28.12.11, 01:22
Mialam i mam z nimi dobry kontakt. Zaczelo sie psuc ostatnio. Mamy pol roczna coreczke, ktora sie zajmuje, maz (w koncu jej syn)przygotowywuje sie do bardzo powaznej operacji (z powodu choroby ktora nabyl z powodu jej zaniedbania w dziecinstwie) w odleglym miescie, do ktorego musze go wozic.
Tesciowa nigdy nie zaproponowala pomocy przy dziecku. Gdy ja raz poprosilismy bo musielismy jechac do szpitala, to owszem zostala, choc juz o 15.oo dzwonila z pytaniem kiedy wracamy. Choc mysmy ledwie co wyszli z gabinetu lekarskiego (moze nawet wczesniej dzwonila tyle , ze m ielismy wylaczony tel.).
To bylo raz. Ostatnio poprosilismy czy by tesc albo tesciowa (oboje na emeryturze) nie zechcieli meza zawiesc do szpitala to odmowili pomoca. Ja zajmuje sie dzieckiem, karmie je piersia, a taka podroz na caly dzien to problem dla matki karmiacej. Nie chodzi o pieniadze, bo chco jestesmy duzo bardzie jubodzy niz tesciowie to moj maz zaplacilby za benzyne, zaoferowalismy tez aby pojechali naszym autem. Ale nie. Nie mieli ochoty.
Bylam taka zla. Jestem taka zla.
Moze przesadzam. Moze nie powinnam od nich oczekiwac pomocy w takich okolicznosciach jak wyzej. jak to wyglada ze strony obiektywnej?
Obserwuj wątek
    • izabelski Re: tesciowie 28.12.11, 05:16
      Jesli byl to wg ciebie jednoznaczny sygnal, ze potym jaik wytlumaczyliscie po co wam pomoc tesciowie niechetnie pomagaja, czy tez nie reaguja na prosby ja bym bez wytlumaczenia po prostu tak planowala, zebym nie musial na nich liczyc.

      jesli oboje z mezem uswiadomicie sobie, ze taka jest sytuacja to latwiej bedzie wam planowac na przyszlosc.
      ty mozesz codziennie odciagac mleko i mrozic tak, ze w razie czego maliuch moze zostac z opiekunka na kilka godzin, niedlugo zreszta juz zacznie jesc dodatkowe posilki. Wtedy ty mozedsz byc kierowca w kazdej sytuacji.

      ja bym nie stawiala warunkow dczy probowala rozmawiac na ten temat z nimi tylko przeszlabym nad tym do porzadku dziennego oszczedzajac moja energie na czas operacji i rekonwalescencji meza.
      • ibelin26 Re: tesciowie 28.12.11, 07:52
        W tej sytuacji musicie zorganizować się sami.
        A na przyszłość - na twoim miejscu nie kiwnęłabym palcem, żeby pomóc teściom.
        • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 11:43
          Ibelinie, ja nei zamierzam im pomagac, ale moj maz owszem. Pare dni po ich odmowie dostalismy telefon czy maz nie pozawieszalby im lamp. Co zrobil? Odrazu polecial.
          • ibelin26 Re: tesciowie 28.12.11, 11:59
            Jego rodzice, jego wola, żeby im pomagać - ale nie kosztem Twoim i dziecka.
            • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 12:05
              Nie pomaga naszym kosztem. Na to bym nei pozwolila. Nie mam tez pretensji. Po prostu mowie, ze tak jest.
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 11:41
        No wlasnie tak planujemy. Nie mamy wyjscia i choc moj maz nalega zeby mimo wszystko jeszcze raz poprosic o pomoc to ja sie nie zgadzam.

        Jestem na etapie konczenia karmienia piersia. Nie tylko z powodu wyjazdow, ale przyznam, ze to jeden z waznych powodow. Po ktoryms razie okazalo sie, ze owszem dziecko wypije z butelki moje mleko, ale w moich piersiach tworzy sie mleko i pod koniec dnia jestem chora. Po dwoch zapaleniach piersi stwierdzilam, ze nie dam rady wiecej ryzykowac zdrowiem. Musze przestac jesli musze jezdzic tak daleko.

        Faktycznie i ja zn imi nei rozmawiam, maz raz z nimi porozmawial, ale pozatym, ze tesciowa sie ... rozplakala to nic to nei zmienilo.
        Przeszlam z tym do porzadku dziennego. Po prostu uswiadomilam sobie, ze nie bede miala z ich strony nigdy zadnej pomocy. Tacy juz sa.
    • misiowamama-2 Re: tesciowie 28.12.11, 09:46
      Przepraszm, że pytam. A Twoi rodzice? Na ich pomoc też nie możesz liczyć?
      Co do teściów, to przykre że tacy są. Może kiedyś karta się odwróci i to oni bedą tej pomocy potrzebować. Do Ciebie będzie należała decyzja jak ich wtedy potraktować. Ale masz prawo i powinnaś powiedzieć im wprost co czujesz, a po drugie odmówić jakiejkolwiek pomocy gdy będą w potrzebie.
      Może macie kogoś wokół siebie? Jakichś przyjaciół, sąsiadów, rodzeństwo? Może ktoś chętnie posłuży pomocą. Rozglądnij się i nie bój poprosić o pomoc...:-)
      pozdrawiam
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 11:45
        Nie mam wokol siebie nikogo z mojej rodziny. Przyjaciol owszem, ale to osoby obarczone wlasnymi dziecmi, praca i nei moge ich obciazac dzieckiem na caly dzien albo i wiecej pod rzad. Na godzine, dwie to owszem, nei ma problemu, ale na dluzej to nie.
        Bardoz mi szkoda, ze moja rodzina jest tak daleko, moja matka by mi pomogla.
    • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 11:01
      Myślę, że nie powinnaś wymagać i reagować złością na odmowę w takich sytuacjach. Po pierwsze wyjazd tak długi, może być dla niektórych osób starszych problematyczne. Znam parę takich osób, które na co dzień posługują się autem, ale jak przyjdzie jechać dalej to wolą pociągiem. Być może Twoi teściowie do takich należą.

      Tak samo opieka nad maleństwem może być zbyt kłopotliwa dla niektórych i trzeba nad tym przejść do porządku dziennego. Trudno. Moje dziecko ja mam obowiązek, moi rodzice i teściowie już nie.

      Tak więc trudno. Bierze się męża do auta, malucha do fotelika i w drogę. Trzeba wyjechać trochę wcześniej, bo wiadomo może się zdarzyć nieplanowany postój po drodze. Jak mus to mus.
      • nat.wroclaw świat stanął na głowie 28.12.11, 11:13
        O tempores, chciałoby się powiedzieć. Co się popierdzieliło z tym światem, żeby w sytuacjach awaryjnych, ważnych, zdrowotnych rodzina nie mogła liczyć na siebie nawzajem, że oczywistym nie jest, że po prostu się wspieramy rodzinnie. W imię jakiejś chorej karykatury asertywności rodzinne więzi zastępuje umowa z nianią, korepetytorem, czy domem opieki.

        I żeby zaraz nie było krzyku, ze rodzice TEŻ MAJĄ PRAWO, ano mają, każdy ma. Ale kiedyś istotą istnienia rodziny było to, że każdy jej członek dla dobra innyh czasem to swoje prawo oddawał, a dobro zawsze wracało, gdy on sam potrzebował pomocy.

        Mogło byś prosto i normalnie, to teraz w rodzinach poprzewracało się w głowach i zaczęło się cudowanie.
        • kingusia1974 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 12:04
          Walsnie tez mi sie tak wydawalo kiedy poddawalam sie swojej zlosci (ktorej zreszta nie okazuje). Bo nei wymagam zeby ktos mi sie moim dzieckiem zajmowal. Chodzi o sytuacje awaryjne. I majac 5 minut drogi odemnie zdrowych, mlodych, na emeryturze tesciow nie mozemy liczyc na to, ze pomoga. Masz swieta racje. Na kogo mam prawo liczy w sytuacjach awaryjnych? W sytuacjach choroby, operacji czy innych powaznych problemow. Na nianke z agencji? Swiat rzeczywiscie stanal na glowie.
        • joshima Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 13:45
          nat.wroclaw napisała:

          > I żeby zaraz nie było krzyku, ze rodzice TEŻ MAJĄ PRAWO, ano mają, każdy ma. Al
          > e kiedyś istotą istnienia rodziny było to, że każdy jej członek dla dobra innyh
          > czasem to swoje prawo oddawał, a dobro zawsze wracało, gdy on sam potrzebował
          > pomocy.
          Taaak. Wspaniałe idee, nie do końca prawdziwe i z czasów istnienia rodzin wielopokoleniowych, które jak wiadomo są w zaniku. To po pierwsze. Po drugie nie wiem dlaczego tak trudno jest zrozumieć, że dla osoby starszej wyprawa całodniowa samochodem do obcego miasta, w charakterze kierowcy może nie być tylko niedogodnością ale wręcz poważnym problemem.
          • nat.wroclaw Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 13:56
            Zakładam, ze autorka wątku pisząc poniższe słowa nie kłamie:

            Gdyby bylo wyjasnienie pt. zdrowie to nei byloby sprawy. Sek w tym, ze tesciowie, zwlaszcza tesciowa jest zdrowsza niz my z mezem i coreczka razem wzieci. To zdrowi szesdziesieciolatkowie. A tesc ma zawodowe prawo jazdy. I nadal jezdzic tysiace kilometrow na 5,6 wakacyjnych wyjazdow w ciagu roku. Zreszta tesciowa tez hula za keirownica.
            Sek w tym, ze nie ma realnych, zrozumialych powodow dla ktorych pomocy odmowili. Nawet zreszta sami nie probowali niczego wymyslec jako wymowki. Po prostu odmowili i juz.
            • kingusia1974 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 15:21
              Niestety nie klamie. Tak wlasnie jest. Gdyby choc usprawiedliwili sie chocby wspolnym bolem glowy to jakos bysmy to przetrawili i zdecydowali sie uwierzyc. Bo wcale nie chcemy miec wrogow w tesciach. I zreszta nie mamy, bo maz im powiedzial co myslimy, ale kontakt dalej utrzymujemy, tyle, ze z mojej strony duzo mniej serdeczny i wlasciwie robie to dla mojego meza (w koncu to jego rodzice) i dla coreczki (w koncu to dziadkowie).
            • joshima Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 16:36
              Ona ma swój punkt widzenia, oni mają swoje powody których jej nie przedstawili (może bezsensowne, a może egoistyczne, a może ważne). Trudno tacy są. Wyszła za mąż za ich syna a ich dostała w pakiecie. Wie na czym stoi i pora przejść nad tym do porządku dziennego. Pewnie, że takie sytuacje są przykre, ale nie ma co się nad tym rozwodzić.
          • misiowamama-2 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 13:58
            Nie Joshima, to nie idee "z czasów istnienia rodzin wielopokoleniowych". Te idee, jak nazywasz, bez względu na pokolenia SĄ nadal, tyle że w rodzinach w których najważniejsi są bliscy. W których na codzień, nie tylko w nagłych potrzebach można liczyć na ich pomoc, ale również tę pomoc dawać. I TO JEST NORMALNE.
            Nienormalne jest to że rodzice nie widzą, iż ich dzieciom, wnukom dzieje się krzywda i potrzebują pomocy. Ci ludzie jak pisze autorka są w sile wieku, zdrowi, wręcz tryskający energią, a teściowa odważnie wsiada za kierownicę. To nie jest niedogodność. To jes EGOIZM i powiem, jak jedna z forumowiczek dosadniej...skur......ństwo
            • ibelin26 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 14:13
              W takim razie to ja jestem niedzisiejsza, bo uważam wzajemną pomoc za ważną część stosunków międzyludzkich - w rodzinie i między przyjaciółmi/znajomymi.

              I oczywiście, teściowie mogą palcem nie kiwnąć aby w awaryjnej sytuacji pomóc synowi (wychodząc z założenia, że każdy w życiu musi radzić sobie sam). I żeby postępować konsekwentnie - już teraz powinni rozejrzeć się za opiekunką, która za parę lat będzie im robić zakupy, prać, sprzątać, gotować i prowadzać do lekarza.

              Ewentualnie mogą sobie zarezerwować miejsce w domu opieki.
            • joshima Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 16:40
              misiowamama-2 napisała:

              > Nie Joshima, to nie idee "z czasów istnienia rodzin wielopokoleniowych". Te i
              > dee, jak nazywasz, bez względu na pokolenia SĄ nadal
              Ależ ja sobie zdaję sprawę, że takie rodziny nadal istnieją, ale opowiadanie, że kiedyś wszyscy tak postępowali to idee wyssane z palca. Ludzie są po prostu różni i zawsze byli różni, jedni bardziej serdeczni i pomocni inni bardziej egocentryczni.
            • zuzi.1 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 22:08
              O dokładnie misiowamama-2 zgadzam się z Tobą w 100 % !!!
          • kingusia1974 Re: świat stanął na głowie 28.12.11, 15:19
            Joshima, A jakis to powazny problem jest dla zdrowego, rzeskiego szesdziesieciolatka na emeryturze z zawodowym prawem jazdy, ktory nieustannie przemierza tysiace kilometrow z okazji wakacji czy wyjazdow wycieczkowych, ktory uniemowliwilby mu pomoc wlasnemu ciezko choremu synowi? Z ktorym na dodatek nawet sie nie ujawnil.

            Uwazasz, ze jak ktos ma niedogodnosc (bo musi wstac rano) to zwalnia go to z moralnego obowiazku pomocy choremu synowi?
        • mojko-2 świat stanął na głowie 29.12.11, 12:14
          nat.wroclaw Zgadzam się z każdym słowem. Sama lepiej bym tego nie napisała.
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 11:58
        Gdyby bylo wyjasnienie pt. zdrowie to nei byloby sprawy. Sek w tym, ze tesciowie, zwlaszcza tesciowa jest zdrowsza niz my z mezem i coreczka razem wzieci. To zdrowi szesdziesieciolatkowie. A tesc ma zawodowe prawo jazdy. I nadal jezdzic tysiace kilometrow na 5,6 wakacyjnych wyjazdow w ciagu roku. Zreszta tesciowa tez hula za keirownica.
        Sek w tym, ze nie ma realnych, zrozumialych powodow dla ktorych pomocy odmowili. Nawet zreszta sami nie probowali niczego wymyslec jako wymowki. Po prostu odmowili i juz.

        Owszem opieka nad malenstwem moze byc problematyczna. Dlatego nigdy o ta opieke nie prosze i nie prosilam. Wszedzie chodze z dzieckiem. Wszedzie je targam, bo wiem, ze tesciowa nei ma ochoty przy nim zostac, nawet jak spi.
        Chodzi wylacznie o wyjazdy do szpitala z powodu planowanej operacji na chorobe na ktora zreszta maz zapadl bo mamusia zaniedbala sprawe w dziecinstwie. Nie osmielilabym sie nawet w myslach nakladac obowiazku opieki nad moim dzieckiem na innych.

        Widze, ze nie bardzo wiesz o czy mowisz twierdza, ze bierze sie meza i malucha i w droge. Zreszta nei dfziwie sie, bo ja tez tak myslalam. Po dwoch razach okazalo sie, ze szpitale i calodniowe w nim pobyty to nei miejsce dla dziecka. Za kazdym razem przywozilam mala chora z przerazenia, w histerii, nie bylo mozliwosci aby ja nakarmic w spokoju, przewinac itp.
        Po prostu latwiej sie pisze i planuje niz wykonuje. A nieplanowany postoj na drodze to pikus w poriwnaniu z rzeczywistymi problemami, ktore rodzi zabranie niemowlaka do szpitala w obcym meiscie na caly dzien. Nawet pomysl z wynajeciem pokoju dla nas na jedna noc, aby odpoczac i w spokoju nakarmic dziecko nei wypalil. Mala byla w silnym stresie, pomimo dobrych warunkow hotelowych nie chciala jesc ani spac. Wrocila rownie chora i rozdrazniona jak zwykle.
        • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 12:14
          Zreszta mnie juz potem nie tyle chodzilo o opieke nad dzieckiem co opieke nad synem tj. odwiezienie meza do szpitala. Tak jak wspominalam, dziecko wypije moje mleko z butelki, ale w piersiach mleko tworzy sie na bierzaco i po prostu taki wyjazd dla mnei to dzien strasznych fizycznych cierpien bez mozliwosci odciagania mleka.
          • konwalka Re: tesciowie 28.12.11, 12:55
            czasami zastanwaiam sie, dlaczego to forum nazywa sie życie RODZINNE
            ktoś dobrze to ocenił- karykatura asertwności generuje chore zjawiska
            odmowa odwiezienia syna do szpitala to nie jest asertwoność, wygoda, prawo "starszych państwa"- to jest sku...syństwo.
            Powtarzam głosniej- sku...syństwo.
            nie raz, nie dwa i nie trzy mój maż i ja pomagalismy dalekim znajomym bez samochodu dojechac do lekarza, szpitala, na badania, zalatwialismy leki
            Ludzie- tu chodzi o chorobę, chorobe, a nie żeby zonatego synka podrzucic do burdelu
            Jest mi słabo jak czytam te wyluzowane tekściki- autorko, twoi tesciowie tacy juz sa, niuniuniu, radx sobie jakos
            <wirtualny paw>
            kingusia- siły i zdrowia zyczę
            • attiya Re: tesciowie 28.12.11, 15:55
              fakt, podpisuję się pod tym - jeśli akurat chodzi o brak chęci pomocy w stosunku do chorego syna, to jeśli to miałby być egzamin z rodzicielstwa to dostaliby góra jedynkę :-/
        • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 13:50
          kingusia1974 napisała:

          > Widze, ze nie bardzo wiesz o czy mowisz twierdza, ze bierze sie meza i malucha
          > i w droge.
          Dlaczego uważasz, że nie wiem? Mieszkam z mężem i dzieckiem setki kilometrów od moich i jego rodziców. I choćby z tego powodu nie bardzo mogę liczyć na doraźną pomoc i radzę sobie.

          > Po dwoch razach okazalo sie, ze szpitale i calodniowe w nim pobyty to nei miejsce dla dziecka.
          A Ty oczywiście musisz tam z mężem cały dzień kwitnąć?

          > Mala byla w silnym stresie
          Swoją drogą prawdopodobnie stres rodziców jej w tym bardzo pomagał.
          • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 15:14
            Joshima przepraszam Cie ale chyba jednak kompletnie nie masz pojecia o czym piszesz. Chyba nie rozumiesz co napisalam. Bo ja nie pisalam o zwyklym zyciu w ktorym tak jak Ty doskonale sobie radze bez niczyjej pomocy i nikogo nie obciazam swoimi obowiazkami. Nie pisze o doraznej pomocy bo np. mam wizyte u miejscowego dentysty, alergologa czy musze zrobic zakupy.

            Niesamowite co piszesz. To myslisz, ze sobie z niemowlakiem siedze w szpitalu caly dzien bo lubie?????????? Niesamowite

            • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 16:47
              Ja poprostu jestem zdania, że wszystko mozna jakoś zorganizować nie rozczulając się nad tym, że odmówił pomocy ktoś, od kogo jej oczekiwaliśmy. I nie mówię o wypadzie na zakupy czy do dentysty. Mój mąż od rana do wieczora w pracy, ja na zadupiu bez prawa jazdy, z dzieckiem na piersi i tez jeździłam na całe dnie po lekarzach bo musiałam. Tyle, że nie miałam tak wygodnie, żeby wsadzić dziecko i swoje cztery litery w samochód. I tak się składa, że doskonale wiem o czym piszę.
              • chicarica Re: tesciowie 28.12.11, 19:07
                Wiesz co, ale jakby mnie ktoś poprosił, żebym PSA chorego zawiozła do weterynarza, to bym zawiozła, a co dopiero własnego syna do lekarza. Zorganizować owszem, można, ale jak ktoś MOŻE pomóc i nie pomoże, to znaczy że to, jak ktoś już powyżej słusznie napisał, zwykłe sk.wysyństwo.
                • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 19:22
                  chicarica napisała:

                  > Wiesz co, ale jakby mnie ktoś poprosił, żebym PSA chorego zawiozła do weterynar
                  > za, to bym zawiozła
                  Ale czemu Ty uważasz, że wszyscy muszą być tacy jak Ty?
                  • annb Re: tesciowie 28.12.11, 22:07
                    takich ludzi jest całkiem sporo w tym wątku.
                    To że Ty tak nie uważasz to trudno
                    Dla mnie rodzina coś znaczy, dla teściów załozycielki watku chyba nic.
                    puste słowo
                    smutne
                  • mojko-2 tesciowie 29.12.11, 12:25
                    joshima , ludzi mogą postępować jak chcą ,a inni ludzie mogą to oceniać jak chcą .
                    Moim zdaniem opisane zachowanie teściów to jak ktoś już słusznie zauważył - sku...sy....ństwo .
                    Po jaką cholerę dorabiać do tego ideologie ? Niektórzy już tacy są .
                    Syn jest ciężko chory, a żona ma małe dziecko, które karmi piersią . Przyzwoity , dobry człowiek pomógłby ,a zły , głupi, leniwy ( wstaw odpowiednie słowo) nie pomoże .
                    • joshima Re: tesciowie 29.12.11, 12:33
                      mojko-2 napisała:

                      > joshima , ludzi mogą postępować jak chcą ,a inni ludzie mogą to oceniać jak chc
                      > ą .
                      > Moim zdaniem opisane zachowanie teściów to jak ktoś już słusznie zauważył - s
                      > ku...sy....ństwo .
                      > Po jaką cholerę dorabiać do tego ideologie ? Niektórzy już tacy są .
                      A czy ja napisałam, że nie. Moje pierwotne przypuszczenia wynikały z tego, że autorka wątku nic o swoich teściach nie napisała i można było domniemywać wszystko.


                      > Syn jest ciężko chory, a żona ma małe dziecko, które karmi piersią.
                      Nie. Karmi mlekiem z piersi a to trochę różnica.
              • kingusia1974 pytanie do joshimy 28.12.11, 22:11
                Piszesz, ze wiesz doskonale w jakiej jestem sytuacji, bo jestes (bylas) ponoc w podobnej i swietnie sobie poradzilas.
                To moze poradz mi prosze w takim razie w jednej kwestii, bo z cala reszta sobie poradzilam ale na jednej sprawie sie potknelam.
                Jak tak podrozowalas pociagami vel autobusami na te cale dnie po lekarzach (czy wypada zapytac tak jak ty mnie, po co cale dnie spedzalas u tych lekarzy, czy lepiej pominac to milczeniem) to jak radzilas sobie z odciaganiem mleka. Bo jak wiadomo, to , ze dziecko dostanie butle to jedna sprawa, ale matce karmiacej pokarm ciagle sie tworzy i musi byc regularnie odciagany aby nie doprowadzic do powaznych konsekwencji zdrowotnych.
                Gdzie w tych pociagach,autobusach i lekarzach oraz w jaki sposob udwalo ci sie odciagac pokarm? Nie jestem tak swietnie zorganizowana jak Ty, wiec zdradz swoj patent na odciaganie pokarmu w miejscach w ktorych odciagac sie nie da. Bo mnie ta sztuka sie nie udala.
                • joshima Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 22:19
                  kingusia1974 napisała:
                  > czy wypada zapytac tak jak ty mnie, po co cale dnie spedzalas u tych lekarzy
                  Bynajmniej je jako dama do towarzystwa. Wszystko wskazuje na to, że musiałam na wizytę u lekarzy stawiać się osobiście.

                  > to jak radzilas sobie z odciaganiem mleka.
                  Karmiłam dziecko, które z racji sytuacji musiało mi towarzyszyć. Sądziłam że to jasne. A gdybym miała możliwość zostawienia go z kimś to po prostu mleko bym odciągała. To żadna filozofia. I dziwię się, że nie udaje Ci się znaleźć w szpitalu (skoro już musisz tam kwitnąć) dostatecznie ustronnego miejsca.
                  • kingusia1974 Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 22:32
                    Widze joshimko , ze rzeczywiscie nie masz zielonego pojecia o czym piszesz, ale to kompletnie zielonego. Nawet jesli masz dziecko to NIGDY go piersia nie karmilas. Tylko karmiaca kobieta wie co to karmic publicznie, ew. ... znalezc ustronne miejsce w miejscu publicznym. Smiechu warta moja droga, albo raczej zalosna ta twoja pisanina. Nie wysilaj sie wiecej. Zostaw te swoje wypociny dla siebie.
                    • joshima Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 22:44
                      kingusia1974 napisała:

                      > Widze joshimko , ze rzeczywiscie nie masz zielonego pojecia o czym piszesz, ale
                      > to kompletnie zielonego. Nawet jesli masz dziecko to NIGDY go piersia nie karm
                      > ilas.
                      Mam dziecko, karmiłam ponad rok, publicznie wielokrotnie, w mniej lub bardziej ustronnych miejscach też. To, że coś się Tobie nie udaje i nawet nie mieści w głowie to nie oznacza, że ktoś zmyśla. I wypraszam sobie takie insynuacje.

                      Po prostu zamiast się nad sobą użalać zacznij myśleć o tym jak sobie zacząć radzić, skoro masz taką a nie inną sytuację. Są ludzie, którzy miewają gorzej niż Ty czy ja.
                      • kingusia1974 Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 22:50
                        Jasne, ze karmilas. Plec pleciugo te swoje glupoty moze komus innemu, ale nie matce karmiacej. Wszedzie czekaja z otwartymi rekami, czerownymi dywanami i ustronnymi miejscami na matki karmiacej. Nie osmieszaj sie wiecej. Bo twoje wypociny swiadcza tylko o tobie. Nie wiem kobieto jaki masz problem i wierz mi nei chce wiedziec.
                        • kropeczka455 Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 23:08
                          kingusia1974 napisała:
                          > Jasne, ze karmilas. Plec pleciugo te swoje glupoty moze komus innemu, ale nie >matce karmiacej.
                          > Wszedzie czekaja z otwartymi rekami, czerownymi dywanami i ustronnymi
                          > miejscami na matki karmiacej.

                          Czy karmiąca matka wzbudza ma wzbudzić tragizm sytuacji??
                          No to zdecyduj się czy jeszcze karmisz czy nie.

                          forum.gazeta.pl/forum/w,570,131533474,131533474,Poddalam_sie.html
                          Poddalam sie
                          Autor: kingusia1974 13.12.11, 21:24
                          >Moja 5 miesieczna coreczka sama odstawila sie od piersi. Moje dwie wizyty u >doradcy laktacyjnego, pomoc logopedy itp. i wszystko na nic. Dziecko ssie >dobrze ... jak chce, a prawie juz nie chce. Za to podawana mu mieszanka wcina >ze smakiem. Zaznaczam,ze prawdopodobnie chodzi o smak mleka, bo moje tez >jej prawie juz wyłącznie butelka podaje.

                          Chyba żartujesz ze nie znajdziesz ustronnego miejsca na ściągniecie pokarmu. W najgorszej sytuacji możesz to uczynić w samochodzie.

                          • joshima Re: pytanie do joshimy 28.12.11, 23:09
                            No proszę bardzo. A innym tak bezczelnie zarzucać kłamstwo.
                            • misiowamama-2 do joshimy i kropeczki455 29.12.11, 09:39
                              Ja nie wiem, wy takie głupie jesteście, czy to chwilowe zaćmienie umysłu? Dlaczego autorce tekstu zarzucacie kłamstwo? Przecież dziewczyna nie kłamie, pisząc że nadal karmi dziecko. KARMI ale z butelki, do której musi odciagnąć mleko z piersi. czy to tak ciężko zrozumieć?
                              Joshimo, napisałaś : "Mam dziecko, karmiłam ponad rok, publicznie wielokrotnie, w mniej lub bardziej ustronnych miejscach też. To, że coś się Tobie nie udaje i nawet nie mieści w głowie to nie oznacza, że ktoś zmyśla. "
                              Nie każda matka jest gotowa na to, aby publicznie wystwić cycka i odciagać z niego pokarm. Dla jednych to sprawa intymna dla innych nie. Dla ciebie nie było to problemem ( dla mnie również) ale dla kingusi tak, i należy to uszanować. I rację ma dziewczyna, że niestety nie wszędzie istnieją takie warunki, aby matka karmiąca mogła zaspokoić w danym momencie swoje potrzeby.
                              Nadal czegoś nie rozumiecie?
                              • joshima Re: do joshimy i kropeczki455 29.12.11, 10:25
                                misiowamama-2 napisała:

                                > Ja nie wiem, wy takie głupie jesteście, czy to chwilowe zaćmienie umysłu? Dlacz
                                > ego autorce tekstu zarzucacie kłamstwo? Przecież dziewczyna nie kłamie, pisząc
                                > że nadal karmi dziecko. KARMI ale z butelki, do której musi odciagnąć mleko z
                                > piersi. czy to tak ciężko zrozumieć?
                                To tym bardziej nie problem znaleźć spokojne miejsce aby odciągnąć. No bo rzeczywiście może być dziecko takie, które łatwo się rozprasza i nieco trudniej je nakarmić w miejscu publicznym. Byłoby OK, gdyby nie to, że w pierwszym poście autorka napisała: "Ja zajmuje sie dzieckiem, karmie je piersia". I co? To nie kłamstwo?

                                >Dla jednych to sprawa intymna dla innych nie.
                                Jak się nie ma wyboru to się człowiek wiele nie zastanawia tylko karmi głodne niemowlę. Tyle, że autorka wątku nie napisała, że to dla niej problem, tylko, że ja kłamię bo to niemożliwe. To zasadnicza różnica.

                                > I rację ma dziewczyna, że niestety nie wszędzie istnieją takie warunki
                                No przepraszam, ale kwitnąc cały dzień w szpitalu chyba można poprosić pielęgniarkę o znalezienie jakiegoś ustronnego miejsca. Nie bądź śmieszna.

                                > Nadal czegoś nie rozumiecie?
                                Najwyżej tego, że chyba nie czytasz uważnie a atakujesz innych.
                                • misiowamama-2 Re: do joshimy i kropeczki455 29.12.11, 10:41
                                  to chyba jednak nie chwilowe zaćmienie umysłu...;-)
                                  • joshima [OT] do joshimy i kropeczki455 29.12.11, 10:47
                                    Jeśli zacytowany przeze mnie kawałek postu autorki Cię nie przekonał to zajrzyj do pierwszego postu sama. Nadal będę twierdzić, że kłamie. A z resztą, każdy sam może zajrzeć i ocenić.
                                    • misiowamama-2 Re: [OT] do joshimy i kropeczki455 29.12.11, 11:21
                                      Nie, nie kłamie , w pierwszym poście napisała; " Ja zajmuje sie dzieckiem, karmie je piersia, a taka podroz na caly dzien to problem dla matki karmiacej. "
                                      To kwestia interpretacji tego co napisała. Ale nie trzeba być naukowcem, aby nie zrozumiec, że odciąganie matczynego pokarmu z piersi i podawanie go z butelki dziecku, jest równoznaczne z "karmieniem piersią". Przecież nie karmi go krowa, ani nie ma podawanego sztucznego mleka! To mleko jest z piersi, więc KARMI PIERSIĄ.
                                      Jezu, naprawdę nie rozumiem toku twojego myślenia i uporu. Daj już spokój, bo jako jedna z niewielu bezsensownie się upierasz.
                                      Zresztą w całej tej sprawie nie chodzi o karmienie piersią ale o nieludzkich teściów. Nieprawdaż?
                                      • kingusia1974 misiowamamo 29.12.11, 11:49
                                        Misiowamamo, ja juz nei reaguje na te kobiety, bo one na prawde nie wiedza o czym pisza.
                                        Powiem Ci szczerze (mam nadzieje, ze owe damy sie nie wypowiedzana ten temat, bo to nei informacja dla nich), ze mialam juz dwa zapalenia piersi, po tym jak caly dzien nie dalam rady odciagnac mleka. probowalam w wc, ale ilez mozna tam siedziec, odrazu tworzy sie kolejka i trzeba zwalniac. Teraz juz przestaje powoli karmic (choc jeszcze ciagne), bo nei dam rady odciagac przy tych wyjazdach, a nieodciaganie to kolejne zapalenia.gdyby nie te wyjazdy to bym jeszce pewnie dlugo karmila tzn. odciagala. No nie wiem ale ja bym nie wyciagnela laktatora a poczekalni pelnej ludzi i odciagala sobie mleko. Chyba bym sie tak w sobie ze wstydu zaciela, ze nic bym nie odciagnela.
                                        Takze ta sprawa oraz przemeczenie i stres dziecka podczas takich wyjazdow mnie najbaardziej boli. Niestety moi tesciowie maja charakterek jak te panie, nic na to nie poradze.
                                        • misiowamama-2 Re: misiowamamo 29.12.11, 12:29
                                          Kongusia, doskonale Cię rozumiem. Kiedyś miałam podobny problem, odciąganie, zapalenie piersi, ból jak cholera. Rozumiem też Twoje podejście odnośnie publicznego załatwiania potrzeb. Rozumiem i szanuję.
                          • kingusia1974 Re: pytanie do joshimy 29.12.11, 11:06
                            A moze bys sie kropeczko w swojej agresji tak wysilila troszke i doczytala wszystko co napisalam w tej kwestii. Jak myslalas, ze na forum "karmie piersia"bede opisywac jeszcze swoje problemy rodzinne? Tu zas napisalam, ze jestem na etapie konczenia karmienia piersia z roznych powodow, z jednym z nich sa te wyjazdy. Jak myslalam, ze na forum "zycie rodzinne"bede opisywac jak zachowuje sie moja corcia przy piersi?
                            Dobrze sie czujesz? Bo ja ci zdrowia zycze.
                            Szukaj szukaj moze co jeszcze wytropisz fajnego. Ale moze najpierw przeczytaj z wieksza uwaga a mniejsza agresja to co napisalam tu.
                • sabciasal zignotuj ją 29.12.11, 10:23
                  kingusia1974, postaraj się olać joshimę. Ona we wszystkich watkach prezentuje taką własnie postawę, sądzę że tylko "internetową". Ona ze wszystkim sobie radzi, nie narzeka i tak ma robić każdy. Ona jeździła autobusem, ty samochodem, masz lepiej:)
                  Zwróć natomiast uwagę, że poza nią chyba wszyscy są zszokowani postawą twoich teściów. Są egoistami, po prostu. Najbardziej szkoda chyba twojego męża, bo on jeszcze musi poradzić sobie z choroba i odrzuceniem rodziców.
                  jeżeli mogę poradzić: staraj się nie denerwować więcej niż musisz ich postawą, ale przede wszystkim znaleźć inne wyjście. może na czas operacji twoja mam mogłaby przyjechać do was do domu. A może jest szansa na wynajęcie opiekunki? Natomiast stosunek do postawy teściów wyrażałabym jawnie juz teraz, nie udawałabym ze nic się złego nie stało i jesteśmy rodzinką bez problemów.
                  • kingusia1974 Re: zignotuj ją 29.12.11, 10:59
                    Sabcio ja oczywisci zignoruje te damy. Nawet nie zamierzalam inaczej. Jak ktos ma wlasne jakies emocjonalne problemy to sie wyzywa. Moze potrzebuje tego. Jej jej ziemia lekka bedzie.
                    Dziekuje Sabcio za dobre slowa. Myslimy o opiekunce, Tylko sama rozumiesz, ze nie chcielibysmy jakiejs obcej kobiety z agencji. Rozgladamy sie za kims kogo znamy osobiscie i komu famy, a to strasznie trudne.
                    Wiesz ja przyjelam odrazu postawe taka, ze jestem uprzejma, ale duzo mnie serdeczna niz na poczatku. Daje wyraznie odczuc, ze nie jest tak jak dawniej. Ale utrzymuje mozna powiedziec bardzo poprawne stosunki (urodziny, odwiedziny itp), robie to dla meza i coreczki. To jest ich mama i babcia, wiec nie zamierzam wprowadzac do domu zlej atmosfery.
                    Pozdrawiam
        • attiya Re: tesciowie 28.12.11, 15:54
          porównujesz siebie - 20 czy 30-latkę do ludzi 60-letnich?
          nawet jeśli zdrowi, to chwała im za to ale to są dziadkowie, nie rodzice, naprawdę nie mają obowiązku w stosunku do waszego dziecka
          skoro mama tak daleko, to niech przyjedzie do ciebie
          czy też akurat twoja mama pracuje - w domyśle teściowa siedzi w domu i nic nie robi
          • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 16:09
            Troche trudno pokonac 1800km aby zaopiekowac sie wnuczka przez jeden dzien. Zwlaszcza, ze akurat moja mama zajmuje sie swoja wnuczka coreczka mojej siostry.
          • twoj_aniol_stroz Re: tesciowie 28.12.11, 20:30
            Autorka wątku nie porównuje siebie do teściów! Ona żali się na bezduszność teściów, którzy widząc sytuację trudną u swojego syna wolą własną wygodę niż pomoc rodzinie. I ma dziewczyna rację, bo teściowie wyglądają na typy, które życzą sobie obsługi przy byle katarze, ale w sytuacji wyjazdu własnego syna do szpitala to już niekoniecznie mają ochotę pomóc. Taki typ w zestawie ma jeszcze jedną wredną cechę: żąda pomocy i jak jej nie dostaje lub dostaje ale zbyt mało jego zdaniem, to wrzeszczy na cały regulator jaka nieziemska krzywda mu się stała. I nawet mu przez myśl nie przejdzie, że zapracował na takie traktowanie a i tak ma znacznie lepiej niż mu się należy.
            Obserwuję wiele rodzin i bardzo często widzę pewną prawidłowość: najpierw synowa lub zięć są młodzi, wystraszeni i można po nich jeździć jak po burej suce.Teściowie czują się silni, doświadczeni i tym bardziej ową siłę wykorzystują przeciwko "obcemu elementowi" w rodzinie. Z czasem role się odwracają - teściowie starzeją się, coraz częściej chorują, wymagają opieki, natomiast zięć/synowa stają się silniejsi na swojej pozycji, bo zdobyli doświadczenie, okrzepli i wówczas zaczyna się dramat teściów, którzy zupełnie nie rozumieją dlaczego podły/a zięć/synowa są tacy wredni, żadnej pomocy od nich doprosić się nie można, schorowaną matkę/ojca zostawiają na pastwę losu... Przykre to jest. Przykre tym bardziej, że ktoś to zaklęte koło powinien przerwać, warto by to synowa/zięć okazali się mądrzejsi od teściów i nie odgrywali się za to co oberwali, ale mało jest ludzi, którzy są w stanie zdobyć się na coś takiego, na wybaczenie krzywd, które doznali na początku dorosłego życia...
            • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 20:50
              Kurde, no ale jakoś, poza tym, że grzecznie odmówili pomocy nie zauważyłam, żeby autorka wątku skarżyła się, że teściowie po niej jeżdżą "jak po burej suce".
              • twoj_aniol_stroz Re: tesciowie 28.12.11, 20:57
                A pokaż mi miejsce gdzie ja napisałam, że po niej jeżdżą jak po burej suce. To była już w drugim akapicie uwaga na temat tendencji, którą zauważyłam wśród rodzin wokoło mnie egzystujących.
                • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 21:26
                  Aha, czyli intencjonalnie nie na temat. Rozumiem.
                  • twoj_aniol_stroz Re: tesciowie 28.12.11, 22:33
                    W pewnym sensie na temat, bo jest to ogólny temat braku empatii.
        • kropeczka455 Re: tesciowie 28.12.11, 23:25
          kingusia1974 napisała:
          >maz zapadl bo mamusia zaniedbala sprawe w dziecinstwie.

          Ciężki zarzut dotyczący zaniedbań?? Nie musi to być prawda. Czy z tym tekstem wyskoczyłaś również teściom?

          U mojego kuzyna wykryto groźną wadę serca gdy miał 35lat. Gdyby nie nurkował na głebokosci 30m pewnie jeszcze długo zyłby ze świadomością ze ma serce jak dzwon.





      • edittt Re: tesciowie 28.12.11, 13:22
        omamo ty tak na serio? moje dziecko-mój kłopot? a to ich dziecko - już nie ich kłopot? czy 18 lat to wiek, w którym zwolnieni jesteśmy z odpowiedzialności za pomoc własnym dzieciom? czy ich zamążpójście czy jaki inny moment życia?

        to jest jakieś chore! ja rozumiem, że wymagać od dziadków opieki nad wnukiem w charakterze bezpłatnej niani to niekoniecznie - nie każdemu może się chcieć, ale pomoc w ekstremalnie trudnej sytuacji zagrożenia zdrowia?! rozumiem, że jak rodzice zachorują, coś im się stanie to o opiekę nad dziećmi proszą instytucje państwowe typu dom dziecka albo jak ich stać prywatnych opiekunów/niańki/ew przyjaciół - bo dziadków nie wypada? bo to roszczeniowe? wybacz, ale dla moich dzieci nie ma bliższych ludzi niż dziadkowie właśnie...

        w głowie mi się to nie mieści...
        • mwiktorianka Re: tesciowie 28.12.11, 14:12
          Jak dla mnie twoi teściowie to egoiści.Tym bardziej mnie to dziwi, że jak piszesz choroba męża jest skutkiem ich zaniedbań, tym bardziej więc powinni czuć się odpowiedzialni za zaistniałą sytuacje i pomóc.Nie maja wyrzutów sumienia, że dopuścili się takich zaniedbań?Świadczy to o ich braku odpowiedzialności.Czy Twój udział w wizytach w szpitalu jest konieczny?Mąż nie da rady pojechać sam?Później gdy będzie już po operacji wiadomo, że będziesz musiała go odwiedzać, ale teraz może da radę jeździć sam, choć rozumiem, że we dwójkę raźniej.Na teściów nie ma co liczyć, ja tez nie poprosiłabym ich więcej o pomoc.Zresztą swoje dzieci wychowujemy sami i tez nigdy nie prosiliśmy nikogo o pomoc, dajemy rade choć bywa ciężko czasem.Pozdrawiam i zdrowia życzę.
          • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 15:06
            tez mi sie tak zdaje, odrazu zreszta powiedzialam mojemu mezowi, ze jeszcze z takim egoizmwm w rodzinie , ktora nie jest aptologiczna sie nie spotkalam. Sama nie wyobrazam sobie teraz jako matka, ze kidys moge odmowic pomocy mojemu doroslemu dziecku w trudnej sytuacji ot tak po prostu bo mi sie nie chce pomoc.

            Tak jak pisalam, a nie che pisac o szczegolach, maz podda sie jednej z najtrudniejszych operacji jakie mozna zrobic. Same niektore badania do tej operacji sa takimi "malymi" operacjami. Dla uzmyslowienia jedno z badan przedoperacyjnych bedzie ... 13 godzinna operacja po ktorej bedzie musial w szpitalu lezec 2 tygodnie. A bedzie to tylko badanie.
            Dojechac by dojechal, ale powrot bylby niemozliwy bez pomocy.
            Dziekuje
          • joshima Re: tesciowie 28.12.11, 16:51
            O ile jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś jest na tyle chory, że nie może jechać sam samochodem tyle kilometrów, to jakoś trudno mi zrozumieć konieczność asystowania mu podczas całej wizyty w szpitalu. Tam jest personel medyczny.
            • sabciasal Re: tesciowie 29.12.11, 10:35
              joshima napisała:> O ile jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś jest na tyle chory, że nie może> jechać sam samochodem tyle kilometrów, to jakoś trudno mi zrozumieć konieczność
              > asystowania mu podczas całej wizyty w szpitalu. Tam jest personel medyczny.

              pomyśl powoli. dziewczyna odwozi męża 180 km w jedną stronę. to około2,5 h jazdy samochodem, jeśli nie dłużej, bo jada z niemowlakiem. Mąż ma wizytę u lekarza bądź badanie, pewnie na wyznaczoną godzinę, choć może ona ulec przesunięciu. Badanie pewnie trwa ze 2-3 godziny (czasem 12). Wracają znów 2,5 h. Co wg ciebie ma zrobić autorka wątku poza pójściem na spacer z córką? Nakarmić ją w parku, bo wierze jej, że karmienie piersią w poczekalni dla dorosłych pacjentów stwarza problemy (a karmiłam wszystkie swoje dzieci łącznie 5 lat, więc wiem o czym mówię). a może masz na myśli powrót do domu przyjechanie po raz drugi po męża, też z dzieckiem?
              Podziel się swoim doświadczeniem.
              • misiowamama-2 Re: tesciowie 29.12.11, 10:43
                Ale joshima myśli powoli, wolniej chyba się nie da...:-P
              • joshima Re: tesciowie 29.12.11, 10:45
                O ile się nie mylę oni jeżdżą do szpitala a nie do przychodni. Naprawdę spokojnie można tam zostawić męża pod opieką personelu medycznego i wyjść, skoro pobyt dziecka w tym miejscu jest problemem. A w szpitalu naprawdę wystarczy jeden miły uśmiech do jakiejś sympatycznej pielęgniarki, żeby znalazło się zaciszne miejsce do przebrania czy nakarmienia brzdąca.

                Naprawdę, moje dziecko musiało wszędzie ze mną jeździć i to nie tylko latem, gdzie karmienie i przewijanie w parku jest możliwe i zawsze trafił się ktoś życzliwy i pomocny.
                • sabciasal Re: tesciowie 29.12.11, 11:03
                  większość skomplikowanych badań robi się w warunkach szpitalnych, nawet jesli formalnie nie przyjmuje się pacjenta do szpitala. Poczekalnia to korytarz po prostu. Nie da się tam opiekować dzieckiem przez kilka godzin, nie ma gdzie dziecka wyjąć i położyć. Nie sądzę, aby problemem było okazyjne przewiniecie dziecka w toalecie. A co do ustronnego miejsca na nakarmienie dziecka w zakładzie gdzie przeprowadza się inwazyjne badania - sądzę że pielęgniarka zaproponuje toaletę.
                  nie odpowiedziałaś na moje pytanie dotyczące twojego komentarza, że istnieje wiele innych możliwości niż czekanie z dzieckiem na koniec badania. Gdzie wyjść w grudniu na kilka godzin w obcym mieście? ganiać po galerii handlowej?
                  A co do twoich doświadczeń: wszystko jest możliwe. Można nawet 10 godzin spędzić na dworcu pkp i tam przewijać dziecko. Tylko co z tego? Autorka ma egoistycznych teściów i ma prawo czuć do nich złość. A ty z uporem maniaka udowadniasz, że dawałaś sobie radę w przeszłości bo przewijałaś dziecko w parku, totez jej uczucia nie mają racji bytu.
                  • joshima Re: tesciowie 29.12.11, 11:32
                    sabciasal napisała:

                    > sądzę że pielęgniarka zaproponuje toaletę
                    Mnie nigdy tego nie zaproponowano, pewnie dlatego, że toaletę potrafię znaleźć sama.


                    > Gdzie wyjść w grudniu na kilka godzin w obcym mieście? ganiać po galerii handlowej?
                    Przynajmniej jest szansa na pokój dla matki z dzieckiem. A poza tym można pójść gdziekolwiek, gdzie maluchowi będzie milej niż w szpitalu.

                    > A co do twoich doświadczeń: wszystko jest możliwe. Można nawet 10 godzin spędzi
                    > ć na dworcu pkp i tam przewijać dziecko.
                    Można, choć mi się nie zdarzyło. A gdyby jednak tak się stało, to pewnie nie użalałabym się z tego powodu nad sobą i swoim losem.

                    > Tylko co z tego? Autorka ma egoistycznych teściów i ma prawo czuć do nich złość.
                    No ma, ale czy to zwalnia ją od tego, żeby jednak spróbować sobie jakoś poradzić i zamiast komentować różne możliwości jako niemożliwe?
                  • joshima PS. tesciowie 29.12.11, 12:39
                    I dopiszę Ci coś jeszcze. Zwyczajnie nie rozumiem takiego użalania się dla samego użalania. Dziewczyna ma takich teściów jakich ma. No i trudno, zdarza się. Tylko, że teraz jest tak. Ma do nich żal ale mimo iż mąż ni nimi rozmawiał drugiej szansy nie chce im dać. Więc tak, teściowie nie i wszystkie inne możliwości też nie są dobre. Okazuje się, że jednak dała radę wziąć dziecko i mieć nawet nocleg (świetne miejsce, żeby pokarm odciągnąć dzieckiem się zająć, nawet znaleźli się dobrzy ludzie i pomogli) no ale to też nie jest dobre. Każda możliwość jest negowana, każda jest zła. Widzisz w tym jakiś sens? Bo ja nie.
                    • sabciasal Re: PS. tesciowie 30.12.11, 09:52
                      jestem aktywnym czytelnikiem tego forum i wydaje mi się, że rozpoznaję twoje podejście do takich problemów. Czasem nawet je akceptuję:) W tym wątku jednak nie podoba mi się to kopanie leżącego. Dziewczyna niewątpliwie ma problem - chorego męża, ma też wrednych teściów. Jest też młodą matką. Ma prawo do miotania się i zdenerwowania, ale radzi sobie dobrze (nawet wyciąga rękę do tych teściów, wbrew temu co napisałaś- są rozmowy i kulturalne utrzymywanie kontaktów). Ja rozumiem taki watek jako wentyl - chce się wygadać, może uzyskać radę co robić dalej. Umiejętność ignorowania innych, względnie akceptowania ich jakimi są, przychodzi z wiekiem (pewnie za 10 lat będzie doświadczoną synową asertywnie podchodzącą do teściowej). A twoje podejście do jej sprawy jest irytujące niestety i da się je podsumować: te problemy to nie są problemy, ja sobie z taki radziłam jedną ręką. nie idźcie tą drogą tadeuszu...:)
              • kingusia1974 Re: tesciowie 29.12.11, 11:16
                Sabciu, nawet juz nie bede czytac wypocin tej dziwnej pani, bo zorientowalam sie wlasciwie odrazu, ze musi sie wyzyc, a na dodatek nie ma pojecia o czym pisze. Nawet powolne myslenie jej nie pomoze. Czlowiek, ktory mysli, ze podroz z niemowlakiem to takie nic, a potem calodniowy pobyt w szpitalu to tez pestka, albo nie ma rodziny i nie ma pojecia o czym pisze, albo po prostu nie jest zdrowy.
                Zreszta z takiego zalozenia chyba wychodzila moja tesciowa, ktora co prawda dwoje dzieci ma, ale z zadnym z nich jako niemowlakach po lekarzach nigdy nie jezdzila jako podroze na cale dnie. Kobita po prostu nie ma pojecia a jej poziom epatii jest rowny zeru.

                A tak poza tym, powiem Ci wiecej, w otoczeniu tego akurat komleksu szpitalnego nie ma ani 2 metrow kw. parku, to po prostu takie miejsce pelne biurowcow itp. Jedyne miejsce do siedzenia poza szpitalem to lawka na przystanku tramwajowym.
                Takze nie ma szans nawet opuscic szpitala aby nei trafic odrazu na ruchliwa ulice.
                Pozdrawiam
          • chicarica Re: tesciowie 28.12.11, 19:10
            Bywa różnie. Ja na przykład miałam takie "badanie" co się nazywa ERCP i uwierz mi, że nie da się po nim wrócić samemu do domu. A już na pewno nie samochodem, bo człowiek jest zwyczajnie półprzytomny. Ja po nim cały dzień spędziłam półśpiąc.
    • lubie.misie Re: tesciowie 28.12.11, 14:25
      No i co z tego, że teściowa pytała kiedy wrócicie? Ludzie.... Zapytała, bo chciała wiedzieć. Mogli nie mieć ochoty? Mogli. I co z tego? Ja bym prosiła do skutku, gdyby mi zależało na pomocy... Takie udowadnianie, jacy to oni niedobrzy....
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 15:29
        Akurat to, ze pytala nie jest problemem. To byl opis sytuacji a o tej okolicznosci nawet nie pamietalam do czasu odmowy, ktora unaocznila mi, ze tego rodzaju pomoc to istostnie dla nich "trudnosc".
        Czyli rozumie, ze zachowanie moich tesciow jednak wydaje ci sie niedobre, skoro zwykly opis wydarzen odbierasz jako "udawadnianie, ze sa nie dobrzy".
    • attiya Re: tesciowie 28.12.11, 15:51
      myślałaś, że dasz teściom maleńkie dziecko do opieki, to padną przed tobą na kolana i będą już tak zawsze je pilnować?
      skoro to starsi ludzie, to się nie dziwię, że już po kilku godzinach dzwonili do was. Dlatego wiesz forumko, dzieci rodzą młodzi ludzie a nie emeryci
      a ty rodziców nie masz? dlaczego tylko od teściów wymagasz?
      a ich pieniądze to ich pieniądze, nie twoje
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 16:06
        A gdzie to napisalam, ze mieliby pasc na kolana. Nie nadinpretowalas/es nadto moich wypowiedzi?
        A gdzie napisalam , ze ich telefon to problem?
        Pisalam juz o moich rodzicach, a wlasciwie mamie. Ale powtorze. Nie mam najblizszej rodziny obok.
        O jakich u licha pieniadzach piszesz?
        Chyba nie odnosisz sie do mojego watku.
        • nowapanna Re: tesciowie 28.12.11, 17:54
          Twoi tesciowie to.....zal normalnie jak sie to czyta.Syn ciezko chory,nie ma jak dojechac do szpitala a im sie dupy nie chce ruszyc.Co to za rodzice?
          Rozumiem Cie doskonale-Twoje rozczarowanie i inne emocje.Szkoda tylko,ze Twoj maz nie widzi tego jakich ma rodzicow(pomaganie przy wieszaniu lamp po ich odmowie),bo w przyszlosci tez powinniscie im odmowic pomocy.
          Joshima i forumka o nicku att(cos tam) powinny zrobic rozbieg i stuknac sie nawzajem w czolka.
          Nic nie tlumaczy odmowy pomocy komus(a tu w dodatku synowi) z rodziny,kiedy czeka go operacja w szpitalu.60 latek za kierownica to nie jest rzadki widok,ani super poswiecenie ze strony zidiocialych tesciow.
          Co do owej nieszczesnej opieki nad niemowleciem-ciekawe jak tesciowie zajmowali sie wlasnym synem w tym wieku? (maja doswiadczenie i gdyby CHCIELI pomoc synowi to by pomogli).
      • moniapoz to forum powinno sie nazwyac zycie nierodzinne ... 28.12.11, 17:11
        naprawdę przerażające są niektóre wypowiedzi....
        egoizm i brak empatii....

        czy 60-letni ludzie to ludzie już niedołężni ? czemu w Polsce robi się z ludzi w tym wieku jakiś starych dziadków. niektórzy mają lepsze zdrowie niż my w wieku średnim i naprawdę kilka godzin z niemowlakiem to nie jest jakaś mega wysiłek - zwłaszcza, że chodzi o pomoc doraźną i z ważnego powodu.
        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • kropeczka455 Inny model babci 28.12.11, 18:25
      Holenderska "babcia" niczym nie przypomina Polskiej. Nie istnieje tam instytucja babci, tzn jak potrzebujesz, to wpadasz do mamy czy teściowej i podrzucasz dziecko. Holenderskie babcie maja wiele hobby. Lubią wyjeżdżać, prowadza towarzyskie życie. Twoja teściowa jest przypadkiem statystycznej Holenderskiej babci.

      Weszłaś w inna kulturę wiec musisz ja uszanować.
      To Twoja teściowa jest bardzo zszokowana i zdziwiona jak możesz oczekiwać ze będzie Ci niańczyła dziecko. Nawet w tak wyjątkowej sytuacji.
      • moniapoz Re: Inny model babci 28.12.11, 18:42
        no właśnie...trafiła na teściową z innej bajki
        ale nie wierze, że holenderska wyzwolona i nowoczesna babcia nie pomogłaby własnemu synowi jeżeli wynikałoby to z takiej sytuacji jak opisuje autorka wątku...tu nie chodzi o widzimisie ale o stan wyjątkowy.

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • malamelania Re: Inny model babci 28.12.11, 20:57
        A ja znam inną holenderską babcię, taką, która -mając własne hobby i życie towarzyskie - regularnie pomaga i zajmuje się wnukiem, od niemowlęctwa. I co, będziemy się licytowac, która jest bardziej "w typie" ? ;)
        Może lepiej po prostu uznać, że wszędzie bywają ludzie gotowi zrobic coś dla innych, i tacy, co widzą nie dalej, niż czubek własnego nosa?
    • saguaro70 Re: tesciowie 28.12.11, 19:30
      Zakńczyć takie relacje rodzinne. Nie dość, że zaniedbali syna w dzieciństwie, to teraz też nie palą się do pomocy.
      Drugim razem poproś o pomoc kogoś innego. Czasem obca osoba pomoże więcej niż rodzina.
      Pozrdrawiam cieplutko :):)
      • kingusia1974 Re: tesciowie 28.12.11, 22:02
        Dziekuje za wspierajace mnie watki.

        Co do kultury holenderskiej, to zaakceptowanie egoizmu nei ma nic wspolnego z uszanowaniem kultury. Dobrze ktos powiedzial, ze wszedzie sa ludzie, ktorzy chca pomoc albo i nie. I zaden w miare przyzwoity czlowiek, a w szczegolnosci dobra mama bez wzgledu czy holenderska, polska czy wietnamska nie odmawia pomocy wlasnemu choremu synowi. A hobby, zycie towarzyskie czy wakacje nie stoja w sprzecznosci aby raz na dwa miesiace zawiesc syna do lekarza.
        • zuzi.1 Re: tesciowie 28.12.11, 22:23
          Masz rację kingusia1974, trafili Ci się za teściów TOTALNI EGOIŚCI, mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie taki czas (i myslę, że już całkiem niedługo), że będziesz miała mozliwośc podziękowac tym swoim wrednym teściom pięknym za nadobne...i tego Ci życzę, a tych ludzi omijaj z daleka, kijem ich nie tykaj nawet...
    • mama_myszkina Re: tesciowie 29.12.11, 01:42
      Ja tam Cię dobrze rozumiem, bo matka i ojciec mojego męża to skrajni materialiści, którzy potrafią synowi (jedynemu) nawet kartki na święta nie przysłać, bo się obrazili, bo nie zarabia wystarczająco dużo i wstyd im przynosi... :P

      Dla swojego włąsnego dobra zaakceptuj fakt,że niektórzy ludzie tacy są. Twoja teściowa nie była pewnie troskliwą matką i się nie zmieni. Zamiast tracić czas na oczekiwanie zmiany tam, gdzie jest ona niemożliwa, skoncentruj się na stworzeniu siatki znajomych/przyjaciół itp. Wiadomo, że tradycyjnie to rodzina powinna sobie pomagać, ale życie to nie bajka, więc po prostu machnij ręką i skup się na gromadzeniu wokół siebie ludzi, którym ufasz i na pielęgnowaniu kontaktów z nimi.

      Pozdrawiam
      • mama_myszkina acha 29.12.11, 10:55
        Mój mąż jest Norwegiem i wcale to tutaj nie jest norma, więc podejrzewam, że w Holandii też nie. Owszem, statystyczni dziadkowie mają hobby i jeżdżą do ciepłych krajów, ale są tez dużo bardziej sprawni niż polscy sześćdzesięciolatkowie i 99% z nich chętnie pomaga dzieciom w sytuacji kryzysowej. A ten jeden % to właśnie moi teściowie ;)
        • kingusia1974 Re: acha 29.12.11, 11:26
          W Holandii to samo. Tutejsi szesdziesieciolatkowie sa duzo bardziej sprawni, maja hobby, wakacje (moi tesciowie to swietny przyklad) ale jak obserwuje to wiekszosc z nich bez problemow pomaga dzieciom w sytuacjach kryzysowych. Moj maz ma siostre i jedno z jej dzieci jest niepelnosprawne, tez musi liczyc na pomoc rodziny i ja dostaje ... od swoich tesciow. Bo oczywiscie nie od rodzicow (cyzli moich tesciow). Wiec tu tesciowie generalnie tez pomagaja. Niestety ten 1procent nie. Pozdrawiam.
          • mama_myszkina Re: acha 29.12.11, 17:26
            To nie trać na nich czasu i zainwestuj w przyjaźnie. Wiem, co mówię, w naszym wypadku musimy polegać na przyjaciołach chociaż teściowa mieszka dosłownie przez ulicę... . To jest jakieś wyjście,bo przynajmniej nie będziesz się czuła taka sama ze wszystkim. A może siostra męża mogłaby wziąć małą do siebie w zamian za Wasza opiekę nad ich dzieckiem czasami?
      • kingusia1974 Re: tesciowie 29.12.11, 11:22
        Widze, ze moi to zaden wyjatek. Tak robie wlasnie. Ostatnio dwudniowy pobyt w szpitalu podczas ktorego wynajelam pokoj, i niezwykla pomoc jaka tam otrzymalam od obcych mi ludzi, ktorzy nie bedac w moim polozeniu potrafili dobrze zrozumiec jak to jest jak sie jest z niemowlakiem w szpitalu. Zorientowalam sie, ze predzej czlowiek od obcych ludzi dostanie pomocy, choc o nia nawet nie prosi niz od rodziny. Czasem tak bywa.
    • misiowamama-2 Re: tesciowie 29.12.11, 09:43
      taka puenta na chwilę obecną.
      Teściowie są różni, jak to się mówi teściów się nie wybiera;-)
      Ale jak tu czytam wszystkie wątki to już widzę kilka forumek jako materiał na teściowe. Ale taki bardzo, bardzo złej jakości...;-)
      pozdrawiam
      • kingusia1974 swietna puenta 29.12.11, 11:30
        Misiowamama2
        ha ha ha trafna uwaga.Swietna puenta. Lepszej nie potrzeba.
        • joanna35 Re: swietna puenta 29.12.11, 11:36
          Skąd jesteś? Nie wiem, być może pisałaś, ale doczytałam do połowy i mało szlag mnie nie trafił. Jeżeli mieszkasz niedaleko chętnie pomogę.
          • joanna35 Re: swietna puenta 29.12.11, 11:38
            Mieszkam w Opolu
            • joanna35 Re: swietna puenta 29.12.11, 11:42
              Doczytałam. Szkoda, że aż tak daleko. Trzymaj się.
    • kingusia1974 joshimo 29.12.11, 11:57
      Wiesz, teraz zaczynam wierzyc, ze musisz radzic sobie sama. Takei cos w rodzinie to skaranie boskie. Wierze ci, bo jestem pewna, ze pies z kulawa noga do ciebie nie zaglada.
      • nowapanna Re: joshimo 29.12.11, 13:43
        joshima pisze na zasadzie: ja mialam kijowo-to dlaczego inni maja miec lepiej?

        Pozdrawiam kingusiu i zycze duzo zdrowia dla Ciebie i meza
        • joshima Re: joshimo 29.12.11, 14:03
          Ależ ja wcale nie uważam, że miałam kijowo. Wręcz przeciwnie, sądzę, że wiele osób ma naprawdę jeszcze gorzej i też sobie radzą. Sama mam kuzynkę, która ma dwoje dzieci, w tym jedno chore na serce, jest wdową i nie ma co liczyć na najbliższą rodzinę, nawet samochodu nie ma. I też nie siedzi i nie buczy tylko szuka sposobu na każdą sytuację i nie wstydzi się zwrócić o pomoc do innych. I zawsze jakieś rozwiązanie się znajduje, kiedy na przykład trzeba dotrzeć do CZD.
          • twoj_aniol_stroz Re: joshimo 29.12.11, 14:33
            Hm, jest drobna różnica pomiędzy siedzę i buczę, a wyżalam się i radzę sobie, prawda. Kingusia pisze wyraźnie, że szuka opiekunki, że zaproponowała zamianę, czyli ona zostaje z dzieckiem, teściowie jadą z mężem, pojechała też z dzieckiem kilka razy i okazało się to niewypałem. To nie jest kobieta typu: "zróbcie coś, bo ja mam problem". A że potrzebuje zweryfikować swoje spojrzenie na teściów, bo się zastanawia, czy to ona jest normalna a teściowie egoiści, czy na odwrót, to dlatego napisała. Dowiedziała się, że jak najbardziej ona jest normalna. Człowiek jest stworzeniem stadnym i czasem potrzebuje by go przytulić (choćby wirtualnie) i powiedzieć: współczuję Ci, nie masz lekko. Tu nie chodzi o biadolenie, ale zrozumienie u innych. To właśnie autorka od nas otrzymała. Oczywiście, że otrzymała jeszcze kilka kąśliwych uwag i chybione śledztwo w sprawie rzekomego kłamstwa, ale cóż, zawsze trafi się ktoś z niskim poczuciem własnej wartości, który musi na czyiś plecach podbudować sobie w tani sposób własne ego. Takie życie, ot co.
            • misiowamama-2 Re: joshimo 29.12.11, 14:38
              ot co...:-)
            • kingusia1974 Re: joshimo 29.12.11, 19:23
              Wlasnie tak sobie uswiadomilam, odpieram ataki jakiejs dziwnej istoty, ktora z paru zdan o moich tesciach wysnula cala historie o mojej rzekomej niezaradnosci. Krzyczy, tupie i oglasza jaka to ona jest zaradna jakby to w ogole kogos interesowalo. Zalosne.

              Twoj aniol masz racje, potrzebowalam takiego wirtualnego przytulenia. I dziekuje za to.
              • mama_myszkina Re: joshimo 29.12.11, 19:47
                kingusia1974 napisała:

                > Wlasnie tak sobie uswiadomilam, odpieram ataki jakiejs dziwnej istoty, ktora z
                > paru zdan o moich tesciach wysnula cala historie o mojej rzekomej niezaradnosci
                > . Krzyczy, tupie i oglasza jaka to ona jest zaradna jakby to w ogole kogos inte
                > resowalo. Zalosne.
                >
                > Twoj aniol masz racje, potrzebowalam takiego wirtualnego przytulenia. I dziekuj
                > e za to.

                Nie martw się. Ona jest tez najlepszym rodzicem, czemu daje wyraz na innym forum. Taki typ.
    • mamamisi2005 Re: tesciowie 29.12.11, 15:27
      bardzo wspólczuję, ja również mam tesciow egoistów - uwazaja, że wszystko im się należy, a od siebie nie daja nic
      trwa to od lat, wiec już się przyzwyczaiłam
      najbardziej zal mi mojego męża, dla którego to ciągle sprawa bardzo bolesna i trudna :(
      • kingusia1974 dziekuje 29.12.11, 19:30
        Dziekuje jeszcze raz wszystkim (prawie) za wsparcie, za propozycje pomocy, za to wirtualne przytulenie. Za to, ze uswiadomiliscie mi, ze czlowiek jednak ma prawo oczekiwac pomocy od rodziny i nie jest to tylko moje wewnetrzne niesmiale w sercu przekonanie.
        Zycze Wam wiele zdrowia i pomyslnosci w Nowym Roku.
        • mama_myszkina Re: dziekuje 29.12.11, 21:55
          kingusia1974 napisała:

          > Dziekuje jeszcze raz wszystkim (prawie) za wsparcie, za propozycje pomocy, za t
          > o wirtualne przytulenie. Za to, ze uswiadomiliscie mi, ze czlowiek jednak ma pr
          > awo oczekiwac pomocy od rodziny i nie jest to tylko moje wewnetrzne niesmiale w
          > sercu przekonanie.
          > Zycze Wam wiele zdrowia i pomyslnosci w Nowym Roku.

          Dziekuję i wzajemnie :) No i zdrowia dla męża życzę, jeszcze dodam.
          • alice092009 Re: dziekuje 30.12.11, 10:27
            Rzadko się tu udzielam, raczej czytam, ale teraz nie wytrzymałam. Najczęściej nie zgadzam się z Joshimą... z różnych powodów ;),ale teraz przesadziłyście. Naskoczyłyście na nią bez powodu, bo co? Bo nie pogłaskała autorki po główce, ale dała jej konkretne rady? I kto tu komu zarzuca kłamstwo? Faktycznie, autorka ma bardzo ciężko, teściowie szkoda gadać - ludzie bez serca, ale oni się nie zmienią! Można ponarzekać oczywiście,ale trzeba sobie jakoś poradzić bez nich. Są różne rozwiązania - opiekunka, wynajęcie pokoju/hotelu w miejscowości gdzie mąż ma zabieg, poza tym nie wierzę, że w szpitalu nie ma ustronnego miejsca do karmienia dziecka. Też karmiłam w różnych miejscach - nie dlatego, że tak chciałam, ale dlatego, że musiałam, bo głodne było moje dziecko. A mam wrażenie, że autorka od razu odrzuca większość propozycji i przyjmuje pozycję ofiary.
            • sabciasal Re: dziekuje 30.12.11, 10:31
              to było też do mnie to odpowiadam.
              joshima nie dała żadnej rady, poza propozycją zapytania pielęgniarki o ustronne miejsce do karmienia.

              • joshima Re: dziekuje 30.12.11, 11:04
                Nieuważnie czytałaś.
            • mama_myszkina Re: dziekuje 30.12.11, 12:17
              alice092009 napisała:

              > Rzadko się tu udzielam, raczej czytam, ale teraz nie wytrzymałam. Najczęściej n
              > ie zgadzam się z Joshimą... z różnych powodów ;),ale teraz przesadziłyście. Na
              > skoczyłyście na nią bez powodu, bo co? Bo nie pogłaskała autorki po główce, ale
              > dała jej konkretne rady? I kto tu komu zarzuca kłamstwo? Faktycznie, autorka m
              > a bardzo ciężko, teściowie szkoda gadać - ludzie bez serca, ale oni się nie zmi
              > enią! Można ponarzekać oczywiście,ale trzeba sobie jakoś poradzić bez nich. Są
              > różne rozwiązania - opiekunka, wynajęcie pokoju/hotelu w miejscowości gdzie mąż
              > ma zabieg, poza tym nie wierzę, że w szpitalu nie ma ustronnego miejsca do kar
              > mienia dziecka. Też karmiłam w różnych miejscach - nie dlatego, że tak chciałam
              > , ale dlatego, że musiałam, bo głodne było moje dziecko. A mam wrażenie, że aut
              > orka od razu odrzuca większość propozycji i przyjmuje pozycję ofiary.

              Naskoczyła to Joshima na Autorkę wątku.
              • alice092009 Re: dziekuje 30.12.11, 12:46
                A gdzie? Bo ja zauważyłam coś zupełnie przeciwnego:

                "Widze joshimko , ze rzeczywiscie nie masz zielonego pojecia o czym piszesz, ale to kompletnie zielonego. Nawet jesli masz dziecko to NIGDY go piersia nie karmilas. Tylko karmiaca kobieta wie co to karmic publicznie, ew. ... znalezc ustronne miejsce w miejscu publicznym. Smiechu warta moja droga, albo raczej zalosna ta twoja pisanina. Nie wysilaj sie wiecej. Zostaw te swoje wypociny dla siebie."
                • kingusia1974 alice 30.12.11, 14:45
                  Czyli powinnam zachowac stosowna pokore w odpowiedzi na ataki zaradnej joshimki? To masz na mysli?
            • kingusia1974 Re: dziekuje 30.12.11, 14:37
              Bo np. oskarazala mnie o niezaradnosc, ktora wywnioskowala z paru zdan o tesciach. Choc w rzeczywistosci pewnie jestem bardziej zaradna niz ona, przynajmniej mam prawo jazdy i samochod z ktorym ze zacytuje joshime moge posadzic swoje cztery litery.
        • esteraj Re: dziekuje 30.12.11, 11:22
          kingusia1974 napisała:
          > Dziekuje jeszcze raz wszystkim (prawie) za wsparcie, za propozycje pomocy, za t
          > o wirtualne przytulenie. Za to, ze uswiadomiliscie mi, ze czlowiek jednak ma pr
          > awo oczekiwac pomocy od rodziny i nie jest to tylko moje wewnetrzne niesmiale w
          > sercu przekonanie.

          Nie wiem, czy człowiek ma prawo oczekiwać czegokolwiek od drugiego człowieka.
          Niespełnione oczekiwania rodzą niepotrzebny żal. To jest zła emocja, która nie uczyni Ciebie lepszym człowiekiem. Jeśli pozwolisz rozrastać się temu żalowi w Twoim wnętrzu, będzie rodzić się potem niechęć i agresja. Po co Ci to?
          Twój żal niczego nie zmieni.
          Nie rozwiąże on kłopotliwych wyjazdów z chorym mężem i karmiącym dzieckiem.
          Joshima chciała Ci uświadomić, że zasadą panującą w tym świecie jest liczenie na samego siebie.
          Co by było, gdyby nie było Twoich teściów. Tak czy inaczej byłabyś skazana na siebie.
          Dobrze jest mieć w kimś pomoc i oparcie, ale nie można tego wymagać na siłę i ustawiać się w pozycji roszczeniowej.
          Postawa Twoich teściów nie przynosi im chluby ani pochwał. Jednak to ich życie i ich wybory.

          W pierwszym poście napisałaś:

          Mialam i mam z nimi dobry kontakt. Zaczelo sie psuc ostatnio.
          (...) Tesciowa nigdy nie zaproponowala pomocy przy dziecku. Gdy ja raz poprosilismy bo musielismy jechac do szpitala, to owszem zostala, choc juz o 15.oo dzwonila z pytaniem kiedy wracamy.

          Nie jest to fajne, gdy ktoś pomaga z łaski, ale jeśli pomoc teściów jest tak bardzo niezbędna, to może jednak zamiast unosić się honorem należało poprosić jeszcze raz, uświadamiając powagę sytuacji.
          Oczywiście nic na siłę. Jeśli ostentacyjnie odmówiliby, to trudno. Mogłabyś wtedy powiedzieć, że jest Ci bardzo przykro z tego powodu, że liczyłaś na nich, że to utrudni Ci bardzo sprawę.
          Nie powinnaś jednak dopuszczać do siebie złości.
          Jest to bardzo trudne, kiedy w środku aż się gotuje, wiedz jednak, że to niczemu nie służy.
          Czy nie zastanawiałaś się, że może oni też chowają w sobie jakiś ukryty żal?
          Trzeba było się zapytać dlaczego nie chcą Wam pomóc.
          Nie ma to jak klarowność sytuacji.
          • kingusia1974 esteraj 30.12.11, 14:43
            Niestety nie chcialam o tym pisac, ale to nie tylko honor, a wlasnie to co rzekomo tak strasznie 'zaradna" johima chciala mi uswiadomic tzn. swaidomosc, ze oni sie nie zmienia.Przekonalo mnie o tym doswaidczenia siostry meza w proszeniu o pomoc nad drugim dzieckiem podczs gdy pierwsze umieralo w szpitalu. Nie bede rozpisywac sie w szczegolach co zrobili tej dziewczynie choc klawisze mnie swedza, ale po tym co zrobili, wiem na 100 procent, ze zrezygniowanie z honoru nic nie pomoce. Ci ludzie sie nie zmienia. I zadna joshima nie musi mi tego uswaidamiac. No chyba, ze chce glosno poifnormowac wszystkim wszem i wobec jaka to ona jest zaradna i wspaniala.
            • esteraj Re: esteraj 30.12.11, 15:12
              Smutne jest to co piszesz, tzn., że tacy ludzie istnieją i tak się zachowują.
              Ciekawe, co by było, gdybyś rzeczywiście zapytała się ich o powody takiego zachowania.
              Dlaczego tak postępują, co nimi kieruje, jaki mają cel, czy nie zdają sobie sprawy jak krzywdzą swoje dzieci?
              Takie pytania zadawaj bez zbędnego żalu i złości. Pokaż, że jesteś ponad to, że mimo wszystko dajecie sobie radę, a ich zachowanie jest po prostu przykre.
              Skoro byłaś z nimi w dobrych stosunkach, to chyba widziałaś w nich ślady człowieczeństwa.

              Z joshimą to była taka Wasza przepychanka, by udowodnić swoje racje. Ona, że mimo wszystko można dać sobie radę, Ty, że masz prawo mieć żal do teściów.
              Najważniejsze, że wiesz, że na siłę nikogo nie zmienisz.
              Jesteś zdana na siebie i na wolę dobrych ludzi, tacy zawsze znajdą się w potrzebie.
              Szczerze współczuję trudnego czasu.
              • mama_myszkina Re: esteraj 30.12.11, 19:14
                Ale Ty uważasz,że tacy ludzie na pytanie, dlaczego tak sie zachowują dokonują wnikliwej samoanalizy?

                Cechą osobowości narcystycznej i egoistów jest właśnie brak zdolnosci do samoanalizy. Moja teściowa jest taka sama i zawsze się znajdzie powód, np taki, że ją głowa boli, bo jej syn (mój mąż) zawiódł jej oczekiwania itp. (bo jej zdaniem powinien zarabiac więcej mimo, że zarabia naprawdę nieźle) Tacy ludzie mają powody, których osoba o innym 'zaprogramowaniu' nie pojmie. Lepiej machnąc ręką i inwestować w inne relacje, np. z siostrą męża.
                • kingusia1974 Re: esteraj 31.12.11, 10:48
                  Tez niestety mam wrazenie, ze tesciowie nie sa zdolni do zrozumienia, ze cos jest nie halo. Siostra meza miala z nimi jeszcze gorsza przeprawe, nasza do pikus w porownaniu z nia. A potrafili wyciac jej taki numer, ze nawet mnie ktora juz niczego dobrego nie oczekuje z ich strony szczeka opadla. Bo wiekszosc ludzi w takiej sytuacji jak ona byla zupelnie obcemu by pomogla a co dopiero rodzice. Byla miedzy nimi nawet wielka awantura, ktora do niczego nie doprowadzila ... jak widac po naszym przykladzie. Jesli nie wzrusza ich umierajaca wnuczka to ... chyba nic nie jest ich w stanie wzruszyc.
                  Prawda jest taka, ze dopuki nie znajde zaufanej opiekunki bede dalej wozic dziecko do tego szpitala i liczyc na dobroc personelu (ktora zreszta otrzymuje prawie zawsze). Karmic piersia powoli przestaje, wiec lada dzien odpadnie problem odciagania mleka w kibelkach. A najbardziej bym chciala zeby maz wyzdrowial. Gorzej jak operacja sie nie uda. Odpukac.
                  Racja, z joshima byla to bezsensowna przepychana, powinnam byla w ogole nie reagowac na nia od pierwszej jej wypowiedzi. Niestety nei rozpoznalam odrazu, ze to taki typ, ktory musi cos udowodnic, nawet jak sie go o to nie prosi. Niepotrzebne to bylo.
                  Zycze wszsytkim Szczesliwego Nowego Roku.
                  • konwalka Re: esteraj 31.12.11, 13:20
                    nie wiem, jakie zacmienie umysłu trzeba miec, zeby kobicie kazac siedziec cały dzien w szpitalu
                    pomijajac kwestie bakteriologicznem to chlopu trzeba chyba po zabiegu cos podadc, wytrzec, isc pytac, podniesc, nie wiem
                    jak ma to robic lapiac ruchliwego niemowlaka?
                    ale spoko, od matek-polek tego wlasnie sie oczekuje
                    ze ogarna wszystko aligancko, jeszcze z miotła w dupie, zeby przy okazji pozamiatała
                    • joshima Re: esteraj 31.12.11, 15:31
                      konwalka napisała:

                      > nie wiem, jakie zacmienie umysłu trzeba miec, zeby kobicie kazac siedziec cały
                      > dzien w szpitalu
                      Ale właśnie chodzi o to, że to autorka wątku twierdzi, że musi, tylko nie potrafi wyjaśnić dlaczego.
                      • kingusia1974 joshima 01.01.12, 02:44
                        Joshimko, jak moj watek sie kiedys skonczy, i odczujesz pustke oraz lek separacyjny to proponuje prawo jazdy zrobic i autko kupic, na tym twoim odludziu. Bedziezs bardziej wiarygodna, bo jak narazie to wyglada to troche na "zaradnosc inaczej".
                        • joshima Re: joshima 01.01.12, 20:32
                          Nie martw się o mnie. Od tamtego czasu dorobiłam się i auta i prawa jazdy. To nic wielkiego.
                          • kingusia1974 Re: joshima 02.01.12, 23:54
                            Fakt, nic wielkiego, ale jak widac nie dla ciebie, skoro zajelo ci to tyle czasu, ze az musialas sie pochwalic, jak to wspaniale sobie w tym czasie poradzilas.
                            Co ty zrobisz jak pewnego dnia trzeba sie bedzie wreszcie oddessac od tego watku?Jak nie prawo jazdy to moze inna terapia zastepcza.
                      • misiowamama-2 Re: esteraj 02.01.12, 10:24
                        może po prostu kocha swojego męża... Nie pomyślałaś o tym?
                        • joshima Re: esteraj 02.01.12, 10:49
                          Pomyślała, ale jak się jest w trudnej sytuacji to czasem trzeba z czegoś zrezygnować. Wszak chodzi o dziecko, które też zapewne kocha.
                          • misiowamama-2 Re: esteraj 02.01.12, 13:26
                            tak. I jak widać próbuje to pogodzić...
                    • saraanna Re: esteraj 31.12.11, 15:39
                      konwalka napisała:
                      > ale spoko, od matek-polek tego wlasnie sie oczekuje
                      > ze ogarna wszystko aligancko, jeszcze z miotła w dupie, zeby przy okazji pozami
                      > atała

                      No nie przesadzaj ,mowimy o szpitalu w Holandii,gdzie opieka jest zupelnie inna niz w Polsce i od robienia przy chorym jest personel, a nie rodzina.Poza tym w kazdym szpitalu jest restauracja i miejsce gdzie mozna odpoczac i kacik dla matki z dzieckiem.Autorka sama pisala,ze na tesciow nie ma co liczyc i owszem ma prawo byc rozzalona,ale w ten sposob niczego nie rozwiaze.
                      Do autorki - moze macie jakis przyjaciol ,ktorzy moga wam pomoc,albo maz sam moze pojechac rano pociagiem lub autobusem,a ty dojedziesz z dzieckiem wieczorem.Rozwiazan jest duzo ,a tesciow olej,jezeli wiesz jacy oni sa juz od dawna.Pewnych rzeczy sie nie przeskoczy,wiec nalezy olac i sprobowac znalezc inne rozwiazanie.
                      Mam nadzieje,ze operacja sie uda i maz wyzdrowieje,wtedy swiat stanie sie jasniejszy,bo mysle,ze teraz jestes w duzym stresie i dlatego ta sytuacja moze cie przerastac.
                      • kingusia1974 Re: esteraj 01.01.12, 02:38
                        Prawde mowiac, to nie liczylam na jakies pomysly w rozwiazaniu mojego problemu, bo trudno trafic na dobre rozwiazana nawet najbardziej zyczliwemu jesli nie zna sytuacji. A my i tak bedziemy organizowac nasze wyjazdy pewnie kazdy inaczej w zaleznosci od okolicznosci. A pomysl z ew. dojazdem po odbior meza, moze podczs koregos wyjadu okazac sie zbawienny. Dzieki.
                        Ja tez bardzo licze na to, ze operacja sie uda. Bo to byloby najlepsze rozwiazanie.
                        • misiowamama-2 Re: esteraj 02.01.12, 10:27
                          A może pokaż teściom te pościki :-P. Może jak poznają zdanie postronnych, obcych osób to coś zmieni? Chętnie zobaczyłabym ich miny, hihi.
                          Mężowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a Tobie dużo wytrwałości i wiele życzliwych osób wokół siebie.
                          pozdrawiam
                          • saraanna Re: esteraj 02.01.12, 12:01
                            misiowamama-2 napisała:

                            > A może pokaż teściom te pościki :-P. Może jak poznają zdanie postronnych, obcyc
                            > h osób to coś zmieni? Chętnie zobaczyłabym ich miny, hihi.

                            pokazac moze,tylko nie sadze aby Holendrzy zrozumieli po polsku :D
                            • misiowamama-2 Re: esteraj 02.01.12, 13:27
                              nio tak... :-D zapomniałam... no to tłumacza trzeba;-)
                              • verdana Re: esteraj 02.01.12, 17:10
                                Czytam, czytam i włosy mi stają dęba na głowie.
                                Bo obraz - oczywiscie nie we wszystkich postach- jawi się taki. Rodzina nie jest od tego, zeby sobie pomagać, nawet w dramatycznych sytuacjach. Kazdy ma obowiązek radzić sobie absolutnie sam i jedyna własciwą postawą jest nie oczekiwać niczego, nawet od najbliższych. Rodzice dorosłych dzieci nie mają obowiązku pomoc synowi, nawet ciężko choremu, bo mają hobby. Matka z malutkim dzieckiem może uznać, ze cięzko chory mąż nie musi otrzymać wsparcia , sam sobie pojedzie do szpitala, co to dla chorego,zdenerwowanego człowieka, ostatecznie nie po to się ma zonę, aby wspierała. Tyle, ze jakos to się nie składa - jesli dziecko jest najwazniejsze, to chyba dorosłe też będzie wazne?
                                Pytanie za 100 punktów - po cholerę komukolwiek rodzina, skoro jest tylko obciążeniem?
                                Tesciowie to skończone sq... Nie chodzi tu o brak pomocy, tylko o brak elementarnych uczuć do własnego dziecka. I prosze mi nie mówic,z e są starzy - te sq.. są o pare lat starsze ode mnie.
                                • saraanna Re: esteraj 02.01.12, 18:32
                                  To co proponujesz,wziac karabin i zmusic tesciow autorki do pomocy wlasnemu synowi :P
                                  Nikt nie pisze,ze tesciowie sa w porzadku ,bo nie sa ,natomiast to nie rozwiazuje problemow autorki ,dlatego powinna poszukac rozwiazan gdzie indziej ,a tesciami nie zawracac sobie glowy.Poza tym majac male dziecko,autorka tez jest ograniczona ,dlatego musi kombinowac jak to wszystko ogarnac.Niemowlak to nie pluszak,ktorego mozna odlozyc na polke,jadac tak daleko do szpitala ,musi wziac pod uwage rowniez dziecko ,wiec nie pisz ,ze nie udziela wsparcia mezowi ,bo stara sie jak moze znalezc jak najlepsze rozwiazanie i maz tez musi to zrozumiec.
                                  ------
                                  Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
                                  • verdana Re: esteraj 02.01.12, 18:38
                                    Problemem Autorki nie jest zapewnienie pomocy sobie i mężowi, bo jakoś sobie radzi. problemem są tesciowie, którzy sa roszczeniowi, a wasnego syna mają gdzieś - jeśli Autorka choć trochę kocha meża, to sytuacja jest dla niej niekomfortowa. I nie bylo tu zadnych próś o radę - ale pytanie, czy tesciowie są w porzadku.
                                    Nie są to mało powiedziane.
                                    Karabin w tym wypadku bylby nie od rzeczy. Reszty postu - czyli opieki nad dzieckiem i sprawy wsparcia - raczej nie zrozumiałaś.
                                    • joshima Re: esteraj 02.01.12, 20:58
                                      verdana napisała:

                                      > Problemem Autorki nie jest zapewnienie pomocy sobie i mężowi, bo jakoś sobie ra
                                      > dzi. problemem są tesciowie, którzy sa roszczeniowi
                                      Tylko, że jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu to przejście nad tym faktem do porządku dziennego. Rozczulanie się nad tym i rozpamiętywanie nie jest konstruktywne i niczego nie wnosi.
                                      • kingusia1974 joshimko 03.01.12, 00:22
                                        Joshimko, fakt, rozczulanie to moj problem. Na ten przyklad rozczulam sie nad toba, bo jak ty sobie poradzisz bez tego watku. Jak opanujesz pustke emocjonalna po zakonczeniu watku. Ale kazdy by sie na moim miejscu rozczulil. Taka juz jestem rozczulajaca.
                                    • kingusia1974 verdana 03.01.12, 00:07
                                      verdano, masz swieta racje. Przeczytalam sobie jszcze raz moj post i dokladnie pisalam to co mialam w sercu. Nie chodzilo mi o pomysly na rozwiazanie sprawy, bo tak na prawde nikt poza mna nie zna okolicznosci. Nikt lepiej niz ja mimo najlepszych checi nie znajdzie na odleglosc bez znajomosci specyiki lepszych rozwiazan.
                                      Bylam zla na tesciow, a jestem osoba dosc impulsywna, i po prostu powinnam w kwestii emocji zawsze zasiegac opinii obiektywnej.
                            • kingusia1974 Re: esteraj 02.01.12, 23:58
                              Mozna zawsze przetlumaczyc. Kiedys pomyslalam, ze jak nadarzy sie okazja ibedziemy wspolnie z cala rodzina meza (przede wszsytkim rodzicami tesciowej) to pozwole sobie grzecznie wyglosic opinie, ze bardzo zaluje , ze mieszkam tak daleko od Polski, od rodziny, bo moaj rodzina, matka na pewno by mi pomogli w trudnych sytuacjach, a tak tu w Holandii nie mam na kogo liczyc. Rodzice tesciowej sa inni, choc tez Holendrzy. Gdyby oni wiedzieli, co wyprawia ich corka, to zcala pewnoscia nie pomineli by tego milczeniem.
                              • mojazima Re: esteraj 03.01.12, 00:46
                                kingusia1974 napisała:
                                > Rodzice tesciowej sa inni, choc tez Holendrzy.
                                > Gdyby oni wiedzieli, co wyprawia ich corka, to zcala
                                > pewnoscia nie pomineli by tego milczeniem.

                                A może poprosisz dziadków męża o pomoc. Na pewno nie odmówią. Pewnie trudno będzie im zająć się maleńkim dzieckiem ale mogą być przy wnuku kiedy będzie w szpitalu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka