niedzwiedziczka
17.11.11, 18:06
Kilka miesięcy temu opisywałam wybuchy agresji mojego męża nie tylko w stosunku do mnie, ale i dorastającej córki. Oczywiście, mąż mnie obwinia o swoje wybuchy, bo ja go go "prowokuję". Za radą internautek przeczytałam książkę "Toksyczne słowa" i stwierdziłam z ubolewaniem, że pasujemy do schematu. Mąż miewa okresy gorsze i lepsze, a ja czuję się zagubiona. Nie chcę się z nim rozstawać - jesteśmy małżeństwem od 15 lat, kocham go, mamy dwoje dzieci, które on bardzo kocha, zwłaszcza dla 5-letniego syna jest czuły i opiekuńczy. 11-letnią córkę też kocha i bywa dla niej czuły, ale ona zaczyna mieć własne zdanie, co on nazywa nastawianiem jej przeze mnie przeciwko niemu. Próbowałam z nim rozmawiać, tłumaczyć, że to on ma problem, ale słyszę tylko, że za dużo książek czytam. Denerwuje go, że mam własne zdanie w wielu sprawach. Nie wiem, co zrobić. On nie da się namówić na żadną terapię. A potrafi mnie zranić czasami bardzo głęboko. Nie mam już sił i pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji. Bardzo proszę o poradę. Mam zamiar stosować na razie taktykę unikania - jak najmniej czasu spędzać wspólnie, żeby nie było powodów do kłótni.