bierna agresja męża

24.08.10, 10:21
Mam pytanie - jak się bronić przed bierną agresją mężą. Mój mąz jest
typowym biernym agresorem. Nie chce iśc na terapię, uważa, że
wsztystko jest OK. Tymczasem jest hipochondrykiem (ok. 5 wizyt
lekarskich w miesiącu - kardiolog - bo kołacze serce, laryngolog -
bo zaciska się krtań - lekarze, którzy mowią, że nic mu nie jest -
są w jego opinii nieudolni). Poza tym cały wahlarz zachowań biernego
agresora: - unikanie odpowiedzialności,
- obwinianie innych i skarżenie się na innych,
- dwuznaczność komunikatów,
- chroniczne spóźnialstwo i/lub ociąganie się,
- częste wymówki,
- zamierzone porażki własnych i wspólnych działań,
- lęk przed współzawodnictwem, bliskością, zależnością i
autorytetami,
- zapominanie o obietnicach i zobowiązaniach,
- ustawianie się w kontaktach z innymi w roli ofiary.
Pani Agnieszko - co mogę zrobić, bo tracę siły, a męża (jeszcze)
kocham...
    • verdana Re: bierna agresja męża 24.08.10, 11:03
      Mam wrażenie, ze nie wszystko, co napisałaś jest objawem biernej
      agresji. Na pewno nie hipochondria, nie spóźnianie się, nie lęk
      przed wspóżawodnictwem (a może po prostu niechęć do
      współzawodnictwa). Mam wrażenie, ze usilujesz charakter męża, być
      może czasem ciężki, uznać za chorobę. Trucno cos poradzić, bo Twój
      post jest zbytnio uogólniający i tak naprawdę nic o mężu nie mowi.
      • noell100 Re: bierna agresja męża 24.08.10, 11:38
        Wiem, że niewiele mówi, ale ta bierna agresja to diagnoza postawiona
        przez moją terapeutkę (chodze na terapię już kilka lat - nerwica
        lękowa z napadami paniki). Trudno mi tak opisac konkretne zachowania
        męża. Hipochondria to jeden z objawów, wystepujący w rodzinie męża -
        choć tu może raczej zespół Munchausena by proxy. W każdym razie
        chodzenie po lekarzach leczenie się i pielęgnowanie chorego jest
        metodą na wyrażanie emocji w tej rodzinie. i mój mąz też tak zaczyna
        mieć - bo tak (aż tak) nie było. Zawsze dbał o swoje zdrowie, ale
        teraz doszło do absurdów. Tydzień musze prosić, żeby skosił trawę.
        Jak to zrobi to jest obrażony cały dzień - czuję się jakbym go
        zgwałciła. W domu nie roni NIC. Mam panią do sprzątania, naprawy i
        remonty załatwiam ja. Mąz ma zawsze jakieś "ale" - a to do
        fachowców, a to do metody, a to do kosztów, a to do tempa prac ("coś
        za szybko"). Wztstko dla niego jaet "za szybko". Głupie kupienie
        kabla natenowego i zwykłej anteny za 30 PLNw ciągu 1 dnia (ma urlop)
        to dla niego "tak od razu? jesteśmy nieprzygotowani?". Co robić
        Verdano?
        • tully.makker Re: bierna agresja męża 24.08.10, 11:54
          ta bierna agresja to diagnoza postawiona
          > przez moją terapeutkę (chodze na terapię już kilka lat

          Diagnoza postawiona przez osobe ktora pacjenta nie widziala na oczy,
          i wszystko zna z opowiadan osoby bedacej potencjalnie ofiara tej
          agresji nie jest chyba specjalnie wartosciowa.

          Piszesz o zespole Munchausena by proxy - to bardzo powazne
          oskarzenie:

          Zespół Munchausen by proxy jest formą maltretowania dzieci przez
          opiekunów, najczęściej przez matkę. Polega na wywoływaniu objawów
          chorobowych u dziecka lub symulowaniu objawów nieistniejących, co w
          konsekwencji naraża dziecko na szeroką, często inwazyjną diagnostykę
          i niepotrzebne leczenie, a nawet może doprowadzić do jego śmierci.
          Zwrócono uwagę na zgłaszane najczęściej objawy, takie jak:
          zaburzenia oddychania, bezdechy, wymioty, biegunka, gorączka,
          sinica, drgawki, utraty przytomności, krwawienie z ucha, krwawienie
          z przewodu pokarmowego.

          jestes pewna? Czy tez to sposob racjonalizowania zachowan meza,
          ktorych nie rozumiesz?
          • noell100 Re: bierna agresja męża 24.08.10, 12:29
            wiem, że to poważne oskarżenie. Siostra męża była kilka miesięcy
            leczona na gruźlicę, której jak się okazało... nie było. Teściowa
            widziała krew w plwocinie córki. Badania nie wykazały obecności
            prątka. Pobrano genetyczne próbki. Posłano za granicę. W
            międzyczasie teściowa szukała lekarzy, którzy w oczekiwaniu na
            wyniki zaczną leczyć gruźlicę, bpo ona widziała krew. Kilku
            odmówiło. Ale znalazł się jeden, który dał tetracyklinę bodajże na 3
            mies.. po trzech misiącach przyszły wyniki - czysto. Reakcja
            teściowej? Musieli się pomylić, bo ja widziałam krew i J. Była taka
            osłabiona. To oczywiście opis w skrócie, uproszczony bardzo. Ale
            historii o szukaniu lekarza, ktory potwierdzi i - co wazniejsze
            zacznie leczyć - załozoną z góry chorobę jest kilka. Niestety.
        • fajnalutowamama Re: bierna agresja męża 24.08.10, 12:14
          noell100 napisała:

          > Wiem, że niewiele mówi, ale ta bierna agresja to diagnoza postawiona
          > przez moją terapeutkę (chodze na terapię już kilka lat - nerwica
          > lękowa z napadami paniki).

          A jak mąż reaguje na Twoje problemy z nerwicą?
          • noell100 Re: bierna agresja męża 24.08.10, 12:31
            Otaczamnie opieką. Jak mam atak to staje na głowie, żeby było mi
            dobrze, żebym odpoczęła. W ogole mam uważac na siebie. Teraz jest w
            stresie, bo chcę jeździć autem - na pewno spowoduję wypadek. po co
            mogę jeździć taksówkami - w jego rodzinie wszyscy jeżdą takswkami z
            obawy przed spowodowaniem wypadku. Jedynie mój mązma prawko -
            zrobione w okresie narzeczeństwa - kiedy nie było objawów z jego
            strony i potwornie mu na mnie zależało.
    • joanna35 Re: bierna agresja męża 24.08.10, 16:00
      odpowiedzialności,
      > - obwinianie innych i skarżenie się na innych,
      > - dwuznaczność komunikatów,
      > - chroniczne spóźnialstwo i/lub ociąganie się,
      > - częste wymówki,
      > - zamierzone porażki własnych i wspólnych działań,
      > - lęk przed współzawodnictwem, bliskością, zależnością i
      > autorytetami,
      > - zapominanie o obietnicach i zobowiązaniach,
      > - ustawianie się w kontaktach z innymi w roli ofiary.
      To jest bierna agresja. Mój mąż też "cierpi" na tę przypadłość, a ja
      z coraz bardziej tracę cierpliwość. Podałaś ogólne określenia, ale
      za każdym stoją przykłady konkretnych zachowań w realnym życiu, ale
      ktoś kto tego nie doświadczył na co dzień tego nie rozumie. Ja też
      chodzę do terapeutki, a od wrzesnia ma terapię zacząć mąż - jego
      choroba okazała się moim sprzymierzeńcem, bo gdyby nie to to nie
      poszedłby do psychologa za skarby świata. Liczę na to, że obok
      tematów powiązanych z rakiem psycholożka dotknie też jego
      dzieciństwa i relacji w rodzinie. Jeżeli ta terapia nie zmobilizuje
      go do jakiś zmian to powiemy sobie "do widzenia".
      • sebalda Re: bierna agresja męża 24.08.10, 16:55
        Z mojego doświadczenia małżeńskiego też część podanych przykładów zaliczyłabym
        do agresji biernej inaczej słownej, w odróżnieniu od czynnej, czyli bicia,
        szarpania, kopania.
        Wspólczuję.
        • verdana Re: bierna agresja męża 24.08.10, 17:22
          A ja jednak mam watpliwosci. Terapeutka, ktora na podstawie rozmow z
          pacjentką, nie widzac męża stawia bardzo powazne diagnozy - jest nie
          tylko niewiarygodna, ale postepuje nieetycznie.
          Bardzo jest wygodne otrzymac diagnoze męża - wtedy okazuje się, ze
          cała wina jest po "drugiej stronie".
          A krew w plwocienie - bardzo prawdopodobne przy silnym kaszlu, gdy
          pekają drobne naczynia krwionosne w gardle. I trudnio wtedy machnąć
          ręką, kazdy rozsadny człowiek szuka diagnozy.
          • noell100 Re: bierna agresja męża 24.08.10, 20:01
            Verdano, na terapię zaczęłam chodzić zanim poznałam męża. "Wina"
            lezy zuuuupełnie gdzie indziej.
            Też rozumiem pójście do lekarza, jak się zobaczy krew. Ale jeśli 4
            specjalistów (i wyniki badań) mówią, że jest ok, incydentalne
            peknięcie naczynka. A ma się gotową diagnozę w kieszeni i szuka
            się "specjalisty", który bedzie leczył gruźlicę...?
          • tully.makker Re: bierna agresja męża 25.08.10, 10:05
            Mi tez sie zdarza kaszlec krwia. Taki widok moze przerazic rodzica (
            moj mlodszy synek jako niemowle robil kupki z krwia. Atawistyczny
            lek, jaki to budzi w rodzicu, jest wrecz porazajacy.

            Ja bym radzila, zebys skupila sie na swojej terapii, a diagnozowanie
            meza pozostawila jego lekarzom. A co biernej agresji - zastanow sie,
            czy nie oczekujesz, ze maz bedzie spelnial bez szemrania twoje
            zyczenia i czy inne metody obrony nie okazaly sie daremne... Maz na
            prawo nie zgadzac sie na twoje zadania, czy na programowanie mu
            urlopu.
            • noell100 Re: bierna agresja męża 25.08.10, 10:58
              siostra męża nie jest 4 latkiem, ma 34lata
              nie programuje mojemu męzowi urlopu!!! Skąd ten pomysł. Wszystko
              konsultuję z nim.
              Niesetyt wszystko jest poroblemem dla mojego M. Wszystko jest za
              szybko. Jeśli o coś porszę, to po wielkroć. Często słyszę odpowiedzi
              wykrzyczane, fukania, syczenia ze złosci. Teraz aktualnie mam karę -
              jest chłodny i obojętny. Dlaczego? Nie zgodziłam się uczestniczyć
              9ale jemu nie zabroniłam) w kolejnej rundzie wizyt u lekarzy. Nota
              bene - wyniki (sprzed 4 dni) są w 100% ok.
              ja po prostu nie mam siły i szukam porad u dziewczyn, które też tak
              mają...
              • joanna35 Re: bierna agresja męża 25.08.10, 18:51
                Noell nie daj sobie wmówić, że zachowanie męża to Twoja wina. Ten
                typ tak ma i przyczyn należy szukać w relacjach z rodzicami, które
                na pierwszy rzut oka wcale nie muszą być patologiczne, ale jak sie
                poobserwuje i głębiej podrąży to wychodzą różne ciekawe rzeczy. Mój
                mąż jest biernym agresorem od dnia kiedy z nim zamieszkałam czyli
                zaraz po ślubie, a wszak jest to jeszcze okres miodowy dla
                małżeństwa. Długo(dobrych kilka lat) nie mogłam zrozumieć pewnych
                jego zachowań aż trafiłam na książkę "Toksyczne słowa" i poczułam,
                że " jestem w domu", że to o nas. A najlepsze w tym wszystkim jest,
                że w ciągu tych paru lat książkę tę miałam w reku kilkakrotnie i za
                każdym razem odkładałam na księgarską półkę z myślą, że to nie o
                mnie. I żeby było jasne - jestem świadoma swojego udziału w agonii
                tego związku, ale bierna agresja męża to nie moja "działka".
                • noell100 Re: bierna agresja męża 26.08.10, 09:08
                  Naprawdę w "toksycznych słowach
                  " jest o biernej agresji? czy tez o przyczynach? Warto kupić?
              • tully.makker Re: bierna agresja męża 30.08.10, 10:05
                Niesetyt wszystko jest poroblemem dla mojego M. Wszystko jest za
                > szybko. Jeśli o coś porszę, to po wielkroć. Często słyszę
                odpowiedzi
                > wykrzyczane, fukania, syczenia ze złosci.

                Pewnie cie to zdziwi, ale opisane zachowanie jest charakterystyczne
                dla 80 co najmniej procent mezczyzn.
                • triss_merigold6 Neurotycy? n/t 30.08.10, 10:15
                  • lusitania2 Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 10:24
                    raczej.
                    Żona i tak zrobi, po co się więc męczyć?

                    • tully.makker Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 12:09
                      Kobiety oczekuje, ze one powiedza facetom, co maja zrobic, a oni
                      rzuca wszystko i to zrobia. Na ich warunkach i wtedy, kiedy one
                      chca. Albo beda o tym gderac do konca swiata.

                      Mnie tam nie dziwi, ze facet syczzy, sama tez bym syczala, gdyby
                      ktos mi kazal cos robic i jeszcze mi wyznaczal, kiedy.
                      • joanna35 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 11:01
                        tully.makker napisała:

                        > Kobiety oczekuje, ze one powiedza facetom, co maja zrobic, a oni
                        > rzuca wszystko i to zrobia. Na ich warunkach i wtedy, kiedy one
                        > chca. Albo beda o tym gderac do konca swiata.

                        Może nie byłoby tego problemu gdyby panowie sami z siebie wykazywali
                        się w życiu rodzinnym jakąkolwiek inicjatywą? Niestety, jeszcze
                        ciągle, mimo optymistycznych zmian w społeczeństwie, jak żona nie
                        powie co trzeba zrobić to jest nie zrobione. Niestety, śmiem
                        twierdzić, że ciągle jeszcze facet wchodzący w relację z kobietą
                        widzi w niej przedłużenie mamusi i oczekuje takiej samej obsługi,
                        troski i dbania przy minimalnych wymaganiach, nawet jeżeli głośno
                        deklaruje co innego. I kolejne niestety, jeszcze ciągle w wielu
                        domach to córki rodzi się po to, żeby miał kto się zaopiekować
                        rodzicami na starość, a synów z przeznaczeniem do wyższych celów.
                    • tully.makker Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 12:11
                      Kobiety oczekuja, ze one powiedza facetom, co maja zrobic, a oni
                      rzuca wszystko i to zrobia. Na ich warunkach i wtedy, kiedy one
                      chca. Albo beda o tym gderac do konca swiata.

                      Mnie tam nie dziwi, ze facet syczzy, sama tez bym syczala, gdyby
                      ktos mi kazal cos robic i jeszcze mi wyznaczal, kiedy.
                      • lusitania2 Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 12:53
                        tully.makker napisała:

                        > Kobiety oczekuja, ze one powiedza facetom, co maja zrobic, a oni
                        > rzuca wszystko i to zrobia. Na ich warunkach i wtedy, kiedy one
                        > chca. Albo beda o tym gderac do konca swiata.

                        no i zgadzam się z Tobą w obserwacjach

                        >
                        > Mnie tam nie dziwi, ze facet syczzy, sama tez bym syczala, gdyby
                        > ktos mi kazal cos robic i jeszcze mi wyznaczal, kiedy.

                        też mnie nie dziwi i też bym tak syczała.

                        To, z czym się nie zgadzam, to sugerowane;) przez triss, po twoim
                        poście stada neurotyków.
                        Wg mnie żadni neurotycy, tylko jak w tytule mojego postu. Dla
                        większości imho ignorowanie żoninej gadaniny to świadoma strategia,
                        zapewniająca komfort obsługi (posprzątane, uprane, uprasowane,
                        ugotowane i pod nos podstawione. Przez żonę - idiotkę, niestety)
                        przy minimum wysiłku - trzeba to brzęczące i jęczące koło ucha
                        tolerować.
                        • tully.makker Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 13:58
                          No chyba triss zartowala.

                          Panuje teraz trend do uznawania wszystkich ludzkich zachowan ktore
                          sa dla nas niewygodne, za chorobliwe, podczas gdy jak sama
                          wskazalas, moga one byc rezultatem wygodnictwa. Ale nie tylko -
                          takze potrzeby walki o wlasna autonomie.
                          • joanna35 Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 14:31
                            Ależ oczywiscie, ze zawsze wszystkiemu winne są te głupie baby -
                            jakie to proste. Robią za faceta - głupie, próbują go do czegoś
                            zmobilizować - nie dość, ze głupie to jeszcze jęczące i męczące dla
                            biednego misia.
                            • lusitania2 Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 15:57
                              ależ oczywiście, że jak zawsze nic nie zrozumiałaś, joanno35.
                            • tully.makker Re: leniwi/wygodni 30.08.10, 16:26
                              Robią za faceta - głupie, próbują go do czegoś
                              > zmobilizować - nie dość, ze głupie to jeszcze jęczące i męczące
                              dla
                              > biednego misia.

                              Kobiety maja duza potrzebe kontroli, co zapewne wynika z ich
                              relatywnego ubezwlasnowolnienia w spoleczenstwie patriarchalnym. Nie
                              widzisz 3 drogi oprcz robienia za misia, lub prob reformowania go?
                              Bo ja widze- zostawic doroslemu czlowiekowi prawo do decydowania o
                              sobie i swoich dzialaniach, okazujac mu tym samym szacunek i
                              zaufanie, zamiast ubezwlasnowalniania go.
                              • joanna35 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 10:54
                                > Bo ja widze- zostawic doroslemu czlowiekowi prawo do decydowania o
                                > sobie i swoich dzialaniach, okazujac mu tym samym szacunek i
                                > zaufanie, zamiast ubezwlasnowalniania go.
                                Ależ oczywiscie, tully. Ciekawe tylko czy Twój pogląd podzieli
                                np.małe dziecko płaczące w łóżeczku drugą godzinę , bo właśnie w tym
                                samym czasie mamusia i tatuś postanowili wyegzekwować u drugiej
                                strony swoje prawo do decydowania o sobie i swoich działaniach i
                                oboje oczekują zrozumienia i szacunku dla własnej decyzji dalekiej
                                od zainteresowania się potrzebami dziecka.
                                Ogólnie, tully, masz rację. Problem polega na tym, że bycie w
                                związku, rodzinie niesie ze sobą pewne ograniczenia i obowiązki. Z
                                moich obserwacji wnioskuję, że jednak w większym stopniu
                                doświadczają ich kobiety - przyczyn takiego stanu jest wiele, ale
                                nazywanie kogoś głupim dlatego, że nie chce sam ciągnąć tego wozu,
                                ale próbuje włączyć w domowy kierat małżonka świadczy niekoniecznie
                                dobrze o piszącej.

                                • tully.makker Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 12:45
                                  Kiedys bym napisala to samo, co ty. Nie tak dawno temu.

                                  Odkad przestalam jednak pouczac swojego chlopa jak ma zyc i co
                                  robic, to zauwazylam wzrost inicjatywy z jego strony. Oczywiscie
                                  moze on jest wyjatkowy - ale nie sadze. Piszesz, ze kobiety matkuja
                                  facetom - i ja sie z tym zgadzam. Ale czyja to wina? Ktos je do tego
                                  zmusza?
                                  Przyklad o placzacym dziecku jest - jak dla mnie demagogiczny. Ale
                                  nawet odnoszac sie do tego tendencyjnego przykladu - widzisz, ja
                                  robie w domu to, co uwazam za niezbedne dla swojego dobrego
                                  samopoczucia. Robie to DLA SIEBIE i dlatego, ze JA mam ochote. W
                                  zwiazku z tym nie czuje sie ofiara i meczennica, akceptuje tez to,
                                  ze pewne rzeczy beda nie zrobione. Akurat zajmowanie sie dziecmi to
                                  rzecz, ktora wyplywa z glebi moejej istoty i nie wyobrazam sobie
                                  ignorowania pot5rzeb moich dzieci. A ze jest to dla mnie sprawa
                                  zasadnicza, decydujaca o wartosci czlowieka, to wybralam sobie
                                  mezczyzne, ktory ma podobne do moich poglady, i dowiodl juz zajmujac
                                  sie swoim starszym dzieckiem, ze te poglady przekladaja sie na
                                  dzialanie.

                                  Tak wiec grozi nam co najwyzej, ze sie zderzymy pedzac na wyscigi do
                                  placzacego dziecka.

                                  Musisz miec bardzo przykre doswiadczenia, skoro jestes tak
                                  rozgoryczona, ale uwierz mi, wiekszosc swoich problemow wyplywa z
                                  TWOJEGO postepowania, a nie z postepowania innych.
                                  • noell100 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 13:16
                                    Ten post pokazuje, że nie wiesz o czym piszesz (związkach z osobami
                                    bierno - agresywnymi). Poza tym nie porównuj związków innych do
                                    swojego. To nie jest matryca, ani wzorzec z Sevre. Inni ludzie,
                                    okoliczności, majątki, itp. itd.
                                    • lusitania2 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 13:59
                                      noell100 napisała:

                                      > Ten post pokazuje, że nie wiesz o czym piszesz (związkach z
                                      osobami
                                      > bierno - agresywnymi). Poza tym nie porównuj związków innych do
                                      > swojego. To nie jest matryca, ani wzorzec z Sevre. Inni ludzie,
                                      > okoliczności, majątki, itp. itd.


                                      jak to mawia triss - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
                                      Jesteś doskonałym przykładem na słusznośc tego powiedzenia.
                                      • noell100 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 14:16
                                        zgadzam się - jestem ochotnikiem, nie uważam siebie za ofiarę. Chce
                                        jednak sytuację zmienić, uczynić ją znośniejszą. Choćby dlatego, że
                                        związek ten ma także pulsy. Bilans jest zdecydowanie dodatni.
                                        • tully.makker Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 15:53
                                          Chce
                                          > jednak sytuację zmienić, uczynić ją znośniejszą. Choćby dlatego,
                                          że
                                          > związek ten ma także pulsy. Bilans jest zdecydowanie dodatni.

                                          To moze zastanow sie, co buudzi w twoim mezu agresje? Czy jest ona
                                          bierna, czy czynna to sprawa drugorzedna.
                                          Choc ja bym zachowania twojego meza okreslila raczej jako bierny
                                          opor.
                                          • joanna35 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 16:09
                                            Tully,wybacz, ale naprawdę nie jarzysz o co chodzi z typem bierno-
                                            agresywnym. Ja nie brzęczę miesiącami mężowi nad uchem dopraszając
                                            sie tego czy owego, nie stosuję żadnego szantażu, ale czuję to
                                            wszystko o czym pisze autorka i pani psycholog. Opór tez czuję -
                                            przed odezwaniem się do męża, bo reakcję z góry mogę przewidzieć -
                                            niestety.
                                            • joanna35 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 16:30
                                              Zapomniałam dodać, że te reakcje dotyczą nie tylko tego co mu
                                              się "każe" czy o co się go poprosi, ale także inny aspektów np.
                                              reagowania na okazywaną mu pomoc.
                                            • tully.makker Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 10:37
                                              Tully,wybacz, ale naprawdę nie jarzysz o co chodzi z typem bierno-
                                              > agresywnym.
                                              Ale z jarrze, Spotykalam sie z takim facetem bardzo dlugo i wiem, ze
                                              zajmuje go tak naprawde tylko jedno - dowiedziec sie, na czym ci
                                              zalezy, po to, by nastepnie ci umozliwic osiagniecie tego celu.

                                              Ale - zauwaz, uzylam czasu przeszlego.

                                              Choc z dzisiejszego punktu widzenia, 10 wiecej lat doswiadczenia,
                                              sadze, ze teraz bym sobie z tym poradzila. No ale na szczescie nie
                                              musze, choc sadze, ze wiekszosc mezczyzn srosuje technike biernego
                                              oporu wobec oczekiwan swoich partnerek, roznia sie tylko natezeniem
                                              owych zachowan.
                                              • joanna35 Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 11:22
                                                > Ale z jarrze, Spotykalam sie z takim facetem bardzo dlugo i wiem,
                                                ze
                                                > zajmuje go tak naprawde tylko jedno - dowiedziec sie, na czym ci
                                                > zalezy, po to, by nastepnie ci umozliwic osiagniecie tego celu.

                                                Najlepsza(trafiająca w samo sedno) charakterystyka tego typu jaką
                                                dotąd spotkałam:-)

                                                choc sadze, ze wiekszosc mezczyzn srosuje technike biernego
                                                > oporu wobec oczekiwan swoich partnerek, roznia sie tylko
                                                natezeniem
                                                > owych zachowan.

                                                Też tak sądzę, ale powyższe wynika tylko i wyłącznie z
                                                lenistwa/wygodnictwa i ma na celu święty spokój. Dla przecietnego
                                                mężczyzny "sabotowanie" partnerki nie jest celem samym w sobie.I
                                                myślę, że dlatego tak ciężko załapać o co chodzi. Mnie to zajęło
                                                kilka pierwszych lat małżeństwa. Czułam, że coś jest nie tak i że to
                                                wykracza poza zwykłe lenistwo i manipulację, ale nie miałam
                                                wystarczającej wiedzy , żeby to nazwać.
                                          • noell100 Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 09:11

                                            >
                                            > To moze zastanow sie, co buudzi w twoim mezu agresje?
                                            --
                                      • tully.makker Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 15:51
                                        jak to mawia triss - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.

                                        O przepraszam, to moje powiedzenie ;-))

                                        There are no victims, just volunteers.
                                  • joanna35 Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 13:27
                                    A ze jest to dla mnie sprawa
                                    > zasadnicza, decydujaca o wartosci czlowieka, to wybralam sobie
                                    > mezczyzne, ktory ma podobne do moich poglady, i dowiodl juz
                                    zajmujac
                                    > sie swoim starszym dzieckiem, ze te poglady przekladaja sie na
                                    > dzialanie.
                                    A jesteś w stanie wyobrazić sobie faceta, który zajmuje się
                                    starszym , a młodsze ma w doopie? Tully nic o Tobie nie wiem, o
                                    Twoich doświadczeniach. Zwykle próbuję na podstawie postów poznać
                                    osoby z którymi wchodzę w dyskusje, zwłaszcza jeżeli te osoby swój
                                    punkt widzenia mają za jedynie słuszny, ale tym razem naprawdę nie
                                    mam czasu przeglądać archiwum. Nie chce mi się też pisać o sobie -
                                    jeżeli zechcesz to bez trudu odtworzysz sobie moją historię z
                                    założonych przeze mnie wątków - nie ma ich wiele. Pozdrawiam.
                                    • tully.makker Re: leniwi/wygodni 31.08.10, 15:50
                                      Jestem sobie w stanie wszystko wyobrazic, tylko co z tego. To nikomu
                                      nie pomoze.

                                      Usiluje ci powiedziec, ze nie tak dawno pisalabym podobnie jak ty.
                                      Zmiana podejscia do partnera pomogla mi odbudowac te lacznosc i
                                      porozumienie, jakie istnialy miedzy nami w poczatkach zwiazku. Nie
                                      twierdze, ze to uniwersalna metoda, ale twierdze, ze kazdy jest
                                      kowalem wlasnego losu i ze czlowiek, ktory z uporem chwyta sie
                                      metod, ktore nie dzialaja najwyrazniej nie chce rozwiazac swoich
                                      problemow.

                                      Nie przecze, ze sa osoby, ktore kwalifikuja sie wylacznie do
                                      odstrzalu sanitarnego, ale nie sadze, by bylo ich tak wiele, jak na
                                      to wskazuja opisy na forum.
                                      Do problemow czesto prowadzi brak zrozumienia dla ludzkiej natury,
                                      empatii i samoswiadomosci. Co jest dobra wiadomoscia, bo oznacza, ze
                                      mozna zyc lepiej i szczesliwiej niewielkim w sumie wysilkiem.
                                      Ale trzeba chciec i choc odrobine tego wysilku jednak wykonac.
                                      • noell100 Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 09:13
                                        stek banałów, sorry Tully
                                        • tully.makker Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 10:40
                                          No ja rozumiem, ze ty jestes tak baedzo wyrafinowana, ze proste
                                          prawdy sa dla ciebie nie do przelkniecia. latwiej doszukiwac sie w
                                          ludziach wokol siebie zaburzen i patologii, niz uswiadomoc sobie
                                          prosta prawde, ze mamy swoj udzial w tworzeniu toksycznej atmosfery,
                                          w ktorej sie kisimy.

                                          Przyjemniej dorobic do tego filizofie, ktora zdejmie z nas
                                          odpowiedzialnosc za jakosc wlasnego zycia,. Wtedy to nie jest banal.
                                          Wtedy jestesmy takimi wyjatkowymi ofiarami zaburzonej tesciowej i
                                          zaburzonego meza.
                                          • noell100 Re: leniwi/wygodni 01.09.10, 11:26
                                            Do tej pory miałam Cię Tully za mądrą dziewczynę, ale widze, że
                                            jesteś ignorantką. Wyznajesz zasadę - jesliczegoś nie doświadczyłam
                                            to tego nie ma... ehhh
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: bierna agresja męża 30.08.10, 08:53
      W wieloletniej terapii z jedną osobą zaczyna znać się system rodzinny w jakim
      pacjent przebywa. On też w terapii jest przecież badany, choćby w ramach
      ustalania relacji z ważnymi obiektami w życiu pacjenta. Ważnym obiektem jest też
      małżonek pacjenta. Stąd pewnie sugestia terapeutki na temat zachowań męża.
      Z tego co Pani napisała mąż może mieć osobowość z przewagą rysu bierno-
      agresywnego, ale to się może komponować z innymi tendencjami, które wzmacniają
      rys podstawowy.
      Powiem szczerze, że nie znam dobrych sposobów na kontakt z taką osobą, bo
      relacja z taką osobą jest często obezwładniająca i budzi uczucia bezradności
      oraz wściekłości.
      Jest taka książka "Twój psychologiczny autoportret" Oldhama i Morisa.
      Tam jest opisany charakter "Wygodny", co jest wersją niesptologizowaną rysu
      bierno- agresywnego. Nazwa mało przystająca do tego charakteru, ale jest on tam
      dobrze opisany. Są tam rady jak funkcjonować z taką osobą oraz podany jest też
      opis zaostrzonych objawów. To jest oczywiście popularne ujecie, ale przez to
      opisujące bardzo życiowe zachowania i sytuacje. Jednocześnie jest absolutnie
      zgodna z doświadczeniem nauki.
      Poza tym mąż powinien podjąć terapię, gdyż z wiekiem może być pusto koło niego.
      Dobrze, ze Pani chodzi na terapię. Myślę, że pozwala ona odbarczyć się z
      poczucia winy często występującego w takiej relacji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • noell100 Re: bierna agresja męża 30.08.10, 11:11
        Wokółmęża zawsze było putstawo, kładłam to na karbtego, że duzo
        pracuje i jest nieśmiały i wycofany w kontaktach z ludźmi. Tak mi
        się na poczatku wydawało. Generalnie - kocham go, ale jak Pani
        napisała czasem bycie z nim obezwładnia i czuję złość... Skorzystam
        z rady odnośnie ksiązki. Dziękuję.
    • noell100 Verdano 30.08.10, 11:12
      Czasem sytuacja jest bardziej skomplikowana niż Ci się wydaje. I jak
      się okazuje, to Ty zbyt szybko ferujesz wyroki. Czyżby fama pół-
      eksperta na tym forum Ci zaszkodziła?
      • verdana Re: Verdano 30.08.10, 14:37
        Nie, jestem tylko zdumiona tym, ze powazny psycholog (nie mowie o
        forumowych psychologach, bo w tym wyapdku to oczywiste) diagnozuje
        osoby, ktorych na oczy nie widział, a wie o nich tylko tyle, ile
        powiedział pacjent. Pacjenci bowiem nie zawsze mowią prawdę, nie
        zawsze dobrze oceniają druga stronę, nie zawsze mowią wszystko.
        Podobnie jak sąd , aby wydać wyrok, musi wysluchać obu stron,
        podobnie psycholog nie powinien orzekać o kims, kto nie jest jego
        pacjentem...
        • noell100 Re: Verdano 31.08.10, 09:45
          Psycholog nie orzekł, tylko powiedział jakiego rodzaju jest
          zachowanie mojego męża i doradzał - i cały czas doradza- żeby
          poszedł on na terapię - to tez Twoim zdaniem źle? Ona nie
          przerpwoadzatu terapii na odległość. Kłamać na terapii? Widac nigdy
          na niej nie byłaś 9a juzna pewno nie na wieloletniej- kłamstwo
          ZAWSZE wychodzi ...Zresztą Pani Agnieszka wyjaśniła Ci cały
          mechanizm. A Ty nadal swoje.
          • tully.makker Re: Verdano 31.08.10, 09:57
            Kłamać na terapii?

            Nikt ci nei zarzuca, ze swiadomie oklamujesz swoja teraputke,
            sugerujemy ci tylko, ze widzisz sprawy z jednej - wlasnej
            perspektywy, przefiltrowane przez pryzmat twoich zaburzen do tego.
            Dla mnie zademonstrowalas wykrzywienie swojego punktu widzenia,
            kiedy pisalas o oporze meza wobec wykonywania zleconych przez ciebie
            zadan i irytacji z powodu wywierania na niego presji. Zjawisko ktore
            jest powszechne i kazda zona bez chwili zastanowienia zacytuje ci
            500 przykladow z ostatniego roku. Jesli to bylaby patologia, to nie
            ma zdrowych ludzi.
            • noell100 Re: Verdano 31.08.10, 12:34
              to było tylko jedno w wielu zachowań biernoagresywnych. oczywiście,
              że sam opór w wykoaniu czegoś na moją prośbę nic nie znaczy, ale to
              jest tylko jedno z całej palety zachowań
            • noell100 Re: Verdano 31.08.10, 12:38
              Owszem doświadcza tego 80% kobiet, ale ja to podałam jako jedno z
              wielu zachowań - z całego wachlarza. Sama odmowa robienia czegoś nic
              nie znaczy, ale w towarzystwie innych zachowań - już tak. Uwierz mi,
              że są i gorsze i jest to bardzo bogata paleta.
              Zresztą pani ekspert jakoś nie ma obiekcji...
              Naprawdę kto nie jest w zwizku z kimś bierno agresywnym - nie ma
              pojęcia o czym mówię.
              Dzięki Joanno i zyczęsukcesów na terapii :)))
              • tully.makker Re: Verdano 31.08.10, 12:47
                Radzilabym ci zachowac pewna ostroznosc wobec wypowiedzi pani
                expert, ktora nie raz dala ciala na tym forum.
                • noell100 Re: Verdano 31.08.10, 13:14
                  a. pani expert + moje terapeutka to juz dwa fachowe głosy :)
                  b. verdana i Ty tez dałyście ciała - no i co z tego wynika?
        • ruda110 Re: Verdano 31.08.10, 14:42
          Verdano cenię sobie Twoje zdanie, ale tym razem rzeczywiście mam
          wrażenie, że upierasz się nie rozumiejąc w pełni o czym mówisz.
          Wmawianie ofierze przemocy biernej, że źle ocenia sytuację, motywy
          drugiej strony, nie jest najlepszym sposobem. Autorka zwróciła się
          tu o pomoc z konkretnym problemem, a nie o pomoc w ocenie czy
          diagnoza dot. jej męża jest właściwa czy nie. Faktem jest, że
          autorka w relacji z mężem czuje sią ofiarą, jego zachowanie jest dla
          niej trudne, nie radzi sobie w istniejącej sytuacji.
          Z jej odczuciami nie da się dyskutować, one są i już. Terapeutka
          zapewne oceniła, że ich źródłem nie jest jej zaburzone postrzeganie
          rzeczywistości, w której funkcjonuje (nie dokopała się do
          takich "zaburzeń" podczas długoletniej terapii), natomiast z jej
          relacji mogła wysnuć pewne wnioski nt. jej męża. Pani Agnieszka dość
          jasno moim zdaniem to wyjaśniła. Dlaczego zatem tak trudno Ci
          odpuścić. Jeśli nie możesz, nie umiesz pomóc to czasem zamilcz. Nie
          musisz być ekspertem od wszystkiego.
          • verdana Re: Verdano 31.08.10, 16:32
            Niek tu nie mowi o "ofierze przemocy biernej' - za to mowi o
            zdiagnozowaniu męża pacjentki bez zobaczenia go na oczy, wyłacznie
            wnioskujac z tego, co mowi pacjent. Cóż, tak sie nie robi.
            Nie wypowiadam się o terapi autorki postu, tylko o etycznej stronie
            działania jej terapeuty.
            Bardzo możliwe, ze autorka postu czuje się ofiarą biernej przemocy.
            Być może nią nawet jest - to prawdopodobne. Nie o tym piszę - piszę
            o tym, ze terapeuta, ktory pacjentce podaje diagnozę męża - nie jest
            człowiekiem wiarygodnym. Czym innym są luźne wnioski, czym innym
            kategoryczna wypowiedź.
            Nie jestem ekspertem od agresji, natomiast nie trzeba byc ekspertem,
            aby napisać, że diagnozowanie nigdy nie widzianego faceta przez
            terapeutę jest nieetyczne i może być fatalne w skutkach.
            • noell100 Re: Verdano 01.09.10, 09:10
              Pani Agnieszka wyjaśniła Ci mechanizm w jakim to działa, że nie jest
              to błąd w sztuce, ani nie jest to nieetyczne, a Ty nadal swoje... To
              nie jest diagnoza, ale zakwalifikowanie pewnych zachowan jako X lub
              Y. Tego dokonujemy nawet tu na forum. Nie widząc i znając 1000 razy
              gorzej nasze rozmówczynie niż terapeuta mnie. I Ty tego dokonujesz
              wielokrotnie, radzisz coś, wyrokujesz... nawet teraz. Więcej
              powściągliwości Verdano.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja