Dodaj do ulubionych

nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens

07.05.13, 18:02
Prosze o jakies rady bo może ja mam klapki na oczach, czy mój partner jest fałszywy i nie nadaje sie do związku, czy jest szansa na dogadanie się, i co znaczą naprawde jego słowa?
Zaczne od tego ze jestesmy razem 6 lat, mamy dwoje dzieci, ja teraz nie pracuję i jest nam ciężej finansowo, ale jak odchowam niemowlę to mam nadzieję że znajdę dobrą pracę i odbijemy się, będzie lepiej, martwi mnie że teraz żyję na jego utrzymaniu. Nie mamy ślubu.
Mielismy kilka miesięcy temu wielki kryzys i o tym nie chcę już pisać, krótko mówiąc odkryląm i wybaczyłam mu zdrady... Wzięlam na siebie sporą wine i powiedziałam że albo się rozstajemy albo zacznijmy od nowa, starajmy się naprawić wszystko bez wyrzucania sobie przeszlości. Mam wrażenie że paradoksalnie on za swoje zle zachowanie -wielokrotne zdrady jeszcze dostał nagrodę bo ja mu to wybaczyłam i zaczęlam się bardziej starałać, nie być zrzędliwa, mielismy więcej seksu udanego, dawalismy sobie buźke na dobranoc, wydawało się że jest ok. Niestety w związku z finansami mielismy wczoraj kłótnie i znowu jak dawniej poniosło go że wracał do sytuacji sprzed lat, że ja poczynilam złe kroki i dlatego jest ciężko on mnie ostrzegal ale ja jestem glupia i go nie sluchałam, to że jestem głupia to jego ulubione słowa, w czasie kłótni kilka razy mi to powtarza jaka jestem głupia bardzo, i że dlatego on mi sie nie zwierza, dlatego nie chce ze mną gadać bo jestem głupia! itp. itd. i tak nagle z małego tematu gdy chcialam wyjasnic coś małego robi sie duży problem bo on niespodziewanie krytykuje mnie za przeszłość, za wszystko, jakby mnie nienawidził;( Tak więc z jego słów wnioskuję, że 'on mi sie nie zwierza, nie chce ze mną gadać bo jestem głupia i wszystko co złe w jego życiu to przeze mnie'... A ja naiwnie myślałam że jest ok, codziennie pytam co tam w pracy, przytulam, drapię po plecach, opowiadam co robilam -ale robie to ekspresowo bo go to nie interesuje jakie sprawy załatwialam czy co kupilam, wyprałam, bo przecież nie pracuję i jestem ograniczona, siedząc w domu tylko się cofam;(
Dodam że mam od niego lepsze wyksztalcenie, nie jestem głupia, ja umiem z nim rozmawiać normalnie, ważę słowa a on jest niechętny do rozmów, małomówny, ale jak odpowie to tak przykro, bez szacunku dla mnie że odechciewa mi sie.. Wczoraj sie już wkurzylam że znowu odzywa sie jak kiedyś, stwierdziłam że uległam pozorom, i on jest falszywy i udawał chyba że jest dobrze a naprawde wciąż źle o mnie myśli, obwinia za wszystko, nie szanuje, no i powiedziałam że to koniec, nie będzie mnie tak traktował, nie chce z nim być! Plakalam w sypialni, on sypia osobno w innym pokoju bo chrapie, a do tego ja śpie obok niemowlaka, ale to nieważne bo powód glówny to chrapanie. Rano wyszedl wczesnie do pracy, wróci to będą ciche dni pewnie.
Uważam że ja jestem wporządku, poza tym że nie zarabiam obecnie -to moja wada;) jestem dobrą partnerką, dbam o dzieci, jestem gospodarna itd. i jestem w dobrej formie, to on utył po moich ciążach;) choć dla mnie nie ma dużego znaczenia jego uroda, jak kocham to mi sie ktoś podoba mimo że nie jest idealny;) Nie wiem czy ten związek ma sens, czy sie pogodzimy i co będzie, on najwidoczniej ma tendencję do tworzenia niby związku, mijania sie, rozmawiania o dzieciach, obiedzie, oglądania razem filmu, seks raz na tydzien, dla mnie to za mało, ja chce czuć się kochana, i nie chcę raz na długi czas w czasie kłotni uslyszec że on mnie uważa za głupią -to czemu na co dzien udawał że wszystko jest ok?? i czemu akurat zarzuca mi 'glupote'? jak sie poznalismy to własnie inteligencja mu sie we mnie bardzo podobała, uroda też ale mówił że dotąd był tylko z głupimi laskami a ja jestem INNA...
Co o tym powiecie?... No i jeszcze mam taki problem że on nie lubi przepraszać, jego słowa przeprosin brzmią tak: 'przepraszam cię za to, że sie obraziłaś' ;) i bardzo ciężko jest u niego aby w ogóle probował przepraszać bo on chyba lubi ciche dni...
Troche sie rozpisałam, proszę o jakieś rady, spostrzeżenia, co ja robię źle, a może co powinnam zrobić, jak rozumieć jego słowa?
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 18:12
      Pan może byc toksyczny (fochy, ciche dni, fałsz, przemoc psych. itp.) a to, że nazywa Cię głupią świadczy o tym, że ma ogromne kompleksy i czuje się gorszy od Ciebie (byc może chodzi o poziom Twojej inteligencji własnie w porównaniu do jego), stąd jego uszczypliwosci i chamstwo. Ja bym go pogoniła z życia, szczególnie, że raz już mu wybaczyłaś...JEGO zdrady. To on powinien przepraszac a nie Ty, i to on powinien się b. po tym starac a nie Ty...
      • tautschinsky Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 16.05.13, 23:26
        zuzi.1 napisała:

        > Pan może byc toksyczny (fochy, ciche dni, fałsz, przemoc psych. itp.)


        Jeśli to są przejawy toksyczności danej osoby, to 90 procent kobiet jest TOKSYCZNA i należy wiać od nich. Kto jak kto, ale to baby strzelają foch,
        fundują ciche dni, są fałszywe, stosują przemoc psychiczną choćby upokarzając swoich partnerów wypominaniem, że za mało zarabiają, a
        taki a taki zarabia więcej. Takiej kobiecie trzeba zasadzić kopa, nie dać
        się pomiatać sobą, bo jakaś niedojda chciałaby pierdzieć w stołek i żyć
        jak królewna za cudzą mamonę. URODZENIE DZIECKA nie zwalnia kobiety
        z pracy i starania się!
        • tully.makker Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 08:44
          choćby upokarzając s
          > woich partnerów wypominaniem, że za mało zarabiają, a

          No i wyszla na jaw przyczyna mizogini - kompleksy z powodu mizerii zawodowej LOL
          • tautschinsky Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 14:54
            tully.makker napisała:

            > choćby upokarzając s
            > > woich partnerów wypominaniem, że za mało zarabiają, a
            >
            > No i wyszla na jaw przyczyna mizogini - kompleksy z powodu mizerii zawodowej LO


            Kociaczku, nie o sobie piszę, tak jak nie każde babsko piszące o tym,
            że gwałt jest zły, jest gwałcone :D

            To o czym napisałem to jest przemoc psychiczna i żadne głupawe komencie tego nie zmienią. Babę trzeba krótko trzymać. Im krócej, tym lepiej się na tym wychodzi. Sprawdzone :)

            Co zaś do finansów, podchodzę do nich po partnersku. Każde wykłada na stół po równo (wahnięcia paru stówek nie mają znaczenia). Nie zwiążę się z kimś na dobre, kto będzie zarabiał kilkukrotnie ode mnie mniej, by nie utrzymywać takiej babskiej leniwej niedojdy. Bo w praktyce trudno prowadzić dwa domy w jednym. Dwie lodówki? Dwa różne obiady? A może ona w domu mrożone kluski, a ja na mieście, by tej rozpaczy nie oglądać. Ale taka zawsze po jakimś czasie zaczyna stękać, że może by... Wtedy zapala się ta słynna czerwona lampka i albo kop albo jedziemy jak dotąd. Zasada - nigdy, ale to przenigdy nie brać ślubu, bo wtedy twoje zarobki teoretycznie stają się też jej zarobkami. Dopóki żyje się w związku partnerskim, moje pieniądze są tylko moje, moje inwestycje są tylko moje, w razie rozejścia, babsko odchodzi z tym, co sama zarobiła Drogie panie, czyż nie jest to najuczciwsze? Każdy zarabia na siebie i w razie rozstania, bierze to na co sam zarobił :) To jest kwintesencja prawdziwej równości w związku!
            • sebalda Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 16:21
              A jakie masz, Tautschinsky, koncepcje na temat dzieci? Nie zarabiają, generują koszty, wymagają opieki. To fatalna inwestycja. Jestem ciekawa, w którym roku życia poślesz swoje dzieci do pracy. Początkowo będą musiały dorabiać, bo szkoły jakieś trzeba pokończyć, ale przecież mogą pracować wieczorami i w weekendy. Od kiedy inwestycja musi zacząć się zwracać? Robisz podliczenia, ile na nie wydałeś i ile muszą Ci zwrócić? Jestem przekonana, że tak:P
              I kompletnie nie rozumiem, po co Ci w takim układzie babsko na stałe? Jeszcze dobierze się pod Twoją nieobecność do Twojej lodówki i wyżre ten kawior? Po co Ci to? Nie lepiej mieć babska z doskoku, stołować się z nimi wyłącznie na mieście (każde płaci za siebie, nie ma nieporozumień)? Z tego, co pamiętam, jesteś samowystarczalny, jeśli chodzi o obróbkę domową, uprać sobie potrafisz, do sprzątania na pewno masz kogoś, po co Ci w ogóle związek, nie pojmuję?
    • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 19:46
      kilka dni temu czytalam opinie obcokrajowcow o Polkach i jedna z nich byla taka,ze mamy niska samoocene.ze zle o sobie myslimy, ze jestesmy lepsze niz nam sie wydaje.
      ty tez taka jestes, i ja tez:) masz lepsze wyksztalcenie, wiecej kultury,jestes dobra partnerka, matka, gospodynia,ale i tak jestes dla faceta glupia.
      ja mysle,ze jest na odwrot, to on jest glupi, tylko glupio mu sie do tego przyznac. nazywajac cie tak dowartosciowuje siebie. moze czas najwyzszy przestan misia drapac po pleckach, podsuwac obiadki pod nos i wypytywac ,jak mu minal dzien? o i czas trajkotac o sobie, moze jesli bedziesz bardziej skryta zacznie sam sie dopytywac, co u ciebie slychac. a jesli te metody zawioda to bedzie oznaczalo, ze czas sie rozstac.
    • triss_merigold6 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 21:05
      Nie da się ukryć, że jesteś głupia żyjąc z facetem, który tak się do Ciebie odnosi.
      • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:20
        he he,dobre.
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie da się ukryć, że jesteś głupia żyjąc z facetem, który tak się do Ciebie odn
        > osi.
    • szpil1 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 21:19

      netuszka napisała:

      >
      > Zaczne od tego ze jestesmy razem 6 lat, mamy dwoje dzieci, ja teraz nie pracuję
      > i jest nam ciężej finansowo, ale jak odchowam niemowlę to mam nadzieję że znaj
      > dę dobrą pracę i odbijemy się, będzie lepiej, martwi mnie że teraz żyję na jego
      > utrzymaniu.

      Na jego utrzymaniu? A opieka nad dziecmi, praca w domu np. gotowanie, sprzątanie to nic?


      > Co o tym powiecie?...

      Nie chcę cytowac całego Twojego postu, ale moim zdaniem pan to manipulant i stosuje przemoc psychiczną. A Ty sie temu poddajesz, zastanawiasz się wyłącznie nad swoimi wadami i tym co Ty robisz źle. Zuzi.1 ma rację, przeczytaj dokładnie jej post i przemyśl go.

      No i jeszcze mam taki problem że on nie lubi przepraszać,
      > jego słowa przeprosin brzmią tak: 'przepraszam cię za to, że sie obraziłaś' ;)
      > i bardzo ciężko jest u niego aby w ogóle probował przepraszać bo on chyba lubi
      > ciche dni...

      Ha, jakbym o swoim byłym mężu czytała :-).

      > Troche sie rozpisałam, proszę o jakieś rady, spostrzeżenia, co ja robię źle, a
      > może co powinnam zrobić, jak rozumieć jego słowa?

      A może zastanów się co Twój partner robi źle?
      No i może tak z grubej rury, ale czy jesteś pewna, że on znowu nie ma kogoś? Tylko lepiej to ukrywa?
      • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 21:43
        Dziękuję za odpowiedzi i proszę o więcej!
        Tak wiem że jestem glupia godząc sie na złe traktowanie i minimum normalności, ale zrezygnowalam z pracy przy pierwszym dziecku a potem mialam kiepską, teraz nie mam nic i dzidziusia, nie mam jak się wynieść z dziećmi, nie mam dokąd i za co. Jak odchowam dzidzię żeby mogla iść do żłobka to mam nadzieję znajde prace i bede pewniejsza siebie, niezależna, mam cichy plan że może wtedy odejde naprawde i załatwię sądownie alimenty i jakos dam radę. Na razie mieszkam w jego mieszkaniu, kiedys mówił że jakbysmy sie mieli rozstać to on się wyprowadzi, podobało mi się to taka honorowa deklaracja że mężczyzna odchodząc zostawia kobiecie mieszkanie, no ale to byly tylko słowa, on nie mialby dość pieniędzy aby teraz sobie coś osobno wynająć (i jednoczesnie utrzymywać nas).
        Co do zdrad to były to prostytutki, ufam że odkąd sie dowiedziałam i wybaczylam mu, i zaczelismy od nowa (w tym czasie też urodzilam drugie dziecko..) że jest mi wierny, ale w tej chwili to już nie wiem. Dzis musiał wyjechać do innego miasta służbowo, miałam takie myśli że mógł wykorzystać wolną godzine na to... i chciałabym się dowiedzieć jeśli cokolwiek zaszło bo nie zamierzam mu więcej wybaczyć i nie chce byc znowu oszukiwana. Tamto potraktowałam jako zamkniety etap, jeśli to by sie powtórzyło to nie wybacze wiecej, to rpzekreśli go całkiem, nie jestem aż tak naiwna aby ponownie wybaczyć 'chwile słabosci i jego potrzeby fizyczne' i wiem że on po tym co zrobil nie zasluguje na zaufanie, więc tak przyznaję trudno mi jemu ufać, zdarza sie że sprawdzam mu komputer czy komorkę ale nic nie znajduję.
        Z tego co piszecie to mój zwiazek z nim nie rokuje...?
        dzis milczymy do siebie, unikalam go, on też nie odezwał się, a teraz on już śpi na kanapie w drugim pokoju, dzieci śpią, ja mam spokojny wieczór na refleksje, ale załamana nie jestem. Po tym co było jesienią już wiem że niestety może być różnie, jestem przygotowana psychicznie na to że tym razem to naprawde koniec choć spimy w jednym mieszkaniu hmm. Nie zamierzam robic pierwszego kroku, ciągnąć go za język, nie cierpie cichych dni i mam nadzieję że moze on coś zrobi ale oczywiscie to wątpliwe, no nic, zobaczymy co będzie...
        • cat4 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 22:25
          Za każdym razem, jak nazywa Cie głupią, mów: "No, wiesz mój drogi, nikt nie jest doskonały - Ty na przykład masz raczej małego..." Naucz się odgryzać, nie pozwól sobą pomiatać!

          Przeczekaj do momentu możliwości uniezależnienia się, a następnie podziękuj Panu za usługi.

          Zasługujesz na coś lepszego, niż facet, który wyzywa Cie od głupich, bo sam ma kompleks na tym tle.

          Tego kwiata jest pół świata...

          Trzymaj się!

          • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:25
            tiaaa,szczegolnie te kwiaty czekaja na rozwodki z dzidziusiami.
            masz jeszcze w zanadrzu jakies zlote mysli naszych prababek?
            cat4 napisała:

            >> Tego kwiata jest pół świata...
            >
            > Trzymaj się!
            >
            • cat4 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 16.09.14, 13:09
              na rozwodki z dzidziusiami nikt nie czeka wiec - zgadzam sie z Toba - powinna pokornie znosic zachowania Pana, bo przeciez zycie bez chlopa nie ma sensu...

              powinna wymyslac specjalne metody, byc bardziej skryta i bardziej sie postarac, zeby byc moze Pan zwrocil na nia wieksza uwage i zapytal, co slychac...
        • szpil1 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 06:17
          netuszka napisała:

          > Dziękuję za odpowiedzi i proszę o więcej!
          > Tak wiem że jestem glupia godząc sie na złe traktowanie i minimum normalności,

          Nie jesteś głupia, jesteś zmanipulowana i chyba, tak jak ktoś napisał, masz małe poczucie własnej wartości. Absolutnie nie wmawiaj sobie, że jesteś gorsza od niego!

          > Z tego co piszecie to mój zwiazek z nim nie rokuje...?
          > dzis milczymy do siebie, unikalam go, on też nie odezwał się, a teraz on już śp
          > i na kanapie w drugim pokoju, dzieci śpią, ja mam spokojny wieczór na refleksje
          > , ale załamana nie jestem.

          I dobrze. A czy masz może kogoś bliskiego, żeby o tym porozmawiac? Mamę, siostrę, przyjaciółkę? Takie rozmowy z kimś kto rozumie, nie osądza i wysłucha to bardzo ważna rzecz. Mnie bardzo pomogły. Trzymaj się ciepło :-)
          • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:27
            jesi sie daje manipulowac tzn.ze jest jednak glupia.
            ps.no i dala sobie zrobic dzidziusia.
            szpil1 napisała:

            > netuszka napisała:
            >
            > > Dziękuję za odpowiedzi i proszę o więcej!
            > > Tak wiem że jestem glupia godząc sie na złe traktowanie i minimum normaln
            > ości,
            >
            > Nie jesteś głupia, jesteś zmanipulowana i chyba, tak jak ktoś napisał, masz mał
            > e poczucie własnej wartości. Absolutnie nie wmawiaj sobie, że jesteś gorsza od
            > niego!
            >
            > > Z tego co piszecie to mój zwiazek z nim nie rokuje...?
            > > dzis milczymy do siebie, unikalam go, on też nie odezwał się, a teraz on
            > już śp
            > > i na kanapie w drugim pokoju, dzieci śpią, ja mam spokojny wieczór na ref
            > leksje
            > > , ale załamana nie jestem.
            >
            > I dobrze. A czy masz może kogoś bliskiego, żeby o tym porozmawiac? Mamę, siostr
            > ę, przyjaciółkę? Takie rozmowy z kimś kto rozumie, nie osądza i wysłucha to bar
            > dzo ważna rzecz. Mnie bardzo pomogły. Trzymaj się ciepło :-)
        • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:23
          ja cie prosze tylko o jedno -nie rob sobie wiecej dzidziusiow, z kimkolwiek.

          netuszka napisała:

          > Dziękuję za odpowiedzi i proszę o więcej!
          > Tak wiem że jestem glupia godząc sie na złe traktowanie i minimum normalności,
          > ale zrezygnowalam z pracy przy pierwszym dziecku a potem mialam kiepską, teraz
          > nie mam nic i dzidziusia,
    • blond_suflerka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 07.05.13, 22:34
      Wybaczenie zdrady, przepracowanie zdrady w związku nie polega na tym, że zdradzony mówi-'ok, wybaczam, ja też się przyczyniłam/em, zapomnijmy o tym, niech już będzie tak jak dawniej'. To nie tak. Na kryzys w związku pracują dwie osoby, natomiast na decyzję zdradzającego, że właśnie w ten sposób on sobie poradzi z tym kryzysem czy z pewnymi deficytami w relacji pracuje już tylko on. To jego tylko jego decyzja. I nie można tej winy brać na siebie.
      A po takiej przepracowanej zdradzie to nie tylko osoba zdradzona stara się i robi wszystko, żeby już było ok. Zdecydowanie większa praca powinna być wykonana przez Twojego męża a nie przez Ciebie.
      Ty wybaczyłaś szybko i szybko chciałaś znów mieć meża i małżeństwo tak jakby nic się nie stało ale to miało mało wspólnego z takim budującym przejściem przez kryzys. Po takim prawidłowym przejściu przez trudności Wam powinno być lepiej, związek powinien być silniejszy i lepszy. Ty nie miałaś odwagi, żeby się z tymi zdradami tak naprawdę skonfrontować. Ty to po prostu zamiotłaś pod dywan.
      To jak zachowałaś się wobec zdrad męża, to, że pozwalasz mu tak się traktować jak opisujesz i to, że piszesz o swoim rzekomym przewinieniu, które polega na tym, że nie pracujesz bo zajmujesz się domem i dzieckiem świadczy o tym, że masz niskie poczucie własnej wartości i kompletnie zaburzone postrzeganie roli kobiety i mężczyzny w związku.
      To co opisałaś to wszystko skutki tego co myślisz o sobie i bez zmiany sposobu myślenia nie zmienisz swojego związku.
      A nawet jak się zmienisz to nigdy nie masz pewności, że Twój mąż podąży za tą zmianą. On jest teraz na pozycji wygranej i niechętnie odda tę pozycję. Wybrał sobie Ciebie na ofiarę i czerpie z tego korzyści. Zmiana będzie wymagała od niego konfrontacji z własnymi słabościami, wadami, deficytami a to jest trudniejsze od karmienia się dowalaniem swojej ofierze.
      No ale masz dzieci i jesteś Ty. Jak zostaniesz w tym związku wpisując się dalej w ten chory układ to masz małe szanse na szczęśliwe życie swoje i swoich dzieci. One zakodują sobie takie wzorce rodzinne i za kilkanaście lat będą poniewierane przez swoich partnerów.
    • tonik777 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 07:52
      To raczej Twój partner jest głupi i swoją głupotę próbuje scedować na Ciebie.
      Jak następnym razem będzie Ci wytykał błędy z przeszłości (zakładając, że są prawdziwe), to powiedz mu, że już o tym wiesz i wyniosłaś z tego naukę. Ponadto możesz dodać, że tylko ktoś kto nic nie robi nie popełnia błędów i nie ma sensu już więcej do tego wracać bo to już się stało i się nie odstanie. Trzeba żyć przyszłością, a nie przeszłością.
      • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 09:07
        Dziękuje za rady. Co do bliskich osób to nie mieszkam w rodzinnej miejscowosci i nie mam tu przyjaciolki, jakies znajome ale słabe tylko, przyjaciolki i badzo mi bliskie dwie siostry mam w innych miastach -dzwonimy, rozmawiamy, ale o jego zdradach zwierzyłam się tylko dwom przyjaciolkom i jednej siostrze zastrzegając by nikomu nie mówiła -żeby moja rodzina sie od niego odwróciła skoro nadal z nim jestem to lepiej nie stawiac go w zlym swietle przed moja rodziną. Z teściowa sie spotykam czasem ale tez ona nie ma pojęcia, aczkolwiek sama nieraz przygaduje synowi, ona wie że nie mam z nim lekko.
        Zostawil laptopa wiec sprawdzilam historie, odkrylam ze dokladnie po naszej kłótni w nocy ogladał kilka erotycznych zdjec w necie oraz na facebooku zaprosil do grona znajomych swoja byłą i też przejrzał wszystkie jej zdjecia na profilu. Ona mieszka w UK, jest grubawa, brzydka, choc może sie podobac skoro juz z nią był kiedys. Nic takiego, widze ze przyjęla go do znajomych ale nic nie pisali, ona ma dziecko ale nie ma chyba partnera, no nieważne, i tak mi sie to nie podoba, przykro mi że to zrobił, no i po co to zrobił? ja też mialam jakies kontakty z byłym ale mejle, smsy, a do facebooka go nie zaprosilam bo nie chce by śledził na bieżąco co u mnie, widzial zdjecia, bez sensu, to zamkniety rozdzial ale miło mi gdy pisał że jestem idealem itp. itd.. A widze że mój 'partner' po naszej klotni dodał sobie byłą, to nie przypadek, może chce ją zachęcic do spotkania. Jak kiedys byla w Polsce to zaszla do niego do pracy ale dowiedziala sie o mnie i odpuscila z tego co wiem. Nie zamierzam tego tolerowac, tak jak piszecie mam niską samoocenę ale zarazem znam swoja wartość, wiem że jestem dobra partnerką i mama, żoną, przyjaciólka, jestem mądra i ładna, i trace najlepsze lata z kims kto mnie nie docenia a wręcz stara sie zaniżac moją samoocene;( niestety póki co nie mam dokąd iść. Chyba podrzuce mu ten link żeby przeczytał wasze wypowiedzi, niech usłyszy co myślą inni;) niestety moje obawy i moje plany tez wtedy pozna... na razie u nas bez zmian, on w pracy, a potem cisza.
        Ciekawa jestem opinii pani psychoterapeutki o naszym związku.
        pozdrawiam
      • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:50
        moim skromnym zdaniem oboje sa glupi
        tonik777 napisał:

        > To raczej Twój partner jest głupi i swoją głupotę próbuje scedować na Ciebie.
        > Jak następnym razem będzie Ci wytykał błędy z przeszłości (zakładając, że są pr
        > awdziwe), to powiedz mu, że już o tym wiesz i wyniosłaś z tego naukę. Ponadto m
        > ożesz dodać, że tylko ktoś kto nic nie robi nie popełnia błędów i nie ma sensu
        > już więcej do tego wracać bo to już się stało i się nie odstanie. Trzeba żyć pr
        > zyszłością, a nie przeszłością.
    • tully.makker Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 09:12
      Proponuje odczekac az dziecko podrosnie, znalezc prace i dac panu kopa.
      • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 20:50
        b.dobra rada
        tully.makker napisała:

        > Proponuje odczekac az dziecko podrosnie, znalezc prace i dac panu kopa.
        >
    • default Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 09:41
      Przede wszystkim zadbaj o alimenty, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś. Facet dość słabo rokuje i liczenie na to, że z samej wrodzonej przyzwoitości będzie łożył na utrzymanie dzieci i Twoje (póki nie pracujesz) - jest bardzo ryzykowne. Dziś płaci, jutro mu się odwidzi. W dodatku mieszkasz w jego mieszkaniu. Czy jesteś tam chociaż zameldowana ? Wiem, że teraz meldunek niby nie daje żadnych praw, ale jednak to już coś i osobę zameldowaną jednak trudniej tak po prostu wystawić za drzwi.
      Wydaje mi się, że już tylko te działania - twarde dochodzenie swoich praw u niego, bez przymilania się, drapania po pleckach i wdzięczenia - da mu trochę do myślenia i każe nieco inaczej spojrzeć na Ciebie. Bo w tej chwili czuje się panem świata, któremu wszystko wolno i wszystko mu się należy. Najwyższy czas wyprowadzić go z błędu.
      • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 08.05.13, 14:52
        Jestem zameldowana od kilku lat na stałe. Mieszkanie jest na kredyt -on spłaca, ja sie do niego sprowadzilam z innego miasta, przez te kilka lat kupilam wiele mebli i sprzętów.
        Co do alimentów to jak mieszkam i jestem na utrzymaniu partnera to co ja moge zrobic, gdybym mieszkała osobno to jako samotna matka miałabym jakąś pomoc od panstwa, i o alimenty bym się postarała. Jednak póki co mieszkam u niego i mnie nie wygania, co więcej to ja go przy najbliższej okazji zapytam czy może sie wyprowadzić bo przecież nie jestesmy już razem. Wiem ze nie da rady finansowo więc tylko go rozdrażnię takim pytaniem, ale musze coś ustalic, nie może być cichych dni, sprawy musza byc jasne, nie chce sie zastanawiac czy jest mi wierny jak sie poklocilismy itp.. Może sie z nim pogodzę, już nie raz wydawało sie że to koniec ale dogadywaliśmy sie, zależy jak potoczy się najblizsza rozmowa.
        Aha on nie ma o co miec do mnie pretensji, zawsze byłam lojalna wobec niego, to o co sie czepia to że za późno znalazłam druga pracę po odchowaniu pierwszego dziecka i że ta praca byla kiepska a ja chcialam drugie dziecko i teraz przeze mnie jest ciężko, i ja sie z tym zgadzam i zapewniam go że przetrwamy jakoś najbliższe miesiące a potem mam nadzieję że znajde prace i sie odbijemy, będzie dobrze. Było trudno znaleźc prace, z lepszej zrezygnowalam by zając sie dzieckiem, a potem sam mnie powstrzymywał aby dziecko miało 2 latka chociaz jak probowalam już czegos szukac wczesniej, wreszcie rok czasu szukalam pracy. Z drugim dzieckiem nie chcialam dlugo czekać bo rosla róznica wieku między dziecmi i wynosi 4 lata. Rozumiem jego racje odnosnie finansów i przyznaje że dążyłam do drugiego dziecka myśląc że damy rade, ale tej pracy mi nie przedlużono i finanse mamy kiepskie choć on ma dobrą pracę i ważne stanowisko no ale jednak koszty nas zjadaja. Czemu on mi to ciągle wypomina a o swoich wypadach na dziwki to nie ma wyrzutów sumienia, nie ma sobie nic do zarzucenia, bo uważa że ja go do tego dorpowadziłam bo taka jestem glupia oczywiscie, nic go nie rozumiem itd..
        Nie wiem jak z nim rozmawiac?
        czy są szanse że my sie dogadamy czy jednak powinnismy sie rozstac ale wiem ze jest jeszcze miłość między nami, choć i nienawiśc zapewne też jest...
        • nena20 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 09.05.13, 10:06
          jeśli zdradzał wielokrotnie nie sądzę aby kiedyś się zmienił,
          albo pogodzisz się z sytuacją albo przygotuj na odejście, poczekaj aż dzieci podrosną
          • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 09.05.13, 17:56
            Hmmm wczoraj wieczorem gdy dzieci spały zaczęlismy rozmawiac... po długiej ciszy mialam wiele przemyślane i zaczęlam całkiem spokojnie; że chyba nam nie wyszło i czas się rozstać... jednak on powiedział bym ja zdecydowała, a ja spytałam a czego On chce? on na to że nie chce sie rozstawać, no i ja też nie chcialam ale musielismy wiele omówić, każde z nas konkretne oczekiwania i ma jakieś pretensje do drugiej osoby. Byłam asertywna, o dziwo wcale nie płakałam a momentami było wręcz zabawnie, bylam pewna siebie i to była bardzo udana rozmowa. Pochwaliłam go że wreszcie ze mną rozmawia, opowiedziałam mu o tym że pisałam o nas na pewnym forum (nie pokazałam mu) i że w odpowiedziach forumowiczek była negatywna jego ocena, że toksyczny, że ja mam niską samoocenę a on sie wyżywa na mnie za swoje frustracje, że ma kompleksy na punkcie inteligencji/wyksztalcenia, o dziwo zainteresowało go to i przyznał rację że coś w tym jest! nawet zapytał co ma zrobić jesli to faktycznie kompleksy nim powodują? musialam go dopytać o wierność, zapewnil mnie że od pól roku nie było żadnych zdrad (minęło jakieś pól roku odkąd dowiedzialam sie że zdarzały mu się zdrady i wtedy postanowilismy mimo to spróbować być razem) wiadomo że ja mam teraz mniejsze zaufanie, ale zapewnił mnie że nic takiego nie ma miejsca. Prosilam o okazywanie uczuć, rozmawianie ze mną, słuchanie mnie, on tlumaczył sie zmeczeniem i prosil o chwile ciszy gdy wraca z pracy itd.. no krótko mówiąc dogadalismy się i jesteśmy znowu razem. Może nam się uda...? oby, oby.
            pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze!
            • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 09.05.13, 18:50
              taki zmeczony, a do romansowania na boku ma sile? he he.
              i jaki prawdomowny "juz cie nie zdradzam"!. a moze raczej "na razie"?
              no nic, twoje zycie-twoje decyzje. powodzenia.



              netuszka napisała:

              > musialam go dopytać o wie rność, zapewnil mnie że od pól roku nie było żadnych zdrad (minęło jakieś pól roku odkąd dowiedzialam sie że zdarzały mu się zdrady i wtedy postanowilismy mime, on tlumaczył sie zmeczeniem i prosil o chwile ciszy gd
              > y wraca z pracy itd.. no krótko mówiąc dogadalismy się i jesteśmy znowu razem.
              > Może nam się uda...? oby, oby.
              > pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze!
              • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 10.05.13, 10:58
                On nie miał romansu, w pewnym momencie odpuścił sobie staranie sie o nasz związek i od czasu do czasu korzystał z usług tanich dziwek -studentek itp. ktore oglaszaja się wszędzie. Dowiedzialam sie o tym w koncowce ciąży i dlatego dałam mu szanse, dałam nam szanse bo przyznałam że moje błędy też były ale oczywiscie niewspolmierne do jego reakcji... Mam o to wielki żal do niego.
                Mamy umowe że nie jesteśmy ze sobą na siłe, i jesli ma byc cos nie tak jesli bysmy chcieli coś zrobić z kimś innym -to mamy to sobie uczciwie powiedzieć, nie ranic drugiej nieświadomej strony, normalnie rozstac się, żeby nie było życia w fałszu.
                Dopowiadam to dla wyjasnienia ale juz nie chce o tym mówić. Żaden związek nie jest idealny, podobno zdrady sa powszechne, nie wiem, ale mozna po zdradzie sie rozstac, albo można dac szanse ale ciągle wypominać i wtedy związek szybko sie rozpadnie. Żeby związek odżył trzeba pare rzeczy zmienic w sobie, dbac o komunikację, o potrzeby swoje nawzajem, póki jest miłość to warto walczyc, ale oczywiscie nic na siłe. U nas tak jest że on ma tendencje do wymądrzania się i krytyki, a ja do narzekania i czasem za nisko się oceniam ale nie jestem aż taka slaba i jak mi się nazbiera to wybucham, walczę. Mam nadzieje że wszystko już u nas bedzie wporządku, ale nie mam złudzeń że bedziemy sie jeszcze wiele razy kłócic. Nie mam pojęcia czy będziemy szczęśliwi razem do końca czy może za jakis czas wszystko sie nie zmieni bo mój partner zrobi skok w bok albo ja sie zakocham w innym hihi tak czy siak myślę pozytywnie, daję nam szanse.
                pozdrawiam
                • nena20 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 10.05.13, 13:37
                  z tego co piszesz to i tak nie masz wyjścia...
                  bez pracy, dzieci jeszcze małe...
                  pewnie, ze rozmawiaj, daj szansę....
                  przygotuj się jednak, to taki typ...
                  może w sferze seksu mu czegoś brakuje... skoro podczas zdrad stawiał na bylejakość....może pogadajcie ...często ludzie nie są wstanie otwarcie rozmawiać...
                • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 10.05.13, 18:17
                  iiiiii, to zmienia postac rzeczy. seks z cichodajkami to nie zdrada. to raczej glupota,bo mozna sie zarazic.
                  gorsze dla kobiety jest,kiedy maz ma przyjaciolke, ktorej sie zwierza i ktorej opowiada o intymnych sprawach w zwiazku, to jest prawdziwa zdrada. moim skromnym zdaniem musicie popracowac nad sfera seksualna zwiazku. jesli zrobil to w koncowce ciazy to chlopina nie wytrzymal napiecia. obiecaj mu ,ze jak troche podchowacie dzieci to bedziecie mieli wspanialy seks, bo teraz to jestes zmeczona, niewyspana i skupiona bardziej na roli matki, jak kocha to zrozumie i poczeka:)


                  "Gdyby nie internet nie wiedziałbym,że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
                  • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 11.05.13, 11:59
                    Seks z inną to zdrada! A u niego było ich kilkanascie -nie znam szczegółów, ja to odkrylam niechcący będąc w końcówce ciąży i pociagnelam za język, wolałam znać najgorszą prawde i sie przyznał że od prawie dwóch lat zdarzało mu sie spotkać z jakąś studentką na seks, nie jakoś regularnie, nie na każdej delegacji, od czasu do czasu, twierdził że to nie bylo dla niego łatwe ale skoro powtarzało sie to jednak miał z tego przyjemnosc;( też mnie rpzeraża łątwość zarażenia sie chorobami a on myśli że takie zwykłe dziewczyny to nic nie mają! po oczach nie widac..
                    W każdym razie wtedy rozmawialismy czy konczymy ten związek czy próbujemy odbudować. Wybralismy to drugie, i powiem wam skrycie że seksualnie u nas faktycznie było kiepsko bo ja miałam do niego ciągłe pretensje a on też nie był dla mnie miły, chyba robił to na złość dla mnie i odpuścił sobie starania. Teraz jest inaczej, pożycie seksualne jest udane, brakuje tych rozmów, przytulania ale też zależy od dnia. Ja niestety jestem zazdrosna ale po tym co było to nie dziwne, musze sie hamować by go nadmiernie nie kontrolować, chcialabym aby on był zazdrosny o mnie ale nie mam z kim gdzieś wyjść, a we dwoje też póki co nie mamy jak ale to sie zmieni za rok, dwa, będzie nam łatwiej podrzucić dzieci teściom i wyjśc we dwoje.
                    Ja przesadzam, że każdą naszą kłótnie traktuje jako powód do rozstania.
                    Pozdrawiam
                    • adeela Re: moim zdaniem taki związek nie ma sensu 11.05.13, 14:06
                      - kilkanaście zdrad i wszystkie wybaczone!!
                      To nie jest możliwe, nie ma takich kobiet. Nie widzę też możliwości, żeby "zdradzacz" mógł szanować żonę, która wybaczy wszystko, po co, skoro i tak może (bez żadnych konsekwencji!!) robić to, co chce, z kim chce i kiedy chce, nawet może jej o tym powiedzieć, najwyżej pochlipie, a i tak go przyjmie.
                      Opanuj się kobieto, zacznij szanować sama siebie. O jakim Ty związku piszesz, nie ma żadnego związku. Ty pierzesz, gotujesz, on je, śpi.. Związek to porozumienie serc, dusz, partnerstwo, nie widać tego u Was. Moim zdaniem tracisz czas.
                      - zwykłe studentki nie idą ze starszym facetem za pieniądze, to chyba oczywiste, jak również to, że facet, który kocha swoją żonę, nie szuka jej zastępstwa.
                      Żal mi Ciebie, a wieczna pokora, to nie jest sposób na życie.
                  • sonia_siemionowna Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 13.05.13, 19:17
                    Ha! Gorsze 'dla kobiety'? Widzę, że mądrości prababek mają się dobrze.

                    Kłamliwy pogląd, że kobietę ma ruszać jedynie 'zdrada emocjonalna', a fizyczna to nic takiego wziął się z czasów, kiedy panowie mieli całe haremy utrzymanek i ich żony musiały sobie to jakoś tłumaczyć, żeby nie zwariować.

                    Dla mnie sto razy gorsze od tego, że mój mąż pójdzie z jakąś panią do kina i się będzie z nią dobrze tam bawił jest to, że tej pani włoży potem siusiaka między nogi, oględnie mówiąc.

                    Każdy ma przyjaciół i przyjaciółki. Czy z racji bycia w związku mamy zredukować to grono jedynie do osobników tej samej płci co my. bo inaczej to jest 'zdrada emocjonalna'?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 13.05.13, 01:09
      Pewnie nie uda się w kilku moich słowach i po kilku Pani wpisach, zanalizować i ocenić Pani związeku jako skończinej całości. Każda ocena będzie wyrywkowa, a zatem z konieczności ograniczona. Może być jedynie pewną perspektywą, z której można spojrzeć na Państwa relację.
      To, co spostrzegłam to różnicę w treści Pani wpisów. W pierwszym pisze Pani o wybaczeniu zdrady, podjęciu nowych zachowań, powrocie do udanego seksu i bliskości.
      Po kilku dniach pisze Pani o zazdrości o partnera z powodu tych własnie zdrad, wymówkach, kłotniach, po których chce się Pani rozstawać i rozmyśla jak to zrobić w przyszłości.
      To mnie zastanawiło. I pomyślałam, że Pani może zmiennie patrzeć na swój związek , być w nim labilna uczuciowo, reagować z poziomu "tu i teraz". W takiej sytuacji łatwo o deformację rzeczywstości Waszego związku, bo zaczyna go Pani widzieć odmiennie w zależności od aktualnych własnych przeżyć wobec partnera. On pewnie na tę zmienność reaguje. I być może to nazywa " głupotą" . Bo nie chodzi chyba o Pani zdolności intelektualne, wykształcenie czy inteligencję. A, jeśli się nie mylę, funkcjonowanie z osobą zmienną emocjonalnie jest trudne.
      Optymistyczne jest Pani poczucie wartości. Myślę, że ono pozwala Pani zachować jednak rónowagę i zapewnia Pani alteranatywne rozwiązania dla tego związku.
      Zdrady partnera nie mają charkteru związków. Są to, instrumentalne relacje seksualne. Warto zastanowić się ( może wspólnie ) po co mu one były. Czego tam szukał, co znajdował ? Nie po to, aby go natychmiast gratyfikować lub rozgrzeszać, ale aby zrozumieć. Dzięki takiej rozmowie można też lepiej zrozumieć siebie samą. To co napisałam to nie jest chęć do zmazywania winy nielojalności czy też chołubienie neurotycznych potrzeb partnera. To raczej zachęta, czy też droga, do poznania też siebie. Co Pani robi w tym zwiazku? Na co się Pani godzi, jaką Pani płaci cenę za ten związek.
      Ale patrząc na ten związek z dalszej perspektywy, to on raczej rokuje, choć wymaga naprawy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      .

      • zuzi.1 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 13.05.13, 15:05
        Dla mnie, ten związek niestety nie rokuje, przy tak nonaszalanckim pana podejsciu do kwestii seksu z przygodnymi partnerkami i przy takim poziomie braku szacunku do zony, ten związek zdecydowanie nie rokuje, to tylko kwestia czasu kiedy autorka załapie od męża jakieś choróbsko weneryczne. W imię czego? meskich gaci w domu?
      • netuszka Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychoter 13.05.13, 22:38
        Dziekuje za odpowiedź, odniose sie do tego.
        Ja jestem stabilna uczuciowo, wydaje mi sie że wlasnie partner ma różne zachowania jak straci humor to nagle jest bardzo przykry, wlasnie przed chwilą niemiło sie odezwał pogonil mnie żebym szłą spac już bo jest zmeczony i zebysmy były cicho -jeszcze dziecko usypialam, dzidzie juz wczesniej uspilam. Odpowiedziałam mu że jest przykry, a ja mu herbate zrobilam, dzieckiem sie zajmuje by mial luz, a on nic nie docenia i jeszcze sie brzydko odzywa. On tego nie rozumie, dla niego to nic nieznaczące odzywki, na które ja za bardzo zwracam uwage;(
        Co do zdrad to mu wybaczylam - ale często o tym mysle i wścieklość mnie bierze że mi to zrobił, że jestem taka super partnerka a on poszedl na inne jakies zamiast naprawić wspolnie nasz związek to szukal chwil 'relaksu?' z innymi jakimis -niestety chcialabym powiedzieć obrzydliwymi babami ale widzialam w neciete popularne strony z anonsami tanich dziwek i niestety na zdjęciach w seksownej bieliźnie zgrabne mlodziutkie dziewczyny, kuszą niską ceną i anonimowym spotkaniem w hotelu itp. no i chyba mają wzięcie, ale to jednak dziwki i mają z pewnością bakterie itd. strach myśleć co przenoszą, więc co o tym pomyśle to się załamuję że on na to poszedł skoro miał mnie, no i po cichu boję się czy znowu go te oferty nie skuszą któregoś dnia szczególnie podczas delegacji z dala od domu;( on się tłumaczył że to nie mialo znaczenia i zrobił to tylko z powodu potrzeb fizjologicznych. Zgodził sie z tym co stwierdzilam, że takie panienki czekały przygotowane na seks, ubrane sexy, chętne na wszystko co zechciał aby pan wyszedł zadowolony, miał tam chwilę relaksu, zapomnienia od obowiązków, stresów, to oczywiste po co tam chodził, no i nie zrzędziły mu o zakupach, sprzątaniu, zajęciu sie dziećmi czy braku pieniędzy, miał tam wylącznie zaspokojnenie fizyczne i oderwanie od problemów.
        Tak więc wybaczylam mu, ale nie wiem czy to nie szczyt naiwnosci i czy moge być spokojna czy jednak może różnie być? dlatego jakby co biore pod uwage że może to sie powtórzyć i wtedy sie rozstaniemy bo na pewno wiecej mu bym nie wybaczyła! Mam nadzieję, że moge mu ufać, chcialabym aby poprawiły się nasze relacje, kochamy się 'pomimo', ale przyznam że chcialabym żeby on mnie bardziej cenił, zapewniał o uczuciach itp. i żebym nie miała żadnych podejrzeń wobec niego... Ja mu naprawde nie robie o te zdrady wymówek bo to ciężki temat wole nie poruszac go często, chyba że klotnia jest poważna i on sie o cos czepia za mocno to mu to wytykam bo to nie ma sobie równych, to największy cios jaki mógl mi zadać, a ja mu żadnej przykrosci nie wyrządziłam. Co do mnie to jestem niesmiała, wrażliwa, zarazem wierzę w siebie i bywam ambitna, czuje sie atrakcyjna, ale jestem skromna i troche niedostepna dla innych, nie mam wielu znajomych raczej małe ale bardzo bliskie grono. W związku jestem dobrą partnerką. Mój partner ma ważne stanowisko i jest dobry w tym co robi ale ma stresy, telefon też w domu dzwoni, ale ma trudny charakter bywa niemiły dla ludzi, ale dla kobiet niektorych to jest miły, choć ma nadwage to jest lubiany przez koleżanki, lubi troche być szarmancki itp, lubi imprezy, dobry alkohol, ja zrestzą tez lubie imprezy ale z powodu dzieci już razem nie mamy jak wyjsc, rzadko nam sie udaje wiec raczej on wychodzi sam ze znajomymi z pracy od czasu do czasu, no i na delegacjach też ma zawsze imprezy wieczorne wiadomo jak to wygląda, a ja w domu z dziećmi..
        Napisała Pani że nasz związek rokuje, ale wymaga naprawy -co miała pani na mysli, które z nas i co powinno zmienić, poprawić...? a co do byłej dziewczyny na fb to przyznał mi że dodał ją po naszej ostatniej kłótni "tak po nic, może troche na złość mi", ona jest zagranicą więc to bez znaczenia. Widzę że on w chwilach kłotni, oslabienia naszych relacji podejmuje kroki niszczące całkiem związek jak np chodził na dziwki, albo teraz dodał byłą na fb, albo kiedyś przestał mi 'cokolwiek mówić bo ja go i tak nie zrozumiem' itp., on nie umie być w związku, lubi pobyć sam, wyzywa sie po stresach w pracy, on ma odwrotne myślenie od wlasciwego aby właśnie porozmawiać, robić coś dobrego, dbać o uczucia drugiej strony... Ja przed nim byłam w długim ważnym związku, on mial wiele przelotnych dziewczyn i żadnej nie traktował powaznie, wyznał mi kiedyś że wszystkie były glupie i każdą zdradzał, ale wyznał mi to na początku naszej znajomości kiedy byl mną zafascynowany i mówił że ja jestem zupełnie inna, taka inteligentna itd....
        ON w ogóle mało rozmawia, opowiada, musze go dopytywać, ważnych rzeczy mi też nie mówił nieraz po fakcie slyszalam o czymś istotnym dla mnie. Z tego co piszę jego osoba nie rpzedstawia się najlepiej, ale bywa dobrze między nami, no i mamy dzieci co nas najbardziej scala, jak chodzimy na imprezy to sie dobrze razem bawimy, tanczymy, ale to niestety rzadkość, na co dzien zostaje wspólne oglądanie filmów, gotowanie, spacerki rodzinne.
        Zadała Pani pytanie jaką placę cenę za ten związek? no właśnie chyba płacę, choc na pewno wiele sie nauczyłam, przeszłam niejedno, to niestety tez zaburzyłam poczucie wlasnej wartosci w tym związku, nigdy nie sądziłam że mnie spotka zdrada, że wg mnie moje dobre cechy mogą kogoś draznić, że bede w związku gdzie sie tak mało rozmawia i tak często myślę że brakuje mi miłości. To nie fair że mnie zdradzał i ja dalej jestem dobra. Od około pól roku poprawiło sie o tyle, że nie ma fałszu, moge wprost pytać o wszystko, ale jesienią nie wiedzielismy obydwoje czy my się jeszcze kochamy, czy uda się wszystko na nowo zbudować ale udało się nieźle, o dziwo przekonałam się sama że jednak go kocham i on też, i sam mi mówi czasem że mnie kocha. Zobaczymy co będzie dalej...
        Z ciekawością czytam komentarze, dziękuję za zainteresowanie i wypowiedzi.
        --
        • premeda Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychote 14.05.13, 09:37
          Przeczytalam cały wątek i wg mnie wasz związek nie rokuje.
          Po pierwsze jesteś dziecinna i infantylna, a facet jak piszesz ma "ważne" stanowisko. Niedobraliście się kompletnie, ty jesteś męcząca on zapewne decydujący i chcący rządzić.
          Po drugie jak dla mnie to za szybko u was ten krzyzys minął, nie przerobiłaś go. Co innego jednorazowy wyskok, co innego notoryczne zdradzanie. Ty już pana rozgrzeszyłaś, bo jak czytam o tych tanich dziwkach to nóż mi się w kieszeni otwiera. Według ciebie to one winne, bo jakby nie były chętne i gotowe toby cię nie zdradził. Tylko, że on musiał je znaleźć, zadzwonić, umówić się, pojechać, skorzystać itd. Trochę zachodu go to koszotwało. Poza tym moim zdaniem trzeba mieć odpowiedni typ osobowści, aby tak na dzień dobry z kobieta pierwszy raz widzianą na oczy odbyć stosunek. Faceci też mają obawy i kompleksy, boją sie porównań. Jakoś nie zauważyłam, aby panowie korzystajacy z płatnych usług z nich rezygnowali, raczej się lepiej z tym kryją. Bo to jest jednak coś jak sporty ekstremalne wciąga i uzależnia.
          Po trzecie pan na początku się przynał, ze wszystkie poprzednie partnerki zdradzał. Jak widzisz ty nie jesteś wyjątkowa tylko kolejna z rzędu. Rokuje to twoim zdaniem?
          Po czwarte pan niestabilny emocjonalnie, uwielbia huśtawkę emocji te niemiłe odzywki. Sama piszesz, że on nie umie być w związku. Moim zdaniem on cię zamęczy.
        • rurek00 Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychote 14.05.13, 09:41
          Wg mnie tez związek nie ma szans, i na prawdę nie rozumiem po co ci to? Nie masz z jego strony żadnego wsparcia, tylko same problemy. I nie pisz, że to ze względu na dzieci, bo dla nich te wasze kłótnie i wyzywanie się to koszmar.
          Jak najszybciej musisz znaleźć pracę, usamodzielnić się, i go zostawić. I tyle. Od strony prawnej zabezpiecz się w kwestii alimentów na dzieci.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychote 15.05.13, 00:36
          To co ja nazwałam zmiennością emocjonalną ,inni określili tu jako "brak wybaczenia". Pani z jednej strony chce być w tym związku i po to chce Pani wybaczyć zdrady, ale bardzo ten stan trudno utrzymać. Za chwilę przychodzi złość na partnera, poczucie niskiej wartości, bezradnej zależności od niego i chęć ucieczki z tego związku.. To faluje i przez to jest Pani w nieustannym wewnętrznym konflikcie . Pani reakcje na partnera podyktowane są tymi właśnie, zmieniającymi się uczuciami.
          Dodatkowo z kolejnych wpisów wnoszę, że Pani nastrój zależy od nastroju partnera. To się często zdarza, bywa naturalne, ale wydaje mi się, że u Pani to powoduje delikatne ,ale częste kryzysy.
          Gdy pisałam, że związek rokuje, brałam pod uwagę Wasze wzajemne deklarowane uczucia i to, że Pani udaje się na tym podejmować próby odbudowy związku. A także uznanie, że ludzie popełniają różne błędne decyzje i zachowania, ale potrafią się z nich wycofać, zrezygnować i w tym wytrwać. Jeśli tak będzie i w Waszym związku, to on będzie się rozwijał czyli rokował.
          Co trzeba naprawić ? Wybudować większą stabilność, zrozumieć własne potrzeby i możliwość ich realizacji w tym związku, ustalić granic czyli, że partner nie zdradza, bo jego lojalność jest dla Pani ważna, Pani uczy się większego zaufania do niego.
          Ale to jest wersja idealna, odpowiedź na istniejącą w Pani i partnerze potrzebę bycia w tym związku.
          Jest jednak jeszcze inna strona. To ta część Pani, która zotała zraniona i nie może wybaczyć. To ta część Pani partnera, która popchnęła go do zdrady.
          Być może jest to cecha ( a może wada ?) psychoterapeutów, którą też posiadam, że nie potrafię widzieć spraw w tonacjo kontrastowo czarno - białej. Zostawiam margines na ludzkie błędy i niedoskonałości. To może być poczytywane za liberalizm lub niezrozumienie lub zbytnią tolerancję lub też brak umiejętności. Tak jest i w tym wątku.
          Ja pozostanę przy swojej umiarkowanej perspektywie a wszelkie potrzebne również radykalizmy pozostawię innym aktywnym uczestnikom forum. Jak będą dla mnie zbyt radykalne, to wdam się w polemikę. Agnieszka Iwaszkiewicz
          • tully.makker Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychote 16.05.13, 15:24
            problem w tym, ze RADYKALNIE obciazyla pani ekspertka wina za zly stan zwiazku kobiete, ktora padla ofiara zdrady i przemocy wrerbalnej, uprawiedliwiajac przemocowca stwierdzenie, ze to z nia sie ciezko zyje. nie pierwszy to raz zreszta ofiara jest podwojnie traumatyzowana w opini spolecznej, ale chcialby sie jednak od psycholozki wymagac odrobina wiecej. Najwyrazniej za duze to oczekiwanie.
            • krokodil123 Re: czy ten zwiazek ma sens -odp do pani psychote 16.05.13, 15:30
              tully, godzinę temu właśnie się cudo ziściło i okazało się że ten związek a nawet i facet wcale nie są takie złe jak nam się wydawało.
              A te pytania o zdradach i przetrwaniu w tytule.....to taka nieznaczna pomyłka-więc nie wkręcaj więcej autorki i pani Agnieszki, daj ludziom żyć :))))
      • tully.makker Wystarczy jedno zdanie, by zniszczyc czlowieka 14.05.13, 09:10
        A najbardziej przeraza, gdy takie zdanie wypowiada psycholog, ososb, ktora powinna wspierac w kierunku pozytywnych zmian:

        A, jeśli
        > się nie mylę, funkcjonowanie z osobą zmienną emocjonalnie jest trudne.

        Nie pierwswzy to raz, kiedy ekspertka na tym forum dziala w sposob, ktory jezy wlosy na glowie. Moze kiedy nie ma sie nic madrego do powiedzenia, to nalezaloby milczec?
    • ma-ura Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 07:00
      normalnie nie wierze, ze jestes prawdziwa:/ facet cie olewa, nie szanuje, zdradza bez skrupolow z kim popadnie, a ty mu wspanialomyslnie wybaczasz i jeszcze zebrzesz o jakies odpady uczucia? ohyda i obrzydliwosc. i nie ludz sie, ze teraz jest wierny. bardziej sie pilnuje i tyle. jak juz posmakowal urozmaiconego seksu co raz to z inna, to widocznie tak lubi, a wielka miloscia do ciebie jakos nie pala, zeby go chociaz to zatrzymalo w realizacji seksualnych potrzeb.
      • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 11:25
        Jestem prawdziwa, tyle tu opisałam że strach by ktos nie rozpoznał mnie, dlatego tak ogólnikowo pisze o jego pracy, on jest kierownikiem ale nie jakims ważnym, ma nad sobą jeszcze szefa o którym oczywiscie ma złe zdanie;)
        Kurde, jak czytam co piszecie to daje mi to do myślenia, ale nie wiem co robić...
        Pewnie jestem naiwna, że próbuje budowac z nim przyszlość, może to głupota. Nie wiem co będzie dalej, z tym wybaczeniem to mam ciągle wątpliwości bo faktycznie krew mnie zalewa jak to sobie wyobrażę (jak poszedł pierwszy raz może miał stres ale potem były kolejne dziwki, różne miejscowosci, hotele, adrenalina, zaspokojenie potrzeb i może dowartościowanie jako facet) czy to możliwe aby do tego nie sięgnął? On sam mi wcale nie obiecał że tego nie zrobi, że bardzo żałuje, nie jest na tyle porządnym facetem, w jego otoczeniu musi to się zdarzać skoro go to tak nie rusza, ale zdecydowanie obiecał mi że powie mi PRZED jak już będzie na tyle źle z nami, że będzie go to znowu kusić. I tak samo ja mam powiedziec jak kogos poznam.
        Ja wyobrażam sobie różne opcje przyszlosci, czuję sie atrakcyjna i jeszcze młodą kobietą, moge znaleźć innego, nie chce być na siłę w nieudanym związku. Na pewno jak odchowam dzidzię i zapiszę do żłobka, pojde do pracy -i będę niezależna to będę też wiecej wymagać i egzekwować, jakby co to w każdej chwili bede mogla sie wyprowadzić -już nie będzie tak nijako że po kłótni wciąż jestem obecna tylko milczę. Póki co niestety nie mam środków do życia i żyję na jego koszt, oczywiscie on sam się przyczynil do tego że nie mam pracy.
        Przydałaby nam się terapia dla par ale mamy kiepskie finanse i dwoje dzieci, że nawet nie ma kiedy i za co na terapię pójść, ale przyszlosciowo chciałabym -o ile ten związek przetrwa.
        pozdrawiam
        • tully.makker Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 11:40
          Obiecal ci,ze ci POWIE jak bedzie chcial po reaz kolejny zdradzic? Laskawca.

          Dla mnie facet, ktory sypia z prostytutkami jest skonczony. To jedna z najbardziej upodlajacych obie strony okolicznosci, jakie moge sobie wyobrazic. Ale ty oczywiscie masz prawo widziec to inaczej.
        • krokodil123 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 11:53
          nie rusza, ale zdecydowanie obiecał mi że powie mi PRZED jak już będzie na tyle źle z nami, że będzie go to znowu kusić. I tak samo ja mam powiedziec jak kogos poznam.

          Taka dygresja (nie wiem czy ci pomoże).
          Poznać przypadkiem czy w pracy kogoś, poznać człowieka bliżej, zakochać się czy zdecydować się na bycie z nim jest zupełnie coś innego jak iść na dziwki.
          Kobiety takie się nie "poznaje" a szuka (lub coś podobnego).

          To mi mówi że twój mąż jest dobry manipulatorem (a ty naiwnie się na to dajesz złapać).
          On cie wciąga w swoich gierek, w tym przypadku przyrównuję ciebie z siebie. Swoje czyny do twoich (a takowe nie zaistnieli z twojej strony), umniejsza wagi problemu Może Pani Agnieszka to lepiej wytłumaczy.

          A o te dziecięce gadki że on ci powie, on się przyzna, on przyjdzie do ciebie po "naradę" to już nie będę pisać......To ty żona jesteś czy kracząca mamusia.
          I co poradzisz jak mężuś jutro powie-Mam ochotę poszaleć niezobowiązujące z seksowną 18-tke?
          Jaką masz dla niego propozycje jestem ciekawa? Nie rozumiesz że on gra a ty nie masz żadnych, ale żadnych możliwości w tą jego grę na jakiekolwiek ruchy oprócz mieć nadzieje " że się zmieni" albo wierzyć na cud.
          • samawsnach Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 12:53
            Na litość boską pani psycholog w czym ten związek rokuje?? Chyba tylko w zabezpieczeniu finansowym.
            Mamy tu kobietę ze słabą siecią wsparcia, przywiązaną do dwójki malutkich dzieci, bez własnych środków finansowych, wybaczającą (?) niefajne traktowanie i liczne zdrady. I mamy pana, który od dawna już swojej partnerki nie szanuje, nie liczy się z nią, zdradza i nie dąży do poprawy związku, tylko łaskawie zgadza się na to, że partnerka "wybacza", pana, który ma chyba jakiś problem z kobietami, bo "wszystkie były głupie i wszystkie zdradzał". Trudno o większą nierównowagę. W żadnej relacji netuszki nie znalazłam komentarza na temat jakiegoś impulsu pana do zmiany na rzecz związku i rodziny. To pani się stara, rozumie, drapie po plecach, przytula i zapomina o tym, co złe. Co niby z tego się ma dobrego urodzić?
        • babyaggie ty mu nie wybaczyłaś 14.05.13, 13:40
          Moim zdaniem mu nie wybaczyłaś ale za.wszelką cenę usiłujesz się dostosować do jego gry. Tłumaczysz jego zachowanie starasz się zrozumieć i przestajesz na poinformowanie cie o ewentualnym planie wyskoku na studentki. Ludzie mogą mieć różne układy seksualne i życiowe ale tylko wtedy kiedy oboje się na to zgadzają i kiedy obojgu to pasuje. Tobie przygodny seks męża nie odpowiada, bo jest ci z tym źle. Nie ma sensu wmawiać sobie że jest inaczej, bo jest to upokarzające i upodlające dla twojej psychiki.poza tym co to za argument że zdradzał cie pod koniec ciąży?! Zagrożona ciąża czy co? Można się bzykać nawet codziennie, a w końcówce to jest to nawet wskazane. Przemyśl sobie swoje zachowanie, uczucia i reakcje na jego słowa i czynny. Jeśli bilans będzie negatywny to się ewakuuj z sytuacji.
          • mozambique Re: ty mu nie wybaczyłaś 14.05.13, 16:04

            Można się bzykać nawet codziennie, a w końcówce to jest to nawet wskazane".

            zanima zaczneisz naiwnym kobietom wciskac takei pierdoły to poducz sie troche , szcegoenie fizjologii ciązy i tegi czemu seks w 9 m-cu jest niewksazany przez ginekologów

            doprawdy osiwiec mozna jak sie czyta takei kretynki z ciemnogrodu , ktore wzorem naszych brababc uwazaja ze chłopu tzreba dawac zawsze , wszedzie i na ządanei, nawet gdy sie nei ma ochoty , nawet dzien przed porodem, nawet w czasie połogu, nawet w czasie infekcji , menstruacji i rozejscia spojenia bo se chlop inaczej na dziwki pojdzie

            kobiety mamy XXI wiek - a jelsi twoj chlop pójdzie do koorvy bo zona w ciązy , to badz spokojna = po ciązy tez pójdzie
            • babyaggie Re: ty mu nie wybaczyłaś 14.05.13, 17:53
              Zdecydowanie nadinterpretowalas moje slowa, do tego arogonacko wyrazasz sie na moj temat.
              Pozdrawiam i zycze milego dnia.
            • sofi75 OT sorry mozambique 15.05.13, 10:33
              ale jednak twierdze, ze to Ty sie musisz poduczyc.

              W ZDROWEJ IZJOLOGICZNEJ ciazy seks mozna uprawiac cale 9 m-cy, rowniez na dzien przed porodem. Nie wiem, co jst zalecane lub odradzane przez ginekologow w Polsce, ale uwierz - Polska nie jest pepkiem swiata, a w innych krajach jeszcze nikomu nie przyszlo do glowy seksu w ciazy zabraniac.

              I bardzo Ci wspolczuje ze postrzegasz seks jako przynete i gwarancje, ze chlop nie ucieknie. Nie wpadlas na to, ze nawet w pologu mozna po prostu miec na niego ochote?
    • ma-ura Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 11:43
      tez jestem zdziwiona odpowiedzia pani "ekspert". co do faceta to widac, ze ten typ juz tak ma, ze wiernosc nie ma dla niego zadnego znaczenia. ty lepiej uwazaj, zebys jakiegos syfa nie zalapala. i takie pier....ze zdradzil, bo mial stresy, bylo zle itp. to bujdy na resorach. zdradzil, bo mial chcice na nowa doope i tyle w temacie.
      • netuszka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 17:15
        Wszystkie macie racje, ta sytuacja jest beznadziejna;(
        Chciałabym odciąć ten temat, nie bac sie zdrady i cieszyć sie miłością, ale jestem naiwna licząc na cud że on tego już nigdy nie zrobi, albo że mi powie przed żebysmy mogli sie rozstac i żeby wtedy mógł robic co chce z kim chce. Jestem zbyt dobra, za dużo z siebie daję a za malo dostaje od niego, wszystko to prawda.
        Nawet nie patrząc na przeszłośc a wiec zdrady których dopuszczał sie juz na rok przed moim zasciem w ciąże drugą i przez całą moja ciążę (notabene zagrozoną przedwczesnym porodem) ponoć rzadko ale w sumie przez prawie 2 lata mu sie to zdarzało od czasu do czasu więc musiało ich być z kilkanaście? ponoć nic mi nie brakuje i mu sie podobam, ale szukał zaspokojenia gdzie indziej bo nie chciał ze mną i uciekał od stresów itd., ale nawet nie patrzac na te zdrady to jego obecne zachowanie nie jest fajne, prawie codziennie brakuje mi uwagi z jego strony, rozmów, miłych gestów, oczywiscie sie zdarzaja tak jak i seks mamy minimum raz w tygodniu i to całkiem dobry, ale po milych chwilach znowu w kolejnym dniu coś nie jest fajnie, moglibysmy byc fajna rodzinką, ale wg mnie on wszystko psuje. Potrafimy rozmawiać o planach slubnych ale jego podejscie tez jest żenujące ostatnio powiedział że jak zarobię to weźmiemy slub, jemu sie chyba zdaje że jest super partią! dżentelmenem to on nie jest... przynajmniej nie wobec mnie, ale o slubie myślimy od lat i tak sie to przeciąga.
        Najgorsza jest moja zależność od niego i to że troche nie mam wyjścia, chcialabym czasem trzasnąc drzwiami ale nie mam dokąd pójśc. Jestem z nim i liczę na jego lojalnośc, szczerość, ale obawy mam. Nawet boje się że on ma braki w wiedzy o chorobach wenerycznych bo np. myśli że młode ku... nie mają chorób wręcz pytał mnie czy zlapałam cos, nie złapałam czyli nic nie przeniósł, no brak słów, udało mi sie szczęściara co?
        nie dowierzam że mnie to spotkało, od tego momentu z jednej strony wiem że go kocham, poczułam wielka zazdrość ale też ogromny żal, choć udaje na co dzien że jest ok, to tak naprawde wciąż czekam że mi to jakos wynagrodzi, ale niestety on tego nie czuje. Przywyklam do myśli że bardziej nie przeprosi ale przykro mi. Ja tyle o tych zdradach napisalam ale to rozdzial zamkniety, problem w tym że codzienna komunikacja pozostawia wiele do życzenia bo on zmeczony, nie w humorze, za mało mamy czasu dla siebie.
        Oj po co ja tyle piszę. Dzieki że ktos to czyta i mi doradza, spojrzenia z boku są potrzebne.
        • adeela Re:to nie ma sensu 14.05.13, 18:56
          To nie jest Twój mąż? nie masz do niego zaufania i masz z nim dwoje dzieci?
          Ile Ty masz lat dziewczyno?
          Twoje wypowiedzi świadczą o tym, że jesteś niedojrzała emocjonalnie i masz mylne zdanie o sobie, z tego, co piszesz wynika, że wcale nie jesteś ani dobrą ani interesującą, ani tym bardziej fascynującą dla niego partnerką. Liczysz na to, że on się zmieni, ożeni się z Tobą, a po co miałby to robić, skoro do tej pory nie zrobił. Ty i tak wszystko zaakceptujesz i o to właśnie chodzi – akceptujesz wszystko, co on robi, dlatego jest tak bezkarny.
          Tracisz czas, uciekaj. Masz pewnie rodzinę, matkę, jakąś ciotkę, uciekaj. Ułożysz sobie życie, tak jak na to zasługujesz i nie czekaj, aż dzieci podrosną, bo dla kobiety czas to wróg. Teraz jesteś młoda, albo bardzo młoda, poradzisz sobie. Szukaj pracy, dzieci do żłobka, pana zaskarż o alimenty na początek i zadbaj o swoją przyszłość. Poznasz kogoś innego.
          W Twojej sytuacji każdy ruch, to krok do przodu, nie robiąc nic, pogrążasz się, gorzkniejesz, za wcześnie na to. Teraz Ciebie nie szanuje, a co będzie, jak zaczniesz chorować, na twarzy pojawią się zmarszczki...
          Z nim nie masz żadnej perspektywy, boisz się, nie masz nic.
        • krokodil123 Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 14.05.13, 20:54
          " Potrafimy rozmawiać o planach slubnych ale jego podejscie tez jest żenujące ostatnio powiedział że jak zarobię to weźmiemy slub..."

          Ja też kompletnie nie rozumiem dlaczego chcesz wychodzić za mąż za człowieka który cie okłamuje ,zdradza i oszukuje. Inny z tego powodu się rozwodzą a ty do ołtarza chcesz.

          Nie odpowiedziałaś mi na pytaniem co zrobisz jak mąż przyjdzie i wyzna że ot znowu go naszła ochota cie zdradzić. Jakie masz przygotowane działania na taką ewentualność o którą go prosiłaś?
          • netuszka Re: czy ten zwiazek ma sens 16.05.13, 14:45
            odpowiadam na pytanie; Jeśli stałoby sie tak że moj partner nie wytrwa w wierności i powie mi że to go uwiera czy coś, to zakoncze ten związek, pisalam o tym parę razy. Teraz jestem z nim i zamykam rozdział zdrad bo wierzę że to sie zdarzyło z pewnych powodów, i że się nie powtórzy. Chocbym musiala jeszcze jakiś czas z nim mieszkać to i tak nie wybacze kolejnej zdrady jakby tego nie nazywać nie wróciłabym do niego, szans wiecej nie będzie bo bylaby już pewność że to jego stała cecha.
            Ta rozmowa za bardzo przeszła na temat zdrad, nie o to mi chodziło ale sama dałam się nakręcic. Mój związek nie jest taki zły, kochamy się, wiecej rozmawiamy, mamy dobry seks, a przeszlismy wiele kłótni, były jego zdrady owszem ale to rpzeszłość, teraz mamy inny etap.
            Co do ślubu to jestesmy zaręczeni od lat ale z róznych rpzyczyn to odkladalismy, nie mamy parcia, ale z kilku przyczyn chcemy to zrobić i da to na pewno ustabilizowanie naszej rodziny. Jeśli daję mu szansę to nie dziwne że mogę wziąć ślub, zresztą w mojej sytuacji to korzystne pod względem prawnym bo nie będę już jako obca osoba traktowana (konkubina nie ma żadnych praw). Rozwieść to się zawsze mozna, choć akurat nie jest to dobre podejście przy planowaniu slubu;) ale podkreślę że miłośc jest a to najważniejsze.
            Mamy po 35 lat ktoś tu pytał;)
            Wątek zaczęlam od pytania o nazywanie mnie głupią podczas kłótni, a potem niepotrzebnie chyba zeszłą rozmowa na temat tych zdrad, dziwek, sama sie w to wkręcilam za bardzo i potem żałowałam niektorych słów które tu napisałam bo wcale nie mam tak złego obrazu naszego związku, mamy naprawdę normalne i dobre dni. A zdrady były -zdecydowanie to czas przeszły BYŁY- straszne ale jestem ponad to że tak powiem, rozumiem męskie podejscie do tego i widzę swoje błedy które go do tego popchnęły, choć powinien inaczej postapić, ale tego sie nie da cofnąć, trudno wybaczyć bo nie godzę sie na takie zachowanie i chcialabym aby teraz ciągle się kajał, no ale wierzę że można po zdradzie odbudować lepszy związek niż przed zdradą. Uważam że paradoksalnie nam to wyszło na dobre, -to że się dowiedziałam, właśnie po tym wszystkim może być lepiej niż gdyby zdrada nie wyszła na jaw i nic by się nie zmieniło, wolę wiedzieć i też innym bym tak doradzała jeśli mają podejrzenia to lepiej pociągnąć za język i szczerze porozmawiać. Ufam że będzie dobrze, i dalej zamierzam się na niego złościć za bylejakość i prowadzić dlugie nocne rozmowy o nas jak mi sie nazbiera.
            Pozdrawiam serdecznie wszystkie forumki i panią ekspert;)
            • sebalda Re: czy ten zwiazek ma sens 16.05.13, 15:43
              Kompletnie nie rozumiem, skąd pewność, że zdrady to przeszłość? Facet ma do tego predyspozycje, a wtedy partnerka może stawać na rzęsach, a on i tak na dziwki pójdzie.
              Choroby weneryczne to jedna sprawa, ale jest jeszcze coś, co nazywa się zakażeniami przenoszonymi drogą płciową, i należą do nich zakażenia chlamydią i wirusem brodawczaka ludzkiego. U kobiet na ogół nie dają objawów, ale po latach mogą wywoływać różne bardzo groźne zmiany, z rakiem na czele. Także pytanie męża, czy nic nie złapałaś, jest tak żenujące, a Twoja wiara tak naiwna, że ręce opadają.
              Zakażenie HIV bardzo długo nie daje objawów. Nie pojmuję, jak można w dzisiejszych czasach być takim ignorantem:(
              Natychmiast leć przebadać się pod kątem chlamydii, brodawczaka i HIV. Natychmiast. A facetowi zrób taki wykład na temat różnych chorób (najpierw się doucz, kobieto!), że może na jakiś czas mu się odechce.
              Za nic na świecie nie wychodziłabym za takiego za mąż. Dowiedz się, jak się zabezpieczyć w razie czego alimentacyjnie. Da się bez ślubu.
              • krokodil123 Re: czy ten zwiazek ma sens 16.05.13, 15:51
                A ja nie rozumiem jak można wierzyć że jeżeli facet cie zdradził 1-2-3 razu to przy kolejnym to na pewno cie uprzedzi.
                Przecież on nie chce ponosić żadnej "kary", nie chce się rozdzielać, tracić dzieci, darmową opiekunkę, płacić alimenty. On chce mieć to i to. Po jakiego grzyba ma się wcześniej przyznawać?
                On wie że jak się przyzna będzie na straconej pozycji i dlatego tego nie zrobi.
                • agcerz Re: czy ten zwiazek ma sens 16.05.13, 16:20
                  Nie wychodź za tego $%#@*! W razie rozwodu zamieniłby twoje życie w piekło. Obecnie jesteś WOLNA, przejrzyj na oczy. Naprawdę zasługujesz na prawdziwego mężczyznę, a żyjesz z dziwkarzem.
            • adeela Re: to nie ma sensu 16.05.13, 23:13
              No nie, masz 35 lat, a piszesz i zachowujesz się, jak nastolatka bez wyobraźni, bez żadnej refleksji.
              Nie wiem, co Ty nazywasz miłością – swoją wiernopoddańczość? z jego strony, to już lepiej nie komentować.
              Niestety, wygląda na to, że uwiesiłaś się na nim, traktując dzieci jako kartę przetargową. Wmawiasz sobie bajki o Waszym życiu, o tym, co zrobisz, jak znów Cię zdradzi, a odpowiedź jest prosta – nic nie zrobisz, tak samo, jak do tej pory. Jesteś od niego zależna finansowo i mieszkaniowo i nie robisz nic, żeby to zmienić. Te nocne o Was rozmowy i „chciałabym, żeby się ciągle kajał”, rób tak dalej, a zobaczysz, jak kiedyś wybuchnie.
              Od partnera oczekuje się osobowości, błyskotliwości, fascynacji, wspólnych zainteresowań, znajomych, wyjść, zabawy, raz jeszcze – fascynacji (wybiera się go w końcu by być z nim i tylko z nim, teoretycznie – na zawsze i to nie jest obrączka, tylko coś znacznie więcej), pranie i sprzątanie są daleko na szarym końcu.
              Jakoś nie wierzę, że rozumiesz, o czym piszę.
              • bez_przekazu Re: to nie ma sensu 17.05.13, 17:48
                jak to co! dobry seks! che che
                adeela napisała:

                > No nie, masz 35 lat, a piszesz i zachowujesz się, jak nastolatka bez wyobraźni,
                > bez żadnej refleksji.
                > Nie wiem, co Ty nazywasz miłością – swoją wiernopoddańczość? z jego stron
                > y, to już lepiej nie komentować.
                >
            • rurek00 Re: czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 09:59
              >Jeśli daję mu szansę to nie dziwne że mogę wziąć ślu
              > b, zresztą w mojej sytuacji to korzystne pod względem prawnym bo nie będę już j
              > ako obca osoba traktowana (konkubina nie ma żadnych praw). Rozwieść to się zaws
              > ze mozna,

              Dziwny to tekst. Nie wiem na co liczysz po tym ewentualnym rozwodzie. Do mieszkania praw i tak nie będziesz miała, bo to jego mieszkanie nabyte przed ślubem. Z tego co piszesz, nie przelewa wam się, więc nie za bardzo też macie jakiś majątek do dzielenia. Nie rozumiem zupełnie po co ci ten ślub. No chyba, że chcesz potem wydawać kasę, której przecież nie masz, na adwokata i porady prawne. Alimenty na dzieci i tak ci przysługują, nawet jeśli nie jesteście małżeństwem. Przede wszystkim się od niego musisz uniezależnić - czyli jak najszybciej wrócić do pracy. I też może sama idź na terapię, bo on z pewnością nie pójdzie.
              • bez_przekazu Re: czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 17:50
                no ja to po co?! zawsze ladniej brzmi "mezatka" niz "konkubina"
                rurek00 napisała:

                Nie rozumiem zupełnie po co ci ten ślub.

                . I też może sama idź na terapię, bo on z pewnością nie pójdzie.

                tak,tak, koniecznie terapia.
            • bez_przekazu a ty nie jestes DDA,DDD albo DDC 17.05.13, 17:45
              bo tu prawie wszystkie sa, che che

              dalej zamierzam się na niego złościć za bylejakość i prowadzić
              > dlugie nocne rozmowy o nas jak mi sie nazbiera.
              > Pozdrawiam serdecznie wszystkie forumki i panią ekspert;)

              to wspolczuje chlopu
        • bez_przekazu Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 17:53
          bo ci tak wygodnie. niezaleznosc to ciezka praca, pod kazdym wzgledem,al jaka satysfakcja i szacunek dla siebie samej.
          nikt cie nie zmuszal do zachodzenia w kolejna ciaze. a finansowo mozna sobie tez poradzic.
          ale jak ktos lubi byc jemiola.....

          > Najgorsza jest moja zależność od niego i to że troche nie mam wyjścia, chcialab
          > ym czasem trzasnąc drzwiami ale nie mam dokąd pójśc. Jestem z nim i liczę na je
          > go lojalnośc, szczerość, ale obawy mam. Nawet boje się że on ma braki w wiedzy
          > o chorobach wenerycznych bo np. myśli że młode ku... nie mają chorób wręcz pyta
          > ł mnie czy zlapałam cos, nie złapałam czyli nic nie przeniósł, no brak słów, ud
          > ało mi sie szczęściara co?
          > nie dowierzam że mnie to spotkało, od tego momentu z jednej strony wiem że go k
          > ocham, poczułam wielka zazdrość ale też ogromny żal, choć udaje na co dzien że
          > jest ok, to tak naprawde wciąż czekam że mi to jakos wynagrodzi, ale niestety o
          > n tego nie czuje. Przywyklam do myśli że bardziej nie przeprosi ale przykro mi.
          > Ja tyle o tych zdradach napisalam ale to rozdzial zamkniety, problem w tym że
          > codzienna komunikacja pozostawia wiele do życzenia bo on zmeczony, nie w humorz
          > e, za mało mamy czasu dla siebie.
          > Oj po co ja tyle piszę. Dzieki że ktos to czyta i mi doradza, spojrzenia z boku
          > są potrzebne.
    • danaide Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 17.05.13, 01:13
      Ma. Na przykład ekonomiczno-funkcjonalny. Ty na razie nie dajesz rady sama, on bez Ciebie też będzie cienko przędł, zresztą ktoś musi go oprać, nakarmić i oczywiście rozładować (bezpiecznie i tanio!) te jego frustracje nagromadzone na średnim szczeblu kierowniczym, więc tak sobie funkcjonujecie, a frustracje narastają. On nie ma żadnych oporów w ich wyrażaniu. Ty natomiast próbujesz to byle co opakować w kolorowy papier, wstążeczka na kokardkę i forum ma to kupić.
      Połowa Twoich wypowiedzi to czysta interpretacja i oceny faktów.

      Faceta cały czas bronisz i usprawiedliwiasz. O szczerej rozmowie z nim piszesz: nie chce się rozstawać. A nie zapomniałaś przypadkiem zapytać - dlaczego nie chce? Piszesz, że jesteś dobrą partnerką. Może i tak, a może tylko w Twoim rozumieniu tego pojęcia - nie jego. Żałujesz, że powiedziałaś za dużo, bo przez to związek wygląda na gorszy niż jest. A może te dwie-trzy rzeczy opisane mimochodem ważą na wadze spraw więcej niż Wasze dobre momenty i chwilowo odratowane pożycie seksualne.

      O takich gościach jak ten Twój to żal czytać. Nie wiem z jakiego typu człowiekiem byłaś wcześniej, ale gdybyś poznała inny typ relacji, takiej opartej na szacunku, na wzajemnym budowaniu się i wspieraniu, zbudowanej na miłości a nie kalkulacji "jak przetrwać" - bo kalkulujecie oboje - to znałabyś odpowiedź na pytanie jakie tu postawiłaś.
      • netuszka Re: czy ten zwiazek ma sens 22.05.13, 22:52
        Nie zagladalam tu pare dni, wyjechalismy rodzinnie i bylo fajnie...
        Odpowiem jeszcze krótko, a więc co do chorób to w koncówce ciąży robilam wiele badań w tym hiv, hbs, posiew na bakterie, wszystko u mnie wporządku.
        Co do wiernosci partnera to wierzę że ona jest, inaczej nie byłabym z nim, najmniejsze podejrzenie sprawiloby że nie ryzykowałabym złapania czegoś. Mimo zaufania troche go kontroluję -sprawdzam laptopa tylko, ale też pytam po prostu od czasu do czasu czy wszystko ok. Na pewno jestem troche naiwną idealistką... A co do ddd itp. to pewnie też bym sie pod coś łapała bo w dziecinstwie oczywiscie miałam jakieś przejścia, ale już dawno to przerobiłam.
        Nieprawdą jest że jestem z nim bo nie mam wyboru, no owszem mieszkaniowo w tej chwili tak, ale bzykać sie nie muszę prawda. Ja nie jestem z nim na siłę, a jak podejmę pracę to w razie problemów się wyprowadzę albo jego wyprowadzę i na 100% nie będzie seksu gdybym miała ryzykować złapanie czegoś. Jednak nie projektuję sobie takiej przyszłości, patrzę pozytywnie, myślę że będzie coraz lepiej bo wiecej rozmawiamy, przytulamy się, jest poprawa...
        pozdrawiam
        --
        • adeela Re: ten zwiazek nie ma sensu 23.05.13, 09:07
          Tobie nie można pomóc, żyjesz w świecie swojej wyobraźni.
        • zielona.wrona Re: czy ten zwiazek ma sens 23.05.13, 15:49
          Glupich nie sieja, one same rosna!!!
          Zakladam sie, ze za niedlugo tu znowu napiszesz, ze jednak Cie zdradza, tylko teraz lepiej sie kryje a nastepne dziecko w drodze. Oczywiscie, ze nie masz wyboru i nie oszukuj sie sama.
          Tylko, jak znowu tu napiszesz, zo zmien nik, bo cie wysmiejemy.
          Pokaz mi chlopa, ktoremu wystarczy "przytulanie". Nie ma takiego, chyba, ze eunuch.
          No to, do zobaczenia za jakis czas!
        • glamourous Re: czy ten zwiazek ma sens 23.05.13, 17:51
          netuszka napisała:

          > Nieprawdą jest że jestem z nim bo nie mam wyboru, no owszem mieszkaniowo w tej
          > chwili tak, ale bzykać sie nie muszę prawda. Ja nie jestem z nim na siłę, a jak
          > podejmę pracę to w razie problemów się wyprowadzę albo jego wyprowadzę i na 10
          > 0% nie będzie seksu gdybym miała ryzykować złapanie czegoś. Jednak nie projektu
          > ję sobie takiej przyszłości, patrzę pozytywnie, myślę że będzie coraz lepiej bo
          > wiecej rozmawiamy, przytulamy się, jest poprawa...

          Racjonalizujesz i zaklinasz rzeczywistosc, ze juz nie zdradzi i ze bedzie juz tylko lepiej. Te Twoje mechanizmy wyparcia sa calkiem zrozumiale, bo wbrew temu co piszesz NIE MASZ wyboru : nie mozesz odejsc teraz, a i kiedy bedziesz miala prace nie bedzie to wcale taka prosta sprawa. Rozstanie z dwojka malutkich dzieci to nie takie szast prast i Ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawe. Wiec dlatego wolisz zyc z mocno zacisnietymi oczami i oszukiwac sama siebie, niz zafundowac sobie emocjonalne pieklo na codzien dopuszczajac do siebie mysl, ze zyjesz z mezem dziwkarzem.
          Facet, ktory z taka latwoscia wielokrotnie zdradzil zone, zdradzi ja ponownie, nie ma co sie ludzic. On sobie daje przyzwolenie na zdrade i sam wobec siebie nie ma skrupulow. Bedzie sie tylko bardziej kryl. I nie licz na to, ze Ci powie "sluchaj kochanie, przyznaje Ci uczciwie, ze mam ochote isc znow na panienki". Bo i po co mialby znow wywolywac burze, przeciez glupi nie jest. No i macie dzieci.
          Moim zdaniem musisz sie pogodzic z faktem, ze kiedys znow wyjdzie szydlo z worka. I bedziesz wtedy musiala to ostatecznie zaakceptowac, albo juz teraz zaczac sie przygotowywac do odwrotu.
          • blond_suflerka Re: czy ten zwiazek ma sens 23.05.13, 21:37
            Być może ten facet znowu zdradzi a być może nie. Tego nikt nie wie i chyba nikt nie ma prawa mówić, że ktoś coś zrobi na pewno. Ja się tak zaczęłam zastanawiać na ile tutaj wszyscy wierzą w ogóle w możliwość zmiany człowieka.
            Bo przecież to forum na którym wypowiada się psycholog, forumowicze dają dużo rad, polecają książki, terapię, itd. itd. czyli chyba ta wiara w to, że człowiek może się zmienić jest. Z drugiej strony przy okazji takich wątków wiele osób wypowiada się jakoś tak autorytatywnie, że oto nie ma szans, żeby dany mąż się zmienił i to w ogóle strata czasu.
            Oczywiście, warto realistycznie patrzeć na ludzi, warto mieć świadomość swoich mechanizmów obronnych i wypierania pewnych kwestii no ale jest też jakaś postawa bliżej środka, że tak powiem. Czyli przy spełnieniu pewnych warunków i w odpowiednich(sprzyjających okolicznościach) ludzie przechodzą kryzysy, zmieniają swoje zachowania i przestają popełniać wcześniejsze błędy. No tak czy nie?
            Nie wiem czy tutaj jednak nie uwydatnia się jakaś podświadoma niechęć do szczęśliwych rozwiązań i że jednak sprawdza się ta mądrość, że 'szybciej znajdziesz przyjaciół i 'wspieraczy' jak będziesz w dole niż jak będziesz szczęśliwy i zadowolony'.
            Jestem ciekawa Waszych opinii bo być może za szybko wyciągnęłam wnioski i się może mylę?
            • glamourous Re: czy ten zwiazek ma sens 24.05.13, 09:11
              blond_suflerka napisała:

              > Być może ten facet znowu zdradzi a być może nie. Tego nikt nie wie i chyba nikt
              > nie ma prawa mówić, że ktoś coś zrobi na pewno. Ja się tak zaczęłam zastanawia
              > ć na ile tutaj wszyscy wierzą w ogóle w możliwość zmiany człowieka.
              (...)
              > Czyli przy spełnieniu pewnych warunków i w odpo
              > wiednich(sprzyjających okolicznościach) ludzie przechodzą kryzysy, zmieniają sw
              > oje zachowania i przestają popełniać wcześniejsze błędy. No tak czy nie?
              > Nie wiem czy tutaj jednak nie uwydatnia się jakaś podświadoma niechęć do szczęś
              > liwych rozwiązań

              To nie tak, ze ludzie tu pisza niezyczliwie, zeby podlamac autorke watku i podciac jej skrzydla. To nie jest jakies wyssane z palca czarnowidztwo "maz na pewno zdradzi ponownie", zeby ja jeszcze bardziej wbic w glebe.
              Ludzie pisza z autopsji i z obserwacji, chodzi tu o nikle prawdopodobienstwo trwalej zmiany w tym konkretnym przypadku. O profil psychologiczny protagonistow oraz rokowania jakie za tym ida. Bo i co my tu mamy? Beztroski facet, bez skrupulow wielokrotnie chodzacy na platny seks, bo zona w ciazy. Bez wyrzutow sumienia korzystajacy z uslug prostytutek "bo czemu nie", czyli majacy wbudowane wewnetrzne pozwolenie na zdrade. Facet, ktory abstrahujac juz od tych zdrad ogolnie nie szanuje zony (tytul watku), umniejsza jej wartosc i traktuje lekcewazaco "glupia kobieta". Oraz zona, ktora potulnie wybacza owe zdrady i ponizenia, bo nie ma poki co zadnego wyboru, zadnej konkretnej alternatywy, zadnego nawet straszaka na pana. Oboje dobrze wiedza, ze w tej sytuacji ona nie zrobi nic poza fochami i utyskiwaniem, jezeli recydywa nastapi. Naprawde myslisz, Suflerko, ze facet ma gleboka motywacje do zmian? Naprawde myslisz, ze tak bez terapii, bez zadnego mentalnego kopa w tylek, ten typ psychologiczny nagle zmieni sie jak za dotknieciem rozdzki w przykladnego i wiernego meza?

              Zdrade trzeba swiadomie przepracowac. Kazde osobno, ale tez wspolnie - obie strony musza w tym czynnie uczestniczyc. Zdradzajacy musi jakos symbolicznie zaplacic za swoje bledy, musi go kolokwialnie mowiac zabolec skopany tylek, musi tez realnie poczuc lęk o utrate waznego status quo, zeby miec motywacje do omijania pokus na przyszlosc. Tutaj nie wydarzylo sie nic z tych rzeczy, nic co daloby mu trwala motywacje i popchnelo do trwalych zmian. To sie nie dzieje tak ot sobie, ze zona sobie poplakala w kaciku, pogadali, i nagle pan "zrozumial". Tym bardziej, ze kary w konsekwencji za swoje czyny nie poniosl - wrecz przeciwnie - zona mu nadskakuje, stara sie i ogolnie jest sielanka. Same gratyfikacje go spotkaly, praktycznie zero niemilych konsekwencji. Co w polaczeniu z faktem, ze jest to specyficzny typ faceta chodzacy na dziwki kiedy zona donasza ciaze.... no, cudow nie ma.

              I o tym tutaj wszyscy pisza, stad to czarnowidztwo.
              • triss_merigold6 Re: czy ten zwiazek ma sens 24.05.13, 09:35
                Się podpiszę. Tu pan nie rokuje, nie ma żadnego powodu dla którego miałby rokować. Żona nie ma wyboru i może sobie tylko redukować dysonans poznawczy, a pan o tym świetnie wie.

                Ludzie się zmieniają, oczywiście, że się zmieniają. JEŚLI CHCĄ i jeśli odczuwają wewnętrzną potrzebę zmiany albo konkretny przymus.
    • watatanka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 24.05.13, 11:34
      mam bardzo podobny problem z tą różnicą, że mamy 1 dziecko.. zachowuje się podobnie, też mówi, że jestem głupia, że nie pracuję itd.. (też ma niższe wykształcenie niż ja) bo on przecież pracuje całymi dniami a ja nie.. mam być mu wdzięczna, że daje mi pieniądze, a na dziecko powinniśmy łożyć wspólnie, powinnam oddać je do żłobka, bo tak "wychowa się normalnie".
      Bardzo Ci współczuję, mnie jeszcze nie zdradzał, (w sumie to nie wiem na 100%) ale zapowiada już, że musi sobie jakąś studentkę znaleźć. Ze mną nie chce się kochać, bo uważa, że jest zmęczony, jeść nie chce domowych obiadów, bo stołuje się na mieście.. rzadko kiedy coś od niechcenia zje, jak nałożę, żebyśmy zjedli coś razem. Nie jest łatwo odejść od takiego, mimo, że się nie ma ślubu..
    • watatanka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 24.05.13, 12:54
      nie wnikam aż tak czy mnie zdradza czy nie, ale wiem jedno... gdyby okazało się, że tak na pewno bym nie wybaczyła
    • marianka_marianka Re: nazywa mnie glupia, czy ten zwiazek ma sens 24.05.13, 15:25
      Dziewczyno, Tobie jest potrzebny przyśpieszony kurs dorosłości!
      Najwyższy czas przestać żyć złudzeniami.
      Nie da się cofnąć dzieci, nieodpowiedzialnego partnera, sytuacji. Ale trzeba patrzeć perspektywicznie. Patrzeć w przód.

      Czyli, po pierwsze pogódź się z tym, że Twój partner będzie Cię zdradzał, tyle że dyskretnie.
      Jestem w stanie zrozumieć jednorazowy wyskok, zapomnienie itp. U Ciebie były bezczelne, wielokrotne zdrady z prostytutkami. Na dokładkę jak tłumaczone - potrzebami fizjologicznymi!
      Większość mężczyzn ma właśnie takie potrzeby fizjologiczne, co nie jest równoznaczne ze zdradą. W życiu moga się zdarzyć momenty, kiedy będziesz chora, niedysponowana, po zabiegu, w ciąży itp. W każdej z tych sytuacji Twój partner będzie miał "potrzeby fizjologiczne", prawda? A Ty będziesz wówczas pewna, że Cie nie zdradza?
      Normalny, wierny partner nie pójdzie (za przeproszeniem) na dziwki, ale pod prysznic spuścić ciśnienie, kiedy jego kobieta z powodów zdrowotnych nie może się z nim kochać.

      Po drugie, masz małe dziecko, więc nie myśl o wyrzucaniu partnera z domu, bo musiałby w takim układzie zarobić jeszcze na wynajem. Nie przymilać się do niego, kiedy traktuje Cię jak ścierkę. Angażować w opiekę nad JEGO dziećmi, tak aby miał mniej czasu na spotkania z dziwkami. Jeżeli masz możliwość, odkładaj po parę groszy miesięcznie dla siebie.

      Jeżeli miałabyś z kim dziecko zostawić, to skorzystaj z okazji i szukaj pracy, chociaż dorywczej. Wyrwiesz się z domu, odetchniesz od stęchłej atmosfery.

      I najważniejsze, dorośnij.
      Piszesz jak infantylna, bardzo dziecinna nastolatka, a masz 35 lat!
      Słuchaj doświadczonych osób, które dojrzały z dekadę przed Toba i próbują zaszczepić w Twoim myśleniu pęd samodzielności, realizmu życiowego.

      Ten związek nie rokuje dobrze, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że wcale nie rokuje. To nie zmienia faktu, że możecie razem mieszkać, dzielić się obowiązkami i utrzymywać poprawne relacje. Wszystko zależy od Ciebie. Ty się zmieniasz, dojrzewasz, układasz sobie życie na nowo i rozdajesz karty.

      • netuszka Re: dziekuje blond-suflerce 24.05.13, 22:23
        Wreszcie jakiś pozytywny wpis bo naprawde jak was czytam to generalnie wszystkie mi wróżą kolejne zdrady, i jaką jestem kretynką naiwną i dziecinną że wierzę że on tego już nie zrobi.
        Nie wiem co będzie, ale jak w związku jest dobrze to facet nie chce zranic swojej kobiety i pragnie z nią się kochac itd, ja tu już pisałam że u nas bylo bardzo źle i nawet seksu brakowało przez długi czas, było bardzo źle i nie mialam pojęcia że w tym czasie zaczął zdradzać, potem dopiero zaszlam w drugą ciążę w koncowce której odkryłam że coś sie dzieje, wyciagnelam wszystko z niego, mial mnostwo pretensji, mówił że to bylo dla niego trudne ale robil to z fizycznej potrzeby, mnie miał dość itp. itd. faktycznie ja tez mialam go dość tylko sie klocilismy, ale teraz paradoksalnie wlasnie po tych zdradach (nie da sie tego cofnąć niestety) to wszystko się poprawiło, czujemy bliskość i sympatię do siebie, on do mnie mówi ladnie, początek wątku odnosil sie do sytuacji gdy sie kłócimy i wtedy nie wiedzieć czemu wlasnie nawykł nazywać mnie glupią, ale opowiedzialam mu o komentarzach na tym forum i cóż przyznał rację, ze to pewnie jego kompleksy i że wie że ja jestem inteligentna itd., wiec nie ma co sie na tym skupiac. Zdradzić może każdy, najlepiej sie zapowiadający też;) Wiele ludzi nie ma pojecia że jest zdradzanych, więc ja przynajmniej wiem że byłam i rozumiem co do tego doprowadziło, nie przymkne na nic oczu, zasługuję na to co najlepsze i wcale nie wiem czy bede z nim do końca życia, to zależy czy nam się uda.. W każdym razie teraz partnera moge wprost pytać bo obydwoje wiemy że mam powody do obaw, staramy się rozmawiac o nas, dbać o podtrzymywanie uczuć, on sie stara i ja, jak w każdym związku jest u nas czasem bardzo dobrze a czasem robi sie gorzej gdy brakuje czasu dla nas ale mam rękę na pulsie, nie chce dopuścić do sytuacji w której wszystko staje sie byle jakie. Oczywiscie mam obawy czy moge mu jeszcze ufać po tym wszystkim, owszem czas pokaże, ale uważam że rokujemy dobrze. Być może udamy sie na terapię par mimo małych dzieci moze uda nam sie to zorganizowac np jakieś sobotnie spotkania, są pewne rzeczy ktore chcialabym od niego usłyszeć i omówić przy psychoterapeucie, chcialabym troche sie uspokoić, wzmocnić, chcialabym żeby on też wygadał się ze wszystkiego, może przy osobie trzeciej by to miało wiekszą wartośc, moze wiecej zrozumiemy, nie wiem, ale na pewno warto spróbować terapii.
        Pozdrawiam
        • cock.in.hell Re: dziekuje blond-suflerce 16.09.14, 09:39
          "Zdradzić może każdy, najlepiej sie zapowiadający też;) "

          Nie wiem, skad w Tobie to przekonanie. To naprawde przykre, ze tak uwazasz, ale skoro traktujesz to z przymruzeniem oka, to faktycznie- wybaczaj i zapominaj. W koncu kazdemu moze sie ot ta "zdarzyc"...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka