Dodaj do ulubionych

hipochondryk

27.09.11, 09:23
Mam ogromny problem z mężem. Kilka lat temu zmarł na raka mój kolega. Nie była to bliska osoba, ale kiedys pracowalismy wspólnie, więc przeżywaliśmy ten fakt jego choroby i śmierci, zmarł po pół roku choroby mając zaledwie 30 lat. Juz w trakcie jego choroby mój mąż zacząl doszukiwac się u siebie sympomów raka. Trwa to juz 4 lata, co kilka miesięcy , czasem częsciej czasem rzadziej, znajduje u siebie jakies objawy tej choroby, jest wtedy spanikowany, przerażony, nie da mu sie przetłumaczyć, że to co on uważa za guz to zwykła krosta. Smaruje ją jakimiś maściami, zdenerowany, zdołowany. Po kilku dniach krosta, plamka czy coś innego, znika, wszystko wraca do normy, ale tylko na jakiś czas, po kilku tygodniach, miesiącach sytuacja się powtarza. Argumenty typu "dwa miesiące temu myślałeś że to rak i widzisz to nic nie było, teraz tez to nic nie jest" nie działają, próby wyslania go do lekarza tez zupełnie nie. Do psychiatry nie pójdzie bo jego problemem nie jest choroba psychiczna tylko rak, jak wysyłam go do lekarza ogólnego, żeby go zbadał no to oczywiście równiez nie bo "woli żyć i umrzećw nieświadomości, niż żeby tego raka mu zdiagnozowali." W tych dniach kiedy jest przekonany, że sobie wynalazł jakąs narośl on jest naprawdę przerażony, nie myśli o niczym innym, oczywiście odbija się to na całej rodzinie. Między tymi okresami również cały czas obserwuje swoje ciało. Jak z nim postępowac? Jak namówic do pójścia do lekarza? Pomocy
Obserwuj wątek
    • malwa200 Re: hipochondryk 27.09.11, 10:40
      przezyłam dokładnie to samo, co Twój mąż. dla mnie ratunkiem była wizyta u psychologa a potem u psychiatry. międzyczasie pojawił się u mnie problem rozwodu i to całkowicie wyleczyło mnie z hipochondrii. ale jak sobie przypomnę-to był KOSZMAR!!!!!współczuję Twemu mężowi, rozumiem, jak się czuje. to jest tak, jakby coś opętało Twój umysł. ja miałam tak, że co miesiąc latałam prywatnie do lekarza. mój mąż miał ze mną trzy światy. pamiętam jednak, jak specjalista wysłał mnie do psychologa i po pierwszej wizycie u psychologa poczułam pewną ulgę
      • verdana Re: hipochondryk 27.09.11, 14:10
        Współczuję Wam obojgu - jako hipochondryczka, dla ktorej każdy objaw jest oczywistym rakiem.
        U mnie (jako też u mojej matki i syna), hipochondria bardzo się wzmaga wtedy, gdy sa na przyklad wakacje, a my siedzimy w domu i nie mamy co robić. A nawet na wakacjach, gdzie jak wiadomo, lekarz nie jest pod reką. Jest znacznie lepiej, gdy mamy pracę, w pracy jest w miare spokojnie, nie ma dodatkowych problemów.
        My obywamy się bez psychologa (syn samjest psychologiem...), bo znamy tego mechanizm. W momencie, gdy dostaję trzeciego raka w ciągu tygodnia wiem, ze powinnam uporzadkować swoje sprawy, albo zabrac się do jakiejśc tworczej pracy. Wtedy mam najwyżej jednego raka w miesiącu.
        Mąż powinien iść do psychologa - podejrzewam, ze jego hipochondria też ma gębsze podłoże, a nie tylko śmierć jednej osoby.
        • fugitive Re: hipochondryk 27.09.11, 14:52
          Dzieki za odpowiedź.
          Śmierć tego chłopaka moim zdaniem tylko skierowała jego myśli na tę chorobę, podłoże na pewno jest zupełnie inne. Nawet mogłabym pewnie pokusic się o wymienieni czynników, które tak go ukształtowały, ale co mi z tego. Tymi argumentami do niego nie dotrę. Jakis sposób jak go namówic na pójscie do psychologa? Ja nie wiem jak to zrobić
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: hipochondryk 30.09.11, 13:26
            fugitive napisała:

            . Jakis sposób jak go namówic na pójscie do psychologa? Ja nie
            > wiem jak to zrobić
            Tu w istocie może być problem, bo mąż nie tylko jest hipochondrykiem, ale też ma jakieś myśli prześladowcze na temat lekarzy, którzy nie pomagają przez diagnozę, ale właśnie nią zabijają. Więc nie ma do nich zaufania.
            Może zmiana profesji z psychiatry na psychologa, który lekarzem nie jest i diagnoz o zdrowiu somatycznym nie stawia będzie dla niego zachętą ?
            Można powiedzieć mu także, że ten psycholog nie musi zaprzeczać jego przeżyciom i będzie razem z nim rozpoznawać jego świat zdominowany przez przeczuwanie choroby. Do tego chętnie go wysłucha a nawet będzie zadawał pytania w sprawie myśli o chorobie. W przeciwieństwie, jak sądzę do domowników.
            Hipochondria może mieć podłoże nerwicowe. Lęk przed rakiem ma swoją nazwę. To kancerofobia.
            Dobrze się leczy metodą behawioralno-poznawczą i takiego psychologa trzeba szukać. Agnieszka Iwaszkiewicz

        • drugikoniecswiata Re: hipochondryk 17.10.11, 15:36
          > W momencie, gdy dostaję trzeciego raka w ciągu tygodnia wiem, ze powinna
          > m uporzadkować swoje sprawy, albo zabrac się do jakiejśc tworczej pracy. Wtedy
          > mam najwyżej jednego raka w miesiącu.

          i love verdana
    • sanciasancia Re: hipochondryk 27.09.11, 15:08
      >jak wysyłam go do lekarza
      > ogólnego, żeby go zbadał no to oczywiście równiez nie bo "woli żyć i umrzećw n
      > ieświadomości, niż żeby tego raka mu zdiagnozowali." W tych dniach kiedy jest p
      > rzekonany, że sobie wynalazł jakąs narośl on jest naprawdę przerażony, nie myś
      > li o niczym innym, oczywiście odbija się to na całej rodzinie. Między tymi okre
      > sami również cały czas obserwuje swoje ciało. Jak z nim postępowac? Jak namówic
      > do pójścia do lekarza? Pomocy
      Opowiedz mu o ojcu Sylvii Plath, który zaczął niedomagać i ubzdurał sobie, że tak samo, jak jego przyjaciel umiera na raka. Kiedy był naprawdę w paskudnym stanie, zgodził się pójść do lekarza. Okazało się, że ma cukrzycę, ale było już za późno, żeby go uratować.
      • verdana Re: hipochondryk 27.09.11, 17:32
        Albo opowedz mu o mojej matce. Pezez miesiąc na wakacjach miała niepokojące objawy. Od razu dziś poszla do lekarza. Okazało się, że jej dolegliwość jest na tyle powazna, ze lekarz zalecił picie dużo wody i psikanie tantum verde. Ale objawy moga nie minąć.
        Gdyby nie poszła, miałaby tego raka najbliższy rok, albo do konca życia. A tak jest absolutnie zdrowa - warto.
    • saguaro70 Re: hipochondryk 05.10.11, 11:18
      Bez zbednych ceregieli zapisz faceta do onkologa. Jak przebada go specjalista to rak przestanie być tematem.
      Twardo porozmawiaj i powiedz, że z taką osobą nie da się żyć. Zapisz do psychologa i psychiatry, bo doszukiwanie się u siebie chorób jest fobią.
      Ale najpierw onkolog. Tam nie trzeba skierowania.
      Pozdrawiam cieplutko. :):)
      • verdana Re: hipochondryk 05.10.11, 13:39
        Żaden specjalista nie zapisze nikogo na wszystkie mozliwe specjalistyczne, drogie i inwazyjne badania. W dodatku facet nie wierzy laekarzom, a jesli nawet uwierzy - to fakt, ze dziś się nie ma raka, absolutnie nie dowodzi, ze po pół roku nie będzie sie chorym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka