nikolaj222
19.06.11, 12:50
Mam syna, 20-letniego.
Rzucił naukę 2 lata temu, nie pomogły rozmowy, nie chce mu się uczyć.
Nie pracuje. Nie chce szukać pracy.
Nie dokłada się do rachunków (bo nie ma z czego).
Jakiś czas temu stwierdziliśmy z żoną, że musimy coś zrobić, tzn. przestać go utrzymywać. Ok, jest odcięty od komputera i telewizora. Pranie może sobie zrobić, jak sobie kupi proszek (w efekcie pierze w samej wodzie). Przestaliśmy mu dawać jedzenie (może sobie wziąć tylko pieczywo), więc cały dzień spędza u kolegów (którzy podejrzewam, że poczęstują go obiadem).
Śpi sobie do 11, potem się trochę pokręci po domu i wychodzi w świat, wraca późnym wieczorem, po imprezie sponsorowanej przez kolegów albo dziewczynę (dziewczyna mu czasem daje pieniądze, żeby mógł sobie coś kupić).
Nie wiem jak go zagonić do pracy. Kiedy potrzebuje butów na zimę, czy kurtki - jedzie do kogoś z rodziny pomóc mu w ogrodzie za pieniądze, więc na takie mocne wydatki ma. Pracy szukać nie chce, rozmawiać nie chce, jak zaczynam, to wychodzi sobie do kumpli, żeby mnie nie słuchać. Co robić???