Dodaj do ulubionych

płacz jako przemoc?

02.07.13, 14:09
Nauczyłam się nie reagować agresją w sytuacjach, gdy czuję się atakowana przez męża (sarkazm, wulgarny język nie wobec mnie lecz nt. sytuacji, "odwracanie kota ogonem") - czasami nie udaje mi się stłumić emocji i zaczynam płakać.

Mąż zarzuca mi że wtedy też stosuję przemoc. Powołuje się na informacje ze strony acn.waw.pl/pietja/psych/przemocF.htm , gdzie jest napisane, m.in. że "Płacz- pojękiwanie i szlochanie";
oraz
"Jęczenie - płaczliwe, niewyraźne wypowiedzi podniesionym głosem, o nieadekwatnej treści"
to przemoc.
I teraz mam pytanie, jeśli rzeczywiście niechcący stosuję przemoc, to co mam robić z emocjami (żal, złość), jeśli nie można ich wyrażać krzykiem (racja!) , ani płaczem (?), a każda próba racjonalnej argumentacji w oparciu o wiedzę nt przemocy psychicznej (choć w rozmowie z mężem tej nazwy nie używam) spotyka się z natychmiastowym "odwróceniem kota ogonem"?
Czuję się całkowicie bezsilna...
Tym bardziej, że jeśli mówię, coś w stylu "nie chcę ci tego tłumaczyć, bo nie mam stosownego wykształcenia, porozmawiasz na ten temat z psychologiem", słyszę coś w rodzaju "Teraz to już ze wszystkim odsyłasz mnie do psychologa!" " W ogóle nie da się z tobą rozmawiać!"
Na moje wychodzenie z pokoju z tekstem "Przepraszam cię, muszę na chwilę się zdystansować i uspokoić" reakcja jest podobna, np. 'Wstąpiłaś do jakiejś sekty! W ogóle nie da się z tobą rozmawiać! Zobaczymy, jak ty się poczujesz, gdy ja będę przerywał rozmowę w połowie!" (doskonale wiem, jak to jest, bo że mąż ma zwyczaj wybiegać z domu w połowie kłótni bez słowa, co najwyżej z tekstem w stylu "ja to pier...!"...)

Czy w tym kontekście mój płacz jest faktycznie przemocą? Jak ją ewentualnie opanować? Bardzo proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • sandrad2 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 14:41
      o matko i córko! jesteś tak bardzo zamotana w związek toksyczny, ze tylko terapia i pomoc fachowca z zewnątrz bedą w stanie ci pomóc uwolnić głowę od zwiazkowych gierek.
      bo jak widac z tego co napisalaś zamiast wyzwalac się z toksycznych relacji ty brniesz w nie coraz glębiej i wcale nie zajmujesz się meritum problemu ...
      • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 14:43
        sandrad2 napisała:

        ty
        > brniesz w nie coraz glębiej i wcale nie zajmujesz się meritum problemu ...
        To jakie jest wg Ciebie meritum?
        Bo ja sądziłam, że zaczynamy pracę nad związkiem :(
        Spotkanie z fachowcem umówione na czwartek... jednak mam coraz więcej wątpliwości na ile może być skuteczne w tej sytuacji... :/
    • worried_22 i jeszcze 02.07.13, 14:41
      "Kobiece oblicza stosowania przemocy

      KOBIETA PRZECIW MĘŻCZYŹNIE

      Flynn zauważa, że zainteresowanie przemocą domową jest selektywne, a kobiety są niemal tak samo skłonne do stosowania siły fizycznej wobec mężczyzn, jak mężczyźni wobec kobiet. Flynn przeanalizował wyniki wielu badań i doszedł do wniosku, że częstość stosowania przemocy wobec partnera jest u obu płci zbliżona, choć różne są wzorce tych zachowań. Przemoc w bliskich kontaktach występuje w każdej warstwie społecznej, szerokości geograficznej i we wszystkich kręgach kulturowych. Sprawcami i ofiarami bywają mężczyźni, jak również kobiety w równym stopniu. Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni doświadczają przemocy fizycznej, której sprawcami są ich partnerzy i nierzadko są poddawane z ich strony systematycznym i długotrwałym prześladowaniom. Kobiety stosują wobec swoich partnerów głównie przemoc werbalną w postaci wrzasków i wyzwisk. Przekonanie, że mężczyźni są agresywni, a kobiety bezradne, nie odpowiada prawdzie. Kobiety najczęściej posuwają się do agresji fizycznej w akcie samoobrony lub zemsty za atak ze strony mężczyzny, natomiast mężczyźni częściej inicjują takie konflikty. Liczby aktów agresji mogą być więc zbliżone, ale konsekwencje przemocy - nie.

      Dane polskie na temat przemocy stosowanej przez kobiety w stosunku do mężczyzn są nieliczne. Wyniki prac badawczych w Stanach Zjednoczonych przedstawiają nieznaną prawdę, że w latach 1975-–1985 poziom przemocy między partnerskiej mężczyzn przeciw kobietom obniżył się, podczas gdy poziom przemocy kobiet w stosunku do mężczyzn wzrósł. W drugim badaniu przeprowadzonym w 1986 r. ujawniono liczbę 2 milionów mężczyzn maltretowanych przez "kochające kobiety" zaś liczba kobiet ulegających przemocy ze strony mężczyzn wynosiła 1,8 miliona. Mężczyźni ukrywają doznawaną przemoc najczęściej z powodu wstydu, jak również niedowierzania i lekceważenia problemu przez służby policyjne.

      Czynnikami, które charakteryzują kobiety jako sprawczynie przemocy są:
      doznawanie przemocy wobec siebie w życiu rodzinnym (rodzina pochodzenia), jak i niższy poziom kontroli nad agresywnymi impulsami. Wiele z nich przenosi postawy agresywne wobec swych ojców, braci czy wujków na osobę partnera. Często przyczyną agresywnego zachowania kobiet bywają także problemy natury seksualnej (brak satysfakcji seksualnej, rozczarowanie współżyciem, impotencja partnerów, przedwczesne wytryski).
      Niektórzy badacze zajmujący się przemocą domową twierdzą, iż jej sprawcy różnią się od osób niedokonujących przemocy nasileniem symptomów psychopatologicznych, dotyczących depresji, lęku, histerii, zaburzeniami typu borderline, poziomem spożywania alkoholu. Downs, Smyth i Miller [1996] analizując dane empiryczne dotyczące czynników pojawiających się w rozwoju sprawców oraz występującej u nich stanów psychopatologicznych sugerują, iż zachodzą teoretyczne i empiryczne przesłanki świadczące o współzależności między antyspołecznym zaburzeniem osobowości, nadużywaniem alkoholu a dokonywaniem i doznawaniem aktów przemocy przez członków rodziny. Kobiety znacznie częściej używają przemocy werbalnej wobec mężczyzn. Najczęściej kobiety stosują wobec męża wyzwiska, oskarżenia i wrzaski. Kobiety uciekają się do tego typu przemocy, ponieważ wiąże się ona z mniejszym ryzykiem odwetu. Stosowanie przemocy fizycznej zazwyczaj ogranicza się do samoobrony.

      Wykazano także, że kobiety równie często jak mężczyźni, inicjują przemoc w związku partnerskim, a częściej z kolei niż mężczyźni biją dzieci i znęcają się nad nimi. Oprócz stosowania przemocy fizycznej, zauważa się równie często przemoc bierną w postaci zaniedbywania podstawowych potrzeb dziecka, tak psychicznych jak fizycznych.

      Wnioski

      Przemoc stosowana przez kobiety najczęściej przeciwko mężczyznom jest zjawiskiem nasilającym się, choć nie tak dobrze udokumentowanym jak ta stosowana przez mężczyzn wobec kobiet. Preferowany rodzaj stosowanej przemocy wobec mężczyzn to przemoc psychiczna, gdyż niesie ze sobą mniejsze ryzyko odwetu i jest skuteczna. Kobiety będące agresorami znacznie częściej niż mężczyźni stosują przemoc wobec dzieci. Ofiary ich są łatwo dostępne, bardziej bezradne i słabsze psychicznie.


      Źródło:
      Czasopismo "Postępy Psychiatrii i Neurologii" 2005, tom 14, zeszyt 3, strona 201-204
      MARTA MAKARA-STUDZIŃSKA, ANNA GRZYWA, RENATA TUREK
      Katedra i Kliniki Psychiatrii Akademii Medycznej w Lublinie"

      Taki właśnie kwiatek od męża dostałam.
      Czy on może mieć słuszność?
      Staram się maksymalnie ograniczać moje reakcje przy nim, dopiero jak wychodzi z domu puszczają mi nerwy (ból całego ciała, przede wszystkim głowi, poza tym torsje i poczucie, że ciężko mi się oddycha). Czy jestem w stanie bardziej ograniczyć prowokowanie go swoimi emocjami bez trwałego uszczerbku na zdrowiu?

      Nie mówię o tych objawach mężowi, nie wyzywam go, płaczę przy nim tylko tyle, ile nie jestem w stanie się pohamować, staram się tłumaczyć, zaczynać zdanie od "ja" (...czuję, mam wrażenie, odbieram, itp), Już nie mam pomysłów co jeszcze mogę zrobić... Przy czym mam wrażenie że mąż po początkowym przyjmowaniu moich argumentów i chęci naprawy związku (tak to widziałam) się zjeżył i szuka argumentów, żeby pokazać, że to ja jestem dręczycielką...

      Co sądzicie o tym, bo ja jestem w rozterce... Może jednak odpowiedzialność leży po mojej stronie? Wiem, że nie "powinnam" tak myśleć, ale się waham... Uczucia mówią mi, że on mnie krzywdzi... Jednak na ile są wiarygodne, skoro ja też mam nieprawidłową (czy jak to nazwać) osobowość...?
      Jak sądzicie? Bo wiem, że kilka osób ma tu całkiem sporo pojęcie o przemocy ;/
    • sop.hie Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 15:04
      O rany.... Ty jestes kompletnie sterroryzowana! Ja rozumiem, ze podczas klotni lepiej nie budzic wrzaskiem sasiadow, nie rzucac talerzami i nie stosowac rekoczynow, ale ......bez przesady! Jesli spokojne postawienie granic nie skutkuje, uwazam, ze trzeba tupnac noga, nawet jesli to oznacza podniesiony glos, wyjscie z pokoju czy wybuchniecie placzem. Nie znam malzenstwa, ktorego klotnia wygladalaby jak spokojna rozmowa przy kawie i nie ma co robic zalozen, ze taka ma byc. Skup sie bardziej na sobie i moze jednak pozwol na wyrazenie tej zlosci. W zlosci sila do postawienia granic wulgaryzmom, " odwracania kota ogonem" , platania w poczucie winy i innym zabiegom, ktorym, jak widac, skutecznie poddaje Cie maz. Oczywiscie trzeba sie liczyc z tym, ze w takiej sytuacji malzonek sie obrazi, wyjdzie z mieszkania, bedzie bardzo biednym "skrzywdzonym" misiem, prawdopodobnie bedac zaskoczonym, zastosuje swoj arsenal ze zdwojona sila, ale jesli sie przekona, ze nie ma juz takiej wladzy nad Toba. I dwa razy zastanowi zanim zacznie wyczyniac bluznic i odwracac kota ogonem.
      • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 15:11
        sop.hie napisała:

        . Oczywiscie trzeba sie liczyc z tym, ze w takiej sytuacji malzonek sie obra
        > zi, wyjdzie z mieszkania, bedzie bardzo biednym "skrzywdzonym" misiem, prawdopo
        > dobnie bedac zaskoczonym, zastosuje swoj arsenal ze zdwojona sila,

        No właśnie chyba mamy ten etap... i trudno mi z tym... I staram się mu pokazać, że nie ma władzy nade mną, jednak to dla mnie ogromy koszt emocjonalny. Momentami sobie nie radzę.
        Dziękuję za komentarz. Utwierdza mnie w tym, że mimo wszystko robię to, co powinnam.
        • sebalda Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 15:20
          Znowu klasyka gatunku. Przemocowiec bardzo często robi z ofiary przemocowca właśnie. To odwracanie kota ogonem, przerzucanie swojej winy na ofiarę. I te reakcje na nasze próby wyjścia z konfliktu, ucięcia awantury już na jej początku. O, obraziła się!!!!! Gdy ja próbowałam nie odpowiadać na jego ataki i milczałam. Jak wychodziłam, biegł za mną z krzykiem, jak się zamykałam w łazience, gasił mi światło (bywalczynie forum znają historię z wyłączaniem korków;).
          Nie możesz dawać sobie wmawiać. Płaczesz z bezsilności i rozpaczy, że Twoje starania trafiają na mur i agresję. Nie jesteś maszyną, masz prawo do dawania ujścia takim emocjom. Ty wiesz lepiej, czy to płacz bezsilności, czy manipulacji, a z Twojego opisu widać na kilometr, że to pierwsze, zatem nie dawaj sobie wmawiać, że to przemoc z Twojej strony. Skup się na sobie i swoich emocjach, a nie na bezpodstwawnych i krzywdzących opiniach Twojego męża.
          Bardzo Ci współczuję, też przechodziłam etap szukania winy także w sobie i prób naprawy relacji. To zła droga, nie idź nią. Wiem, co mówię.
          • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 15:48
            Sebaldo, tak właśnie to widzę. Jednak potrzebowałam poparcia, bo mąż zaczyna mi robić "wodę z mózgu".
            • zuzi.1 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 16:35
              autorko, mąż nie zaczyna Ci robic wody z mózgu, on Ci dawno już wyprał mózg... i dlatego tak reagujesz, przestań wsłuchiwac się w to, co ten przemocowiec i manipulant do Ciebie mówi, ogranicz z nim rozmowy do tych przymusowych i tyle, na wszelkie próby tłumaczenia czy przerzucania winy na Ciebie odpowiadaj, że porozmawiacie z terapeutą na ten temat. Na początek wybierz sie tam sama i opisz dokładnie kilka lat gehenny w której tkwisz.
            • pade Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 17:11
              Ufaj sobie i swoim uczuciom.
              Masz prawo płakać, masz prawo powiedzieć mężowi, że zwala winę na Ciebie, że obraca kota ogonem, masz prawo krzyknąć albo tupnąć nogą jak posunie się za daleko.
              Twoja złość mówi Ci: on Ciebie krzywdzi. Nie tłum tej złości. Ona Ciebie chroni.
              Skup się tylko na konstruktywnym wyrażaniu emocji. Mów; jestem zla, gdy robisz, czy mówisz to i to. Jestem rozżalona, przykro mi itd.
              Ale nie tłum uczuć!!! Stąd wlaśnie pochodzą Twoje somatyczne objawy.
              • paris-texas-warsaw Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 20:02
                Czy w tym unikaniu zachowan przemocowych nie zabrnęłas za daleko?;) Rzeczywiscie troche te teksty moga brzmieć sztucznie. Byc może by sama nie uchodzić za "przemocowca" i byś tą "lepszą stroną" - zwłaszca, że już w czwartek terapia;), wolisz powiedzieć "daj mi ochlonąć, porozmawiamy za pól godziny", niż zwykłe "koniec dywagacji, mam dość". Może przez te niespójne z Tobą samą wyuczone odpowiedzi troche nie wytrymujesz i popadasz w płacz? To tez nie dobrze.
                Czy taki przemoc to płacz? Ja juz sama nie wiem, ale pomyśl sobie o tych scenach z "Nad Niemnem", gdy ta zona chyba Korczyńskiego ciągle miała "globusa" i mdlała. Ona generalnie ostro dzialała na nerwy wszystkim, i męzowi i synowi, i czy to zwać przemoca czy nie, nie pomagało to zyciu rodzinnemu.
                Może na sytuację spójrz bardziej funkcjonalnie. Zarówno zachowania osoby przemocowe jak i osoby słabej psychicznie (lękliwej, płaczliwej, nerwowej, itp.) nie czynią życia tej osoby ani jej partnera łatwiejszym i przyjemniejszym. Stąd w obu sytuacjach warto taka sytuacje zmieniać. I dlatego terapia w czwartek to fajny pomysł:) jesli możesz to daj znać, jak było:)
                • molly_wither nie rozumiem tych wszystkich" porad" 02.07.13, 21:20
                  Czy ten zwiazek nie kwalifikuje sie do rozwodu? Po co te wszystkie rady ? Jest coraz gorzej,co wynika z opisu, a to oznacza,ze zwiazek sie wypalil i nie ma juz tam milosci. Ludzie , ktorzy sie kochaja nie rozmawiaja z soba w taki sposob. A Wy doradzacie jej, jak ma sie zachowac i jaka taktyke przyjac wobec malzonka. I ile lat ma tak zyc? Az on cos zrozumie i sie zmieni? Ha ,ha! On juz wlasnie sie zmienil, na gorsze.
                  • babyaggie Re: nie rozumiem tych wszystkich" porad" 03.07.13, 08:32
                    no to wio! większość par natychmiast do sądu po rozwody. A to że się samemu ma braki i siebie nie rozumie to nic... Znastępnym partnerem na pewno będzie sielanka i miłość do grobowej deski.
                • sebalda Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 22:44
                  Paris, czy Ty płakałaś kiedyś z bezsilności i rozpaczy? Piszesz tak, jakbyś tego nie zaznała. Nie możesz porównywać manipulacyjnego płaczu rozkapryszonej kobiety z płaczem tej, ktora doszła do ściany i widzi, jak bardzo jest krzywdzona bez nadziei na zrozumienie.
                  Sugerowanie jej, że robi to celowo (choćby i podświadomie) nie jest ok, bo znowu osadza ją w punkcie szukania winy w sobie, znowu czyni ją bezbronną na manipulacje.
                  Proszę, zanim wpiszesz taki komentarz, zastanów się jednak, czy nie pogorszy on sytuacji pytających.
                  • zuzi.1 Re: płacz jako przemoc? 02.07.13, 23:58
                    sebalda napisała:" Nie możesz porównywać manipulacyjnego płaczu rozkapryszonej kobiety z płaczem tej, ktora doszła do ściany i widzi, jak bardzo jest krzywdzona bez nadziei na zrozumienie."

                    Ale autorka nie widzi niestety tego jak bardzo jest krzywdzona i nie czuje tego. Gdyby widziala i czuła, to nie zadawałaby pytania, czy jej płacz jest przemocą, co próbuje sugerowac jej mąż. Jeśli już, to płacz może byc co najwyżej manipulacją a nie przemocą. Płaczem i odgrywaniem słabej emocj. i fiz. manipulują osoby, które chcą coś ugrac dla siebie, w celu manipulacji drugim człowiekiem dla własnych korzysci (np. żeby nie musiec wykonywac jakichs obowiązków) a nie takie, które stoją pod scianą i płaczą z bezsilnosci, nie mogąc sobie poradzic z zachowaniami drugiego, teoretycznie bliskiego człowieka.
                    • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 08:04
                      Dziękuję za Wasze opinie.

                      Mąż się później pokajał i przyznał, że się zapędził z tym oskarżaniem mnie o przemoc, ale zobaczymy, co na to wszystko psycholog...

                      Paris, pewnie masz rację z tą sztucznością tekstów, problem polega na tym, że kiedyś dawno ;) moją naturalną reakcją byłoby po prostu ryknięcie na męża. Tego już skutecznie się oduczyłam kilka lat temu. Od tego czasu próbuję rozmawiać, z różnym skutkiem, jak widać... Wychodzenie to nie jest moja naturalna reakcja - muszę ją dopiero opanować. Uczę się po prostu zachowań, o których czytam. I z całą pewnością nie będą one wyglądały na naturalne... Przynajmniej początkowo.
                      I zdecydowanie polecam Ci książkę, o której rozmawiałyśmy w poprzednim moim wątku. Prezentuje nieco inne podejście niż większość tu polecanych, jednak faktycznie, to o czym rozmawiałyśmy, ta agresja, złośliwości itp, jest jakby pierwszym etapem - który jeszcze wg autora nie jest jednoznacznie określany jako przemoc, ale może do niej prowadzić i efekty ma podobne, więc działać trzeba.

                      Co do rozwodu... Oczywiście nie wykluczam. Najpierw jednak spróbujemy to poskładać. Jak się nie uda, nie będę miała wyboru...

                      Rzeczywiście muszę chyba wypośrodkować między naturalnymi reakcjami a zalecanymi. I nie mam poczucia, że to "pod psychologa".
                      • differentview Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 08:24
                        nie wiem czy w Twoim przypadku placz to przemoc- ale napewno bywa metoda manipulacji- bo mozna kogos atakowac wprost a mozna to wlasnie robic w bialych rekawiczkach- wywolujac poczucie winy, robiac z partnera kata a samej wchodzic w role skrzywdzonej ofiary
                        jednak moim zdaniem wazniejsze niz to dochodzenie co jest przemoca a co nie i oczekiwanie, ze psychoterapeuta Wam to powie- jest zastanowienie sie wspolnie- po co Wy w ogole jestescie ze soba? po to zeby sie szarpac, przerzucac cytatami z tych poradnikow i udowadaniac sobie racje kto jest bardziej skrzywdzony a kto bardziej agresywny? po co maz wypowiada sarkastyczne i zlosliwe teksty? po co to wszystko? widziecie jakies pozytywne strony wspolnego zycia? chcecie byc ze soba? bo moze wcale nie ale boicie sie rozstac i stad wieczne klotnie
                        • babyaggie Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 08:30
                          Może poprostu nie potrafią budować innych związków i relacji? To nie jest z marszu powód do rozwodu tylko do pracy nad sobą. O rozwodzie można myślec za jakiś dłuższy czas kiedy nie będzie poprawy lub zrozumieją że nie są stworzeni dla siebie.
                        • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 08:35
                          differentview napisała:

                          widziecie jakies pozytywne strony wspolnego zycia? chcecie byc ze
                          > soba?
                          Oczywiście, że tak. W przeciwnym razie darowalibyśmy sobie tę terapię. Mam nadzieję, że pomoże ona wydobyć z męża po ludzku, o co mu chodzi (bo dopuszczam myśl, że jednak ma jakieś w miarę racjonalne oczekiwania, których po prostu nie potrafi w cywilizowany sposób wyrazić) i że te zachowania ustaną. Może też dowiem się, co ja robię nie tak - w końcu nie wykluczam, że coś takiego jest.
                          Jeśli się nie uda, to rzeczywiście - pozostaje rozwód.
                          • sebalda Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 14:43
                            Mam nadz
                            > ieję, że pomoże ona wydobyć z męża po ludzku, o co mu chodzi (bo dopuszczam myś
                            > l, że jednak ma jakieś w miarę racjonalne oczekiwania, których po prostu nie po
                            > trafi w cywilizowany sposób wyrazić) i że te zachowania ustaną.

                            Ale masz świadomość, że jeśli mąż jest typem przemocowca, to może być tak, że nie ma realnych oczekiwań, tylko potrzebę dominacji i odgrywania się na słabszych i wtedy nie da się z tym niczego zrobić? Jego zachowania mogą ustać na chwilę, by potem pojawić się ze zdwojoną siłą.
                            Znam łzy bezsilności, wiem, jak bardzo są trudne do opanowania, nigdy nimi nie manipulowałam. Wiem też, jak strasznie boli zarzut, że tym są:( Bardzo Ci współczuję i życzę więcej pewności siebie, bo mam wrażenie, że jeszcze bardzo daleka droga przed Tobą, by ją zdobyć.
                            Nie zrażaj się terapiami, jak nie pomagają, szukaj innych terapeutów lub form. Na kilometr widać, jak bardzo potrzbujesz dobrej terapii. Życzę powodzenia:)
                            • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 15:12
                              Sebaldo, dzięki

                              > Ale masz świadomość, że jeśli mąż jest typem przemocowca, to może być tak, że n
                              > ie ma realnych oczekiwań, tylko potrzebę dominacji i odgrywania się na słabszyc
                              > h i wtedy nie da się z tym niczego zrobić?
                              Mam.
                              Doczytałam jednak, że są dwa typy osób uciekających się do przemocy - ten o którym piszesz i taki, który po prostu nie radzi sobie z gniewem lub ogólnie z emocjami. Mam wrażenie, że mój mąż to ten drugi typ (w książce były wymienione cechy obu). Jednak ocenę pozostawiam specjaliście. I ona z pewnością będzie miała decydujące znaczenie - przy podejmowaniu decyzji, co dalej.


                      • sop.hie Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 13:57
                        worried_22 napisał(a):

                        > Dziękuję za Wasze opinie.
                        >
                        > k
                        > iedyś dawno ;) moją naturalną reakcją byłoby po prostu ryknięcie na męża.

                        Oj, to bardzo cenny impuls :) Na szczescie istnieje cos takiego jak " pamiec miesni" nawet jeli dawno nie uzywane ;)
                        • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 03.07.13, 15:13
                          sop.hie napisała:

                          >
                          > Oj, to bardzo cenny impuls :) Na szczescie istnieje cos takiego jak " pamiec mi
                          > esni" nawet jeli dawno nie uzywane ;)

                          :D :D :D
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: płacz jako przemoc? 07.07.13, 18:46
      Czytając ten wątek , nie dokonałam natychmiastowego podziału na przemocowca ( mężczyzna ) i jego ofiarę ( kobieta ). Co skutkuje tym, że nie od razu pomyślałam o radzie dla "worried ": ratuj się, jesteś ofiarą przemocy z wypranym mózgiem, rozwiedź się.
      Pytanie, które ja sobie zadaję jest następujące : jakie jest źródło zachowań obu stron: "worried" i jej męża? O co się sprzeczają ? Co rodzi konflikty, po których "worried" płacze? O co mają do siebie żale i pretensje, które doprowadzają ich oboje do przerywania rozmowy i wyjścia z domu czy pokoju ?
      Przy pytaniu tym przyjęłam założenie, że mąż "worried" nie jest typem mężczyzny, który stosuje przemoc "bo zupa była za słona" , że użyję tej metafory. Założenie oparłam na opisanych przez "worried" sposobach ich rozmów i cytatach z męża.
      Dlatego uznałam, że o coś temu mężczyźnie chodzi. Że być może czegoś nie wytrzymuje i na tej fali jest agresywny? Że to czego nie wytrzymuje może mieć związek z zachowaniem "worried". Bycie agresywnym nie jest równoznaczne z byciem przemocowcem. Czasem agresja jest w słusznej sprawie.
      Nie chcę oskarżać Pani, "worried", o świadomą agresję wobec męża. Natomiast jestem przeciw natychmiastowemu uproszczeniu sprawy i sprowadzeniu jej do opisanego na początku podziału, który dobrze znamy.
      To nie oznacza, ze nie może tak być jak Pani napisała. Ale zanim wydamy werdykt i Pani też go wyda, lepiej się zastanowić.
      Wydaje mi się, że bez odpowiedzi na te zasadnicze pytania, nie można pójść dalej. Bo oceniamy skutki a nie przyczynę.
      Oczywiście mąż Pani może stosować przemoc, a jednym z jej wymiarów jest obarczanie winą Pani za swoje zachowania. Ale może tymi cytatami mąż się broni przed etykietą mężczyzny przemocowego? Tego nie wiemy. Dlatego od diagnozy przyczyny określonych zachowań trzeba zacząć wspólne sklejanie tego związku. Być może Pani już je zna. Ja nie i aby dobrze zdiagnozować Pani sytuację i odpowiedzieć na Pani pytanie, chciałabym ja poznać. Agnieszka Iwaszkiewicz

      Nie znamy tych szczegółów. Ale od raz
      • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 07.07.13, 19:41
        Bardzo Pani dziękuję za włączenie się do dyskusji :) Chętnie udzielę dalszych wyjaśnień.

        Mąż zdecydowanie stara się sprostać moim oczekiwaniom - włączył się w obowiązki domowe, przestał znajdywać wymówki na każdą moją uwagę, że coś zrobił nie tak. Mąż często (żeby nie napisać że z reguły), nie reagował na moje prośby dot. załatwienia pewnych spraw, np. naprawy jakiegoś sprzętu AGD, itp. Gdy mu o czymś takim przypominałam, zwykle słyszałam "Nie wiesz kiedy miałem się tym zając?!" (powiedziane agresywnym tonem - gwoli ścisłości: w związku z pracą zawodową mąż jest zajęty pn-pt, między 9 a 15). Teraz słyszę raczej "Przepraszam, zawaliłem". To już coś :) Przynajmniej uczciwie. Przestał też wybiegać z domu w czasie rozmowy i stosować sarkazm. Byliśmy u terapeuty, ale póki co to było spotkanie wstępne z każdym osobno. Jesteśmy umówieni na kolejny raz, a teraz jeszcze pani psycholog nie wyraziła swojej opinii nt. ewentualnej terapii par. Powiedziała, że chciała po prostu dowiedzieć się czegoś o każdym z nas.
        Trochę chaotycznie wyszły te wyjaśnienia, ale mam nadzieję że Pani zrozumie - takie prawo sieci, a obowiązki wzywają i trudno napisać dłuższą uporządkowaną odpowiedź :)

        Będę bardzo wdzięczna Pani ekspert za szerszą opinię. Już odpowiadam na wszystkie pytania :)


        > jakie jest źródło zachowań o
        > bu stron: "worried" i jej męża?
        Powody moich, powiedzmy, interwencji ;) - które niestety zwykle kończyły się kłótnią lub stłumioną złością: próby uzyskania większego zaangażowania męża w dom i dziecko, chęć uniknięcia obraźliwych wypowiedzi pod moim adresem, stworzenie okoliczności dla polepszenia relacji męża i córki, uzyskanie większej swobody w wydatkach - nie chodzi o duże kwoty, ale stały dostęp do pieniędzy na bieżące potrzeby rodziny.
        Męża - trudno pisać, dlaczego ktoś się złości... Może być tak, że męża stresują drobne problemy finansowe (ja też pracuję - bo to w tym kontekście może mieć znaczenie)


        O co się sprzeczają ? Co rodzi konflikty, po kt
        > órych "worried" płacze?
        No ostatnio np. zaczęło się od tego, że mąż przejechał niechcący autem po pewnej (mojej) rzeczy, którą uszkodził, a ja chciałam mu zwrócić uwagę, żeby w trochę innym miejscu parkował, bo wtedy nic by z pewnością nie rozjeżdżał. Czyli z reguły to są bzdury, o to że nie włożyłam do książki którą ja czytam zakładki, ale położyłam ją rozłożoną grzbietem do góry na poduszce, kiedy na chwilę odeszłam (rzekomo tak ją niszczę, książka jest moja - mąż nie lubi czytać).


        O co mają do siebie żale i pretensje, które doprowadzaj
        > ą ich oboje do przerywania rozmowy i wyjścia z domu czy pokoju ?
        Ja zaczęłam wychodzić, kiedy mąż odzywa się sarkastycznie, mówi, że jestem głupia, itp.
        Mąż wybiega z trzaskaniem drzwi, kiedy np. zaczynam płakać.

        > .
        > Dlatego uznałam, że o coś temu mężczyźnie chodzi.
        Zapytany wprost twierdzi, że nie, że jestem idealną żoną i wspaniałą kobietą.

        Że być może czegoś nie wytr
        > zymuje i na tej fali jest agresywny?
        Tak właśnie myślę, ale nie mam pojęcia co by to mogło być. Wspomniałam wyżej o problemach finansowych. Być może to. Jednak wg mnie nasza sytuacja jest niezła. Mąż martwi się, bo starcza nam na bieżące potrzeby, a on by chciał dużo odkładać. Mówię, że nie wszystko na raz, że wyeksploatowała nas budowa domu, ale jak patrzę na nasze dochody, to jestem pewna, że za 3-5 lat staniemy znów mocno na nogach. Jego jednak to nie przekonuje. Mam wrażenie, jakby nie potrafił się pogodzić z konsekwencjami swojej własnej decyzji o budowie. Z której z resztą ja jestem b. zadowolona i wg mnie spisał się świetnie (bo to on wtedy wszystko załatwiał - ja byłam zajęta rodzeniem i niańczeniem córki ;) ).

        • paris-texas-warsaw Re: płacz jako przemoc? 07.07.13, 22:55
          Załóż Niebieską kartę;)
          Jak bedziesz chciała i mogła to daj czasem znać, jak na tej terapii. Ciekawa jestem, jak na "sprawę przemocy" spojrzysz za jakiś czas.
        • kropidlo5 Re: płacz jako przemoc? 08.07.13, 00:47
          Moze jestescie niedopasowani charakterami? zastanawia mnie to, czy tez nie odbywa sie jakas walka o przywodztwo tutaj, tak to z boku wyglada. Ja mu mowie, ze ma tak robic, on mi mowi ze mam inaczej robic. Ale moge sie mylic.
          Nie sadze, zeby placz moznaby podciagnac pod przemoc, niby moze to byc rodzaj szantazu emocjonalnego, ale to chyba w polaczeniu z jakimis slowami czy grozbami, a nie sam z siebie, zreszta sarkazm tez jest forma zawoalowanej agresji.

          • worried_22 Re: płacz jako przemoc? 08.07.13, 12:45
            kropidlo5 napisał:


            jakas walka o przywodztwo tutaj,
            Niewykluczone, że trafiasz w sedno.

            zreszta sarkazm tez jest forma zawoalowanej agresji.
            >
            Właśnie dlatego zaczęłam zgłębiać temat - zaczął się u nas pojawiać w takim natężeniu (w wykonaniu męża), że to było nie do zniesienia... Jak doszły krzyki, przepychanki i rzucanie przedmiotami, uznałam że czas się tym zająć...
    • worried_22 i jeszcze 08.07.13, 12:38
      Może dla zainteresowanych podczepię tu swój poprzedni wątek. Jest przydługi, więc nie wiem, na ile może się przydać. Jednak skoro oba dotyczą tej samej sytuacji...
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,145373665,145373665,Przemoc_czy_nie_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka