Dodaj do ulubionych

Mama w depresji: problem rodzinny

26.03.11, 09:08
Witam wszystkich.
Mam problem z moją mamą, która cierpi na depresję. Zacznę może od streszczenia historii choroby u mamy (teraz ma lekko ponad 50 lat). Ponoć ataki histerycznego płaczu miewała już jako 25-latka, za każdym razem, kiedy sobie z czymś nie radziła, kiedy bywało gorzej z pieniędzmi czy trudniej z dziećmi (jest nas 4). W takich sytuacjach tata z nią rozmawiał, próbował pocieszać... nigdy nie sugerował lekarza z obawy, że się mama na niego obrazi. Tak sobie to trwało, aż w końcu 8 lat temu mama dostała bardzo ciężkiego ataku histerii (z urojeniami włącznie). Atak skończył się utratą przytomności, wbrew woli mojego taty (który uważał, że na pewno przejdzie samo) wezwaliśmy pogotowie, mama spędziła kilka miesięcy w szpitalu psychiatrycznym.
Od tego czasu mama leczy się farmakologicznie. Chodzi raz na 3-4 miesiące do lekarza, dostaje recepty i na tym terapia się kończy. Natomiast jakiejś wielkiej poprawy nie widać. Oprócz własnej choroby, mama jest jeszcze obciążona opieką nad babcią (mama mamy), które zawsze miała lekkie zaburzenia psychiczne, a teraz dochodzi do tego Alzheimer (babcia zapomina, ucieka z domu, wymyśla, że wszyscy chcą ją zabić etc.). Mama spędza z nią 24/7. W domu jest wiecznie brudno, śmieci się walają, obiady mama gotuje "z torebki". Na podwórku również brudno, niezadbane grządki... a mama ogląda cały dzień TV i mówi, że "nie ma czasu". Domyślam się, że jest to spowodowane chorobą, ale kiedy chcę jej pomóc (tzn proponuję, żebyśmy coś zrobiły razem, a nie ja zamiast niej) to mówi, że jest zmęczona i musi się położyć.
Proponowałam jej (a właściwie obydwojgu rodzicom), żeby oddali babcię do jakiegoś ośrodka, a mama żeby poszła do jakiejkolwiek pracy, między ludzi. Nie chce o tym słyszeć. Podobnie jak nie chce słyszeć o psychoterapii jako kontynuacji leczenia tabletkami. Uważa, że po tabletkach czuje się lepiej (nie czuje tego, co nazywa "niepokojem") i nie potrzeba jej żadna dodatkowa terapia. Tata wpiera mamę w tych postanowieniach, uważa, że mama nie powinna iść do pracy i nie potrzeba innego leczenia.
Dodam jeszcze, że moi rodzice nie zarabiają szczególnie dużo, więc nie stać ich na prywatną opiekę medyczną ani na ew. opiekuna dla babci, żeby odciążyć mamę. Pomocy od nas przyjąć nie chcą (przynajmniej nie na te cele, gdybym chciała podarować im telewizor, pewnie by przyjęli).
Proszę, poradźcie, jak rozmawiać z rodzicami. Jak namówić na leczenie? Jak im pomóc?
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Mama w depresji: problem rodzinny 26.03.11, 09:21
      Obawiam się, że mama może być genetycznie obciążona chorobami typu depresja. Po drugie czworo dzieci do obrobienia, teraz jeszcze chora matka na głowie (a zawsze była lekko zaburzona) - czy przypadkiem matka nie żyje permanentnie w kręgu ciężkiej pracy i choroby, nie mając żadnej odskoczni do innego życia, żadnego azylu ani odpoczynku. Każdy by zwiariował.

      To że matka ogląda obecnie Tv nic nie robiąc, uważm za próbę ucieczki z tego horroru.
    • morekac Re: Mama w depresji: problem rodzinny 26.03.11, 09:57
      Skoro jest was czworo, to może odciążycie mamę w opiece nad waszą babcią?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mama w depresji: problem rodzinny 26.03.11, 20:24
      Farmakologiczne leczenie depresji w większości wypadków jest wystarczające. Co bardzo ważne, daje odczuwalną ulgę. Nie we wszystkich przypadkach psychoterapia jest zalecana.. Do podjęcia psychoterapii i do skorzystania z niej potrzebna jest motywacja, a mama nie miałaby jej gdyby do podjęcia terapii byłaby przymuszona nawet za najszczerszą radą.
      Rozumiem, że z Pani perspektywy los mamy i jej sposób życia budzi niepokój, chciałaby Pani coś zmienić. Ale z perspektywy mamy wszystko jest w porządku. Wygląda też na to, że jest to spójne z jej dotychczasowym życiem.
      Więc może pozostawić ją w spokoju, zwłaszcza, ze bierze leki czyli nie działa na swoją szkodę i na swój sposób dba o siebie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Mama w depresji: problem rodzinny 27.03.11, 11:45
        To, ze z perspektywy osoby chorej psychicznie wszystko jest w porzadku naprawde nie zoznacza, ze wszystko jest w porzadku. jeszcze, gdyby mama nie musiała zajmować się babcią, można by zastanowić się nad racjonalnoscią takiego rozwiązania - ale osoba chora, która ma na głowie opiekę nad starsza panią z demencją to jakiś koszmar. Dbanie o siebie polegające na tym, ze człowiek siedzi przed telewizorem, nie sprżata, je byle co i zajmucje się chorą - tez nie wrózt ani zdrowia ani wyjścia z choroby.
        • mama_myszkina Re: Mama w depresji: problem rodzinny 27.03.11, 14:51
          Ja tez mysle, ze fakt, iz chora mama musi zajmowac sie swoja chora mama to jest jakis koszmar.

          Naprawde nie mozna tego rozwiazac inaczej? Przeciez opieka nad osoba z Alzheimerem jest czesto nawet ponad sily osob zdrowych. Dlaczego mama musi sie borykac z tym ciezarem sama, skoro sama potrzebuje pomocy?
          • velluto Re: Mama w depresji: problem rodzinny 27.03.11, 18:24
            mama_myszkina napisała:

            > Naprawde nie mozna tego rozwiazac inaczej? Przeciez opieka nad osoba z Alzheime
            > rem jest czesto nawet ponad sily osob zdrowych. Dlaczego mama musi sie borykac
            > z tym ciezarem sama, skoro sama potrzebuje pomocy?

            Musi? nie musi, CHCE. Tak zdecydowała - i nie życzy sobie pomocy. Podobnie jak ojciec, oboje nie widzą problemu, bo dla nich być może - faktycznie go nie ma. Nie ma sposobu, żeby ich uszczęśliwiać na siłę, bo im najwyraźniej jest dobrze tak, jak jest. Choć dla osób postronnych cała ta sytuacja jest nie do przyjęcia - oni się w niej odnajdują.
            Niezależnie od troski i niepokoju - nic się z tym nie da zrobić wbrew ich woli.
            • mama_myszkina Re: Mama w depresji: problem rodzinny 27.03.11, 21:50
              No nie wiem....

              To zalezy, jak z mamy zdrowiem psychicznym. Skrajna depresja moze wywolywac objawy podobne do psychozy i wtedy niekoniecznie nalezy przechodzic do porzadku dziennego nad tym,czego chory chce.

    • tully.makker Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 10:42
      A moze tata zakasalby rekawki, ugotowal zarcie i posprzatal na podworku?
      • morekac Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 11:20
        No coś ty, jeszcze by coś zamiast mamy zrobił... Nawet dziecię ma tylko pretensje o śmiecie na podwórku, jedzenie z torebki i sugestie, żeby matka zajmująca się babcią 24/7 i zapewne dotąd pracująca przez wiele lat poszła sobie do pracy. Nawet nie można sobie w spokoju przed tv poleżeć, bo zaraz własna latorośl ma o to pretensje. Bo matka nic nie robi. Skandal i tyle.
        Ciekawe, czy mama kiedykolwiek miała odpoczynek od tego kieratu - od babci z alzheimerem, gospodarstwa, gdzie trzeba wypielić i posprzątac oraz czwórki dzieci, które teraz zapewne bardzo się pilnują, żeby nie zrobić czegoś zamiast mamy.
        Ciekawe, ile osób w takiej sytuacji nie dostałoby depresji...
        • the_vicious_one Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 11:52
          To nie do konca tak, ze mama zapier*ala, a wszyscy wokol siedza i nic nie robia. Tata, owszem, nie kala sie "babska" praca w domu. Ale pracuje od 6 rano do 18-21 (przy czym niewiele zarabia, ale to juz bylby temat na inny watek); poza tym, rodzice mieszkaja na wsi, wiec tata ma naprawde duzo pracy wokol domu (rabania drewna, wycinka, palenie w piecu, samochody, czasami prace rolnicze). Z moich obserwacji wynika, ze tata prawie wcale nie odpoczywa.
          Z mama to tez nie jest tak, ze NIC nie robi; ona robi minimum konieczne do przetrwania. Oczywiscie, ze jest zmeczona kieratem z babcia. Problem w tym, ze rodzice uwazaja, ze jesli mama wymknie sie z domu (np codziennie do pracy), to zrobi jakas niesamowita krzywde babci (bo starszymi rodzicami sie opiekowac trzeba). Jakis rok temu nawet probowalismy rodzicow wyslac na wczasy (nigdy nigdzie nie wyjezdzaja, przynajmniej odkad ja pamietam, bo "ktos musi byc w domu"). Wzielismy sobie z bratem po tydzien urlopu i wykupilismy im wczasy 2-tygodniowe nad polskim morzem - z wyprzedzeniem prawie pol rocznym, zeby sobie wszystko mogli zaplanowac. Nie pojechali. Najpierw bylo krecenie nosem, potem awantura, potem sie zgodzili, ze ew. moze pojada... a na koniec tata sie rozchorowal akurat w tygodniu, kiedy mieli wyjezdzac.
          Mowicie, ze dzieci powinny pomoc... ale to nie jest takie latwe, jak sie wydaje. Prawie wszyscy mamy swoje rodziny, swoje zycie. Rozne mamy historie, ja akurat wyprowadzilam sie z domu majac 19 lat. To byl moj sposob na ucieczke od tego trudnego (dla mnie) domu. Nie jestem taka silaczka, zeby zostawiac swoja rodzince popoludniami i biegac do opieki nad babcia. Oczywiscie kiedy rodzice prosza nas o pomoc w opiece nad babcia, zawsze ktores z 4 sie zglasza; ale nie ma takiej opcji, ze bedziemy sie nia zajmowac 24/7. Mamy swoje zycie i koniec. A rodzice nie chca sie zgodzic, zebysmy im finansowo pomogli i zlozyli sie na opiekunke, przynajmniej na pare godzin dziennie.
          Moze i jest tak, ze rodzice nie widza niczego nienormalnego w tej sytuacji... ale nie wierze, zeby mama mogla cieszyc sie zyciem w tym stanie. Ona po prostu wegetuje... dlatego myslalam o psychologu, ktory moglby nauczyc ja myslec choc troche o sobie. Myslicie, ze naprawde lepiej zostawic sytuacje tak, jak jest?
          • morekac Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 12:08
            Siłą matki do psychologa i tak nie zaciągniesz.
            IMO: zrzutka na opiekunkę dla babci byłaby ok - tak, żeby mama nie była aż tak uwiązana i mogła trochę odpocząć. Nie myśleliście o postawieniu rodziców przed faktami dokonanymi?
            Babcia ma jakieś inne dzieci? Bo jeśli tak, one też powinny opiekować się babcią.
            • the_vicious_one Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 13:02
              No tak, zapomnialam dodac na poczatku: mama jest jedynaczka, niestety.
              Moze jest to jakis pomysl, zeby ich postawic przed faktem dokonanym. Obawiam sie tylko reakcji, bo jest to badz co badz wprowadzanie obcej osoby do ich domu. Kiedy ostatnio z nimi o tym rozmawialam tata powiedzial: "mam nadzieje, ze mnie na starosc nie bedziesz chciala oddac obcej osobie". A ja uwazam, ze o ile pielegnacja chorej osoby jest obowiazkiem dziecka, o tyle na pewno nie zwolnie sie z pracy zeby pilnowac cala dobe, czy moj rodzic nie ucieka przez zamkniete okno. Co innego ciezka choroba, kiedy chory wspolpracuje (i opienkun moze miec swoje zycie), a co innego Alzheimer... przynajmniej ja tak uwazam.
              Z tym, ze wszystkie te odmowy sa formulowane glownie przez mojego ojca. Kiedy pytam mame, czy ona tez tak uwaza, zazwyczaj go popiera... ale nigdy sie sama nie wypowiada. Mysle, ze takie podporzadkowanie tacie tez jest elementem choroby... i ze to trzeba leczyc, czyms wiecej niz tabletkami... .
              • morekac Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 16:38
                Przecież to nie jest oddawanie nikogo na starość obcej osobie - tylko o to, zeby opieka nad babcią nie była 24/7... To chodzi o to, żeby rodzice mogli normalnie funkcjonować: mama mogła się zająć trochę sobą i domem, tata zaś nie musiał jeść gotowanego z torebki... Ale i tak obawiam się, że nie namówisz i że Enith ma rację - rodzice nie chcą tej pomocy.
    • enith Re: Mama w depresji: problem rodzinny 28.03.11, 15:56
      Moim zdaniem status quo został ustalony w tej rodzinie dawno temu i nic wbrew woli rodziców (czy nawet tylko ojca) nie zdziałacie. Nie polecam też wprowadzania do domu opiekunki bez zgody rodziców, bo jest więcej niż prawdopodobne, że narazicie tę osobę na nieprzyjemności z ich strony, skoro są tak kategorycznie przeciwni tej formie pomocy. Z bólem serca, ale ja na twoim miejscu zostawiłabym sprawę tak, jak jest. Nie zmusisz mamy do terapii, ani rodziców do przyjęcia od was pomocy wbrew ich woli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka