Dodaj do ulubionych

Kapiel w wannie.

14.04.13, 21:54

Mam pytanie co Panstwo sadza o moim problemie jaki mam w obecnym malzenstwie. Jestem z kobieta, ktora posiada trojke dzieci z poprzedniego malzenstwa.
Moj problem polega na tym, iz w momecie kiedy zwracam uwage dzieciom lat 13, o tym ze powinnismy oszczedzac wode i jesli ktos potrzebuje kapac sie codziennie to moze zamiast kapieli uzywac prysznica, ale tu pojawia sie problem otoz moja zona zamiast stac za mna ,,murem'' to oczywiscie naskakuje na mnie ze ja nic nie rozumiem, ze dziecko smierdzi to musi sie odswiezyc i ze ja to bym tylko zabranial i zabranial, ale ja mowie ze nie zabraniam korzystac z lazienki nie zakrecam wody i mydla, tylko mowie o rzeczy ktora jak dla mnie jest normalna i zwyczajna a minowice o oszczedzaniu, po to wymienilismy zarowki mamy zamiar wymienic okna i inne rzeczy zwiazane z instalacja elektryczna, aby oszczedzac.
nie wiem, dla mnie sprawa jest jasna jak slonce poniewaz chodzi mi tylko o oszczednosc kosztow w domu i jesli ktos kapal sie wczoraj to moze dzisiaj wziasc prysznic.
Chialbym sie dowiedziec Panstwa opinii poniewaz nie wiem czy ze mna jest cos nie tak czy rzeczywiscie ja jestem takim nie wiem jak to nazwac dusigroszem itd. Nie wiem co myslec i chcialbym poznac Panstwa opinie na ten temat.
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • igge Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:11
      ja raczej byłabym po stronie żony i dzieci :)
      aczkolwiek nie jestem obiektywna bo synowi mąż codziennie jęczy o oszczędzaniu wody (co oszczędza kasę) bo szambo i terma (po syna prysznicu terma jest pusta i nikt nie może się wykąpać zanim woda w termie nie ogrzeje się co trochę trwa)Mąż twierdzi, że syn leje i leje i leje tę wodę tak, że wcale specjalnie mniej niż do kąpieli w wannie jej nie zużywa :)
      Nie licz więc na to, że nastolatki będą mniej wody zużywać pod prysznicem niż do kąpieli w wannie
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:15
        hmmm, ciekawe spojrzenie. dziekuje za odpowiedz :)
    • deszcz.ryb Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:16
      A masz jakiekolwiek podstawy do tego, żeby aż tak oszczędzać? W rodzaju: brakuje wam pieniędzy, rachunki przychodzą ogromne itp.? Jeżeli tak, to w ogóle nie ma o czym mówić i ty masz rację.

      Ale jeżeli macie dobrą sytuację finansową, to czemu nie pozwolić rodzinie na przyjemność, jaką jest kąpiel?
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:19
        deszcz.ryb napisała:

        > A masz jakiekolwiek podstawy do tego, żeby aż tak oszczędzać? W rodzaju: brakuj
        > e wam pieniędzy, rachunki przychodzą ogromne itp.? Jeżeli tak, to w ogóle nie m
        > a o czym mówić i ty masz rację.
        >
        > Ale jeżeli macie dobrą sytuację finansową, to czemu nie pozwolić rodzinie na pr
        > zyjemność, jaką jest kąpiel?
        Ja jestem na bezrobotnym od 1 roku i zyje z oszczednosci, a zona pracuje na 1/4 etatu. Wiec o nadmiarze pieniedzy nie ma niestety mowy :(. pisze szczerze bo nie ma sensu niczego owijac w bawelne.
        • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 06:09
          tomicat napisał:


          > Ja jestem na bezrobotnym od 1 roku i zyje z oszczednosci, a zona pracuje na 1/4
          > etatu. Wiec o nadmiarze pieniedzy nie ma niestety mowy :(. pisze szczerze bo n
          > ie ma sensu niczego owijac w bawelne.
          Problemem u was nie jest oszczędzanie i zwracanie uwagi pasierbowi, ale twój brak pracy i brak pieniędzy.Zamiast kłócić się o kąpiele, szukajcie pracy, albo sposobu na dorobienie.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:17
            Pracy w polsce szukam aktywnie od roku czasu i pomimo wyksztalcenia wyzszego i znajomosci jezyka obcego jakos nie moge znalesc pracy. Wysylam aplikacje i nic, po prostu cisza. Nawet wyslalem na oferte myjniarza samochodowego i bez odzewu.
            Tak wiem najprostrzym rozwiazaniem bylaby praca tylko niestety jej nie mam.
          • sonia_siemionowna Re: Kapiel w wannie. 19.04.13, 19:22
            Jasne.

            JEGO brak pracy. O tym, ze małżonka pracuje 10 godzin tygodniowo już się nie zająknełaś.

            Rzygać mi się chce jak czytam takie rzeczy. To jak jest? Ma byc równouprawnienie czy też mąż ma zasuać na rodzinę, a żona leżeć i pachnieć ale nie mieć nic do powiedzenia? obu rzeczy na raz mieć nie można, bo to jest niewolnictwo i żaden normalny facet się na to nie zgodzi.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 19.04.13, 20:18
              sonia_siemionowna napisała:

              > Jasne.
              >
              > JEGO brak pracy. O tym, ze małżonka pracuje 10 godzin tygodniowo już się nie za
              > jąknełaś.
              >
              > Rzygać mi się chce jak czytam takie rzeczy. To jak jest? Ma byc równouprawnieni
              > e czy też mąż ma zasuać na rodzinę, a żona leżeć i pachnieć ale nie mieć nic do
              > powiedzenia? obu rzeczy na raz mieć nie można, bo to jest niewolnictwo i żaden
              > normalny facet się na to nie zgodzi.

              Dziękuję za kolejny bardzo obiektywny głos, pokazujący złożoność całej sytuacji i jednej zasadniczej rzeczy nie można zjeść ciastka i mieć ciastko.
              Pozdrawiam.
      • andevi Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:35
        przelicz, czy to rzeczywiście oszczędność. Ile kosztuje metr wody? Parę groszy? ile zaoszczędzisz przez tydzień, przez miesiąc, w skali roku? Płacicie za wywóz szamba? Bo jeśli macie kanalizację miejską, to chyba płacicie tak czy siak ryczałtem w czynszu?
        No, dzieci jednej płci mogą się jeszcze kąpać razem, wtedy dopiero oszczędzisz, a wodę z kąpieli zbierać i używać do prania, a potem do spłukiwania kibelka albo mycia samochodu;) Zbierajcie deszczówkę, pod rynną beczkę sobie postawcie - jakie włosy po niej ładne!
        Największym pożeraczem dochodów jest ogrzewanie. Czy musi być w polskich domach 25 stopni? Ja mieszkam w Holandii. Tu góry domu wogóle sie nie ogrzewa, a na noc ogrzewanie się wyłącza całkowicie. Temperatura optymalna w domu to 18-20 stopni. I zdrowiej, i oszczedniej. Komu zimno albo ma reumę, to sobie prześcieradło elektryczne kupuje i nóżki w łóżku grzeje. Na tym zaoszczędzisz setki złotych, a nie grosze miesięcznie.
        • altz Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:41
          andevi napisała:
          > przelicz, czy to rzeczywiście oszczędność. Ile kosztuje metr wody? Parę groszy?
          > ile zaoszczędzisz przez tydzień, przez miesiąc, w skali roku?
          Ja płacę 26 zł za m3 wody, więc wiem, ile może kosztować woda. Wodę trzeba zagrzać, to też są koszty i to duże. Biorę prysznic i nie zużywam więcej, niż 10 l wody.
          Nie kpij więc, nie każdy musi mieć tak tanio, jak Ty.

          Co do ogrzewania, całkowicie się zgadzam, ale podejrzewam, że w tych warunkach finansowych, już dawno o tym pomyśleli i obniżyli temperaturę w domu.
          • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:47
            W Holandii klimat troszke:-) cieplejszy... Poza tym 13latki czesto juz sie imaja prac dorywczych na swoje przyjemnosci:-)
          • andevi Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 23:28
            Altz, ależ ja absolutnie nie kpię! Zastanawiam się tylko, czy człowiek rzeczywiscie zaoszczędzi wymieniając siekierkę na kijek (kapiel np w połowie wanny na 30 minut prysznica razy 3) i podaje może troche zwariowanie pomysły na oszczędzanie wody w inny sposób. W Holandii sa juz takie systemy kanalizacyjne, że wodę z mycia zbierają, a potem idzie ona do spłukiwania kibelka.
            Co do kosztów, to życie w Holandii jest 10 razy droższe od życia w Polsce, przy czym pensje są tylko 4 razy wyższe.
            • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 00:41
              andevi napisała:


              > Co do kosztów, to życie w Holandii jest 10 razy droższe od życia w Polsce, przy
              > czym pensje są tylko 4 razy wyższe.
              O Holender;-) A co konkretnie jest drozsze 10x? Wiecej wydaja niz zarabiaja?;-)
              • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:18
                Nie, po prostu bardzo oszczędzają. Owszem, są tu arystokraci, bo ustrój monarchistyczny, i ci sie rozbijaja limuzynami, są tacy, co to w latach '60 fortuny porobili i teraz żyja z całkiem niezłej emerytury, jeżdżą co dwa tygodnie na zagraniczne wycieczki i zyja jak lordowie. Ale przeciętny zjadacz chleba również boryka się z bezrobociem i ziemniaczków z obiadu do kubła nie wywala.
                • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:15
                  andevi napisała:

                  > Nie, po prostu bardzo oszczędzają. Owszem, są tu arystokraci, bo ustrój monarch
                  > istyczny, i ci sie rozbijaja limuzynami, są tacy, co to w latach '60 fortuny po
                  > robili i teraz żyja z całkiem niezłej emerytury, jeżdżą co dwa tygodnie na zagr
                  > aniczne wycieczki i zyja jak lordowie. Ale przeciętny zjadacz chleba również bo
                  > ryka się z bezrobociem i ziemniaczków z obiadu do kubła nie wywala.

                  Bardzo podoba mi sie holenderski zwyczaj pytania, ile zjesz ziemniaczkow? Bez wciskania, na sile...
                  W Polsce jest/byl piekny zwyczaj niewyrzucania chleba.
            • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 07:22
              andevi napisała:
              > ja absolutnie nie kpię! Zastanawiam się tylko, czy człowiek rzeczywi
              > scie zaoszczędzi wymieniając siekierkę na kijek (kapiel np w połowie wanny na 3
              > 0 minut prysznica razy 3)
              Przy zmoczeniu się, namydleniu się bez wody i spłukaniu, zużywa się nie więcej, niż 5 litrów wody na raz. Trochę lat żyję, nigdy nie byłem pod prysznicem po 30 minut, chociaż wtedy było mnie stać, teraz mnie nie stać, bo mam wybór prysznic czy jedzenie. :-)
              Tutaj dzieci żyją w nieświadomości fatalnej sytuacji finansowej i nie mają potrzeby oszczędzania, a każda sugestia ojczyma jest traktowana jak atak.
              Jasne, że dorośli powinni się rozejrzeć za pracą, ale oszczędności powinny być wdrożone, bo to są wyrzucane pieniądze.
              • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 07:39
                Oszczędności w sytuacji gdy jest nóż na gardle i ojczym na bezrobociu, przy jego ciągłych uwagach na ten temat, powoduje w dzieciach bunt i poczucie krzywdy.
                Oszczędzać trzeba i postulat jak najbardziej słuszny, ale nie naciskałabym na to w takiej sytuacji, jaką mają w domu. Znacząco to budżetu domowego nie podreperuje a jest tylko zarzewiem konfliktów. Rozwiązaniem jest praca, jakakolwiek, ojczyma. Pan wyjdzie z domu to tez mniej będzie kontrolował domowników:)
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:32
                  mayenna napisała:

                  > Oszczędności w sytuacji gdy jest nóż na gardle i ojczym na bezrobociu, przy jeg
                  > o ciągłych uwagach na ten temat, powoduje w dzieciach bunt i poczucie krzywdy.
                  > Oszczędzać trzeba i postulat jak najbardziej słuszny, ale nie naciskałabym na t
                  > o w takiej sytuacji, jaką mają w domu. Znacząco to budżetu domowego nie podrepe
                  > ruje a jest tylko zarzewiem konfliktów. Rozwiązaniem jest praca, jakakolwiek, o
                  > jczyma. Pan wyjdzie z domu to tez mniej będzie kontrolował domowników:)
                  Tak wiem i z wielka chceia poszedlbym do pracy aby nie zajmowac sie tak przyziemnymi rzeczami jak oszczednosc kosztow zwiazanych z zuzciem wody, ale na ten moment pracy i nie mam i nie dlatego ze nie chce tylko dla tego ze jej nie moge dostac.
                  Pozdrawiam.
                  • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:41
                    Przez rok nie możesz dostać pracy?! Nie pisz bzdur, weź się do jakiejkolwiek roboty, wyjedź za granicę, idź na budowę, rób cokolwiek.
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:46
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Przez rok nie możesz dostać pracy?! Nie pisz bzdur, weź się do jakiejkolwiek ro
                      > boty, wyjedź za granicę, idź na budowę, rób cokolwiek.
                      Z za granicy dopiero przed rokiem przyjechalem i sadzilem ze dostane tutaj prace bez problemu, ale widac ze w polsce z magistrem to nawet samochodow nie mozna myc.
                      • triss_merigold6 OMG 15.04.13, 11:27
                        Ty jednak jesteś mało ogarnięty.
                        Oczywiście, że jeśli aplikujesz na stanowisko niewymagające kwalifikacji, to nie piszesz wszystkiego w cv. Po gwint komuś magister na myjni.
                        Tworzysz cv pod konkretne ogłoszenia i wymagania.
                        Skoro mieszkasz w mieście średniej wielkości, to cv w rękę i obchód po firmach, obdzwanianie znajomych i znajomych znajomych, szukanie prac dorywczych przez gumtree i serwisy lokalne.
                        • tomicat Re: OMG 15.04.13, 12:07
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Ty jednak jesteś mało ogarnięty.
                          > Oczywiście, że jeśli aplikujesz na stanowisko niewymagające kwalifikacji, to ni
                          > e piszesz wszystkiego w cv. Po gwint komuś magister na myjni.
                          > Tworzysz cv pod konkretne ogłoszenia i wymagania.
                          > Skoro mieszkasz w mieście średniej wielkości, to cv w rękę i obchód po firmach,
                          > obdzwanianie znajomych i znajomych znajomych, szukanie prac dorywczych przez g
                          > umtree i serwisy lokalne.
                          Och no tak jak to dobrze ze w Polsce sa bardzo ogarnieci internauci ;) jak triss ;)
                          Mieszkam w sredniej wielkosci miescie od roku czasu, natomiast wczesniej przed 7 laty mieszkalem w zupelnie innymi regionie polski, wiec o znajomych nie ma niestety mowy poniewaz oni mieszkaja okolo 350 km stad.
                          Objazd po firmach z cv mam juz za soba oczywiscie nie do wszystkich firm ale do takich ktore aplikowaly, serwisy loklane i pracuj.pl praca.pl money.pl gazetapraca.pl przegladam na biezaco lacznie z pup mup i wup.
                          Pozdrawiam i milego ogarnietego dnia.
                  • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:58
                    Jesteś zarejestrowany w UP?
                    Szukasz przez agencje pracy? Jesteś w stanie podjąć prace dorywczą np.. u ogrodnika? na budowie?
                    Napisz jaki masz zawód, jak szukasz pracy to może coś przy tych konkretach doradzimy. Wiem, że trudno o zajęcie, ale zawsze coś można zrobić. Nawet roznosić ulotki. Akurat dorobisz tyle, że sfinansujesz te nieszczęsną wodę.
                    Jeśli jesteś z warmińsko -mazurskiego to może miałabym propozycję pracy dla ciebie:)
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:48
                      mayenna napisała:

                      > Jesteś zarejestrowany w UP?
                      > Szukasz przez agencje pracy? Jesteś w stanie podjąć prace dorywczą np.. u ogrod
                      > nika? na budowie?
                      > Napisz jaki masz zawód, jak szukasz pracy to może coś przy tych konkretach dora
                      > dzimy. Wiem, że trudno o zajęcie, ale zawsze coś można zrobić. Nawet roznosić u
                      > lotki. Akurat dorobisz tyle, że sfinansujesz te nieszczęsną wodę.
                      > Jeśli jesteś z warmińsko -mazurskiego to może miałabym propozycję pracy dla cie
                      > bie:)
                      Jestem z wojewodztwa mazwieckiego, magister ekonomii, znajomosc niemieckiego, porwadzielm tez wlasna firme.
                      Pozdrawiam.
                      • yoma Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 17:59
                        Wiesz co? Bez urazy, ale praca w Mazowieckiem dla magistra ekonomii by się znalazła. Tylko praca, którą mogłabym zaoferować, wymaga staranności. No sorki, ale nie dam roboty komuś, kto sadzi takie literówki i nie wie, że w języku polskim istnieje wielka litera, bo skoro nie radzi sobie z pismem, to nie poradzi sobie i z liczbami.
                        • anoraak Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 19:21
                          Yoma, bez urazy, ale sama robie mnostwo literowek w necie, ba zdarza mi sie zrobic blad nawet ortograficzny ale nijak sie to ma do mojej starannosci w pracy a tym bardziej pracy z liczbami.
                          moim zdaniem Twoje wnioski sa co najmniej kiepskie jezeli nie zupelnie nieprawidlowe.
                          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:32
                            anoraak napisał(a):

                            > Yoma, bez urazy, ale sama robie mnostwo literowek w necie, ba zdarza mi sie zro
                            > bic blad nawet ortograficzny ale nijak sie to ma do mojej starannosci w pracy a
                            > tym bardziej pracy z liczbami.
                            > moim zdaniem Twoje wnioski sa co najmniej kiepskie jezeli nie zupelnie nieprawi
                            > dlowe.

                            Posiadam niemieckiego laptopa bez polskich liter przepraszam.
                          • yoma Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 13:13
                            Nadal bez urazy, ale nie znam człowieka, a widzę, jak pisze. To nie jest kwestia braku polskich znaków, to jest kwestia pisania całych partii wyrazów całkowicie odwrotnie. Nie przekonałaś mnie. Kolega pisze "loklane", "porwadzielm"... Jeśli te CV tak samo wyglądają, to ewentualni pracodawcy słusznie mogą mniemać, że podobnie będzie mu wszystko jedno, czy wpisze kwotę 71 548 zł, czy 17 485 zł.
                            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 16:17
                              yoma napisała:

                              > Nadal bez urazy, ale nie znam człowieka, a widzę, jak pisze. To nie jest kwesti
                              > a braku polskich znaków, to jest kwestia pisania całych partii wyrazów całkowic
                              > ie odwrotnie. Nie przekonałaś mnie. Kolega pisze "loklane", "porwadzielm"... Je
                              > śli te CV tak samo wyglądają, to ewentualni pracodawcy słusznie mogą mniemać, ż
                              > e podobnie będzie mu wszystko jedno, czy wpisze kwotę 71 548 zł, czy 17 485 zł.
                              >

                              Wiesz co jesli mialabys zaoferowac komus prace to ja bys zaoferowala a nie wymyslala i czepiala sie pisowni.
                              Po pierwsze nie jestem w pracy tylko w domu i to moj prywatny post i nie sadzilem ze piszac w pospiechu i probujac odpowiedziec tresciwie na wszystkie posty bede oceniany z ortografii i interpunkcji-to nie jest przeciez lekcja j. polskiego prawda?
                              Po drugie tak jak juz pisalem mam niemieckiego laptopa bez polskich liter.
                              po trzeczie jesli chodzi o liczby i ich pisanie i zapamietywanie. Sam prowadzilem wlasna firme wiec wiem cos o tym.
                              Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.
                              • yoma Re: Kapiel w wannie. 19.04.13, 17:19
                                I jeszcze do tego konfliktowy i nieuważny (mówiłam, że nie chodzi o brak polskich liter?). Sorry, ale pracę do zaoferowania to ja mam dla kogoś, kto się nadaje. Co ty myślisz, że ja mam potem czas i uciechę dwa miesiące poprawiać po pracowniku, który w dodatku zamiast zrobić dobrze, to się kłóci?

                                Przykro mi, takie jest życie. Jesteś oceniany pod kątem przydatności do pracy nawet wtedy, kiedy siedzisz w domu.

                                Powodzenia. I przemyślenia :)
                                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 19.04.13, 20:14
                                  yoma napisała:

                                  > I jeszcze do tego konfliktowy i nieuważny (mówiłam, że nie chodzi o brak polski
                                  > ch liter?). Sorry, ale pracę do zaoferowania to ja mam dla kogoś, kto się nadaj
                                  > e.
                                  Jasne, a świstak siedzi i zawija je w te sreberka....
                                  Konfliktowy i nieuważny, raczej wiem kim jestem i co potrafię.
                                  Co ty myślisz, że ja mam potem czas i uciechę dwa miesiące poprawiać po prac
                                  > owniku, który w dodatku zamiast zrobić dobrze, to się kłóci?
                                  Wiesz, nawet nie chciałbym u Ciebie pracować. Widzę, że polityka personalna w Twojej firmie to jest na poziomie Polski z lat komunizmu.
                                  A tak na marginesie, to zrobić dobrze potrafię i nie trzeba po mnie poprawiać...
                                  > Przykro mi, takie jest życie. Jesteś oceniany pod kątem przydatności do pracy n
                                  > awet wtedy, kiedy siedzisz w domu.
                                  Myślę, że z tym sposobem myślenia masz nieokiełznane predyspozycje do pracocholizmu i zawału serca za kilka lat.
                                  > Powodzenia. I przemyślenia :)
                                  Wzajemnie.
                        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:31
                          yoma napisała:

                          > Wiesz co? Bez urazy, ale praca w Mazowieckiem dla magistra ekonomii by się znal
                          > azła. Tylko praca, którą mogłabym zaoferować, wymaga staranności. No sorki, ale
                          > nie dam roboty komuś, kto sadzi takie literówki i nie wie, że w języku polskim
                          > istnieje wielka litera, bo skoro nie radzi sobie z pismem, to nie poradzi sobi
                          > e i z liczbami.

                          Posiadam niemieckiego laptopa z niemiecka klawiatura, ktora nie zawiera polskich liter, wiec prosze o wyrazy zrozumienia.
                          Co do pracy to jestem bardzo zainteresowany.
                          Pozdrawiam.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:32
                altz napisał:

                > andevi napisała:
                > > ja absolutnie nie kpię! Zastanawiam się tylko, czy człowiek rzeczywi
                > > scie zaoszczędzi wymieniając siekierkę na kijek (kapiel np w połowie wann
                > y na 3
                > > 0 minut prysznica razy 3)
                > Przy zmoczeniu się, namydleniu się bez wody i spłukaniu, zużywa się nie więcej,
                > niż 5 litrów wody na raz. Trochę lat żyję, nigdy nie byłem pod prysznicem po 3
                > 0 minut, chociaż wtedy było mnie stać, teraz mnie nie stać, bo mam wybór pryszn
                > ic czy jedzenie. :-)
                > Tutaj dzieci żyją w nieświadomości fatalnej sytuacji finansowej i nie mają potr
                > zeby oszczędzania, a każda sugestia ojczyma jest traktowana jak atak.
                > Jasne, że dorośli powinni się rozejrzeć za pracą, ale oszczędności powinny być
                > wdrożone, bo to są wyrzucane pieniądze.
                Dziekuje.
            • klownbezueba Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 10:44
              andevi napisała:

              > A
              > Co do kosztów, to życie w Holandii jest 10 razy droższe od życia w Polsce, przy
              > czym pensje są tylko 4 razy wyższe.

              A co konkretnie jest 10x droższe? Jakie są ceny poszczególnych dóbr codziennego użytku? Czy benzyna kosztuje równowartość 10x5,60=56zł/litr? A ile kosztuje nabiał, bilet komunikacji miejskiej, pieczywo, pielucha, minuta rozmowy telefonicznej, owoce itd.

              Bo że woda jest wielokrotnie tańsza (kilka groszy za metr3?) już wiem.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:27
            Tak juz pomyslalem o ogrzewaniu i doszczelinilem okna specjalnymi uszczelakmi do okien, zalozylem nowe zawory i termostaty do grzejnikow. teraz mysle o wymianie okien.
            Ja poprostu mysle ze do poi nie mamy oboje wspanialych dochodow mozna oszczedzac, a dla ciala nie ma roznicy czy sie wykapie czy dostanie czystosc w postaci prysznica. najwazniejsze to to ze dzicei sa czyste i pachnace, a jesli mozna zaoszczedzic doadatkowo na kosztach to dlaczego nie.
            pozdrawiam.
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:23
          andevi napisała:

          > przelicz, czy to rzeczywiście oszczędność. Ile kosztuje metr wody? Parę groszy?
          > ile zaoszczędzisz przez tydzień, przez miesiąc, w skali roku? Płacicie za wywó
          > z szamba? Bo jeśli macie kanalizację miejską, to chyba płacicie tak czy siak ry
          > czałtem w czynszu?
          > No, dzieci jednej płci mogą się jeszcze kąpać razem, wtedy dopiero oszczędzisz,
          > a wodę z kąpieli zbierać i używać do prania, a potem do spłukiwania kibelka al
          > bo mycia samochodu;) Zbierajcie deszczówkę, pod rynną beczkę sobie postawcie -
          > jakie włosy po niej ładne!
          > Największym pożeraczem dochodów jest ogrzewanie. Czy musi być w polskich domac
          > h 25 stopni? Ja mieszkam w Holandii. Tu góry domu wogóle sie nie ogrzewa, a na
          > noc ogrzewanie się wyłącza całkowicie. Temperatura optymalna w domu to 18-20 s
          > topni. I zdrowiej, i oszczedniej. Komu zimno albo ma reumę, to sobie prześciera
          > dło elektryczne kupuje i nóżki w łóżku grzeje. Na tym zaoszczędzisz setki zło
          > tych, a nie grosze miesięcznie.
          My akurat mieszkamy w bloku wiec mamy zalozone liczniki wody i jestesmy rozliczani za to co zuzyjemy. Wszystkie pomysly sa ciekawe jesli posiada sie domek. Co do kapania wspolnego niestety nie wchodzi w gre. Dzieci tego samego wieku sa w roznym wieku, a o 7lat starszym rodzewnstwem nie wchodzi to w gre.
          Tak rowniez uwazam ze nalezy dbac o zuzycie energii elektrycznej, bo jest bardzo kosztowna.
          Dodatkowo uwazam za bardzo fajny pomysl jest z przescieradlem ogrzewanym-super pomysl. Tylko nie nalezy przesadzac bo mozna zagrzybic mieszkanie.
          pozdrawiam.
          • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:47
            uuu, Holenrzy akurat są specjalistami od grzyba, bo tu wilgotność powietrza przekracza niekiedy 60 procent:) Wietrzyć. Suche powietrze z dworu masz za darmo;) Łazienki mają okna. Chlor. Śmierdzi dziadostwo okropnie, ale nic tak skutecznie pleśni z łazienki nie usunie, jak mop z roztworem chloru. No, mają tu jeszcze taki środek zwany silver soda, pachnie mydlano, i też na pleśń skuteczny.
            Ale i w bloku wodę można zbierać. Beczkę sobie na balkonie postawić. Albo po ostatnim kąpaniu zostawić wodę w wannie i przez kolejny dzień zużyć ją, do czasu kolejnego kąpania.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:50
              andevi napisała:

              > uuu, Holenrzy akurat są specjalistami od grzyba, bo tu wilgotność powietrza prz
              > ekracza niekiedy 60 procent:) Wietrzyć. Suche powietrze z dworu masz za darmo;)
              > Łazienki mają okna. Chlor. Śmierdzi dziadostwo okropnie, ale nic tak skuteczni
              > e pleśni z łazienki nie usunie, jak mop z roztworem chloru. No, mają tu jeszcze
              > taki środek zwany silver soda, pachnie mydlano, i też na pleśń skuteczny.
              > Ale i w bloku wodę można zbierać. Beczkę sobie na balkonie postawić. Albo po os
              > tatnim kąpaniu zostawić wodę w wannie i przez kolejny dzień zużyć ją, do czasu
              > kolejnego kąpania.
              CO do chloru to potwierdzam probowalem i dziala. Dziekuje za pomysl z beczka i uzywaniem wody z kapieli.
              Pozdrawiam.
        • koronka2012 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 19:40
          M3 wody kosztuje 11 zł z groszami, ciepłej - 26. To z sieci miejskiej. Jeśli jest terma, to pewnie wychodzi podobnie, bo podgrzewanie też kosztuje.

          Rozumiem, że umyć się trzeba, ale jeśli jeden domownik jednorazowo zużywa 200 litrów wody, zmuszając resztę do czekania (a nie jest to raczej 5 minut) na możliwość umycia - to ja bym furii dostała.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:33
            koronka2012 napisała:

            > M3 wody kosztuje 11 zł z groszami, ciepłej - 26. To z sieci miejskiej. Jeśli je
            > st terma, to pewnie wychodzi podobnie, bo podgrzewanie też kosztuje.
            >
            > Rozumiem, że umyć się trzeba, ale jeśli jeden domownik jednorazowo zużywa 200 l
            > itrów wody, zmuszając resztę do czekania (a nie jest to raczej 5 minut) na możl
            > iwość umycia - to ja bym furii dostała.


            Dziekuje za wypowiedz. Pozdrawiam.
    • ann.38 Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:33
      Jeżeli macie problem z kasą, to oczywiście warto zaoszczędzić na tych kąpielach. Zwłaszcza, że prysznic też dobrze zmywa brud i zapobiega śmierdzeniu;) Poza tym jest bardzo przyjemny. U nas też każdy lubi się solidnie wymoczyć, ale na szczęście preferujemy prysznic. Robię czasem próbe i biorąc prysznic mierze ile wody się zużywa. Nawet przy mało oszczędnym zużyciu jednak idzie mniej wody niż do napełnienia wanny. Co do stania murem jednego rodzica za drugim, to się nie zgadzam. Oczywiście, że nie można prześcigać się w podważaniu nawzajem swoich decyzji, ale dyskutować i przedstawiać racje, nie zgadzać się można. Można przy dzieciakach przedstawiać swoje racje, a nie tylko: ma być tak, bo tata/mama tak uważa. Ustalcie może, że raz czy dwa w tygodniu kąpiel w wannie, a reszta prysznic. Albo ograniczajcie czas kapieli. Pewnie da się znaleźć jakiś środek- nie tak długo jak obecnie, ale i nie z poganianiem, bo jednak kapiel to przyjemnośc i do tego pożyteczna.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:34
        ann.38 napisał(a):

        > Jeżeli macie problem z kasą, to oczywiście warto zaoszczędzić na tych kąpielach
        > . Zwłaszcza, że prysznic też dobrze zmywa brud i zapobiega śmierdzeniu;) Poza t
        > ym jest bardzo przyjemny. U nas też każdy lubi się solidnie wymoczyć, ale na sz
        > częście preferujemy prysznic. Robię czasem próbe i biorąc prysznic mierze ile w
        > ody się zużywa. Nawet przy mało oszczędnym zużyciu jednak idzie mniej wody niż
        > do napełnienia wanny. Co do stania murem jednego rodzica za drugim, to się nie
        > zgadzam. Oczywiście, że nie można prześcigać się w podważaniu nawzajem swoich d
        > ecyzji, ale dyskutować i przedstawiać racje, nie zgadzać się można. Można przy
        > dzieciakach przedstawiać swoje racje, a nie tylko: ma być tak, bo tata/mama tak
        > uważa. Ustalcie może, że raz czy dwa w tygodniu kąpiel w wannie, a reszta prys
        > znic. Albo ograniczajcie czas kapieli. Pewnie da się znaleźć jakiś środek- nie
        > tak długo jak obecnie, ale i nie z poganianiem, bo jednak kapiel to przyjemnośc
        > i do tego pożyteczna.
        Calkowicie sie zgadzam. Dziekuje i pozdrawiam.
    • altz Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:35
      Nie chcę Cię smucić, ale będzie gorzej i będą na tym tle spięcia.
      Masz rację, macie sytuację tragiczną i powinniście żyć oszczędnie, ale pewno pada argument "dziecku nie będę żałować", z którym nie da się dyskutować, bo się kończy kłótnią.
      Wpakowałeś się, byłeś odważny, może za odważny, ale powoli przejrzysz na oczy.
      Nawet jak będziesz miał niezłą pracę, to tylko wzrośnie konsumpcja i tak będziesz miał za złe.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:38
        altz napisał:

        > Nie chcę Cię smucić, ale będzie gorzej i będą na tym tle spięcia.
        > Masz rację, macie sytuację tragiczną i powinniście żyć oszczędnie, ale pewno pa
        > da argument "dziecku nie będę żałować", z którym nie da się dyskutować, bo się
        > kończy kłótnią.
        > Wpakowałeś się, byłeś odważny, może za odważny, ale powoli przejrzysz na oczy.
        > Nawet jak będziesz miał niezłą pracę, to tylko wzrośnie konsumpcja i tak będzie
        > sz miał za złe.
        Tak ten argument mojej zony pada, raczej nie pada na glos tylko w jej glowie natomiast jej zachowanie wskazuje ze tak wlasnie mysli czyli nie bede zalowala dziecku kapieli, tylko nie mysli o tym ze ja chce tylko oszczedzac(chyba nic zlego w takiej sytuacji) i ze podwazanie mojego zdania w obecnosci dzieci nic dobrego nie przyniesie wrexcz przeciwnie dzieci odwroca sie ode mnie bo baéda uwazaly ze mama jest lepsza bo na wszystko pozwala. Tylko czy pozwalanie na wszystko jest dobrym wychowaniem?.#
        pozdrawiam.
        • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:00
          Od wychowanie dzieci jest mama. Ojczym powinien to robić nad wyraz delikatnie i nieznacznie.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:44
            mayenna napisała:

            > Od wychowanie dzieci jest mama. Ojczym powinien to robić nad wyraz delikatnie i
            > nieznacznie.
            tak ale to raczej ojczym powinin byc bardziej stanowczym i realnie patrzec na poczynania dzieci.
            matka jest zawsze raczej opiekuncza i ciepla i malo obiektywna na wiele rzeczy w domu.
            • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 13:49
              tomicat napisał:

              > mayenna napisała:

              > tak ale to raczej ojczym powinin byc bardziej stanowczym i realnie patrzec na p
              > oczynania dzieci.
              > matka jest zawsze raczej opiekuncza i ciepla i malo obiektywna na wiele rzeczy
              > w domu.
              Moim zdaniem ojczym nie odpowiada za wychowanie dzieci a za swoje z nimi relacje. Od wychowywania sa rodzice, nawet jeśli są nieobiektywni. Rok to nie jest dużo. Skupiłabym się na tym,żeby cie dzieci polubiły i dlatego powstrzymałabym się od krytyki i nakazów. Niech matka bierze na siebie te niewdzięczną rolę bo to jej działka.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:15
                mayenna napisała:

                > tomicat napisał:
                >
                > > mayenna napisała:
                >
                > > tak ale to raczej ojczym powinin byc bardziej stanowczym i realnie patrze
                > c na p
                > > oczynania dzieci.
                > > matka jest zawsze raczej opiekuncza i ciepla i malo obiektywna na wiele r
                > zeczy
                > > w domu.
                > Moim zdaniem ojczym nie odpowiada za wychowanie dzieci a za swoje z nimi relacj
                > e. Od wychowywania sa rodzice, nawet jeśli są nieobiektywni. Rok to nie jest du
                > żo. Skupiłabym się na tym,żeby cie dzieci polubiły i dlatego powstrzymałabym s
                > ię od krytyki i nakazów. Niech matka bierze na siebie te niewdzięczną rolę bo t
                > o jej działka.
                Moim zdaniem ciezko nie wychowywac dzieci z ktorymi sie mieszka mimo iz nie jest sie biologicznym ojcem, poniewaz tworzy sie nielatwa rodzine, lecz moje dazenie jest do stworzenia rodziny spojnej, a nie rodziny w ktorej maz (nowy) traktowany jest tylko jako osoba do zarabiania pieniedzy. Moim zdaniem jesli ktos jest odpowiedzialny i podchodzi do zycia powaznie to nie sposob powiedziec ach robcie co chcecie a wychwoaniem niech zajmuje sie wasz biologiczny ojciec.. Biologicznego ojca nie ma na codzien wiec jego obowiazki przejmuje ja, a zostawianie wszystkiego na barki matki nie uwazam za odpowiedzialne.
                • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:31
                  tomicat napisał:
                  > Moim zdaniem ciezko nie wychowywac dzieci z ktorymi sie mieszka mimo iz nie jes
                  > t sie biologicznym ojcem, poniewaz tworzy sie nielatwa rodzine, lecz moje dazen
                  > ie jest do stworzenia rodziny spojnej, a nie rodziny w ktorej maz (nowy) trakto
                  > wany jest tylko jako osoba do zarabiania pieniedzy.

                  Masz pracować, zarabiać na dzieci i nic nie mówić, a dzieci też Cię zaczną z czasem ignorować, bo przecież nie masz żadnego wpływu na decyzje, a ze wszystkim lecisz się pożalić do żony. ;-) Masz być dobry wujkiem. :-)
                  Nie wyobrażam sobie tego, ale z drugiej strony też nie można przegiąć, bo to jednak powinna być domena matki.
                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:59
                    altz napisał:

                    > tomicat napisał:
                    > > Moim zdaniem ciezko nie wychowywac dzieci z ktorymi sie mieszka mimo iz n
                    > ie jes
                    > > t sie biologicznym ojcem, poniewaz tworzy sie nielatwa rodzine, lecz moje
                    > dazen
                    > > ie jest do stworzenia rodziny spojnej, a nie rodziny w ktorej maz (nowy)
                    > trakto
                    > > wany jest tylko jako osoba do zarabiania pieniedzy.
                    >
                    > Masz pracować, zarabiać na dzieci i nic nie mówić, a dzieci też Cię zaczną z cz
                    > asem ignorować, bo przecież nie masz żadnego wpływu na decyzje, a ze wszystkim
                    > lecisz się pożalić do żony. ;-) Masz być dobry wujkiem. :-)
                    > Nie wyobrażam sobie tego, ale z drugiej strony też nie można przegiąć, bo to je
                    > dnak powinna być domena matki.
                    Wlasnie pracowac przynosic pieniadze i siedziec cicho... wspaniale zycie .....
        • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:21
          tomicat napisał:
          > Tak ten argument mojej zony pada, raczej nie pada na glos tylko w jej glowie na
          > tomiast jej zachowanie wskazuje ze tak wlasnie mysli czyli nie bede zalowala dz
          > iecku kapieli, tylko nie mysli o tym ze ja chce tylko oszczedzac

          Może spróbuj w ten sposób, że dajesz jakąś konkretną pulę pieniędzy żonie i niech się tym rządzi? Może wtedy poczuje potrzebę przesunięcia środków?
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:25
            altz napisał:

            > tomicat napisał:
            > > Tak ten argument mojej zony pada, raczej nie pada na glos tylko w jej glo
            > wie na
            > > tomiast jej zachowanie wskazuje ze tak wlasnie mysli czyli nie bede zalow
            > ala dz
            > > iecku kapieli, tylko nie mysli o tym ze ja chce tylko oszczedzac
            >
            > Może spróbuj w ten sposób, że dajesz jakąś konkretną pulę pieniędzy żonie i nie
            > ch się tym rządzi? Może wtedy poczuje potrzebę przesunięcia środków?
            Pomysl do rozwazenia.
            Pozdrawiam.
          • yoma Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 17:56
            Altz, a jak ty chcesz, żeby Tomicat dawał żonie konkretną pulę, skoro to żona zarabia?
            • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 18:50
              yoma napisała:
              > Altz, a jak ty chcesz, żeby Tomicat dawał żonie konkretną pulę, skoro to żona zarabia?

              Zrozumiałem coś zupełnie odwrotnego. Mąż zarabiał za granicą, ma odłożone pieniądze, ożenił się i szuka teraz pracy, a utrzymuje się i małżeństwo w dużej części z odłożonych pieniędzy.
              • yoma Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 18:51
                Aaaaa.... jak tak, to przepraszam.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:38
                altz napisał:

                > yoma napisała:
                > > Altz, a jak ty chcesz, żeby Tomicat dawał żonie konkretną pulę, skoro to
                > żona zarabia?
                >
                > Zrozumiałem coś zupełnie odwrotnego. Mąż zarabiał za granicą, ma odłożone pieni
                > ądze, ożenił się i szuka teraz pracy, a utrzymuje się i małżeństwo w dużej częś
                > ci z odłożonych pieniędzy.

                Dokladnie. Dziekuje za koljny glos zrozumienia.
                Pozdrawiam.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:36
              yoma napisała:

              > Altz, a jak ty chcesz, żeby Tomicat dawał żonie konkretną pulę, skoro to żona z
              > arabia?

              Tak zona zarabia ale ja tez zarabiam(ide co miesiac do swojego banku i wyplacam pieniadze) tez praca prawda, musze pojechac do banku i wybrac pieniadze hihihihih)
              Pozdrawiam
    • blond_suflerka Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:49
      Twoje przedstawione argumenty przemawiające na rzecz konieczności oszczędzania wydają się być słuszne ale w pierwszym poście piszesz, że żona narzeka, że Ty tylko byś zabraniał i zabraniał. Czy nie jest może tak, że zabraniasz dzieciom wielu rzeczy i ta woda jest kolejną i w tym momencie mniej liczy się meritum i słuszność Twoich argumentów a bardziej ogólne zniechęcenia co do Twoich metod wychowawczych?
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:02
        blond_suflerka napisała:

        > Twoje przedstawione argumenty przemawiające na rzecz konieczności oszczędzania
        > wydają się być słuszne ale w pierwszym poście piszesz, że żona narzeka, że Ty t
        > ylko byś zabraniał i zabraniał. Czy nie jest może tak, że zabraniasz dzieciom w
        > ielu rzeczy i ta woda jest kolejną i w tym momencie mniej liczy się meritum i s
        > łuszność Twoich argumentów a bardziej ogólne zniechęcenia co do Twoich metod wy
        > chowawczych?
        Z racji tego ze zona miala klopot z dziecmi ktore przesiadywaly cale dnie przed komputerem i nie uczyly sie i nie pomagaly w domu wprodwadzielm zasady a minaowice ze 6latek ma tylko 1 godzine dziennie na kompie a 13 latek musi najpier odrobic lekcje i a do piero pozniej przyjemnosc. i chyba nie ma ani jednej rzeczy ktorej bym im zabronil. Raczej poprawiam i strofuje(slowa mojej zony)
    • mruwa9 Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 22:56
      na roznych rzeczach mozna oszczedzac. Ale na higienie???
      No sorry..
      W moim przypadku kapiel jest bardziej ekonomiczna, niz prysznic, bo dopiero wtedy lalyby sie litry wody..
      Jestem po stronie twojej zony.
      Zamiast zakrecak kurek z woda i limitowac dzieciom dostep do wanny, skupcie sie lepiej na podniesieniu dochodow rodziny. Niby oczywiste...
      • verdana Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 23:17
        Ojczym zabraniający dzieciom kąpieli... Ja się nie dziwię, ze zona się wścieka - zresztą nie dużo taniej wypadnie prysznic, gdy nastolatki codziennie beda myły włosy. Chyba, że jako prysznic rozumiesz wejść pod wodę, zamoczyć się, zakręcić, namydlić, odkręcić i spłukać - ale sporo osób lubi się jednak umyć nieco dokładniej. Poza tym uwazam, ze ojciec czy matka mogą czasem pogadać z dziećmi o oszczędnosciach drastycznych, ale ojczym ma w tym wypadku siedzieć cicho.
        • andevi Re: Kapiel w wannie. 14.04.13, 23:35
          A nie mysleliście o tym, by dzieci zaczęły zarabiać? Au pair, supermarket, noszenie gazet, sprzątanie itp., nawet na czarno? U nas dzieci w tym wieku już sobie dorabiają po szkole.
          • mruwa9 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 00:14
            rozumem, ze nalezy wyslac do roboty 13-letnie dzieci, aby ich dorosli, pelnoletni rodzice mogli sobie radosnie siedziec w domu na bezrobociu?
            Rozumiem, ze obecne bezrobocie nie jest swiadomym wyborem ojczyma, ale to nie na barkach 13-latkow ma spoczywac odpowiedzialnosc za dostarczanie dochodow rodzinie.

            Sorry, to autor watku i jego zona powinni sie zmobilizowac i NAPRAWDE poszukac pracy, zapewniajacej rodzinie srodki do zycia.
            • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:14
              mruwa, litości!
              Chyba wychodzą tu różnice kulturowe między Polską a Holandią, mentalność rodzica Polaka (bedę zdychał z głodu i nosem się podpierał, ale moje dziecko będzie miało wszystko, łącznie z weselichem , za które długi będziemy spłacać do śmierci) kontra mentalność rodzica Holendra (chcesz studiować, idź do pracy, chcesz jinsy Nike, pracuj w wakacje sprzedając lody czy w smażalni na plaży). Dzieci zaczynają tu bardzo wcześnie być samodzielne i odpowiedzialne za własne wydatki. Dlaczego dzieci owych państwa nie miałyby tego modelu powielić, skoro rodzinie źle się dzieje? Oczywiście , to rodzice przede wszystkim mają iść do pracy;)
              • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:22
                Dzieci nastoletnie, te starsze, mogą sobie dorabiać np. w czasie wakacji jeśli mają ochotę na wypasiony gadżet albo ekstra rozrywkę, a nie dlatego, że dwoje dorosłych ludzi kwitnie na bezrobociu.
                Sugerowanie podjęcia zajęć zarobkowych trzynastolatkom, podczas gdy ojczym siedzi od roku na d..ie, jest obrzydliwe. I nielegalne, bo w Polsce nie można legalnie zatrudnić trzynastolatka nigdzie.
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:50
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Dzieci nastoletnie, te starsze, mogą sobie dorabiać np. w czasie wakacji jeśli
                  > mają ochotę na wypasiony gadżet albo ekstra rozrywkę, a nie dlatego, że dwoje d
                  > orosłych ludzi kwitnie na bezrobociu.
                  > Sugerowanie podjęcia zajęć zarobkowych trzynastolatkom, podczas gdy ojczym sied
                  > zi od roku na d..ie, jest obrzydliwe. I nielegalne, bo w Polsce nie można legal
                  > nie zatrudnić trzynastolatka nigdzie.
                  Co do dzieci to powiem tak mieszkalem za granica i wiem cos na temat prac zarobkowych dzieci(roznoszenia gazet, prace wakacyjne) itd. Uwazam ze rzeczywiscie jest to dobry pomysl w przypadku gdy dziecko chce uzbierac na cos dla siebie, poniewaz uczy to sumiennosci i odpowiedzialnosci. Jednak nie mozna opierac budzetu domowego na pracy dzieci.
                  Co do mojego bezrobocia to musze powiedziec, ze chyba tylko panu wydaje sie ze siedzenie na d..ie jeszt czyms wspanialym i pieknym. ja natomiast powiem, ze przez cale zycie pracowalem i dla mnie ta sytuacja jest nie do zniesienia i z checia bym poszedl do pracy, bo praca to nie tylko pieniedze ale i inne rzeczy, o ktorych pan pewnie wie.
                  • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:52
                    Jestem kobietą.
                    Gdyby ta sytuacja rzeczywiście była dla Ciebie nie do zniesienia, to byś podejmował prace zarobkowe, a nie siedział przez rok w domu i marudził. Długie bezrobocie niszczy psyche i wpływa na całą rodzinę, im dłuższe tym większa bierność i lęki.
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:59
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Jestem kobietą.
                      > Gdyby ta sytuacja rzeczywiście była dla Ciebie nie do zniesienia, to byś podejm
                      > ował prace zarobkowe, a nie siedział przez rok w domu i marudził. Długie bezrob
                      > ocie niszczy psyche i wpływa na całą rodzinę, im dłuższe tym większa bierność i
                      > lęki.
                      tak z checia tylko najpierw trzeba miec tego pracodawce czyli musi byc wola zatrudnienia mnie prawda? Mozna tez podejmowac prace za ktore nikt nie zaplaci bo nie ma pracodawcy(mycie klatki schodowej strzyzenie trawnikowitd.)
                      • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:01
                        Yyy należy szukać jakiegokolwiek pracodawcy, że podsunę tak rewolucyjny pomysł...
              • edw-ina Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:32
                Nie żebym sugerowała nastolatkom pracę, ponieważ opiekunowie jej nie mają, ale zgadzam się z tym, że w naszym kraju młodzież nie jest uczona praktycznie żadnej odpowiedzialności finansowej i ogólnie - myślenia ekonomicznego. A pieniądze biorą się z nieba.
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:53
                  edw-ina napisała:

                  > Nie żebym sugerowała nastolatkom pracę, ponieważ opiekunowie jej nie mają, ale
                  > zgadzam się z tym, że w naszym kraju młodzież nie jest uczona praktycznie żadne
                  > j odpowiedzialności finansowej i ogólnie - myślenia ekonomicznego. A pieniądze
                  > biorą się z nieba.
                  Czesto jest tak jak Pani napisala.
                  Pozdrawiam.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:43
            andevi napisała:

            > A nie mysleliście o tym, by dzieci zaczęły zarabiać? Au pair, supermarket, nosz
            > enie gazet, sprzątanie itp., nawet na czarno? U nas dzieci w tym wieku już sobi
            > e dorabiają po szkole.
            Dzieci jeszcze sa male poza tym jedym 13latkiem. Nie wiem na razie nie myslalem o takim rozwiazaniu.
            Pozdrawiam
            • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:02
              No to Ci jeszcze cos podpowiem, dla takich małych kajtków. Będą upały. Niech wyjdą przed blok, wszyscy, na plac zabaw, ustawią kramik, i lemoniadę własnoręcznie zrobioną sprzedają. Butelka soku do rozrobienia, butla z wodą, plastikowe szklaneczki. Liczyc juz pewnie umieją? Niech się starsze pieniążkami zajmie, a młodsze nalewa soczek.
              • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:14
                andevi napisała:

                > No to Ci jeszcze cos podpowiem, dla takich małych kajtków. Będą upały. Niech wy
                > jdą przed blok, wszyscy, na plac zabaw, ustawią kramik, i lemoniadę własnoręczn
                > ie zrobioną sprzedają. Butelka soku do rozrobienia, butla z wodą, plastikowe s
                > zklaneczki. Liczyc juz pewnie umieją? Niech się starsze pieniążkami zajmie, a m
                > łodsze nalewa soczek.
                Przy dwojgu dorosłych w domu bez pracy to ja bym się obawiała, że mi sąsiedzi kuratora naślą na sprawdzenie sytuacji dzieci...Nie ma problemu jak dzieci pracują aby mieć na swoje wydatki, ale w sytuacji gdy rodzina materialnie za dobrze nie prosperuje to mogą być problemy. Poza tym co to za przykład gdy mama i ojczym nie maja pracy a dziecko przymusowo na kąpiel w wannie ma zarobić robiąc lemoniadę? Bez przesady...
                • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:18
                  Oczywiście, że sąsiedzi powinni w takiej sytuacji nasłać kuratora.
                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:06
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Oczywiście, że sąsiedzi powinni w takiej sytuacji nasłać kuratora.
                    hahhaha Pani jest naprawde zabawna.Po co kuratora powinni od razu przyslac cbs, abw i grom i zamknac takiego ojca i matke,a dzieci do rodzin zastepczych.
                    • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:29
                      Bezrobotni rodzice wysyłający trzynastolatka i młodsze dzieci do pracy są niewydolni wychowawczo i opiekuńczo oraz nie zaspokajając we właściwy sposób potrzeb dzieci - patrz KRIO i przestań się mądrzyć.
                      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:17
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Bezrobotni rodzice wysyłający trzynastolatka i młodsze dzieci do pracy są niewy
                        > dolni wychowawczo i opiekuńczo oraz nie zaspokajając we właściwy sposób potrzeb
                        > dzieci - patrz KRIO i przestań się mądrzyć.
                        Powiem tak to Ty nie wymadrzaj sie, jesli by tak bylo to okazuje sie ze wiekszosc spoleczenstwa wysokorozwinietego europy zachodniej musialaby zostac pozbawiona swoich dzieci, a jednak tak nie jest. Jesli czytasz poprzednie posty ze zrozumieniem to zrozumiesz o jakiej aktywnosci nastolatkow jest mowa.
                        Uwazam ze albo nie masz dzieci albo nigdy nie bylas poza granicami kraju.
                        Jako rozgarniety ineternauta powinnas sprawdzic jak zyja inni ludzie w sasiadujacych krajach i jak funcjonuja inne panstwa, kotre mimo wszystko dopuszczaja zajecia nastolatkow zachowujac jednoczesnie rygorystyczne prawa dzieci. biorac pod uwage poziom krajow europy zachodniej do poziomu polski okazuje sie ze takie podejscie do dzieci sprawdza sie a ich dzieci wyrastaja na bardzo zaradnych i prawych obywateli. wiec przestan mi tu pisac o niewydolnosci i braku opiekunczosci doroslych bo to pokazuje tylko zalosnosc twoich argumentow i upieranie sie za wszelka cena przy swim stanowisku co powiem z doswiadczenia nie jest oznaka doroslosci.
                        Pozdrawiam.
                        • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:29
                          Mieszkałam w USA, w innych krajach bywałam, znam różne podejścia. Dzieci mam.
                          Jestem za pracą wakacyjną starszych nastolatków, ale zdecydowanie przeciw konieczności zarabiania przez dzieci na swoje podstawowe potrzeby i celem wspomożenia domowego budżetu. Dostrzegasz subtelną różnicę?
                          Starszy nastolatek może sobie dorobić jakiś gadżet, drogi kurs czy wyjazd, na markowe ciuchy jeśli ma taką potrzebę, ale nie na książki do szkoły, czynsz czy dentystę. To rola i zadanie rodziców/opiekunów prawnych.
                          • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:38
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Mieszkałam w USA, w innych krajach bywałam, znam różne podejścia. Dzieci mam.
                            > Jestem za pracą wakacyjną starszych nastolatków, ale zdecydowanie przeciw konie
                            > czności zarabiania przez dzieci na swoje podstawowe potrzeby i celem wspomożeni
                            > a domowego budżetu. Dostrzegasz subtelną różnicę?
                            Ja to też popieram. Jak najbardziej dzieci mogą sobie na własne sprawy zbierać na jakieś ekstrasy, a nie na życie.

                            > nie na książki do szkoły, czynsz czy dentystę.
                            > To rola i zadanie rodziców/opiekunów prawnych.
                            Też prawda, ale o tym nie było, tylko był temat z ograniczeniem kosztów.
                            U mnie, szacując realnie, przy trójce dzieci, koszty ze względu na wodę, wzrosłyby nadmiernie o ponad tysiąc złotych miesięcznie, jest więc się o co bić. Tylko, ja mam bardzo drogie media.
                          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:43
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Mieszkałam w USA, w innych krajach bywałam, znam różne podejścia. Dzieci mam.
                            > Jestem za pracą wakacyjną starszych nastolatków, ale zdecydowanie przeciw konie
                            > czności zarabiania przez dzieci na swoje podstawowe potrzeby i celem wspomożeni
                            > a domowego budżetu. Dostrzegasz subtelną różnicę?
                            > Starszy nastolatek może sobie dorobić jakiś gadżet, drogi kurs czy wyjazd, na m
                            > arkowe ciuchy jeśli ma taką potrzebę, ale nie na książki do szkoły, czynsz czy
                            > dentystę. To rola i zadanie rodziców/opiekunów prawnych.
                            Tak ale nikt w tym watku odnosnie ,,kapieli i w wannie'' nie powiedzial ze ktores z dzieci moich lub ogolnie ze ktores z dzieci w polsce powinno pracowac na budzet rodzinny, wiec nie wiem po co sie puszysz i wprowadzasz nerwowosc w swoich postach. Nalezy czytac ze zrozumieniem i najpierw myslec a pozniej kogokolwiek oceniac i wyrazac dzieciece opinie, nie wspomne o twojej wypowiedzi o wyslaniu do mnie kuratora-szczyt dziecinady.
                            Pozdrawiam Twojego meza i zycze mu cierpliwosci kazdego dnia z Toba.
                            • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:54
                              To były odpowiedzi dotyczące kuriozalnego pomysłu wysłania dzieci do sprzedaży lemoniady pod blokiem wysuwane przez tę osobę z Holandii i do reszty dyskusji odnośnie wychowawczego wpływu pracy na nastolatki.
                              I nie ciskaj się, bo to Ty jesteś bezrobotny od dawna, a nie ja.
                              Btw jestem za oszczędzaniem wody z powodów ekologicznych.
                              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:19
                                triss_merigold6 napisała:

                                > To były odpowiedzi dotyczące kuriozalnego pomysłu wysłania dzieci do sprzedaży
                                > lemoniady pod blokiem wysuwane przez tę osobę z Holandii i do reszty dyskusji o
                                > dnośnie wychowawczego wpływu pracy na nastolatki.
                                > I nie ciskaj się, bo to Ty jesteś bezrobotny od dawna, a nie ja.
                                > Btw jestem za oszczędzaniem wody z powodów ekologicznych.
                                Powiem tak ja jestem bezrobotny iii? mam czuc sie gorszy czy co ? moze powinienem byc napietnowany? lub spalony na stosie? jak na razie pieniedzy mi nie brakuje i co najwazniejsze nie jestem na niczyim utrzymaniu.
                                Dodam tylko ze twoj post nie jest na temat.
                                • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:28
                                  tomicat napisał:
                                  > Powiem tak ja jestem bezrobotny iii? mam czuc sie gorszy czy co ? moze powinien
                                  > em byc napietnowany? lub spalony na stosie? jak na razie pieniedzy mi nie braku
                                  > je i co najwazniejsze nie jestem na niczyim utrzymaniu.
                                  Nie przejmuj się tak Triss, jest uczulona na temat bezrobocia.
                                  Czasami tak napisze, że się aż wydaje możliwe, żeby wszyscy zarabiali powyżej średniej zarobków. :-D
                                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:04
                                    altz napisał:

                                    > tomicat napisał:
                                    > > Powiem tak ja jestem bezrobotny iii? mam czuc sie gorszy czy co ? moze po
                                    > winien
                                    > > em byc napietnowany? lub spalony na stosie? jak na razie pieniedzy mi nie
                                    > braku
                                    > > je i co najwazniejsze nie jestem na niczyim utrzymaniu.
                                    > Nie przejmuj się tak Triss, jest uczulona na temat bezrobocia.
                                    > Czasami tak napisze, że się aż wydaje możliwe, żeby wszyscy zarabiali powyżej ś
                                    > redniej zarobków. :-D

                                    Wiesz rzeczywiscie jak wytrzymam nastepny rok to postawie chyba sobie kolejke dobrej whisky.
                                    a pozniej slychac jakie to biedne samotnie wychowujace matki nie maja na nic i same nie potrafia sobie poradzic z zyciem..........
                                    a triss raczej tak jak napisalem to wczesniej rozbawila mnie do lez swoim malym switakiem i odskocznia od tematu, czytaniem bez zrozumienia i upajania sie swoja sytuacja materialna i zawodowa bez zdolnosci bycia osoba obiektywna i rozgarnieta do bycia obiektywna.
                        • ha-ya Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:24
                          Zgadam sie z triss. Mieszkam za granica, sporo podrozowalam i nie spotkalam sie z syt. pracujacych dzieci. Owszem, robia jakies wypieki/przetwory/ozdoby w szkole/domu i sprzedaja na kiermaszach, ale te pieniadze nie ida do ich kieszeni ale sa przeznaczane na szkole czy inne organizacje charytatywne. I nie ma mowy o nalewaniu lemoniady pod blokiem domem, zeby pozniej zaplacic za jedzenie/rachunki. To jeden z najbogatyszych krajow w UE ( pomimo kryzysu)
                          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:06
                            ha-ya napisała:

                            > Zgadam sie z triss. Mieszkam za granica, sporo podrozowalam i nie spotkalam sie
                            > z syt. pracujacych dzieci. Owszem, robia jakies wypieki/przetwory/ozdoby w szk
                            > ole/domu i sprzedaja na kiermaszach, ale te pieniadze nie ida do ich kieszeni a
                            > le sa przeznaczane na szkole czy inne organizacje charytatywne. I nie ma mowy o
                            > nalewaniu lemoniady pod blokiem domem, zeby pozniej zaplacic za jedzenie/rachu
                            > nki. To jeden z najbogatyszych krajow w UE ( pomimo kryzysu)

                            Zupelnie nie na temat. dziekuje za takie posty.
                    • yoma Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 18:02
                      > powinni od razu przyslac cbs,
                      > abw i grom

                      Może nie Grom, ale zapewne Sanepid...
                      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:39
                        yoma napisała:

                        >
                        >
                        > Może nie Grom, ale zapewne Sanepid...


                        do kogo?
                • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 14:29
                  Ach, zapomniałam, widzisz, 10 lat na emigracji;) No tak, odwieczne i święte prawo Bo-Co-Ludzie-Powiedzą. A że ludzie wredni, to strach się bać!
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:20
                andevi napisała:

                > No to Ci jeszcze cos podpowiem, dla takich małych kajtków. Będą upały. Niech wy
                > jdą przed blok, wszyscy, na plac zabaw, ustawią kramik, i lemoniadę własnoręczn
                > ie zrobioną sprzedają. Butelka soku do rozrobienia, butla z wodą, plastikowe s
                > zklaneczki. Liczyc juz pewnie umieją? Niech się starsze pieniążkami zajmie, a m
                > łodsze nalewa soczek.
                mysle ze ten pomysl to raczej jest z usa i to z lat 80tych, obecnie chyba nikt nie wypilby lemoniady ze stoiska z woda i sokiem, chyba ze sie myle.
                • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:14
                  tomicat napisał:
                  > mysle ze ten pomysl to raczej jest z usa i to z lat 80tych, obecnie chyba nikt
                  > nie wypilby lemoniady ze stoiska z woda i sokiem, chyba ze sie myle.

                  Ktoś chyba ostatnio czytał "Dzieci z Bullerbyn" ;-D
                  U nas od razy byłyby wszystkie firmy z Sanepidem, Strażą Miejską i Opieką społeczną na czele :-)
                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:19
                    altz napisał:

                    > tomicat napisał:
                    > > mysle ze ten pomysl to raczej jest z usa i to z lat 80tych, obecnie chyba
                    > nikt
                    > > nie wypilby lemoniady ze stoiska z woda i sokiem, chyba ze sie myle.
                    >
                    > Ktoś chyba ostatnio czytał "Dzieci z Bullerbyn" ;-D
                    > U nas od razy byłyby wszystkie firmy z Sanepidem, Strażą Miejską i Opieką społe
                    > czną na czele :-)
                    Dokladnie. Pozdrawiam.i dziekuje widze ze sa normalni ludzie jeszcze na tym swiecie ;)
                • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 14:48
                  No, raczej nie z USA, bo Amerykanka triss go widać nie zna.
                  Z wczoraj, z własnego podwórka. Mieliśmy ponad 20 stopni, dzieciarnia chmarnie wylegała przed domy i częstowała przechodniów lemoniadą. Zawsze im tam parę groszy dano za szklaneczkę.
                  Czy idąc do kogoś w gości, też będziesz Sanepid wysyłała, by sprawdził, z czego ta kawa zrobiona i czy herbatę Ci podaje, czy siano??? Dziecko, które pod własnym domem, na własnym grillowisku częstuje lemoniadą, to taki dziwny widok w Polsce? Nie wiem, może rzeczywiście, dawno tam nie byłam.
                  • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:06
                    Sa cuda, o ktorych sie filozofom nie snilo;-)

                    Zdesperowany ojczym, ktory nie ma na oplate rachunkow za wode, olal oferte (chec pomocy zyczliwej tu osoby) pracy w warminsko-mazurskim.
                    A moze bylaby to tez okazja na wakacje dla trojki dzieci. I ekologiczna kapiel w jeziorze;-)

                    Moim zdaniem trzeba zaczac od siebie. Na dzieci dziala wzor a nie tlumaczenie, pouczanie, strofowanie.
                    Jesli dorosli sa pracowici i oszczedni to dzieci raczej tez.

                    Przypuszczam, ze Mama dzieci czysciutka i pachnaca, skoro dzieci lubia sie kapac:-)
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:17
                      napis_z_obrazka napisała:

                      > Sa cuda, o ktorych sie filozofom nie snilo;-)
                      >
                      > Zdesperowany ojczym, ktory nie ma na oplate rachunkow za wode, olal oferte (che
                      > c pomocy zyczliwej tu osoby) pracy w warminsko-mazurskim.
                      > A moze bylaby to tez okazja na wakacje dla trojki dzieci. I ekologiczna kapiel
                      > w jeziorze;-)
                      >
                      > Moim zdaniem trzeba zaczac od siebie. Na dzieci dziala wzor a nie tlumaczenie,
                      > pouczanie, strofowanie.
                      > Jesli dorosli sa pracowici i oszczedni to dzieci raczej tez.
                      >
                      > Przypuszczam, ze Mama dzieci czysciutka i pachnaca, skoro dzieci lubia sie kapa
                      > c:-)

                      panie dokladny jakos ja nie widzialem zadnej oferty, a olac to moge ale Pana post.
                  • edw-ina Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:15
                    W PL dziecko robiące COKOLWIEK poza szeroko pojętą zabawą to dziwny widok. Ja już kilka razy pisałam o tym w różnych wątkach, ale to jak grochem o ścianę. Chociaż wychowałam się w zamożnej rodzinie, to byłam przyzwyczajona do dorabiania sobie. Np. grupa dzieciaków z tej samej ulicy w ciepłe dni myła samochody rodzicom. Najpierw szliśmy do jednego domu, później do kolejnego i tak np. obskakiwaliśmy trzy. Zawsze dostawaliśmy za to zapłatę. A mówię o dzieciakach w wieku od ok. 7 do 10 lat. Oddawaliśmy butelki do skupu, makulaturę itp. Kiedy miałam naście lat kilku moich kolegów pomagało w sklepach przy rozładunku, dziewczyny odbierały sąsiadkom dzieci z przedszkola, pomagało się dzieciakom w nauce czy zostawało z nimi wieczorem, kiedy np. ich rodzice chcieli gdzieś wyjść sami. Zazwyczaj działało to "po sąsiedzku" i wszyscy byli zadowoleni. I właśnie najzabawniejsze jest to, że te wszystkie prace "zarobkowe" zazwyczaj wykonywały dzieci z domów, w których nie było problemów finansowych i rodzice mogli bez problemu zapłacić za dziecięce ekstrasy, ale chyba woleli wdrożyć nas nieco w życie.
                    • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 19.04.13, 15:23
                      Edwina, z podziwem i uznaniem, ale;-)
                      ca 99% dzieci chlopskich pracowalo/pracuje po szkole i w wakacje.


                  • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:23
                    andevi napisała:
                    > Z wczoraj, z własnego podwórka. Mieliśmy ponad 20 stopni, dzieciarnia chmarnie
                    > wylegała przed domy i częstowała przechodniów lemoniadą. Zawsze im tam parę gro
                    > szy dano za szklaneczkę.

                    > Dziecko, które pod własnym domem, na własnym grillowisku częstuje lemoniadą,
                    > to taki dziwny widok w Polsce? Nie wiem, może rzeczywiście, dawno tam nie byłam.
                    U nas to jest nie do przyjęcia. Niestety, często przepisy unijne są przyjmowane na kolanach, chociaż nasze doświadczenia jasno pokazują, że w wielu miejscach tradycyjne zachowania nie powodowały żadnych zatruć i innych problemów, a jak się chce oszukać albo kombinować, to przepisy nie pomogą (choćby patrząc na ostatnie problemy ze spożywką).
                    Część przepisów bardzo rygorystycznych zniesiona, inne, często absurdalne, nałożono. Tak jak chciała Unia. Żeby było jasne, nie jestem przeciwnikiem EU i podobają mi się własne wyroby nawet poza kontrolą, jeśli jest to robione uczciwie z pełną troską o klienta.
                  • drzewachmuryziemia Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 22:23
                    czestowac kolegów a sprzedawac kolegom to dwie rózne rzeczy
              • drzewachmuryziemia Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 22:19
                nie no...litości
        • 71tosia Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 00:28
          ciekawe co zrobi rodzina jak sie oszczednosci skoncza? Ojczym (czy ojciec to nie ma znaczenia w tej sytuacji) nie moze i nie powinien siedziec cicho, jezeli czuje sie odpowiedzialny za rodzine. Byc moze trzeba przedstwawic calej rodzinie, takze dzieciom prawdziwa sytuacje finansowa i poprosic o zrozumienie i wpsoldzialanie, jak rowniez przedyskutowac jakie sa priorytety wydatkow, oraz pomysly na oszczedzanie, takze ze strony nastolatkow. Juz od wielu miesiecy rodzina nie ma praktycznie dochodow a w kryzysie tez i marne perpektywy na poprawe swojej sytuacji finasowej. Trzeba wiec pewnie oszczedzac na wszystkim i na jedzeniu i na higienie, obojetnie czy ktos to lubi czy nie.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:52
            71tosia napisała:

            > ciekawe co zrobi rodzina jak sie oszczednosci skoncza? Ojczym (czy ojciec to ni
            > e ma znaczenia w tej sytuacji) nie moze i nie powinien siedziec cicho, jezeli
            > czuje sie odpowiedzialny za rodzine. Byc moze trzeba przedstwawic calej rodzini
            > e, takze dzieciom prawdziwa sytuacje finansowa i poprosic o zrozumienie i wpsol
            > dzialanie, jak rowniez przedyskutowac jakie sa priorytety wydatkow, oraz pomys
            > ly na oszczedzanie, takze ze strony nastolatkow. Juz od wielu miesiecy rodzina
            > nie ma praktycznie dochodow a w kryzysie tez i marne perpektywy na poprawe swoj
            > ej sytuacji finasowej. Trzeba wiec pewnie oszczedzac na wszystkim i na jedzeniu
            > i na higienie, obojetnie czy ktos to lubi czy nie.
            Zgadzam sie ze nie jest to sytuacja wspaniala. Jednak nie nazwalbym oszczedzanie na higienie zamiany kapieli na prysznic. Co do pracy to szukam.
            Pozdrawiam.
          • igge Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 13:44
            myślę, że nie trzeba specjalnie w celu pokazania dzieciom trudnej sytuacji finansowej przeprowadzać specjalnych wychowawczych rozmów. Nawet młodsze mają oczy i uszy i widzą i słyszą jak naprawdę jest. Że ojciec/ojczym nie ma pracy, że się stara, że nie jest to tylko jego beztroska ale niezawiniony niejako problem. Myślę, że dzieci w tej sytuacji same z siebie stają sie oszczędne. Nie trzeba ich do tego w żaden sposob specjalnie naklaniać. Ale z wodą i myciem to trochę jest tak, że niech każdy robi to co lubi i to co uważa. Liczyłabym na to, że zona i dzieci sami z siebie, nie pod wpływem taty nagabywań będą nawet w kwestii wody zachowywali się oszczędnie, w miarę możliwości. Myślę, że to kwestia czasu, sami zaproponują prysznic zamiast kapieli i sami skrócą, na tyle, na ile umieją, czas prysznicu, żeby nie lać wody pół godziny.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:19
              igge napisał:

              > myślę, że nie trzeba specjalnie w celu pokazania dzieciom trudnej sytuacji fina
              > nsowej przeprowadzać specjalnych wychowawczych rozmów. Nawet młodsze mają oczy
              > i uszy i widzą i słyszą jak naprawdę jest. Że ojciec/ojczym nie ma pracy, że s
              > ię stara, że nie jest to tylko jego beztroska ale niezawiniony niejako problem.
              > Myślę, że dzieci w tej sytuacji same z siebie stają sie oszczędne. Nie trzeba
              > ich do tego w żaden sposob specjalnie naklaniać. Ale z wodą i myciem to trochę
              > jest tak, że niech każdy robi to co lubi i to co uważa. Liczyłabym na to, że zo
              > na i dzieci sami z siebie, nie pod wpływem taty nagabywań będą nawet w kwestii
              > wody zachowywali się oszczędnie, w miarę możliwości. Myślę, że to kwestia czasu
              > , sami zaproponują prysznic zamiast kapieli i sami skrócą, na tyle, na ile umie
              > ją, czas prysznicu, żeby nie lać wody pół godziny.

              Dziekuje.
          • andevi Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 23:53
            Pewnie wyśle Misia z powrotem do Niemiec po kokosy:) Ale sama niemieckiego się uczyć nie zamierza, prawda?
            Ja w każdym razie zapraszam nad Ren, do nas ! Holenderski zresztą dużo łatwiejszy od niemieckiego;)
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:42
          verdana napisała:

          > Ojczym zabraniający dzieciom kąpieli... Ja się nie dziwię, ze zona się wścieka
          > - zresztą nie dużo taniej wypadnie prysznic, gdy nastolatki codziennie beda mył
          > y włosy. Chyba, że jako prysznic rozumiesz wejść pod wodę, zamoczyć się, zakręc
          > ić, namydlić, odkręcić i spłukać - ale sporo osób lubi się jednak umyć nieco d
          > okładniej. Poza tym uwazam, ze ojciec czy matka mogą czasem pogadać z dziećmi o
          > oszczędnosciach drastycznych, ale ojczym ma w tym wypadku siedzieć cicho.
          mysle ze spojna rodzina nie polega na siedzeniu cicho przez ojczyma ktory mieszka obecnie razem z zona i dziecmi. Wrecz powiem ze to biologiczny ojciec nie ma w tym wypadku nic do powiedzenia.
          • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:48
            Doprawdy? Mój starszak ma ojczyma i przyrodnią siostrę, IMO spójną rodzinę tworzymy, ale nie pozwoliłabym na pyskowanie w temacie oszczędności wody czy czegokolwiek innego facetowi niepracującemu od roku.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:57
              triss_merigold6 napisała:

              > Doprawdy? Mój starszak ma ojczyma i przyrodnią siostrę, IMO spójną rodzinę twor
              > zymy, ale nie pozwoliłabym na pyskowanie w temacie oszczędności wody czy czegok
              > olwiek innego facetowi niepracującemu od roku.
              mysle ze kazdy wprowadza zasady we wlasnym domu. Uwazam ze rodzina w postaci matki i ojczyma powinna ustalac obecne zasady i reguly gry poniewaz to ni wraz z dziecmi tworza obecny dom.
              Co do siedzenia w domu to pomimo tego zapewniam comiesieczne pieniadze rodzinie bazujac na moich oszcednosciach, wiec w praktyce na koniec miesiaca zona nie odczuwa czy pracuje czy nie poniewaz na koniec miesiaca przynosze pieniadze do domu tylo nie od pracodawcu a od moejgo banku.
              ÜPozdrawiam
              • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:59
                Ale siedzisz w domu, masz też chyba świadomość, że oszczędności się skończą. Nie ogarniam jak dorosły facet może siedzieć przez rok bezczynnie.
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:01
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ale siedzisz w domu, masz też chyba świadomość, że oszczędności się skończą. Ni
                  > e ogarniam jak dorosły facet może siedzieć przez rok bezczynnie.
                  Tez nie sadzilem ze kiedykolwiek bede siedzial w domu przez rok tylko poza zawozeniem aplikacji osobiscie, wysylaniem droga elektroniczna nie moge nic wiecej zrobic.
                  • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:05
                    myślałeś o samozatrudnieniu?
                    Może własna działalność?
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:16
                      mayenna napisała:

                      > myślałeś o samozatrudnieniu?
                      > Może własna działalność?
                      jestem w projekcie urzedu pracy o dofniansowaniu dzialalnosci gospodarczej. Jestem juz na ostastnim 4 etapie (komisja)decydujacym. Jesli pozytywnie to bede juz wiedzial w tym tygodniu czy dostane unijne dofinansowanie czy nie jesli tak to bede mogl zalozyc firme.
                      Pozdrawiam
                      • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:21
                        Za chwilę będzie lepiej finansowo to ja bym temat odpuściła. Wróciłabym za jakiś czas i to jako sugestia do oszczędzania i ekologii a nie jako zmiana w systemie rodzinnym.
                        Pozycja ojczyma w rodzinie pachworkowej wymaga ogromnego taktu i delikatności.
                        • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:30
                          Jeszcze jedno: dziecko do zmiany trzeba przekonać a nie nakazać. To daje lepszy efekt.
                          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:04
                            mayenna napisała:

                            > Jeszcze jedno: dziecko do zmiany trzeba przekonać a nie nakazać. To daje lepszy
                            > efekt.
                            Wezme ta rade pod uwage.
                        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:40
                          mayenna napisała:

                          > Za chwilę będzie lepiej finansowo to ja bym temat odpuściła. Wróciłabym za jaki
                          > ś czas i to jako sugestia do oszczędzania i ekologii a nie jako zmiana w syste
                          > mie rodzinnym.
                          > Pozycja ojczyma w rodzinie pachworkowej wymaga ogromnego taktu i delikatności.
                          Dziekuje i moze masz racje.
                • lady-z-gaga Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:04
                  A ja nie ogarniam Waszych sugestii, że facet ma siedzieć cicho w kwestii wydatków domowych tylko dlatego, że jest ojczymem, chociaż przyczynia sie do utrzymania domu. I to chyba w stopniu większym, niz żona, o ile dobrze zrozumiałam.
                  Nie bardzo tez rozumiem oburzenie wobec faktu, że dzieci - nie całkiem małe - miałyby wykazac zrozumienie wobec pogorszenia się poziomu życia rodziny. Do cholery, nikt im masła do chleba nie chce zabierać, tylko fanaberie w postaci marnotrawienia wody. To naprawdę takie nieludzkie?
                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:18
                    lady-z-gaga napisała:

                    > A ja nie ogarniam Waszych sugestii, że facet ma siedzieć cicho w kwestii wydatk
                    > ów domowych tylko dlatego, że jest ojczymem, chociaż przyczynia sie do utrzyman
                    > ia domu. I to chyba w stopniu większym, niz żona, o ile dobrze zrozumiałam.
                    > Nie bardzo tez rozumiem oburzenie wobec faktu, że dzieci - nie całkiem małe - m
                    > iałyby wykazac zrozumienie wobec pogorszenia się poziomu życia rodziny. Do chol
                    > ery, nikt im masła do chleba nie chce zabierać, tylko fanaberie w postaci marno
                    > trawienia wody. To naprawdę takie nieludzkie?
                    Dziekuje jeszcze raz za zroumienie mojej sytuacji.
                    Pozdrawiam.
            • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:19
              triss_merigold6 napisała:
              > nie pozwoliłabym na pyskowanie w temacie oszczędności wody czy czegok
              > olwiek innego facetowi niepracującemu od roku.
              Facet to utrzymuje w większej części, a może nawet w przeważającej części.
              Ma płacić i nie pyskować? :-)

              Takie zmuszanie do wyjazdów za granicę, też mi się nie podoba.
              Facet ma siedzieć za granicą, zarabiać na żonę i jej dzieci i nie mieć żadnej satysfakcji? To takie współczesne niewolnictwo.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:24
                altz napisał:

                > triss_merigold6 napisała:
                > > nie pozwoliłabym na pyskowanie w temacie oszczędności wody czy czegok
                > > olwiek innego facetowi niepracującemu od roku.
                > Facet to utrzymuje w większej części, a może nawet w przeważającej części.
                > Ma płacić i nie pyskować? :-)
                >
                > Takie zmuszanie do wyjazdów za granicę, też mi się nie podoba.
                > Facet ma siedzieć za granicą, zarabiać na żonę i jej dzieci i nie mieć żadnej s
                > atysfakcji? To takie współczesne niewolnictwo.
                Altz, triss poprostu jest zabawna nic tylko z jej postow smiac sie popijac cocacole i posilac sie paluszkami, zabawa przednia porownywalna do dobrej komedii, szkoda ze triss zyje w czarnej komedii polskiej rzeczywistosci kierujac sie swoimi skrajnymi pogladami.
                • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:30
                  tomicat napisał:
                  > Altz, triss poprostu jest zabawna nic tylko z jej postow smiac sie popijac coca
                  > cole i posilac sie paluszkami, zabawa przednia porownywalna do dobrej komedii,
                  > szkoda ze triss zyje w czarnej komedii polskiej rzeczywistosci kierujac sie swo
                  > imi skrajnymi pogladami.

                  Triss się dobrze znalazła w tych czasach, ma bardzo dużą wiarę w swoje możliwości i należy to podziwiać, ale żyje trochę pod kloszem.
                  W domu to Triss nosi spodnie i rządzi wszystkimi, dlatego wydaje jej się, że z każdym tak można.

                  Triss na ministra finansów i gospodarki! I niech zarabia nawet 2 miliony miesięcznie, jeśli jej się uda. Ja jestem za! :-)
                  • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 14:11
                    Dziwne, bo jakoś w otoczeniu widzę mnóstwo osób, które odnalazły się rynkowo, a nawet jeśli traciły pracę, to podejmowały następną. Niekoniecznie były to prace marzeń, ale były, przynajmniej ludzie nie siedzieli na d..ie tylko starali się zarobić na utrzymanie swoje (jeśli byli sami) lub rodziny.
                    Pierwsze prace podejmowałam w dzikich latach 90-tych, wtedy to była wujnia na rynku, teraz jest znacznie lepiej.
                    • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 14:30
                      Triss, mieszkasz w Warszawie. To naprawdę enklawa, jeśli chodzi o dobry rynek pracy. Jako i moje miasto.
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:32
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Dziwne, bo jakoś w otoczeniu widzę mnóstwo osób, które odnalazły się rynkowo, a
                      > nawet jeśli traciły pracę, to podejmowały następną. Niekoniecznie były to prac
                      > e marzeń, ale były, przynajmniej ludzie nie siedzieli na d..ie tylko starali si
                      > ę zarobić na utrzymanie swoje (jeśli byli sami) lub rodziny.
                      > Pierwsze prace podejmowałam w dzikich latach 90-tych, wtedy to była wujnia na r
                      > ynku, teraz jest znacznie lepiej.
                      Wiesz wyjedz moze na jakies 7lat za granice i powroc do kraju po tych 7 latach i zamieszkaj w hmmm jestes z warszawy to moze chojnicach lub w bialymstoku i sporobuj tam znalesc prace jesli CI sie to uda to gratulacje, a tak widze ze gledzisz ale tak naprawde to jestes tylko teoretyczka jesli chodzi o takie sytuacje, nie ma to jak mieszkac cale zycie w jednym miescie lub byc krotko za granica i wrocic do swojego rodzinnego miasta, gdzie mieszka mnotswo starych znajomych prawda, to zupelnie inna wtedy jest historia sa znajmoi ich znajomi rodzina dalsza i blizsza i ttd. a wtedy z checia poslucham twoich rad aaaa i bym zapomnial wez sobie wtedy za meza czloweika z trojka dzieci. Powodzenia na emeryturze.
                    • 71tosia Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 20:19
                      bzdury piszesz, sytuacja na rynku pracy jest tragiczna. Moi studenci, mlodzi zmotywowani, po studiach technicznych szukaja pracy po kilka miesiecy, by rozpoczac wlasna dzialanosc wbrew temu co niektorzy wypisuja nie wystarczy pomysl i komputer, potrzebe sa jeszcze pieniadze... i kolo sie zamyka. Jakakolwiek praca, nawet znacznie ponizej kwalifikacji i za male pieniadze jest dzis juz sukcesem.
                      A jak nie ma pieniedzy to trzeba oszczedzac, nie ma innych mozliwosci, oszczedzac sie na wszystkim i oszczedzac musi kazdy w rodzinie. Dzieci tez! Nastolatek jest na tyle dojrzaly by zrozumiec trudna sytuacje, czasami wystarczy mu ja odpowiednio szczerze przedstawic i poprosic o zrozumienie i wspoldzialanie.
                      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 20:59
                        71tosia napisała:

                        > bzdury piszesz, sytuacja na rynku pracy jest tragiczna. Moi studenci, mlodzi zm
                        > otywowani, po studiach technicznych szukaja pracy po kilka miesiecy, by rozpoc
                        > zac wlasna dzialanosc wbrew temu co niektorzy wypisuja nie wystarczy pomysl i k
                        > omputer, potrzebe sa jeszcze pieniadze... i kolo sie zamyka. Jakakolwiek praca
                        > , nawet znacznie ponizej kwalifikacji i za male pieniadze jest dzis juz sukcese
                        > m.
                        > A jak nie ma pieniedzy to trzeba oszczedzac, nie ma innych mozliwosci, oszczed
                        > zac sie na wszystkim i oszczedzac musi kazdy w rodzinie. Dzieci tez! Nastolatek
                        > jest na tyle dojrzaly by zrozumiec trudna sytuacje, czasami wystarczy mu ja od
                        > powiednio szczerze przedstawic i poprosic o zrozumienie i wspoldzialanie.

                        Dziekuje bardzo.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:40
        mruwa9 napisała:

        > na roznych rzeczach mozna oszczedzac. Ale na higienie???
        > No sorry..
        > W moim przypadku kapiel jest bardziej ekonomiczna, niz prysznic, bo dopiero wte
        > dy lalyby sie litry wody..
        > Jestem po stronie twojej zony.
        > Zamiast zakrecak kurek z woda i limitowac dzieciom dostep do wanny, skupcie sie
        > lepiej na podniesieniu dochodow rodziny. Niby oczywiste...
        Chcyba trudno oszczedzac na higienie zastepujac wanne prysznicem prawda?
        Po drugie nikt nikomu wody nie zakreca, a co do powyzszenia dochodow to szukam aktywnie pracy.
        pozdrawiam.
    • kol.3 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 06:14
      Ciepła woda - jeśli tak duża rodzina zażywa codziennych kąpieli - kosztuje majątek. W Waszej sytuacji finansowej zarządziłabym mycie w misce, też można się umyć.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:02
        kol.3 napisała:

        > Ciepła woda - jeśli tak duża rodzina zażywa codziennych kąpieli - kosztuje
        > majątek. W Waszej sytuacji finansowej zarządziłabym mycie w misce, też można s
        > ię umyć.
        Nie popadajmy w skrajnosci.
        • kol.3 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 18:06
          Drogi Tomicat. Moja rodzina składa się z 3 osób, kąpiemy się wszyscy, przy czym ja najwięcej.
          Mamy założone w comiesięcznym czynszu zużycie miesięczne ok. 13 m3 wody cieplej i zimnej, przy czym na wiosnę rozliczenie roczne. Co rok mam doplaty ok. 600 zł. U nas pracują 2 osoby i dla mnie to nie jest przesadnie mało. Rozumiem że przy Twoich dochodach dopłaty do wody to pryszcz.
          Znam osoby o niskich dochodach, które mieszkając w blokach, codziennie myją się w misce, tylko raz na tydzień biorą kąpiel - z oszczędności.
    • edw-ina Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 08:10
      Dla mnie to nie tylko kwestia finansów, ale przede wszystkim czystej ekologii i na tym również bym się skupiła, tym bardziej, że wypada rodzicowi uczyć dzieci pewnych zachowań. Tak, jak uczy się dzieci/młodzież, że należy segregować odpady, nie wyrzucać śmieci w lesie itp., tak samo należy uczyć je dbać o zasoby wodne. Ja ciebie popieram.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:03
        edw-ina napisała:

        > Dla mnie to nie tylko kwestia finansów, ale przede wszystkim czystej ekologii i
        > na tym również bym się skupiła, tym bardziej, że wypada rodzicowi uczyć dzieci
        > pewnych zachowań. Tak, jak uczy się dzieci/młodzież, że należy segregować odpa
        > dy, nie wyrzucać śmieci w lesie itp., tak samo należy uczyć je dbać o zasoby wo
        > dne. Ja ciebie popieram.
        Bardzo dziekuje.
    • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 08:14
      W takiej konfiguracji rodzinnej robienie tego typu uwag powinna wziąć na siebie matka dzieci. Relacje ojczym-pasierbowie są delikatne i trzeba tutaj dyplomacji. Omawiaj takie sprawy z żoną na osobności i niech ona rzecz pilotuje dalej. U nas tak jest, i uwierz- nie było ani jednego konfliktu między nimi. Brak Wam z żoną wyczucia i komunikacji między sobą.

      Z woda trochę racji masz, też czasem zwracam uwagę dzieciom, że zaczynamy tryb oszczędzania, bo ostatni rachunek był porażający. Działa, ale trzeba sukcesywnie przypominać, bo pamiętają tylko na tę konkretną kąpiel. Małolaty tak mają.
      • ada16 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 08:41
        Mój syn jako nastolatek potrafił stać pół godziny pod prysznicem, oczywiście lejąc wodę . Mąż dostawał szału , bo ten kąpał się nawet 3 razy dziennie.
        Przeszło mu gdy się usamodzielnił.
        • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 08:51
          Mój też, ze słuchawkami w uszach- po prostu hard core, jak mu się sprzęt nie moczył to nie rozumiem ;)
          Trzeb tłuc i tłuc do łebków, ale z humorem, bo oni naprawdę słuchają wybiórczo-taki wiek.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:08
            nabakier napisała:

            > Mój też, ze słuchawkami w uszach- po prostu hard core, jak mu się sprzęt nie mo
            > czył to nie rozumiem ;)
            > Trzeb tłuc i tłuc do łebków, ale z humorem, bo oni naprawdę słuchają wybiórczo-
            > taki wiek.
            dziekuje
            • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:41
              Ale niech to robi żona. I też z luzem, a nie- z żądaniem.
              • lady-z-gaga Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:51
                Żona powinna tez znaleźć lepiej płatną pracę.
                Za bardzo w tym wątku skupiają się niektore panie na fakcie braku pracy ojczyma. Nie jest on, z tego, co pisze, utrzymankiem swojej zony. Nie ma żadnego obowiązku łożyc na swoich pasierbow. Od tego są biologiczni rodzice. To matka powinna zarabiac tyle, aby wystarczyło na kąpiele w wannie, choćby i dwa razy dziennie.
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:10
                  lady-z-gaga napisała:

                  > Żona powinna tez znaleźć lepiej płatną pracę.
                  > Za bardzo w tym wątku skupiają się niektore panie na fakcie braku pracy ojczyma
                  > . Nie jest on, z tego, co pisze, utrzymankiem swojej zony. Nie ma żadnego obo
                  > wiązku łożyc na swoich pasierbow. Od tego są biologiczni rodzice. To matka powi
                  > nna zarabiac tyle, aby wystarczyło na kąpiele w wannie, choćby i dwa razy dzien
                  > nie.
                  Dziekuje. Tak to pradwa nie jestem utrzymankiem swojej zony i dodam ze wiele prac i rzeczy zostalo wymienionych i zrobionych moimi rekoma i za moje pieniadze, takze to nie jest tak ze siedze i nic nie robie. Potrafie gotowac i robie to czynnie, sprzatam, remontuje, odrabiam z dziecmi prace domowe, bawie sie, zalatwaim sprawy w urzedach, sadach i dodkatkowo przynosze pieniadze co miesiac ze swojego banku, a i najwazniejsze szukam pracy i jestem w projekcie wupu do finansowania wlasnej firmy.
                  Pozdrawiam
                • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 13:55
                  lady-z-gaga napisała:

                  > Żona powinna tez znaleźć lepiej płatną pracę.
                  > Za bardzo w tym wątku skupiają się niektore panie na fakcie braku pracy ojczyma
                  > . Nie jest on, z tego, co pisze, utrzymankiem swojej zony. Nie ma żadnego obo
                  > wiązku łożyc na swoich pasierbow. Od tego są biologiczni rodzice. To matka powi
                  > nna zarabiac tyle, aby wystarczyło na kąpiele w wannie, choćby i dwa razy dzien
                  > nie.

                  Lady, to nie matce przeszkadzają kąpiele a ojczymowi. Moim zdaniem dzieci mają alimenty, pani pracuje więc jak rachunek za wodę zmniejszy sie o 20-30 zł to nie będzie to majątek. Problem dotyczy tylko jednego dziecka i moim zdaniem to relacje w rodzinie są powodem niezadowolenia, które objawia się pretensjami o kąpiele.
                  • koronka2012 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 20:01
                    mayenna napisała:

                    > Lady, to nie matce przeszkadzają kąpiele a ojczymowi. Moim zdaniem dzieci mają
                    > alimenty, pani pracuje więc jak rachunek za wodę zmniejszy sie o 20-30 zł to ni
                    > e będzie to majątek.

                    Teoretycznie - pełna wanna to jakieś 150-200 litrów wody. Wg cen ciepłej wody z sieci miejskiej taka jedna kąpiel to jakieś 4-5 zł. Razy 30 to już robi 100-150 zł od jednego domownika. Za samą kąpiel. Trochę sporo.

                    Mama pracuje na 1/4 etatu, więc jej pensja z pewnością d... nie urywa. Alimenty zapewne również, bo takie są polskie realia.

                    Facet wykłada kasę na utrzymanie ze swoich oszczędności - i nie wolno mu zwrócić uwagi, że są marnotrawione? masz rację - jest to przejaw głębszego problemu, pozycji w stadzie.

                    Zamiast zrzędzić, usiadłabym do dyskusji o budżecie, niech oboje podliczą wydatki i poszukają cięć, choćby dlatego, żeby nie rozchrzanić bezsensownie reszty oszczędności bo więcej nie będzie.
                    • mayenna Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 20:21
                      koronka2012 napisała:


                      >
                      > Teoretycznie - pełna wanna to jakieś 150-200 litrów wody. Wg cen ciepłej wody z
                      > sieci miejskiej taka jedna kąpiel to jakieś 4-5 zł. Razy 30 to już robi 100-15
                      > 0 zł od jednego domownika. Za samą kąpiel. Trochę sporo.
                      Nastolatek waży jakieś 50 kg więc i wody mniej do wanny wejdzie. Obstawiam że jakieś 50 - 70 litrów na jedną kąpiel wychodzi. Prysznic tez kosztuje. Pan jest ekonomistą to może zaproponować eksperyment przez miesiąc i zaobserwuje jakiego rzędu to oszczędność.
                      Poza tym do dzieci dokłada pani i ma alimenty, pan jako mąż ma obowiązek utrzymywać żonę. jak do kogoś dokłada w tej rodzinie to do niej.
                      Mam nieciekawe doświadczenia osobiste i zaobserwowane z relacji na lini partner matki - dzieci. Naprawdę najlepiej zacząć od zjednania sobie dzieci, nawet kosztem prysznica i pobłażania im. Wychowywać można delikatnie dopiero po zdobyciu ich całkowitej sympatii i w sposób bardzo ewolucyjny a nie rewolucyjny. Pan, mam wrażenie, że jest na dobrej drodze do zrażenia dzieci i rozpadu relacji z zoną.
                      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:09


                        Powiem tak nie jest to wszystko takie latwe jak wam drogie Panie sie wydaje. Oczywiscie ze w jakims sensie chodzi o pozycje w stadzie i jako ojcizym nie mam zamiaru chowac glowy w piasek i mowic nie ja to jestem niewazny i tylko do zarabiania pieniedzy na obce dzieci.
                        Owszem nalezy zjednywac ale nie mozna dac sie plaszczyc lub starac sie niczego nie widziec i nie slyszec, a to ze wszystkich stron powinna byc chec do wspolnego zycia.
                        i jeszcze jedno jesli komus za bardzo nie odpowiada to powinien sie rozstac, a wtedy matka zostania sama i bedzie mogla ustalac tylko swoje wlasne zasady i cieszyc sie nie wiem czym wolnoscia ale to chyba temat juz na inna historie.
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:07
          ada16 napisała:

          > Mój syn jako nastolatek potrafił stać pół godziny pod prysznicem, oczywiście le
          > jąc wodę . Mąż dostawał szału , bo ten kąpał się nawet 3 razy dziennie.
          > Przeszło mu gdy się usamodzielnił.
          hmm ciekawe.
          pozdrawiam.
        • andevi Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 00:14
          Mojemu mężowi nie przeszło:( Tylko marudzi, ze za duże mamy zużycie wody. No cóż, pranie robi się prawie codziennie, bo dzieci jeszcze malutkie ( 6, 3 i 1), w tym dwoje zaburzonych. Towarzystwo nieodpieluchowane, ale co by było, gdybym jeszcze codziennie musiała trzy zasikane łóżka przebierać?? To już pieluchy tańsze. Mąż pracuje na pełny etat, ale też nie w zawodzie. Też jest ekonomistą, doktorem ekonomii;) I pracy w zawodzie nie znalazł, nawet tu!
          Pracuje dużo poniżej kwalifikacji zawodowych. Zaczynał na fabryce, przy szorowaniu beczek po farbach. Gdy tam kontrakt trzymiesięczny sie skończył, a nie chciał kolejne 3 miesiące na bezrobociu siedzieć, zatrudnił sie w call center. Pracuje tam juz 5 lat jako telefonista. Dla niego jako autystyka to idealna praca. A Pan, Tomicat, chyba zaburzony nie jest?
          Wracałabym do Niemiec na Pana miejscu, i postarała się rodzine sciągnąć do siebie. I poczucie własnej wartości wzrośnie, i zdrowsze ustawienie ról w rodzinie, gdzie to mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. Niech nastolatek skończy gimnazjum, poradzi sobie z językiem w tym wieku. Dzieciaki łapia w parę miesięcy, nie to co my, wapniaki;) I motywacja do nauki bedzie, i może w końcu własna kasa na kąpiel w jacusi, które zasponsoruje z pieniążków uzbieranych przez wakacje:D
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 17.04.13, 10:04
            andevi napisała:

            wa
            > niu beczek po farbach. Gdy tam kontrakt trzymiesięczny sie skończył, a nie chci
            > ał kolejne 3 miesiące na bezrobociu siedzieć, zatrudnił sie w call center. Prac
            > uje tam juz 5 lat jako telefonista. Dla niego jako autystyka to idealna praca.
            > A Pan, Tomicat, chyba zaburzony nie jest?
            > Wracałabym do Niemiec na Pana miejscu, i postarała się rodzine sciągnąć do sieb
            > ie. I poczucie własnej wartości wzrośnie, i zdrowsze ustawienie ról w rodzinie,
            > gdzie to mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. Niech nastolatek skończy gimna
            > zjum, poradzi sobie z językiem w tym wieku. Dzieciaki łapia w parę miesięcy, n
            > ie to co my, wapniaki;) I motywacja do nauki bedzie, i może w końcu własna kasa
            > na kąpiel w jacusi, które zasponsoruje z pieniążków uzbieranych przez wakacje:
            > D


            Tak kuszaca jest propozycja do niemiec. Wiesz to nie jest latwe ale jesli tak dalej bedzie to pewnie bede musial powaznie rozwazyc ta propozycje. Ren tez znam dosc dobrze, bywalem nad Renem ;) Nordrhein-westfalen to moja kraina.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:06
        nabakier napisała:

        > W takiej konfiguracji rodzinnej robienie tego typu uwag powinna wziąć na siebie
        > matka dzieci. Relacje ojczym-pasierbowie są delikatne i trzeba tutaj dyplomacj
        > i. Omawiaj takie sprawy z żoną na osobności i niech ona rzecz pilotuje dalej. U
        > nas tak jest, i uwierz- nie było ani jednego konfliktu między nimi. Brak Wam z
        > żoną wyczucia i komunikacji między sobą.
        >
        > Z woda trochę racji masz, też czasem zwracam uwagę dzieciom, że zaczynamy tryb
        > oszczędzania, bo ostatni rachunek był porażający. Działa, ale trzeba sukcesywni
        > e przypominać, bo pamiętają tylko na tę konkretną kąpiel. Małolaty tak mają.
        Ciekawa wypowiedz tylko ze strony mojej zony musialaby byc rowniez chec zrozumienia tego o czym ja mowie, a moja zona raczej wychodzi z zalozenia ze ja nie bede moim dzieciom niczego zalowala i jest od razu negatywnie nastawiona do moich pomyslow.
        jednak uwazam ze sam pomysl rozwiazywania problemow jest dobry i sprawdzi sie jesli oboje partnerow ma ochote wspolnie rozwiazywac problemy i ich na kompromisy.
        Pozdrawiam.
        Dziekuje.
        • edw-ina Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:21
          Widzisz, bo u nas pokutuje takie przekonanie, że uczenie dziecka pewnych zachowań, w tym również zachowań ekonomicznych, jest swego rodzaju zamachem na ich dzieciństwo, a nie częścią wychowania. Stąd może być opór twojej żony. Znam matki, które cerowały 10-letnie płaszcze i nie kupiły sobie nowego choćby za 150 pln, ale nie potrafiły odmówić dzieciom kupna kolejnej pary markowych adidasów. Nie wspominając o tym, by dziecko dorobiło sobie na własne potrzeby lub przynajmniej na ich część. Mieliśmy niedawno z mężem przykład takiego myślenia rodziców. Nastolatek mieszkający kilka ulic dalej, w ramach durnej zabawy rzucania sobie kamieniami, wybił nam szybę w nowym samochodzie. Kosz nowej plus montaż, lakiernik - 4,5 tys. pln. Część z tego pokryło ubezpieczenie, ale część pozostała do zapłaty. Wiedzieliśmy, że samotna matka chłopaka nie ma pieniędzy, zarabia jakieś grosze i mimo wszystko nie chcieliśmy jej obciążać kosztami, ale nie mogliśmy też tak tego zostawić. Żeby jej nie przerazić, określiliśmy koszt wymiany szyby na 500 pln i zaproponowaliśmy, że jej syn, a sprawca całego problemu, może to odpracować przychodząc do nas w każdą sobotę przez miesiąc i pomagając w ogrodzie. To był początek jesieni, więc pomoc miała polegać na zgrabieniu liści, zabezpieczeniu donic itp. - nic ciężkiego i ponad siły dobrze rozwiniętego nastolatka. Jednak mama chłopaka wolała zwracać na te 500 zł przez ponad pół roku po kilkadziesiąt złotych miesięcznie, niż zgodzić się, by jej syn odpracował własny czyn. Ja naprawdę nie wiem, czego ma nauczyć takie podejście. Chyba tylko tego, że cokolwiek zrobisz to rodzic odpowie za twoje czyny, a ty wyjdziesz z tego bez szwanku.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:29

            > Widzisz, bo u nas pokutuje takie przekonanie, że uczenie dziecka pewnych zachow
            > ań, w tym również zachowań ekonomicznych, jest swego rodzaju zamachem na ich dz
            > ieciństwo, a nie częścią wychowania. Stąd może być opór twojej żony. Znam matki


            mysle ze to jest myslenie dumnych matek ktore nie potrafia zrozumiec jednej prostej rzeczy ze ich pociechy, dzieci popelniaja bledy, male grzeszki lub wieksze i ze ich dzieci niestety nie sa 100% aniolkami. Prawda niestety boli a niektore matki przeraza i wywoluje agresje, ale to chyba nie tedy droga. Sczcegolnie ze jak pokazuje telewizja takich malolatow co to rodzice nie daja sobie z nimi rady jest coraz wiecej.
            Tak zgadza sie w polsce jest zupelnie inaczej a szkoda czasmi kopiowanie rozwiazan z innych krajow mogloby byc skuteczne i lepsze.
            Pozdrawiam i zycze mniej takich sytuacji stresowych z sasiadami.
          • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:20
            Dokładnie!
            Bardzo mi się podoba w Holandii jedna rzecz. A dotyczy wagarowania. Jest obowiązek szkolny, i to już od 5 roku życia. Na wyjazd np do Polski poza terminami ferii trzeba otrzymać zgodę urzędnika z gminy. Jeśli rodzice wciąż zwalniają dziecko z zajęć, albo symulują chorobę, płacą gminie karę. To uczy, ze szkoła nie jest za darmo, że idą na nią pieniądze podatników, że ktoś na to pracował, by moje dziecko mogło się uczyć. Za wagarowanie dziecka do 13 roku życia płacą rodzice, natomiast nastolatki mają obowiązek odpracowania wagarów w wyznaczonym przez szkołę miejscu.
            W Polsce pewnie taki pomysł by nie przeszedł, ze względu na mentalność:(
            • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:44
              andevi napisała:

              > Dokładnie!
              > Bardzo mi się podoba w Holandii jedna rzecz. A dotyczy wagarowania. Jest obowią
              > zek szkolny, i to już od 5 roku życia. Na wyjazd np do Polski poza terminami fe
              > rii trzeba otrzymać zgodę urzędnika z gminy. Jeśli rodzice wciąż zwalniają dzi
              > ecko z zajęć, albo symulują chorobę, płacą gminie karę. To uczy, ze szkoła nie
              > jest za darmo, że idą na nią pieniądze podatników, że ktoś na to pracował, by m
              > oje dziecko mogło się uczyć. Za wagarowanie dziecka do 13 roku życia płacą rodz
              > ice, natomiast nastolatki mają obowiązek odpracowania wagarów w wyznaczonym prz
              > ez szkołę miejscu.
              > W Polsce pewnie taki pomysł by nie przeszedł, ze względu na mentalność:(
              Tylko jedna?;-)
              Moim zdaniem to tylko srodek (po kieszeni!), bo rzadzacy w Holandii maja misje edukacji spoleczenstwa...
              Dzieciom w Holandii rzadko zdarza sie `zapomniec`´ zeszytu z odrobionymi domowymi lekcjami. Nastepnego dnia musialyby;-) przyniesc cukierki i poczestowac wszystkie dzieci w klasie (zakup z wlasnego kieszonkowego! mentalnosc;-)


              • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 14:57
                Czy środek czy nie, ale skuteczny! Zwłaszcza na polskich i marokańskich lawirantów.
                A w Holandii dzieci pracy domowej nie dostają i zeszytów do szkoły nie noszą;) Dopiero w szkole średniej. I cukierki, chipsy i inna chemia są zabronione;)
                A co złego w tym, że mi się tu podoba? Gdyby mi się nie podobało, nie siedziałabym tu chyba, co?
                • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:25
                  andevi napisała:

                  > Czy środek czy nie, ale skuteczny! Zwłaszcza na polskich i marokańskich lawiran
                  > tów.
                  U uuuu u!
                  > A w Holandii dzieci pracy domowej nie dostają i zeszytów do szkoły nie noszą;)
                  > Dopiero w szkole średniej.
                  Rzeczywiscie. Moja corka (stad dzieci) chodzila do Ateneum. Raz holenderskimi ulubionymi czestowac musial... Skomentowala, ze w Polsce nikt by nie odrabial lekcji tylko zajadal cukierki. To oczywiscie anegdota, ale dajaca do myslenia.

                  I cukierki, chipsy i inna chemia są zabronione;)
                  W sklepach sa;-)

                  > A co złego w tym, że mi się tu podoba? Gdyby mi się nie podobało, nie siedziała
                  > bym tu chyba, co?
                  Mnie sie w Holandii podoba nie jedno:-)
                  • andevi Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 23:40
                    hihihi:)
                    Anegdotka świetna, kupuję!
                    I dokładnie pokazuje różnice między tym co polskie, a co holenderskie. A jest tego sporo, co się diametralnie różni. Ne tylko w kwestii wychowania dzieci, traktowania partnera, rodzin zastępczych czy patchworkowych, przepisów dotyczących przemocy domowej, podejścia do ucznia, chwalenia i krytykowania, dokuczania w szkole, traktowania dzieci niepełnosprawnych czy zaburzonych, pomocy rodzinom kryzysowym itd.. I tak można by listę ciągnąć w nieskończoność. Ci, którzy tu przyjeżdżaja tylko po holendereski socjal, zdziwia się, dlaczego nas Polaków tak Holendrzy nie lubią. Ano dlatego. Co dla nich karalne, co dla nich przemoc i podpada pod paragraf, to dla Polaka normalka i codzienność:(
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:01
              Powiem tak mi sie ten pomysl bardzo podoba mi sie i moim zdaniem uczy to odpowiedzialnosci i poszerza horyzonty nie tylko dzieciom ale i ich rodzicom.
              Tak Polska to szczegolny kraj..........
        • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:16
          tomicat napisał:
          > moja zona raczej wychodzi z zalozenia ze ja nie bede moim dzieciom niczego zalowala
          > i jest od razu negatywnie nastawiona do moich pomyslow.
          Jeszcze powinna mówić, ze nie będę za to płaciła, bo dzieciom się należy i mi też się należy.
          Jeśli nie znajdziecie oboje lepszej pracy, to się raczej skończy rozwodem.
    • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:05
      Na bezrobocie i pracę pani na 1/4 etatu was nie stać więc może bądźcie uprzejmi iść do pracy?
      • andevi Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:04
        Triss, daj TY tym ludziom pracę! Wkurzają mnie Twoje komentarze.
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:12
          andevi napisała:

          > Triss, daj TY tym ludziom pracę! Wkurzają mnie Twoje komentarze.
          :) dziekuje i jestem jak najbardziej za jesli Triss moze mi zaoferowac prace to chetnie sie jeszcze dzis jej podejme.
          Pozdrawiam andevi
    • default Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:21
      A czyje jest mieszkanie ? Czy to żona z dziećmi wprowadziła się do Ciebie, czy Ty przeniosłeś się do nich ?
      Jeśli to ten drugi przypadek, to ja się ani żonie, ani dzieciom tym bardziej nie dziwię, bo samą by mnie trafił szlag, gdyby jakiś obcy facet wprowadzał mi w moim domu swoje zwyczaje.
      No i ciekawe, że Twoja żona od razu mówi Ci, że byś tylko "zabraniał i zabraniał" - coś w tym musi być, może za bardzo i zbyt "siłowo" chcesz zyskać autorytet "głowy rodziny", ale to nie tędy droga. Najpierw znajdź robotę i na tę rodzinę zarób.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:11
        default napisała:

        > A czyje jest mieszkanie ? Czy to żona z dziećmi wprowadziła się do Ciebie, czy
        > Ty przeniosłeś się do nich ?
        > Jeśli to ten drugi przypadek, to ja się ani żonie, ani dzieciom tym bardziej ni
        > e dziwię, bo samą by mnie trafił szlag, gdyby jakiś obcy facet wprowadzał mi w
        > moim domu swoje zwyczaje.
        > No i ciekawe, że Twoja żona od razu mówi Ci, że byś tylko "zabraniał i zabrania
        > ł" - coś w tym musi być, może za bardzo i zbyt "siłowo" chcesz zyskać autorytet
        > "głowy rodziny", ale to nie tędy droga. Najpierw znajdź robotę i na tę rodzinę
        > zarób.
        Tak zarabiam swoimi oszczednosciami i tym pokazuje ze nie siedze na du..ew i czekam i lamentuje bo co innego gdybym od roku nie mial pracy ani pieniedzy.
        Tak to ja wprowadzilem sie do zony, tylko podkreslam obecnie zony wiec nie jestzem juz jakims tam obycym facetem tylko jej mezem.
        A pracy szukam tylko jej niestety nie dostalem .
        Pozdrawiam
        • default Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:35
          tomicat napisał:

          > Tak to ja wprowadzilem sie do zony, tylko podkreslam obecnie zony wiec nie jest
          > zem juz jakims tam obycym facetem tylko jej mezem.

          Ale jesteś nowy w rodzinie i dzieci muszą Cię zaakceptować i polubić, a nie uda się to, jeśli będziesz wprowadzał swoje rządy i pouczał je co i jak mają robić. Ja generalnie zgadzam się, że warto oszczędzać wodę czy prąd, ale w Twojej sytuacji ("nowy" w rodzinie) lepiej przekaż swoje uwagi żonie i niech ona postara się wytłumaczyć dzieciom dlaczego powinny oszczędzać.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:38
            default napisała:

            > tomicat napisał:
            >
            > > Tak to ja wprowadzilem sie do zony, tylko podkreslam obecnie zony wiec ni
            > e jest
            > > zem juz jakims tam obycym facetem tylko jej mezem.
            >
            > Ale jesteś nowy w rodzinie i dzieci muszą Cię zaakceptować i polubić, a nie uda
            > się to, jeśli będziesz wprowadzał swoje rządy i pouczał je co i jak mają robić
            > . Ja generalnie zgadzam się, że warto oszczędzać wodę czy prąd, ale w Twojej sy
            > tuacji ("nowy" w rodzinie) lepiej przekaż swoje uwagi żonie i niech ona postara
            > się wytłumaczyć dzieciom dlaczego powinny oszczędzać.
            nowy- hmm mieszkamy juz od roku razem, ale dziekuje za rade co do przekazywania informacji zonie.
    • lady-z-gaga Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 09:37
      Ja Cię poprę, nie rozumiem naszych polskich, zakorzenionych przyzwyczajeń do długiego moczenia się wannie. Ani to zdrowe, ani higieniczne - siedzieć pół godziny w brudnej wodzie z mydlinami. Oszczędność przy prysznicu jest bezdyskusyjna, ekologia tez się kłania, w dodatku w rodzinie 5-osobowej, jak Wasza, blokowanie łazienki na dłużej, niz trwa szybki prysznic, jest nieco egoistyczne :) chyba, że macie kilka łazienek :)
      Czy jesteś dusigroszem, tego nie oceniam, widocznie cos jest na rzeczy, skoro żona zarzuca Ci skąpstwo. Oszczędność chwalebna rzecz, ale takie codzienne marudzenie na kazdym kroku może byc uciążliwe. ;)
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:13
        lady-z-gaga napisała:

        > Ja Cię poprę, nie rozumiem naszych polskich, zakorzenionych przyzwyczajeń do dł
        > ugiego moczenia się wannie. Ani to zdrowe, ani higieniczne - siedzieć pół godzi
        > ny w brudnej wodzie z mydlinami. Oszczędność przy prysznicu jest bezdyskusyjna,
        > ekologia tez się kłania, w dodatku w rodzinie 5-osobowej, jak Wasza, blokowani
        > e łazienki na dłużej, niz trwa szybki prysznic, jest nieco egoistyczne :) chyba
        > , że macie kilka łazienek :)
        > Czy jesteś dusigroszem, tego nie oceniam, widocznie cos jest na rzeczy, skoro ż
        > ona zarzuca Ci skąpstwo. Oszczędność chwalebna rzecz, ale takie codzienne marud
        > zenie na kazdym kroku może byc uciążliwe. ;)
        Dziekuje. Nie mam zwyczaju marudzic na inne rzeczy zwiazane z oszczedzaniem, nie mowie nic na temat pradu jedzenia czy innych rzeczy, jedynie telefony komorkowe i woda sa u mnie polami do marudzenia o oszczedzaniu ale to chyba niezbyt dlugo. O rozmowach mam na mysli rowniez nastolatka.
        Pozdrawiam i dziekuje.
      • konwalka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:16
        zabiłąbym gdyby ktoś mi dyktował sposób mycia
        a tak przy okazji ja akurat nie mogę brać prysznicow, tylko się kapać (związane jest to z pewnym schorzeniem)
        raz na sto lat, błyskawiczny, odswiezający tusz w ciągu upalnego dnia- owszem
        jako metoda codzi8ennej higieny- tylko kąpiel
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:22
          konwalka napisała:

          > zabiłąbym gdyby ktoś mi dyktował sposób mycia
          > a tak przy okazji ja akurat nie mogę brać prysznicow, tylko się kapać (związane
          > jest to z pewnym schorzeniem)
          > raz na sto lat, błyskawiczny, odswiezający tusz w ciągu upalnego dnia- owszem
          > jako metoda codzi8ennej higieny- tylko kąpiel
          >
          mysle ze dla wszystkich zdrowych osob to nie ma roznicy czy kapiel czy prysznic, chyba ze ktos ma jakies schorzenia to wtedy co innego.
          PÜozdrawiam.
        • lady-z-gaga Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:27
          konwalka napisała:

          > zabiłąbym gdyby ktoś mi dyktował sposób mycia

          Jak miałas np 10 lat, również? ;)
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:30
            lady-z-gaga napisała:

            > konwalka napisała:
            >
            > > zabiłąbym gdyby ktoś mi dyktował sposób mycia
            >
            > Jak miałas np 10 lat, również? ;)
            Hahahhahaha
      • sebalda Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:22
        Prysznic w przypadku nastolatka to dużo wyższy koszt. Wiem coś o tym. Syn tak się kąpie i mąż w drugą stronę, nakłania młodego do napełniania wanny. Więc nie wiem, jak byś na tym wyszedł, gdyby dzieciaki Ci się podporządkowały.
        Rozumiem potrzebę oszczędzania, ale.... Wiele zależy od tonu, jakim się domagasz ograniczenie kąpieli. Usiądziecie i rzeczowo im wytłumaczysz, zahaczysz też o ekologię (młodzież już na szczęście zwraca na to uwagę) i może zrozumieją. Ale jak stoisz pod łazienką i wrzeszczysz głośno: kończ już tę kąpiel!, to wynik jest odwrotny, bo dzieciaki bywają przekorne do bólu.
        Ja miałam ostatnio identyczną sytuację, też mąż wrzeszczał, a potem przybiegł jeszcze do mnie z pretensją, że go nie poparłam, bardzo to jest wkurzające, gdy odbywa się w nerwach i podniesionym tonem. Zatem sugeruję rzeczową rozmowę, a nie ton nakazowo-rozkazujący, bo taki rodzi bunt.
        Skupiamy się na Twojej pracy, a co z żoną? Dlaczego tylko 1/4 etatu? Dzieci już chyba duże. Jest ogromne zapotrzebowanie na opiekunki do dzieci, w dużym mieście są z tego całkiem zacne pieniądze.
        Wiem też, że jest zapotrzebowanie na osoby sprzątające na budowach, kobiety i mężczyzn. Tu myślę raczej o pracy dla Ciebie, bo to ciężka praca, choć znam kobietę, która tak utrzymuje 4-osobową rodzinę. Wiem, że to brzmi strasznie, ale w sytuacji jak Wasza, szukałabym pracy wszędzie, żadna praca nie hańbi.
        Co do pracy nastolatków w Polsce, zbadałam ten temat dokładnie, jest bardzo trudno, pracodawcom opłaca się tylko zatrudnianie studentów.
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:37
          hmm interesujace i na pewno wezme te uwagi do serca i opstaram sie na pewno je przetestowac czy rzeczywiscie tak jest, moze jest wlasnie tak jak mowisz, ze w przypadku tonu rozkazujacego pojawia sie z drugiej strony tylko bunt. Dodam ze nie krzycze ja pewnie tylko mam taki basowy ciezki ton glosu ktory ze slowami dlaczego lub czy znowu kojarzy sie nastolatkom z atakiem i staja pewnie okoniem.
          Zona pracuje na 1/4 poniewaz wykonuje zadania calego tygodnia tylko w 1 dzien lub cuzasami pare godzin dnia nastepnego i nie mam dla niej wiecej pracy.
          Sprzatanie na budowach to raczej praca dla mnie i musialbym sie rozejrzec wokol mnie czy jest cos takiego. mieszkamy w sredniej wielkosci miescie.
          Dziekuje i pozdrawiam
          • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 10:57
            tomicat napisał:


            > Zona pracuje na 1/4 poniewaz wykonuje zadania calego tygodnia tylko w 1 dzien l
            > ub cuzasami pare godzin dnia nastepnego i nie mam dla niej wiecej pracy.

            Nie rozumiem. Ty nie masz?
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:13
              napis_z_obrazka napisała:

              > tomicat napisał:
              >
              >
              > > Zona pracuje na 1/4 poniewaz wykonuje zadania calego tygodnia tylko w 1 d
              > zien l
              > > ub cuzasami pare godzin dnia nastepnego i nie mam dla niej wiecej pracy.
              >
              > Nie rozumiem. Ty nie masz?
              nie, nie blad w literowce, nie ma powinno byc zamiast nie mam
    • saguaro70 Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 11:27
      To co dla Ciebie jest normalne, dla innych niekoniecznie być musi. Może ta woda to tylko kropla w morzu. Bo słyszysz, że zabraniałbyś i zabraniał. Więc może rzeczywiście zabraniasz wielu rzeczy i każdy się buntuje przeciwko takiemu traktowaniu.
      Moja żona pracuje 7 godzin dziennie, ja nie pracuję. Dochody mamy małe. Ja kąpię codziennie siebie,córkę. Małżonka bierze prysznic. Nie oszczędzam, bo gdybym to robił musiałbym zatkać tyłek korkiem. I tak nie mam, i tak nie mam.
      Daj spokój. Ożeniłeś się z kobietą z trojgiem dzieci, to musisz wytrzymywać i sprostywać jej wymaganiom. Matka zawsze będzie za dziećmi, choćbyś traktował ją jak królewnę.
      • agcerz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:10
        Warto oszczędzać, to jasne. Marnotrawienie wody czy prądu to głupota. Ekonomiczny sens twojej propozycji jest jasny. I nie ma znaczenia, czy pracujesz - wody się nie marnotrawi i już. Ale sytuacja delikatna - dyktować obcym jednak dzieciom w domu, który też nie jest twój - jak mają się zachować... to prosta droga do katastrofy. Musisz zmienić taktykę, pozyskać dla swoich propozycji swoją żonę lub spowodować, by propozycja oszczędzania wyszła od dzieci. Moje dziecko np. wie od maleńkości, że oszczędzając wodę, chronimy Matkę Naturę. Ale bez trucia i zrzędzenia!
        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:36
          agcerz napisała:

          > Warto oszczędzać, to jasne. Marnotrawienie wody czy prądu to głupota. Ekonomicz
          > ny sens twojej propozycji jest jasny. I nie ma znaczenia, czy pracujesz - wody
          > się nie marnotrawi i już. Ale sytuacja delikatna - dyktować obcym jednak dzieci
          > om w domu, który też nie jest twój - jak mają się zachować... to prosta droga d
          > o katastrofy. Musisz zmienić taktykę, pozyskać dla swoich propozycji swoją żonę
          > lub spowodować, by propozycja oszczędzania wyszła od dzieci. Moje dziecko np.
          > wie od maleńkości, że oszczędzając wodę, chronimy Matkę Naturę. Ale bez trucia
          > i zrzędzenia!
          Dzeikuje. Mysle ze ja nie robilem awantur ani nie trulem ani nie zrzedzilem tylko moj ton glosu jest chcba nieodpowiedni bo basowy, gniewny i uwzywajacy nieodpowiednich slow. Mysle rowniez ze delikatnym wytlumaczeniem zalatwi sie wiecej.
          Pozdrawiam.
          • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:39
            Powodzenia!
            www.youtube.com/watch?v=NNyXKt61TNI
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 12:33
        saguaro70 napisała:

        > To co dla Ciebie jest normalne, dla innych niekoniecznie być musi. Może ta woda
        > to tylko kropla w morzu. Bo słyszysz, że zabraniałbyś i zabraniał. Więc może r
        > zeczywiście zabraniasz wielu rzeczy i każdy się buntuje przeciwko takiemu trakt
        > owaniu.
        > Moja żona pracuje 7 godzin dziennie, ja nie pracuję. Dochody mamy małe. Ja kąpi
        > ę codziennie siebie,córkę. Małżonka bierze prysznic. Nie oszczędzam, bo gdybym
        > to robił musiałbym zatkać tyłek korkiem. I tak nie mam, i tak nie mam.
        > Daj spokój. Ożeniłeś się z kobietą z trojgiem dzieci, to musisz wytrzymywać i s
        > prostywać jej wymaganiom. Matka zawsze będzie za dziećmi, choćbyś traktował ją
        > jak królewnę.
        Zastanawialem sie od wczoraj i zstanawialem sie i zapytalem zony co ja takiego zabraniam i okazje sie ze ani ja ani moja zona jest w stanie mi podac co ja takiego dzieciiom zabronilem. To raczej byla tylko czysta obrona matki ktora probujac chronic mowi do meza ,,ty to tylko bys zabranial''. Ja strofuje i pouczam ale niczego jeszcze nie zabronilem.
        Co do kapieli codziennej to uwazam po tych wszystkich postach ze rzeczywiscie mam racje i z ekonomicznego i ekologicznego podejscie jest to niekonieczna rzecz, jednak nalezy o tym spokojnie wytlumaczyc zonie a ona wytlumaczy to dzieciom lub wspolnie wytlumaczymy to nastolatkom tak jak napisal ktos wczesniej nastolatkom trzeba powtarzac i powtarzac. Mam nadzieje ze sie uda.
        • sebalda Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 13:02
          Tomicat, czytam Cię i chyba rozumiem, co jest grane.
          Masz bardzo autorytarny sposób bycia. Plączesz się też w zeznaniach, bo cały czas podkreślasz, jak to niczego nie zabraniasz, a potem okazuje się, że wyznaczasz dzieciom czas na komputerze i to, kiedy mogą z niego korzystać. Nie to, żebym była przeciwna takim akcjom, bo czasami trzeba, ale to się nie zgadza z tym, co piszesz, że niczego nie zabraniasz, bo jednak ewidentnie wprowadzasz swoje rządy, bo wiesz najlepiej. I nie chodzi o to, że nie masz racji, ale o sposób, w jaki to chcesz wyegzekwować. I błagam, nie pisz, że nie krzyczysz, tylko masz donośny głos, bo na to jestem wyjątkowo przeczulona. Mam w domu takiego, co się też tak tłumaczy. Małe dzieci aż sztywnieją, jak słyszą taki "donośny" głos. Pies ucieka i kuli ogon. Ale on tylko ma taki głos.
          Zdecydowałeś się na trudny układ i powinienieś ponieść tego konsekwencje. A jest nimi to, że dzieci są już dość duże, niektóre w okresie dojrzewania, buntu, nie możesz krótko trzymać smyczy, bo ani nie byłeś przy nich, jak były małe, ani nie jesteś ich biologicznym ojcem i jakoś mam przeczucie, nie miałeś wcześniej swoich dzieci (może się mylę), więc nie masz kompetencji rodzicielskich wynikających z doświadczenia. Jeśli ich nie masz, a dysponujesz teraz wolnym czasem, poczytaj może o etapach rozwojowych dzieci, o okresie dojrzewania, o problemach w rodzinach patchworkowych, o rodzicielstwie i rodzicielstwie zastępczym.
          Masz w głowie pewne zasady, chcesz być stanowczy, wychowywać nieswoje dzieci, to tak trudna sztuka, że nie możesz się zdać tylko na swoje niepoparte doświadczeniem opinie, musisz być bardziej elastyczny i z rodziną rozmawiać, a nie tylko pouczać, korygować, ustawiać. Przemyśl to.
          Też pozdrawiam:)
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:28
            sebalda napisała:

            > Tomicat, czytam Cię i chyba rozumiem, co jest grane.
            > Masz bardzo autorytarny sposób bycia. Plączesz się też w zeznaniach, bo cały cz
            > as podkreślasz, jak to niczego nie zabraniasz, a potem okazuje się, że wyznacza
            > sz dzieciom czas na komputerze i to, kiedy mogą z niego korzystać. Nie to, żeby
            > m była przeciwna takim akcjom, bo czasami trzeba, ale to się nie zgadza z tym,
            > co piszesz, że niczego nie zabraniasz, bo jednak ewidentnie wprowadzasz swoje r
            > ządy, bo wiesz najlepiej. I nie chodzi o to, że nie masz racji, ale o sposób, w
            > jaki to chcesz wyegzekwować. I błagam, nie pisz, że nie krzyczysz, tylko masz
            > donośny głos, bo na to jestem wyjątkowo przeczulona. Mam w domu takiego, co się
            > też tak tłumaczy. Małe dzieci aż sztywnieją, jak słyszą taki "donośny" głos. P
            > ies ucieka i kuli ogon. Ale on tylko ma taki głos.
            > Zdecydowałeś się na trudny układ i powinienieś ponieść tego konsekwencje. A jes
            > t nimi to, że dzieci są już dość duże, niektóre w okresie dojrzewania, buntu, n
            > ie możesz krótko trzymać smyczy, bo ani nie byłeś przy nich, jak były małe, ani
            > nie jesteś ich biologicznym ojcem i jakoś mam przeczucie, nie miałeś wcześniej
            > swoich dzieci (może się mylę), więc nie masz kompetencji rodzicielskich wynika
            > jących z doświadczenia. Jeśli ich nie masz, a dysponujesz teraz wolnym czasem,
            > poczytaj może o etapach rozwojowych dzieci, o okresie dojrzewania, o problemach
            > w rodzinach patchworkowych, o rodzicielstwie i rodzicielstwie zastępczym.
            > Masz w głowie pewne zasady, chcesz być stanowczy, wychowywać nieswoje dzieci, t
            > o tak trudna sztuka, że nie możesz się zdać tylko na swoje niepoparte doświadcz
            > eniem opinie, musisz być bardziej elastyczny i z rodziną rozmawiać, a nie tylko
            > pouczać, korygować, ustawiać. Przemyśl to.
            > Też pozdrawiam:)

            Wiec tak wczesniej nie mialem dzieci. Co do krzyku to rzeczywiscie nie krzycze jednak mam bardzo gleboki i basowy glos wiec nadajac mu powazny ton brzmi on pewnie bardzo powaznie .
            Rzeczywiscie zwiazki takie naprawde nie sa latwe, wrecz bym powiedzial ze extremalnie trudne szczegolnie dla kogos kto nie mial nigdy wczesniej swoich wlasnych.
            CO do zabraniania hmm mi moge sie mylic lecz niechetnie ;) uwazam zabronienie jakiejs rzeczy w zupelnosci a nie tylko uregulowanie pewnych sytucji w domu tak aby rodzina funkcjonowala w jasny sposob. To tak jak w ruchu ulicznym, pomysl co by bylo gdyby kazdy na drodze robil to co chcial???? Chaos nic wiecej.
            Wiec ja widzze roznice pomiedzy tylko zabranianiem i nakazami a proba uregulowania organizmu jakim jest rodzina.
            Chyba miom probleme jest rzeczywiscie jest to ze chce ingerowac i zmieniac na lepsze. Jednak ja nie potrafie zyc z kims, ale jednoczesnie obok.
            Pozdrawiam
            • napis_z_obrazka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:41
              tomicat napisał:

              To tak jak w ruchu ulicznym, pomysl co by bylo gdyby kazdy na drodze robil to co chcial???? Chaos nic wiecej.

              Moze sie tez zdarzyc, ze ktos ma racje i na drodze polegnie...
              Insktynkt samozachowawczy konieczny zawsze.

              > Chyba miom probleme jest rzeczywiscie jest to ze chce ingerowac i zmieniac na l
              > epsze. Jednak ja nie potrafie zyc z kims, ale jednoczesnie obok.
              LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO

              > Pozdrawiam
              :-)
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:47
                napis_z_obrazka napisała:

                > tomicat napisał:
                >
                > To tak jak w ruchu ulicznym, pomysl co by bylo gdyby kazdy na drodze robil to c
                > o chcial???? Chaos nic wiecej.
                >
                > Moze sie tez zdarzyc, ze ktos ma racje i na drodze polegnie...
                > Insktynkt samozachowawczy konieczny zawsze.
                >
                > > Chyba miom probleme jest rzeczywiscie jest to ze chce ingerowac i zmienia
                > c na l
                > > epsze. Jednak ja nie potrafie zyc z kims, ale jednoczesnie obok.
                > LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO
                >
                > > Pozdrawiam
                > :-)
                czyzby??
    • sofi75 triss nalezy olac - pani 15.04.13, 13:13
      pracuje od zarania dziejow w budzetowce, wiec z realiami prywatnego rynku pracy ma tyle wspolnego co krowa z korytem ...

      Co do meritum:
      - moze zamiast zabrania etc. sprobuj pokazac rodzinie alternatywe, w sensie: na co moglyby bc wydane pieniadze zaoszzedzone na wodzie i ogrzewaniu.

      Wiekszosc osob tutaj zrozumiala problem w kategoriach:"a musicie oszczedzac? bo jak ni musicie, to w czym problem?"
      Ja na przyklad oszczedzac nie musze, bo stac mnie zeby zaplacic nieco wyzszy rachunek za media. Natomiast organicznie sie przeciwko placeniu jakichs horrendalnych kwot buntuje. A rodzine da sie zmotywowac wlasnie przedstawiajac im alternatywy: 300 EUR mniej w skali roku, to tygodniowy trekking gdzies w zapyzialym pieknym kraju (co nas wyjatkowo kreci). I dziala!
      • triss_merigold6 Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 13:21
        Bredzisz. W czasie studiów i po studiach pracowałam w prywatnych firmach, na czarno też. Budżetówka dopiero jak byłam po 30-tce się zaczęła, a i tak równolegle ciągnęłam prywatne fuchy. Mój partner wyłącznie w sektorze prywatnym pracował i pracuje, u różnych pracodawców. Umiem szukać skutecznie pracy znacznie lepiej niż jakiś gość, który myśli, że jak jest magistrem ekonomii i wrócił z zagranicy, to klękajcie narody.
        • sofi75 Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 13:32
          triss_merigold6 napisała:

          > Bredzisz. W czasie studiów i po studiach pracowałam w prywatnych firmach, na cz
          > arno też.
          - biorac pod uwage, ze jestes moj rocznik albo jeden nizej, to wcale sie nie dziwie. Tyle ze to byly nieco inne czasy - pracodawcy 'lykali' wtedy absolwentow albo nawet zatrudniali takowych jeszcze w czasie studiow, bo nikt z pokolenia naszych rodzicow nie umial sie dogadac z 2 jezykach europejskich, nie mowiac o realnej znajomosci gospodarki rynkowej. Tylko ze od tamtej pory rynek pracy mocno sie zmienil.

          Mój partner wyłącznie w sektorze prywatnym pracował
          > i pracuje, u różnych pracodawców.
          - chwali sie. Tylko przyznaj, ze jest jakas taka dziwna prawidlowosc, ze facetom w sektorze prywatnym zwykle pracuje sie latwiej, n'est pas? To tylko taka moja obserwacja z zycia kilku korporacji.
          • triss_merigold6 Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 14:15
            Owszem rynek się zmienił, jest znacznie więcej miejsc pracy w usługach i produkcji, chociażby. Nie są to zajęcia idealne, ale pozwalają przetrwać w razie konieczności.
            W życiu nie pracowałam w korporacji, mój partner kiedyś pracował (też w latach 90-tych) ale miał dość i rzucił.
        • tomicat Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:34
          triss_merigold6 napisała:

          > Bredzisz. W czasie studiów i po studiach pracowałam w prywatnych firmach, na cz
          > arno też. Budżetówka dopiero jak byłam po 30-tce się zaczęła, a i tak równolegl
          > e ciągnęłam prywatne fuchy. Mój partner wyłącznie w sektorze prywatnym pracował
          > i pracuje, u różnych pracodawców. Umiem szukać skutecznie pracy znacznie lepie
          > j niż jakiś gość, który myśli, że jak jest magistrem ekonomii i wrócił z zagran
          > icy, to klękajcie narody.
          Wiesz triss nie badz beszczelna bo to kobiecie nie przystoi.A i twoja kariera nie obchodzi mnie poniewaz zupelnie nie jest na temat.
      • lady-z-gaga Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 13:28
        > Wiekszosc osob tutaj zrozumiala problem w kategoriach:"a musicie oszczedzac? bo
        > jak ni musicie, to w czym problem?"

        Tak, a nawet gorzej: część zrozumiała to tak, że zły ojczym nie jest w stanie zarobic na to, aby dzieciom niczego nie zabrakło. Nie ważne, czy ich potrzeba codziennego napełniania wanny ma logiczne uzasadnienie, chcą - powinny mieć i już.
        Posty Edwiny o uczeniu dzieci w odpowiednim wieku ekonomicznego i odpowiedzialnego podejścia są jak głos wołającego na puszczy.

        > Ja na przyklad oszczedzac nie musze, bo stac mnie zeby zaplacic nieco wyzszy ra
        > chunek za media

        Ja tez nie muszę, ale szlag by mnie trafił, gdyby mi domownicy mieli kaprys codziennego moczenia się w pełnej wannie, zostawiania niepogaszonych świateł, albo niewyłączania nieużywanego sprzętu.
        Dodatkowo w tym wątku mamy klasyczny forumowy syndrom babsko-matczynej solidarności i to wkurza najbardziej.
        Niech sobie ktos wyobrazi, że to kobieta narzeka na rozpuszczone dzieci swojego partnera.
        Czy możliwa byłaby reakcja pt "zarabiaj więcej, żebyście nie musieli oszczędzać na niczym"?
        • triss_merigold6 Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 14:19
          Ależ ja się zgadzam z tezą, że należy dzieci uczyć ekonomicznego podejścia, planowania budżetu i racjonalnego gospodarowania zasobami. Tyle, że nie powinien tego robić facet, który z dziećmi mieszka od roku, sorry. Zwłaszcza, że nie pracuje.
          Znacznie lepszy jest argument ekologiczny, codzienne kilkukrotne napełnianie wanny, to po prostu marnowanie setek litrów wody.
          Mnóstwo pań na macochach narzeka na rozpuszczone dzieci partnerów/mężów, niektóre nawet te dzieci pośrednio finansują dając misiowi na alimenty, bo miś ma dwie lewe ręce do pracy. Serdecznie polecam lekturę owego forum, jest bardzo pouczająca.
          • altz Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:13
            triss_merigold6 napisała:
            > Tyle, że nie powinien tego robić facet, który z dziećmi mieszka od roku, sorry.
            > Zwłaszcza, że nie pracuje.
            Przecież pracuje w domu pomaga, sprząta, gotuje i jeszcze do tego płaci.
            Są rozwiązania np. "ja płacę tylko tyle na mieszkanie i nie zamierzam dawać 1000 zł więcej z powodu wody", ale wtedy będzie ostry konflikt w małżeństwie.

            Nigdy nie miałem problemów z oszczędzaniem, nie potrzebowałem żadnego uzasadnienia, nawet za nastolatka, ale ja jestem inny rocznik i nie wiedziałem, że wszystko się należy i że pieniądze biorą się ze ściany, czyli znikąd. ;-)
            • tomicat Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:45
              altz napisał:

              > triss_merigold6 napisała:
              > > Tyle, że nie powinien tego robić facet, który z dziećmi mieszka od roku,
              > sorry.
              > > Zwłaszcza, że nie pracuje.
              > Przecież pracuje w domu pomaga, sprząta, gotuje i jeszcze do tego płaci.
              > Są rozwiązania np. "ja płacę tylko tyle na mieszkanie i nie zamierzam dawać 100
              > 0 zł więcej z powodu wody", ale wtedy będzie ostry konflikt w małżeństwie.
              >
              > Nigdy nie miałem problemów z oszczędzaniem, nie potrzebowałem żadnego uzasadnie
              > nia, nawet za nastolatka, ale ja jestem inny rocznik i nie wiedziałem, że wszys
              > tko się należy i że pieniądze biorą się ze ściany, czyli znikąd. ;-)
              Chyba ja tez jestem z tego samego rocznika i zaczynam rzeczywiscie watpic w obiektywnosc plci pieknej w tym temacie bo co niektore Panie rzeczywiscie uznaja zasade solidarnosci jajnikow i nie wazne w jakiej sprawie najwazniejsze ze trzymaja sie razem czyli my piekne i dobre a Oni(mezczyzni) zli, leniwi i gruboskorni.
              nie wiem smiac sie czy plakac i zalamywac rece.
              Wole jednak smiac sie ;)
          • tomicat Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:42
            triss_merigold6 napisała:

            > Ależ ja się zgadzam z tezą, że należy dzieci uczyć ekonomicznego podejścia, pla
            > nowania budżetu i racjonalnego gospodarowania zasobami. Tyle, że nie powinien t
            > ego robić facet, który z dziećmi mieszka od roku, sorry. Zwłaszcza, że nie prac
            > uje.
            Wiec mam pytanie dlaczego nie? bo nie pracuje? to chyba nie jest argument skoro loze na rodzine pieniadze a skad one pochodza nie powinny miec znaczenia prawda?????
            > Znacznie lepszy jest argument ekologiczny, codzienne kilkukrotne napełnianie wa
            > nny, to po prostu marnowanie setek litrów wody.
            > Mnóstwo pań na macochach narzeka na rozpuszczone dzieci partnerów/mężów, niektó
            > re nawet te dzieci pośrednio finansują dając misiowi na alimenty, bo miś ma dwi
            > e lewe ręce do pracy. Serdecznie polecam lekturę owego forum, jest bardzo poucz
            > ająca.
            CO do dawania na alimenty misiowi to nie bardzo rozumiem kto jest tym misiem?
        • tomicat Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:39
          lady-z-gaga napisała:





          hiihiihih usmiechnalem sie ale byl to raczej szczery usmiech radosci. Dziekuje.
      • tomicat Re: triss nalezy olac - pani 15.04.13, 15:32
        sofi75 napisała:

        > pracuje od zarania dziejow w budzetowce, wiec z realiami prywatnego rynku pracy
        > ma tyle wspolnego co krowa z korytem ...
        >
        > Co do meritum:
        > - moze zamiast zabrania etc. sprobuj pokazac rodzinie alternatywe, w sensie: na
        > co moglyby bc wydane pieniadze zaoszzedzone na wodzie i ogrzewaniu.
        >
        > Wiekszosc osob tutaj zrozumiala problem w kategoriach:"a musicie oszczedzac? bo
        > jak ni musicie, to w czym problem?"
        > Ja na przyklad oszczedzac nie musze, bo stac mnie zeby zaplacic nieco wyzszy ra
        > chunek za media. Natomiast organicznie sie przeciwko placeniu jakichs horrendal
        > nych kwot buntuje. A rodzine da sie zmotywowac wlasnie przedstawiajac im altern
        > atywy: 300 EUR mniej w skali roku, to tygodniowy trekking gdzies w zapyzialym p
        > ieknym kraju (co nas wyjatkowo kreci). I dziala!
        hmm interesujace. Dziekuje.
    • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:01
      Jeszcze raz. Masz problem z żoną. Moim zdaniem walczycie niestety o terytorium i władzę. Musicie sobie poukładać te sprawy, bo polegniecie.
      Taka sytuacja, jak Wasza (jestem w podobnej, mam drugiego męża, a dzieci ojczyma). I powiadam Ci: tu nie ma miejsca na walkę. Musicie być jednym frontem. Przy czym niestety, to Tobie mniej wolno, niż jej. Tobie tym bardziej wolno mniej, niż rodzonemu ojcu. Nie możesz dyktować warunków- w żadnym razie. Idlatego wszystkie nieprzyjemne czy konfliktogenne uwagi żona powinna wziąć na siebie. Musi chronić i Ciebie i dzieci-w takim sensie, że powinna brać na siebie ciężar sytuacji w taki sposób, by minimalizować pole konfliktów miedzy Tobą a dziećmi. Wszystko, co nieprzyjemne (uwagi, także -sankcje, choć lepiej żebyś Ty się dzieciom akurat nie kojarzyła z sankcjami), powinno iść przez nią. I najlepiej bez konfrontacji obu stron czyli Ciebie i dzieci. Taka to rola. Można się nauczyć. Potrzeba jednak wiele taktu i wyrozumiałości.
      Oczywiście, możesz reagować samodzielnie. Ale tylko na jakieś znaczące chamstwo. I nie wpadnij aby w maliny, które się nazywają: małolat-ojczym. To znaczy: małolat bywa trudny DLA WSZYSTKICH: czy to ojca, czy ojczyma. To nie dlatego będzie gburem czy co tam jeszcze innego, że jesteś ojczymem, ale dlatego że jest małolatem.

      Musicie się dogadać z żoną. Widzę, że nie jesteście ustawieni do tych ról. To naprawdę nie jest takie trudne. Żyję tak prawie sześc lat i uwierz: między moim mężem a dziećmi nie było nigdy konfliktu.

      Z wodą, powtarzam, masz rację. Ale z drugiej strony- małolaty to małolaty, można gadać, a i tak się zapominają.
      • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:07
        Uciekło mi.
        ...Taka sytuacja, jak Wasza (jestem w podobnej, mam drugiego męża, a dzieci ojczyma), jest specyficzna...
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 15:57



        Tak masz racje w wielu rzeczach, tylko to dwie strony musza chiec, a ja slyszac ze moja zona podwaza przy dzieciach moja decyzje to mi delikatnie rece opadaja jak wlasnie przed chwila. Nie wiem tak zwiazek to chyba siedzenie na bombie zegarowej. Gratuluje i zycze powodzenia w twoim zwiazku.
        • lady-z-gaga Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:12
          Bomba to jest dla Ciebie i Ty musisz najwięcej się uczyć:) Jestes w średnim wieku (tak myslę), nie miałeś dotąd do czynienia z dziećmi, a tu nagle trojka w różnym wieku i do tego nie Twoja własna. Duże wyzwanie:)
          W sprawie wody przyznałam Ci rację, ale ogolnie doradzałabym umiar i takt w podejściu do dzieci, nie próbuj byc w domu kapralem, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.


          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:25
            lady-z-gaga napisała:

            > Bomba to jest dla Ciebie i Ty musisz najwięcej się uczyć:) Jestes w średnim wie
            > ku (tak myslę), nie miałeś dotąd do czynienia z dziećmi, a tu nagle trojka w ró
            > żnym wieku i do tego nie Twoja własna. Duże wyzwanie:)
            > W sprawie wody przyznałam Ci rację, ale ogolnie doradzałabym umiar i takt w pod
            > ejściu do dzieci, nie próbuj byc w domu kapralem, bo nic dobrego z tego nie wyn
            > iknie.
            >
            >
            Czasami zastanawiam sie kim ja jestem a kim powinienm byc w tym zwiazku. Mam nadzieje ze to zadanie mnie nie przerosnie. Tak masz racje jestem w srednim wieku i chcialbym miec wlasne dzieci byc moze dlatego chcialbym byc prawdziwym tata i stad ta chec pposiadani szczesliwego dobrego i harmonijnego domu. Pytanie czy w tym zwiazku jest to mozliwe? Nie wiem.
        • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:28
          Toteż mówię, że tutaj główny,m problemem jest relacja z żoną ;) Widocznie coś posżłonie tak w kwestii dzieci i terytorium. Spróbuj to ustawić od nowa.
          Po prostu: kup wiąchę i powiedz żonie, że chcesz jak najlpiej dla Was wszystkich i w związku z tym wycofuijesz się z poprzednich ustaleń i chcesz sytuację ustawić od nowa. Niech ona przede wszystkim powie, jak widzi sytuację, co TY jej zdaniem robisz źle. Przyznaj się do ewentualnych błędów, wysłuchaj jej żali i ustalcie nowy program. Ona przejmuje konfliktowe sytuacje, Ty jej je zgłaszasz (poza ewidentnymi, w których musisz reagować). Ona nie podważa Twojego autorytetu w oczach dzieci, Ty ich nie musztrujesz ani nie dyscyplinujesz.
          Z dziećmi o Waszej trudnej sytuacji materialnej niech pogada ona. Ty zaś staraj się być pomocny dzieciom, tolerancyjny. Bardziej kolega mamy, niż ojciec.

          Albo idźcie na terapię par. Na NFZ znajdziesz. Może potrzeba, by ktoś z zewnątrz Was ustawił.
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:34
            nabakier napisała:

            > Toteż mówię, że tutaj główny,m problemem jest relacja z żoną ;) Widocznie coś
            > posżłonie tak w kwestii dzieci i terytorium. Spróbuj to ustawić od nowa.
            > Po prostu: kup wiąchę i powiedz żonie, że chcesz jak najlpiej dla Was wszystkic
            > h i w związku z tym wycofuijesz się z poprzednich ustaleń i chcesz sytuację ust
            > awić od nowa. Niech ona przede wszystkim powie, jak widzi sytuację, co TY jej z
            > daniem robisz źle. Przyznaj się do ewentualnych błędów, wysłuchaj jej żali i us
            > talcie nowy program. Ona przejmuje konfliktowe sytuacje, Ty jej je zgłaszasz (p
            > oza ewidentnymi, w których musisz reagować). Ona nie podważa Twojego autorytetu
            > w oczach dzieci, Ty ich nie musztrujesz ani nie dyscyplinujesz.
            > Z dziećmi o Waszej trudnej sytuacji materialnej niech pogada ona. Ty zaś staraj
            > się być pomocny dzieciom, tolerancyjny. Bardziej kolega mamy, niż ojciec.
            >
            > Albo idźcie na terapię par. Na NFZ znajdziesz. Może potrzeba, by ktoś z zewnątr
            > z Was ustawił.
            Ciekawa sugestja. Dziekuje.
          • altz Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 16:47
            nabakier napisała:
            > Niech ona przede wszystkim powie, jak widzi sytuację, co TY jej zdaniem robisz źle.

            Ja już mogę powiedzieć, jak odpowie żona. :-)
            Ona nie będzie oszczędzać na dzieciach, wszystko zrobi, żeby dzieciom było jak najlepiej.
            Nie zamierza pracować więcej, niż na 1/4 etatu, bo nie po to drugi raz wychodziła za mąż, żeby teraz tak robić.

            Jeśli się pomyliłem (w co wątpię), to panią bardzo przepraszam za posądzenie jej o charakter kwoki, ale jest to częste schorzenie w Polsce. :-)
            • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 17:24
              No bo zaczęli walkę. To trzeba dać jej sygnał, że się rezygnuje z walki. Potem pójdzie.
            • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:11
              altz napisał:

              > nabakier napisała:
              > > Niech ona przede wszystkim powie, jak widzi sytuację, co TY jej zdaniem r
              > obisz źle.
              >
              > Ja już mogę powiedzieć, jak odpowie żona. :-)
              > Ona nie będzie oszczędzać na dzieciach, wszystko zrobi, żeby dzieciom było jak
              > najlepiej.
              > Nie zamierza pracować więcej, niż na 1/4 etatu, bo nie po to drugi raz wychodzi
              > ła za mąż, żeby teraz tak robić.
              >
              > Jeśli się pomyliłem (w co wątpię), to panią bardzo przepraszam za posądzenie je
              > j o charakter kwoki, ale jest to częste schorzenie w Polsce. :-)


              Wiesz zaskoczyles mnie....... ale moja zona ma ten syndrom kwoki ;( niestety.
        • igge Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 17:06
          mojemu mężowi zdarza się podważać moje zdanie przy dzieciach jeśli uważa, że coś robię/mówię dla dzieci krzywdzącego ( w sumie, jeśli to on ma akurat rację to jestem mu tylko za to wdzięczna, obojgu nam zależy przecież najbardziej na dobru dzieci)
          w kwestii wody np ja nie marudzę synowi i czasem podważam zdanie męża i bronie syna prawa do lania wody tyle ile on uważa za minimum do umycia, mąż marudzi często ale ja np dam synowi ten wątek do przeczytania (albo streszczę argumenty za Twoim stanowiskiem) w celu jednak trochę poparcia stanowiska męża i jednak większej oszczędności wody i energii.
          Nie da się chyba nigdy nie podważać zdania partnera przy dzieciach
          • igge Zrób tak jak radzi Nabakier n/t 15.04.13, 17:11
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:17
            igge napisał:

            > mojemu mężowi zdarza się podważać moje zdanie przy dzieciach jeśli uważa, że co
            > ś robię/mówię dla dzieci krzywdzącego ( w sumie, jeśli to on ma akurat rację to
            > jestem mu tylko za to wdzięczna, obojgu nam zależy przecież najbardziej na dob
            > ru dzieci)
            > w kwestii wody np ja nie marudzę synowi i czasem podważam zdanie męża i bronie
            > syna prawa do lania wody tyle ile on uważa za minimum do umycia, mąż marudzi cz
            > ęsto ale ja np dam synowi ten wątek do przeczytania (albo streszczę argumenty z
            > a Twoim stanowiskiem) w celu jednak trochę poparcia stanowiska męża i jednak wi
            > ększej oszczędności wody i energii.
            > Nie da się chyba nigdy nie podważać zdania partnera przy dzieciach

            Wiesz dla mnie jest to nie do zniesienia. Czasami mysle czy bylo by tak samo trudno z moimi dziecmi czy tak trudno jest tylko w takich zwiazkach.
            Niby wszystko jest w porzadku ale przez te posty zdaje sobie sprawe ze jestem tylko ojczymem i nie powinienem miec prawa do tego smego i tamtego, to cholernie boli .........

            Moze przy moich dzieciach byloby inaczej nie wiem, wiem ze to bardzo trudny zwiazek.
            pozdrawiam
    • blond_suflerka Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 18:09
      tomicat napisał:

      >Z racji tego ze zona miala klopot z dziecmi ktore przesiadywaly cale dnie przed komputerem i >nie uczyly sie i nie pomagaly w domu wprodwadzielm zasady a minaowice ze 6latek ma tylko >1 godzine dziennie na kompie a 13 latek musi najpier odrobic lekcje i a do piero pozniej >przyjemnosc. i chyba nie ma ani jednej rzeczy ktorej bym im zabronil. Raczej poprawiam i >strofuje(slowa mojej zony)

      A teraz wyobraź sobie, że ktoś wchodzi do Twojego domu i wprowadza swoje zakazy, nakazy i zasady, które dla Ciebie są nie do przyjęcia albo trudne do przyjęcia. Bunt w takiej sytuacji jest naturalny.
      Dla dziecka taka zmiana-nowy partner mamy, wspólne zamieszkanie z kimś nowym to zawsze jakiś stres i różnie taką zmianę dzieci przyjmują. Wchodzisz na ich terytorium, trochę zabierasz mamę i jeszcze wprowadzasz swoje zasady. Za dużo!
      Żeby być dobrym rodzicem/opiekunem to trzeba dzieci rozumieć-ich sposób widzenia świata, ich rozumowanie, ich uczucia, itd. Wtedy kiedy można empatycznie poczuć co one czują łatwiej się razem żyje i wychowuje.
      Piszesz, że żona miała kłopoty wychowawcze z dziećmi i Ty postanowiłeś temu zaradzić. Wszystko fajnie ale tego nie robi się w ten sposób. Najpierw żona przez lata pozwalała im na pewne rzeczy i pewien styl życia a potem związała się z facetem, który nagle im to wszystko rozwalił. Zrozumiałe jest, że chciałeś dobrze ale to powinno być inaczej załatwione. To powinny być wspólne Wasze decyzje i to żona powinna wprowadzać nowe zasady, to musi wyjść od niej, nie od Ciebie. Poza tym-skoro przez tyle lat pozwalała na rzeczy na które nie powinna zezwalać to znaczy, że sama ma problem z zagadnieniem 'jak mądrze kochać dzieci' i pewnie jej też przydałaby się jakaś edukacja w tej kwestii. Piszę 'też' bo myślę, że Ty tak samo nie masz tej wiedzy zbyt dużo a wtedy bardzo łatwo o błędy.
      Ty powinień się skupić na budowanie relacji z dziećmi, jak one Cię polubią tak jak przyjaciela-opiekuna to łatwiej Ci będzie pewne rzeczy negocjować.
      • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:28
        odpowiedz do blond_suflerki




        Wiesz wydaje mi sie ze temat wody chyba sie rozmyl i rzeczywiscie jest to glebszy problem.
        Wiesz wprowadzilem sie do mojej zony poniewaz myslalem ze lepiej bedzie dla dzieci i zony poniewaz oboje nie znaja niemieckiego, zostawilem tam prace, mieszkanie , znajmoych wszystko po to aby byc z kobieta ktora kocham jednak nie sadzilem ze rzucajac wszystko i przenoszac sie do polski bede musial jak to niektorzy sugeruja poddac sie pod stare zasady. Ja tak nie potrafie, wiem ze powstaje bunt bo okreslam zasady, nowe zasady ale wydaje mi sie ze jest to dla dobra dzieci, a takze moja zona nie ma juz tak wielkich zmartwien o oceny nastolatka, jednak wlasnie cos kosztem czegos bo to ja jestem ten niedobry ktory wlasnie wprowadzil nowe zasady, czepia sie kapieli, a moja zona na wszystko pozwala co dzieci chca. Wiem jesli sie duzo miedzy nami nie zmieni to zwiazek sie rozwali Temat rzeka.........
        • verdana Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:36
          No i mamy prawdziwy problem. Wprowadziłeś się do rodziny, razem z "nowymi zasadami". Przy czym to są z definicji jedynie dobre zasady. Oburzasz się, zę Twoja żona może podwazać te "zasady", co oznacza, miedzy nami mówiąc, ze ma po prostu inne zdanie na temat wychowanie dzieci, albo na temat danej sytuacji. I wynika ze wszystkiego co napisałeś, ze z definicji rację masz Ty - zona, broniąc starych zasad tylko mąci i przeszkadza Ci w wychowaniu dzieci w jedyny własciwy sposób.
          Nie mozesz w ciagu roku przekreślić tego wszystkiego, co było dawną rodziną i uznać,z ę Ty wszystko zrobisz lepiej, lepiej wychowasz dzieci, których jeszcze prawie nie znasz, że masz z definicji wyzsze kompetencje wychowawcze niż żona.
          Myślę, że ta woda to była nomen omen ostatnia kropla. Jeszcze trochę, a stracisz i żonę i dzieci. Bo to Ty masz stopniowo wejść do nowej rodziny, a nie dopasować rodzinę do siebie. Niestety, przypomina mi sie "Fanny i Aleksander".
          • tomicat Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 21:49
            verdana napisała:

            > No i mamy prawdziwy problem. Wprowadziłeś się do rodziny, razem z "nowymi zasad
            > ami". Przy czym to są z definicji jedynie dobre zasady. Oburzasz się, zę Twoja
            > żona może podwazać te "zasady", co oznacza, miedzy nami mówiąc, ze ma po prostu
            > inne zdanie na temat wychowanie dzieci, albo na temat danej sytuacji. I wynika
            > ze wszystkiego co napisałeś, ze z definicji rację masz Ty - zona, broniąc star
            > ych zasad tylko mąci i przeszkadza Ci w wychowaniu dzieci w jedyny własciwy spo
            > sób.
            > Nie mozesz w ciagu roku przekreślić tego wszystkiego, co było dawną rodziną i
            > uznać,z ę Ty wszystko zrobisz lepiej, lepiej wychowasz dzieci, których jeszcze
            > prawie nie znasz, że masz z definicji wyzsze kompetencje wychowawcze niż żona.
            > Myślę, że ta woda to była nomen omen ostatnia kropla. Jeszcze trochę, a stracis
            > z i żonę i dzieci. Bo to Ty masz stopniowo wejść do nowej rodziny, a nie dopaso
            > wać rodzinę do siebie. Niestety, przypomina mi sie "Fanny i Aleksander".

            Powiem tak owszem wprowadzilem sie do mieszkania mojej zony i jej dzieci, tak wprowadzam swoje zasady. Tylko jest pytanie czy rzeczywiscie to jest tak rewolucyjne, niszczace, okropne, ze nie mozna sie do tego przystosowac.? co w tym zlego ze chce oszczedzac?nikomu nie zakrecam wody ani mydla........
            Tak wiem ze moze wiekszosc z tych niedobrych rzeczy to brzydko mowiac powinienem zostawic mojej zonie tak aby to ona dostawala brzydko mowiac kiepskie oceny od swoich dzieci.
            • paris-texas-warsaw Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 22:11
              Tomicacie:) Dla mnie jest oczywiste, że żyje sie w ramach czasowych, geograficznych i finansowych. Jesli ktoś ma za mało pieniędzy na wielkie kąpiele, bo mu może nie starczyc pieniędzy na inne rzeczy, to musi albo oszczędzac na kąpielach albo zrezygnować z innych rzeczy. Takie są twarde realia zycia. Dopóki nie pojawią sie pieniadze wystarczajace na te kapiele, trzeba zwyczajnie z nich zrezygnować, albo z innych wydatków. Więc w takim "konflikcie" stałabym po Twojej stronie:) Nie wiem, jak rozliczacie się z żona, kto finansuje jej dzieci (czy ona, ona i np. ojciec/ojcowie tych dzieci, Ty i żona, a może tylko Ty...), ale od tego zaczełabym takie ustalenia. Jeśli np. Twoja żona ponosi 4/5 wydatków z racji utrzymywania siebie i jej dzieci, a Ty 1/5, to odpuść sobie. Jesli razem - to rozmawiaj z nią, że nie chcesz tego finansować, bo szkoda Ci Twoich oszczędności.
              W ogóle to podziwiam, że wziąłeś sobie "na głowę" kobiete z trójką dzieci, ja chyba obcej trójki dzieci dzień w dzien nie chciałabym widzieć u sibie w domu... Ale to juz poboczna kwestia:)
              • agcerz Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 09:04
                Paris! To ona go sobie wzięła, a on ją zaczął ustawiać. To nie przejdzie.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:08
                paris-texas-warsaw napisała:

                > Tomicacie:) Dla mnie jest oczywiste, że żyje sie w ramach czasowych, geograficz
                > nych i finansowych. Jesli ktoś ma za mało pieniędzy na wielkie kąpiele, bo mu m
                > oże nie starczyc pieniędzy na inne rzeczy, to musi albo oszczędzac na kąpielach
                > albo zrezygnować z innych rzeczy. Takie są twarde realia zycia. Dopóki nie poj
                > awią sie pieniadze wystarczajace na te kapiele, trzeba zwyczajnie z nich zrezyg
                > nować, albo z innych wydatków. Więc w takim "konflikcie" stałabym po Twojej str
                > onie:) Nie wiem, jak rozliczacie się z żona, kto finansuje jej dzieci (czy ona,
                > ona i np. ojciec/ojcowie tych dzieci, Ty i żona, a może tylko Ty...), ale od t
                > ego zaczełabym takie ustalenia. Jeśli np. Twoja żona ponosi 4/5 wydatków z racj
                > i utrzymywania siebie i jej dzieci, a Ty 1/5, to odpuść sobie. Jesli razem - to
                > rozmawiaj z nią, że nie chcesz tego finansować, bo szkoda Ci Twoich oszczędnoś
                > ci.
                > W ogóle to podziwiam, że wziąłeś sobie "na głowę" kobiete z trójką dzieci, ja c
                > hyba obcej trójki dzieci dzień w dzien nie chciałabym widzieć u sibie w domu...
                > Ale to juz poboczna kwestia:)


                dziekuje i pozdrawiam.
            • nabakier Re: Kapiel w wannie. 15.04.13, 22:17
              Tomicat- chcesz pomocy czy potwierdzenia swoich racji?

              Falstart z tymi zasadami. Zdarza się. To pokazuje reakcja Twojej żony. Ona nie czuje się bezpiecznie, skoro nie jest w stanie rozmawiac z Tobą otwarcie, znaczy- nie obronnie. I bez względu na meritum, na to czy masz rację, czy też nie- to nie działa. Rozumiesz? To nie działa.
              A jak nie działa- trzeba zmienić...działanie właśnie.

              Powtórzę ostatni raz: zmiany ma prawo wprowadzać żona. Matka dzieci. Bo dzieci jej posłuchają. A przy Tobie wywalą swój bunt. Nie zdawałeś sobie z tego sprawy? Ty masz nie dawać powodów do słusznych czy niesłusznych powodów buntu (a u małolatów o to łatwo nawet przy rodzonych rodzicach)
              Pogadaj po ludzku z żoną. Ona musi tę sferę przejąć, a Ty masz jej dac wsparcie, bo spacyfikować niewojennie małolatów może być trudno. Rozumiesz. Ona działa, Ty ją wspierasz- pocieszasz, gdy jej nie wyjdzie, nie rozliczasz jej, itd. Wtedy będziecie jednym frontem.
              Dla młodych bądź bardziej życzliwym kolegą.

              Nie wyobrażam sobie rygoru, który narzuciłeś. Po szkole nie mogą siada“ do kompa, bo najpierw mają zrobić lekcji? To żart? Jak wracasz z pracy, to chciałbyś mieć w domu od razu powtórkę z rozrywki? Czy odpocząć, rozerwać się? JA się umówiłam z moim gimbusem, że lekcje robimy w godz. 18-20, tak, by wcześniej zjeść w spokoju obiad, on może pograć czy pobiegać z kolegami (oby zaczęli wreszcie wychodzić na dwór), i by wieczorem w spokoju obejrzeć wspólnie jakiś film czy co tam. Gdyby mnie w domu czekały zaraz lekcje, to bym chyba znienawidziła ten dom.

              Dziwnie piszesz tu: "aby to ona dostawala brzydko mowiac kiepskie oceny od swoich dzieci." Nie rozumiem/ Ona ma dostawać uwagi od Ciebie. Ale w trybie życzliwym- wspólnego rozwiązywania problemów. Poza tym: co to za ocena dzieci: że kiepskie. Ja pinkolę. Nie ma kiepskich dzieci. Są problemy do rozwiązania. Moim zdaniem jesteś źle nastawiony do dzieci. Niedobrze. Musisz oddzielać problemy od dzieci.
              • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 09:43
                Masz rację.
                Pan się za bardzo skupia na podkreślaniu swojej pozycji i próbach narzucenia dominacji, naciska na to że nie chce pełnić roli, którą uważa za marginalną.
                Nie ma prawa oceniać czy matka jest kwoką, to jej dzieci i ona z nimi wypracowała jakiś układ istniejący od lat.
                Bardzo mi się nie podoba fraza o zarabianiu na obce dzieci.
                • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:15
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Masz rację.
                  > Pan się za bardzo skupia na podkreślaniu swojej pozycji i próbach narzucenia do
                  > minacji, naciska na to że nie chce pełnić roli, którą uważa za marginalną.
                  Dokladnie tak jest, to ja jestem teraz glowa rodziny to ja mimo braku pracy wkladam w ta rodzine pieniadze, czas i sily na rozne sprawy do zalatwienia.
                  > Nie ma prawa oceniać czy matka jest kwoką, to jej dzieci i ona z nimi wypracowa
                  > ła jakiś układ istniejący od lat.
                  Ta k mam prawo poniewaz nie jestem jakims tam obcym facetem tylko mezem i to ja widzac co dzieje sie w domu i jak zachowuje sie moja zona mam do tego prawo, a nie osoba ktora nic nie wie i siedzi po drugiej stronie kompa i sie wscieka bo znalazl sie rogarniety mezczyzna ktory wie czego chce.
                  Po za tym tak w momencie kiedy wprowadza sie nowy mezczyzna to stary uklad musi ulec zmianie lub ewoluowac inaczej sie nie da.
                  > Bardzo mi się nie podoba fraza o zarabianiu na obce dzieci.
                  To stweirdzenie jest wynikiem tego ze albo sa moimi dziecmi i moge decydowac jak ma wygladac moj dom, albo musze siedziec cicho poniewaz to nie sa moje dzoeci, zarabiac pieniadze i pozwolic aby o wszystkim decydowal biologiczny ojciec. albo albo
                  • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:20
                    Nie jesteś głową rodziny, sorry. Wprowadziłeś się do cudzego mieszkania i mieszkasz z cudzymi dziećmi. Możesz być partnerem, możesz mieć równorzędną pozycję z matką dzieci, ale o byciu głową rodziny ot tak na gwizdek zapomnij.
                    Heloł, gościu, ja żyję od ładnych kilku lat w rodzinie patchworkowej i ta rodzina funkcjonuje bez takich konfliktów i walki o władzę. A biologiczny ojciec mojego syna jak najbardziej istnieje, jest obecny w życiu dziecka i ma na nie wpływ.
                    Nie są i nie będą to Twoje dzieci, minęło bardzo mało czasu, a poprawne układy i relacje buduje się latami.
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:50
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Nie jesteś głową rodziny, sorry.
                      wiem ze takim kobieta jak ty trudno w to uwiezyc i to ze u ciebie w domu mezczyzna siedzi u ciebie pod pantoflem nie oznacza ze wszyscy mezczyzni tacy sa.
                      Wprowadziłeś się do cudzego mieszkania i miesz
                      > kasz z cudzymi dziećmi.
                      tak wprowadzilem sie ale nic na sile nie zrobilem i nie pchalem sie do tego mieszkania. Ja imalem swoje i bylo mi w nim bardzo dobrze wiec zadnych z tego powodu nie bede robil sobie wyrzutow lub myslal no tak cudze mieszkanie cudze dzieci nic tylko plakac w kaciku. Nic podobnego ja moge sobie spokojnie wrocic do swojego mieszkania i swojego zycia jesli bedzie taka potrzeba. To nie jest ostatnia deska ratunku ktorej sie uczepilem to raczej wyzwanie milosci, ktorej ty pewnie nie zrozumiesz bo aby ja zrozumiec i jak mozna pod jej dzialaniem swoje zycie postawic na glowie to najpierw trzeba byc zakochanymi kochac. Wiec nie mam zamiaru udawac ze jestem tylko dodatekiem do rodziny.
                      Możesz być partnerem, możesz mieć równorzędną pozycję z
                      > matką dzieci, ale o byciu głową rodziny ot tak na gwizdek zapomnij.
                      Glowa rodziny mezczyzna zostaje od razu na gwizdek, jedynie autorytet trzeba budowac.
                      > Heloł, gościu, ja żyję od ładnych kilku lat w rodzinie patchworkowej i ta rodzi
                      > na funkcjonuje bez takich konfliktów i walki o władzę.
                      Helol gosciuwo to w takim razie nic tylko pogratulowac znalezienia sobie pantoflarza.
                      A biologiczny ojciec moj
                      > ego syna jak najbardziej istnieje, jest obecny w życiu dziecka i ma na nie wpły
                      > w.
                      U nas ten biologiczny ojciec tez istnieje ale raczej ma ciemny wplyw mowiac delikatnie, jesli ropzumiesz o czym mowie, ale taka gosciuwa jak ty to chyba nie bedzoe miala z tym zadnego problemu.

                      > Nie są i nie będą to Twoje dzieci, minęło bardzo mało czasu, a poprawne układy
                      > i relacje buduje się latami.
                      Wiec jesli to nie sa moje dzieci twoim zdaniem wiec czym mam sie przejmowac??
                      Po drugie jesli uwazasz ze biologiczni ojcowei moga wiecej i sa tacy wspaniali to pytanie dlaczego w takim razie kobiety odchodza od takich wspanialaych bilogicznych ojcow?

                      A i mam pytanie skad taka rozgarnieta gosciuwa bierze tyle wolnego czasu sokro udaje ze jest taka zapracowana i ma pelno obowiazkow.
                      To pokazuje jak pracuja kobiety w polskiej budzetowce. Kawa+paczek+ciasto to tu troszke sobie poklikam to tam na internecie w godzinach pracy a petenci niech sobie stoja i czekaja w kolejce.
                      Wiesz ze za uzywanie internetu do czatowania, zakupow itd prywatnych rozmow przez telefon w godzinach pracy i na koszt pracodawcy mozna byc zwolnionym z pracy.
                      Ale tu pojawila bys sie szansa dla takiego bezrobotnego jak ja, pilnego mezczyzny ktory zastapil by plotkarskie skapciale baby w urzedach.
                      Pozdrawiam budzetowke. ;)
                      • default Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:22
                        Uuu, coraz bardziej nieprzyjemnie i odstręczająco brzmisz, tomicacie. Jak niepewny siebie facet z kompleksami, ukrywający je przed samym sobą pod maską "prawdziwego, twardego mężczyzny", panicznie bojący się łatki "pantoflarza" i w związku z tym buńczucznie walący co chwila pięścią w stół, co ma niby dodać powagi i autorytetu, a przynosi skutek dokładnie odwrotny.
                        Oczywiście nie znam Cię - powyższa opinia to jedynie moje wnioski z Twoich reakcji na komentarze.
                        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:31
                          default napisała:

                          > Uuu, coraz bardziej nieprzyjemnie i odstręczająco brzmisz, tomicacie. Jak niepe
                          > wny siebie facet z kompleksami, ukrywający je przed samym sobą pod maską "prawd
                          > ziwego, twardego mężczyzny", panicznie bojący się łatki "pantoflarza" i w związ
                          > ku z tym buńczucznie walący co chwila pięścią w stół, co ma niby dodać powagi i
                          > autorytetu, a przynosi skutek dokładnie odwrotny.
                          > Oczywiście nie znam Cię - powyższa opinia to jedynie moje wnioski z Twoich reak
                          > cji na komentarze.
                          Wiesz chyba nie polubilem sie z triss, ktora to pierwsza zaczela mnie atakowac a ja niestety jestem zodiakalnym upartym baranem.
                          naprawde nie mam nic przeciwko pantofalrzom i jestem bardzo tolerancyjny moze nawet az za bardzo ale nie cierpie jak ktos na sile probuje mi wmowic ze ja powinienm nim byc i ze powinienem robic tak czy tak. Jesli kobieta jest szczesliwa z pantoflarzem to prosze bardzo, ale nie powinna wymagac od innego tego samego i nie stroszyc sie ze moze byc, istniec na swiecie inny mezczyzna ktory ma wlasne zdanie i ktorego sie trzyma.
                          nie podoba mi sie solidarnosc slepa kobiet ktora akurat w mojej historii wylala sie z zalala cala lazienke dobrych manier.
                          Pozdrawiam
                    • altz Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:59
                      triss_merigold6 napisała:
                      > biologiczny ojciec mojego syna jak najbardziej istnieje, jest obecny w życiu dziecka
                      > i ma na nie wpływ.
                      To jest chyba wersja dla prasy. ;-) Z Twoich tekstów wynika raczej, że niewiele ma do powiedzenia.
                      • triss_merigold6 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 13:56
                        Altz, pliz przypomnij ile czasu poswiecasz wlasnym dzieciom i jak bardzo angazujesz sie w codzienna logistyke.
                        • altz Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 17:11
                          triss_merigold6 napisała:
                          > przypomnij ile czasu poswiecasz wlasnym dzieciom i jak bardzo angazu
                          > jesz sie w codzienna logistyke.
                          Przypomnę Ci, że masz dziecko uwięzione. Nawet jak ojciec chce się spotkać, to musi w Twoim domu i na twoich warunkach. To jest chore! Nie wmawiaj więc innym, że ojciec Waszego dziecka ma jakieś prawa.
                  • krokodil123 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:35
                    Tomicat, napiszę ci swoje doświadczenie i proszę cie o komentarz.
                    Ja miałam inny ale podobny do twojego problem ,opiszę go pokrótce.

                    Ja się kąpie "normalnie" według mnie. Mamy dużą wannę w której można używać opcji tylko przyśnić (takie dwa w jednym). I teraz niezależnie czy mąż brał prysznic czy używał wannę proces kąpania wyglądał następująco: parę minut przed kąpieli puszczał gorącą wodę żeby się lała w celu zrobienia pary, "zadymienia", ogrzania pomieszczenia i upodobnienie go do łaźni parowej po czym się kapał.
                    Ja tego nie znosiłam bo nawet nie chodziło mi o kosztach, ale nie byłam w stanie po tym wejść do pomieszczenia (duża łazienką z 12-15m2). Para się unosiła, było mega gorąco, skondensowana woda ociekała po płytkach, ścianach czy po lustrzę, dla mnie dramat.

                    Parę razy próbowałam rozmawiać z nim na ten temat ale on wydaje mi się nie rozumiał w czym problem jak dla niego/tak był nauczony nie istniał inny sposób kąpieli.

                    Co według ciebie mogłam zrobić i jak postąpić wtedy.
                    Czy ja miałam "racje" jak ty to określasz czy nie, i co dalej jak nie było porozumienia?
                    • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:07
                      krokodil123 napisała:

                      > Tomicat, napiszę ci swoje doświadczenie i proszę cie o komentarz.
                      > Ja miałam inny ale podobny do twojego problem ,opiszę go pokrótce.
                      >
                      > Ja się kąpie "normalnie" według mnie. Mamy dużą wannę w której można używać opc
                      > ji tylko przyśnić (takie dwa w jednym). I teraz niezależnie czy mąż brał pryszn
                      > ic czy używał wannę proces kąpania wyglądał następująco: parę minut przed kąpie
                      > li puszczał gorącą wodę żeby się lała w celu zrobienia pary, "zadymienia", ogrz
                      > ania pomieszczenia i upodobnienie go do łaźni parowej po czym się kapał.
                      > Ja tego nie znosiłam bo nawet nie chodziło mi o kosztach, ale nie byłam w stani
                      > e po tym wejść do pomieszczenia (duża łazienką z 12-15m2). Para się unosiła, by
                      > ło mega gorąco, skondensowana woda ociekała po płytkach, ścianach czy po lustr
                      > zę, dla mnie dramat.
                      >
                      > Parę razy próbowałam rozmawiać z nim na ten temat ale on wydaje mi się nie rozu
                      > miał w czym problem jak dla niego/tak był nauczony nie istniał inny sposób kąpi
                      > eli.
                      >
                      > Co według ciebie mogłam zrobić i jak postąpić wtedy.
                      > Czy ja miałam "racje" jak ty to określasz czy nie, i co dalej jak nie było poro
                      > zumienia.

                      Uwazam, ale to oczywiscie tylko moje prywatne zdanie, jesli mezczyzna CIebie naprawde kocha to powinien pojsc z Toba na kompromis tzn. najpier wysluchac twoich argumetow, pomyslec i zastanowic sie czy rzeczywiscie masz racje, jakich argumentow uzywasz i co przemawia za nim lub co przemawia za Toba.

                      W tej akurat sytuacji bylbym po Twojej stronie, poniewaz sam nie znosze jak plynie wszystko po plytkach lustrze, scianach i podlodze, dodatkowo duszaca para, wiec jak najbardzie jestem za Toba.
                      ##Teraz pytanie co z mezczyzna, wiec odpowem tak, jesli probowalas i nic nie przynioslo rezultatu to najpierw powinnas pojsc na kompromis
                      a)pierwsza kapiesz sie Ty a pozniej maz i moze robic co chce z lazienka poniewaz Ty jestes juz umyta
                      b)kapiecie sie niestety w rozne dni tygodnia np. Ty w niedziele, wtorek, czwartek i piatek
                      c)dajesz mezowi szmaty i reczniki do osuszenia calej lazienki
                      d)probujesz mu powiedziec ze grozi to zagrzybieniem na poczatek lazienki i a pozniej innych pomieszczen, a uwierz mi grzyb w domu to naprawde ciezka i straszna rzecz
                      e)wymieniasz wanne na inna ktora nie ma takiej funckcji do tworzenia tak zwanej pary w lazience

                      a jesli to wszystko nie zadziala to niestety zadaj pytanie czy wazniejsza dla niego jest kapiel parowa czy jestes Ty i to co ty odczuwasz. Powinien jesli Ciebie kocha wybrac Ciebie.

                      Pozdrawiam i zycze szybkkiego rozwiazania problemu.

                      a o kosztach nic nie mowie bo sama napisalas ze nie chodzi o pieniadze...
                      • krokodil123 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:15
                        Dziękuję, ja poszłam na kompromis i wyszło że on się kapał po swojemu nadal, a ja po swojemu.
                        Nigdy mi nie przyszło do głowy stawiać pytania " czy wazniejsza dla n
                        > iego jest kapiel parowa czy jestes Ty i to co ty odczuwasz" może dlatego że zawsze sama się uważałam za ważniejsza od kąpieli parowej.

                        Ale ciekawi mnie teraz ty na jaki kompromis możesz pójść w waszej sprawy.
                        • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 12:23
                          krokodil123 napisała:

                          > Dziękuję, ja poszłam na kompromis i wyszło że on się kapał po swojemu nadal, a
                          > ja po swojemu.
                          > Nigdy mi nie przyszło do głowy stawiać pytania " czy wazniejsza dla n
                          > > iego jest kapiel parowa czy jestes Ty i to co ty odczuwasz" może dlatego
                          > że zawsze sama się uważałam za ważniejsza od kąpieli parowej.
                          >
                          > Ale ciekawi mnie teraz ty na jaki kompromis możesz pójść w waszej sprawy.

                          Wiesz zostawie to chyba tak jak jest, aczkolwiek porozmaiwalem sobie wczoraj z nastolatkiem ze ekologiczniej jest i dodatkowo bardziej higienicznie jest ze wzgledu iz caly brud spluiwany jest od razu i dodatkowo oszczedzamy pieniadze uzywajac prysznica i mlody zapytal sie od razu mamy czy rzeczwoscie mam racje mowiac ze jest bardziej ekologicznie, zona przytaknela i mlody odziwo wzial prysznic.
                          Postaram sie jednak chyba bardziej tlumaczyc bez tonu rozkazujacego chyba t przynisie rzeczywiscie wieksze efekty.
                          Pozdrawiam i mam nadzieje ze nie nabawicie sie grzybowna scianie a jesli juz to dobry jest chlor.sam sprawdzielem i dziaal nie mma zadnego grzyba na scianie.
              • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 11:31
                nabakier napisała:

                > Tomicat- chcesz pomocy czy potwierdzenia swoich racji?
                >
                > Falstart z tymi zasadami. Zdarza się. To pokazuje reakcja Twojej żony. Ona nie
                > czuje się bezpiecznie, skoro nie jest w stanie rozmawiac z Tobą otwarcie, znacz
                > y- nie obronnie. I bez względu na meritum, na to czy masz rację, czy też nie- t
                > o nie działa. Rozumiesz? To nie działa.
                NIe wiem czy nie dziala czy moze potrzebna jest dobra wola z obydwu jej stron i nie zacietrzewianie sie i zamykanie w sobie.
                > A jak nie działa- trzeba zmienić...działanie właśnie.
                >
                > Powtórzę ostatni raz: zmiany ma prawo wprowadzać żona.
                Matka dzieci. Bo dzieci jej posłuchają. A przy Tobie wywalą swój bunt. Nie zdawałeś sobie z tego sprawy
                > ? Ty masz nie dawać powodów do słusznych czy niesłusznych powodów buntu (a u ma
                > łolatów o to łatwo nawet przy rodzonych rodzicach)
                Mam siedziec cicho poniewaz nie jestem biologicznym ojcem? i pozwalac tym dzieciom na wszystko i udawac ze mnie nie ma?
                > Pogadaj po ludzku z żoną.
                Z zona zawsze staram sie rozmawiac po ludzku, ale nie jestem typem pantoflarza ktory da soba pomiatac i stac po cichutku w kaciku domu z mina meczennika i z wyrokiem na nie swoja trojke dzieci. Wola musi byc ze wszystkich stron bo ten zwiazek nie jest latwy, byc moze bylby wlasnie dla takiego pantoflarza lub miska co to sobie da wszystko wmowic i na wszystko pozwolic. Ja jestem mezczyzna ktory wie czego chce.
                Ona musi tę sferę przejąć, a Ty masz jej dac wsparcie
                > , bo spacyfikować niewojennie małolatów może być trudno. Rozumiesz. Ona działa,
                > Ty ją wspierasz- pocieszasz, gdy jej nie wyjdzie, nie rozliczasz jej, itd. Wte
                > dy będziecie jednym frontem.
                Tak powinnnismy byc jednym frontem.
                > Dla młodych bądź bardziej życzliwym kolegą.
                >
                > Nie wyobrażam sobie rygoru, który narzuciłeś. Po szkole nie mogą siada“ d
                > o kompa, bo najpierw mają zrobić lekcji? To żart? Jak wracasz z pracy, to chcia
                > łbyś mieć w domu od razu powtórkę z rozrywki? Czy odpocząć, rozerwać się? JA si
                > ę umówiłam z moim gimbusem, że lekcje robimy w godz. 18-20, tak, by wcześniej z
                > jeść w spokoju obiad, on może pograć czy pobiegać z kolegami (oby zaczęli wresz
                > cie wychodzić na dwór), i by wieczorem w spokoju obejrzeć wspólnie jakiś film c
                > zy co tam. Gdyby mnie w domu czekały zaraz lekcje, to bym chyba znienawidziła t
                > en dom.

                Ciezko jest nazwac rygorem odrabianie lekcji po szkole i pozniej posiadanie calego wolnego popoludnia i wieczoru na swoje przyjemnosci. To ze akurat ty tak ustalilas w swoim domu ni eoznacza ze w moim musi byc tak samo.

                > Dziwnie piszesz tu: "aby to ona dostawala brzydko mowiac kiepskie oceny od swoi
                > ch dzieci."
                tu chodzi o to ze do tej pory jakiekolwiek uwagi lub niezbyt dobre, mile informacje przekazywalem ja. Wiec jesli zacznie robic to moja zona to moze zmieni sie wizerunek wspanialej mamy w oczach dzieci. tak zwany dobry i zly glina. Rozumiesz?
                Nie rozumiem/ Ona ma dostawać uwagi od Ciebie. Ale w trybie życzliw
                > ym- wspólnego rozwiązywania problemów. Poza tym: co to za ocena dzieci: że kiep
                > skie. Ja pinkolę. Nie ma kiepskich dzieci. Są problemy do rozwiązania. Moim zda
                > niem jesteś źle nastawiony do dzieci.
                MOze nie zle ale jestem osobakonsekwetna a konsekwencja jest wskazana w wychowywaniu dzieci. Niedobrze. Musisz oddzielać problemy od d
                > zieci.
                Tak staram sie to robic.
                • altz Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 13:11
                  tomicat napisał:
                  > Z zona zawsze staram sie rozmawiac po ludzku, ale nie jestem typem pantoflarza
                  > ktory da soba pomiatac i stac po cichutku w kaciku domu z mina meczennika i z w
                  > yrokiem na nie swoja trojke dzieci. Wola musi byc ze wszystkich stron bo ten zw
                  > iazek nie jest latwy, byc moze bylby wlasnie dla takiego pantoflarza lub miska
                  > co to sobie da wszystko wmowic i na wszystko pozwolic. Ja jestem mezczyzna ktor
                  > y wie czego chce.
                  Kiepsko to widzę, z czasem będzie bunt i to duży.

                  > Ciezko jest nazwac rygorem odrabianie lekcji po szkole i pozniej posiadanie cal
                  > ego wolnego popoludnia i wieczoru na swoje przyjemnosci. To ze akurat ty tak us
                  > talilas w swoim domu ni eoznacza ze w moim musi byc tak samo.
                  Wszystko zależy od tego, kto ile ma czasu wolnego, ale zazwyczaj praca od razu po pracy jest złym pomysłem, bo podobne czynności trzeba rozdzielać, żeby nie być stale zmęczonym i zniechęconym.
                  Poza tym, w czasie jesiennym, dzieci tracą cały wieczór i w zasadzie są w kieracie, powinny wyjść na dwór gdy jest jeszcze jasno, powinny mieć swoje plany i możliwość rozsądnego przesunięcia obowiązków. Chcesz stale kontrolować i pilnować? Jaki wyrośnie kiedyś z takiego dziecka dorosły człowiek? Zahukany, bojaźliwy i ze stałymi problemami, wymagający pokierowania i pomocy.
                  Samą nauką nie powinno się żyć. Dorosły wraca z pracy po 8 godzinach i robi inne czynności, dziecko po pracy ma zabierać się za pracę i często pracuje po 10 godzin dziennie, a do swojej pracy nosi plecak o wadze 1/3 swojej masy. Siłacz by nie wytrzymał.
                  • tomicat Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 13:50
                    Nietsety to nie tak ze ja nastolatkowi od pocatku i to bez jakielkowlwiek dobrej woli wprowadzilem taka zasade. Na poczatku bylo tak jak wlasnie opisujesz nastolatek wracal do domu i pierwsze co to gra w pilke, a pozniej komputer, a pozniej kolacja i po kolacji na pytanie czy jest cos zadane odpowiadal ze nic nie bylo zadane. Wszystko bylo fajnie i milo do czasu wywiadowki a tam pani od jezyka polskiego pokazuje nam same jedynki za brak pracy domwej i jego cwiczenia czyste i pachnace poniewaz kolega przez cale polrocze nioe robil nic i u niego nigdy nie bylo nic zadane i zadnych lektur nie bylo.
                    Wiec to jest wprowadzone dla jego dobra-i po to aby moja zona i ja moglismy spokojnie siedziec na wywiadowce wiedzac ze nie zostaniemy zalani negatywnymi opiniami.
                    Pozdrawiam.
                    • default Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 14:28
                      Ojjj, to Ty okropnie wtrącający się jesteś, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wszedłeś do rodziny dopiero rok temu, a dzieci są spore. No ale - powodzenia, jeśli zrezygnujesz z rozkazywania i forsowania siłą swojego "autorytetu", to może jakoś się nie pozabijacie :)
                      Dla mnie to jest dziwne nieco, że z takim impetem i tak "szerokim frontem" wkraczasz (by nie rzec: "wdzierasz się") w życie rodziny. To, że jesteś mężem kobiety, która jest matką tych dzieci, nie daje Ci wcale prawa do narzucania im swoich rządów. I nie ma to nic wspólnego z byciem czy nie byciem pantoflarzem. Myślę, że właśnie na odwrót - prawdziwy facet nie krzyczałby tak jak Ty "ale ja muszę rządzić, ja jestem głową rodziny, ja na nich daję pieniądze, czas i siły!" - tylko spokojnie poczekałby na rozwój wypadków i pozwoliłby dzieciom dostosować się do nowego członka rodziny w ich własnym tempie, budując swój autorytet i symaptię dla siebie nie "zarządzeniami", ale rozwijaniem wzajemnego zaufania i symaptii.
                • mayenna Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 15:45
                  MOze nie zle ale jestem osobakonsekwetna a konsekwencja jest wskazana w wychowywaniu dzieci

                  Niekoniecznie. Rodzic może być niekonsekwentny. Tak naprawdę ważny jest kontakt z dzieckiem, bliskość i porozumienie.
                  • igge Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 17:40
                    Te Twoje dzieci Tomicat to i tak są jakoś wyjątkowo cierpliwe i dobrze do Ciebie nastawione:)
                    Moje dzieci, jedno w tym samym wieku co Twoje - nie dałyby absolutnie sobą tak dyrygować :) Widocznie jak Ty nie idzie z nich zrobić "pantoflarzy" :). Będziesz miał duże problemy jak będą wszystkie starsze, musisz nauczyć się traktować je bardziej po partnersku i przyjacielsku. Pozdr
    • lusitania2 Re: Kapiel w wannie. 16.04.13, 21:17
      Po pierwsze: wiej, chłopie, z tego związku ile sił w nogach!
      Po drugie: co za pomroczność cię dopadła, żeby brać ślub kobietą z trojgiem dzieci?
      Po trzecie, w związku z po drugie (sorry za szczerość): głupich mi nie żal.
    • tortola Re: Tomicat 17.04.13, 08:40
      Człowieku machnij reka na te posty. Pytałeś czy powinno sie oszczędzać wodę a dostałes diagnoze swojej zawodowe i zyciowej zaradnosci lub jej braku , sugestie co robić jak sie jest bezrobotnym ( choć nie prosiłes wcale o takie), roli ojczyma w rodzinie i spoczywajacyh na nim zadań wychowawczych, analizę relacji w rodzinie.
      Moim zdaniem swiadomosc ekologiczna Polaków jest z reguły zerowa a przekładanie jej na jezyk praktyki to juz zupełna porazka.Co dokładnie odzwierciedla tak dyskusja. Wode po prostu nalezy oszczędzac , tak jak warto
      segregowac smieci, zamieniać torby foliowe na papier czy uzywac wielorazowych itd itp.
      Przy kąpieli zużywa się 200-250 litrów wody, w trakcie prysznica zużywa się 1/4 wody potrzebnej do kąpieli czyli około 50 litrów.
      I nawet nie ma co analizowac co jest tańsze i jakie daje oszczędnosci . Dzieci trzeba uczyc ,ze wode się oszczedza, zresztą coraz więcej rodzin uczy dzieci zachowań proekologicznych juz od przedszkola widząc w tym przejaw nowoczesnego myslenia a nie jakiegos rzekomego skąpstwa polegajacego na braku higieny.
      Coz, jak widac z tej dyskusji i udzielonych porad ekolodzy maja w naszym kraju wiele do zrobienia, zwłaszcza w edukacji ludzi dorosłych.
      • tomicat Re: Tomicat 17.04.13, 09:56
        tortola napisała:

        > Człowieku machnij reka na te posty. Pytałeś czy powinno sie oszczędzać wodę a
        > dostałes diagnoze swojej zawodowe i zyciowej zaradnosci lub jej braku , sugesti
        > e co robić jak sie jest bezrobotnym ( choć nie prosiłes wcale o takie), roli oj
        > czyma w rodzinie i spoczywajacyh na nim zadań wychowawczych, analizę relacji w
        > rodzinie.
        > Moim zdaniem swiadomosc ekologiczna Polaków jest z reguły zerowa a przekładani
        > e jej na jezyk praktyki to juz zupełna porazka.Co dokładnie odzwierciedla tak
        > dyskusja. Wode po prostu nalezy oszczędzac , tak jak warto
        > segregowac smieci, zamieniać torby foliowe na papier czy uzywac wielorazowych
        > itd itp.
        > Przy kąpieli zużywa się 200-250 litrów wody, w trakcie prysznica zużywa się 1/
        > 4 wody potrzebnej do kąpieli czyli około 50 litrów.
        > I nawet nie ma co analizowac co jest tańsze i jakie daje oszczędnosci . Dzieci
        > trzeba uczyc ,ze wode się oszczedza, zresztą coraz więcej rodzin uczy dzieci z
        > achowań proekologicznych juz od przedszkola widząc w tym przejaw nowoczesnego m
        > yslenia a nie jakiegos rzekomego skąpstwa polegajacego na braku higieny.
        > Coz, jak widac z tej dyskusji i udzielonych porad ekolodzy maja w naszym kraj
        > u wiele do zrobienia, zwłaszcza w edukacji ludzi dorosłych.

        ;) wiesz tak wlasnie sobie mysle ze ten moj post pokazuje i to dokladnie sedno problemu, a mianowicie, jak zachowuja sie kobiety na forum. Odbiegaja od tematu, w sposob, ktory dokladnie opisalas to wyzej, nie skupiaja sie na problemie tylko wyciagaja tysiace innych rzeczy, umoralniaczy, porad, analiz, wskazowek i porad. Zaczynam naprawde uwazac ze kobiety to przepraszam zwierzeta stadne jak jedna owieczka poleci w jedna strone to leci za nia cale stado w slepym pedzie, nie wazne czy slusznie czy nie, jeden cel im tylko przyswieca solidarnosc matek i kobiet. Pewnie wszystkie biegna w ta slepa przepasc z okrzykiem wszystkie matki i kobiety laczcie sie BO SILA W GRUPIE A GRUPA TO SILA WUUUUU. ech...
        Najlepsze jest to ze kobieta, matka moze zabraniac, umoralniac, wprowadzac zasady, krzyczec i to wszystko jest ok, poniewaz sa matkami i wychwuja dzieci i wiedza wszystko najlepiej co bedzie dobre dla ich dzeci a co nie bedzie dobre, ale gdy robi to mezczyzna to jest wtedy wielka wrzawa. Jak to facet mialby sie rzadzic w domu?? to przeciez skandal, to przeciez tyran, wrecz zaraz zostane okrzykniety psychopatom i na dodatek siedzi na d...e i nic nie robi i jak on smie jeszcze zabraniac kapac sie dzieciom w nie swoim mieszkaniu....itd
        Jak dla mnie jest to zalosne, tragiczne ale jednoczesnie zabawne...

        Tak masz racje oszczedzanie wody to nie jest jakies tam widzimisie i jesli ma ktos troszczeczke oleju w glowie to zrozumial cala sprawe, ale nie mozna ludzi uszczesliwiac na sile. Kazdy ma prawo wyboru.
        • nabakier Re: Tomicat 17.04.13, 10:15
          Ta odpowiedź pokazuje, że nie warto było poświęcać Ci ułamka sekundy.
          • tomicat Re: Tomicat 17.04.13, 10:21
            nabakier napisała:

            > Ta odpowiedź pokazuje, że nie warto było poświęcać Ci ułamka sekundy.

            Ta odpowiedz pokazuje co czuje ojczym po przeczytaniu wszystkich postow.
        • anomalia_pogodowa81 Re: Tomicat 19.04.13, 17:12
          Ta odpowiedź pokazuje, dlaczego ten pan dopiero w średnim wieku znalazł kobietę i założył rodzinę ;) A i tutaj miał dużo szczęścia...
          • tomicat Re: Tomicat 19.04.13, 20:23
            anomalia_pogodowa81 napisała:

            > Ta odpowiedź pokazuje, dlaczego ten pan dopiero w średnim wieku znalazł kobietę
            > i założył rodzinę ;) A i tutaj miał dużo szczęścia...

            Powiem tak, co Ty możesz wiedzieć o mnie i o moim zakładaniu rodziny? To są tylko Twoje puste domysły, nie mające pokrycia w rzeczywistości.

            Pozdrawiam.

      • nabakier Re: Tomicat 17.04.13, 10:14
        A guzik prawda. Ja się skupiłam na aspekcie relacji OJCZYM-PASIERBOWIE (drukiem, byś zauważyła, bo masz problem z uważnym czytaniem).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka