04.01.13, 16:29
Może problem nie jest tak poważny jak większość tu poruszanych, ale częsty i piekący.
Chcę powiedzieć, że dotyczy on mnie i kilku zaprzyjaźnionych rodzin.
Małżeństwa z długoletnim stażem, lepsze, gorsze, ale weszły w okres "pustego gniazda", dzieci bywają, owszem, ale okolicznościowo.
Problem w panach, którzy nie zamierzają już nic dla domu z siebie dać, jedni jeszcze pracują, inni tylko dorabiają do wcześniejszych emerytur, bo do 65. to im wszystkim jeszcze daleko.
Wraca taki do domu i ... no właśnie, jak do hotelu. Zjeść, telewizja, książka, kanapa.
Propozycja prac dla domu natychmiast skutkuje atakiem na żonę i w efekcie awanturą, bywa, że pada wiele epitetów i atmosfera staje się nie do zniesienia na dłuższą metę. Rozmowy o problemie liczyć można na setki, jeśli odbywają się w czasie bez nawału prac, to łatwo się da porozumieć, padają zobowiązania, że owszem od dziś każda sobota będzie dla domu i jest ....jedna, potem wszystko wraca na stare tory.
Nie jest tak, że byli przyzwyczajeni, bo my też pracowałyśmy zawodowo i obowiązki spadały na nas dwoje, teraz owszem, nie pracujemy zawodowo, ale żeby służącą zostać.....no, nie.
Każda z nas trzech wypróbowała już sposób na 'przetrzymanie', nie dajemy rady, bo zapuszczenie domu, czy mieszkania nas nie urządza, więc dzwonimy po fachowca do zepsutego sprzętu, a inne prace, także w ogrodzie same wykonujemy, bo żal patrzeć jak wszystko niszczeje. Brak np.obiadu - kiedy się wkurzymy - panów nie wzrusza, sami coś pichcą urządzając taki bajzel w kuchni, że tylko ......, im to nie przeszkadza nawet przez tydzień - tyle ja wytrzymałam.
Próbowałam wyjechać na dłużej - po powrocie pantofle kleiły się do podłogi, wszystkie ciuchy były w koszu z brudami, nawet czyste, zmywarka cuchnęła, ale barek był pusty.
Nie zależy im, rozwodem przecież po 50. ich nie postraszymy, ale właściwie dlaczego nie?
Ewidentnie miłość zniknęła, a szacunek się nie pojawił, egoizm i wygodnictwo mamy pielęgnować?

Obserwuj wątek
    • paris-texas-warsaw Re: Po latach 04.01.13, 16:35
      Ba-7, wiele kobiet pewnie przeczyta Pani post i pozazdrości, że przynajmniej w okresie "przed pustym gniazadem" coś ci mężczyźni robili:) Mogłaby Pani przy okazji dać radę tym młodym mężatkom, jak wtedy Pani i przyjaciółki motywowałyście mężów:)
      Ps. To tak trochę humorystycznie, ale sama z przyjemnością poczytam "rad", które kiedyś może mi się przydadzą:)))
    • jamesonwhiskey Re: Po latach 04.01.13, 16:48
      > Każda z nas trzech wypróbowała już sposób na 'przetrzymanie', nie

      powiedz mi jak to jests
      ci wszyscy panowie tacy zli w kazdym przypadku, a te panie takie wspaniale wielbicieki wszelakich prac domowych od switu do zmierzchu


      > Propozycja prac dla domu natychmiast skutkuje atakiem na żonę i w efe


      twoja propozycja moze byc odebrana jako nakaz robienia koleknych debilnych rzeczy typu czyszczenie czystego piekarnika bo czyszczony byl tydzien wczesniej


      osobiscie uwazam ze szkoda zycia na takie male pierdoly zajmij sie soba
      cos bardziej ciekawego niz prace domowe
      wydziel strefy, dla pana , powiedzmy ma swoj pokoj i tam sie spelnia w swoim burdelu
      i dla ciebie, ty sie bedziesz spelniac w szukaniu pylkow na podlodze

      > a inne prace, także w ogrodzie same wykonujemy, bo żal p

      jak ci tak zal no to rob , jego to zupelnie nie obchodzi a oczekujesz pracy zeby ci nei bylo zal
      troche to dziecinne
      • ba-7 Re: Po latach 04.01.13, 18:41
        "Pyłkiem na podłodze" jest urwana rynna? okna niemalowane przez 10 lat ? łuszczące się ogrodowe meble? drzewa owocowe nieprzecięte? bajzel w garażu taki, że samochód stoi pod chmurką? ....
        Gdybym była wielbicielką prac domowych nie byłoby problemu, mam inne obowiązki.
        Z tonu wpisów wnioskuję, że leniwi leniuchów wybronią chwytając za deprymujące mnie argumenty.
        Jeden pomysł nie jest zły, ten z oddzielnym pokojem, tylko co z resztą ? To nie mieszkanie w bloku.
        Sprzedać i podzielić kasę ?
    • nabakier Re: Po latach 04.01.13, 18:44
      > ...rozwodem przecież po 50. ich nie postraszymy, ...

      Najdziwniejsze słowa w Twoim tekście. A to 50 to jakaś cezura? Objaśnij proszę, bo się właśnie zbliżam do tej magicznej 50 ;-)

      > Ewidentnie miłość zniknęła, a szacunek się nie pojawił, egoizm i wygodnictwo ma
      > my pielęgnować?

      No, skoro to ewidentne, to na co czekasz?

      Ludzie, myślcie co piszecie. Jak stosujesz takie kwantyfikatory w rozmowie z mężem, to ja się nie dziwię, że nie bierze Twoich słów poważnie.
      Rozumiem, że chodzi o niesprzątanie, tak? Czy jednak o coś innego?
      • ba-7 Re: Po latach 04.01.13, 19:02
        Rozstanie tak, rozwód nie - po co?
        Niech leń stara się o rozwód jeśli chce, a raczej jeśli mu się chce :D.
      • bez_przekazu Re: Po latach 04.01.13, 19:28
        a ja sobie odpuscilam po latach bycie "perfekcyjna pania domu" i teraz jest u mnie na odwrot - maz sie czepia ,ze brudno,ze piekarnik zapuszczony,ze pajeczyny i inne pierdoly i... bierze sie i sprzata , he he. no,ale w zamian dostaje lepszy seks, na co kiedys nie mialam ochoty. i tak to sie w zyciu dziwnie plecie, wazne, aby obie strony byly zadowolone:) aha, i nie ma nic gorszego niz zrzedzaca baba po 50tce. (bo przeciez nie po setce:)))
    • bez_przekazu Re: Po latach 04.01.13, 19:21
      zeby wymagac trzeba cos w zamian oferowac,np,dobry seks. nie chce wyjsc na jakas erotmanke,o nigdy nie mialam wybujalych potrze,ale nic tak nie zliza,jak dobry,nieskrepowany wreszcie seks. a , o ile znam zycie i koiety (a troche zyje) to wiem,ze to jest dla Polek po 50tce raczej przykry obowiazek niz przyjemnosc. wiec nie dziwie sie ich mezom,ze tak sie zachowuja,
      ps. przepraszam za literowki,ale szwankuje mi klawiatura.
      • jolunia01 Re: Po latach 05.01.13, 12:48
        bez_przekazu napisał(a):

        > zeby wymagac trzeba cos w zamian oferowac,np,dobry seks. ...

        No wiesz, seks wymieniany na inne walory ma swoja nazwę, której - pozwól - że na forum nie przytoczę. zresztą to chyba wszyscy wiedzą.
        • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 13:06
          to sie barter nazywa:P cyt;Barter - to wymiana bezgotówkowa, czyli towar (bądź usługa) za towar.
          • bez_przekazu Re: Po latach 18.01.13, 19:36
            o ,przepraszam, ja biore w gotowce. (maz wiecej zarabia).
            anula36 napisała:

            > to sie barter nazywa:P cyt;Barter - to wymiana bezgotówkowa, czyli towar (bądź
            > usługa) za towar.
        • bez_przekazu Re: Po latach 18.01.13, 19:35
          ty jakas nienormalna jestes. ja pisze o seksie malzenskim, nie o puszczaniu sie.

          jolunia01 napisała:

          > bez_przekazu napisał(a):
          >
          > > zeby wymagac trzeba cos w zamian oferowac,np,dobry seks. ...
          >
          > No wiesz, seks wymieniany na inne walory ma swoja nazwę, której - pozwól - że n
          > a forum nie przytoczę. zresztą to chyba wszyscy wiedzą.
      • boski_adonis Re: Po latach -bez_przekazu 06.01.13, 17:33
        Dobry pomysł- ona mi da d.pki wieczorem a ja jej pozamiatam przedpokój albo ugotuję bigos .... he, he.
        Nie moge - seks małzeński jako waluta wymienna za sprzatanie, nie kazdy by na to wpadł.
        bez_przekazu- a jaki masz przelicznik i ofertę? Moze Ci podgrzeje bigos, co za to mógłbym dostać;) ?
        • bez_przekazu Re: Po latach -bez_przekazu 18.01.13, 19:38
          ale to chyba na tym polega, nie ? chyba,ze wolisz zapieprzac caly dzien,kiedy maz odpoczywa,a wieczorem dawac mu z obowiazu.

          boski_adonis napisała:

          > Dobry pomysł- ona mi da d.pki wieczorem a ja jej pozamiatam przedpokój albo ug
          > otuję bigos .... he, he.
          > Nie moge - seks małzeński jako waluta wymienna za sprzatanie, nie kazdy by na t
          > o wpadł.
          > bez_przekazu- a jaki masz przelicznik i ofertę? Moze Ci podgrzeje bigos, co za
          > to mógłbym dostać;) ?
    • zuzi.1 Re: Po latach 04.01.13, 19:28
      to zbierzcie się Panie w jakąs grupkę i zamieszkajcie razem u tej, która jest jedyną własicielką mieszkania, będziecie miały wówczas wysmienitą zabawę i doskonałe towarzystwo, a panów brudasów i leni zostawcie samym sobie, niech się zasyfią do bólu ;-)
      • ba-7 Re: Po latach 04.01.13, 19:44
        :D:D:D Może to nawet świetne rozwiązanie z tym ' babskim kibucem ', bo do seksu trzeba dwojga, także po 50. ;).
    • ga_ga_aga Re: Po latach 04.01.13, 20:32
      Znam taką parę 60+, spotykam się z każdym z nich z osobna. Pani mniej więcej w tonie autorki wątku się wypowiada, że leniwy, śmieci tylko, nagonić nie można do prac, które muszą być wykonane tak czy tak i to męską ręką. Ale znam też relacje pana. On to widzi tak: ja jej przeszkadzam w tym domu. Nie mogę wziąć spokojnie gazety do ręki, przy komputerze usiąść albo TV włączyć, bo od razu nagania mnie jak dziecko do roboty. A co mnie goni? Przecież wiadomo, że zrobię, ale ona nie rozumie, że wiertło muszę najpierw kupić. Nie będę jechał po jedno wiertło do sklepu, kupię przy okazji. Ale ona obrażona, bo nie robię, co mi każe. Jak jej z oczu próbuję zejść, żeby sie nie wyzłośliwiała, to ona tym bardziej na mnie syczy. Jestem na emeryturze, ja już nic nie muszę. I pod jej dyktando chodził nie będę.

      No i tak od lat.
      Pani: Ja już nie wiem, co mam z takim chłopem zrobić.
      Pan: Ja już jej nawet nie słucham.

      Mam nadzieję, że nie każda para po wyfrunięciu dzieci z rodzinnego gniazda wpada w taki kanał:-(
    • oliwkowa75 Re: Po latach 04.01.13, 21:57
      Hmm, może sprzedajcie dom, i kupcie sobie 2 osobne mieszkania? Piszę poważnie jakby co :) Będziesz sobie mieszkać sama, po nikim prać skarpet nie będziesz musiała... Może wtedy mąż zrozumie , że w domu nic samo się nie zrobi.
      • kklekss Re: Po latach 04.01.13, 22:19
        Weż kogoś zatrudnij do malowania tych okien, naprawy rynny itp.a męża zabierz do restauracji na dobry obiad albo do kina . Pomyśl , że naprawdę może być zmęczony i teraz pora przyszła na odpoczynek.
        • ba-7 Re: Po latach 04.01.13, 23:29
          Jeśli jest zmęczony, to niech nie pracuje 12 godzin, bo siedzi tam dlatego żeby w domu nic nie zrobić - nie lubi żadnej fizycznej pracy, żadnej.
          Chcę właśnie kupić dwa oddzielne mieszkania, ale......
          Nie jestem pewna tej decyzji, dlatego tu problem opisałam.
          Spojrzenie z zewnątrz coś może mi uświadomić.
          Nie chcę zrobić czegoś i potem żałować.
          Mieszkając oddzielnie możemy być fajną parą, bo zawsze czas wolny, urlopy, święta, są fajne.
          Jednak on może sobie zupełnie inaczej zorganizować życie po takim moim manewrze, wolno mu.
          W sumie teraz jest tak, że żadnej różnicy nie ma, czy on cały dzień zostaje w domu, czy w pracy tkwi.
          Jeśli wszystko zostanie jak jest, to on zgnije na krześle w pracy i kanapie w domu, a mnie szlag trafi od oglądania narastającego dziadostwa wokół. O zdrowie własne też nie dba i to nie tylko dlatego, że się nie rusza, ale pali jak wściekły i lekarzy unika nawet gdy niedomaga.
          Wyjście wspólne to także wysiłek, ale bywa, owszem, od czasu do czasu udaje mi się go wywlec. Kasy na opłacenie 'ludzi' do wszystkiego czego dom wymaga, niestety mąż nie zarabia, bo problem byłby znacznie mniejszy, niechby leżał, szkodziłby tylko swojemu zdrowiu.
          Znajome, które mają podobny problem, są w lepszej sytuacji, bo mieszkają w małych mieszkaniach, my odziedziczyliśmy duży dom z ogrodem.

          • napis_z_obrazka Re: Po latach 04.01.13, 23:49
            ba-7 napisała:

            > Znajome, które mają podobny problem, są w lepszej sytuacji, bo mieszkają w małych mieszkaniach, my odziedziczyliśmy duży dom z ogrodem.>

            :-(( zmarło Wam - nie daj Boże - bogate dziecko?
            czy
            :-)) okazało się, ze jesteście rodzeństwem;-)
            • paris-texas-warsaw Re: Po latach 05.01.13, 00:26
              Może to nie było dziedziczenie tzw. ustawowe, a w oparciu o testament...
          • krokodil123 Re: Po latach 05.01.13, 09:48
            "Mieszkając oddzielnie możemy być fajną parą, bo zawsze czas wolny, urlopy, święta, są fajne. "

            Jeżeli się zastanawiasz to spróbuj najpierw zorganizować sobie na próbę 3-6 miesięcy to "oddzielnie mieszkanie" i wtedy zobaczysz czy lepiej ci sama mieszkać.

            Ja tylko napisze że mam znajomą,, fakt 74 lat która ma męża tylko po to żeby narzekać jaki on jest zły. Nic i nie dogodzi....do takiego stopnia, że facet nie ma prawa się odzywać nie proszony we własny domu i ma robić to co mu się każe. Zbieraną ma emeryturę i jak poprosi o kupienia czegoś dla niego-jest od razu wypominanie.
            Ostatnio nawet dzwoniła do mnie ze skargą....ale co ten zrobił....wyobraź co on zrobił....ale czy możesz sobie wyobrazić jaki on jest podły i jak mnie zdenerwował....ale nie wiesz do jakiego stopnia mi robi na złość!!!
            -Ale o co chodzi?
            -Zrobiłam mu śniadanie a on nie chce zjeść!

            (przysięgam że to prawda)

            ba-7 a wynagrodzenie za te marne 12 godzin (dziennie?) męża gdzie trafia?
            To moje pierwsze pytanie.
    • kol.3 Re: Po latach 05.01.13, 08:57
      A ci panowie to wcześniej coś w domach robili? Wątpię by mężczyzna który całe życie był angażowany w prace domowe na spółkę z pracującą żoną nagle zrobił się śmierdzącym leniem.
      Jestem przeciwniczka przedwczesnych emerytur bo potem ludzie w pełni sił siedzą w domu i wymyślają sobie problemy.
      • zuzi.1 Re: Po latach 05.01.13, 11:00
        "Jestem przeciwniczka przedwczesnych emerytur bo potem ludzie w pełni sił siedzą w domu i wymyślają sobie problemy."

        O to, to, zgadzam się z Tobą w pełni, zdrowi ludzie nie powinni przechodzic na przedwczesne emerytury, bo później tylko wymyślają z nudów problemy od czapy. Znam taką panią, która swojej rodzinie zrobiła z życia piekło, gdy tylko przeszła na przedwczesną emeryturę. Zdrowsza dla zdrowia, w tym psych. jest praca .
      • ba-7 Re: Po latach 05.01.13, 11:02
        Ok. Otrzymaliśmy w spadku, późna pora i przejęzyczenie. Przecież to nie w tym rzecz ;).
        Sobie popisałam.
        Sztuczne problemy mielić będę z rodziną przy kolacji niedzielnej.
        Kasę mam własną /to dla wścibskich/, na ten temat nigdy nie było sporów, od zawsze wiadomo kto za co płaci, ale i co daje sam z siebie - tu jest problem właśnie.
        Mój zawód pozwala na pracę w domu - nie jest fajnie kiedy trzeba rezygnować z własnych planów przez tumiwisizm partnera życiowego.


        • zuzi.1 Re: Po latach 05.01.13, 11:08
          Na takich "partnerów" najlepsza jest terapia wstrząsowa, zero obsługi, obiadków, odzywamy się tylko w sytuacjach koniecznych, zajmujemy się sobą i swoimi sprawami, realizujemy się, hobby, swoi znajomi, wychodzimy ze znajomymi, traktujemy pana jak powietrze przez co najmniej kilka m-cy a jeśli i to nie pomoże, wówczas trzeba szukac bardziej radykalnych rozwiązań (dla własnego zdrowia psych. i aby nie pogrązac się we frustracji).
          • ba-7 Re: Po latach 05.01.13, 12:10
            Ja to także wiem i uwierz, że 'przepracowałam'. Jemu to wszystko dynda. Trwam, bo ma jednak ważną zaletę: mnie daje swobodę działania, bywania...., granice oboje zachowujemy, ale przy takim partnerze, nie jest dziwne, że mam własne grono znajomych. Ogranicza mnie jego kompletny brak angażowania się w codzienne problemy, konieczne remonty, istotne porządki i to wcale nie żadne kuchenno-łazienkowe. Z czasem olewanie tych spraw strasznie doskwiera, mało jest osób obojętnie patrzących jak wszystko popada w ruinę. Zwyczajnie jestem zmęczona i chcę przestać ciągnąć to wszystko sama, on jeszcze tylko dołoży osobistego bałaganu i położy się.
            Wiem, że to ostatni dzwonek na radykalną zmianę, lub.....niech się wszystko wali, tylko jak tego nie widzieć? Chyba sprzedanie tego majdanu jest jedynym rozwiązaniem, łatwe teraz to nie będzie.
            • zuzi.1 Re: Po latach 05.01.13, 12:58
              Chyba masz rację, że najlepszym rozwiązaniem bedzie sprzedanie tego domu, kupno 2 mieszkań i ew. np. separacja, jeśli nie rozwód, jeśli masz taką potrzebę.
              • zuzi.1 Re: Po latach 05.01.13, 13:00
                Sprzedawalne są domy max. 200 m pow użytk., większe raczej b. ciężko, ale w dobie kryzysu może to trwac b. długo.
        • napis_z_obrazka Re: Po latach 05.01.13, 11:31
          ba-7 napisała:

          > Ok. Otrzymaliśmy w spadku, późna pora i przejęzyczenie. Przecież to nie w tym rzecz ;).
          Ok.
          > Sobie popisałam.
          Ja też;-)

          [...]
          Idzie wiosna;-) Może wydzierżawić którejś z zaprzyjaźnionych par;- z małym mieszkankiem;-) ogród. Niektórzy lubią grzebanie w ziemi...
    • pertuss Re: Po latach 05.01.13, 11:30
      Masz duży dom. Nie możesz go podzielić na część mężowską i swoją? I w swojej trzymać porządek którego potrzebujesz? Panowie po 50tce mają kryzys sensu życia, a jak im "stara" żona jeszcze coś gada za uszami to tylko większą niechęć wykażą do przebywania z nią i jakiejkolwiek inwestycji w "stare" życie. Jeśli wcześniej nie zbudowaliście bliskości a mąż nigdy zbytnio się nie angażował w domowe prace, to lepiej nie będzie. Wykrzesze siły i energię gdy się zadurzy w młodej siksie.
      • pertuss Re: Po latach 05.01.13, 11:32
        Ale.. tak pomyślałam, nie masz ochoty na uprawianie ciekawego hobby typu ekstremalne wędkarstwo albo rajdy samochodowe? W mini skali, ile zdrowie pozwala, ale coś takiego co możecie robić razem a co męż nie uzna za nudne i niepotrzebne (sprzątanie nie jest ciekawe ani-w estetyce większości facetów-potrzebne). Coś takiego mogło by was połączyć na nowo.
        • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 11:58
          Tak z opisu, chyba jedyne co by ich moglo polaczyc, to gdyby zaczeli razem palic:) I zalegac na jednej kanapie;)
          • ba-7 Re: Po latach 05.01.13, 12:19
            Masz rację anulo, wspólnie to tylko to :D.
            Mamy skrajnie różne zainteresowania, wspólne to tylko podróżowanie - to jednak z oczywistych względów nie trwa długo i wracam do .....kruszącej się rzeczywistości, walącej mi się na łeb.
            Nie zaznaczyłam wyraźnie, że nie jestem domatorką i znajomych /własnych/ mi nie brak.

            Sprzedać i koniec.
          • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 12:23
            ba -7, na twoim miejscu sprzedalalbym ten wypasny dom na rzecz niewielkiego 3 pokojowego mieszkania ( po 1 sypialni dla kazdego z was i wspolny salonik), a nadwyzki finansowe przeznaczyla na realizowanie swoich zyciowych planow z innymi kobietami, bo niestety faceci + 50 w wiekszosci zatrzymali sie na poziomie praca- obiad - kanapa i naprawde glupota jest sie ludzic ze jest jakis skuteczny sposob na ich zmiane dopoki ich samych ta zmiana nie interesuje.
            Zreszta nawet chlop leniwy nie jest glupi- przy takim deficycie mezczyzn powyzej pewnego wieku, ty go zostawisz to 5 innych bedzie chcialo sie zaopiekowac.
            • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 12:38
              a i w swietle twojego ostatniego postu- o rzeczywistosci walacej sie na leb- popracowalabym nad postrzeganiem tej rzeczywistosci.
              wiadomo,ze latwiej sie dotrzega bledy i wypaczenia,ale pomysl ze masz duza swobode zycia - pracujesz, zarabiasz, mozesz sie realizowac w tym co lubisz, masz przyjaciol, rozumiem ze dorosle dzieci, ktore juz wyfrunely z domu, a ze maz nie dzieli twoich pasji? No trudno,nie ma par idealnych:)
              Zmienic dom na mieszkanie, ogarniac jakos ta niewielka powierzchnie bez wiekszego stresu, wiecej wyjezdzac i bardziej cieszyc sie zyciem, to moja rada;)
            • ba-7 Re: Po latach 05.01.13, 12:39
              :), prawda, może i byłoby mi potem durno i samotnie, bo żeby głupcem był, dosłownym chamidłem jakimś, to niech go tam.... jest wkurzający, strasznie, ale w mieszkaniu M-4 może być ,jak inni, tak myślę.
              Trochę 'wyjęłaś' mi to z głowy.
              Dom miał być zabezpieczeniem starości, ale żyjąc w stresie możemy do niej nie dojść.

              Dziękuję wszystkim za opinie.
              • aqua48 Re: Po latach 05.01.13, 12:58
                ba-7 napisała:
                > Dom miał być zabezpieczeniem starości, ale żyjąc w stresie możemy do niej nie dojść.
                >
                No niestety, ale własny dom to nie tylko przyjemność mieszkania w kwitnącym ogrodzie rajskim, pełnym kwiatów i dorodnych owoców oraz przyjaciół i rodziny zjeżdżających się na niedzielne grillowanie.
                To przede wszystkim nieustanna praca, coroczne remonty, sprzątanie, koszenie, sianie, plewienie, łatanie dachu i rynien, kopanie ogrodu. Jeśli żadne z Was nie ma czasu, ochoty ani siły na podejmowanie tego rodzaju czynności to rzeczywiście zastanówcie się wspólnie, czy najlepszym wyjściem nie będzie sprzedaż domu i kupno mieszkania, albo dwóch.
              • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 13:05
                Jak dla mnie dom jako zabezpiecznie starosci jest fajny, pod warunkiem ze mieszkasz z 2 i 3 pokoleniem, ktore o niego dba, lub jest to maly, nowy, dobrze ocieplony domek z ogrzewaniem CO i trawniczkiem ktory w pol godziny ogolisz kosiarka.
                • ba-7 Re: Po latach 05.01.13, 13:49
                  Ja lubię ogród i nawet 'golenie' trawników, ale bez przesady.
                  Wokół trzeba wciąż coś zrobić, więc rozumiecie jak może wkurzać 'gospodarz' wylegujący się, o stale złym samopoczuciu, gdy wspomni się o konieczności zrobienia czegokolwiek.
                  Jak można spać 12 godz. na dobę ? - on to robi świetnie i coraz bardziej traci kondycję, co nie dziwi. Podejrzewałam, że rzeczywiście coś mu dolega, ale wypchnięty na siłę, zrobił badania i nic szczególnego nie pokazały.
                  Nic to nie wniesie do istoty tej rozmowy, ale powiem, że jego ojciec był taki sam /zmarł na zawał/, a syna też niczego innego nie nauczył, tzw. męskie czynności są dla niego czarną magią.
                  • anula36 Re: Po latach 05.01.13, 14:01
                    1. rozumiem jak moze wkurzac "gospodarz" - zalegacz,ale moze on wcale nie chcial i nie chce byc gospodarzem,dlatego umyka do tej dlugiej z pozoru nudnej pracy i miga sie zlym samopoczuciem. Tym bardziej ze domu nie kupiliscie w wyniku wspolnej decyzji tylko dostaliscie,byc moze dla meza to zbedne dobrodziejstwo.
                    2.mozna spac 12 H na dobe, jak najbardziej, ja tez tak czasem potrzebuje jak mam duzo stresu w zyciu. Sen mnie odpreza.
                    3. jak cie martwi zdrowie meza wywlecz go na spacer, basen, zapytaj na co mialby ochote, dopinguj do rzucenia palenia

                    Wierze naprawde,ze masz dobre intencje,ale chcesz meza ulepic po swojemu,to sie moze sprawdzic w przypadku dzieci - i to tez nie zawsze,ale nie w przypadku doroslego chlopa!Nie przerobisz go na krzatacza domowego - chyba ze zmienisz meza na innego.
                    Troche mniej oczekiwan i ciut wiecej empatii, bo sie spalisz i zgorzkniejesz w tych pretensjach, a szkoda by bylo takiej fajnej babeczki.

              • koronka2012 Re: Po latach 05.01.13, 14:17
                ba-7 napisała:

                > Dom miał być zabezpieczeniem starości, ale żyjąc w stresie możemy do niej nie d
                > ojść.

                Przepraszam, ale na czym ma polegać takie zabezpieczenie? że będziecie cały czas inwestować w za duże na wasze siły i potrzeby domiszcze? Gdzie to zabezpieczenie?

                Z tego co rozumiem, planujecie i tak przeprowadzkę do czegoś mniejszego. Warto sobie wyznaczyć jakieś ramy czasowe. Kiedy to ma nastąpić? ty już teraz nie dajesz rady, mężowi się nie chce zasuwać przy remontach - i to jego prawo. Mi też by się nie chciało po parunastu godzinach pracy. Z drugiej strony jakbym stale słyszała utyskiwania, też bym uciekała w pracę.

                Poszukaj złotego środka. Remonty można opędzić najemną siłą roboczą, w końcu to nie kosztuje milionów, i nie robi się tego codziennie. Mam wrażenie, że to kwestia podejścia, nawyków. Czemu nie weźmiesz jakiejś pani 2 razy w miesiącu do porządnego sprzątnięcia tylko rozsiewasz aurę męczeństwa że musisz sama? to nie są porażające kwoty, oboje zarabiacie, dzieci na swoim - stać was.

                Co do postawy męża, niechęci do ruchu, wyjść - przecież on nie jest taki od wczoraj. Nie musisz wlec go ze sobą, czasy kiedy kobiecie nie wypadało wyjść samej minęły w poprzednim stuleciu. Nie obarczaj go winą za to, że nie czujesz się spełniona, to wynik twoich decyzji.

                Facet może wkurzać, tylko po co tracić czas na dywagacje jak bardzo nie spełnia twoich oczekiwań? wpływu na jego zachowanie nie masz żadnego, możesz jedynie zmienić siebie. To pomyśl co TY masz zrobić, żeby tobie było lepiej - z wyłączeniem tego co według ciebie maż powinien. To są dwie osobne sprawy.
                • aqua48 Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 14:25
                  Myślę, że Wasze oczekiwania kompletnie się rozmijają. Ty chcesz mieć faceta biegającego po drabinie z młotkiem(czy kiedykolwiek garnął się do remontów domowych?) i dbającego o dom, jego to kompletnie nie interesuje i chce mieć święty spokój.
                  • zuzi.1 Re: Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 14:36
                    aqua,
                    starego psa nie tylko nie uczy sie nowych sztuczek (w sensie próbuje) ale i nie nauczy się nowych sztuczek (brak skutecznosci raczej pewny) ;-)))
                  • ba-7 Re: Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 14:59
                    To wszystko prawda, ale jest jak powyżej, swojej roli raczej nie zagram całkiem inaczej, też już przekichane ;). Może uda się w nowych warunkach, byle rzeczywiście ktoś toto kupi, mąż jest zgodny ze mną w jednym: "sprzedać". Szkoda mi, ale trudno.
                    Rozmijamy się kompletnie, to w kwestii troski o dobytek i wylegiwanie w dzień, poza tym tylko czasami.
                    Nie czuję się osobą niespełnioną, tutaj akurat przeciwnie. Ostatnio za bardzo się wkręciłam w chatę i tyle.
                    • zuzi.1 Re: Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 15:03
                      nie każdy mąz to urodzony gospodarz, słusznie dziewczyny napisały, Twój niestety jest blokersem z natury ;-) i nic tego nie zmieni, a szkoda, niejeden pan, który od rana lata z narzędziami, taki urodzony gospodarz (ale bez własnej chaty) pewnie marzy o posiadaniu domu i spełnianiu się w tym ;-)
                      • anula36 Re: Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 15:15
                        Coz moja kolezanka posiadajaca w domu takiego gospodarza,moze tez zapomniec o jakichs wsponych aktywnosciach,oglada go tylko przy posilkach i to nieobecnego myslami bo juz rozwiazuje w glowie jakis kolejny problem remontowy, jak nie ma chwilowo niczego do roboty w domu ( albo jest malo) kupuje sobie jakis stary samochod zeby w nim podlubac i nie tracic czasu, na glupoty typu posiedzenie wspolne na kanapie czy spacer.
                        I tak zle i tak niedobrze:) Ale fakt chata lsni, wszystko dziala, usterki wylapane jeszcze nim sie pojawia.
                        • zuzi.1 Re: Starego psa nie uczy się nowych sztuczek.. 05.01.13, 15:19
                          to prawda, tez znam takiego pana, od rana do nocy w wolne dni w garażu a w tygodniu po pracy też ;-)
              • wies-baden Re: Po latach 06.01.13, 13:51
                Piszesz, że pracę ( 12 godz dziennie) traktuje jak pretekst , żeby nic w domu nie robić. Wybacz, ale to się kupy nie trzyma; zarabia, więc możesz sobie pozwolić na wynajęcie ogrodnika, tudzież inne osoby do pomocy. No chyba, że to on osobiście musi się w tę prace angażować.
                Musisz wiedzieć, że są ludzie, którzy nie znoszą prac około domowych, gotowi nawet zrezygnować z odłożenia dodatkowych pieniędzy na jakikolwiek cel, byle ktoś za nich te pracę wykonał. I to jest w porządku IMO.
                • ba-7 Re: Po latach 06.01.13, 19:15
                  To, że jest się w miejscu pracy dużo za długo wcale nie znaczy, że więcej się zarabia. Mąż lubi tam 'wysiadywać', powody są różne np. gdy są ludzie gada, pracuje gdy wychodzą do domu, lub buszuje po internecie.
                  Utrzymanie domu kosztuje dużo, a jeśli jeszcze za każdą czynność porządkowo-pielęgnacyjną trzeba zapłacić, to robi się nieciekawie.
                  Jest jak jest - zarobki średnie, wydatki duże, a potrzeby rosną z wiekiem.
                  Pewnie można mieć kasę nie wysilając się, ale w naszym przypadku tak nie jest.
                  • wies-baden Re: Po latach 06.01.13, 20:19
                    Klasyczny problem; * jak zjeść ciastko i mieć ciastko*. Bez względu na poziom dochodów, pieniędzy zawsze brakuje, bo im więcej się zarabia, tym potrzeby większe. Może nie dosłownie brakuje, ale przydałoby się więcej. Może podnająć część tego domu, a może wynająć cały dom?
                    Nie ma się co unieszczęśliwiać obowiązkami związanymi z utrzymaniem dużego domu. może ten biedny mąż woli siedzieć 12 godzin poza domem niż sprzątać, grabić liście, reperować. Każdemu wolno kochać inaczej. Rozumiem, że to ty ten dom otrzymałaś w spadku?
                • bez_przekazu Re: Po latach 18.01.13, 19:45
                  ale to chyba na zachodzie tylko mozna sobie na to pozwolic? w tym kraju,jesli sie nawet przyzwoicie zarabia to po to, aby odlozyc na "godna starosc"/ zawsze mnie dziwi, kiedy przecietnie zarabiajacy ludzie wyglaszaja takie teorie, a potem na emeryturze placza,ze im nie wystarcza pieniedzy. ja,mimo,ze pracuje, codziennie gotuje (rowniez staram sie kupic jak najtansze produkty i zataszczam je do domu), bo tak jest taniej. wiec od meza wymagam,zeby wyreczal fachowcow, bo to tez taniej.,niestety,ale gotowanie to widocznie obowiazek kobiety, a drobne naprawy to juz nie jest obowiazek mezow.
                  wies-baden napisała:

                  > Piszesz, że pracę ( 12 godz dziennie) traktuje jak pretekst , żeby nic w domu
                  > nie robić. Wybacz, ale to się kupy nie trzyma; zarabia, więc możesz sobie pozwo
                  > lić na wynajęcie ogrodnika, tudzież inne osoby do pomocy. No chyba, że to on os
                  > obiście musi się w tę prace angażować.
                  > Musisz wiedzieć, że są ludzie, którzy nie znoszą prac około domowych, gotowi na
                  > wet zrezygnować z odłożenia dodatkowych pieniędzy na jakikolwiek cel, byle kto
                  > ś za nich te pracę wykonał. I to jest w porządku IMO.
                  • wies-baden Re: Po latach 18.01.13, 20:49
                    Mówisz "godna starość" ale póki co szarpanina z mężem - dziękuję za taką wizję.
                    Wiesz połowa niewypowiedzianych problemów ma swoje źródło w tym oszczędzaniu na godną starość, jak piszesz.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Po latach 10.01.13, 08:40
      Głównym uczuciem jakie Pani towarzyszy w stosunku do męża jest rozczarowanie.
      Mąż prawdopodobnie zachowywał się podobnie i we wcześniejszych latach małżeństwa, miał podobne cechy a innych pożądanych , nie miał. Ale łatwiej było tego nie zauważać lub omijać myślenie o tym, bo Pani, a być może oboje nakierowani byliście na inny cel: wychować dzieci, zachować pełną rodzinę, utrzymać dzieci. W momencie gdy ten ważny i wieloletni cel zniknął pojawiła się przestrzeń do innych oczekiwań. Pewnie nie tylko Pani. Mąż chce mieć święty spokój a Pani chce jego dalszej aktywności tyle , że już w innym obszarze.
      Teraz, gdy męża nie trzeba utrzymywać wyłącznie w roli ojca, w co może oboje wkładaliście dużo wysiłku, potrzebuje go Pani też jako partnera do innych działań, a on tej roli na razie nie chce przyjąć. Dodatkowo teraz łatwiej zobaczyć jego niekorzystne dla Pani cechy, przeżywać jako leniwego, niebającego o siebie, nieaktywnego. W tym spojrzeniu jest więcej realności niz kiedyś, stąd owo rozczarowanie.
      To bardzo trudny czas, bo trzeba związek ukonstytuować na nowo. Pani potrzebuje czegoś innego i mąż czegoś innego. Pani inaczej kieruje swoją nową aktywność, mąż inaczej.
      Nie wydaje mi się, aby miała Pani wygórowane żądania. One są wygórowane wobec męża.
      Sprowadzenie jakości obecnych Waszych kontaktów do wymiany, w tym wymiany seksualnej wydaje się nierozumieniem podstawowego problemu, jakim jest wejście w inny etap życia. To proces, a nie jednorazowa czynność.
      W tym wypadku Pani ma swoją rację a mąż swoja i obie są ważne. To jest próba, mniej lub bardziej udolna, wejścia w nowe role. Wcześniej, czego już może się nie pamięta wchodziliście w inne role i też trzeba było się ich uczyć.
      Warto też pamiętać, ze obecny stan nie jest rozprawianiem się z błędem swojego wyboru małżeńskiego, ale ze zmiana ról i oczekiwań oraz ze zmiana sytuacji. Może z mężem było fajnie mieć dzieci, a gorzej jest z nim być tylko we dwoje. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • bez_przekazu Re: Po latach 18.01.13, 19:53
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        >wydaje się nierozumieniem podstawowego problemu, jakim jest wejście w inny etap życia. To proces, a nie jednorazowa czynność.
        >
        no,ale to w wiekszosci dotyczy wlasnie facetow. to oni tego nie rozumieja.

        Może z mężem było fajnie mieć dzieci, a gorzej jest z nim być tylko we dwoje.

        juz dawno dowiedziono,ze kobieta szuka mezczyzny, z najlepszymi genami. ale gdyby tylko o to jej chodzilo,to powinna sie z nim rozwiesc,kiedy dzieci opuszczaja dom,ale wiekszosc nie chce, chce zyc na rownych prawach i rownych obowiazkach. problem w tym,ze czesto nei moze ze wzgledow ekonomicznych.
    • 987ania Re: Po latach 19.01.13, 09:00
      Nagle jak nie ma dzieci, to on się zmienił? Ci faceci to rzeczywiście tacy są dziwni, że nagle się zmieniają. Do wczoraj było świetnie a dzisiaj wstał i jest nowy/zły. W takie przemiany nie wierzę.
      A z którymś z dzieci nie możecie się zamienić? Tzn. oni do domu a Wy do bloku?
      Moj mąż tez w domu mało robi i dlatego mamy pomoc w sprzątaniu. A jak trzeba biorę złotą rączkę do napraw. Tez mnie kiedyś irytowalo, ze ja cos robię a on leży. Chyba bardziej Cię denerwuje właśnie to niż niepomalowane okna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka