tully.makker
17.05.13, 10:39
Ostatnio taka historia się wydarzyła obok mnie – znajoma para, 2 maluchow - ojciec był niezmiernie zaangażowany w opiekę nad dziećmi, troszczyl się poswiecal zonie i dzieciom mnóstwo czasu, wszystko razem, no ideał męża I ojca. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się od matki, ze jej maź nie jest biologicznym ojcem dzieci – no, ale naprawdę niejeden biologiczny mógłby się od niego uczyć miłości i zaangażowania w ojcostwo. No i nie tak dawno państwo zdecydowali się na wspólne dziecko, po urodzeniu, którego panu odbiło i zaczął znęcać się nad zona, która w końcu zdecydowała się odejść.
Nie jest to pierwsza sytuacja, w której widzę, ze normalnie zachowującemu się mężczyźnie odbija po urodzeniu dziecka i zaczyna się przemoc – słowna, emocjonalna, ekonomiczna – wobec partnerki. Mam przykład tego we własnym domu. Czy naprawdę fakt urodzenia dziecka sprawia, ze mężczyzna czuje się tak pewnie, ze może sobie już pozwalać już na wszystko? Czy wtedy puszczają hamulce i facet po prostu przestaje ukrywać swoja przemocową naturę, czy tez urodzenie dziecka rzeczywiście zmienia cos w męskiej psychice?
I nie piszcie mi, ze są mężczyźni, którzy nie maja takich objawów, bo sama o tym wiem, I oczywiście warto rozważyć takie przypadki, żeby porównać okoliczności, w jakich przemoc zachodzi bądź nie zachodzi. Jednak zasadniczo nie o zdrowych i normalnych osobników mi tu chodzi.
Mechanizm takiego procesu wyjaśnia np. Patricia Evans w Controlling People, ale jestem ciekawa waszych opinii.