Dodaj do ulubionych

Życie z kłamcą

13.09.11, 15:39
Proszę o radę...

Kilka dni temu mój narzeczony (jesteśmy ze sobą 3 lata, od roku zaręczeni) przyznał się (pod moim naciskiem), że przez kilka miesięcy mnie okłamywał. Mówił, że napisał pracę licencjacką (po roku obsuwy), kiedy ma obronę i egzamin na studia magisterskie. Ja trzymałam kciuki, przyjechałam na obronę (on pokazał
mi tego dnia smsa od promotora, że obrona odwołana - wysłał go z internetu), szukałam wśród znajomych materiałów do jego egzaminu i trzymałam kciuki kiedy go
pisał, potem powiedział, że egzamin był prosty i na pewno zdał. Skłamał, że ma wyznaczony następny termin obrony, a później przedstawiając mi pytanie jakie dostał powiedział z płaczem, że oblał obronę. Teraz okazało się, że nie napisał pracy licencjackiej, że
nigdy nie miało być żadnej obrony i nawet nazwisko promotora wymyślił
i tak od kwietnia. Do egzaminu na studia magisterskie też nie podszedł.On kłamał mi prosto w twarz, a ja byłam naiwna i ufna i we wszystko wierzyłam. Podejrzewałam, ale miałam
nadzieję. Cała moja rodzina mówi, że powinnam go zostawić, a ja nie
potrafię, czuję, że nadal go bardzo kocham. Po 3 latach razem i z pełnymi planami ślubu i wspólnej rodziny nie potrafię. Nie potrafię się nie odzywać do niego, a kiedy
się odzywam, czuję, że się nie szanuję i że on też mnie nie będzie
szanował i może będzie tak kłamał później w małżeństwie..
Nie wiem co robić. Bardzo mi z tym źle i czuję się bardzo samotna i boję się radykalnego kroku. Oszukał nie tylko mnie, ale też swoich rodziców i wszystkich. Moja rodzina nie chce go widzieć. A on tłumaczy to tylko strachem przed przyznaniem się do kolejnej porażki, mówi, że kocha i że mu zależy.
Czy da się odzyskać tak nadszarpnięte zaufanie? Czy można mieć nadzieję, że już więcej nie stworzy takiego teatru i będzie szczery?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 15:51
      laxie napisała:

      > Czy da się odzyskać tak nadszarpnięte zaufanie?

      A właściwie to czemu on Ciebie okłamał? Czy nie ciosałaś mu kołków na głowie o ten licencjat? Czy nie dałaś mu odczuć, że bez tego nie będziesz go cenić? Itd itd.
    • verdana Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 15:55
      Mało jest rzeczy, ze zdradą włącznie, które bylyby dla mnie tak jednoznaczna wskazówką, zeby faceta zostawić raz a dobrze. To mitoman, tchórz,leń, klamca - w dodatku w sprawie, ktora jest wazna dla Was obojga. To nie jedno klamstwewko, ale precyzyjne "drugie życie". Czy będziesz mogła być z czlowiekiem, któremu do tego stopnie nie można wierzyć? Ktory wychodzi do pracy, a po miesiącu sie okazuje, ze pracy wcale nie ma? Ktory coś zalatwił, a okazuje się,z e sprawa jest niezałatwiona? Który ma cos zrobić, ale z lenistwa nie robi, a Tobie opowiada glodne kawałki o cięzkiej pracy?
      To nie jest odoba, z ktora można wiązac się na całe zycie - nigdy, ale to nigdy nie będziewsz wiedziała, co Twoj maz robi naprawdę i w kazdej chwili moze się okazać,ze zbudowałas życie na pisaku.
      Kochasz, rozumiem. Ale jesli nie chcesz zmarnować sobie życia - odejdź. Lepiej przweplakac pół roku niż całe lata. Na pewno nie nalezy liczyć na żadną zmianę - to wytrawny kłamca, mitoman, bez umiejętności przewidywania skutkow swoich bajeczek.
    • edw-ina Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 15:59
      nie wdając się w szczegóły - nadszarpnięte zaufanie można odzyskać, choć raczej nie na tym samym poziomie. Bo choć z jednej strony każdy jest tylko człowiekiem i ma swoje słabostki, to z drugiej - twój facet włożył sporo pracy w całą tę hecę.
      Napisałaś o planach małżeńskich, o tym, że teraz jest tobie trudno. nie wątpię. ale spójrz na to inaczej - jest to też szansa dowiedzenia się czegoś o człowieku, z którym chcesz przeżyć resztę życia. plany można zmienić, przełożyć, odłożyć. Gorzej bezrefleksyjnie się związać na śmierć i życie, a później odkręcać sprawę. Ja bym dała na wstrzymanie. Skoro facet tak kręci przez głupi licencjat, to czy poważniejsze sprawy, które go "przerosną" (a w małżeństwie o takie nie trudno: praca,kredyty, brak czasu, dzieci itd.) nie doprowadzą do nawrotu krętactwa?
    • sebalda Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 16:02
      Chłopak musiał czuć potworną presję, podejrzewam, że głównie ze strony rodziców, na to, żeby odnosić sukcesy na studiach, dlatego kłamał i zmyślał. Chyba ma niską samoocenę, skoro posunął się tak daleko, byle nie przyznać się do porażki.
      Pytanie: czy to bardzo trudne studia? Dlaczego nie napisał licencjatu? Jest leniwy, nie umie się zmobilizować do pracy czy ma jakieś prawdziwe problemy z nauką, wybrał za trudny dla siebie kierunek? Jest z gatunku lawirantów czy studia go przerosły? Co deklaruje dalej? Czy to jedyne jego kłamstwo, czy już wcześniej kłamał czasami w błahych sprawach?
      To ważne pytania, bo trzeba ocenić, na ile zawinił jego charakter, a na ile obiektywne trudności, czy w przyszłości też nie będziesz mogła na niego liczyć, czy będzie lawirował. Miłość miłością, ale życie z człowiekiem, na którym nie można polegać prędzej czy później będzie bolesne, szczególnie gdy pojawią się dzieci, jeśli takie planowaliście. Nie chcesz chyba potem tutaj przeczytać, że wiedziałaś, na kogo się decydujesz, mogłaś wcześniej pomyśleć. Teraz właśnie jest czas na przemyślenie wszystkiego.
    • brak.polskich.liter Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 16:38
      laxie napisała:

      > mówi, że kocha i że mu zależy.

      Mhm, mowi. To ladnie z jego strony. Ludzie wiele rzeczy mowia, to akurat nic nie kosztuje, a sporo mozna ugrac.
      Mowil rowniez, ze napisal prace, ze obrona, ze ma promotora - ze przypomne. Wynika z tego, ze nie nalezy zbytnio przywiazywac sie do tego, co ten akurat pan mowi, nie sadzisz?

      > Czy można mieć nadzieję, że już
      > więcej nie stworzy takiego teatru i będzie szczery?

      A sa ku temu podstawy?

      Kopnij go. Troche poplaczesz nad straconymi zludzeniami i marzeniami, potem Ci przejdzie i poszukasz sobie kogos mniej porypanego. Trwanie w obecnym ukladzie to kanal, czego masz juz chyba swiadomosc.
      • triss_merigold6 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 17:56
        Się podpiszę. Zwłaszcza nie należy się przywiązywać do tego co pan mówi.
        IMO kopnąć. Leń, lawirant i mitoman.
    • mama_myszkina Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 17:55
      Presja rodziców to nie jest żadne wytłuamczenie. Pod presją to można kłamać tydzień albo miesiąc a potem człowiek wymięka. Wiem, bo znam takich, co 'studiowali' jeszcze jakiś czas po oblaniu wszystkich egzaminów, bo bali się wrócić do domu. Ale zżerało ich sumienie i w końcu się przyznawali.

      Poza tym, on okłamywał też Ciebie i to w sposób wyrafinowany i długotrwały.

      Ja tu nie widze podstaw do kontynuowania związku. Widać, że gość jest dobry w te klocki i wykorzysta talent do kłamstwa ilekroć 'sytuacja go przerośnie'. Czyli za każdym razem kiedy grozić mu będą konsekwencje.
      • asiara74 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 19:23
        Potraktuj to doświadczenie jak lekcję od życia, którą trzeba dobrze odrobic. Ciesz się dziewczyno że przeżywasz to rozczarowanie teraz, gdy nie ma dzieci i kredytów. On będzie kłamał dalej, co gorsza w najistotniejszych sprawach życiowych. Nie zakładaj z nim rodziny bo on do tego nie dojrzał, co nie znaczy że jest jakimś złym człowiekiem, po prostu jest jeszcze szczeniakiem i nie nadaje się na męża i ojca, może zmieni się to za prę lat. Odejdź bo będziesz płakac.
      • verdana Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 19:24
        Zresztą presja niczego nie usprawiedliwia. Dorosły czlowiek będzie pod presją pewnie nie jeden raz - i jesli zamiast zmobilizowac się, albo powiedzieć wprost,z e nie da rady, będzie zmyślać - to nie jest to gwarancja dobrego pożycia małżenskiego, czyż nie?
        • laxie Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 20:36
          Dziękuję za Wasze posty, chociaż to strasznie przykre.
          Właśnie wróciłam ze spotkania i trudnej rozmowy, podczas której dowiedziałam się, że M mnie kocha i nie chce taki być i że się boi, że mnie unieszczęśliwi, bo co jeśli np. za 2 lata znowu skłamie... Ja poprosiłam, żeby pokazał mi swój wirtualny index (po tym jak od tygodnia mówił, że zapomniał hasła, znalazłam drogę jego odzyskania). M zmienił hasło, powiedział, że sprawdzi w domu i jutro mi pokaże ten indeks. Niestety nie wierzę. Pewnie nie chodzi tylko o pracę licencjacką. Może on jest jeszcze na I albo II roku? Mówiłam, ze go kocham, że chcę mu dać szansę, że jeśli będzie chciał i sobie postanowi, to nie będzie kłamał, że jestem po jego stronie i niech tylko chce też zawalczyć i otworzy się przede mną. Wszystko fajnie, na wszystko się zgodził, też mnie kocha i chce żeby było dobrze... ale indeksu nie pokaże, bo najpierw chce go zobaczyć sam. Pokaże jutro. A na pytanie, dlaczego nie teraz, albo za chwilę/godzinę (jak sam obejrzy) odp: Bo nie. Nie da rady. Powiedziałam, ze to nie ma sensu w takim razie. Jestem sama w wielkim mieście, daleko od domu i zawalił mi się świat. Ale może wytrzymam i nie zadzwonię... Choć wciąż czuję, że bez niego nie dam rady żyć.
          Jeszcze raz dziękuję za szczere słowa (chociaż wolałabym, żebyście napisali, ze się zmieni i wszystko będzie dobrze). Może warto jednak poczekać tych kilka lat aż dorośnie?
          • annb Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 20:42
            a skąd pewnośc że on kiedykolwiek dorosnie??
          • mruwa9 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 20:45
            Obawiam sie, ze on nigdy nei dojrzeje. I pal licho indeks, tu juz nie o studia chodzi, tylko o notoryczne, z premedytacja , oszukiwanie cie w najwazniejszych aspektach zycia. I jesli nie studia, beda inne klamstwa. To czlowiek, ktoremu nigdy nie bedzie mozna zaufac, na ktorego nigdy nie bedzie mozna liczyc, bo na klamstwach buduje swoje zycie. I naprawde uwazasz, ze z kims takim mozna stworzyc partnerski zwiazek, z kims, na kim nie bedziesz mogla polegac i kto , w najgorszym wypadku, moze cie wpedzic w ogromne klopoty?
            Wyznania milosci i seks to za malo na zbudowanie stabilnego zwiazku. On cie bedzie oszukiwal, zarzekajac sie , ze cie kocha, a ty bedziesz sie cale zycie z nim miotac jak lew w klatce,nie wiedzac, gdzie mowi prawde, a gdzie klamie. tego chcesz?
            • marzeka1 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 20:52
              " Cała moja rodzina mówi, że powinnam go zostawić, a ja nie
              potrafię, czuję, że nadal go bardzo kocham."

              - posłuchaj rodziny; z patologicznym kłamcą nie stworzysz związku, nie zmieni się;
              A jeśli "kocham i nie potrafię zostawić"- to nie marudź, wyjdź za mąż i na własne życzenie schrzań sobie życie. Ba, ty nawet do siebie mnie będziesz mogła mieć pretensji, że nie wiedziałaś. Bo wiedziałaś: jesteś z facetem, który jest patologicznym kłamcą.
              Raczej zapytaj siebie : CZEGO JESZCZE nie wiesz.
          • brak.polskich.liter Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 21:50
            laxie napisała:

            > Niestety nie wierzę. Pewnie nie chodzi tylko o pracę licencj
            > acką. Może on jest jeszcze na I albo II roku?

            Slusznie nie wierzysz. To, o czym wiesz, przypuszczalnie stanowi jedynie wierzcholek gory lodowej.

            > Choć wciąż czuję, że bez niego nie dam rady żyć.

            To sie zdarza. A potem mija. Miliony kobiet przed Toba czuly, ze nie moga bez kogos zyc, a potem ukladaly sobie zycie bez tych osob i zyly. Dlugo i szczesliwie. Ty tez dasz rade.

            > Może warto jednak poczekać tych kilka lat aż dorośnie?

            Skad smiale zalozenie, ze za pare lat dorosnie?
            Uciekaj, dziewczyno. Tu nie ma czego ratowac. Kolejne "dawanie szansy" to w tym przypadku przedluzanie agonii i pozwalanie kretaczowi na bezczelnosc i dalsze mydlenie Ci oczu. Napisalas "też mnie kocha i chce żeby było dobrze... ale indeksu nie pokaże, bo najpierw chce go zobaczyć sam.". Przepraszam, czy ten facet kpi w zywe oczy, czy ma Cie za ostatnia idiotke?! Czy moze sam jest przyglupem i po prostu mierzy swoja miarka? Qrde, to jest tak uwlaczajace dla Twojego IQ, ze az brak mi slow.
            Domyslam sie, ze Ci przykro, jak diabli, ale to idzie przezyc. W tej bajce happy endu nie bedzie. Co najwyzej spie...sz sobie zycie. O to Ci chodzi?
            • garibaldia Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 22:19
              > Przepraszam, czy ten facet
              > kpi w zywe oczy, czy ma Cie za ostatnia idiotke?!


              facet robi ją z powodzeniem w konia od wielu miesięcy a może i lat, zbudował sobie drugą wydumaną tożsamość, a dziewczyna mówi mu że jak się trochę zmieni to ona ciągle chce z nim być bo jej zależy... - więc tak naprawdę za kogo ma on ją uważać?


              ps. facet się nadaje na leczenie psychologiczne/psychiatryczne i do tego, a nie na zakładanie rodziny można go namawiać...
            • laxie Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 22:25
              Nie nie o to mi chodzi, żeby sobie zniszczyć życie. i racjonalnie rzecz biorąc, wiem, że muszę to skończyć, gorzej z emocjami i uczuciem. Poza tym pojawiają się pytania: czy zaufam komuś innemu? Czy nie będę się bała, że po 3 latach też okaże się kłamcą? Jakie mam szanse, że trafię na kogoś fair i że nie zbuduję kolejnej bajki 'na 3 lata' i koniec końców nie zostanę sama, bez perspektywy rodziny i dzieci? A przecież chcę mieć rodzinę i dzieci... i żyłam myślami, że to już za rok. Może lepszy ten kłamca niż inny. (może i wróg, ale swój) heh. Mamy przynajmniej wspólne pasje i lubimy ze sobą spędzać czas. To idiotyczne, wiem, ale na prawdę strasznie się boję tej samotności i kolejnej ewentualnej matni. Z jednej strony chcę, żeby przyszedł, przeprosił i przysięgał, że będzie dobrze. Z drugiej wiem, że to na krótką metę i jak to łyknę, to właśnie sp...szę sobie życie i nie będę mogła patrzeć w lustro. Mam w głowie dwa walczące obozy: Jeden, który nadal kocha i mówi, że wielka miłość wszystko wybacza, drugi, który próbuje ratować resztki poczucia własnej wartości i godności. Ciekawe który wygra.

              Dziękuję za wsparcie. Może za kilka miesięcy (jeśli do niego nie wrócę) dojdę do tego, że są jeszcze inni mężczyźni na świecie
              • marzeka1 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 22:28
                " Może lepszy ten kłamca niż inny. (może i wróg, ale swój) heh."- żartujesz, prawda? Albo mocno w główkę się uderzyłaś.
                • verdana Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 22:44
                  Takich klamców nie ma znowu za wielu. Znam dwa takie przypadki. Jeden, to moja wasna byla ciotka, która wyszła za mąż za mojego wuja i dopiero po ślubie przyznała się,z ę nie ejst studentką - wyleciała na pierwszym roku, a rzekomo miała byc już na trzecim. Cóż, mitomanką i klamczuchą pozostała cały czas, łącznie z tym, ze dziecko prawdopodobnie nie jest wujka.
                  Drugi przypadek jest podobny - student twierdził, ze jest na piatym roku, tymczasm był dopiero na trzecim, a kasę od rodziny brał równo. Teraz kończy studia, rodzina szczęśliwa, a ja wiem, ze znowu ich oszukuje w sprawie pracy. Tłumaczy im, ze to, co robi jest tworcym zajęciem, tymczasem to coś na pograniczu prawa i całkowicie bezmyslne...
              • mruwa9 Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 00:21
                Dziecko, a ile ty masz lat?
                Ja wiem, ze milosc jest slepa, ale zeby az tak...
              • kropeczka455 Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 08:37
                laxie napisała:
                > Może lepszy ten kłamca niż inny. (może i wróg, ale swój) heh

                To ŻART ????


                > Z jednej strony chcę, żeby przyszedł, przeprosił i przysięgał, że będzie dobrze.
                > Z drugiej wiem, że to na krótką metę i jak to łyknę, to właśnie sp...szę sobie
                > życie

                Kowalem swego losu każdy jest sam.

                > koniec końców nie zostanę sama, bez perspektywy rodziny i dzieci?
                > A przecież chcę mieć rodzinę i dzieci... i żyłam myślami, że to już za rok.

                Jeśli lubisz kłopoty to właź w ten związek. życzę powodzenie z męzem kłamczuchem. Acha, nie zapomnij że twoja gromadka dzieci ucząca się od tatusia kłamstwa. Nie będziesz samotna ale na brak nudy nie będziesz narzekać w swym związku.

              • blue_romka Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 10:40
                Nie podtrzymuj w sobie marzeń i wyidealizowanych wizji, tylko popatrz realnie. "Mieć rodzinę i dzieci" to tak pięknie brzmi. Ale "mieć rodzinę i dzieci" z facetem, na którego nie można liczyć, który nie jest wsparciem, tylko obciążeniem, przy którym nigdy nie będziesz wiedziała, na czym stoisz, to już nie jest piękne.
    • nutka07 Re: Życie z kłamcą 13.09.11, 23:04
      Ja bym nie dala szansy.

      Bedac w zwiazku malzenskim, majac dzieci bedzie nieporownywalnie trudniej sie rozstac.

      Zwroc uwage na to ile on musial napracowac sie nad tym klamstwem.
      To nie jest cos w stylu podlalem kwiaty (w rzeczywistosci maja sucho, bo kolejny raz zapomnial).
    • demonsbaby życie z kłamcą to piekło 14.09.11, 08:56
      I mówię to z doświadczenia, własnego nabytego na swojej drodze życia.
      Gdybym odkryła przed ślubem z kim mam do czynienia, do tego by nie doszło i zaoszczędziłabym sobie masę problemów, które bezpośrednio wpłynęły na mnie i postrzeganie ludzi ... Uniknęłabym doświadczeń, których (gdybym tylko mogła cofnąć czas) z chęcią bym omijała jak najdalej.
      Kłamca, mitoman - złamie życie osobie z prostym kręgosłupem moralnym. Zaoszczędź sobie tego - on w ten sposób się dostosował do życia w społeczeństwie. Taki już będzie - chyba, że to wpływ twoich nacisków bądź postrzegania przez ciebie ludzi z wykształceniem. Możliwe, że bardzo chciał sprostać twoim wymogom, a brak wykształcenia był dla niego równoznaczny z utratą ciebie ... jednak to ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy tak było, czy jest to facet skłonny do manipulacji faktami na własną korzyść.
      • laxie Re: życie z kłamcą to piekło 14.09.11, 11:40
        Ale tak było. Powtarzałam mu, ze ten jego rok w plecy jest dla mnie trudny ambicjonalnie i że jeżeli nie obroni się w tym roku, to będziemy musieli przesunąć ślub i że te studia jego są dla mnie b. ważne. Żeby je skończył. I dopytywałam się, czy pisze tą pracę, czy był u promotora itp. A on mówi, ze tak. Więc to pewnie po części moja wina. Ale czy można usprawiedliwić takie kłamstwa?? Czy mimo wszystko nie powinien był stawić temu czoła? Rozumiem, że się bał. Ale on teraz nie mówi, że się bał i nigdy więcej tego nie zrobi, że skoro już wie, że tak na prawdę kocham go bez względu na to czy ma studia czy nie to już nigdy nie skłamie. Mówi, ze kocha, ale że może taki być w przyszłości i może kłamać i nie chce taki być i nie chce, żebym była przez niego (przy nim) nieszczęśliwa. Ale może to było spowodowane tylko tą presją i rzeczywiście, jeśli będę już bardzo uważała, żeby go tak nie gnębić i nie dopytywać się o te studia i pracę, to on już nie będzie oszukiwał i może jeszcze być normalnie? Ale to prawda, że manipulował przez te 3 miesiące faktami. Nie mógł jechać na weekend, bo musiał się uczyć do obrony itp. Ale mówi też, że było mu ciężko w tym kłamstwie i to dlatego, że go to męczyło w środku i że teraz też mu bardzo ciężko, ze mnie tak skrzywdził..
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: życie z kłamcą to piekło 14.09.11, 12:01
          Dziewczyno, bardzo ci wspolczuje ale posluchaj ostrzezen. I ciesz sie ze to wyszlo przed slubem. To nie jakies drobne klamstewko, on wiecej wysilku wlozyl w budowanie klamstwa niz w studiowanie. Zamiast tego mogl sie wysilic i przyznac ze oblal rok, czy ze nie zamierza studiowac bo ma inny plan na zycie, i powalczyc troche o kompromis z toba. Tak ludzie rozwiazuja swoje sprawy. Tu nie bylo powodow do oszustwa. Zwiazek nie polega jedynie na podporzadkowywaniu sie drugiej osobie ale glownie na kompromisach, o swoje mozna sie upominac i walczyc. A to co on zrobil jest tak durne ,ze az przerazajace w kontekscie wspolnych planow na przyszlosc, malzenstwa, bo uswiadamia jak bardzo popaprany charakter ma ten czlowiek. I nie wiaz sie z nim prawnie, bo sobie strzelisz samoboja. A wiez emocjonalna to nalepiej rozwiaz, bo naprawde, chlopy sa rozne, ale az taki klamczuch to niezwykle zjawisko.

          Teraz bidulkowi jest tak ciezko ze cie skrzywdzil, ojoj. A teraz ty wycisz emocje i uzyj rozumu.
          Skoro zawalenie studiow bylo powodem do takiej szopki, to pomysl co bedzie jak przyjda prawdziwe problemy za kilka lat.
        • mama_myszkina Re: życie z kłamcą to piekło 14.09.11, 12:03
          Zachowujesz się jak wspołuzależniona.

          Ten człowiek jest dorosły, nie jest tez Twoim synem i nie masz ani prawa ani obowiązku go kontrolowac, więc nie zamieniaj się w mamuśkę, bo jeśli się z nim związesz na stałe, to unieszcześliwisz się ale na własne życzenie.

          Uważasz, że n się zmieni, bo go kochasz i Tobie zależy na jego studiach? Litości!

          Myślę, że boisz się być sama i masz nadzieję, że on się zmieni, żebyś nie musiała szukac kogoś innego.
        • demonsbaby naprawdę odpuść go sobie 14.09.11, 12:12
          trudno, przeryczysz nie jedną noc ... ale nie szukaj w kimś takim partnera życiowego.
          Z tego co ty sama piszesz idealnie gra na twoich emocjach i wzbudza poczucie winy ... wiesz czego jest to objaw? Perfekcyjnej manipulacji. Tak właśnie działa socjopata. Ja bym nie była w ogóle zdziwiona, gdyby się okazało, że jego jest "dwóch" - a ty nie jesteś tą jedyną - dającą się przerabiać jak kulka plasteliny ... Pobudka jest brutalna ... ale obudź się z koszmarnego małżeństwa, gdzie jeszcze będą dzieci to złamiesz nie tylko sobie życie - dzieciom też.

          Dziewczyno - krok w tył - patrz na wszystko obiektywnie. Znajdzisz chuopa, który:
          1. nie będzie musiał się przed tobą kryć, jeśli wykształcony nie jest - bo wyjawi to tobie na wstępie (a wykształcenie nie jest miarą zdolności życiowej partnera);
          2. nie będzie musiał żyć w kłamstwie i dalej w to brnąć przez parę miesięcy czy nawet lat, byle zapewnić ci obłęd i powierzchownie dobre samopoczucie;
          3. będzie mówił wszystko, nie tylko to co chciałabyś słyszeć.

          W tej chwili jesteś z dobrym psychologiem. Rozpracował ciebie szybciutko.
          Nie pozwól sobie na takie życie - bo po raz kolejny mówię z własnego doświadczenia - takie życie jest obłędem i niszczy drugiego człowieka. Ciebie też to już dotyczy. Sama dręczysz się tym, że ciebie okłamywał. A kto tu kłamał i postępował haniebnie? Ty czy ten mitoman? To skąd u ciebie wyrzuty? Pograł dobrze na twoich emocjach - gratuluję zdolnego manipulanta - bo nim właśnie jest ten typ, który ma być partnerem na całe życie.
          • abssinthe Re: naprawdę odpuść go sobie 14.09.11, 13:56
            totalnie, calkowicie sie pod tym podpisuje.

            bardzo klarownie to ujelas, demonsbaby
        • kropeczka455 Re: życie z kłamcą to piekło 14.09.11, 18:09
          > Mówi, ze kocha, ale że może taki być w przyszłości i może kłamać i nie
          > chce taki być i nie chce, żebym była przez niego (przy nim) nieszczęśliwa. Ale
          > może to było spowodowane tylko tą presją i rzeczywiście, jeśli będę już bardzo
          > uważała, żeby go tak nie gnębić i nie dopytywać się o te studia i pracę, to on
          > już nie będzie oszukiwał i może jeszcze być normalnie?

          Źle z Tobą bo oskarżasz siebie za jego kłamstwa.
          Pisząc na forum oczekiwałaś pogłaskania po głowie i chciałaś przeczytać jakiego masz biednego i nieszczęśliwego Misia.
          Chcesz wsadzić łapki do wrzątku to czyń to. To Twoje życie. Jesteś naiwna. Gdyby głupota jaka jest w Tobie umiała fruwać to byś fruwała jak gołębica!!!!
        • brak.polskich.liter Jasssne 14.09.11, 19:58
          On zrozumial swoj blad, juz nigdy nie sklamie, nie zrobi z Ciebie idiotki, natychmiast skonczy studia (pod warunkiem, ze nie bedziesz o nic pytac, zebygo nie denerwowac) i bedziecie zyli dlugo i szczesliwie. Taktaktak.

          Czyli wychodzi na to, ze jednak jestes trollem. Malo prawdopodobne, zeby ktos byl tak powalajaco glupi/uszkodzony i o tym bezobciachowo pisal.

          A jesli jednak nie jestesm trollem, to jestes slicznym, zywym dowodem na prawdziwosc powiedzenia, ze chcacemu nie dzieje sie krzywda.
          • angazetka Re: Jasssne 14.09.11, 21:22
            Nie musi to być troll. Dziewczyna ma objawy współuzależnienia od pana mitomana. Już go broni, bierze winę na siebie, szuka mu usprawiedliwień. Nie tędy droga, ale forum jej nie oświeci na siłę, jeśli ona broni się przed prawdą.
    • zielony_marcepan Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 14:48
      Po przeczytaniu twojego pierwszego wpisu poczatkowo pomyslalam,ze moze warto by dac mu szanse.Moze chlopak pobladzil,moze czul ogromne presje otoczenia itp.Zaczelam go tlumaczyc poniewaz moj brat wycial kiedys taki numer.Nie musi to oznaczac,ze jest osoba zla do szpiku kosci i bedzie notorycznie klamal.
      Tyle,ze pozniej napisalas,ze nie chce pokazac ci indeksu:/Czyli sprawa wyglada tak,chlopak przez dluzszy czas klamal i mataczyl.Wlozyl mnostwo wysilku zeby byc wiarygodnym,sparawa sie wydala(swoja droga jestem ciekawa w jaki sposob-sam sie przyznal?)a on,zamiast wylozyc kawe na lawe,skonczyc raz na zawsze z klamstwami i szczerze cie przeprosic,dalej kreci i klamie!W takiej sytuacji nie powinno byc mowy o tym,ze nie pokazal ci indeksu,on nadal maci:/Niestety obawiam sie,ze te jego studia to tylko wierzcholek gory lodowej.Mowi ci to co chcesz uslyszec bo wie,ze moze cie stracic.Dziewczyny dobrze radza zebys brala nogi za pas.
      • kota_marcowa Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 15:10
        a on,zamiast wylozyc kawe na lawe,skonczyc raz na zawsze z klamstw
        > ami i szczerze cie przeprosic,dalej kreci i klamie!W takiej sytuacji nie powinn
        > o byc mowy o tym,ze nie pokazal ci indeksu,on nadal maci:/Niestety obawiam sie,
        > ze te jego studia to tylko wierzcholek gory lodowej.Mowi ci to co chcesz uslysz
        > ec bo wie,ze moze cie stracic.Dziewczyny dobrze radza zebys brala nogi za pas.

        A indeksu nie pokazał, bo pewnie go nie ma i nigdy nie miał.
        Mówi się, że miłość jest ślepa i to prawda, bo autorce wątku skutecznie się wyłączył instynkt samozachowawczy.
        • garibaldia Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 20:55
          Facet za parę dni skombinuje sobie fałszywy indeks, przyniesie panience pokazać, będzie się kajał i jakąś bajkę wymyśli dlaczego nie pokazał go wcześniej - a ona łyknie tą ściemę bo przecież to "miłość". Życia nie znacie? Ocknie się za jakieś 7 lat jako żona bezrobotnego lenia, zadłużona po uszy z jego powodu, nie mająca co do garnka włożyć by dać dziecku. Ale ciągle wierząca, że mąż nie przyniósł wypłaty dlatego, że straszny szef go mobbingował i okradł.

          Panienka się nadaje na terapię. By się zabezpieczyć przed samą sobą -obecną uzależnioną od manipulanta cielęcinką, ze skłonnościami do matkopolkowania.
          • laxie Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 22:43
            Dzięki wielkie za wpisy. Na razie zerwałam i udaje mi się nie dzwonić. od 2 dni. Zobaczymy, czy m. cokolwiek zrobi. Na razie też milczy :( Zapisałam się też na terapię. Tymczasem potrzebuję czasu.

            Jeszcze raz dzięki za obiektywne wpisy.
            Pozdrawiam


            • swinka-morska Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 10:59
              > Dzięki wielkie za wpisy. Na razie zerwałam i udaje mi się nie dzwonić. od 2 dni
              > . Zobaczymy, czy m. cokolwiek zrobi. Na razie też milczy :( Zapisałam się też n
              > a terapię. Tymczasem potrzebuję czasu.

              Tak trzymaj.
            • abssinthe Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 13:04
              Laxie, trzymam kciuki zeby Ci przeszlo uczucie do tego goscia.

              bardzo, bardzo polecam ksiazke 'Kobiety, ktore kochaja za bardzo' Robin Norwood.

              Niesamowicie otwiera oczy :) mi kiedys otworzyla, a wkreacalam sie coraz bardziej w dosc poddobny zwiazek :/
    • morekac Re: Życie z kłamcą 14.09.11, 21:31
      Strasznie dużo wysiłku włożył w te kłamstwa. Obawiam się, że nie rokuje.
    • triss_merigold6 Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy n/t 14.09.11, 21:42
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Życie z kłamcą 15.09.11, 21:05
      Zachowanie Pani chłopaka zostało już tu ocenione przez Panią i innych tak surowo na jakie zasługiwało.
      Ja jednak zwróciłabym uwagę nie na samo kłamstwo i jego następstwa, ale na powód do tego kłamstwa i jego rozmiarów.
      Otóż powodem była chęć przedstawienia fałszywej rzeczywistości w obronie przed poczuciem porażki, przed zniszczenie swojego wykreowanego wizerunku, przed odpowiedzialnością.
      To pokazuje pewną kruchość ego i i brak odporności psychicznej do znoszenia porażki, związanej z oceną. To wydaje mi się ważniejsze do wzięcia pod uwagę niż konsekwencje jakie się pojawiły przez to w postaci kłamstwa. Bo to tym mieści się istotny rys osobowości Pani chłopaka, który będzie dawał znać o sobie w różnych postaciach. Może on sam powinien się tym zająć póki jest jeszcze czas na elastyczną zmianę. A to posłużyć może Wam obojgu. I to dopiero będzie sprawdzian jego odpowiedzialności za siebie i związek. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • laxie Re: Życie z kłamcą 15.09.11, 21:58
        Bardzo Pani dziękuję za tą wiadomość..
        • verdana Re: Życie z kłamcą 15.09.11, 22:36
          "Otóż powodem była chęć przedstawienia fałszywej rzeczywistości w obronie przed poczuciem porażki, przed zniszczenie swojego wykreowanego wizerunku, przed odpowiedzialnością. "
          Cóz, to moze równie dobrze wskazywać na to, ze facet nie ma kruchego ego, biedaczek, tylko podrywał Cię na "studenta", tak jak inni podrywają na "dyrektora" czy "milionera". Nie dlatego, ze boją się porazki, tylko pokazują taki wizerunek, jaki dziewczynie odpowiada - ich ego jest wystarczająco silne, chcą tylko sie spodobać, mowiąc to, co druga osoba chce usłyszeć. Cóz, podrywanie na wizerunek wyksztalconego, zamozenego faceta czy posażnej panny bylo w modzie od stuleci....
          Jesli teraz polecisz ratowac jego zranione ego, spodziewaj się ,z e resztę zycia będziesz okłamywana.
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 12:23
          Ja mialabym gdzies jego powody, ten starch przed porazka, skaza na wizerunku, itd. Niewazne czy obawial sie reakcji autorki watku, czy tez zdobywal ja “na studenta”. Liczy sie efekt. A efektem jest bardzo pracochlonne, dlugotrwale oszustwo. Co wiecej, jak ktos tu wyzej zauwazyl, po wpadce nadal nie chce przyznac sie, tylko dalej kreci cos tam o indeksie. Taki facet nie rokuje. Przeciez on nie ma kregoslupa. Jak sie nawalilo to sie nalezy przyznac, przeprosic, starac sie poprawic. A nie jakies gierki, klamstwa, bo mam delikatne ego.

          Facet albo jest glupi, albo ma autorke watku za glupia, skoro myslal ze to sie nie wyda i beda zyli dlugo i szczesliwie.

          Zawalic cos (np. studia) moze zdarzyc sie kazdemu, to nie koniec swiata, wpadki i porazki sa elementami zycia. Natomiast aby bliska osobe oszukiwac w takim zakresie, to juz trzeba miec pewne predyspozycje umyslowe. I tej jego chorej glowy i pokreconej logiki bym sie obawiala.
          • morekac Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 12:44
            no właśnie. Gdyby gość tylko ograniczył się do informacji, że obrona mu się przesuwa...
            Nie, on:
            1.wysłał SMSa - niby od promotora
            2.skonfabulował pisanie egzaminu (BTW: czy egzamin licencjacki zdaje się pisemnie? )
            3.wymyślił nazwisko promotora
            4.wymyślił temat pracy (bo dziewczyna latała i szukała materiałów)
            Normalni ludzie nie brną w takie piętrowe kłamstwa i nie dbają tak o zapewnienie sobie alibi...
            • leverpostei Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 12:58
              no właśnie. Gdyby gość tylko ograniczył się do informacji, że obrona mu się prz
              > esuwa...
              > Nie, on:
              > 1.wysłał SMSa - niby od promotora
              > 2.skonfabulował pisanie egzaminu (BTW: czy egzamin licencjacki zdaje się pisemn
              > ie? )


              tak,mozna,ja zdawalam :)

              a apropos problemu-uwazam jak wiekszkosc a w szczegolnosci podobaja mi sie wypowiedzi verdana,mysle dokladnie jak ona:
              oszukiwana bedziesz cale zycie:
              o studiach,pracy,rachunkach itd itp
              radze juz teraz sie z nim rozstac

              ps.wiem co mowie ;)
    • efi-efi Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 16:04
      laxie napisała:

      >>Ale on teraz nie mówi, że się bał i nigdy więcej tego nie zrobi, że skoro już wie, że tak na >>prawdę kocham go bez względu na to czy ma studia czy nie to już nigdy nie skłamie. Mówi, >>ze kocha, ale że może taki być w przyszłości i może kłamać i nie chce taki być i nie chce, >>żebym była przez niego (przy nim) nieszczęśliwa.

      - Oprócz tego, że uknuł cały misterny plan, być może nigdy nie był żadnym studentem to nagle stał się 'uczciwy' i 'uczciwie' uprzedza Cię o tym, że również może kłamać w przyszłości.
      No to chyba masz jasność - wybór należy do Ciebie.

      Zdaj sobie sprawę jedynie,że kłamstwa Twojego wybranka mogą dotyczyć innej sfery Waszego życia np. może mieć równolegle drugą narzeczoną (nie chce jechać na weekend bo musi się uczyć) , a w przyszłości drugą żonę i dzieci, no bo czemu nie ?
    • to_ja76 Re: Życie z kłamcą 16.09.11, 17:10
      to może sugerować chorobę psychiczną, identyczny przypadek moich znajomych, skierować na badania psychiatryczne
      • nowapanna Re: Życie z kłamcą 21.09.11, 21:49
        Ja zwróciłam uwagę na to samo co efi-efi...gościu mówił Ci,że studiuje i np.nie ma czasu spotkać się z Tobą w weekend:))) sama pomyśl-co robił w te weekendy i wieczory,kiedy niby studiował?
        Albo imprezował,albo ma inną/inne dziewczyny i cały ten misterny plan z wymyślonymi studiami był mu potrzebny jako przykrywka,a nie jako lep na kruche ego.
        W dodatku ja tu dziewczyno skruchy nie widzę- on Cię jawnie uprzedza,że w przyszłości może dalej Cię kłamać w różnych kwestiach- moim zdaniem to znak,że jemu już tak bardzo nawet nie zależy na związku z Tobą,bo gdyby chciał utrzymać ten związek to zaklinałby się,że to jednorazowy wyskok.
        • bezkropeczki Re: Życie z kłamcą 21.09.11, 22:18
          Kłopot w tym, że mamy do czynienia z kruchością dwóch ego, a nie jednego ;) Jeżeli już wchodzimy w nomenklaturę psychoterapeutyczną.

          I kłopot na ile jedno kruche ego może realnie ocenić, że drugie kruche ego stało się mniej kruche i można oprzeć się na jego stwierdzeniach nie uszkadzając go :)))))

          Ale z całego serca i rozumu popieram postawę zdrowego rozsądku i pomyślenia o tym jakim np. będzie ojcem. Może to dobry test, np. czy nie zapomni dziecka z przedszkola ... bo sam jest jeszcze dzieckiem, czy np. skłamie, ze jadło bo się sam przestraszył, że żona się na niego zezłości. Ja tak myślę, że jednak rodzina potrzebuje całkiem innych przymiotów ducha, niż romans jakim jest jeszcze narzeczeństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka