Dodaj do ulubionych

Nie powinnam czytac tego forum

27.06.13, 09:00
Jak wiecie, rozstaje z moim partnerem. Jako osoba zorganizowana, planujaca z wyprzedzeniem i nastawiona na osiaganie celow, zaczelam juz od jakiegos czasu przygotowywac sie do ponownego wejscia na rynek. Zmodernizowalam garderobe w kierunku bardziej zmyslowym, odwiedzilam dermatologa by zaplanowac drobne zabiegi estetyczne do przeprowadzenia jak tylko skoncze karmic Trzeciego, ukrylam swoj zwiazkowy status na fejsie.

Oczywiscie jak wiekszosc kobiet mam za soba historie spotkan z roznymi swirami, no i szeroka game opowieci kolezanek na podobne tematy. Nawet teraz obserwuje ze wspolczuciem w gronie najblizszych znajomych historie wyjatkowo niesmacznej zdrady. Jednka, znajomi, nawet najblizsi, czesto nie wiedza wszystkiego - ja sama raczej powszechnie sie nie chwale zachowaniami mojego partnera. Choc oczywiscie widze niektore rzeczy podczas spotkan towarzyskich na przyklad i jest to dla mnie zrodlem wielkiej przykrosci - naprawde nie ma wokol mnie udanych zwiazkow, paradoksalnie, chyba na tle tego co sie wokol dzieje, najbardziej udane jest malzenstwo moich rodzicow.

Jednak lektura forum calkowicie pozbawia mnie zludzen. Wiem oczywiscie, ze nie wszyscy mezczyzni prezentuja poziom odpadow atomowych opisywanych tutaj regularnie, ale zobaczcie, ile kobiet sie nabralo? Szanse trafienie na odpad atomowy rosna wraz z wiekiem, bo wiekszosc normalnych mezczyzn zyje w normalnych szczesliwych zwiazkach.

Depresyjnie to wyglada i szczerze mowiac az mi sie odechciewa probowac.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 09:36
      Zastanawiam się, dlaczego "ponowne wejście na rynek" jest dla ciebie takim priorytetem. Bycie samej nie jest złe, to nie XIX wiek.
      • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 09:46
        No to chyba oczywiste. Potrzebuje sexu. Mam tez potrzeby emocjonalne zwiazane ze zwiazkiem erotycznym, ktorych nie zaspokoja dzieci, rodzice, ani znajomi.
        • gazeta_mi_placi Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:35
          To może dildo?
        • angazetka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:49
          Do zaspokojenia potrzeb erotycznych nie trzeba włazić w związek ;)
          • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:51
            A kto tu mowi o zwiazku?
            • angazetka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:54
              Zdecyduj się. Jak nie mówisz o związku, to się nie musisz przejmować tym, jak bardzo popaprany jest pan.
              • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:56
                Alez musze sie tym przejmowac. Nawet w przypadku luznych znaomych unikam popaprancow w miare mozliwosci, a co dopiero mowic o osobie potencjanego kandydata do relacji intymnej. Nie lezy tez w moim zwyczaju wymieniac plynow ustrojowych z przypadkowymi osobami.
    • ciociacesia na forum zycie rodzinne pisza ludzie z problemami 27.06.13, 09:50
      to tak jakbys odwiedziła osrodek dla usposledzonych i wysnuła wniosek ze nie bedziesz miec dzieci bo na pewno urodzą sie upośledzone
      • tully.makker Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 09:57
        Oczywiscie zdaje soebie sprawe, ze to forum omawiajace problmey, a nie szczesliwe zwiazki. Pisalam juz o tym wyzej. Tym niemniej, sam fakt istnienia takich okazow jak opisywane tutaj stawia mnie na bacznosc.
        • triss_merigold6 Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:15
          To forum, to tylko wycinek rzeczywistości.
          Generalnie widzę wokół raczej przykłady udanych wieloletnich związków/małżeństw mimo, że nie zawsze było w nich super (niekoniecznie z czyjejś konkretnej winy).
          • tully.makker Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:22
            No tak triss, ale wasnie co faceci, co siue do szczesliwych zwiazkow nadaja, to w nich sa. Na rynek wtorny wroca co najwyzej odpady atomowe opisywane na tym forum.

            Czy drogie panie moga jakos oznaczyc bohaterow ze swoich watkow, jak ich beda zwracac do puli, zebym sie na nich nnie nadziala?
            • zuzi.1 Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:30
              Tacy "bohaterowie" powinni byc na stałe ostemplowani, żeby było wiadomo, że mają jakiś nieuleczalny feler ;) Moze ustalmy jakiś znak do oznakowania ;)
            • rurek00 Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 12:51
              > Na rynek wtorny wroca co najwyzej odpady atomowe opisywane na tym f
              > orum.

              Nie piszę tego złośliwie, ale przecież sama jesteś z rynku wtórnego, czy uważasz się również na odpad atomowy? Na tej zasadzie facecie mogą tak samo postrzegać kobiety po przejściach.
              Z drugiej strony, jeśli masz za sobą związki z popaprańcami, to czy przemyślałaś już dlaczego takich a nie innych mężczyzn wybierałaś w przeszłości?
            • ciociacesia oj, przeciez sa tez baby 07.07.13, 15:26
              odpady atomowe. i faceci czasem nawet od nich odchodza
          • zolza42 Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:29
            Bez urazy, ale z tego co pamiętam, to jesteś matką chyba trójki dzieci w różnym wieku (jakieś jest już dorosłe), jesteś po czterdziestce i za bardzo kasy nie masz, bo miałaś problemy z alimentami na cudze dzieciaki po swoim ówczesnym mężu.
            No to masz zerowe szanse na wysokiego, atrakcyjnego, wykształconego, interesującego i niebiednego pana z gestem. Mój już zajęty, zresztą i tak nie miałabyś u niego szans.
            Lepiej wylecz się ze złudzeń. Samo wyleczenie zębów nie wystarczy.
            • tully.makker Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:32
              Akurat kasy mi nie brakuje. Zeby tez mam w swietnym stanie.
              Twojego bym nie tknela nawet kijem od szczotki, faceci, ktorzy zadaja sie debilkami sa u mnie spaleni przed startem.
              • zolza42 Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:36
                No widzisz. A mój ma uczulenie na chamki. A zawsze nią byłaś, jeszcze pod nickiem "kicia".
                Prawda w oczy kole?
                • tully.makker Yuppi ya! 27.06.13, 10:51
                  Dorobilam sie psychofanki!
                  • zuzann-a Re: Yuppi ya! 27.06.13, 14:47
                    Zabrakło argumentów?
                • angazetka Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:51
                  > No widzisz. A mój ma uczulenie na chamki.

                  Ale z tobą jakoś jest...
                  • tully.makker Re: na forum zycie rodzinne pisza ludzie z proble 27.06.13, 10:57
                    :-D
    • blond_suflerka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:32
      A ja tak sobie myślę czy czasem w tym Twoim szybkim szukaniu kolejnego partnera nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego do tej pory Twoje wybory były nieudane.
      Jak to było wcześniej? Też tak przechodziłaś ze związku w związek?
      Może to jest dobry moment, żeby pobyć samej, pomyśleć, przeanalizować różne sprawy a dopiero potem otworzyć się na nową miłość. Bo wygląda to trochę na strach przed samotnością i ucieczkę od siebie samej.
      • zolza42 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:41
        Tully to numer nie z tej ziemi. Ma kobiecisko parę nieudanych związków za sobą, tak ze dwa nieudane małżeństwa, walkę z pasierbami, szarpaninę z byłymi żonami swoich obecnych, ze swoimi byłymi panami, ma też ileś tam dzieci od różnych panów i kiedyś udzielała się na forach jako "kicia" ileś tam (numeru nie pamiętam).
        Facynująca z niej osoba, która sama nie radzi sobie z własnym życiem, ale za to chętnie poucza WSZYSTKICH jak powinien wyglądać świat.
        Świat według kici.
        FARSA.
      • angazetka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:53
        Też o tym pomyślałam od razu. A samotność nie jest zła ani przerażająca. Jest dobra i pożyteczna. No i lepiej jest być samej niż w byle jakim związku.
        • blond_suflerka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:18
          A poza tym, nie chodzi o to, żeby być samemu na zawsze. Ale o to, żeby nie załatwiać sobie drugim człowiekiem własnych deficytów czy trudności. Szukanie na siłę, natychmiast, jeszcze w trakcie trwanie starego związku, wydaje się jakąś paniką i koniecznością a to nigdy nie jest zdrowe.
          • angazetka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:23
            Otóz to. I to "ponowne wejście na rynek" połączone z wieloma zabiegami - nie dla siebie, tylko dla potencjalnego chętnego.
          • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:31
            Ale moj zwiazek juz sie zakonczyl.
            • blond_suflerka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:36
              Tully, no daj spokój.
              Jeszcze kilka tygodni temu pisałaś, że dojrzewasz do tej decyzji. Rozumiem, ze dojrzałaś i bardzo fajnie. Dziś pierwsze zdanie z tego wątku to-rozstaje się z partnerem'. Kiedy więc to rozstanie nastąpiło? Wczoraj? Nie mieszkacie razem? Zdążyłaś w ogóle pobyć sama zanim rozpoczęłaś te poszukiwania?
              Nie mowię tego, żeby się głupio czepiać ale dla mnie to jest kompulsywne szukanie towarzystwa i panika przed samotnością. Może też ucieczka przed konfrontacją z faktem, że się nie udało i że pewne rzeczy po prostu trzeba wciąć na klatę.
              • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:40
                W zeszla srode podjelismy taka decyzje na terapii. Czekamy na sesje mediacji, dopiero w polowie lipca, bo teraz jade na wakacje. Wtedy dopracujemy szczegoly. Ja proponowalam rozstanie od ponad roku, wiec psychicznie juz od dawna czuje sie stanu wolnego.
      • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:26
        Nie, nigdy nie przechodzilam ze zwiazku do zwiazku. Mialam okresy wolnosci,mktora sobie zreszta bardzo cenie. Jednym z czynnikow ktore sprawily, ze zainteresowalam sie swoim obecnym partnerem bylo to, ze mial prace wyjazdowa i dzieki temu moglam, bedac w zwiazku, jednoczesnie miec te kilka dni w tygodniu, kiedy bylam sama i moglam oddawac sie przemysleniom i lekturom.

        Znajac siebie, raczej nie spodziewam sie, bym sie szybko zakochala. Nie zdarza mi sie to czesto, ani nie mam zwyczaju angazowac sie szybko w jakiekolwiek zwiazki. jestem tez dosc "przebierna " i raczej trudna do zdobycia.

        Co jednak, jak widac, nie chroni przed zwiazaniem sie ze swirem.
        • blond_suflerka Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:29
          No więc jeśli nie boisz się samotności to może warto przeznaczyć czas po związku na znalezienie odpowiedzi na pytanie -co w Tobie sprawia, że przyciągasz i wybierasz zaburzonych.
          • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:35
            Czas na refleksje jest zawsze cenny. Od jesieni zreszta zaczynam terapie.

            Nie widze jednak powodu, mdla ktorego nie mialabym rownolegle randkowac. Zwlaszcza, ze jak pisalam, zaangazowanie zajmuje mi dlugo czas, a i osoby, z ktora polaczy mnie wzajemne zainteresowanie, nie spodziewan sie znalezc szybko - daje sobie tu raczej jakies 3 - 4 lata. Choc zaraz jak zmienilam swoj status na fejsie odezwal sie do mnie kolega, ktorego kiedys spuscialam na bambus ( nie robie bokami), ze bedzie w lato w Europie i jak znajde dla niego czas, to przyleci do Polski sie spotkac...
            • triss_merigold6 Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:10
              Tully miała - z tego co pisze - 1 małżeństwo i 1 długi konkubinat. W sumie 2 panów, którzy na określonych (ale bardzo istotnych) polach zawiedli. Nie widzę tu tendencji do przyciągania zaburzonych. Dwóch, a nie dwudziestu.
              O przyciąganiu zaburzonych można by mówić, gdyby co roku trafiał jej się świr i tak od lat nastoletnich.
              • paris-texas-warsaw Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:20
                o, matko, teraz zrozumiałam, ze to nie małzeństwo... To po co tyle przygotowań do rozstania??? Myślałam, ze jakies skomplikowane sprawy majątkowe sie szykuja... Jesli nie ma woli bycia razem, to mieszkac osobno, potem dogadac sie co do dzieci, alimentów etc. Tully pisała, ze mieszka w swoim mieszkaniu... To nie jarze problemu... Tyle postów, a ja ciagle myslalam, ze to maz...
                • triss_merigold6 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:25
                  No właśnie widać, że nie jarzysz. Przy dzieciach rozstanie pary niemałżeńskiej jest podobnie złożone tylko element sprawy rozwodowej się pomija, bo już nie alimentacyjnej. No właśnie chodzi o to dogadanie się w kwestii kontaktów z dziećmi, wkładu w logistykę, finansowania, podziału polubownego wspólnego majątku etc.
                  • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:32
                    Na szczescie wspolngo majatku nie ma. Od poczatku dbalam, zeby bylo jasne, co jest czyje, i nawet chlopu doloze pare rzeczy na nowa droge zycia. Niech bierze plazme na pol sciany, ja i tak nie ogladam TV, a dzieciom wystarczy jeden maly Tv set.
                • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:26
                  Chlop niestety nie ma srodkow, zeby sie wyprowadzic. Gdyby mial, to pewnie juz by go dawno nie bylo, odkad uznal mnie za wcielenie wszelkiego zla w swoim zyciu.
                  • paris-texas-warsaw Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:32
                    na to są metody... mozna wynajac cos i kazac sie wynosic - nie na bruk... oplacic miesiac, a potem niech sie martwi... rozumialam, ze tylko w malzeństwie meza/zony nie da sie nawet z wlasnego lokum tak łatwo pozbyc... sprawy zwiazane z dziecmi mozna przeciez ustalic po rozstaniu... zawile to dla mnie...
                    • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:34
                      Mi tez zalezalo na tym, zeby rozstac sie kulturalnie i na ten moment mam nadzieje ,ze mi sie uda.
              • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:25
                Dodam jeszcze, ze onaj moi dlugotrwali partnerzy mieli inne zaburzenia. Ex po porstu sie puszczal na prawo i lewo ( takie wzorce mial w domu, no i byl DDA).

                Zdezaktualizowany jest facetem o wysokiej moralnoisci seksualnej, w byle czym nie moczy. O to zreszta mi chodzilo po tym, jak sie sparzylam w zwiazku malzenskim. No ale za to ma nieprzepracowany zwiazek z matka i odkad zostalam matka jego dzieic, projektuje na mnie role swojej matki i usiluje na mnie wymusic, bym byla - tak naprawde dla niego - wcieleniem idealnej, wszechogarniajacej maciezy - mimo ze od poczatku naszej znajomosci byl uprzedzany, ze sie na to nie pisze.
                Ale to czesc jego problemu, zeby wybrac osobe oporna - jak jego matka - i potem ja nawrocic.
              • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:41
                triss_merigold6 napisała:

                > Tully miała - z tego co pisze - 1 małżeństwo i 1 długi konkubinat. W sumie 2 p
                > anów, którzy na określonych (ale bardzo istotnych) polach zawiedli. Nie widzę t
                > u tendencji do przyciągania zaburzonych. Dwóch, a nie dwudziestu.
                > O przyciąganiu zaburzonych można by mówić, gdyby co roku trafiał jej się świr i
                > tak od lat nastoletnich.

                Po pierwsze to nie trzeba Tully bronić bo nikt jej tu krzywdy nie robi. Stwierdzenie pewnych faktów czy zasugerowanie czegoś nie jest przeciwko Tully a wręcz przeciwnie.
                Po drugie to nie działa tak jak piszesz. To, że ktoś będzie miał tylko dwa związki ale za to przemocowe nie znaczy, że nie jest zaburzony. Nie ma czegoś takiego jak kwestia liczby partnerów decydująća o postawieniu 'diagnozy'.
                Jeden facet DDD, drugi DDA a do tego co najważniejsze-Tully sama pisala, ze jest jak przysłowiona ugotowana żaba a to nie zdarza się zdrowym. Tzn. zdrowa opcja jest taka-pomyliłam się, trafiłam na zaburzonego, wychodzę z relacji. Jeśli ktoś zostaje bo nie ma narzędzi, żeby odejść to musi mieć jakiś problem. I taki zestaw trudno podejrzewać o przypadek, po prostu.
                Nie jest to nic złego, zdarza się wielu osobom bo w sumie teraz dopiero są sprzyjające czasy, żeby rozpoznawać chore schematy i zmieniać je.
                • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 12:53
                  Wrecz przeciwnie. Jak juz cytowala sebalda z ksiazki Molestowanie moralne, wlasnie zwiazki z przemoca werbalna, majace postac gotowania zaby zdarzaja sie jak najbardziej ososbom normlanym - bo maja dobre checi, a nie maja radarow pozwalajacych wykryc popapranie, bo za bardzo sie nie stykaly z nim w swoim wczesniejszym zyciu.

                  Wiem, ze maqsz dobre checi, ale czasmi piszesz takie rzeczy, ze az mi sie plakac chce z bezsilnosci. Pisalysmy duzo o tym, ze na ogol proces przmocy psychicznej rozpoczyna sie w momemcie,mkiedy ofiara jest najbardziej bezbronna, na ogol w ciazy albo po urodeniu dziecka. Nie ma wtedy za bardzo opcji, ze spakuje sie i pojdzie sobie, zwlaszcza ze na poczatku epizody sa lagodne i rzadkie - zanim sie zorientuje, co sie dzieje, jest juz wlasnie - ugotowana.

                  U nas przemoc werbalna zaczela sie - na poczatku lajtowo, gdy nasz 4 miesieczny synek zaczal miec problmey zdrowotne. Nikt nie umial zdiagnozowac przyczyny, chodzilismy po lekarzach, nawet mnie nie dziwilo, ze facetowi puszczaja nerwy, bo sama nie spalam po nocach zastanawiajac sie, co bedzie. A kiedy sie okazalo, z czym ma m doczynienia - kiedy sie zorientowalam,z e nie chodzi o nic konkretnego, tylko o to, by gnoic, to bylo juz tak naprawde 7 lat pozniej.

                  Sprawe komplikuje to, ze ja sobie zdaje sprawe, ze niektore zachowania chlopa wynikaja z krzywd ktorych doznal w dziecinstwie i wciaz tak naprawde mu wspolczuje. Choc nie mam zamiaru cierpiec z powodu jego problemow, do ktorych sie nie przyczynilam, to mi go zwyczajnie, po ludzku zal.
                  • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:18
                    A ja myślę, że cała sztuczka polega właśnie na tym, że 'ofiara' nie stawia granic. To co piszesz, że 'sprawca' atakuje wtedy kiedy ofiara jest bezbronna nie dyswalifikuje tego o czym ja piszę. Przy całym zrozumieniu sytuacji-powodach finansowych czy zdrowotnych czy jakichś innych-o to tu właśnie chodzi.
                    Zdrowa osoba nie pozwoli na pewne rzeczy więc tym samym obroni swoje granice i nie da zaistnieć sprawcy. To są właśnie kwestie delikatne i często w pierwszych fazach znajomości. Przecież właśnie o to chodzi, że jakby facet na trzeciej randce powiedział 'ty suko' to byś się z nim więcej nie spotkała. Tak jak piszesz, to są subtelne sygnały ale osoba zdrowa jest na nie wyczulona. Do zdrowej nie można tak i tak się odzywać, ona jest nauczona innego kodu, ma wkodowane inne swoje miejsce w świecie.
                    I dalej-kwestia tego empatycznego rozumienia czyjegoś trudnego dzieciństwa to też dotyczy osób, które nauczone są większą wagę przykładać do czyjejść krzywdy a nie do swojej. Tym samym-masz faceta, który krzydzi Ciebie i dzieci ale w głowie jest spora przestrzeń na to, żeby pamiętać o tym, że on sam był krzywdzowny. I dalej-zdrowy nie poświęci siebie i potomstwa-powie-'słuchaj, idź na terapię, jak sobie przepracujesz pewne kwestie to możemy wrócić do dyskusji czy nasz związek nadal istnieje'.
                    Wszystko o czym piszę to właśnie zdrowe lub niezdrowe postrzeganie a co za tym idzie działanie.
                    Zawsze istnieje opcja obrony. Jak Ty nie masz siły to się zgłaszasz do rodziny, która takiemu facetowi wytłumczy i ochroni Ciebie. Problem jest tylko taki, że zaburzona kobieta pewnych rzeczy nie widzi, nie przykłada do nich odpowiedniej wagi, ukrywa i tak codziennie pozwala komuś na coraz poważniejsze naruszanie jej granic.
                    • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:26
                      Widze, ze dalej nie rozumiesz, o czym pisze, sprobuje jasniej: Przemococwiec zaczyna w takim momencie, kiedy ofiara ma jak najmniejsze szanse na efektywne postawienie granic. Organizacyjne, czasowe, finasowe i psychiczne.

                      Dlatego tak wiele kobiet wpada w te pulapke, niekoniecznie dlatego, ze jest z nimi cos nie tak. Chcociaz jak taki facet z nimi skonczy, to faktycznie, wtedy sa jak ofiary PTSD.
                      • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:31
                        A moim zdaniem Ty nie rozumiesz. To co piszesz to są tłumaczenia ofiary wynikające właśnie z takiego a nie innego postrzeganie siebie.
                        Wiesz kiedy ofiara nie może się bronić? Kiedy jest sama na sam z oprawcą i on jej robi krzywdę. Ale Ty przecież mówiłaś o początkach, że sprawca zaczyna wtedy kiedy ofiara jest słaba i nie wali z grubej rury tylko subtelnie. A owa ofiara nie żyje na pustyni i ma narzędzia tylko nie jest nauczona ich używać.
                        Pierwsze oznaki, że facet narusza granice i jak nie możesz zareagować w tej minucie to możesz za pół godziny albo jutro. Jak nie możesz sama to masz rodzinę czy przyjaciół. Ale chodzi o to, że ofiara stwierdza, że nie ma o co robić rabanu(i to jest pierwszy sygnał, że ona ma w sobie przyzwolenie, żeby ktoś nawet subtelnie jej te granice naruszał), że oto ktoś kto ma stresy ma prawo być agresywny, że powiedział wczoraj a dzisiaj to już ona nie będzie do tego wracać, itd.
                      • zuzi.1 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:37
                        A ja się w pełni zgadzam z suflerką. Tully to nie jest do końca tak jak piszesz, że wszystko jest z Tobą ok, pochodzisz ze świetnego domu, w którym nie miałas do czynienia z przekraczaniem granic i to, że jestes w związku z przemocowcem to przypadek... To jest niestety Twoje życzeniowe, b. uproszczone widzenie. Raczej jest tak jak pisze suflerka. Przyciągnęliście się oboje z jakichś tam powodów, widocznie każde z Was pasowało do siebie swoim kodem deficytów z domu, każde nieco innym kodem, ale jednak po połączeniu pasującym. Przecież opisywałas, że w domu było dosyc konfliktowo, matka zachowująca się tak a nie inaczej. Co może oznaczac, że wyniosłas jednak z tego domu pewne dysfunkcje/deficyty, których nie jestes do końca świadoma, lub których nie chcesz sobie uświadomic, bo to na pewno nie jest przyjemne, mimo, że realnie patrząc żadnej traumy w dzieciństwie nie przeżywałas...W którejś z książek czytałam, że nawet drobne przemocowe/łamiące granice zachowania mogą wywołac w psychice człowieka podobne zmiany jak pod wpływem przemocowej traumy. Po prostu psychika ludzka jest b. wrażliwa i delikatna na wszelkie przejawy łamania/narusznia wew. granic czy stosowania przemocy w różnym natęzeniu. Poszukam z jakiej ksiązki ta informacja pochodziła, żeby ją wiernie zacytowac.
                        • triss_merigold6 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:41
                          Gorąco polecam książkę o 50 najpopularniejszych mitach psychologii.
                          Gdyby psychika ludzka była szczególnie delikatna, to ten gatunek by nie przetrwał. Zapominacie, że homo sapiens jest najbardziej agresywnym drapieżnikiem, jaki chodził po Ziemi.
                        • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:41
                          Właśnie o tym mówię.
                          Osoba zaburzona nawet sobie sprawy nie zdaje często, że taka jest. Dla niej coś jest normą a osoba zdrowa mocno by się zdziwiła, że można wobec siebie na takie rzeczy pozwalać. I nie mam tu na myśli rzeczy hardcorowych i oczywistych ale właśnie te subtelne sygnały. Zaburzona ich nie wyłapie, nie zwróci w ogóle uwagi, w jej mniemaniu ten facet będzie świetny a zdrowa by wyczuła, że coś jest nie tak i co ważne-zaufałaby swoim przeczuciom.
                    • triss_merigold6 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:29
                      Znasz związki tylko z teorii, prawda?
                      Kobieta z noworodkiem - nawet jeśli jest bardzo zrównoważona i miała świetne wzorce rodzicielskie - w pewnych sytuacjach nie ma żadnych szans na postawienie granic. Pan komunikuje, że oto wychodzi wieczorem i wychodzi mimo jej sprzeciwu i wraca o dowolnej godzinie - przykład m.in. z tego forum. Pani stawia granice i komunikuje, że się nie zgadza na takie zachowanie. Pan brak zgody ma w dupie i co mu zrobisz? Albo pan zaczyna czepiać się o drobiazgi szukając powodu do kłótni - można go ignorować, można mówić stanowczo etc. co nie zmienia faktu, że pan szukający zwady będzie miał to w dupie.
                      • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:38
                        Nie, nie tylko w teorii a sugerowanie tego jest tanim chwytem.

                        Jak Pan wychodzi bez uzgodnienia przy małym dziecku albo jak szuka pretekstu do kłótni, żeby się wyżyć i nie działają spokojne i konkretne komunikaty, to przechodzi się do następnej fazy. Na przykład ultimatum, pomoc i uświadomienie kogoś z zewnątrz co się dzieje w tym związku, czasowa separacja, rozwód. Wiele róznych możliwości. Wyjście jest zawsze tylko osoba z syndromem ofiary nie zastosuje tych narzędzi bo ma w sobie zakodowaną zgodę na znoszenie niedogodności, na przetrzymywanie pewnych rzeczy, na szukanie wymówek, na grę w 'tak ale', itd.

                        • zuzi.1 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:42
                          blond suflerka napisała:"Wyjście jest zawsze tylko osoba z syndromem ofiary nie zastosuje tych narzędzi bo ma w sobie zakodowaną zgodę na znoszenie niedogodności, na przetrzymywanie pewnych rzeczy, na szukanie wymówek, na grę w 'tak ale', itd."

                          10/10 Dokładnie tak.
                          • paris-texas-warsaw Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:48
                            Ja bym zaczęła od tego, że NORMALNY facet w NORMALNYM związku nie wyjdzie tak na noc zostawiwszy kobitę z noworodkiem. Nie wierzę, że to byłby taki pierwszy wyskok faceta, a wcześniej czekal na momet aż kobita będzie z noworodkiem przy piersi i nie bedzie miała jak się bronić...

                            Ten problem przemocy to jest jakaś superzagadka dla mnie... Duzo fajnych rzeczy tu piszecie:)
                            • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:52
                              No właśnie. Normalny nie wyjdzie więc takie rozważania dotyczą tych zaburzonych. A jak jest zaburzony i kobieta jest w nim związku i jeszcze dziecko wychowuje to znaczy, że sama jest zaburzona i czas na terapię a nie mówienie, że niefajni faceci jej się trafiają.
                              • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 14:17
                                Nie daje rady.

                                Tris uzyla przykladu o noworodku. Pani nie wychowuje z takim panem dziecka, bo dziecko ma 6 dni. Dopiero zaczynaja. I jak pisalaysmy wczesniej, to jest wlasnie ten moment, kiedy u faceta zaczyna sie odpal.

                                Szanse na stawianie granic w takiej sytuacji sa rzadne i facet swietnie i otym wie - dlatego wlasnie tak robi w takim wlasnie momencie.

                                Ja swoich wlasnych porblemow nie neguje (nawet jesli niekoniecznie chce o nich tu pisac), ale mam takie wrazenie, ze usilne wciskanie ofiarom, ze sa ZABURZONRE to dalsza czesc tej wtornej wiktymizacji, o kotrej szeroko pisala Sebalda.
                                • zuzi.1 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 14:21
                                  Ale to, że ktoś zwraca uwagę na Twoje możliwe dysfunkcje czy deficyty wynika z tego, że chce Ci cos uswiadomic dla Twojego dobra, a nie żeby Cię obrzucac błotem i obciazac za to, że jestes w związku z przemocowcem, bo na pewno czerpiesz z tego jakieś realne korzysci...
                                • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 14:26
                                  tully.makker napisała:

                                  > Nie daje rady.
                                  >
                                  > Tris uzyla przykladu o noworodku. Pani nie wychowuje z takim panem dziecka, bo
                                  > dziecko ma 6 dni. Dopiero zaczynaja. I jak pisalaysmy wczesniej, to jest wlasn
                                  > ie ten moment, kiedy u faceta zaczyna sie odpal.

                                  Ja wiem, że to był tylko przykład i tak też się do tego odniosłam. I zawsze wtedy kiedy zaczyna się odpał to zdrowy reaguje, a ofiara przetrzymuje i podaje szereg wymówek czemu nie może nic zrobić.
                                  Już to pisałam więc nie będę się powtarzać.

                                  > Szanse na stawianie granic w takiej sytuacji sa rzadne i facet swietnie i otym
                                  > wie - dlatego wlasnie tak robi w takim wlasnie momencie.

                                  Szanse są zawsze. Tak jak pisałam, nie można zareagować na dany moment ale można za chwilę, później, jutro. Jest wiele narzędzi. Chodzi o to, że ofiara jest przyzwyczajona do niedogodności i nie jest nauczona traktować się z takim szacunkiem, który nakazuje podjęcie działań.

                                  > Ja swoich wlasnych porblemow nie neguje (nawet jesli niekoniecznie chce o nich
                                  > tu pisac), ale mam takie wrazenie, ze usilne wciskanie ofiarom, ze sa ZABURZONR
                                  > E to dalsza czesc tej wtornej wiktymizacji, o kotrej szeroko pisala Sebalda.

                                  Wiktymizacja o której pisała Sebalda dotyczyła tego, żeby nie mówić, że jak ofiara siedzi z przemocowcem na przykład, to widocznie lubi. Nie lubi i autentycznie cierpi ale nie potrafi odejść.
                                  Natomiast to co Ty piszesz to ucieczka przed faktami i strach przez przyznaniem, że ma się problem. To jest kwestia postrzegania. Tak jak niektórzy mówią, że do psychiatry nie pójdą bo to wstyd tak Ty twierdzisz, że rozpoznanie u kogoś pewnych deficytów czy zaburzeń(mniejsza o semantykę) jest już krzywdzące. Przemyśl ten wstyd. Nie ma żadnego powodu do wstydu i żadna to obelga, że ktoś ma syndrom ofiary i nie potrafi o siebie zadbać. Tak jest nauczony, taki ma pakiet i nie jest to jego wina. Trzeba uświadomić, wesprzeć, polecić możliwości rozwiązania problemu a nie udawać, że wszystko ok bo to nie jest żadna pomoc.
                                • paris-texas-warsaw Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 14:40
                                  nie wiem, czy o konkretna pare chodzi... ale wczesniej byl swietnym partnerem, czekal tez na dzidziusia, a 6 dni po porodzie postanowil prawde o sobie ujawnic?
                                  • triss_merigold6 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 16:35
                                    Prawdę? Chyba nie rozumiesz, że w dłuższym związku istnieje jakaś dynamika i ludzie zmieniają swoje zachowanie w zależności od przeróżnych okoliczności. Bez dziecka był układ partnerski, po narodzinach dziecka przestał być, bo kobieta stała się słabsza - przykładów na forum było mnóstwo. Małe dzieci starają się przesunąć granice i testują na co mogą sobie pozwolić, dlaczego nie mieliby w ten sam sposób zachowywać się dorośli?
                        • triss_merigold6 Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:43
                          Cherie, gdyby wszyscy tak reagowali to, przypuszczam, żaden związek by nie przetrwał albo b. nieliczne. Wyobraź sobie, że kobieta na ciężkim wku...e również może prezentować powyższe zachowania.
                          • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 13:50
                            Wyobrażam sobie ale dwoje dojrzałych partnerów na pewne rzeczy sobie nie pozwala. Ot, cała tajemnica dobrego lub niefajnego związku.
                            Każdy może czasem być wkurzony, mieć wszystkiego dość, nawet danego dnia nie lubić swojej żony. Ale normalny człowiek pójdzie się wybiegać albo kopnie w murek przy bloku pokrzyczy w samochodzie, powie,że ma dziś kiepski dzień, chce odpocząć, prosi o maksimum wsparcia w postaci przejęcia jego obowiązków, itd. Weźmie odpowiedzialność za swoje uczucia i sam sobie z nimi poradzi, nie będzie traktował innych jak swojego worka treningowego.
                            A zaburzony powie 'nie wku...aj mnie' na niewinne pytanie żony i potem będzie się tłumaczył, że miał wyjątkowo zły dzień.
                            Taka to oto różnica pomiędzy dojrzałymi emocjonalnie a tymi, którzy jeszcze muszą parę rzeczy przerobić.
                            • tully.makker Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 15:45
                              Gdyby rzeczywiscie tak bylo, to zaden zwiazek by sie nie ostal. Wszystim nam brak tak rozumianej dojrzalosci, czesciej lub rzadziej.

                              Istota przemocy werbalnej nie tkwi IMHO w dawaniu upustu emocjom, bo to najnormalniejszej ososbie sie zdarza, ale w przyczynach, ktore sie kryja za owymi emocjami, i ktore nie maja zwazku z zachowaniem partnerki, tylko z pewnymi projekcjami zwiazanymi z partnerka.

                              Moj chlop potrafi bardoz swietnie powiedziec, ze jest wsciekly albo kopac w murek. Sek w tym, jakie sa przyczyny tej wscieklosci.
                              • blond_suflerka Re: Biorę Tully w obronę 27.06.13, 22:11
                                tully.makker napisała:

                                > Gdyby rzeczywiscie tak bylo, to zaden zwiazek by sie nie ostal. Wszystim nam br
                                > ak tak rozumianej dojrzalosci, czesciej lub rzadziej.

                                Ależ oczywiście, że tak bywa. Poza tym, oczywiście wielu ludzi jest niedojrzałych ale ten stopień niedojrzałości jest różny. Tym samym-jeśli w tzw. dotarciu pary, dwoje ludzie ustala na bieżąco co w ich relacji jest do przyjęcia a co nie to właśnie po pierwszym naruszeniu granicy, druga strona, która nie jest zaburzona mówi 'stop'. Normalny człowiek zrozumie i się dotrze, zaburzony nie.

                                > Istota przemocy werbalnej nie tkwi IMHO w dawaniu upustu emocjom, bo to najnorm
                                > alniejszej ososbie sie zdarza, ale w przyczynach, ktore sie kryja za owymi emoc
                                > jami, i ktore nie maja zwazku z zachowaniem partnerki, tylko z pewnymi projekcj
                                > ami zwiazanymi z partnerka.

                                Zgadzam się ale to dla mnie oczywistość więc już o tym nie pisałam. Oczywiście, że pod tymi przesadnymi reakcjami na rzeczywistość kryje się ropiejąca rana, którą sprawca powinien sobie przepracować na terapii.
                                I myślę, że to się odbywa jednak jednocześnie. Tzn. z jednej strony są irracjonalne wybuchy złości lub irytracji, które nie mają wiele wspólnego z otoczeniem a z drugiej przy sytuacjach zewnętrznych, które mają prawo stresować, następuje destrukcyjne rozładowanie tych trudnych emocji(na żonie, dzieciach, pani w sklepie).

                                > Moj chlop potrafi bardoz swietnie powiedziec, ze jest wsciekly albo kopac w mur
                                > ek. Sek w tym, jakie sa przyczyny tej wscieklosci.

                                No tak ale on, jak rozumiem, kopie w mur, mówi, że jest wściekły i jednocześnie stosuje wobec Ciebie i dzieci przemoc. A to jednak co innego.
                            • ciociacesia a nasze społeczeństwo składa sie wyłacznie z 07.07.13, 21:57
                              samych zdrowych i dojrzałych ludzi. dlatego pewnie swiat jest takim cudownym miejscem
            • edw-ina Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 15:30
              Ponieważ taką postawą możesz kogoś skrzywdzić. Bo może się zdarzyć, że trafisz na faceta, który nie potraktuje cię jako miłej znajomości do łóżka, tylko jako potencjalną partnerkę. Sama podobnie zaczęłam związek z obecnym mężem - dla mnie był klinem, a raptem obudziłam się w związku. I ok, nam się udało i wszystko skończyło się dobrze, ale szanse na to były jak na trafienie 6 w totka. Poza tym nawet w luźnej znajomości przenosi się wzorce zachowania z poprzedniego, bliskiego wciąż związku. Trzeba czasu, by się z nich wyswobodzić.
              • triss_merigold6 OMG 27.06.13, 16:42
                OMG, to chyba już problem faceta, nie? Ludzie w tym wieku raczej wiedzą na co się umawiają na początku, a potem układ może ewoluować albo nie.
                • edw-ina Re: OMG 27.06.13, 18:43
                  Ja wychodzę z założenia, że trzeba być zawsze fair i jednak liczyć się z uczuciami innych. Naturalnie znam przykłady pary jedynie do łóżka i funkcjonują one nieźle. Ale znam też sporo dramatów, które wydarzyły się, ponieważ jedna strona traktowała drugą czysto przedmiotowo. A facet też człowiek i tego człowieczeństwa, czyli np. poczucia, że jest tylko mięsną wkładką w łóżku, odmówić mu nie zamierzam.
              • joanna35 OT 27.06.13, 17:04
                Edwino, nie wiem czy nie poczujesz się urażona, w końcu się nie znamy, nawet wirtualnie, ale ja bardzo sobie cenię Twoje odpowiedzi i zawsze je czytam i dlatego ośmieliłam się napisać ten post. Gratuluję serdecznie i cieszę się Twoim, Waszym szczęściem. Wszystkiego dobrego dla Was wszystkich:-)
                • edw-ina Re: OT 27.06.13, 18:44
                  Dzięki za życzenia i naprawdę wyjątkowo miły komplement :)
    • satoja Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:41
      Bez obrazy, ale jak widać Twoje dotychczasowe wybory partnerów były felerne. Trudno uwierzyć, że tym razem znajdziesz i wybierzesz sobie do życia kogoś zrównoważonego, wspanialego i dobrego jesli ewidentnie wolisz tych felernych, przemocowych z którymi układ stanie się toksyczny. Ten "normalny" nie będzie Cię pociągał.
      Zawsze możesz zostać kochanką żonatego. Seks czysty, zadbany, na życzenie i bez zobowiązań, no i żaden kolejny samiec się do dzieci nie będzie dopieprzał rozwalając im życiorysy.

      • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 10:54
        Nie jestem az tak naiwna, by nie wiedziec, ze wiele osob ma niskie standardy moralne. Ale sadzilam, ze bywalczynie teego forum ma chyba jakas sladowa choc wiedzeo tym, jak bardzo romanse pozamalzenskie niszcza wspolmalzonka i dzieci i ze beda mialy dosc przyzwoitosci, by takich pomyslow, zwlaszcza tutaj, nie promowac.
        • satoja Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:02
          Myślę, że akurat żonaty dla Ciebie byłby pewną droga do uleczenia własnych standardów. Bo jego żona byłaby skuteczną blokadą na to byś się rwała do kolejnego związku a kto wie czy i nie dziecka by faceta wiązać "w rodzinie".

          Jakoś nie przeszkadza Ci klepanie się po pleckach z osobami które zdradzały w małżeństwie a jest ich niemało. Więc skąd nagle taki popis hipokryzji? Może pora realnie spojrzeć na te swoje "standardy moralne"? Bo widzę że seks pozamałżeński to straszny skandal, a tworzenie chorych związków trzymanie w tym dzieci wyzywanie partnera po forach to takie tam niewinne przypadki życiowe... Pomyśl pomyśl jak tak naprawdę ten wasz "standard" wygląda.
          • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:29
            Chyba mylisz mnie z kims innym. Zawsze stanowczo potepialam zdrady malzenskie, w zyciu realmnym zerwalam kilka przyjazni, ze wzgledu na luzny stosunek moich przyjaciol do zwiazkow pozamalzenskich. Nie jeden raz zreszta pisalam o tym na forum.

            Moze zanim zaczniesz pisac bzdury, zaprzyjaznisz sie z wyszukiwarka?
            • satoja Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:56
              a co Ty myślisz że ja nie mam co robić tylko śledzić na forach co kiedy pisałaś? jest mi to doskonale obojętne, co nie zmienia faktu, że na forach sa osoby ktore swoich zdrad i związków z zonatymi nigdy nie ukrywały (oraz masa tych ktorzy ukrywają) i jakoś z tymi pierwszymi ostentacyjnie nie przestajesz rozmawiać z powodu ich "braku moralności" :P .
              więc taka "moralnośc wybiórcza".
              Twoje życie, rób sobie z nim co chcesz. Przemoc w związku nie jest lepsza niż zdradzanie jesli już chcesz wartościować.
    • sop.hie Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:07
      Z definicji pisze sie tu o problemach, wiec nie traktowalabym forum jako oddajacego faktyczny "stan na rynku". Na tego typu forach trudno o posty " mam zajebistego meza, chce sie podzielic wlasnym szczesciem" :) A moze jest takie " szczesliwe forum", tam trzeba by szukac inspiracji ;)
      • satoja Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:08
        niepraaawda, ten mąż na pewno zdradza :P
        a nawet jesli wyjatkowo ten nie, to po co komu cudzy mąż znaczy zajęty chlop :P
        • sop.hie Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:19
          satoja napisała:


          > a nawet jesli wyjatkowo ten nie, to po co komu cudzy mąż znaczy zajęty chlop :P

          Daje nadzieje, ze gdzies sa tacy ;)
          • paris-texas-warsaw Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:42
            "Zmodernizowalam garderobe w kierunku bardziej zmyslowym, odwiedzilam dermatologa by zaplanowac drobne zabiegi estetyczne do przeprowadzenia jak tylko skoncze karmic Trzeciego, ukrylam swoj zwiazkowy status na fejsie."

            Wg mnie powyższe działania mogą pomóc w polepszeniu samopoczucia kobiety, ale mało maja wspólnego ze zwiększeniem prawdopodobienstwa stworzenia szczęśliwego związku. Wg mnie kluczowa jest pewna świadomość, czego się chce (ale nie radykalne definiowanie), otwartość na ludzi i pozytywne nastawienie do ludzi i świata. To trochę jest tak, że nie da się prawdziwie pokochać kogoś, jeśli nie kocha się całego świata... Ale to wg mnie dobry początek na "zwykły" związek, bo nigdy nie byłam w "związku" majacym tylko cele erotyczne... Jak o czymś takim słyszę, to nawet trochę ciężko mi sobie wyobrazić, jak cos takiego na dłuższy czas może funkcjonować;) Ale Ty Tully zawsze podkreslasz swój racjonalizm, więc może to inaczej widzisz:)
            • paris-texas-warsaw Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:48
              To mi się podoba u bardzo młodych ludzi, jeszcze takich właśnie nie majacych złych doświadczeń, że mogą zakochać się od pierwszego wejrzenia, że jest w nich taka otwartość na innych ludzi... Że na matkę chlopaka nie patrza jak na teściową, siostra chlopaka nie jest rywalka, świat jest piękny, czlowiek zyje, żeby innych poznawać, a te osoby chcą dac się poznać... Tak się rozmarzyłam...
            • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:50
              W okresie miedzy mezem a zdezaktualizowanym mialam takiego friend with benefits. Laczyly nas wspolne zainteresowania, duzo sympatii, jakas tam fizyczna atrakcyjnosc. Chodzilimy do kina, na koncerty w czasie, gdy Pierwszy spedzal czas ze swoim ojcem. Nigdy nie planowalam z nim powaznego zwiazku, aczkolwiek niestey na koniec facet sie zakochal i bylo mi przykro. Do tej pory ( 12 lat) z nikim sie nie zwiazal i okazkonalnie zabiera na koncerty moja ciotke, by sie dowiedziec, co u mnie.

              Nie chcialabym nikogo skrzywdzic, a potencjal w takiej relacji jest. Z 2 srony, obie strony ryzykuja podobnie.
          • zolza42 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 11:43
            Eeeee tam, wiadomo, że nie wszyscy są nieszczęśliwi, więc parę szczęśliwie zaabrączkowanych zawsze się znajdzie, w tym ja :)

            Kawę sobie piję, bo kontrahent tkwi w korku, to się bawię :)

            ------------------------------------------------------------------------------------------------------

            A Tully vel Kicia to osoba, której wiele zawdzięczam. Dzięki niej uniknęłam antydepresantów jak miałam gorszy czas w biznesie. Ona jest lepsza niż prozac. Zwłaszcza pamiętam, jak się kobiciątko (pisownia zamierzona) zachwycało sobą, jaka to ona i parę innych z forum "macochy" - inteligentna jest, jaka błyskotliwa, jaki to elitarny klub tworzą, po czym te (rzeczywiście bardziej ineligentne) odciąły się od bidnej (pisownia zamierzona) Kici i osdesłały ja na drzewo coby sie dokształciła, bo byli ortograficzne waliło biedactwo aż oczy bolały czytać. Miałam wtedy nawet pewien wydatek, bo musiałam oddać laptopa do czyszczenia. Czytając wypociny Kici tak parsknęłam kawą, że mało mi sprzętu nie skasowało.
            A laptopy kosztowały wtedy ponad 14 tys.

            Kicia bawi mnie od około 15 lat, fajnie jest. I wymyśla coraz to nowe sensacje.
            Jej życie to porażka (super były zwłaszcza jej żale na forum "brak seksu w małżeństwie") - nawet strałam się ograniczyć czytanie Kici, bo przecież nie można się śmiać 24h na dobę.
            Kicia jest przydatna także w małżeństwie. Warto mężowi cytować czasem Kicię - wierność małżeńską ma się murowaną. Mój mąż nawet uważał przez jakiś czas, że celowo wymyśliłam Kicię, żeby nią straszyć i zniechęcać ślubnego. I żeby ślubnemu obrzydzić kobiety w ogóle.

            Kicia z tych, co to ZAWSZE radziła rozwód i wykłuwała oczy nieszczęśliwym kobietom - swoim szcześciem małżeńskim stawiając własnego uległego jak baranek męża za wzór pantoflarza.
            I tu nagle ten pantoflarz jest przemocowcem?!
            Wolne żarty.

            Biedna Kicia.
            Nie rozmie, że przez nią przemawia zwykłe klimakterium (żaden wstyd) i to do lekarza trzeba z tym iść, a nie śnić o nowym, bajkowym życiu u boku księcia.
            Nie ma księcia dla Kici, bo książę weżmie sobie śliczną księżniczkę z bajki. Bez dzieci, ale za to z posagiem.

    • tully.makker Wybuchla panika 27.06.13, 11:44
      Widze, ze niektore panie poczuly sie zagrozone, ze oto moze ktos im porwie ukochanego misia i postanowila na wszelki wypadek nowemu zagrozeniu nabluzgac. jakkolwiek irracjonalne by to nie bylo. Uspokojcie sie. Mozecie spac spokojnie, jak pisalam, nie interesuja mnie odpady atomowe.
      • zolza42 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 11:49
        Jak masz alergię na odpady, to nie patrz w lustro.

        Oooo... kontrahent podjechał. Wracam do pracy. Pośmiałam się i starczy :D
        • ledzeppelin3 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 11:55
          Tully, ja mam naprawdę niezłego gościa z rynku wtórnego. Rozerzyj się po gościach w związkach z suczami, naprawdę można trafić na świetnie wytresowanych i do tego wyposzczonych seksualnie niezłych facetów. I to wcale nie muszą być głupki, tylko tak zwani uczciwi i lojalni.
          • tully.makker Re: Wybuchla panika 27.06.13, 12:01
            Ja przez pierwsze 5 lat tez myslalam, ze mam niezlego goscia :-) Byl po prostu idealem.
            A widzisz, jak sie skonczylo.
            • joanna35 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 12:16
              Tully jak tylko do seksu to "idź" w kanalie, przynajmniej od początku będziesz wiedziała na czym stoisz i unikniesz rozczarowań;-)
              • triss_merigold6 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 12:21
                A to prawda.
              • tully.makker Re: Wybuchla panika 27.06.13, 12:30
                Pisalam wyzej, ze raczej chcialabym jakis uklad przyjacielski. Do seksu uwazam trzeba sie przynajniej lubic. :-)
                • joanna35 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 14:41
                  Określenie "kanalie" było nieco przesadzone:-) Pisząc "kanalie" miałam na myśli czarującego faceta unikającego jak ognia zobowiązań. Typ:ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Bez trudu go rozpoznasz, to i rozczarowania nie będzie;-)

                  A tak na poważnie, to szczerze Ci się dziwię z jednej strony, a z drugiej podziwiam, że po jazdach, które zaliczyłaś z aktualnym partnerem , a pewnie zaliczysz z nim jeszcze nie jedną i przy tylu obowiązkach zawodowo-rodzinnych w ogóle chce Ci się patrzeć na facetów.
                  • diodeo1 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 14:59
                    hmmm... mam taka znajomą, która zawsze ma ochotę patrzeć na facetów, nie wyobraża sobie życia bez faceta, bez seksu, tym żyje, to priorytet, a związki wybiera dziwne, takie w których faceci jej nie szanują, pomiatają, zachowują się okropnie wobec niej i dzieci, ale zaspakajaja ja seksualnie.
                    Z męzem była kilkanaście lat a jego chyba jedyną zaletą było to, że miał dobry bajer i "dużego". Za "dużym" ciągle tęskni choć w międzyczasie facet machał nad nią rączkami i do ku.v wyzywał na dzien dobry oraz porzucił dzieci. Kolejne związki też opiera na seksie, nie zauważając że poza tym są nieporozumieniem i zmierzają donikąd. Nie przyjmuje do wiadomości że może coś tu nie tak, wręcz czuje się dumna z "powodzenia" jakie ma (faceci wyczuwają chętną i sypią seksualnymi propozycjami co ją wbija w dumę) a koleżanki kierujące się innymi kryteriami uważa za zazdrosne i pewnie niemające powodzenia..
                    Ilekroć rozmawiamy np o nowym facecie ktorejś koleżanki to najwazniejsza sprawa jaka ją interesuje to dopytanie się, jaki facet jest w łóżku i czy dobrze robi dobrze.... jakieś takie skrzywienie dziewczyna ma, długi niespłacone, finansowo kiepskawo i bez zaplecza, z dziećmi masa problemów, a jedyne o czym dziewczyna myśli na pierwszym miejscu to: faceci seks faceci seks faceci seks....
            • triss_merigold6 Re: Wybuchla panika 27.06.13, 12:20
              Jeżeli Ci tylko energii wystarczy, to szacun. Przy obecnej dwójce, pracy i tysiącu drobiazgów (typu: czysta płyta do żłobka, odebrać spodnie z naprawy, testy na alergie młodszej, ortodonta starszaka, 20 zł na kino na czwartek, kaszka się kończy, fryzjer na cito, odebrać dowód rejestracyjny w terminie, zanieść kartę na obóz do podstemplowania w szkole) ostatnią rzeczą na jaką miałabym siłę są randki. Takie klasyczne randki z kimś mało znanym, z szykowaniem się itd., organizowaniem logistyki pod kątem dzieci. Nienienie. Poweru mi starcza na jakąś kawę z koleżanką i wyjście z chłopem do kina po uprzednim ubłaganiu babci.
    • nammkha Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 13:48
      A ja tam myślę, że dasz radę! Tylko masz takie nastawienie depresyjne. Ale przecież to normalne w tym momencie twojego zycia kiedy się rozstajesz. Po prostu teraz masz trochę takie załamanie, może trzeba to zaakceptować. W jesieni startujesz z terapią, więc będzie dobrze.

      A co do tego tłumaczenia, że seks musisz mieć, więc musisz już zacząć szukać faceta, to do mnie nie trafia. Można się obejść bez seksu przynajmniej jakiś czas. Dać sobie czas na przebolenie tego, że się nie udało z poprzednim, że cię zawiódł, bla bla bla. Wadomo, najgorsze to rzucac się na faceta w takim złym czasie, bo wtedy nie ma się rozeznania, emocje szaleją, nie da się normalnie trafić na fajnego faceta....!
      • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 13:59
        No ale ja obchodze sie bez sexu juz, jak na mnie, bardzo dlugi czas. Wszak nie bede uprawiac sexu z facetem, ktory sie zachowuje jak palant, to chyba oczywiste? Wiec mam juz troche dosc. Jaki okres beszeksia uwazasz za do zniesienie?
        • nammkha Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:50
          Och z tym seksem to sama zdecydujesz czego chcesz. Ja mówię o tym, że nie można na szybko wskakiwać do innego związku. A jaki okres bezseksia uważam za do zniesienia;) Hmm, każdy ma swoje granice wytrzymałości i powinien się nimi kierować! W końcu jesteś dorosła:)
      • zuzi.1 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:01
        Dokładnie, to nie jest dobry czas na szukanie nowego faceta, najpierw dobra terapia pod kątem swoich problemów z domu rodzinnego, czas na przetrawienie tego i trwałe zmiany w swoim zachowaniu a dopiero za jakiś czas po tym ponowne wchodzenie w relacje z męzczyznami. Gdy pójdziesz na skróty i nie przerobisz swoich dysfunkcji dokładnie, to za kolejne 7 lat obudzisz się zdziwiona w podobnym związku, z podobnym lub bardziej pokręconym facetem.
        • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:11
          No tak, tylko za 7 lat terapii to ja bede miala 50 i szanse na znalenie faceta duzo mniejsze niz teraz. A i teraz, umowmy sie, nie zwalaja z nog.
          • zuzi.1 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:14
            Terapia nie musi trwac 7 lat, może rok lub max. dwa, w tym czasie możesz przeciez utrzymywac relacje przyjacielskie/koleżeńskie z meżczyznami, bez wchodzenia w związek itp. co do seksu, musisz sobie jakoś poradzic. Jestes generalnie osobą inteligentną, szybko łapiącą o co chodzi, więc myslę, że gdy trafisz na dobrego terapeutę, to własna terapia pójdzie Ci sprawnie.
            • paris-texas-warsaw Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:18
              kolejnej rzeczy, której nie mogę zrozumieć, to decydowanie, czy się z kimś wchodzi czy nie w związek... to sie jakoś samo dzieje... nie wiem też, jak da się zaplanować np. wchodzę za trzy lata...
              • triss_merigold6 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 16:45
                Nie, to się nie dzieje samo, no chyba że ktoś całkowicie zdaje się na los i nie panuje nad formami okazywania emocji. W którymś momencie podejmuje się decyzję czy danej znajomości dawać szansę, ocenia czy pan rokuje etc.
            • tully.makker Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:19
              No taki wlasnie ma zamiar. Randkowac i obserwowac, co sie dzieje.

              Nie chce z nikim mieszkac. Chyba juz nigdy.
              • zuzi.1 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 14:23
                Nigdy nie mów nigdy ;-)
    • tully.makker W sumie bardzo mi pochlebia 27.06.13, 15:39
      W sumie bardoz mi pochlebia wasze przekonanie, ze mezczyzni ustawia sie w kolejce, a ja bde przebierac i za miesiac juz bede w zwiazku.

      Ja nie mam tak optymistycznego podejscia, raczej realistyczne, jesli nie wrecz pesymistyczne. Dlatego uwazam, ze nie ma co czekac, trzeba sie zaczac rozgladac. A co bedzie to bedzie.
      • diodeo1 Re: W sumie bardzo mi pochlebia 27.06.13, 15:48
        Do wielu kobiet mężczyźni można rzecz ustawiają się w kolejce. Pytanie tylko zasadnicze jakiego sortu ci mężczyźni :D Dziś np w drodze do pracy mialam wielkie powodzenie: 5 chłopa z pobliskiej budowy o mnie marzy :D:D Tylko wybierać.
        W "związku" można być i od jutra, chętnego się zawsze znajdzie, im bardziej popaprany tym bardziej chętny. Uczestniczki forum chcą Ci chyba jedynie wybić z głowy wchodzenie z deszczu pod rynnę bo się boją, że wlaśnie tak postąpisz.
        • tully.makker Re: W sumie bardzo mi pochlebia 27.06.13, 16:37
          No coz, ja nie jestem raczej typem kobiety,o ktorej marza budowlancy. Nie mam wiec w tym wzgledzie szczegolnych obaw.
        • triss_merigold6 Re: W sumie bardzo mi pochlebia 27.06.13, 16:37
          Ale oni myślą przez chwilę li tylko o ewentualności bzyknięcia, raczej nie o związku. D To też lepiej odróżniać.
          • diodeo1 Re: W sumie bardzo mi pochlebia 27.06.13, 18:35
            I tak i nie. Jak pan po 40tce i rodziny nie ma, a kumple mają, to z pocałowaniem ręki po bzyknięciu zostanie na stałe u każdej która go nie wywali:P . Mało to desperatek? Znam taką panią z wyższym wykształceniem która po 3 tygodniach rozmów na Sympatii pojechała zobaczyć pana bezrobotnego rozwiedzionego budowlańca mieszkającego gdzieś w Polsce i tak się im dobrze bzykało , że na trzecim spotkaniu zaciążyła. Więc pan spakował walizkę, majątku nie miał więc luzik wolny i dyspozycyjny, i się do niej wprowadził do kawalerki, bo chłop honorny, dziecko jest to i rodzina będzie. A "porozumienie" w tej rodzinie.... no cóż.... ten tego.... :D
            Można? można! wystarczy chcieć. Jak baba chce chłopa to go sobie zorganizuje. Jakiegoś. A koleżankom wcale nie musi się chwalić szczegółami :D
    • pade Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 17:21
      Dla mnie to, co pisze Tully brzmi jak krzyk rozpaczy, nic więcej...
      • lusitania2 Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 18:26
        pade, sugerujesz, że drapieżna kicia031 sobie nie radzi?
        Jak możesz!;)
        • paris-texas-warsaw Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 21:55
          Gdzieś tam w watku pojawił się przykład "przemocowca", który zostawia kobietę 6 dni po porodzie i wychodzi na noc... Jakos ten przykład łyknęłam, ale na koniec dnia oświeciło mnie, że może to i skończony pipipipi, ale to nie jest przemoc. Wyjście z domu to nie przemoc, może to zupełnie olanie, ale nie przemoc... Nie popadajmy w paranoję z przesadą, bo już wszystko pod nią zakwalifikujemy...
          • paris-texas-warsaw Re: Nie powinnam czytac tego forum 27.06.13, 22:02
            I w takiej sytuacji, gdy ktoś się ulatnia ze związku, ze swoich zobowiązan, to nie o stawianie granic chodzi, a o egzekwowanie praw. Czasem juz chyba tylko na drodze prawnej... Juz w tych teoretycznych rozważaniach czasem gubi się o co chodzi, a zawsze pijawia się motyw przemocy, ofiary, granic. Czasem to inne zupełnie mechanizmy wchodza w grę.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nie powinnam czytac tego forum 30.06.13, 13:08
      tully.makker napisała:


      >
      > Jednak lektura forum calkowicie pozbawia mnie zludzen. Wiem oczywiscie, ze nie
      > wszyscy mezczyzni prezentuja poziom odpadow atomowych opisywanych tutaj regular
      > nie, ale zobaczcie, ile kobiet sie nabralo? Szanse trafienie na odpad atomowy r
      > osna wraz z wiekiem, bo wiekszosc normalnych mezczyzn zyje w normalnych szczesl
      > iwych zwiazkach.

      Posłużyłam się cytatem "tully", ale ponieważ temat wątku jest ogólny, to moja odpowiedź, a właściwie reflaksja, będzie też natury ogólnej.
      Prezentowani na forum mężczyźni i związki z nimi zwykle są problematyczni. Lub, co ważne, przedstawiani są , jako problematyczni. Przyznaję, i nawet daję tego świadectwo w swoich kometarzach, że od niektórych przedstwionych tu mężczyzn warto było trzymać się z daleka a jeśli się już zbliżyło, zacząć proces oddalania. Tak wynika z niektórych historii życiowych tu przytaczanych.
      Ale warto też zwrócić uwagę na to, jaki obraz mężczyzny wyłania się z dyskusji w danym wątku. Jaki jego obraz tworzą kolejne kobiety. To właśnie "odpad atomowy" kandydat do "odstrzału sanitarnego", "przemocowiec" , " pijak" i męska szowinistyczna świania oraz notoryczny niewierny mąż. Do tego najczęściej bez odciętej pępowiny z mamusią, zwykle toksyczną. Trzeba takiego porzucić, nie dać szansy naprawy, w nic nie wierzyć, poniżyć.
      Kobieta, która na chwilę próbowała brać mężczyznę w obronę najczęściej była uznawana za naiwną, odszczepioną, którą trzeba sprowadzić na drogę wspólnoty. Kobiety zwykle oceniane były jako ofiary lub idiotki, które powinny otrząsnąc się z letargu, zdbyć siły i "kopnąć pana w tyłek".
      Opinie i rady są często ferowane bez zagłębiania się w kontekst sytuacji, bez uwzględniania niuansów, często posługując się schematami czy stereotypami. I często opinie były jednostronne, tak jak jednostronny jest zawsze początek wątku.
      Więc skąd i jak na tym forum ma się pojawić portret mężczyzny, który przedstawiłby jakąś kojącą czy wspierającą wizję jego samego i związku z nim ?
      Zaiste nie napawa to optymizmem.
      Mężczyźni nie są idealni. Ba!!! Częste skagi kobiet na ich zachowanie są słuszne, a przez swoją powtarzalnośc pokazują skalę problemu.
      Ale to nie oznacza, że nie ma i na tym forum "normalnych" mężczyzn i "normalnych" związków. Tylko ich obraz trzeba przywrócić do realności, bo został zdeformowany a właściwie jest deformowany nadal.
      Więc "tully" , naprawnę to nie jest tak źle. Trzeba tylko powstrzymać "hateing". Agnieszka Iwaszkiewicz



      >
    • molly_wither troll? 30.06.13, 15:51
      Przepraszam,ale jestem tutaj nowa:)
      • molly_wither Re: troll? 01.07.13, 19:20
        Z tym trollem to byl oczywiście żart.
        Winne są zarówno kobiety, jak i mężczyzni. Tyle, że na tym forum piszą przeważnie kobiety, stąd wydaje się ,że wiekszość facetów jest okropna. Facet ze strachu przed linczem rzadko tutaj coś napisze na swoją kobietę. Taka prawda.
        Ci, którzy żyją w szczęśliwych związkach zawdzieczają je w większości kobietom, nie sobie.
        Kobiety tak się do nich dostosowały,że z zewnątrz można taki związek uznać za szczęśliwy. Najgorzej jest tam,gdzie kobieta ma swoje zdanie,albo udaje dla świętego spokoju, że je ma.Sama znam kilka ponad 30letnich związków, gdzie porozumienie i szacunek kwitną, a ja na przykład nie chciałabym prywatnie mieć z tym facetem doczynienia , bo wg moich standardów jest szowinistą, ale dla żony widocznie nie jest.
        Tak więc z tym ocenianiem,że porządny meżczyzna żyje od dawna w porządnym związku i jest zajęty bym uważała:) On po prostu ma tam tak dobrze,że nie widzi powodu,dlaczego miałby z tych wygód rezygnować.

    • sonia_siemionowna Re: Nie powinnam czytac tego forum 04.07.13, 00:01
      Napiszę szczerze - zamiast w wygląd zainwestuj w psychoterapeutę. Tylko nie zrażaj się po pierwszej wizycie, jak tylko usłyszysz coś niewygodnego.
    • vilez Re: Nie powinnam czytac tego forum 05.07.13, 08:59
      Żenada. Jeszcze nie wyszła ze związku, a już planuje na zimno nowe relacje. Sama jesteś odpad atomowy, skoro ludzi traktujesz tak instrumentalnie. I te uogólnienia, jak u trzynastolatki.
    • sorvina Re: Nie powinnam czytac tego forum 05.07.13, 09:14
      Moim zdaniem może być wprost przeciwnie. Niektórzy ludzie dopiero po kilku związkach, w których odtwarzali patologię rodzinną uświadomili sobie, że coś jest bardzo nie tak. Zaczęli zadawać sobie pytanie czego naprawdę chcą, poszli na terapię, poprzerabiali dysfunkcyjną rodzinę i po latach są świadomi, dojrzali i bardziej gotowi do związku niż kiedykolwiek byli.
      Obracam się w gronie ludzi 35-55, których właśnie jakaś toksyczna relacja, problemy z dziećmi, czy ogólnie poczucie niespełniania, zaprowadziły na drogę terapii i rozwoju osobistego i widzę jak niesamowicie się zmieniają. Jak dojrzałymi osobami stają. Najczęściej stare związki się rozwalają, bo nie mają już ochoty na jazdy, brak szacunku itp.
      Są osoby, które miały dobre wzorce i od razu budowały fajne związki, ale one rzadko trafią "na rynek wtórny".
      Człowiek, nawet po przejściach, który ma odwagę przyznać się do tego, że w nim jest coś nie tak i pracować nad tym, świadomie podchodzić do budowania związku, rozwijać się - to kapitalny materiał na partnera.

      Świry też są, każdy zwraca uwagę na takich, z którymi mu dobrze - dopasowują się wzorcami, spełnia wyobrażenia - że na takiego zasługujemy lub, że "tacy są faceci" itp. Dlatego budowanie relacji trzeba zacząć od siebie, zrobienie porządku z sobą, a nie marudzenia na facetów. Przecież każdy szanujący się facet ucieknie wyczuwając pogardę do siebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka