inzynierka00
02.10.12, 15:55
Mam 26 lat, mój mąż 29. Jesteśmy razem od ponad 6 lat, mamy 4 letnią córkę. Oboje jesteśmy inżynierami. Zawsze byłam osobą bardzo ambitną, pracowitą i towarzyską, natomiast mój mąż jest dość zamknięty w sobie i niestety leniwy (wiem, że stać go na więcej, ale on chyba w to nie wierzy). Problem w tym, że mimo, że oboje pracujemy ciężko nam związać koniec z końcem. Rok temu firma męża poobniżała pensje wszystkim pracownikom (kryzys na rynku). Do póki w firmie w której pracuję, było w miarę ok. (premie kwartalne które pozwalały na załatanie dziury budżetowej) jakoś sobie radziliśmy, niestety również u mnie zaczęło być krucho i obecnie dostaję tylko podstawę (i tak znacznie większą niż mąż). Żyjemy bardzo oszczędnie, nigdzie nie wychodzimy (kino, restauracje odpadają), gotuję w domu, po opłaceniu rachunków zostaje nam naprawdę niewiele. Mąż mógłby zmienić pracę na lepiej płatną bo ma ku temu odpowiednie wykształcenie i doświadczenie. Opracowałam dla niego CV i list motywacyjny, jego jedynym zadaniem miało być kontaktowanie się z firmami branżowymi i przedstawienie własnej osoby. Niestety mimo moich próśb nie wysłał nawet jednego cv. Żeby nie było, ja również chcę zmienić pracę, ale uważam, że najpierw powinna zmienić pracę ta osoba która mniej zarabia. Tym bardziej, że wiem, że na pewno nigdzie nie dostanie mniejszej wypłaty niż ta obecna. Nie rozumiem dlaczego mężowi, nie zależy na poprawie naszej sytuacji finansowej i że wystarczy mu to co dostaje- sam nie jest zachwycony tak niską wypłatą, ale nic nie robi.
Kolejny problem to taki, że po przyjściu z pracy jest wiecznie zmęczony, najchętniej siedziałby tylko przy komputerze i grał w gry on-line. Kiedy chciałabym wyciągnąć do na spacer (jedna z możliwości spędzania czasu przy zerowych nakładach finansowych) to marudzi, że mu się nie chce, a jeśli już pójdzie to jest raczej nieobecny. Kiedy go poznałam, był wesołą osobą, potrafiliśmy rozmawiać ( i nie tylko;-)) do 6 rano, byłam zakochana do szaleństwa. Dziś nie mamy tematów do rozmowy. Jedynie w sprawach łóżkowych jest całkiem przyzwoicie (oboje lubimy seks, jest dla mnie atrakcyjny fizycznie, ja dla niego chyba też).
Nie chcę w takiej obojętności spędzić reszty mojego życia. Wydaje mi się, że zasługuję na więcej ciepła z jego strony, a także tego, żeby w końcu wziął się za siebie i zapewnił nam większą stabilizację finansową. Martwi mnie i przytłacza to, że tak biernie podchodzi do życia i do spraw rodzinnych.