Dodaj do ulubionych

Trudna znajomość, samotna ciąża

31.03.13, 14:04
Witam,
Postanowiłam tu napisać, bo nie radzę sobie z sytuacją, w której tkwię.
Jestem w ósmym miesiącu ciąży, bardzo trudnej pod względem psychicznym (ciąża to zaskoczenie w mojej sytuacji, bo zaszłam w nią po kilkuletniej kompletnie nieleczonej anoreksji). Z ojcem dziecka znam się (znałam) około2, 5 roku. Związek z nim był niekończącą się szarpaniną. Jak się poznaliśmy dosyć mu na mnie zależało, ja nie chciałam, bo leczyłam rany po innym, bardzo ważnym dla mnie związku. Wreszcie po pół roku stwierdziłam, że jestem znowu gotowa komuś zaufać i zeszłam się z nim. Szybko okazało się, że facet jest po przejściach „związkowych” – małżeństwo i rozwód w młodym wieku, potem poważny związek, potem mniej poważny, potem wielka miłość (o tym za chwilę), potem kolejna laska do wyrka jedynie – i na końcu wreszcie ja. Zamiast zadbać o moje potrzeby i starać się jakoś rozwijać ten związek, non stop gadał o pannie, która była jego wielką miłością. Teoretycznie „byliśmy razem”, ale tak naprawdę czułam się, jak ta trzecia, bo tamta wiecznie była obecna w rozmowach, choć prosiłam, żeby już o niej nie mówić. W końcu miałam dość i wyjechałam na 2 miesiące za granicę do pracy. Jak wróciłam to tylko po to by się rozstać i zaraz znowu wyjechałam na kolejne dwa miesiące. Po powrocie strasznie się pożarliśmy, wygarnęłam mu wszystko i dowiedziałam się, że będąc ze mną cały czas zależało mu na tamtej. Potem był okres nieodzywania się, potem znów zaczęliśmy mieć jakiś kontakt i zostaliśmy kochankami (żadne z nas nie miało nikogo, to był taki związek przyjacielski z seksem). Z czasem zaczęło się to przeradzać w normalny związek, ale bardzo wolno, bez specjalnych deklaracji. I okazało się, że jestem w ciąży ( byłam przekonana, że jestem bezpłodna i nie stosowałam zabezpieczenia) – odkąd mu powiedziałam (oraz odmówiłam poddania się aborcji) – wszystko się skończyło. Olał mnie z dnia na dzień mówiąc, że nigdy mi niczego nie obiecywał, co nie do końca jest prawdą. Przechodzę do meritum – ciężko jest mi bardzo znosić samotną ciążę, był etap silnej depresji, teraz przy końcówce niby lepiej, ale nigdy się tyle nie naryczałam, co teraz (a jestem z tych twardych raczej). Mam wielki żal do niego za to, że nigdy o mnie nie zadbał, że ględził non stop o innej babie i na koniec zgotował mi piekło (bo zanim skończyliśmy ze sobą ostatecznie po wiadomości o ciąży jeszcze mi powiedział parę wrednych rzeczy). Wiem, że teraz ma jakąś babkę i nie radzę sobie z tym, że tak zostałam potraktowana, a on się fajnie bawi. Pochodzę z rozbitej rodziny, jest mi z tym bardzo ciężko. Teraz jestem już „na ostatnich nogach”. Poradźcie, jak to ogarnąć psychicznie, jak przejść samotne chwile porodu, połogu, jak to wszystko ogarnąć.
Obserwuj wątek
    • ada.ula.mela.03 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 31.03.13, 19:47
      Jesteś bardzo dzielna i odważna.Mimo takich trudności postanowiłaś urodzić to dziecko i moim zdaniem jest bo bardzo dobra decyzja.Przekonasz się o tym jeszcze nie raz w swym życiu.Dziecko da ci dużo radości i miłości i możesz być pewna że już nigdy nie będziesz sama.Wierzę że Ci trudno w obecnej sytuacji ale z tego co piszesz jesteś bardzo silna psychicznie i poradzisz sobie.Będzie dobrze .Myśl dużo o swym dzieciątku które nosisz pod swym sercem ono cię kocha już teraz.A reszta ułoży się z czasem.Mówię to z perspektywy swych doświadczeń.Byłam w trochę innej sytuacji ale jednak podobnej do Twojej tzn.byłam w ciąży nie znałam ojca mego dziecka a jednak postanowiłam je urodzić i to była najlepsza decyzja w moim życiu.Miałam 24lata studia, pracę i brak oparcia ze strony rodziny.Poradziłam sobie,co prawda zrezygnowałam ze studiów bo nie dałabym rady finansowo.Urodziłam śliczną córkę(ma już 10lat) moja mama się przełamała i zaczęła mi pomagać.Potem było już tylko lepiej.Poznałam wspaniałego faceta,który jest moim mężem.Pokochał mnie razem z moim dzieckiem bo właściwie to dzięki temu dziecku się poznaliśmy ale to długa historia więc nie będę nudzić.Obecnie mam 3 córy kochanego męża i czuję się po prostu szczęśliwa.

      Tego szczęścia życzę również Tobie.Trzymam kciuki za pomyślny poród i głowa do góry będzie dobrze.Pamiętaj że już nie jesteś sama.To dziecko Cię kocha i potrzebuje Twojej miłości.Poradzicie sobie.
      • anomalia_pogodowa81 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 02.04.13, 18:44
        Tej egzaltacji się czytać nie da, coś okropnego. Dzieciątko pod serduszkiem już cię kocha więc nigdy nie będziesz sama, zobaczysz, życie się ułoży cudnie cudnie...?
        Takie kobiety jak ty powinny dostać zakaz udzielania życiowych rad.
        • paul_ina Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 02.04.13, 22:45
          Anomalia pogodowa jesteś zgorzkniała :) Dzieciątko pod serduszkiem zawsze kocha mamusię.
        • ada.ula.mela.03 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 06.04.13, 11:15
          A to według ciebie lepiej siedzieć z założonymi rękoma i zadręczać się jak to mi ciężko,jak ja temu wszystkiemu podołam,co za pech że przytrafiło się to właśnie mnie.....itd.????
          Takim myśleniem to można się załamać na 100%.
          Dlatego uważam że lepiej myśleć pozytywnie.Na swoim przykładzie mogę to stwierdzić.Na początku tej niechcianej ciąży żyć mi się nie chciało,myślałam że to dziecko wszystkiego mnie pozbawia , nie miałam złudzeń że do końca życia będę już sama.I wtedy ktoś mi powiedział że jak dziecko przyjdzie na świat to już nigdy nie będę sama-wydawało mi się to głupie ale jak ciąża rosła,poczułam ruchy zaczęłam kochać to dziecko,poczułam się odpowiedzialna za nie i za siebie.Nic się nie liczyło,zapomniałam o facetach o życiu towarzyskim.Traf chciał że znalazł się ten jeden jedyny który pokochał nas obie.Wiem że nie zawsze się tak układa ale wiem że nie można ciągle się nad sobą użalać.
          Jestem osobą wierzącą może dlatego łatwiej mi wypowiadać się w sposób pozytywny i nie być tak zgorzkniałą jak moja poprzedniczka.
    • uhahaziraffa Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 31.03.13, 23:02
      Zabezpieczyć sobie grono osób zaufanych, które Ci pomogą. Rodzinę, przyjaciół. Nie takich, którzy deklarują, że jak zadzwonisz raz na ruski rok, tylko takich, którzy Ci naprawdę często i regularnie będą pomagać. I którzy w razie jakichś sytuacji (szpital itp) zaopiekują się dzieckiem bez traumy- bo mu będą bliscy i je będą kochali.
      Oraz zacząć jak najszybciej terapię, żeby nie zafundować dziecku koszmaru niestabilnej emocjonalnie matki.
    • danaide Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 31.03.13, 23:20
      Zawsze odpadam jak czytam o tym, że dziecko da Ci siłę i takie tam... Mam 3,5 letnią córeczkę i od prawie 3 lat wychowuję ją sama. Zanim poczułam siłę jej miłości najpierw czułam głównie fizyczny ból codziennej orki.

      Piszesz, że masz żal, że facet o Ciebie nie zadbał. To raczej Ty nie zadbałaś o siebie. Ja od tych trzech lat grzebię przy sobie, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało (nie zawsze miałam jak, dlatego się trochę zeszło). Dlaczego pozwoliłam komuś mnie zaniedbać=) Wypłacz się, ale nie zadręczaj, nic to nie da. Poszukaj profesjonalnej opieki psychologicznej, bo będzie Wam potrzebna. Tobie, żebyś wyszła na prostą i dziecku, żeby mama się uśmiechała. Jeśli miałaś anoreksję, to - wybacz jeśli gdybam - miałaś jakieś problemy natury psychologicznej, brak poczucia własnej wartości, cokolwiek. Jeśli byłaś z takim dupkiem to przypuszczam, że tamtej lekcji nie odrobiłaś. Zrobisz to teraz i za kilka lat się nie poznasz.

      Co jeszcze? Kasa. Proste. Praca, dach nad głową, takie tam.
      Facet. Cóż. Masz wybór, albo pociągasz go do odpowiedzialności albo nie. Każdy ruch ma swoje zalety i wady. Decyzja należy do Ciebie.
      Wsparcie: rodzina, przyjaciele i tzw. ludzie dobrej woli. Bylejaki facet - zdecydowanie nie. Przejrzyj te zasoby i poproś o pomoc, jeśli potrafisz. Jeśli nie potrafisz, to naucz się jak najszybciej.

      Wejdź na samodzielną mamę i pogrzeb w wątkach, także starych, może znajdziesz takie, które Cię podbudują.

      --
      Co masz na myśli, mówiąc, że świat nie kręci się wokół mnie?
      Ch. M Schulz / Peanuts / tł. M. Rusinek
    • miklasz33 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 00:11
      Oczywiście, że dziecko to ogromny trud, ale też siła! Ja miałam różne schizy psychologiczne, mega kompleksy z różnych powodów, totalny brak poczucia wartości - i urodzenie dziecka w tych kwestiach bardzo mi pomogło (choć nadal różne schizy mam, ale jest o 100proc. lepiej). Dziecko może dać SIŁĘ. Też uważam, że jesteś dzielna i skoro postanowiłaś urodzić malucha, to myślę, że znajdziesz siłę i na samotne macierzyństwo. Na pewno będzie trudno, ale nie poddawaj się, bo dziecko może dać Ci też mnóstwo chwil, których nigdy z nikim innym byś nie doświadczyła.
      Jak przetrwać samotny poród, połóg? Nie wracaj myślami do ojca dziecka, zapomnij o nim; nie myśl: "powinien tu być i mi pomagać, a się bawi z inną, itp.". Pomyśl, że za jakiś czas tę swoją babkę też pewnie wystawi do wiatru, a Ty będziesz może wtedy cieszyć się maluszkiem. Koleś nie jest wart wspominania. Postaraj się o pomoc bliskich osób w rodzinie lub znajomych - choćby po to, by po prostu z Tobą pobyli. Ja jestem z Tobą myślami...
    • 71tosia Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 00:39
      czujesz sie zraniona, ale moze dobrze sie stalo ze sie rozstalas z ojcem swojego dziecka? Facet chyba nie bardzo sie nadawal na partnera do wychowywaniu dziecka? Pomysl z satysfakcja ze na szczescie dla ciebie uprzykrza zycie innej kobiecie ta 'wielka miloscia' a nie tobie.
      Skoncentruj sie na sobie. Po pierwsze potrzebna ci bedzie jakas pomoc fizyczna (rodzice, siostra, przyjaciolka?) bo pierwsze z tygodnie/miesiace z dzieckiem to prawdziwa ciezka praca i ciagly brak snu. Po drugie wystap jednak o alimenty, powinnas to zrobic w interesie dziecka.
      • motylisko7 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 09:02
        Dziękuję Wam za opinie i wszystkie wpisy. Zasadniczo mam pomoc, paru dobrych przyjaciół, aktualnie mieszkam u matki. Tyle, że oni mają swoje życie, co jest zrozumiałe. Najbliższa przyjaciółka na drugim końcu Polski, przeprowadza się z powrotem (przynajmniej planuje) w pobliżu mojego miasta, ale to dopiero w lipcu. Wstępnie i ona i jeszcze inna osoba (też samotna matka) zaproponowała wspólne mieszkanie i pomoc przy dziecku, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Podobnie jak mieszkanie z moją matką - wychowywałam się też w rodzinie matka+babcia i nie jest to dobry pomysł, przynajmniej w naszej odartej z okazywania uczuć rodzinie. Moja matka jest cięta na ojca mojego dziecka, ale była na niego cięta bez podstaw od samego początku, wręcz złośliwa. Czasem zastanawiam się, czy odgrywa się na mnie za własne spieprzone życie, bo po rozstaniu z moim ojcem miała podobno jakiegoś faceta, ale ze względu na mnie nie poukładała sobie z nim życia - koszmarny błąd według mnie i za to do dziś płacę. Oczywiście byłam u psychologa, zresztą z racji pierwszego zawodu jestem trochę w temacie, sporo poczytałam o różnych sprawach i wiedzę jakąś mam, gorzej z praktyką. Niestety, jest u mnie wielka uraza do matki za to, co mi narobiła w życiu. Wyjeżdżałam za granicę byle tylko jak najdalej od niej, chociaż obiektywnie - nie jest zła, a przynajmniej kreuje się na wielce wyrozumiała, chociaż nie jest taka absolutnie. Ciężko mi z nią mieszkać, bo wielu rzeczy nie potrafię jej wybaczyć. Teraz też martwi mnie to, że z góry zakłada iż będzie opowiadać dziecku jaki wredny był jego ojciec (tak robiła w moim przypadku i dlatego mam bardzo spaczony obraz związków - też słowa psychologa). Nie mówiąc już o tym, że podczas okresów silnie depresyjnych, gdy ryczałam od rana do nocy, zamykała się w pokoju, trzaskała drzwiami i mówiła, że ma dość tego grobowca i że ona też miała źle (miała normalną rodzinę i męża i świadomie zdecydowała się na dziecko, więc sytuacja zupełnie inna). Parę razy mi nawet powiedziała, że jak mi coś tak bardzo nie pasuje, mogę dziecko oddać (chyba do adopcji w jej pojęciu) i za to nie potrafię jej nawet tolerować. Wini mnie zresztą nawet za anoreksję, oglądała masę programów na ten temat, ale nie dociera do niej, że to skutek życia w rodzinie dysfunkcyjnej. Na szczęście nie jestem od niej zależna finansowo, popracowałam za granicą, ale kasa na długo nie starczy. Szczerze mówiąc, marzę, by się od niej wynieść. Po porodzie i jakimś ogarnięciu opieki nad dzieckiem (nie znam się na tym zupełnie) mam zamiar się wyprowadzić, bo nie jestem w stanie wytrzymać z nią pod jednym dachem. Zrobiłabym to już teraz, ale jestem zbyt nieruchawa i obolała na takie działania. Jest mi ciężko, bo miałam - nie użalając się nad sobą - naprawdę trudne życie, non stop walka o coś. Teraz, gdy powinnam mieć trochę spokoju i poczucia troski ze strony innych, mam najgorszą jazdę w życiu. Gdybym trafiła na innego faceta, miałabym szansę na normalny dom i z tym nie mogę się pogodzić. Nie zamierzam fundować dziecku takiej jazdy, jaką ja miałam - moja matka uwielbia opowiadać, jak się dla mnie strasznie poświęcała. Wychowując mnie zrobiła masę błędów, za które płacę do dziś. Jest we mnie wiele gniewu na nią i na świat, ale dziecko jest najważniejsze i stanę na głowie, byle miało dobrze. Nawet za cenę mniejszej wygody. Wolę mieszkać z nim w małym, wynajętym mieszkanku w małym mieście niż w trzypokojowym dużym mieszkaniu matki w dużej aglomeracji. Dzięki, że mogłam się Wam wygadać:) Pozdrawiam serdecznie:)
        • rurek00 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 16:42
          >> Gdybym trafiła na innego faceta, miałabym szansę na normalny dom i z tym nie mogę się pogodzić. <<
          To nie jest tak, że trafiłaś na takiego faceta. Sama go sobie wybrałaś. Takich właśnie emocjonalnych jazd potrzebowałaś, bo tak naprawdę nie masz wzorca zdrowego związku. Dlatego też jest tak ważne, żebyś popracowała z psychologiem nad swoim życiem i wyborami. Mam wrażenie, że wkrótce znów "trafisz" na podobnego faceta, albo zejdziesz się z ojcem dziecka, tak jakby facet miał cię uzdrowić. Licz sama na siebie, samą sobą się musisz zaopiekować, i dzieckiem. Bo zafundujesz mu powtórkę tego, co zafundowała ci twoja matka.
          • motylisko7 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 02.04.13, 20:18
            Jasne, mam tego świadomość i jestem na to bardzo wyczulona - dlatego działam w tym kierunku, żeby się tak nie skończyło. Z nim nie zejde się na pewno, na 100%, ale prawdą jest, że przyciągam określony typ mężczyzn, niestety.
            Samodzielna byłam zawsze, do przesady nawet, mało kogo prosiłam o pomoc. Teraz nie skupiam się na facetach, tylko na dziecku - absolutny priorytet dla mnie zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje. Znając rażące błędy matki, zrobię wszystko by to wyeliminowac, włącznie z przeprowadzką w inne miejsce.
    • uhahaziraffa Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 13:34
      Piszesz, że facet o Ciebie nie zadbał. Chwilę potem chciałabyś "poczucia troski ze strony innych". Rozumiem tę potrzebę, ale wydaje mi się, że powinnaś zwrócić na nią uwagę. Dorosły człowiek powinien przede wszystkim dbać sam o siebie, a nie żyć oczekiwaniem troski ze strony innych. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie, kiedy ostatnio chciałam, by ktoś się o mnie zatroszczył. A, w ciąży:-) Rzeczywiście, w tym szczególnym stanie chciałoby się być zaopiekowanym:-) Zaraz po urodzeniu dziecka stajesz się tą, która się troszczy i opiekuje (również sobą). Powiem Ci, że - przynajmniej mnie- lepiej po tej drugiej stronie:-) Chyba wiąże się to z tym, że masz wpływ i możesz być dobrą matką.
      • motylisko7 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 15:41
        No tak, przyznaję, raz w życiu chciałam poczuć czyjąś troskę, bo zawsze sama musiałam szarpać się o wszystko (nawet będąc z nim nie opierałam się na jego pomocy, której i tak nie było). Na szczęście dzięki temu jestem obrotną, odpowiedzialną za siebie osobą, tyle, że psychicznie wolałabym mieć wiekszy komfort i poczucie bezpieczeństwa.
      • igge Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 01.04.13, 15:51
        Motylisko, przytulam Cię mocno i gorąco i mam nadzieję, że zakochasz się w dziecku, co jest baaaardzo przyjemnym uczuciem, mimo umierania ze zmęczenia i przepracowania:)
        Nie mieszkaj z matką. Tak, łatwo mi to mowić (bo nasz szczęście mieszkam bez matki) ale ona obrzydzi ci macierzyństwo i to co przez nią emocjonalnie wycierpisz będzie gorsze niż korzyść z jej ewentualnej pomocy. Niech Ci daje kasę jak chce pomagać i ogranicz do minimum widzenia.
    • lilith76 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 05.04.13, 18:04
      Wiem, że twierdzenie "dziecko daje siłę" jest egzaltowane i brzmi kretyńsko. Sama tak kilka lat temu myślałam. Z drugiej strony, skoro kobiecie potrzebna siła z faktu posiadania dziecka, to co z niej za człowiek ;)

      Ale dziecko daje siłę. I pisze to ja - dystymiczka, z epizodami depresji za sobą.
      Nie jest łatwo, jest ciężko.
      Tyle, że jeśli wcześniej miało się 24 godziny na roztrząsanie jaka jestem biedna, jak to nic nie wychodzi, teraz nie ma się na to nawet minuty. Dochodzi jeszcze świadomość, że jeśli ja nie ogarnę bajzlu, to nikt tego nie zrobi i utonę razem z dzieckiem. Wcześniej szukało się ścian do oparcia i podłogi pod stopy dla siebie - teraz ma się świadomość, że jest się taką ścianą i stopami dla małej osoby.
      Jak chcesz to pisz na priv :)
      • danaide Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 06.04.13, 11:50
        Nie wiem, ja tam nie ogarniam bajzlu, ale za to po trzech latach wrzuciłam trochę na luz i staram się dbać o potrzeby nas obu, żeby była w tym jakaś harmonia.

        Zdecydowanie nie z matką! Mieszkałam sama i to jest okropne, zwłaszcza w razie choroby + totalne uwiązanie, chyba że się wykupisz. Ale do domu z nieprzepracowanymi schematami nie wróciłam. Przyszło przedszkole, a z nim jakieś zręby normalności. Życie w komunie przez pierwsze trzy lata życia dziecka z perspektywy tego co przeszłam uważam za dobre rozwiązanie. Moja siostra tak żyła, wynajmowała pokoje studentkom i nawet jedna z nich potem została matką chrzestną.
        • lilith76 Re: Trudna znajomość, samotna ciąża 06.04.13, 22:48
          Bo moje dziecko ma kontaktowego ojca, w kraju - ja wtedy jestem egoistką na maksa. A to daje ogromną różnicę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka