Dodaj do ulubionych

Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić!

19.06.11, 12:50
Mam syna, 20-letniego.
Rzucił naukę 2 lata temu, nie pomogły rozmowy, nie chce mu się uczyć.
Nie pracuje. Nie chce szukać pracy.
Nie dokłada się do rachunków (bo nie ma z czego).

Jakiś czas temu stwierdziliśmy z żoną, że musimy coś zrobić, tzn. przestać go utrzymywać. Ok, jest odcięty od komputera i telewizora. Pranie może sobie zrobić, jak sobie kupi proszek (w efekcie pierze w samej wodzie). Przestaliśmy mu dawać jedzenie (może sobie wziąć tylko pieczywo), więc cały dzień spędza u kolegów (którzy podejrzewam, że poczęstują go obiadem).

Śpi sobie do 11, potem się trochę pokręci po domu i wychodzi w świat, wraca późnym wieczorem, po imprezie sponsorowanej przez kolegów albo dziewczynę (dziewczyna mu czasem daje pieniądze, żeby mógł sobie coś kupić).

Nie wiem jak go zagonić do pracy. Kiedy potrzebuje butów na zimę, czy kurtki - jedzie do kogoś z rodziny pomóc mu w ogrodzie za pieniądze, więc na takie mocne wydatki ma. Pracy szukać nie chce, rozmawiać nie chce, jak zaczynam, to wychodzi sobie do kumpli, żeby mnie nie słuchać. Co robić???
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 19.06.11, 13:10
      Zasięgnąć porady lekarza.
      • mama.rozy Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 19.06.11, 13:17
        a wcześniej był grzecznym chłopcem?
        • nikolaj222 Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 19.06.11, 13:26
          Wcześniej uczył się (średnio), miał "normalnych" kolegów, fajną dziewczynę. Było ok. Potem chyba zapragnął "dorosłego" życia (jego starszy brat w tamtym okresie przeprowadził się na swoje, opowiadał, jak fajnie jest mieszkać samodzielnie, zarabiać na swoje potrzeby, może młodszy syn się nasłuchał, postanowił być dorosły, a potem rzeczywistość go przerosła). Nie wiem.
          Opłaciłem mu szkołę dla dorosłych. Obiecywał, że pójdzie. Nie poszedł. Sam mu nawet podsuwałem ogłoszenia o pracę, ba, mało tego - sam dzwoniłem jako on (on stał obok i się przysłuchiwał, chciałem mu pokazać, jak się załatwia takie sprawy). Obiecywał, że pójdzie na rozmowę kwal. - nigdy nie poszedł.
          • kroliczyca80 Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 19.06.11, 14:11
            Obawiam się, że póki synalek z Wami mieszka, nic się nie zmieni... Poradziłabym wystawienie walizek za drzwi i wymianę zamków, ale z takim podejściem do życia i zerowym poczuciem obowiązku chłopak pewnie skończyłby jako bezdomny... A najpierw męczył kolegów/dziewczynę/dalszą rodzinę swoimi przedlużającymi się wizytami...
            • nikolaj222 Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 19.06.11, 14:21
              Jako bezdomny albo w więzieniu... Nie chcę tego. Nikt tego nie chce dla swojego dziecka. Jedno dziecko wyrzucone z domu stanie na głowie i ułoży sobie życie, drugie spadnie na dno. Nie chcę ryzykować, bo to moje dziecko.

              Potrzebuję pomysłu jak inaczej poradzić sobie z tym problemem. W pewnym momencie przestałem mu dawać choćby 2zł, nie gotujemy mu, nie pierzemy, nie ma komputera ani TV, a mimo to nie robi NIC, żeby zmienić swoje (smutne) życie.
              Nie zarabia na jedzenie, bo koledzy mu dadzą albo dziewczyna mu da pieniądze. Pierze w samej wodzie. Gdy o tym piszę, to jestem przerażony - jego postępowaniem i swoją bezsilnością.
              • demonsbaby do wojska 19.06.11, 14:55
                mówię poważnie.
                Jedż z synem, niech składa przy tobie papiery we właściwym WKU do NSRów. Na jakim etapie ukończył szkołę?
                Jeśli nie ma średniego - zostaje mu korpus szeregowych. Przeszkolenie 3 miesięczne z koszarowaniem na miejscu - wt i opierunek plus musztra. Może wyjść mu na dobre. "Zaorają"mu psychikę, ale to może pójść we właściwym kierunku. Nie jest powiedziane, że dyscyplina tam, mu się nie spodoba - może być odwrotnie ...
                Co prawda ciocia armia po uzawodowieniu to już nie to samo co kiedyś ... ale jeśli przypadnie mu o gustu - to przynajmniej ma możliwość zatrudnienia przez okres 12 lat, po podpisaniu kontraktu. Może przemówi fakt, że zarobek na czysto to ponad 2,5 tys, plus dodatek mieszkaniowy ok 800zł i internat. No i oczywiście mundurówka z gratyfikacjami raz na rok.

                Jak nie zostaje ci go niestety z domu wyrzucić. Inaczej - nic nie ulegnie zmianie - jako, że dotychczas nie wykazywaliście konsekwencji w wychowaniu. Przepraszam, za ten atak - szczególnie, że nie mam takiego stażu jako rodzic, ale u mnie granice są oczywiste i z krwawiącym sercem - tak bym właśnie postąpiła.
                • mama.rozy może coś innego 20.06.11, 09:53
                  chłopak ma dużo lat,ja w jego wieku już wynajmowałam mieszkanie,zarabiałam-nie na tyle,żeby nie potrzebowac wsparcia rodziny,ale to było wsparcie,a nie utrzymanie.
                  to,że on nie dostaje pieniędzy,jak sam piszesz,nic nie daje.
                  mógłbyś jeszcze iśc do psychologa,z nim,żeby ktoś z niego wyciągnął,co tam w środku siedzi
                  może coś się stało,może dopiero się stanie...
                  a jego zachowanie-zmieniło się jeszcze inaczej?podrzuce Ci kilka linków jak rozpoznac,czy dziecko bierze.co prawda on juz dzieckiem nie jest i do niczego nie możesz go zmusic...
                  www.narkomania.org.pl/informator/jak-sprawdzic
                  www.monar-gloskow.com.pl/osrodek-w-gloskowie/terapia-uzaleznien/co-robic-jesli-podejrzewasz-e-twoje-dziecko-siega-po-narkotyki.html
                  nie mówię,że bierze
                  ale coś jest bardzo nie tak,jeśli jest to nagła zmiana
                  • nikolaj222 Re: może coś innego 20.06.11, 10:01
                    O psychologu myslelismy, ale on nie chce iść :/
                    • mama.rozy Re: może coś innego 20.06.11, 11:47
                      to postw mu warunek-psycholog albo chodnik
                      • sebalda Re: może coś innego 20.06.11, 16:24
                        Zachowanie syna jest anormalne i irracjonalne. Wiele czytałam o dzieciakach, ktorym nie chce sie uczyć i pracować, ale tutaj to jakaś skrajna sytuacja. Chłopak to totalny abnegat. Jego brak ambicji i potrzeb jest niespotykany. Nie jestem specjalistką, ale dla mnie to jest jakiś problem zdrowotny, Verdana ma rację, to się kwalifikuje do objęcia chłopaka opieką lekarską. To albo narkomania, albo jakiś rodzaj schorzenia psychicznego.
                        Uważam, że zrobiliście już bardzo dużo, żeby go przetrzymać, na ulicę wlasnego dziecka absolutnie nie możecie wyrzucić. Inni młodzieńcy w jego sytuacji mają roszczenia, a jak nie dostają nic od rodziców, to sami sobie biorą, zwyczajnie okradają rodziców. Tutaj tego nie ma, to nie jest degenerat, tylko chory dzieciak. Tak ja to widzę.
                        • sorvina Re: może coś innego 20.06.11, 17:00
                          Znajoma miała podobny problem. Niestety chłopak był do tego cwany i doskonale zdawał sobie sprawę z prawnych obowiązków rodzica wobec dziecka i że nie tak łatwo wyrzucić go za drzwi.
                          Nie miał motywacji by pracować, jak potrzebował kasy, rozprowadził trochę narkotyków i miał na co chce - koledzy pomogli zdobyć łatwą kasę. Chłopak niegłupi, tylko nic mu się nie chciało i do niczego się nie poczuwał. Co gorsza, jego podejście imponowało młodszemu synowi.

                          Po 2-3 latach zaczął pracować. Co pomogło? Kobieta SAMA zaczęła terapię. Zrobiła porządek z sobą. Gdy zaczęła szanować siebie i wyleczyła się z niskiej samooceny, zaczęli szanować ją synowie. A ona zauważyła, że oni nie robili jej na złość, tylko sami nie radzili sobie z życiem. Wcześnie stracili ojca i czuli się zagubieni. Pod maską olewających wszystko twardzieli, byli przerażeni życiem tak jak ona. Przy połączeniu żelaznej konsekwencji i autentycznego wspierania dzieciaka, sytuacja zaczęła się zmieniać. Gdyby matka znalazła przy nim narkotyki sama by go zgłosiła na policję, wiedział to. Przedstawiła mu konsekwencje, ale pomogła też znaleźć zdrowszą alternatywę, nie ZA NIEGO, ale wspierając go. Ale zadziałało dopiero gdy syn poczuł, że to nie jest "synku, jesteś dla mnie tylko problemem, chcę się ciebie pozbyć, więc idź do pracy, zacznij się utrzymywać i spadaj jak najszybciej" tylko, że naprawdę chodzi o jego dobro.
                        • serendepity Re: może coś innego 20.06.11, 17:19
                          Mialam kolege, ktory po utracie pracy nie pracowal przez kilka lat. Nie chcialo mu sie, jego potrzeby byly niskie, od czasu do czasu dorobil sobie wpisywaniem jakis danych itp. Mieszkal u rodzicow, ale "utrzymywal" sie sam. Nie powiedzialabym, ze byl chory. I nie bral zadnych narkotykow, ani nic w tym stylu. Po prostu taki typ.
                          • a.nancy Re: może coś innego 20.06.11, 21:00
                            serendepity napisała:

                            > Mialam kolege, ktory po utracie pracy nie pracowal przez kilka lat. Nie chcialo
                            > mu sie, jego potrzeby byly niskie, od czasu do czasu dorobil sobie wpisywaniem
                            > jakis danych itp. Mieszkal u rodzicow, ale "utrzymywal" sie sam. Nie powiedzia
                            > labym, ze byl chory. I nie bral zadnych narkotykow, ani nic w tym stylu. Po pr
                            > ostu taki typ.

                            ale to nie ten przypadek
                            ten sie nie utrzymuje sam, po prostu nie ma (nie wykazuje) zadnych potrzeb
                            jak nie dostanie proszku, to pierze w samej wodzie - to nie jest normalne chyba
    • mvszka Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 20.06.11, 21:37
      ciężko jest szukać pracy jak się jest niedożywionym i brudnym

      gdyby ktoś za mnie dzwonił i udawał mnie ( czyli ma mnie za kompletne zero nieumiejące nic załatwić) to też z czystego buntu nie poszłabym na żadną rozmowę

      rodzicom, którzy przekreślili dziecko, naprawdę nie chce się niczego udowadniać

      czy tata wie, w jakim kierunku syn jest zdolny? co chciałby robić, jakie ma marzenia?

      ja nie napisałam tego żeby potępić rodzica, tylko żeby pomyślał co myśli dziecko- tu są dwie skrzywdzone strony
    • zona_mi wklejone przez moderatora 20.06.11, 22:15
      antekcwaniak
      Nie patrz na to, że to syn. Terapia szokowa jest ciężka, ale potrafi przynieść efekty.
      Pomyśl, o tym że wyrasta z niego patologia. I z każdym dniem będzie trudniej z tym walczyć !
      • blo-dka Re: wklejone przez moderatora 22.06.11, 01:25
        - z postu wynika, ze jesteście przeciwko synowi i nie lubicie swojego dziecka, podoba się wam to, co się z nim dzieje, kreujecie tą chorą sytuacje i chętnie o niej opowiadacie, stawiając się w roli bezradnych i bezsilnych. A to tylko przykrywka do tego, by moc dalej się synowi przyglądać. Jak się poniża i jak nie może z tego bez was wyjść.

        - wy wcale nie chcecie zmian, ale ukarania go, bo to ze te 2 lata temu rzucił szkole, nie było wynikiem jego samego, ale tego co było w domu. Jeszcze wtedy miał ile się buntować, w tej chwili buntuje się przez bierność. Juz wtedy nie dawaliście mu jeść i nie pozwalaliście mu prac. To jak miał pokazywać się w szkole? Wśród rówieśników?

        - nie wyrzucicie go z domu, bo nie mielibyście kontroli nad nim i w pewnym senie nie byłoby ubawu z tego, ze można go upokarzać nie dając mu jeść czy prac w proszku swoich rzeczy

        - to, ze dzwoniłeś przy nim, szukając mu pracy, miało być bardziej wykwintna forma upokorzenia go?

        Dokładnie znam ten mechanizm. Otoczenie nie bez powodu się nad nim lituje. Sadze, ze dzieli się z nim swoim "życiem rodzinnym" i ono dużo o was wie.
        • tracja4 Re: wklejone przez moderatora 22.06.11, 08:47
          Tez bym leniowi nie dala proszku! Ma 20 lat to moze zarobic na swoje potrzeby, czy nei?
          Blo-dka, co bys konkretnie zrobila, zeby zmienic te sytuiacje? Przynosila mu sniadanka do lozka?
    • julka1967a Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 22.06.11, 17:19
      Ja bym proponowała tez szczerą rozmowę z jego dziewczyną. Co ona na ten temat sądzi? Czy rozmawia z nim na temat wspólnej przyszłości? Przecież to ona w późniejszym czasie może mieć na karku męża nieroba lub załatwić swojemu dziecku tatusia na którego nie można liczyć.
      • annajustyna Re: Problem z dorosłym synem, nie wiem co robić! 22.06.11, 17:50
        Akurat to wielu dziewczynom nie przeszkadza - grunt, by portki byly :(.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka