Dodaj do ulubionych

Dlaczego mezczyznom...

17.05.13, 10:39
Ostatnio taka historia się wydarzyła obok mnie – znajoma para, 2 maluchow - ojciec był niezmiernie zaangażowany w opiekę nad dziećmi, troszczyl się poswiecal zonie i dzieciom mnóstwo czasu, wszystko razem, no ideał męża I ojca. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się od matki, ze jej maź nie jest biologicznym ojcem dzieci – no, ale naprawdę niejeden biologiczny mógłby się od niego uczyć miłości i zaangażowania w ojcostwo. No i nie tak dawno państwo zdecydowali się na wspólne dziecko, po urodzeniu, którego panu odbiło i zaczął znęcać się nad zona, która w końcu zdecydowała się odejść.
Nie jest to pierwsza sytuacja, w której widzę, ze normalnie zachowującemu się mężczyźnie odbija po urodzeniu dziecka i zaczyna się przemoc – słowna, emocjonalna, ekonomiczna – wobec partnerki. Mam przykład tego we własnym domu. Czy naprawdę fakt urodzenia dziecka sprawia, ze mężczyzna czuje się tak pewnie, ze może sobie już pozwalać już na wszystko? Czy wtedy puszczają hamulce i facet po prostu przestaje ukrywać swoja przemocową naturę, czy tez urodzenie dziecka rzeczywiście zmienia cos w męskiej psychice?
I nie piszcie mi, ze są mężczyźni, którzy nie maja takich objawów, bo sama o tym wiem, I oczywiście warto rozważyć takie przypadki, żeby porównać okoliczności, w jakich przemoc zachodzi bądź nie zachodzi. Jednak zasadniczo nie o zdrowych i normalnych osobników mi tu chodzi.

Mechanizm takiego procesu wyjaśnia np. Patricia Evans w Controlling People, ale jestem ciekawa waszych opinii.
Obserwuj wątek
    • noname2002 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 10:54
      Miałam coś podobnego w otoczeniu ale tam ewidentnie obowiązki mężczyznę przerosły.
      Myślę, że urodzenie dziecka wiąże się na ogół ze zmęczeniem, niewyspaniem, masą obowiązków i wtedy wychodzą na wierzch wszystkie wady:niedojrzałość, egoizm, skłonności do przemocy.
    • edw-ina Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 10:56
      Przychodzi mi do głowy, że może mieć to związek ze źle pojętą pewnością siebie. Tj. dopóki mężczyzna (który oczywiście już w tej chwili ma problemy) nie ma pewności związanej z przekazaniem swojej puli genetycznej, to stara się zrobić jak najwięcej, by dana i wysoko przez niego oceniana partnerka, przekazała kolejnym pokoleniom właśnie jego geny. Kiedy jest pewny, że do tego doszło, przestaje mieć powód, by się starać i wychodzi z niego wcześniej skrywana natura.
      Myślę o jeszcze jednej opcji - mój mądry przyjaciel powiedział kiedyś, że mężczyzna kochając kobietę kocha też dziecko, które ona obdarza miłością, niezależnie od tego, czy jest ojcem tego dziecka czy nie. Natomiast kiedy nie kocha kobiety, to nawet 100 proc. pewność ojcostwa nie zagwarantuje bycia ojcem dla tego dziecka, gdyż mężczyzna wiąże się przede wszystkim z kobietą. Być może w sytuacji, którą opisujesz, doszło do wypalenia uczuć i stąd takie a nie inne zachowanie mężczyzny (tak na wszelki wypadek - ani nikogo nie ganię, ani nie usprawiedliwiam, przyjęłam przykład jako sytuację hipotetyczną, temat do rozważań).
      • krokodil123 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 11:51
        " Czy wtedy puszczają hamulce i facet po prostu przestaje ukrywać swoja przemocową naturę, czy tez urodzenie dziecka rzeczywiście zmienia cos w męskiej psychice? "

        Niby stereotypy, niby nie można uogólniając, ale ja jestem/byłam taki przykład.
        Co ciekawie nie zadziało się to od razu, a powoli narastało jak kula śniegowa.
        Dumałam kiedyś nad tym....obrączka, urodzenia pierwszego, drugiego dziecka.....późnej "lepsza praca" i "pewniejsze zarobki" i panu to się w głowie poprzewracało.
        A teraz tak jak piszesz- niańczy z dużym oddaniem cudzych dzieciaków że aż dziw, tylko dla porównania-jego własne dzieci to "gó...arze nie zasługujące na nic".
        • sorvina Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:58
          krokodil123 napisała:

          > A teraz tak jak piszesz- niańczy z dużym oddaniem cudzych dzieciaków że aż dziw
          > , tylko dla porównania-jego własne dzieci to "gó...arze nie zasługujące na nic"

          Zastanawiam się nad jedną możliwością: jeśli facet ma tragicznie niską samoocenę, to też źle myśli o tym co spłodził - jego dziecko nie może być dobre, warte miłości, bo on nie jest. Cudze dzieci już tak. Poza tym JEGO WŁASNE dziecko jest lustrem, pokazuje jego cechy, które niska samoocena przekoślawia do karykaturalnych wad, to trudne do zniesienia - im mniejsza jego świadomość, to tym bardziej własne słabości będzie projektował na dziecko. Dołóżmy do tego możliwe wychodzące emocje z czasu gdy on jako dziecko nie był dobrze traktowany (może przenosić na matkę dziecka emocje do swojej matki, zresztą partnerka już nie jest matką fajnych dzieci, ale przede wszystkim matką "tego bezwartościowego bachora"), zwyczajne zmęczenie i napięcie związane z posiadaniem niemowlaka + normalnego życia i może się z tego zrobić mieszanka wybuchowa.

          Myślę, że własne dziecko może facet traktować trochę jak przedłużenie siebie, stąd nie mieć oporów przed zachowanie, o którym nawet nie pomyślałby wobec "obcych" dzieci.

          Co by nie było - niezłe bagno :/
    • lady-z-gaga Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:19
      Własnie mam na świeżo podobną historię w moim otoczeniu. Dziewczyna z dwojką dzieci z poprzednich związkow poznaje faceta - idealny partner i troskliwy ojczym dla dzieci. Po roku ciąża i ślub, tatuś nadal wzorowy, pracuje na dwa etaty, żeby zarobić na liczną rodzinę. Rodzi sie dziecko, panu starczyło zapału juz tylko na tyle, aby pstryknąć sobie sliczne fotki z dzidziusiem i wstawić na FB.
      I zaczęło się - tajemnicza utrata pracy i "szukanie" nowej (miesiącami, bez skutku oczywiście) kłamstwa, alkohol i regularne znikanie z domu na kilka dni. Szokująca metamorfoza.
      Zmienił się, czy wczesniej sprytnie maskował? jesli tak, to po co? dziewczyna bez mieszkania, bez majątku....o co w tym wszystkim chodzi?
      • izabelski Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:39
        a moze rok nie wystrczyl, zeby sie dobrze poznac i to co robil dotad to byly tylko pozory?

        "zeby poznac kogos trzeba wspolnie zjesc beczke soli"
    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:24
      gdzies na tym forum czytalam wpis ze zwiazne jest to z tym ze kobieta w ciaqzy albo z niemowleciem jest najzywczajenij w swiecie o wiel slabsza - fizycznie, psychicznie, emocjonalnie a czesto takze finansowo - niz byla przed urodzeniem dziecka
      i czesto zdarza sie ze samiec dokladnie ten moment siwetnie wyczuwa i wykorzystuje

      nie wiem tylko czy to efekt - takze jakiegos chwilowego "oslabienia" emocjoanlenego samca wyrazajacego sie w agrresji czy tez wyjscia na jaw gleboko ukrywanych cech

      my z mezem tez bylismy szcesliwym zwiakziem do moemntu ciązy i porodu - ciąza byla mocno nerwowa, pelna stresów , nieprzyjemnych podejrzen co do zdrowia dziecka, potem moje b.zle znoszenie ciązy, okropne przezycia na porodówce i w koncu maluch w domu - i w szoku jestem jak potwornie zaczelismy sie niszczysc nawzajem , głownie słownie. Awantury sa coraz czestsze i gwaltowniejsze. Szczerze mysle ze gdyby taka awantura przydarzylaby sie nam przed ciążą to z panem pozegnaalbym sie w trymiga i na zawsze . Ale teraz jest dziecko a wtedy decyzje nie są łatwe.

      czytaalm statystyki które mowia ze 40% par zalicza potezny kryzys w cigau pol roku od urodzeni dzieckA A POLOWA Z TYCH par dochodzi do etapu skladania papierów rozwodowych .Ja tez bylam tego bliska ale psycholog wlasnie powiedzial mi o tej statystyce - ze to powszechne, ze tzreba byc tolerancyjnym , ze tzrba zrobic tez samemu rachunek sumienia itp
      Ale faktem jest - ze to jak i co po porodzie ( a raz nawet pzred porodem) moj chlop potrafil mi wykrzyczec w kłótni to dno , dwa metry mułu i szczeżuja . JAkbym obcego, groźnego faceta przed sobą widziala.
      I parwda to - ze czulam sie , i wciaz czuje sie tak slaba emocjonalnie i rozwalona psychicznie ( bo fizycznie i finansowo stabilnie stoję) ze przyszlosc ryzuje mi sie jakio wielki znak zapytania.
      I tez sama siebei zapytuję - co ten czlowiek mi robi i za co ??????? i nie znam odpowiedzi
      • noname2002 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:33
        > nie wiem tylko czy to efekt - takze jakiegos chwilowego "oslabienia" emocjoanle
        > nego samca wyrazajacego sie w agrresji czy tez wyjscia na jaw gleboko ukrywany
        > ch cech

        Myślę, że to drugie, w końcu nie każdy mężczyzna tak reaguje na urodzenie dziecka. Są tacy którzy robią się bardziej opiekuńczy a są tacy w ktorych słabość i zależność rodzi najgorsze instynkty.
      • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:42
        Byc może Twój mąż jest po prostu niedojrzały emocjonalnie? Może dziecko stanowi dla niego zagrożenie, bo musi się z nim dzielić Twoja uwaga i uczuciem? Może dotarło do niego, że oto teraz jest już mniej wolny i niezależny, a kajdany go uwierają ponad miarę? A może po prostu martwi się, że nie podoła materialnie? Rozmawialiście o tym?
        • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:09
          wiesz - my ciegale o tym rozmawiamy
          tu sytuacja jest taka ze mąż bardz chcial slubu i dziecka , decyzja byal wspolna i rozsadnie podjeta, dziekco wyczekane i chciane, maz starszy ode mnie i z wiekszym doswiadzceniem zyciowym ( jestem jego druga zoną, pierwsze malzenstwo mocno nieudane i maz zawsze mowikl ze teraz to jzu marzy o szczesliwej rodzinie) i co najdziwniejsze - jest b, dobrym ojcem, synem zajmuej sie sam , calymi dnniami po pracy, robi to z checia , ochota , miloscią itp , na pewno jets bardziej wytzrymaly i cierpliwy niz ja, kazde zarobine pieniadze przynosi do domu itp
          tylko ... w stosunku do mnie sie zmienil , na duzo gorsze niestety. Gdy rozmawiamy to mowi ze to efekt moich zachowan w czasie ciązy - mialam potezne stresy, ciaza wysokiej troski, pobyty w szpitalu ,moje zdrowie w ciazy posypalo sie niezle, bralam duzo leków , wariacje hormonalne, okropny pobyt na porodówce itp - to fakt byalm na skraju zalamania nerwowego ( a moze wo gole mialam zalamanie?) i przyznaję ze dalam w kosc sobie, mezowi i maluszkowi w brzuchu chyba tez i ze on teraz to wszystko odreagowuje

          ale widze ze w ciazy az tak okropny werbanie nie byl - moze dlatego ze niemal do konca ciazy bylabym w stanie od niego odejsc i on dobrze to wiedzial , teraz po porodzie waidomo ze nie zosatwie oseska i nie wyprowadze sie a calkeim w pojedynke zajac sie malym nie dam rady - mam pociązowe proboemy z kregoslupem i praktycznie nie wolno mi go podnosic

          zeby bylo smieszniejcala jego rodzina , matka , brat - twierdzi ze tak szcesliwego jak teraz ( w nowym malzenstwie i z naszym maluszkiem) to go nigdy nie widzieli
          tylko ja cholera nie wiem - jesli czlowiek ponoc tak kocha to czemu tak rani ????
          bo teraz jestem jzu x nim połączona przez dziecko na zawsze ?
          • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:17
            Ciagle rozmawiacie i nie wiesz czemu Cię rani?
            Rani Cię teraz bo kiedys byłaś nieznośna? Za karę? Z zemsty?
            Alez to jest właśnie niedojrzałe zachowanie, to odnoszenie się do przeszłości, brak zrozumienia, odreagowywanie.
            To, ze partner jest starszy, dojrzały intelektualnie, podejmuje odpowiedzialne decyzje, wcale nie oznacza jego dojrzałości emocjonalnej.
            Bo ona polega na tym, miedzy innymi, by umieć zidentyfikowac swoje uczucia, nazwać je i wyrazić tak, aby nie niszczyć relacji. Polega na rozumieniu, analizowaniu i reformowaniu swojego myślenia a co za tym idzie postępowania. Na pozbywaniu się negatywnych wzorców.
            A nie na instynktownym reagowaniu, a właściwie odreagowywaniu kumulowanych przez dłuższy czas emocji.
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:20
            Obstawiam nie do końca uświadomione poczucie władzy - jesteś słabsza niż zwykle i istnieje małe ryzyko, że odejdziesz z tak małym dzieckiem.
            Znakomita większość mężczyzn IMO - i nie jest to ich wina tylko cecha gatunkowa - reaguje na słabość jak psy, wyczuwają kiedy i na ile mogą sobie pozwolić + starają się stopniowo przesuwać granice.
            Mój eks małżonek też zaczynał sobie pozwalać właśnie od momentu pojawienia się (planowanego i chcianego) dziecka i bardzo otwarte komunikaty nijak nie docierały. Nie przewidział tylko, że odwalę mu taki numer i naprawdę odejdę.
            • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:26
              To ja bym jeszcze obstawiła nieumiejetne stawianie granic, brak asertywności.

              Kobiety częściej wolą przekonywać partnera, żeby zmienił swoje zachowanie, bo..i tu litania argumentów (rzadko do końca wysłuchiwana przez panów), niz w krótkich, żołnierskich słowach powiedzieć: ranisz mnie, przestań to robić.
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:29
                Problem w tym, że zdaje się cześć osób w ogóle nie rozumie otwartych, klarownych komunikatów jakie przytaczasz. Samo powiedzenie "Nie rób tak" niczego nie zmieni jeśli nie stoi za tym argument siły. Taka metoda behawioralna.
                • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:36
                  Triss, dlatego ja napisałam ogólnie o asertywności. Bo zakłada ona, między innymi, że najpierw informuję partnera, że coś mi się nie podoba. Gdy druga osoba ignoruje ten komunikat powtarzam go metodą zdartej płyty, albo ostrzegam: przestań, bo zakończę rozmowę. No i nalezy to zrobić, jesli zmiana nie następuje.
                  Sęk w tym, że do tego końcowego etatpu zazwyczaj nie dochodzi. Za to następuje eskalacja konfliktu, a granice się przesuwają.
                  • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:45
                    o i wlasnie - jak kobieta, ktora np siedzi i karmi dziecko piersia ma zakonczyc rozmowe? Wyrwac sutek z glodnej paszczy i wyjsc, zostawiajac dziecko z agresywnym samcem? I gdzie wyjsc? Przeciez on pojdzie za toba sie klocic. Pol biedy, jak lato, mozna wyjsc jak sie stoi i w kapciach, tylko trzeba dla dziecka spakowac pieluchy, chusteczki, picie, kocyk... zanim skonczysz, to facet faktycznie juz przestanie mowic.
                    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:56
                      no wlasnie -
                      a gdzie i jak wyjsc w grudniu , po nocnej awanturze ,w 38 tyg ciazy I PRZY MINUS 15 stopni?
                      ja tak wyszlam pzred budynek ale potem mocno sie na samą siebie wkurzałam bo jeszce mi brakowalo naglej akcji porodowej w pryzmie sniegu na chodniku albo chociaz zapalenia płuc

                      albo w styczniu - wyjsc nagle z mieskzania, z niemowleciem przy cycku i krwawiąc wciaz z wiadomego miejsca?

                      to sie tylko tak latwo mowi - nie uczestniczyc w awanturze i siE odciac
                      czesto po prostu nie ma jak sie wyłaczyc !
                    • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:31
                      Sorry, ale jesli facet atakuje kobiete karmiąca dziecko, to on po prostu nie rokuje na przyszłość i tak! Trzeba wyjść i nie wracać.
                      A sygnały pewnie były już wcześniej, tylko zostały skutecznie stłumione, wyparte, bo tak działa psychika kobiety uzależnionej.
            • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:28
              No tu chodzi po prostu o najnormalniejsze w świecie stawianie granic. Mąż może mieć kryzys, być z tej okazji wkurzony i poirytowany, ok, nikt mu tego nie broni. Ale jak będzie sobie radził ze swoją frustracją tak jak opisuje mozambique czyli raniąc i stosując przemoc werbalną a ona nie powie 'nie' to on sobie te granice przesunie i nauczy się, że tak jest ok. Po co szukać innych sposób na rozładowanie frustracji jak ten się sprawdza. Wbrew pozorom dbanie o siebie w związku służy dwóm stronom. Jak żona zadba o siebie i wyznaczy granice to i mąż będzie musiał jakoś konstruktywniej radzić sobie z problemami.
              • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:47
                a ty myslisz ze ja nie stawiam granic ? stawiam je , protestuje, itp i wlasnie dlatego sa potezne awantury, coraz grozniejsze .

                gdybymm granic nie stawilala to i awantur by nie bylo bo o co ?

                wiesz - tylko w pewnym momencie zaczynasz sie zastanaweiac co jeszcze mozesz zrobic zeby do jego lba trafilo?
                powiedziec nie, ze sobei nie życzę itp ? mowie i co z tego

                zaatakowac werbalnie ? atakuje, on odpoowiada i tornado gotowe

                psycholog ? poradnia? - on oczywiscie nie pojdzie bo on nie czuje zadnej potzreby , moge isc sama tylko po co ? ja sama ze sobą tez problemów nie mam - probolemy mamy my , w naszym "układzie zamknietym"

                polozyc uszy po sobie, nie prowokowac ? moge tylko do czego to doprowadzi to nie wiem ...

                zabrac sie z walizeczka ? tylko z jakiej racji skoro ten dom ja w rowni utrzymuje, ja go uzradzalam i tu jest moje miejsce na ziemi ?

                walnac w pysk? kiedys walilam i to zachowanie meza wlasnie ponoc jest konsekewncja moich dawnych rekoczynów

                rozwód ? - z tak malym dzieckiem to trudne, zreszta to jzu ostatecznosc , mi nie chodzi o rozpad rodziny , nasz syn ma dwoje kochajacych go rodziców, tyko ze ze soba ci rodzice walczą

                oststanio dojrzewam do decyzji by jesli dojdzie do nastepnej awantury i wyzwisk - wezwac policje i zglosic przemoc psychiczną. Cos to da ? probowala ktoras ?
                • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:59
                  Szczerze - ja bym ci radzila uwazac. Raz, ze przemoc werbalna czesto jest wstepem do przemocy fizycznej, dwa, ze przemoc ma tendencje do eskalacji - bo ulga jakies doswiadcza sprawca jest coraz mniejsza przy standardowej dawce i dawki trzeba zwiekszac. Trzy - kiedy ofiara zaczyna sie stawiac, jest najbardziej zagrozona eskalacja przemocy.

                  Ja bym sugerowala, zebys przeczytala tetralogie Patricii Evans na temat przemocy werbalnej, niestety oprocz pierszej czesci pozostale trzy, ktore bardzo wiele wyjazniaja, i pomagaja nie tylko zidentyfikowac problme, ale i z niego wyjsc, sa po angielsku. Mam nadzijee, ze spikasz.

                  Nie atakuj werbalnie ani fizycznie, bo w oczach wszelkich sluzb, ktore moga ci pomoc bedziesz wspolwinna przemocy. To musi sie skonczyc dzis, raz na zawsze. Postaw sobie taki cel.

                  Jesli poza epizodami przemocy wasza komunikacja jest w miare normalna, to sprobuj nagrac zachowania meza i potem mu je odtworzyc. Dla ludzi, ktorzy nie sa calkowicie zdemoralizowani, taka sesja moze byc jak katharsis. Albo przynajmniej zapisuj co dokladnie powiedzial i kiedy, zebys mogla przytoczyc przyklady, kiedy wreszcie dojdzie do mrozstrzygajacej rozmowy - jak ja przeprowadzic, opisuje Evans w ostatniej ksiazce.

                  I powiem ci na koniec tak - nie mysl, ze dziecko, nawet bardzo male, nie widzi piekla w jakim zyja rodzice. Zaden dom nie jest wart tego, by sobie i bliskim fundowac taka jazde. Masz dokad pojsc? Dom sie podzieli przy rozwodzie. A do poradni pewnie traficie i tak, tylko nie ze soba, ale z dzieckiem. Tak jak my.
                  • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:37
                    A doczytałaś Tully, że waliła męża "po pysku", i że atakuje a on się broni, tylko pewnie głośniej i dobitniej niż ona?
                    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:53
                      jak zwykle czytasz i nie rouzmiesz - pisalam ze to mąż atakował potwornie slowami , z czystej zlosci , zeby mi :dowalic" jak sam przyznal
                      a za pewny rodzaj epitetow w stousnku kobieta poprostu musi dac facetowi w twarz , reszte domysl sie sam , to chyba nietrudne
                      • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:59
                        co to znaczy jak zwykle?:)
                        nie będę sie domyślać, bo nie jestem wróżką

                        aha, i jestem kobietą:)
                • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:35
                  Ale czy Ty sobie zdajesz sprawę, że Ty też stosujesz przemoc słowną i stosowałaś fizyczną? Oboje macie problemy.
                  Nie tylko jako układ, ale każde z osobna.
          • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:24
            mozambique napisała:

            > tylko ja cholera nie wiem - jesli czlowiek ponoc tak kocha to czemu tak rani ??
            > ??

            To co Ty piszesz to dla mnie właśnie przykład wyjścia na światło dziennie wszystkiego tego co do tej pory było ukryte. A jak mąż miał w rodzinie?
            A co do Twojego pytania-to właśnie niedojrzały emocjonalnie człowiek jest najbardziej połączony z bólem w środku siebie, jakby nie czuł tego bólu, który sprawia. To jest pytanie, które nurtuje wiele osób doświadczających przemocy-'jak to? on nie widzi, że mnie krzywdzi, że ja płaczę?'. No właśnie często nie widzi.
            Tu jedyna rada to jest chyba skłonienie meżą, żeby udał się do psychologa.
            • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:07
              no - rodzina męza to jzu w ogole kanał
              ojciec odszedl od matki gdy dziecko mialo pare lat i wychowywalo sie bez zadnego wzorca meskeigo w rodzinie ( matka z nikim pozniej na stale sie nei zwiazala a jej metody wychow, byly conajmniej dyskusyjne - np za kare zamykanie 10-latka w komórce na pare godzin itp)

              i ja i on sietnie zdajemy sobei z tego sprawe ze on niejst winnym temu jacy byli jego rodzice , ze nie nauczyl sie jak powinny wygldac prawidlowe sotousnki mąz-żona m jak sie roziwązuje konflikty malzenskie itp - ale do cholery ciezkiej - jezeli mój maz mówi ze skoro sam nie mail ojca to teraz chce miec normlaną rodzine, dziecko i zeby to dziecko ojca mialo i zeby mialo wszytko materialne czego on sam w dziecinstiwie nie mial - to czemu teraz robi duzo zeby wszystko zepsuc, zrujnowac? po prostu nie rozumiem .

              Wiecie - gdy miedzy nami syt. jest OK to widze po czynasch , slowach i gestach ze moj mąz nasza rodzine , gdy sa awantury - to z jego ust plynie potok slów swiaczacych ze wtedy mnie nienawidzi.
              I jak tu samemu nie zwariowac ????????
              • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:14
                Szkoda ze nie zapytalas tej Zlej pierwszej zony o to, jak bylo. Wiele z tego, co sie teraz dzieje, by ci sie wyjasnilo. Tutaj facet wyciagnal wnioski z poprzedniego razu i duzo dluzej sie maskowal. No i koniecznie przedstawil ci piersza zone jako zla kobiete i wariatke, zeby cie impregnowac na jej feedbavck, gdyby jakims cudem do ciebie dotarl.

                Kooooorwa, jakie to jest przewidywalne. Powinni dziewczynki tego uczyc na przysposobieniu do zycia w rodzinie, czy jak tam sie ten przedmiot nazywa.
                • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:27
                  zona wyjechala za granice z facetem , z którym miala romans w czasie malzenstwa ( sparwdzilam to ) i ktoremu w tym malzenstwoe urodzila dziecko ( to akurat fakt nie do ukrycia)

                  wiec mysle ze raczej na kobiece pogaduszki miedzy nami nie ma co liczyc
                  • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:49
                    No ja wiem, to sa fakty, z ktorymi nie sposob dyskutowac - zona mojego chlopa tez odeszla od niego do innego mezczyzny, z ktorym miela romans. a Wczesniej dzgnela go nozem w ramie.

                    Ale znajac go po 12 latach tak dobrze, jak go znam, to ani jej nie winie, ani sie jej nie dziwie. Tylko moje najwyzsze poczucie moralnosci uchronilo mnie przed ucieciem sobie romansu, bo na gruncie racjonalnym uwazam, ze szkoda, ze nie skorzystalam z okazji.

                    Wiec pomysl, czemu zona twojego meza uciela sobie romans. Tu nie chodzi zeby ja usprawiedliwic, tylko zeby zrozumiec.
                    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:12
                      wiesz - ja daaawno temu kiedys bedac zwiazku ( niemalzenskim) tez sobei ucielam romans

                      z bardzo błachego a nawet glupawego powodu,- wkurzało mnie ze moj partner nie jest o mnie zazdrosny - ewidentnie nie bylam zadna ofiarą mego partnera tylko aktywnie ten romans nawiązałam zeby sobei cos udowodnic

                      glupie to bylo az strach i duzo mnie ta cala afera nauczyła

                      i wiem jak kobieta chce miec romans to sobei powód znajdzie ,
                      i mezzcyzna chyba tez
                      • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:26
                        Alez oczywiscie. nie kazdy zdradacz jest ofiara przemocy. Zdrada to osobisty wybor, za ktora ososba zdradzajacea ponosi pelna odpowiedzialnosc i nie da sie jej zwalic na partnera, bo byl nie dosc taki czy za bardzo owaki.

                        Co innego jednak usprawiedliwiac czy nawet uzasadniac, a co innego okiem entomologa obserwujacego mrowki popatrzec sobie chlodno na mechanismy psychologiczne najblizszych nam ludzi. Mozna sie wiele nauczyc, aczkolwiek na ogol nie jest to przyjemna nauka. Warto zreszta takim samym okiem spojrzec na wlasne mechanizmy.
                        • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:29
                          mozambique koniecznie przeczytaj 2 ksiązki, są tam swietnie wyjaśnione pewne mechanizmy psych. - to Ci wyjaśni dziwne zachowania Twojego męża : 1. Powrót do swego wewn. domu John Broadshaw, 2. Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie aut. psychoterapeuta, Agnieszka Widera -Wysoczańska
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:15
                Boi się błędów z powodu braku wzorców i tuszuje agresją + doszło poczucie dożywotniej odpowiedzialności? Prowokuje samospełniającą się przepowiednię?
                • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:18
                  ja mysle, ze facet stosowal tez przemoc wobec pierszej zony. Tutaj dziecko bylo wyzwalaczem w tym sensie, ze facet wiedzial, ze jak za wczesnie pokaze swoje prawdziwe oblicze, to babka da noge, poczekal wiec do momentu, az w jego oczach przynajmniej ona bedzie udupiona dzieckiem.

                  A bioracmpod uwage doswiadczenia z dziecinstwa, to facet zapewne nienawidzi kobiet i boi sie ich wladzy. Byc moze ma jakies socjopatyczne dysfunkcje, boo nie uwierze, ze przecietnego, grzecznego chlopa matka zamykala w komorce - zapewne niezle dawal jej tez popalic.
                  • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:24
                    Z tego co kojarzę, to tam była inna historia, nie z przemocą.

                    U b. wielu porządnych miłych i wydawałoby się stabilnych mężczyzn pojawienie się ich biologicznego dziecka aktywuje kod kulturowy kobieta + małe dziecko = słabość. I nieważne, że fakty temu przeczą, że postawa kobiety temu przeczy.
                  • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:33

                    boo nie
                    > uwierze, ze przecietnego, grzecznego chlopa matka zamykala w komorce - zapewne
                    > niezle dawal jej tez popalic.

                    no to akurat chyab za daleko posuniety wniosek , wten sposób rozgrzeszasz te matke

                    ot wchodze dzic na onet i widze jedno malzenstwo w USA tzrymalo 9-latke poól roku w piwnicy , bo miala zakazenie pęcherza i moczyla sie w dzien i w nocy , no wiec za kare i zeby w domu nie smierdzialo , zamykana byla na klodke w piwnicy

                    drugi edziecko tej pary , zdrowe fizycznie, mieszkalo normlanie w domu i bylo normlanie traktowane
                    • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:52
                      Alez nie rozgrzeszam matki ani troche. Nawet najgorsze zachowanie dziecka nie usprawiedliwia przemocy wobec niego, to oczywiste.

                      Tylko popatrz na swojego meza w ataku szalu wobec ciebie i zastanow sie, jak ten czlowiek zachowywal sie jako dziecko. A ze metody matki nakrecily jego zaburzenie, to nie ma watpliwosci.
                      • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:15
                        naparwde myslisz ze zachowanie prawie 40-paroletniego faceta jest odbiciem jego zachowan z podstawowki ? eeeeej no
                        raczej podejrzewam ze jako dzieciak byl matce calkowicie podporządkowany ( znam matkę i mialam juz okazje poznać jej "empatię")

                        kurde ja w podstawówce bylam grzeczną niesmiałą dziewczynką a teraz zdarza mi sie byc agresywną harpią ( szczególnie w obronie dziecka)

                        no nie porównujmy tego
                        • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:23
                          Ja, 42 letnia baba widze, ze ziarno pod moje obecne zachowania zostalo zasiane w dziecinstwie. Masz prawo miec inne zdanie, ja bym cie jednak zachecala, zebys spojrzala na swojego faceta realnie, bez usprawiedliwiania go, ze mial do szkoly pod gorke - paradoksalnie, to bedie przejawem szacunku i pozwoli ci trafniej zaplanowac sobie dalsza z nim przyszlosc (lub nie)
              • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:53
                mozambique napisała:

                > i ja i on sietnie zdajemy sobei z tego sprawe ze on niejst winnym temu jacy byl
                > i jego rodzice , ze nie nauczyl sie jak powinny wygldac prawidlowe sotousnki mą
                > z-żona m jak sie roziwązuje konflikty malzenskie itp - ale do cholery ciezkiej
                > - jezeli mój maz mówi ze skoro sam nie mail ojca to teraz chce miec normlaną ro
                > dzine, dziecko i zeby to dziecko ojca mialo i zeby mialo wszytko materialne cze
                > go on sam w dziecinstiwie nie mial - to czemu teraz robi duzo zeby wszystko ze
                > psuc, zrujnowac? po prostu nie rozumiem .

                To czego nie rozumiesz to jest właśnie elementarz mechanizmu powtarzania tego czego się doznało w dzieciństwie. Te wszystkie córki alkoholików wiążace się z alkoholikami i te wszystkie dzieci doznające cierpienia mówiące, że one nigdy tak swoim dzieciom nie zrobią...i robią. No tak to działa. To coś jak oprogramowanie w głowie. Tak masz zakodowane i to Ci się potem uruchamia. To jest tak jak bite dzieci jako dorośli mają potem taki autotyczny ruch ręką(w sensie, żeby uderzyć) do swoich dzieci. Wszyscy Ci, którzy biją dzieci kiedyś byli bici ale nie wszyscy, którzy byli bici, biją. To oznacza, że można sobie to oprogramowanie zmienić, można świadomie nauczyć się innych wzroców.

                Z Twojego męża wychodzą teraz wszystkie deficyty i jazdy, które zafundowali mu rodzice(ojciec, którego nie było czyli mąż został porzucony przez rodzica, i matka, która nieumiejętnie go wychowywała). Teraz ta rana się otworzyał i Twój mąż działa wedle oprogramowanie, które ma 'zainstalowane'. Samo nie zniknie.
                Poczytaj o tym, sama idź do psychologa i z nim ustal strategie działania. I tak jak ktoś powyżej napisał. Masz maleńkie dziecko, które tak samo jak mąż i Ty koduje sobie teraz swoje opragramowanie. I świenie czuje w jakim jest otoczeniu-czy jest bezpiecznie, cicho, ciepło, czy rodzice są spokojni i uśmiechnięci czy może jest napięcie, stres, zdenerowowana mama i nie daj Boże krzyki i awantury. Jak nie podejmiesz zdecydowanych kroków to zafundujesz swojemu dziecku taki dom, którego przecież na pewno nie chciałaś mu dać, prawda? Czyli niejako sama wpiszesz się w to czemu się tak dziwisz czyli 'dlaczego mąż robi wszystko, żeby zrujnowac rodzinę, którą tak bardzo chciał mieć'.
                Polecam do przeczytania:
                psychologgia.pl/?przebudzenie-w-krainie-olbrzymow,81#
                • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:28
                  ok, calkowicie rozumiem twój tok mysli

                  aco jesli , rozpatrzmy teoretycznie - powiedzmy ze odejde natychmiast , przeprowadze rozwód, zamieszkam z dzieckiem ?

                  w ten sposób ja tez przyczynie sie do powielenia tego chorego programu = mój syn ma 4 m-ce i nie bedzie mail ojca na codzien , nawet jesli bedzie to ojciec dochodzący czesto i aktywnie to jednak bedzie tylko gosciem w jego zyciu - (no nie oszukujmy sie , nie po to od niego odejde zeby z nim spedzac kilka godzin dziennie )
                  w ten sposob powiele schemat chlopca wychowujacego sie bez prawidlowych wzorców malzenskich w rodzinie
                  nie wiem czy mnie rozumiesz? - bardzo boje sie ze nasz syn po ewentualnym rozwodzie i wychowywany przez matke wyrosnie na czlowieka z podobnymi deficytami emocjonalnymi jakei ma mój mąż , z deficytamai kgtorych podsatwą nie będzie moje zle podejscie wychowawcze ( choc tp moej pierwze dziecko i nie mam pojecia jaką bede matką, mam nadzieję dobra , ale moge byc matką ZA-dobrą, ZA-opiekuncza,ZA-kochaną w dziekcu itp )
                  ale sam fakt dorastaani w niepelnej rodzinie , ktory niesie braki emocjonalne i psychiczne

                  tak sie ogladam i widze ze wszyscy moi znajomi ktorzy przeszli rozwód wychowali sie w tez w "rozwiedzionych" malzenstwach

                  nie chce szykowac synowi powtórki z rozrywki ,

                  to cholernie trudny problem - jak zrobic by dziecko uniknelo powielania bledów rodziców ?
                  • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:33
                    Ale rozwod z ojcem dziecka nie oznacza, ze dziecko musi wychowywac samotna matka :-)
                    Pol swiatu tego kwiatu.

                    A powaznie - przeczytaj ksiaski Patrici Evans, a bedziesz miala wiedze o mechanizmach przemocy werbbalnej w zwiazku i o ewwntualnych srodkach zaradczych. Moze sie uda, moze nie, warto sprobowac.
                  • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:40
                    Czyli lepszy agresywny ojciec, nie szanujący matki, niż jego brak?
                    Twój mąż jest odpowiednim ojcem dla Twojego dziecka i przekaże mu właściwy wzorzec?
                    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:50
                      myslisz ze keidysc, w przyszlosci, - moj syn powie z wdziecznoscią - dziekuje mamo ze rozwiodlas sie z ojcem ????

                      taka naiwna to nie jestem

                      raczej przewiduje realistycznie ze na jakims etapie swojego rozwoju syn bedzie mial pretensje ze przez moją decyzje nie ma obojga rodzicow w domu

                      co do wzorca to juz pisalam gdzie indziej - mąz ma szanse przekazac synowi wzorzec nieodpowiedni , jesli nie zmieni sie na lepsze ale moze jeszce da sie cos z tym zrobic

                      a jaki wzorzec ojca ja ma sznase przekazac dziecku samotna matka ???????? no jaki ?
                      • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:58
                        Odwróćmy to pytanie: myslisz, że kiedyś syn powie Ci z wdzięcznością: dzięki mamo, że zostałaś z ojcem, pomimo wyzwisk i awantur, które były, przynajmniej widziałem w domu jakiegoś faceta?
                        Poczytaj trochę na temat rozwoju psychicznego dziecka.
                        Jeśli zalezy Ci na pełnej rodzinie to OBOJE musicie się zmienić.
                        I to jak najszybciej, zanim szkody będą nieodwracalne.
                      • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:45
                        mozambique masz rację, warto mocno powalczyc o Waszą relację, ale musisz uświadomic męzowi, że będzie to jego ostatnia szansa na zmianę dotychczasowych zachowań, Twoja konsekwencja pomoze mu szybciej podjac decyzje, czy chce walczyc o was, co oznacza jego wytężoną pracę nad zmianą własnych zachowań, czy też odpuszcza sobie wasz związek i waszą rodzinę, tzn. im będziesz bardziej zdeterminowana i konsekwentna, tym lepiej dla Was obojga, zero taryfy ulgowej dla męża, we wszystkim
                  • blond_suflerka Mozambique 17.05.13, 18:49
                    mozambique napisała:

                    > nie chce szykowac synowi powtórki z rozrywki ,
                    >
                    > to cholernie trudny problem - jak zrobic by dziecko uniknelo powielania bledów
                    > rodziców ?

                    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twoją historię o tym, że uderzyłaś męża w twarz czy biłaś wiele razy kiedy byłaś w dużym stresie w ciąży. To w końcu uderzyłaś ze stresu ciążowego czy dlatego, że on Ci coś niefajnego powiedział? No i druga niejasność-pisałaś, że mąż jest teraz agresywny dlatego, że odreagowuje Twoje zachowanie w ciaży. Czyli jak Ty byłaś w ciąży to on w końcu był w porządku czy nie?

                    Druga sprawa-piszesz, że nie masz ze sobą problemu. Moim zdaniem masz. Dlatego, że w tym ciążowym stresie reagowałaś tak agresywnie w stosunku do swojego męża. Z jakiegoś powodu nie wyżywałaś się na poduszce czy klnąc w kosmos jednocześnie czerpiąc wsparcie od najbliższej osoby(skoro, jak piszesz byliście taką świetną parą przed ciążą) tylko poszłaś w stronę wyładowywania trudnych emocji na bliskim. Jak Twoi rodzice radzili sobie w takich sytuacjach? Bo Ty z kolei wydajesz się mieć taki automatyczny odruch i ciekawe skąd to wzięło.

                    Sytuacja jaką opisałaś, że mąż zrobił coś zagrażającego dziecku jest podobna. Wygląda na to, że Ty nie masz wiedzy jak wygląda takie porozumienie bez przemocy i z szacunkiem do drugiego człowieka. Powiedzenie nawet najcichszym tonem, że ktoś jest nienormalny i zwiariował bo popełnił jakiś błąd to przemoc. Twój mąż jest pierwszy raz ojcem i zapewne on, jak i Ty będziecie jeszcze w sytuacjach w których okaże się, że zabrakło Wam wiedzy, doświadczenia a może i wyobraźni.
                    No ale to można powiedzieć spokojnie 'sluchaj, bardzo się wystraszyłam, badź bardziej uważny, pamiętaj, że to nasz skarb, jak czegoś nie będziesz pewien to zapytaj mnie albo kogoś doświadczonego jak to robić, itd'. To jest inny komunikat, gdzie nacisk położony jest na to, żeby takich sytuacji w przyszłości uniknąć a nie na to, żeby wyładować stres pod wpływem którego się znalazłaś w tej zagrażającej dziecku sytuacji.
                    Na razie to jesteście na karuzeli przemocy i każde z Was próbuje się usprawiedliwić. Ty miałaś stres w ciąży więc stosowałaś przemoc wobez męża, teraz on odreagowuje swoj stres i stosuje przemoc w stosunku do Ciebie. Ludzie, za chwilę dziecko będzie miało bunt dwulatka i okaże się, że przemoc będzie kierowana na nie. I nie mów, że to niemożliwe bo tak jak piszesz, że u Was też wcześniej było świetnie to za parę lat potencjalnie powiesz tak o dziecku-'no na początku było super, mąż był cudownym ojcem a potem już nie miał cierpliwości'. Macie oboje tendencje do zachowań agresywnych.

                    Co do rozwodu-pisząc o stanowczych krokach w celu ochrony siebie i dziecka miałam na myśli wykorzystanie wszystkich możliwych sposobów jeszcze przed podjęciem decyzji o rozwodzie. Moim zdaniem oboje nie panujecie nad sobą, macie problemy ze zdrową komunikacją i nie radzicie sobie z trudnymi emocjami. A trudnych emocji będzie wiele bo jest małe dziecko, jeszcze nie raz będzie zdenerwowani czy poirytowani.
                    Musisz zrobić wszystko, żeby mąż zrozumiał, że to można zmienić. Sama musisz się pewnych rzeczy nauczyć i przekonać jego. Jeśli jest takim dobrym ojcem to może na początek daj mu do poczytania coś co uświadomi mu jakie konsekwencje dla Waszego dziecka będzie miało Wasze obecne zachowanie. Po drugie może coś co uświadomi mu, że on ma pewne niewłaściwe wzroce i właśnie przenosi je na ukochane dziecko. Po trzecie, coś co dotyczy zasad porozumienia bez przemocy czyli traktowanie drugiego człowieka z szacunkiem, odnoszenie się do meritum sprawy a nie etykietowania, które sprawia przykrość czyli 'jesteś głupi bo raz popełniłeś błąd albo jesteś chyba nienormalny bo coś tam...' Wszystko da się powiedzieć tylko trzeba pamiętać, że ma się przed sobą żywego człowieka z uczuciami i że w nim te słowa zostają.

                    I na koniec-piszesz, że syn może Ci kiedyś 'podziękować' za to, że wziełaś rozwód i wychowywał się bez ojca. Po pierwsze jeśli Twój mąż jest dobrym ojcem tak jak piszesz, to rozwód nie ucina tego jakoś automatycznie. Po drugie, co znacznie ważniejsze, trzeba zrobić wszystko, żeby mieć dobry związek i żeby uratować dziecko przed życiem w awanuturach z nieszczęśliwymi rodzicami. Poczytaj sobie może wspomnienia dzieci, które wychowały się w takich domach. Poczytaj ich koleje losu-nieszczęścia, choroby, depresje, itd. Nie można trwać w małżeństwie za wszelką ceną, szczególnie jeśli tą ceną jest zwichrowana psychika dziecka.
                    Także zrób wszystko co możesz, żeby związek ratować ale jak się nie uda to daj dziecku i sobie szansę na to normalny dom.
                    • mozambique Re: Mozambique 18.05.13, 11:46
                      postaram sie odpowiedziec zbiorczo "
                      • blond_suflerka Re: Mozambique 18.05.13, 12:33
                        Mozambique,
                        To co opisałaś jest przerażające! Gdybyś wcześniej tak dokładnie to opisała to myślę, że odpowiedzi moje i innych osób byłyby też inne.
                        Kiedy pisałaś, że mąż zrobił coś co zagrażało dziecku myślałam, że chodzi o jedną z tych normalnych rzeczy jakie zdarzają się normalnym rodzicom(coś ciężkiego czy gorącego za blisko dziecka, itp). To co opisałaś to patologia, skrajny brak odpowiedzialności, skrajna niedojrzałość. Cała Twoja historia-to jak mąż zachowywał się, kiedy Ty byłaś w ciąży i to co robi teraz z Waszym dzieckiem to jest coś zdecydowanie poza granicą tego co jeszcze można tolerować czekając na zmianę lub składać na karb stresów. Twój mąż zachowując się tak od początku Twojej ciąży nie miał nic do odreagowywania, zresztą nawet jakby miał to nic go nie usprawiedliwia bo to co opisałaś jest tak okropne, że słabo się robi czytając to.

                        I Ty mówisz, że syn Ci kiedyś 'podziękuje' za rozwód? Dziewczyno, jesteś w związku z facetem, który może zrobić krzywdę Twojemu dziecku albo doprowadzić Cię do stanu, że nie będziesz miała siły na życie i wychowywanie ukochanego dziecka. Stresy jakie on Ci zafundował i dalej funduje nie dzieją się bezkarnie, pamiętaj o tym. Każdy organizm ma swoją wytrzymałość a Ty już przeszłaś dużo.
                        Ty już zostaw naprawianie męża, Ty się skup na swojej terapii. Co takiego jest w Tobie, że pozwalasz tak się traktować i narażasz swoje dziecko na kontakty z takim ojcem? Twoje dziecko miało już wiele trudności kiedy jeszcze było w Tobie, wiele zniosło, przetrwało. Przeszło razem z Tobą tę trudną ciążą i dało radę razem z Tobą. Teraz powinno mieć jak najlepsze warunki do życia i rozwoju. Nie to co opisujesz.
                        Z jakiegoś powodu nie odchodzisz od faceta od którego odeszłaby każda normalna kobieta. Nie chcę Cię obrazić używając tego słowa 'normalna'. Piszę to w kontekście 'normalna' lub zaburzona. Zdrowym mechanizmem jest dbanie o swoje granice, o szacunek do siebie, świadomość, że zasługuje się na partnera wspierającego, empatycznego, dojrzałego. I zdrowym mechanizmem jest ochrona potomstwa przed niebezpieczeństwem a Twój mąż jest realnym niebezpieczestwem dla niego.
                        Więc co jest w Tobie, co sprawia, że w ogóle podnosisz tak irracjonalny argument w tej sytuacji o tym, że dla dobra dziecka nie weźmiesz rozwodu. To jest sprawa na terapię i to szybką.
                        Oprócz tego bardzo Ci współczuję trudnej ciąży, wszystkich przeżyć i gratuluję siły i zdrowego dziecka. I ratuj się dziewczyno, Ty jesteś w związku przemocowym i faktycznie Twoje wybuchy czy przewinienia to jest pikuś w porównaniu z tym co robi mąż. Tobie by się przydała pewnie terapia dla współuzależnionych.
                  • morekac Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 08:16
                    w ten sposob powiele schemat chlopca wychowujacego sie bez prawidlowych wzorców malzenskich w rodzinie
                    Jeśli dalej będzie podobnie, też będzie miał wzorce nieprawidłowe...
                  • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:41
                    mozambique napisała:"to cholernie trudny problem - jak zrobic by dziecko uniknelo powielania bledów rodziców ?
                    • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:50
                      toskycznych rodziców przecyztlam jeszce dziecieciem bedac :)))

                      a ty opisujesz sytaucje z samcem który jest gotowy pracowac nad sobą i zwiazkiem
                      moj maz uwaza ze on zadnego problemu nie ma , nigedzi enie pojdzie, nic nie bedzie czytal a wszytkie awantury sa moją winą. BO mu zwracam uwage

                      no fakt , zwracam ...

                      do tej pory tylko sotosowal pzremoc slowną - dzis rano odepchnal mnei i uderzył po rękach gdy chcialm mu z rąk wyjąc dziecko

                      nie chce czekac co bedzie dalej ...
                      • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 11:54
                        ok, w takim razie czyje jest mieszkanie w którym razem mieszkacie?
                        • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:07
                          razem je wynajmujemy
                          • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:15
                            ok, czy jeżeli poprosisz go o to, żeby się wyprowadził i przemyslał swoje zachowania, to dasz sobie radę sama z dzieckiem, masz jakieś finansowe zabezpieczenie? a w perspektywie mozliwosc powrotu do pracy i zatrudnienie pomocy do dziecka? Bo jeśli tak, to ja zastosowałabym temu panu terapię szokową na Twoim miejscu, tj. wyjasniłabym mu, że z mojej strony zrobiłam już w jego kierunku wszystko co mogłam, aby sobie pewne sprawy uświadomił i zaczął nad sobą pracowac, a teraz prosze go o wyniesienie się z domu i o przemyślenie swoich zachowań, ma na to 2 tyg., po dwóch tyg. podejmij konkretną decyzję co dalej, tj. albo pan zaczyna słuchac i słyszec co do niego mówisz i o co prosisz, czyta wszystkie lektury i idziecie na terapię, albo zakładasz sprawę o alimenty i rozwód/ew. separacja. On musi wiedziec, że na więcej w jego wykonaniu już nie pozwolisz.
                            • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:32
                              wiesz - odwrotnie , to raczej dzis rano mąz wykrzyczal ze mam sie zabierac z tego mieskzania, on sie nie wyprowadzi bo niby z jakiej racji , wysmial moja prosbe o wyprowadzke
                              oczysiwscie nie zna RODiK
                              ja mam gdzi esie przeprowadzic ale nie od razu moze za miesiąc, moze za dwa i tak zrobie ale dopeiro jak to drugie mieszkanie bedzie wolne
                              mam parce , macierzynski , choc za chiwle bede dosatwac tylko 60 % wyngarodzenia ( jestem matka I kwartalu) i to bedzie oznaczac moje problemy finansowe , oszzcednosci mam ale wtedy za pewnien czas je wydam
                              myslam o separacji i poziwe o alimenty ale akurat samoten matki dobrze wiedza ze jak facet zlosliwy to po prostu rzuci robote, wyjedzie albie pzrejdzie w szara strefe i tyle bede widziala alimenty

                              kiedys , gdy jeszce w ciazy mieskzlaismy w MOIM mieszkaniu to jedenj akcji kazalam mu sie wyprowadzic, otzrezwilo go to szybkko , kajał sie na kolanach
                              teraz widze ze juz traci hamulce
                              • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:43
                                "kiedys , gdy jeszce w ciazy mieskzlaismy w MOIM mieszkaniu to jedenj akcji kazalam mu sie wyprowadzic, otzrezwilo go to szybkko , kajał sie na kolanach
                                teraz widze ze juz traci hamulce"

                                No to musisz go znowu otrzezwic, tak żeby zobaczył, że żarty się ponownie skończyły. Powiedz mu, że za chwilę poinformujesz dzielnicowego o jego zachowaniach i założysz mu niebieską kartę i poinformujesz jego rodzinę, znajomych i swoją rodzinę o tym jak się książe małżonek zachowuje w stosunku do dziecka i do Ciebie. Już ta jedna akcja z jeżdzeniem z niemowlakiem po pijaku samochodem aby mu okolicę pokazac..., wystarczy, aby tego pana skutecznie otrzezwic przy użyciu wszelkich dostępnych środków prawnych.
                                • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:50
                                  No niestety ale ja myślę, że tu nigdy nie było dobrego związku. Musiało być coś czego Mozambique nie dostrzegała. Naprawdę utrudno uwierzyć, żeby normalny, porządny facet zmienił się tak o 180 stopni. Zakładając nawet stres i przeróżne kryzysy to albo ma się w swoim pakiecie zachowań zachowania patologiczne albo nie. Odreagowywać można na wiele sposób. A to co opisała Mozambique to są sprawy, które normalnie podpadają pod paragraf. I ja bym się nie skupiała na otrzeźwianiu męża tylko na otrzeźwianiu samej Mozambique-dlaczego godzi sie na związek z przemocowcem.
                                  • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 20.05.13, 12:21
                                    No niestety ale ja myślę, że tu nigdy nie było dobrego związku. Musiało być coś
                                    > czego Mozambique nie dostrzegała. Naprawdę utrudno uwierzyć, żeby normalny, po
                                    > rządny facet zmienił się tak o 180 stopni.

                                    A ja w towierze, bo sama to widzialam na wlasne oczy. Najlepsza, z jaka sie zetknelam, diagnoza przyczyn zmiany zachowania partnera znajduje sie w ksiazce Patricii Evans Controlling People. Znajdziesz tam historie dotyczace gwaltwonej zmiany, jakak nastepuje w mezczyznie w chwili, gdy poczuje sie na tyle pewnie, by ulokowac w partnerce swoje wyobrazenie idealnej kobiety - to nie musi byc urodenie dziecka - pewien mezczyzna np pobil swoja wieloletnia partnerke tak ze trafila do szpitala. NIc wczesniej nie wskazywalo na to, ze w ogole jest zdolny do agresji i przemocy. Zdarzylo sie to tego wieczoru, kiedy rozeslali zaproszenia na slub...
                                • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 20:41
                                  dzielnicowego powiadomilam , dlugo z nim rozmawialam osobiscie, byalm spokojan, rzeczowa i naparwde dobrze przygotowana do tej romzowy, wydawal mie na parwde sensownym facetem obiecal ze wezwie do siebei meza i pzredstawi mu konsekwencje parwne i karne tego wszytskeigo

                                  dzis rano zapytalm meza czy rozmowa z dzielnicowym nic mu nie wyjasnila
                                  • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 22:01
                                    Przepraszam, że tak brutalnie, ale zapytam: i na co czekasz? liczysz na cud?
                                    Stawianie granic polega rownież na tym, że kobieta się wyprowadza, gdy panu mężowi odbija.
                                    Czekanie aż facet sie opamięta, może Cię sporo kosztować. No i możesz się niedoczekać.
                                    • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 22:34
                                      Ja się tutaj jeszcze dopiszę bo jest jeszcze jedna rzecz ważna przy stawianiu granic. Stawianie granic to nie tylko ochrona siebie ale też świadectwo tego kim się jest i jak się funkcjonuje.
                                      Zazwyczaj jest tak, że zaburzony wiąże się z zaburzonym bo gdzieś funkcjonują w podobnych klimatach. Zdrowy z zaburzonym raczej nie będzie miał o czym gadać bo dysponuje po prostu innymi narzędziami do komunikacji i w ogóle bycia w relacji. Tym samym-jeśli facet mówi do kobiety -'jesteś suką, popie..oliło cię, puściłaś się' czy coś w ten deseń to kobieta może powiedzieć 'nie będę w ten sposób rozmawiać' i podjąć jakieś kroki(rozmowa o terapii, rozwód, ultimatum). To są zachowania z pakietu 'osobnik dojrzały'. A jak kobieta jest też zaburzona to odpowie 'sam jesteś popie..olony, to ty wypie..aldaj', itd. Wejdzie w ten sposób komunikacji, tak naprawdę prezentując dokładnie to co on. Oczywiście on zaczął ale ona też się w tej retoryce odnalazła czym daje dowód, że te chore zachowania też ma w swoim pakiecie zachowań.
                • krokodil123 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 15:58
                  " jezeli mój maz mówi ze skoro sam nie mail ojca to teraz chce miec normlaną ro
                  > dzine, dziecko i zeby to dziecko ojca mialo i zeby mialo wszytko materialne cze
                  > go on sam w dziecinstiwie nie mial - to czemu teraz robi duzo zeby wszystko ze
                  > psuc, zrujnowac? po prostu nie rozumiem "

                  Trochę się pomieszało drzewko i czytam wybiórczo, może ktoś odpowiedział tak samo....

                  Moja znajoma analizując swój problem podobny do twojego mi powiedziała, że zrozumiała że jej mąż dużo sobie wyobrażał i był pełen dobrych cięci, deklarował i fantazjował niemiara......
                  ale jak doszło co do czego czyli do życia tu i teraz w rodzinie z dziećmi, z problemami to on po prostu nie wiedział jak i co ma zrobić, jak się zachować i jak problemy rozwiązywać, jak dzieci wychowywać. Nie miał wzorca po prostu. Więc co się robi-robi się to samo co się widziało jak dziecko od mamusi i od tatusia. Taki Wiśniewski jest jaskrawym przykładem.
    • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:40
      Po pierwsze po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia i kryzysy osobiste czy w parze w tym momencie to nie jest nic dziwnego. Nowa sytuacja, nowa rola, odpowiedzialność, zmęczenie, itd to mieszanka, która może dać w kość. A umówmy się, że nie każdy ma umiejętność radzenia sobie z własną frustracją i kryzysem. I tu mogą wychodzić takie najprostsze instynkty z jednej strony(krótka piłka-wkurzenie i rozładowanie napięcia poprzez wyżycie się na kimś) i automatyzmy z drugiej(to jak z trudnymi emocjami radzili sobie rodzice a zwłaszcza ojciec).
      Po drugie, co chyba ważniejsze, dziecko uruchamia i wydobywa na światło dziennie wszystko to co do tej pory było gdzieś schowane, ukryte i nieprzepracowane a co się wiąże z wewnętrznym dzieckiem. Wychodzą wszystkie skrzywdzenia, poczucie odrzucenia, brak przejścia tych wszystkich potrzebnych etapów do osiągniecia dojrzałości. I tutaj osobnik nieświadomy tego skąd biorą się rózne jego emocje, bardzo szybko znajdzie się na równi pochyłej. Szczególnie jeśli mówimy o mężczyznych, którzy z natury mają problem z uczuciami.
      A trzecia rzecz związana z wymienionymi powyżej. Wydaje mi się, że po pojawieniu się dziecka na świecie, następuje często pierwszy moment konfrontacji z przemijaniem i upływającem czasem. To jest trudna sprawa, lęk nieprzerobiony nie znika a wiadomo, że pod agresją często jawi się właśnie lęk.
      • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 12:52
        No wszystko pieknie. Ale ja pisze o parach, ktore mialy juz dzieci, czy to jednego, cy to nawet deojki malzonkow. W swoim zwiazku obserwuje taki proces po narodzeniu rowniez 2 wspolnego dziecka - a mamy juz kazde po 1 wlasnym, wiec obowiazki i wszelkie psychologiczne klopotliwosci zwiazane z narodzinami potomka teoretycznie powinny byc rozpracowane.

        No i ja do slabych osob nie naleze, a i o swoja pozycje finasowa dbam, takze podczas macierzynskiego.
        • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:03
          Ale Tully, czym jest przemoc? Z czym ona się wiąże?
          Osoby, które stosują przemoc, mają problem w rozpoznaniu własnych potrzeb, wyrażeniu emocji, mają poczucie zagrożenia lub utraty czegoś. Chcą "siłą' zmusić drugą osobę, by dała mu to, czego chce. Najcześciej chcą odzyskać "władzę" czyli poczucie bezpieczeństwa, własnej wartości, siły, itd
          Sadzę, że nie nalezy się tu dopatrywać zalezności typu drugie dziecko z drugiego związku, tylko w cechach osobniczych, niedojrzałości emocjonalnej i okolicznościach.
          • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:42
            No zaraz sie chyba rozplacze... Biedaki, ofiary...

            Spotkalam sie z taka interpretacje, ze chodzi o odzyskanie wladzy ale slabo to kupuje, bo IMHO porblem wyrasta wlasnie z chwilowego poczucia NADMIARU wladzy, a nie jej niedostatku.
            • mozambique Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:23
              wiecie co ? tak sobei mysle , piszecie tu o poczuciu władzy

              ostatnia awantura u nas wybuchal na takim prostym schemacie - maz przez swoja czysta głupotę storzyl sytuacje zagrazajacą bezpieczenstwu dziecka ( nie przez nieuwagę, zagapienie itp tylko wlasnie przez glupote, nieprzewidzenie konsekwencji swego zachowania). Gdy juz po jakiejs polgodznie to zagrozenie zlikwidowalam i maly wylądował bezpiecznie w łozeczku , podeszlam do meza i stanowczo i zdecydowanie ale nieglosno , niepodnoszac glosu , zapytalam czy moze zwariował skoro zrobil to co zrobił, dokladnie zapytalam - czy jest aby na pewno normalny?
              i to wystarczalyo aby maz mnie slownie zaatakował bo ( jak po awanturze mi wytlumaczyl) - po fakcie zdał sobei sparwe ze zachowal sie karygodnie zagrażając dziecku ale tym zapytaniem okazalam brak szacunku dla niego !!!!!!!!!!

              tu naparwde rece mi opadly bo widze ze jezeli chlop w takei sytuacji tak nerwowo reaguje na te sparwy szacunku ( a moze wladzy ? a moze bezpieczenstwa? cholera wie ) to jest z nim chyba cos mocno nie w porzadku

              i od razu uprzedze pytania - nie , nigdy przed ciążą sparwy tego jego poczucia szacunku nie siegnely takich szczytów absurdalnejj agresji
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:28
                Kwestia szacunku to jeszcze inna bajka. Następnym razem nie czekaj, tylko reaguj od razu krótkim pytaniem czy go nie poj...ło.
                Dlaczego? Bo facet łatwiej zniesie i przyswoi natychmiastowy krótki op...ol niż wypomnienie po czasie. Tak jak pies: zrobi coś nie halo - dajesz impuls natychmiast zamiast czekać. Akcja - reakcja.
                • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:55
                  ja czytalam,z e to nawet gorzej wyglada. W eksperymencie wystawiano szczeniaki na pokuse niegrzecznosci. jednej grupie ostro zwracano uwage, zanim narozrabialay - niejako w dordze na miejsce zbrodni, inne szczeniaki karcono po dokonaniu przestepstwa. Szczeniaki, ktore dostawaly komende zostaw zanim narozrabialy, nauczyly sie, czego nie wolno robic. szczeniaki karcone natychmiast PO przestepstwie wykazywaly aznaki poczucia winy, ale NADAL to robily.

                  Wnioski niech kazdy sam sobie wyciagnie.

                  I jeszcze jedno triss. Sadze,ze nie mialas doczynienia z przemocowcem, zreszta na szczescie. twoje metody zadzialaja na normalnego faceta, na przemocowca raczej nie.
              • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:45
                rozumiem troskę o dziecko, sama jestem/bylam bardzo nadopiekuńczą matką
                ale nie kosztem partnera

                zapytalam czy moze zwariował sko
                > ro zrobil to co zrobił, dokladnie zapytalam - czy jest aby na pewno normalny?
                > i to wystarczalyo aby maz mnie slownie zaatakował bo ( jak po awanturze mi wytl
                > umaczyl) - po fakcie zdał sobei sparwe ze zachowal sie karygodnie zagrażając dz
                > iecku ale tym zapytaniem okazalam brak szacunku dla niego !!!!!!!!!!

                To Ty pierwsza zaatakowałaś ubliżając mu, i ma rację, mogłaś wyrazić swoje oburzenie inaczej, bez atakowania i obrażania go. On odczuł to jako brak szacunku i słusznie.
                Mozambique, powtórzę się, Ty tez stosujesz przemoc.
                • fiamma75 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 18:33
                  Każdy normalny facet - nie mający nic wspólnego z przemocą - na taki atak (bo to jest atak) tak zareaguje. Ty nie jesteś ofiarą, jesteś agresorem i faktycznie nie szanujesz męża - przecież to samo mogłaś yrazić w sposób pozbawiony ataku, agresji itp. Sama przyznałaś, że stosowałaś przemoc fizyczną wobec męża, spowodowałaś, że nauczył się bronić atakując (w końcu nie bez powodu mówi się, że najlepszą obroną jest atak) i w tej chwili oboje stosujecie przemoc psychiczną wobec siebie. Mam wrażenie, że znalazłaś sobie usprawiedliwienie w trudnej ciąży, porodzie itp. do tego, że możesz się kłócić z mężem czy nawet stosować przemoc, no bo hormony, nerwy. Wiele kobiet przez to przechodzi i jakoś nie wali męża po twarzy.
                  Oboje musicie nauczyć się rozmawiać ze sobą na nowo, bez wzajemnych oskarżeń i spirali przemocy.
                  Dodam jeszcze, że sama piszesz, że jest dobrym ojcem. Myślisz, że świadomie stworzyłby zagrożenie dla dziecka? Sama jeszcze nieraz niechcący stworzysz zagrożenie dla dziecka. I może wtedy mąż do Ciebie powie: Ty nienormalna taka i owaka...
                • zuzi.1 Re: Dlaczego mezczyznom... 18.05.13, 12:00
                  mozambique stosuje przemoc, ale wydaje mi się, że problem może również brac się z jej chorej tarczycy, wiem jak zachowuje się człowiek z problemami z tarczycą, może to byc kompletne rozchwianie emocjonalne i brak panowania nad emocjami, mąż doprowadza mozambique do kresy wytrzymałości psych. a jej reakcja na to jest natychmiastowa i mocno burzliwa
            • pade Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 17:41
              Ale dlaczego biedaki, ofiary? Skąd ta ironia?
        • blond_suflerka Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:19
          tully.makker napisała:

          > No wszystko pieknie. Ale ja pisze o parach, ktore mialy juz dzieci, czy to jedn
          > ego, cy to nawet deojki malzonkow. W swoim zwiazku obserwuje taki proces po nar
          > odzeniu rowniez 2 wspolnego dziecka - a mamy juz kazde po 1 wlasnym, wiec obowi
          > azki i wszelkie psychologiczne klopotliwosci zwiazane z narodzinami potomka teo
          > retycznie powinny byc rozpracowane.

          No ale być może w tych parach w których to ojciec zostaje ojcem pierwszy raz(biologicznego dziecka) uruchamia mu się właśnie cała akcja z wewnętrznym dzieckiem. Ja wiem, że nieswoje dziecko można kochać jak własne, nie mniej jednak takie dziecko 'krew z krwi', mam wrażenie, otwiera jednak trochę inne 'przestrzenie'.
          Po drugie może być też tak, że jest to najnormalniejsze w świecie zmęczenie materiału i osobisty kryzys. Kolejne dziecko, czasy ciężkie, odpowiedzialność, żeby sprostać, więcej obowiązków, większe zmęczenie, w sumie niemożność ucieczki(no niektórzy uciekają ale odpowiedzialny facet pójdzie raczej w stronę frustracji), itd.
          Mówi się, że każda zmiana w związku to czas na nowe ustalenia i kryzysy pojawiają się właśnie przy wszelkich zmianach. Jest zmiana rytmu życia i każdy musi się jakoś z tą zmianą ułożyć. A że ludzie w ogóle mają mało umiejętności partnerskich czy takich osobistych(kwestia obchodzenia się z emocjami, bycia w relacjach, itd) to do kłotni i ranienia droga krótka.
    • yna777 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:01
      Dodałbym jeszcze jedno. Skoro podobno przenosimy na własne życie, w tym związki relacje z dzieckiem, mechanizmy działania jakich nauczono nas w domu, to naturalne niejako jest, że najsilniej ujawnią się one właśnie w momencie pojawienia się dziecka. Skoro dziecko uczy się ich z pozycji dziecka, to dorosły w sytuacji gdy znajduje się w układzie rodzice i dziecko, najmocniej będzie je chciał chyba odtworzyć. A często te mechanizmy są bardzo złe.
      W relacji tylko ja i ona/on, te mechanizmy też się oczywiście ujawniają, ale z uwagi na bardziej asertywną postawę (i to często nieświadomie bardziej asertywną) partnera są szybciej korygowane i przychodzi tej osobie też ta korekta łatwiej, bo to jednak inny układ niż ten w którym tych mechanizmów się nauczyli, zatem łatwiej o elastyczność. Przy dziecku, brak już często po stronie zwykle kobiety tej asertywności (bo dziecko, plus często zależność finansowa), a potrzeba działania według wdrukowanych schematów, pewnie jest u takiego mężczyzny dużo większa, bo to zapewnia mu też jakieś emocjonalne bezpieczeństwo.
      Ale czasem też myślę, że to też duży efekt mentalnego patriarchalizmu i szowinizmu, z którego nawet często pewnie ci mężczyźni wcześniej nie zdawali sobie sprawy. Tj. wcześniej myśleli świadomie i mówili, że kobiety są im równe, ale w momencie kiedy stały się Kobietami przez duże K, tak bardzo zależnymi od fizjologii własnej i biologii i też od nich, to oni chociaż nadal mówią o równości, to jednak uważają nas podświadomie i już częściowo świadomie za jakiś podgatunek i to winny całemu złu (tu dochodzi dodruk religijny). A wobec tego mogą się zdobyć owszem na zachowania opiekuńcze, ale przecież nie będzie im się podgatunek stawiał, wymagał, kwestionował jego nadrzędności, itp.
      • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:25
        IMO często facet mimowolnie zaczyna wymagać od żony/partnerki takiego postępowania, akceptacji różnych zachować, podporządkowania dzieciom i sprawom domowym, jakie obserwował u własnej matki.
        Teoretycznie będzie twierdził, że partnerstwo, równość bla bla, a w praktyce może mu brakować układu bardziej tradycyjnego.
        • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:40
          To bardzo ciekawe, co piszesz. Myslama o tym tropie, ale nie potrafilam mtego tak jasno sformulowac.

          To by oznaczalo, zeby trzymac sie z daleka od okazow z rodzin patriarchalnych, nawet jesli demonstruja pelne zaangazowanie w rownouprawnienie - bo wczesniej czy pozniej i tak ten patriarchalizm z nich wylezie?
          • edw-ina Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:45
            jest to możliwe, ale nie przesądzone. Tak, jak dziecko z rodziny alkoholowej nie zawsze zostaje alkoholikiem. Znam kilku facetów wychowanych w rodzinach mocno patriarchalnych, którzy kompletnie nie przejawiają takich zachowań i kilku innych, którzy porzucili partnerski przykład własnych rodziców na rzecz wymuszonego układu: słabszy - silniejszy.
            • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:48
              Byc moze - do czasu. Pomysl o historii z wyjsciowego watku.
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:54
                Dobra, niepoprawnie politycznie napiszę: bo to jest facet. Faceci zwykle są wdrażani społecznie (niekoniecznie w domu) do funkcjonowania w strukturach hierarchicznych z jasnym układem sił, zależności, miejsca w stadzie etc. Cecha gatunkowa.
              • edw-ina Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:00
                Ale ja całą sytuację naprawdę widzę w inny, nie zasadzający się na patriarchacie sposób, tylko właśnie biologicznie - o czym już napisałam. Na zasadzie: czegoś od ciebie chciałem, w tym wypadku przekazania moich genów w zaspokajającej moje potrzeby ilości i w zdrowej formie. Dostałem, co chciałem i już nie muszę wnikać.
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:52
            Litości, a ile masz w naszym pokoleniu okazów z rodzin niepatriarchalnych? Albo inaczej: nawet jeśli facet był wychowywany przez samotną matkę (mój eks mąż) czy matkę rządzącą z b. silną pozycją w rodzinie (mój obecny partner), to i tak gdzieś ma patriarchalną wizję idealnego modelu i swojego miejsca jako głowy rodziny z rozmaitymi przywilejami. Nie musi sobie tego wcale uświadamiać i wcale celowo nie musi dążyć do wcielenia takiego modelu w życie. Samo mimowolnie im wychodzi kiedy uznają, że mogą sobie pozwolić.
            • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:01
              No ja akurat nie facet, ale moja rodzina byla tak niepatriarchalna, jak to tylko mozliwe. Sa takie rodziny, albo przynajmniej rodziny bardziej lub mniej patriarchalne.
    • sanciasancia Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 13:59
      Eksperyment stanfordzki dość jasno pokazał, że wystarczy stworzyć normalnym, miłym ludziom odpowiednie warunki, a wyjdą z nich bestie i ofiary. A tam uczestnikami byli młodzi mężczyźni, ochotnicy, którzy w każdej chwili mogli zrezygnować.
      Ewidentnie urodzenie się dziecka i (chwilowa, a może już permanentna, nawet jeżeli kobieta wraca do pracy, może kobieta z dzieckiem czuje się po prostu mniej niezależna) utrata niezaleleżności wystarcza, żeby takie zimabardowskie miniwięzienie zrobić w domu. Z takiej sytuacji uciec jest dużo trudniej.
      Tak z drugiej strony -
      • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:12
        Albo ten lęk to - również biologiczna, instynktowna - niechęć do trzymania wszystkich jajek w jednym koszyku tj. powielenia genów ponownie z tym samym facetem (niezależnie od jego zalet i sprawdzania się w rolach). Zróżnicowane genetycznie potomstwo miało większe szanse na przeżycie, tj. że któreś przeżyje i pośle geny dalej.
        • sanciasancia Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:16
          Ale ja nie chcę z żadnym innym też! Obcy facet, bleee.
          • tully.makker Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:20
            Ja tam uwazam, ze trzeba dywersyfikowac inwestycje, zwlaszcza te najwazniejsz, w potomstwo ;-)
          • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 14:20
            Świadomie - nie chcesz. Scheda po tysiącach pokoleń przodkiń mówi Ci coś innego.
            Żartuję, teorie socjobiologiczne można dość dowolnie dopasowywać.
            • agcerz Re: Dlaczego mezczyznom... 17.05.13, 21:40
              Triss, a twój 2. partner po urodzeniu dziecka nie zmienił się na gorsze? Czy próbował, ale go ustawiłaś do pionu?
              • triss_merigold6 Re: Dlaczego mezczyznom... 20.05.13, 12:38
                Sorry, że dopiero teraz odpisuję.
                Mój partner po urodzeniu się dziecka (to jego pierwsze biologiczne) miewał chwilowe kryzysy wynikające zwyczajnie z przemęczenia i niewyspania, tym bardziej, że ja nie odpuszczałam i nie odpuszczam. Niemniej z przemocą to nie miało nic wspólnego, raczej z wpasowywaniem się w nowe role i nowe obowiązki. Pokłóciliśmy się parę razy, ale bez ubliżania sobie czy nawet gestu w stronę rękoczynów, najwyżej trzaśnięcie drzwiami.
      • yna777 Re: Dlaczego mezczyznom... 20.05.13, 12:13
        sanciasancia napisała:
        > Eksperyment stanfordzki dość jasno pokazał, że wystarczy stworzyć normalnym, miłym ludziom odpowiednie warunki, a wyjdą z nich bestie i ofiary. >

        Ale jednym z założeń tego eksperymentu było ustawienie tych ludzi w pewnej relacji związanej z władzą i podporządkowaniem. Gdyby ich zostawić na samotnej wyspie, pewnie większość wypracowałaby jakieś zasady współpracy, a nie zaczęli się nad sobą znęcać. Jakieś podziały i walki odbyłby się pewnie, ale na późniejszym etapie rozwoju tej "społeczności".
        Czyli eksperyment stanfordzki wyjaśnia przemocowe zachowania związane ze "słabością" matki małego dziecka, ale tylko jak dodasz uwarunkowania kulturowe (patriarchalne), które mówią, że kobieta jest podrzędna.

        Sama też doświadczyłam tego zjawiska, tj. jak mój przeciętnie normalny facet, po urodzeniu dziecka zmienił się sama nie nie wiem jak to nazwać nawet i odzyskanie jakiegoś poziomu normalności trwało 2 lata, ale zaufania nie mam do niego żadnego. I to jest tak przerażające, że chociaż chciałabym kolejne dziecko, to krzyczy we mnie jedna myśl - nie z nim.
    • tully.makker Mozambique 20.05.13, 12:24
      Ty nie czekaj, az najemca zwolni twoje mieszkanie, bo mozesz tego nie doczekac - ty, albo twoj syn. Dzis jeszcze, kiedy pan jest w robocie, zapakuj najpotrzebniejsze rzeczy, mlodego i spadaj do rodzicow. Nawet do innego miasta - jestes na macierzynskim, do pracy nie musisz isc, mozesz wyjechac na jakis czas.

      Mezowi i wszystim wokol wyslij poleconym, za potwierdzeniem odbioru informacje o tym wszytkkim, co opisalas w tym watku. To naprawde wazne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka