Dodaj do ulubionych

Naprawdę potrzebuję pomocy...

19.07.12, 12:53
Witam.Pisałam już tu kiedyś na tym forum kilka miesięcy temu.Opowiadałam o mojej sytuacji w domu relacji moja mama-mąż-no i ja...O tym,że od 5 lat mieszkamy razem,mamy 4-letniego synka i trudną sytuacje z dogadaniem się z moją mamą.Oczywiście nic się nie zmieniło oprócz tego,że mąż zaczął starać się o lepiej płatną prace aby w końcu móc się wyprowadzić do innego mieszkania.Sytuacja w domu z dnia na dzień jest coraz bardziej dobijająca.Moja mama straszliwie czepia się mojego męża o każdą duperele.Kilka dni temu np.pytała się go do czego mu klucze(od takiej szopki co trzymamy rowery,pojazdy naszego dziecka,narzędzia itp.)Nie wspomnę nawet,że kłódkę sami do tej szopki kupiliśmy...Kluczę też mam ja i moja starsza siostra,która nie mieszka z nami już od kilku lat.O niej też wtedy wspominałam jak pierwszy raz pisałam na forum.Siostra będzie miała niedługo 30 na karku,a ja muszę po niej sprzątać gdy ta u nas nocuje,gdy jej mąż wyjeżdża w delegacje.Robię dla mojej rodziny wszystko w domu kiedy oni są wszyscy w pracy.Mąż nie dość,że wraca do domu wieczorami to jeszcze moja mama musi PO PROSTU musi się do niego o coś przyczepić!On specjalnie nie wchodzi jej w drogę,jest cicho.Spędza wtedy czas z synem.Wczoraj np.moja mama nie pozwoliła mu słuchać radia(Miał włączone bardzo cicho jak zawsze z resztą).Kazała wyłączyć i koniec kropka!Patrzy się na niego złowrogo gdy np.idzie do wc lub idzie się wykapać.Nie żyjemy za darmo w tym domu.Płacimy na wszystko,kupujemy raz w tygodniu potrzebne rzeczy,gotujemy,opał na zimę też kupujemy itd.Taki jest nasz obowiązek to wiadomo,ale w takim razie o co chodzi mojej mamie?????Szanuję ją,kocham,męża też bardzo kocham ale cholera jasna ja już dłużej tego nie zniosę,naprawdę nie wiem co mamy zrobić.Jak zapytam się jej albo powiem żeby się nie czepiała nie wtrącała to wybuchnie straszliwa awantura i dołączy do niej również moja niewdzięczna siostra.I znów wyjdzie na to,że najgorszymi jesteśmy my.Wiem,że moja mama jest sama,ma swoje problemy w firmie ale do diabła nie mogę wciąż tylko patrzeć na nią żeby ją nie zranić i robić wszystko aby była zadowolona.Oboje z mężem zawsze stawaliśmy dla niej na głowie żeby choć trochę zaczęła szanować to,że my si ę kochamy i że pozwala nam mieszkać u siebie w domu,nie wspomnę o prezentach,kwiatach itd.Dużo mogłabym tak wymieniać,ale po co.Co ze mnie za dorosła kobieta,matka,żona która boi się przeciwstawić swojej matce?!Nie wybucham bo wiem ze zaraz źle się poczuje,bedzie płakać i wtedy pretensje będą do mnie(mówię o siostrze).Znoszę już to od 5 lat i czuje,że jest ze mną coraz gorzej.Nie mogę spać,jeść,zmuszam się do uśmiechu,wstaje rano i myślę,że wszystko jest bez sensu nawet wyjście na dwór.Proszę,więc Was o radę co w takiej sytuacji można zrobić.Bo nie chce aby pewnego dnia mój mąż stracił cierpliwość i od nas odszedł.Dziękuję za przeczytanie tego do końca i proszę o mądrą rade.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aaaniula Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 13:16
      Myślę, że odpowiedzi nie będą inne niż poprzednim razem. Rozmawiać z matką się boisz, lub z tych rozmów nic nie wynika. Więc wynajmijcie choćby pokój, ale się wyprowadźcie, bo za chwilę stracisz nie tylko męża, ale i z matką już kontakty będą nie takie jak powinny. Poszukaj pracy, oddaj małego do żłobka czy przedszkola (nie pamiętam w jakim był wieku), resztę pieniędzy dołożysz na utrzymanie. Przestań sprzątać, gotować, prać i usługiwać wszystkim dookoła, bo to nie jest Twój obowiązek, a jeśli ktoś nie potrafi okazać za to choć odrobiny wdzięczności to niech robi to sam!! Ja bym wolała żyć na jednym pokoju, za niewiele, ale w zdrowej atmosferze. Podejmij jakieś kroki bo ta sytuacja jest zapewnie nie do wytrzymania dla was wszystkich, a i na dziecku zapewne się odbije.
    • sabciasal Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 14:56
      Wczoraj np.moja mama nie pozwoliła mu słuchać radia(Miał włączone bardzo cicho jak zawsze z resztą).

      nie mów, ze mąż wyłączył radio. proszę.
      Czego wy się - dorośli ludzie - boicie? Że będzie krzyczeć- to będzie. Że będzie machać rękami - to będzie. I skończy. Siostra pokrzyczy - jej sprawa, każ jej sie nie wtrącać i wygarnij jej bałaganiarstwo. Wyłączy radio- ma guzik na włączenie, zawsze matkę można z pokoju wyprosić. Srogo patrzy na męża pod wc? A on nic nie zapyta, nie wyśmieje srogiej miny?
      Wy naprawdę zachowujecie się jak małe dzieci, jak uczniowie w szkole podstawowej. Matka zachowuje się bez sensu, ale to wy macie się zmienić. Przestać się jej bac. z domu was nie wyrzuci, uświadom sobie, ze jedyne co może robić to krzyczeć - przeczekasz to, zamkniesz drzwi. Ona nie zmieni swojego zachowania, bo to lubi i już. Jedynie wy możecie ją do tego zmusic.
      • aqua48 Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 15:05
        Jedynym rozwiązaniem jest wyprowadzka na swoje - nawet wynajmowane, ale takie, w którym mozna chodzić do WC spokojnie bez narażania sie na czyjekolwiek miny, słuchać radia kiedy ma sie ochotę i nie wysługiwać się rodzinie, a potem popłakiwać po kątach.
        Na prawdę nie rozumiem DLACZEGO ten szykanowany przez teściową mąż w takiej sytuacji nie weźmie d.. w troki i nie poszuka jakiegokolwiek niezależnego lokum dla swojej rodziny?

    • beata_da Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 17:14
      Smutny list. Powinnaś zacząć działać w obronie istnienia swojej rodziny. Nie jesteś jedyną osobą, której matka niszczy życie. Spotkałam w swoim życiu takie osoby, które nie ułożyły sobie życia lub podporządkowały się zaborczej matce, stawiając siebie, swoje potrzeby, swoje małżeństwo na dalszym planie. Z listu wynika , że Twoja mama pracuje, ma więc zajęcie przez sporą część dnia, nie jest osamotnioną, stęsknioną kontaktów z ludźmi starszą panią. Ty jesteś pod ręką a także Twój mąż, więc razy i frustracje mamy spadają na Was. Ja widzę jedno wyjście w tej sytuacji - weźcie los swojej rodziny we włane ręce, wynajmijcie jakieś mieszkanie i wyprowadźcie się czym prędzej od matki. I to w miarę daleko. Nie jesteście jedyni, którym nie jest lekko finansowo. Ratujcie swoją młodą rodzinę. Siostra jest cacy, bo nie mieszka z mamą. Gdyby mieszkały razem, to prawdopodobnie ona i jej mąż byliby "tymi złymi". Życzę Tobie i mężowi odwagi w podjęciu decyzji o wyprowadzce. Pozdrawiam.
    • elle-joan Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 18:05
      Może mama po prostu nie chce żebyście u niej mieszkali. Z jednej strony skoro mieszka sama, to czuje, że powinna Wam pomóc, a z drugiej niewygodnie jej mieszkać z Wami i zamiast wprost powiedzieć, to się wyżwa na Was. Powiedz, że się wyprowadzacie, chyba przez te kilka lat pomocy od mamy trochę stanęliście na nogi. Może się wtedy okaże, że mamie to jednak nie na rękę, bo będzie musiała sama utrzymać dom. Wtedy uzgodnicie, że nie jest tak, że Wy tam jesteście na łasce tylko za obopólną zgodą i na okreslonych zasadach, tzn. Twój mąż spokojnie idzie do wc - chyba tyle sie chłopu nalezy. Jakaś oaza spokoju ten Twój mąż.
    • premeda Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 18:13
      Przyjmijcie postawę płacę-wymagam! Nie mieszkacie u niej za darmo, sprzątasz też po nie mieszkającej u was siostrze i robicie za kozły ofiarne. Gdybyście wszystko za darmo mieli to rozumiem, że musielibyście znosić fochy matki, a tak na każdy foch zdziwienie przecież zapłacone, o co chodzi? I jak najszybciej szukajcie lepszej pracy, aby się wynieść od nich.
      • morekac Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 20.07.12, 00:04
        Gdybyście wszystko za darmo mieli to rozumiem, że musielibyście znosić fochy matki, a tak na każdy foch zdziwienie przecież zapłacone, o co chodzi?
        A to nie jest tak, że po prostu to płacenie to jest zwrot kosztów? Zapłacone jest wtedy, jak mama ma kasę ekstra, a nie wtedy, kiedy nie musi się dokładać.
    • marianka_marianka Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 18:21
      W takiej atmosferze nie da się normalnie żyć.
      A dziecko rośnie i widzi sytuację, w której mama jest zastraszoną, pogardzaną służącą, natomiast ojciec za przeproszeniem "dupą wołową".
      Jeżeli potrafisz sprzątać, to zatrudnij się tam, gdzie docenią i zapłacą.
      Musicie się wyprowadzić, nie widze innego rozwiązania.
      Powiedz mamie, że planujecie wyprowadzkę, ponieważ źle się wam żyje w domu gdzie mąż jest traktowany jak wróg, a córka jak darmowa służąca.
      Ja rozumiem, że w dużym domu lepiej się żyje niż w wynajętej kawalerce, ale sama widzisz, że innego wyjścia nie ma, jeżeli nie chcecie nabawić się nerwicy.
      Nie wyobrażam sobie mieszkać z kimkolwiek z rodziców, a co dopiero w tak duszącej i toksycznej atmosferze "rodzinnej", jaką opisujesz.
      • czerwonaoranzada Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 19:55
        Winna to Ty jestes cos ale jedynie dziecku i mezowi. Jak bys sie czula gdyby to Ciebie tak traktowali Jego rodzice?CZy nie wymagalabys by załatwil sprawe z swoja rodzina?nie wyjasnił, nie rozwiazał sytuacji ktora dla kazdego jest nie do zniesienia?

        Twoja mama mysli ze ma was w reku.Ma was za niedojdy zyciowe i wszystkie swoje frustracje przelewa na was. Jest pewna ze mogłas trafic na kogos lepszego stad pogarda dla meza. No coz. Powinnas zobaczyc ze unikanie konfliktow do niczego nie prowadzi a konflikt narasta wiec pora na konfrontacje .A potem na konsekwentne trzymanie sie wyznaczonej granicy bez ustepowania. Bo złapiesz sie w kwadrature koła.
        Nie da sie cale zycie unikac konfliktow .Trzeba wyznaczac granice i bronic najblizszych . No chyba ze nie zalezy Ci na mezu.

        Czerwona


    • sari5 Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 19.07.12, 20:13
      polecam ksiazke "toksycznie rodzice" jesli jeszcze nie czytalas. wyjscie jest tylko jedno- od takich ludzi sie spier...gdzie pieprz rosnie. nie rozumienm tez tego uzalania sie nad soba, jak to wszystko musisz robic dla innych. robisz, bo chcesz . nie ma takiej sily, ktora by cie do tego zmusily. jak sama o siebie nie zadbasz, to nikt tego nie zrobi. matka z premedytacja ci zycie obrzydza, a ty siedzisz cicho i potulnie to znosisz. moze bierz przyklad z mamusi i rob tak jak ona;) a maz to chyba jakas wyjatkowa sierota. dwoje doroslych ludzi a pozwalacie po sobie jezdzic jakiejs psychicznej babie?


    • widosna Re: Naprawdę potrzebuję pomocy... 22.07.12, 12:38
      Nie powiem nic nowego-wyprowadzcie sie, chocby do malej kawalerki. Jesli myslisz, ze Was nie stac, to zrobcie rachunek-ile miesiecznie sie dokladacie do domu mamy, oplaty, itd. plus te rzeczy, ktore kupujesz niepotrzebnie bo wypada a sami obeszlibyscie sie bez nich lub kupili tansze zamienniki. Dolicz ile bylabys w stanie zaoszczedzic z biezacej konsumpcji by dolozyc do czynszu w wynajmowanym mieszkaniu. Uciekajcie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka