Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jestem DDA

    30.10.11, 17:21
    witam wszystkich.
    Wczoraj posypal mi sie kolejny zwiazek. Kompulsywne klamanie - moj partner powiedzial basta. Rozstalismy sie w straszliwej atmosferze.
    Oklamalam go juz kilkakrotnie - zwykle ukrywajac porazki, probujac byc kims kim nie jestem, probujac uniknac klotni. On kilkakrotnie mnie pytal dlaczego? Dziwil sie mojej relacji z rodzicami, mial dosc mojego przepraszania, braku umiejetnosci konstruktywnej klotni. Kiedys powiedzial mi ze potrzebuje terapeuty a on nim nie jest.
    Zaczelam szukac informacji, szperac w sieci i znalazlam test, ktory mi uswiadomil ze jestem DDA. Nigdy nie myslalam o tym, nigdy nie probowalam analizowac dlaczego zachowuje sie tak jak sie zachowuje, dlaczego jestem tak poplatana i poharatana.
    Siedze dzis w domu, czytam rozne artykuly i placze. Napisalam mu ze chcialabym sie z nim spotkac i wyjasnic, opowiedziec o moim domu (przez rok nigdy nie opowiadalam o tym co sie dzialo, tylko oplotkami, czasem cos wspomnialam), o tym jak sie wychowywalam, o rodzicach, klotniach i wszystkim. Wyrzucic to z siebie. Napisal mi ze w takim razie sekrety dochodza do klamstw. I kazal mi dorosnac.
    Jestem w rozbita w kawalki. Nie mam sily podniesc sie z lozka, czuje sie nic nie warta. Po raz kolejny wszystko zniszczylam.
    Nie umiem sobie z tym poradzic.
    Obserwuj wątek
      • mreck najpierw terapia, potem związki. 31.10.11, 10:55
        Może trudne, ale najpierw ustal kim jesteś. Potem bedzie już tylko lepiej.
        • woma-n760 Re: najpierw terapia, potem związki. 01.11.11, 19:57
          Skąd ja to znam, autorko wątku... ;(
          • dda-33 Re: najpierw terapia, potem związki. 04.11.11, 11:32
            Przerwałam terapię ze względów finansowych, kolejny związek rozpada się, partner uważa dda za mój głupi wymysł, sam jest z rodziny dysfunkcyjnej, również z problemem alkoholowym. Moim zdaniem również kwalifikuje się do terapii.
            Zmieniam siebie małymi kroczkami, on tego nie widzi, rozpamiętuje tylko przykrości, które mu sprawiłam słowem, gestem, uczynkiem, zafiksował się na tym, ze go tylko ranię. Nie widzi moich dobrych uczynków,mojej troski, pomocy, moich potrzeb, pragnień, nie chce ze mną o tym rozmawiać a proszę go o to często. Jestem tylko karana i negowana za wszystko, cierpię z dnia na dzień coraz gorzej i próbuję zdecydować czy nie mniej będzie bolała samotność będąc samą, bo ta będąc z nim staje się nie do zniesienia. Terapia pomaga, nawet ta nieskończona. Życzę sobie i wszystkim dda ogromnej siły w zmaganiach z napotkanymi przeciwnościami losu. Pozdrawiam.
            • mreck Re: najpierw terapia, potem związki. 06.11.11, 08:54
              może widzi. Ale to tak jak z butami, jesli wygodne, którz się zachwyca? Jesli jeden mały gwoździk uwiera, bolą nawet uszy. Broda do góry, kaganiec na język, seksowne ciuchy i pasja i przyjaciele.
              • asey32 Re: najpierw terapia, potem związki. 08.11.11, 19:56
                Dziękuję za wskazówki, nieczęsto się to zdarza ale Twoje słowa wywołały u mnie uśmiech. Poskutkowało, bardzo miło spędziliśmy dzień:)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka