Dodaj do ulubionych

Mąż się zakochał przez internet...

15.04.12, 23:25
Proszę o poradę w mojej sprawie. Męża znam od 10 lat, a od trzech jesteśmy małżeństwem. Od początku znajomości jeszcze ze sobą nie mieszkaliśmy (mąż kilka lat pracował poza miejscowością, w której mieszkał). Od roku budujemy nasz dom, w którym mamy razem zamieszkać. Póki co oboje nie mamy zbyt dobrych warunków mieszkaniowych aby mieszkać razem, więc najczęściej spędzam u niego jedynie weekend. Ale to nie o tym chciałam napisać.
Od pewnego czasu zauważyłam, że mąż zaczął się dziwnie zachowywać. W końcu poszperałam w jego komórce i znalazłam kilka smsów do jakiejś dziewczyny. W sumie nic strasznego tam nie było, ale mnie się zapaliła czerwona lampka... Zaczęłam go obserwować... Znajomość rzeczywiście przybierała znamiona flirtu, może nawet małego romansu. Pocieszający był fakt, że owa dziewczyna mieszka dość daleko. Ale to mnie nie uspokoiło. Zalogowałam się również do jego profilu w grze w której ją właśnie poznał. Tam już wiadomości były oczywiste: "może nawet chciałbym coś kombinować, ale statystycznie nie ma szansy.. się tak okłamujemy.. i kochamy wirtualnie, ale dobrze mi się z Tobą gada..", ale dziewczyna nie dała za wygraną i dalej tak flirtowali. Padło nawet "koffam Cię" ze strony mojego męża. Próbowałam z mężem rozmawiać i wypytywać kto to jest, bo widzę że coś za często gadają i smsują. Mąż tylko odburknął, że to tylko koleżanka, że jest z daleka i nie mam się o co martwić. Nie dałam wiary. Kilka razy nawet o to się pokłóciliśmy bo przeczytałam w jego komórce smsa: Tęsknię bardzo, odezwij się...
Przed świętami byliśmy u znajomych i ja rzuciłam jakąś aluzję do tego "tęsknię". Na widok miny zdziwienia znajomych mąż się uśmiechnął i rzucił na odczepkę: przecież tu nie przyjedzie...
Po powrocie do domu, mąż był w łazience a tu nagle telefon od niej (było już po 22). Odebrałam, zapytała o męża a ja tylko odpowiedziałam że zajęty i czy mam coś przekazać. Nie chciała i rozłączyła się. Mężowi nic nie powiedziałam o telefonie, a po chwili mąż pytał czy odebrałam. Ja na to że tak, ale nic złego jej nie powiedziałam, a ona nic nie chciała przekazać. Pytałam czy to taki problem, a on stwierdził że co ona teraz sobie pomyślała, że może nie wiedziała że on ma żonę i jak teraz sobie zrobi krzywdę to co?? Mąż nie przyznał się że jest żonaty!!!
Nawet napisał do NIEJ że szkoda że wcześniej nie napisała, że w święta będzie sama to spotkali by się w połowie drogi "na neutralnym gruncie"
W święta natomiast ONA i jedna z jej koleżanek odnalazły jego profil na faceboku i wysłały mu zaproszenia. Mąż miał ustawiony w profilu status, że jest w związku małżeńskim ze mną.
Jedna z nich (koleżanka) się zdziwiła i o mnie zapytała, a on stwierdził "żona? jaka żona, to jest niby żona, na odczepkę przed laskami".
Natomiast ONA na tę informację rozpoczęła lament, że została oszukana i że już chciała do niego jechać a tu taka informacja. Tę informację mój mąż skomentował tylko tyle że się nie będzie tłumaczył i tyle.
Myślałam, że wszystko się skończyło. Ale on dalej brnie... Skasował informację o mnie na FB a koleżance odpisał że mieszka sam, a że z żoną nie żyje..
To mnie dobiło. Teraz już nie wiem co robić. Wszelkie próby rozmowy na ten temat kończą się kłótnią, że nic się nie dzieje, że się czepiam. Mąż nie wie że ja to wszystko przeczytałam, a ja nie wiem jak mu o tym powiedzieć, bo po odebraniu telefonu i przeczytaniu smsa już rozpętał wielką aferę.
Mimo wszystko bardzo mi na nim zależy, ale nie wiem co z tym zrobić.
Myślałam, że z czasem sobie daruje, albo że to tylko wirtualna gierka, ale on ciągle się z nią kontaktuje i wysyła jej swoje fotki....
Napisałam maila, w którym wszystko opisałam, że o wszystkim wiem, że czytałam ego rozmowy i że bardzo mi na nim zależy, ale boję się że tym tylko jeszcze pogorszę sytuację..
Wiem, że przydługie, ale chciałam szczegółowo opisać sytuację.. Proszę o jakąś poradę.. Z góry dziękuję..
Obserwuj wątek
    • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 15.04.12, 23:41
      Eghm,

      więc tak, pytanie kluczowe: ile macie lat?

      Od tego zależy co dalej mogę Ci napisać.
      • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 15.04.12, 23:54
        Aż wstyd napisać... ja mam 30, mąż 37
        • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:05
          Z opisu trudno wywnioskować, ale zgaduję, że dzieci chyba nie macie?
          • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:06
            Nie mamy.
            • anula36 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:10
              to co was laczy tak naprawde? dzieci nie macie, razem nie mieszkacie. Papierowe malzenstwo.
              Pytanie na ile maz chce zawalczyc o was jako rodzine.Ja bym zazadala natychmiastowego zerwania kontaktow z ta laska, a jesli teog nie zrobi to masz jasnosc z kim chce w tym nowym domu zamieszkac.
            • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:26
              Uff.

              No to w sumie luz.

              Po 1. Zbierasz, kopiujesz, zgrywasz, fotografujesz, archiwizujesz wszystkie tresci, ktore dotychczas przeczytałaś, robisz print screeny i inne takie cuda. Trzymasz na zewnetrznym nosniku najlepiej poza domem.

              Po 2. Przygladasz sie swojemu zyciu (swojemu, nie WASZEMU), ale swojemu. Czy ono istnieje? Czy masz swoja przestrzen? Przyjaciol,. bliskich, prace, zainteresowanie, obszar, w ktorym ty sama nadajesz swojemu zyciu, pardon za gornolotnosc, sens? Jesli tak - to super, jesli nie - na terapie krotkaterminowa / konsultacje kryzysowa z najlepszym psychologiem w miescie marsz.

              Po 3. Uzbrojona w poczucie, ze ten facet nie jest jedynym źródłem szczescia w Twoim zyciu, ze poza tym mężem/niemężem masz fajne życie w ogóle i sama jesteś fajną ogólnie rzecz biorąc facetką - podczas spokojnej rozmowy konfrontujesz go zewszystkimi faktami dotyczacymi znajomosci z ta funią. Nie wdajesz sie zupełnie w dyskusję skąd to wiesz i jakim prawem przeczytalas. Jak zdarta płyta nazywasz zdrade zdrada, klamstwo klamstwem, oszustwo oszustwem i szczeniactwo i tchorzostwo - jak wyzej. Nie sa to dla Ciebie wartosci, na ktorych chcesz budowac zwiazek z kimkolwiek, to nie jest Twoj pomysł na zycie i nie zamierasz sie pałowac przez kolejne lata z czlowiekiem, ktory Cie swiadomie krzywdzi. Proste.
              Ale - masz też świadomość, że ludzie popełniają błędy, ze każdy może się potknąć w życiu, że warto dawac szanse w imie czegos wiecej, byc moze w imie tego, co Was polaczylo a takze dlatego, ze chcesz miec pewnosc ze nie odwrocilas sie od meza po takim wyskoku od razu - jestes gotowa na przepracowanie wspolne tego kryzysu pod nastepujacymi warunkami:
              - otwarta konfrontacja z pania i przyznanie sie do oszukania jejże,
              - poinformowanie jej, ze owszem twoj mąż ma żonę i z nią mieszka
              - całkowite zerwanie z nia kontaktów.
              - jakiś wkład dobrej woli w wasza relacje
              - brak focha i gotowość do otwartości.

              Nie żądaj otwartego dostępu do komt, odhasłowanie profili, etc. Jesli mąż będzie dalej kombinował - dowiesz się i wyczujesz to dość szybko. Jesli zgodzi sie "powalczyc o was" - przyjmij to za dobrą monetę.

              Jesli nie dotrzyma umowy - pożegnaj sie, a zebrane dowody nielojalnosci - wykorzystasz w pozwie.

              Jesli na dzien dobry strzeli fochem, zaatakuje Cie i zruga za czytanie nieswojej poczty - j.w. pozegnaj sie, idz do tego swojego fajnego zycia bez niego, a zebrane dowody nielojalnosci wykorzystaj w pozwie.

              Mozesz jeszcze pominac wszystkie powyzsze punkty i pozegnac pana od razu, plakac bedzuiesz tyle samo, za to szybciej uwolnisz sie od pokreconego gościa, który ewidentnie nie dorósł do stałego związku.

              Pozdrawiam :)


              • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:31
                Aha!

                No i absolutnie od jutra: jesli macie wspolne konto - czesc swoich pieniedzy przelewasz na swoje prywatne oraz do czasu pi razy oko wyklarowania sie sytuacji - zamrazasz swoje inwestycje w ten Wasz wspolny dom. Moze sie okazac ze zyskasz pare ładnych niezatopionych tysi.

                Pozdr.
                • anula36 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:33
                  nat powinnas pisac poradniki jak sie rozstac z facetem i trzepac z tego gruba kase!
                  • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:37
                    tiaa ... doświadczenie to szkoła, w której lekcje drogo kosztują, ale podobno cudze, niestety, nikogo nie uczy.
                    • saga55-5 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:42
                      nat.wroclaw napisała:

                      > doświadczenie to szkoła, w której lekcje drogo kosztują, ale podobno c
                      > udze, niestety, nikogo nie uczy.

                      Piękne !!! :)
                      Święta prawda
                    • afrodytka82 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 18:55
                      nat.wroclaw napisała:

                      > tiaa ... doświadczenie to szkoła, w której lekcje drogo kosztują, ale podobno c
                      > udze, niestety, nikogo nie uczy.

                      Pozwolę sobie zapożyczyć ten cytat,jesli mogę :) GENIALNE !!!
              • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:39
                Dziękuję za odpowiedzi.
                nat.wroclaw - ad. Po 2. chyba tutaj mam problem. Ostatnio całe moje życie toczy się wokół budowy domu, załatwiania formalności kredytowych, banki, materiały budowlane i tutaj mam z tym problem, tym bardziej przy ostatnich wyskokach męża. Mam przyjaciół, ale niestety rzadko się z nimi spotykam. Generalnie to co się ostatnio dzieje odbiegło do kogoś takiego jak JA, ciężko mi się w tym odnaleźć. Wszystko teraz skupia się na budowie i akcji z funią.
                ad. Po 3. Oboje jesteśmy dość porywczymi osobami i szybko się denerwujemy, więc zamiast rozmowy zazwyczaj jest jedna wielka kłótnia nie na temat. Napisałam już list z opisaniem tego wszystkiego co wiem i że chciałabym abyśmy spróbowali naprawić to co się zepsuło. Jednocześnie boję się o "focha" bo tak na prawdę nie wiem czy mam do czego wracać póki co. Wiele razem przeszliśmy i nie chciałabym tego zaprzepaścić, choć wiem że trwać w czymś takim nie można...
                • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 00:52
                  napisz skąd jesteś albo od razu w osobnym wątku poproś Panią Agnieszkę o rekomendację psychoterapeuty w Twoim mieście.

                  1. Zostawiasz budowe domu - na napastliwe pierdy w stylu: gdzie do ch...a pana są wylewki, ktore miałas załatwic? Odpowiadasz zgodnie z prawda, ze postanowilas na chwile obecną wstrzymac budowe domu.

                  2. Idziesz na konsultację i umawiasz sie na przerobienie:
                  - braku życia poza budową / porywczym mężem.niemężem
                  - lęku przed fochem poddatusiałego cyber-lovelasa o gimnazjalnej predylekcji
                  - Twojego poczucia winy w związku z tym, że to ktoś inny dpuścił się co najmniej nielojalności
                  - poszukania jednak drogi powrotnej do kogoś takiego jak Ty.

                  3. Do czasu pi razy drzwi stanięcia na nogi zostawiasz temat i funi i budowy, robisz swoje, znajdujesz sobie angażujące hobby, odsypiasz, nadrabiasz kinowe zaległości, w ogóle dajesz sobie spoój z internetem. Czas troche poszukać konkatktu ze sobą. Mama daleko mieszka? Pojechać, zjeść u mamy zupę, wyciągnąć nogi, poprzytulać się, da się?

                  4. Wracasz do starego i realizujesz plan z poprzedniego maila.

                  5. No ;) Uszy do góry! Będzie dobrze, wyjdziesz z tego silna, pełna poczucia, ze przeszłaś cos trudnego i wygrałas te sytuacje. W takim sensie, ze wygrałas cenna wiedze o sobie, o Was o swoich mozliwosciach, o tym, ile jesteś w stanie wytrzymac i nie dac sie zlamac a takze o tym, gdzie sie pogubiła dawna, dobrze znana Ci (i tylko Tobie no.ga).
                  • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 01:04
                    Dziękuję jeszcze raz. Jestem z Bielska, z pewnością poszukam psychoterapeuty.

                    nat.wroclaw - dobrze się czyta Twoje punkty, są bardzo konkretne, chyba sobie na ścianę zawieszę bo masz rację.. Tak na prawdę to sama powinnam dojść do takich wniosków... rzeczywiście ze mną jest źle...
                    Obawiam się trochę, że jak odpuszczę sytuację z funią i zajmę się pkt 1 to sprawa może zajść za daleko a mimo wszystko chciałabym spróbować.
                    Proszę jeszcze o poradę... czy jak wyślę list lub położę mężowi przed oczy kartkę z tym co chciałabym powiedzieć to można to uznać jako "formę" rozmowy?
                    • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 01:13
                      Błagam Cie.

                      zruga Cie / wyśmieje / lub zacznie mydlić oczy a na boku będzie robił swoje, a Ty będziesz dalej usiłowała to skontrolować.

                      Ze względów prawnych zabezpiecz trochę dowodów.

                      Po drugie zajmij się sobą, zostaw starego.

                      Po trzecie niezależnie dokąd sprawy nie zabrną - póki nie odparcelujesz swojego życia - związek będzie kulał, a Ty w nim zawsze będziesz petentem.

                      Po czwarte, z czystej babskiej złośliwości zadzwoniłabym do funi z informacją, że jesteś żoną męża, i bynajmniej - mieszkacie razem oraz, ze budujecie razem dom. żadne "nie życzę sobie" żadne "zostaw nas w spokoju" wyłącznie informacja, ze jej internetowy romans nawiązała z żonatym facetem. Posra się w gacie - gwarantuję.

                      Po piąte, nie walcz o starego, jesli nie masz do czego ewentualnie odejść. Serio. Po pierwsze walka to wówczas nierówna pełna upokarzającej determinacji. Staje się w istocie walką o faceta a nie walką o WAS, wasz związek. Again, w takim ułożeniu stajesz się przedmiotem, nie podmiotem na równych prawach.


                      • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 01:21
                        Ok. Rozumiem.. chyba... muszę na pewno to przemyśleć. W sumie i tak mam bezsenną noc.
                        Jeszcze raz za wszystko dziękuję i pewnie się jeszcze odezwę.
                        Póki co dobrej nocy..
                        • nat.wroclaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 01:24
                          :)

                          Trzymaj się. I uszy do góry, naprawdę. Zaczyna się trudny, ale bardzo ważny i ughm.. pardon za słowo .. ale nie znajduję lepszego, ciekawy okres w Twoim życiu.
    • anka_cyganka35 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 08:56
      jak on jest teraz zakochany to Ty sie z nim nie dogadasz...
      • justynany Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 09:15
        nat.wroclaw - pieknie piszesz i zebym ja tak ciebie poczytala rok temu...
        to bym teraz nie miala roku w plecy...
        anka_cyganka35 masz absolutna racje!!! moj ex jak byl taki zakochany to pozwolil mi wyjechac z USA razem z naszym synkiem wiedzac ze byc moze juz go nigdy w zyciu nie zobaczy a teraz po roku straaaaasznie tego zaluje bo sie okazalo ze funia nie taka cudowna...
        • ada16 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 09:44
          i pamiętaj ,wybaczyć można tylko raz , jak wytnie podobny numer po raz drugi, to będzie pora na absolutny odwrót.
          Z czystej ciekawości - przez trzy lata nie byliście w stanie zorganizować wspólnego zamieszkania?
          Dopatrywałabym się przyczyn w tym właśnie osobnym zamieszkiwaniu, facet się nudzi .
          • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 11:44
            Nie bardzo mogliśmy sobie pozwolić na wynajem wspólnego mieszkania, bowiem wszystkie pieniądze pakowaliśmy i pakujemy w dom. Miała to być kwestia roku, ale jak to w życiu bywa.. przeciąga się..
            • anula36 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 12:06
              kwestia determinacji, mam znajomych ktorzy w czasie rmontu nowo zakupionego domu mieszkali pare tygodni w stodole kolo tegoz domu,zeby tylko byc razem.
              Myslze ze twojemu mezowi tak pasowalo, a funia nie jest pierwsza, tylko pierwsza przez ciebie odkryta.
            • zolza42 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 12:12
              Zostawny na chwilę tę netową dziunię.

              Jak znam się na mężczyznach - a znam się całkiem nieźle - uderzyło mnie to, że pan zrobił się taki dość bezczelny i asertywny. Takie zachowanie pana może mieć podłoże materialne, że się tak wyrażę.
              DlategopPrzede wszystkim - należy zabezpieczyć swoje własne roszczenia finansowe.
              Czyja jest działka na której stawiany jest dom?
              Bo jeśli działka jest własnością wyłączną pana zapisaną w KW na jego wyłączną własność - dom na niej stawiany JEST TAKŻE WYŁACZNĄ WŁASNOŚCIĄ PANA - choćby pan na budowę grosza nawet nie dał.
              Należy pozbierać faktury, dowody wpłat i przelewów na konto firm budowlanych, cały ten kram, który będzie świadczył o Twoim zaangażowaniu finansowym, co może być podstawą do ewentualnych roszczeń.

              W innym przypadku może się tak stać, że zamartwiając się arogancją męża, ściagjąc po opłotkach internetową dziunię - zakończysz za swoje pieniądze i swoją ciężką pracą budowę domu, do którego wprowadzi się Twój mąż z dziunią w ciąży.
              A Ty zostaniesz na lodzie, czego Ci ABSOLUTNIE nie życzę.

              KONIECZNIE idź do dobrego prawnika, aby Ci uzmysłowił, jakie masz prawa i co jest Twoje.
              • joanna35 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 12:34
                Już dawno nie czytałam tak konkretnego i wyważonego wątku. Gdyby jeszcze Autorka dała radę odłożyć na bok emocje i skorzystać z zawartych w nim rad.....
                • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 14:07
                  joanna35 - wiedz, że nie spałam prawie całą noc analizując to wszystko, ale nie da się ot tak po prostu odłożyć emocji na bok.. będę próbować, ale co z tego wyjdzie...?
                  • joanna35 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 15:25
                    Ja Cię wcale nie oceniam. Wiem, że to trudne, ale....towarzyszyłam koleżance, która miotała się osiem lat zanim złożyła pozew o rozwód i widziałam co się z nią wtedy działo. Obecnie jest po rozwodzie - jest jej trudno w sensie finansowym(ma dzieci), ale ogólnie dużo spokojniej niż w związku. A były mąż okazuje jej większy szacunek i bardziej angażuje się w sprawy dzieci niż wtedy kiedy byli razem.
            • ada16 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 12:43
              czyli każde z Was mieszka przy swoich rodzicach?, bo wynajem wspólny jest zazwyczaj tańczy niż 2 pojedyncze/
              jakoś chłodem wieje w tym małżenstwie
            • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 14:04
              Jeśli chodzi o kwestię finansową, dom i działka jest moja, w KW tylko ja widnieję, wszystkie faktury na mnie. Jedynie kredyt mamy wspólny.

              Dziękuję za wszystkie rady, porady, opinie. Powoli zaczynam je stosować, ale na przykład: obawiam się że nie dam rady najpierw zająć się sobą, poszukać dawną siebie, bo cała ta obecna sytuacja przytłacza mnie tak bardzo, że podświadomie nawet próbuję załatwić najpierw to.
              • zolza42 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 14:46
                No to czym się przejmujesz?
                Masz KOMFORTOWĄ sytuację.

                Nie masz teraz głowy do zdefiniowania siebie? No to zajmij się budową domu - JEST TYLKO TWÓJ. Męża tam nawet nie zameldujesz, przynajmniej tak długo, aż przestanie stroić Ci fochy.
                A może sama uznasz, że masz go dość, bo z tego, co napisałaś, mąż Cię nie szanuje.
                Obrzydliwe są jego kłamstwa o tym, że nic go z Tobą nie łączy i kombinowanie z dziunią za Twoimi plecami.
                A jak Cię tak ta dziunia męczy, to ją trochę podręcz telefonicznie i mailowo uświadamiając ją na temat kłamstw Twojego męża. Tylko z umiarem, bo Cię jeszcze dziunia o nękanie oskarży. No i może być już tak, że dziunia sobie Twojego męża upatrzyła i nic już nie pomoże. Dziunia pójdzie na całość. A mąż poleci jak na skrzydłach.
                Na ślepotę faceta nie ma rady.

                Ciesz się, że dzieci nie masz. Doszłoby Ci użeranie się o alimenty, spotkania męża z dziećmi w obecności dziuni i jej rodziny... szkoda słów.
                Masz pracę, będziesz miała dom - jeszcze będziesz szczęśliwa.
                I ułożysz sobie życie, ale na SWOICH WARUNKACH. Może z tym mężem, może z innym.
                • joanna35 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 15:30
                  Zołza a co ze wspolnotą majątkową? Nie będzie go musiała spłacic? Pytam, bo się na tym nie znam.

                  > A jak Cię tak ta dziunia męczy, to ją trochę podręcz telefonicznie i mailowo uś
                  > wiadamiając ją na temat kłamstw Twojego męża. Tylko z umiarem, bo Cię jeszcze d
                  > ziunia o nękanie oskarży. No i może być już tak, że dziunia sobie Twojego męża
                  > upatrzyła i nic już nie pomoże. Dziunia pójdzie na całość. A mąż poleci jak na
                  > skrzydłach.
                  > Na ślepotę faceta nie ma rady.

                  Szanse na to, że taka interwencja Autorki coś przyniesie są niewielkie. Po pierwsze kiedy panna sie poskarży , że żona ją nęka w panu odezwie się obrońca skrzywdzonych niewiniątek, a po drugie - nie będzie ta to będzie inna. Problem nie leży w "dziuni".
                  • zolza42 spłata 19.04.12, 10:58
                    Przepraszam, że nie odpisałam, ale zajęta byłam pracą - nie zawsze mam czas na forum.

                    Do podziałau pójdzie tylko wspólny dorobek. Dom nie, bo jest w calości na Autorkę. To mąż będzie musiał udowodnić fakturami, że cokolwiek do nieruchomości dołożył.
                    Reszta - do podziału. O ile jest co dzielić.
              • easyblue Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 18:49
                Banki nerwowo reagują na informacje o rozwodzie kredytobiorców. Zanim zaczniesz o nim myśleć zorientuj się po cichu, jak jest w Twoim banku /najlepiej popytać w necie/.
                • a_nonima Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 13:34
                  Nerwowo?
                  Mój bank nawet nie wie, że się rozwiodłam.
              • kropeczka455 Re: Mąż się zakochał przez internet... 16.04.12, 19:28
                no.ga napisała:
                > Jeśli chodzi o kwestię finansową, dom i działka jest moja, w KW tylko ja widnieję,
                > wszystkie faktury na mnie. Jedynie kredyt mamy wspólny.
                Nie ma znaczenia na kogo widnieje KW i faktury. Jesli kupiliscie dzialke i budowaliscie dom w trakcie trwania małzeństwa więc jest to wspólny wasz dorobek. Po rozwodzie dzielony bedzie na was dwoje. Chyba ze macie rozdzielność majatkową.
                • zolza42 Re: Mąż się zakochał przez internet... 19.04.12, 11:01
                  Ale jeśli działka jest własnością Autorki sprzed ślubu lub jest darowizną nawet po ślubie, ale WYŁACZNIE dla niej - to z całą pewnością nie podlega podziałowi ani spłacie - ani działka ani dom. Tak stanowi prawo polskie.
                  • trusia29 Re: Mąż się zakochał przez internet... 25.04.12, 21:15
                    "Ale jeśli działka jest własnością Autorki sprzed ślubu lub jest darowizną nawet
                    > po ślubie, ale WYŁACZNIE dla niej - to z całą pewnością nie podlega podziałowi
                    > ani spłacie - ani działka ani dom. Tak stanowi prawo polskie."

                    To coś mi chyba umknęło mimo 10-letniego prawniczego stażu zawodowego :) sa jeszcze przepisy o zwrocie nakładów z majątku wspólnego na majątek osobisty. Jeżeli autorka wątku nie ma rozdzielności majątkowej, nakłady na dom były wspólne to PODLEGAJĄ SPŁACIE.
              • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 14:25
                Rozwód to ostatnia ostateczność.
                Spróbuję zrobić co się da najpierw ze sobą, potem z mężem, potem z domem.
                Przy tym ostatnim mogę spać spokojnie bo działka też jest moja (darowizna przed ślubem).
                Jedynie kredyt zostaje wspólny i tu ewentualnie może być problem, ale póki co z tyym nic nie zrobię.
                • nutka07 Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 19:00
                  no.ga napisała:

                  > Rozwód to ostatnia ostateczność.

                  Pozostaje Cie tylko wspolczuc, ze w tym momencie tak uwazasz.
                  Zycze Ci zebys przejzala szybciej, niz zdazysz sie upodlic w tym wszystkim.
                  • nutka07 Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 19:07
                    *nim
                • jola-kotka Re: Mąż się zakochał przez internet... 18.04.12, 23:59
                  Z reguly nie opowiadam tej historii,ale to co napisalas poruszylo mnie.
                  Kilka lat temu zakochalam sie przez neta.
                  Po pierwsze odleglosc nie gra roli,jak ludzie chce zrobia wszystko,zeby sie spotkac.
                  Po drugie to co opisujesz to nie jest zadne zakochanie sie przez internet.
                  Twoj maz to zwykly flirciarz i takich panienek z fb bedzie mial jeszcze kilka,prawdopodobnie skonczy sie to wszystko na rozmowach na czacie i kilku esach czy telefonach.
                  Ktos kto zakochuje sie przez neta,zachowuje sie w bardzo specyficzny sposob.
                  Piszesz z kims od tak dla zabawy,po pewnym czasie to juz nie jest zabawa,spedzasz 80% czasu przed monitorem,zaczynasz tego potrzebowac,tesknisz za osoba z drugiej strony,nie rozstajesz sie z telefonem.
                  Z boku wyglada to jak uzaleznienie od obydwu tych mediow.
                  Nie z obecnym partnerem omawiasz np.chec zmiany samochodu,tylko z czlowiekiem,ktorego pokochalas.
                  Organizujesz spotkania,nie da sie ich ukryc,sa to wyjazdy na dluzej,pewnie jakos mozna,ale ja akurat ze swoim mezem gralam w otwarte karty,dzieki temu uniknelam sprawdzania kompa czy telefonu.
                  Zaczyna szwankowac,zycie intymne z mezem,kochasz i sypiasz z kims innym.
                  Nie chcesz zdradzac,ale wez pod uwage,ze opisuje to od strony kobiety.
                  Druga strona nawet jesli bardzo nie chcesz musi sie zorientowac,nagle nie kladziesz sie co wieczor do malzenskiego lozka,siedzisz z laptopem,nie da sie inaczej to jest silniejsze od ciebie,esow dostajesz 50 dziennie,tyle samo wysylasz,prowadzisz dlugie rozmowy telefoniczne.
                  Tak wyglada prawdziwe zakochanie sie przez neta.
                  Po jakims czasie pakujesz sie,skladasz pozew rozwodowy i przeprowadzasz sie do osoby z neta,albo odwrotnie zalezy od sytuacji.
                  Piszesz,ze masz dostep do jego fb,poczytaj ludzie ktorzy sie kochaja,nie pisza o glupotach,opisuja swoje zycie,siebie,pisza co czuja,padaja czule slowka,slowa kocham cie.
                  Obserwuj meza,ale dla mnie to nie jest nic groznego i planowanie jakiegos rozwodu to przesada,on ma po prostu odskocznie od codziennosci,nic nie znaczace kontakty z laskami,z ktorych nic nie bedzie bo prawdopodobnie nawet tego nie chce.
                  Gdyby bylo inaczej zrobil by wszystko,zebys nie mogla wejsc na jego fb,czy sprawdzac telefon.
                  Napisalam,ze nie opowiadam tej historii bo u nas jeszcze takie zwiazki z neta bardzo czesto nie sa brane serio,a to blad,mozna znalezc milosc zycia.
                  Od czterech lat jestem tez trzydziestoletnia bardzo szczesliwa kobieta,ktora zakochala sie przez internet w mlodszym facecie,nikt nie dawal nam szans a jednak sie udalo.Tylko,zeby zakochac sie w ten sposob trzeba duzo cierpliwosci,czasu,trzeba umiec czytac miedzy wierszami,poswiecic sie i zaangazowac tak do konca,aby poznac osobe z ktora piszesz.
                  Nawet gdybym bardzo chciala to z opisu twojego nie widze mozliwosci czegos glebszego z tych jego znajomosci.
                  Powiem ci,ze ja bym sie nie martwila na twoim miejscu,bo on sie w nikim nie zakochal,ale warto byc czujnym,zakaz kontaktow przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego,porozmawiaj z nim moze uda ci sie czegos dowiedziec wprost od niego,nie zawsze jest tak,ze chcemy ukrywac,oszukiwac,szczera rozmowa duzo moze wyjasnic.
                  Korzystajac z okazji,chce tez przestrzec przed zabawa w ten sposob,to jest loteria,znam takich co zle skonczyli bo zaufali nie tej osobie co trzeba.
                  Pozdrawiam.
    • iuscogens Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 16:03
      37-latek, ktory pisze "koffam Cię" wygląda groźnie...
      Naprawdę jest co ratowac, gdy facet ma do Ciebie pretensje, że powiedziałaś że jestes jego żoną, bo kochanka/przyszla kochanka się załamie i twierdzi, że jesteś zoną na niby???
      Nie radze tego czesto, ale run, Forest, run, nie daj sie wkopac w żaden kredyt z tym typkiem.
      Jesteś jeszcze młoda, ale masz spore szanse, żeby sobie życie zepsuć.
      • iuscogens Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 16:04
        teraz doczytałam, że kredyt macie już :/
        szczerze wspólczuję.
    • enith Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 17:12
      Niech mi to ktoś wyjaśni, jak trzyletniemu dziecku, bo nie jestem w stanie tego ogarnąć. Mąż przyłapany na romasie robi żonie awanturę (!), że ta miała czelność skontaktować sie z kochanką, dobrze pojęłam? Żonę ma w ustawieniach na niby(!), na odczepkę przed laskami, tak? Na koniec kasuje status małżeński na FB i odtąd prezentuje się jako wolny, nieżonaty, samotnie mieszkający meżczyzna, dobrze zrozumiałam? I oczywiście kontynuuje znajomość, planując najwyraźniej jej przeniesienie z wirtualnego na realny grunt.
      No to ja się ciebie, autorko wątku pytam: CO ty chcesz ratować? Przecież nie wasze małżeństwo, bo to od dawna fikcja. WAS już nie ma. Mąż właśnie wypisał się z waszego związku. Skąd to wiem? Stąd, że mąż przyłapany na zdradzie, jeśli autentycznie kocha, jeśli autentycznie zależy mu na małżeństwie, jeśli (kolokwialnie mówiąc) "pogubił się" w życiu, pójdzie do piekła i spowrotem, żeby związek naprawić, żeby żonie pokazać, że wart jest tego, by z nim zostać, że chce walczyć i walczy. Ty za to, kochana, dostałaś od swojego męża opieprz, że mu się wtryniasz w jego internetową miłostkę, którą, btw, traktowałabym jak najbardziej poważnie, skoro padły z jego ust wyznania miłości. Moim zdaniem jest już po zawodach, a ty zacznij się oswajać z myślą, że to koniec i zacznij zabezpieczać się finansowo, tak, jak radzą dziewczyny wyżej.
      Acha, zanim ktoś napisze, że nie doszło do zdrady, bo ze sobą nie spali. Zdrada emocjonalna jest dla mnie dużo gorsza, niż fizyczna. Mężowski skok w bok byłabym pewnie w stanie po jakimś czasie wybaczyć. Męża zaangażowanie uczuciowe z inną kobietą i odstawienie mnie na boczny tor, byłoby gwoździem do trumny naszego małżeństwa.
      Acha, za ten ochrzan, ustawianie mnie w roli "żony na niby", a potem wypieraniu się, że w ogóle jest żonaty, ja zrobiłabym małżonkowi z dupy jesień średniowiecza. Tak, żeby do końca swojego życia popamietał, że takich numerów się nikomu nie wycina.
      • szpil1 Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 20:06
        enith napisała:
        >
        >

        Enith, nie chcę cytowac Twojego postu, ale masz 100% racji.
      • squirrel9 Re: Mąż się zakochał przez internet... 17.04.12, 20:13
        Dla mnie, choć mam tylko trochę wiecej lat od autorki wątku, a trochę mniej od jej męża taka sytuacja w ogóle jest niezrozumiała. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania męża ani mojego wobec niego. Ale na takich forach spotykam się ze zdaniem, że człowiek ma prawo do prywatności i własnego życia (jakos najczęściej ten człowiek to o dziwo, mąż), broń-boże nie należy zaglądać do jego komórki, w jego maile choćby nie wiem co (a to choćby-nie wiem co to zwykle jawne dowody na nielojalność).
        Uważam,że ślub to nie kajdany, życie - nie galery. Nikt nie musi męczyć się z kimś innym w związku. Jednak jesli ludzie decydują się na wspólne zycie to ma ono byc wspólne. Nie zaglądam do komórki czy mieli męża ani on do moich, mamy wspólne ale mamy też oddzielne hobby i nie kontrolujemy sie nawzajem czy ja rzeczywiście jestem na basenie lub z kolegami robimy spinning na rowerach ani ja jego czy gra w squasha z kumplem. Jednak gdybym natknęła się na coś (kłamstwa, dziwne póxne SMS-y, podejrzane zachowania) to przetrzepałabym co mozliwe.
        Dla mnie zaskakujace jest dawanie sobie jawnie prawa (w tym przypadku dawnie mężowi) do utrzymywania romansu internetowego. To chore. Przeciętnie rozgarnięty człowiek zdaje sobie sprawę jak działa wyobraxnia ludzi. Na takim wyobraźniowym haju mozna być całe zycie w ogóle nie angazując sie w realne.
    • zawszexyz Re: Mąż się zakochał przez internet... 18.04.12, 18:14
      mialam prawie identyczna sytaucje, partner rozmawial nocami z niby kolezanka, ja nie zwracalam uwagi na to bo zawsze byl nocnym markiem , do tego bylam zajeta naszym kilkumiesiecznym dzieckiem , ale przez przypadek dowiedzialam sie co to za znajomosc . oczywiscie przeczytalam rozmowy na skypie, smsy w telefonie , sprawdzilam bilingi itp, tez pisal ze teskni za nia , jakies zdrobnienia czule itp, jako , ze jestem porywcza osoba od razu zrobilam awanture, on sie wyparl bo to przeciez kolezanka.Skontaktowalam sie z nia powiedzialam , ze moze go sobie wziac , ale ma pamietac ze on bedzie placil alimenty na dzieci i bedzie je nianczyc w wakacje, jemu kazalam sie pakowac , ale ze byli w 2 roznych krajach to byl problem , potem sie okazalo , ze ona taka chetna nie jest to wiazania sie z nim, jeszcze jak ja uswiadomilam , ze on prowadzi ze mna normalne zycie, spi ze mna w jednym lozku, ( chociaz seksu nie bylo, kazalam mu spadac do kolezanki )- o czym chyba nie wiedziala, kilka tygodni minelo i znajomosc sie zakonczyla, a partner sie kajal dobre pare miesiecy , takze uwazam , powinnas sie skontaktowac z tamta kobieta bo moze on ja oszukuje i ona nie bedzie chciala go wiecej znac, a co do meza to badz stanowcza, zadnych placzow i pokazywania po sobie jak to cie boli, a jak mu sie nie podoba to droga wolna
      • nowy99 Re: Mąż się zakochał przez internet... 19.04.12, 11:58
        O ile odpedzanie pan od twojego meza, w twojej sytuacji, jestem w stanie zrozumiec, o tyle no ga nie musi sie wiklac w taka funkcje. Ty masz dziecko wiec dalas mezowi szanse, dajac tym samym szanse na poki co normalny, kompletny dom waszemu dziecku. Tu pelna zgoda.
        Ale oni dzieci nie maja, facet jej jest babiarzem, oszustem, nie kocha jej, poniza itp. itd. Po co ona ma wziac sie za pelnienie roli odpedzaczki potencjalnych pan wkrecanych przez niego? Toz to doprowadzi ja w koncu do zalamania psychicznego i jakiej deprechy.
        Facet musi pilnowac sie sam. I odpedzac mile panie. Powinien miec motywacje i checi do tego. Milosc, szacunek i interesujaca, szanujaca sie partnerka. A jesli to nie pomoze, to niech go bierze inna, bo z tej maki chleba nie bedzie, jeno zakalec.
    • nowy99 Re: Mąż się zakochał przez internet... 18.04.12, 18:18
      Droga no go, daj noge z tego zwiazku czem predzej, poki dzieci nie macie.
      Ty stawiasz sie, zreszta jest to megablad w tej sytuacji, w roli ofiary, ktora chce naprawiac. Ale co? To, co zepsul maz, nie ty.
      Do takiego typa trafic moze tylko metoda zimnego prysznica. Zacznij wychodzic na noc, na zabawy, na calego. Skoro on sie bawi, ty tez mozesz i chcesz.
      To on musi chciec naprawic wasze relacje. Ty mozesz sobie chciec, ale to on musi, zeby wasz uklad nie spychal cie do roli ofiary.
      Woj list do niego cie poniza i ostatecznie ofiara ustanawia.

      Ty naprawde powinnas, pokis mloda, wymiksowac sie z tego malzenstwa na powaznie i na zawsze. Bo na ustawienie meza do pionu nie masz ani sily, ani pomyslu, ani takiego charakteru.

    • zakletawmarmur Re: Mąż się zakochał przez internet... 18.04.12, 21:12
      Ja widzę tu inny poważniejszy nawet problem niż internetowy romans... Facet krzykiem wywalczył sobie w tym związku sporą przewagę:-) Boisz się odezwać bo znowu wydrze ryj, Nawet w sytuacji, gdy uśmierca Cię, żeby dobrać się do tyłka jakiejś lasce. Myśle, że z tego powodu szuka silniejszych wrażeń u innych kobiet. Jesteś dla niego za dobra...

      Ten typ lubi być trzymany krótko, musi mieć świadomość, że w każdej chwili może Cię stracić, że będziesz walczyć o swoje. Gdy poczuje, że ma kontrolę to będzie to wykorzystywał coraz bardziej. Jeśli chcesz, żeby to przetrwało to urządź mu wreszcie jakąś awanturę.

      -
      Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
      • ultrafiolka Re: Mąż się zakochał przez internet... 30.04.12, 12:18
        gorzej jak wykorzysta to że ona sie stawia do postawienie siebie w sytułacji ofiary. i wtedy ją rzuci mówiać żę to jej wina i sama przecież chciała. generalnie jak takie akcje odchodzą to wszystkiego można się spodziewać. niestety. :(
    • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 18.04.12, 22:16
      Wszyscy tutaj macie racje, żeby wiać...
      Kurcze, ale ja chyba jeszcze spróbuję. Zdobyłam numer do funi, ale niestety jest wyłączony. Niestety to mi nie daje pewności, że nie rozmawiają z innego nr.
      Nie jestem też w stanie ciągle kontrolować męża, bo jak wiadomo mieszkamy osobno, a kiedy w weekend on pracuje, ja zostaję u siebie. A z kolei jak jesteśmy razem to nie bardzo mam możliwość szpiegowania. Oczywiście coś pewnie wymyślę, ale wcale to nie jest łatwe..
      Obecnie to nie wiem nawet czy chce mi się dalej za czymś grzebać. Jak już ktoś wcześniej napisał - jak będzie chciał coś kombinować to i tak to zrobi.
      Przedwczoraj coś napomknęłam o funi to stwierdził, że już z nią nie pisze i na moje żądanie usunięcia jej z kontaktów ŁASKAWIE ją zablokował (nie usunął). Tylko co z tego jak równie łatwo można to odblokować.
      Nie drążyłam dalej tematu i udawałam że uwierzyłam.
      Nie mogę się tak ciągle zadręczać. Póki co realizuję pkt. 2 autorstwa nat.wrocław - za te słowa bardzo dziękuję. W sumie wszystkim Wam dziękuję. Uświadomiłam sobie, że mąż rzeczywiście ma nademną przewagę - emocjonalną na pewno. Ja wszystkim się przejmuję, potrafię się popłakać z bezsilności.
      Na pewno też muszę się trochę zdystansować, bo obecnie jak mąż cokolwiek do mnie mówi to mnie od razu cisną się słowa na usta: "pogadaj sobie z funią", albo "niech Ci funia załatwi" itp...
      Generalnie przyjęłam sobie tak: jeśli ten związek ma się skończyć to i tak się wkrótce, skończy. Chcę jeszcze spróbować, ale sama starać się nie będę.. Rozmowa, kłótnia czy awantura i tak nas czeka więc muszę nabrać jeszcze siły na to.
      • zolza42 Re: Mąż się zakochał przez internet... 19.04.12, 11:15
        Facet, który Cię okłamuje i poniża Ciebie publicznie - nie rokuje dobrze na przyszłość.
        Zastanów się, czy chcesz poświęcić życie komuś, komu NIE MOŻESZ ufać.
        Brak zaufania w związku to PIEKŁO i nie chodzi tu tylko o funię, o seks, o wierność cielesną czy psychiczną - chodzi tu o zaufanie ekonomiczne, egzystencjalne, o całe Twoje życie po prostu.
        Zastanów się, czy Twój mąż będzie się Tobą opiekował w razie Twojej ewentualnej ciężkiej choroby, kalectwa, bezrobocia? Co będzie jak zaczniesz się starzeć, albo jak przytyjesz?
        Kim dla niego będziesz za parę lat?

        Ja bym się bała, ale ty może masz inny punkt widzenia.
      • yoma Re: Mąż się zakochał przez internet... 19.04.12, 12:03
        > Kurcze, ale ja chyba jeszcze spróbuję. Zdobyłam numer do funi, ale niestety jes
        > t wyłączony. Niestety to mi nie daje pewności, że nie rozmawiają z innego nr.
        > Nie jestem też w stanie ciągle kontrolować męża, bo jak wiadomo mieszkamy osobn
        > o, a kiedy w weekend on pracuje, ja zostaję u siebie. A z kolei jak jesteśmy ra
        > zem to nie bardzo mam możliwość szpiegowania. Oczywiście coś pewnie wymyślę, al
        > e wcale to nie jest łatwe..

        I tak sobie będziesz szpiegować do końca życia. Ale skoro cię to kręci...

        Co ty chcesz właściwie od tej "funi" (rany boskie, co za słowo). Rozumiem, że dziewczyna się wycofała powziąwszy wiadomość, że obiekt jest żonaty.

        A poza tym obiekt ma rację, że z żoną nie żyje, przecież mieszkacie osobno. Takie to i małżeństwo.
    • nabakier Re: Mąż się zakochał przez internet... 20.04.12, 13:48
      Rozwód. i to szybki.
      A potem, jak były maż zechce udowadniać, że Cię kocha- to niech udowadnia.net ja
      Tu jest już posprzątane. W życiu bym w to nie brnęła na miejscu Autorki.
    • czarna_porzeczkaa Re: Mąż się zakochał przez internet... 22.04.12, 11:43
      Zbieraj dowody, świadków - masz ich całe mnóstwo na wyciagnięcie ręki. Ja bym bez uprzedzenia natychmiast złożyła pozew o rozwód z orzekaniem o winie męża. Jak znajdziesz dobrego adwokata wywalczysz na siebie niezle alimenty.
      Głupi koleś i tyle, co gorsza nie walczy o ciebie wiec chyba sprawa jest z góry przegrana.
      pozdrawiam i życzę powodzenia!
      • trusia29 Re: Mąż się zakochał przez internet... 26.04.12, 12:04

        > Zbieraj dowody, świadków - masz ich całe mnóstwo na wyciagnięcie ręki. Ja bym b
        > ez uprzedzenia natychmiast złożyła pozew o rozwód z orzekaniem o winie męża. Ja
        > k znajdziesz dobrego adwokata wywalczysz na siebie niezle alimenty.
        > Głupi koleś i tyle, co gorsza nie walczy o ciebie wiec chyba sprawa jest z góry
        > przegrana.
        > pozdrawiam i życzę powodzenia!

        Co za głupie rady. Jakie alimenty? Za co? za sam rozwód? Jeszcze trzeba udowodnić, że autorce znacznie zmniejszyła się stopa życiowa a mąż ma wysoką (w przypadku rozwodu z orzeczeniem wyłącznej winy męża) lub popadniecie w niedostatek (w przypadku rozwodu bez orzekania o winie).

        A czy wy na tym forum nie widzicie opcji rozwodu bez orzekania o winie? Kulturalnego i bez szarpania? Chce iść do innej, niech idzie, nie trzymać na siłę, nie straszyć i nie szantażować, szkoda własnego zdrowia. Własne poczucie godności to coś, czego się nie odzyska jak się jej utraci.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż się zakochał przez internet... 25.04.12, 08:05
      Nic Pani nie napisała jak wyglądają inne aspekty Waszego wspólnego życia: seks, czułość, zaangażowanie we wspólne sprawy, finanse, realizacja wspólnych planów.
      Jeśli Pani czuje, że na tych polach coś się zmieniło, że mąż się wycofał,to są to symptomy poważne i świadczące o toczącym się kryzysie.
      Dlatego, owszem, warto znać swój status materialny i formalny i zabezpieczać go, ale też warto uznać internetowy flirt za znak i próbować rozmawiać z mężem o jego znaczeniu. A w szczególności o znaczeniu uznawania Pani za "byłą żonę", postać nieważną i zbędną.
      Te dwa procesy niech toczą się równolegle. Potem czas na decyzje. AgnieszkaIiwaszkiewicz
      • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 26.04.12, 23:29
        Ostatnie wydarzenia dały mi wiele do myślenia. Postanowiłam trochę się od tego odsunąć i zająć sobą. Niestety przy jakiejś drobnej sprzeczce nie wytrzymałam i wypomniałam mężowi jego internetową miłość i wyparcia się żony. Na początku wszystkiemu zaprzeczył, twierdząc że mam urojenia, a jak mu powiedziałam że mam na to dowody to zmiękł i stwierdził że wyjęłam coś z kontekstu. Co do zaangażowania uczuciowego stwierdził, że to jest tylko wirtualny świat i tam wszyscy tak do siebie mówią i kocha tylko mnie i jestem jedyną w jego życiu a gra jest tylko odskocznią. Nie bardzo rozumiał, że mnie tym zranił i zrobił z siebie ofiarę i to był atak na jego prywatność... Kiedy nie dałam za wygraną, chyba zrozumiał że przesadził i zablokował tę kobietę w grze. Wyłudziłam nr telefonu, ale jest stale wyłączony.
        Po tej awanturze mąż gra zdecydowanie mniej, ale cóż z tego jak i tak widzę że cały czas buja w obłokach a raczej w tym wirtualnym świecie.
        Przykład: widzę że siedzi już dłuższy czas na grze (założyłam konto do obserwacji) dzwonię do niego i pytam jak minął dzień a on że właśnie wrócił z pracy... Tak samo robi w tym swoim drugim świecie, np. o godzinie 20 stwierdza że dość siedzenia w pracy i idzie do domu..
        Zaczyna mnie martwić, że to coś bardziej poważnego...

        Co do odpowiedzi Pani doktor:
        potrzeby męża w sprawach czułości czy seksu są od dość dawna o wiele niższe niż moje, ale nie jest też tak że ta kwestia wcale nie istnieje. Kiedy mówię mu że go kocham zawsze potwierdza że też mnie kocha choć jemu nie zdarza się już pierwszemu to wyznać a zawsze było odwrotnie.
        Płatnościami rachunków ja się zajmuję. Budowa też na mojej głowie ze względu na to że znajduje się blisko mojego obecnego zamieszkania, a mąż mieszka w innej miejscowości.
        Nie jestem w stanie stwierdzić w tym momencie czy wspólne zamieszkanie polepszyło by nasze relacje cy wręcz pogorszyło i tego też bardzo się obawiam...
        • jola-kotka Re: Mąż się zakochał przez internet... 27.04.12, 01:01
          ok,ale ja nie rozumiem tu czegos,powiedzial,ze ok,kocha cie itp.
          A net to odskocznia,czyli potwierdzil,to co wczesniej pisalam i teraz wytlumacz mi czym on cie tak rani?
          Gadanie przez neta,bez zaangazowania emocjonalnego,to nie zdrada,zabawa,moze on w ten sposob na to patrzy.
          Co do rozwodu,to zawsze lepiej dogadac sie,zalatwic spokojnie bez wywalania na siebie brudow.
          Ja rozwiodlam sie bez orzekania o winie,i mam alimenty,rezygnujac z zyskow firmy,okreslilam miesieczna kwote jaka chce dostawac,sad na to przystal i ok.
          Nie bylo awantur ,krzykow.
          Da sie,ale autorka watku niech nie mysli o rozwodzie tylko przystopuje swoja wyobraznie.
          • anula36 Re: Mąż się zakochał przez internet... 27.04.12, 08:25
            Tylko odskocznia od czego ma byc ta gra? Od rzeczywistosci? Chyba od braku zajec! Rozumiem ze pan idzie do pracy, wraca do domu gdzie ma z pewnoscia matczyny full serwis,albo ogranicza sie do minimum zyciowego, a zona ktorej laskawie pozwala sie kochac zabawi go w weekend, wybuduje dom, oplaci rachunki, tylko w ten sposob to sie zrobil synus nie maz.
          • asfo Re: Mąż się zakochał przez internet... 27.04.12, 12:00
            > A net to odskocznia,czyli potwierdzil,to co wczesniej pisalam i teraz wytlumacz
            > mi czym on cie tak rani?

            Akurat. W dzisiejszych czasach nawiązywanie romantycznych znajomości za pośrednictwem internetu jest normą. Ja mam męża z tego źródła. Może nie każda znajomość jest poważna, ale takie flirtowanie na boku to jest jak najbardziej przejaw niewierności i nie powinien być tolerowany.
    • no.ga Re: Mąż się zakochał przez internet... 29.07.12, 12:32
      Witam drogie forumowiczki. Po krótkie przerwie chciałam trochę odświeżyć temat, bo niestety sprawa ciągnie się dalej, ale w niezbyt przychylnym dla mnie skutkiem.
      Po wielu kłótniach mąż odpuścił sobie kontakty z "funią". Zdaje się że i ona odpuściła.
      Niestety to wcale nie rozwiązało naszych problemów. Wydaje mi się, że mąż ma problemy psychiczne. Kiedy próbuję z nim normalnie porozmawiać, lub chcę go o coś poprosić co wymaga wyjścia z domu albo wykonania jakieś drobne pracy, zdzwonienia gdzieś od razu wybucha awantura, że on jest tak zarobiony że nie daje rady wszystkiego ogarnąć a ja ciągle od niego coś chcę. Twierdzi że haruje od rana do nocy (10-18 czasem do 20)a ja ciągle czegoś wymagam. Nigdy nie są to sprawy związane z domem - odpuściłam bo i tak nie możemy dostać kredytu więc tematu póki co nie ma, ale on zawsze znajdzie powód by się drzeć.
      Prawie za każdym razem kiedy się kłócimy szantażuje samobójstwem, albo potrafi coś rozwalić. Nie przyjmuje żadnych argumentów i najczęściej odwraca wszystko przeciwko mnie.
      Przy tym wszystkim sama wplątałam się w nałóg kontrolowania go. Ciągle sprawdzam bilingi, pocztę czy czasem nie napisał czegoś co mi by się nie spodobało.
      Tydzień temu już nie wytrzymałam i poinformowałam męża że jadę do domu bo siedzenie z nim w jednym pokoju kiedy on po tygodniu nie widzenia się tylko gra i nie chce mu się nawet ze mną gadać, ani nigdzie wychodzić. Działałam pod wpływem impulsu, nie wiem czy dobrze zrobiłam ale chciałam go zmusić do zastanowienia się na tym co się ostatnio dzieje. Po tym jak zwykle zaczęły się telefony i wrzaski i żeby to zakończyć wywrzeszczałam mu że nas już nie ma u nie ma po co się produkować. więc się nie produkował cały tydzień. Zero kontaktu z obu stron.
      W sobotę zaproponowałam wyjazd w góry żeby na spokojnie porozmawiać, ale niestety szedł do pracy i było to niemożliwe. Wieczorem zadzwoniłam, ale niestety mąż nie chciał już rozmawiać podjął decyzję że się chce rozwieść. Nic mu nie pasuje, ciągle zasłania się argumentem dotyczącym domu, że kiedyś mu powiedziałam że jak będzie pił to go wyrzucę z domu. Nawet nie bierze pod uwagę moich argumentów, że jak on się zdenerwuje to też wyrzuca mnie z domu a ja jak pies z podkulonym ogonem muszę wracać do siebie.
      W przypływie emocji zablokowałam mu dostęp do gry, na razie jeszcze się chyba nie zorientował. Niestety moją bolączką jest niekonsekwencja - pół nocy myślałam nad tym żeby może odblokować grę bo zaczynam się go bać. Ciągle go usprawiedliwiam mimo iż wiem, że wcale tak nie jest. Zaproponowałam terapię, ale on nie widzi potrzeby.
      Rozmawiałam również z teściową. Ona ma z nim ten sam problem - jak tylko zwróci mu na coś uwagę wydziera się na pełny regulator. Wszystkich na około ciągle o coś obwinia, sam u siebie nie widzi problemu. Z nikim nie chce rozmawiać o problemach, wśród wirtualnych znajomych z gry uważany jest za wyluzowanego gościa bez kompleksów i problemów. Tym realnym znajomym zawsze odpowiada że jak sobie coś ubzdurałam i nawet na nich potrafi się obrazić kiedy chcą porozmawiać.
      Powiedziałam mu wczoraj, że wyciągam do niego rękę i chcę się dogadać. Twierdzi że mnie kocha, ale mi nie ufa bo sprawdzam jego bilingi, a kiedy ja mu powiedziałam że przez funie mu nie ufam to stwierdził że to mój problem. Mimo wszystko nie potrafię się poddać i ciągle mam nadzieję że będzie dobrze :(
      Czy jest możliwość zmuszenia go na wizytę u psychologa, mediatora kogokolwiek?
      Czy gdyby w końcu złożył pozew rozwodowy i doszłoby do rozprawy istnieje jeszcze możliwość skierowania nas na jakieś leczenie, terapię??
      Nie wiem dlaczego ale nie potrafię się poddać i ciągle walczę :(
      • anula36 Re: Mąż się zakochał przez internet... 29.07.12, 13:27
        Nie wiem dlaczego ale nie potrafię się poddać i ciągle walczę :(

        Ja tez nie moge pojac dlaczego.

        Nie ma mozliwosci przymusu terapii,ani dla jednostki ani dla pary. Mozesz isc zawsze sama,moze uda ci sie w koncu uwolnic od tego pana.

      • darby.shaw Re: Mąż się zakochał przez internet... 29.07.12, 13:46
        nie ma ofiar, tylko ochotnicy - pasuje do Twojej sytuacji jak ulał.
        Co sie tu kobiety naprodukowały dobrych i lepszych rad! I co? i jajco!
        Ty z uporem godnym lepszej sprawy brniesz dalej.
        Ja rozumiem, że psychicznie Ci łatwiej i wygodniej iść w tym kierunku, ale czego oczekujesz od otoczenia?
        Nikt za Ciebie nie podejmie decyzji i nie rozwiąże tego niby-związku. Fajnie byłoby, gdybysmy nie musieli ryzykowac i podejmowac nieprzyjemnych decyzji.
        Rozwód? a mieliśmy być szczesliwi po czasu kres czy jakoś tak..
        No, ale jak widac nie jest to Wam pisane. Facet nie rokuje, ale Ty go zapewne kochasz... Cóż, Twoje życie, dziewczyno, i robisz z nim, co chcesz ...
      • zakletawmarmur Re: Mąż się zakochał przez internet... 31.07.12, 21:18
        Sytuacja tak na prawdę Ci pasuje, tylko od czasu do czasu musisz sobie pomarudzić...

        Jak każdy:-)

        Tylu normalnych facetów chodzi po ulicach, ciężko Ci będzie znaleźć kolejnego psychola. Dlatego dobrze Ci radzę, trzymaj się chłopa i staraj się bardziej! Druga taka partia może Ci się już nie trafić:-)
      • evee1 Re: Mąż się zakochał przez internet... 01.08.12, 04:10
        > Mimo wszystko nie potrafię się poddać i ciągle mam nadzieję że będzie dobrze :(
        A dlaczego ma byc dobrze? Przeciez widac, ze wszystko leci w dol na leb na szyje.
        Pomysl, czy jakbys poznala go takim jaki on jest teraz, to czy pokochalabys go i czy chcialabys sie z nim wiazac? Chorobliwe uzaeleznienie od komputera, romanse ineternetowe, zle traktowanie Ciebie i rodziny, nieumiejetnosc zauwazenia, ze w ogole istenieje jakis problem. Dla mnie to go kompletnie dyskfalifikuje jako powaznego zyciowe partnera. Dziewczyno, obudz sie, zanim jest za pozno. Dobrze, ze nie macie dzieci, wiec przynajmniej rozstanie moze byc calkowite i ostateczne.
    • hamerykanka Re: Mąż się zakochał przez internet... 29.07.12, 14:22
      A teraz przyrzyj sie sobie i zapytaj siebie: o co wlasciwie walczysz?
      O malzenstwo? Z typem , ktorego sie boisz, ktory wykorzystuje przewage emocjonalna i cie zastrasza? Ktory nie traktuje cie powaznie jako partnerki w malzenstwie? Ktory strzela fochy i obraza sie, kaze cie swoimi fochami i milczeniem albo wrzaskami? Serio chcech przezyc reszte zycia w ten sposob roztrzesiona i bojaca sie wlasnego meza?
      Masz komfortowa sytuacje finansowa. Nie jestes od niego zalezna. Masz prace, budujesz dom, nie macie dzieci. Chcesz wpasc i miec z nim dziecko, ktore sie bedzie balo tatusia?
      A to akurat moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia, bo moj ojciec jest taki jak twoj maz, zastraszajacy krzykami, strzelajacy wiecznie fochy nawet jak on skrewil i wykorzystujacy nas tzn mame i mnie do pracy w domu i wokol (tez budowa), kiedy on szedl na piwo bo "on byl zmeczony i mial prawo do relaksu"?
      Serio chcesz spieprzyc sobie zycie?
      • mozambique Re: Mąż się zakochał przez internet... 30.07.12, 13:43
        facet wykazuje objawy uzależnienia od gry komputerowej
        to nałóg
        to ponoc choroba
        i leczyc sie moze owszem - pod warunkiem - za sam bedzie tego chcial

        walka dluga i nie koniecznie skuteczna
        kiepsko widzę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka