tully.makker
29.04.13, 09:27
Na samym wstepie napisze, ze wiem, ze problem tak naprawde dotyczy mojego partnera, a nie tesciow. Wiec nie musiscie mi tego juz pisac, co za ulga.
Tak po prostu chce sobie ulac, co o tych ludziach mysle. A dlaczego w ogole o nich mysle? Ano dlatego, ze niedawno zmarl czlonek rodziny mojego partnera, mieszkajacy w okolicach Zamoscia. Pogrzeb dzisiaj, chlop zaanonsowal ze jedzie, no oczywiscie, jedz. Ale wczoraj rano uslyszalm,z e chlop wyjezdza juz w niedziele - bo musi na pogrzeb zawiezc swoich rodzicow i jakies ciotki. Rodzice - uwaga - mieszkaja 560km w przeciwna strone, nad morzem, my w Warszawie. Na pytanie, czemu rodzice nie moga przyjechac pociagiem do Warszawy, chlop odpowiedzial, ze to by kosztowalo z 500 pln. A tak bedzie ich kosztowalo, bo za benzyne on zaplaci,he he. skomentowalam.
Dodam, ze zeszly tydzien chlopa wygladal nastepujaco:
Poniedzialek - Gdansk
wtorek - Plock
sroda -piatek - Slask.
I jest to typowy tydzien - ale fakt, ze ich syn nie ma czasu na odpoczynek, ani mozliwosci spedzania czasu z dziemi, na tesciach nie robi najmniejszego wrazenia. Nie pierwszy to raz, zdarza sie regularnie, ze oczekuja swiadczenia uslug przez syna, co wiaze sie z koniecznosci pojechania owe 560 km w jedna strone. Mlodszy brat chlopa uciekl przed rodzicami i ich roszczeniowa postawa az do Stanow...
Podejscie tesciow stanowi szczegolny kontrast z podejsciem moich rodzicow, ktorzy nigdy nie chca od nas zadnej pomocy, choc sa od tesciow starsi o 10 lat, dobrze po siedemdziesiatce, ba, caly czas kombinuja jak nam pomoc, odciazyc, ciagle slysze - co mozemy zrobic corciu, zeby ci pomoic, zebys mogla wiecej czasu spedzic z dziecmi...
No i wygadalam sie. Wiem, ze tesciw nie zmienie. Nie sadze tez, bym mogla zmienic swojego chlopa. jedyna wyjscie jakie widze w swoim obecnym stanie wkurzenia, to odeslac go do nich na zawsze. Tylko ze nie ma gdzie ( a to tez ciekawa bardzo historia).