Dodaj do ulubionych

do Pani Ekspert

16.11.10, 15:02
Moim zdaniem dala sie Pani wciagnac w dyskusje z wyjatkowo potwornie obrzydliwym trollem. Prosze zajrzec na forum wdowy - jak groszek wspomina swoja zmarla malzonke "bez majci".

Sorry, ale to jednak porazka.
Obserwuj wątek
    • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:13
      Kolejny wątek na mój temat ...
      Jezu, jak ja kocham to forum ...
      • menodo Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:21
        Uwazam, ze jestes zboczenczem inernetowym, mam nadzieje, ze dopadna cie wlasiciwe sluzby.
        • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:31
          Ale zbulwersowałem Twoje wyobrażenie o świeżo upieczonym wdowcu...

          > Uwazam, ze jestes zboczenczem inernetowym, mam nadzieje, ze dopadna cie wlasici
          > we sluzby.

          A niby za co miałyby mnie ukarać? Za Twoją bulwersację?
          • sebalda Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:41
            > A niby za co miałyby mnie ukarać? Za Twoją bulwersację?

            Nie za czyjąkolwiek bulwersację, ale za trollowanie. Skądinąd ciekawi mnie, czy takie działania podlegają jakimś sankcjom. Ponadto niełatwo chyba udowodnić trollowi, że jest trollem, a szkoda, fora internetowe byłyby dużo strawniejsze, gdyby dało się jakoś skutecznie eliminować takie działania i takich działaczy tudzież działaczki.
            Tak hedonistycznie nastawiony do życia facet nie płodzi 4 dzieci, to oczywiste. A żadna matka czwórki dzieci nie będzie się bzykać z mężem przed zajęciem się tymiż, co najwyżej po.

            W jakiej "branży" są te Wdowy, bo na Kobiecie nie znalazłam?
            • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 16:08
              Na jakiej podstawie sądzisz, że troluję? Bo napisałem 5-6 listów w wątkach związanych z problemami małżeńskimi? Że założyłem 1 osobny wątek, żeby nie zamulać innych wątków, w którym przedstawiam swój punkt wiedzenia na te problemy oraz udzielam stosownych odpowiedzi? Że wcześniej założyłem 2 wątki w kwestii przeżywania żałoby?

              I za nic nie jestem w stanie zrozumieć, o co Wam biega, że założyłyście 2 osobne wątki na mój temat. Co we mnie jest takiego kontrowersyjnego, że trzeba wyzywać mnie od trola i uprzejmie donosić o tym do p. Ekspert. Czyżbym nawoływał do jakichś moralnie i prawnie dwuznacznych działań? Molestował nieletnie? Zachęcał do seksu ze zwierzętami? Nie pojmuję, o co Wam chodzi, że aż tak zajmujecie się moją skromną osobą ...
              • santo_inc Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 19:50
                > I za nic nie jestem w stanie zrozumieć, o co Wam biega, że założyłyście 2 osobn
                > e wątki na mój temat. Co we mnie jest takiego kontrowersyjnego, że trzeba wyzyw
                > ać mnie od trola i uprzejmie donosić o tym do p. Ekspert.

                Jesteś po prostu niewygodny. Ty i Twoje niewygodne dla kobitek prawdy, że one też ponoszą odpowiedzialność za rozpad swoich związków.
          • menodo Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:50
            Fuj , z toba "zbolaly wdowcu" juz od pierwszego postu na tym forum nie empatyzowalam; najwyrazniej jestem zla kobieta, hehe.
    • kacorka Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 15:55
      Nie widze nic zdroznego w wypowiedziach grosz-ka
      na forum wdowa,
      raczej tesknote za żoną i tym co ich łączyło
      forum.gazeta.pl/forum/w,36576,118511359,,Raj_jak_go_widzicie_.html?v=2
      • sebalda Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 16:01
        Też już znalazłam. Najwyraźniej każdy ma inne standardy zdrożności. Łączę się w bólu z Menodo, to jakiś koszmarny żart jest.
        • verdana Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 16:34
          Cóż, zbolała wdowa żałujaca przede wszystkim, ze wraz z mężem zniknął jefo przepiękny kut..., tez wzbudziłaby moje obrzydzenie. Bo najwyrażniej nie człowieka się żałuje, a wibratora.
          • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:04
            Kochałem i nadal kocham swoją żonę za to, że była kobietą z krwi i kość, że nie bała się i nie wstydziła się swojej kobiecości, że rozpalała moje zmysły, że była cudowną żoną, że była najlepszą dla mnie kochanką, że dała mi 4 wspaniałych dzieci, że była wspaniałą dla nich matką, że była moją muzą, że była moim oparciem, że była ze mną na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, że wspierała mnie w najtrudniejszych chwilach naszego życia, a przede wszystkim - za to, że dała mi 15 najpiękniejszych i najcudowniejszych swojego życia.

            Ale nie kochałem jej za to, że była dobrą sprzątaczką - bo mi nie zależało na tym, żeby mieć dom wysprzątany na blask. Nie kochałem jej za to, że była dobrą kucharką - bo nie była, a mi wcale to nie przeszkadzało. Nie kochałem jej za to, że była doskonałą praczką - sam nastawiałem nasze prania i sam prasowałem swoje i jej rzeczy. Nie kochałem je za to, że była intelektualistką - bo nie była, a swoją konkretnością trzymała mnie przy ziemi, za co jestem jej dozgonnie wdzięczny.

            Moja żona miała wiele zalet i wad. Nie zawsze była aniołem. Czasami budził się w niej diabełek. Ale zawsze, ale to zawsze, pokazywała mi, że jestem JEJ mężczyzną. Ona wymyśliła to określenie, a ja byłem, jestem i będę dumny z tego miana. Nikt inny, żadna moja znajoma, koleżanka, sąsiadka tak nie mówiła o swoim mężu. Tylko moja żona. W jej ustach "mój mężczyzna" brzmiało dla mnie jak najlepsza pochwała. Jak najlepsze wyróżnienie.

            Dlatego tak mocno ją kocham ... a ona odeszła ....
            • verdana Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:12
              Być moze sasiadki nie uwazały, ze ich mąż nalezy do nich.
              To co napisaleś byloby OK, pod warunkiem, ze w innym poscie nie uznałbyś, ze najwazniejsze w żonie jest to, ze zawsze jest dostępna włóżku. I gdyby żona nie zginęła, tylko nie mogla sie kochać - cóż, to co dla Ciebie jest w małżenstwie najwazniejsze i tak by przepadło. Bo żona, ktora nie kocha się na kazde zawolanie, to już jest wybrakowany towar.
              • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:22
                > Być moze sasiadki nie uwazały, ze ich mąż nalezy do nich.
                Nie wiem co uważały sąsiadki.
                Domyślam się jednak, że Ty nie uważasz, aby Twój mąż należał do Ciebie. Rozumiem przeto, że spokojnie przeżyjesz sytuację, gdyby On zaczą należeć do innej.

                > To co napisaleś byloby OK, pod warunkiem, ze w innym poscie nie uznałbyś, ze na
                > jwazniejsze w żonie jest to, ze zawsze jest dostępna włóżku. I gdyby żona nie z
                > ginęła, tylko nie mogla sie kochać - cóż, to co dla Ciebie jest w małżenstwie n
                > ajwazniejsze i tak by przepadło. Bo żona, ktora nie kocha się na kazde zawolani
                > e, to już jest wybrakowany towar.

                Nie wiem jak się bym zachował w tej sytuacji. Ale - wierz mi - stojąc przy szpitalnym łóżku modliłem się, aby Bóg oddał mi ją nawet jako "śpiącą królewnę". Niestety, nawet to nie było mi dane.
            • menodo Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:13
              trollu obrzydliwy,pisz tu co chcesz, ale daj przynajmniej spokoj kobietom na forum Wdowy, bo twoja aktywnosc na tym forum napawa mnie rzygiem.
              • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:27
                > trollu obrzydliwy,pisz tu co chcesz, ale daj przynajmniej spokoj kobietom na fo
                > rum Wdowy, bo twoja aktywnosc na tym forum napawa mnie rzygiem.

                Cóż, jest mi przykro, że tak to odbierasz. Ale uczestniczki tego forum nie zjechały mnie jak Ty. Być może dobrze rozumieją, że każdy z nas ma inną wizję raju, a w nim - wizję swojego ukochanego zmarłego.
                • menodo Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:41
                  > Cóż, jest mi przykro, że tak to odbierasz. Ale uczestniczki tego forum nie zjec
                  > hały mnie jak Ty. Być może dobrze rozumieją, że każdy z nas ma inną wizję raju,
                  > a w nim - wizję swojego ukochanego zmarłego."

                  Bo uczestniczki tego forum to zbolale kobiety, a ja jestem profesjonalistka i smierdzacych trolli wyczuwam na 1000 km.
                  • menodo sorry 16.11.10, 17:45
                    Pomylka gramatyczna.
                    Jeszcze raz:smierdzace trolle wyczuwam na 1000 km.
                    • nowy99 Re: sorry 16.11.10, 17:50
                      Menodo,
                      nie nawidzisz mężczyzn - tylko to można wyczytać z Twoich wypowiedzi.
                      I, jesli nie zmienisz nastawienia, to nie zrozumiesz niczego z męskich przekazów.

                      I zaniżasz poziom wypowiedzi. Powodujesz, że forum staje się obrzydliwe.
                      • menodo Re: sorry 16.11.10, 17:57
                        nowy99 napisał:

                        > Menodo,
                        > nie nawidzisz mężczyzn - tylko to można wyczytać z Twoich wypowiedzi.
                        > I, jesli nie zmienisz nastawienia, to nie zrozumiesz niczego z męskich przekazó
                        > w.
                        >
                        > I zaniżasz poziom wypowiedzi. Powodujesz, że forum staje się obrzydliwe."

                        Zbokow naprawde nienawidze. W tym - obrzydliwych trolli.
                        Poza tym jestem szczesliwa malzonka - od 25 lat :)
                        • grosz-ek Re: sorry 16.11.10, 18:08
                          > Zbokow naprawde nienawidze. W tym - obrzydliwych trolli.

                          Dalej nie rozumiem, co masz na myśli określając mnie mianem "zbok". Molestuję nieletnie? Zachęcam do seksu ze zwierzętami?

                          > Poza tym jestem szczesliwa malzonka - od 25 lat :)

                          Oby jak najdłużej. I najszczęśliwiej.
                  • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 17:48
                    > ja jestem profesjonalistka i s
                    > mierdzacych trolli wyczuwam na 1000 km.

                    A dokładniej?
                    Bo mi sformułowanie "profesjonalistka" w ustach kobiety kojarzy się zupełnie inaczej, i to w znaczeniu, o którym raczej nie chciałabyś być posądzona.
                    • menodo Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 18:02
                      Groszek, twoje skojarzenia kompletnie mnie nie interesuja, dla mnie jestes zwyklym internetowym zbokiem - zalosnym internetowym gawedziarzem; glowne pytanie w moim watku skierowane jest do Pani Ekspert.
                      • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 18:13
                        > Groszek, twoje skojarzenia kompletnie mnie nie interesuja, dla mnie jestes zwyk
                        > lym internetowym zbokiem - zalosnym internetowym gawedziarzem;

                        No cóż, jak już schodzisz na taką argumentację, to może faktycznie skończmy naszą dyskusję ...
                        • yourdoubt Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 18:59
                          Czytuję to forum od dawna, ale się do tej pory nie wypowiadałam.
                          Jednak wyjątkowo chciałabym zabrać głos.
                          Odnośnie grosz-ek, to ręczę, że ani nie jest on żadnym zbokiem, ani trollem (i żeby było jasne, ja i on to nie te same osoby -można sprawdzić po numerze IP, gdyby ktoś miał wątpliwości)
                          Faktycznie miesiąc temu stracił żonę i został wdowcem z 4 dzieci. Był przykładnym mężem i ojcem.
                          Może i jego poglądy nie są popularne, zwłaszcza dla damskiej części, ale to nie znaczy, żeby go wyzywać, obrażać, czy wątpić w jego wielką stratę. Grosz-ek wyraża swoją opinię (bo każdy ma do tego prawo) nie obrażając przy tym nikogo, a czy ona się komuś podoba czy nie, to inna bajka. Może nie robi tego delikatnie, może czasem nie wyraża się najlepiej, ale faceci czasem tak mają, że lubią prosto z mostu;-) Nie oszukujmy się, większość facetów zgodzi się z jego zdaniem. A my kobiety, no cóż...też mamy prawo do swojego zdania i wcale nie musimy się zgadzać z męskim poglądem.
                          Więc może niektóre osoby powinny się zastanowić, zanim zaczną rzucać oszczerstwa bez pomyślunku.
                          • aadzia21 Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 19:45
                            Mnie tam nie obchodzi, czy stracił żonę, ile ma dzieci, ile zarabia. Ale bardzo nie zgadzam się z jego teorią. I jako żona, siosta, przyjaciółka i koleżanka wielu mężczyzn wiem, że to co napisał to nieprawda. Mało tego, to dla samych mężczyzn stwierdzenie, że nie mają intelektu ani ambicji tylko fiuty, że nie chcą w życiu niczego osiągnąć poza bzykaniem, że sensem ich egzystencji jest znalezienie nieograniczonego dostępu do pochwy jest wysoce obraźliwe. A sam groszek może sobie oczywiście myśleć co chce, tylko niech się nie dziwi, że budzi obrzydzenie.
                            • verdana Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 20:22
                              Nie mówiąc już o tym, ze jakoś watpię , aby jego zmarłazona miala ochotę, aby zostać w pamięci forumowiczów, jako dama bez majtek, prezentujsca swoje wdzięki. A isądzę, ze ilekroc ktoś pomysli o9 zonie Groszka, to będzie widział jedynie to - a nie matkę i żonę.
                              Cóz, opowiadanie o zmarlej małzonce jaka byla w łózku i jak uwodzila to zwykle świnstwo.
                              Nie mówiąc już o dzieciach, ktore będą mogly sobie przeczytać na forach, jakie wspomnienia snuje tatuś na temat mamusi. Moze dlatego nie chcą o niej w domu rozmawiać?
                              • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 20:43
                                Pewnie masz rację. Nie taki wizerunek był jej ideałem. Kochanie, przepraszam. Ale mleko się rozlało, słowa poszły w świat. Cóż, moja wina. Moja, bardzo wielka wina. Choć to, że robiłaś to, co robiłaś, a o czym tak nieroztropnie pisałem, było dla mnie ogromnie ważne. Ogromu długu miłości tak narosłego - nie spłacę ...
                              • urquhart seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:09
                                verdana napisała:
                                > Cóz, opowiadanie o zmarlej małzonce jaka byla w łózku i jak uwodzila to zwykle
                                > świnstwo.

                                Czy i ty też uważasz seks za tak deprecjonując i niegodziwyczy tylko dałaś się zasugerować koleżankom bo tym razem dziwi mnie twoje podejście?
                                Zapamiętał żonę z najpiękniejszej swoim zadaniem strony i to werbalizuje i za tym tęskni.
                                Może paru poetów miało lepszy warsztat żeby to wyrazić i nikogo to nie bulwersowało że przestawiali piękno życia erotycznego osoby która odeszła.
                                Po za tym trafnie opowiada że seks daje facetowi energię żeby być lepszy i był siłą napędową a baby tu mu wciąż imputują że tylko seks się dla niego liczył w żonie i to faktycznie jest OBRZYDLIWE.


                                _____________________________________
                                Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                • verdana Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:14
                                  Seks nie - jednak jako głoówna wizja żony - kobieta bez majtek - tak. To tak, jakby po smierci męża zacchwycać sie przede wszystkim tym, jak fajnie bylo, gdy chodził po domu bez spodni i w gotowosci bojowej.
                                  Czym innym jest wspomnienie, jaka zona byla atrakcyjna, a czym innym - pisanie, jak podniecała faceta hez majtek - to drugier to już nie seks, to jakaś chora chęć, aby tak wyobrazali sobie ją , ci co o niej czytają - nic więcej własciwie o niej nie wiemy...
                                  • triss_merigold6 Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:20
                                    No więc o to chodzi. Czytając o żonie pogrążonego w żalu wdowca, nie widzę pełnowymiarowej kobiety, z zainteresowaniami, nerwami, miłością do dzieci, pracującej, ogarniającej towarzystwo, tylko nimfę bez majtek w krótkiej kiecce w ogrodzie.
                                    Aha, nikt mi nie wmówi, że dwoje dorosłych PRACUJĄCYCH zawodowo ludzi z czwórką dzieci, może w nieskrępowany sposób współżyć o każdej porze dnia.
                                    • grosz-ek Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:28
                                      > Aha, nikt mi nie wmówi, że dwoje dorosłych PRACUJĄCYCH zawodowo ludzi z czwórką
                                      > dzieci, może w nieskrępowany sposób współżyć o każdej porze dnia.

                                      Dlaczego nie? Co jest w tym takiego trudnego?
                                      • triss_merigold6 Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:36
                                        OK, to pytanie wyjaśnia dlaczego jesteś trollem.
                                        Ale ku chwale Ojczyzny:
                                        - praca zajmuje czasu, dojazdy/dojścia do pracy również nawet gdy jest blisko (pełnoetatowa praca zajmuje jakieś 8 godzin dziennie + te minimum 1/2 godz. na dotarcie i 1/2 na powrót)
                                        - po pracy - po południu - w domu są dzieci (w bajer, że czwórka w wieku od 6 do 12 lat jednocześnie wybywa częściej niż raz w tygodniu, nie wierzę) i niepatologiczni ludzie cywilizacji zachodniej nie kopulują przy dzieciach
                                        - w weekend również w domu są dzieci, może nie wszystkie na raz, ale część jest i patrz wyżej
                                        - zostaje czas gdy dzieci śpią, odliczając godziny niezbędne pracującym i wychowującym dzieci ludziom na regenerację czyli minimum 6 godzin snu (sporadycznie można zarwać noc, ale nie codziennie, ani nawet nie co drugi dzień)
                                        • grosz-ek Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 22:35
                                          Bo ja na samozatrudnieniu, a żona - w systemie godzinowym na połowę etatu. Ja pracuję na zlecenia, przy czym bardzo często zdalnie z domu. Żona - tak ustaliła, żeby mieć wolny dzień w środku tygodnia. Ot, cała filozofia. Ja i ona - informatycy.
                                          • grosz-ek Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 22:46
                                            Po za tym duże mieszkanie, z osobną sypialnią dla nas. Dzieci przyzwyczajone, że tam spędzamy dużo czasu. Nigdy nie wnikały, co tam się dzieje, gdy drzwi są zamknięte.
                                    • urquhart Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:35
                                      triss_merigold6 napisała:
                                      > No więc o to chodzi. Czytając o żonie pogrążonego w żalu wdowca, nie widzę pełn
                                      > owymiarowej kobiety, z zainteresowaniami, nerwami, miłością do dzieci, pracując
                                      > ej, ogarniającej towarzystwo, tylko nimfę bez majtek w krótkiej kiecce w ogrodz
                                      > ie

                                      Ty o facetach pasożytach predystynowanych do kopniecia w dupę piszesz może pełnowymiarowo?

                                      On napisał z najpiekniejszej swoim zdaniem strony. To że to jest deprecjonujace to już zależy od sposobu postrzegania seksu przez czytelnika.
                                      _____________________________________
                                      Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                      • triss_merigold6 Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 21:41
                                        Oczywiście, że piszę pełnowymiarowo.. Czynny nałogowiec, damski bokser, pracoholik, żyjący w symbiozie z matką definiują się wystarczająco przez ową jedną w/w cechę, ona nadaje im właściwy wymiar.
                                        Rozumiesz pojęcie intymności? Gość opisuje panią, która od niedawna NIE ŻYJE, na litość boską niech sobie pisze pamiętnik erotyczny, ale nie czyni tego na otwartym forum.
                                        • grosz-ek Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 22:16
                                          > Rozumiesz pojęcie intymności? Gość opisuje panią, która od niedawna NIE ŻYJE, n
                                          > a litość boską niech sobie pisze pamiętnik erotyczny, ale nie czyni tego na otw
                                          > artym forum.

                                          Dlaczego mam swoje szczęście chować głęboko, a Ty swoje żale i pretensje - głosić wszech i wobec. Bo moje jest intymne, a Twoje nie? A może Twoje frustracje są groźniejszą sprawą, bo obciążasz nimi innych ludzi i być może nakłaniasz ich do nierozważnych decyzji? Spójrz na siebie krytycznie i zastanów się, czy zawsze Tobą kierowała dobra wola pomagania bliźniemu. Bo mam wrażenie, że w moim wypadku, to chyba nie ...
                                          • triss_merigold6 Re: seks aż tak deprecjonujący? 16.11.10, 22:23
                                            Nie odpowiedziałeś na post dotyczący możliwości nieskrępowanego uprawiania seksu o dowolnej porze dnia i nocy przez dwoje pracujących zawodowo ludzi z dziećmi na stanie.
                                            • demonsbaby ehh triss 16.11.10, 22:51
                                              możesz się zawieść, za chwilę z opisywanej pary (byłych) erotomanów wyłoni się przeciętne polskie małżeństwo, z częstotliwością i jakością uprawianego seksu daleko odbiegającego od normy króliczej i namiętności francuskiej z potencjałem hiszpańskim hehehe
                                          • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 07:47
                                            grosz-ek napisał:


                                            >
                                            > Dlaczego mam swoje szczęście chować głęboko,
                                            Jeżeli twoim jedynym szczęściem z zimną małżonką był seks, przestało mnie dziwić, czemu weszła pod samochód. Przy takiej definicji szczęśliwego życia małżeńskiego sama strzeliłabym sobie samobója. Nie dość, że opierać, gotować, karmić i stawać na głowie przed pięciorgiem w domu, to jeszcze ogarnąć pracę zawodową (chyba nie umysłową?),a po oporządzeniu trzódki, codziennie ściągać gacie i świecić nabrzmiałą łechtaczką, podczas nocnego zmywania garów z utytłanymi rękami w pozostałościach na talerzu, stojąc na obolałych nogach i pokiereszowanym kręgosłupie po czterech porodach. No sielanka heheheh

                                            A może Twoje frustracje s
                                            > ą groźniejszą sprawą, bo obciążasz nimi innych ludzi i być może nakłaniasz ich
                                            > do nierozważnych decyzji?
                                            Triss i nierozważne? A do tego frustracje? W odróżnieniu do ciebie chłopię oderwane od pługa, ona grzeszy rozsądkiem i cholernie bolesnym obiektywizmem. Nie doczytałam jej osobistych wynaturzeń, jednak ma ten dar 2-linijkowego objaśnienia sprawy, uderzając w samo sedno.

                                            Spójrz na siebie krytycznie i zastanów się, czy zawsz
                                            > e Tobą kierowała dobra wola pomagania bliźniemu. Bo mam wrażenie, że w moim wyp
                                            > adku, to chyba nie ...
                                            W twoim zdrowa krytyka, w świetle tragedii jaka spotkała twoja rodzina, czasu spędzanego tutaj i odrealnionych pierdów, które tu opisujesz na czele z karnistami i cywilistami, zastanawiam się jak wygląda twoja ojcowska opieka nad półsierotami w domu.
                                            • urquhart Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 08:32
                                              demonsbaby napisała:
                                              > Jeżeli twoim jedynym szczęściem z zimną małżonką był seks, przestało mnie dziwi
                                              > ć, czemu weszła pod samochód. Przy takiej definicji szczęśliwego życia małżeńsk
                                              > iego sama strzeliłabym sobie samobója. Nie dość, że opierać, gotować, karmić i
                                              > stawać na głowie przed pięciorgiem w domu, to jeszcze ogarnąć pracę zawodową (c
                                              > hyba nie umysłową?),a po oporządzeniu trzódki, codziennie ściągać gacie i świec
                                              > ić nabrzmiałą łechtaczką, podczas nocnego zmywania garów z utytłanymi rękami w
                                              > pozostałościach na talerzu, stojąc na obolałych nogach i pokiereszowanym kręgos
                                              > łupie po czterech porodach.

                                              Ty to dopiero masz wizję po co w ogóle mężczyzna i kobieta są razem.

                                              > Triss i nierozważne? A do tego frustracje? W odróżnieniu do ciebie chłopię oder
                                              > wane od pługa, ona grzeszy rozsądkiem i cholernie bolesnym obiektywizmem. Nie d
                                              > oczytałam jej osobistych wynaturzeń, jednak ma ten dar 2-linijkowego objaśnieni
                                              > a sprawy, uderzając w samo sedno.

                                              Toś mnie ubawiła tym obiektywizmem. Obiektywizm jedynie słusznego kobiecego punktu widzenia.
                                              _____________________________________
                                              Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                              • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 09:14
                                                urquhart napisał:


                                                > Ty to dopiero masz wizję po co w ogóle mężczyzna i kobieta są razem.
                                                Racjonalizm bądż też obiektywna ocena dowodowa życia prozaicznego.


                                                > Toś mnie ubawiła tym obiektywizmem. Obiektywizm jedynie słusznego kobiecego pun
                                                > ktu widzenia.
                                                Baw się dalej, na zdrowie, w świecie odrealnionych pierdów.
                                            • grosz-ek Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 09:14
                                              Jeżeli twoim jedynym szczęściem z zimną małżonką był seks, przestało mnie dziwi
                                              > ć, czemu weszła pod samochód. Przy takiej definicji szczęśliwego życia małżeńsk
                                              > iego sama strzeliłabym sobie samobója. Nie dość, że opierać, gotować, karmić i
                                              > stawać na głowie przed pięciorgiem w domu, to jeszcze ogarnąć pracę zawodową (c
                                              > hyba nie umysłową?),a po oporządzeniu trzódki, codziennie ściągać gacie i świec
                                              > ić nabrzmiałą łechtaczką, podczas nocnego zmywania garów z utytłanymi rękami w
                                              > pozostałościach na talerzu, stojąc na obolałych nogach i pokiereszowanym kręgos
                                              > łupie po czterech porodach. No sielanka heheheh

                                              Może kup sobie zmywarkę do naczyń, jeśli masz problem z nocnym zmywaniem garów. I odczep się od mojej zmarłej żony. Jeśli sama masz problem z nabrzmiałą łechtaczką, od tego jest Twój facet, żeby Ci z tym pomógł. I nie musisz nas częstować wizją swojego życia jako mojego. Bo moje wyglądało zgoła inaczej. I faktycznie, w jakimś sensie, było sielanką. Jeśli to się Tobie w głowie nie mieści, to znaczy, że masz za małą wyobraźnię. Może popracuj nad nią, co? Zamiast bulwersować się, że ktoś może być ze swojego byłego życia zadowolony i dumny, i że chce się podzielić sposobem, w jaki to osiągnął. Być może ktoś inny szuka właśnie takiej sugestii, jak osiągnąć szczęście w swoim małżeństwie.
                                              • demonsbaby brak szacunku, a nie problematyczny seks 17.11.10, 09:58
                                                grosz-ek napisał:


                                                >
                                                > Może kup sobie zmywarkę do naczyń, jeśli masz problem z nocnym zmywaniem garów.
                                                uuuu no nie każdą 6-osobową rodzinę stać na ten luksus, przy założeniu, że czworo ma potrzeby szkolne, wczesnoszkolne i przedszkolne. A nawet jeśli, to zdaje się zmywarka nie zmywa kartofli z resztką kotletów, jako, że trzeba najpierw usunąć z powierzchni.

                                                > I odczep się od mojej zmarłej żony.
                                                To raczej, ty powinieneś przemyśleć, w jakim świetle stawiasz zmarłą. Nikt z forumowiczów nie dojrzał w żadnym wątku kobiety dążącej do ideału, poświęcającej się i wspaniałej matki, opiekunki domowego ogniska czy też kobiety sukcesu godzącej rolę matki i managera,nie wspominając o pasjach. Jawi się obraz kobiety nisko-erotycznej zaniedbującej potrzeby dzieci i domu, chodzącej w kusych spódniczkach po łączce niczym 18latka, po porodzie czworga mającej za cel w życiu robienie laski mężowi. To ty zdeprecjonowałeś seks jako więź obojga i człowieka,jako wartościowego partnera.
                                                I to jest twój brak szacunku.

                                                Jeśli sama masz problem z nabrzmiałą łecht
                                                > aczką, od tego jest Twój facet, żeby Ci z tym pomógł.
                                                W założeniu "gdybym" oznacza "mnie to nie dotyczy", ale może wymagam za dużo.

                                                I nie musisz nas częstowa
                                                > ć wizją swojego życia jako mojego. Bo moje wyglądało zgoła inaczej. I faktyczni
                                                > e, w jakimś sensie, było sielanką.
                                                Przecież już je przedstawiłeś, to jak zgoła wygląda inaczej hehehehe


                                                Jeśli to się Tobie w głowie nie mieści, to z
                                                > naczy, że masz za małą wyobraźnię. Może popracuj nad nią, co? Zamiast bulwersow
                                                > ać się, że ktoś może być ze swojego byłego życia zadowolony i dumny, i że chce
                                                > się podzielić sposobem, w jaki to osiągnął.
                                                Ale nie bardzo widzę jakiekolwiek osiągi w twoim życiu, poza rozdmuchanym napięciem seksualnym charakteryzującym 20latki.


                                                Być może ktoś inny szuka właśnie ta
                                                > kiej sugestii, jak osiągnąć szczęście w swoim małżeństwie.
                                                No pewnie, wszyscy jesteśmy dziećmi i nie wiemy co to seks, za to twój przykład jest lekarstwem na bolączkę ludzkości, wolne żarty, bo rzygać się chce.
                                                • grosz-ek Re: brak szacunku, a nie problematyczny seks 17.11.10, 10:34
                                                  > > Może kup sobie zmywarkę do naczyń, jeśli masz problem z nocnym zmywaniem
                                                  > garów.
                                                  > uuuu no nie każdą 6-osobową rodzinę stać na ten luksus, przy założeniu, że czwo
                                                  > ro ma potrzeby szkolne, wczesnoszkolne i przedszkolne. A nawet jeśli, to zdaje
                                                  > się zmywarka nie zmywa kartofli z resztką kotletów, jako, że trzeba najpierw us
                                                  > unąć z powierzchni.

                                                  Nie bardzo rozumiem, o kim piszesz, z tą 6-osobową rodziną. O sobie, czy o mnie? Bo ja mam zmywarkę od 7 lat. To był jeden z pierwszych zakupów mojej żony do nowego mieszkania. Nastawienie zmywarki - 10-15 minut. Przećwiczone, sprawdzone. Zmywarkę nastawiają 10-letnie dzieci. Starsza córka woli robić pranie. W swoim małżeństwie naprawdę wszystko robisz sama?

                                                  > To raczej, ty powinieneś przemyśleć, w jakim świetle stawiasz zmarłą. Nikt z f
                                                  > orumowiczów nie dojrzał w żadnym wątku kobiety dążącej do ideału, poświęcającej
                                                  > się i wspaniałej matki, opiekunki domowego ogniska czy też kobiety sukcesu god
                                                  > zącej rolę matki i managera,nie wspominając o pasjach. Jawi się obraz kobiety n
                                                  > isko-erotycznej zaniedbującej potrzeby dzieci i domu, chodzącej w kusych spódn
                                                  > iczkach po łączce niczym 18latka, po porodzie czworga mającej za cel w życiu ro
                                                  > bienie laski mężowi. To ty zdeprecjonowałeś seks jako więź obojga i człowieka,j
                                                  > ako wartościowego partnera.

                                                  Nie wiem, w jakim świetle chce być stawiana moja żona. Odeszła zbyt szybko, żeby mi to powiedzieć. Jeśli ja mam być wyznacznikiem , to mi absolutnie zwisa, jak mnie ludzie będą oceniać po mojej śmierci. Choć ja jestem typ aspołecznym. Zawsze dla mnie najbardziej liczyła się żona. Najpierw ona, później dzieci, a dopiero gdzieś tam daleko inni ludzie. Może dlatego pracuję z komputerami ?

                                                  > Przecież już je przedstawiłeś, to jak zgoła wygląda inaczej hehehehe

                                                  Fakt przedstawiłem. Ale nie w tym wątku, ale w innym, i nie było tam nic o nocnym zmywaniu garów oraz nabrzmiałej łechtaczce. Te sformułowania - to już Twoja projekcja. Jeśli ma Cię to podniecać - proszę bardzo. Nie będę Ci odbierał tej radości.

                                                  > Ale nie bardzo widzę jakiekolwiek osiągi w twoim życiu, poza rozdmuchanym napię
                                                  > ciem seksualnym charakteryzującym 20latki.

                                                  A nie sądzisz, że utrzymanie tego napięcia w trakcie 15-letniego związku to jednak jest osiągnięcie. Czy Twój związek po 15 latach trwania charakteryzował się takim samym napięciem, jak przed 15 laty? Jeśli się nie charakteryzował - to czy byłaś nadal tak samo szczęśliwa jak wtedy? A jeśli nie, to co straciłaś po drodze?
                                                  Zastanów się nad tym. Nie musisz mi odpowiadać. Odpowiedzi są dla Ciebie, dla Twojego szczęścia.

                                                  > No pewnie, wszyscy jesteśmy dziećmi i nie wiemy co to seks, za to twój przykład
                                                  > jest lekarstwem na bolączkę ludzkości, wolne żarty, bo rzygać się chce.

                                                  Nie napisałem że lekarstwem na wszystko.

                                                  "[..]Oczywiście, dużo udanego seksu nie jest receptą na wszystko. Nie rozwiąże problemów zdrowotnych, nie wyciągnie z nałogów, nie naprawi niewłaściwych relacji z rodzicami. Do tego, niestety, trzeba szukać innych rozwiązań. Ale być może da siłę małżonkom do stawienia im czoła. [...]" - oto moje słowa.

                                                  Może jednak jeszcze raz przeczytasz moje listy i zaczniesz dyskutować z ich treścią, a nie ze swoim wyobrażeniem mojej osoby i pisanych przeze mnie listów. I proszę - bez osobistych wycieczek. Tak jak Ty, mam swoją wrażliwość.
                                                  • blue_romka no zaraz, zaraz! 17.11.10, 11:09
                                                    grosz-ek napisał:
                                                    >Zawsze dla mnie najbardziej liczyła się żona

                                                    A do kogo z tym tekstem? Przecież w swoim oświeconym wątku objawiłeś wszem i wobec, że najbardziej liczy się Twój kut.s i tylko ze względu na niego się ożeniłeś.
                                                  • grosz-ek Re: no zaraz, zaraz! 17.11.10, 11:42
                                                    > A do kogo z tym tekstem? Przecież w swoim oświeconym wątku objawiłeś wszem i wo
                                                    > bec, że najbardziej liczy się Twój kut.s i tylko ze względu na niego się ożenił
                                                    > eś.

                                                    A co, dla Ciebie Twoja ci... się nie liczy? Że, przez to, że Twój mężczyzna staje wobec niej na wysokości zadania i jest w stanie podołać jej wymaganiom, dalej i ciągle jest Twoim mężem? Jesteś pewna, że gdyby on jednak - w dłuższej perspektywie i dobrowolnie - przestał zaspokajać jej zachcianki, trwałabyś przy nim dalej? Głosy kobiet na forum o braku seksu w związku mogą sugerować inne rozwiązanie ...

                                                    Moją żonę traktowałem, traktuję i będę traktował całościowo. Teraz mi np. brakuję jej mądrości - że nie palnęła mnie w łeb, zanim napisałem pierwszy list. To jest jedna z tych rzeczy, których będę musiał się nauczyć - żyć bez mądrości mojej żony.
                                                • zakletawmarmur Re: brak szacunku, a nie problematyczny seks 17.11.10, 17:06
                                                  chodzącej w kusych spódn
                                                  > iczkach po łączce niczym 18latka, po porodzie czworga mającej za cel w życiu ro
                                                  > bienie laski mężowi.

                                                  Zwolnij!
                                                  Co złego, upadlającego kobietę jest w robieniu loda i chodzeniu bez majtek?
                                                  Jaki cel w życiu powinna mieć kobieta?
                                                  • demonsbaby robienie loda? 17.11.10, 20:40
                                                    Taki opis wynika z dzielenia się żałobą pana"grosz-ka". Żałosne, jak bardzo można uprzedmiotowić kobietę, ale w końcu to nie ja stoję za słowem pisanym na temat partnera życia. Każdy człowiek stanowi o swojej wyjątkowości, w innym razie żaden nie byłby zdolny do istnienia w związkach. Tym samym jeden jest stworzony do rodzenia trzódki, inny do odkrywania nowych formuł chemicznych, trzeci sztucznej inteligencji. Każdy z tych dokonań pozostawi ślad nawet w kontekście ludzkości. Jednak, przechadzając się do bram sw. piotra albo chwytając się z diabłem za rogi, wolałabym nie widzieć, że moim celem życia i remedium na kłopoty rodzinne było skuteczne dawanie dupy. Jedyna rozrywka - internet, zamiast skuteczna opieka nad dziećmi - to jest chwilowo remedium grosz-ka.
                                                  • zakletawmarmur Re: robienie loda? 17.11.10, 20:58
                                                    1. Facet nie pisze, że jego żona była dobra tylko w robieniu loda i to był sens jej egzystencji.
                                                    2. Facet napisał post o swojej wizji raju... Nie na temat w czym jego żona była świetna.
                                                    3. Robienie loda nie równa się uprzedmiotowienie kobiety. Kobiecie nawet może sprawiać to frajdę:-)
                                                    4. Facet niedawno stracił żonę, ma prawo to przeżywać, ma prawo nie być w formie. Gdyby to kobieta straciła męża? Czy kazałabyś jej od razu brać się w garść i dziećmi zajmować? No i bez przesadyzmu, fakt, że siedzi na internecie nie oznacza, ze olewa dzieci. To informatyk, on i tak dużo czasu musi spędzać na kompie, może pracować i mieć otwarte drugie okienko z forum.
                                                  • demonsbaby Re: robienie loda? 17.11.10, 21:04
                                                    zakletawmarmur napisała:

                                                    >
                                                    > 3. Robienie loda nie równa się uprzedmiotowienie kobiety. Kobiecie nawet może s
                                                    > prawiać to frajdę:-)
                                                    Jeżeli sumarum życia partnera sprowadza się do oceny techniki zaspokajania, to chcę znać w takim razie kontekst duchowy i więź obojga, wzbogacony udanym seksem?
                                                  • verdana Re: robienie loda? 17.11.10, 21:23
                                                    Robie nie loda nie jest uprzedmiotowieniem kobiety. Opisywanie jej głównie przez pryzmat robienia loda - jest.
                                            • zakletawmarmur Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 11:52

                                              > Jeżeli twoim jedynym szczęściem z zimną małżonką był seks, przestało mnie dziwi
                                              > ć, czemu weszła pod samochód. Przy takiej definicji szczęśliwego życia małżeńsk
                                              > iego sama strzeliłabym sobie samobója.

                                              Powiedzmy sobie szczerze, przyjemności pewnie z żona miał więcej ale seks to chyba jedna z największych... Znasz coś przyjemniejszego niż seks?

                                              Nie dość, że opierać, gotować, karmić i
                                              > stawać na głowie przed pięciorgiem w domu, to jeszcze ogarnąć pracę zawodową (c
                                              > hyba nie umysłową?),a po oporządzeniu trzódki, codziennie ściągać gacie i świec
                                              > ić nabrzmiałą łechtaczką, podczas nocnego zmywania garów z utytłanymi rękami w
                                              > pozostałościach na talerzu, stojąc na obolałych nogach i pokiereszowanym kręgos
                                              > łupie po czterech porodach. No sielanka heheheh

                                              Wszystko można opisać w taki negatywny sposób. Można też przyjemniej...
                                              Można wspomnieć o dużej kochającej się rodzinie, w której każdy ma swoją działkę. Starsze dzieci pomagają w przygotowaniu kolacji, młodsze zanoszą naczynia do zmywarki, on czyta książeczki do snu a żonka ściele łóżko i pozbywa się majtusi. A następnie czeka z utęsknieniem na ukochanego męża, żeby wspólnie poświntuszyć przed snem...

                                              > mi i cywilistami, zastanawiam się jak wygląda twoja ojcowska opieka nad półsier
                                              > otami w domu.

                                              A masz jakieś dowody na to, że facet dzieci zaniedbuje? Czy tylko fakt, że wspomina seksualne przygody z żoną o tym świadczy? Myślisz, że nie znajduje czasu na jedno i drugie?
                                              • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 21:00
                                                zakletawmarmur napisała:

                                                >

                                                >
                                                > Powiedzmy sobie szczerze, przyjemności pewnie z żona miał więcej
                                                Jakich, tym żałobnik rozpaczający się nie podzielił?

                                                ale seks to ch
                                                > yba jedna z największych... Znasz coś przyjemniejszego niż seks?
                                                Nie znam, al to ja. Ile ludzi / ofar przestępstw/ ze nie wspomnę o dzieciach ma z czerpaniem satysfakcji ze zbliżeń problem?

                                                >
                                                > Wszystko można opisać w taki negatywny sposób. Można też przyjemniej...
                                                > Można wspomnieć o dużej kochającej się rodzinie, w której każdy ma swoją działk
                                                > ę. Starsze dzieci pomagają w przygotowaniu kolacji, młodsze zanoszą naczynia do
                                                > zmywarki, on czyta książeczki do snu a żonka ściele łóżko i pozbywa się majtus
                                                > i. A następnie czeka z utęsknieniem na ukochanego męża, żeby wspólnie poświntus
                                                > zyć przed snem...

                                                łzy radości zalały mi plecy. ta proza życia ma miejsce w każdym "szczęśliwym domu"?
                                                >

                                                >
                                                > A masz jakieś dowody na to, że facet dzieci zaniedbuje?
                                                Niedawno stracił żonę. W domu jest 4ka wymagająca 24godzinnego wsparcia emocjonalnego. Jedynymi emocjami są techniki uprawiania sportu na necie. Mało?

                                                Myślisz, że nie znajduje czasu n
                                                > a jedno i drugie?
                                                >
                                                Chciałabym to widzieć, albo facet już dawno winien siedzieć u psychiatry.
                                                • zakletawmarmur Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 21:50
                                                  > Jakich, tym żałobnik rozpaczający się nie podzielił?

                                                  A czy musi się dzielić wszystkimi wspomnieniami tak od razu? Może jak jesteś ciekawa to zapytaj?

                                                  > Niedawno stracił żonę. W domu jest 4ka wymagająca 24godzinnego wsparcia emocjon
                                                  > alnego. Jedynymi emocjami są techniki uprawiania sportu na necie. Mało?

                                                  A TY po stracie męża spędzałabyś ze swoimi dziećmi 24h/dobę pocieszając je? A może znalazłabyś czas i na pracę i na odpoczynek mentalny?
                                                  Gdyby pisał o tym jak żona wspaniale robiła na drutach, też oskarżyłabyś człowieka o dzieci zaniedbywanie? Może po prostu chcesz podważyć jego autorytet i wynajdujesz sobie niestworzone powody?
                                                  • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 07:14
                                                    zakletawmarmur napisała:


                                                    > A TY po stracie męża spędzałabyś ze swoimi dziećmi 24h/dobę pocieszając je?
                                                    Ja po stracie męża, budowałam świat dziecku na nowo. Nie istniał dla mnie net i tęsknota za fiutem, ale dziecko i jego utrata bezpieczeństwa. Rozmowa, obserwacja zachowań, układanie nowego porządku świata. Nie odważyłabym się yebać od rzeczy na temat utraty fiuta kosztem stanu psychicznego dziecka i dewastacji jego porządku świata.

                                                    A m
                                                    > oże znalazłabyś czas i na pracę i na odpoczynek mentalny?
                                                    Odpoczynkiem mentalnym jest krzewienie wiedzy o seksie u ludzi dorosłych, wmawiając im, że seks jest rozwiązaniem konfliktów małżeńskich? wolne żarty.

                                                    > Gdyby pisał o tym jak żona wspaniale robiła na drutach, też oskarżyłabyś człowi
                                                    > eka o dzieci zaniedbywanie? Może po prostu chcesz podważyć jego autorytet i wyn
                                                    > ajdujesz sobie niestworzone powody?
                                                    >
                                                    Czym jest "niestwór"? Faktem jest, że miesiąc czy raptem dwa, dzieciom runął porządek świata, a ojciec zamiast budować im poczucie bezpieczeństwa, wynajdując tysiące powodów, żeby spędzać z nimi czas i uczyć się żyć na nowo, bredzi jak dziecko we mgle na necie. Pierdzielenie, że ktoś jest informatykiem i serfuje w międzyczasie po necie, z barku laku, jest idiotyzmem. W takim razie wydajność pracy zarobkowej stoi pod znakiem zapytania, bo efektywna nie jest. Należę do profesjonalistów, a pc z dostępem do neta w pracy traktuję jak narzędzie pracy, a nie rozrywki.
                                                  • zakletawmarmur Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 10:45
                                                    > Ja po stracie męża, budowałam świat dziecku na nowo. Nie istniał dla mnie net i
                                                    > tęsknota za fiutem, ale dziecko i jego utrata bezpieczeństwa. Rozmowa, obserwa
                                                    > cja zachowań, układanie nowego porządku świata. Nie odważyłabym się yebać od rz
                                                    > eczy na temat utraty fiuta kosztem stanu psychicznego dziecka i dewastacji jego
                                                    > porządku świata.

                                                    Zuch dziewczyna! Ja jednak myśle, że nie spędzałabyś z dzieckiem 24h/dobę. Chociażby z tego powodu, że do szkoły trzeba je wysłać, na jakieś zajęcia a i wypadałoby, żeby trochę się przespało...

                                                    Faktem jest, że miesiąc czy raptem dwa, dzieciom runął po
                                                    > rządek świata, a ojciec zamiast budować im poczucie bezpieczeństwa, wynajdując
                                                    > tysiące powodów, żeby spędzać z nimi czas i uczyć się żyć na nowo, bredzi jak d
                                                    > ziecko we mgle na necie. Pierdzielenie, że ktoś jest informatykiem i serfuje w
                                                    > międzyczasie po necie, z barku laku, jest idiotyzmem

                                                    Podziwiam umiejętność 'internetowej infrawizji'. Też chciałabym wiedzieć co forumowicze w domach robią:-)

                                                    > Odpoczynkiem mentalnym jest krzewienie wiedzy o seksie u ludzi dorosłych, wmawi
                                                    > ając im, że seks jest rozwiązaniem konfliktów małżeńskich? wolne żarty.

                                                    Lepsze to od wyżywania się na ludziach w necie i krzewienia pogardy dla seksu...

                                                    Należę do pr
                                                    > ofesjonalistów, a pc z dostępem do neta w pracy traktuję jak narzędzie pracy, a
                                                    > nie rozrywki.

                                                    To poczytaj sobie statystyki ile w tym roku postów napisałaś Ty a ile pan groszek:-) Od razu widać, kto tu jest wyrodną matkę, pracownicą i żoną:-)
                                                  • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 11:06
                                                    zakletawmarmur napisała:

                                                    >
                                                    > Zuch dziewczyna!
                                                    Hamuj piętą, bo plujesz jadem na monitor.

                                                    Ja jednak myśle, że nie spędzałabyś z dzieckiem 24h/dobę.
                                                    Nie spędzałabym, czy nie spędziłam, zasadnicza różnica, masz prawo domyślenia, zachęcam jednak do uruchomienia logiki. Ile czasu poświęcałaś małemu dziecku po stracie ojca?

                                                    Choc
                                                    > iażby z tego powodu, że do szkoły trzeba je wysłać
                                                    Pojęcie doby w czasie stracie może się jawić różnie, aktywność dziecka w zajęciach kiedy obserwuje złamanie porządku świata na równi.


                                                    , na jakieś zajęcia a i wypad
                                                    > ałoby, żeby trochę się przespało...
                                                    Wspaniale ironizujesz, jakieś konkrety poza smażeniem gofrów?


                                                    >
                                                    > Podziwiam umiejętność 'internetowej infrawizji'. Też chciałabym wiedzieć co for
                                                    > umowicze w domach robią:-)
                                                    To chyba nie jest ponad wszelką wątpliwością niebywała umiejętność, określenia potrzeb emocjonalnych dzieci na podstawie obserwacji, czy jednak?

                                                    >

                                                    > Lepsze to od wyżywania się na ludziach w necie i krzewienia pogardy dla seksu..
                                                    > .
                                                    Gdzież i czym ta pogarda się objawia? W płytkim i nisko-erotycznym opisie żałobnika? Wolne żarty.

                                                    >

                                                    >
                                                    > To poczytaj sobie statystyki ile w tym roku postów napisałaś Ty a ile pan grosz
                                                    > ek:-) Od razu widać, kto tu jest wyrodną matkę, pracownicą i żoną:-)
                                                    >
                                                    Tyle, że ja nie jestem na etapie żałoby, wskutek której nie cierpię tylko ja ale i dzieci, które należy otoczyć szczególnym zainteresowaniem, ani nie podlegam parciu na wykorzystywanie narzędzi przeznaczonych do pracy na rozrywkę. Skupiając się na pracy, czy też zdefiniuj to sobie jako próbę osiągnięcia jej efektywności, nie udzielam się na forum. Ta logika też ciebie pokonała?
                                                  • zakletawmarmur Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 12:40
                                                    > Hamuj piętą, bo plujesz jadem na monitor

                                                    Ja pluje jadem? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy w takich trudnych chwilach potrafią logicznie się zachowywać i nie poddają się emocjom. To była oznaka podziwu a nie krytyki:-)

                                                    No ale przejdźmy do konkretów...
                                                    Po czym wnioskujesz, że facet zaniedbuje dzieci? Mierzysz mu czas, który spędza na forum? Wiesz jak wygląda jego rozkład dnia? Znasz jego dzieci? Masz jakieś DOWODY na to, że dzieci są zaniedbane? Że brakuje im ojca bo ten siedzi na forum?

                                                    A może założyłaś z jakiegoś powodu najczarniejszy scenariusz? Tylko dlaczego? Bo chcesz zniszczyć jego autorytet? Nie uważasz, że to delikatnie mówiąc, nie w porządku? Czy nie sensowniej jest dyskutować w oparciu o argumenty?

                                                    No i dalej... Kto wie lepiej od nas, co powinniśmy robić, ile czasu poświęcać dziecku, na przyjemności? Kto wie lepiej jak powinniśmy spędzać nasz wolny czas? Czy naprawdę uważasz, że 100% poświęcenie się dzieciom, rezygnacja z wszystkich innych przyjemności i kontaktu z otoczeniem jest niezbędne w takich sytuacjach? A może rodzice intuicyjnie wiedzą lepiej co dla ich dzieci jest lepsze?

                                                    Zresztą nie możemy wiedzieć ile czasu on dzieciom poświeca. Może poświęca go więcej niż Ty byś w takiej sytuacji poświęcała? Tego nie masz prawa wiedzieć...

                                                    > Gdzież i czym ta pogarda się objawia? W płytkim i nisko-erotycznym opisie żałob
                                                    > nika? Wolne żarty.

                                                    Np. w doszukiwaniu się uprzedmiotowienia kobiet, próbą zniszczenia czowieka, który pisze pozytywnie o swoim życiu erotycznym, trywializowanie jego poglądów...

                                                    Też nie zgadzam się z tym co napisał, czyli że seks jest dobry na wszystko i dla meżczyzn najważniejszy w związku. Choć pewnie i tacy też są i nie widzę w tym nic złego... Nie widzę jednak w jego poglądach nic uwłaczającego kobiecie... Dlaczego uważasz, że seks jest poniżający?

                                                    Skupi
                                                    > ając się na pracy, czy też zdefiniuj to sobie jako próbę osiągnięcia jej efekty
                                                    > wności, nie udzielam się na forum. Ta logika też ciebie pokonała?

                                                    Kiedy więc udzielasz się na forum, jeśli nie w pracy lub czasie, który mogłabyś poświęcić rodzinie? A jednak z jakiś powodów posty się pojawiają... Rozumiem jednak, że mężczyźnie w żałobie takiego prawa już nie dajesz? Od niego wymagasz pełnego poświęcenia...
                                                  • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 13:47
                                                    zakletawmarmur napisała:


                                                    > Ja pluje jadem? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy w takich trudnych chwilach pot
                                                    > rafią logicznie się zachowywać i nie poddają się emocjom. To była oznaka podziw
                                                    > u a nie krytyki:-)
                                                    Ponownie łzy radości zalały mi plecy.

                                                    >
                                                    > No ale przejdźmy do konkretów...
                                                    Słucham, jakimiż to dysponujesz?

                                                    > Po czym wnioskujesz, że facet zaniedbuje dzieci? Mierzysz mu czas, który spędza
                                                    > na forum?
                                                    Miesiąc może lekko dalej pogrzebał "ozdobnika", zapewniającego mu spełnienie seksualne. Chciałabym wierzyć, że dzieci przełknęły to tak samo łatwo jak on, ale wierzę, że nawet jeśli niebawem znajdzie się macocha, to dzieciom matki nadal nie zwróci. Nie wiem ile trwa żałoba u każdego, czasem całe życie, czasem miesiące, czasem lata - i znów czasem jako forma względna. Jednak u dzieci, którym runął porządek świata z dnia na dzień potrzebna jest pomoc zarówno emocjonalna / rodzicielska trwająca 24/doba przez najbliższy czas, po często pomoc fachową.

                                                    Wiesz jak wygląda jego rozkład dnia? Znasz jego dzieci?
                                                    Chyba nie twierdzisz, że dzieci są pozbawione uczuć wyższych? Znaczy, nie wymagają szczególnej troski i wsparcia psychicznego w takim okresie? No chyba, że to faktycznie nie są dzieci, a whipetty.


                                                    Masz jakieś
                                                    > DOWODY na to, że dzieci są zaniedbane? Że brakuje im ojca bo ten siedzi na foru
                                                    > m?
                                                    No jasne, że nie brakuje. Co więcej, one go w ogóle nie potrzebują.

                                                    >
                                                    > A może założyłaś z jakiegoś powodu najczarniejszy scenariusz? Tylko dlaczego? B
                                                    > o chcesz zniszczyć jego autorytet?
                                                    Jaki miałabym w tym cel? A może sugeruję, jak wcześniej, że tu nieodzowna jest pomoc psychiatryczna / psychologiczna?

                                                    Nie uważasz, że to delikatnie mówiąc, nie w
                                                    > porządku? Czy nie sensowniej jest dyskutować w oparciu o argumenty?
                                                    Systematycznie je wysuwam.

                                                    >
                                                    > No i dalej... Kto wie lepiej od nas, co powinniśmy robić, ile czasu poświęcać d
                                                    > ziecku, na przyjemności?
                                                    Co znaczy poświęcenie dla dziecka i czas na przyjemności, znów się powtórzę, dla dziecka, któremu runął porządek świata? Miesiąc wystarczy, żeby doszło do siebie i cieszyło się jak ojciec na widok zdjęć matki? Ma tak samo przechodzić żałobę? Może córka będzie szczęśliwa, jak za parę lat przeczyta w archiwum GW jakim "ozdobnikiem" była matka w życiu jej ojca i czym dla ojca jest instytucja małżeństwa.


                                                    Kto wie lepiej jak powinniśmy spędzać nasz wolny czas?
                                                    > Czy naprawdę uważasz, że 100% poświęcenie się dzieciom, rezygnacja z wszystkic
                                                    > h innych przyjemności i kontaktu z otoczeniem jest niezbędne w takich sytuacjac
                                                    > h?
                                                    Niestety ale tak. Depresja u dzieci ma znacznie inne objawy niż u ludzi dorosłych. Problemy psychiczne w wieku dorosłym również. Co więcej silne stresy spowodowane traumą mogą owocować zaburzeniami hormonalnymi i schorzeniami, jako, że kortyzol jest znacznie bardziej nadużywany. Chcesz powiedzieć, że tutaj nie należy wymagać poświęcenia rodzicielskiego? Stricte - opiekuńczego?


                                                    A może rodzice intuicyjnie wiedzą lepiej co dla ich dzieci jest lepsze?
                                                    W czasie przechodzenia traumy i depresji?


                                                    >
                                                    > Zresztą nie możemy wiedzieć ile czasu on dzieciom poświeca. Może poświęca go wi
                                                    > ęcej niż Ty byś w takiej sytuacji poświęcała? Tego nie masz prawa wiedzieć...

                                                    Ani ty, więc skąd ta argumentacja? Z pewnością wiem jedno, czasu na fora, net i pisanie miernych erotyków, bo nawet nie natchnionych, nie miałam czasu, jako, że dziecko pozostało największą ofiarą układu. To ja człowiek dorosły miałam problem wyjść z impasu, co dopiero dziecko?

                                                    >
                                                    >
                                                    > Np. w doszukiwaniu się uprzedmiotowienia kobiet, próbą zniszczenia czowieka, kt
                                                    > óry pisze pozytywnie o swoim życiu erotycznym, trywializowanie jego poglądów...
                                                    Nie trywializuję, wskazuję na nieracjonalność takich poglądów i darowanie sobie "życzenia dobrych rad", a zajęciem się uporządkowania własnego życia. Bo to nie obce żony wymagają rad na zasadzie "remedium udanego życia:, ale jego dzieci.

                                                    > Też nie zgadzam się z tym co napisał, czyli że seks jest dobry na wszystko i dl
                                                    > a meżczyzn najważniejszy w związku. Choć pewnie i tacy też są i nie widzę w tym
                                                    > nic złego... Nie widzę jednak w jego poglądach nic uwłaczającego kobiecie... D
                                                    > laczego uważasz, że seks jest poniżający?

                                                    Gdzie napisałam, że seks jest wyrazem poniżenia kobiety?

                                                    >

                                                    > Kiedy więc udzielasz się na forum, jeśli nie w pracy lub czasie, który mogłabyś
                                                    > poświęcić rodzinie? A jednak z jakiś powodów posty się pojawiają...
                                                    Nie jestem w trakcie przechodzenia problemu rodzinnego, mam go za sobą. Poświęcenie da dziecka i ułożenia sobie życia zajęło mi określony etap życia, ale ten minął, jest nowy porządek. Dlaczego w tym czasie nie mam mieć czasu wdać się w dyskusję, czy rozerwać się w pubie?

                                                    Rozumiem j
                                                    > ednak, że mężczyźnie w żałobie takiego prawa już nie dajesz? Od niego wymagasz
                                                    > pełnego poświęcenia...
                                                    Niestety, nie ja. Jego dzieci, im wcześniej to pojmie, tym lepiej dla dzieciaków.
                                                  • zakletawmarmur Re: seks aż tak deprecjonujący? 18.11.10, 16:25
                                                    Oskarżyłaś faceta o to, ze zaniedbuje dzieci bo napisał kilka postów na forum. Dlaczego akurat jego? Czy to oskarżasz też wdowy z forum o wdowach o to, ze zamiast być ze swoimi dziećmi piszą na forum? Czy tylko Groszek jest ojcem wyrodnym, mającym w dupie potrzeby dzieci? Nie boisz się, że jeśli sama będziesz tak łatwo oceniać zaangażowanie rodziców na podstawie jedynie własnych domysłów, bez żadnych dowodów to ktoś tak kiedyś będzie robił Tobie? Uważasz, że takie zachowanie jest w pożądku?

                                                    > Systematycznie je wysuwam.

                                                    Systematycznie ja naciągasz:-) Czytam sobie wyobrażenie raju Groszka i nie widzę nic o nadstawianiu dupy, nabrzmiałych łechtaczkach i traktowaniu kobiety, jedynie jako materaca na spermę.
                                                    Nigdy nie widzę dowodów na to, że dzieci Groszka są zaniedbane a ojciec nie poświęca im stosownej ilości czasu...

                                                    Widzę też osobę, którą kieruje jakaś niezrozumiała dla mnie agresja, chęć zniszczenia człowieka bez chwili refleksji...
                                            • santo_inc Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 20:01
                                              > Jeżeli twoim jedynym szczęściem z zimną małżonką był seks, przestało mnie dziwi
                                              > ć, czemu weszła pod samochód. Przy takiej definicji szczęśliwego życia małżeńsk
                                              > iego sama strzeliłabym sobie samobója.

                                              Świnia jesteś, wiesz?
                                              • demonsbaby Re: seks aż tak deprecjonujący? 17.11.10, 20:36
                                                Nie, racjonalista.
                            • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 20:30
                              Wysłuchałem wielu męskich rozmów o dupach. Na ich podstawie sądzę, że to co usłyszałaś od tych wszystkich mężczyzn "jako żona, siostra, przyjaciółka i koleżanka" było wersją przeznaczoną dla Twoich uszu. I jako taką, nie do końca prawdziwą. Bałbym się na jej podstawie budować jakiekolwiek wyobrażenie o tym, czego pragną mężczyźni od swoich kobiet. O tym, czego pragną, napisałem. Ale Ty widać nie chcesz tego słuchać, wolisz słuchać wersji wygodnych dla Ciebie i popełniać te same błędy jak wiele innych kobiet przed Tobą i po Tobie. A gdy przyjdzie kryska, pisać o tym na forum, żeby usłyszeć od innych kobiet, jacy Ci faceci to dranie. Ale naprawdę chcesz siedzieć i wypłakiwać chusteczki, gdy Twój niedopieszczony mąż będzie latał za spódniczkami? Jeśli nie, to jeszcze dziś ściągnij spodnie, załóż spódniczkę i niech to on Cię teraz gania po domu. I zacznij myśleć, co będziecie robić jutro, pojutrze, za tydzień, za miesiąc, za rok, za dwa, za 10, 20, na łożu śmierci. Żebyś, gdy staniesz przed jej obliczem i obejrzysz się za siebie, mogła powiedzieć, że przeżyłaś je szczęśliwe.

                              Za obrzydzenie przepraszam.
                              • verdana Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 21:18
                                I uwazasz, ze fajnie jest powiedzieć nieznajomym na forum, jaka fajną dupa byla Twoja zona - i to w sensie dosłownym?
                                Czym innym jest opowiedzieć to przyjacielowi - czym innym opisać gre wstepną ze zmarłą zoną na forum, jako główne pośmiertne wspomnienie. szczególnie będzie fajnie, jak ktos to powtórzy dzieciom.
                                Mój mąż nie jest niedopieszczony tylko dlatego, ze nie uwazam go za dodatek do penisa i nie opisuję tego na forum.
                                • triss_merigold6 Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 21:26
                                  Trochę mi słabo. Wprawdzie nigdy nie ukrywałam, że udany seks był jedną z głównych przyczyn dla których zeszłam się z aktualnym, ale jakoś nie patrzę na faceta z którym mieszkam wyłącznie przez pryzmat sypialni. I sporadyczne scysje jakie bywają, ani nie mają w sypialni przyczyny, ani sypialnia nie jest rozwiązaniem.
                                  Przez pryzmat sypialni li i tylko, mogłam oceniać przygodnych gachów, bo niczego innego od nich nie chcialam.
                                • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 21:56
                                  > I uwazasz, ze fajnie jest powiedzieć nieznajomym na forum, jaka fajną dupa byla
                                  > Twoja zona - i to w sensie dosłownym?

                                  Bo ona faktycznie fajna dupa była! To jakiś grzech?

                                  > Czym innym jest opowiedzieć to przyjacielowi - czym innym opisać gre wstepną ze
                                  > zmarłą zoną na forum, jako główne pośmiertne wspomnienie. szczególnie będzie
                                  > fajnie, jak ktos to powtórzy dzieciom.
                                  > Mój mąż nie jest niedopieszczony tylko dlatego, ze nie uwazam go za dodatek do
                                  > penisa i nie opisuję tego na forum.

                                  Co do pamięci zmarłej ukochanej. Mogę napisać standardową formułkę: "cudowna żona, wspaniała matka". Tyle tylko, że to nic nie znaczy. Tak pisały miliony mężów przede mną i tak napiszą miliony po mnie. Wyświechtany, oklepany kawałek. Zdobyłem się na odwagę napisać, dlaczego moja żona była, jest i będzie dla mnie ważna. Bo taką chcę Ją pamiętać. Bo taka ona była - i to dla mnie. Jak widzę, to co napisałem jest to mocno kontrowersyjne i zaczynam z deczka żałować swoich głupich pisarskich decyzji.

                                  Ale, z drugiej strony - dyskusje z Wami pozwalają mi uświadomić, jak niezwykłą kobietą była moja żona. Jak wielki skarb wymknął mi się z moich rąk. Do tej pory żyłem w przekonaniu, że inne kobiety są mniej lub bardziej podobne do niej, a szczęśliwe związki są normą. Co prawda, dziwiło nas, że wśród naszych znajomych więcej jest tych rozbitych niż zgodnych małżeństw. Ale wychodzi, że nie. Że poziom hipokryzji i kołtuńska od czasów Pani Dulskiej wcale nie zmalał. Że lata rewolucji seksualnej nic w tej materii nie zmieniły. Dalej marzeniem dzisiejszych kobiet jest wysprzątany na blask dom, a udany seks - przykrą koniecznością. Że ideał mężczyzny to taki mariaż odkurzacza z bankomatem plus sztuczny penis od czasu do czasu.

                                  Moja żona tak nie uważała. Teraz wiem, że dała mi 15 najwspanialszych lat. Jestem jej za to wdzięczny. Kochanie, dziękuję. To były cudownie przeżyte lata. Właśnie dlatego, że robiłaś, to co robiłaś, a co opisane - jest tak kontrowersyjne.
                                  • urquhart Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 22:04
                                    grosz-ek napisał:
                                    > Ale, z drugiej strony - dyskusje z Wami pozwalają mi uświadomić, jak niezwykłą
                                    > kobietą była moja żona. Jak wielki skarb wymknął mi się z moich rąk. Do tej por
                                    > y żyłem w przekonaniu, że inne kobiety są mniej lub bardziej podobne do niej, a
                                    > szczęśliwe związki są normą.

                                    Pisały ci pamiętam że nie znasz kobiet.
                                    Wychodzi jak nic że miały rację
                                    :)
                                    _____________________________________
                                    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                    • triss_merigold6 Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 22:12
                                      Niemożliwością jest aby 36-letni chłop był do tego stopnia naiwny.
                                      • asocial Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 22:53
                                        dodal sobie kilka lat. Podejrzewam, ze to koles, z ktorym zerwala pierwsza narzeczona i jedyna partnerka, maa lat +20, chcial z nia zycie spedzic, a panna sie zmyla. Student zaoczny, ktory ma kilkoro mlodszego rodzenstwa.

                                        groszek jest trollem jak nic, potrolluje i ja. Trzeba bylo zostawic sobie zone, w szafie schowac, na grzejniku klasc od czasu do czasu i hulaj dusza, piekla nie ma.

                                        Groszku, internet to ksiega otwarta dla byle laika. W niecale 3 min wiadomo juz, z jakich ulic piszesz i z jakiego miasta. Jesli faktycznie mialbys te dzieci, pomyslalbys i o tym. Tyle szczegolow podales, tu jest duzo nauczycielek, kazda lepsza kolezanka Twojej zony, by deliwentke zidentyfikowala (to jest bardzo proste). Ponoc jestes informatykiem, powinienes to wiedziec.

                                        Gzic sie po katach zawsze brzmi bosko. Chodzenie beztrosko bez majtek rowniez brzmi cudownie. Ale przy 4 dzieci jest to po prostu fizycznie niemozliwe, chyba ze sie gziliscie przy dzieciach, innej opcji nie ma.

                                        Zonka nie istnieje, ba, nigdy nie istniala, a nick GROSZEK mowi sam za siebie. Dziwi mnie tylko to namolne pisanie dlugasnych i badz co badz, niepotrzebnych postow, komu by sie chcialo, przy czworce dzieci do obrobienia, przy pracy i zalobie?
                                        Ja np mam zupelnie nienormowany czas pracy, nie mam dzieci, niewielkie mieszkanie, faceta i rybke i nie mialabym czasu na publikacje nawet w 1¡3 , takiej tworczosci jaka przedstawia pan groch.

                                        co tylko potwierdza moja teorie o studencie zaocznym, z mlodszym rodzenstwem, ktorego opuscila (zwlasnej i nieprzymuszonej woli) pierwsza i jedyna parnerka.
                                        • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 16.11.10, 23:39
                                          >a nick GROSZEK mowi sam za siebie.

                                          Ksywę "grosz-ek" dostałem, bo komuś, w szkole średniej - to okolo 20 lat temu opowiedziałem bajeczkę o "Grosz ku...". W 2004 założyłem konto na gazeta.pl i mam je do dzisiaj. Jeśli chcesz uważać, że nie istnieję ...

                                          Choć, w jakimś sensie, masz rację - zachowałem się jak gó...arz. Nie było to mądre, ale w traumie po śmierci najważniejszej osoby w życiu ludzie popełniają różne głupstwa. Ten mój, choć bolący, jest jednym z tych mniejszych. Za tydzień lub dwa inne wątki będą na topie, a ten będzie się pogrążał w odmętach Internetu i ludzkiej niepamięci. No i czegoś mnie nauczył ...
                                          • urquhart Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 01:01
                                            grosz-ek napisał:
                                            > m je do dzisiaj. Jeśli chcesz uważać, że nie istnieję ..

                                            One chłopie uważają że najlepiej znają się na facetach, a przecież taki facetach jak ty nie może istnieć.
                                            A i taka żona to tym bardziej może istnieć jedynie w chorych fantazjach erotomana.
                                            Bo jeżeli istniejesz naprawdę, to musiałbyś być dla nich paskudnym wyrzutem sumienia że mogło być inaczej...
                                            :)

                                            _____________________________________
                                            Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                  • 3-mamuska Re: do Pani Ekspert 19.11.10, 21:29

                                    >
                                    > Ale, z drugiej strony - dyskusje z Wami pozwalają mi uświadomić, jak niezwykłą
                                    > kobietą była moja żona. Jak wielki skarb wymknął mi się z moich rąk. Do tej por
                                    > y żyłem w przekonaniu, że inne kobiety są mniej lub bardziej podobne do niej, a
                                    > szczęśliwe związki są normą. Co prawda, dziwiło nas, że wśród naszych znajomyc
                                    > h więcej jest tych rozbitych niż zgodnych małżeństw. Ale wychodzi, że nie. Że p
                                    > oziom hipokryzji i kołtuńska od czasów Pani Dulskiej wcale nie zmalał. Że lata
                                    > rewolucji seksualnej nic w tej materii nie zmieniły. Dalej marzeniem dzisiejszy
                                    > ch kobiet jest wysprzątany na blask dom, a udany seks - przykrą koniecznością.
                                    > Że ideał mężczyzny to taki mariaż odkurzacza z bankomatem plus sztuczny penis o
                                    > d czasu do czasu.
                                    >
                                    > Moja żona tak nie uważała. Teraz wiem, że dała mi 15 najwspanialszych lat. Jest
                                    > em jej za to wdzięczny. Kochanie, dziękuję. To były cudownie przeżyte lata. Wła
                                    > śnie dlatego, że robiłaś, to co robiłaś, a co opisane - jest tak kontrowersyjne
                                    > .
                                    I tu się zgodzę z Toba, śmieszy mnie to ze ktoś napisał ze po śmierci męża skopila się totalnie na dziecku.
                                    Bo zapomniała ze jest kobieta i ze tez ma swoje potrzeby i przejade przez żałobę w jej własny sposób.

                                    Mi by strasznie brakowało męża gdyby cos mu się stało, własnie sexu by mi brakowało bo pieniądze mogę zarobić, przytulić się do siostry mamy czy chodzby kolegi, rozmawiać i płakać mogalqbym z dziećmi tylko sexu z nikim bym innym nie mogła dzielić.
                                    Nikt by nie wypełnił pustki po nim, ale wszystko jakoby się jakoś posklejac zastąpić chodź malutka cześć. Tylko w łóżku byłabym strasznie samotna bo od 12 lat to on mnie zna i wie czego chce.
                                    Pisane ze sexu po śmierci drugiej osoby nie brakujące to hipokryzja albo sexu w małżeństwie nie było wiec nie ma czego brakować.

                                    Bo tego raj jest jak marzenie lub sen można w raju marzyć o wszystkim.
                                    Nawet o sexie.To miał być raj groszka i tylko jego i chciałby zaspokojic to czego nie ma.
                                    A inne braki mozna zaspokoić z kimś innym, zreszta czest dziewczyny na forum wdowa piszą ze własnie jak dzie się kończy wtedy brakuje mężczyzny najbardziej. Wtedy kiedy wszystko cichnie dzieci śpią a łóżko jest puste i zimne, a własnie wtedy większość par uprawia sex.
                                    A i tylko mojego męża moogalabym sobie przypominać nagłego bo to on mi towarzyszy codziennie.A jego dotyku tego tylko dostępnego dla niego, nie zastąpi nikt.
                                    Złe odebralyscie to co on napisał.wspominał żonę jako kobietę dla siebie, gdyby chciał raju dla dzieci mówimy o niej jak o mamie.
                              • aadzia21 groszku, wyluzuj,bo pękniesz! 17.11.10, 10:37
                                grosz-ek napisał:

                                > Wysłuchałem wielu męskich rozmów o dupach. Na ich podstawie sądzę, że to co usł
                                > yszałaś od tych wszystkich mężczyzn "jako żona, siostra, przyjaciółka i koleżan
                                > ka" było wersją przeznaczoną dla Twoich uszu. I jako taką, nie do końca prawdzi
                                > wą. Bałbym się na jej podstawie budować jakiekolwiek wyobrażenie o tym, czego p
                                > ragną mężczyźni od swoich kobiet. O tym, czego pragną, napisałem. Ale Ty widać
                                > nie chcesz tego słuchać, wolisz słuchać wersji wygodnych dla Ciebie i popełniać
                                > te same błędy jak wiele innych kobiet przed Tobą i po Tobie. A gdy przyjdzie k
                                > ryska, pisać o tym na forum, żeby usłyszeć od innych kobiet, jacy Ci faceci to
                                > dranie. Ale naprawdę chcesz siedzieć i wypłakiwać chusteczki, gdy Twój niedopie
                                > szczony mąż będzie latał za spódniczkami? Jeśli nie, to jeszcze dziś ściągnij s
                                > podnie, załóż spódniczkę i niech to on Cię teraz gania po domu. I zacznij myśle
                                > ć, co będziecie robić jutro, pojutrze, za tydzień, za miesiąc, za rok, za dwa,
                                > za 10, 20, na łożu śmierci. Żebyś, gdy staniesz przed jej obliczem i obejrzysz
                                > się za siebie, mogła powiedzieć, że przeżyłaś je szczęśliwe.

                                Wyciągasz niezwykle infantylne wnioski. Poznanie mężczyzny (czy kobiety, bez znaczenia)polega na czymś duużo głębszym i poważniejszym niż słuchanie tego, co ma do powiedzenia, więc niepotrzebnie spłaszczasz sprawę. Ale rozumiem, że sfera psychiczna i poznawanie człowieka od innej niż doopa strony są Ci całkiem obce, dlatego nie mam żalu.
                                Natomiast insynuowanie, że popełniam błędy w małżeństwie, a mój mąż jest niedopieszczony jest wysoce nieuprzywilejowane i świadczy jedynie o tym, że poziom agresji Ci niebezpiecznie wzrasta. Nic nie wiesz o mnie i moim mężu z prostego powodu- mamy w Twoich oczach podstawową wadę: nie uprawiamy taniego ekshibicjonizmu na forum, jak Ty.
                                I jeszcze jedno. Pojawiło się tu wystarczająco dużo głosów przeciwnych Twojej idiotycznej teorii, warto by się więc zastanowić, że coś jest na rzeczy. Co prawda Twoje myślenie, z braku rzeczowych argumentów charakteryzuje stwierdzenie, że wszystkie piszące tu kobiety mają problem ze sobą, związkiem i seksem, a tylko Ty jeden się nie mylisz, więc nie liczę niestety na głębszą refleksję. Dlatego też bez odbioru.
                                • santo_inc Re: groszku, wyluzuj,bo pękniesz! 17.11.10, 20:08
                                  > Wyciągasz niezwykle infantylne wnioski. Poznanie mężczyzny (czy kobiety, bez zn
                                  > aczenia)polega na czymś duużo głębszym i poważniejszym niż słuchanie tego, co m
                                  > a do powiedzenia, więc niepotrzebnie spłaszczasz sprawę.

                                  Znaczy słuchanie co mężczyzna ma do powiedzenia jest płytkie i niepoważne?
                                • santo_inc Re: groszku, wyluzuj,bo pękniesz! 17.11.10, 20:09
                                  > I jeszcze jedno. Pojawiło się tu wystarczająco dużo głosów przeciwnych Twojej i
                                  > diotycznej teorii, warto by się więc zastanowić, że coś jest na rzeczy.

                                  Mylisz się.

                                  Przeczytałem kilka wątków z udziałem grosz-ka, tylko w jednym znalazłem wypowiedź mężczyzny, który podkreślał, że seks nie wystarczy, ale że jest bardzo ważny i niewykluczone, że dla niego najważniejszy.

                                  Jedynymi osobami, które tu się z tą teorią nie zgadzają, są kobiety. Co mnie wcale nie dziwi, bo dowiedziono naukowo, że różnicie się od nas bardzo a oceniając nas przez swój pryzmat robicie sobie krzywdę.
                                  • demonsbaby klękajcie narody 18.11.10, 11:31
                                    teraz następuje etap uświadomienia na temat aktywności ośrodków emocjonalnych i seksualnych w mózgu kobiet i mężczyzn, ależ my o tym wiemy. Jeszcze jakieś nowinki?
                                    Może jednak dojrzejesz tym samym do zagadnienia, że gdyby nie ten nasz "kobiecy" mózg z aktywniejszym ośrodkiem emocjonalnym, zostalibyście pozbawieni możliwości przebywania w ogniskach domowych, skutkiem naszej niskiej zdolności do tworzenia więzi kosztem aktywności drugiego ośrodka.
                                  • aadzia21 Re: groszku, wyluzuj,bo pękniesz! 19.11.10, 11:43
                                    santo_inc napisał:
                                    >dowiedziono naukowo, że różnicie się od nas bardzo a oceniając nas przez swój pryzmat robicie sobie krzywdę

                                    I odwrotnie! Nie wiem tylko, dlaczego wychodzisz z założenia, że punkt widzenia mężczyzny jest istotniejszy i to kobieta ma się dostosować. Wiele tu słów padło o tym, że w związku właśnie ze względu na te różnice między kobietą i mężczyzną istotne jest poszukiwanie kompromisu między potrzebami obojga, a Ty nadal swoje.
                                    • santo_inc Re: groszku, wyluzuj,bo pękniesz! 19.11.10, 16:34
                                      > I odwrotnie! Nie wiem tylko, dlaczego wychodzisz z założenia, że punkt widzenia
                                      > mężczyzny jest istotniejszy i to kobieta ma się dostosować.

                                      Nie wiem dlaczego zdaje Ci się, że wychodzę z takiego założenia...

                                      > mężczyzny jest istotniejszy i to kobieta ma się dostosować. Wiele tu słów padł
                                      > o o tym, że w związku właśnie ze względu na te różnice między kobietą i mężczyz
                                      > ną istotne jest poszukiwanie kompromisu między potrzebami obojga, a Ty nadal sw
                                      > oje.

                                      Kompromis jest dobry, o ile nie oznacza dostosowania potrzeb mężczyzny do poziomu potrzeb kobiety, jak byście w większości przypadków chciały.
      • malwa200 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 08:15
        ja również nic złego nie widzę poza ogromną tęsknotą i miłością za żoną. to, ze tęskni również za seksapilem żony-to chyba normalne, w końcu jest zdrowym facetem
        • sebalda Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 09:35
          malwa200 napisała:

          > ja również nic złego nie widzę poza ogromną tęsknotą i miłością za żoną. to, ze
          > tęskni również za seksapilem żony-to chyba normalne, w końcu jest zdrowym face
          > tem

          Kluczowym słowem jest tutaj słowo RÓWNIEŻ. Gdyby groszek pisał o seksapilu żony jako o JEDNEJ z jej dla niego istotnych cech, pisząc jednocześnie, jakim była wspaniałym człowiekiem, matką, przyjacielem, to byłoby ok. Ale przez kilkanaście postów on pisał WYŁĄCZNIE o jej seksapilu i o swojej wizji "żony bez majci". Każdego wrażliwego człowieka to powinno razić, a że nie razi, to smutne.
          • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 09:46
            Przeczytaj ten list, który jest bezpośrednią odpowiedzią na przedstawione zarzuty:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,118780820,118785602,Re_do_Pani_Ekspert.html
            W krytykowaniu mojej osoby proszę trzymać się faktów, a nie swoich wyobrażeń na ich temat.
            • ikame podsumowując 17.11.10, 09:59
              obawiam się, że to nie troll. Jak na informatyka przystało łatwo można go znaleźć w sieci.
              Niestety są też zdjęcia dzieci i zmarłej żony (na szczęście ubranej).



              • menodo Re: podsumowując 17.11.10, 13:32
                Dla mnie troll to przede wszystkim postawa wobec innych czlonkow dyskusji.
                Trolling groszka polega na rozwalaniu niemal kazdej dyskusji z jego udzialem - poprzez wyglaszanie kontrowersyjnych pogladow po to, by skupic uwage innych na jego seksualnych obsesjach. Niewazne, czy problemem jest zdrada, malzenskie klotnie czy przezywanie straty po smierci bliskiej osoby (wdowy) - i tak dyskusja konczy sie na seksie.

                A to, ze jak sie okazuje, jest mezem (choc nie wiemy tego na pewno) zmarlej tragicznie nauczycielki znanego mi gimnazjum w niczym nie dodaje mu wiarygodnosci. Wrecz przeciwnie - to tylko dowod na to, ze powinien sie leczyc, zwlaszcza ze pod jego opieka jest czworo dzieci.
                • verdana Re: podsumowując 17.11.10, 17:48
                  Wiemy. Internet to wspaniale urzadzenie, szczególnie, jeśli ktoś podaje swoje dane w wizytowce...
            • sebalda Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 11:16
              grosz-ek napisał:

              > Przeczytaj ten list, który jest bezpośrednią odpowiedzią na przedstawione zarzu
              > ty:
              >
              rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,898,118780820,118785602,Re_do_Pani_Ekspert.html
              > W krytykowaniu mojej osoby proszę trzymać się faktów, a nie swoich wyobrażeń na
              > ich temat.

              Tak, ale ten post napisałeś po napisaniu wcześniej kilkunastu co najmniej postów, ktore były apoteozą WYŁĄCZNIE seksapilu żony i Waszego pożycia intymnego. Wcześniej nie było ani słowa na temat jej człowieczeństwa i to tak strasznie raziło. Napisałeś ten post dopiero jak wiele osób Ci wypomniało wyłącznie przedmiotowe potraktowanie żony jako obiektu seksualnego, a nie człowieka z krwi i kości, matki, przyjaciólki. Jesteś informatykiem: policz ile postów napisałeś wcześniej wyłącznie o stronie fizycznej swojego związku.
              Osoby na tym forum nie są pruderyjne, są jedynie wrażliwe i oczekują, że zmarłej żonie należałoby się nieco szacunku, a nie opowiadania, jak to często ściągała majtki. W wielu postach i wielu wątkach.
          • malwa200 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 09:59
            sebalda napisała:

            > Kluczowym słowem jest tutaj słowo RÓWNIEŻ. Gdyby groszek pisał o seksapilu żony
            > jako o JEDNEJ z jej dla niego istotnych cech, pisząc jednocześnie, jakim była
            > wspaniałym człowiekiem, matką, przyjacielem, to byłoby ok. Ale przez kilkanaści
            > e postów on pisał WYŁĄCZNIE o jej seksapilu i o swojej wizji "żony bez majci".
            > Każdego wrażliwego człowieka to powinno razić, a że nie razi, to smutne.


            Wg mnie to, że razi Cię fakt, iż człowiek tęskni za żoną jako za najbliższą i najukochańszą osobą-to dopiero jest smutne, mało tego, powiedziałabym żałosne
            • triss_merigold6 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 10:23
              Konkretnie rzecz biorąc razi forma w jakiej wyraża ową tęsknotę.
            • aadzia21 malwa200 17.11.10, 10:41
              chyba Cię zawodzi czytanie ze zrozumieniem. Jaka najbliższa i najukochańsza OSOBA? Najbliższa i najukochańsza WAGINA. Myślałam, że to tylko dla groszka oznacza to samo, ale widzę, że dla Ciebie też.
              • malwa200 Re: malwa200 17.11.10, 11:04
                to Ciebie zawodzi czytanie ze zrozumieniem, mało tego:zawodzi Cię zrozumienie dla tego człowieka w ogóle. pocztaj sobie inne jego wątki nt. żony. jednoznacznie wynika z nich ogromna miłość do zony i tęsknota. a sam fakt, ze tęskni się RÓWNIEŻ za seksapilem ukochanej osoby-nie powienien normalnych ludzi dziwić. a skoro dziwi-to coś jest nie tak ale to juz z intepretacją takstów napisanych przez bohatera tego wątku. w ocenie należy brać pod uwagę też inne wątki anie tylko wyrwane z kontekstu zdania. zresztą opisał to w sposób finzyjny a nie wulgarny. wielu ludzi kocha zwierzęta, i wiele razy słyszałam jak znajome i nieznajome mi osobyu mówiły pieszczotliwie o swoich pupilkach na przykład tak:" jak ja tęsknie za moim nieżyjącym kotkiem-miał taki cudowny mięciutki brzuszeK" I co, jak myślisz, czy osoba w ten sposób wspominająca od razu jest zoofilem?
                • aadzia21 ależ proszę bez frustracji, malwo:) 17.11.10, 11:23
                  Ja niestety przeczytałam inne wątki groszka, ale zastanawiam się, czy Ty też, bo nie tylko o śmierci żony tu mówimy, ale o sposobie postrzegania kobiety i mężczyzny w ogóle. Oczywiście masz pełne prawo dzielić jego teorię, że facet się żeni wyłącznie dla waginy. Tylko proszę, nie dorabiaj do tego zbędnej ideologii, bo to nieskomplikowane stwierdzenie i tego nie wymaga.
      • zakletawmarmur Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 11:36
        IMO wspomnienia o ukochanej żonie mają pełne prawo być zdrożne... Przecież tym różni się miłość od przyjaźni, że ludzie się pożądają, uprawiają seks. Jest to ważny element związku uczuciowego. Tu pan opisuje swoją wizje raju. Nie wiem dziewczyny jak wy sobie ten raj wyobrażacie ale ja przed oczami raczej gromadę sexyboyów z wzwodem na zawołanie:-) Chciałabym, żeby mój facet po mojej śmierci tak pięknie mnie wspominał... Facet spędził z kobietą kawał czasu, urodziła mu 4 dzieci a on dalej o niej fantazjuje, dalej widzi ją w "swoim raju". Naprawdę uważacie, że to nie jest piękne?
        • triss_merigold6 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 12:01
          Nijak sobie raju nie wyobrażam.
          Nie, nie chciałabym, że facet wspominał mnie po śmierci aż tak fizjologicznie.
          Nie, nie uważam, aby taka forma wspominania była szczególnie piękna dla postronnych na otwartym forum. W pamiętniku erotycznym - owszem.
          • zakletawmarmur Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 13:05
            Wszystko zależy od poziomu ekshibicjonizmu:-)
            Ja przyznaje, że mam duży, więc i takie rzeczy mnie nie gorszą... Bardziej gorszyłoby mnie, gdyby po śmierci żony jedynym przemyśleniem by było "jak ja teraz sobie z tym wszystkim poradzę".
    • dadaczka Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 11:25
      który miał odwagę ujawnić swoje dane osobowe i swoje poglądy. Z poglądami można się nie zgadzać, ale po co od razu go od trolli itp?
      Nie rozumiem dyskusji ze wspomnieniami Grosz-ka o jego żonie - bo to jego osobiste wspomnienia i chyba nie po to je publikował na forum, aby były oceniane. To jego sposób przeżywania żałoby, jakkolwiek by się on innym nie podobał.
      Dla mnie osobiście wspomnienia Grosz-ka nie są bulwersujące, widzę w nich poza wszystkim innym czułość wobec żony i żal po jej stracie. A że ta czułość była ściśle związana z ich relacjami seksulanymi-a cóż w tym dziwnego?
      Ale masz człowieku naukę, że forum nie jest dobrym miejscem do otwierania serca.
      Na prezentowanie poglądów tak, pod warunkiem, że z góry się zakłada możliwość burtalnej krytyki.
      • grosz-ek Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 11:55
        > Na prezentowanie poglądów tak, pod warunkiem, że z góry się zakłada możliwość b
        > urtalnej krytyki.

        A juści, masz rację.
        Nie zakładałem, że ktoś z tego forum, w złej wierze, żeby zdyskredytować moją osobę, wyciągnie moje listy z innego forum, a swoje odczucia stosunku do nich uczyni główny przedmiotem tego wątku. Nie ja go zakładałem, choć to ja jestem głównym przedmiotem jego funkcjonowania, całej tej aury nienawiści, która się tu wylewa. Całe podziękowania należą się założycielce wątku. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to moja wina, bo po cholerę pisałem, to co pisałem. No cóż, mea cupla.

        Echhh...
        • triss_merigold6 Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 12:05
          Podobno masz konto od 2004 r. i nie wiedziałeś, że nicki wrzuca się w wyszukiwarkę?!
        • verdana Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 12:12
          Problem w tym, ze nie będąc anonimowy, piszesz bardzo intymne żeczy o swojej zonie, które przeczytać mogą nie tylko obcy, ale także jej znajomi, ktorych o tym wcale nie chciała informować oraz Twoje dzieci, ktore nie muszą wiedzieć, ze mama chodziła bez majtek, że kochaliscie się, gdy one byly za drzwiami itd.
          Być moze jednak ślub w wieku 21 lat to za wczesnie - wtedy rzeczywiscie seks jest najwazniejszy i na tym się zafiksowałeś. Myślę, że jeśli jesteś dumny z herbui Rawicz, to powinieneś wiedzieć, ze szlachectwo zobowiązuje - do dyskrecji na przyklad.
          Dzieci masz ladne, czy naprawde nie prszeszkadza Ci, ze ktoś - na przyklad z klasy - może im wyslać linka do tej dyskusji?
          • grosz-ek Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 12:48
            Jeśli chciałaś zbudować moje poczucie winy, to tak - udało Ci się. Bardzo żałuję tej całej dyskusji i wszystkich wypowiedzianych tutaj słów. Nie jest jednak moją mocą je cofnąć.

            Masz rację, nie byłem do końca świadom wszystkich konsekwencji swojego postępowania. Cóż, nie popisałem się też swoją inteligencją. Chyba jedyne moje usprawiedliwienie to takie, że gdy to pisałem, nie byłem do końca u władz umysłowych w skutek żałoby. Ale to raczej słabe wytłumaczenie błędów, które się wtedy popełnia.

            Masz racje, lepiej zachować dyskrecję. Zachowywałem ją wcześniej i lepiej będzie, jak do tego wrócę

            Ale też sama chyba przyznasz, że nie postępowałyście wobec mnie uczciwie. Przedstawiłem swój pogląd na przyczynę niektórych problemów małżeńskich, pogląd odbiegający od prezentowanych przez stałe bywalczynie tego forum. Być może zbyt jednostronny, być może spłycający kwestię. Zamiast jednak dyskutować z tym poglądem, zaatakowałyście mnie jako osobę, odżegnując mnie od czci i wiary, zakładając na mój temat 2 wątki i prezentując mnie w nich jako nie wiadomo jakiego zboczeńca, bo miałem czelność wspomnieć o brakującej części garderoby swojej zmarłej żony w swojej wizji raju po śmierci na zupełnie innym forum. Jakby noszenie majtek było absolutną koniecznością, a ich brak nie wiem jakim przestępstwem.

            Nie wiem, być może jestem społecznie naiwny. Nie przeczę, moja żona była moją tarczą. To ona rozmawiała z ludźmi, to ona prowadziła nasze życie społeczne. To ją bawiło - mnie nie. Teraz ja się będę musiał tego nauczyć. Pewnie przy okazji popełnię wiele błędów i zrażę do siebie wielu ludzi. Nieraz będzie mi też wstyd, bo takie wrażenie ludzie będą we mnie wywołać. Że dywan nie odkurzony, że okna nie pozmywane, że dzieci drugi dzień chodzą w tym samym. To będzie pewnie dla mnie bolesna nauka. A cała ta bezsensowna dyskusja na mój temat - jako jeden z jej elementów.
            • triss_merigold6 Welcome to the jungle 17.11.10, 12:59
              Witaj w prawdziwym życiu!
              Jak na informatyka okazałeś się wyjątkowo naiwny sądząc, że forumowicze zainteresują się wyłącznie prezentowanym przez Ciebie podejściem zamiast pogrzebać sobie w necie. Byt określa świadomość, a z punktu widzenia skuteczności arumentacji istotne jest KTO argumentuje - taka podstawowa zasada odpowiedniej komunikacji. D
              Nie nudź tylko idź odkurzyć dywan, zrób pranie, przebierz dzieci, utrzymuj porządek, zajmij się prozą życia.
              Społeczna naiwność nie jest zaletą tylko bezmyślnością.
            • verdana Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 14:08
              Ja się o Twoich poradach małżeńskich nie wypowiadałam. Tylko o tym, jak przedstawileś żone, ktora zdecydowanie mogłaby sobie tego nie zyczyć.
              Mój syn, psycholog, twierdzi, ze taka utrata kontroli to kwesia stresu i żaloby i ze powinieneś iść po pomoc do specjalisty.
            • zakletawmarmur Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 18:57
              IMO powinieneś nauczyć się jeszcze jednej rzeczy... Odróżniać ludzi, których zdanie jest dla Ciebie ważne od tych, których powinieneś mieć w dupie.

              Seks to nic złego tak jak i chodzenie bez majtek. Ty znałeś swoją żonę lepiej niż większość forumowiczów. Wiesz pewnie lepiej czy pisanie o takich sprawach by ją bolało czy nie. Kurcze, ludzie bardziej hardcorowe rzeczy robią- wstawiają do sieci seks filmiki.
              Tu trafiłeś na towarzycho "seks jest zły, "o tym się nie mówi". A właściwie "dlaczego się nie mówi"? Jeśli seks jest dobry, jeśli chodzenie bez majtek nikomu krzywdy nie robi to dlaczego o tym nie napisać? Dlaczego to miałoby kogoś bulwersować?

              Na prawdę nie ma sensu przejmować się zdaniem takich ludzi... Pruderyjnych i zamknietych w "tym co wypada" bez zastanowienia się czy tak naprawdę jest w tym jakiś sens. Nie, nie powinieneś opuszczać głowy z ich powodu!
              • verdana Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 19:31
                jakoś nie wydaje mi się, zaby żona szczególnie ucieszyla się, wiedzac co po jej smierci poczytają sobie jej uczniowie w gimnazjum - i jak ja będą wobec tego wspominali...
                • zakletawmarmur Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 19:42
                  Uczniowie w gimnazjum powinni mieć jakąś blokadę przed stronami zawierającymi materiały o treści erotycznej.
                  A jeśli nawet wejdą na taką stronę to co?
                  Kobieta nic złego nie robiła. Dlaczego miałaby się wstydzić?
                  Skąd pewność, że mężu miałaby za złe jak ją wspomina?
                  • verdana Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 21:01
                    A to jest taka strona? Tu?
                    Cóż, oczywiscie, ze to co małzonkowie robią w łóżku nie jest żadnym powodem do wstydu. Natomiat nie każdy chcialby, aby wszyscy dowaiadywali się od partnera o tym, co lubią w tym łózku robić. To skarajna nielojalność.
                    • zakletawmarmur Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 21:07
                      > wstydu. Natomiat nie każdy chcialby, aby wszyscy dowaiadywali się od partnera o
                      > tym, co lubią w tym łózku robić. To skarajna nielojalność.

                      Tak, są i tacy, których by to kręciło:-) I cała masa, która nie widziałaby problemu. Oczywiście Wy tu wiecie lepiej od autora postu, co myślałaby jego żona:-)
                      • verdana Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 21:25
                        Wobec tego,z e zony zapytac nie moze, a ona byla nauczycielką - a więc miala nastoletnich uczniów, którycm raczej nauczycielki nie zwierzaja się z tego, co robią w łóżku - mozna domniemywać, ze nie bylaby zachwycona.
                        Gdyby żona żyła i wyraziła zgodę na to,z e wszyscy znajomi będą ją sobie wyobrazali bez majtek - OK. Ale jesli zapytać nie mozna, trzeba milczeć.
                        • zakletawmarmur Re: Pojawił się na forum człowiek 17.11.10, 21:52
                          Po tym jak się zabawiali można wnioskować, że to dość otwarta kobieta była... Można tak sobie domniemywać, szkoda, że tu na forum założyłyście od razu najgorszą wersje i z faceta, który niedawno stracił żonę zrobiłyście potwora...
    • lusitania2 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 13:20
      Grosz-ek, chciałam napisać, żebyś się trzymał i nie przepraszał. Nie masz za co imo.
      Mnie (jako kobiety i żony) Twoje wypowiedzi nie zbulwersowały, nie widzę w nich niczego gorszącego czy uwłaczającego pamięci Twojej żony.

      Innym chciałam natomiast przypomnieć, że to, co i jak pisze się na forum, świadczy nade wszystko o piszącym, nie o tym, o kim się pisze czy ocenia.
      Triss, verdana, menodo, demonsbaby, aadzia21 et altera - pisząc o groszku (a raczej wylewając pomyje na niego) to wyłącznie o sobie dajecie (niepiękne) świadectwo, o waszym poziomie frustracji i agresji wobec innych, nie o groszku.
      • menodo Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 13:48
        > Triss, verdana, menodo, demonsbaby, aadzia21 et altera - pisząc o groszku (a ra
        > czej wylewając pomyje na niego) to wyłącznie o sobie dajecie (niepiękne) świad
        > ectwo, o waszym poziomie frustracji i agresji wobec innych, nie o groszku. "

        Dzieki.
        Zwroc jednak laskawie uwage, ze dopoki groszek nie zaczal udzielac swoich chorych porad w stylu " czesciej zdejmuj majtki to moze maz nie bedzie cie zdradzal" - otrzymal na tym forum wiele wsparcia.
      • nowy99 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 13:58
        Lusitania - mam identyczne odczucia, i zawiodłam się na niektórych, naprawdę sensownie i nieprzeciętnie wypowiadających się wcześniej w innych tematach dziewczynach. Właściwie wtedy z zainteresowaniem czytałam ich rady, oceny. Lubiłam to forum. Jeszcze lubię, ale nie wiem ile jest tego "jeszcze".
        Wciąż mam nadzieję, że atakujący sposób dyskutowania to tylko chęć utrzymania na forum aktywności groszka - który, co nietypowe w mężczyźnie, umie, chce i potrafi definiować uczucia, emocje. Jego wypowiedzi są tym badziej cenne, że są "męskimi" wypowiedziami. I pozwalają pokazać kobietom, jak to wygląda z punktu widzenia mężczyzny, zdrowego, normalnego, nie prostego mężczyzny. Myślę, że gdyby nie jego stan po tragedii, nigdy nie uaktywniłby się na żadnym rozkminiającym uczucia, emocje forum, od tego specami są jednak dziewczyny.
        A jeśli ta zażarta dyskusja i prowokacyjne posty do groszka i o groszku nie są zaczepką do jego osoby, to jedyny wniosek z obserwacji to fakt, że te wszystkie mądre dziewczyny nie nawidzą mężczyzn. I z tym powinny wpierw walczyć. I nie powinny zatem innym dawać żadnych rad, które przez to nie są z założenia obiektywne i sprawiedliwe.
        Dodam, że jestem kobietą i nie podpisuję się pod żadnym atakiem na osobę groszka. Wręcz przeciwnie - podoba mi się jego stosunek do byłej żony i sposób gloryfikowania tejże. I wcale nie mam poczucia, że on myśli fiu..., nie mam też poczucia, że jest wulgarny, że pisze w jakikolwiek nieodpowiedni, atakujący (ktoś mu zarzucił to) sposób.
        Dziwię się mu, że chce mu się prowadzić jeszcze tę dysputę, że chce naprawiać świat.

        I jedno, co mię niepokoi, to fakt, że jego dzieciaki mogą tutaj wpaść i naczytać się tego wszystkiego.
        Ale każdy ponosi takie ryzyko - że mąż, żona, dorastające dziecko - mogą te nasze wywody podczytywać.
        • doctor.no.1 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 14:09
          Podpisuję się pod postem Nowy99 wszystkimi kończynami
        • tully.makker Chyba sie zagalopowalas 17.11.10, 15:59
          I pozwalają pokazać kobietom, jak to wygląda z punktu wi
          > dzenia mężczyzny, zdrowego, normalnego, nie prostego mężczyzny.

          Moj chlop twierdzi, ze tego typu uogolnienia obrazaja go jako czlowieka i mezczyzne. Czy w takim razie nie jeste normalny? A moze jest prostakiem? Moze jest na cos chory?

          Groszek celuje w obrazaniu wszystkich, ktorzy maja inne zdanie od niego, w co wchodza nawet pretensje do wlasnych dzieci, ze nie przezywaja zaloby w taki sposob, w jaki on ja przezywa. Niech wiec sie nie dziwi, ze gdy probuje sprzedawac swoja wizje malzenstwa jako jedyna obowiazujaca, to wzbudza to w ludziach wokol bunt.
        • niebieski_ptak5 oj nowy99 17.11.10, 16:47
          skąd ta troska przecie to tak fajnie przeczytać, że mama to fajna dupa była. Co w tym złego? Przecież groszek napisał, że tak było.
        • triss_merigold6 Dobra, dobra 17.11.10, 17:38
          Najpierw gościu wcina się ni z gruszki ni z pietruszki do kilku wątku na temat RÓŻNYCH kryzysów w małżeństwach z uniwersalną radą "wyślij mu pikantnego sms-a, zrób entuzjastycznie loda i częściej zdejmuj majtki", a potem dowiadujemy się, że właśnie w ten sposób czci niedawno zmarłą żonę.
          Poza chcicą nie widzę u niego definiowania żadnych uczuć, emocje sprowadzone są do nieustającego pożądania. Ja rozumiem, że to typowe dla siedemnasto-dwudziestolatków, ale dojrzali wiekowo panowie, zwykle już postrzegają kobiety z którymi żyją bardziej wielowymiarowo.
          Irytacja czy rozdrażnienie połączone z krytyką czyjejś postawy/poglądów jeszcze nie jest nienawiścią.
          BTW nikt, absolutnie nikt nie jest w 100% obiektywny i sprawiedliwy, nie ma takiej intelektualnej, emocjonalnej i społecznej możliwości.
    • doctor.no.1 Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 14:06
      Groszku, nie przejmuj się mendą, już taka jest; ma przymus wewnętrzny, by kogoś zaatakować i negatywnie oceniać minimum jeden raz dziennie

      :)
      • sebalda Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 15:25
        Nie rozumiem, jak kobiecie może odpowiadać rola obiektu seksualnego. Wszystkie inne jej cechy, potrzeby, pragnienia, uczucia zostały nazwane tutaj ozdobnikami.
        Czym innym jest pożądanie męża, a czym innym sprowadzanie całej złożoności wspólnego życia do jednej płaszczyzny - seksu.
        Kobieta, która nie godzi się na postrzeganie jej przez mężczyznę wyłącznie jako obiektu seksualnego, bo jest też człowiekiem, przyjaciółką, matką jego dzieci, jest określana jako kobieta nienawidząca mężczyzn. Przecież to chore. Seks jest bardzo ważny, poczucie, że jest się pożądaną też, dawanie mężowi radości poprzez seks jak najbardziej, ale groszek twierdzi, że seks to WSZYSTKO, a reszta to ozdobniki. Jeśli po 100 postach w tym duchu trochę się ogarnął i napisał o innych przymiotach żony, to tylko dlatego, że się nieco zreflektował.

        Zastanawia mnie słowo "nawidzić". Ja takiego nie znam, ale najwyraźniej nowy99 (nick po mężu, po synu czy specjalnie taka zmyłka) wie. Pogratulować.
        • asocial Re: there is no spoon 17.11.10, 19:19
          a ja wciaz optuje za moja teoria, ze groszek opowiada prawde, ale czesciowo. Z wielka pasja rozpisuje sie o tesknocie za babka bez gaci: niewatpliwie nie klamie. Ale zeby zona? Dzieci?

          Przepraszam bardzo, ale powtarzam, nie ma fizycznej, FIZYCZNEJ mozliwosci, uprawiania nieskrepowanego i spontanicznego seksu z 4 dzieci w domu. Gdyby to byli nastolatkowie, to bylabym w stanie uwierzyc, ale nie takie maluchy. Z moim obecnym partnerem na poczatku wynajmowalismy mieszkanie wspolnie z przyjaciolmi, lacznie byla nas piatka. Dorosli ludzie, mieszkanie ogromne (+150 m kw, trzy lazienki), a ´´przylapano´´ nas niezliczona ilosc razy. I nie, zebysmy sie kochali w salonie, albo na stole kuchennym. Przyjaciel czegos chcial, pukal, wchodzil do pokoju...Dorosly facet, bez zadnych wiezi ani ze mna, ani z moim partnerem. Co dopiero 6-12 l. dziecko, ktore, nie ukrywajmy, praktycznie zawsze czegos od rodzicow ´´chce´´.

          W zwiazku z tym, mozna swobodnie obalic mit, jakoby groszek mial jakiekolwiek dzieci. Widuje je moze na zdjeciach, na rodzinnych mitingach, moze jest czyims wujkiem, ale z dziecmi nie mieszkal nawet przez tydzien.

          Na informatyka tez nie wyglada. Ja o komputerach mam naptrawde niewielkie pojecie, a w 3 minuty potrafie wyczaic, z jakich ulic i miasta pisze pan groszek. Nie ma pojecia o wyszukiwarce? Co to za informatyk?!

          Wyglada na typowego erotycznego gawdziarza, ktorego opuscila kobieta, wiec sie zali na forum i nie chce zostac zdekonspirowany. Pisze dlugasne posty w krotkich odstepach czasu: co sie dzieje w tym czasie z domniemanymi dziecmi, ktore stracily matke kilka miesiecy temu? Ja nie mam ani jednego dziecka, a nie znalazlabym tyle czasu na bronienie wlasnych dziwacznych tez.

          Tez niemozliwe jest, zeby mial 36 lat (chyba, ze z glebokim niedorozwojem). osoba w tym wieku, o ile nie jest socjopata, jest w stanie w miare racjonalnie ocenic, ze zycie z druga osoba NIE sprawdza sie li i tylko do seksu. Ze jest wazny, prawnie najwazniejszy i owszem. Dorosla i dojrzala osoba jest w stanie stwierdzic, ze milo jest tez z kims posiedziec na kanapie, ponudzic sie albo isc wspolnie pod prysznic. Isc do parku, na basen, czy cholera wie co.

          Jedyny, kto mu wtoruje, to koles Uru cos tam z forum BSwM, z wiadomyc powodow.

          groszek desperacko pragnie zamoczyc ,stad desperackie, nienaturalne, naiwne i glupawe posty nie trzymajace sie kupy. W sumie nic dziwnego, hormony szaleja, zadna babka na zywo nie daje, kto nie mial seksu dluzej niz 3 tygodnie z zywa i ciepla kobieta, na pewno zrozumie.
          • triss_merigold6 Re: there is no spoon 17.11.10, 19:32
            Nieco wyżej - zwracając uwagę na logistykę dziecięcą i domową - tę możliwość uprawiania nieskrępowanego seksu przez parę z czwórką dzieci poddałam w wątpliwość. Mam jedno sześcioletnie dziecko i 3 pokoje, a i tak zdarzyło się ze 3 razy, że dziecko wchodziło znienacka do pokoju rano albo wieczorem zaczynało ryczeć z powodu złego snu/czegokolwiek i przerywało akcję.
            Informatyk, który twierdzi, że jest zalogowany od 2004 roku i nie wie o istnieniu wyszukiwarki?
            Na temat postrzegania kobiety przez pryzmat wyłącznie barku majtek, też pisałam. Standard u 17-20-latka, u 36-letniego mężczyzny i ojca dzieciom niewiarygodne albo facet ma defekt psychiczny.
          • verdana Re: there is no spoon 17.11.10, 19:33
            Groszek przedstawił sie w wizytówce imieniem, nazwiskiem - można znaleźć informacje i o nim i o żonie i co gorsza - o dzieciach - w Internecie. Niestety, to nie troll, to facet, ktory po prostu stracił kontrole nad tym, co pisze.
            i
          • zakletawmarmur Re: there is no spoon 17.11.10, 19:36
            > groszek desperacko pragnie zamoczyc ,stad desperackie, nienaturalne, naiwne i g
            > lupawe posty nie trzymajace sie kupy. W sumie nic dziwnego, hormony szaleja, za
            > dna babka na zywo nie daje, kto nie mial seksu dluzej niz 3 tygodnie z zywa i c
            > iepla kobieta, na pewno zrozumie.

            I nie rozumiem w jaki sposób niby miałoby mu pomóc stworzenie profilu samotnego ojca czwórki dzieci? Przecież to seksualne samobójstwo!

            Dorosly facet, bez zadnych wiezi ani ze mna, ani z moim partnerem. C
            > o dopiero 6-12 l. dziecko, ktore, nie ukrywajmy, praktycznie zawsze czegos od r
            > odzicow ´´chce´´.

            Zawsze można zamknąć drzwi sypialni na klucz. Mozna też uprawiać seks na urlopie/ weekendzie na który dzieci brać ze sobą nie trzeba. Na prawdę można prowadzić życie seksualne mając dzieci:-)

            > Na informatyka tez nie wyglada. Ja o komputerach mam naptrawde niewielkie pojec
            > ie, a w 3 minuty potrafie wyczaic, z jakich ulic i miasta pisze pan groszek. Ni
            > e ma pojecia o wyszukiwarce? Co to za informatyk?!

            Może nie widział sensu, żeby się ukrywać? Bo niby co złego napisał? Że żona bez majtek chodziła? Rozumiem, gdyby kobieta kogoś zabiła, okradła... To byłby powód do wstydu. Ale że prowadzili ciekawe życie seksualne, urozmaicali je sobie?
            • triss_merigold6 Re: there is no spoon 17.11.10, 19:42
              Ile czasu wytrzymasz uprawiając seks podczas gdy dziecko dobija się do drzwi i marudzi mamoooo? W to, że 3-4-5-6-latek zapuka, postoi chwilę i grzecznie pójdzie NIE WIERZĘ.
              • zakletawmarmur Re: there is no spoon 17.11.10, 19:54
                Ja puszczam bajkę i mam z głowy na 1,5 h:-)

                Jeśli dziecko wie, że mu nie otworzysz, jeśli jest tego nauczone to odejdzie. Problemy są zawsze na początku...
              • asocial Re: there is no spoon 17.11.10, 20:00
                hahahah, dobre.
                triss_merigold6 napisała:

                > Ile czasu wytrzymasz uprawiając seks podczas gdy dziecko dobija się do drzwi i
                > marudzi mamoooo? W to, że 3-4-5-6-latek zapuka, postoi chwilę i grzecznie pójdz
                > ie NIE WIERZĘ.


                do zakletawmarmur: NA forum BSwM panuje nie do konca zrozumialy dla mnie ekshibicjonizm. Jest to forum wpol zamkniete, moze to posluzyc za liche wytlumaczenie.

                Ja rozumiem, ze, zarowno dla czytelnikow jak i dla stalych pisaczy ww. forum, to normalka, opowiadanie sobie intymnych szczegolow i problemow. Jes to forum dla osob, ktore chca porozmawiac wlasnie o seksie i nie o niczym innym, no problem.

                Tu jednak mamy do czynienia z extremum, na forum zupelnie publiczym, ktorego wiekszosc watkow jest na glownej stronie gazety, tzn jest to forum bardziej dostepne dla czytelnikow gazety, ktorzy normalnie nigdy by na BSwM nie trafili.

                Takie szczegoly na forum publicznym podpisujac sie, o zgrozo (z tego co mowi verdana) imieniem i nazwiskiem jest gorsze od publikowania zdjec z porodu (aparat miedzy nogami, bylo na forum o ciazy). Wyobrazasz sobie, ze np. ktorys z jajcarskich forumowiczow w tej chwili wysyla wlasnie te szczegoly do znajomych zmarlej zony, do dzieci, do przyjaciol dzieci, do siotry, brata i matki, ktora oplakuje tragicznie zmarla corke? Slyszalas o nagabywaniu przez internet, o tym ze wyciaganie brudow albo i czysciutkich i apetycznych, erotycznych momentow w internecie, podpisuac sie imieniem i nazwiskiem to niezbyt dobry pomysl?

                Ja teraz sobie mysle, ze moze to ktos sobie robi jaja z kolesia, bo nie chce mi sie wierzyc, ze ktos pod wlasnym nazwiskiem takie cuda wypisuje.

                Nie sadze ,zebys ty chciala np. wejsc ktoregos dnia do pracy i znalezc na przyklejone scianach (przyklad z zycia znajomej z dawnej pracy) wydrukowane napisane przez Ciebie posty z forum Brak Seksu w malzenstwie, chocbym nie wiem jak sie NIE wstydzila tego co napisalas.

                • zakletawmarmur Re: there is no spoon 17.11.10, 20:42
                  > Tu jednak mamy do czynienia z extremum, na forum zupelnie publiczym, ktorego wi
                  > ekszosc watkow jest na glownej stronie gazety, tzn jest to forum bardziej doste
                  > pne dla czytelnikow gazety,

                  Na takich forach powinna być cenzura. Jeśli jej nie ma, jeśli gazeta pozwala pisać tam posty o treści erotycznej to nie można mieć pretensji do autora. No i bez przesadyzmu, nie były to znowu takie mocne kawałki...

                  > Nie sadze ,zebys ty chciala np. wejsc ktoregos dnia do pracy i znalezc na przyk
                  > lejone scianach (przyklad z zycia znajomej z dawnej pracy) wydrukowane napisane
                  > przez Ciebie posty z forum Brak Seksu w malzenstwie, chocbym nie wiem jak sie
                  > NIE wstydzila tego co napisalas.

                  Większość moich znajomych wie, ze na takim forum pisuje. Zresztą znają mnie i wiedzą, że lubie sobie o seksie porozmawiać. Nie, nie wstydziłabym się, gdyby coś takiego mnie spotkało.
                  Zresztą czy to byłoby legalne? Czy można tak kopiować autora bez jego zgody i umieszczać gdzie się chce?
                  Jeśli tak to ok. Nie wydaje mi się, żeby pisała coś nieodpowiedniego:-) Nie widzę nic złego w seksie, nie jest to dla mnie powód do wstydu.
                  • demonsbaby Re: there is no spoon 17.11.10, 20:49
                    Tu nikt nie dyskutuje o normach wstydu czy zażenowania, ale nisko-erotycznym facecie, który przedstawia kobietę w sposób przedmiotowy, uwalniając swoje projekcje jako remedium na problemy ludzkości o podłożu damsko -męskim. Innymi słowy kolejna wisłocka, nauczająca dzieci jak poruszać się po seksie, szczególnie w kontekście worka z gównem przytroczonego u boku po stomii.
                    • zakletawmarmur Re: there is no spoon 17.11.10, 21:02
                      > cecie, który przedstawia kobietę w sposób przedmiotowy,

                      Co to znaczy przedmiotowy sposób przedstawienia kobiety?
                      Ja raczej o to oskarżyłabym meżczyzn, dla których kobieta to taki robot wielofunkcyjny do zarabiania pieniedzy, sprzątania domu i wychowywania dzieci.
                      • demonsbaby Re: there is no spoon 17.11.10, 21:05
                        wyzwolona umysłowo zaklęta w marmurze czy innym urojeniu, jeżeli deprecjonowanie kobiety jako boginki lub kobiety sukcesu kosztem rysowania pośladków i gołej brochy na łące nie jest uprzedmiotowieniem kobiety, to ja nie mam więcej pytań.
                        • zakletawmarmur Re: there is no spoon 17.11.10, 21:54
                          Proszę o ten post, w którym facet napisał, że kobieta się tylko do robienia loda nadaje.
                          IMO mocno przejaskrawiłaś obraz bohatera tej dyskusji...
                          • demonsbaby Re: there is no spoon 18.11.10, 07:19
                            powiedziałam nie mam pytań, jako, że usłyszałam już czym uprzedmiotowienie nie jest.
                            • urquhart uprzedmiotowienie ? 18.11.10, 08:22
                              demonsbaby napisała:
                              > powiedziałam nie mam pytań, jako, że usłyszałam już czym uprzedmiotowienie nie
                              > jest.

                              A nie masz nigdy demonsbaby refleksji że postrzeganie swoich facetów w roli bankomatów które czasem nie chcą wypłacać pieniędzy i specjalizacja w wyciąganiu z nich tychże pieniędzy może też być odbieranie jako uprzedmiotowienie tychże?

                              I że oprócz skupianiu się na dzieciach i ich zabezpieczeniu, właśnie to co wyśmiewasz jako "pierdy" może stanowić o różnicy i motywacji czy te dzieci mają rodziców razem, czy trzeba ich gonić po sądach?
                              • demonsbaby hahaha 18.11.10, 09:01
                                urquhart napisał:

                                > demonsbaby napisała:
                                > > powiedziałam nie mam pytań, jako, że usłyszałam już czym uprzedmiotowieni
                                > e nie
                                > > jest.
                                >
                                > A nie masz nigdy demonsbaby refleksji że postrzeganie swoich facetów w roli ban
                                > komatów
                                proszę o konkret. Gdzie i w jakim momencie stwierdziłam takową rolę partnera? Jak dotychczas jestem człowiekiem samodzielnym, odpowiedzialnym za byt swojej rodziny i powiększanie dobytku. Proszę o komentarz, mój własny, gdzie utożsamiam partnera jako osobę odpowiedzialną za zabezpieczenie finansowe mojej rodziny. Posługując się tokiem rozumowania grosz-ka, partner stanowi dla mnie to urozmaicenie w formie "nic nie znaczącego ozdobnika, poza zaspokajaniem potrzeb seksualnych", jako, że samodzielnie pracuje na byt swój i własnej rodziny.

                                które czasem nie chcą wypłacać pieniędzy i specjalizacja w wyciąganiu z
                                > nich tychże pieniędzy może też być odbieranie jako uprzedmiotowienie tychże?
                                Moja specjalizacja nie ma nic wspólnego z żerowaniem na czyimś dorobku. Jestem odpowiedzialna za własne comiesięczne uposażenie.

                                > I że oprócz skupianiu się na dzieciach i ich zabezpieczeniu
                                Meritum bytu człowieka uzależnionego od dorosłego, jest zbudowanie mu poczucia bezpieczeństwa i krzewienia wartości duchowych, dalej bardziej wychodzących poza miłość do fiuta tudzież brochy.

                                właśnie to co wyśm
                                > iewasz jako "pierdy" może stanowić o różnicy i motywacji czy te dzieci mają rod
                                > ziców razem,
                                czyli powrót do teorii "seks jest lekiem na wszystko". Wytłumacz to rodzinom patologicznym, żonom narkomanów, alkoholików, hazardzistów, psychopatów, socjopatów, mężom kobiet po operacjach z komplikacjami usuwania macic, jelita grubego i dołączenia worka przy podbrzuszu na wydalanie, raka i długotrwałej chemii - jak to seks uzdrawia relacja małżeńskie.

                                czy trzeba ich gonić po sądach?

                                Nie trzeba klękać przed twoją teorią i panów grosz-ków.
                                • urquhart Nie trzeba klękać przed twoją teorią i panów grosz 18.11.10, 11:06
                                  demonsbaby napisała:
                                  > Gdzie i w jakim momencie stwierdziłam takową rolę partnera? J
                                  > ak dotychczas jestem człowiekiem samodzielnym, odpowiedzialnym za byt swojej ro
                                  > dziny i powiększanie dobytku.

                                  Wszytko możesz samemu to po ci związek i partner? Każde potrzeby związane z partnerem(ką) są uprzedmiotowianiem? Cy tylko typowo męskie seksualne twoim zdaniem?

                                  > czyli powrót do teorii "seks jest lekiem na wszystko". Wytłumacz to rodzinom pa
                                  > tologicznym, żonom narkomanów, alkoholików, hazardzistów, psychopatów, socjopat
                                  > ów, mężom kobiet po operacjach z komplikacjami usuwania macic, jelita grubego i
                                  > dołączenia worka przy podbrzuszu na wydalanie, raka i długotrwałej chemii - ja
                                  > k to seks uzdrawia relacja małżeńskie.

                                  Dobrze że sama zauważyłaś że nie wszystko da się załatwić w sądzie. Czasem oczekuje się empatii i życzliwości od partnera kiedy się jest w trudnej sytuacji. Warto samemu wykazać tą życzliwość i empatię bo samemu może się potrzebować. Groszek napisał pięknie jak żona wstrzeliła sie w jego (jego i moim zdaniem typowo męskie) najważniejsze oczekiwania i na pewno umiałby odpłacić w potrzebie. To była dobra inwestycja. W odróżnienia od bardzo wielu mężczyzn w małżeństwach, którzy w seksualnej sferze przeżywają żyją rozczarowanie i rozgoryczanie czego ich partnerki nie przyjmuja do wiadomości, niekoniecznie będąc od razu narkomanami, alkoholikami, hazardzistów, psychopatami, socjopatami.

                                  > Nie trzeba klękać przed twoją teorią i panów grosz-ków.

                                  Klękać? Nie wystarczy napisać że to jego sposób na związek a ty masz lepszy i uzasadnić? Może poziom agresji jednak odzwierciedla poziom frustracji nietrafionymi własnymi życiowymi oczekiwaniami i teoriami?
                                  _____________________________________
                                  Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                                  • demonsbaby Re: Nie trzeba klękać przed twoją teorią i panów 18.11.10, 11:24
                                    urquhart napisał:


                                    > Wszytko możesz samemu to po ci związek i partner?
                                    Ku stworzeniu - wobec teorii, z którą sympatyzujesz - właśnie tych "ozdobników".

                                    Każde potrzeby związane z par
                                    > tnerem(ką) są uprzedmiotowianiem?
                                    Wyjaśnij swój punkt widzenia, bo niestety zginęłam w logice rozmytej. Konkretnie określiłam jaki obraz jest uprzedmiotowieniem kobiety.

                                    Cy tylko typowo męskie seksualne twoim zdanie
                                    > m?
                                    Dokładnie co jest typowo męsko-seksualnie? Poziom myślenia 20latka? owszem.


                                    > Dobrze że sama zauważyłaś że nie wszystko da się załatwić w sądzie.
                                    Owszem da, oczekiwania mogą się rozminąć.

                                    Czasem ocze
                                    > kuje się empatii i życzliwości od partnera kiedy się jest w trudnej sytuacji.
                                    Czasem? No to jest pojęcie względne. Czasem przestaje być pojęciem zasadnym przy człowieku chorym śmiertelnie, a i to nie ma podstaw przy współczuciu dla psychopaty.

                                    Gro
                                    > szek napisał pięknie jak żona wstrzeliła sie w jego (jego i moim zdaniem typowo
                                    > męskie) najważniejsze oczekiwania i na pewno umiałby odpłacić w potrzebie.
                                    Mine.ą?


                                    To
                                    > była dobra inwestycja. W odróżnienia od bardzo wielu mężczyzn w małżeństwach, k
                                    > tórzy w seksualnej sferze przeżywają żyją rozczarowanie i rozgoryczanie czego i
                                    > ch partnerki nie przyjmuja do wiadomości,
                                    A tu się chyba zagalopowałeś, albo czegoś nie zrozumiałeś. Człowiek grzeszący intelektem udzielam wyjaśnienia po raz kolejny: seks jest kwestią doboru partnera, spełnienie również, jednak nie stanowi podstawy istnienia więzi obojga, ale jej umocnienia. Pytanie, co jest podstawą związku opartego na zaspakajaniu seksualnym?


                                    niekoniecznie będąc od razu narkomana
                                    > mi, alkoholikami, hazardzistów, psychopatami, socjopatami.
                                    Ludzie chorzy i skrzywieni nie funkcjonują w społeczeństwie, czy o co chodzi. Głoszenie chorych teorii, wszem i wobec, że wszystkie małżeństwa rozbijają się ze względu na brak seksu, jest efektem zaniku inteligencji emocjonalnej.

                                    Nie wystarczy napisać że to jego sposób na związek a ty masz lepszy i u
                                    > zasadnić?
                                    Ależ napisałam, że mogę nie rozumnieć takiego przechodzenia żałoby, jakkolwiek doradztwo w formie wszem i wobec, że przy 6 osobowej rodzinie, zamykanie się w sypialni na pół dnia, jest sposobem na rozwiązanie problemów małżeńskich, jest nie tylko nierealne co chore.

                                    Może poziom agresji jednak odzwierciedla poziom frustracji nietrafion
                                    > ymi własnymi życiowymi oczekiwaniami i teoriami?

                                    Nie czuję się w życiu niespełniona. Nie mniej, nie tylko sobie, ale i "ozdobnikowi" mogę zawdzięczać nie tylko dorobek naukowy, ale i zawodowy, tu skłaniając się bardziej do motywacji i pomocy w domu.
                            • zakletawmarmur Re: there is no spoon 18.11.10, 11:00
                              Pewnie, tak najłatwiej:-)
                              A ja dalej nie rozumiem gdzie groszek tak uprzedmiotowił swoją żonę? Opisując swoja wizje raju? Z żoną bez majtusi?
                              • demonsbaby Re: there is no spoon 18.11.10, 11:26
                                zakletawmarmur napisała:

                                > Pewnie, tak najłatwiej:-)
                                > A ja dalej nie rozumiem gdzie groszek tak uprzedmiotowił swoją żonę? Opisując s
                                > woja wizje raju? Z żoną bez majtusi?
                                >

                                daj już przepis na tego gofra, rozmowa o tym samym jest mniej produktywna. Ja swoje, a ty głową w mur. Podtrzymuj zatem sztuczny monolog.
                                • zakletawmarmur Re: there is no spoon 18.11.10, 12:09
                                  Masz racje, dyskusja z osobą, której chodzi jedynie o zgnojenie drugiego człowieka, żeby przeforsować swoje zdanie w temacie, nie ma sensu...
                                  • demonsbaby Re: there is no spoon 18.11.10, 13:06
                                    ależ gofry są pożyteczniejsze, chyba, że oczekujesz lokaty mistrzach, jakkolwiek, wypowiedziałam się wcześniej merytorycznie, nie słysząc kontrargumentu, zatem o czym dyskutować jak nie o gofrach?
                                    • zakletawmarmur Re: there is no spoon 18.11.10, 13:37
                                      Na jaki temat miała zapodać kontrargument? IMO to Ty miałaś mi wytłumaczyć na czym polega to upodlenie kobiety? Że już nie wspomnę o dowodach na zaniedbywanie dzieci...

                                      Z mojej perspektywy Twoje zachowanie wygląda właśnie na ucieczkę bez argumentowania. Z próbą umniejszania dyskutantom zamiast wysilenie się na rzeczową dyskusje...
                                      • demonsbaby Re: there is no spoon 18.11.10, 13:57
                                        dlaczego mam podwójnie się rozwijać? Powtórzę, w sumie nie muszę oczekiwać, że każdy grzeszy tym samym stopniem rozumowania: "przedstawiania związku małżeńskiego i pamięci kobiety, którą pochował miesiąc czy lekko dalej temu w świetle ciągłego zapewnienia jego pobudek seksualnych" nie jest obrazem czci pamięci kobiety, która dałam czwórkę dzieci. Ujmowanie w obrazki gołych łechtaczek, rysowania pośladków, etc. jawi się jako smaczne przy poezji czy natchnionym erotyku, jednak nie tak nieudolnej pseudo-żałobie. Facet opisuje związek małżeński jako formę spełnienia seksualnego, a kobietę jako ozdobnik zapewniający nieograniczony dostęp do szpary. Gdzie tu jest pojęcie więzi obojga? Skoro każda średnio inteligentna kapucynka rozumuje, że o ile seks jest podstawą doboru partnera, to przy systematycznym obniżeniu wydzielania endorfin już po 7miesiącach, ten przestaje być podstawą funkcjonowania związku, ale umocnienia więzi psychicznej vel duchowej. Gdzie zatem kryje się głębszy kontekst "kobiety dającej dobrze d..py" w słowach grosz-ka, w ogóle jej nie uprzedmiotawiającej?
                                        • nowy99 Re: there is no spoon 18.11.10, 14:16
                                          A nie pomyślałaś, że tak najzwyczajniej brak teraz właśnie tej żony przy nim blisko, puste i lodowate łóżko - to wszystko może teraz dokuczać groszkowi aż do bólu? I może dlatego tak "przecenia" istotę satysfakcjonującego (obie strony) seksu małżeńskiego. Po prostu targają nim wszelkie możliwe żywioły: samotność, potencja i brak pomysłu co z nią począć (no w końcu facet choć nie wydaje mi się, by miał teraz ochotę na coś z kimś innym niż żoną) pustka, ziąb - nawet pogoda za oknem temu sprzyja - co nie omieszkał przeoczyć.
                                          • demonsbaby Re: there is no spoon 18.11.10, 14:29
                                            ale o czym teraz rozmawiasz? O uprzedmiotowionym obrazie, czy usprawiedliwieniu działań irracjonalnych?
                                            Oczywiście, większym wyrazem szacunku i czci dla pamięci zmarłego w moich ustach byłoby: "tęsknię za tymi minetami i waleniem od tyłu" niż "brak mi mojej bezpiecznej przystani, wsparcia, dotyku, uśmiechu, ciepła otaczającego mnie w łóżku". Może jednak, pojęcie intymności jest zasadne. A publicznie można się podzielić erotykiem o wyższych lotach, zakładając bloga i tam czcić swoją alkowę. Nie mniej sugerując odrealnione pierdy w rozpadających się związkach, też nie znajduje do końca usprawiedliwienia w żałobie.
                                        • zakletawmarmur Re: there is no spoon 18.11.10, 16:11
                                          przedstawiania związku małżeński
                                          > ego i pamięci kobiety, którą pochował miesiąc czy lekko dalej temu w świetle ci
                                          > ągłego zapewnienia jego pobudek seksualnych" nie jest obrazem czci pamięci kobi
                                          > ety, która dałam czwórkę dzieci.

                                          Wybacz ale dlaczego uważasz, że wspominanie erotycznych chwil z żoną jest dla niej poniżające? Sugerujesz, że rola kobiety-matki jest ważniejsza niż rola kobiety-kochanki? Sugerujesz, że seks jest dla kobiety uwłaczający a rodzenie dzieci zwiększa jej wartość?

                                          Ujmowanie w obrazki gołych łechtaczek, rysowan
                                          > ia pośladków, etc. jawi się jako smaczne przy poezji czy natchnionym erotyku, j
                                          > ednak nie tak nieudolnej pseudo-żałobie.

                                          A jak powinna zachowywać się osoba w żałobie? No i kto powinien o tym decydować? Co ma prawo wspominać a co jest niesmaczne? Dlaczego seks jest niesmaczny, skoro jest naturalny i piękny? Ja rozumiem, gdyby facet na tą kobietę patrzył z pogardą... Wspomnienie jest pełne uczuć, zresztą pisze o swojej żonie, kobiecie w która zainwestował wszystko nie tylko spermę:-)

                                          To Ty z jakiegoś powodu to spłyciłaś, ośmieszyłaś i zaczęłaś pisać o kutasach i swędzących łechtaczkach...


                                          Facet opisuje związek małżeński jako f
                                          > ormę spełnienia seksualnego, a kobietę jako ozdobnik zapewniający nieograniczon
                                          > y dostęp do szpary

                                          Ale skąd taki pogląd o seksie? Przecież seks, choć czynność, to jednak zawierająca sporo emocji. Chyba właśnie o tym Groszek pisze, że to nie tylko nadstawienie tyłka ale pokazanie mężczyźnie, że jest fantastyczny, kochamy go, jest naszym samcem, mężczyzną... I jego brak też może być przez mężczyzn negatywnie odczuwany w sensie emocji a nie braku fizycznego rozładowania. Szczególnie u tych wrażliwszych a groszek taki właśnie się wydaje.

                                          Zgadzam się, że seks nie jest w związku dla mężczyzn najważniejszy ale co sprawiło, ze kobiety tak bardzo chciały mu dopiec? Przecież w gruncie rzeczy nikomu krzywdy nie zrobił.

                                          Gdzie zatem kryje się głębszy kontekst "kobiety dającej dobrze d..py"
                                          > w słowach grosz-ka, w ogóle jej nie uprzedmiotawiającej?

                                          Jak dla mnie nie jest. Na pewno nie w jego słowach. Widze za to dużo pozytywnych emocji w stosunku do żony. Chciałabym, żeby mój chłop mnie tak pięknie wspominał i po 15 latach związku dalej widział mnie w swym raju...
            • verdana Re: there is no spoon 17.11.10, 22:19
              Nie rozumiesz. seks jest bardzo fajny, urozmaicanie sobie zyciaseksualnego jeszcze fajniejsze, pisanie o kimś, co się z nim robilo w łózku, bez jego zgody - jest powaznym nadużyciem zaufania.
              • santo_inc Re: there is no spoon 17.11.10, 22:29
                > Nie rozumiesz. seks jest bardzo fajny, urozmaicanie sobie zyciaseksualnego jesz
                > cze fajniejsze, pisanie o kimś, co się z nim robilo w łózku, bez jego zgody - j
                > est powaznym nadużyciem zaufania.

                Ale czy to oznacza, że gość nie ma racji, formułując teorie o wpływie seksu na jakość związku?

                Czy to oznacza, że moralnie właściwe jest wyciąganie jego brudów i ich pranie na forum?
              • urquhart Re: there is no spoon 17.11.10, 22:39
                verdana napisała:
                > Nie rozumiesz. seks jest bardzo fajny, urozmaicanie sobie zyciaseksualnego jesz
                > cze fajniejsze, pisanie o kimś, co się z nim robilo w łózku, bez jego zgody - j
                > est powaznym nadużyciem zaufania.

                A ja mam pytanie do ciebie czy jeżeli wraz z małżonką mieli nastawienie do seksu otwarte, radosne i afirmacyjne, to twoim zdaniem nie ma on prawa takiej zgody domniemywać? W odróżnieniu od licznie udzielających się zwolenniczek uprzedmiotawiania przez seks których stosunek do tematu i ewentualnej zgody też już znamy.
                Bo dylematy że istnienie takich kobiet to nie jedynie chore urojenia erotomanów chyba jest definitywnie w tej dyskusji już zamknięty?
                _____________________________________
                Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
                • verdana Re: there is no spoon 19.11.10, 22:57
                  Jakoś nie sądzę, aby nauczycielka w gimnazjum wyrazała domniemaną zgodę, aby jej uczniowie wiedzieli, co robi z mężem w łóżku.
                  • santo_inc Re: there is no spoon 20.11.10, 10:16
                    > Jakoś nie sądzę, aby nauczycielka w gimnazjum wyrazała domniemaną zgodę, aby je
                    > j uczniowie wiedzieli, co robi z mężem w łóżku.

                    A skąd mają o tym wiedzieć? Czy autor wysłał im odnośnik do tego wątku mailem?
    • grosz-ek Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 22:58
      Dla wyjaśnienia:
      - w żadnym poście NIE pisałem gdzie i jak uprawiamy seks - wszystkie opisy uprawianego przeze mnie seksu są projekcjami i wyobrażeniami osób do mnie piszących i tylko oni są za te opisy odpowiedzialni;
      - w żadnym poście NIE napisałem że moja żona "robiła mi loda" - bo nigdy mi tego nie zrobiła - a informacja o tym jest czystym wymysłem osób wymyślających niestworzone rzeczy na mój i mojej żony temat;
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: do Pani Ekspert 17.11.10, 23:42
      Włączam się do tego wątku jedynie dla formalnego wyjaśnienia. oraz ze względu na to , że jego tytuł skierowany był wprost do mnie, więc niegrzecznie byłoby zostawić go bez odpowiedzi.
      Z założenia nie badam kto jest trollem, a kto nie. Swoje wypowiedzi staram się formułować wobec problemu, a nie wobec osoby. Między innymi dlatego, że z forum, a tym samym z moich rad, może korzystać wiele osób, także tutaj nieaktywnych. Nie szukam i nie śledzę aktywności forumowiczów w innych miejscach i nie konfrontuję poprzez to opisanych przez nich sytuacji. Nie mam takiej potrzeby ani zalecenia.
      Wcześniejszy post "grosz - ka" i moja odpowiedź na niego dotyczyły żałoby czyli tematu uniwersalnego.
      Kierunku w jakim rozwinął się , natomiast , ten wątek z założenia nie podejmuję, gdyż uważam, że jest on nazbyt oceniający poszczególne osoby i moja ekspercka rola jest tutaj zbędna. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • menodo Re: do Pani Ekspert 18.11.10, 09:59
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Włączam się do tego wątku jedynie dla formalnego wyjaśnienia. oraz ze względu
        > na to , że jego tytuł skierowany był wprost do mnie, więc niegrzecznie byłoby z
        > ostawić go bez odpowiedzi.
        > Z założenia nie badam kto jest trollem, a kto nie. Swoje wypowiedzi staram się
        > formułować wobec problemu, a nie wobec osoby.

        Dziekuje za odpowiedz. Szczerze sie przyznam, ze zalozylam ten watek troche przez pomylke, bo wydawalo mi sie, ze moje pytanie zostanie zostanie podlaczone do innego watku, ale jak widac tak tylko mi sie wydawalo:)

        > Kierunku w jakim rozwinął się , natomiast , ten wątek z założenia nie podejmu
        > ję, gdyż uważam, że jest on nazbyt oceniający poszczególne osoby i moja ekspe
        > rcka rola jest tutaj zbędna"

        Rozumiem, niemniej stwierdzenie, ze cos jest "nazbyt oceniajace" rowniez jest ocena:)




        • a.b1 kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 11:19
          przebrnęłam przez cały wątek i odnoszę coraz większe wrażenie, że Ty jesteś tym wstrętnym trollem i Twoje mądrości zawsze muszą być na wierzchu
          Dostałaś odpowiedź eksperta i też Ci jest źle
          zastanawia mnie tylko kto Cię skrzywdził, że aż tyle jadu z siebie wylewasz?
          • menodo Re: kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 11:47
            a.b1 napisała:

            > przebrnęłam przez cały wątek i odnoszę coraz większe wrażenie, że Ty jesteś tym
            > wstrętnym trollem i Twoje mądrości zawsze muszą być na wierzchu
            > Dostałaś odpowiedź eksperta i też Ci jest źle
            > zastanawia mnie tylko kto Cię skrzywdził, że aż tyle jadu z siebie wylewasz?"

            Akurat wypowiedz eksperta jest dla mnie calkowicie satysfakcjonujaca.
            Co do Ciebie biedaczko - moze wracaj na forum" bez seksu " czy jak tam nazywa sie ten rynek opinii dla wyglodzonych seksualnie Polakow i tam kompensuj swoje frustracje?
            Pocieszaj groszka , bo on naprawde wymaga wsparcia,ale z korespodencji ze mna naprawde naprawde nie jestes w stanie wyniesc wiekszych korzysci, wiec jej zaprzestan.
            EOT.
            • a.b1 Re: kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 12:21
              buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuchahahahahahahahahah
              lola jesteś niesamowita!!!!!!
              no napisz jeszcze coś mądrego
              no dawaj
              • menodo Re: kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 12:36
                > lola jesteś niesamowita!!!!!!
                > no napisz jeszcze coś mądrego
                > no dawaj"

                Dzieki, wiem, ze tego potrzebujesz, ale jednak nie.
                Napisalam juz raz: EOT.
            • malwa200 Re: kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 12:37
              właśnie menodo, jesteś tollem a wiec spadaj! sama se leć na forum BSwM bo najwidoczniej czegoś bardzo ci brak skoro na wszystkich jadem plujesz. idź się leczyć
              • menodo Re: kobieto, dałbyś już spokój 18.11.10, 12:53
                malwa200 napisała:

                > właśnie menodo, jesteś tollem a wiec spadaj! sama se leć na forum BSwM bo najwi
                > doczniej czegoś bardzo ci brak skoro na wszystkich jadem plujesz. idź się leczy
                > ć"

                Nie, no ty z kolei przyszlas tu z forum 'dla brzydkich ludzi" - dzieki tobie dowiedzialam sie, ze takie istnieje...Wspolczuje.
                Mam tu jeszcze jakichs wrogow?
                Sorry, ale wydawalo mi sie, ze moja aktywnosc w groszkowych watkach nie predestynuje mnie to tak wielkich zaszczytow...
    • fruzia01 Re: do Pani Ekspert 18.11.10, 10:52
      groszek, wierzę że nie jesteś trollem, wierzę że naprawdę straciłeś żonę, z którą łączyła cię fantastyczna więź
      przeczytałam o twojej wizji raju; tak sobie myślę, że twoje wspomnienia o żonie są fajne, nie ma w nich nic złego; w końcu ta intymna relacja była tylko wasza, charakteryzowała was jako małżonków, czemuż więc miałbyś o tej intymności waszej zapomnieć i do niej nie tęsknić? w końcu za najsmaczniejsze placki mogą wspominać ją dzieci, za mądre rady - przyjaciółki a ty jako wdowiec masz prawo tęsknić także za czymś co było tylko wasze...
      pisanie o tym na forum publicznym było z twojej strony nieroztropnością wielką, ale ja to usprawiedliwiam twoją żałobą i etapem, w którym potrzebujesz się wygadać, wygadać wygadać aby utrzymać pamięć o żonie i nie zwariować
      natomiast twoje podejście do małżeństwa - zawierane tylko dla seksu (obowiązk kobiety - na zawołanie, obowiązek mężczyzny - do nieprzytomności) po którym łaskawy pan obdarzy panią (jeśli zasłużyła) kilkoma ozdobnikami - jest po prostu straszliwie płytkie i naiwne;
      mówią, że dobrze przeżyta żałoba może być pozytywnym doświadczeniem w życiu - ja tobie życzę, aby tęsknota i rozdzielenie spowodowały, że dostrzeżesz w małżeństwie coś więcej niż samo łóżko, że te tzw. "ozdobniki" to też są integralne i wartościowe składniki związku; może dzięki temu za jakiś (długi?) czas łatwiej będzie ci ułozyć sobie życie z inną kobietą; zresztą jesteś już na dobrej drodze - wspominasz mądrość żony, to, że odpowiadała za kontakty towarzyskie, odkurzony dywan...
      • filetta Re: do Pani Ekspert 19.11.10, 09:00
        Podpisuję się pod tym obiema rękami.
        Mamy tu do czynienia z przeżywaniem żałoby niejako "na żywo". Osoba, która jeszcze niedawno miała tak bogate i satysfakcjonujące życie seksualne, nagle doświadcza jego całkowitego braku. Rozumiem, że w tej chwili wspomina zmarłą żonę głównie jako kochankę. Takie są prawa natury - męskiej natury. Najzwyczajniej brak mu seksu. Nie dziwi mnie to tak samo, jak nie dziwi mnie, że kobieta, która przechodzi na ścisłą dietę, z poczatku myśli tylko wyłącznie o jedzeniu. To naturalne. Nie mogę również zdeprecjonowac groszka jako osoby myslącej wyłącznie o d..pach, poch...ch itp. Gdyby tak było, nie wspominałby teraz swojej żony, tylko "działał" w sypialni z jakąś nową panią (chętnych wszakże nie brakowało i jak się domyslam nie brakuje). I co z tego, że nie rozpamiętuje, jaką była kobietą, matką, kucharką, nauczycielką itd. Widocznie jeszcze tak bardzo nie odczuwa braku takich jej cech. Choć juz teraz zaczyna mu brakować jej mądrosci życiowej. Z czasem zacznie dostrzegać coraz więcej walorów tej kobiety i doceniać ją coraz bardziej.
        Teraz ten facet próbuje się jakoś pozbierac po takiej tragedii. Jak się domyslam zabrakło mu osoby, z którą mógł pogadać o wszystkim i której mógł powiedziec praktycznie wszystko. Teraz takiej przy nim nie ma, więc szuka kogoś. Pisze w internecie, bo tak najłatwiej. Jest nieostrożny, zbyt wylewny i bezpośredni. Widocznie taki jest w kontaktach ze swoimi bliskimi, nie ma doswiadczenia w kontaktach przez internet, bo i skąd. Wcześniej raczej nie bywał na forach, bo całym jego światem była żona (i sypialnia ;)). Jest naiwny wierząc, że ludzie są dobrzy, a wszystkie kobiety takie jak jego ukochana żona. ale już odebrał lekcję. Wystarczy mu aż nadto, więcej tego błędu nie popełni.
        Jesteśmy (a raczej byliśmy) świadkami czegoś naprawdę ludzkiego, naturalnego, osobistego i pięknego z jednej strony. Oraz obrzydliwości, niewybrednego słownictwa, lekceważenia, zarozumiałości i braku empatii z drugiej.
        Każdy z nas wyciągnie z tego wątku jakieś wnioski dla siebie. Mi nie daje spokoju jedna rzecz. Mój mąż (pomimo całej masy konfliktow i nieporozumień między nami) uważa, ze jestem dobrym człowiekiem, doskonałą kucharką, marnym kierowcą, świetnym dyskutantem, bardzo dobrym specjalistą w swojej dziedzinie, wytrwałym wędrowcem i niespecjalnym dyplomatą. A jak mnie postrzega od strony erotycznej? Czy jego marzenia związane są z moją osobą czy z jakąś seksowną babeczką ze szklanego ekranu? A może śni o sąsiadce? Jeżeli nie marzy o mnie, to jednak jest to jakaś porażka dla mnie jako kobiety, nieprawdaż? A jeżeli już widzi mnie w swoich marzeniach, to czy przechadzam się w kwitnacym ogrodzie "w minispódniczce bez majci" czy wydaję z siebie mnóstwo róznych dźwięków na kolanach przy jego f..cie? Z pozoru różnica niewielka. Dla mnie ogromna.
        Bardzo mi przykro, groszek, z powodu smierci twojej zony.
        • urquhart Re: do Pani Ekspert 19.11.10, 09:43
          filetta napisała:
          > Jest naiwny wierząc, że ludzie są dobr
          > zy, a wszystkie kobiety takie jak jego ukochana żona. ale już odebrał lekcję. W
          > ystarczy mu aż nadto, więcej tego błędu nie popełni.
          > Jesteśmy (a raczej byliśmy) świadkami czegoś naprawdę ludzkiego, naturalnego, o
          > sobistego i pięknego z jednej strony. Oraz obrzydliwości, niewybrednego słownic
          > twa, lekceważenia, zarozumiałości i braku empatii z drugiej.

          Szacun, że miałaś odwagę i potrzebę to napisać.
          • menodo Re: do Pani Ekspert 19.11.10, 10:55
            urquhart napisał:

            > filetta napisała:
            > > Jest naiwny wierząc, że ludzie są dobr
            > > zy, a wszystkie kobiety takie jak jego ukochana żona. ale już odebrał lek
            > cję. W
            > > ystarczy mu aż nadto, więcej tego błędu nie popełni.
            > > Jesteśmy (a raczej byliśmy) świadkami czegoś naprawdę ludzkiego, naturaln
            > ego, o
            > > sobistego i pięknego z jednej strony. Oraz obrzydliwości, niewybrednego s
            > łownic
            > > twa, lekceważenia, zarozumiałości i braku empatii z drugiej.
            >
            > Szacun, że miałaś odwagę i potrzebę to napisać.

            urquhart, wydaje mi sie, ze Ty chyba nie jestes najlepszym kumplem dla groszka.
    • malwa200 Re: do menody 18.11.10, 13:02
      trollu, masz coś z deklem skoro nie rozumiesz, co do ciebie się pisze!czy nie widzisz tych licznych wypowiedzi przeciw tobie? naprawdę? mój Boże, jaka szkoda...widać, wzrok również szwankuje
      • menodo Re: do menody 18.11.10, 13:21
        Menody? Anody? Katody?

        Biedny groszek. Na jego miejscu wolalabym nie miec przyjaciolek na tak niskim poziomie rozwoju kodu jezykowego.
        • a.b1 Re: do menody 19.11.10, 11:13
          menodo czy menda......właściwie jakie to ma znaczenie?
          • menodo Re: do menody 19.11.10, 11:26
            a.b1 napisała:

            > menodo czy menda......właściwie jakie to ma znaczenie?"

            Pewnie, ze nie ma - jesli ktos nie nauczyl sie czytac, bo od czytania juz we wczesnym dziecinstwie bolala go glowa, ale za to mial inne predyspozycje:)
    • magumagu Re: do Pani Ekspert 19.11.10, 22:13
      O rany! Dajcie już temu kolesiowi spokój, to robi się jakieś chore. Żył, jak chciał, może faktycznie miał to szczęście, że dobrał się z żoną w kwestii priorytetów. Jeżeli nie są one waszymi to ok, ale po co tak jeździć po gościu?
    • grosz-ek Dla wytrwałych ... 20.11.10, 00:43
      wiersz od mojej żony, napisany z jakieś 7 lat temu pod czas wakacji:

      "Ja myślę o Tobie i liczę te dni,
      gdy znów razem będziemy śnić.
      Zamykam oczy, a sen nie przychodzi,
      lecz jawa mocniejsza jest
      nie pozwala otworzyć oczu mych,
      chcę otworzyć - nie mogę,
      to jawa powieki me trzyma.

      Żadne morze, plaża czy świat,
      tylko Ty mój drogi - mężczyzno mego życia.
      Już widzę, jak jesteś obok mnie,
      już czuję, jak całujesz mnie.
      Słyszę Twój oddech, jak serce bije Ci,
      a mimo to myślę, czy mi się to śni?

      Nie mogę uleżeć spokojnie,
      gdyż wiem, jak z Tobą jest upojnie.
      Każdy wspólny dzień, noc, chwila,
      a jednak wciąż to ta mila.

      Trudno mi spleść myśli swe,
      gdy tak o Tobie śnię.
      Wszystko o czym myślę
      z Tobą kojarzy się.
      Więc tulę kołdrę, poduszkę,
      a myślę, że Cię.

      Czuję jak mnie balsamem smarujesz
      po palcach, ramieniu i rekach masujesz.
      Teraz piersi i pępuszek,
      a ja na to: proszę cały brzuszek.
      W takim razie bioderka też moje są
      a te nóżki - jak one się rwą!
      Najlepsze, najpiękniejsze,
      na koniec zostawię.
      Na koniec usteczka moje,
      co się tak do mnie śmieją.
      A później spojrzę, jak różyczka się miewa,
      czy płatkami dwoma już powiewa?

      Ale to nie wszystko,
      rozpalę tu ognisko.
      Na brzuszku napiszę
      i spalę te ciszę,
      byś zawsze wiedziała
      chociaż już spała,
      jak mąż Cię kocha,
      takiego śpiocha.

      Ja lepsza będę
      koszulę Ci zdejmę,
      pokażę nasze łoże,
      na łopatki położę,
      na tors mego mężczyzny,
      jeszcze bez śladów siwizny,
      resztę balsamu wycisnę
      i tak na Ciebie prysnę.
      Ciało do ciała zbliżę,
      dobrze Ciebie nawilżę.
      Każde wzgórze, czy dolina,
      po Tobie już się wspina.

      A u źródła miód z brzegów wystaje,
      a tu na pomoc krasnoludek staje,
      pszczółki swej szuka,
      do drzwi jej stuka.
      Delikatnie uchyla róży płatki
      i rzecze - jaki tu korytarz gładki.
      Cieszy się on - dobra ta żona.
      Kocham ją szczerze - cieszy się ona.
      Do środka mnie zaprasza
      i dobrze ugaszcza.
      Ja jej gwiazdek użyczę
      ile - nie zliczę.

      Miłość, czułość ofiaruję,
      pocałunek podaruję.
      Życie z Tobą spędzę całe,
      a Ty kochaj mnie tak stale.
      Twoja jedyna."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka