Dodaj do ulubionych

do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru

24.03.11, 10:41
Toksyczni rodzice
Pisze o tym dlatego, że takie pisanie pozwala zrzucić trochę ciężaru.
Otóż mam toksycznych rodziców – nie jest to przypadek jakieś szczególnej toksyczności, jednak potrafią napsuć krwi. Główną "toksyną" jest moja mama (którą mimo wszystko kocham), tata pełni rolę dopełnienia i "narzędzia"

Mój brat najpierw wziął ślub cywilny, potem wziął ślub kościelny. Podczas poprawin poprosił moich rodziców i swoich teściów „na bok” i razem ze swoją żoną poinformowali – prosząc o dyskrecję – że są we wczesnej ciąży. W reakcji na taką wiadomość –zastrzegam, że zdecydowanie prosili o dyskrecję – moja mama (inwalidka I grupy od niepamiętnych czasów, wiecznie schorowana, nie mogąca dźwigać, mająca problemy ze spacerami dłuższymi niż 300m itd. itp.), zerwała się z krzesła i odpychając wszystkich na boki wybiegła na salę krzycząc – „będziemy dziadkami”.
Ci którzy nie znają jej wyczynów mogli pomyśleć, że to wielka radość spowodowała chwilowe zaćmienie, w efekcie którego zignorowała prośbę młodego małżeństwa i oznajmiła wszystkim gościom ta radosną nowinę. Jednak wytrawni gracze (bo miano gracza pasuje najbardziej do osób które znajdują się w bliskich relacjach z moją mamą) wiedzieli, że chodziło o to, żeby ta wiadomość został przekazana właśnie przez nią i przez nikogo innego.
Mój brat zamieszkał z moją bratową u moich rodziców. Moi rodzice raczej nie umilali im życia. Jakiś czas później zdarzyła się tragedia i moja bratowa poroniła. Bardzo ciężko to przeżyli. Najgorsze jednak było to, że moja mam jak się tylko dowiedziała to obdzwoniła cała rodzinę i znajomych z informacją jaka tragedia IM się przydarzyła. Teksty do mojego brata w stylu – „gdyby to dziecko się urodziło to na pewno byłoby niedorozwinięte” to była normalka. Ogólnie nieciekawie.
Brat wyprowadził się z zoną na ciasną kawalerkę i… jakiś czas potem udało im się zajść w ciąże. Oczywiście tym razem bogatsi w doświadczenie ustalili, że powiedzą teściom mojego brata i ew. dziadkom (zw wzgl. na to, że to pierwszy prawnuk a dziadkowie są wiekowi i mogliby nie dożyć). Oczywiście jakiś czas potem inf. wyciekła (dziadkowie czasem nie kojarzą co mówią). Brat oczywiście szedł w zaparte. Odczekali najgorszy czas no i powiedzieli rodzicom (w tzw. międzyczasie podzielili się informacją z innymi). Moja mam przyjęła tą wiadomość BARDZO chłodno po czym szybko zaczęła obdzwaniać najbliższych, gdy tylko zorientowała się, że większość już wie, zrobiła awanturę mojemu bratu i jego żonie (kobiecie która już raz poroniła a teraz była w zaawansowanej ciąży). Oczywiście nie omieszkała zadzwonić do mnie żeby podzielić się „krzywdą i niesprawiedliwością” jaka ją spotkała ze strony starszego syna. Ponieważ mam ten luksus i mieszkam w znacznej odległości, to staram się nie angażować zbyt aktywnie w ich gierki – stosuję zasadę, „mówić jak najmniej i udawać idiotę” co działa.
Tak czy inaczej wkrótce potem urodziła się wnuczka. Moi rodzice są na „wojennej ścieżce z wyrodną synową”.
Teraz część najlepsza. O ile Bóg pozwoli, to wkrótce zostaną dziadkami po raz drugi. Tym razem ze strony młodszego syna – czyli mnie. Tyle, że jeszcze o tym nie wiedzą, a może właśnie wiedza (babcia znowu się wygadała) tyle, że nie od nas.
Moja mama zadzwoniła i zaczęła pytać „czy nie macie mi nic do powiedzenia!!” – tonem terrorysty. Stąd wiemy, że babcia się wygadała – bo babcia sama pewnie nawet nie jest świadoma, że coś palnęła. Oczywiście zgrywam idiotę, że nie wiem o co chodzi ale jak to mówią karty zostały rozdane i zaczyna się kolejna gra. Zobaczymy co z tego wyjdzie…. Tak na marginesie dodam, że ustaliliśmy z moją małżonką, że jeśli nie będzie knuła intryg i zapyta wprost to jej powiemy. Nie potrafiła się jednak zdobyć na taką odwagę i woli kombinować i knuć.
Tak czy inaczej napisałem to dla ocalenia własnego zdrowia psychicznego oraz ku uciesze tłumów. Jeśli będzie zainteresowanie tym wątkiem to pociągniemy go dalej.
Ps. Wszystkim dzieciom z toksycznych domów polecam takie pisanie, nawet „do szuflady” mnie to pomaga i dzięki temu jeszcze nie zwariowałem

Na koniec dodam tylko, że zastanawia mnie „kiedy” lub ewentualnie „czy w ogóle” moi rodzice zorientują się jaką krzywdę robią innym no i w konsekwencji sobie (bo ludzie się od nich odsuwają). Dotychczasowe działania nie przyniosły niestety spodziewanego efektu.
Obserwuj wątek
    • enith Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 14:08
      Bardzo podoba mi się praktykowany tu w USA zwyczaj o NIEZAWIADAMIANIU NIKOGO o ciąży, zanim nie minie najbardziej krytyczny jej okres, czyli do 3 miesiąca. Nikogo, co oznacza, że poza ginekologiem i parą, która dziecko będzie mieć, o ciąży nie wie nikt. Takie są zalecenia lekarzy. Wam, czyli tobie i siostrze też by się takie coś przydało. Zwłaszcza siostrze, która uniknęłaby przykrej sytuacji, gdy porąbana w głowę matka wydzwania po całej rodzinie i paple o czymś tak intymnym i tragicznym, jak poronienie. Z całego serca współczuję, bo tą informacją, oczywiście jeśli mieliby taką chęć, powinni dzielić się niedoszli rodzice, nikt inny i to wbrew ich woli. Radzę ci dla własnego i żony zdrowia psychicznego zwyczajnie ostro reglamentować informacje, o których nie chcecie, by zostały rozniesione po całej rodzinie. Tyczy się to tak matki, która jest zwyczajną paplą, jak i babci, "która nie wie, co mówi" i wszystkich innych. Jeśli nie jesteście gotowi na roznoszenie się wiadomości po rodzinie, nie tylko o ciąży, ale wszystkich, które chcecie trzymać w sekrecie, faktycznie - trzymajcie je w sekrecie. Innej rady nie ma, a już na zmianę zachowania mamusi nie liczyłabym na pewno, skoro takie sytuacje zdarzają się od lat.
    • blue_romka Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 14:48
      Z postu wynika, że masz dystans do tej sytuacji i w ogóle do działań matki, to dobrze, bo to jedyne wyjście. Inna sprawa, że to co opisujesz to pewnie tylko jeden z wielu przykładów, ciekawe więc dlaczego przedstawiasz akurat ten.
      Zastanawiam się po co mówiliście babci, która nie kojarzy faktów i i tak wygada. "Ze wzgl. na to, że to DRUGI prawnuk, a są wiekowi i mogliby nie dożyć"? No proszę Cię!
      • nick.jednorazowy Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 15:11
        blue_romka napisała:

        > Z postu wynika, że masz dystans do tej sytuacji i w ogóle do działań matki, to
        > dobrze, bo to jedyne wyjście.

        o dystans załapałem jak tylko pomieszkałem trochę z dala od domu i chorych relacji :)

        Inna sprawa, że to co opisujesz to pewnie tylko j
        > eden z wielu przykładów, ciekawe więc dlaczego przedstawiasz akurat ten.

        bo telefon z "fochem" miałem, że się tak wyrażę, "na świeżo" i musiałem jakoś to odreagować, a akurat pisanie pozwala mi rozładować emocje i spojrzeć na to z boku


        > Zastanawiam się po co mówiliście babci, która nie kojarzy faktów i i tak wygada
        > . "Ze wzgl. na to, że to DRUGI prawnuk, a są wiekowi i mogliby nie dożyć"? No p
        > roszę Cię!

        Faktycznie małe niedomówienie. Babcia też jest "mała intrygantką" ale zw wzgl na wiek mam dla niej trochę więcej zrozumienia. Natomiast głównym powodem jest mój dziadek. To mój "osobisty bohater", bardzo wiele przeżył w życiu (kopalnie, kara śmierci, więzienia, degradacje itp), Bardzo go kocham, to bardzo dobry człowiek. Niestety Dziadek już niedomaga więc stwierdziliśmy z moją żoną, że poniesiemy ewentualne ryzyko, żeby sprawić Dziadkowi przyjemność. Nie mogliśmy powiedzieć tylko Dziadkowi, bo to "mąż starej daty" i tak by wygadał babci ;)

        Co do trzymania pewnych informacji dla siebie - cóż życie nas tego nauczyło dawno temu.
        Kilka lat temu podczas rozmowy, „wyrwało” mi się, że mamy zarezerwowane mieszkanie ale to jeszcze nic pewnego. Następnego dnia miałem telefony z rodziny i smsy z gratulacjami zakupu. Mieszkanie było tylko na planie, jeszcze nie byliśmy w banku ale… wszyscy wokół już wiedzieli. Na szczęście udało się i kupiliśmy to mieszkanie.
        Moją żonę wkurza kiedy ktoś „kradnie” nasze sukcesy.
        Od tamtej pory nie wychylaliśmy się za bardzo. Dzięki Bogu teściów mam normalnych. Unikają wchodzenia w nasze życie, a już z pewnością nie wypytują o wszystko, wychodząc z założenia, ze jeśli uznamy za stosowane to ich poinformujemy o tym o czym powinni wiedzieć.
        Dochodziło do śmiesznych sytuacji gdy jadąc w odwiedziny do rodziców, nie „wychwytywali” nas przez okno – po prostu w tzw. międzyczasie zmieniliśmy samochód i nie trąbiliśmy o tym na cały świat. Nie uważaliśmy tego jako coś czym należy wszystkim wokół zawracać 4litery.
        Moja żona w swoim czasie, z racji pełnionej funkcji, bardzo dużo podróżowała po Europie. Jakież było oburzenie gdy podczas rozmowy z moją mamą wychodziło, że jestem sam w domu, bo akurat moja połówka od tygodnia jest w Holandii czy Szwecji. W ocenie mojej mamy „robimy ze wszystkiego tajemnice” a my po prostu chcemy sobie żyć cichutko po swojemu, bez trąb i bez włażenia z buciorami w nasze życie.

        Bardzo często moi rodzice „tworzą legendy” w które zaczynają potem sami wierzyć. Rzucą jakieś hasło, nie dementują go a potem delektują się zamieszaniem.
        Otóż mój brat dostał od nich działkę budowlaną w willowej dzielnicy (pozostałość po dawnych czasach). Przestrzegałem, żeby nie brał, żeby się zastanowił – nie posłuchał bardziej doświadczonego (pewnie dlatego, że siedzi w tym bagnie i trudno mu spojrzeć na to z boku). No i teraz ma – działka niby jego, ale nic nie może na niej zrobić, a jak coś zrobi np. kwiatki zasieje, krzaki wytnie – to albo zniszczą albo skomentują. Tak czy inaczej moi rodzice powiedzieli, że „moją część spłacą”. Powiedziałem, że bardzo się cieszę, ale albo spłacają mnie od ręki (na co przygotowani nie byli i o czym wiedziałem), albo nie chcę o niczym słyszeć i temat uważam za zamknięty.
        Jakiś czas potem moja mama stwierdziła, że „przepisze auto” na mojego brata. Niby, że nam się lepiej powodzi itp. itd. (po prostu nie mamy w zwyczaju uskarżać się wokoło) a mój brat potrzebuje „wsparcia”. Wiedziałem, że to zagrywka pod publiczkę. Minęło trochę czasu i doszły mnie słuchy z rodziny, że mój brat „dostał auto od rodziców”, a ja „zostałem spłacony tak jak zwykle”.
        To jest właśnie bajkopisarstwo które uprawiają moi rodzice. Powiedzą coś a potem nie dementują tego. Wszyscy wokół myślą, ze moi rodzice pompują kasę we mnie i mojego brata, a faktycznie to tylko bajki.


        • mgla_jedwabna Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 23:46
          Gratuluję ci normalności i zdrowego dystansu do tego cyrku. To rzadka zaleta :)
    • mamapata Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 15:10
      Co to za tajemnica rodzinna, skoro jednym członkom rodziny ja zdradzacie, a przed innymi zatajacie. W dodatku jesteście swiadomi, że dziadkowie się i tak "wygadają". To jest juz intencyjne robienie rodzicom na złość. Trochę chora ta gra...
      Bez sensu.
      Albo wszyscy wiedza, albo nikt.
      • nick.jednorazowy Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 15:18
        mamapata napisała:

        > Co to za tajemnica rodzinna, skoro jednym członkom rodziny ja zdradzacie, a prz
        > ed innymi zatajacie. W dodatku jesteście swiadomi, że dziadkowie się i tak "wyg
        > adają". To jest juz intencyjne robienie rodzicom na złość. Trochę chora ta gra.
        > ..
        > Bez sensu.
        > Albo wszyscy wiedza, albo nikt.
        >

        rozwianie tajemnicy "dlaczego babcia wiedziała" = post wyżej ;)

        poza tym wyznaję zasadę, że ja decyduję komu mówię a komu nie - i nie dam się sterroryzować.
        Faktycznie bywam złośliwy -taka rodzinna przypadłość ;) - ale staram się z tym walczyć (żona mnie hamuje jak się zacietrzewię). Jednak w tym wypadku nie miało to nic wspólnego ze złośliwością, po prostu nie uważaliśmy, że inni już powinni wiedzieć.
        • verdana Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 15:31
          Prawdę mówiąc, nieszczególnie dziwię się, ze matka się obrazila, skoro jako jedyna w rodzinie nie została zawiadomiona o ciąży. Można nie mowić w ogóle, to rozumiem. Natomiast powiedzenie innym, a nie powiedzenie wlasnej matce jest zupełnie realnym powodem do obrazy.
          Poza tym sama nie wiem - Wy decydujecie, komu chcecie powiedzeć, ze zostaniecie rodzicami i to jest OK. na pewno nie jest w porządku wykrzyczenie tajemnicy, gdy brat prosił o dyskrecję. Ale potem? Wy mozecie mowić komu chcecie, ze bedzieci rodzicami, ale matce nakazujecie komu ma prawo powiedzieć, ze zostanioe babcią? Czyli Ty decydujesz komu mowisz - ale decydujesz takze, komu mama ma prawo mowic. A to już przegięcie.
          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 20:46
            verdana napisała:

            > Prawdę mówiąc, nieszczególnie dziwię się, ze matka się obrazila, skoro jako jed
            > yna w rodzinie nie została zawiadomiona o ciąży. Można nie mowić w ogóle, to ro
            > zumiem. Natomiast powiedzenie innym, a nie powiedzenie wlasnej matce jest zupeł
            > nie realnym powodem do obrazy.

            nie innym tylko dziadkom - poza nimi nikomu nie powiedzieliśmy i nie powiemy dopóki nie minie "ryzykowny okres" - nie mam zamiaru przechodzić gehenny jaką przechodził mój brat


            > Poza tym sama nie wiem - Wy decydujecie, komu chcecie powiedzeć, ze zostaniecie
            > rodzicami i to jest OK. na pewno nie jest w porządku wykrzyczenie tajemnicy, g
            > dy brat prosił o dyskrecję. Ale potem? Wy mozecie mowić komu chcecie, ze bedzie
            > ci rodzicami, ale matce nakazujecie komu ma prawo powiedzieć, ze zostanioe babc
            > ią? Czyli Ty decydujesz komu mowisz - ale decydujesz takze, komu mama ma prawo
            > mowic. A to już przegięcie.

            przedstawione a tym świetle faktycznie jest to przegięcie, ale wygląda to trochę inaczej. Kiedy mój brat powiedział rodzicom, że zostaną dziadkami rozpoczęły się zawody do kogo zdązy zadzwonić moja mama zanim zadzwoni moj brat. Nie wiem jak jemu ale mnie będzie przeszkadzało jesli obdzwoni zaraz całą rodzinę, nie mam w zwyczaju chwalić się wszystkim naokoło swoim szczęściem. Co innego jesli spotka jakąś znajomą czy ciotkę ipowie - a wiesz znowu bede babcią :) a co innego "kradzież cudzego sukcesu" - bo tak to odbieram.
          • mgla_jedwabna Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 23:49
            Po takiej akcji, że została poproszona o dyskrecję i natychmiast wyleciała z krzykiem do gości, nie powinna się dziwić.
        • mamapata Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 10:27
          "rozwianie tajemnicy "dlaczego babcia wiedziała" = post wyżej ;)
          patrz na godzinę zapisu-nie miałam mozliwości przeczytać go zanim napisałam;)
          Mama Pa(-trynia i -wełka)
          www.pomoz-amelce.pl/
          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 11:14
            mamapata napisała:

            > "rozwianie tajemnicy "dlaczego babcia wiedziała" = post wyżej ;)
            > patrz na godzinę zapisu-nie miałam mozliwości przeczytać go zanim napisałam;)
            >

            wiem :)
            ale nie pisałem tego jako złośliwoć ;)- tylko po prostu staram się odpowiadać na wszystkie posty a nie chciało mi się dublować wpisu
    • nick_ze_hej Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 15:46
      Chyba nie wiesz co to znaczy naprawdę toksyczni rodzice. Twoja matka jest co najwyżej mało delikatną i nie najlepiej wychowaną "paplą". Zresztą Wy, obaj z bratem, zachowujecie się tak samo jak ona. Puszczanie w rodzinę info o ciążach, pomijając własną matkę. Jest oczywiste, że wcześniej czy później okrężną drogą wieść dotrze także do niej i że poczuje się urażona, czemu trudno się dziwić. Jak się chce dyskrecji, to trzyma się język za zębami. Zachowujecie się wszyscy jak sensaci i plotkarze.
      • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 17:07
        Niezla rodzinka :D
        Wszyscy pasuja do siebie jak ulal, jedni nie mogliby istniec bez intryg i plotek drugich.
        Nastepne pokolenie krewniakow bedzie takie samo:D

      • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 21:13
        nick_ze_hej napisał:

        > Chyba nie wiesz co to znaczy naprawdę toksyczni rodzice.

        Zdaję sobie sprawę, że mam lekko w porównaniu z innymi, nie jest to jednak pocieszenie dla mnie.
        "Gdy obetnie mi palec nie bedzie dla mnie radością fakt, że sąsiad stracił całą dłoń"

        > Twoja matka jest co na
        > jwyżej mało delikatną i nie najlepiej wychowaną "paplą".

        uuuu bynajmniej... ale nie to jest akurat tematem ;)

        > Zresztą Wy, obaj z br
        > atem, zachowujecie się tak samo jak ona. Puszczanie w rodzinę info o ciążach, p
        > omijając własną matkę. Jest oczywiste, że wcześniej czy później okrężną drogą
        > wieść dotrze także do niej i że poczuje się urażona, czemu trudno się dziwić. J
        > ak się chce dyskrecji, to trzyma się język za zębami.

        Zarówno mój brat jak i ja nie mieliśmy zamiaru "puszczać info w obieg" - jednak ja byłem przygotowany na podjęcie ryzyka. Poinformowałem dziadków z szacunku dla mojego dziadka, a jeśli przez to bede miał kłopoty i będe musiałwysłuchać tyrady zarzutów - trudno.
        Jeśli czuje się urażony czyimś działaniem to albo o tym mówię otwarcie albo zachowuje to dla siebie i takiego samego podejścia oczekuję od innych



        Zachowujecie się wszyscy
        > jak sensaci i plotkarze.

        Faktycznie tak to może wyglądać jak się na to patrzy z boku, jednak popatrz na to w ten sposób. Ktoś ma informację która nie chce siejeszcze dzielić. Mówi o tym jednej osobie z prośbą o dyskrecję. ta osoba "puszcza farbę". Jest cisza. W końcu nadchodzi moment gdy "właściciel informacji" uznaje, że może się nią spokojnie podzielić z innymi - i tu zaczyna się histeria.
        Należy zadać sobie pytanie - czy to "własciciel informacji" jest "sensatem i plotkarzem" czy może ci histerycznie reagujący?


        Ja mam ten luksus, że jeśli rozpocznie się histeria to ja będe z dala od tego.
        Dodam jescze, że gdyby ktoś nas zapytał wprost to powiedzielibyśmy... ale terroryzować się nie damy ;) mamy inne powazniejsze sprawy które wypełniaja nam czas niż zamartwianie się teorią spiskową

        pozdrawiam ;)
    • tully.makker Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 16:05
      Caly tern watek IMHO pokazuje wylacznie prawdziwosc powiedzenia, ze niedaleko pada jablko od jabloni.
      • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 20:48
        tully.makker napisała:

        > Caly tern watek IMHO pokazuje wylacznie prawdziwosc powiedzenia, ze niedaleko p
        > ada jablko od jabloni.

        nawet nie wiesz ile masz racji
        czesto zdarzały mi się zagrywki co najmnie "nie na miejscu" albo załatwianie spraw intrygami.... ale powoli się uczę, że zazwyczaj lepiej pewne rzeczy załatwiać wprost. Jednak mam wiele wad z mojej rodziny nad którymi jeszcze długie lata przyjdzie mi pracować... jednak pierwszy krok zrobiony ;)
    • fajka7 Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 17:38
      "zastanawia mnie „kiedy” lub ewentualnie &
      > #8222;czy w ogóle” moi rodzice zorientują się jaką krzywdę robią innym no
      > i w konsekwencji sobie (bo ludzie się od nich odsuwają). Dotychczasowe działan
      > ia nie przyniosły niestety spodziewanego efektu."

      Nie ma co się nad tym zastanawiać. Jest w tym jakaś nadzieja, że oni się zmienią, bo przecież oczywiste fakty powinny ich czegoś nauczyć. Ale to tak nie działa.
      Nie jest Waszą rolą ani niczyją inną wychowywanie rodziców. Są tacy, należy przyjąć, że tacy pozostaną i ustawić się tak, żeby nie ponosić z tego tytułu zbyt dużych strat.
      To nie jest tak, że każdy w życiu uczy się na błędach, dostrzega je i wyciąga wnioski. Niektórzy się nie uczą, po prostu są jacy są i nie potrafią zobaczyć, że są trudni i nie w porządku. I wcale nie czują żadnej potrzeby zmiany.
      Jeśli chodzi o dzielenie się intymnymi sprawami z wybranymi osobami, ja uważam, że każdy ma do tego prawo. Mogę podzielić się "tajemnicą" z wieloma ludźmi, a kilkoma nie - wedle własnego uznania. Oczywiście zdaję sobie wtedy sprawę, że podejmuję ryzyko, że tajemnica się nie uchowa. Ale to moje ryzyko. I jeśli wiadomość dotrze do niepowołanej osoby, to jest jej problem jak to przyjmie. Ja nadal nie muszę się z niczego tłumaczyć. Jedyne co powinnam to wcześniej zaplanować sobie moje postępowanie w obliczu konfrontacji z frustracją tej osoby - bo z tym muszę się liczyć. Wiadomo, że w przypadku rodziców jest to trudniejsze niż obcych ludzi, ale nadal do zrobienia. Nie mam nic do powiedzenia, dopóki nie uznam, że mam. I nie jest to żaden wyraz braku szacunku, tylko zarządzanie informacją na mój temat wedle mojego uznania do czego mam prawo. To nie jest tak, że skoro wie przyjaciółka, matka musi wiedzieć też i to pierwsza. Jeżeli zdaję sobie sprawę, że matka nie poradzi sobie z informacją w taki sposób jakbym chciała, bo jest jaka jest, po prostu jej tej informacji nie udzielam wcale lub wtedy, kiedy uznam, że już mogę. Normalna sprawa.
      I myślę, że to co autor pisze o zyciu na własny rachunek i nie angażowaniu się w gierki rodziny mieszkającej daleko, to jest bardzo dobry trop, o ile jest to szczery dystans, a nie odgrywanie się na rodzicach i demonstrowanie, że ma ich w nosie i nie zasługują na bliższe z nim relacje (w tym wiedzę na temat jego życia). Bo autor ma za zadanie chronić siebie, nie próbować zmieniać świata rodziców, wchodzić w ich gry, manipulacje i układy. To ich życie, do którego też mają prawo, a skoro nie potrafią funkcjonować inaczej niż jakby kosztem emocjonalnym innych, nie ma co podchodzić bliżej niż to konieczne. To jedyna metoda, żeby rodziców nie stracić i zachować do nich szacunek, a jednocześnie do siebie.
      • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 21:00
        fajka7 napisała:

        > "zastanawia mnie „kiedy” lub ewentualnie &
        > > #8222;czy w ogóle” moi rodzice zorientują się jaką krzywdę robią in
        > nym no
        > > i w konsekwencji sobie (bo ludzie się od nich odsuwają). Dotychczasowe dz
        > iałan
        > > ia nie przyniosły niestety spodziewanego efektu."
        >
        > Nie ma co się nad tym zastanawiać. Jest w tym jakaś nadzieja, że oni się zmieni
        > ą, bo przecież oczywiste fakty powinny ich czegoś nauczyć. Ale to tak nie dział
        > a.
        > Nie jest Waszą rolą ani niczyją inną wychowywanie rodziców. Są tacy, należy prz
        > yjąć, że tacy pozostaną i ustawić się tak, żeby nie ponosić z tego tytułu zbyt
        > dużych strat.
        > To nie jest tak, że każdy w życiu uczy się na błędach, dostrzega je i wyciąga w
        > nioski. Niektórzy się nie uczą, po prostu są jacy są i nie potrafią zobaczyć, ż
        > e są trudni i nie w porządku. I wcale nie czują żadnej potrzeby zmiany.

        TYlko, że trudno jest przyjeżdżając do rodzinnego domu oglądać efekty intryg. Poklocenie z jedną stroną rodziny i z połową znajomych, a za miesiąc z kolejnymi osobami.
        Chciałbym coś zrobić ale boję się stracić "swoją twierdzę". ustalaie pewnych granic kosztowało nas wiele trudu i jak na razie wszystko działa lepiej lub gorzej, ale działa.
        Jednak świadomość, że za kilka lat dojdzie do tego, że nikt się do nich nie będzie odzywał nie daje mi spokoju.... a może po prostu przesadzam, w końcu funkcjonują tak całe życie


        > Jeśli chodzi o dzielenie się intymnymi sprawami z wybranymi osobami, ja uważam,
        > że każdy ma do tego prawo. Mogę podzielić się "tajemnicą" z wieloma ludźmi, a
        > kilkoma nie - wedle własnego uznania. Oczywiście zdaję sobie wtedy sprawę, że p
        > odejmuję ryzyko, że tajemnica się nie uchowa. Ale to moje ryzyko. I jeśli wiado
        > mość dotrze do niepowołanej osoby, to jest jej problem jak to przyjmie. Ja nada
        > l nie muszę się z niczego tłumaczyć. Jedyne co powinnam to wcześniej zaplanować
        > sobie moje postępowanie w obliczu konfrontacji z frustracją tej osoby - bo z t
        > ym muszę się liczyć. Wiadomo, że w przypadku rodziców jest to trudniejsze niż o
        > bcych ludzi, ale nadal do zrobienia. Nie mam nic do powiedzenia, dopóki nie uzn
        > am, że mam. I nie jest to żaden wyraz braku szacunku, tylko zarządzanie informa
        > cją na mój temat wedle mojego uznania do czego mam prawo. To nie jest tak, że s
        > koro wie przyjaciółka, matka musi wiedzieć też i to pierwsza. Jeżeli zdaję sobi
        > e sprawę, że matka nie poradzi sobie z informacją w taki sposób jakbym chciała,
        > bo jest jaka jest, po prostu jej tej informacji nie udzielam wcale lub wtedy,
        > kiedy uznam, że już mogę. Normalna sprawa.
        > I myślę, że to co autor pisze o zyciu na własny rachunek i nie angażowaniu się
        > w gierki rodziny mieszkającej daleko, to jest bardzo dobry trop, o ile jest to
        > szczery dystans, a nie odgrywanie się na rodzicach i demonstrowanie, że ma ich
        > w nosie i nie zasługują na bliższe z nim relacje (w tym wiedzę na temat jego ży
        > cia). Bo autor ma za zadanie chronić siebie, nie próbować zmieniać świata rodzi
        > ców, wchodzić w ich gry, manipulacje i układy. To ich życie, do którego też maj
        > ą prawo, a skoro nie potrafią funkcjonować inaczej niż jakby kosztem emocjonaln
        > ym innych, nie ma co podchodzić bliżej niż to konieczne. To jedyna metoda, żeby
        > rodziców nie stracić i zachować do nich szacunek, a jednocześnie do siebie.

        wszystko to prawda, przykro mi tylko, że kazda próba "zbliżenia" kończyła się próbą bezpardonowego wejścia brutalnie do mojego życia.
        Jestem ciekaw czy komuś udało się poukładać tak stosunki z rodzicami żeby "i wilk był syty i owca cała". Nie chcę dzwoniąc do domu słuchać tylko pretensji i wyrzutów...


        Ps. Rada z ustaleniem postepowania na wypadek konfrontacji - becenna.
        wkrótce powiam im radosną nowinę i boję się, że zamiast radości usłysze tylko krzyki w słuchawce
        • fajka7 Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 24.03.11, 21:58
          "trudno jest przyjeżdżając do rodzinnego domu oglądać efekty intryg."

          To jest trudne, ale można się tego nauczyć i z czasem staje się łatwiejsze. Pod warunkiem, że wiesz czemu służy i jesteś do tego przekonany. A służy ogólnie rzecz ujmując wolności osobistej, czyli tu jest moje życie, a tu jest wasze życie. Ja jestem dorosły i moje życie nie jest waszym, a wasze moim. Chcę żyć tak jak sam chcę nawet jeśli wam się to nie do końca podoba, a jednocześnie pozwalam wam żyć tak jak sami chcecie. Co więcej - jestem w stanie uszanować to, że idziecie w złą stronę, moim zdaniem popełniacie błąd, ale to wasz błąd, macie do niego prawo, jak ja do swoich błędów. Itd. itp.
          Jeżeli w to wierzysz, zaczynasz małymi krokami realizować i jakoś idzie.
          Nie jesteś w stanie uleczyć relacji między Twoimi rodzicami i resztą świata. Nie jesteś też za nie odpowiedzialny. Dręczenie się tym tylko Cię obciąża i Ci szkodzi.

          Druga sprawa - to dzwonienie i słuchanie pretensji. To też jest do zrobienia. Wystarczy zdać sobie sprawę, że się nie musi słuchać pretensji :) I gdy widzisz, że się zaczyna jazda, wchodzisz w słowo mówiąc coś w stylu "mamo, przykro mi, ale w tym tonie nie będę o tym rozmawiał, proszę, żebyś się uspokoiła, bo będziemy musieli skończyć rozmowę"; mama jedzie dalej oczywiście, więc znowu się wtrącasz "mamo, nie mam nic do powiedzenia na ten temat"; mama kontynuuje, to Ty "mamo, uprzedzałem, że w ten sposób nie chcę rozmawiać, teraz odłożę słuchawkę, chętnie porozmawiam, gdy będziesz spokojniejsza, do widzenia".
          Jeżeli uda Ci się (pewnie nie od razu) przeprowadzić taką wymianę ze stoickim spokojem, najdalej za drugim razem mama skończy o połowę wcześniej swoje wywody, a za kolejnym nawet nie zacznie.
          Dobra wiadomość jest taka, że ja nie teoretyzuję. To są moje osobiste doświadczenia poprzedzone pewnym przygotowaniem.
          Mam trochę innych rodziców, ale w gruncie rzeczy mechanizmy wszędzie są jednakowe.
          Na początku starałam się przygotowywać i nie dać prowokować. Powtarzałam w myślach 3 zdania, takie wytrychy typu "na ten temat nie mam nic do powiedzenia" lub inne, gdy wiedziałam o czym zapewne będzie ten odcinek serialu i starałam się nie dać ponieść emocjom, żeby ich umiejętnie w odpowiednim momencie użyć :)
          Po jakimś czasie efekt jest taki, że rodzice jak nowi. Przestali koncentrować się na tym co ich nie powinno interesować, a zaczęli skupiać na jakości naszego kontaktu i dzięki temu wszyscy możemy czerpać z niego przyjemność.
          Oczywiście oni się nie zmienili i ja o tym pamiętam, nadal pilnuję swoich granic, ale już bez wysiłku. A czasami, gdy się zagapię, za blisko pozwolę im wejść, zaczyna się od razu stara śpiewka. Tyle, że teraz juz wiem, co z tym robić i nie kosztuje mnie to zbyt wiele. Bo ja ich nie wychowuję, nie uczę, wiem jacy są, nie oczekuję, że stali sie inni. Ja pilnuję mojego mikroświata wyłącznie i to mnie interesuje. Np. mój brat musi radzić sobie sam. Ma takie same możliwości jak ja. Ale to jego życie, jego wybory, ja za niego nic nie załatwię. Ja mieszkam daleko - stąd telefony, on z nimi w mieście.
          Także ułóż sobie tę rozmowę o ciąży, żebyś mógł ją kontrolować, ustal co padnie, bo znasz mamę, więc wiesz, do jakiego momentu wytrzymasz i co powiesz na koniec i tak zrób. Potem będziesz miał poczucie winy przez chwilę, że sie mama obraziła, ale to minie, a ulga z dobrze poprowadzonej konfrontacji zostanie na długo i Cię zmotywuje. A mamie przejdzie, a następnym razem będzie już łatwiej.
          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 07:02
            fajka7 napisała:

            >(..) gdy widzisz,
            > że się zaczyna jazda, wchodzisz w słowo mówiąc coś w stylu "mamo, przykro mi,
            > ale w tym tonie nie będę o tym rozmawiał, proszę, żebyś się uspokoiła, bo będzi
            > emy musieli skończyć rozmowę"; mama jedzie dalej oczywiście, więc znowu się wtr
            > ącasz "mamo, nie mam nic do powiedzenia na ten temat"; mama kontynuuje, to Ty "
            > mamo, uprzedzałem, że w ten sposób nie chcę rozmawiać, teraz odłożę słuchawkę,
            > chętnie porozmawiam, gdy będziesz spokojniejsza, do widzenia".

            spróbujemy tej metody


            > Także ułóż sobie tę rozmowę o ciąży, żebyś mógł ją kontrolować, ustal co padnie
            > , bo znasz mamę, więc wiesz, do jakiego momentu wytrzymasz i co powiesz na koni
            > ec i tak zrób. Potem będziesz miał poczucie winy przez chwilę, że sie mama obra
            > ziła, ale to minie, a ulga z dobrze poprowadzonej konfrontacji zostanie na dług
            > o i Cię zmotywuje. A mamie przejdzie, a następnym razem będzie już łatwiej.


            spróbujemy zrobić jak sugerujesz, mam taką nadzieję, że się uda. Dzięki za post ;)
            • fajka7 Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 18:07
              Jeśli nie uda się za pierwszym razem, uda sie za kolejnym. Nie oczekuj od siebie zbyt wiele na początku. Nie jest łatwo taki modelowy kontakt przeprowadzić. Może paść o 1 słowo za dużo, mogą się wyłonić emocje, które spalą sprawę - szczególnie, że startujesz z dużym kalibrem (mam na myśli ciążę). Ale próbuj, za każdym razem, przy drobnych sprawach szczególnie, aż w końcu zaczniesz się orientować, które narzędzia dają najlepszy skutek, a też z czasem zyskasz więcej pewności siebie, wyciszysz zahamowania i zacznie działać sama Twoja osobowość jako taka, czyli "dzień dobry mamo" wystarczy, żeby nadać ton dyskusji :)
              Ja jestem zwolenniczką takiego miękkiego oddziaływania w pełnej kulturze, gdy siła płynie z konsekwencji i stanowczości, bo dzięki temu udaje się utrzymać relację, zamiast obrazić się i zerwać kontakt, a do tego często znacznie podnieść jej jakość. Nikogo się nie obraża, nie ma więc realnych podstaw do poczucia winy i można spokojnie sobie funkcjonować po swojemu.
    • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 12:33
      Nie rozumiem, dlaczego w tym watku wystepujesz pod dwoma roznymi nickami. W dodatku jeden z nich znam z innego forum - i wystepujesz w nim "w rodzaju zenskim".
      • tully.makker Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 12:39
        Jakis wysyp troli tu ostatnio.
      • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 18:19
        menodo napisała:

        > Nie rozumiem, dlaczego w tym watku wystepujesz pod dwoma roznymi nickami. W dod
        > atku jeden z nich znam z innego forum - i wystepujesz w nim "w rodzaju zenskim"
        > .

        :):):):)
        pomyłka wynikła z faktu że korzystam z tego samego łącza co 2 koleżanki z pokoju (biura) :)
        widocznie któraś się nie wylogowała a ja tego nie sprawdziłem i odruchowo wpisałem odpowiedź :):):):)

        zobaczyłem to dopiero teraz :)

        w poniedziałek będe miał niezły ubaw w pracy


        PS. trolem nigdy nie byłem i nie mam zamiaru być
        • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 18:28
          hehe, pewnie to kolezanki z agory, ktore tworza osobiste "problemy' na rozniastych forach:D
          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 19:46
            menodo napisała:

            > hehe, pewnie to kolezanki z agory, ktore tworza osobiste "problemy' na roznias
            > tych forach:D

            hehe
            sprawdzę jakie posty były pod tymi nickami ;)
            • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 20:06
              spowiednik.online napisała:

              > menodo napisała:
              >
              > > hehe, pewnie to kolezanki z agory, ktore tworza osobiste "problemy' na ro
              > znias
              > > tych forach:D
              >
              > hehe
              > sprawdzę jakie posty były pod tymi nickami ;)

              Hehe, sprawdz, a najlepiej znajdz sobie jakas uczciwa robote.
              • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 20:36
                menodo napisała:
                >
                > Hehe, sprawdz, a najlepiej znajdz sobie jakas uczciwa robote.

                czyżby mania prześladowcza?

                ja tam uważam, że moja praca jest jak najbardziej uczciwa ale zapytam się swoich klientów czy może mają odmienne zdanie w tej kwestii ;)
            • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 20:42
              Obciachowa autorko tego watku,
              wbrew pozorom, po studiach humanistycznych naprawde mozna znalezc naprawde fajna prace, nie potrzeba szmacic sie pisaniem na forach agory gownianych postow; nie mam pojecia, co moze sklonic czlowieka do takiego upodlenia.
              • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 21:09
                menodo napisała:

                > Obciachowa autorko tego watku,
                > wbrew pozorom, po studiach humanistycznych naprawde mozna znalezc naprawde fajn
                > a prace, nie potrzeba szmacic sie pisaniem na forach agory gownianych postow; n
                > ie mam pojecia, co moze sklonic czlowieka do takiego upodlenia

                cóż droga mendo
                po pierwsze jestem facetem nie kobietą (a przynajmniej tak twierdzi moja zona)
                po drugie jestem z wykształcenia inzynierem :):):) i daleko mi do humanisty
                po trzecie... cóż chyba naprawdę masz problemy, bo wszędzie wokoło widzisz spiski i intrygi, to chyba efekt jakiegoś kompleksu

                tak czy inaczej przyjemnego kiszenia się w swojej chorej jaźni :)
                • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 21:16
                  hehe, kwestie wirtualnych jazni pouzgadniaj z kolezankami z pracy:D
                  • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 21:57
                    menodo napisała:

                    > hehe, kwestie wirtualnych jazni pouzgadniaj z kolezankami z pracy:D


                    yhy
                    spokojnie przytakuję, nie wykonuję żadnych gwałtownych ruchów
                    jest tak jak chcesz
                    • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 22:04
                      Mnie to wisi, trolluj dalej :D
                      • menodo Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 22:46
                        Moze nawet pani Ekspert wypowie sie w sprawie twojej traumy:D

                        Hihi, wiem, ze jestem wredna, ale nienawidze trolli, zwlaszcza na tym forum.
                        • fajka7 Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 26.03.11, 00:13
                          Rzeczywiście raczej podpucha, ale żeby aż nienawidzić trolli?
                          W końcu to ja walnęłam 2 elaboraty i się napracowałam na darmo :)
                          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 26.03.11, 07:29
                            fajka7 napisała:

                            > Rzeczywiście raczej podpucha, ale żeby aż nienawidzić trolli?
                            > W końcu to ja walnęłam 2 elaboraty i się napracowałam na darmo :)


                            wierz lub nie
                            nie napracowałaś się na darmo
                            dziękuję Ci bardzo za Twoje posty - na pewno skorzystam z Twoich rad

                            PS trollem nie jestem i nie mam zamiaru być ;) ale czy w to uwierzysz czy nie to już Twoja sprawa - raz jeszcze dzięki
        • tully.makker Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 23:09
          pomyłka wynikła z faktu że korzystam z tego samego łącza co 2 koleżanki z pokoj
          > u (biura) :)




          Buhahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!
      • marianka_marianka ? 26.03.11, 00:02
        Autor: spowiednik.online 10.07.09, 13:41

        Lubię manipulować ludźmi dla samej zabawy. Nigdy się to jeszcze nie
        wydało.


        "Panu" już podziękujemy. Trollującym manipulantom mówimy głośne nie:D
        Podziel się problemami i nickami z wymyślonymi koleżankami z biura.
        • spowiednik.online Re: ? 26.03.11, 07:40
          marianka_marianka napisała:

          > Autor: spowiednik.online 10.07.09, 13:41
          >
          > Lubię manipulować ludźmi dla samej zabawy. Nigdy się to jeszcze nie
          > wydało.
          >

          >

          no i to jest właśnie tak zwany efekt dziedziczenia - mam swoje wady i z nimi walczę.
          Jednak mimo wszystko nie węsze wszedzie spisku i prowokacji a z tego co widze na tym forum to większośc osób tak działa.
          Jedna osoba rzuca oskarżenie a cała reszta rusza z pochodniami i widłami - cóż siła słego na jednego

          > "Panu" już podziękujemy. Trollującym manipulantom mówimy głośne nie:D
          > Podziel się problemami i nickami z wymyślonymi koleżankami z biura.

          dobrze podzielę się tylko obiecaj, że nastepnej porcji leków już nie pominiesz :D
    • marianka_marianka Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 19:14
      Wasze zachowanie jest co najmniej dziwaczne. O ciąży mówicie dziadkom z zanikami pamięci, a nie własnej matce. Absolutnie się jej nie dziwię, że poczuła się urażona. A to, że matka jest nietaktowna i lubi dyktować warunki, trudno. Wy nie musicie tego akceptować. A jeżeli rozpowiada kłamstwa, to je weryfikujcie i tyle.
      Osobiście uważam, że chwalenie się wszem i wobec dwutygodniową ciążą jest niemądre. Życie potrafi okrutnie przekreślić nasze plany związane z dzieckiem i wówczas zaczyna się wyjątkowo bolesne odkręcanie historii pt. nie jestem już w ciąży. Kiedy ja spodziewałam się dziecka (dwukrotnie) wiedział tylko mąż i rodzice, a reszta świata domyśliła się dużo później po symptomach. Dla mnie najfajniej było się cieszyć dzieckiem intymnie, tylko we dwoje.
      • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 19:46
        marianka_marianka napisała:

        > Osobiście uważam, że chwalenie się wszem i wobec dwutygodniową ciążą jest niemą
        > dre. Życie potrafi okrutnie przekreślić nasze plany związane z dzieckiem i wówc
        > zas zaczyna się wyjątkowo bolesne odkręcanie historii pt. nie jestem już w ciąż
        > y. Kiedy ja spodziewałam się dziecka (dwukrotnie) wiedział tylko mąż i rodzice,
        > a reszta świata domyśliła się dużo później po symptomach. Dla mnie najfajniej
        > było się cieszyć dzieckiem intymnie, tylko we dwoje.

        ciąża dwutygodniowa jest niewykrywalna
        możmarianka_marianka napisała:

        > Wasze zachowanie jest co najmniej dziwaczne. O ciąży mówicie dziadkom z zanikam
        > i pamięci, a nie własnej matce. Absolutnie się jej nie dziwię, że poczuła się u
        > rażona. A to, że matka jest nietaktowna i lubi dyktować warunki, trudno. Wy nie
        > musicie tego akceptować. A jeżeli rozpowiada kłamstwa, to je weryfikujcie i ty
        > le.
        > Osobiście uważam, że chwalenie się wszem i wobec dwutygodniową ciążą jest niemą
        > dre. Życie potrafi okrutnie przekreślić nasze plany związane z dzieckiem i wówc
        > zas zaczyna się wyjątkowo bolesne odkręcanie historii pt. nie jestem już w ciąż
        > y. Kiedy ja spodziewałam się dziecka (dwukrotnie) wiedział tylko mąż i rodzice,
        > a reszta świata domyśliła się dużo później po symptomach. Dla mnie najfajniej
        > było się cieszyć dzieckiem intymnie, tylko we dwoje.


        ciąża dwutygodniowa jest niewykrywalna ;)
        może dlatego, że "dwa tygodnie" mijają w chwili poczęcia :)
        musiałbym zadzwonić do babci i powiedzieć, babciu jestesmy w ciąży!!! od kiedy? od jakiś3 minut... nawet jeszcze nie zapaliłem ;) :D

        ciąża jest znacznie bardziej zaawansowana ale nadal obarczona wysokim ryzykiem
        • marianka_marianka Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 25.03.11, 23:07
          Skoro taki z Ciebie jak widzę specjalista od ciąż to powiedz mi dlaczego Twoim zdaniem dwutygodniowa ciąża jest niewykrywalna?
          Gonadotropina kosmówkowa czyli hormon produkowany w trakcie wczesnej ciąży przez zarodek daje się wykrywać standardowymi testami od 6 dnia po zapłodnieniu.
          Następnym razem doedukuj się trochę, zanim się wypowiesz.



          • spowiednik.online Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 26.03.11, 07:31
            marianka_marianka napisała:

            > Skoro taki z Ciebie jak widzę specjalista od ciąż to powiedz mi dlaczego Twoim
            > zdaniem dwutygodniowa ciąża jest niewykrywalna?
            > Gonadotropina kosmówkowa czyli hormon produkowany w trakcie wczesnej ciąży prz
            > ez zarodek daje się wykrywać standardowymi testami od 6 dnia po zapłodnieniu.
            > Następnym razem doedukuj się trochę, zanim się wypowiesz.

            Doucz siędziecko drogie
            Wiek ciąży liczy się od dnia ostatniej miesiączki. Owulacja następuje ok 14 dnia. Tak wiec ciąża o ktorej mowisz, czyli niby 6 dniowa - to faktycznie 3 tyg ciąża :):):)
            W 6 dniu to tatuś jeszcze dzieciaka "w worku nosi" :)
            • marianka_marianka Re: do poczytania - pisanie dla zrzucenia ciężaru 26.03.11, 13:16
              Jak widzę Ty to jeden(na) z tych co jak mu lekarz powie że ma dziś umrzeć, to on umrze:D
              Może jeszcze raz Ci wytłumaczę tym razem prościej dla mnie ciąża dwutygodniowa oznaczała faktyczny wiek dziecka, nie teoretyczne rozważania lekarza.

              Skoro głowę byś pod topór podłożył(a) , że wiek ciąży liczymy od ostatniej miesiączki, to powiedz mi mądralo co z kobietami, które po ostatniej ciąży miesiączki nie miały w ogóle, a już są w następnej? Też będziesz liczył(a) od ostatniej miesiączki? Długość ciąży wg Twoich teorii prawie jak u słonicy:D

              Widzę, że jesteś chojny(a) w udzielaniu innym jednej rady w stylu: weź leki. Proponuję zatem Tobie, żebyś używał(ła) mocniejszych, bo niedługo Twoje jaźnie będą żyć własnym życiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka