Dodaj do ulubionych

Problem z dziewczyną

26.05.13, 20:04
Cześć, piszę do was z prośbą o radę na tyle na ile to możliwe ;-)

Chodzi o moją dziewczynę, z którą mieszkam i którą kocham i ogólnie między nami wszystko się fajnie układa, gdyby nie .... no właśnie, zawsze musi być jakieś "ale". Chodzi o to, że moja dziewczyna nie pracuje i czuje się z tego powodu bardzo sfrustrowana ;-(
To znaczy-są okresy, że jest lepiej, jakoś jest z tym wszystkim poukładana i sobie normalnie żyjemy, ale widzę po niej, że czasem ją to strasznie dobija. Nie wiem, jak jej pomóc. Ona jest ambitną dziewczyną, miała najlepszą średnią na roku i nawet na uczelni sugerowano jej doktorat, ale .... nie wiem, jak to nazwać, nie chciałbym jej urazić, nawet jeśli wiem, że tego nie przeczyta, nie chcę wypowiadać się o niej źle. Nie wiem, czy to niezaradność? Nie chcę być niesprawiedliwy, na pewno nie jest leniwa, od najmłodszych lat parała się jakimiś zajęciami, to jeździła na giełdę z jakimiś reklamami, to roznosiła ulotki, to na magazynie w sklepie przez jakiś czas pracowała. Skończyła filologię angielską, więc już na studiach udzielała korepetycji. Teraz też udziela korepetycji i chyba jest w tym dobra. Dzieci ją lubią, cały czas się gdzieś ogłasza, ale ludzi ma głównie z polecenia, więc są chyba zadowoleni. Ale widzę, jak ona się męczy. Nie ma założonej działalności (nie opłacałoby się, choć wiem, że to niezgodne z prawem). Ludzie często odwołują zajęcia, na przykład gdy dzieci chorują, w święta, ferie i wakacje jest zastój i tak dalej. Pracowała kilka lat w szkole językowej, ale z ważnych przyczyn musiała zrezygnować, zresztą tam nawet też nie miała żadnej umowy. W marcu miała pracować na zastępstwie w szkole państwowej, organizowała formalności, ale w końcu również się wycofała, w ostatniej chwili, z ważnych przyczyn. Zresztą, ona chyba ogólnie jest podłamana, bo przez całe życie "nastawiała się" na nauczycielstwo, a teraz twierdzi, że ją to przerasta, że to nie jest to, co chce robić w życiu. Nie ma cierpliwości do dzieci, zresztą miała okazję poznać tę pracę od podszewki i nie chce być jednak nauczycielem. I tu chyba pies pogrzebany. Że ona myśli, że jak zmieniła jej się wizja to już świat się zawalił. Tłumaczę jej, żeby przeglądała ogłoszenia, wysyłała CV do różnych miejsc, gdzie potrzebny jest ktoś z angielskim, to twierdzi że się nie nadaje. Ona chyba ogólnie za mało w siebie wierzy, mimo że zawsze była postrzegana jako bardzo dobra studentka i w towarzystwie, wśród ludzi też jest wygadana, komunikatywna. Owszem, miała problemy z nerwicą, jeszcze kontynuuje terapię, ale jest duuuuużo lepiej, wcześniej było tak źle, że nawet z domu nie wychodziła. Teraz jest super na każdym polu poza pracą. Widzę, jak ona się z tym gniecie i żal mi jej, bo to taka wartościowa osoba. Mówi, że do firmy i "jakichś biznesmenów w garniturach" nie ma zamiaru iść, że nie ma tak biegłego angielskiego, bo się uwsteczniła pracując jedynie z dziećmi-choć ja widzę, że dużo czyta i ogląda po angielsku, ma znajomego Anglika, z którym mailuje i rozmawia po angielsku.
Sam nie wiem, do czego zmierzam. Chyba po prostu chciałem się wygadać, bo taki chaos z tego wyszedł. Wiem, że nikt za nią decyzji nie podejmie. To nie tak, że ona w ogóle się nie stara, wysyła cv, udziela tych korepetycji i tak dalej, ale ostatnio widzę, że jest apatyczna, bardzo dużo śpi, z resztą ja to "czuję przez skórę" jak z nią jest gorzej.
Ja nie wywieram na nią presji, niedługo zacznę dużo zarabiać i jeśli chodzi o finanse, mogłaby nie pracować, ale chodzi mi o jej rozwój, potrzebę niezależności. Ona jest bardzo inteligentna, dużo czyta i tak dalej, i moim zdaniem w domu się marnuje.
Jeśli ktoś zapyta, po co tu piszę, jakiej rady oczekuję, to w sumie nie wiem, tak się chciałem wygadać. Wspieram ją i wiem, że będzie dobrze a na nic więcej chyba nie mam wpływu ;-( Dzięki za cierpliwość
falaphel
Obserwuj wątek
    • asfo Re: Problem z dziewczyną 26.05.13, 23:24
      Brak stałej pracy jest z pewnością powodem do stresu, nawet jeśli rodzina jako całość ma za co żyć. Nie chodzi wszak tylko o wewnętrzne zadowolenie z dobrze wykonanej roboty, ale zwykłe poczucie bezpieczeństwa - że sobie radzę i mam za co żyć. Nawet człowiek bez nerwicy w sytuacji uporczywego bezrobocia może mieć momenty załamania. Należałoby się w pierwszej kolejności zająć tą nerwicą, jak się tego pozbędziecie, może się okazać, że z szukaniem pracy też się poprawi.

      Niestety czasy są takie, że niełatwo o sensowną, stałą pracę.

      Piszesz, że twoja narzeczona nie chce wysyłać CV do rożnych firm, twierdząc, że nie ma wystarczających kwalifikacji. Może faktycznie nie ma? Rzadko kiedy znajomość języka jest jedynym wymogiem. Może zastanówcie się spokojnie nad tym, co jeszcze mogłaby i chciała robić i jak już dostaniesz tą lepszą wypłatę zainwestujcie w jakieś kursy czy dodatkową szkołę?

      Inna rzecz, która mi przychodzi do głowy, to jest taka drobna kwestia, że bycie na Twoim utrzymaniu, szczególnie w sytuacji gdy nie jesteś jej mężem, stawia ją w mocno niepewnej życiowo sytuacji, szczególnie jeśli dziewczyna nie ma oszczędności, czy jakiegoś swojego majątku. Uregulowanie sytuacji życiowej mogłoby pomóc - pod warunkiem oczywiście, że oprócz problemów z pracą dobrze się między wami układa.
      • crises Re: Problem z dziewczyną 27.05.13, 08:48
        Też tak myślę, że sama znajomość języka to już trochę za mało, żeby zająć się czymś z zupełnie innej beczki. To już nie te czasy.

        Ale po anglistyce można robić jeszcze parę innych rzeczy poza uczeniem - tłumaczenia, korekty, redakcje, technical writing. Może coś w tę stronę?
    • blond_suflerka Re: Problem z dziewczyną 26.05.13, 23:41
      Czytając Twój post, zanim jeszcze doszłam do fragmentu w którym piszesz, że Twoja dziewczyna mało wierzy w siebie, miałam taką samą myśl. Jakoś tak intuicyjnie poszłam w tę stronę;)
      Moje wrażenie jest takie, że dziewczyna w siebie nie wierzy, nie ma wiary w swoje kompetencje, w swoją adekwatność, w swoje umiejętności, również znalezienia się w grupie(i co ważne, dorosłych a nie tyllko dzieci). Przy braku wiary w siebie występuje takie przeświadczenie dotyczącego tego, że na pewno się nie uda, że nie ma się szans, że inni na pewno są lepsi, itd. Czyli wiara w porażkę przy jednoczesnym strachu przed nią, przed konfrontacją z nią. Przy takiej postawie nie chce się niczego próbować. Odpuszcza się jeszcze przed startem albo w trakcie. Lub też druga opcja-odpuszcza się tuż przed metą i zwycięstwem bo paradoksalnie jest też strach przed sukcesem. To jest program' na porażkę i do takiego schematu taki ktoś się przyzwyczaja, z sukcesem nie umie się obchodzić. Oczywiście wszystko to odbywa się często na poziomie nieuświadomionym.

      Nie wiem na ile realne i obiektywne były te 'poważne powody' dla których musiała zrezygnować z tych dwóch dobrych prac. Może to również były działania autosabotujące występujące przy tej postawie.
      Ciekawa też na ile obiektywna jest prawda, że ona nie radzi sobie w pracy z dziećmi, w roli nauczycielki. Może to znowu jej projekcja i coś wymyślonego?
      Tutaj chyba trzeba działać dwutorowo. Po pierwsze ta terapia na którą chodzi czyli budowanie poczucia własnej wartości i wiary w siebie. Po drugie-może mogłaby się wybrać do jakiegoś psychologa, który zajmuje się doradctwem zawodowym. Może po odpowiednich testach i konsultacjach wiedziałaby więcej o swoich predyspozycjach, o tym w czym odnalazłaby się lepiej a w czym gorzej. To mogłoby jakoś nakierować ją na dalsze poszukiwania.
      Oczywiście tutaj trzeba zrobić takie zastrzeżenie, że jeśli ona wciąż jest w terapii to nie wiadomo co jest jej predyspozycją stałą a co na przykład chwilowym ograniczeniem wynikającym z nerwicy. Na przykład czy ona w ogóle nie chciałaby pracować z ludżmi bo tak ma i już czy może na tym etapie nerwicy to dla niej za trudne ale jak się wyleczy do końca to będzie ok. A może to sprawa do przegadania na tej terapii w której uczestniczy?

      Na pewno to co jest teraz, to trochę takie nakręcanie się problemu. Bo skoro ona nie podejmuje pewnym wyzwań ze strachu to tym samym nie ma za bardzo możliwości budowania wiary w siebie. No bo i skąd, skoro nie ma jak się w tych wyzwaniach sprawdzić.
      Najważniejsze to chyba nie dać jej 'iść' w ten stan apatii. No chyba, że nie jest on spowodany problemami zawodowymi a na przykład jakimś trudniejszym okresem w terapii z racji przepracowywania głębszego problemu.

      No i na koniec-pomimo problemu z jakim napisałeś to jest bardzo pozytywny post. Taki bardzo dojrzały. Raz, ze względu na opisanie problemu z takiej szerszej perspektywy a dwa ze względu na wgląd w sytuację dziewczyny, w to, że pewne rzeczy wiesz i czujesz pomimo tego, że nie zostały one powiedziane wprost. A to oznacza, że macie silną więź i jesteś na swoją dziewczynę uważny.
      To tak trochę obok tych wątków, których tutaj dużo, o tym, że mężowie psychicznie są gdzieś daleko i niewiele wiedzą o swoich żonach.
    • tully.makker Re: Problem z dziewczyną 27.05.13, 09:04
      Szukamy ososby do pracy na stanowisku asystenckim z b dobrym angielskim - Warszawa. Niech twoja dziewczyna skontaktuje sie ze mna na priv.
    • tully.makker Re: Problem z dziewczyną 27.05.13, 09:05
      Szukamy osoby do pracy na stanowisku asystenckim z b dobrym angielskim - Warszawa. Niech twoja dziewczyna skontaktuje sie ze mna na priv.
    • premeda Re: Problem z dziewczyną 28.05.13, 12:15
      A moze podrzuć jej pomysł typu indywidualne lekcje dla dorosłych. Raz, że opdadnie "użeranie się" z dziećmi. Dwa dorosłym jednak bardziej zależy, aby się coś nauczyć, a nie każdemu odpowiada szkoła językowa.
      • jedynybasek5 Re: Problem z dziewczyną 30.05.13, 22:23
        Tak jakbym czytała o sobie :) Ja też niby na zewnątrz jestem komunikatywna, potrafie załatwić wszystko z każdym urzędnikiem, jak trzeba komuś powiedzieć coś do słuchu, też czasem potrafię , odwagi mi nie brakuje. Ale mam jakieś takie dziwne przeświadczenie, że nie dam rady,że mnie nie polubią, że... Itd. Trochę mi pomogło, kiedy zaczęłam pracować jako agent ubezpieczeniowy, w tych firmach stawia się na dobre kontakty między pracownikami, więc ten problem znikał, potem rozmowy z klientami też trochę mnie rozkręciły. Ale jak przestałam pracować, to i problem wrócił. Przeklinam feministki- przez nie muszę w ogóle czuć potrzebę pracy:))) ( wiem wiem, dzięki nim też mogę głosować i chadzać w spodniach ;))
    • amb25 Re: Problem z dziewczyną 31.05.13, 09:29
      Witaj
      Moze problemem jest wlasnie nerwica. Zaburzenia psychiczne czesto "chodza parami" tzn. (w skrocie) majac depresje masz i nerwice.
      Jest "apatyczna, bardzo dużo śpi, z resztą ja to "czuję przez skórę" jak z nią jest gorzej" - to moze byc objaw depresji albo innej choroby (np. tarczyca), sprobuj wyslac ja do lekarza, ktory poszzuka przyczyny, a jak nic nie znajdzie to ja wysle do psychiatry.
      A co psychoterapeuta na to, ze jej sie pogarsza? Powinien to zauwazyc, psychoterapia, dobrze prowadzona, pomaga takze w depresji.

      • kicek99 Re: Problem z dziewczyną 01.06.13, 22:31
        Ale wy jesteście szybcy w etykietyzowaniu i wystawianiu diagnoz na tym forum. Co drugi wątek i diagnoza depresji + nakłanianie na wizytę do psychiatry. Bez przesady.
        A dziewczyna niech dalej pracuje nad sobą, cieszy się wsparciem chłopaka, który jak widać kocha ją bezwarunkowo i na pewno świetnie da sobie radę!!! :):):)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem z dziewczyną 31.05.13, 09:42
      To bardzo przykra i trudna do zaakceptowania konstatacja, że możliwości intelektualne nie mogą być w pełni wykorzystywane z powodu deficytów emocjonalnych czy osobowościowych. Widzi to i Pan i Pana dziewczyna, każde z innej perspektywy.
      To bardzo dobrze, że umie Pan swoją dziewczynę wspierać i chce Pan to robić. Bo pewnie jest w tym też doza akceptacji.
      Ale to co może jej pomóc najbardziej to kontynuowanie terapii. Jak Pan napisał, dziewczyna z korzysta z nie. Agnieszka Iwaszkiewiczj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka