Dodaj do ulubionych

Obowiązki rodziców....

08.09.12, 17:09
Czy żona powinna mówić mężowi aby zajął się dzieckiem/dziećmi w czasie kiedy ona jest zajęta np.gotowaniem obiadu itp.Czy nie jest to oczywiste, że jeśli jedno z rodziców wykonuje jakieś obowiązki czy to domowe czy innego typu drugie zajmuje się dzieckiem?Mowa tu o małym dziecku (półtorarocznym), które nie może pozostawać bez opieki.Zakładam oczywiście ,że ta druga strona nic w danym momencie nie robi i ma czas.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 17:19
      No to jest oczywiste,ale powiedz, DLA KOGO oczywistym nie jest? Bo jeśli dla męża, to niech sam zajmie się obiadem.
    • e-kasia27 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 17:26
      A skąd niby ten mąż ma wiedzieć, że żona jest zajęta gotowaniem obiadu i że w danym momencie, nie może zajmować się dzieckiem?
      Chyba nie myślisz, że jakiś facet jest w stanie to sam zauważyć?????????

      A poza tym, jak to on nic nie robi, przecież ogląda telewizję, to zajęcie wymagające skupienia całej męskiej uwagi!
      • e-kasia27 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 17:29
        Dla mnie to oczywiste,...
        że facetowi, trzeba to wszystko jasno powiedzieć i jasno określić, na czym to zajmowanie się dzieckiem przez niego ma polegać.
    • kara_mia Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 17:44
      jest zajęta gotowaniem obiadu i że w danym momencie, nie może zajmować się dzieckiem

      mam pytanie, co to znaczy dokładnie : zajmować się dzieckiem?

      Oraz pytanie kolejne, czy ja oraz inne mamy, które, gotowały, robiły sobie manicure, oglądały telewizje, prasowały, czytały gazetę, plotkowały z koleżanka, piekły sernik, przygotowywały pasztet, nakładały maseczkę, walczyły z niedziałającym PhotoShopem itp
      w czasie gdy ich 1,5 roczne dziecko robiło COŚ ( co nie zagrażało zdrowiu i życiu), w tym samotnie przebywało w pokoju ( pozbawionym kryształów i nie najeżonego żyletkami i nożami leżącymi na podorędziu) np 20 minut - to znaczy , że one zajmowały się czy nie, w tym czasie dzieckiem?
    • brunero Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 17:49
      I tak i nie. Tak, bo to jasne, że obowiązkami trzeba się dzielić. Nie, bo podstawą dobrego związku jest dobra komunikacja. Jeśli coś pomyślę, to komunikuję to a nie czekam jak druga osoba się domyśli.
      Kiedyś czytałem na forum jak się kobieta żaliła, że posłała męża z listą na zakupy. No i zamiast sardynek w oleju przyniósł makrelę w pomidorach (artykuły mogłem pomylić, ale sens jest ważny) No i się kobiety zaczęły pastwić, że tak to jest z chłopami.... ble ble ble. A tam po prostu nie było komunikacji. Ona myślała, że jak nie będzie w jednym sklepie sardynek to pójdzie do drugiego. On myślał, że skoro nie ma jednych rybek, to kupi inne, też dobre. Oboje mieli rację, a awantura gotowa (bo tam gdzie nie ma komunikacji, awantury się zdarzają).
      • verdana Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 18:20
        Ja rozumiem, ze to nie jest pytanie. To stwierdzenie faktu "Mój mąż to smierdzacy leń, nie zajmuje sie dzieckiem, kiedy ja robię obiad".
        No i tu się trochę wyłamię - to trudno powiedzieć. Trudno, bo inna jest sytuacja, gdy mąż wraca po 10 godzinach pracy i okazuje się, że ma sie zajmować dzieckiem, bo trzeba przygotować obiad i sprzatnąć mieszkanie - bo przecież nie można zajmować sie dzieckiem i czymkolwiek innym. To jest sytuacja, w której żadna osoba nie ma szans nigdy odpocząć, bo ta, która robi cokolwiek, zawze pilnuje, aby druga była także czymś zajęta - jak to "odpoczywa"? Skoro ja pracuję, to trzeba pomóc, nikt nie bedzie w tym czasie siedział bezczynnie.
        Inna sytuacja jest wtedy, gdy mąz po prostu nigdy nie poczuwa się do pomocy, uwaza, zę dom i dziecko to jest sprawa żony, niech się rozdwoi, a zrobi wszystko, bo pan musi być obsłużony.
        • aqua48 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 20:26
          Normalne jest, że jeśli żona nie chce, żeby dzieci pałętały jej się pod nogami kiedy gotuje obiad, czy robi coś wymagającego całego jej skupienia na danej czynności, to mówi mężowi, żeby usunął potomstwo z jej oczu i zajął się nim/wyszedł na spacer/pobawił się z nim.
          Z mojego wieloletniego doświadczenia jako żony dość rozgarniętego faceta komunikacja na linii żona mąż jest wskazana, bo facet jest typem człowieka całkowicie niedomyślnym i będzie się raczej potykał o leżący na środku pokoju odkurzacz, a nie wpadnie mu do głowy, że to taka podpucha ze strony kobiety, żeby go włączył i odkurzył mieszkanie.
          Mój egzemplarz mówi: chcesz czegoś to o to poproś.
        • mruwa9 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 20:36
          nawet po 10 godzinach pracy ojciec nie przestaje byc rodzicem, odpowiedzialnym za swoje dziecko. jesli jeden rodzic zajmuje sie gotowaniem obiadu i niewskazane jest, zeby jakis mikrus paletal sie miedzy nozami a patelniami z rozgrzanym tluszczem , oczywiste jest, ze drugi rodzic misi zapewnic dziecku opieke, niezaleznie od stopnia zmeczenia. Bo ktos musi, a matka rzadko kiedy ma zdolnosc sklonowania sie na zamowienie. Reszta to kwestia komunikacji miedzy partnerami i ustalenia obowiazkow: kto gotuje, a kto zajmuje sie dzieckiem.
          • triss_merigold6 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 21:41
            Jejeku jejku, a matki powrót do domu po 10 godzinach jakoś nie zwalnia z obowiązków rodzicielskich i domowych, prawda? Dlaczego pana miałby zwalniać.
            • mruwa9 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 21:58
              ano.
              Ale kazdy kij ma dwa konce.
              Jesli kobieta ,tak jak verdana pisze, ma misje gotowania wykwintnych trzydaniowych obiadow po powrocie z pracy i wymaga, zeby zmeczony facet bedzie podzielal jej szalenstwa, to opor materii wydaje sie byc zrozumialy.
              No bo w koncu pizzerie z pizza na wynos tez chca z czegos zyc. A i makaron z sosem ze sloika tez dla ludzi.
              • triss_merigold6 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 22:17
                Znasz takie kobiety? Znaczy pracujące zawodowo na pełny etat, a po powrocie realizujące się na 300% jako Perfekcyjne Panie Domu z owymi trzydaniowymi obiadami codziennie. IMO są jak yeti.
                • mruwa9 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 22:33
                  tak. Moja matka :-) I ona to autentycznie lubila, ale nie zmywala z tego powodu glowy ojcu. I nie potrafi zrozumiec, ze moge serwowac grochowke z puszki lub mrozonki.
    • triss_merigold6 Re: Obowiązki rodziców.... 08.09.12, 20:30
      Czasem trzeba powiedzieć a czasem nie.
      Jeśli masz wątpliwości - powiedz wprost.
    • woda_woda :) 08.09.12, 20:31
      mwiktorianka napisała:

      > Czy żona powinna mówić mężowi aby zajął się dzieckiem/dziećmi w czasie kiedy on
      > a jest zajęta np.gotowaniem obiadu itp.

      "Powinna - nie powinna" - to nie jest istotne.
      Ale wydaje się istotne, że wyartykułowanie takiej jednozdaniowej prośby w stronę męża nie powinno być jakoś bardzo uciążliwe :)
      • triss_merigold6 Re: :) 08.09.12, 21:40
        Teoretycznie powinien sam wiedzieć co ma zrobić. Kobieta jakoś wie.
        W praktyce lepiej wyartykułować zwięźle.
        • aqua48 Re: :) 09.09.12, 15:39
          triss_merigold6 napisała:

          > Teoretycznie powinien sam wiedzieć co ma zrobić. Kobieta jakoś wie.

          Kobieta zawsze wie co każdy w domu POWINIEN robić :)
          • mijo81 Re: :) 09.09.12, 21:40
            Pewnie ze wie .... powinien robić zawsze pod jej dyktando
    • milamala Re: Obowiązki rodziców.... 09.09.12, 22:17
      Ja mowie. Nie mam z tym problemow. Moj maz odrazu "rzuca' sie na dziecko.
    • ma_dre Re: Obowiązki rodziców.... 11.09.12, 15:37
      tak, powinna, no chyba ze wypracowala z partenrem sposob komunikowania sie oparty na telepatii

      a jak juz mowi mezowi o tym czym ma sie zajac to najepiej w formie prosby i z usmiechem na ustach, warczace przekazy sa malo skuteczne
    • baszi Re: Obowiązki rodziców.... 11.09.12, 16:08
      jesli facet sie nie domysla i tak juz ma to powinna, bo nikt w myslach czytac nie umie a szczegolnie faceci, chyba lepiej powiedziec zeby sie zajal dzieckiem a ty zrobisz obiad niz nic nie mowic , czekac az sie domysli a potem sie wsciekac ze sie nie domyslil........
    • soha2 Re: Obowiązki rodziców.... 11.09.12, 21:03
      można
      szczególnie jeśli mąż z deka odstaje od rzeczywistości i wychodzi z założenia, że żona-kobieta to robot wieloczynnościowy i ze wszystkim sobie poradzi, bo przeca i jego matka z piątką drobiazgu i pole obrobiła i ugotowała i krowy wydoiła itd
      ale dla niektórych nadal to jest trudne, bardzo trudne
    • mama303 Re: Obowiązki rodziców.... 11.09.12, 21:32
      mwiktorianka napisała:

      > Czy żona powinna mówić mężowi aby zajął się dzieckiem/dziećmi w czasie kiedy on
      > a jest zajęta np.gotowaniem obiadu itp.

      A co szkodzi powiedzieć? Korona z głowy spadnie?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Obowiązki rodziców.... 12.09.12, 06:32
      mwiktorianka napisała:

      > Czy żona powinna mówić mężowi aby zajął się dzieckiem/dziećmi w czasie kiedy on
      > a jest zajęta np.gotowaniem obiadu itp.Czy nie jest to oczywiste, że jeśli jedn
      > o z rodziców wykonuje jakieś obowiązki czy to domowe czy innego typu drugie zaj
      > muje się dzieckiem?Mowa tu o małym dziecku (półtorarocznym), które nie może poz
      > ostawać bez opieki.Zakładam oczywiście ,że ta druga strona nic w danym momencie
      > nie robi i ma czas.

      Myślę, że już samo zatytułowanie opisanej sytuacji "obowiązki rodziców" ustawia ją konfrontacyjnie.
      Mnie się wydaje, że opisana sytuacja nie dotyczy obowiązków rodziców wobec dziecka a dotyczy wprost relacji między dorosłymi partnerami czyli w tym wypadku także rodzicami.
      Obowiązków rodziców wobec dzieci jest cała masa, a ich wykonywanie i podział na obowiązki macierzyńskie i ojcowskie zależy od aktualnego kontekstu.
      Opisana wyżej mama jednego dnia jest w stanie ugotować obiad w bliskiej obecności małego dziecka i będzie to dla nich wspólna przyjemność i zabawa a jednocześnie opieka. A innego dnia nie będzie chciała czy mogła takie gotowanie obiadu wykonać i wtedy powinna poprosić zabranie dziecka z jej przestrzeni, jeśli to jest możliwe.
      Ojciec dziecka może ocenić sytuację sam i zareagować zgodnie z prawidłowo ocenionymi potrzebami matki ( kobiety to uwielbiają ), ale równie dobrze może tego nie zrobić bez złych intencji. Po prostu inaczej, co nie znaczy źle czy nieprawidłowo, ocenić sytuację.
      Nie ma to nic wspólnego z jego funkcją ojca.
      Dlatego, moim zdaniem, matka dziecka powinna swoją aktualną potrzebę zakomunikować partnerowi bez wytaczania armaty pod tytułem "obowiązki rodzica". Przez takie stawianie sprawy matka pozycjonuje się od razu jako "ta lepsza" i gra tą pozycją przeciwko "temu gorszemu". Wiadomo jak brzmi zarzut o zły ojcu , co nie umie nawet zadbać w banalny sposób o dziecko.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka