no.ga
15.04.12, 23:25
Proszę o poradę w mojej sprawie. Męża znam od 10 lat, a od trzech jesteśmy małżeństwem. Od początku znajomości jeszcze ze sobą nie mieszkaliśmy (mąż kilka lat pracował poza miejscowością, w której mieszkał). Od roku budujemy nasz dom, w którym mamy razem zamieszkać. Póki co oboje nie mamy zbyt dobrych warunków mieszkaniowych aby mieszkać razem, więc najczęściej spędzam u niego jedynie weekend. Ale to nie o tym chciałam napisać.
Od pewnego czasu zauważyłam, że mąż zaczął się dziwnie zachowywać. W końcu poszperałam w jego komórce i znalazłam kilka smsów do jakiejś dziewczyny. W sumie nic strasznego tam nie było, ale mnie się zapaliła czerwona lampka... Zaczęłam go obserwować... Znajomość rzeczywiście przybierała znamiona flirtu, może nawet małego romansu. Pocieszający był fakt, że owa dziewczyna mieszka dość daleko. Ale to mnie nie uspokoiło. Zalogowałam się również do jego profilu w grze w której ją właśnie poznał. Tam już wiadomości były oczywiste: "może nawet chciałbym coś kombinować, ale statystycznie nie ma szansy.. się tak okłamujemy.. i kochamy wirtualnie, ale dobrze mi się z Tobą gada..", ale dziewczyna nie dała za wygraną i dalej tak flirtowali. Padło nawet "koffam Cię" ze strony mojego męża. Próbowałam z mężem rozmawiać i wypytywać kto to jest, bo widzę że coś za często gadają i smsują. Mąż tylko odburknął, że to tylko koleżanka, że jest z daleka i nie mam się o co martwić. Nie dałam wiary. Kilka razy nawet o to się pokłóciliśmy bo przeczytałam w jego komórce smsa: Tęsknię bardzo, odezwij się...
Przed świętami byliśmy u znajomych i ja rzuciłam jakąś aluzję do tego "tęsknię". Na widok miny zdziwienia znajomych mąż się uśmiechnął i rzucił na odczepkę: przecież tu nie przyjedzie...
Po powrocie do domu, mąż był w łazience a tu nagle telefon od niej (było już po 22). Odebrałam, zapytała o męża a ja tylko odpowiedziałam że zajęty i czy mam coś przekazać. Nie chciała i rozłączyła się. Mężowi nic nie powiedziałam o telefonie, a po chwili mąż pytał czy odebrałam. Ja na to że tak, ale nic złego jej nie powiedziałam, a ona nic nie chciała przekazać. Pytałam czy to taki problem, a on stwierdził że co ona teraz sobie pomyślała, że może nie wiedziała że on ma żonę i jak teraz sobie zrobi krzywdę to co?? Mąż nie przyznał się że jest żonaty!!!
Nawet napisał do NIEJ że szkoda że wcześniej nie napisała, że w święta będzie sama to spotkali by się w połowie drogi "na neutralnym gruncie"
W święta natomiast ONA i jedna z jej koleżanek odnalazły jego profil na faceboku i wysłały mu zaproszenia. Mąż miał ustawiony w profilu status, że jest w związku małżeńskim ze mną.
Jedna z nich (koleżanka) się zdziwiła i o mnie zapytała, a on stwierdził "żona? jaka żona, to jest niby żona, na odczepkę przed laskami".
Natomiast ONA na tę informację rozpoczęła lament, że została oszukana i że już chciała do niego jechać a tu taka informacja. Tę informację mój mąż skomentował tylko tyle że się nie będzie tłumaczył i tyle.
Myślałam, że wszystko się skończyło. Ale on dalej brnie... Skasował informację o mnie na FB a koleżance odpisał że mieszka sam, a że z żoną nie żyje..
To mnie dobiło. Teraz już nie wiem co robić. Wszelkie próby rozmowy na ten temat kończą się kłótnią, że nic się nie dzieje, że się czepiam. Mąż nie wie że ja to wszystko przeczytałam, a ja nie wiem jak mu o tym powiedzieć, bo po odebraniu telefonu i przeczytaniu smsa już rozpętał wielką aferę.
Mimo wszystko bardzo mi na nim zależy, ale nie wiem co z tym zrobić.
Myślałam, że z czasem sobie daruje, albo że to tylko wirtualna gierka, ale on ciągle się z nią kontaktuje i wysyła jej swoje fotki....
Napisałam maila, w którym wszystko opisałam, że o wszystkim wiem, że czytałam ego rozmowy i że bardzo mi na nim zależy, ale boję się że tym tylko jeszcze pogorszę sytuację..
Wiem, że przydługie, ale chciałam szczegółowo opisać sytuację.. Proszę o jakąś poradę.. Z góry dziękuję..