Dodaj do ulubionych

ojciec lekoman, jak mu pomóc?

10.10.11, 14:10
Witam,
mam problem z moim tatą i nie wiem jak mu pomóc.
Tata odkąd pamiętam nadużywał alkoholu i był uzależniony od papierosów. Był na wysokim stanowisku w budżetówce, a nie oszukujmy się kiedyś przy kieliszku wiele spraw się załatwiało więc o odwyku nie było mowy. Pamiętam, że przez kilka lat jak przeszedł (razem z kolegą z pracy) na dietę wegetariańską to nie pił. Później musieliśmy się przeprowadzić do innego miasta no i nowe znajomości, nowe układy i znowu zaczął pić.
Jeśli chodzi o papierosy to kilka lat temu lekarz mu powiedział, że musi rzucić palenie ze względów zdrowotnych i właściwie przestał palić z dnia na dzień i nie pali już 6 lat.
Jeśli chodzi o picie to jednak jest bardziej skomplikowane. Miewał czasami postanowienia, że nie będzie pić i przez jakiś czas rzeczywiście było ok, ale po jakiejś imprezie znowu wracał do picia w domu wieczorami.
Nie ukrywam, że jego postanowienia o zaprzestaniu picia były zazwyczaj spowodowane moją postawą. Tzn wpadaniem w histerię, proszeniem płakaniem, chodzeniem za nim krok w krok i sprawdzaniem, czy nie pije. Sprawdzaniem wszystkich zakamarków w domu i na dworzu (mieszkamy w domku) czy nie ma ukrytego alkoholu. Jak szedł spać w południe lub też wieczorem, to dochodziło do tego że siedziałam pod drzwiami sypialni i nasłuchiwałam, czy nadal śpi, czy przypadkiem nie otwiera barku. Ojciec zawsze po alkoholu jest agresywny więc nie da się po prostu schować alkoholu.
Jak pracował, to zawsze miał motywację żeby wytrzeźwieć do rana, od kilku lat jest na emeryturze (musiał przejść). Tego momentu obawiałam się już na długo zanim nadszedł. Ojciec wpadł w depresję, bo zawsze na wysokim stanowisku, zawsze ważny, wszyscy musieli się z nim liczyć, wiele rzeczy miał do załatwienia także w swoim prywatnym czasie i nagle poczuł, że jest nikomu niepotrzebny. Smutki oczywiście także topił w alkoholu. Zaczęły się także problemy ze snem. Wreszcie udało się nam tzn mojej mamie, siostrze i mnie namówić tatę na wizytę u psychologa. Dostał jakieś silne leki psychotropowe i na jakiś czas było ok. Tzn tata był w dobrym stanie i nie pił, bo przy tych lekach nie wolno. Wszystkie granice niestety u taty się przesuwają, także i w tym przypadku, najpierw raz zmieszał leki z alkoholem, nic takiego się nie stało, więc później już w ogóle nie przeszkadzało mu że wziął leki. W dodatku leków nasennych zaczął brać coraz więcej. Nie ukrywam, że na początku jak przez dwa dni nie mógł wytrzeźwieć to sama go namawiałam, żeby wziął tabletkę nasenną, i żeby przespał te najgorsze chwile i żeby nie musiał leczyć kaca piwem lub wódką. Nawet chyba nikt z rodziny nie zauważył, jak ojciec uzależnił się od tabletek nasennych. Na początku nikomu to chyba nie przeszkadzało bo głównym problemem był alkohol. Cały czas miał wymówki, że pije bo z siostrą jesteśmy po studiach i jeszcze nie wyszłyśmy za mąż, a on chciałby już mieć wnuki. Później jak się zaręczyłam to pił bo trzeba wesele wyprawić a to tyle stresu. Później pił, bo moja siostra jeszcze nie wyszła za mąż.
Takim punktem kulminacyjnym był moment gdy byłam w ciąży, mąż jeszcze remontował nasze mieszkanie więc pomieszkiwaliśmy u moich rodziców i mój ojciec strasznie się upił. Nie mogłam spać przez całą noc i jak tylko usłyszałam jakiś szmer to schodziłam piętro niżej gdzie rodzice mają sypialnię żeby sprawdzić czy ojciec juz poszedł spać, czy nie będzie chciał po pijaku wsiąść w samochód, czy nie będzie na tyle agresywny by coś mamie zrobić itp... Rano z ojcem porozmawiałam, żeby może przestał pić jeżeli nie dla nas to chociaż dla wnuczki, która ma się za kilka miesięcy urodzić. I rzeczywiście tata przestał pić. Tzn nie tak do końca, na imprezach pije, ale w domu już raczej rzadko zdarza się żeby upijał się (tak przynajmniej wynika z relacji mamy).
Teraz mamy za to inny problem - uzależnienie od leków. Tata jest człowiekiem schorowanym, ma podwyższony cholesterol, ciśnienie, cukier, problemy z sercem i wiele innych. Bierze dużo leków przepisanych przez lekarza a jeszcze więcej sam sobie aplikuje. Moja siostra jest po farmacji (mieszka teraz za granicą) więc czasami jak przyjeżdża to przegląda jego reklamówkę z lekami i znajduje w niej wiele takich które mają identyczne działanie. Poza tym bierze jeszcze relanium, oraz dużo za dużo tabletek nasennych. Raz spróbowałyśmy namówić go na wizytę u psychiatry, był tam raz i po powrocie powiedział, że "baba wypytywała się go o życie prywatne, a on babie nie będzie się zwierzał". Tzn nie chodziło o to że " babie" a o to że w ogóle nikomu.
Kondycja fizyczna i psychiczna taty po tych lekach nie jest dobra, tata wiele rzeczy zapomina, przeinacza, czasami opowiada jakieś niestworzone rzeczy tak jakby majaczył. Nie można na nim też polegać. Czasami mama umawia się z nim, żeby gdzieś ją samochodem podwiózł, a tata weźmie tabletkę i nie jest w stanie racjonalnie myśleć a co dopiero prowadzić samochód.
Nie jest ważne dla nei go to że odwiedza go kilkumiesięczna wnuczka (którą bardzo kocha) po obiedzie w niedzielę bierze tabletkę i poprostu idzie spać. Nie jest dla neigo ważne także to, że druga córka przyjeżdża z Anglii (którą widzi zaledwie 3 razy w roku). Bierze tabletkę i nei interesuje go to że miał ją odwieźć na lotnisko.
Jeszcze bardziej zdołowało ostatnio tatę, to że jego koledzy z poprzedniego miejsca zamieszkania zajmują teraz bardzo wysokie stanowiska państwowe i nadal pracują, i gdybyśmy się nie przeprowadzili to on byłby w śród nich, a tak to od kilku lat jest na emeryturze (na którą musiał odejść).
Światełko w tunelu widzieliśmy wówczas gdy siostra zadzwoniła pewnego wieczoru z rewelacją, że jest w ciąży, tata oczywiście ponarzekał, że ślubu jeszcze nie ma i w ciąży, ale bardzo się ucieszył i po namowach zapisał się do psychiatry. Siostra niestety poroniła (kolejny powód żeby przespać smutek) rodzice polecieli do niej (przede wszystkim żeby jej pomóc w remoncie domu, ale jak się okazało że poroniła to mama z nią zostawała, a tata pomagał w remoncie) w każdym razie wizyta u psychiatry przepadła.
Obecny stan rzeczy jest taki, że rodzice są u siostry tata codziennie jeździ pomagać w remoncie więc tabletki nasenne bierze tylko w nocy, w weekendy siostra (doszła już do siebie po poronieniu) organizuje im czas tak, że tata nie ma czasu na tabletki. Jego stan zdrowia się znacznie poprawił, poza tym schudł kilka kilo (a ma dużą nadwagę), organizm zaczyna się przyzwyczajać do tego że bierze coraz mniej tabletek. Rodzice jednak wracają za 2 tygodnie i obawiam się że tata wróci do starych nawyków.
Bardzo proszę poradźcie jak tacie pomóc. Bo w takim tempie jako on bierze tabletki (tzn brał do wyjazdu) to nie wiem czy jeszcze rok przeżyje.
Wiem, że mój post jest bardzo chaotyczny, ciężko mi poukładać wszystkie myśli, nie napisałam także, że ojciec bierze dużo leków nasennych a jak się budzi to litrami pije napoje energetyzujące typu be power. Także późnym wieczorem.
Najlepiej byłoby, chyba gdyby nie miał dostępu do tych leków, ale przepisuje mu je psychiatra (do której chodzi jedynie po leki i mówi, że teraz już bierze pół tabletki na noc), diabetyk i lekarz pierwszego kontaktu. Z tym ostatnim rozmawiała już moja mama i prosiła, żeby mu nie przepisywał tyle na to lekarz odpowiedział że mój tata będzie do niego po prostu częściej przychodził po te leki (bez komentarza!). Poza tym on wie, że tata jest uzależniony i na ty etapie to on będzie brał te leki, tylko chodzi o to żeby nie brał ich za dużo.
Ojciec nie nadużywa leków nasennych i uspakajających także w tedy gdy jest na jakiś wycieczkach objazdówkach, cały czas w ruchu w śród ludzi. W domu niestety koszenie trawnika, malowanie płotu, czy przycinanie gałęzi nie jest na tyle zajmujące by to wykonać. Lepiej przespać cały dzień.
Opisałam to wszystko bo wydaje mi się, że mój tata ma skłonności do popadania w nałogi alkoholizm zastąpił teraz lekomanią.
Proszę o jakieś porady co zrobić by tatę namówić na terapię lub pomóc mu w jakiś inny sposób. Bardzo kocham tatę,a przy jego trybie życia nie p
Obserwuj wątek
    • adaria38 Ręce opadają 10.10.11, 19:59
      > bo wydaje mi się, że mój tata ma skłonności do popadania w
      > nałogi


      masz za ojca zdegradowanego emocjonalnie i psychicznie nałogowca a ty piszesz, że ci się "wydaje..."
      fajnie było bo mimo, że chlał to przynosił do domu dobrą kasę. tak?
      ojciec chleje, ćpa, a największy problem to ten, że jak zaćpał to samochodem nie może matki podwieźć. no szok.

      obudź się dziewczyno.
      jesteś współuzależnionym dzieckiem alkoholika.
      idź na terapię. zanim spieprzysz swoje małżeństwo żyjąc chorym życiem rodziców.

      ojca na kilkumiesięczny odwyk- są prywatne ośrodki dla ludzi którzy mają kasę na to.
      • swistak-3 Re: Ręce opadają 10.10.11, 20:45
        adaria38 napisała:

        > fajnie było bo mimo, że chlał to przynosił do domu dobrą kasę. tak?
        nigdy nie było fajnie żyć w strachu czy ojciec przyjedzie pijany czy nie. a jeśli chodzi o pieniądze to zawsze żyliśmy na średnim poziomie tak jak większość polskich rodzin.

        > ojciec chleje, ćpa, a największy problem to ten, że jak zaćpał to samochodem ni
        > e może matki podwieźć. no szok.
        może źle się wyraziłam podając powyższy przykład. Chodziło mi o to, że wzięcie proszków nasennych jest dla niego ważniejsze niż dane wcześniej słowo.
        Gdy problem był z alkoholem i poprosiłam go wcześniej (mama lub ja) żeby nie pił bo coś ważnego jest do zrobienia to pilnował się i nie pił. Gdy moja siostra przyjeżdżała na kilka dni to nie pił przez cały jej pobyt w domu. Jeśli chodzi o tabletki nasenne to nie ma żadnych zahamowań.
        A boję się o to, że jego organizm nie wytrzyma długo takiego obciążenia lekami.
        • adaria38 Re: Ręce opadają 10.10.11, 20:58
          A czy to nie wszystko jedno czy umrze z zachlania czy z przedawkowania?
          Jest nałogowcem a ty i matka osobami współuzależnionymi. Ojciec nie chce przestać bo to lubi, a was ma gdzieś, nałogi ważniejsze i mocniejsze. Może przestać na chwilę ale tylko dlatego, że wie, że gdy np siostra pojedzie to będzie chlał i ćpał do woli.

          JEST CZYNNYM NAŁOGOWCEM. Nie żadne tam "chyba".

          TY idź na terapię ratować SIEBIE i swoją nową rodzinę przed skutkami tych chorych zachowań jakie ci wtresowano w rodzinie alkoholowej (masz męża, dziecko i ....jesteś DDA-czego nie chcesz sobie uświadomić- POWINNAŚ PRZEJŚĆ TERAPIĘ).
          • annb Re: Ręce opadają 11.10.11, 10:19
            to ja to podkreslę
            i
            powtórzę

            TY idź na terapię ratować SIEBIE i swoją nową rodzinę przed skutkami tych chory
            > ch zachowań jakie ci wtresowano w rodzinie alkoholowej (masz męża, dziecko i .
            > ...jesteś DDA-czego nie chcesz sobie uświadomić- POWINNAŚ PRZEJŚĆ TERAPIĘ).


            ale watpię czy do załozycielki wątku coś dotrze
            Jest doskonale/fantastycznie/do ostatniej kosteczki/neuronu współuzalezniona
      • niemam_nicka Re: Ręce opadają 11.10.11, 10:58
        adario nie zrozumialas kompletnie postu autorki wątku, więc nie obrzucaj jej błotem, proszę
    • noname2002 Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 11.10.11, 10:10
      "był moment gdy byłam w ciąży, mąż jeszcze remontował nasze mieszkanie więc pomieszkiwaliśmy u moich rodziców i mój ojciec strasznie się upił. Nie mogłam spać przez całą noc i jak tylko usłyszałam jakiś szmer to schodziłam piętro niżej gdzie rodzice mają sypialnię żeby sprawdzić czy ojciec juz poszedł spać, czy nie będzie chciał po pijaku wsiąść w samochód, czy nie będzie na tyle agresywny by coś mamie zrobić itp.."
      Naprawdę nie widzisz jakie to wszystko chore? Bardziej troszczyłaś się o ojca-alkoholika niż o nienarodzone dziecko. Tak jak i poprzedniczka zgadzam się, że bardzo potrzebna Ci terapia, bo oprócz swojego życia zniszczysz życie mężowi i dziecku(dzieciom).
      A, i ojciec nie pił bo coś tam(bo córka poroniła itd), pił, bo jest uzależniony, szukał po prostu wymówek żeby się napić.
      • niemam_nicka Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 11.10.11, 11:01
        ?noname2002 napisała:

        Bardziej troszczyłaś się o ojca-a
        > lkoholika niż o nienarodzone dziecko.


        Przecież nienarodzone dziecko miała w brzuchu, to co miała wyprawiać, żeby się o nie bardziej troszczyć?

        Martwiła się o rodziców, tak ojca, jak i matkę.
        Wg Ciebie miała SIEDZIEĆ na kanapie i troszczyć się o nienarodzone dziecko?
        • noname2002 Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 11.10.11, 14:33
          "> Przecież nienarodzone dziecko miała w brzuchu, to co miała wyprawiać, żeby się
          > o nie bardziej troszczyć?'

          Nienarodzonemu dziecku szkodzi stres i niewyspanie matki, nawet poronić można od silnego stresu.

          " Martwiła się o rodziców, tak ojca, jak i matkę.
          > Wg Ciebie miała SIEDZIEĆ na kanapie i troszczyć się o nienarodzone dziecko?"

          No faktycznie bardzo im pomogła nie śpiąc w nocy i kontrolując ile ojciec wypił. Przy osobie uzależnionej naprawdę nie ma najmniejszego sensu kontrolowanie ile wypiła, wylewanie czy chowanie alkoholu, robienie wymówek czy awantur,.
          • kklekss Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 11.10.11, 19:16
            Ojciec - emeryt swoje lata ma i można sadzić , ze wie co robi. Nie musisz zamartwiać sie o ojca , martw sie bardziej o matke i o swoją rodzinę .Ojciec to zwyczajny alkoholik i psychol co niszczy przez lata swoja rodzinę. Po co masz go zmieniac na stare lata jak sam tego nie chce .On nie ma dla was litości , to egoista .
    • kozica111 Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 12.10.11, 11:48
      Terapia przydałaby się wszystkim bo spojrzycie bardziej obiektywnie to na pewno.

      Co do taty, jedyna szansa to spowodowanie żeby czuł się potrzebny i być czymś zajęty non stop, myślę że praca tez była dla niego uzależniaczem i kiedy jej nie ma to wariuje, są takie osoby, szuka wtedy zamiennika.może zachęcić go do jakiejś działalności społecznej, może niech się do partii zapisze?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ojciec lekoman, jak mu pomóc? 15.10.11, 22:01
      Ma Pani jasność co do oceny sytuacji. Ojciec, w najlepszym dla niego wersji nadużywa alkoholu i leków. W wersji bardziej realistycznej jest uzależniony, a jedno uzależnienie zamienia w inne. Mechanizm jego działania, natomiast, jest ten sam.
      Wie Pani jak ojciec powinien postępować w takich sytuacji. Powinien pójść do lekarza psychiatry po diagnozę i po sposób leczenia. I ten sposób leczenie zastosować. Domowe sposoby, w postaci proszenia, stawiania warunków, pokazywania destrukcji, okazywania troski, czy umoralniania, w tej sytuacji nie pomogą.
      Niestety, w związku z tym i Pani nie pomoże. Nawet Pani największa miłość i troska. Tylko ojciec sam może sobie pomóc. Zrozumienie tego właśnie jest zadaniem dla Pani. Nie musi Pani się obciążać tym, że ojciec, mimo Pani inwestycji, pogrąża się w destrukcji. To jest jego sprawa. Jest dorosły, ma rozeznanie i zdolność kierowania swoim życiem. Rozumiem Pani chęć pomocy, ale musi Pani poznać też swoje ograniczenie. Ojciec jest odpowiedzialny za siebie. I to on decyduje komu się zwierzy, czy będzie chciał się leczyć, czy będzie widział Wasz lęk o niego i zechce z tego skorzystać. Wiem, że to co napisałam jest przykrym urealnieniem rzeczywistości. Domyślam się, że chciałaby być Pani bardziej sprawcza. Niestety nie jest to zdaje się możliwe. Może Pani nie ustawać w trudzie namawiania ojca na leczenie, ale musi Pani wziąć pod uwagę to, ze może Pani być nieskuteczna. Agnieszka Iiwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka