24.08.10, 09:41
Od dawna przeglądam to forum i wreszcie postanowilam też opisać Wam
swoją sytuację. Po ślubie jesteśmy trzy lata, a wcześniej wiele lat
byliśmy razem. Moi teściowie [obydwoje na raz] po ponad roku od
ślubu przypomnieli sobie, że mnie nie lubią :). Symptomy oczywiście
były wcześniej, ale wydaje mi się, że jakieś zgrzyty są wszędzie i
nie chciałam się niepotrzebnie czepiać.
Objawienie spłynęło na nich, gdy dowiedzieli się, że jestem w ciąży,
a termin porodu zbiega się ze ślubem ich córeczki [która nienawidzi
mnie szczerze od wielu lat i specjalnie tego nie ukrywa]. Nie
mieszkamy razem, sami się utrzymujemy. Ba! Dzielą nas setki
kilometrów i widywaliśmy się raz na dwa miesiące w weekend.
Awantury trwały, bo w ciążę zaszłam [wg nich sama!] specjalnie [ona
uważa, że wyliczyłam sobie co do dnia, kiedy mam w ciążę 'zajść' i
nie dociera, że to naprawdę nie była kwestia jednego miesiąca].
Dodatkowo teściowej zebrało się na wypominki, np. że 5 lat temu
krzywo popatrzyłam na nią w święta, a 10 lat temu, kiedy szliśmy do
znajomych nie zabraliśmy jej córeczki ze sobą. Na tym cholernym
weselu byliśmy, bo dziecko urodzilo się dwa tygodnie wcześniej. Też
było dla teściów źle, bo rodzina pytała o dziecko, co uważam za
normalne, bo w końcu przybył nowy członek rodziny, ale uwaga od
córci była odwrócona. Poza teściami nikt nie komentował tego, że
dziecko zostało z moimi rodzicami w domu, bo wszyscy [oprócz nich]
uznali, że to norma.
Wieczne komentarze teścia, że syn jest zmanipulowany, bo nie słucha
mamusi [dosłownie], że nie zostawiamy im dziecka pod opieką i
teściowa nie może sobie 'ponosić' itp. doprowadziły do kolejnej
eskalacji. Szczytem był telefon do mnie mojego teścia, kiedy zaczął
mi nieparlamentarnie i krzykiem 'tłumaczyć', jakie mam wobec nich
obowiązki [oni nie mają wobez nas żadnych - powiedzieli to obydwoje
wyraźnie]. Zerwałam z nimi kontakt, bo wystarczyło mi tych awantur w
ciąży, a nie chciałam, żeby dziecko rosło w takiej atmosferze.

Mąż cały ten czas wrzał w środku, ale nie zabierał na forum głosu,
żeby ich nie prowokować. Rozmawialiśmy o tym dużo i często. On
kompletnie nie wie do dzisiaj, co im odbiło. Po tym telefonie
wreszcie stanowczo zareagował, ale naiwnie myślał, że im zależy na
kontakcie choćby z nim i z dzieckiem. Awantury trwały rok i teraz
sam nie ma z nimi kontaktu. Dowiedzieliśmy się w tym czasie wielu
ciekawych rzeczy, że moja rodzina jest patologiczna, naszego ślubu
nie chcieli, ja za bardzo słucham, co się do mnie mówi, no i cała
rodzina nas już nie lubi. Po rodzinie tyłki nam obrabiali od lat -
wiem to, bo nie wszyscy są tak lojalni wobec teściowej, jak jej się
wydaje. Boli jednak, że wciągnęli w te histerie całą rodzinę i
oczywiście odbiło się to na naszych relacjach.
Klops w tym, że pochodzimy z jednego miasta i kiedy przyjeżdżamy do
moich rodziców spotykam ich na ulicy. Córeczka też się obraziła, ale
za co, obydwoje nie wiemy. Z mamusią już nie mieszka, ma męża i sama
będzie miała dziecko, ale co jej odbiło nie wie nikt.

Pozdrawiam wszystkie żmijowate synowe :)
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: Witam :) 24.08.10, 11:36
      a przed slubem jak tesciowie zachowywali sie w stosunku do Ciebie?
      • gadamzrybami przed ślubem 24.08.10, 14:13
        Na samym początku nie było jakoś większych tarć. Problem zaczął się,
        gdy ustaliliśmy datę ślubu. Zaczęło się marudzenie: ciągłe gderanie
        o bliżej nieokreślonych pieniądzach [o które nigdy ich nie
        prosiliśmy], nakazy radzenia się we wszystkim ich córki ['bo ona w
        Stanach była to wie!'], w końcu niewywiązywanie się z obietnic
        [mieli coś tam załatwić, bo sami się zaofiarowali i im 'zeszło'
        kilka miesięcy]. Obrazili się za to, że moim świadkiem nie będzie
        ich córka [ona nie odzywała się do mnie przez rok, bo sama miała
        parcie na szkło, ale zainteresowanego nie było]. Ale pomyślałam, że
        luz, nie muszę wszystkich lubić, ani odwrotnie i zawsze jest ktoś
        niezadowolony.
        Szczytem były nasze poprawiny: teściowe zrobili u siebie w domu
        imprezę dla swojej rodziny - nam nic nie powiedzieli, a rodzinie, że
        nie chcę przyjść, bo zadzieram nosa. Dowiedzieliśmy się o tym, gdy
        ktoś z krewnych przysłał nam zdjęcia z wesela i tych poprawin.
        Żeby było jasne: nigdy nie pchałam się do decydowaniu o czymkolwiek
        w ich domu, nie wsadzałam nosa w ich sprawy i portfele. Siadałam,
        gdzie mi kazali, jadłam to, co dali i rozmawiałam, o czym sami
        chcieli.
      • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 14:37
        Jakiś czas przed ślubem okazało się, że pan-teść nie kontroluje
        swojego picia, a rodzinę ogarnia jakaś mania ukrywania tego przed
        światem. Mąż nigdy nie powiedział mi przed ślubem wprost, że ma ojca
        alkoholika, a mnie zastanowiło to, że są takie okresy, kiedy pan-
        teść przez wiele dni wraca z pracy na bani, że na imprezach nie
        potrafi powiedzieć dość i nigdy nie odmawia. Trwało to długo, ale w
        końcu mąż spojrzał prawdzie w oczy. Pani-teściowa broni swego męża
        zaciekle, skacze z pazurami na każdego, kto ośmieli się zwrócić
        uwagę panu-teściowi. Wiem też, że na początku małżeństwa teść ją
        bił, więc tymbardziej nie rozumiem, co nią kieruje.
        • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 14:45
          o rany
          no to kobieto masz odpowiedź :/
          jeśli Twój teść jest alkoholikiem, to Twoja teściowa jest pewnie
          osobą współuzależnioną czyli niejako jest uzależnioną od męża.
          Takie osoby są jest cholernie nieszczęśliwie, a co za tym idzie
          cholernie toksyczne :/

          W rodzinie z problemem alkoholowym ukrywanie problemu jest na
          porządku dziennym. Wszyscy wokół wiedzą, że coś jest nie tak, ale
          najbardziej zainteresowani robią wszystko, żeby to ukryć, często
          nawet przed samymi sobą.
          Jest taka książka, która porównuje taką sytuację do posiadania
          hipopotama w salonie, którego wszyscy starają się nie zauważać mimo,
          że jest tak ogromny, że z ledwością mogą się po tym salonie
          poruszać :/

          Mój teść też był alkoholikiem. I cała rodzinka była mocno rąbnięta :/
          Trzymaj się kobieto ...
          • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 14:54
            Wydaje mi się, że podjeliśmy najlepszą z możliwych decyzję o
            zerwaniu kontaktów. Nie wyobrażam sobie życia z takimi ludźmi 'w
            tle', którzy na każdym kroku hołubią córkę i jej męża, a niedługo i
            dzieci, a syna traktują, jak 'spełniacza' zachcianek. Mój mąż nigdy
            nie mógł mieć potrzeb, ale w obowiązku było spełnianie potrzeb
            mamusi i siostry. Zobaczyłam to dopiero w trakcie przygotowań do
            naszego ślubu, gdzie nikt nie pytał jego, czego chce, tylko jego
            siostrę. I jeszcze się poobrażali, że jej mojej rodziny nie
            przedstawiłam :).
            • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 15:02
              > Wydaje mi się, że podjeliśmy najlepszą z możliwych decyzję o
              > zerwaniu kontaktów. Nie wyobrażam sobie życia z takimi ludźmi 'w
              > tle'

              mój ex nie chciał zerwać kontaktów z rodzinką :/ - u mnie skończyło
              się to nerwicą, depresją itp
              mam znajomą, która jest córką faceta, który nie potrafił odciąć się
              od swojej rodzinki - zarówno ona jak i jej brat są kłębkami nerwów,
              wychowywanie się w takich "klimacikach" jest cholernie
              wyniszczające :/

              Też mi się wydaje, że podjęlicie najlepszą z możliwych decyzji :)
    • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 12:35
      Moje problemy z teściami sprowadzały się do jednej sprawy - bali
      się, że zostaną na starość sami, w związku z tym robili wszystko co
      możliwe, żeby zatrzymać synka przy sobie. :/

      Być może ślub drugiego dziecka czyli siostry Twojego męża uświadomił
      Twoim teściom coś podobnego ? a Twoja ciąża być może ugruntowała ich
      w przeświadczeniu, że syna stracili definitywnie ...

      Tak mi się wydaje, że może własnie o to chodzić - łatwiej ubzdurać
      sobie, że ktoś jest zły niż spojrzeć w oczy własnym lękom.
      • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 13:16

        flandra napisała: łatwiej ubzdurać
        > sobie, że ktoś jest zły niż spojrzeć w oczy własnym lękom.

        Tak,tylko że tym ubzduraniem robi się z czyjegoś życia piekło. Dlaczego ci
        mądrzy ludzie w podeszłym wieku,którzy mają życiowe doświadczenie,tj. teściowie,
        nie umieją rozsądnie myśleć ale najczęściej zachowują się jak zwierzęta które
        toczą walkę o przetrwanie?
        • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 13:23
          czubata napisała:
          > Tak,tylko że tym ubzduraniem robi się z czyjegoś życia piekło.
          Dlaczego ci
          > mądrzy ludzie w podeszłym wieku,którzy mają życiowe
          doświadczenie,tj. teściowie,
          > nie umieją rozsądnie myśleć ale najczęściej zachowują się jak
          zwierzęta które
          > toczą walkę o przetrwanie?

          a jak boli Cię ząb albo masz złamaną rękę to potrafisz rozsądnie
          myśleć ?
          mogę sobie jedynie to wyobrazić, ale jeśli ludzie zachowują się jak
          zwierzęta, to te uczucia muszą być bardzo bolesne :/
          • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 14:25
            Zastanawiam się też, dlaczego takie teściowe, jak moja, potrafią być
            dobrymi córkami, ciotkami, koleżankami z pracy itp., a przy synowej
            zachowują się, jak potwory. Moja pani-teściowa w swoim środowisku
            jest postrzegana, jako taka trochę słodko-pierdząca nieszkodliwa
            pani. A tymczasem komentowała z głupim uśmieszkiem [gdy
            wyprowadzałam się z rodzinnego domu kilkaset kilometrów dalej], że
            przychodzi czas odciąć się od cycia. Myślałam, że ją wtedy zabiję
            gołymi rękami. Natomiast, gdy jej córcia wynosiła się do domu męża 3
            ulice dalej pani-teściowa razem z córeczką dostawały spazmów.
            • deodyma Re: Witam :) 24.08.10, 14:40
              bo tu chodzi o zachowanie dobrych relacji z otoczeniem, udawaniem
              kogos, kim sie tak naprawde nie jest.
              • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 14:56
                Ale można być sobą i mieć normalne, zdrowe relacje z ludźmi. Jak
                długo można udawać kogoś, kim się nie jest? Toż to jakaś masakra, bo
                cały czas trzeba się kontrolować.
                • deodyma Re: Witam :) 24.08.10, 15:25
                  na dluzsza mete kontrolowac sie ne da i predzej czy pozniej wylazi
                  szydlo z worka.
          • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 15:09
            flandra napisała:
            > mogę sobie jedynie to wyobrazić, ale jeśli ludzie zachowują się jak
            > zwierzęta, to te uczucia muszą być bardzo bolesne :/

            Bolesne,oczywiście, nie zakładam że nie cierpią ale, czy to nie jest egoizmem
            niszczyć życie dzieciom ze względu na własny ból?
            Siostra mojej teściowej,jeszcze gorsza żmija,tak namąciła w małżeństwie syna,że
            synowa zwiała w takim popłochu że nie zdążyła zabrać ze sobą dziecka,wówczas
            kilku letniego.Ból teściowej spowodował że dziecko jest dzisiaj bez matki,a z
            ojca pozostały tylko strzępy zalkoholizowanego faceta który jest zbyt pijany by
            kochać córkę,zbytnio zraniony przez życie,a dosłowniej mówiąc- przez cierpiącą
            matkę.Ona syna nadal ma,a dziecko nie ma rodziców i jest psychicznie
            zaburzone.Jak można to usprawiedliwić,jak wytłumaczyć,jak zargumentować.Ja bym
            zwyczajnie taką żmije posłała na pustynne wygnanie.To jest czynienie zła, to
            jest egoizm i żaden ból nie usprawiedliwia.Jak mnie boli ząb,to biorę
            tabletkę,jak boli mnie dusza to idę się leczyć do psychiatry,nie zwalam winy na
            innych.
            • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 15:17
              masz rację :) agresji, egoizmu itp nic nie usprawiedliwia

              napisałam o tym, że to są ludzie pełni cierpienia, bo jeśli patrzy
              się na nich tylko i wyłącznie jak na wrogów czy potworów to jedynie
              zaognia się konflikt :/ to niczego nie rozwiązuje
              trzeba wytyczać twarde, solidne granice swojej prywatności, swojego
              życia itd, ale tez warto robić to z odrobiną empatii czy wspólczucia
              tzn. nie robić tego PRZECIWKO teściom, ale DLA SIEBIE :)

              • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 15:27
                flandra napisała:

                > tzn. nie robić tego PRZECIWKO teściom, ale DLA SIEBIE :)
                >
                Zgoda, ale co zrobić w sytuacji, gdy nawet samodzielna decyzja,
                gdzie wyjechać na wakacje, podjęta bez udziału teściowej jest
                traktowana jak zamach na jej życie :). Co w sytuacji, gdy każda
                decyzja jest traktowana, jak właśnie PRZECIWKO nim?
                • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 16:15
                  > ale co zrobić w sytuacji, gdy nawet samodzielna decyzja,
                  > gdzie wyjechać na wakacje, podjęta bez udziału teściowej jest
                  > traktowana jak zamach na jej życie :). Co w sytuacji, gdy każda
                  > decyzja jest traktowana, jak właśnie PRZECIWKO nim?

                  ludzie, którzy są toksyczni są jak dzieci, mają dziecinne
                  roszczenia, kierują się głównie emocjami (najczęściej nawet
                  nieuświadomionymi) itp
                  Gdyby Twoje dziecko chciało np. zawsze z Wami spać w jednym łóżku to
                  zgodziłabyś się ? nawet gdyby traktowało taką sytuację jak zamach na
                  jego życie ? :)

                  Jedyne co można (i chyba co trzeba) zrobić to wyznaczyć solidne,
                  jasno wytłumaczone granice i dbać o to, by nie były przekraczane.
                  Tak samo postępuje się z dzieciakami :)
                  A jeśli nie dociera to .. pozostaje tylko odciąć się zupełnie :/ Z
                  samymi emocjami nie da się rozmawiać. Jak to ktoś mądry kiedyś
                  powiedział, poROZUMienie wymaga użycia rozumu z obu stron ...
              • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 15:32
                flandra napisała: ale tez warto robić to z odrobiną empatii czy wspólczucia
                > tzn. nie robić tego PRZECIWKO teściom, ale DLA SIEBIE :)

                tu się z tobą zgodzę.
                Różne są sytuację.Czasami się da a czasami nie da.
                Nie rozczuliłam się nad Fryzjerką,bo wyczułam przesadę i generalne podejście na nie.I w ten sposób prowadzi się do konfliktu który zaowocuje chcąc nie chcąc na niekorzyść samej Fryzjerki.Uczyni sobie wrogów,a jeżeli się małżeństwo nie rozpadnie,to mąż i tak będzie miał do niej żal,za to że odsuwa go od rodziny.Dlatego nie pogłaskam po głowie i nie powiem biedna,tylko powiem zmień taktykę bo sytuacja nie jest beznadziejna.Wyznaczać granice,owszem jak najbardziej,ale nie ma sensu interpretować każdego szczegółu jako atak na swoją osobę.Najlepiej iść do ludzi z sercem a nie z wojennym orężem,wojna prowadzi do upadku,pokój rodzi pokój.Jak się nie da polubownie to dopiero się sięga po drastyczne środki.Nie mniej nie osądze teściowej po tym co mi podaje na talerzu do zjedzenia,i nie będę sobie dopisywać jej intencji,bo osąd może być błędny i podyktowany nie zdrowym rozsądkiem tylko uprzedzeniem.Dlatego powtarzam,troche zdrowego rozsądku nie zaszkodzi.
              • frog.1 Re: Witam :) 24.08.10, 16:06
                A co w takim razie z cierpieniem prowokowanym,bo mam wrażenie że moja teściowa z premedytacją wpędza się w takie sytuacje.Służyć ma to temu żeby znajomi jej współczuli,żeby się litowali.Rozwiodła się z mężem alkoholikiem 30 lat temu-nadal o tym ględzi i jęczy,teściowa ją poniewierała,ojca oddała do domu starców,młodszy syn siedzi-oczywiście przyłożyła do tego rękę,do nas się nie odzywa,na siostry swoje narzeka.Czasem zastanawiam się co nią może kierować i nic nie przychodzi mi do głowy.No chyba tylko to,że ona lubi pławić się w swoim cierpieniu.Masochizm?Ale po drodze cierpi przez nią tyle ludzi.
                • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 16:21
                  frog.1 napisała:

                  > A co w takim razie z cierpieniem prowokowanym(...)

                  Twoja teściowa cierpi i chce by to cierpienie zauważono.Ale swoim zachowaniem
                  sama sobie szkodzi i pogarsza.I zadaje ból innym.To jest moim zdaniem egoizm
                  właśnie,bo tak patrzy na własne uczucia że nie baczy na uczucia innych.Egoistka
                  która by chciała być pępkiem świata.
                • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 16:25
                  > A co w takim razie z cierpieniem prowokowanym,bo mam wrażenie że
                  moja teściowa
                  > z premedytacją wpędza się w takie sytuacje.Służyć ma to temu żeby
                  znajomi jej w
                  > spółczuli,żeby się litowali

                  Może nie potrafi inaczej sobie pomóc ? Może wyniosła takie wzorce z
                  domu rodzinnego ? np. jej matka zwracała na nią uwagę tylko w
                  sytuacji, gdy była bardzo nieszczęśliwa, wzbudzała litość, wręcz
                  prosiła o uwagę ?

                  Takie osoby nadają się raczej tylko na terapię. Muszą się uporać z
                  wewnętrznym bólem, który w sobie noszą od wielu lat (być może od
                  dzieciństwa właśnie).
                  • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 16:36
                    flandra napisała:
                    > Takie osoby nadają się raczej tylko na terapię.

                    Owszem.Specjalista w postaci terapeuty,no bo co możemy zrobić my?Możemy pomóc
                    znaleść lekarza,ale trudno by mi było uwierzyć że dumna teściowa by na coś
                    takiego poszła,bo ona nie chcę się uporać z bólem tylko go obwieszczać,aby
                    wszyscy powrócili na jej łono,córki zostawiły swoich mężów a synowie żony,i
                    przybiegli by na ratunek opiekować się mamą.To by ją uleczyło,to by nie tyle
                    uleczyło co usatysfakcjonowało.
                  • frog.1 Re: Witam :) 24.08.10, 16:41
                    Terapia-mowy nie ma.Ale dlaczego bardziej jej zależy na obcych i ich litości niż na rodzinie?Pewnie łatwiej obcemu wcisnąć kit że się choruje na raka niż rodzinie.Tylko że przez pozyskiwanie tym sposobem współczucia,rani się własne dzieci,wnuka.Flandra,piszesz tak że zaczynam mieć wyrzuty sumienia,że moja teściowa taka biedna,że taka nieszczęśliwa,a ja nie potrafię jej zrozumieć,....że powoli staję się taką jedzą jak ona,bo nie potrafię wybaczyć.
                    • czubata Re: Witam :) 24.08.10, 17:08
                      frog.1 napisała:Ale dlaczego bardziej jej zależy na obcych i ich litości ni
                      > ż na rodzinie?Pewnie łatwiej obcemu wcisnąć kit że się choruje na raka niż rodz
                      > inie.

                      Tak,bo rodzina za dobrze ją zna by dać sobie wcisnąć kit.Więc idzie ględzić po
                      ludziach.
                      Nie musisz mieć wyrzutów sumienia bo,jak to w życiu jest,każdy musi dzwigać swój
                      własny krzyż.Zresztą,można też rozmawiać po ludzku,mogła by przyjść do ciebie,do
                      syna czy do swojej corki i powiedzieć co naprawdę ją boli a nie robić wielką nie
                      potrzebną nikomu szopkę.Ja rozumiem że starzenie,odejście dzieci jest lub może
                      być straszną rzeczą,ale do cholerci,nadal są rzeczy z których się można
                      cieszyć,szczęsliwe małżeństwa,wnuki itd.Gdyby chciały utrzymywać dobry kontakt
                      by się tym wszystkim móc cieszyć,to by to zrobiły.Ale one nie chcą cieszyć się
                      tym co jest,tylko tym by wróciło to co było.Czyli generalnie o co im chodzi? O
                      swoje własne dobro.Nad czym się tu użalać zatem?
                    • flandra Re: Witam :) 24.08.10, 18:24
                      frog.1 napisała:
                      > Flandra,piszesz tak że zaczynam mieć wyrzuty sumienia,że moja
                      teściowa
                      > taka biedna,że taka nieszczęśliwa,a ja nie potrafię jej
                      zrozumieć,....że powoli
                      > staję się taką jedzą jak ona,bo nie potrafię wybaczyć.

                      heh
                      przez ostatnie parę lat "studiowałam" psychologię (terapia,
                      książki),
                      odkąd rozumiem skąd się to czy tamto bierze, to łatwiej mi nie brać
                      tego do siebie,
                      jeśli ktoś jest niezrównoważony emocjonalnie to trudniej przejmować
                      się tym co wygaduje ... a co za tym idzie taka osoba raczej nie jest
                      w stanie nas zranić - mnie ta psychologiczna wiedza w ten sposób
                      pomaga
            • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 15:21
              czubata napisała:

              > Bolesne,oczywiście, nie zakładam że nie cierpią ale, czy to nie
              jest egoizmem
              > niszczyć życie dzieciom ze względu na własny ból?

              Zgadzam się z Czubatą. Każdy czasem bardzo cierpi, ale nic nie
              usprawiedliwia niszczenia komuś życia przez wiele wiele lat. Trzeba
              dać sobie pomóc, a nie unieszczęśliwiać [podobno]bliskich.
        • gadamzrybami Re: Witam :) 24.08.10, 14:31
          czubata napisała:

          Dlaczego ci
          > mądrzy ludzie w podeszłym wieku,którzy mają życiowe
          doświadczenie,tj. teściowie
          > ,
          > nie umieją rozsądnie myśleć ale najczęściej zachowują się jak
          zwierzęta które
          > toczą walkę o przetrwanie?

          Tak, ulubionym powiedzeniem państwa-teściów jest: "BO MY JESTEŚMY
          STARSI I MĄDRZEJSI" [jako argument, dla którego będą na mnie
          krzyczeć...]. Nie mam pojęcia, co kieruje ludźmi, kórzy sami zrażają
          własne dziecko do siebie, a potem wieszają psy na partnerze dziecka,
          że to niby jego wina. Moim państwu-teściom chyba naprawdę się
          wydaje, że kiedy bez powodu obrażają mnie i moich krewnych
          w 'dyskusjach' [tak nazywają te awantury] z własnym synem to zostaje
          to bez echa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka