Dodaj do ulubionych

Udział partnera w uroczystości rodzinnej - problem

25.01.11, 22:30
Opisując "pokrótce" sytuację:

- jestem młodą osobą, niesamodzielną finansowo, mieszkam z rodzicami
- od dłuższego czasu spotykam się z chłopakiem - człowiekiem bardzo pozytywnym, porządnym, mającym dobre relacje z moją rodziną (nigdy nie było żadnych spięć, konfliktów), jesteśmy szczęśliwą parą, co jest powszechnie w rodzinie wiadome

Niedługo będzie miała miejsce mała uroczystość (nic poważnego, raczej wyjście rodzinne w celu podkreślenia wagi pewnego dnia) organizowana dla mnie przez moich rodziców, mamy zamiar zjeść wspólnie uroczysty obiad na mieście.
Podczas omawiania szczegółów organizacyjnych wyjścia rodzice zasugerowali mi (raczej mało delikatnie), że nie czują się w obowiązku finansować udziału mojego chłopaka w tym spotkaniu (tj. sprowadza się to do tego, że nie uważają za zasadne zapraszać go i finansować zjedzonego przez niego obiadu).
Doszło na tym tle do kontrowersji, ponieważ poczułam się tym dotknięta.
Powiedziałam wyraźnie, że chcę, aby mój partner uczestniczył w tym spotkaniu, które jest organizowane z okazji związanej ze mną i ma być przyjemnością dla mnie - prezentem, niezaproszenie go uważam za afront, nietakt, a dla mnie byłaby to też duża przykrość.
Należy moim zdaniem wziąć pod uwagę fakt, że nie jesteśmy razem od wczoraj, wcześniej uczestniczył w kilku rodzinnych spotkaniach z różnych okazji i ogólnie w moim odczuciu angażuje się w moje życie rodzinne ponad przeciętną, porównując do innych tego typu związku z moim środowisku (ma stosunkowo częsty kontakt z moją rodziną, chętnie rozmawia, nawiązuje relacje, nie jest tak, że widujemy się tylko na mieście, a rodzice chłopaka widzą "od święta" i jest dla nich kimś obcym, nieraz nam pomaga).

Powiedziałam, że rozumiem, że z jakiś powodów mogą nie chcieć płacić za zamówione przez chłopaka dania, więc możemy przemyśleć inną formę płacenia (np. ja mogę im pieniądze za chłopaka zwrócić albo powiedzieć mu jak wygląda sprawa i poprosić, żeby za siebie zapłacił...).

Rodzice odparli, że przemyślą sprawę, ale widzę, że wyraźnie są niechętni i ucięli tą rozmowę dla świętego spokoju .

Są oni zasadniczo osobami dość skąpymi, wrażliwymi na punkcie pieniędzy i dawania komukolwiek czegokolwiek, co może mieć wymiar finansowy (zdarzyło im się np. wypominać skromne kanapki zjedzone przez moich gości, który byli u mnie w domu w godzinach kolacji za ich wiedzą i przyzwoleniem itp.), w wielu kwestiach mają szokujące mnie i dość odbiegające od standardów spojrzenie na relacje międzyludzkie (rodzinno - towarzysko - związkowe).

Jak Wy zapatrujecie się na tą sytuację? Po której stronie są racje - mojej czy rodziców?
Jak taktownie wyjść z tej sytuacji, a jednocześnie nie doprowadzić do jakiegoś rodzinnego konfliktu? Nie mam zamiaru iść z rodzicami na noże, bo jestem osobą ugodową, cenię spokój i harmonię, ale nie chciałabym też, aby mój partner poczuł się dotknięty ewentualnym brakiem zaproszenia.

Mówiąc szczerze zmartwiła mnie i zdenerwowała ta sytuacja, co sprawia, że jestem mało obiektywna, więc docenię każdą poradę i opinię:(.
Obserwuj wątek
    • joanna772 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 25.01.11, 22:58
      Nie, no nie wierzę w to, co czytam. Wybacz szczerość, ale twoi rodzice to buraki.
      Nie wiem co ci poradzić, może idź z nimi na ten obiad, odbębnij to, a z chłopakiem uczcijcie twój szczególny dzień razem albo z przyjaciółmi.
    • asia.sthm Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 25.01.11, 23:01
      Czesc.

      mam wielka chec pogratulowac twoim rodzicom fantastycznej corki. Oni napewno o tym dobrze wiedza i dlatego powinni ulec, chocby im waz w kieszeni syczal ;)
      Masz racje, mozesz sie smialo upierac przy swoim. Robisz to bardzo taktownie. Mozesz jeszcze zaproponowac przeniesienie uroczystego obiadu do tanszej restaracji, aby z czystym sumieniem pozwolic rodzicom zaplacic i za twego lubego, nie wyrywajac im wiekszej sumy niz zaplanowali.
      Wszystkiego najlepszego z tej okazji , ktora bedziecie swietowac.
      • saraanna Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 25.01.11, 23:26
        Dziewczyno wyluzuj troche ,rodzice cie zapraszaja ,to idz do restauracji i przestan wymyslac problemy .Moze chca tylko z toba spedzic ten czas,takie ich prawo.Przyspawana jestes do chlopaka czy co :P . A jak cie kolezanka zaprasza do kawiarni, to tez ciagniesz ze soba chlopaka.To jest prezent dla ciebie,wiec to uszanuj .Ja tez niedawno robilam urodziny i zaprosilam same baby bo taki mialam kaprys,ani szwagier ani kuzyni czy koledzy jakos sie na mnie nie obrazili,bo nikomu by to nawet nie przyszlo do glowy.Ludzie to naprawde potrafia robic problemy z niczego :P
        Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • katarzyna_31 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 30.01.11, 17:10
          Właśnie. Zgadzam się z Tobą i nie chce mi się więcej nic pisać, bo nie chcę być złośliwa.
    • menodo Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 25.01.11, 23:16
      Jak najszybciej usamodzielnij sie finansowo i zyciowo; wyprowadz sie od nich. Dopoki jestes od nich zalezna, traktuja Cie jak koszt; z racjonalnego punktu widzenia maja prawo decydowac, ile kanapek maja prawo zjesc twoi znajomi.
      Nie proponuj chlopakowi,aby poszedl z Toba i sam za siebie placil - bo on moze tego nie udzwignac emocjonalnie :D
      Jesli zalezy Ci na dobrych relacjach z rodzicami to idz na ten obiad; mnie chyba - po tym co uslyszalam - nie byloby stac na takie poswiecenie:D
    • kol.3 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 08:03
      Jeśli ta uroczystość jest dla Ciebie, to rodzice mogliby Twojego chłopaka zaprosić. Skoro, jak piszesz, są skąpi i robią głośne uwagi z powodu kanapek zjedzonych przez gości, to na Twoim miejscu nie ciągnęłabym chłopaka na zaplanowany obiad, aby go uchronić przed ewentualnymi krępującymi sytuacjami.
    • morekac Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 08:14
      Czy rodzice nie mogliby zachować odrobiny pozorów i chociaż powiedzieć "zależy nam na czasie spędzonym tylko w towarzystwie naszej córki", a nie od razu wyliczać koszty...
      • triss_merigold6 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 12:14
        O toto. Mogliby chociaż zachować pozory i nie psuć córce "prezentu", który teoretycznie powinien sprawić jej przyjemność.
        Chamówa, powiem szczerze.
    • tully.makker Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 09:51
      Normalnie cud, ze w takiej buraczanej rodzinie uchowala sie taka mila i rozsadna osoba. ja - jako rasowa suka, podziekowalabym za uroczystosc w ogole. istota "prezentu" jest to, ze ma on sprawiac przyjemnosc obdarowanej, tutaj takiego zapotrzebowania ze strony rodzicow nie widze.
      • binom Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 10:54
        szczerze mówiąc, ja bym podziekowała za "taki prezent", wiadomo chcesz by był z Toba chłopak, bo to jest dla Ciebie ważne, a jesli rodzice skąpia kasy na zaserwowanie obiadu dla dodatkowej osoby, to niech urządzą obiad w domu, tylko dla "ścisłej" rodziny.
    • alexxa6 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 26.01.11, 12:02
      Racja jest absolutnie po Twojej stronie.Uroczystość na Twoją cześć by sprawić przyjemność Tobie, więc i do Ciebie powinien należeć wybór, kogo chcesz gościć.Na obiedzie będzie pewnie kilka osób,więc jeden posiłek więcej wraz z napojami nie powinien zrobić aż takiego uszczerbku w kasie rodzinnej, skoro rodzice i tak mają zamiar zapłacić za wszystkich.Ale jak piszesz, niestety skąpstwo przewyższa zdrowy rozsądek.Nie radzę mówić o tym problemie chłopakowi i proponować by płacił sam za siebie, to będzie i dla niego i dla Ciebie bardzo niezręczna i przykra sytuacja i może rzutować na Wasz dalszy związek. Dla świętego spokoju i by sobie samej oszczędzić stresu i upokorzeń nie brałabym chłopaka ze sobą. Odbębnij tę uroczystość jako zło konieczne w gronie skąpych i nietaktownych rodziców a z chłopakiem i w gronie przyjaznych osób zrób powtórkę tej uroczystości.
    • calineczka_777 Moze to przekona twoich rodzicow? :-) 26.01.11, 12:14
      Obiecaj rodzicom, ze twoj chlopak nie zamowi dodatkowego jedzenia, tylko bedzie jadl jedzenie przeznaczone dla ciebie. Tzn. podzielisz sie z nim swoim jedzeniem i nie trzeba bedzie zamawiac dodatkowego jedzenia dla niego. Tym samym chlopak nie bedzie sprawial zadnych KOSZTOW:-) Moze wtedy rodzice sie zgodza?
      Jest jeszcze jedna opcja: powiedz, ze jesli twoj chlopak przyjdzie to jest sklonny ZAPLACIC 1oo zlotych w celu POKRYCIA KOSZTOW. Jak rodzice dobrze nakombinuja to z tych 100 zl jeszcze zaoszczedza:-) Moze to ich przekona?
      • verdana Re: Moze to przekona twoich rodzicow? :-) 26.01.11, 13:33
        To ma być prezent dla Ciebie? No, pięknie - rodzicom jak widać absolutnie nie zalezy, abyś byla z prezentu zadowolona - zalezy im, aby było taniu i tak, jak oni chcą.
        Na Twoim miejscu powiedziałabym, ze nie pójdziesz. Nawet jesli jesteś zalezna finansowo, to mozesz odmowić pójścia z rodzicami w takiej sytuacji. I moim zdasniem - powinnaś. Za dużo widziałam osób, ktore nie umiały postawić sie rodzicom i rodzice coraz bardziej uzalezniali się od siebie.
        Z tym, ze nie mów "Pójdę albo z chłopakiem, albo wcale" - powiedz "W tej sytuacji dziękuje Wam za inicjatywę, ale nie pójdę".
        • sebalda Re: Moze to przekona twoich rodzicow? :-) 26.01.11, 13:57
          Nie chcę tłumaczyć zachowania rodzicow, bo jest zwyczajnie wyrazem ich braku dobrych manier, ale ciekawi mnie, jak Wam się powodzi. Czy ten obiad jest jakimś wielkim wysilkiem finansowym (restauracje są rzeczywiście drogie), czy tak z zasady skąpią?
          Wypominanie kanapek dość paskudne, delikatnie mowiąc.
          Ale spotkałam się z takim podejściem, że jak do mojego syna przychodził przez kilka dni z rzędu kolega z osiedla i potem mial u nas przenocować, to matka dała mu prowiant, żeby nas nie "objadał" (fakt, że mial apetyty:). Do głowy by mi to nie przyszło. Moj syn tez u nich bywa i czasami coś je, to naturalne.
          • triss_merigold6 Re: Moze to przekona twoich rodzicow? :-) 26.01.11, 14:04
            Jeśli dla kogoś obiad w restauracji na kilka osób musi być okupiony dużym wysiłkiem finansowym to po prostu nie organizuje takiego spotkania. Bez sensu iść do knajpy i zamawiać z założenia najtańsze rzeczy i liczyć każdy kęs, toż to żarcie w gardle staje.

            Na kilka dni + nocleg też bym dała dorastającemu chłopakowi prowiant albo kasę na zamawianie czegoś na wynos. Nie ze skąpstwa tylko z uprzejmości względem gospodarzy.
            • sebalda Re: Moze to przekona twoich rodzicow? :-) 27.01.11, 11:55
              > Na kilka dni + nocleg też bym dała dorastającemu chłopakowi prowiant albo kasę
              > na zamawianie czegoś na wynos. Nie ze skąpstwa tylko z uprzejmości względem gos
              > podarzy.

              Ale to nie jest tak, że chłopak przychodzi, objada nas, nocuje. Mój syn tez do nich chodzi, też tam jada, to normalne i nie przyszłoby mi do głowy jakoś tego wyliczać, kalkulować i jak mi wyjdzie, że mój zjadł u kolegi więcej, to muszę to jakoś wyrównać. Mój syn ma ogromny apetyt, wiem, ile potrafi zjeść, wiem, że je u kolegów, ale też jak do nas przychodza jego koledzy nigdy nie siedzą o gołym pysku:) W tym przypadku to nie było tak, że tamten chlopiec spędzał u nas całe dnie i nocował, ale przychodził kilka wieczorów z rzędu i raz przenocował.
              Gdy chłopaki umawiają się na cały dzień i wiem, że jest ich kilku i matka niekoniecznie chce podawać obiad (choć w weekend mi się to zdarzało) całej gromadzie wyglodzonych nastolatków, zawsze daję młodemu kasę, żeby się dołożył do zamawianej pizzy.
              Podając ten przyklad, mialam na myśli takie szczególowe wyliczanie, kto u kogo więcej zjadł. Jak zobaczylam ten prowiant, od razu poczulam się jakoś nieswojo, że ktoś to jednak wylicza i że może ja tez powinnam.
      • lalka-on-line Re: calineczka 27.01.11, 11:29
        sory ale ty chyba jaja sobie robisz-serio proponujesz zeby chlopak czul sie jak jakis petak nie pelnoprawny gosc,i upokarzal sie ,przypadkiem nie zamawiajac niczego bo sie wielcy rodzice obraza/moze jeszcze zje to co ona zostawi na talerzu?
        ja pitole ludzie to maja pomysly albo honoru wcale-jakby mi ktos cos takiego zaproponowal to bym go chyba smiechem zabila -albo zeby placil za siebie-to on jest przykladowo zapraszany a potem zonk bo wiesz ,akurat ty musisz stowke dorzucic??kto zaprasza ten stawia-lepiej w ogole sobie darowac niz takie chore kombinacje robic,na miejscu chlopaka bym sie poczula urazona i to niezle w takiej sytuacji
        a rodzice mega buraki i sepy-kanapki wypominac,szok,do mnie jak znajomi przychodzili to bylo normalne ze herbata,ciastkiem ,kanapka sie poczestuje,w koncu ludzie tez sa kulturalni[przynajmniej ci ktorych ja znalam]i nie obzeraja sie za friko bog wie ile wiec raczej nikt nie zbiednieje od paru kromek a sytuacja z obiadem-tragedia,skoro to uroczystosc z twojej okazji to powinni uszanowac ze masz chlopaka,i jest to dla ciebie ktos wazny-a co on,pudzian ze wsunie zaraz niewiadomo ile?ze sie tak boja kosztow?
        zal.pl zwlaszcza ze jak pieszesz ze chlopak nie jest poznany dzien wczesniej tylko zaznajomiony juz z rodzina-wspolczuje rodzicow serio
        • calineczka_777 Re: calineczka 27.01.11, 15:15
          lalka-on-line napisała:

          > sory ale ty chyba jaja sobie robisz-serio proponujesz zeby chlopak czul sie jak
          > jakis petak nie pelnoprawny gosc,i upokarzal sie ,przypadkiem nie zamawiajac n
          > iczego bo sie wielcy rodzice obraza/moze jeszcze zje to co ona zostawi na taler
          > zu?

          Naprawde nie widzisz ironii w mojej wypowiedzi????? :-) A ze rodzice buraki to sie zgodze z toba.
          • lalka-on-line Re: calineczka 27.01.11, 15:37
            no popatrz nie wyczulam ,swiat sie konczy:P internet to nie rozmowa na zywo wiec trudniej wyczuc intencje rozmowcy a dwa ze emotikon nie zauwazylam tam jakichs,sugerujacych ta ironie,ale zwracam honor:))))
            I'm lookin like a star
            you can't stop my shinin:))
    • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 12:32
      Jeśli rok w nicku to rok Twojego urodzenia, to masz już 22 lata i już najwyższa pora zacząć na siebie zarabiać przynajmniej dorywczymi pracami i zacząć się usamodzielniać, tym bardziej gdy już jesteś w poważnym jak twierdzisz związku z chłopakiem.
      Może rodzice chcą Ci mało delikatnie ale dać to do zrozumienia.

      Jak rozumiem dają Ci jakiś prezent (rodzinny obiad) a Ty mówisz "z wami mi nie będzie tak miło jeść jak z chłopakiem to wyskoczcie z większej kasy bo ja chcę jeść z chłopakiem" - czyli tatuś z mamusią niech utrzymują córunię i jej chłopca bo córunia ma finansowe wymagania... Można i tak.

      Uświadom sobie - rodzice robią co chcą ze swoją kasą. Jak chłopak ma jaja to przychodząc do Ciebie mógłby od czasu do czasu coś przynieść, ciastka, kwiatka, miło podziękować rodzicom za te kanapki, itd.

      Chłopaka masz od dawna, on coś zarabia?pracuje? czy też czeka co mu mamusia z tatusiem dadzą ale już "prawie" zakłada z Tobą oficjalny związek i podpina się pod rodzinę?

      decyduj się czy jesteś dorosła i wprowadzasz do życia rodziny dorosłego człowieka - czy masz jedynie życzenie by rodzice utrzymywali ciebie-dziecko i chłopaka-dziecko.

      Będziesz miała swoje pieniądze to je będziesz dawać komu tylko chcesz.
      Wyobraź sobie, że zarabiasz i fundujesz swojej siostrze prezent "wspólne wyjście do kina", a ona sobie życzy byś zapłaciła za bilety jeszcze za jej chłopaka i dwie inne koleżanki bo z nimi też chce iść... ciekawe, czy tak radośnie byś wyskoczyla z kasy.. założę się, że nie.
      • sanciasancia Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 22:05
        > ę jeść z chłopakiem" - czyli tatuś z mamusią niech utrzymują córunię i jej chł
        > opca bo córunia ma finansowe wymagania... Można i tak.
        Gorzej, do 26-roku życia studiującej córuni mają wobec niej obowiązek alimentacyjny. Jak jej nie zechcą utrzymywać, może ich spokojnie pozwać o alimenty.
        Stąd cały Twój wywód jest bez sensu.
      • mgla_jedwabna Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 02.02.11, 01:00
        Czy ty w ogóle odróżniasz dawanie prezentów od utrzymywania? Chyba nie bardzo.

        Akurat fakt, że autorka wątku nie zarabia na siebie, nie ma IMHO nic do rzeczy. Rodzice finansują wyjście w większej grupie do restauracji, ponieważ ma być to prezent dla córki. Problem polega na tym, że są gotowi płacić za różne osoby z rodziny, ale nie za chłopaka córki, choć być może jest on osobą ważniejszą dla tejże córki, niż pozostałe osoby mające wziąć udział w wydarzeniu.

        Sytuacja byłaby równie problematyczna, gdyby dziewczynę było stać na zapłacenie za swojego chłopaka. Rodzice tak samo wyszliby na buraczanych skąpców i egoistów, którzy chcą zrobić przyjemność córce - ale według swoich wyobrażeń, nie według pragnień córki. Gdyby teoretycznie autorka wątku zadeklarowała gotowośc pokrycia kosztów obiadu swojego cłopaka, byłoby jej tak samo przykro, prawda? Bo żeby ona jemu postawiła obiad albo żeby on płacił, to nie potrzebują żadnego odświętnego wyjścia z rodzicami.

        Tak więc cały wywód o tym, że osoba w tym wieku powinna zarabiać na siebie, jest zupełnie nie na temat. Poza tym, gdyby rodzice chcieli dać do zrozumienia córce cos w tej kwestii, to wybrali wyjątkowo nietaktowną metodę - wyjście do restauracji miało być w końcu prezentem, uprzyjemnieniem szczególnego dnia, a nie okazją, żeby robić przykre aluzje. Zresztą o takich sprawach powinno się rozmawiać otwarcie, a nie "dawać do zrozumienia" robiąc przykrości związane z pieniędzmi.

        "Uświadom sobie - rodzice robią co chcą ze swoją kasą." - tak, a co chcą zobić teraz? Przyjemność córce czy sobie? Bo jeśli to pierwsze, to jej sprawiłaby przyjemność obecność chłopaka, a jeśli sobie - to są perfidni, udając, że ma być to uczczenie okazji związanej z córką.

        Uświadom sobie - że zapożyczę twój protekcjonalny ton - że nie tylko pieniądze liczą się w życiu, ale też uczucia, szczególnie w rodzinie.

        Analogia z siostrą nietrafiona - co innego wspólne wyjście do kina w dwie osoby i bez okazji, co innego, gdy ktoś organizuje "wyjście z dużej okazji dla X w większym gronie", ale z tego grona wyklucza osobę niezmiernie dla X ważną.
    • mozambique Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 12:47
      PARTNER ? jaki , kurczaczek , PARTNER?

      co to za moda aby zwyklego kochanka, dochdzącego chlopaka, kolesia od piwa i kina zaraz nazywac tak wiele zanczanym okresleniem PARTNER ???????

      w czym jestescie PARTNERAMI ? - wspolne mieszkanie? wspolny budzet? wspolne życie ? wspolne plany zyciowe>? zawodowe?, jestescie zaręczeni? planujecie cos jako dorosli ludzie ?

      na karmienie twoich kolejnych kochanków rodzice musieli by chyab zalożyc kolejne konto ...
      • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 13:23
        :):)

        Ależ nam rośnie "młodzież" z wymaganiami.....
    • zolza38 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 12:50
      Jesteś bardzo miłą i taktowaną młodą kobietą Aniag. Tylko pozazadrościć Twoim rodzicom, którzy mają mniej taktu i wrażliwości od Ciebie.
      To zrozumiałe, że nie chcesz zaognić już i tak przykrej sytuatacji, tym bardziej, że jak wspomniałaś, jesteś od rodziców zależna finansowo i pewnie jeszcze przez jakiś czas tak będzie. Cóż, Twoi rodzice mają szczególne poczucie delikatności, ale są jacy są i powiem Ci z doświadczenia, że takie skąpstwo rodziców i zapobiegliwość mają swoje dobre strony w życiu.
      Choćby takie, że rodzice będą czujnie stać na straży Twoich interesów i finansów, prezentując model ograniczonego zaufania do Twoich kolejnych partnerów - a jak sobie poczytasz sytuacje porozwodowe i sprawy związane z podziałem majątku - cecha to bezcenna i często ratująca WIELE, czasem nawet życie.

      Twoi rodzice są, jacy są - płacą i wymagają.

      Radziłabym dostosować się do ich wizji uroczystości, chłopakowi NIC nie wspominać, to TYLKO OBIAD. Nie traktuj tego małego wyjścia jako próby sił, bo przegrasz. Nawet jeśli rodzice na ten raz Ci ulegną, będą mieli poczucie przegranej i odbiją sobie to w przyszłości, może w jakiejś istotniejszej sprawie.

      Postaraj się jak nalepiej i jak najszybciej skończyć studia. Koniecznie też podejmuj prace dorywcze, choćby w wakacje, aby zacząć trenować niezależność finansową.

      Swoje zadnie i stanowisko będziesz mogła twardo egzekwować wówczas, kiedy będziesz już kobietą niezależną, zarabiającą na siebie. To zawsze funkcjonuje.
      Pozdrawiam cieplutko.
    • doctor.no.1 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 14:13
      Uważam, że racja leży - niestety - po obu stronach. Rodzice mają prawo chcieć spędzić czas tylko z córką i, jeśli tak jest, powinni w ten sposób komunikować sytuację. Nie ma w tym nic niestosownego. Również nie muszą finansować Twojego chłopaka, jeśli zwyczajnie im to nie odpowiada.

      Jeśli to jest prezent dla Ciebie, to możesz oczekiwać, by ewentualnie dołączył Twój chłopak. Sądzę jednak, że wymuszanie jego towarzystwa nie jest wyjdzie na dobre relacjom między Twoimi rodzicami i Twoim chłopakiem.

      W moim odczuciu możesz mieć dwie uroczystości - z rodzicami i z chłopakiem oddzielnie, a oba sposoby świętowania na pewno bardzo się będą różniły i oba mogą być sympatyczne.
    • nowy99 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 14:51
      Może rodzice chcą w tym tak ważnym dniu coś ważnego córce powiedzieć, zakomunikować albo o czymś ważnym porozmawiać? I może celowo nie chcą tego chłopaka przy tym?
      Poza tym wielu rodziców nie honoruje w 100% chłopca póki nie zostanie mężem (czy analogicznie dziewczyny syna).
      A Ty powinnaś zluzować, skoro jesteś osobą niekonfliktową i nierozkminiającą każdą pierdułę (odniosłam zgoła inne wrażenie niestety) i odłączyć na czas Waszego rodzinnego spotkania smycz od chłopaka.
      Bo tu nie ma jakiegoś poważnego problemu naprawdę. I chyba nie masz pojęcia jak mogą być nietaktowni ludzie w rodzinach, szczególnie w rodzinie "nabytej" w momencie ślubu (teściowie i reszta).
      • triss_merigold6 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:03
        Możliwe ale wtedy powinni to córce zakomunikować w INNY SPOSÓB.
        • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:18
          Jeśli rodzice chcą być z córką, to powinni powiedzieć dlaczego. Rozumiem też, ze obiad ma być DLA córki, dla uczczenia jakiejś jej uroczystosci, a nie dla rodziców, ktorzy po prostu zapraszają córkę. To spora różnica - robienie komuś przyjemności na zasadzie "Tylko na moich warunkach i obowiązkowo" jest skandaliczne.
          Rodzice działający na zasadzie "Jak cię utrzymuje, to wymagam, abyś całkowicie się podporzadkowała" są ludźmi toksycznymi, od których nalezy odciąć się jak najszybciej.
          • triss_merigold6 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:21
            O to właśnie mi chodziło. Jeśli rodzice chcieli w bardziej uroczysty sposób spotkać się z porozmawiać z córką bez asysty osób trzecich to powinni byli jej to powiedzieć, wyjaśnić.
          • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:27
            > Rodzice działający na zasadzie "Jak cię utrzymuje, to wymagam, abyś całkowicie
            > się podporzadkowała" są ludźmi toksycznymi, od których nalezy odciąć się jak na
            > jszybciej.

            A myślisz, że córka chce się odciąć.......od źródła kasy? ;) Gdyby chciała to już dawno by to zrobiła i zarabiała na siebie przynajmniej częściowo, teraz jest wiele możliwości. Ja uważam, że obie strony są siebie warte : rodzice wypominając kanapki (choć nie wiemy w jakej sytuacji to było, bo może znajomi córki zjedli całą kolację przeznaczoną dla innych domowników?), córka domagając się by jej rodzice opłacali jej jakiegoś tam chłopaka bo ona tak sobie życzy... Daj, daj i daj... ech, to dzisiejsze wychowanie... zapobiegliwe.
            • nowy99 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:37
              ALe ona pisze, że jest niezależna finansowo, bo pracuje.
              • nowy99 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 15:39
                To ja źle odczytałam - faktycznie jest niesamodzielna finansowo.
              • kammik Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 16:10
                nowy99 napisał:

                > ALe ona pisze, że jest niezależna finansowo, bo pracuje

                Niezbadane są granice ludzkiej niekumacji. Na początku pierwszego postu autorka napisała: "jestem młodą osobą, niesamodzielną finansowo".
                • ledzeppelin3 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 16:36
                  Gdyby rzecz dotyczyła mojej córki, oczywistym byłoby, że chłopak byłby zaproszony.
                  To oczywiste, nie ma to nic wspóolnego z "postawą roszczeniową" córki i "dzisiejszym pokoleniem". Tego po prostu wymaga szacunek dla córki (znajomą tez zaprosiłabym z facetem!!).
                  Ale wiadomo, niektórzy mają postawę "dziecko nie człowiek" i "trzeba krótko gó...arzy trzymać, bo się rozbestwią"
                  A potem mamusia z tatusiem na starość wymagają cotygodniowych wizyt "młodych" i chca czynnie uczestniczyć w życiu wnuków...
                  • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 16:55
                    Czyli - niesamodzielny finansowo student ma wykonywać polecenia rodziców. zatem nalezy konczyć zawodówkę, bo tylko w ten sposob osiagnie się dojrzałość. Student nie czlowiek, bo tylko ten, co ma kasę ma prawo decydować o sobie.
                    Super. Matka na wychowawczym też powinna sluchać pana męża i wykonywać jego polecenia.
                    • triss_merigold6 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 17:37
                      O ile dobrze zrozumiałam, Led zastosowała IRONIĘ.
                    • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 17:37
                      Nie ma to jak poprzekręcać tak żeby swoje chore tezy udowodnić.

                      Matka na wychowawczym ma takie samo do zarobków męża jak on sam. Bo mają wspólnotę majątkową. Nie widziałaś o tym dotychczas? Eureka.

                      Rodzice chcą sprezentować dorosłemu "dziecku" rower w ramach prezentu, "dziecko" się skrzywia, że ono rower owszem chce dostać ale pod warunkiem, że kupią też rower koledze bo woli/lubi jeździć z nim. Nie powie, a to dziękuje ale nie, tylko : daliście tyle to możecie więcej! (swoją drogą co za obciach robi temu chłopakowi żeby go tak na siłę komuś na utrzymanie wciskać..)
                      Myślę, że takie "dziecko" na pewno sobie poradzi w życiu. Tylko nie wiem kiedy zacznie zarabiac samo na siebie a do kiedy zamierza się oglądać na kieszonkowe.
                      Znamy sprawozdanie jednej strony, a może zwyczajnie rodzice mają dość wysokich oczekiwań finansowych córki, niewdzięczności, niechęci do samodzielności i wymagań by utrzymywali jej znajomków.
                      Obecnie student który do 25 roku życia nie podjął żadnej pracy ani stażu to praktycznie inwalida na rynku pracy, któergo młodsi dawno prześcignęli i który będzie świecił przed pracodawcami pustym cv i brakiem doświadczenia. Np jednej z znajomych wiek 22 lat nie przeszkadza być specem od reklamy firmy, zarabiać 3 tys i równocześnie studiować. Ale wystarczy zacząć zarabiać dorywczo, gdy się chce prowadzać z "partnerem".
                      Jak ktoś woli czekać z usamodzielnieniem się jak najdłużej i co mamusia da(co to za matka ktora mieszkania nie daje?;) 0), to i musi się liczyć z tym, ze może nie da na wszystko co się zachce. Rodzice mają finansować/alimentować dzieci do czasu usamodzielnienia się/końca nauki. Nic tam nie ma o kochankach dzieci, by też pod alimentację podlegali ;). Mogą dawać dodatkową kasę ale nie muszą. Nawet w testamencie nie muszą zapisać całości dziecku.
                      A córka swoim zachowaniem też zrobiła duży afront rodzicom, pokazując im wprost że spotkanie z nimi bez jej chłopaka nic dla niej nie jest warte. Poziom "szacunku" w rodzinie mają jakby taki sam :P. Zastanawiałam się ostatnio skąd niektóre niepracujące, zblazowane dzieciaki mają kasę na przesiadywanie w knajpie gdzie najtańszy drink kosztuje 30zł. Bo im się należy... więc mamuś tatuś daj bym się w "towarzystwie" pokazała.
                      Nie chce jej się iść samej z rodzicami na obiad bo są dla niej nudni i nieatrakcyjni finansowo? To niech nie idzie. proste. Wystarczy grzecznie podziękować, poprosić by zamówili obiad na inny dzień a umówić się samej z chłopakiem na uroczy wieczór w knajpie na jaką ją samą z kieszonkowego stać.

                      • tully.makker dydaki 27.01.11, 17:43
                        A moze swoje madrosci wylejesz najpier pani opisywanej w watku obok ( ladnie tak o sobie pisac w trzeciej osobie, BTW) ktora tak strasznie cierpi siedzac na glowie rodzicow staruszkom i meczac sie z bratem alkoholikiem. Dalej jazda! niech sie usamodzielni i wyprowadzi. Na co tu czekac?
                        • dydaki Re: dydaki 27.01.11, 17:52
                          o czym ty bredzisz?
                          pani z tamtego wątku od nikogo za darmo grosza nie wzięła, utrzymuje siebie, brata i pomaga starym rodzicom dożyć w jakich-takich warunkach swoich dni. Znowu Eureka? Bo czytasz tylko co pasuje a nie wiesz gdzie by tu ugryźć ?
                          • triss_merigold6 Re: dydaki 27.01.11, 19:25
                            Więc niech pani pomocna niesie swój krzyż i nie pyszczy skoro nie potrafi zmienić swojej sytuacji. Proste.
                            • dydaki Re: dydaki 27.01.11, 19:53
                              a gdzies ją tu widziałas zeby choć słowo powiedziała??

                              kolejna de..... która czytac nie umie.
                              • sanciasancia Re: dydaki 27.01.11, 22:02
                                Dlaczego nie dziwi mnie to Twoje zrozumienie dla zachowań, i pokrewieństwo duchowe z rodzicami-burakami.
                      • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 17:54
                        Cóz, rozumiem, ze wobec tego trzeba kupić rower, nawet jak dziecko nie chce. A sprawa jest prosta - skoro twierdzi, zę samotna jazda go nie bawi, można roweru nie kupić, a nie kupować na siłę "bo się wie lepiej i jak ja chcę, zeby dziecko miało rower, to ma miec i jeździć. kropka".
                        To nie corka zażądała wyjscia, to rodzice chcieli jej sprawić przyjemność - a ze to dla niej nie będzie przyjemność? Nieważne, przecież nie o to chodzi, ma być tak, jak zadecydowali.
                        • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 18:06
                          A to córka nie potrafi powiedzieć "nie, dziękuję"? Ma jakiś honor czy tylko liczy potencjalną kasę? Rodzice wcale nie muszą roweru kupować. Jeśli ona jednego nie chce, a oni nie chcą finansować dwóch. Wystarczy odmówić. Nie potrafi obyć się smakiem bo sobie kalkuluje i umie dobrze liczyć, więc nawet robiąc kupę obciachu chłopakowi chce ten rower mieć i przykro jej jedynie z tego powodu , że nie ugrała dwóch.
                          • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 19:04
                            nie widzisz żadnej róznicy między rowerem, a zaproszeniem do restauracji czy na obiad? czy córka nie może też zaprosić nikogo do domu, bo herbata kosztuje?
                            Rozumiem, ze corka nie chce powiedziec rodzicom "Nigdzie z wami nie idę" - bo jest dobrze wychowana.
                            Normalnie, czlowiek zapraszajac wlasnego chlopaka na swoją uroczystość nie zaprasza go dlatego, zeby rodzice musieli zaplacić chłopakowi za obiad. Być może gdy zapraszasz dziecku kolegów, albo przyjmując w domu teściów pod koniec dajesz rachunek za zjedzone potrawy, - ale większość osob tak nie robi, słowo daję.
                            • dydaki Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 20:10
                              czy to córka jakąś impreze organizuje? nie. rodzice w ramach prezentu zapraszają ją na wystawny obiad z nimi. Posiedzą dwie godzinki, zjedzą, pogadają i córka może sobie iść do chłopaka i z nim oraz z rówieśnikami świętować tak jak jej się podoba. czy ktoś jej zabrania?
                              To nie ona poprosiła rodziców"słuchajcie, zorganizujcie impreze dla moich znajomych, zapłaććie, wy tez przyjdźcie, będzie fajnie ". Dostaje konkretny prezent, albo z niego korzysta albo nie, a wymaganie od rodziców by jej chłopak też go dostał razem z nią jest głupie i dziecinne. zachowanie rozpuszczonej panienki która mentalnie jest małym dzieckiem , uważa że "jej się należy"(niby dlaczego?) i nie szanuje a chyba nawet nie lubi swoich rodziców. Traktuje ich jako dostarczycieli mamony i płatników zachcianek córki, sam na sam na obiedzie nie jest w stanie pobyć, porozmawiać jak z ludźmi. Chce być z chłopakiem w ten dzień- niech sama coś zorganizuje, bo rodzice to 12-to letniemu dziecku robią imprezy a 22 latka już może przestać się jak dziecko zachowywać.
                              • menodo Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 20:29
                                dydaki napisała:

                                > czy to córka jakąś impreze organizuje? nie. rodzice w ramach prezentu zaprasz
                                > ają ją na wystawny obiad z nimi."

                                Wystawny? a gdzie jest to napisane?
                                Wystawne obiady to za chwile ja organizuje. Dla corki - z okazji 18. urodzin. I dla syna - z okazji 25. I gdybym im powiedziala, ze ok. ale bez chlopaka/dziewczyny, to zadne z nich na ten obiad by sie nie stawilo.
                                Ale mowie to teoretycznie, bo nie wyobrazam sobie, abym mogla zrobic dzieciom taka wioche. Gdybym byla w trudnej sytuacji finansowej, to bym w domu zrobila placki ziemniaczane - ale nie mowilabym dzieciom: no coz, na was to jeszcze starczy mi kasy w restauracji , ale na dziewczyne/chlopaka to jednak nie.
                              • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 20:41
                                prezent to coś, co ma być przyjemne dla obdarowanego, a nie dla darczyńcy. Dawanie prezentu, o ktorym wiadomo, ze obdarowanego nie ucieszy, a sprawi mu przykrość na zasadzie "Daję , to masz być wdzięczny tyle" delikatnie mówiąc mija się z celem. Cóż, dziewczyna jest taktowna i nie bardzo ma ochotę powiedzieć rodzicom to co powinna "Wypchajcie się z takim prezentem", a rodzice widzac, że nie jest zadowlonona, nadal mają to gdzieś.
                                Dziewczyna jest winna, ze rodzice chcą zorganizować imprezę - dobrze rozumiem?
                                • menodo Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 21:00
                                  Sorry, ale dla mnie dosc trudne do zrozumienia jest pojmowanie wspolnego obiadu w restauracji w kategoriach "prezentu". Prezent to cos, z czego sie samemu nie korzysta - w kazdym razie ja takie prezenty daje i otrzymuje. Co to w ogole za prezent - wyjscie z rodzicami do restauracji? Rozumiem, ze to moze byc fajne i mile, ale zeby to nazywac prezentem?
                                  • verdana Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 21:57
                                    Nagroda, nazwijmy to nagrodą.
                                    No, dla mnie może być prezentem takze np. zabranie dziecka do restauracji, jeśli jest to albo wymarzona restauracja, albo całkowity ewenement. Prezentem jest to, ze my placimy za siebie, a dziecko nie.
                                    Mój mąż jako prezenty dostawał zazwyczaj wycieczki - rodzice też korzystali, a mąż był zadowlony z tego typu prezentów.
                    • edw-ina Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 17:47
                      Tak mi się przypomniało po przeczytaniu tej dyskusji:
                      tak się złożyło, że w czasach liceum mieszkałam sama. Raz, dwa razy w tygodniu ojciec lub matka wpadali do mnie, zabierali na obiad itp. nie raz zabierali również kogoś z moich znajomych/przyjaciół, jak miałam stałego chłopaka to również jego. Dzięki temu znali osoby z którymi spędzam czas lepiej.
                      W tym samym czasie matka mojego dobrego kolegi, nieopodal którego mieszkałam, zapraszała mnie do domu na obiady, czasami podrzuciła kawałek placka czy coś takiego. W domach moich znajomych/przyjaciół kuchnie były ogólnodostępne. tj. jeśli chciało się kawę/herbatę to wchodziło się i robiło. zapraszaliśmy się wzajemnie na wigilie, kiedy rodzice oranizowali jakieś imprezy też zwykle przygotowywali coś dla nas.
                      Chłopak mojej siostry jadł u nas obiad niemal codziennie, mój jak był głodny sam sobie robił kanapki itp., a czasami nawet przygotowywał coś dla mojej matki.
                      Ja wiem, że jedzenie nie pojawia się magicznie w lodówce i tak jak za obiad w restauracji trzeba za nie zapłcić. Ale wspólne jedzenie tworzy wspólnotę, a stwierdzenie "za niego nie zapłacimy" powoduje, że ta osoba, będąca takim doszywanym członkiem rodziny, staje się wykluczona. Gdyby nie było mnie stać na opłacenie dodatkowego obiadu, to zmieniłabym lokal na nieco tańszy, bo dobre jedzenie jest smaczne tylko w dobrym towarzystwie i równie dobrej atmosferze. co dziewczynie z superobiadu, jak nie odbędzie się on w fajnej atmosferze?
                • nowy99 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 27.01.11, 17:18
                  A tak w temacie wątku byś się wypowiedział - chętnie posłuchamy...
    • all.those.yesterdays Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 28.01.11, 00:23
      Skąpstwo to dla mnie najgorsza wada na świecie granicząca z patologią.
    • martusiatu Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 28.01.11, 14:24
      Znam to z drugiej strony. Kilka lat temu, zanim sie pobralismy z mezem (ale gdy juz ze soba mieszkalismy) tesciowa moja wpadla na genialny pomysl zeby zaprosic do restauracji meza, jego kuzyna i dziewczyne kuzyna. A mnie nie. Maz mial podejscie : mama zaprasza, to mama decyduje. Bylo mi bardzo przykro, plakalam czekajac przez caly wieczor az wroci do domu.

      Maz doszedl do tego ze niekoniecznie bylo to uprzejme ze strony jego mamy, niestety dopiero po tym jak mu wszyscy kumple powiedzieli ze oni by na taka kolacje nie poszli i tyle. Cale szczescie ze kumpli ma normalnie myslacych, skoro sie najbardziej na ich opinie zdawal w tamtym czasie ;-) Dzisiaj opcja "zapraszam syna bez zony" by nie przeszla. Chyba ze chodziloby np. o jakies ich rodzinne kwestie majatkowe - nic mi do tego i niech ida sami. Ale w takiej sytuacji nalezy mimo wszystko uprzedzic ze o taki a nie inny temat chodzi co by nikomu nie bylo przykro.

      • doctor.no.1 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 28.01.11, 15:38
        Nie zauważasz różnicy między mężem a chłopakiem??? żoną a dziewczyną???
        • martusiatu Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 28.01.11, 16:00
          Wiesz, sa pary ktore nigdy nie decyduja sie na malzenstwo, a zyja ze soba przez wiele lat, a nawet, o zgrozo, moga miec razem dzieci :)

          Mniejsza z tym. Pisalam o moich odczuciach w tej kwestii, nie narzucam nikomu mojej opinii jak nalezy w tej sytuacji postapic.

          Ale fakt faktem nasza sytuacja byla inna : mieszkalismy ze soba i bylismy niezalezni finansowo od naszych rodzicow. I chyba tez bylismy nieco starsi od autorki watku.

          • fikcyjne-konto Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 29.01.11, 16:29
            > Ale fakt faktem nasza sytuacja byla inna : mieszkalismy ze soba i bylismy nieza
            > lezni finansowo od naszych rodzicow. I chyba tez bylismy nieco starsi od autork
            > i watku.



            No przepraszam ale to ZDECYDOWANIE inna sytuacja. Wy już byliście PARTNERAMI, a autorka na razie ma ... znajome dziecko do zabawy w klocki i kizi-mizi ;). Usamodzielni się kiedyś w przyszłości, będzie miała związek, to poczuje różnicę.
          • doctor.no.1 Re: Udział partnera w uroczystości rodzinnej - pr 29.01.11, 22:46
            Martusiatu - a nie, nie wiedziałam, że są pary, które mają dziecko i a nie są małżeństwem... rili??? są takie???
            :/

            ale najważniejsze, że clou wypowiedzi załapałaś o różnicy między mężem czy konkubentem a chłopakiem bardzo młodej dziewuszki mieszkającej z rodzicami
    • zolza38 porażające 29.01.11, 12:10
      Porażające głupotą i nieodpowiedzialnością są rady, aby autorka wątku odcięła się od toksycznych rodziców.
      Aby zasłużyć na miano toksycznych rodziców, trzeba czegoś znacznie więcej niż liczenia kanapek zjedzonych przez gości córki. A może ci goście córki przyszli nagle, kiedy w planie były zakupy i lodówka była mocno pustawa? A może ci goście zachowywali się dość nietaktownie i nawet nie podziękowali za herbatę? A może po prostu rodzice dziewczyny muszą się najpierw przyzwyczaić do nowych zachowań córki, dawniej uległej i nie utrzymującej uciążliwych dla domowej harmonii kontaktów z rówieśnikami?

      Nie mam dzieci, więc nie wiem, co mogło kierować rodzicami dziewczyny, ale skoro zaczęli krytykować nagle różne sprawy, z pewnością uważli, że mają ważny dla nich powód.

      Poraża mnie łatwość z jaką niektóre osoby radzą innym odciąć się od rodziców/męża - natychmiast, jeśli coś jest nie po myśli heroiny. Wyprowadzka, rozwód - oto najczęściej udzielane rady.
      Rady nie mające NIC wspólnego z dojrzałością, która cechuje się tym, że problemy należy roztropnie i w miarę bezboleśnie ROZWIĄZYWAĆ.

      Rodzice pewnie kupią córce mieszkanie, a już z pewnością będzie po nich dziedziczyć, więc patrzą też na wiele spraw ze swojego punktu widzenia. Takie ciąganie wszędzie "na siłę" swojego chłopaka (zaledwie) przez uzależnioną finansowo córkę jest pozbawione racjonalnego uzasadnienia - a i chłopak może się za kwartał dziewczynie znudzić po prostu (lub bzyknąć jej najlepszą koleżankę i szlag trafi wielką miłość).

      Co do obiadu - może rodzice dziewczyny nie mają ochoty płacić za chłopaka, który być może jakieś kanapki u niej jada często, soczki wypija, a nawet kilograma pomidorów nie przyniesie?
      I z góry mówię, że NIE CHODZI TU O POMIDORY, ale o to, że chłopak NIE PRACUJE nawet dorywczo, nie ma więc własnych pieniędzy na te pomidory i to jest właśnie przyczyna, że rodzice nie widzą w nim partnera, ale pasożyta.

      Zachód już dawno rozwiązał taką rzecz - tam się po prostu PRACUJE i jakoś nikomu ta praca nie przeszkadza w zdobyciu dyplomu wyższej uczelni.
      • asia.sthm Re: porażające 29.01.11, 15:48
        Zolza, a ty przeczytalas pierwszy post zalozycielki watku. ? No przyznaj sie, ze nie przeczytalas.

        Swiezych pomidorow ci sie zachcialo i pogadac o nich chcialas, prawda?
        • zolza38 Re: porażające 29.01.11, 15:52
          Przeczytałam.
          Pomiodory kupuję codziennie. Jestem wegetarianką.
          • asia.sthm Re: porażające 29.01.11, 16:01
            To dlaczego tak zolzowato napisalas o Ani i jej chlopaku ?
            Moze przeczytaj jeszcze raz.
    • fikcyjne-konto Ty chyba jedynaczką jesteś 29.01.11, 16:22
      i to dość rozpieszczoną:)
    • les.vacances Przykro to pisać, 31.01.11, 17:37
      ale skąpstwo jest bardzo brzydką cechą.

      Oczywiście, że Twoi rodzice w sytuacji jak opisałaś powinni zgodzić się na Twoją prośbę i zaprosić chłopaka również. A jeśli bardzo im zależało na tym, abyście byli tylko we trójkę powinni Ci to wyraźnie powiedziać.

      Może zastanówcie sie oboje, czy nie zaprosić przy jakiejś okazji Twoich rodziców na jakąś kawkę do kawiarni? :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka