Dodaj do ulubionych

Wycieczka z pracy

04.08.12, 13:36
Witam
Mój problem jest dosyć skomplikowany, ale postaram się go w skrócie przedstawić. Jesteśmy z mężem 14 lat po ślubie, mamy dzieci. Całkiem niedawno mieliśmy długi kilkuletni kryzys małżeński, chodziliśmy do poradni, było blisko rozwodu. Bardzo skrótowo chodziło o koleżankę męża o którą byłam bardzo zazdrosna, ponoć bezpodstawnie choć pewności nie mam, dowodów na zdradę też. Mąż czuł się że znęcam się nad nim psychicznie, dużo przemawia za tym że rzeczywiście jest niewinny. Teraz mniej więcej staramy się żeby wszystko było ok, ale problem polega na tym że nie mam zaufania do męża. W zeszłym roku pojechał na wycieczkę ze swojego miejsca pracy, nie było mi łatwo się na to zgodzić ale się zgodziłam. Na tej wycieczce dosyć ostro imprezowali i wiem że było kilka niejasnych epizodów z koleżanką z pracy. Na pewno zdrady nie było, ale jakieś takie dziwne zakusy z jej strony których sam mi opowiedział i stwierdził stanowczo się od tego odciął. Tak zreszta wynika również z opinii innych, że bardzo się pilnuje przy kobietach chociaż jest typem gawędziarza-flirciarza. W opinii otoczenia erotoman teoretyk. W tym roku również szykuje się wycieczka na którą znowu chce jechać, ale dla mnie uczciwie to jest straszna perspektywa. Będę niezadowolona to powie że go ograniczam i nie daję wolności. Pojedzie-katusze psychiczne. On jest co prawda świadomy że jeśli mnie zdradzi to nie będzie odwrotu i postanowiłam się więcej tym nie zamartwiać, ale są sytuacje które mnie przerastają, na przykład ta. Proszę o poradę
Obserwuj wątek
    • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 14:59
      a dlaczego nie masz zaufania? Z tego co napisalas maz wlasciwie nie dal ci ku temu zadnych powodow. Ja bym sie jeszcze spokojnie raz nad tym zastanowila co jest przyczyna twojej wrecz chorobliwej zazdrosci, wydaje sie ze problem siedzi gdzies w twojej psychice a nie zachowaniu meza.
      Rozumialbym obiekcje wobec wyjazdu gdyby byly jakies realne powodu, ale ty masz je tak "prewencyjnie"? Czy to ze doprowadzilas swoja zazdroscia to rozpadu zwiazku jednak nic nie nauczylo.
      • bez_przekazu Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:39
        puknij sie w czolo,a wlasciwie w leb.
        71tosia napisała:

        > a dlaczego nie masz zaufania? Z tego co napisalas maz wlasciwie nie dal ci ku t
        > emu zadnych powodow. Ja bym sie jeszcze spokojnie raz nad tym zastanowila co je
        > st przyczyna twojej wrecz chorobliwej zazdrosci, wydaje sie ze problem siedzi g
        > dzies w twojej psychice a nie zachowaniu meza.
        > Rozumialbym obiekcje wobec wyjazdu gdyby byly jakies realne powodu, ale ty masz
        > je tak "prewencyjnie"? Czy to ze doprowadzilas swoja zazdroscia to rozpadu zwi
        > azku jednak nic nie nauczylo.
        • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:19
          a moze jeszcze jakies argumenty zamiast epitetow?
      • jagienka75 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 19:32
        W zeszłym roku pojechał na wycieczkę ze swojego
        > miejsca pracy, nie było mi łatwo się na to zgodzić ale się zgodziłam. Na tej w
        > ycieczce dosyć ostro imprezowali i wiem że było kilka niejasnych epizodów z kol
        > eżanką z pracy.


        To Ci jakoś dziwnie umknęło? Ty oczywiście na jej miejscu miałabyś 100% zaufanie do męża?


        71tosia napisała:

        > a dlaczego nie masz zaufania? Z tego co napisalas maz wlasciwie nie dal ci ku t
        > emu zadnych powodow.
        • yoma Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 14:07
          No i co? Pewnie pijana baba wieszała się na mężu, a on dał odpór. Ale to oczywiście powód, żeby stracić do męża zaufanie i ZABRONIĆ mu jechać na kolejną wycieczkę. Zabraniać, drogie panie, można psu.

          A skądże autorka wie o tych niejasnych epizodach? Była tam? Mąż i pani opowiedzieli ze szczegółami?
    • aaaniula Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:05
      Też miałam taki czas, kiedy te wyjazdy służbowe męża doprowadzały mnie do białej gorączki. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że jeśli ma mnie zdradzić to nie są do tego potrzebne wyjazdy służbowe, imprezy z koleżankami, ani żadna inna forma rozrywki. Jeśli będzie chciał zrobi to będąc w pracy, nawet w kuchni czy w jakimkolwiek innym pomieszczeniu, pomijając możliwość wynajęcia hotelowego pokoju. Doszłam do wniosku, że to nie zależy od tego co zrobię, co myślę. Kiedy przestałam się opierać tym wyjazdom, a na czas jego nieobecności organizować niewielkie spotkania w domu z dawnymi znajomymi sam przestał tak chętnie opuszczać dom i kiedy może unika takich wypraw. Telefon, zamiast leżeć na pościeli i czekać na ozdzew męża został porzucony. Dzwonił, a ja oddzwaniałam po paru godzinach. No i role się odwróciły. Może nie całkiem zamieniły, bo mąż nie wykazuje tendencji do chorobliwej zazdrości, ale widać, że poczuł to odrobinę. A to miłe- taki stan dodaje 100% pewności kobiecie.
      • bez_przekazu Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:41
        ty o wyjazdach , a ona o konkretnej kolezance.zastanow sioe,zanim zechcesz komus ponownie udzielic rady.


        aaaniula napisała:

        > Też miałam taki czas, kiedy te wyjazdy służbowe męża doprowadzały mnie do białe
        > j gorączki. Po jakimś czasie dotarło do mnie, że jeśli ma mnie zdradzić to nie
        > są do tego potrzebne wyjazdy służbowe, imprezy z koleżankami, ani żadna inna fo
        > rma rozrywki. Jeśli będzie chciał zrobi to będąc w pracy, nawet w kuchni czy w
        > jakimkolwiek innym pomieszczeniu, pomijając możliwość wynajęcia hotelowego poko
        > ju. Doszłam do wniosku, że to nie zależy od tego co zrobię, co myślę. Kiedy prz
        > estałam się opierać tym wyjazdom, a na czas jego nieobecności organizować niewi
        > elkie spotkania w domu z dawnymi znajomymi sam przestał tak chętnie opuszczać d
        > om i kiedy może unika takich wypraw. Telefon, zamiast leżeć na pościeli i czeka
        > ć na ozdzew męża został porzucony. Dzwonił, a ja oddzwaniałam po paru godzinach
        > . No i role się odwróciły. Może nie całkiem zamieniły, bo mąż nie wykazuje tend
        > encji do chorobliwej zazdrości, ale widać, że poczuł to odrobinę. A to miłe- ta
        > ki stan dodaje 100% pewności kobiecie.
        • aaaniula Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 17:25
          sama przeczytaj uważnie, później komentuj. Jak będzie ją miał zdradzić (niezeż nie czy z tą konkretnę koleżanką, czy z jakąś inną) to i tak to zrobi. Problem z wyjazdem też pozostaje, bo dlaczego mąż ma znosić zakazy jeśli zakładamy, że nie zdradza żony? A głównie chodzi o chorobliwą zazdrość...
    • blue_romka Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:10
      Moim zdaniem pora na Twoją własną terapię. Udało Wam się bowiem uratować związek, mąż jak twierdzisz jest niewinny, więc problem jest w Tobie. I to Ty teraz męczysz się, co wpływa negatywnie na małżeństwo. A co możesz zrobić doraźnie? Na pewno nie zabraniać mężowi wyjazdu. Jesteś jego partnerką, nie opiekunką, a on jest pełnoletni. Powiedz mu spokojnie o swoich obawach, zazdrości, braku zaufania. Możesz go poprosić o pomoc w przetrwaniu jego wyjazdu. I tyle na razie.
      • bez_przekazu Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:49
        terapia to sie nalezy gosciowi nie jej, i przestancie si wreszcie czepiac niewinnych kobiet, ok?
        ps.k.....a, nie rozumiem, jak moze to robic kobieta kobiecie....
        blue_romka napisała:

        > Moim zdaniem pora na Twoją własną terapię. Udało Wam się bowiem uratować związe
        > k, mąż jak twierdzisz jest niewinny, więc problem jest w Tobie. I to Ty teraz m
        > ęczysz się, co wpływa negatywnie na małżeństwo. A co możesz zrobić doraźnie? Na
        > pewno nie zabraniać mężowi wyjazdu. Jesteś jego partnerką, nie opiekunką, a on
        > jest pełnoletni. Powiedz mu spokojnie o swoich obawach, zazdrości, braku zaufa
        > nia. Możesz go poprosić o pomoc w przetrwaniu jego wyjazdu. I tyle na razie.
    • bez_przekazu Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 15:39
      tiaaa. ... tak sie zastanawiam,kiedy czytam o tych wszystkich mezczyznach "kochajacych wszystkie kobiety" dlaczego my,zony, musimmy to znosci? dlaczego doradza nam sie luz, odpuszczenie i tolerancje? w imie czego. przeporaszam? w imie tego,e jestesmy kbietami, a wiec MUSIMY wybaczac? co, wybaczac? to,ze jestesmy na drugim planie? to,ze kiedy za nimrano zamykaja sie drzwi musimy godzic sie na to,ze bedzie bajerowal inne kobiety,po to,aby polepszyc sobie ego?
      modle sie co wieczor w intencji mojego syna,chyba czas, aby zaczac prosic Boga o litosc dla kobiet .
      • jagienka75 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:03
        bez_przekazu napisał(a):

        > tiaaa. ... tak sie zastanawiam,kiedy czytam o tych wszystkich mezczyznach "koch
        > ajacych wszystkie kobiety" dlaczego my,zony, musimmy to znosci? dlaczego dorad
        > za nam sie luz, odpuszczenie i tolerancje? w imie czego. przeporaszam?


        Nie wiesz dlaczego? Przecież to się nazywa "kompromis", co oznacza jedno, że kobieta ma ustąpić swojemu panu i władcy. Jeśli tego nie zrobi, on ma pełne prawo ją zostawić, coby nie stresować się żoną-jędzą;)
        Często takie teksty te biedne kobiety słyszą z ust swoich matek oraz sióstr,których życie było albo jest do dupy.
        • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:27
          a ty Jagienko_bez_przekazu sama z soba tak czesto dyskutujesz?
          I dlaczego mam wrazenie ze jakies wlasne frustracje i leki i wlasna sytuacje przenosisz na sytuacje autorki?
          • jagienka75 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:43
            71tosia napisała:

            > a ty Jagienko_bez_przekazu sama z soba tak czesto dyskutujesz?


            Tak, gadam sama ze sobąLP
            Argumentów do dyskusji Ci zabrakło?
            Zanim się wypowiesz, przeczytaj dokładnie posta autorki.
            Nie pierwszy raz piszesz bez sensu i jak ktoś ma naprawdę duży problem, nie potrafisz udzielić sensownej rady, Milkniesz i tyle z Twojego pisania.

      • aqua48 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:24
        bez_przekazu napisał(a):

        > tiaaa. ... tak sie zastanawiam,kiedy czytam o tych wszystkich mezczyznach "koch
        > ajacych wszystkie kobiety" dlaczego my,zony, musimmy to znosci? dlaczego dorad
        > za nam sie luz, odpuszczenie i tolerancje? w imie czego. przeporaszam?

        A może w imię powiedzienia "widziały gały co brały". Żona pisze, że mąż erotoman-teoretyk. Nie wiedziała tego PRZED ślubem, czy jej wtedy nie przeszkadzało? Myślała, że go zmieni?
        Najwyższy czas zmienic swoje nastawienie, skoro jest niewinny to moze zasługuje na trochę zaufania? Jak słusznie pisze ktoś wyżej jeśli chciałby zdradzić to ni musi tego robić na wyjeździe, wieć warto ten czas poświecić na własne przyjemności, spędzić go miło w gronie znajomych, albo też na jakimś wypadzie poza dom, niż zadręczać się w czterech ścianach.


        • sebalda Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:34
          Jak czytam opinie bez_przekazu, to przestaję się dziwić, że faceci zdradzają i uciekają od niektórych kobiet. Od kobiety z takimi poglądami też bym wiała, aż by się kurzyło. I nie tylko o ten wątek mi chodzi, ale o ogół wypowiedzi i rewelacji.
          Najgorsze, że niektóre kobiety mogą to wziąć na serio.
        • jagienka75 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 20:39
          aqua, ja się z Tobą nie do końca zgodzę.
          Przed ślubem wiele par nawet ze sobą nie mieszka. Ludzie spotykają się ze sobą, randkują a potem rozchodzą do domów. Gdy się już mieszka pod tym jednym dachem, wszystko wychodzi w praniu.
          Co do jej męża, nie widzę powodu, żeby go żałować. Jeśli ona nie ma do niego zaufania, widocznie coś jest na rzeczy. I to coś, co mogło mieć miejsce między nim a tamtą.
          Gdyby taki epizod miał miejsce w Twoim życiu, na pewno nie byłabyś aż tak wyrozumiała dla wobec swojego męża.
          Na ogół tak bywa, że panowie,którzy mają coś za uszami, żalą się na te swoje żony-wredne czepialskie jędze i końcu wychodzi na to, że to one są te złe i to one swoim "cięzkim" charakterem doprowadzają do rozpadu tego jakże tego wspaniałego małżeństwa.
          Tymczasem co ona słyszy z ust swoich najbliższych? ( matek teściowych,, sióstr, kuzynek).
          IDZ NA KOMPROMIS! Tylko dlaczego to zawsze ona ma iść na ten kompromis a on już nie?
          Wnisek jest jeden-dzięki tym KOMPROMISOM zatrzymasz go przy sobie i będziesz miała chłopa. Przecież bez niego nie jesteś nic warta:P




          • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 22:17
            zdumiewajaca logika 'jak sie zona czepia to znaczy ze cos tam bylo' a jak maz mowi ze nie bylo to znaczy ze juz na 100% bylo. Chyba na miejsca meza takiej Jagieneki_bez_przekazu to lepiej jednak zdradzac, po co cierpiec za nie winnos ;-).
            • jagienka75 Re: Wycieczka z pracy 04.08.12, 22:32
              O co ci chodzi kobieto? Masz coś do mnie, to pisz mnie na priv. Nie zaśmiecaj wątku.
              I co ty z tym pisaniem samą ze sobą? Masz taki epizod na swoim koncie?
              Pisz na priv. Jak będę miała czas, zajrzę na pocztę i zobaczę, coś wymyśliła.
    • squirrel9 Re: Wycieczka z pracy 05.08.12, 14:11
      Reasumując - był kilkuletni kryzys spowodowany "koleżanką z pracy", terapia, po czym zeszłoroczny wycieczkowy "incydent" z koleżanką z pracy ... Tą samą?
      • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 05.08.12, 15:28
        Dzięki za odpowiedzi i porady. Kryzys był spowodowany koleżanką z młodości z którą M odnowił kontakty. Nie chcę się wdawać w szczegóły bo to po pierwsze jest zbyt świeże a po drugie zbyt skomplikowane, ale na pewno nie chodziło o zdradę fizyczną (ona mieszka daleko) ile o nadużycie emocjonalne. Jeśli chodzi o koleżąnkę z pracy to bardziej wyglądało na to że chce ona zrobić na złość swojemu narzeczonemu z którym się akurat pokłóciła. Ostentacyjnie się przysiadała do mojego męża, trochę kokietowała. Wtedy już nasz kryzys był bardzo nasilony, więc (wiem z relacji innych ludzi) że mąż unikał kontaktu z nią i unika do tej pory twierdząc że jest niebezpieczna.
        • squirrel9 Re: Wycieczka z pracy 05.08.12, 16:46
          A skąd ty w ogóle wiesz o incydencie na wyjeździe z pracy? Skąd wiesz czego on unika w pracy? prowadzisz jakieś śledztwa? współpracownicy sami przychodzą i ci opowiadają? I co to znaczy unikał jej jesli "incydent" miał miejsce? Czy incydent poległa na tym,że ona go kokietowała czy to,że wyglądało na więcej lub duzo więcej a potem jej unikał?
          • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 05.08.12, 18:03
            Mąż jest bardzo przeczulony na punkcie wmawiania mu zdrad, kochanek itp dlatego unika wszelkich sytuacji dwuznacznych, nawet tańczenia z kimkolwiek na imprezie czy rozmowy dłużej niż to konieczne. W pewnym momencie naszego związku nakręciłam się na zazdrość i robiłam mu piekło. Że uśmiechnął się do sprzedawczyni, że z kimś zażartował, że ktoś do niego napisał itp.Taka jest prawda. Od czasu terapii staram się utrzymywać równowagę, bo zdaję sobie sprawę że przecież pilnować go nie będę i dałam sobie spokój ze wszystkimi jazdami. Nie chcę dać się ponownie wkręcić w to piekło. Aha, indywidualną terapię też zaliczyłam. Na dzień dzisiejszy on wie że jeśli mnie zdradzi to bezpowrotnie straci rodzinę. O koleżance sam mi powiedział, ja nie robiłam żadnego śledztwa. Nasi znajomi którzy pracują w tej samej firmie też byli zniesmaczeni wyskokami koleżanki (najwyraźniej po to by wkurzyć swojego chłopaka, kokietowała nie tylko mojego męża). Nawet jestem zła że mi o tym powiedział bo byłabym spokojniejsza. Staram się nad sobą panować, ale rzecywiście są sytuacje takie jak wyjazd z pracy które mnie przygniatają. Dodam jeszcze że nie pracuje w korporacji i nie jest to wyjazd integracyjny. W jego firmie jest tradycja wyjazdów pracowników
            • cherry-cherry Re: Wycieczka z pracy 05.08.12, 20:44
              > Dodam jeszcze że nie pracuje w korporacji i nie jest to wyjazd integra
              > cyjny. W jego firmie jest tradycja wyjazdów pracowników


              Jak zwal tak zwal, idea jest ta sama : w firmie meza jest tradycja wyjazdow pracownikow, czyli tworzone sa warunki do spuszczenia sie z rodzinnego lancucha w gronie fajnych, nastawionych na zabawe kolegow i rownie spragnionych odrobiny swobody kolezanek.
              Jak na to spojrzec z dystansem, dosc obrzydliwa praktyka : odciagnac pracownikow na pare dni od rodzin, i stworzyc idealne warunki do pohasania sobie, jak im hormony zagraja. Tak jak nie mozna by bylo zwyczajnie pojsc sobie razem na dobra kolacje do restauracji, gdzie wszyscy mogliby sobie ze wszystkimi pogadac. Albo zrobic impreze z udzialem wspolmalzonkow.
              Mam wrazenie, ze pomijanie partnerow w firmowym imprezowaniu czy organizowaniu wycieczek ma wlasnie jakis taki ukryty nieladny i lekcewazacy podtekst, jak gdyby nie istnieli, byli niepotrzebni, czy tez mieli psuc dobra zabawe pracownikow we wlasnym gronie. Allbo jakby pracodawca zakladal, ze po co wozic drzewo do lasu...

              > Staram się nad sobą
              > panować, ale rzecywiście są sytuacje takie jak wyjazd z pracy które mnie przyg
              > niatają.

              To jest normalne, ze taki wyjazd powoduje dyskomfort u zony, zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy widzi sie naokolo tyle rozstajacych sie par, tyle rozbitych rodzin. Nikt nie ma gwarancji, ze akurat jego to ominie. I dlatego organizowanie takich wyjazdow jest ze strony pracodawcy przejawem sporego braku szacunku dla sfery prywatnej pracownikow oraz ich zycia rodzinnego.
              • majaa Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 13:34
                Zgadzam się z Cherry. Takie wyjazdy tak naprawdę nie mają racji bytu. Równie dobrze można się integrować na miejscu, razem z rodzinami. Są firmy, które organizują np. pikniki rodzinne dla swoich pracowników. Wszyscy przychodzą całymi rodzinami, poznają się wzajemnie i przy tym dobrze bawią. Nie ma żadnych podtekstów, niedomówień, plotek itp. i taka atmosfera jest o wiele zdrowsza dla każdej ze stron.
            • lena575 Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 13:01
              Niejasne epizody o którym piszesz w pierwszym poście polegały na tym, ze koleżanka przysiadała się do kilku facetów? więc na czym polegały te niejasne epizody o których to opowiadali ci znajomi z pracy?
              Coś kręcisz.
              Dla mnie sprawa jest jasna. Jeśli ktoś zachowuje się tak, że tracę do niego zaufanie, to by je odzyskać musi zachowywać się tak by nie było cienia podejrzeń. Pakowanie się w niejasne incydenty jakoś zwykle dotyka recydywistów. Możesz to nazywać "gawędziarzem-flirciarzem" czy "erotomanem-teoretykiem", znam takich. Zachowują się tak, że zawsze trafia im się "okazja" i potem maja jakieś problemy.
              Pracuję w 99,99% męskim gronie, tez mam wyjazdy służbowe i integracyjne. Ogromnej większości nie trzeba pilnować, ludzie fajnie bawią się we własnym gronie.
              • klownbezueba Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 08:37
                lena575 napisała:

                >
                > Pracuję w 99,99% męskim gronie,

                99,99%? Ciekawie prawisz kobieto. Możesz to rozwinąć?
            • yoma Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 14:10
              > > Mąż jest bardzo przeczulony na punkcie wmawiania mu zdrad, kochanek itp dlatego
              > unika wszelkich sytuacji dwuznacznych, nawet tańczenia z kimkolwiek na imprezi
              > e czy rozmowy dłużej niż to konieczne.

              Ależeś wytresowała nieszczęsne zwierzę! Gratulacje.
    • cherry-cherry Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 15:44
      Mieszkam za granica, i powiem szczerze bardzo mnie dziwi ta powszechnie w Polsce panujaca pseudokorporacyjna moda na roznego rodzaju wyjazdy integracyjne, wycieczki z pracy itp, czyli wyjazdowe imprezy na ktorych pracownicy zapraszani sa BEZ wspolmalzonkow.

      Tego rodzaju imprezy to moim zdaniem sabotaz i odciaganie ludzi od rodzin. Jest to skladowa czesc prania mozgu na zasadzie "lojalnosc firmie, ale niekoniecznie rodzinie". Takie wyjazdy pewnie i sluza zaciesnieniu wiezow pracowych (poglebienie znajomosci itp) ale tez sprzyjaja oslabieniu wiezi rodzinnych (flirty, romanse, oraz nagminny efekt psa spuszczonego z lancucha).

      Niesamowite, jak ludzie dali sobie w Polsce wmowic, ze te wyjazdy integracyjne i wycieczki sa takie konieczne i nieodzowne. Moi polscy koledzy opowiadaja mi ciagle, jakie to cuda dzieja sie na takich korporacyjnych wyjazdach, gdzie b. czesto biurowe flirty staja sie cialem, na zasadzie ze okazja czyni zlodzieja. Bo daleko od domu i nie trzeba kombinowac, bo alkohol i swoboda szumia w glowie, bo zona sie nie dowie, a we wspolnym hotelu stosunkowo latwo jest zachowac dyskrecje.

      Powiem tak : tu gdzie mieszkam (czyli na tak rzekomo antyrodzinnym, zgnilym "zachodzie") na wszelkie imprezki, wieczorki, czy wycieczki z pracy zapraszani sa rowniez malzonkowie pracownikow. Jest moze z jedno czy maksimum dwa wyjscia w roku, gdzie zaproszeni sa tylko pracownicy, ale to sa na ogol grzeczne kolacje w restauracji, po ktorych wszyscy przykladnie wracaja do domow.
      Firmy nie uprawiaja dzialanosci destruktywnej dla rodzin, bo wspolczynnik rozwodow jest tu i tak spory, zaden pracodawca nie chce sie potem babrac w rodzinnych skandalach czy uzerac ze zdradzonymi zonami, ktore dopominaja sie odszkodowania za rozwalenie rodziny, czy tez zwyczajnie przyjezdzaja do firmy i robia raban.

      Gdyby w Polsce znalazlo sie pare opuszczonych zon, ktore wytoczylyby korporacjom proces za przyczynienie sie do zrujnowania rodziny w wyniku zdrady na integracyjnym wyjezdzie (bo maz pojechal i wrocil zakochany w Marzence z marketingu), byc moze te przewrotne praktyki zostalyby ukrocone i szybko wyszliby z mody.

      Ktos moglby powiedziec, ze wyjazd integracyjny jest niepotrzebny kiedy ludzie maja sie ku sobie, ze i tak znajda okazje do romansu. Jednak nie zapominajmy o zasadzie, ze okazja na wyjezdzie czesto czyni zlodzieja. Zas co robia ludzie dobrowolnie po normalnych biurowych godzinach, to juz nie wina firmy.
      • kol.3 Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 19:41
        Zgadzam się w 100%.
        • anika9999 Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 20:13
          Ja też się zgadzam w 100%. Tylko co zrobić w tej sytuacji? Nie zgodzić się? Niedorzeczne a poza tym awantura gotowa. Zgodzić się? Masakra. Mąż bardzo chce jechać
          • anika9999 Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 21:03
            Żony też jeżdżą i to sporo. Problem polega na tym że ja w tym czasie urlopu nie dostanę a poza tym jechać żeby pilnować męża? Nawet jeśli zorganizuję to problem będzie co z dziećmi itp. Zakazać mu? Mam nadzieję że nie pojedzie
            • cherry-cherry Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 21:51
              Nie zakazac, tylko szczerze pogadac. Zwierzyc mu sie z tych wszystkich rozterek i przyznac, ze podczas gdy on sie bedzie swietnie bawil, Ty bedziesz sie czula bardzo niekomfortowo. Zaapelowac do jego malzenskiej lojalnosci i opiekunczosci. W normalnej relacji maz, wiedzac, ze zonie bedzie przykro, raczej by nie pojechal. Co innego wyjazd sluzbowy, gdzie wchodza w gre obowiazki, tutaj - chodzi przeciez tylko o zabawe. Wyjazd rekreacyjny z poczuciem, ze ja sie dobrze bawie a bliska mi osoba gryzie sie i cierpi katusze niepewnosci bylby niestety czystym egoizmem. Zwlaszcza, kiedy wchodza w gre jakies niejasne precedensy z podrywajacymi kolezankami, tudziez wskrzeszaniem starych milostek. Twoj maz powinien wziac pod uwage, ze Twoja niepewnosc nie wziela sie z sufitu. I to mu powinnas uswiadomic.
            • yoma Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 20:17
              > ja w tym czasie urlopu nie
              > dostanę a poza tym jechać żeby pilnować męża?

              O bogowie. Z dziećmi na kolonie też jeździsz pilnować?
      • bretoff Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 21:56
        Te wyjazdy / wycieczki / imprezy integracyjne sa w istocie celowym dzialaniem trzymania pracownikow za przyslowiowy ryj , po " integrowaniu " sie latwo wybic pracownikowi z glowy oczekiwanie podwyzki , awansu , zadania zaplaty za nadgodziny itp. Jak widac polskich durniow latwo jest zlapac w pulapke , koszty wliczone w firme a korzysci olbrzymie , nikt nie podskoczy , jeden drugiego bedzie sie bal .
        U mnie w Kanadzie nigdy sie z taka forma wspolnego spedzania czasu ze wspolpracownikami nie spotkalem , duze firmy wogole nic nie organizuja , mniejsze np. Christmas party ze wspolmalzonkami lub lunch / spotkanie w restauracji .
        • cherry-cherry Re: Wyjazdy integracyjne 05.08.12, 23:27
          Dokladnie. U mnie we Francji rowniez cos takiego nie istnieje. Zreszta z wyjatkiem singli nikt by sie tu raczej nie pisal na takie wyjazdy z pracy. Ludzie wychodza z zalozenia, ze i tak w pracy spedzaja wystarczajaco (za) duzo czasu, zeby sie jeszcze bawic w jakies wyjazdy z ludzmi zza biurka obok, gdzie pomimo pozornego wyluzowania jest sie non stop na cenzurowanym i nawet za dobra zabawe trzeba zaplacic wlasna reputacja :)
          • kol.3 Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 05:50
            U mnie w pracy weekendowe wyjazdy się zdarzają, przy czym raczej dla wytypowanych grup. Przymusu uczestnictwa nie ma, ale ludzie rozumują, że lepiej być i słyszeć co było mówione, bo wiadomo, że to okazja do zawiązania pracowych koalicji , podlizania się, a nieobecni nie mają racji itd. Ludzie się trochę sami nakręcają. Śmiało się można na te wyjazdy wypiąć.
            • anika9999 Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 07:19
              To aż Wam zazdroszczę. Dla mnie to też jest głupie, ale w pracy męża chodzi raczej o to że mają bardzo duży socjal i za bardzo atrakcyjne wycieczki pracownicy płacą śmieszne pieniądze. Dlatego jeżdżą. A mój mąż czuje się pokrzywdzony bo niby dlaczego miałby nie jechać? Przez moje różne jazdy nie pojechał na kilka atrakcyjnych wycieczek i przy każdej kłótni wychodzi temat że go ograniczam, ile on przeze mnie stracił itp. W dużej mierze jest to niestety prawdą ale on mojego punktu widzenia nie próbuje zrozumieć.
              • 71tosia Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 08:26
                przede wszystkim dobrze ze zdajesz sobie sprawe z problemu wlasnej wrecz chorobliwej zazdrosci. Sytuacja, w ktorej maz czuje potrzebe by sie tlumaczyc z publicznej rozmowy z kolezanka na pewno nie swiadczy o dobrych stosunkach miedzy wami. Kilka tygodni temu na tym forum byl post kobiety, ktora byla w sytuacji podobnej do twojego meza. Zazdrosc meza(bezpodstwana) doprowadzily praktycznie do rozpadu zwiazku i powaznego rozwaznia rozwodu jako opcji. Moze odszukaj ten post bo tam chyba sie wypowiadal tez Ekspert.
                Ps nie znam wyjazdow ''socialnych" ale czesto wyjezdzam sluzbowo. To czesc mojej pracy, nie romansuje, nie upijam sie ale przyznaje ze chetnie czasami spedzam czas bez rodziny i domowych obowiazkow. Ja po prostu potrzebuje czasami czasu dla samej siebie. Lubie tez moich zawodowych znajomych i lubie z nimi pogadac, tez bez rodziny. Maz nigdy nie robil mi problemow, ja jemu tez.
                • anika9999 Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 09:13
                  Dzięki za odpowiedź. Oczywiście że zdaję sobie sprawę z mojej zazdrości i jak rujnuje ona relacje między nami. Dlatego pracuję nad sobą bardzo ciężko i dużo osiągnęłam. Problem tylko w tym że moja zazdrość niestety nie wzięła się z niczego (chyba nawet wolałabym żeby to był tylko mój problem). Ja myślę że przesadzaliśmy oboje i to zdrowo, ale mój mąż ciągle w sobie problemu nie widzi.
                  • yoma Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 14:11
                    Anika, powiem tak: ten mąż cię musi bardzo kochać, skoro do tej pory nie dał dyla. Możesz mu śmiało zdjąć smycz.
                    • 71tosia Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 18:37
                      popieram, gdyby mnie maz robi pieklo i to z powodu zgrzeszenia mysla a nie uczynkiem .... ;-)
                      • yoma Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 20:15
                        Tosia, toż on nawet myślą nie grzeszy :)
              • cherry-cherry Re: Wyjazdy integracyjne 06.08.12, 21:23
                > mają bardzo duży socjal i za bardzo atrakcyjne wycieczki pracownicy
                > płacą śmieszne pieniądze. Dlatego jeżdżą. A mój mąż czuje się pokrzywdzony bo
                > niby dlaczego miałby nie jechać? Przez moje różne jazdy nie pojechał na kilka a
                > trakcyjnych wycieczek i przy każdej kłótni wychodzi temat że go ograniczam, ile
                > on przeze mnie stracił itp

                No to powinien jezdzic na te wycieczki Z TOBA. Co to w ogole za klimaty, zeby on jezdzil SAM, bo atrakcyjne ceny i fajny socjal, a Ty masz w tym czasie zachrzaniac w domu przy dzieciach.
                W moim, bylym juz malzenstwie, exmaz tez mial fajny socjal w pracy i do glowy mu nie przyszlo (pomimo innych przywar ktore posiadal) zeby jezdzic samemu na wycieczki z pracy, zostawiajac zone w codziennym kieracie. Zwiazek malzenski implikuje jednak pewna solidarnosc, a nie tak 'kazdy sobie rzepke skrobie'... Egoizm to nie jest dobra cecha i nie powinnas tego kultywowac u faceta. Zorganizujcie sie tak, zebys i Ty mogla skorzystac z tych atrakcyjnych cenowo wycieczek. Albo razem, albo wcale.
    • zyga776 Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 10:51
      O co jesteś taka zazdrosna?! Jakby chciał Cię zdradzić, to by już to dawno zrobił. Nie musiałby jechać na żaden wyjazd. Popracuj nad własną samooceną i przestań tak tego męża osaczać, bo na pewno Cię zdradzi.
      • cherry-cherry Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 21:32
        zyga776 napisał:

        > O co jesteś taka zazdrosna?! Jakby chciał Cię zdradzić, to by już to dawno zrob
        > ił. Nie musiałby jechać na żaden wyjazd.


        To nie takie proste. Jednak okazja czyni zlodzieja, bo co innego zdradzac w miejscu zamieszkania pod nosem zony, a co innego daleko od domu, na luzackim wyjezdzie z pracy zakrapianym alkoholem, gdzie sie, cyt. "duzo imprezuje". Trzeba nie miec wyobrazni albo kompletnie nie znac natury facetow w kontekscie "z dala od domu, spuszczony ze smyczy", zeby miec takie bezgraniczne, stuprocentowe zaufanie.
        Wiele razy zdarzylo mi sie jezdzic z kolegami z pracy w delegacje. Zonatymi, dzieciatymi, wiernymi ;) Niby takie nic, dwa czy trzy dni poza domem. I zawsze mialam propozycji co niemiara. Tak, ze nikt mnie nie przekona, ze zaufanie itp, a autorka watku schizuje. Tym bardziej, ze z tego co pisze, byly jakies precedensy.
        Nie macie chyba pojecia, co potrafia wyrabiac zonaci faceci na wyjazdach. Dlatego trzeba wyznaczac granice.
        • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 22:52
          Dzięki za odpowiedzi. Z mojego problemu zdaję sobie doskonale sprawę ale zgadzam się z cherry-cherry bo raz byłam na wycieczce z jego miejsca pracy i wiem jak to wygląda. Najbardziej wierny z mężów rano po imprezie z obłędem w oczach dopytywał wszystkich czy aby na pewno był grzeczny bo nic nie pamiętał. Tam się naprawdę dużo pije i jak wiadomo wtedy hamulce przestają istnieć. Czy muszę się na to zgadzać, nie podoba mi się to nie czuję się pewna mojego męża (on chyba zresztą jak się napije też nie jest siebie pewny). Czy głupota na wyjeździe ma zrujnować życie rodzinne? Dla mnie jest to niedopuszczalne. U niego w pracy zdrady małżeńskie są na porządku dziennym, prawie jak w telenoweli brazylijskiej. Nikt jakoś nie robi z tego wielkiego problemu a dla mnie to jest chore. Ale po naszych przejściach i problemach wszelkie rozmowy na ten temat traktowane są jako koleny atak, awantury są nie do zniesienia. Też nie rozumiem sensu takiego "zacieśniania" kontaktów. Nie chcę żeby jeździł na takie wyjazdy ale jak to zrobić żeby wilk był syty i owca cała?
          • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 06.08.12, 22:57
            Jeszcze jedno. Nie wiem czy w świetle tego co napisałam wyżej tak radośnie byście zareagowały na wiadomość o wyjeździe męża. Nie bez powodu tyle żon jeździ na te wyjazdy, ale one nie pracują. A ja musiałabym wziąć urlop bezpłatny i to w imię czego? Żeby pilnować męża spuszczonego ze smyczy? Nie cierpię tych ludzi źle się z nimi czuję, ich hierarchia wartości ma się nijak do mojej. I teoretycznie mojego męża też, ale on się dobrze czuje w tym towarzystwie.
            • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 09:30
              przeraża mnie pomysł pilnowania dorosłego człowieka. Rozumiem, że masz obawy, ale odcięcie człowieka od świata niczego nie przyniesie. Jak będzie chciał cię zdradzić, to znajdzie laskę w sieci - są tysiące ogłoszeń. Nawet się nie zorientujesz.
              Mój mąż jeździ regularnie po całym świecie i wiem, że może wydarzyć się wszystko. Ale nie zamierzam o tym myśleć, bo bym oszalała. Nie zamierzam wydzwaniać, sprawdzać, kontrolować. Może i czasami przejdzie mi to przez głowę, ale później uświadamiam sobie, że to bez sensu.
              Z drugiej strony różne firmy mają różną specyfikę. Np. mój mąż jest w stanie zafundować swoim pracownikom wyjazd gdzieś, często zagranicę lub do fajnego kurortu. To taka premia za wyniki w pracy. Ale nie zabiera już mężów/żony/partnerów swoich pracowników. Po pierwsze dlatego, że to podwaja koszty i już nie byłoby pieniędzy na zagraniczne wojaże tylko na marny hotelik. Po drugie dlatego, że byłoby to nie fair wobec osób, które nie są w związkach, a po trzecie kiedy są pary, to cała struktura wycieczki się rozpada, bo każdego ciągnie w swoją stronę. Zresztą ja również nie jeżdżę, choć teoretycznie mogłabym.
              • cherry-cherry Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 12:06
                Uparcie piszecie "jak bedzie chcial zdradzc, to i tak zdradzi". Tyle, ze w zdradzie nie zawsze chodzi o uswiadomione chcenie. Pisalam juz wyzej, nawet parokrotnie, ze zdrada "bo sie okazja nadarzyla, daleko od domu, na wyjezdzie" to zupelnie inny stan umyslu zdradzajacego niz poszukiwania z premedytacja kobiety w necie. Geneza jest w tych przypadkach zupelnie inna. Czasem czlowiek wcale wcale nie ma szczegolnego zamiaru zdradzac, a w zwiazku z tym do glowy mu nie przyjdzie szukac w necie chetnej laski, aranzowac spotkania, placic za hotel, kombinowac, inwestowac, oszukiwac. Za to na takim wyjezdzie moze sie zdarzyc, ze ludzie, nawet niekoniecznie z natury skorzy do zdrady wypija morze alkoholu, a pani Marzenka z marketingu sama sie do lozka wsliznie. No niestety, pisze juz po raz kolejny, ze nie kazdy szuka zdrady, ALE okazja moze czynic zlodzieja. Sama wiem, jak na mnie dziala alkohol i potrafie sobie doskonale wyobrazic taki final alkoholowej libacj,i pelnej rozrywkowych kolezanek i kolegow z biura, z dala od domu. Efekt hulaj dusza piekla nie ma gwarantowany.

                > Z drugiej strony różne firmy mają różną specyfikę. Np. mój mąż jest w stanie z
                > afundować swoim pracownikom wyjazd gdzieś, często zagranicę lub do fajnego kuro
                > rtu. To taka premia za wyniki w pracy.

                Sorry Edwino, ale premia za dobre wyniki w pracy powinny byc wymierne pieniadze, a nie mamienie pracownikow wycieczkami. Premia to premia. Zysk za zysk. Ludzie pracuja, zeby zarabiac pieniadze na swoje rodziny, a nie rozbijac sie po swiecie w celach rekreacyjnych, z celowym pominieciem wspolmalzonkow. I znam to podejscie szefow niewielkich firm, ktore opisujesz. Dosc obrzydliwe, destrukcyjne dzialanie, ktorego pobudki opisal wyzej jeden z forumowiczow.

                Dla mnie jest oczywiste, ze maz nie powinien jechac na te wycieczke. Sam powinien z niej zrezygnowac, z wlasnej dobrej woli. To nie sluzbowy wyjazd przeciez. Nie moze byc tak, ze jedno sie bawi, a drugie, pominiete, zachrzania w domu i przezywa katusze, bo wyjazd zapowiada sie bardzo dwuznacznie.
                • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 12:20
                  wiesz, pracownicy mojego męża mu nawet dziękowali, że mogli wyjechać, bo jeden w życiu nie był poza granicami Pl, inny wcześniej nie leciał samolotem itp. Obrzydliwości sobie daruj, bo premie tak czy siak dostają.
                  Ty po prostu nie rozumiesz, że ludzie nie zawsze muszą być razem. I żeby ze sobą być muszą sobie ufać. Ale ok, skoro wiesz, że po wypiciu morza alkoholu możesz wskoczyć komuś do łóżka, to widocznie masz powody. Ja wiem, że nie ważne czy tym morzem będzie Śródziemne, Bałtyk czy Beringa, w życiu nikomu do łóżka nie wlazłam. Tak jak widziałam własnego męża (zanim w ogóle zaczęliśmy ze sobą być znaliśmy się jakiś czas) na imprezach, na których laski mu się na szyi wieszały, a on nic. I ja mu ufam, chociaż jak wspominałam jeździ po całym świecie, więc nie miałby problemów ze skokiem w bok.
                  Poza tym skąd w ogóle rozróżnienie, że facet baluje, a kobieta zasuwa? Normalny zdrowy człowiek powie, że skoro ty kochanie jedziesz tu i tu, to po twoim powrocie zajmujesz się domem, a ja jadę tu i tu. My tak robimy i jakoś nie ma problemu. Grunt to zrobić z siebie cierpiętnicę: facet na wyjeździe służbowym sekretarki posuwa, a ja nieszczęśliwa podłogi na klęczkach szoruję.
                  • makwalz Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 12:52
                    I z Tobą się zgodzę. Mój mąż też jeździł, chodził na imprezy w pracy. Ja jakoś nie czułam klimatu u siebie w pracy na takie wyjazdy, aż kiedyś powiedziałam: czemu nie? Może warto spróbować. I jak zaczęłam uczestniczyć w wyjazdach/imprezach w pracy to mój mąż nagle odpuścił imprezowanie, wyjeżdżanie itd. i nagle zaczęły mu przeszkadzać moje wycieczki z pracy i nagle stwierdził, że pojeździć po imprezach, po świecie, odpocząć możemy przecież z przyjaciółmi. Dziwny zwrot o 180 stopni;-)
                    • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:08
                      dokładnie!!! ruszenie się z domu działa dużo lepiej niż smycz. I często daje takie rezultaty, jak opisałaś.
                      Poza tym jest jeszcze jedna sprawa: niemal każda praca niesie za sobą jakieś profity poza wypłatą. Jeden może kupować taniej w sklepie, w którym pracuje, inny chodzi na premiery kinowe, jeszcze ktoś może np. zwiedzać ciekawe miejsca. Czy mamy z tego rezygnować w imię tego, że jest to przeznaczone dla nas, a nie dla naszych partnerów? Czy mam wyrzucić kartę z darmowymi wejściami na basen, bo mam ją ja a nie mój mąż? Czy mam nie obejrzeć świetnej sztuki, bo bilet na premierę jest pojedynczy? Czy mam nie jeździć do pracy służbowym samochodem, skoro w umowie jest napisane, że służy tylko do spraw służbowych i nie mogę nim wozić dzieci do szkoły? Czy wreszcie mam nie zobaczyć klifów Dover, bo pracodawca funduje wycieczkę pracownikom, a nie ich całym rodzinom? Poza tym, gdyby ten pracodawca stwierdził, że zapłaci za pracownika z żoną/pracownicę z mężem, to za chwilę okazałoby się, że jest też mało rodzinny, bo przecież dzieci nie wliczył! Cieszcie się z tego, co macie, co otrzymujecie, a nie szukajcie dziury w całym.
                  • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 12:59
                    Coraz bardziej wyraźnie zdaję sobie sprawę że kryzys wcale się nie skończył, jedynie na chwilę się wyciszył. Mąż to jest typ flirciarza, lubi sobie pogadać pożartować i tak naprawdę oczywiście nie mogę być pewna czy rzeczywiście mnie nie zdradzał. Nie chcę już się zamartwiać bo to jest bez sensu. On sam z własnej woli z wyjazdu nie zrezygnuje na pewno. Jeśli ja mu powiem żeby nie jechał to będzie że znowu mu coś wmawiam ograniczamitp. W 100% jestem pewna że następny kryzys gotowy. Może faktycznie trzeba się było rozwieść zamiast reanimować zwłoki? Ja już nie mam siły walczyć. Mąż nie przyjmuje do wiadomości że jego zachowanie też jest niedopuszczalne
                    • makwalz Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:07
                      A jak On pojedzie na tę wycieczkę to nie możesz poprostu pojechać gdzieś sama/ z przyjaciółmi?
                      • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:09
                        to samo proponuję, ale po powrocie męża lub przed jego wyjazdem. Nie w tym samym czasie. Powinien być w domu, kiedy ty wyjedziesz, mocniej do niego dotrze.
                    • esteraj Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:42
                      Anika, dla mnie to cały czas Ty boisz się, żeby nie stracić męża i dlatego wciąż się czegoś obawiasz. Obawiasz się, że może znaleźć się ktoś lepszy od Ciebie, ciekawszy, bardziej wyluzowany...
                      Dlaczego nie postarasz się, by to mąż obawiał się utraty tak wspaniałej kobiety?

                      Mój mąż był kiedyś niesamowitym zazdrośnikiem, dbającym o wartości jakimi są wierność i związek. Ceniłam w nim to bardzo, ale jego powaga i sztywne normy ciążyły mi coraz bardziej.
                      Szukałam jakiegokolwiek odetchnięcia od jego towarzystwa. Chciałam być wreszcie sobą, chciałam być akceptowana i wreszcie nie pouczana jak mam się zachowywać. I nie chodziło o to by go zdradzić, ale chociaż przez krótki czas poczuć się wolną.

                      Przypatrz się swojemu związkowi. Czy możecie być w nim "sobą"? Czy swobodnie możecie mówić o swoich pragnieniach, czy możecie być do końca otwarci? Czy mąż nie boi się Ciebie, bo za moment może zostać skrytykowany?

                      Ja również przeszłam poważny kryzys w małżeństwie. Wiele lekcji wspólnie przerobiliśmy (dwa lata przegadanych długich nocy) i dziś mogę szczerze powiedzieć, że bardzo lubię przebywać w towarzystwie mojego męża i nie potrzebuję już od niego ucieczek. On również nie tworzy wyimaginowanych wizji na temat zdrady. Musieliśmy się tylko zdobyć na szczerość do bólu. Koniec gier, udawania i strachu.
                  • aaaniula Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:10
                    I ten jeden, który nie był nigdy za granicami Polski zostawił w domu żonę, która poza tymi granicami też nigdy nie była. Możliwe? A no możliwe i myślę, że taka żona nie koniecznie musi tryskać radością, mało tego- po powrocie męża wcale się z nim nie zamieni opieką nad dziećmi i sama nigdzie nie poleci- bo w pierwszej kolejności mogą nie mieć takiej gotówki, w drugiej- mąż po powrocie z "miniwakacji" już pewnie urlopu nie dostanie, aby żona mogła sobie gdzieś wyskoczyć.
                    Ja osobiście wolałabym, aby mąż dostał fizycznie takie pieniądze do ręki. Bo suma za taki wyjazd zagraniczny starczy właśnie na ten marny hotelik dla trzech osób, choćby na weekend.
                    Więc z całym szacunkiem dla Ciebie i Twojego męża- bo dobrze, że dba o pracowników, ale myślę, że Wasze podejście wynika też z dużej swobody finansowej. Mąż poleciał na Majorkę z pracy, a ja pojedę z koleżanką do spa na weekend, albo odbiję to sobie jak wróci i polecę też. Wszystko fajnie, ale mnie w okresie zazdrości o te wyjazdy nie było stać na lepszą szynkę do kanapek, a co za tym idzie niczego sobie nie odbijałam. Siedziałam w domu i czekałam aż mąż wróci z kolejnej imprezy pod tytułem: nauka latania szybowcem lub profesjonalne kręcenie filmów. Nie powiesz mi, że to nie boli. Mnie bolało i uważam, że miało prawo.
                    No i kolejna sprawa: Czy na takie imprezy twój mąż daje "nakaz" wyjazdu... U mojego w pracy brano listę pracowników i obecność była obowiązkowa. Nie było debaty o tym czy żona za chwilę rodzi a w sobotę ślub kuzynki... I to też nie było fair, odechciewa się takich "wynagrodzeń". W ogóle, takie wyjazdy nie powinny odbywać się w weekendy, bo to zabieranie prywatnego czasu pracownikom i ich rodzinom. I basta.
                    Tylko, że w tym wszystkim zupełnie inną sprawą jest kwestia zaufania. Może jestem naiwna, ale ja mężowi ufam. Wiem, że nie zalewa się w trupa. Nie wiem czy słusznie w to wierzę, ale jeśli bym nie wierzyła, miałabym taki sam problem jak autorka pierwszego postu.

                    • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:20
                      a. wyjazdy nigdy nie były wliczone w czas urlopu. Co więcej - M zamykał na kilka dni firmę, by nie wypadały w weekend. Właśnie dlatego, że podobnie jak Ty (zresztą ja również) uważa, że weekend jest dla rodziny.
                      b. nikt i nigdy nie był zmuszany. Był pomysł i lista na którą trzeba było się wpisać. Kto chciał, się wpisywał, kto nie to nie.
                      c. finansowo mamy różnie, raz lepiej, raz gorzej. I nie zawsze jest tak, że kiedy M bierze ludzi gdzieś tam, mnie na to przysłowiowe spa stać. Czasami pojadę np. na kilka dni do przyjaciół, co już nie jest tak kosztowne. Ale przez te lata nauczyłam się tego, że siedzenie w domu i myślenie: on się bawi, a ja nie; niczego dobrego nie przynosi.
                  • cherry-cherry Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:17
                    Sluchaj, tu nie chodzi o to co ja mysle, i jaki model zwiazku osobiscie preferuje. Nie o tym tu mowimy.
                    Tu chodzi o to, ze dwoje ludzi ma sie dograc, dopasowac i ich wizje zwiazku oraz spedzania czasu maja sie w miare pokrywac. Jezeli maz nie bedzie widzial niczego zdroznego w samotnych mocno imprezowych wyjazdach z pracy, a jego zona bedzie z tym miala spory problem, to zgrzytom nie bedzie konca.
                    I o tym tu mowimy. W TYM konkretnym watku autorka ma wielki problem z zaakceptowaniem samotnego wyjazdu meza, tym bardziej, ze ma podstawy do obaw, bo te imprezy - jak wie z autopsji - sa dosc ostre i obfitujace w dwuznaczne sytuacje damsko-meskie. Jej maz problemu nie widzi i az rwie sie, zeby wyjechac. Ciekawe tylko, czy nie mialby rowniez obiekcji, gdyby sytuacja sie odwrocila ;)

                    I daruj sobie personalne insynuacje ponizej pasa, ze niby wskakuje facetom do lozka. Po prostu czesto jezdze w delegacje z zonatymi kolegami na roznym szczeblu firmowej hierarchii i to nie ja laduje sie kolegom do lozka po pijaku, tylko raczej owi koledzy zachowuja sie dosc namolnie. Tak latwo przeciez wyslac smsa, a potem dyskretnie przemknac sie z jednego pokoju hotelowego do drugiego... Widze tez zachowanie niektorych kolezanek, znudzonych mezatek. Dlatego widze, co sie swieci i jak wyglada taka moralnosc grzecznych, zonatych panow w delegacji, ktorzy potem wracaja w ramiona pelnej zaufania zony. Zbyt wiele widzialam i zbyt dobrze znam facetow, zeby az tak bezgranicznie ufac. Kobiety tez maja sporo za uszami w takich sytuacjach, prowokowanie podchmielonych kolegow jest na porzadku dziennym.

                    jezeli oboje malzonkowie zgadzaja sie na takie wyjazdy w obie strony i jest symetria, to jest OK. Jezeli jedno ma jechac a drugie sie meczyc, wtedy tej symetrii nie ma. I jest duzy problem. Dlaczego to kobieta musi pokornie ustapic w tej sytuacji, za cene komfortu psychicznego i jakosci zwiazku? To chyba facet powinien uszanowac, ze zona ma w tej sytuacji dyskomfort, zamiast egoistycznie pchac sie na ten wyjazd "bo ja chce sie dobrze zabawic".
                    • cherry-cherry Ten post byl do Edwiny 07.08.12, 13:18
                      n/t
                    • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:23
                      ponieważ ludzie zabraniając sobie wzajemnie czegoś, zawsze wykazują się egoizmem. A o łóżku napisałam, bo sama to zasugerowałaś we wcześniejszym poście. Obrażać cię nie zamierzałam.
    • kara_mia Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:19
      niedopuszczalne zachowania to znaczy: zachowania moralnie złe
      : kradzież
      : zabójstwo
      : kłamstwo
      itp.
      Natomiast :
      -schlanie się w trupa
      -przymilania się do koleżanki: "twój ojciec, był chyba złodziejem , ukradł dwie najpiękniejsze gwiazdy z nieba i umieścił w twoich oczach"
      -chwalenie się przed kolegami; "ha, wyszedłem z domu i mam 2 dni wolnego, możemy iść podrywać laski"
      Są zachowaniami zupełnie normalnymi u osobników płci męskiej, i zwykle samoistnie zanikają w czasie osiągnięcia dojrzałości ( ok 20-21 r, życia metrykalnie).

      Jeżeli kobieta chce na takie zachowania wyrazić stanowczy sprzeciw to logiczna konsekwencja tego jest , że nakazuje swojemu mężowi dorosnąć...
      no gratuluje ... a którejś się to udało?


      • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:44
        Wiem że zdania są podzielone, ale czekam na konkretne propozycje jak preprowadzić rozmowę z mężem. Na wakacjach zagranicznych całkiem wypasionych byliśmy w tym roku razem, ja już urlopu nie dostanę żeby pojechać osobno czy razem. Co robić???
        • kara_mia Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:54
          Zaakceptować, że kwestie dorosłości twojego męża pozostają poza twoimi możliwościami sprawczymi. Dorosłość Twojego męża, to jest coś na co nie masz wpływu.

          Mój mąż jeździ tu i tam, często, w miejsca bywa, że bardzo atrakcyjne. Czasem mu towarzysze , czasem nie, albo mi się nie chce , albo nie mam czasu albo sama gdzieś jadę i tez mnie nie ma.
          Ale w najdzikszych snach do głowy by mi nie przyszło, żeby jechać z mężem lub mu NIE POZWALAĆ (!!!????) jechać z powodu moich obaw, o jego zachowanie.

          Jeżeli twój maż CHCE "makaron na uszy nawijać" koleżankom i wierszami do nich mówić i urodę nieziemska chwalić, to JAKI maż wpływ, żeby przestał to CHCIEĆ robić?
          A jaka masz satysfakcje z życia, kiedy wiesz, że mąż tego nie robi choć chce, bo go na krótkiej smyczy trzymasz?

          .

          • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 13:59
            mądrze mówisz, cały czas próbuję napisać coś podobnego.
        • yoma Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 17:23
          > ale czekam na konkretne propozycje jak preprowadz
          > ić rozmowę z mężem.

          Kobieto, zlituj się. Nie dość, że jesteś chora z zazdrości - tak, tak, chora, i to można z powodzeniem leczyć - to jeszcze pytasz obce baby, jak TY masz porozmawiać z WŁASNYM MĘŻEM? Czy te obce baby wam siedzą pod łóżkiem i w kuchni, żeby wiedziały, jak macie ze sobą rozmawiać?

          Zresztą obce baby już ci powiedziały dość wyraźnie: odpuść temu chłopu. A ty nic. Ty w kółko jak zacięta płyta: ja sobie zdaję sprawę ze swojej zazdrości, ale jak mam zrobić, żeby on nie jechał. Gucio sobie zdajesz sprawę ze swojej zazdrości. Gdybyś sobie zdawała, zaczęłabyś coś z tym robić.

          I powiem jeszcze, że jesteś na najlepszej drodze, żeby mąż cię zaczął zdradzać na prawo i lewo. Bo choć jest w tym momencie doskonale wytresowany, to kiedyś sobie pomyśli: skoro unikam najmniejszego pretekstu, a i tak ciągle słyszę, że zdradzam, to niech przynajmniej wiem, za co słyszę...
    • nowy99 Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 23:49
      Po prostu powiedz, ze nie chcesz, by pojechal. Bo ty sie z tym zle czujesz i koniec. Jest ci z tym smutno. W koncu swoje juz wyjezdzil, ty nie masz mozliwosci tak wyjezdzac i jest to w pewnym sensie niesprawiedliwe.
      Powiedz, ze chcialabys, byscie jezdzili na takie wypady razem, tylko razem. Niech uwierzy ci na slowo, poniewaz nie mial mozliwosci sie o tym przekonac, bo ty nie wyjezdzasz sama, ze jest to stan nieprzyjemny.
      My z mezem mamy takie ustalenia wlasnie od samego poczatku, zreszta jego firma od dawna zarzucila wyjazdy z noclegami samych pracownikow. Maja wyjscia popludniowo wieczorne. Moj maz od poczatku nauczyl wszystkich, ze on nie jezdzi i nikt nigdy niczego w tym temacie mu nie zarzucil. To nie jest niczyj problem w pracy.
      A jesli twoj nie wie jak sie ma wymigac, to niech upozoruje zle samopoczucie, wyjazd do rodziny na slub, chorobe zony, dziecka, no mozna duzo tego.
      Po prostu to, co sie tam dzieje, na jego wyjazdach, jakies oblesne zachowania kolezanki, jest wystarczajacym powodem, zeby zaniechac, tez dla twojego spokoju, wyjazdow samotnie, bez ciebie. I on to powinien zrozumiec.
      • kara_mia Re: Wycieczka z pracy 07.08.12, 23:59
        Nie zamierzam zdradzać męża, ani upijać się na wyjazdach służbowych.
        Nie dlatego, że jestem lojalna wobec męża, tylko mnie to nie bawi.
        Natomiast po takim tekście od męża: że on się czuje źle, bo ja wyjeżdżam z noclegiem i obcy faceci będą mnie uwodzić i on chce żebyśmy wyjeżdżali tylko razem... najpewniej w trybie pilnym zostałby moim ex.
        To nie jest kwestia lojalności, to kwestia poważnego niedowładu umysłowo-emocjonalnego osoby, która takie coś z siebie jest wstanie wydalić.....

    • lena575 Re: Wycieczka z pracy 08.08.12, 17:22
      Wyjeżdżam na imperzy integracyjne, mój mąz na takie wyjeżdża (oddzielnie, oczywiście, nie pracujemy razem) i nawet do głowy nie przyszłoby mi być zazdrosną. I pewnie mój mąz tez nie jest zazdrosny. Myslę też, że wynika to nie tylko z naszych charakterów, wynika to z faktu, ze nie dajemy sobie powodów do zazdrości. To nie jest to, ze za moim mężem nie obejrze się żadna kobieta czy tez facet za mną, ale to, jak my się w takiej sytuacji zachowujemy.
      Facet, który zachowuje się jak podrywacz, bawidamek czy czaruś, zaraz sobie znajdzie jakąś spragniona komplementów. Tak to działa. Może on robi sobie to dla sportu ale, w sumie ja osobiście nie chciałabym takiego faceta. Wygląda mi na takiego poprawiającego własne samopoczucie. Do tego jeszcze, gdy po alkoholu nie zawsze wie co się działo. Jesli jeszcze w zyciu z takim którakolwiek z nas miałaby "epizod" z podejrzeniem o zdradę lub nielojalność i to ciągniętą przez kilka lat, to raczej nie jest to wymarzony typ faceta.
      Pomijając patologiczną zazdrość, uważam, że facet-podrywacz potrafi zupełnie spokojną, bez specjalnych ku temu inklinacji żone doprowadzić do takiego zachowania, ze będzie zazdrosna.
      • yoma Re: Wycieczka z pracy 08.08.12, 17:30
        Być może. Ale to chyba nie ten przypadek.
        • lena575 Re: Wycieczka z pracy 08.08.12, 18:20
          Chyba, pewności nie mamy ...
          Widzę takich facetów, którzy dostają "olśnienia" na widok kobiety którą chcę poderwać i na każdym wyjeździe i imprezie są "olśnieni". I jakos dziwnym trafem to oni mają problemy z zazdrosnymi żonami. I każdy z nich mówi, że bezpodstawnie. Z moich informacji wynika coś innego ale nie jest to mój problem.
          Kiedyś też uważałam,że albo się jest albo nie jest zazdrosną/zazdrosnym, ale patrząc na takich zmieniłam zdanie. Ukrywająca coś druga osoba, nie będąca szczęrą, często mająca coś do ukrycia i powtarzające się incydenty które wyglądały inaczej niż nby miało być to wystarczające by nabrac podejrzeń. A potem już się to toczy.
          • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 08.08.12, 19:07
            Od iluś lat próbuję rozgryżć jakiego typu facetem jest mój mąż. W opinii znajomych (mojej też) to jest taka typowa krowa która dużo ryczy a mało mleka daje. W pracy u nich jest normalne i typowe jakieś teksty o podtekście erotycznym, ale raczej nie do konkretnych osób, tylko bardziej sytuacyjne. Na imprezach to jest dusza towarzystwa która zabawia wszystkich i facetów i kobiety. Kilka razy do roku na imprezach pije i bawi się. W ciągu roku to jest kierat praca-dom, wychodzi tylko sporadycznie. Chcę wierzyć że mogę mu ufać, ale mam wątpliwości. Nie sądzę żeby był kimś zafascynowany, zauroczony itp. Nie mam ku temu podstaw
            • lena575 Re: Wycieczka z pracy 08.08.12, 22:39
              Jesli nie masz podstaw, to ok.
              Ja jednak wymagałabym od faceta takich zachowań, że znajomi z pracy nie donoszą mi o zachowanich sugeujących coś innego, ani takich, że stawia mnie to w roli zdradzanej żony. Schizy (jego) leczy psychatra, a ja mam miec komfort, tym bardziej, jesli były już "epizody"..
              Jeśli facet musi mieć gdzieś dokonania - sugerowałabym sport, np. rower.
              • mozambique Re: Wycieczka z pracy 09.08.12, 10:02
                jesli bawidamek, czaruś i tzw wielbiciel kobiet juz raz kiedys "zapomnial sie " z jakąs kolezanką to uwazam ze zona akurat podstawy do podejrzen mam

                znałam w życiu dwóch takich czarusiów, uwielbiani w towarzystwie, dla kazdej kobiety komplemencik, kwiatki i calowanie rączek, odruchowo maslane oczki i "ja kocham wszytkie kobiety" , od kazdej kobiety zachwyty i uwilebienie

                po czasie okazalo sie ze jeden mial druga kobiete i dziecko na boku
                a drugi odszedl od zony na 1,5 roku i mieszkal z jedna taka zachwyconą, potem wrocił a zona go przyjęła

                ale na pewno dwa przypadki to zadna statystyka
          • yoma Re: Wycieczka z pracy 11.08.12, 18:29
            No tak. Ale autorka przecież pisze, że mąż jest doskonale wytresowany, nie tańczy, nie rozmawia, nie podaje ręki i nie patrzy. No to co on ma jeszcze robić, żeby uniknąć podejrzeń? Nie pojedzie na imprezę? To będzie, że podejrzanie długo rozmawiał z sąsiadką, którą podejrzanie dziwnym trafem spotkał przy wyrzucaniu śmieci, a może jeszcze o zgrozo pomógł jej podnieść klapę od śmietnika...
            • jolasiajolasiowska Re: Wycieczka z pracy 11.08.12, 23:59
              Ja autorkę rozumiem...

              U nas tego problemu nie ma, bo nawet nam do głowy nie przyjdzie i nie przyszło jechać na jakąś wycieczkę z pracy, zwyczajnie nie jest nam to potrzebne.Jesteśmy tak bardzo związani ze sobą, że nigdzie nie ruszamy sie sami i najlepiej czujemy się jak jesteśmy razem.
              Gdyby jednak zechciał kiedykolwiek jechać, byłoby mi przykro. Może to zazdrość o to, ze bawiłby sie dobrze beze mnie hmm nie wiem.
              A może też świadomość tego jak takie imprezy wyglądają....

              Nikt tutaj chyba złotej porady ci nie da. Musicie na spokojnie usiąść i porozmawiać. Wytłumacz mu dlaczego sie boisz i wolałabyś żeby nie jechał.

              Dawno, dawno temu, doprowadziłabym do rozpadu mojego związku, przez zazdrość, ja byłam zaślepiona a mój mąż stłamszony, nawet z pokoju w pracy nie wychodził i z nikim nie rozmawiał...

              Tylko rozmowa, spokojna i szczera i nie tylko na ten temat,ale każdy i jak najczęściej.
              • anika9999 Re: Wycieczka z pracy 24.09.12, 20:40
                Wyszło że jedziemy razem, ale zostało o zdecydowane odgórnie że pracownicy mają jechac z rodzinami. Wcale się na ten wyjazd nie cieszę, boję się i denerwuję. Im bliżej wyjazdu tym gorzej się czuję i chcę uciekać. Zgodziłam się ze względu na niego, bo wiem że mu bardzo zależało. Między nami znowu się psuje, denerwuję się że znowu coś kombinuje. W pracy nie mogę się skupić bo myślę co on robi w domu (ma teraz więcej luzu w pracy i często przesiaduje w domu i w necie). Obiecałam sobie że nie dam się wciągnąć znowu w ten zaklęty krąg zazdrości i naprawdę dzielnie nad sobą pracuję ale mam coraz więcej problemów ze sobą. Wiem że muszę się od tego odciąć ale ciężko mi to idzie. Jak się pozbyć tego wrednego uczucia (nad samooceną już pracowałam). Męczy mnie to, proszę poradźcie. Jutro mąż ma jakieś służbowe sprawy do omówienia z koleżanką z pracy a mnie już ściska żoładek. Staram sie nie przejmować rzeczami na które nie mam wpływu, w teorii jestem naprawdę niezła, ale jak to zrobić w praktyce? Dodam że żadna rozmowa na ten temat już nie wchodzi w grę bo jak tylko zaczynam jakieś tematy z podtekstem zazdrości mąż od razu wpada w szał (wiem że sama do tego doprowadziłam)
                • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 24.09.12, 22:58
                  czy myslalas o pomocy psychiatrycznej? Obiektywnie rzecz biorac nic nie wskazuje na to ze maz mial romans, ze go jakos planuje a mimo to jestes zazdrosna. Sama zauwazylas ze to uczucie strasznie niszczy ciebie, staje sie prawdziwa obsesja. Byc moze oprocz pomocy psychologicznej potrzebna ci pomoc psychiatry i to wspomagana farmakologicznie bo mozesz sobie z tym napieciem i stresem nie poradzic. Naprawde pomysl o tym u ciebie zazdrosc jest na granicy urojen i w koncu zniszczy ci zycie. Zaburzenie jakie cie dotknelo powoduje ze nie jest w stanie racjonalnie oceniać wlasnych i meza zachowań.
                  • hermanius Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 11:20
                    Hahaha, ale się ubawiłem. Jak ktoś myśli inaczej trochę niż przewiduje "społeczny standard" to od razu do psychiatry go. Znana, stara jak Związek Sowiecki metoda. Ja tam nie widzę problemu, może poza tym, że mąż reaguje na próby rozmowy agresją, co rzeczywiście może zagrażać związkowi, bo nic nie działa tak destrukcyjnie jak nieumiejętność rozmawiania w małżeństwie.
                    Ale nie o tym chciałem, ale o wycieczkach, imprezach integracyjnych itp.
                    Nie wiem po co to komu potrzebne.Tak na zdrowy rozum, w dni robocze przy 8 godzinnym dniu pracy, obcy sobie ludzie spędzają ze sobą 40 godzin tygodniowo. Dla porównania małzonkowie: 1 godzinę przed pracą, około 7 godzin po pracy (czasu snu nie liczę) minus inne wyjścia (do dentysty, na kawę z przyjaciółką, na zakupy, na zebranie w szkole, jakieś hobby, do mamusi, z dziećmi na zajęcia popołudniowe itp, itd). Znacznie mniej niż te 40 godzin z obcymi ludźmi. To z kim ma się człowiek "integrować" po godzinach w weekendy? Czyż nie z zoną, mężem dziećmi, dla których jest tak mało czasu w tygodniu? A może ma rację kobieta pisząca ten post, bo rzeczywiście jej mąż spędza z jakąś koleżanką więcej czasu niż z nią samą. Potem są efekty, że ktoś lepiej się rozumie z ludźmi z pracy niż z własnymi dziećmi albo żoną.
                    My z zoną dawno olaliśmy wszelkie takie imprezy. Powiem więcej, chociaż mamy bardzo fajne relacje w pracy ("pracach"- jakoś dziwnie brzmi) to znajomych, przyjaciół mamy niezwiązanych z naszymi firmami. Idiotyczne by było spędzać czas wolny z ludźmi, z którymi i tak się na co dzień widujemy.
                    • hatsu33 Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 12:02
                      masz racje, ale autorka ju zaczyna byc obsesyjnie zazdrosna, a to normalne nie jest. Przeciez sama mowi, ze ma męża erotomana gawędziarza, taki typ, co dużo gada ale bez zadnych czynów. Rozumiem, ze jej to nagle zaczęło przeszkadzać, no ale przecież wiedziała o tym już od dawna? Pewnie faktycznie czuje sie niedoceniana, nie na pierwszym miejscu, nie najwazniejsza - i o to powinna powalczyc
                      • mozambique Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 13:07
                        ten erotoman to pewnie nie tylko gawędziarz bo juz mu raz z jednąk koleżaneczką język poleciał nie tam gdzie powinien
                        • majaa Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 14:04
                          Poleciał, nie poleciał, do końca niby nie wiadomo, ale coś tam jednak na rzeczy było i zaufanie zostało naruszone. Autorka widać należy do tych bardziej ostrożnych, co to muszą dmuchać na zimne, jak raz się sparzą. I do tego momentu rozumiem. Ale koniec końców okazało się, że mogą wyjechać razem i też jej to nie pasuje. I tego już nie łapię. Czego się obawia, dlaczego aż tak się stresuje? Przecież wyjazd ma zupełnie inny charakter, niż myślała. Ona wręcz nie może normalnie funkcjonować, a to już moim zdaniem jest jednak chorobliwe. Myślę, że ponowna wizyta u psychologa na pewno by nie zaszkodziła. Dobrze byłoby też porozmawiać z mężem. Ale nie histerycznym tonem o imaginowanej zdradzie, tylko o tym, że problem powrócił i jak mogą razem przez to przejść.
                    • 71tosia Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 21:45
                      litoci... przeczytaj uwaznie jej wpisy, naprawde nie chodzi o wyjazd. Ona nie moze zniesc gdy maz rozmawia z jakos przypadkowa kobieta, gdy maz ma sluzbowe spotkanie w pracy z kobieta ona caly dzien o tym mysli i nie moze skupic na niczym innym itd. Nawet mysl ze maz spotyka sie z kolegami sprawia jej przykrosc, jak sama pisze najchetniej by kontrolowala i kontrolowala.... To typowe syndromy obsesji, zaburzenia ktore trzeba leczyc, inaczej autorka wykonczy siebie i swoja rodzine. Potrzebna jest jej pomoc, psychologicznej probowala i jak widac nie wiele jej to dalo.
                      Ps Uwagi typu ''znana, stara jak Związek Sowiecki..." etc Piszac takie glupoty tylko umacniasz stereotyp ze wizyta u psychiatry to cos zlego, ze psychiatra leczy 'wariatow' i ze nie warto u niego szukac pomocy w powaznym problemie, ktorego zapewne autorka doswiadcza.
                • esteraj Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 14:59
                  Twoja chorobliwa zazdrość zaczyna Ciebie wyniszczać.
                  Napisałaś, że ściska Ciebie w żołądku, że chciałabyś uciec...

                  Pytanie: czego się boisz?
                  Za wszelką cenę chcesz być najważniejszą kobietą w życiu swojego męża, chcesz by on Ciebie uwielbiał i najlepiej gdyby inne kobiety zniknęły z powierzchni ziemi...
                  Tak bardzo Ci na tym zależy, że Twoje ciało jest całe napięte. Nie czujesz się bezpiecznie... tak jakby zaraz miał nastąpić kataklizm... Twoja zagłada, Twój rozrywający, niekończący się ból...
                  To jeszcze nie jest rzeczywiste, ale w Twojej wyobraźni to wszystko się dzieje...
                  W myślach zatrzymałaś czas i widzisz tylko ten akt cierpienia, ale co będzie dalej...?

                  Wyobraź sobie, że właśnie w tej chwili Twój mąż siedzi bardzo blisko koleżanki, śmieje się, żartuje i czuje się znakomicie... Co Ciebie boli? To, że ona potrafi wywołać przyjemne uczucia w Twoim mężu... Ty zdajesz się go przygnębiać... Odczuwasz porażkę i odrzucenie. To straszne uczucia, nikt tego nie lubi...
                  Dlaczego Ty nie możesz być nią, być tą koleżanką wywołującą te wspaniałe emocje?
                  Co ona robi, czego Ty nie robisz?

                  Jeśli uwierzysz, że możesz być atrakcyjna i że inni znakomicie się przy Tobie czują, to żadna koleżanka nie będzie dla Ciebie zagrożeniem. Na tym polega wzmacnianie swojej samooceny.

                  Jeżeli nie czujesz się jednak dość dobra, uważasz, że inne kobiety są bardziej zabawne, pociągające to poprzyglądaj się im, co możesz w sobie zmienić i co poprawić...
                  Tupanie nóżkami, że ktoś ma Ciebie kochać taką jaka jesteś, to tylko pobożne życzenie.

                  Możesz sobie pomyśleć, że nie chcesz upodabniać się do innych kobiet, że one są takie czy owakie... Ok. Masz to tego prawo. Miej jednak świadomość, że w tym momencie dokonujesz wyboru: albo tworzysz oryginalną, autorytatywną samą siebie, albo stajesz się elastyczna i dostosowujesz się do wyobrażeń (wymagań) męża.

                  Swoją drogą, dlaczego nie lubisz znajomych męża?
                  Rozumiem, że wyznajesz inne wartości, ale czy to powód by traktować ich gorzej?
                  Skoro nie jesteś tolerancyjna dla nich, czy jesteś tolerancyjna dla siebie?
                  Jeśli osądzasz innych, to potem masz wrażenie, że tą samą miarą i Ty jesteś osądzana, a to nie prawda.
                  Uszanuj ich sposób bycia, o ile nikomu nie robią krzywdy. Ty masz swoje zdanie i dobrze, oni swoje.
                  Nie musisz przychodzić z misją naprawiania świata, oni niech nie zmieniają Ciebie.
                  Mimo wszystko, gdy jest wzajemna akceptacja, można ze sobą spędzać czas.
                  • hermanius Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 15:04
                    Może masz i rację. Ale mąż ma kierować się dobrem żony a zona męża. Jak kobieta czuje dyskomfort w jakiejś sytuacji to rolą męża jest jej ten komfort zapewnić.
                    • woda_woda Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 15:08
                      hermanius napisał(a):

                      > Może masz i rację. Ale mąż ma kierować się dobrem żony a zona męża. Jak kobieta
                      > czuje dyskomfort w jakiejś sytuacji to rolą męża jest jej ten komfort zapewnić
                      > .

                      A jak mąz czuje dyskomfort, bo zona nie pozwola mu tańczyć z inną kobietą to co wtedy?
                      • hermanius Re: Wycieczka z pracy 26.09.12, 08:04
                        Taniec z inną kobietą daje o wiele mniej radości niż widok szczęśliwej żony. Jak jest odwrotnie, to niech się zastanowi, co robi w tym małżeństwie.
                        • woda_woda Re: Wycieczka z pracy 26.09.12, 08:21
                          RĘKAWICZKA (Leon Sziller) - ku przestrodze.

                          Chcąc być widzem dzikich bojów,
                          Już u zwierzyńca podwojów
                          Król zasiada.
                          Przy nim książęta i panowie Rada,
                          A gdzie wzniosły krążył ganek,
                          Rycerze obok kochanek.

                          Król skinął palcem , zaczęto igrzysko,
                          Spadły wrzeciądze; ogromne lwisko
                          Z wolna się toczy,
                          Podnosi czoło,
                          Milczkiem obraca oczy
                          Wokoło,
                          I ziewy rozdarł straszliwie,
                          I kudły zatrząsł na grzywie,
                          I wyciągnął cielska brzemię,
                          I obalił się na ziemię.

                          Król skinął znowu.
                          Znowu przemknie się krata,
                          Szybkimi skoki, chciwy połowu,
                          Tygrys wylata.
                          Spoziera z dala
                          I kłami błyska,
                          Język wywala,
                          Ogonem ciska
                          I lwa dokoła obiega .
                          Topiąc wzrok jaszczurczy
                          Wyje i burczy;
                          Burcząc, na stronie przylega.

                          Król skinął znowu,
                          Znowu podwój otwarty,
                          I z jednego zachowu
                          Dwa wyskakują lamparty.
                          Łakoma boju , para zajadła
                          Już tygrysa opadła,
                          Już się tygrys z nimi drapie,
                          Już obudwu trzyma w łapie;
                          Wtem lew podniósł łeb do góry,
                          Zagrzmiał – i znowu cisze-
                          A dzicz z krwawymi pazury
                          Obiega... za mordem dysze.
                          Dysząc na stronie przylega.
                          Wtem leci rękawiczka z krużganków pałacu,
                          Z rączek nadobnej Marty,
                          Pada między tygrysa i między lamparty
                          Na środek placu.

                          Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:
                          „Kto mię tak kocha jak po tysiąc razy
                          Czułymi przysiągł wyrazy,
                          Niechaj mi teraz rękawiczkę poda”.

                          Emrod przeskoczy zapory,
                          Idzie pomiędzy potwory,
                          Śmiało rękawiczkę bierze.
                          Dziwią się panie , dziwią się rycerze.
                          A on w zwycięskiej chwale
                          Wstępuje na krużganki.
                          Tam od radośnej witany kochanki,
                          Rycerz jej w oczy rękawiczkę rzucił.
                          „Pani, twych wdzięków nie trzeba mi wcale”.
                          To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił.
                          • woda_woda Re: Wycieczka z pracy 26.09.12, 08:22
                            Tfu, poprawiam, sorry :)

                            > RĘKAWICZKA (Fryderyk Schiller) - ku przestrodze.
                    • edw-ina Re: Wycieczka z pracy 25.09.12, 15:14
                      to, o czym napisałeś może skończyć się totalnym klinczem. Bo: żona nie chce, aby mąż wychodził z kolegami. Mąż uszanuje niechęć żony i nie wychodzi. Za to jego męczą wizyty teściowej, więc żona szanuje jego niechęć i zabrania matce przychodzić. Mąż denerwuje się, kiedy inni faceci gapią się na jego żonę, więc ona dla jego dobra przestaje nosić buty na obcasie, a sukienki zamienia na burki. Itd, itp. W związku trzeba rozmawiać i być racjonalnym jak w każdej innej sferze życia, bo na samym kierowaniu komfortem współmałżonka to można wyjść jak niejaki Zabłocki na mydle.
                      • hermanius Re: Wycieczka z pracy 26.09.12, 08:17
                        My z żoną szanujemy swoje emocje i jakoś nie dochodzi do żadnego klinczu. Mamy swoje zasady, które w twoim mniemaniu można by nazwać ograniczeniami, ale my traktujemy to zupełnie naturalnie. Te zasady nie istnieją od zawsze, wypracowaliśmy je po wielu latach małżeństwa, gdy okazało się, że mamy wiele wzajemnych zastrzeżeń do różnych naszych zachowań z przeszłości. Po prostu doszliśmy do wniosku, że nasze emocje są najważniejsze, że jesteśmy dla siebie najważniejsi i nie ma sytuacji, gdy relacje z innym człowiekiem mogłyby być istotniejsze niż nasze wzajemne.
    • woda_woda Na twoją zazdrość jest jedna rada. 25.09.12, 13:53
      Kazać mężowi pracować w domu tak, żebyś miała nad nim kontrolę 24 godziny na dobę.
      No i żadnego wychodzenia z domu bez ciebie, komputer i telefon do twojej kontroli w każdej chwili.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka