Awans społeczny a rodzina

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 14:55
Napiszcie proszę odpowiedź na pytanie:
Czy najbliższa rodzina pomogła Wam w awansie społecznym, zmianie statusu
społecznego?
Czy mieliście dylematy w zyciu typu: niedziela u babci/cioci/wujka, a ciekawy
koncert, wywiad, spotkanie, wydarzenie, robienie czegoś, co przyniosłoby Wam
pomoc w zmianie statusu? Upodabnianie się do rodziny niezbyt zresztą ciekawej
czy sięganie po wykształcenie? Robienie zakrapianych urodzin dziecku dla
dorosłej rodziny czy dzień z dzieckiem spędzony ku jego przyjemności i co na
to rodzina itp.

Proszę o szczere wpisy.
    • Gość: kika Re: Awans społeczny a rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 08:53
      Rozumiem, że to nie jest łatwy temat. Dodam, że piszę o tych problemach pracę.
      Wasze wpisy mogłyby okazać się pomocne. Ludzie róznym kosztem przechodzą drogę
      społecznego rozwoju. Jakie to są wg Was koszty?

      Pozdrawiam serdecznie i podnoszę temat.
    • Gość: DSD Re: Awans społeczny a rodzina IP: 212.33.88.* 29.11.04, 10:07
      Większość naszego społeczeństwa powinna znać to z autopsji lub opowiadania rodziców...
      Ja sam napisałam przed chwilą dość długi tekst, ale przed chwilą go skasowałem... :-))) to zbyt
      intymne, nie mam czasu na długą rozprawę, a krótka byłaby zbyt chaotyczna.

      Jak najkrócej: dla mnie, podstawowym problemem jest brak akceptacji moich rodziców do reguł,
      panujących w świecie dookoła nas. Świat jest niesprawiedliwy, ludzie zwykle egoistyczni, mało
      co się nam udaje... Albo trzeba to zaakceptować i żyć godnie, zdając sobie sprawę, że będzie nam
      ciężko, albo zostać sk..synem. Moi rodzice nie potrafili ani jednego, ani drugiego. Pochodną tego
      fundamentalnego, wręcz metafizycznego, problemu są: brak wiary w swoje możliwości,
      głosowanie na SLD czy Samoobronę, czytanie NIE i słuchanie Radia Maryja, brak zaufania do świata,
      skłonność do narzekania, nerwowość, brak optymizmu etc. Nie muszę już dodawać, czy te cechy
      pomagają mi w życiu w mieście, czy przeszkadzają :-)))

      Trochę szczegółowiej: moi rodzice pracowali cieżko, aby mi pomóc. Niestety, z w/w powodów
      zupełnie zapomnieli o tzw. rozwoju duchowym, chociażby pewności siebie. Nie mam z nimi
      większych kontaktów, mieszkam na drugim końcu Polski. Często zazdroszczę tym, którzy mają
      wspaniałych rodziców. To pomaga. Nie wstydzę się biedy rodziców, czy wiejskiego pochodzenia,
      ale ich światopoglądu oraz podejścia do życia - tak.

      Ciągle to chaotyczne, ale sama rozumiesz, temat szeroki jak mało który :-)
    • Gość: kika Re: Awans społeczny a rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 09:09
      Podnoszę j.w.
      Czy rodzina pomaga czy przeszkadza w awansie społecznym?
      • Gość: chochlik Re: Awans społeczny a rodzina IP: *.lublin.mm.pl 03.12.04, 09:28
        Znam historię awansu społecznego wbrew rodzinie. To historia która miała
        początek jeszcze przed wojną, a dotyczyła dziecka, które nie znało własnych
        rodziców, a zostało nieformalnie wpisane do przypadkowej rodziny. Zysk: Kartki
        żywnościowe, zasiłek rodzinny. Nie wiem czy to Ciebie interesuje.
        • Gość: kika Re: Awans społeczny a rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 10:06
          o.k. pisz, proszę. Pozdrawiam.
Pełna wersja