esta_blish
25.07.10, 17:02
Mam 2 letnie dziecko i jestem w ciąży z drugim. Mąż rozkręca własną
firmę, pracuje do 19 + weekendy (właśnie siedzi nad jakimś
przetargiem). Ja z dzieckiem cały dzień w domu sama, bo do rodziny
b.daleko, mało tego- mamy dom na odludziu, sąsiedzi tu się dopiero
zaczynają sprowadzać, jeszcze prawie nikogo nie ma.
Wkurza mnie, że mąż tyle pracuje. Że siedzę tu sama, kiedy on jest
w "wielkim świecie". Z rzadka weekend spędzamy razem, a wakacje
tylko na tydzień, bo na dłużej nie można zostawić firmy. Zauważyłam,
że z poczucia krzywdy wytwarzam dystans między nami. Oraz że aby nie
zwariować zaczynam sobie układać swój świat, w którym miejsca dla
męża jest coraz mniej.
Nigdy nie miałam aspiracji na zamożność. Jak myślałam tylko o sobie,
to w ogóle niewiele mi było potrzebne do szczęścia, trochę się to
zmieniło od pojawienia się dziecka, bo wiadomo, że chce się dla
niego jak najlepiej, i żeby w razie czego na lekarza było itd. Mąż
tłumaczy, że jak ma firmę i już to wszystko się toczy, to nie da się
zarobić np. 5 tys. i więcej nie. Nie da się zatrzymać na pewnym
pułapie, albo się idzie do przodu, albo się cofa. No to idzie do
przodu, a ja się wkurzam.
Na razie do pracy wrócić nie mogę, ale po macierzyńskim bym chciała,
choć pewnie wtedy wszystko będzie jeszcze trudniejsze (gdzie ja na
tym odludziu znajdę nianię?).
Mam poczucie nieszczęścia i jakiejś porażki. A może przesadzam?