netuszka
07.05.13, 18:02
Prosze o jakies rady bo może ja mam klapki na oczach, czy mój partner jest fałszywy i nie nadaje sie do związku, czy jest szansa na dogadanie się, i co znaczą naprawde jego słowa?
Zaczne od tego ze jestesmy razem 6 lat, mamy dwoje dzieci, ja teraz nie pracuję i jest nam ciężej finansowo, ale jak odchowam niemowlę to mam nadzieję że znajdę dobrą pracę i odbijemy się, będzie lepiej, martwi mnie że teraz żyję na jego utrzymaniu. Nie mamy ślubu.
Mielismy kilka miesięcy temu wielki kryzys i o tym nie chcę już pisać, krótko mówiąc odkryląm i wybaczyłam mu zdrady... Wzięlam na siebie sporą wine i powiedziałam że albo się rozstajemy albo zacznijmy od nowa, starajmy się naprawić wszystko bez wyrzucania sobie przeszlości. Mam wrażenie że paradoksalnie on za swoje zle zachowanie -wielokrotne zdrady jeszcze dostał nagrodę bo ja mu to wybaczyłam i zaczęlam się bardziej starałać, nie być zrzędliwa, mielismy więcej seksu udanego, dawalismy sobie buźke na dobranoc, wydawało się że jest ok. Niestety w związku z finansami mielismy wczoraj kłótnie i znowu jak dawniej poniosło go że wracał do sytuacji sprzed lat, że ja poczynilam złe kroki i dlatego jest ciężko on mnie ostrzegal ale ja jestem glupia i go nie sluchałam, to że jestem głupia to jego ulubione słowa, w czasie kłótni kilka razy mi to powtarza jaka jestem głupia bardzo, i że dlatego on mi sie nie zwierza, dlatego nie chce ze mną gadać bo jestem głupia! itp. itd. i tak nagle z małego tematu gdy chcialam wyjasnic coś małego robi sie duży problem bo on niespodziewanie krytykuje mnie za przeszłość, za wszystko, jakby mnie nienawidził;( Tak więc z jego słów wnioskuję, że 'on mi sie nie zwierza, nie chce ze mną gadać bo jestem głupia i wszystko co złe w jego życiu to przeze mnie'... A ja naiwnie myślałam że jest ok, codziennie pytam co tam w pracy, przytulam, drapię po plecach, opowiadam co robilam -ale robie to ekspresowo bo go to nie interesuje jakie sprawy załatwialam czy co kupilam, wyprałam, bo przecież nie pracuję i jestem ograniczona, siedząc w domu tylko się cofam;(
Dodam że mam od niego lepsze wyksztalcenie, nie jestem głupia, ja umiem z nim rozmawiać normalnie, ważę słowa a on jest niechętny do rozmów, małomówny, ale jak odpowie to tak przykro, bez szacunku dla mnie że odechciewa mi sie.. Wczoraj sie już wkurzylam że znowu odzywa sie jak kiedyś, stwierdziłam że uległam pozorom, i on jest falszywy i udawał chyba że jest dobrze a naprawde wciąż źle o mnie myśli, obwinia za wszystko, nie szanuje, no i powiedziałam że to koniec, nie będzie mnie tak traktował, nie chce z nim być! Plakalam w sypialni, on sypia osobno w innym pokoju bo chrapie, a do tego ja śpie obok niemowlaka, ale to nieważne bo powód glówny to chrapanie. Rano wyszedl wczesnie do pracy, wróci to będą ciche dni pewnie.
Uważam że ja jestem wporządku, poza tym że nie zarabiam obecnie -to moja wada;) jestem dobrą partnerką, dbam o dzieci, jestem gospodarna itd. i jestem w dobrej formie, to on utył po moich ciążach;) choć dla mnie nie ma dużego znaczenia jego uroda, jak kocham to mi sie ktoś podoba mimo że nie jest idealny;) Nie wiem czy ten związek ma sens, czy sie pogodzimy i co będzie, on najwidoczniej ma tendencję do tworzenia niby związku, mijania sie, rozmawiania o dzieciach, obiedzie, oglądania razem filmu, seks raz na tydzien, dla mnie to za mało, ja chce czuć się kochana, i nie chcę raz na długi czas w czasie kłotni uslyszec że on mnie uważa za głupią -to czemu na co dzien udawał że wszystko jest ok?? i czemu akurat zarzuca mi 'glupote'? jak sie poznalismy to własnie inteligencja mu sie we mnie bardzo podobała, uroda też ale mówił że dotąd był tylko z głupimi laskami a ja jestem INNA...
Co o tym powiecie?... No i jeszcze mam taki problem że on nie lubi przepraszać, jego słowa przeprosin brzmią tak: 'przepraszam cię za to, że sie obraziłaś' ;) i bardzo ciężko jest u niego aby w ogóle probował przepraszać bo on chyba lubi ciche dni...
Troche sie rozpisałam, proszę o jakieś rady, spostrzeżenia, co ja robię źle, a może co powinnam zrobić, jak rozumieć jego słowa?