż i jego firma a ja 09.08.10, 09:50
        Dokładnie tully.makker, dokładnie. Wiem to sam po sobie jak było - i
        nie ma tu żadnego znaczenia z jakiego powodu się ucieka żeby tylko
        nie być w domu.
    • esta_blish Re: mąż i jego firma a ja 09.08.10, 20:40
      Ostatnie dni wyglądają obiecująco. Mąż przeorganizował się, część
      obowiązków zlecił pracownikom, stara się planować czas pracy zamiast
      iść na żywioł, okazało się, że czasem wystarczy rozmowa telefoniczna
      zamiast osobistej obecności. To powoduje, że wraca wcześniej, a
      weekendy ma w całości lub co najmniej od sobotniego popołudnia
      wolne. Miniony spędziliśmy rodzinnie w pięknym miejscu, tata dużo
      czasu poświęcił małemu, a wieczorem było bardzo romantycznie.
      I pomyśleć, że jeszcze niedawno skłonna byłam odsunąć się, zamknąć w
      sobie, chować urazę...
Pełna wersja