Dodaj do ulubionych

Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesadzam?

02.01.11, 17:38
Mój syn ma dziewczynę, z którą nas często odwiedza. No niby wszystko ok, ale ( może przesadzam) w trakcie odwiedzin czy to z okazji świat czy innych okoliczności, dziewczyna nie oferuje mi swojej pomocy np. przy podawaniu do stołu, bądź sprzątaniu. Nie mam córki, która mogła by mi pomóc. I tak to wygląda, że podając do stołu czy przygotowując posiłki pomaga mi syn a jego dziewczyna siedzi i patrzy. Na początku znajomości powiedziałam, że jeśli chce coś do picia to niech się nie krępuje i zrobi sobie coś to picia bo np. herbatka lub kawa jest tu i tu. Często w trakcie szykowania czegoś prosiłam o pomoc w stylu:mogłabyś mi obrać marchewkę czy coś w ty stylu. Wówczas obierała, ale nie robiła niczego z własnej inicjatywy żeby wyjść z propozycja pomocy.Ostatnio na święta krzątałam się w kuchni a dziewczyna syna siedziała sobie w kuchni przy stole, gości obsługiwałam przy pomocy syna i siostrzenicy a jego dziewczyna siedziała przy stole czekając na gotowe. Nie śmiałam powiedzieć synowi, że tak właściwie mogłaby nam pomóc jego dziewczyna co nie co, a nie czekając aż ją obsłużymy a ja wówczas też byłabym zadowolona. Ale jeśli tak będzie to trwało dłużej to chyba mu coś zasugeruje.A może nie robić tego??? A może ja przesadzam???Ja bywając u swojej teściowej czy gdzieś u rodziny w gościach sama oferowałam swoją pomoc i chętnie pomagałam w kuchni i nie tylko. A może powinnam się inaczej zachowywać i sama ja prosić o pomoc? A może taka jest dzisiejsza młodzież?Sama nie wiem. Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:44
      Ty oczekujesz pomocy, inna potencjalna teściowa napisze post "Dziewczyna syna jest bezczelna, czuje się u mnie, jak u siebie w domu, kreci mi się po kuchni, przeszkadza i zagląda w garnki". W cudzym domu raczej nie powinno się niczego robić "z własnej inicjatywy".
      Chcesz, aby dziewcznna pomogła - rób to co ja tzn. powiedz "Teraz mam zamiar posiedzieć, a wy dwoje sprzatacie ze stołu. Aniu/Kasiu/marysiu, odnieś te talerzyki i zrób wszystkim herbatkę". Ale i tak oczekuję, ze raczej syn będzie pomagał, niz jego narzeczona, ktora jest moim gosciem i pomagać nie musi. Co innego u teściowej, tesciowa jest już rodziną, chociaż ja nigdy nie robie u tesciowej nic bez zapytania jej, w czym mam w tej chwili pomoc.
      Jesli do Ciebie przychodzi znajoma, czy oczekujesz pomocy w kuchni?
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:58
        hmmm...verdana, może i masz rację. Może sama powinnam powiedzieć,że oczekuję pomocy. Ja będąc gdzieś u znajomych w gościnie lub u rodziny sama oferuję swoja pomoc i albo przyjmą i mówią: zrób to i to lub dziękują. Może właśnie tego tez oczekiwałam od dziewczyny syna. Dlatego nie będąc pewna swoich rozterek napisałam na tym forum, jednocześnie prosząc o rady czy czasami nie przesadzam.
        Ale z drugiej strony, kiedyś musiałam wyjechać z synem do szpitala do swej matki zostawiając w domu męża po operacji nogi i chodzącego o kulach oraz dziewczynę syna i mówiąc do męża ( przy dziewczynie), że obiad zrobię jak wrócę, ale jeśli udałoby ci się coś podszykować to byłoby dobrze. I co się okazało? Mąż sam się męczył w kuchni a dziewczyna poszła sobie do innego pokoju i tam doczekała naszego przyjazdu. Potem ja w pospiechu i w całych potach uwijałam się szykując posiłek. No sama nie wiem. Ja na jej miejscu zapytałabym męża, czy w czymś mu wówczas nie pomóc. Nie chcę się uprzedzać do dziewczyny dlatego przekonajcie mnie że przesadzam.
        • burza4 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:10
          Nie wiem jak dlugo dziewczyna jest z twoim synem, ale skoro bywa na świętach domniemywam, ze związek dłuższy i stabilny? zamiast się uprzedzać, trzeba było po prostu otwarcie poprosić o pomoc w konkretnych rzeczach, najgorsze są niedomówienia.
          • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:16
            burza4 nie uprzedzam się, Broń Boże. Gdyby tak miało być to nie pisałam bym o swoich rozterkach tutaj tylko bym wprost oczekiwała tego od niej lub powiedziała. Dlatego pisze tutaj, żeby wysłuchać innych komentarzy czy czasami nie przesadzam.
            A co do tego, jak piszesz, żeby mówić wprost to niestety i tego tez zastosowałam, mówiąc np., że jutro razem byśmy zrobiły taką potrawę, którą opisywała, że jest bardzo smaczna, bo kiedyś przyrządzała. Co się okazało, nie zrobiłyśmy tej potrawy, bo plany rano uległy zmianie i musieli z synem wcześniej wyjechać:)
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:12
          Fakt, dziewczyna powinna "podszykować" obiad. Wszystko jednak zalezy od tego, co jej powiedziałaś. Nie potrafilabym "podszykować" niczego w obcym domu, a już dla teściowej - masakra. Być moze zrobiłaby coś, gdybyś zwyczajnie powiedziała "Proszę, obierz ziemniaki i zetrzyj te marchewki, ktore sa w torbie. Tarka jest pod oknem".
        • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:02
          a gdybys miała córkę, która by przyprowadzała swojego chłopaka, to czy od niego by oczekiwała pomocy w kuchni? bo mam podejrzenia, ze nie. że oczekujesz od dziewczyny, bo kuchnia to "babskie" zadania i tak naparwde uważasz, że Ty i ona powinnyście krzatać sie po kuchni, a syn siedziec i patrzeć.
      • mam_na_nia_alergie Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:59
        Zdecydowanie nie tak. Po 1sze to mniej pretensje do syna że to on ci nie pomaga. Bo obca kobieta nie musi. Jest w gościach i tak się czuje czyli wszystko jest na miejscu. Skąd to przekonanie że miałaby ci pomagać w kuchni a mąż (twój) i syn to co?
        Słuchaj dziś jest równouprawnienie i może tobie brak tego słowa bo z opisu widać że wychowałaś się w dawnych czasach gdzie po 1sze że się tak wyrazę synowa ma obowiązek wchodzić w tyłek teściowej a po drugie pomagać w kuchni i obsługiwać facetów. Dziś już tak niema
        • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:09
          mam_na_nia_alergie przeczytaj uważnie moje posty...syn i mąż mi pomagają!!!! A z dziewczyny nie chce robić służącej. Przeczytaj moje rozważania.
          Może i jestem wychowana w dawnych czasach i stąd moje wątpliwości. Ale tak sie tez składa, że i w mojej rodzinie i w kręgu moich znajomych niestety dziewczyny pomagają w rodzinie swoich chłopaków. Może stąd mój niedosyt. Często moje znajome opowiadają jak to ich dziewczyny sa skrzętne i jak chętnie pomagają im w tym i w tym a ja przytakuje, że u mnie jest ta samo.
          • tully.makker Rozczulilas mnie do lez 02.01.11, 19:41
            syn i mąż mi pomagają!!!!

            Pomaga ci maz i syn, no laskawe panstwo. A moze po prostu wypelniaja swoje obowiazki domowe?
            w mojej rodzinie i w kręgu moich znajomych niestety dziewczyny
            > pomagają w rodzinie swoich chłopaków.

            Chyba naprawde padlo ci na mozg. Po to dziewczyna chodzi z chlopakiem, zeby robic w jego domu za darmowa podkuchenna? Nie mozecie sie wyrobic z pracami domowymi, to zatrudnijcie sobie gosposie.
            • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 11:19
              A ja uwazam, ze mila, pracowita dziewczyna (czyt. dobra kandydatka na pania domu) chetnie pomagalaby i oferowala pomoc. Leniuch i tyle, gorzej, ze leniuch i tepol. Takie mam zdanie na ten temat.
              • tully.makker Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 11:36
                A ja uwazam, ze mila, pracowita dziewczyna (czyt. dobra kandydatka na pania dom
                > u)

                Ale moze syn mierzy wyzej niz w kandydatke na pania domu?
              • sanciasancia Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 13:03
                Ewidentnie syn i matka mają inne kryteria oceny.
                > A ja uwazam, ze mila, pracowita dziewczyna (czyt. dobra kandydatka na pania dom
                > u) chetnie pomagalaby i oferowala pomoc. Leniuch i tyle, gorzej, ze leniuch i t
                > epol. Takie mam zdanie na ten temat.
                O tak, dobrze wychowana synowa, która przejmie z uśmiechem obowiązki syna wobec jego rodziny i zapewni teściom wsparcie, w szczególności na starość.
                Brr.
                Synowi powiedziałabyś, że powinien być miły, pracowity i chętnie oferować pomoc? Np. zmywając przyszłej teściowej naczynia albo pomagając przygotowywać obiad?
              • morekac Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 13:46
                Leniuch i tyle, gorzej, ze leniuch i t
                > epol

                Ale może ma inne zalety, doceniane przez syna :-)
                • agatina8 oczywiscie 03.01.11, 14:16
                  pewnie ma inne zalety...dlaczego uwazacie , ze dobra gospodyni domowa to cos zlego? Ja juz pomijam, ze kojarzy sie pewnie z kura domowa, albo sluzaca, ale osobiscie uwazam, ze cechy pozwalajace na ogarniecie tematu domu i polacznei z praca zawodowa, jak jeszcze wpoi sie to potomkom (mam synow np) to super sprawa. moi synowie lubia porzadek, ucze ich wielu rzeczy, jakim przykladem bedzie zozchelstana matka? Nieradzaca sobie z niczym, lezacy wor przed telewizorem?Sorry, ale jestesmy kobietami i piperzone feministki narobly nam tylko klopotu z tym calym pseudorownouprawnieniem....
                  • annb Re: oczywiscie 03.01.11, 15:18
                    Ależ ona może byc fantastyczną gospodynią ale U SIEBIE.
                    U matki chłopaka jest gościem.
                    To że ktoś się nie pcha do cudzej kuchni, nie znaczy że jest nieradzącym sobie z niczym bytem
                  • kawka74 Re: oczywiscie 03.01.11, 15:26
                    Dzięki tym pieprzonym feministkom nie dość, że umiesz się podpisać, to jeszcze możesz publicznie wygadywać na forum publicznym dowolne brednie i jeszcze łączyć je z pracą zawodową. Wracaj do gospodarstwa i nie kompromituj się więcej.
                  • joanna35 Re: oczywiscie 03.01.11, 15:31

                    jakim przykladem bedzie zozc
                    > helstana matka? Nieradzaca sobie z niczym, lezacy wor przed telewizorem?

                    Dokładnie takim samym jak rozchełstany ojciec nieradzący sobie z niczym i leżacy jak wór przed telewizorem.
                  • verdana Re: oczywiscie 03.01.11, 15:32
                    Matak. która lezy przed telewizorem, albo czyta, albo odpoczywa zamiast cały dzień sprzątać, gotować, zamiatać i prasować jest swietnym wzorem dla dziecka - zancznie lepszym niż padnięta na pysk wzorowa pani domu w wyczyszczonym na blysk mieszkaniu, ktore jest wazniejsze od niej samej.
                    Ja zdecydowanie ciesze się, ze moja przyszła synowa woli poczytać, niz sprzątać.
                  • attiya Re: oczywiscie 12.01.11, 11:55

                    agatina8 napisała:
                    Sorry,
                    > ale jestesmy kobietami i piperzone feministki narobly nam tylko klopotu z tym c
                    > alym pseudorownouprawnieniem....
                    ojejejejejej :D:D:D
              • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:28
                Rozumiem, ze takie same wymagania dotyczą zaangazowania się Waszych synów w domach przyszłej synowej? W końcu miły i pracowity chłopak chętnie pomaga i oferuje pomoc, w przeciwnym razie leniuch i tepol. Takie mam zdanie na ten temat.
                • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:42
                  Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                  Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...
                  Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, bo moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych spraw nie nauczyla.

                  • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:45
                    Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.
                    >

                    Oczywiście, nałatwiej przerzucić odpowiedzialność i winę za własną nieudolność na innych.
                  • verdana Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:47
                    Muj synuś, jak chce mieć wyprasowana koszulę, to powinien wziąć żelazko i se wyprasować. Jak jest leń, to niech chodzi w pogniecionej, a nie liczy, ze ktoś za niego będzie robił.
                    dzięki temu kobiety w domu moga pracować i nie mieć dwóch etatów.
                    Ja sobie czytam przed telewizorem, a facet jak mu cos potrzebne - to ma dwie ręce i sobie zrobi. Leniwe mamusie wychowają pracowitych synow.
                  • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:49
                    agatina8 napisała:

                    > Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                    wow, ciekawe co zrobi w mieszkaniu w bloku
                    • shemreolin Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 17:30
                      z mozołem odkręci kaloryfer :D
                      • claudel6 Re: Rozczulilas mnie do lez 08.01.11, 23:07
                        :D
                  • kawka74 Czy Ty wiesz, co piszesz? 03.01.11, 15:51
                    agatina8 napisała:

                    > Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...

                    Ludzki pan.

                    > Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze
                    > synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...

                    Synuś rączki ma? Żelazko umie w nich trzymać? To niech szoruje po deskę i sam sobie prasuje.

                    > Dzieki feministka musze takze zarabiac na dom a potem ciagnac tzw drugi etat, b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.

                    Musisz zarabiać dzięki temu, że wzięłaś sobie na kark nieroba i dokładnie ten sam los czeka Twoje synowe. No, chyba że mąż łaskawie przyniesie im drewno do kominka, zawsze to już coś.
                    • attiya Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 12.01.11, 12:00
                      kawka74 napisała:

                      > agatina8 napisała:
                      >
                      > > Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                      >
                      > Ludzki pan.
                      >
                      hahahahaha :D
                      i rozumiem, że na tym przyniesieniu drewna do kominka jego życiowe zadanie się kończy?
                      a wiesz, ja tam nie czekam, aż mój ludzki pan te drewno przyniesie, sama po prostu idę po nie....tak samo jak nie ma w domu nic do jedzenia....mój ludzki pan na szczęście wie jak to jedzenie zdobyć i je wyobraź sobie zdobywa...
                      Kawko - no twoje komentarze sa the best :D
                      • falka_85 Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 25.01.11, 09:14
                        Od pewnego czasu zastanawia mnie fenomen drewna do kominka. Zawsze w tego typu dyskusjach pada w końcu "przyniesienie drewna do kominka", którą to czynność, prawdopodobnie ze względu na ciężar i gabaryty drewna, wykonać może (a przynajmniej powinien) mężczyzna. Kobieta w zderzeniu z drewnem do kominka musi (a przynajmniej powinna) nie dać sobie rady. Tymczasem całkiem spory odsetek kobiet jako jedyne osoby w domu robi zakupy typu jedzenie, chemia gospodarcza itp. Bo zakupy to "babska robota", a miś wysłany do sklepu pewnikiem kupi nie to co trzeba tudzież zgubi się między regałami. Nie ważyłam ale ostatnio było tych zakupów ze 30 kg (dwie zgrzewki mineralnej to już 18 kg). Codziennie widzę babeczki dźwigające siaty i jakoś ich mężowie czy synowie nie rzucają się im na pomoc ani nie dochodzą do wniosku, że zakupy to "męska robota" (oczywiście nie dotyczy to wszystkich mężczyzn na szczęście).
                        • pelapa Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 25.01.11, 10:33
                          A ja chcę wiedzieć kto ten kominek czyści po paleniu, z szybą włącznie. Bo uważam że to wyłącznie męskie zajęcie. W zderzeniu z szybą kominka nie daję sobie rady, nawet nie próbuję. Zakupy to również męskie zajęcie. A mąż coś tam o równouprawnieniu pyszczy..... ;)
                        • a.nancy Re: Czy Ty wiesz, co piszesz? 03.06.16, 23:35
                          falka_85 napisała:

                          > Od pewnego czasu zastanawia mnie fenomen drewna do kominka. Zawsze w tego typu
                          > dyskusjach pada w końcu "przyniesienie drewna do kominka"

                          a, jeszcze "wniesienie lodówki na piąte piętro". zawsze mnie zastanawia, jak często przeciętny facet musi to robić i dlaczego nie może użyć windy.

                          > rawdopodobnie ze względu na ciężar i gabaryty drewna

                          kominkowego. sprzedawanego w postaci takich niedużych, poręcznych szczapek.
                          chyba, że chodzi o wyprawienie się do lasu, ścięcie drzewa, porąbanie do i wniesienie na piąte piętro bez windy... oh wait. to nie ta historia.
                  • morekac Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:51
                    b
                    > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstawowych
                    > spraw nie nauczyla.

                    Mylisz się. To takie, co zachrzaniają na okrągło, wychowują synów na nic nie umiejących zrobić. Bo synowie nic nie muszą, skoro od zap... jest matka. Moj ojciec wychodząc z domu rodzinnego umiał prasować, sprzątać i gotować. No, ale musieli się nauczyć nieco samoobsługi (kwestia przeżycia, hehe), bo babcia z tych nieprzejmujących się gospodarstwem domowym. ;-)
                    • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 15:58
                      No chyba sie nie myle, faktami operuje! jak sie dzieci nauczy i dobrym przykladem potraktuje, to nie wyrosna na nierobow.

                      morekac napisała:

                      > b
                      > > o moja tesciowa lubila sobie poczytac przed telewizowem i synusia podstaw
                      > owych
                      > > spraw nie nauczyla.
                      >
                      > Mylisz się. To takie, co zachrzaniają na okrągło, wychowują synów na nic nie um
                      > iejących zrobić. Bo synowie nic nie muszą, skoro od zap... jest matka. Moj ojci
                      > ec wychodząc z domu rodzinnego umiał prasować, sprzątać i gotować. No, ale musi
                      > eli się nauczyć nieco samoobsługi (kwestia przeżycia, hehe), bo babcia z tych n
                      > ieprzejmujących się gospodarstwem domowym. ;-)
                      • joanna35 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 16:05
                        agatina8 napisała:

                        > No chyba sie nie myle, faktami operuje! jak sie dzieci nauczy i dobrym przyklad
                        > em potraktuje, to nie wyrosna na nierobow.

                        No, tylko, że na chłopców bardziej działa przykład ojca, a u Ciebie z tym ponoć nienajlepiej.
                        • agatina8 Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 16:11
                          No coz, zrobie co w mojej mocy zeby zbytnio z taty przykladu nie brali....w kwestiach domowych oczywiscie, bo w innych: prosze bardzo!
                          • mps61132 Re: ten post to bazar 03.01.11, 17:00
                            Autorka poprosiła o radę i jak sama pisze już ją dostała i nawet przestała się wypowiadać,być może nawet tutaj zaglądać,a Wy kłócicie się już między sobą jak BABY W MAGLU.
                      • morekac Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 21:10
                        Ja też. Osobiście znałam jedną świętą i wiecznie zapracowaną kobietę, która swoich synów wychowała na panów baardzo tradycyjnie pojmujących rolę kobiety w domu oraz jedną starszą już panią, która umiała ustawić sobie synków (i córki też) tak, że w domu wszystko robili. Myślisz, że ona robiła cokolwiek? ;-)
                  • sueellen Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 20:02
                    > Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze
                    > synusie w niewyprasowanych koszulach chodza...

                    Mojemu moze ze 2 razy koszule wyprasowałam bo on był zajęty czymś innym (np karmieniem dziecka a sie spieszylismy), poza tym, nie przyszło by mi do głowy aby mu cokolwiek uprasowac. Sam sobie ciuchy kupuje, pierzemy na zmiane, sklada i prasuje sobie sam. Gdyby mi teściowa zasugerowała, że ja mam to robić, chyba bym ją śmiechem zabiła :P jeśli jejsyn pójdzie w niewyprasowanej koszuli to tylko i wyłacznie ze swojej winy. Ja się do jego koszul nie wtracam tak jak on nie wtraca się do moich spódnic.
                  • buba13 Re: Rozczulilas mnie do lez 01.06.16, 06:03
                    Agatina, a co proponujesz w przypadku braku kominka? Polowanie na dzikie bawoły?
                    A ponadto: czy prasowanie to zajęcie przekraczające możliwości prostego, męskiego mózgu?
                  • memphis90 Re: Rozczulilas mnie do lez 01.06.16, 20:23
                    >Oczywiscie, ze pomoze, chocby drewna do kominka przyniesc...
                    Oj tam drewna- a marchewkę skrobie? Obiad szykuje? Sprząta u teściów ze stołu?

                    >Jak synowa woli poczytac niz zrobic co niezrobione to potem nie wygadujcie, ze synusie w >niewyprasowanych koszulach chodza...
                    Wyprasowanie koszuli jest zadaniem tego, kto tę koszulę nosi, a nie kobiety.
                  • mamagapka Re: Rozczulilas mnie do lez 03.06.16, 14:34
                    Ale synuś powinien być w stanie sam zadbać o swoją koszulę :-) ... a jeśli teściowa "czytała przed telewizorem" i nie robiła nic to jak synusiowi udało się przetrwać? Myślę że to raczej ty utrzymujesz męża w przekonaniu że nie musi nic robić w domu, a jak coś robi to tylko "pomaga" a nie wykonuje swoje obowiązki. I masz żal o to, że wszystko robisz sama.
                    • a.nancy Re: Rozczulilas mnie do lez 03.06.16, 23:37
                      mamagapka napisała:

                      > ... a jeśli teśc
                      > iowa "czytała przed telewizorem" i nie robiła nic to jak synusiowi udało się pr
                      > zetrwać?

                      no przecie to feministka była :) pewnie teść wszystko musiał robić, biedaczek ;)
              • sueellen Re: Rozczulilas mnie do lez 03.01.11, 19:52
                O ja pikole.
                Kandydatka na pania domu... Halo! Czasy sie zmieniły. Kandydatki na panie domu są może miłe i pracowite ale przy tym.. po prostu głupie...
          • annb Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:09
            natychmiast wpłyń na syna aby zmienił dziewczynę
            ma by cicha, skromna, gotująca, zmywająca, a po obiedzie i podaniu deseru jeszcze powinna u przyszłych teściów na mopie pojezdzic
            Wtedy będziesz mogła w kregu znajomych chwalic się tanim, zdrowym robotem wieloczynnościowym
          • jowitka345 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 09:44
            fajnatoska napisała:

            Często moje znaj
            > ome opowiadają jak to ich dziewczyny sa skrzętne i jak chętnie pomagają im w ty
            > m i w tym a ja przytakuje, że u mnie jest ta samo.



            A moze te Twoje znajome tez oszukują, nie pomyslałaś??

            Poza tym to ja też niedawno dopiero zaczełam sie wcinac teściowej do kuchni bo... ja z natury nie lubię gotować ( bo niby gdzie jest napisane, ze dziewczyna MUSI UMIEĆ lub LUBIĆ gotować?). Moze dziewczyna nie umie a wstydzi sie przyznac do tego a Ty powinnaś sie cieszyć, ze syn z dziewczyna bardzo dobrze sie dogadują a nie oczekiwac , ze będzie pomagała Ci w robotach domowych. Dziewczyna jak będzie chciała to napewno coś ugotuje Synek z głodu nie umrze ( w najgorszym wypadku ty mu zrobisz:)). Poza tym moze z domu wyniosła to, ze nieladnie sie komus w kuchni kręcić. Ja jak juz cos gotuję to nie lubie jak mi sie ktos po kuchni kręci i sama też wychodzę z tego zalożenia, ze ktos nie lubi.
          • beznickova Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.06.16, 13:31
            > Często moje znaj
            > ome opowiadają jak to ich dziewczyny sa skrzętne i jak chętnie pomagają im w ty
            > m i w tym a ja przytakuje, że u mnie jest ta samo.

            Pociesz się, że może w ich opowiadaniach jest tyle prawdy, co w Twoim przytakiwaniu ;)
          • lokitty Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 22.06.16, 07:14
            Łomatko!!!
            :D :D :D
            Wyartykułuj czym prędzej swoje oczekiwania, panna ma jeszcze szansę wszystko przemyśleć i poszukać sobie innego faceta, innego związku, w którym nie będzie przez matkę chłopaka traktowana w staromodnym niewolniczym stylu.
            Brrr.
            Ona czuje się gościem i widać, że nie ma najmniejszej ochoty nikomu w du... włazić.
    • shemreolin Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 17:57
      Gdybyś miała córkę, która by przyszła na obiad ze swoim chłopakiem, oczekiwałabyś, że ten chłopak będzie pomagał w gotowaniu i sprzątaniu? Wygląda na to, że uważasz, że kobiety powinny obsługiwać stół i kuchnię i jest to wpisane w ich zakres obowiązków niezależnie od tego czy są czyimiś gośćmi czy nie. Jak dla mnie to dziewczyna twojego syna jest w twoim domu gościem i jak gościa powinnaś ją traktować. Jeśli oczekujesz od niej pomocy to ją poproś wcześniej (dziewczyna idzie do teściów ładnie ubrana, na obiad, a tu jej każą marchewkę obierać). Inną sprawą jest to, że to wspaniałe, że syn ci pomaga i tak właśnie powinno być. Jeśli go usadzisz przy stole jak królewicza i karzesz go obsługiwać przez jego dziewczynę w jego domu rodzinny,, to jak myślisz, jak ona się poczuje? Jaki przekaz trafi do twojego syna i jego dziewczyny?
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:04
        shemreolin, ja nie oczekuję, żeby dziewczyna syna i nas obsługiwała. Ja tylko w duszy bym sobie pragnęła, żeby mi trochę pomogła i nie tak, żeby syn siedział jak królewicz bo nie jest tego nauczony ale, żeby wspólnie z nim mi pomagała. Żebyśmy razem nakryli do stołu i razem usiedli do stołu. A jest tak, że ja padnięta siadam już, nie mając na nic ochoty więcej.Bo jak do tej pory to syn i mąż mi pomaga a ona siedzi jak księżniczka. I z tego co mi co nie co wspomniał to będąc w jej domu u rodziców w gościnie pomaga jej po równo z nią.
        • shemreolin Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:12
          Ja także jestem z tych, które zawsze spytają czy pomóc, ale w sumie nie każdy tak musi mieć. To o czym piszesz to tylko wyjęte z kontekstu zdarzenia. Sama widzisz jakie są ogólne relacje między Tobą a dziewczyną syna, wyczuwasz czy swobodnie się czuje w twoim domu. Wiele kobiet nie znosi jak im się w kuchni pomaga i może ona nie chce się wpychać z pomocą. Inna sprawa, że skoro mąż i syn ci pomaga to w sumie może ona nie chce się tam pchać między was. Nie wyobrażam sobie (chyba, że masz wielka chałupę i obsługujesz 50 gości) żeby potrzebna była aż taka ilość ludzi do pomocy w kuchni. Realia zazwyczaj są takie, że w kuchni czy salonie nie pomieści się więcej niż kilka osób, które mogą pomóc, bo jak wejdzie więcej to się robi rozgardiasz. Nie uważasz, że dwie męskie pary rąk do pomocy to i tak całkiem sporo? Czy naprawdę aż tak dużo tego gotowania / sprzątania, że potrzeba aż tyle rąk do pomocy?
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:14
          Dziewczna prawdopodobnie nie ma zdolności czytania w duszy. Powiedz wprost, czego oczekujesz i tyle.
          dziewczyna jest gościem i nie "siedzi jak księżniczka", tylko jak dobrze wychowany gość, ktory nie będzie właził gospodyni do kuchni, póki gospodyni jasno i wyraźnie nie poprosi o pomoc.
        • triss_merigold6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:15
          - otwarty komunikat: zrób to i to lub - rzadsze rodzinne obiady
          Inna opcja: dziewczyna jest gościem i czuje się gościem. Ja w obcym domu też się nie wyrywam do zmywania czy obierania ziemniaków i mam niską tolerancję na gości kręcących się po kuchni.
          • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:31
            Żebyśmy się dobrze zrozumiały: Ja nie wymagam, żeby gość mi tyrał w domu i przebywał w kuchni, zmywał gary i gotował obiady oraz obsługiwał za mnie moich innych gości. Ja tylko oczekiwałam, żeby padło zdanie: " Czy może w czymś pomóc?" :(
            • triss_merigold6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:34
              Ale po co? Chyba dla Twojej satysfakcji, że dziewczyna nie siedzi niezagospodarowana.
              • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:42
                Nie dla mojej satysfakcji.... po prostu z czystego odruchu ludzkiego, żeby pomóc innym kiedy samemu można.
                Ale chyba nie miałam racji jak wynika z komentarzy. Nie będę więc wracała do tego tematu.
                Myślę jednak, że większość odpowiadających są osobami młodymi. Może z czasem też inaczej spojrzą na podobne dylematy niż obecnie.
                Pozdrawiam wszystkich, z którymi mogłam podyskutować. Wiele mi to uświadomiło.:)
                • triss_merigold6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:51
                  Hm... o wiele rzeczy można mnie posądzać ale nie o młodość.
                  Rola gościa nie zobowiązuje do pytania o pomoc. Rola domownika - owszem.
                • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:17
                  Biorąc pod uwagę, ze mój syn ma narzeczona i to od dobrych paru lat, nie wiem, ile czasu zajmie ni spojrzenie na sytuację oczyma osoby niemlodej.
                • tully.makker Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:44
                  > Myślę jednak, że większość odpowiadających są osobami młodymi. Może z czasem te
                  > ż inaczej spojrzą na podobne dylematy niż obecnie.

                  Moj starszy syn ma 18 lat a jego znajomi siedza u nas prawie non-stop. Oczekuje, ze to syn bedzie sie troszczyl o swoich gosci i po nich sprzatal, ja moge ewentualnie sluzyc porada lub pomoca. Syna na ogol angazuje znajomych obu plci w szykowanie posilkow czy cos w tym rodzaju, ale to jego goscie i jego wybor.

                  Nie sadze, bym zmienila zdanie.
                • yenna_m Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 23:48
                  napisze troche z innej strony
                  przyszlam do tesciowej na proszony obiad
                  ubralam sie bardzo elegancko - bialuski kostiumik, te sprawy

                  wymieklam, kiedy tesciowa zaproponowala mi, zebym pomogla jej obierac ziemniaki ;)
                  odmowilam
                  moje ubranie absolutnie nie nadawalo sie do podejmowania jakichkolwiek prac domowych :P
                  poza tym zostalam zaproszona jako gosc na obiad a nie jako kucharka do kuchni ;)
                  jesli kogos do sibie zapraszam to nie stawiam go przy garach - proste :)

                  nie, zebym byla nieuzyta - w moim domu gosc to gosc - nie ma prawa mi latac po kuchni ;) tym bardziej, gdy ubrany zupelnie nie do skrobania ziemniakow ;)
                  ma siedziec, pieknie wygladac, wspaniale sie czuc i sie goscic (dotyczy rowniez tesciowej, bo po prostu nie znosze, gdy mi tesciowka lata po kuchni ;) )
                • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:14
                  ale skoro 3 osoby pracują, to do czego tam jest jeszcze potrzebna pomoc?
                • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 11:43
                  dlaczego tak uważasz? znam kilka osób z tego forum i wiem, że niektóre są takim wieku, że mają i dorosłe dzieci i takie, które już założyły rodziny i spodziewają się wnuków
                  mi też blisko do 40-stki, więc raczej młodziutką siksą nie jestem :D
                  i nie ma co się fochować :D
          • totorotot Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 06.01.11, 20:27
            Też sobie nie wyobrażam, że idę w gości a tam oczekują, że będę pomagać w kuchni :-)) No bez przesady. Jak u siebie goszczę rodzinę to też nie oczekuję, że ktoś mi będzie pomagał, tylko sobie tak wszystko przygotowuję (wraz z mężem) wcześniej, aby dać sobie samej radę. Jeśli wiem, że gości będzie więcej niż 20 osób, proszę o pomoc panią i ona parzy kawę i wnosi potrawy. Nie rozumiem, w czym problem. Chodzi Ci zapewne o to, aby pannica się ukorzyła i poznała swoje miejsce w hierarchii?
        • nutka07 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 18:42
          Siadasz padnieta nie majac ochoty na nic wiecej. A jak jej nie ma to masz wiecej sily?

          I oczywiscie nie uprzedzasz sie do niej, nawet jak siedzi jak ksiezniczka.

          Nie rozumiem dlaczego ma szykowac obiad w Twoim domu. Obierac marchewke? Na zmiany dekoracji tez dasz jej wolna reke i zagladanie do polek? Dziewczyna nie jest u siebie w domu. Nakrecasz sie na nia i tyle. Co dziwne masz dwoch mezczyzn, ktorzy wykonuja swoje obowiazki razem z Toba a Tobie nadal malo. Coz takiego robisz na te obiady.
          Zamiast zrzedzic i ja obsmarowywac, poprosilabys zeby zaniosla talerze na stol, sztucce czy napoje. Mowisz do meza ze ma podszykowac obiad a oczekujesz, ze ona to zrobi.
          No i ona napewno nie zauwaza, ze jestes na nia 'sfochowana'.
          I jaki to wielki wstyd przyznac sie, ze dziewczyna syna nie pomaga. Trzeba klamac i przytakiwac, ze u Ciebie jest tak samo. Przeciez to jest smieszne.
          • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 11:40
            o to to - też mi się w oczy ta KSIĘŻNICZKA rzuciła :-/
            sam fakt nazywania jej świadczy już o twoich niezbyt pozytywnych uczuciach w stosunku do niej
          • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 11:41
            fakt - tekst o podszykowaniu obiadu można rozumiem
            podgrzanie gotowej zupy
            albo
            obranie ziemniaków, zrobienie surówki, przygotowanie dania mięsnego, włożenie na talerz, podanie, pozmywanie
        • totorotot Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 06.01.11, 20:22
          >.Bo jak do tej pory to syn i mąż
          > mi pomaga a ona siedzi jak księżniczka

          Jest gościem. Nie musi w niczym pomagać. Jeśli Ci to nie odpowiada-nie zapraszaj.Może ona wyczuwa Twoją niechęć/dezaprobatę i krępuje się przebywać z Tobą w jednym pomieszczeniu wspólnie skrobiąc marchewkę. A może nie lubi czynności kuchennych i to jej święte prawo.

          ja padni
          > ęta siadam już,

          gdyby jej nie było nie siadałabyś padnięta? Mierz siły na zamiary, skoro nie dajesz rady, przygotowuj skromniejsze posiłki.
        • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:13
          to co Ty robisz obiad z 12 dań, że 3 osoby zapitalają i Ty ciągle padasz ze zmęczenia???
          ja myśle, ze tu nei chodzi o Twoje zmeczenie - tylko o Twoje przekonanie, ze kobieta powinna zapi..alać w kuchni zawsze i wszędzie, i status gościa jej nie przysługuje, co najwyżej status służącej. radzę zrewidowac poglądy, bo te są zwyczajnie szkodliwe dla Twojego syna.
        • asia_i_p Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 10.01.11, 12:35
          To co wy robicie na ten obiad, że trzy osoby pracują, a ty i tak jesteś padnięta?
        • mgd3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 08:56
          Po prostu takie zacofane farmazony że aż się czytać nie chce. Dziewczyna może być super panią domu, pracowitą itp. ale u Ciebie jest GOŚCIEM!!! Jak przyjeżdżam to teściów, to przez myśl mi nie przeszło żeby się rzucać do pomocy przy czymkolwiek. Może po prostu tak została wychowana. Mnie do szału doprowadzają ciotki, które przyjeżdżają i pchają się do kuchni "pomóc, przynieść, pozmywać". To mój dom, i skoro np. zapraszam ich na obiad to spodziewam się, że siądą sobie grzecznie przy stole i poczekają aż ich obsłużę skoro zaprosiłam :/
          Babcia mojego męża ma takie podejście - wyraźnie jest oburzona tym, że przyjeżdżam i nie pomagam. A jak prosi żeby coś tam zrobić - to robi to mój mąż. To po prostu jakaś abstrakcja, żeby "pomagać" przyjechawszy do kogoś w gości. Normalna, sprawnie fizyczna osoba, nie jest w stanie "obrobić" swojego gospodarstwa?
        • a.nancy Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.06.16, 23:42
          fajnatoska napisała:

          > A jest tak, że ja padni
          > ęta siadam już, nie mając na nic ochoty więcej.Bo jak do tej pory to syn i mąż
          > mi pomaga

          to widocznie za mało pomagają, skoro taka padnięta jesteś. trzy osoby do zrobienia obiadu to aż nadto.

          > a ona siedzi jak księżniczka.

          ma prawo, bo jest GOŚCIEM.

          > I z tego co mi co nie co wspomniał to b
          > ędąc w jej domu u rodziców w gościnie pomaga jej po równo z nią.

          ona pomaga, bo w domu jej rodziców gościem nie jest (BTW, pacz pani, jednak coś zrobić potrafi). on pomaga, bo widać chce/uważa że powinien, i skoro to wychodzi z jego inicjatywy, to nikt go z kuchni nie wyrzuci. CHCE, ale NIE MUSI. bo jest GOŚCIEM.
      • hanusinamama Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 21.12.17, 20:41
        Jestem córka, mam męża. Mąz pomaga jak jest obiad czy swieta. I nie tylko w np przyniesieniu krzeseł, podawanie do stołu, noszenie kawy czy sprzątanie ze stołu. Nie wiem co w tymd ziwnego. Tak mama zaprasza nas na wigilię, ale zaprasza w sumie 16 osób sama ma latać jak służaca wokół ich wszystkich. U mnie tez tak jest ze jak jade do tesciowej to sie jej pomaga, jak do ciotki to jej pomaga. Jak poszłam na urodziny do sasiadki i było sporo osób to tez pomagalismy roznosic dania czy kawę.
    • asocial Nietaktowny chlopak corki. Nie pomaga mi w kuchni! 02.01.11, 18:53
      Najbardziej podoba mi sie ten fragment:

      fajnatoska napisała:

      . Nie mam córki, która mogła by mi pomóc. I tak to wygląda, że podaj
      > ąc do stołu czy przygotowując posiłki pomaga mi syn a jego dziewczyna siedzi i
      > patrzy.

      Nie masz corki, ale masz syna. Wiec ciesz sie, ze synek podnosi tylek i pomaga.
      Dlaczego mialaby tobie pomoc ONA a nie Twoje wlasne dziecko? bo jest dziewczyna? Jakos nie wierze, ze gdybys miala corke, to bys wlepila post: ¨niekulturalny chlopak dziewczyny: nie pomaga mi w kuchni¨. Prawda, ze chodzi o plec? Te czasy szczesliwie juz minely i posiadanie waginy nie zobowiazuje do tzw. gospodarzenia.

      Wg lepiej, zeby to syn szwendal mi sie po kuchni i zagladal do garnkow a nie badz co badz obca dziewczyna. Ale tobie najwyrazniej chodzi o plec: synek powinien siedziec, a obca panienka pomagac.

      Moja tesciowa na szczescie nigdy nie miala takich zapedow. Pomagam jej raczej sama z siebie, ale najczesciej moje pomaganie ogranicza sie do namowienia faceta (a jej syna) do pomocy.
    • menodo Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:13
      Wiele zalezy od relacji miedzy Wami, jak bardzo jest zazyla, i tego, jak czestym gosciem w Twoim domu jest dziewczyna Twojego chlopaka.
      Ja widuje dziewczyne swojego syna kilka razy w roku (od szesciu lat) - sa to wizyty zapowiedziane; kiedy nas odwiedza, przygotowuje obiad wczesniej i nie oczekuje od niej pomocy "w obieraniu ziemniakow"; przy obsludze stolu pomaga mi corka i syn.

      Kiedy moja corka czasami jest zapraszana do swojego chlopaka na obiad, czasem pyta, czy w czyms pomoc i wtedy slyszy - alez ty jestes gosciem (wlasnie ja o to zapytalam). Raczej jej chlopak pomaga mamie i dla niego tez jest to calkowicie naturalne zachowanie.

      Nie widze w tym niczego nietaktownego.
      • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:24
        Menodo, Twój komentarz jest najbardziej stonowaną i rozsądną odpowiedzią na moje wątpliwości i tego właśnie oczekiwałam zaczynając mój temat na tym forum a nie ataku na mnie, że może bronię tyłka mojego syna czy czegoś w tym stylu.. Ja podobnie jak Ty widuje dziewczynę syna kilka razy w roku i czytając powyższe komentarze dotarło do mnie, że nie powinnam w podświadomości mojej oczekiwać od dziewczyny syna jako gościa , żeby oferowała swoją pomoc. Nie mam również żadnych uprzedzeń do niej co mi sugerowano w innych komentarzach. Syn mi pomaga, mąż również i tak zostanie.
        Może moje wątpliwości wzbudziły moje znajome, które przechwalały się jak to im pomagają dziewczyny ich synów czy córki u ich teściowych.
        Dziękuję menodo za Twój komentarz. Pozdrawiam :)
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:33
          To widzisz ją 'często" czy "kilka razy w roku". Bo naprawdę, jak "kilka razy w roku" to nalezałoby może potraktować ją jak goscia? Z Twoich postów przebija niechęć do dziewczyny, "księżniczki", siedzacej przy stole, gdy biedna gospodyni pada z nóg.
          Myslałam, ze dziewczyna przychodzi regularnie i często. Przy rzadkich wizytach oczekiwanie na pomoc jest nietaktem.
        • sueellen Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:22
          No wiesz co, przeginasz i to zdrowo. Widzisz dziewczyne kilka razy w roku i masz pretensje, ze nie pomaga. Cos mi sie zdaje ze laska wyladuje na forum mlodziutkie mezatki z pytaniem "jak wymigac sie od obiadu u tesciowej"
    • boo-boo [...] 02.01.11, 19:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • luna15 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 19:31
      Hmm, szczerze mówiąc zawsze jak jestem u kogoś i ten ktoś się miota po kuchni i widać że brakuje mu pary rąk - pytam czy nie pomóc, podobnie moja bratowa mojej mamy, nie widzę w tym nic dziwnego.Zapytać zawsze można szczególnie gdy w jakimś domu przebywa się często.
      • marzeka1 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 20:38
        Są za to ludzie, którzy zareagują dopiero, gdy powie im się otwartym tekstem i tyle.
        Chcesz pomocy także od niej? powiedz to wprost.
    • edw-ina Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 20:57
      A ja myślę, że w ten sposób sprawdzasz, czy jeśli dziewczyna zmieni się w żonę, to będzie opiekowała się twoim synem. I chcesz widzieć jak rwie się do tych talerzy, ustawiania ich i podsuwania pod nos.
      Ja pomagam przy obiedzie tylko, jeśli jestem w domu, w którym czuję się swobodnie - w moim domu rodzinnym, w domu szwagierki. Ale nawet w domu mojej siostry, w którym z racji odległości nie bywam tak często, nie potrafię sama z siebie wleźć do kuchni i bez pytania coś robić.
      A na przyszłość poznając dziewczyny syna zwracaj raczej uwagę na ich inteligencję, poczucie humoru, rozsądek, zaangażowanie w związek, szacunek do ludzi itp., a nie na to, czy z własnej potrzeby obierą marchewkę. Obiadkiem małżeństwa nie stworzy.
      • ewenny58 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:31
        dziewczyna mojego syna przychodzi do nas prawie w każdą sobotę od 4lat
        idą na górę do jego pokoju i tam siedzą cały wieczór
        picie i jedzenie robią sobie sami
        niekiedy ich częstuje naleśnikami, plackami ziemniaczanymi czy innymi "specjałami"
        frytki robią sobie sami
        od czasu do czasu przynosi ciastka, które sama piecze
        nigdy mi nie pomagała
        kiedy wychodzi do domu, wchodzi do nas do pokoju, chwilę rozmawiamy, niekiedy wypije coś zimnego i syn ją odprowadza do domu
        sporadycznie wpada do mnie do pracy, żeby powiedzieć "dzień dobry" i ucieka dalej
        ja za to byłam taką bardzo starającą się kandydatką na synową i nic z tego nie wyszło
        od prawie 30lat moja niedoszła teściowa jak mnie spotyka na mieście nie może odżałować, że to nie ja zostałam synową
        ja jednak nie żałuję
      • chicarica Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 09:53
        O, to, to. To jest casting na robota wieloczynnościowego.
    • mrowkojad2 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 21:40
      Moim zdaniem przesadzasz, skoro dziewczyna syna jest w twoim domu gościem rzadko, to pewnie czuje się niepewnie, woli zejść z drogi. Być może uważa, że nie powinna się narzucać. Ja przynajmniej jak jestem z wizytą u teściowej, to jakoś wielce nie wyskakuję z pomocą, owszem coś tam przyniosę, wyniosę ze stołu, ale żebym miała ziemniaki obierać albo marchewkę, to nie. Uważam, że gdybyś jej powiedziała, pomóż mi, złociutka, z tymi talerzami, to wyszłoby to z korzyścią dla wszystkich, a tak to fochujesz się nie potrzebnie, ona zapewne o czuje, więc tym bardziej ma opory.
      Bratowa mojego męża lubiła się tak wyrywać z pomocą zawsze, no i kiedyś w trakcie wizyty u teścia i jego obecnej małżonki zmajstrowała jakiś wystawny obiad. No i machnęła dwie gafy za jednym zamachem: żona teścia była wściekła, że jej ktoś się pałęta po kuchni, a po drugie bratowa o wiele lepiej gotuje, więc zachwyty nad smakiem danie nie przypadły pani domu do gustu.
      • marina2 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 22:12
        tak dla statystyk:przesadzasz
      • lilo25 Spojrzenie z drugiej strony:) 02.01.11, 22:26
        Więc ja napiszę jak to z drugiej strony wygląda! Zawsze byłam chętna do pomocy jeszcze nieteściowej potem teściowej. Wspólne przygotowywanie posiłku, nakrywanie BYŁO fajne. Miałyśmy okazję chwilkę pogadać tak sam na sam, lepiej się poznać. Obgadać potrawy i takie tam babskie sprawy. Inicjatywa pomocy zawsze wychodziła ode mnie, ale...
        No właśnie teściowa tak się przyzwyczaiła, że teraz jak przyjeżdżamy z całą rodziną (2 małych dzieci) czeka na mnie nienakryty stół, wędlina do ułożenia na półmiskach i teściowa:) Wkurza mnie to niezmiernie, zwłaszcza, że teściowa nie pracuje, ma męża i syna do pomocy na miejscu! Wizyty są zapowiedziane z wyprzedzeniem. Więc ja nakrywam, a panowie patrzą. Zawsze mówię, że może chłopcy niech się poruszają, ale teściowa i chłopcy też udają, że nie słyszą. A najlepsze jest jeszcze to, że w trakcie spotkania kiedy jest więcej osób teściowa woła mnie do kuchni, żebym a to ciasto pokroiła, wędliny dołożyła, sprawdziła czy bigos dobrze się podgrzał itp., a ma jeszcze drugą synową, której nigdy nie widziałam w kuchni u teściowej.
        Więc może dziewczyna dobrze robi od razu stawiając granice. (z tą marchewką, która zabarwia ręce to ogólnie przegięcie).
        Dodam, że ja od nikogo nie wymagam aby mi pomagał w kuchni jak mam gości!
        • mps61132 Re: 02.01.11, 23:15
          Nie obraź się,ale chyba troszkę przesadzasz.Uprzedzę Cię,że nie jestem młoda,moje dziecko już prawie biega na randki.Kiedy mój chłopak,obecnie mąż,wziął mnie do rodziców na obiad też nie pomagałam,mama męża przygotowywała wszystko sama,córki też nie miała.Kiedy potrzebowali pomocy bo teściowa była w sanatorium to przyjechali do mnie (chłopak był w wojsku) i spytali czy zgodzę się u nich zamieszkać i gotować do powrotu przyszłej teściowej i zgodziłam się.Potem natomiast po ślubie sama pytałam czy w czymś pomóc i coś zrobić a teściowa przyjeżdża do mnie i siedzi i powiem Ci,że cieszę się z tego że ktoś nie krząta mi się po kuchni,nie zagląda do szafek,w gary i nie steruje mną.Najwyraźniej dziewczyna jest tak wychowana,że jest w gościnie i w cudze gary nie zagląda (sama też bym się tak zachowała),albo jest poprostu leniem.Bez Twojego powiedzenia nie ma śmiałości się narzucać.Uszanuj to,ewentualnie zrób skromniejszy obiad,ale puki co nie oczekuj pomocy bo to jest naprawdę niezręczne.Jestem przekonana,że gdybyś już była jej teściową to pomagałaby ale jesteś na razie obcą osobą,a ona jest w obcym domu.Pozdrawiam
          • tully.makker Re: 03.01.11, 11:09
            Kiedy potrzebowali pomocy bo teściowa była w sanatorium to p
            > rzyjechali do mnie (chłopak był w wojsku) i spytali czy zgodzę się u nich zamie
            > szkać i gotować do powrotu przyszłej teściowej i zgodziłam się.

            O ja pierpapier... Kiedy tesciowa wyjechala za granice na 3 miesiace to raptem okazalo sie, ze tesc doskonale potrafi gotowac. Ozywiscie mial nadzieje, ze gdy przyjechalismy na kilka dni, to ja stane do garow, ale niestety, nic z tego. Chetnie pomoge, np pozmywam, zrobie surowke, ale nie bede wykorzystywac swojego urlopu, zeby obslugiwac tescia, ktory od 16 lat nie pracuje, a w domu ma pelna obsluge zony.
            • mps61132 Re: do tully,makre 03.01.11, 12:55
              No to jesteś leń.Czytaj dobrze post...byłam wtedy panienką,uczyłam się a to były wakacje,a teściów mam ze ws,więc facet nie leży przed TV tylko ma co robić na gospodarce a Ty nie krytykuj jak nie doczytasz.
              • purpurowa_komnata Re: do tully,makre 03.01.11, 13:14
                mps61132 nie denerwuj się.
                byłam wtedy panienką,uczyłam się a to był
                > y wakacje,
                to była dość dziwna prośba-nie chodzi nawet o to ,ze Ty się zgodziłaś-ale o propozycję jaką otrzymałaś.
                O ile rozumiem pomoc przy żniwach np. kilka dni-bo ktoś zachorował, o tyle darmowa kucharka mnie dziwi.
                Przygotować sobie jedzenie daliby radę sami-pewnie byłoby trudno-ale chcieć to móc.
              • tully.makker Re: do tully,makre 03.01.11, 13:41
                No to jesteś leń.

                Absolutnie, jestem leniwa i dumna z tego. Gdyby nie lenistwo, wciaz siedzilibysmy na grzewach i wyskrobywali patykiem robaki z dziupli na obiad. Tobie odpowiada robienie za sluzaca tesciow, i cool. Rozumiem, zebyla to inwestycja w zlapanie chlopa, ale zrozum, nie kazdy ma potrzebe lapania mezczyzny na obsluge.
                • mps61132 Re: ale ubaw....do tully.makker 03.01.11, 15:30
                  Ale jesteś głupią babą,nie wiesz czemu pomagałam i piszesz takie bzdury że aż się uśmiałam.Lepiej weź się za robotę,a nie tylko wchodzisz na każde tematy na tym forum i się wypowiadasz,a złośliwa jesteś że hej...koń się uśmiał.Z tych nudów to aż kipisz.
                  • powerextension Kotek, a po co się zapowietrzasz 03.01.11, 23:58
                    Koleżanka dobrze napisała, był to Twój sposób na złapanie męża.
                    Lektura - pobieżna nawet - Chłopów czy bardziej skomplikowanych tekstów traktujących o życiu na wsi, pokazuje, że gospodarze najmowali do pomocy bezrolnych tudzież parobków albo wyrobnice. Najmować zaś oznaczało płacić za robotę.
                    Ty najwyraźniej trafiłaś na takich, którzy o sensownym gospodarowaniu chyba nie słyszeli i potrzebowali taniej i darmowej siły roboczej. Miałaś w tym interes, nadałaś się i szafa gra.
                    Z tym, że nie dla wszystkich kobiet szczytem marzeń jest małorolny.
                    BTW jakoś obrodziło na forum w potomków małorolnych/bezrolnych - stąd ten wzorzec i tradycja kobiety woła pociągowego, panny służącej i dziewki do wszystkiego w jednym.
                    • mps61132 Re: Kotek, a po co się zapowietrzasz 04.01.11, 09:25
                      I druga żałosna i wszechwiedząca się znalazła.Jest takie forum dla takich księżniczek jak Ty,nazywa się WIEDŹMOWO,to chyba coś dla Ciebie.
                      A tak na marginesie....KOTKIEM dla CIebie je jesteś,no chyba że jesteś lezbijką.Cmok.
        • tully.makker lilo 03.01.11, 11:05
          Ale czyja to wina, ze TY dajesz sie wykorzystywac? Po prostu nie rob i juz.
      • totorotot Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 06.01.11, 20:36
        ś w trakc
        > ie wizyty u teścia i jego obecnej małżonki zmajstrowała jakiś wystawny obiad

        zatłukłabym
      • eriu Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 18.01.18, 12:14
        Bym się wściekła, że ktoś mi nieproszony wchodzi do kuchni i gotuje. Skąd wiesz jak coś ktoś planuje? Może nie ma za dużo kasy i rozkładał składniki na wiele dni a taka osoba wlezie do kuchni i machnie obiad ze wszystkiego. Szczyt chamstwa i tyle.
    • purpurowa_komnata Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 02.01.11, 23:09
      Wg. mnie przesadzasz. Problem robisz ze względu na płeć.
      Tego samego nie wymagałabyś z pewnością od hipotetycznego chłopaka córki.
      Reasumując. Jeśli ktoś tu jest nietaktowny to raczej Ty droga autorko.
    • chicarica Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 09:50
      Kiedy do mnie przychodzą goście, to my (ja + mąż) ich obsługujemy. Nie wymagam od gości pomocy w kuchni.
      Kiedy jestem u teściów, oni również nie wołają mnie do kuchni. Ja ze swojej strony zawsze pytam czy mogę coś pomóc, oni zawsze zapewniają że nie. U mnie w domu to samo - kiedy oni przychodzą, zostają obsłużeni, nie ma mowy żeby gość w moim domu musiał obierać marchewkę na obiad czy zmywać gary. Zresztą gary zmywa zmywarka.
      Piszesz "nie mam córki, która by mi pomogła" - widocznie Ty uważasz, że to kobiety są od obsługi kuchni. Masz prawo tak uważać, ale dziewczyna Twojego syna ma prawo mieć inne zdanie. Zapewne kiedy on ją odwiedza, również jest obsługiwany.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 10:42
      Zgadzam sie z wiekszoscia. Po pierwsze dziewczyna jest gosciem. Po drugie skoro 3 z 4 osob pomagaja w przygotowaniach do obiadu to moze zwyczajnie nie widzi potrzeby pomocy a swoja droga nie wiem jak wtedy mozesz byc padnieta. W ogole to uwazam ze od pomagania w takiej sytuacji jest syn. Po trzecie bycmoze sie krepuje. Po czwarte sporo osob do takiego pomagania podeszloby niechetnie (ja przynajmniej). Po piate - moze nie umie gotowac lub gotuje inaczej niz ty i nie wie jak pomoc.
      U moich rodzicow maz robi sobie kawe, herbate, kanapke czy bierze owoc, ale nikt nie oczkuje od niego pomocy w przygotowaniu obiadu. U tesciow ja to samo, kawa, herbata itp., no, lazienke zawsze zmywam po sobie :)

    • zolla78 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 11:05
      Miałam okazję bywać kilka razy w takich sytuacjach jak dziewczyna twojego syna i nigdy nie deklarowałam pomocy w przygotowaniu obiadów. Nie przyszło by mi to po prostu do głowy. Raz, że jestem jednak gościem, dwa - większość osób nie lubi jak wtrącać mu się do kuchni, a trzy - uważałabym wręcz za niestosowne wymaganie takiej pomocy ode mnie, jeżeli może pomóc własny syn czy córka, cztery - po prostu nie bardzo odnajduję się w kuchni, zatem na dzień dobry miałabym przechlapane u takiej teściowej. Oczywiście gdyby mnie poproszono o taką pomoc to nie miałabym nic przeciwko by to zrobić. Podobnie gdyby była jakaś sytuacja podbramkowa, że np. widzę, że ktoś nie może czegoś unieść lub zdążyć z czymś. W zniesieniu naczyń to i owszem - deklarowałam pomoc, ale zwykle mówiono mi, że jestem gościem i sobie ktoś poradzi i też nie na początku wizyt, ale jak już trochę się poznałam z potencjalną teściową. I przyznam, że mi też wychodzi z Twojego posta, że podchodzisz do tej kwestii trochę stereotypowo - na zasadzie, że dziewczyna syna to powinna się nie wiem jak garnąć do kuchni i pomocy teściowej. Zastanów się czy do chłopaka córki miałabyś w tej sytuacji takie same obiekcje.
    • agatina8 Masz racje 03.01.11, 11:23
      Jezeli dziewczyna czesto Was odiwedza i to cos powaznego to powinna pomoc i nie dla samej pomocy sama w sobie, ale zeby pokazac sie od dobrej strony. To, ze nie domysli sie aby pomoc to o niej zle swiadczy, ze jest po pierwsze malo domyslna, po drugie leniwa. Tragedia. Sorry, ale jak napisalam ponizej tak uwazam i dziwie sie , ze wiekszosc opowiada sie za tym, ze ma nie pomagac, jasne nie ma obowiazku, absolutnie, ale zle to o niej swiadczy.
      Pozdrawiam
    • agatina8 chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 11:27
      bo widze, ze wszyscy jakos o tych marchewkach pisza, ale o srzatnieciu talerzykow np i odniesieniu do kuchni, pomocy przy nakrywanu do stolu...
      • verdana Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 11:46
        Dobrze wychowany gość nie pcha sie do kuchni bez zaproszenia. dziewczyna nie ma być slużącą, pomagającą w gospodarstwie domowym, wtedy pretensje bylyby słuszne. Słuszne byłyby też pretensje, gdyby poproszona nie pomagała. A tak jest gosciem i zachowuje się stosownie. Widocznie ma mylne wrazenie, ze jako dziewczyna syna jest pełnoprqwnym gosciem, a nie robotem do wyreczania potencjalnej tesciowej.
        • agatina8 Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 14:18
          Gdyby to byla jej pierwsza, druga cy trzecia wizyta to pewnie tak, ale ona powoli wchodzi w rodzine, robi sie troche jakby domownikiem. Ja jak jestem do kogos zaproszona to takze nie pcham sie do kuczni, chyba, ze chodzi o starych znajomych, wtedy sobie pomagamy w pierdolkach kuchennych..
          • purpurowa_komnata Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 14:22
            Mam syna-ale w życiu nie oczekiwałabym od gościa pomocy/ Od domownika tak, od gościa nie.
            • agatina8 Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 14:28
              tzn nie rozumiem, jaki idziecie do kuzynki, bliskiej kolezanki osob bliskich nie ruszacie tylka zeby pomoc talerzyki posprzatac????Bo ja tak i one tez....co innego jak zaprasza sie kogos z kim mniej sie znamy.....to co innego, czesto mi oferuja pomoc ale z usmiechem dziekuje i odmawiam
              • sanciasancia Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 14:44
                Od kiedy matka chłopaka jest kuzynką albo bliższą koleżanką?
                • agatina8 Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 14:47
                  Jezeli czesto bywa w domu to juz zaczyna byc bliska, ciekawe czy zdazy jej sie tam zanocowac? No chyba ,ze sa z soba od 3-4 mcy to zwracam honory..
              • morekac Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 15:52
                to co innego, czesto mi
                > oferuja pomoc ale z usmiechem dziekuje i odmawiam
                Ale gdyby ci nie proponowały, to miałabyś żal?
                • agatina8 Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 15:59
                  morekac napisała:

                  > to co innego, czesto mi
                  > > oferuja pomoc ale z usmiechem dziekuje i odmawiam
                  > Ale gdyby ci nie proponowały, to miałabyś żal?

                  Zal? Raczej nie, ale powiedzmy nie darzylabym jej sympatia ;-) A to chyba zle narazic sie tesciowej ;-)
                  • morekac Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 03.01.11, 21:01
                    No,ale przecież i tak z tego nie korzystasz.... istny pies ogrodnika. ;-)
      • attiya Re: chyba nie chodzi o przygotowanie obiadu 12.01.11, 11:52
        na szczęście nie każdy myśli kategoriami przyszłej podkuchennej i służącej
    • jo-asiunka Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 14:35
      Ja nie pomagam teściowej. Jestem z nią na pani (tzn. ona mówi mi po imieniu), bywam bardzo rzadko, czuję się nieswojo. Nie pomagam i już. Ona u nas też siedzi tylko przy stole i chwali - szczerze lub nie.
      Mój mąż w domu moich rodziców często coś robi, wyjmuje coś sam z szafki, nie puka do drzwi, kiedy wychodzi i wraca - czuje sięj ak u siebie, więc i uczestniczy w przygotowaniu obiadu.
      Moja mama czasem coś u nas robi - zawsze pyta jednak, co zrobić konkretnego.
      Różne są układy.
      • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 14:39
        To sie rozumie, ale laska moglaby spytac czy cos moze pomoc, jak to bliska dziewczyna to pewnie domownikiem kiedys zostanie...Nie wiem, ale mnie takie dziewczyny zle sie kojarza, bede gonic z domu, bede gonic ;-)
        • annb Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:19
          A może nie zostanie.Może będą mieszkać oddzielnie, nie z rodzicami chłopaka.

          a może poszli do lasu
        • mmk9 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:25
          agatina8 napisała:

          > To sie rozumie, ale laska moglaby spytac czy cos moze pomoc, jak to bliska dzie
          > wczyna to pewnie domownikiem kiedys zostanie...Nie wiem, ale mnie takie dziewcz
          > yny zle sie kojarza, bede gonic z domu, bede gonic ;-)

          Goń, przegoń wszystkie, unikną teściowej-jędzy. Strach pomyśleć, co spotkałoby taką, która rzeczywiscie zostałaby domownikiem...
          • joanna35 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:43
            > Goń, przegoń wszystkie, unikną teściowej-jędzy. Strach pomyśleć, co spotkałoby
            > taką, która rzeczywiscie zostałaby domownikiem...

            Też tak myślę, a dodatkowo nie bardzo wierzę , biorąc pod uwagę oczekiwania wobec potencjalnych synowych, w to przyuczanie synów do samoobsługi i pomocy w domu. Mój syn tez jest przyuczany i to od niego oczekuję pomocy w przygotowaniu poczęstunku i nie ma żadnego znaczenia czy gosciem jest kolega czy koleżanka.
          • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:44
            Domownikiem nie w doslownym slowa znaczeniu, mialam na mysli kims bliskim......moje drogie
        • brak.polskich.liter Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:43
          Gon gon gon! Najlepiej kijem od miotly albo innego mopa. Walek tez moze byc (tak bardziej oldskulowo).
          Mnostwo mlodych i fajnych kobiet bedzie Ci za to bardzo wdziecznych - unikna dzieki temu wdepniecia w zyciowa kupe.
          • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 15:45
            hahahha, raczej straci :-)
            • sueellen Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:25
              szczerze wątpię.
          • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:09
            Muszę córkę odpowiednio nastroić i uczulić: jeśli hipotetyczny teść z hipotetycznym mężem będą siedzieli za stołem i czekali na gotowe, a teściowa - latając dookoła tego stołu - poprosi moje dziecko o pomoc w kuchni, córka ma zwiewać natychmiast, byle dalej tak od niedoszłego męża, jak i jego matki.
            • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:11
              Słusznie, tak trzymać.
              • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:13
                Tak tak, macie racje, jak chlop nie pomaga to ziewac!
                • agatina8 Bo juz nie ma nic gorszego jak sie dwa lenie 03.01.11, 16:13
                  spotkaja.....
                  • verdana Re: Bo juz nie ma nic gorszego jak sie dwa lenie 03.01.11, 16:15
                    Taaak, wiadomo - ktoś nie zasuwający w gosciach, ktoś, kto uwaza,z ę czasm może usiąść i odpocząć to leń. Ja mam nadzieję, ze synowi się taki leń trafi.
                    • agatina8 Re: Bo juz nie ma nic gorszego jak sie dwa lenie 03.01.11, 16:20
                      Sory, ale napisalam w kontekscie powyzszej wypowiedzi .....
                • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:21
                  Tobie chłop nie pomaga i co, fajnie Ci? Parę postów wyżej chyba Ci się to nie podobało.
                  Boli Cię, że ktoś może mieć lepiej od Ciebie?
                  • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:27

                    kawka74 napisała:

                    > Tobie chłop nie pomaga i co, fajnie Ci? Parę postów wyżej chyba Ci się to nie p
                    > odobało.
                    > Boli Cię, że ktoś może mieć lepiej od Ciebie?

                    lepiej? Nie rozumiem! A ze niby laska bedzie siedziala i pachniala a maz bedzie przy niej zaiwanial? Jasne, juz to widze...mam nadzieje wychowac synow tak aby wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry wsrod rodzenstwa to tak jest) ale zyczylabym sobie dla nich zony, ktore sa rownie w tym dobre! A nie kocmoluchy, lezace na kanapie z nadwaga i wyslugujace sie chlopem...
                    • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:41
                      U mnie jest siostra wśród rodzeństwa - w sumie to ona najmniej robi. A kobieta nie wysługuje się chlopem - to chłopa dom i ma w nim pracować - nie na zasadzie "pomocy żonie", tylko na zasadzie "Mój dom, mój zas.. obowiązek".
                      • brak.polskich.liter Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:57
                        verdana napisała:

                        > A kobieta
                        > nie wysługuje się chlopem - to chłopa dom i ma w nim pracować - nie na zasadzie
                        > "pomocy żonie", tylko na zasadzie "Mój dom, mój zas.. obowiązek".

                        Przypuszczalnie to dlatego, ze jest, owa kobieta, "kocmoluchem, lezacym na kanapie z nadwaga" ewentualnie "siedzacym i pachnacym", jak to byla uprzejma scharakteryzowac Agatina.
                        Pozostaje nam ustalic, czyliz azaliz:

                        - kocmoluch moze nie posiadac nadwagi,
                        - kocmoluch moze kocmoluszyc w pozycji siedzacej,
                        - kocmoluch moze kocmoluszyc w pozycji lezacej, jednoczesnie pachnac,

                        Swoja droga, goraco wspolczuje mlodym panom wychowanym przez mamcie pokroju Agatiny. Rosnie taki w przekonaniu, ze z racji umiejetnosci sikania na stojaco przysluguje mu przywilej obslugi przez zenska czesc populacji (on moze od czasu do czasu POMOC), dorasta i nagle - jebut! - dostaje w twarz rzeczywistoscia, w ktorej leniwe kocmoluchy lezace/siedzace/pachnace/niepachnace wymagaja od niego ogarniecia jego czesci obowiazkow okolodomowych.
                        I zalamanie nerwowe tudziez przedwczesne wylysienie gotowe.
                        Zgroza, panie.
                        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:03
                          Albowiem dom kobiecą domeną jest i mężczyzna musi posiadać pracowitą żonkę, bo sam, misio biedny, rady sobie nie da. Bo nie umie, nawet jak umie.
                          Od czasu przecytania na emamie wątku, jak to trzeba po chlopie wszystko poprawiać, bo majtki wywiesza z prania nie w ta stronę co trzeba(rozumiem jedną idiotke, ale panowała niemal pełna zgoda, ze to zgroza) , zaczynam rozumieć biedne misie, ze palcem w domu nie ruszą. Zaradna, pracowita zona im na to nie pozwala.
                          • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:41
                            a mój chłop uważa, ze to ja źle wieszam pranie. nie mówiąc już o składaniu rzeczy i prasowaniu - po mnie trzeba tylko poprawiać :)
                            • marrysienka Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 22.06.16, 11:15
                              Jakby mój mąż mi coś takiego powiedział, to byłby ostatni raz, kiedy poprasowałam jego ubranie. Ale ja nie prasuję mojemu mężowi.
                        • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:11
                          Albo wspaniale wychowani synowie dostaja lezace kocmoluchy tyjace powolnie od braku ruchu i wyslugujace sie mezami i po 15 latach obuchem pozew o rozwod w leb od kochajacego meza, bo ma dosc domowej czarownicy. I vice versa w sytuacji biegajaca gospocha i leniuchujacy maz.......

                          brak.polskich.liter napisała:

                          >
                          > Swoja droga, goraco wspolczuje mlodym panom wychowanym przez mamcie pokroju Aga
                          > tiny. Rosnie taki w przekonaniu, ze z racji umiejetnosci sikania na stojaco prz
                          > ysluguje mu przywilej obslugi przez zenska czesc populacji (on moze od czasu do
                          > czasu POMOC), dorasta i nagle - jebut! - dostaje w twarz rzeczywistoscia, w kt
                          > orej leniwe kocmoluchy lezace/siedzace/pachnace/niepachnace wymagaja od niego o
                          > garniecia jego czesci obowiazkow okolodomowych.
                          > I zalamanie nerwowe tudziez przedwczesne wylysienie gotowe.
                          > Zgroza, panie.
                          >
                          • joanna35 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 01:40
                            > Albo wspaniale wychowani synowie dostaja lezace kocmoluchy tyjace powolnie od b
                            > raku ruchu
                            Wszak powszechnie wiadomo, że nic tak korzystnie nie wpływa na wygląd, figurę i ogólne zadbanie synowej jak nieustanne usługiwanie kochanemu pieszczoszkowi mamusi.
                        • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 12:04
                          wpisuję Twój komentarz w sygnaturkę - boskie i cóż, powtórzę wyswiechtany komentarz - oplułam monitor :D
                    • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:44
                      aby
                      > wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry w
                      > srod rodzenstwa to tak jest)

                      Słodkie. Czyli ruszą się dopiero wtedy, kiedy żeńska część rodziny wymrze i będą mieli w bliskiej perspektywie śmierć głodową?
                      Nie, wśród rodzeństwa tak NIE JEST. W normalnej rodzinie tak nie jest. W normalnej rodzinie nie ma z góry określonych narzuconych ról. Wszyscy domownicy bywają głodni, więc wszyscy biorą udział w przygotowaniu posiłku. Wszyscy chcą mieć wyprasowane ciuchy, więc wszyscy je prasują. Wszyscy chcą mieć czysty kibel, więc wszyscy łapią się za szczotę.

                      A nie kocmoluchy, lezace na kanapie z nadwaga i wyslugujace sie
                      > chlopem...

                      A na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że te, które nie życzą sobie leniwych partnerów, same są leniwe?
                    • purpurowa_komnata Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 16:47
                      mam nadzieje wychowac synow tak aby
                      > wszystko potrafili zrobic i pomagali w domu (zwykle tam gdzie nie ma siostry w
                      > srod rodzenstwa to tak jest)
                      a jak są siostry to ma nie być?
                      przecież to powinno być bez znaczenia...
                      mówie to ja-jak trzeba to gotowałam, jak trzeba było to pracowałam ciężko fizycznie albo intelektualnie.
                      Moja płeć nie miała tu nic do rzeczy.
                    • tully.makker Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:01
                      A nie kocmoluchy, lezace na kanapie z nadwaga i wyslugujace sie
                      > chlopem...


                      O przepraszam, w czasie kiedy moj chlop zasuwa, ja chodze na fitness i do spa, w zwiazku z czym nie jestem kocmoluchem i nie mam nadwagi.
                      • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:12

                        >
                        >
                        > O przepraszam, w czasie kiedy moj chlop zasuwa, ja chodze na fitness i do spa,
                        > w zwiazku z czym nie jestem kocmoluchem i nie mam nadwagi.
                        >
                        Kwestia czasu...
                        • brak.polskich.liter Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:52
                          Ale co dokladnie jest kwestia czasu?
                          Skocmoluszenie sie Tully, czy to, ze jaz maz kopnie w jeszcze-nie-tluste dupsko, przytloczon ciezarem mopa i wiadra?
                          Ta pierwsza hipoteza jest dosc, hmm, smiala, gdyz silownia i zabiegi upiekszajace raczej nie sprzyjaja tyciu oraz zapuszczaniu sie.

                          Ta druga jest rowniez nieco na wyrost:porzuconym/porzucona mozna zostac bez wzgledu na stopien skocmoluszenia, plec, wiek, wzrost, wage, i namietnosc do gotowania (badz jej brak). Czasem, o zgrozo, bywa, ze mopozony-nosidla do siat zostaja porzucone dla tlustodupnych kocmoluchow spryskujacych sie obficie Chanel nr 5 czy innym Allure.
                          Bywa i tak.
                        • tully.makker Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 18:05
                          > Kwestia czasu...

                          Rut oka na kobiety starszego pokolenia w mojej rodzinie pozwla mi sadzic ze przede mna jeszcze lata zdrowia, urody i swietnej formy, a ktora aktywnie dbam. A mam to szczescie, ze moj partner woli piekna i inteligenta towarzyszke zycia od kuchty.
                      • stale.pod.gorke Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 22:50
                        biedny ten Twój chłop.:(
                        Ty po fitnesach, spa, i pewnie koleżankach a Twój chłop zasuwa i pewnie gary za Ciebie też zmywa???
            • ylunia78 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 22:12
              kawka74 napisała:

              > Muszę córkę odpowiednio nastroić i uczulić: jeśli hipotetyczny teść z hipotetyc
              > znym mężem będą siedzieli za stołem i czekali na gotowe, a teściowa - latając d
              > ookoła tego stołu - poprosi moje dziecko o pomoc w kuchni, córka ma zwiewać nat
              > ychmiast, byle dalej tak od niedoszłego męża, jak i jego matki.


              eeeee,nie koniecznie.Moja tesciowa lata koło teścia a mój mąż jakoś nie przejął tego po tatusiu i jest bardzo pomocny czy w kuchni,czy w domu czy przy dzieciach:)
              A tesciowa potrafiła powiedzieć,że jest taaak zalatana,wszystko na jej głowie,teść jej przytakiwał,a sam siedzial w dresie na kanapie.

              • jul-kaa Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 11.01.11, 00:40
                ylunia78 napisała:
                > eeeee,nie koniecznie.Moja tesciowa lata koło teścia a mój mąż jakoś nie przejął
                > tego po tatusiu

                U nas zabawniej - teściowa lata koło teścia, ja koło męża nie i.. UWAGA! teść twierdzi, że nasze małżeństwo (w przeciwieństwie do jego) nie jest partnerskie :):)
          • redudek Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 11.01.11, 12:52
            Moj syn tez ma dziewczynę , myślę że to poważny związek.Gdy jest u nas nigdy nie wymagam żeby pomagała mi w kuchni.Po pierwsze nie lubię gdy ktoś kręci mi się po kuchni a po drugie uważam że jest gościem i nic mi się nie stanie jak ja podam jej np herbatę. Bardziej zapędzę syna do kuchni żeby mi pomógł.Chociaż dziewczyna syna pomaga mu sprzątać w pokoju a właściwie robi to za niego a on jej tylko mówi gdzie co ma być.Ostatnio zapowiedziałam jej podczas takiego sprzątania żeby tego nie robiła . bo jak ja sprzątałam mu w pokoju to było ok, jak ja przestałam stwierdzając że dorosły facet ma ręce i niech sobie wokół siebie ogarnia to znalazł sobie dziewczynę która go wyręcza.
            Ja nigdy bez pytania nie pomagałam swojej teściowej, tylko wtedy jak mnie o to poprosiła (kuchnie ma maleńką) nie chcę tym pomaganiem przeszkadzać.
            Mam z kolei szwagierkę która jak u mnie była to szwędała się non stop po kuchni chcąc pomagać rewanżując się chyba za gościnę, zmywała prawie bez wody(oszczędnie) odkładała naczynia nie tam gdzie ich miejsce z czego tylko narobiła mi kłopotu bo mycie musiałam poprawić i poukładać wszystko na miejsce, a juz byłam o krok od powiedzenia jej żeby posadziła wreszcie swoja d..ę na kanapie w salonie bo jest gościem.
            Pamiętam że wyręczył mnie w tym szwagier :)
        • jo-asiunka Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 15:18
          No ja na przykład nie zostałam domownikiem pomimo ślubu, więc i udzielać sięnie zamierzam.
        • ledzeppelin3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 21.01.11, 10:24
          agatina8, goń, goń, tylko to dziewczynom na dobre wyjdzie. Mieć taką małostkową pańcię za teściową to koszmar.
    • doctor.no.1 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 17:19
      Uważam, że dziewczyna mądrze robi pokazując jakie jest jej miejsce w rodzinie.

      Jak mieszkałam z babcią, to babcia zawsze mi mówiła "zostaw, nie rób, jak dorośniesz to się jeszcze narobisz". Nie wierzyłam jej wtedy, bo uważałam się za wyzwoloną małolatę, co przy chłopie NIGDY biegać nie będzie :) Okazało się, że to babciunia moja rację miała, niestety.

      A lata później: do dzisiaj wspominam, jak teściowa przyszła na obiad i poprosiła mnie o herbatę, to kiedy zobaczyła, że ja męża proszę, by swojej mamie herbaty przyniósł to... odmówiła i stwierdziła, że zrobi sobie sama :)
      • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:44
        > A lata później: do dzisiaj wspominam, jak teściowa przyszła na obiad i poprosił
        > a mnie o herbatę, to kiedy zobaczyła, że ja męża proszę, by swojej mamie herbat
        > y przyniósł to... odmówiła i stwierdziła, że zrobi sobie sama :)

        żartujesz??! :)))
        • peggy_su Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 11.01.11, 22:51
          moja teściowa robi tak samo.
    • fajnatoska Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 19:43

      "Ot taką odpowiedź znalazłam na blogu savoir-vivre na mój wątek założony (niepotrzebnie) na tym forum:

      " Jeżeli jesteśmy na prywatnym przyjęciu, które obsługują wyłączne sami gospodarze (noszą talerze, myją je,sprzątają ze stołu itp.) i to przyjecie nie jest zbyt oficjalne miłe jest zaproponowanie pomocy przez gości/a. Jeśli jednak ta pomoc zostanie odrzucona nie powinniśmy się upierać."

      I taka odpowiedź mi wystarczyła.

      Ale tu rozpętało się piekło większości zaciekłych wyzwolonych feministek, które od razu zarzucały mi, że chce dziewczynę sprawdzić czy nadaje się na żonę do synalka, że z dziewczyny robota zrobić, zmusić do zmywania garów, obsługiwania moich członków rodziny, czy innych gości, żeby wszystko ten " biedny kopciuszek " to robił a synalek siedział ze swoja mamuśką i rozwalał się na tapczanie. Nie kochane panie ( bo chyba większość jest pań), nie w moim to stylu. W moim domu nikt z gości garów mi nie zmywa, nie gotuje, nie pozwoliłabym nawet na to. Nie o to mi chodziło w moim wątku, bo ktoś kto przeczytał uważnie mój post to doczytał, że nie o zmywanie garów mi chodziło czy panoszenie się w kuchni przez gościa, że właśnie miałam wątpliwości i pytałam o opinie czy mam rację, że dziewczyna winna zaproponować swoją pomoc,czy może się mylę a nie z góry zakładałam, że dziewczyna źle się zachowuje,lub jest leń jak ktoś przytoczył.
      Mój syn jest od od kilkunastu już lat poza domem rodzinnym ( szkoła, studia)i jest samodzielny w prasowaniu koszul, gotowaniu, praniu, sprzątaniu i zapewne nie powstydzi się za niego dziewczyna, ze chodzi w nieuprasowanej i brudnej koszuli. I tak jest do dziś więc nie sądźcie, że to robi za niego dziewczyna czy mama.Więc robot kompletnie jest mu niepotrzebny.
      Było parę stonowanych i rozsądnych odpowiedzi za które serdecznie dziękuję. Jednak sądzę, że większość tu zalogowanych pań niestety większość swego czasu poświęca na przebywaniu na forum i wypisywaniu ciętych głupot nie tylko na moim wątku.
      Dalsze wypisywanie złośliwych i bezsensownych wpisów nie posłużą mi już żadną pomocą.
      serdecznie dziękuję wszystkim tym którzy udzielili mi rozsądnej odpowiedzi nie zawierającej złośliwości. Swoją odpowiedź już otrzymałam.Ale więcej na blogu savoir-vivre niż tutaj.
      A swoja drogą dalsze wpisy zmieniły całkowicie sens zawarty w moim wątku i powstał chaos i zaciekłe ujadanie podobno "taktownych i feministycznych bab"
      • purpurowa_komnata Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:08
        No to ja jeszcze raz: krótko: dziewczyna nie popełnia żadnego nietaktu. No chyba,że z Tobą mieszka. Ma ochotę i nie czuje do Ciebie zbyt dużego dystansu-może coś zaproponować.
        Powiem to co powiedziała mi moja kiedyś przyszła a aktualnie obecna teściowa. Mam do niej ogólnie duży szacunek, podziwiam ją za zaradność i szczerze lubię.
        "czuj się jak u siebie w domu, chociaż wiem,że może być to trudne, postaram się żeby nam było ze sobą dobrze(w sensie relacji)"

        Wiem,że niezależnie czy zaproponuję pomoc, czy nie- nie będzie to źle przyjęte- bo jestem tam niezbyt częstym gościem...
        Natomiast jest też faktem,że jeśli teściowa czegoś potrzebuje, wystarczy,że powie- a będzie to zrobione ze skutkiem natychmiastowym-sprawia mi to niekłamaną przyjemność.
      • jola_ep Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:29
        > "Ot taką odpowiedź znalazłam na blogu savoir-vivre "

        Tylko, że to była odpowiedź na nieco inne pytanie:

        "Za każdym razem, po zakończeniu wizyty u mnie i mojego chłopaka(a właściwie to u niego w domu), dziewczyny kolegów mojego chłopaka zaczynają zbierać talerze, szklanki itd. po sobie i wynoszą do kuchni, czasami zmywają też, mimo próśb żeby tego nie robić. Ja nie mam w tej sytuacji dużo do gadania, bo to nie mój dom jak na razie. Ale strasznie mnie taka sytuacja denerwuje. Nie spotkałam się jeszcze z takim zachowaniem i nie wydaje mi się, że jest to przejaw dobrego wychowania, choć może się mylę. [...] to jak sobie z czymś takim poradzić, jak zasugerować gościom, że nie życzę sobie takiego zachowania."

        To okazja na spojrzenie na problem z nieco innej strony (kogoś może takie narzucanie pomocy irytować), a nie potwierdzenie tego, że pytać należy. Pytanie może być "miłe", ale nie wynika z tego, że jest czymś koniecznym, ani nawet zalecanym.

        Moja teściowa doskonale radzi sobie w kuchni, jest w tym niewątpliwie lepsza ode mnie. Ja na początku czułam się wobec jej obrotności nieco niepewnie. Mam inny charakter. Nie jestem dobrą gospodynią i nie chciałam od początku stwarzać jej w tym względzie złudzeń.
        W jej domu, jeśli już, pomaga mój mąż (to nie jest mój DOM). Ja ustawiam się w roli gościa. Owszem: zawsze pomogę, jeśli zostanę o to poproszona (rzadko).
        Na szczęście teściowa ma drugą synową, która doskonale sprawdza się w roli gospodyni ;)

        Ja zaś gospodynią jestem we własnym domu. Nie lubię, jak ktoś z zewnątrz narzuca mi się z pomocą. Irytowała mnie moja teściowa, gdy będąc u nas, pomagała mi w kuchni. Z racji odległości bywa rzadko, ale ostatnio już nie proponowała mi swojej pomocy - na szczęście.

        Dodam, że cenię i lubię moją teściową, choć pewnie gdybyśmy mieszkały razem, byłyby konflikty. Właśnie ze względu na to, że jestem inna. Myślę, że epitet "leniwa", który się tu pojawił świetnie do mnie pasuje.
        I pewnie dzięki temu wyrastają mi zaradne dzieciaki ;)

        Mam wrażenie, że tak naprawdę problem leży gdzie indziej. W tym, że świadomie lub nie, oceniasz dziewczynę i to, czy przyniesie szczęście Twojemu synowi. Być może chodzi też psychologiczną "obcość" - ona została wychowana w innym domu, ma inne zwyczaje i przyzwyczajenia.

        Tylko, że to życie Twojego syna. Być może ma powody, dla których taka "leniwa" i "nietaktowana" dziewczyna jest tą jedyną, wybraną, najlepszą.

        Nie wiem, co przyniesie mi przyszłość, ale na razie mam za sobą ponad 20 lat stałego, szczęśliwego związku, nadal kocham mojego męża i czuję że on mnie też. Mamy dwójkę dzieciaków. I chyba tylko ze względu na to, jaką rodzinę tworzymy, moja teściowa całkiem nieźle toleruje taką leniwą synową :D

        Cóż. Znając siebie wiem, że przyszła dziewczyna mojego syna, która będzie skora do pomagania mi w kuchni będzie mnie irytować. Chyba, że poprzestanie na taktowym pytaniu o pomoc (byle nie za często). Pewnie zrobię to z podobnych powodów, jak Twoje (o ile dobrze się domyślam).

        Pozdrawiam
        Jola
      • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:35
        Naprawdę myślisz, że całe 110 (czy w tej chwili więcej) postów dotyczy wyłącznie Twojego problemu i jest przeznaczone wyłącznie dla Ciebie?
        Otóż nie.
        Forum ma to do siebie, że nader często się zdarza, że problem postawiony w poście założycielskim jest kanwą dla szerszej dyskusji, ale pewnie to przeoczyłaś. W dodatku pojawiła się dyskutantka, która Cię przyćmiła, przy której wydajesz się być szczytem wyzwolenia i nikniesz ze swoją śmieszną obawą przed tym, co powiedzą znajome.
        Wyluzuj.
        • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 12:19
          czy myslisz o Agatinie? :D
          • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 12:47
            Yhy :)
      • szpil1 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 20:55

        Odpowiadasz na:
        fajnatoska napisała:

        >Nie
        > o to mi chodziło w moim wątku, bo ktoś kto przeczytał uważnie mój post to docz
        > ytał, że nie o zmywanie garów mi chodziło czy panoszenie się w kuchni przez goś
        > cia, że właśnie miałam wątpliwości i pytałam o opinie czy mam rację, że dziewcz
        > yna winna zaproponować swoją pomoc,czy może się mylę a nie z góry zakładałam, ż
        > e dziewczyna źle się zachowuje,lub jest leń jak ktoś przytoczył.

        Ależ twój wątek ma dokładnie taki wydźwięk. Dziewczyna syna jest niewychowana lub leniwa - bo powinna rwać sie ochoczo do pomocy w kuchni.
        A tak przy okazji, nie przyszło ci do głowy, ze może ona nie czuje się swobodnie w twojej obecności, w twoim domu?

        >
        > Ale tu rozpętało się piekło większości zaciekłych wyzwolonych feministek, które
        > od razu zarzucały mi, że chce dziewczynę sprawdzić czy nadaje się na żonę do s
        > ynalka, że z dziewczyny robota zrobić, zmusić do zmywania garów, obsługiwania m
        > oich członków rodziny, czy innych gości, żeby wszystko ten " biedny kopciuszek
        > " to robił a synalek siedział ze swoja mamuśką i rozwalał się na tapczanie.

        > Mój syn jest od od kilkunastu już lat poza domem rodzinnym ( szkoła, studia)i
        > jest samodzielny w prasowaniu koszul, gotowaniu, praniu, sprzątaniu i zapewne
        > nie powstydzi się za niego dziewczyna, ze chodzi w nieuprasowanej i brudnej ko
        > szuli.

        A jakby już wyszedł w tej nieuprasowanej koszuli to niby dlaczego dziewczyna/żona miałaby sie wstydzić? Zakładasz, ze to dziewczyna powinna być odpowiedzialna za to jak facet się ubiera. A przecież to jednak jego ubrania, czyż nie?
        Na podstawie twoich wypowiedzi nabrałam wrażenia, ze co prawda synuś samodzielny jest, ale najlepiej byłoby jakby dziewczyna go wykazywania się samodzielnością uwolniła.

        > Było parę stonowanych i rozsądnych odpowiedzi za które serdecznie dziękuję. Jed
        > nak sądzę, że większość tu zalogowanych pań niestety większość swego czasu pośw
        > ięca na przebywaniu na forum i wypisywaniu ciętych głupot nie tylko na moim wąt
        > ku.

        Tzn. cięte głupoty to wszystkie przemyślenia niezgodne z twoją linią ideologiczną?

        Swoją odpowiedź już otrzymałam.Ale więcej na blogu sa
        > voir-vivre niż tutaj.
        > A swoja drogą dalsze wpisy zmieniły całkowicie sens zawarty w moim wątku i pows
        > tał chaos i zaciekłe ujadanie podobno "taktownych i feministycznych bab"

        Rozumiem, że na blogu savoir-vivre nie wspomniano nic o pogardzie dla ludzi z innymi poglądami? To ty reagujesz złością i "ujadasz" na te wredne, zaciekłe feministki", atakujesz forumowiczki, bo ośmieliły się skrytykować twoje zdanie.
        Swoją drogą, w świetle tego co piszesz "fajna" w twoim pseudonimie" wydaje mi się żartem lub nasuwa podejrzenie, że nie rozumiesz znaczenie tego słowa.
      • triss_merigold6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 22:05
        Zafrapowała mnie sugestia, że dziewczyna/kobieta powinna się wstydzić za nieuprasowaną koszulę chłopaka/męża/konkubenta.... Czy możesz mi przybliżyć dlaczego to ONA powinna się wstydzić za JEGO ewentualnie niechlujny wygląd?
        • menodo Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 03.01.11, 22:48
          "Czy możesz mi przybliżyć dlaczego
          > to ONA powinna się wstydzić za JEGO ewentualnie niechlujny wygląd? "

          Zdziwilabys sie Triss, jak wiele kobiet uwaza, ze ich obowiazkiem jest dbac o wyglad meza.
          I to niekoniecznie z kultur malomiasteczkowo-wiejskich.
          Znam swietnie ubranych facetow, ktorych zony uzgadniaja nowe fasony garniturow dla mezow z krawcami w Mediolanie - a ci wpadaja tylko na przymiarki w przerwach miedzy jednym a drugim spotkaniem biznesowym. Znam faceta, do ktorego zony dzwoni sekretarka, aby przypomniec jej, ze maz ma jutro wywiad dla jakiejs gazety, wiec niech sie jagos ogarnie, bo beda mu foty pstrykac itd.
          Ja na co dzien nie prasuje ciuchow swojemu mezowi, chyba ze nie zdazy i mnie poprosi:), ale je kupuje - bo on nienawidzi chodzic do sklepow, a poza tym nie zna sie na nich; wykonuje jednak prace, w ktorej czasami wyglad ma znaczenie...Z tym ze ja nie traktuje tego jako przykry obowiazek uciemiezonej kobiety; po prostu - ja dbam o jego ciuchy, a on o co innego, na czym sie lepiej zna.
          • asturium moje zdanie:) 03.01.11, 23:11
            A ja się Tobie autorko wątku w sumie nie dziwię. I też bym podobnie myślała o dziewczynie syna, też bym się zastanawiała...
            I to nie dlatego że jest ona kobietą, że dziewczyną syna, przyszłą synową. Tylko po prostu - jestem u kogokolwiek w gościach, ktoś coś robi do picia, jedzenia to mimo iż jestem gościem to pytam - może w czymś pomóc? A do gospodyni należy decyzja czy tej pomocy chce/potrzebuje czy też radzi sobie z pomocą swoich domowników.
            Kość w tyłku by się pannie nie złamała od kurtuazyjnego pytania. A Ty mogłabyś z godnością odmówić - chyba właśnie o takie pytanie Ci chodzilo? A nie o zaprzęganie panny do skrobania kartofli czy zaschniętej patelni.
            Zeby było jasne gdyby tak się zachował chłopak córki to miałabym podobne zdanie.
            Dziękuję za uwagę:))
            • morekac Re: moje zdanie:) 04.01.11, 10:14
              Kość w tyłku by się pannie nie złamała od kurtuazyjnego pytania. A Ty mogłabyś z godnością odmówić - chyba właśnie o takie pytanie Ci chodzilo?
              Ach, to chodzi o to, żeby ona się zapytała, a teściowa in spe odmowiła? Taki gra w kurtuazyjne rozmówki towarzyskie czy co? Jeśli nie zamierza się skorzystać z pomocy gościa, to dlaczego ma się do nie pretensje i żale, że nie pyta?
              • joanna35 Re: moje zdanie:) 04.01.11, 23:20
                No właśnie, dziewczyna, nieswiadoma gierek przyszłej teściowej, kiedy raz czy dwa usłyszy "dziękuję, poradzimy sobie" pomysli , że teściowa ma ją gdzieś , z takim obciążeniem wejdzie do rodziny i pierdoła urośnie do rangi problemu, który - biorąc pod uwagę problemy z komunikacją u Autorki wątku - będzie narastał, a może w ogóle nie zostanie nigdy wyjaśniony.
        • joanna35 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 01:46
          No jak to dlaczego? To mamusia mogła się zaharowywać i nie spac po nocach żeby synuś wyglądał , a synowa co - święta krowa? Toż to święty obowiązek kobiety dbac o mężulka, a im większy darmozjad tym bardziej...
          I potem zona słyszy cos takiego co obiło sie o moje uszy: "Moja mama to o mnie dbała" - parę lat temu powiedział mój mąż. Na to ja :"Sugerujesz, kochanie", ze JA nie dbam o NASZE dzieci?"
          • agatina8 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 09:23
            "Moja mama to o mnie dbała" - parę lat temu powiedział mój mąż. Na to ja :"Sugerujesz, kochanie", ze JA nie dbam o NASZE dzieci?"

            Swietny tekst, musze wykorzystac!
          • menodo Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 10:00
            "Toż to święty obowiązek kobiety db
            > ac o mężulka, a im większy darmozjad tym bardziej..."

            Nie chodzi mi o sytuacje, kiedy kobieta zaharowuje sie dla darmozjada i brudasa, czesto kosztem wlasnych potrzeb, po to aby spelnic swoj swiety obowiazek wobec tesciowej.

            Jednak wzajemne dbanie o siebie w rodzinie - samo w sobie - nie jest chyba czyms zlym, a czasami - czytajac fora, bo w realu jakos sie z tym nie spotykam - odnosze wrazenie, ze wyprasowanie mezowi koszuli, to czynnosc, ktorej nalezy sie wstydzic, bo to cos ponizej godnosci kobiety.
            • zolla78 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 12:30
              menodo napisała:
              Jednak wzajemne dbanie o siebie w rodzinie - samo w sobie - nie jest chyba czyms zlym, a czasami - czytajac fora, bo w realu jakos sie z tym nie spotykam - odnosze wrazenie, ze wyprasowanie mezowi koszuli, to czynnosc, ktorej nalezy sie wstydzic, bo to cos ponizej godnosci kobiety.

              Nikt tu nie myśli raczej i nie wyraża opinii, że wzajemne dbanie o siebie jest czymś złym. Chyba raczej chodzi o to, że od kobiet, bo są kobietami, osoby o poglądach takich jakie wydaje się mieć autorka postu i w których wychowuje syna - oczekuje się, wymaga i potem rozlicza z tego dbania o męża. I to jest złe. Dlaczego przez jakieś inne osoby mam być oceniana i to negatywnie - zwykle jako "księżniczka" lub "leń", za to, że mój mąż chodzi w niewyprasowanych koszulach czy musi to robić sam. I nie przybiera to zwykle jakiejś rażącej formy, ale równie wkurzających aluzji "ale jak mogłaś pozwolić by on w tak niewyprasowanej koszuli wyszedł" albo "nie wstyd ci jak on tak z domu wychodzi". Pewnie, że czasem wstyd, ale jak go nie nauczyła matka prasować, to moim obowiązkiem to nie jest. A mam często wrażanie, że większość osób uważa właśnie, że jest to mój obowiązek. I co ciekawe, o ile facetów szybko przestano rozliczać za wygląd żon (a kiedyś patrzono czy jest jej w stanie dać na nową sukienkę czy sprawić biżuterię i za to trochę ich rozliczano), to żon jakoś za wygląd facetów ciągle nie przestano rozliczać i krytykować.
              • asocial Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 17:32
                Najpierw: syn ma dziewczyne, z ktora ‘’czesto na odwiedza’’,a kilka postow dalej‘’widuje dziewczyne syna kilka razy w roku’’.
                Potem piszesz, ze: Nie mam córki, która mogła by mi pomóc (zdanie zrozumiale samo przez sie: przeciez masz syna, ale Ci to nie wystarcza, to nie ON ma pomagac, tylko ONA). Co wiecej, wyraznie sie tobie nie podoba, ze: . I tak to wygląda, że podając do stołu czy przygotowując posiłki pomaga mi syn a jego dziewczyna siedzi i patrzy.
                (Uwaga! Siedzi i patrzy! Szacunek dla dziewczyny syna bije po oczach. Btw, juz sobie wyobrazam ja, jak siedzi I patrzy. W twojej opowiesci tylko bata tej panience brakuje).

                A na koniec dziwujesz sie, ze nikt Tobie nie przyklasnal, nazywasz nas zacieklymi feministkami, ale oczywiscie masz gotowe wyjasnienie na forumowy atak: przeciez my jestesmy MLODSZE!
                I wszystko jasne.
          • paskudek1 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 11:33
            hihi, dobre:) ale przypomniało mi się przy okazji jedno małe zdarzenie: na wakacjach w przyczepach kempingowych, ja z mamą i dzieciakiem w jednej, w drugiej moja ciotka z czwórka wnucząt (trzech panów i dziewczyna najstarsza z towarzystwa). Jak to dzieciaki rozwalali swoje rzeczy gdzie popadło, przy czym panna dotrzymywała w tym braciom kroku bez problemu. No i moja ciocia a ich babcia podjęła akcje pouczenia wnuczki (imię zmieniam) "Zosiu powinnas posprzątać po sobie, pozbierać te rzeczy, jesteś dzieczynką...." i coś tam dalej. Na co zapytałam cioci co ma do rzeczy fakt ze Zosia jest dziewczynką a tamci chłopakami??? Kurcze brudzili i rozwalali wszyscy czworo, w wieku byli dostatecznie zaawansowanym zeby po sobie każdy posprzątał ale to od Zosi wymagało się tego porządku. wrrrrr.
            Zaś do mojej ukochanej teściowej, która wypowiedziała kiedys słowa "synu, babska robota jest w domu nie do przerobienia" stwierdziłam, ze ogólnie ROBOTA w domu jest nie do rpzerobienia i niekoniecznie ona babska czy męska. Ja co prawda szafy nie przesunę ale to dlatego że siły nie mam, ale z drugiej strony ile razy w roku przesuwamy szafę? Za to pranie czy gotowanie ....
          • kamelia17 Joanna - jesteś the best!!! n/t 05.01.11, 23:33

          • claudel6 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 08.01.11, 23:52
            :))))
          • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 12:22
            cudowne - to będzie moja sygnaturka nr 2 :D
        • judytak Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 12:51
          > Czy możesz mi przybliżyć dlaczego
          > to ONA powinna się wstydzić za JEGO ewentualnie niechlujny wygląd?

          no bo zadaje się z takim niechlujem
          widocznie na lepszego nie zasługuje ;o)

          pozdrawiam
          Judyta
      • falka_85 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 23:39
        Moim zdaniem należałoby zacząć od pytania na jakich prawach dziewczyna twojego syna przebywa w waszym domu: domownika (może wchodzić bez pukania, ma swoją szafę, szczoteczkę w łazience, kapcie w przedpokoju i ulubiony kubek w biedronki w kuchni) czy gościa (np. zapowiadają się kilka dni wcześniej, że przyjadą w niedzielę o 14). Bo jeśli domownika, to tak samo jak wszyscy domownicy powinna się włączać w prace domowe. Na tobie i mężu zaś jako gospodarzom spoczywa obowiązek ośmielenia dziewczyny itd. Jeżeli zaś gościa to jak mawia ciocia mojego męża "Gość nie świnia swoje prawa ma" i może co najwyżej kurtuazyjnie zapytać czy pomóc, a gospodarz równie kurtuazyjnie odpowiedzieć, że nie ma takiej potrzeby.
        Jeżeli o mnie chodzi, to pomimo, że lubię gotować (w zasadzie obydwoje z mężem lubimy) to ani ja u jego rodziców, ani on u moich do kuchni się nie pchamy. U innych ludzi (znajomych, rodziny) też nie. Niech się gospodarze wykażą ;-) Podszykowania obiadu nie podjęłabym się nawet u moich rodziców, mamy z rodzicami inne, wzajemnie niekompatybilne wizje gotowania.
        Jeśli sami mamy gości to wtedy my gotujemy, podajemy i zmywamy. Powiedziałbym wręcz, że nie komfortowo się czuję gdy ktoś z gości wchodzi do kuchni (tudzież sypialni, piwnicy czy na balkon, bez zaproszenia oczywiście), gdzie nie koniecznie panuje ład i porządek. Co innego gdy umawiamy się na wspólne gotowanie: kuchnia ogarnięta, ingrediencje wyciągnięte na blat, potrzebne naczynia też, śmieci wyrzucone etc.
    • kol.3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 20:05
      Po pierwsze, jak napisała forumka wyżej, to jest tylko dziewczyna Twojego syna, nawet nie narzeczona. I nie wiadomo, czy w ogóle będzie. Dla mnie nie jest dziwne, że się nie rzuca do pomagania. Nie ma podstaw. Pomagamy w domach, z którymi mamy mocno zażyłe stosunki. Twoje pretensje o to, że nie pomaga przy stole zwłaszcza, że nie zrobiła obiadu Twojemu mężowi uważam za mocno przesadzone. Zaganianie jej do obierania marchewek uważam za nie na miejscu.
      Piszesz, że będąc u teściowej pomagałaś. Tyle, że nie jesteś jeszcze jej rodziną - "drobna" różnica której łaskawie nie zauważasz.
      • ylunia78 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 22:16
        jak "chodziłam"z moim mężem to też pomagałam teściowej w kuchni,pomimo,że miała córkę.Nie umiałam siedzieć w pokoju,patrząc jak obie krzątają się po kuchni.Oczywiście to było w takich przypadkach jak świeta lub przyjęcia rodzinne.Oczywiście pomoc przy niedzielnym obiedzie jak i przy okazji świąt pozostał do dzisiaj.Jeżeli przychodzimy na obiad,a np jest już wszystko na stole,staram się pozmywać naczynia po tym obiedzie.Jak byłam w ciązy robił to moj mąż.Chociaż ja bardzo lubię myc naczynia i jak jestem u koleżanki na kawie,a ona jest po obiedzie też jej pomyję.No po prostu lubię myc naczynia:)
        • falka_85 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 04.01.11, 23:07
          O to widzę, teściowa biedactwo owdowiała przedwcześnie...
        • verdana Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 12:05
          Mam (miałam) znajoma, która będąc u nas na różnorodnych imprezach większość czasu, mimo moich protestów, spędzała w kuchni, zmywając. Przestałam ja zapraszać - cholernie mi to przeszkadzało, gość nie jest od wyreczania gospodyni. Cały czas miałam wrażenie, ze to ja powinnam zmywać, a nie zabawiać gosci, ze za mnie ktoś musi sziedzieć w kuchni, zamiast imprezować. Bardzo dokuczliwa sytuacja.
        • kol.3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 18:00
          Może zażyłość z domem prawie teściów była większa i sympatyczniejsza. Nie wiem z jakiego pokolenia jesteś, ale dawniej chodzenie z chłopakiem było krótsze, a panowie bardziej zdecydowani ożenić się. Dziś "chodzą" 10 lat, nie oświadczają się, to co się dziewczyna będzie rzucać do pomocy matce takiego pana.
          Z wszystkich postów autorki wątku przebija chęć zagonienia dziewczyny syna do roboty. Pisze, że ona robi, mąż pomaga, syn pomaga, siostrzenica pomaga, a dziewczyna siedzi jak księżniczka.
          Ja bym takiej pani zaganiającej nie lubila i nie pomagała.
    • paskudek1 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 05.01.11, 10:13
      a Ty potrzebujesz rzeczywistej pomocy czy tylko deklaracji "może ja Pani pomogę?" na co odpowiesz jak dobrze wychowana Pani Domu "ależ nie dziecko, dziękuję, Jaruś (Piotruś, Krzysio, Zdzisio) pomoże a ty sobie siedź, gościem jesteś". BO wiesz, jak POTRZEBUJESZ pomocy to powiedz i szlus. Jak mówisz DO MĘŻA o podszykowaniu obiadu to co się dziwisz że ona tego nie zrobiła???? Powiedziałaś choć słowo do Niej???? Czy tez po prostu (co własnie po lekturze wątku podejrzewam) uważasz za naturalne i słuszne ze kobieta pomaga w kuchni i szlus.
      Przypomniała mi się historyjka z Autobiografii Joany Chmielewskiej. Tam jest opisana taka impreza okolicznościowa własnie u teściowej (już teściowej) w domu. I Chmielewska pisze że zwyczajem byłoło pomiędzy potrawami iż żeńska częśc rodziny leciała do kuchni pomagać teściowej w przygotowaniu dalszego ciągu (uczta wystawna, ze zmianą tależy itd.) Jedna wyrodna Chmielewska siedziała na tyłku. Za co została skarcona przez męża w domu. No to usłyszał mniej wiecej cos takiego (to nie jest dosłowny cytat) "a gów..no, albo ja jestem członek rodizny i mozna mi normalnie powiedzieć "ty chodź pomóż" albo jestem gość i taka sama hrabianka jak Twoje siostry" I dodała ze nikt nigdy tych prostych słow do niej nie powiedział.
      • lejla81 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 10.01.11, 11:16
        Myślę, że grzecznie ze strony dziewczyny było by zaproponowac pomoc w takiej sytuacji, grzecznie i z pewnością dyplomatycznie ;) Natomiast rzucanie się do robienia obiadu - to już raczej nie bardzo. Sama często w takiej sytuacji proponowałam, że pozmywam naczynia, nakryję do stołu itp - czyli raczej jakieś drobne prace, a nie wtrącanie się potencjalnej teściowej do garów.
    • asia_i_p Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 10.01.11, 12:46
      Tak sobie poczytuję ten wątek i taka mi się sugestia wyłania - może byście sobie kupili książkę "dania szybkie i łatwe" czy coś w tym stylu? Slow food jest dobry, kiedy sprawia frajdę gotującemu, ale wizja powstawania obiadu u was jest jak raport z kamieniołomów - najpierw mąż się "męczył" w kuchni, potem ty "uwijałaś przy posiłku", aż się spociłaś, a na koniec wszyscy do wszystkich w głębi duszy mają pretensję. Wrzodów żołądka można dostać - żaden posiłek nie jest tego wart.
      • kol.3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 10.01.11, 17:56
        Czytam te posty z mieszanymi uczuciami. Jestem zwolenniczką wstrzemięźliwego zachowania w cudzym mieszkaniu. Sama miewam mieszane uczucia, kiedy jedna z kuzynek czasem rzuca się w czasie przyjęć do niechcianej pomocy i nie wiem czy bardziej chce mi pomóc, czy bardziej przejrzeć kąty, raczej to drugie. W swoim mieszkaniu zawsze dajemy radę z obsługą gości w gronie rodzinnym. Natomiast miewam przypadki, kiedy kuzyn chętnie zagania gości do pomocy przy podawaniu herbaty, podczas kiedy jego syn i żona siedzą przy stole.
        Dlatego dla mnie zaganianie gości, zwłaszcza do gotowania obiadu i skrobania marchewek jest nie do przyjęcia, tym bardziej, że z wątku nie wynika, aby dziewczyna była bardzo zżyta z domem chłopaka, tym bardziej, że autorka wątku nie darzy jej sympatią.
      • nanuk24 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 17.01.11, 05:33
        :-D
        A posilki owe przygotowywane sa tylko o jedna porcje wiecej;-)
        Autorko, jak wy sobie radziliscie w tej kuchni, kiedy jeszcze syn dziewczyny nie mial? Musicie byc strasznie wyczerpani

        A tak w ogole, ja, jak zapraszam kogokolwiek na obiad, to nie oczekuje ze goscie przyjda i ugotuja, tylko staram sie by obiad byl juz gotowy.
        Ale w sumie to jest niezly patent: zaprosic gosci na obiad i czekac az sami ugotuja: "przyszlisci, to sobie zrobcie":-D
    • izabelllla24 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 11.01.11, 20:47
      Jak byłam narzeczoną to on nic nie robił i ja jak byliśmy u niego. MaMA GO NIC NIE NAUCZYŁAi kompletnie nic nie wymagała, za to żona jak najbardziej. Na szczeście chłopak praccowity i wie, ze żona nie na 2 etaty pracuje. Jednak jeżeli syn Ci w czymkolwiek pomaga to na miejscu synowej bym się zapyta czy w czymś pomóc. Nie można siedzieć jak leń i czekać na gotowe, gdy każdy coś robi. Myślę, ze czlowiek w gościach powinien się zachować według zasad panujących w domu. Jka syn nic nie robi, jego dziewczyna nie powinna też. Jeżeli cokolwiek pomaga, też powinna pomóc. Oczywiście dotyczy to sytuacji, gdy już trochę sie znają i widzi rodziców ukochanego któryś tam raz. Nietaktowna, nieprzesada, tak uważam. Pomoc zawsze jest mile widziana, zwłaszcza jak się o nią prosi. Lepiej pomóc niż nie pomóc. Myślę, że może być leniwa acz nie koniecznie. Może uważa , ze jest gościem, jak wiele osób Ci napisało... Na pewno nie jest zbyt otwarta i bezpośrednia , nie chce się przypodobac w ten sposób. Nie powinnaś jej skreślać, taką ma naturę , to o niczym nie świadczy. Zależy od usposobienia, moze jest zbyt nieśmiała, aby do kuchni pójśc i wziąć talerze czy widelce...Nie mów jej , ze Ci nie pomaga. Powiedz po ślubie jak nadal tak będzie...
      • stale.pod.gorke Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 20:48
        Czytając te wszystkie odpowiedzi na temat, który poruszyła autorka myślę izabelllo24, że masz sporo racji w tym co piszesz. Tym bardziej, że autorka napisała, że nie żądała od niej jak ktoś wcześniej sugerował, żeby "gary myła, patelnie, kręciła się po kuchni i przeszkadzała, obiad gotowała i usługiwała niczym robot" .Może takie sprzątnięcie szklaneczki po sobie ze stołu, czy pomóc nakryć stół, czy grzeczne zapytanie: czy w czymś może pomóc, skoro i syn autorki się uwijał. A takie przypatrywanie się na siedząco jak inni coś robią to wcale nie na miejscu było. No chyba, że bardzo nieśmiała była i nie śmiała zapytać. Tez tak czasami bywa. I dodam za agatiną8: "kręgosłup w tyłku by jej się nie złamał" jakby ruszyła ten tyłeczek i pokazała się z dobrej strony rodzicom chłopaka. Tak mało to kosztuje, a ile pozytywów.... zwłaszcza, że być może kiedyś będą rodziną. Też dodam: nie przesadzasz...masz sporo racji w swoich rozważaniach. A to co piszą inne forumowiczki, że " gość, gość, i ma prawo nie ruszać się i siedzieć grzecznie i czekać aż pod nos mu podstawią ... jakoś nie przekonuje mnie to.
        • morekac Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 21:13
          jakby ruszyła ten tyłeczek i pokazała się z dobrej strony rodzicom chłopaka.

          Zawsze moznaby potem założyć wątek "nietaktowna dzieczyna syna? Kręci mi się po mojej kuchni"
        • sanciasancia Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 22:59
          > zasami bywa. I dodam za agatiną8: "kręgosłup w tyłku by jej się nie złamał" jak
          > by ruszyła ten tyłeczek i pokazała się z dobrej strony rodzicom chłopaka. Tak m
          > ało to kosztuje, a ile pozytywów.... zwłaszcza, że być może kiedyś będą rodziną
          Rodziną to ona będzie przede wszystkim ze swoim mężem i dziećmi, a nie teściową.
          I na zadowoleniu swoim i chłopaka/partnera/męża powinno jej zależeć.
          > piszą inne forumowiczki, że " gość, gość, i ma prawo nie ruszać się i siedzieć
          > grzecznie i czekać aż pod nos mu podstawią ... jakoś nie przekonuje mnie to.
          Jak to już ktoś wcześniej napisał
        • kol.3 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 13.01.11, 18:24
          Chyba jednak nie doczytałaś, że autorce chodziło o to by dziewczyna jednego dnia ugotowała obiad a kiedy indziej oskrobała marchew.
        • kawka74 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 13.01.11, 18:51
          I dlatego właśnie masz stale pod górkę...
    • peggy_su Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 11.01.11, 23:07
      O to ja byłam taką dziewczyną, a teraz już synową. Teściowa uważa mnie za największego nieroba na świecie. A ja po prostu nie latam za jej synkiem jak nienormalna i nie posługuję jej u niej w domu.
      Moja teściowa oczekuje że jak przyjadę do niej, będę odkurzać, zmywać, obierać ziemniaki, pracować na działce za domem. Przy czym nie ma opcji że którąś z tych rzeczy zrobi mój mąż, mam to zrobić ja, bo jestem kobietą. On ma sobie posiedzieć bo na pewno zmęczony.

      CO innego gdyby teściowa zadzwoniła wcześniej, poprosiła o pomoc - to ok, jesteśmy rodziną, mogę pomoc w sprzątaniu, w polu czy w czymkolwiek. Ale ona robi inaczej - zaprasza nas na niedziele, bo dawno sie nie widzielismy. Po czym ona siedzi na działce grzebiąc w ziemi, a mi KAŻE odkurzyć, bo i tak nie mam co robić.
      Kiedy mąż proponuje że on zrobi to o co ona prosi, teściowa stwierdza, że jednak nie trzeba, ona sobie to zrobi pozniej, albo wprost mówi: niech zrobi to Ania, a ty sobie posiedź kochaniutki.

      Ot, jaskrawy przykłąd tego, o czym toczy się dyskusja.
    • attiya Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 12.01.11, 11:35
      przesadzasz
      to jest gość w twoim domu a gość nie obiera marchewek
      gdyby była narzeczoną syna, to rozumie, że mogłaby pomóc ale w tym wypadku bez przesady, co ma robić żeby cię zadowolić? Odkurzać dywany, podłogi myć? No proszę Cię...
      Owszem, może odnieść kubek po herbacie albo i sama ją sobie zrobić o ile na to pozwala sytuacja ale te obieranie marchewek...
      a to, że ty oferowałaś pomoc teściowej - naprawdę nie widzisz różnicy między stanowiskiem synowej a koleżanki syna?
    • mara_jade73 Re: Nietaktowna dziewczyna syna. Czy może przesad 13.01.11, 08:36
      Nietaktowna to Ty raczej jesteś wymagając od gościa żeby zasuwał u Ciebie w domu. Dla mnie to chore. Dlaczego ma pomagac, bo jest kobietą? Ja jak zapraszam gosci to obsługujemy ich ja z meżem jak jadę do tesciów to jestem przez noch obsługiwana bo jestem gosciem. A tak na marginesie to wspólczuje dziewczynie przyszłej tesciowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka