Dodaj do ulubionych

Teściowie grabią do siebie

29.04.13, 09:27
Na samym wstepie napisze, ze wiem, ze problem tak naprawde dotyczy mojego partnera, a nie tesciow. Wiec nie musiscie mi tego juz pisac, co za ulga.

Tak po prostu chce sobie ulac, co o tych ludziach mysle. A dlaczego w ogole o nich mysle? Ano dlatego, ze niedawno zmarl czlonek rodziny mojego partnera, mieszkajacy w okolicach Zamoscia. Pogrzeb dzisiaj, chlop zaanonsowal ze jedzie, no oczywiscie, jedz. Ale wczoraj rano uslyszalm,z e chlop wyjezdza juz w niedziele - bo musi na pogrzeb zawiezc swoich rodzicow i jakies ciotki. Rodzice - uwaga - mieszkaja 560km w przeciwna strone, nad morzem, my w Warszawie. Na pytanie, czemu rodzice nie moga przyjechac pociagiem do Warszawy, chlop odpowiedzial, ze to by kosztowalo z 500 pln. A tak bedzie ich kosztowalo, bo za benzyne on zaplaci,he he. skomentowalam.

Dodam, ze zeszly tydzien chlopa wygladal nastepujaco:
Poniedzialek - Gdansk
wtorek - Plock
sroda -piatek - Slask.

I jest to typowy tydzien - ale fakt, ze ich syn nie ma czasu na odpoczynek, ani mozliwosci spedzania czasu z dziemi, na tesciach nie robi najmniejszego wrazenia. Nie pierwszy to raz, zdarza sie regularnie, ze oczekuja swiadczenia uslug przez syna, co wiaze sie z koniecznosci pojechania owe 560 km w jedna strone. Mlodszy brat chlopa uciekl przed rodzicami i ich roszczeniowa postawa az do Stanow...

Podejscie tesciow stanowi szczegolny kontrast z podejsciem moich rodzicow, ktorzy nigdy nie chca od nas zadnej pomocy, choc sa od tesciow starsi o 10 lat, dobrze po siedemdziesiatce, ba, caly czas kombinuja jak nam pomoc, odciazyc, ciagle slysze - co mozemy zrobic corciu, zeby ci pomoic, zebys mogla wiecej czasu spedzic z dziecmi...

No i wygadalam sie. Wiem, ze tesciw nie zmienie. Nie sadze tez, bym mogla zmienic swojego chlopa. jedyna wyjscie jakie widze w swoim obecnym stanie wkurzenia, to odeslac go do nich na zawsze. Tylko ze nie ma gdzie ( a to tez ciekawa bardzo historia).
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 09:43
      Akurat moi mężowie -eks i obecny wozili i wożą moich rodziców (obecnie tylko mamę, bo ojciec nie żyje). Dla ich komfortu, bo tłuczenie się starszych ludzi koleją do przyjemności nie należy- mogą zasłabnąć, trzeba dźwigać bagaże itd. Wozili i wożą do: sanatoriów, szpitali, do nas, i na pogrzeby właśnie. Uważam to za naturalne wobec starszych ludzi.

      Problem mas z partnerem, a nie- jego rodziną. Macie problem od dłuższego czasu. On ucieka z domu, a Ty jesteś "na nie" wobec niego-tak ogólnie. Rodzina to tylko pretekst.
      • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 09:48
        Taki sam problem z jego rodzcami miala jego pierwsza zona. i jego brat oraz bratowa. Przypadek?
        • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 14:54
          Może też była z tej samej sztancy (w tej materii), co Ty. Dla mnie dziwne jest, że wożenie rodziców uważasz za grabienie do siebie.
          • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 14:56
            Dorobilam sie psychofanki.
            • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:01
              Nie, naprawdę tak sądzę. Głupio reagujesz.
              • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:12
                MIam sie nie wdawac w dyskusje, ale dobra. Czy ty rozumiesz, co ja pisze? Tesciowie oczekuja, ze facet od niedzieli w poludnie do wtorku o 4 rano ( musi wtedy byc w domu, bo ja wyjezdzam sluzbowo) przejedzie 2740 km. + przytomny wezmie udzial w pogrzebie. A po powrocie do domu spedzi kolejne 3 dni i noce opiekujac sie 2 malych dzieci.
                • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:22
                  Macie konflikt interesów. I tyle. Trzeba go rozwiązać. Jak masz służbowy wyjazd, to wynajmij opiekę nad dziećmi.
                  Hm. Jechałam już tyle w dwa dni. Da się. Chyba, że jest chory.
                  • wuika Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 21:36
                    Wynająć opiekę do dzieci, bo relacja rodzice (nie chorzy, nie ułomni, tylko chcący sobie zaoszczędzić) - dorosłe dzieci jest ważniejsza niż rodzice - małe dzieci? Jakaś paranoja.
                • amb25 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 07:13
                  Gdyby wyjechal w sobote rano to moglby u tesciow sie przespac i na pogrzebie byc w miare wypoczety.
                  Skad ci sie wzielo 2740 kim?? Co on okreznymi drogami jezdzi?
                  Ty cierpisz na brak chlopa w domu i dlatego czepiasz sie tesciow.
                  • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 09:53
                    Czytalas, ze caly tydzien nie bylo go w domu i przyjechal w piatek wieczorem? Niektorzy ludzie maja tak, ze chcieliby spedzic troche czasu z rodzina, zabrac dzieci na spacer i poczytac im przed snem. Nie mowiac o tym, ze maja w domu obowiazki do wykonania.

                    Mam lepszy pomysl - mogl wyjechac w poneidzialek rano, wyspawszy sie do 9 i spokojnie zdazyc na pogrzeb do Zamoscia na 13.30. How about that?

                    No ,musze to napisac - glupota niektorych ludzi po prostu mnie rozwala.
                    • pe.tronela Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 12:38
                      Ale amb25 sensownie gada. Tu nie chodzi o zmęczenie po jeździe ale o to, że chłop wybywa z domu jak tylko się da. Woli spędzić czas z rodzicami i w samochodzie niż z Tobą. Nie sądzę nawet żeby go rodzice o to prosili. Raczej to od niego wyszło, że przyjedzie i ich zawiezie. Coś podobnego obserwuję u moich sąsiadów. I nie widzę tam zobrazowania jakichś psychologicznym teorii o uzależnieniach i toksyczności rodziców. Sąsiad jak ma dokąd wynieść się z domu - a tym chętniej jeśli jest to jakiś "usprawiedliwiający" go we własnych oczach powód - i jeszcze chętniej do miejsca gdzie jest mile widziany - to się wynosi. Tu się raczej należy zastanowić, co jest międy Wami. Co on do Ciebie czuje. Co ty do niego czujesz. Co możecie sobie dać, a co chcecie. A nie roztrząsać charakter teściowej.
                      • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 14:23
                        Wydaje mi sie, ze ona napisala dokladnie cos innego - dlaczego nie pojechal wczesniej, tylko na ostatnia chwile, ale moze nie nie umiem czytac ze zrozumieniem.

                        A poza tym, no coz, rozwazam opcje, zeby ulatwic wszystkim zycie i umozliwic pojemu partnerowi permanentne wybycie z domu. Czesciowo go rozumiem - facet ma ADHD i ciagle go gdzies gna - nie chodzi nawet o to, z kim przebywa, tylko gdzie i zeby to miejsce pobytu zmienic. Ale z 2 strony, widze, ze jest tym jezdzeniem wykonczony i po prostu chce pobyc w domu - stad np jego decyzja, zeby zostac w niedziele w domu do 14 i pojechac na wariata, kosztem zmeczenia, a nie spokojnie przemiescic sie zaczynajac w sobote.
              • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:22
                Nabakier, facet jest i synem i ojcem. Powinien wybrać dzieci albo załatwić matce dzieci profesjonalna opiekę na ten czas.
                Owszem, nalezy pomagać rodzicom, ale nie kosztem własnej rodziny.

                Inna sprawa Tully, że Twój mąż powinien odmówić, po prostu. I powinnaś być wściekła na niego przede wszystkim, a potem na teściów. Oni proszą, a on ma prawo odmówić, ale chyba o tym nie wie, albo nie chce wiedzieć.
                • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:35
                  Wiesz, ja nawet nie jestem wsciekla na tesciow. To sa ludzie o ktorych ma juz od wielu lat jak najgorsze zdanie, i mam do tego mocne powody. Zreszta nawet chlop komentuje przy lada okazji - zobacz, jacy moi rodzice sa falszywi. Wykolowali go juz tyle razy - a on jak typowa ofiara toksycznych rodzicow raz po raz daje sie im wykorzystywac w nadzieji, ze moze wreszcie nastapi jakas wzajemnosc.
                  I ciagle ZONK.
                  Moja ciotka, ktora w czasie wojny spedzila sporo czasu u dalekije rodziny na wsi mowi, ze to byla taka typowa wiejscka mentalnosc - dzieci to byla inwestycja, rodzaj bydla uzytkowego, ktore mialy zapracowac na swoje utrzymanie, a w perspektywie byc zrodlem utrzymania dla rodzicow na starosc. Tesciowie niby nie rolnicy, ale mentalnosc maja z tego sortu.

                  Moglabym tu takie historie opisac, ze by wam oko zbielalo.
                • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:47
                  Pade, ja też jestem matką i żoną, a jednak, gdy moi rodzice byli w potrzebie, to czasem mój mąż i dzieci musieli okresowo obyć się beze mnie. Nie umarli.
                  Chyba inaczej rozumiemy wybór. Moim zdaniem w takiej sytuacji nie powinno się wybierać. Nie rozumiem, dlaczego mąż Tully nie miałby wieźć rodziców na ten pogrzeb z klucza. Z klucza, to własnie powinien. No, nie rozumiem.
                  • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:51
                    Dlatego, że matka z trójką dzieci, w tym dwóch malutkich jest ważniejsza, a teściowie mają wyjście, mogą pojechać prywatnym busem, albo pks-em skoro nie mogą pociągiem. Ja nie rozumiem jak mozna skazywać swoje dziecko na wielogodzinną podróż dla własnej wygody.
                    • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:59
                      Ja nie rozumiem jak mozna skazywać swoje dziecko na wielogodzinną po
                      > dróż dla własnej wygody.

                      Ale piersza wersja tesciow byla jeszcze lepsza: wracaja spod zamoscia we wtorek w nocy, laduja 7latka i 20miesieczniaka so samochodu, jada nad morze odwozac tesciow i wracaja na czwartek do Warszawy, bo Trzeci ma umowiona wizyte do nefrologa.

                      Tylko ze tu postawilam weto, ze nie powole malych dzieci, w tym jednego chorego na antybiotyku, wozic w te i z powrotem.
                      • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:04
                        Gnicie w takich toksycznych układach to pozbawianie siebie prawa do normalnego życia.
                        Oboje jesteście dorośli, więc siedzicie w tym na własne życzenie. Szkoda, bo wybór jest, tylko trzeba miec odwagę podjąć właściwą decyzję.
                        • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:09
                          Gnicie w takich toksycznych układach to pozbawianie siebie prawa do normalnego
                          > życia.

                          Myslisz, ze o tym nie wiem? Wiem, az za dobrze. Wiem,ze powinnam podjac decyzje. Ale poki co, latwiej mi ulac sobie na tesciow, niz wziac na klate, ze produkt toksycznych relacji rodzinnych jest nie tylko ofiara, ale i multiplikatorem toksyn.
                          • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:11
                            Czego się boisz Tully?

                            Nie chcesz, nie pisz, ale przemyśl to, jesli podejmiesz którąkolwiek z decyzji, co może się stać? Czego się najbardziej obawiasz?
                            • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:14
                              A nie moglabym jednak ulac sobie na tesciow ;-)
                              • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:22
                                a proszę Cię bardzo, ulewaj:)
                    • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:15
                      > Dlatego, że matka z trójką dzieci, w tym dwóch malutkich jest ważniejsza

                      Jaką trójką dzieci? Jedne dorosły, drugi też nie najmniejszy, jedno małe. Bez przesady, Pade.
                      • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:17
                        Nabakier, za co Ty tak tej biednej tully nie lubisz?
                      • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:21
                        Nabakier, szkoda, ze Cię nie znałam 8 lat temu, albo 9, sprzedałabym Ci swoją córcię:)
                        Do tej pory krążą o niej w rodzinie anegdoty, a ja napiszę tylko tyle, że od drugiego tygodnia życia z powodu choroby przestała spać i, że nie miałam czasu skorzystać z toalety dopóki mąz nie wrócił z pracy...o 20. Miałam bezproblemowego (niby, co się później okazało) synka i słodkiego łobuza. Tylko dwójka dzieci a schudłam w ciągu roku 15 kg i podupadłam na zdrowiu.
                        Jestem zatem w stanie zrozumieć, że ktoś może sobie nie radzić nawet z jednym dzieckiem.
                        • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 21:56
                          No cóż, w mojej rodzinie są inne wzorce. Do tych wzorców należy także opieka nad rodzicami. I tak, wożenie rodziców także do tego należy.
                          Moje dzieci też nie spały, znam. A jednak z tego powodu nie domagałabym si.ę od męża, by nie zawiózł gdzie rodziców. Po prostu- nie. Tak jak rodzice nie odmówiliby pomocy mi. I nie odmawiali.
                          Taka jest natura i kolej rzeczy. Że nie odmawiasz pomocy z powodu jednej osoby drugiej osobie. Tak jak się opiekujesz wszystkimi dziećmi np, a nie tylko jednym.
                          Dla mnie podejście Tully do rodziców męża jest fatalne. Widać, że przerzuca problemy z facetem, na relacje z nimi.
                          • verdana Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 22:22
                            Ale opieka powinna dotyczyć osób, które same sobie nie radzą. Opieka nad całkiem sprawnymi rodzicami nie jest zadną opieką. To jest wręcz szkodliwe, bo całkiem dobrze funkcjonujących stardszych ludzi sprowadza sie do poziomu bezradnych staruszków - i oni naprawdę zaczynają tak funkcjonować. Nie mówię tu o tym konkretnie problemie, bo jest ewidentne, ze nie o rodziców chodzi - ale w ogóle o pomoc starszym osobom, które wcale nie są bezradne.
                            • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 11:17
                              Ale nie wynika z wpisów Tully, że oni są zdrowi i samodzielni. Są w potrzebie, inaczej by nie prosili. Nota bene, ojca po operacji zaćmy raczej należy odebrać.
                              Moja mam też na upartego byłą w stanie jechać do sanatorium koleją. A jednak zawieźliśmy ją samochodem: bo wygodniej, bo można kawy się napić, zrobić przerwę, i dowieziemy pod same drzwi. Potem jeszcze pomożemy rozpakować itd.
                              Wynika też, że nie są zbyt zamożni. Może tu trzeba by ich także wspomóc.
                              • triss_merigold6 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 12:15
                                Skoro wybierają się na pogrzeb na drugi koniec Polski, to znaczy, że są w znakomitej kondycji.

                                Partner Tully ma dwoje małych dzieci i pracę zawodową, wobec tych zobowiązań problem odwożenia/przywożenia rodziców z drugiego końca Polski jest trzeciorzędny i absolutnie nie powinien jechać.
                                • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 13:40
                                  Pogrzeb to jednak szczególna okoliczność.
                                  Znaczy, że jak niedołężni albo słabsi, mają być wykluczeni z życia społecznego?
                                  Mam inne standardy rodzinne.
                                  • triss_merigold6 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 15:27
                                    Nie są niedołężni ani nic szczególnego im nie dolega, po prostu mają jelenia w postaci syna.
                                    • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 21:34
                                      No tak...jelenia.
                                  • aandzia43 Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 00:15
                                    Znaczy, że jak niedołężni albo słabsi, mają być wykluczeni z życia społecznego?
                                    >
                                    > Mam inne standardy rodzinne.

                                    Heloł, heloł, a kuku, jest tam kto! Wez sie kobieto ocknij, przestan powtarzac jak mantre 'moje standardy rodzinne' i przyjmij do wiadomosci (co stoi jak byk ciut wyzej), ze tesciowie Tully to ludzie zaledwie troche PO SZESCDZIESIATCE. I o zadnych chorobach nie ma mowy. Potem przestan odstawiac naiwna i przypomnij sobie, ze czyjas prosba/wymaganie/zadanie nie sa tozsame z rzeczywista postrzeba, tak jak brak prosby/wymagan nie jest tozsamy z brakiem potrzeb. Ludzie czasem manipuluja, wieeesz?
                                    • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 07:24
                                      Heloł, a kuku, a skąd ta agresja? Weź się kobieto ocknij i zapoznaj ze słowem: standardy. Także- rozmowy.
                                      Po sześćdziesiątce nie ma mowy o chorobach? No co Ty nie powiesz? A operacja zaćmy to pikuś zapewne. Starszy Pan mógł dźwignąć swoje bagaże sam i zejść do postoju. A w ogóle ta zaćma to choroba młodzieńcza, no proszę Cię...
                                      Przeczytaj uważnie odpowiedź pani Ekspert- to a'propos standardów rodzinnych. Czegoś poważnie nie rozumiesz. Nie dziwię się, że pierwsze, co Ci siuę pojawia w głowie, to manipulacja. Mnie- nie. Ciekawe, dlaczego?
                                      • aandzia43 Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 12:01

                                        > Heloł, a kuku, a skąd ta agresja?

                                        Nie ekscytuj się niepotrzebnie, to nie agresja jeno rozbawienie ;-)


                                        Przeczytaj uważnie odpowiedź pani Ekspert- to a'propos standardów rodzinnych. C
                                        > zegoś poważnie nie rozumiesz. Nie dziwię się, że pierwsze, co Ci siuę pojawia w
                                        > głowie, to manipulacja. Mnie- nie. Ciekawe, dlaczego?

                                        Litościwie nie będę wnikać w to, dlaczego tobie w ogóle nie pojawiają się pewne walące po oczach skojarzenia. Tym bardziej, jeśli się zna cokolwiek sytuację domową Tully. Chociaż nie wydaje mi się, żeby było to aż tak niezbędne. Co do pani ekspert... nie wiem, czy przeczytała wszystkie posty Tully w tym wątku, a już na pewno nie kojarzy dziewczyny z innych wątków.
                                        Skojarzenie z manipulacją i chorymi układami rodzinnymi z nie jest co prawda pierwszym skojarzeniem, które przychodzi mi do głowy po przeczytaniu jakiegokolwiek postu założycielskeigo w temacie "rodzina", ale też nie mam go zamnkniętego w szufladce "niepoprawne z punktu widzenia mojego standardu rodzinnego", jako trefnego i nie pozwalającego poindorzyć się na forum w charakterze jedynej sprawiedliwej a nierozumianej i w opozycji będącej ;-)
                                        Jeśli chodzi o moje standardy rodzinne, to są zupełnie zwyczajne: opieka nad starymi, niedołężnymi czy chorymi ma miejsce, upierdliwi manipulanci są delikatnie acz stanowczo pacyfikowani. No ale żeby takie układy mogły w ogóle mieć miejsce trzeba mieć umiejętność odróżnienia potrzeby opieki od potrzeby pogrywania bliźnimi ;-)
                                        Aha, bagaże znosi taksówkarz lub uczynny sąsiad. Lub żona bez świeżo zoperowanego oka. Mój ojciec w ostatnich latach życia nie był szczególnie zdrowym i sprawnym panem, ale do głowy by nie przyszło ściągać rodzinę z drugiego końca Polski w celu załadowania się do taksówki, a nie miał żony pod ręką, bo mieszkał sam. Miał za to bardzo dobre układy sąsiedzkie, z których czasem sam korzystał, czasem był tym wspomagajacym.
                  • sofi75 ze jak??? 29.04.13, 16:22
                    Powiedz prosze, ze zartujesz ...

                    z klucza = z definicji? (sorry, nie znam polskich regionalizmow)

                    Sorry ale bez przesady - gosc ma jechac 560 km po to, aby zabrac rodzicow do auta i zawiezc w jeszcze jakies kolejne miejsce? Przeciez to jest dorosly facet, ktory ma swoja wlasna rodzine i swoje wlasne zycie. Sorry ale wyjatkowo nie trafia do mnie Twoje tlumaczenie 'ale to rodzice'

                    Skoro ci rodzice rezczywiscie uwzaja, ze nie sa w stanie przemieszczac sie publicznym transportem i musza rzeczywiscie wszedzie byc wozeni przez rodzine, to niech przeprowadza sie nieco blizej tej rodziny (i tu slysze krzyk tully :)), aby rodzinie zycie ulatwic.

                    Co ja bym zrobila na miejscu meza? Ja bym sama pojechala na ten pogrzeb pociagiem albo autobusem. A jakby rodzice sie pytali, dlaczego, powiedzialabym, ze w pociagu mozna wygodnie sobie popracowac na laptopie i w ten sposob miec wiecej czasu dla wlasnej rodziny po powrocie. Jakby aluzji nie zrozumieli - trudno ...
                    • tully.makker Re: ze jak??? 29.04.13, 16:42
                      > Skoro ci rodzice rezczywiscie uwzaja, ze nie sa w stanie przemieszczac sie publ
                      > icznym transportem i musza rzeczywiscie wszedzie byc wozeni przez rodzine,

                      Ano wlasnie. Chlop musial rowniez pojechac ostatnio owe 560 km, zeby zawiezc ojca na operacje zacmy. Przejechal 560km w jedna strone, by zawiesc ojca 20 km. Pikanterii sprawie dodaje fakt, ze ojciec mial wyjsc ze szpitala natychmiast po zabiegu, ale nastapily jakies drobne komplikacje i ojciec musial zostac w szpitalu dzien dluzej. Chlop nie mogl czekac, wiec jakim cudownym trafem ojcu udalo sie wrocic do dmu taksowka. No ale chlop juz przejechal 1120 km.

                      Dodam, ze mniej wiecej w tym samycm czasie moja mam miala operacje jaskry. Rodzice pojachali sami do szpitala, a mimo 3-dniowej hospitalizacji mialam srogi zakaz pojawiania sie w szpitalu, bo przciez ty coreczko masz dzieci, ateraz sa takie korki... Dodam, ze moja matka przez lata opiekowala sie Drugim, a chlop nawet sie nie zainteresowal jak poszla operacja.


                      to n
                      > iech przeprowadza sie nieco blizej tej rodziny (i tu slysze krzyk tully :)), ab
                      > y rodzinie zycie ulatwic.

                      No to juz wole, zeby chlop jezdzil do nich to 560 km ;-)
                      • brak.polskich.liter Re: ze jak??? 29.04.13, 17:02
                        tully.makker napisała:

                        > Dodam, ze moja matka przez lata opiekowala sie Drugim, a chlop naw
                        > et sie nie zainteresowal jak poszla operacja.

                        Problem masz z partnerem, a nie z tesciami. CBDU.
                        Gdyby facet byl w porzadku, mial prawidlowo ustawione priorytety, to nawet najbardziej toksyczni i rozczeniowi tesciowie nic by tu nie ugrali.

                        Od dluzszego czasu opisujesz na roznych forach jakies koszmarne przypadki bucery w wykonaniu Twojego partnera. Bucery na roznych frontach. Opisana w tym watku akcja jest tylko wisienka na torcie.
                        Wychodzi na to, ze problem masz z caloksztaltem relacji z facetem. I ten problem nie powstal wczoraj czy przedwczoraj. Mimo wszystko caly czas tkwisz w tym ukladzie i tylko od czasu do czasu, jak Cie Twoj chlop za mocno sflekuje, to sie pozalisz na forum (i w sumie tyle Twojego). I spoko, niemal kazdy od czasu do czasu potrzebuje sie pozalic, ale od tego zalenia sie problem nie znika.
                        • tully.makker Re: ze jak??? 29.04.13, 17:21
                          No to nie tak. Przez ostani rok zaniechalam tworzenia iluzju szczesliego zwiazku i zaczelam mowic prawde o tym, jak to u nas wyglada. Zbudowalam grupe wsparcia na wypadek rozstania, wlacznie z odpowiedzialna opiekunka do Trzeciego, wypracowalam modele wsparcia w obrebie wlasnej rodziny i znalazlam dla siebie oraz dla Drugiego terapie - te pierwsza juz rozpoczelismy.

                          To moze sie wydawac niewiele, ale biorac pod uwage punkt wyjscia, to sporo. Spodziewam sie, ze w ciagu kilku miesiecy uda mi sie ukoronowac te zmiany rozstaniem.
                          • brak.polskich.liter Re: ze jak??? 29.04.13, 17:31
                            No, to bardzo dobrze,

                            To znaczy - przykro, smutno, trudno i wewogole, ale w swietle tego, co opisywalas (niechetny terapii partner, odrzucajacy proby porozmawiania o problemach w zwiazku, wypierajacy wlasne problemy) to chyba najrozsadniejsze rozwiazanie.
                            Chyba, zeby facet jednak sie ocknal i zaczal wdrazac program naprawczy. Ale na to sie raczej nie zanosi.

                            Trzymaj sie.
                    • anku1982 Re: ze jak??? 30.04.13, 13:16
                      a ja mam wrażenie, że jakby gość nie miał samochodu, to nie wpadliby na taki pomysł. Albo by zrezygnowali w wyjazdu na pogrzeb, jeśli to dla nich duże obciążenie, albo pojechaliby pociągiem/autobusem. Może zawsze okazać się że samochód się zepsuł. I tak może być za każdym razem, jeśli sytuacja będzie się powtarzać.
                      • zuzi.1 Re: ze jak??? 30.04.13, 16:54
                        anku tylko problem z dorosłym dzieckiem toksycznych rodziców polega na tym, że ono ma wkodowane takie wzorce, ze jest jak pies miłe dla swego pana czyli swoich rodziców i walczy o ich miłośc, której nie dostało w dziecińśtwie. Co oznacza, że nie odbiera rodziców prosby tak jak normalny, dorosły człowiek, ale od razu czuje się w obowiązku spełniac wszelkie zachcianki swoich rodziców, bo inaczej będzie miało wyrzuty sumienia. I takie zachowanie jest normą u DDA wychowanych przez dysfunkcyjną/toksyczną rodzinę. Normalny facet powiedział by rodzicom, żeby wsiedli w pociąg/autobus i tyle, na pewno nikt normalny nie jechałby 500 km w jedną stronę po nich i potem kolejne 500 w powrotną, ponadto NORMALNI nie toksyczni rodzicy nigdy nie zaproponowaliby swojemu dziecku czegos takiego, bo byłoby im szkoda syna. Toksyczni sa inni, myślą inaczej, patrzą tylko poprzez pryzmat swoich potrzeb i korzysci, nie przejmując się swoim dzieckiem, czy też jego rodziną, najważniejsze jest to aby im było wygodnie, a cała reszta w tym syn, ma się dostosowac i zadbac o rodziców. To są zaburzeni ludzie i typowi egoisci, syna wychowali po to, aby miec z niego pożytek. Oni nie pomyślą o żonie syna i dzieciach i ew. konsekwencjach dlka nich wyjazdu syna z rodzicami na pogrzeb, ich wzrok tak daleko nie sięga, sięga jedynie do końca ich własnego nosa. W taki własnie sposób takie toksyczne/dysfunkcyjne rodziny funkcjonują. Mąż Tully ewidentnie kwalifikuje się na terapię DDD, jest dzieckiem toksycznych rodziców.
                        • anku1982 Re: ze jak??? 02.05.13, 23:56
                          masz rację, z wątku i odpowiedzi rzeczywiście wyłania się taki obraz.
                  • koronka2012 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 19:10
                    nabakier napisała:

                    > Nie rozumiem, dlaczego mąż Tully nie miałby wieźć rodziców na ten pogr
                    > zeb z klucza. Z klucza, to własnie powinien. No, nie rozumiem.

                    Bo jest to logistycznie i organizacyjnie piramidalna głupota? pominię, że przy tym odczuwalny i zupełnie zbędny koszt ponoszony w imię czyichś fanaberii

                    Pociąg jest wygodniejszy, Polskim Busem też się wygodnie jedzie, do tego bilet kupuje za grosze i nie wymusza urlopu na synu pracującym po drugiej stronie kraju, i nie zmusza go do męczącej przeprawy przez cały kraj w tę i z powrotem.

                    Nie było mowy o tym, że teściowie są niepełnosprawnymi starowinkami, z opisu sądząc, są w pełni sprawni - tylko wygodni. W TEJ SYTUACJI nie ma żadnych przesłanek uzasadniających konieczność robienia kilkuset kilometrów bo się komuś wydaje że to drobiazg.

                    Co innego gdyby byli schorowani, dojazd z ich miejsca zamieszkania byłby kłopotliwy, jakieś przesiadki itp. Ale Gdańsk-Warszawa?
                    • aiczka Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 11:09
                      > Bo jest to logistycznie i organizacyjnie piramidalna głupota? pominię, że przy
                      > tym odczuwalny i zupełnie zbędny koszt ponoszony w imię czyichś fanaberii
                      >
                      > Pociąg jest wygodniejszy, Polskim Busem też się wygodnie jedzie,

                      A przy tych odległościach to można zacząć już rozpatrywać samoloty...
                      • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 14:54
                        Ano wlasnie. Ja bym im calkiem chhetnie nawet sie dorzucila do samolotu z GDA do WAR. To jest rozwiazanie, w ktorym widze sens, w przeciwienstwie do bezsensownych objazdow kraju.
    • brak.polskich.liter Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:22
      tully.makker napisała:

      > No i wygadalam sie. Wiem, ze tesciw nie zmienie.

      Nie zmienisz.
      Zwlaszcza, ze oni nie maja motywacji, zeby sie zmieniac, bo opisany przez Ciebie stan rzeczy jest dla nich bardzo korzystny.
      Ale to bez znaczenia. Znaczenie ma to, dlaczego Twoj chlop - dorosly facet, ojciec dzieciom - wybiera, jak wybiera, tj. tanczy, jak mu rodzice zagraja.
      • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:40
        Znaczenie ma to, dlaczego Twoj chlop - dorosly facet, ojc
        > iec dzieciom - wybiera, jak wybiera, tj. tanczy, jak mu rodzice zagraja.

        No mam na ten temat mnostwo teorii. Pierwsza zona nie nanalizowal wiele, tylko dala w dluga, nie tylko z powodu tesciow oczywiscie. Ja wychowana w rodzinie, gdzie sie nawzajem wspieralo, a nie wykorzystywalo, a myslalo glownie o najslabszych, przez dlugie lata nie kojarzylam faktow, dopiero po jakims czasie wszystko mi sie zaczelo skladac do kupy.

        Wiem , ze nie zmienie doroslego faceta, bo jego potrzeba, by wreszcie dostac milosc i akceptacje jest zbyt wielka, a relacje, zwlaszcza z matka, zbyt zaburzone, by mozna sobie bylo z tym poradzic bez pomocy terapeuty. Cierpie z tego powodu ja, bo czesto jestem przez chlopa - w sytuacjach naladowanych emocjonalnie - mylona z jego matka.
        I powoli zaczynam miec tego dosc - dlaczego mam cierpiec za cudze winy?
        • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:43
          a on na terapię dla DDD nie pójdzie?
          • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:55
            Nie zanosi sie na to. Pewna nadzieje daje mi terapia ADHD, na ktora chodzimy z Drugim - tam zaczyna widziec, jak destrukcyjnie jego wzorce rodzinne wplywaja na funkcjonowanie nas i co najgorsze, dzieci.
            • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 15:58
              Nie masz odwagi postawić ultimatum?
              Wiesz, że takie terapię są tez bezpłatne?

              Po co się tak męczysz, w imię czego? Dobra dzieci? Przecież wiesz, że im to nie służy. Dla siebie? Tobie tez to nie służy, prawda? No to dla kogo?
              zawsze jest jakieś wyjście Tully, zawsze

              Poślij go na terapię, po prostu. Na poczatku będzie ciężko, ale później...naprawdę warto:)
              • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:03
                Mysle, ze dojrzalam do tego, by przestac sie meczyc. Nie wierze w terapie pod przymusem. Jak mialabym ja zreszta egzekwowac? Mialby mi przynosci dzienniczek z podpisem terapeuty? No prosze cie.

                Mielismy kiedys podejscie do terapii malzenskiej. Chlop najpierw nie odrabial zadanych prac domowych, a potem w ogole przestal sie pojawiac na sesjach, za ktore ja musialam placic, choc sie nie odbywaly.

                Nie widze sensu. Juz.
                • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:08
                  > Mysle, ze dojrzalam do tego, by przestac sie meczyc. Nie wierze w terapie pod p
                  > rzymusem. Jak mialabym ja zreszta egzekwowac? Mialby mi przynosci dzienniczek z
                  > podpisem terapeuty? No prosze cie.

                  Czyli ma Cię w d...?
                  Mógłby to zacząć dla Ciebie, potem wyszłoby, ze to dla Was, a na końcu, ze głównie dla niego.
                  Mam na mysli terapię dla DDD, nie szkołę, btw, co to za prace domowe???? Nie dziwię się, ze się zniechęcił.
                  Poza tym pisałam, ze są bezpłatne, co zręcznie pominęłaś:)
                  Zrobisz, jak uważasz.

                  On się sam nie wyprostuje, zapomnij o tym. Masz wybór: męczyć siebie i dzieci dalej, odejść od niego, albo postawić ultimatum. Ty go nie zmienisz, on sam nie widzi potrzeby, na co czekasz? Na cud???
                  • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:14
                    Prace domowe - no wiesz, przed nastepna sesja niech panstwo pomysla o trzech rzeczach, ktore panstwo cenia w partnerze, 5 wzorcach malzenstwa jakie wyniesli panstwo z rodzinnego domu - zadne rocket science. Generalnie uwazam, ze dobra terapia to taka, ktora daje zadania do pracy nad soba miedzy sesjami - my do takich zadan nie doszlismy, bo nie udalo sie zachecic chlopa nawet by dokonal jakis prostych przemyslen, a coz dopiero mowic o jakiejkolwiek systematycznej pracy nad zmiana.

                    Wiesz co, niedawno szukalam bezplatnej terapii w Warszawie, ale nie udalo mi sie nic znalezc - podeslalabys jakiegos linka?
                    • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:29
                      ja jestem z Wrocławia, więc mogę tylko tyle podpowiedzieć, że ośrodki zdrowia psychicznego, nawet dla dzieci i młodziezy, realizują gminne programy pomocy rodzinie i obejmują one również terapie indywidualne

                      wpisałam w google, pierwsze z brzegu to:
                      www.drogadosiebie.pl/poradnie_specjalistyczne_i_stowarzyszenia/znajdz_poradnia_zdrowia_psychicznego
                      • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:34
                        jeszcze to znalazłam:
                        fundacjabenevobis.pl/wp-content/uploads/Warszawskie-poradnie-psychologiczne-prowadzące-bezpłatną-psychoterapie.pdf
                        nie wiem na ile to aktualne, ale szukałabym w przychodniach,
                        • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:49
                          Dzieki. Przejrzalam linki, niestty, z pewnego wzgledu, o ktorym nie chce pisac, nie beda uzyteczne dla chlopa. Przydadza sie za to tej innej osobie, dla ktorej wczesniej szukalam terapii.

                          generalnie niue byloby porblemem, zeby zaplacic - problemem jest, zeby zrozumiec, ze trzeba pojsc. Chlop uwaza, ze on jest najbardziej ok, wszyscy inne sa glupi i sie myla, a terapia to wymysl idiotek z miasta, czyli moj.
                    • pade Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:52
                      wiesz co, te pięć wzorców...dziwny ten terapeuta, on powinien naprowadzać, tak, byście sobie sami uświadomili jakie macie wzorce z rodziny pochodzenia, a nie zadawać lekcje do odrobienia
                      nic dziwnego, ze nie podeszla Wam ta terapia
                      • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 16:57
                        Wiesz co, to sczegol. To bylo 4 - 5 lat temu, nie pamietam dokladnie tych praco domowych, czy akurat to omawialismy na sesji, czy to byly prace domowe - chodzilo o to, zeby nie tracic czasu na sesji na chlopie patrzenie sie w sufit przez 15 minut i mowienie - no teraz to ja pani nie powiem, musze sie nad tym zastanowic. Babka - to mmoze wobec tego umowmy sie, ze panstwo sie oboje zastanowicie i zaczniemy od tego nastepne spotkanie. No i figa, bo chlop nie zastanawial sie i na nastepnej sesji powtarzala sie scena z patrzeniem w sufit.
                        • batka.makatka00 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 17:28
                          Z teściami to masz przesmarkane!
                          A jak czytam niektóre wpisy, że po siedemdziesiątce to są tak starzy ludzie, że pociągami nie mogą jeździć to mnie krew zalewa (no chyba, że jakieś niedołęstwo czy inwalidztwo).
                          Moi rodzice są sporo po 70-siątce. Gdybym chciała robić dla nich takie rzeczy jak facet tully to skierowali by mnie do psychiatryka. Poczytajcie literaturę medyczną to nie te czasy, kiedy 70+ to już ciut nie na tamtym świecie.

                          Tully mój M nawet nie chce słyszeć o wsparciu terapeutycznym, teraz widzę, że to może i lepiej bo gdyby mi tak przewracał oczami na terapii to mogłabym nie zdzierżyć i choć chłop duży to jednak miewam patelnię w rękach :)
                          • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 11:19
                            Ciesz się, że masz zdrowych i sprawnych rodziców. Moja mama ma 74 i jest bardzo, ale to bardzo chora. Od dobrych kilku lat. Ojciec też sporo się męczył z rakiem, zanim zmarł.
                            • batka.makatka00 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 16:34
                              Naturalnie dostrzegam powody do radości, przy czym tully napisała, że u nich też nie występuje problem permanentnego niedomagania.

                              Sorry ale jeśli chłop jedzie setki kilometrów po to żeby przewieźć ojca 20 km to dla mnie absurd jakiś. Nie mają przyjaciół, sąsiadów albo choćby na taksówkę w dwie strony? Bo, że mają na w jedną stronę to wiem, czytam autorkę wątku! :)))

                              • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 21:33
                                Odbieranie ze szpitala to także pomoc przy pakowaniu, rozmowy z lekarzami co do dalszych zaleceń, pokonanie strachu itd. Zoperowane oko to jednak problem choćby z poruszaniem się. Nie rozumiem, jak można takiemu starszemu człowiekowi wracać taksówką. Nie rozumiem.
    • kol.3 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 21:12
      Dużo zależy od tego w jakim wieku są rodzice i w jakim stanie zdrowia, ale i tak Twój mąż będzie przeciążony. Trzeba by te przejazdy jakoś lepiej zorganizować, żeby facet nie padł za kierownicą.
    • wbka1 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 22:19
      Albo twój mąż lubi prowadzić auto, albo zabiega o miłość i uwagę rodziców, którzy to wykorzystują. Zaproponowałabym pieniądze na taksówkę, nie sądzę, żeby odważyli się wziąć. Jeśli masz troje dzieci z tym facetem, nie wchodź w skórę ofiary skoro on ma problem, to zanim on rozwiąże swoje emocjonalne problemy z psychoterapeutą, wkroczyłabym ostro i uświadomiłabym teściom ich destrukcyjną rolę , bo masz prawo do gniewu. Skądinąd jednak wiem, że nie ma problemów z teściami- są jedynie problemy z mężem.
      • zuzi.1 Re: Teściowie grabią do siebie 29.04.13, 23:33
        Syn ofiara wychowania toksycznych rodziców zabiega o ich miłośc, a państwo rodzice toksyczni, których wzrok nie sięga dalej niż ich nos, skrzętnie go wykorzystują dla swojej wygody i własnych celów, nie przejmując się nikim i niczym, w tym rodziną syna. Niestety to jest klasyka toksycznego gatunku... Tully daj do przeczytania męzowi 3 książki na początek: "Toksyczni rodzice" "Toksyczni ludzie" oraz "Zycie w związku partnerskim po trudnym dzieciństwie". Potem postaw ultimatum albo terapia DDD albo separacja/rozwód. Gdy zdecyduje się podjąc terapię wyznacz mu określony czas (max. 1 rok) na zmianę jego zachowań w stosunku do Ciebie, dzieci i jego własnych rodziców. Powiedz, że po tym okresie podejmiesz ostateczną decyzję co dalej z Wami i Waszą rodziną. Wydaje mi się Tully, że możesz jeszcze spróbowac powalczyc o Was, na rozwód zawsze jest czas, szczególnie przy 3 dzieci. Musisz mu uświadomic pewne sprawy (im b. toksyczne było jego dzieciństwo, tym b. będzie wypierał rzeczywistosc i udawał, że on żadnych problemów emocj. nie ma i nic nie musi zmieniac w swoim zachowaniu), a najlepiej, gdy sam sobie cokolwiek zacznie uświadamiac i kojarzyc po przeczytaniu odpowiednich książek, może wówczas pomyśli również o terapii. Z dorosłymi dziecmi toksycznych rodziców nie jest łatwo życ, ale można spróbowac uświadomic im problem i pomóc go rozwiązac, tak aby nie trzeba było się rozwodzic.
        • zuzi.1 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 16:59
          Tully jeszcze 2 ksiązki byłyby pomocne: "Powrót do swego wewn. domu" i "Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie". Ta druga bardziej dla Ciebie, dotyczy nie tylko przemocy, ale generalnie konsekwencji/wpływu dysfunkcji w dzieciństwie na późniejsze życie dorosłego człowieka.
    • kol.3 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 06:39
      Rozwydrzył ich i koniec. Skoro są tacy starzy i słabi to niech się z domu nie ruszają.
      • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 13:42
        Pewnie, niech kisną, skoro nie mogą sami dojechać. Kto tam widział kogoś z rodziny pożegnać.
        Moje gratulacje.
        • sofi75 nabakier ty czytasz wczesniejsze posty? 30.04.13, 14:37
          a dokladnie ten zalozycielski?

          Przeiez moga sami dojechac, autorka wyraznie podkreslila, ze nie sa jacys schorowani czy niedolezni.

          Tak, za hipokryzje niech kisna - bo jak ktos zawiezie, to rodzine chetnie pozegnaja, a jak nie - to juz nie tak chetnie? ja bym nie miala wyrzutow sumienia ... a niech kisna
        • kol.3 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 19:01
          Ja widzę w tym przypadek kiedy rodzice po wyprowadzeniu się dziecka z domu stracili robotnika, który wykonywał określone prace na rzecz domu, z czym trudno się im pogodzić. Wobec tego człowiek jest ganiany przez pół Polski, żeby rodziców przywieźć odwieźć, zrobić 2,5 tysiąca km w 2-3 dni. Ludzie stracili rozum, trzeźwe spojrzenie w imię własnych zachcianek.
          Nikt nie mówi żeby po wyprowadzeniu się z domu rodzicom nie pomagać ale nie da się ukryć że starsi państwo potrafią być jak rozkapryszone dzieci.
    • kai_30 Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 17:10
      Współczuję. I życzę udanej zmiany chłopa. Na innego, rzecz jasna, bo ten na lepsze raczej się już nie zmieni.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 19:59
      Przyjmuję do wiadomości i nie pomijam poglądów "tully" na temat toksycznego związku jej partnera z rodzicami, toksyczności i roszczeniowości tych rodziców i ogólnych z nimi kłopotów.
      Ale zastanawiam się czy przedstawioną sytuację należy widzieć jedynie w sferze rywalizacji dwóch rodzin. Rodziny aktualnej i rodziny pochodzenia. Większość wypowiedzi w tym wątku i innych podobnych jest identyczna. Jak jakaś bliższa relacja z rodzicami, to zaraz jest za bliska i zagraża rodzinie i dzieciom. I trzeba natychmiast bronić ich orężem.
      W tak zawężonej perspektywie nie ma miejsca na żadne kompromisy, układanie się czy zwykłą tolerancję i wyrozumiałość. Od tego trzeba zaczynać. Rozumiem, że były podjęte próby, ale nie udane. Tylko czy już na początku strony nie okopują się na stanowiskach z góry upatrzonych. I potem to już są tylko zwycięzcy i pokonani.
      "Tully" ma Pani bardzo fajnych rodziców. Mogą służyć za przykład. Ale nie wszyscy starsi ludzie tacy są. Szpital, pogrzeb to okoliczności szczególne. Czasem chce się być z bliskimi a nie z taksówkarzem. Czasem ze strachu do którego trudno się przyznać, czasem z powodu poczucia wspólnoty rodzinnej, wsparcia, które można przyjąć tylko od bliskich.
      Przecież nie chodzi jedynie o logistykę, z którą starsi państwo radzą sobie lepiej lub gorzej.
      Może warto rozszerzyć te perspektywę. Nie upatrywać wszędzie zagrożenia czy złej woli.
      Umiejętność troski o innych , nieważne silniejszych czy słabszych, jest ważną umiejetnością na teraz i na przyszłość. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • bez_przekazu Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 20:07
        to jest generalnie problem polskich rodzin.na zachodzie tego nie ma. dziecko zaklada rodzine, opuszcza dom i nic rodzicom do niego.a w Polsce ciagle trzeba zyc z rodzina blizsza i dalsza na karku, bo inaczej sie nie da. koszmar jakis. dochodzi do tego,ze problemy rodzenstwa czy rodzicow stawia sie na pierwszym miejscu niz prpblemy WLASNEJ rodziny.chyba,ze ktos przez to slowo rozumie wlasnie rodzine, z ktorej sie wywodzi,a nie ktora zalozyl. i nie ma sie co dziwic,ze tyle rozwodow w kraju.
        • nabakier Re: Teściowie grabią do siebie 30.04.13, 21:38
          Rodzice i aktualna rodzina to nie konkurencja.
          • enith Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 05:42
            nabakier napisała:

            > Rodzice i aktualna rodzina to nie konkurencja.

            I w normalnych rodzinach tak właśnie jest. Niestety, rodzina Tully tu normalna nie jest. Gdyby teściowie NOTORYCZNIE nie nadużywali władzy nad swoim synem, przypuszczam, nie, jestem pewna, że ten wyjazd na pogrzeb, czyli sytuacja dość specjalna, nie wywołałby u Tully takich spazmów. A tak? Przelała się po prostu czara goryczy i musiało się w końcu dziewczynie ulać. I ja się jej nie dziwię. Dla mnie jechać 1200 km w celu podwiezienia kogoś 20 km jest po prostu ABSURDALNE. Rodzice nie szanują ani syna czasu, ani pieniędzy, ani zdrowia i życia. Te wyjazdy, gdzie rodzice spokojnie mogli logistycznie załatwić we własnym zakresie (taksi, znajomy itp.), są całkowicie niepotrzebne i rodzice naprawdę powinni to zrozumieć. Inna sprawa, rzecz jasna, że syn też powinien się wykazać asertywnością i zwyczajnie rodzicom odmówić. Tu raczej urabiałabym męża, bo na to, że teściowie po latach nadużywania władzy nad dzieckiem, nagle się opamiętają, raczej nie ma co liczyć.
            • kol.3 Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 06:42
              Rodzice Tully mieszkają 500 km od Warszawy nad morzem a pogrzeb jest w Zamościu. Zatem mąż musi wykonać trasę Warszawa - morze-Zamość-morze-Warszawa w 2 dni.
              A rodzice mają po 60, no faktycznie zgrzybiali staruszkowie;).
              Kompletny brak szacunku dla własnego dziecka i przedmiotowe traktowanie.
              • batka.makatka00 Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 08:20
                Umiejętność troski o innych , nieważne silniejszych czy słabszych, jest ważną umiejetnością na teraz i na przyszłość. Agnieszka Iwaszkiewicz

                To jest sedno sprawy! Zwłaszcza jeżeli bierzemy pod uwagę wszystkich, w tym również żonę/partnerkę i dzieci! Nie przedkładając permanentnie, bezdyskusyjnie troski o rodziców, nad troskę o pozostałych. A tak to odczytuję z postów tully.

                Wygląda na to, że facet tak się skoncentrował na trenowaniu swojej empatii poza domem, że nie zauważa, że mu się rodzina sypie.
                • pade Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 11:28
                  otóż to!
                  nie zgadzam się z wypowiedzią Pani Agnieszki, albo inaczej, zgadzam się, ale ona nie pasuje do tej sytuacji
                  • bez_przekazu Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 15:28
                    bo tez nigdzie nie jest napisane ,ze psycholog jest najmadrzejszy na swiecie.
                    owszem, ma duzo wiedzy teoretycznej. i na tym bym poprzestala.

                    pade napisała:

                    > otóż to!
                    > nie zgadzam się z wypowiedzią Pani Agnieszki, albo inaczej, zgadzam się, ale on
                    > a nie pasuje do tej sytuacji
                • bez_przekazu Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 15:26
                  kurna, pytanie sie cisnie: czy na pewno ci postrzegani jako slabsi sa na pewno slabi?

                  batka.makatka00 napisał(a):

                  > Umiejętność troski o innych , nieważne silniejszych czy słabszych, jest ważn
                  > ą umiejetnością na teraz i na przyszłość. Agnieszka Iwaszkiewicz

                  >
                  > To jest sedno sprawy! Zwłaszcza jeżeli bierzemy pod uwagę wszystkich, w tym rów
                  > nież żonę/partnerkę i dzieci! Nie przedkładając permanentnie, bezdyskusyjnie tr
                  > oski o rodziców, nad troskę o pozostałych. A tak to odczytuję z postów tully.
                  >
                  > Wygląda na to, że facet tak się skoncentrował na trenowaniu swojej empatii poza
                  > domem, że nie zauważa, że mu się rodzina sypie.
              • bez_przekazu Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 15:25
                daje sobie urznac duzy palec u malej nogi ,ze oni nie sa jeszcze staruszkami, sa w bardzo dobrej kondycji i moga jechac pociagiem.

                kol.3 napisała:

                > Rodzice Tully mieszkają 500 km od Warszawy nad morzem a pogrzeb jest w Zamości
                > u. Zatem mąż musi wykonać trasę Warszawa - morze-Zamość-morze-Warszawa w 2 dni.
                > A rodzice mają po 60, no faktycznie zgrzybiali staruszkowie;).
                > Kompletny brak szacunku dla własnego dziecka i przedmiotowe traktowanie.
          • bez_przekazu Re: Teściowie grabią do siebie 01.05.13, 15:23
            jak mnie wk....ia taka zasciankowosc.poczytaj sobie wypowiedzi obcokrajowcow w GW nt., Polek to sie dowiesz,jak daleko jestesmy w tyle.
            i wkurza mnie,ze musze odpisywac na tak zacofanym obyczajowo forum. mam wrazenie,ze wiekszosc tutaj piszacych to baby z wsi lub malych miasteczek.

            \nabakier napisała:

            > Rodzice i aktualna rodzina to nie konkurencja.
    • tully.makker Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 12:18
      ... ze slonecznego Londku i dziekuje za liczne wypowiedzi.

      Przede wszystkim - update - teciowie jednak wrocili z Warszawy do domu autobusem, bo okazalo sie, ze nie da sie oszukac praw fizyki i podrozowac w czasie - chlop po prostu nie mialby szansy wrocic przed moim wyjazdem. I tak dojechal do domu o 21.45 i plakal jaki jest zmeczony, i tu, przyznaje, bylam zlosliwa, i zamiast wspolczuc, przedstawilam mu liste rzeczy, jakie ma zalegle do zrobienia z weekendu.

      Teraz gwoli wyjasnienia - stan zdrowia tesciow trudno uznac za zly. Tesciowa regularnie uprawia ogrodek i jezdzi na wycieczki rowerowe po lesie, tesc cale dnie dlubie w swoim warsztacie. Gorzej oczywiscie jest z psychika - nigdy nie interesowali sie swiatem zewnetrznym, nie chcieli wyjzdzac ze swojego grajdolka - kiedy tesciowa jechala do sanatorium, pojechala - uwaga - do Ustki, 40 km od swojego domu. Na pewno podroz bylaby dla nich wyzwaniem z tego wzgledu, i uwazam, ze syn powinien w miare mozliwosci pomoc mu ja zorganizowac - sprawdzic polaczenia kolejowe, pomoc w zakupie biletow. Uwazam, ze traktowanie ludzi jak niepelnosprawnych umyslowo powoduje, ze rzeczywiscie ich sprawnosc umyslowa spada.

      Od strony finasowej, nie zagladam tesciom w potrfel, ale tez sadze, ze nie jest tragicznie. Nie maja zapewne wysokich emerytur - tesciowa byla pielegniarka, tesc robotnikiem wykwalifikowanym, ale maja tez duzo mniejsze wydatki niz np moi rodzice. Nie podrozuja, nie chodza do kina, teatru, nie kupuja ksiazek, odziez wysyla im ze Stanow mlodszy syn, w domu maja piec na drewno, ktore jest bardzo tanie w ich okolicy. Tesc w swoim warsztacie swiadczy uslugi sasiadom i wyciaga z tego kilkaset zloty miesiecznie. Maja wlasne warzywa, z ktorych robia przetwory.

      Ja tez uwazam, ze rodzinie trtzeba pomagac. Tylko uwazam tez, ze powinno to dzialc niejako wzajemnie. Dzieci pomagaja rodzicom, rodzice dzieciom, a malzonkowie wspieraja sie, gdy zajdzie taka potrzeba. U nas niestety tej rownowagi nie ma - moi rodzice widza, ze jestem zdana na siebie w duzej mierze, wiec robia wszystko, zeby mi pomoc, a ja czasami nie mam fizycznie mozliwoscie tego zrobic, bo nie mam opieki do dzieci, dla przykladu.

      no i tak :-(
      • triss_merigold6 Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 14:45
        Trzymaj się. IMO kobieta pracująca zawodowo, z dwójką małych dzieci i mężem/partnerem z pracą wyjazdową potrzebuje pomocy w o wiele większym stopniu niż dwoje pełnosprawnych starszych ludzi.
        • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 14:50
          Wiesz, wydaje mi sie, ze czescia problemu jest to, ze ani do tesciow ani do chlopa nie dotarlo jeszcze ze od lat juz nie mieszka 120km od domu rodzicow, tylko jakby nieco dalej, co za tym idzie, sposob wspolpracy powinien sie zmienic.

          I zeby nie bylo - chlop czesto widzi ich manipulacje, sam mowi, ze sa falszywymi hipokrytami, w zeszle lato nawet sie postawil i nie odwiozl ojca na lotnisko (mial po temu dobre powody). A po tygodniu ochlonie i cala historia zaczyna sie apiat'.
          Niestety, jak sie przez lata bylo ofiara manipulacji, to trudno to potem zmienic.
          • bez_przekazu Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 15:36
            no,ale z drugiej strony to jednak rodzice,wiecznie zyc nie beda.wazne,abys ty nie wykonczyla sie nim oni umra.
            trzymam twoja strone, bo mam podobna sytuacje, a nawet gorsza.maz obsluguje nie tylko swoja matke (ojciec od lat nie zyje). ale rodzine (liczna) siostry. i niewazne,ze ich status materialny jest wyzszy, pieniadze tu w ogole nie graja roli. moim zdaniem chodzi o cos znacznie silniejszego i wazniejszego - wiez. wiec, albo nie potrafilas rownie silenj wiezi z mezem utworzyc,albo on cie nie kocha. nie umiem inaczej wytlumaczyc takiej psotawy malzonka. ja dla mez bylam zdolna zrobic wiecej niz dla brata i matki. kiedys....

            tully.makker napisała:

            > Wiesz, wydaje mi sie, ze czescia problemu jest to, ze ani do tesciow ani do chl
            > opa nie dotarlo jeszcze ze od lat juz nie mieszka 120km od domu rodzicow, tylk
            > o jakby nieco dalej, co za tym idzie, sposob wspolpracy powinien sie zmienic.
            >
            > I zeby nie bylo - chlop czesto widzi ich manipulacje, sam mowi, ze sa falszywym
            > i hipokrytami, w zeszle lato nawet sie postawil i nie odwiozl ojca na lotnisko
            > (mial po temu dobre powody). A po tygodniu ochlonie i cala historia zaczyna sie
            > apiat'.
            > Niestety, jak sie przez lata bylo ofiara manipulacji, to trudno to potem zmieni
            > c.
            • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 17:10
              wiecznie zyc nie beda

              Biorac pod uwage, ze sa dopiero po 60 i w calkiem dobrym zdrowiu, to spokojnie jeszcze przede mna 20 lat tej meki. Chyba ze utne glowe hydrze i odesle im synusia.
            • zuzi.1 Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 21:56
              bez przekazu napisała:
              "pieniadze tu w ogole nie graja roli. moim zdaniem chodzi o cos znacznie silniejszego i wazniejszego - wiez. wiec, albo nie potrafilas rownie silenj wiezi z mezem utworzyc,albo on cie nie kocha. nie umiem inaczej wytlumaczyc takiej psotawy malzonka."

              To nie jest więź tylko chore uzaleznienie, zbudowane przez jego rodziców poprzez lata manipulacji i uzalezniania człowieka. To tak jakby mąż Tully był na takiej emocjonalnej smyczy uzaleznienia od rodziców (pępowina), jest to silniejsze od niego, mimo, że czasem ma przejaśnienia umysłu i próbuje się postawic, to następnym razem pojawia sie poczucie winy i wkodowany latami wzorzec i znowu działa na rzecz rodziców jak nakręcony. Tutaj miłośc do Tully czy jej umiejętnosc tworzenia więzi z mężem nie ma nic do rzeczy, najpierw trzeba aby terapeuta męża odkodował z tych chorych wzorców wszczepianych mu latami przez zaburzoną rodzinę, żeby ten człowiek był w stanie budowac z Tully dobrą, szczerą i dojrzałą relację w małżeństwie opartą na partnerstwie. Na razie ten człowiek jest jak alkoholik, ale uzależniony od chorych relacji z rodzicami.
        • bez_przekazu Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 15:31

          powiedz to im,a nie jej.
          triss_merigold6 napisała:

          > Trzymaj się. IMO kobieta pracująca zawodowo, z dwójką małych dzieci i mężem/par
          > tnerem z pracą wyjazdową potrzebuje pomocy w o wiele większym stopniu niż dwoje
          > pełnosprawnych starszych ludzi.
      • bez_przekazu Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 15:31
        a mnie sie cisnie pytanie na usta: jak po tym wszystkim mozesz kochac meza i jego rodzine?!
        • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 17:08
          jak po tym wszystkim mozesz kochac meza i je
          > go rodzine?!
          >

          A kto powiedzial, ze kocham rodzine chlopa? Do niedawna staralam sie ich tolerowac, ale teraz nawet juz nie udaje, ze cih lubie. Glowna przyczyna jesty olewczy stosunek do najmlodszego wnuka i komentarz tesciowej, ze w sumie to niepotrzebnie go urodzilam. ( !?!?!?!?) Po tym moje relacje z babskiem zakonczyly sie raz na zawsze.
          • batka.makatka00 Re: Pozdrawiam wszystkich... 01.05.13, 20:38
            Niech nie będzie taka milusia! buahahaha!!! Przecież za naście lat to właśnie ten wnuczek będzie ją woził samochodzikiem?!!!! - nie daj Boże!!!!!

            Teściowa w kategorii przypadek kliniczny, raczej nieuleczalny.
          • wbka1 Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 11:24
            To jest mocne! Dlaczego twoja teściowa pozwala sobie na takie teksty? Zdecydowanie powinnaś kulturalnie ją wyhamować, żeby dwa razy zastanowiła się, czy tym co powie nie urazi swojej synowej. Na odległość widzę tu asymetrię w kontaktach; synowa, która pozornie uległa w rzeczywistości pełna żalu oraz roszczeniowa teściowa, której się wydaje, że bezkarnie może wszystko bo jest taka zaje..sta (przepraszam za to słowo, ale ono idealnie tu pasuje).
            • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 14:31
              Wiesz co, ja z tesciami kontaktow unikam od paru lat - bezposrednio przyczyna jest pewien kot, ktorego tragiczny los uswiadomil mi, ze to sa ludzie, z ktorymi nigdy sie nie dogadam, ani nawet nie chce.

              Otoz tesciowie mieli kota. Kiedy przeprowadzili sie do nowego domu, jakies 20 minut spacerem od starego, kot uparcie wracal na stare smieci i regularnie trzeba bylo co kilka dni przywozic go badz przynosic do nowego domu. My tez podczas wizyt u tesciow regularnie jezdzilismy po kota. No a potem - kot zaginal. Przyjechalismy - kota nie ma of 3 - 4 tygodni. Jezdzilismy, szukalismy - nie ma. W koncu wszyscy pogodzili sie z tym, ze kotu cos sie stalo po drodze do starego domu - az jakies 2 lata pozniej tesciowa pekla i powiedziala mi, ze wezwali weterynarza, by uspil kota (zdrowego, w kwiecie wieku) no bo co by ludzie powiedzieli - ze oni sie przeprowadzili i tego kota zostawili.

              No i od tego czasu nie chce ze skooorwysynami miec nic wspolnego, choc czasami sie zmuszalam, ze wzgledu na chlopa. Teraz zmuszac sie juz przestalam, nie bywam tam i nie wybieram sie.
              • edw-ina Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 14:44
                Też bym nie chciała mieć nic do czynienia. Takie zachowanie teściów wskazuje na brak uczuć wyższych.
              • wbka1 Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:09
                Słusznie, nie zmuszaj się, ale nie pozwól sobie na jakiekolwiek ingerencje. Skoro mąż nie ma odwagi by odmawiać ich nierealnym oczekiwaniom, przejmij inicjatywę i w bardzo kulturalny sposób wytłumacz, że dezorganizują ci życie, ale chętnie dofinansujesz im środki transportu, (bardzo dziwne, że nie mają własnego auta tacy młodzi teściowie). W Londynie ciepło.
                • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:14
                  Alez maja auto, nawet 2 - spady po nas, ale wciaz niezawodne, zwlaszcza subaru.
                  • sofi75 To ja juz nic nie rozumiem 02.05.13, 15:24

                    To czemu nie wsiada w rzeczone subaru i nie pojada sami na ten pogrzeb?
                    No za Chiny Ludowe nie rozumiem ... ale moze ja nie umiem po prostu myslec ich kategoriami.

                    A oni w ogoledo czegos tych samochodow uzywaja?
                    Bo jesli ich syn jedzie 560 km po to aby odebrac ich ze szpitala, ktory jest blisko miejsca zamieskania, to zachodzi podejrzenie ze samochod stoi w garazu.
                    • tully.makker Re: To ja juz nic nie rozumiem 02.05.13, 15:40
                      Wiesz co, ja rozumiem, ze tesc ktory ma male doswiadczenie jako kierowca, boi sie jechac w dluga trase. Tesciowa nie prowadzi.

                      No tak, samochody glownie stoja w garazu, ale to nie moja sprawa, nie zamierzam im dyktowac, jak maja zyc. I naprawde jestem gotowa pomoc w rozsadnych granicach, ale wydaje mi sie, ze te granice zostaja regularnie przekraczane.
                • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:18
                  Dodam jeszczae, ze ja nie ma okazji dac im informacji zwrotnej - dzwonia do chlopa, ktory czai sie z przekazaniem mi informacji, bo wie, ze nie moze liczyc na przyjazne przyjecie, az do ostatniej chwili, a wtedy juz niewiele mozna z tym zrobic, bo nie da sie niczego zosrganizowac na ostatnia chwile.

                  Przeciez nie bede do nich wyzdzwaniac z awantura, to nie moj styl, zreszta u nas nie podejmujemy decyzji za siebie, wiec co mam im powiedziec - ze nie puszcze 40-letniego faceta? Smiech na sali.
                  • wbka1 Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:32
                    Bez awantur... Trzeba powiedzieć, że w związku z pracą musicie oboje być bardzo zdyscyplinowani i wprawdzie mąż pokonuje tysiące kilometrów, ale na przyszłość prosisz o zwolnienie męża z tego typu zobowiązań, bo masz trudności z dopięciem terminów, oczywiście liczysz na wyrozumiałość a ze swej strony możesz ich finansowo wspomóc, jeśli będą mieć problemy. Tully, nie masz nic do stracenia ( za sprawą męża stoisz na przegranej pozycji, sorry!), ale możesz wiele ugrać, tym bardziej że czas pracuje na twoją korzyść.
                    • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:44
                      Nie no, nie wyobrazam sobie tego - dzwonic za plecami chlopa... To jakos kompletnie wbrew moim zasadom. Z 2 strony, kiedy rozmawiam z nim, to od razu sie zaperza i zapienia, oskarza mnie, ze jestem taka sama jak jego pierwsza zona, a to, ze juz druga partnerka zyciowa uwaza jego zwiazek z rodzicami za chory jakos nie daje mu do myslenia. Czesto zdarza sie tak, ze knuje jakies dziwaczne plany, by kolejne przedkladanie zadan rodzicow nad potrzeby rodziny nie wyszlo na jaw, oczywiscie wszystko wychodzi na jaw, bo facet nie umie klamac, a ja umiem go przejrzec w lot...

                      Porazka.
                  • wbka1 Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 15:46
                    Zadzoń po fakcie i powiedz w jak trudnym znalazłaś się położeniu i "ty mamo powinnaś to zrozumieć" i dalej uprzejmie wyłóż swoje racje. Być może w przyszłości zastanowią się dwa razy zanim wezwą "znajomego" kierowcę.
                    • tully.makker Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 16:18
                      No co ty, nie mowie do nich mamo. Tesciowie - dziwacy oczekuja od obu swoich synowych zeby im mowili na pan/pani ;-)
                      Mamo zreszta dla nas obojga glupio brzmi, chlop mowi do mocih rodzicow po imieniu.

                      Nie dzwonilam do nich od lat... bardziej mysle, jak powinnam chlopu wytlumaczyc, ze to toksyczna relacja... I czy w ogole powinnam - przeciez to inteligenty czlowiek, jak moze tego nie widziec?
                      • pade Re: Pozdrawiam wszystkich... 02.05.13, 17:04
                        A nie tlumaczyłaś jeszcze?
                        Jeśli masz ochotę zrób to, podeprzyj się fragmentami ze stosownej literatury i uzbroj się w cierpliwość. Na bank będzie zaprzeczał, ale jak się ziarenko zasieje i będzie podlewać, to w końcu urośnie.

                        Teściowie i kot...brak mi słów:(
    • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 16:19
      Czytanie ze rozumieniem to cenna umiejętność. Podobnie jak odnoszenie się do faktów bez "uprawiania" autobiografii. Tully na samym początku jasno napisała, ze po pierwsze wie z kim ma problem, a po drugie , że chce się TYLKO wygadać. Dziewczyna dobrze wie co ma/chce zrobić, już nawet podjęła w tym celu pewne kroki, o czym pisze w jednym ze swoich postów w tym wątku. Dlaczego tak trudno wirtulanie wesprzeć, powiedzieć coś miłego , poklepac po plecach? Skąd ta łatwość radzenia i reżyserowania cudzego życia? W życiu nic nie jest czarno-białe, problemy małżeńskie również.
      • wbka1 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 17:52
        Owszem przygotowywanie się do decyzji by podjąć kroki rozwodowe jest znacznie łatwiejsze niż telefon do *starszych*państwa.
        • wbka1 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 17:58
          c.d .... polecanie fachowej lektury, aby mąż się z nią zapoznał - podejrzewam , że on woli zrobić 1000 km niż czytać, zresztą słyszałam opinię, że heteroseksualni mężczyźni nie czytają, a w ogóle 60 % nie przeczytało przez rok żadnej książki.
          • pade Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 18:54
            tiaa, ja swojemu czytałam na glos:)

            • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 21:48
              Pade, dzięki, ze dzielisz się na forum przeczytaną lekturą. Ja w każdym razie zaczęlam z polecanymi przez Ciebie ksiązkami pracować:-) Jakiś czas temu przymierzałam się do10 minut uważności - warto akurat tę pozycję kupić? Dzisiaj natknęłam się na taką książkę. może kogoś zainteresuje merlin.pl/Wdziecznosc-Najtanszy-bilet-do-szczescia_Liv-Larsson/browse/product/1,942256.html
              • pade Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 22:01
                W książce 10 minut uważności są głównie ćwiczenia praktyczne dotyczące odnajdywania szczęścia, nauki koncentracji, poprawiania wydajności, uważności, wdzieczności i komunikacji międzyludzkiej. To są ćwiczenia, które rodzice moga robić z dziećmi:)
                • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 22:07
                  A "Program zmiany..." miałaś już w ręku? Spis treści jest obiecujący. Zamówiłam sobie, ale dostanę ją dopiero we wtorek:-)
                  • pade Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 22:42
                    Ciesze się Joasiu, to a propos Twojego poprzedniego wpisu:)
                    A Programu nie mam, bo ...za duzo wydałam na książki ostatnio:D Ponadto, te, które kupuję lub wypozyczam, czytam inaczej niż beletrystykę. Nie pochłaniam w jeden wieczor, rozkładam na raty, wracam. Tym sposobem mam obecnie trzy rozpoczęte ksiązki, sześć nieprzeczytanych...

                    Czytam kilka różnych książek dotyczących tego samego problemu, w każdej z nich znajduję czasem tylko zdanie, a czasem rozdział, który mną poruszy, albo mnie bezpośrednio dotyczy. Potem muszę pomyśleć, wyciągnąć wnioski, ... porozmawiać z mężem:)
                    To jest proces, dłuuugi, ciężki, żmudny, przykry, ale i pelen radości, lekkości, otwarcia na zmiany, zrozumienia. Dziwnie się czuję czasami, jakbym stawała się inną osobą:)
                    Nie tylko zdaję sobie sprawę jakie mną kierują/kierowały wzorce, ale i wychwytuję je zanim dadzą o sobie znać. Świadomie i bez wysiłku zmienia mi się sposób komunikowania z ludźmi. Bardzo poprawily mi się relacje z rodzicami, bo w ogóle nie rusza mnie to, co irytowało do tej pory. Dlatego zachęcam Cię i wspieram wirtualnie, bo warto, nie tylko po to by poprawić relacje małżeńskie, ale przede wszystkim dla samej siebie:)
                    • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 23:01
                      Pade czy masz jakiś inny adres mailowy poza gazetowym? Nie wiem co jest grane, ale nie bardzo wychodzi mi kontakt przez pocztę Gazety.
                      • pade Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 23:06
                        pisz na ewelina_wa@o2.pl
          • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 21:41
            Myślę, że wszystko zależy od odpowiedniej motywacji i determinacji pana. Jeżeli mężczyźnie zależy i kocha żonę bardziej niż siebie to zawalczy.
          • kai_30 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 21:48
            wbka1 napisał:

            > c.d .... polecanie fachowej lektury, aby mąż się z nią zapoznał - podejrzewam ,
            > że on woli zrobić 1000 km niż czytać, zresztą słyszałam opinię, że heteroseksu
            > alni mężczyźni nie czytają, a w ogóle 60 % nie przeczytało przez rok żadnej k
            > siążki.

            Ale numer, jestem żoną homoseksualisty, kto by pomyślał :D:D:D
        • joanna35 Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 21:39
          Jeżeli czytałaś jakieś inne posty tully to wiesz, że starszych państwa można ująć w kategorii problem pośredni, bezpośrednim jest mąż. I, szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, dlaczego to tully ma "załatwiać" jego problemy z rodzicami? Ona jest jego żoną nie matką. Poza tym nie ośmieliłabym się doradzać tully. Zawsze wydawała mi się konkretną, zdecydowaną, świadomą swej wartości babką i śmiem twierdzić, ze gdyby nie dzieciaki to już jakiś czas temu byłoby pozamiatane.
          • paris-texas-warsaw Re: Teściowie grabią do siebie 02.05.13, 22:51
            Jak widać dotychczasowe metody nic nie dały. Facet tylko coraz bardziej kluczy, boi przyznac się, że chce cos dla rodziców zrobic, utrudnia to zycie. To ja bym proponowała:
            1. nie wtrącać sie w to, że facet chce pomagać swoim rodzicom. Chce przejechać 100 tys. km w ciagu tygodnia - ok, jak jest w stanie, niech jedzie. Najwyżej się zmęczy. Póki wypełnia swoje obowiązki wobec dzieci, a chyba ta pomoc rodzicom, może temu zagrażać sporadycznie, niech to robi.
            2. Te Twoje zasady, że czegos tam nie robicie za 2 strone, nie decydujecie, nie naklaniacie itp. to wg mnie sa bardziej deklaracje z Twojej strony, bo mimo może i braku faktycznych działan pozostaje Twoje wkurzenie, że jednak nie jest tak jak Ty byś zadecydowala i chciała, żeby było. To wygląda trochę jak jakis układ niedobranych wspólników biznesowych...
            Ps. A jak tam stan męża? Polepszyło się czy pogorszyło od czasu, gdy opisywałaś jego problemy z pamięcią?
            • tully.makker Re: Teściowie grabią do siebie 06.05.13, 09:14
              2. Te Twoje zasady, że czegos tam nie robicie za 2 strone, nie decydujecie, nie
              > naklaniacie itp. to wg mnie sa bardziej deklaracje z Twojej strony, bo mimo mo
              > że i braku faktycznych działan pozostaje Twoje wkurzenie, że jednak nie jest ta
              > k jak Ty byś zadecydowala i chciała, żeby było.

              Hmmm, a jak inaczej to widzisz? Nie przerobisz 2 czlowieka na swoja modle. Mozesz wyrazic swoje zdanie, raz czy 2. Albo wezmie to pod uwage, albo nie. I jak podejmie decyzje, ze nie, to swiety boze nie pomoze. ja np mam zwyczaj pic (glownie wode) z butelki. Chlopa to doprowadza do szalu, ale ja nie zamierzam zmieniac tego przyzwyczajenia. Od zawsze tak lubilam pic, zanim sie poznalismy, taka mnie poznal mi zdecydowal sie na zwiazek ze mna - co najwyzej w ramach ustapstwa staram sie pic tak, zeby nie rzucac sie z tym nachalnie w oczy, bo nie chce maksymalizowac jego cierpienia.

              W kazdym zwiazku beda sfery niedopasowania i konfliktu. I czasami niektore beda wkurzac. Ale to nie daje nam licencji na podejmowanie za kogos decyzji, czy zalatwianie spraw za jego plecami.

              PS Z pamiecia nie lepiej, po prostu zaczynamy uczyc sie z tym zyc. Chlop zaczal stosowac po trosze protezy, ktore mu zalecilam, zwlaszcza pisanie w naszym rodzinnym kalendarzu. Lekarz - wrog, nie pojdzie do niego za chiny ludowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka