07.08.13, 13:08
Wczoraj było jak 7 tygodnie mój ukochany mąż zmarł nagle (poszliśmy tylko na zebranie) a tam się zdenerwował, zemdlał stracił przytomność– próba reanimacji miedzy innymi przeze mnie właściwie nic nie dała (może nie do końca zabrało go pogotowie i próbowali jeszcze około 1, 5 godziny) śmierci męża nastąpiła nagle ,to: szok, trauma, strach, rozpacz, rozrywająca tęsknota, czasem chce mi się krzyczeć na cały głos, niedowierzanie ,brak tchu i... ból -niemożliwy do opisania, łzy -morze łez, ucisk w sercu, lęki nie do opanowania, pustka. Te lęki dopadają mnie niezależnie od pory dnia, ale najgorzej jest jak wracam po pracy do pustego domu. I ciągle te pytania dlaczego????? Ta pustka, smutek i tysiące ...... pytań na których brak odpowiedzi?? Brak mi sił do dalszego z życia, które jest puste......... Przepraszam ale juz nie mogę.
Obserwuj wątek
    • bra.tek7 Re: Pusta 07.08.13, 23:52
      Tak bardzo Ci współczuję i... właściwie jedynie tak mogę pomóc. Zresztą jakaż to niby pomoc! Życie się wali po takiej stracie i nikt, absolutnie NIKT nie jest w stanie pomóc.

      Mój mąż zmarł prawie półtora roku temu. A jakby wczoraj... Miał 41 lat, można powiedzieć, że zmarł "w połowie życia". Nie nagle, bo po trzech miesiącach od diagnozy ciężkiej choroby. Pewnie zazdrościsz, że nie nagle, że mieliśmy czas na pożegnanie, na przyzwyczajenie się do wyroku. Otóż nic z tego. To tak się tylko wydaje, a w rzeczywistości człowiek ratuje się jak może, nie myśli o śmierci, chce, ogromnie chce żyć. Tym gorzej boli...

      Mnie do tej pory rozrywa tęsknota, rozpacz, ból, poczucie ogromnej niesprawiedliwości, wyrzuty sumienia, milion pytań... I taka straszna przepaść, bo jakoś w wyobraźni swojej oczekiwałam, że po śmierci mojego Męża świat się jakoś zatrzyma. Ależ skąd! Okrutne to było. I jest nadal. Świat idzie niestety do przodu, nie zatrzymał się, rodzina coraz rzadziej wspomina, znajomi już tylko wtedy, gdy ja zainicjuję, w ogóle dla większości jest to temat tabu, a ja mam przeogromną potrzebę z kimś to przegadać.

      Znienawidziłam przez to takie sztampowe pocieszanki typu "musimy się z tym pogodzić", "takie jest życie", "nic na to nie poradzimy". Czasem mam ochotę wykrzyczeć do znajomych, że nie mają prawa do mnie tak mówić, że ja wcale nie mam zamiaru się z tym pogodzić, że wcale takie nie jest życie, bo inni mogą żyć szczęśliwie itd.

      Pozdrawiam Cię serdecznie.
      • 14alicja Re: Pusta 08.08.13, 09:37
        Witam
        Zgadzam się z Tobą z tym, co napisałaś w ostatnim akapicie o schemacie utartych pocieszeń, które padają - "musimy się z tym pogodzić", "takie jest życie", "nic na to nie poradzimy” itp. …, jakim prawem oni tak mówią –nie rozumieją tego, co czuje. Mam żal do rodziny, znajomych i wszystkich innych, że takie mówią, jak tak mogą myśleć i mówić – lepiej żeby nić nie mówili.
        Piszesz, ze „zazdroszczę Ci czasu, który miałaś na pożegnanie” – może masz racje, ale teraz tak nie myślę. Ja Czuje tylko pustkę, tęsknotę, bezradność ………. i wszystkie inne uczucia, ( których słowami nie można wyrazić) związane ze śmiercią ukochanego męża.
        Wiem, że jestem teraz okrutna, – ponieważ nienawidzę ludzi szczęśliwych, stad też prawie nigdzie nie wychodzę za wyjątkiem do pracy.
        Idę też do psychologa, bo naprawdę będzie zemną źle.
        Przepraszam, że tak lakonicznie i może nieskładnie pisze, – ale teraz inaczej nie potrafię.
        Pozdrawiam
      • anst37 Re: Pusta 08.08.13, 09:49
        Witajcie
        I właśnie dlatego jest to forum. Bo tu znajdziecie innych ludzi, którzy doskonale wiedzą przez co właśnie przechodzicie .
        Jeśli możesz i chcesz znajdź w swojej miejscowości lub okolicy grupę wsparcia dla osób po stracie. Czasem to pomaga.
        A jak już zupełnie nie masz siły to siądź do komputera i pisz do nas...
        Pewnie po to tu jesteśmy.
        Poczytać, zrozumieć wesprzeć słowem.
    • free.rybkam Re: Pusta 08.08.13, 10:51
      Ja mam tak że nie mogę o tym mówić.Z przyjaciółmi wiadomo rozmawiam o nim,ale przy obcych lub dalszych znajomych nie przechodzi mi przez gardło ze mój mąż nie żyje.
      Nie wiem czy też tak macie czy może ja już do końca zwariowałam?
      • 14alicja Re: Pusta 08.08.13, 14:00
        Ja mam odwrotnie - tylko bym rozmawiała o mężu, (choć płacze). Wiem, że może to innych drażnić.
        Ponadto, gdy jestem w domu to zachowuje się tak jakby był tzn. pytam się, co chce na obiad, opowiadam jak było w pracy, co planuje – po prostu do niego mowie. A kiedy kładę się spać przytulam jego piżamę, aby czuć zapach (wcześniej skraplam jego ulubionym perfumom, który został).
        To ja chyba zwariowałam
        Ja tego potrzebuje.
        • anst37 Re: Pusta 08.08.13, 16:23
          Nie daj sobie wmówić, że to co robisz ,mówisz jest w jakiś sposób nienaturalne. Nie ma jednej metody. Chcesz mówić płakać to to rób!
          Chcesz milczeć to bardzo dobrze! Chcesz przeklinać! Proszę bardzo! Możesz wszystko! Nikt nie zrozumie Twojego bólu bo on jest tylko Twój! Nikt oprócz Ciebie teraz go nie zna.
          Zrozum, Możesz wszystko.
          pozdrawiam ciepło i serdecznie
    • grosz-ek Re: Pusta 12.08.13, 12:15
      Wyrazy współczucia.
      • free.rybkam Re: Pusta 13.08.13, 11:19
        Groszek co u Ciebie?Dajesz jakoś radę?
        U mnie od jakiegos czasu totalny dół i rozpacz
        • 14alicja Re: Pusta 13.08.13, 12:55
          Do ant.37 - Masz racje. Ludzie niech mówią, myślą, co chcą a ja tak wiem, co ja czuje. O ile pustkę można nazwać to czuciem.
          Staczam sie w tej pustce, bólu ………… coraz bardziej - nie potrafię żyć. Może tak mi ciężko, ponieważ po ukochanym mężu mam tylko piękne wspomnienia, byliśmy bardzo szczęśliwi. Traktował mnie jak księżniczkę a ja Jego jak mojego księcia. Wszystko planowaliśmy i robiliśmy razem. Masza rozłąka była tylko praca zawodowa około 8 godz., w której tak mieliśmy umówione swoje 2 pory, na choć krótką rozmowę tel. Popołudnia, noce i każda wolne dni już były nasze wspólne. A może tak mi ciężko, bo nie mieliśmy wspólnych dzieci. Już sama nie wiem. Wpadam w coraz większa głębię, staje się odrętwiała, wszystko mnie drażni, denerwuje. Zaczynam mieć początek depresji tak powiedziała pani psycholog. Ja nie winem czy chce pomocy ja nic nie wiem …………………………… z a wyjątkiem tęsknoty i tego, że czekam aż mąż wróci ..
          Dziękuje Wam
        • grosz-ek Re: Pusta 19.08.13, 09:27
          Hmm, wakacje, woda, słońce - nie jest źle. Za chwilę szkoła, podręczniki, itd. - mam czym zająć głowę. Jak to mawiał klasyk: "Byleby tylko nie myśleć.". Właśnie, byleby tylko nie myśleć ...
          • free.rybkam Re: Pusta 20.08.13, 00:38
            Nie myślec..Jedyny sposób by nie zwariowac,by przetrwac ten horror.
            Ostatnio często mi się to udaje bo mam czym innym zajętą głowe-Jak Ty.
            Mam jedno dziecko mniej więc jest się czym (kim) zajmowac.
            Ale...chyba jakiś przełom nastapił-oglądam zdjęcia i uśmiecham się do wspomnień,do niego...
            Juz tak nie boli.Cokolwiek mi się chce,zaczynam się cieszyć życiem.
            Czy nadszedł kolejny etap załoby?Może jednak będzie lepiej...

            Niby dobrze ale czy to znaczy że będzie mniej ważny?
            Czy ze CHĘTNIE pójde na piwo z innym facetem znaczy że mniej kocham?
            Bo poszłam ostatnio i było fajnie...Pozwalam się adorowac i chętnie rozmawiam,a nawet planuję(!!!)
            Przeraża mnie to i chętnie zostałabym w tej czarnej norze sam na sam z nim i ze swoimi łzami.
            Ale naokoło sa fajni ludzie którzy każą żyć.Zaczyna mi sie to udawac i jestem przerażona
            Chyba jednak zwariowałam




            • anst37 Re: Pusta 20.08.13, 09:50
              To jeszcze raz... Możesz wszystko: płakać, śmiać się, rozpaczać, tęsknić, być sama, szukać towarzystwa życzliwych, rozmyślać. To wszystko MOŻESZ. I jeszcze więcej- co tylko zapragniesz.
              Nie patrz proszę na to co mówią inni ludzie. Niech mówią jak im to sprawia przyjemność.
              Nie zajmuj się tym.
              Bądź dobra dla siebie.
              • free.rybkam Re: Pusta 20.08.13, 17:17
                Ludzmi od dawna się nie przejmuję,gdybym brała pod uwagę ich gadanie to bym zwariowała od plotek.
                Żle się wyraziłam-chodziło mi że mam naokoło fajnych ludzi dzięki którym chce się żyć, zarażają dobra energią i wiele by zrobili by człowiek przestał się czołgać...
                Coraz częściej ciesza różne rzeczy,a nawet bawią-to chyba dobry znak...

                Powtórzę za innymi-bardzo bardzo pomogło mi to forum

                Dziękuje że jesteście(jakkolwiek to brzmi)




            • kajetanb52 Re: Pusta 20.08.13, 10:37
              Nie zwariowałaś, przechodzi ci żałoba powoli. Nie wkręcaj sobie że to coś nienormalnego.
              • free.rybkam Re: Pusta 20.08.13, 17:06
                Racja.Żałoba chyba przechodzi w inną faze.Jak Wy wszystko (niestety ) rozumiecie...
                Dosłownie od tygodnia oglądam zdjęcia i nie płaczę,a nawet się uśmiecham-to było nie do pomyślenia.

                Poznałam faceta z którym CHCE MI SIĘ rozmawiać i gdzieś wyjść.Jestem, pod wrażeniem delikatności w postępowaniu ze mną bo nie wiem czy bym tak potrafiła

                Zaczyna się cokolwiek chcieć...

                Mąż był,jest i będzie i nic tego nie zmieni.
                Ale zaczyna być "inaczej" i chyba zaczynam wierzyć że czas jednak leczy rany.

                Choć ból jest nadal wielki to chce powiedzieć nowym osobom że będzie lepiej

                Bo choć się przed tym bronię to...zaczyna być lepiej

                • 14alicja Re: Pusta 21.08.13, 14:01
                  Wciąż zadaję sobie pytanie: Jak dalej żyć? Jak to się mogło stać? Dlaczego my?
                  Mąż był cudownym człowiekiem, Kochał mnie ponad wszystko. Brakuje mi go każdego dnia, tęsknię bez końca.
                  Ja chcę być po drugiej stronie lustra. Co mam teraz z tym zrobić? Nie mam żadnego pomysłu na swoje życie ............
                  Nie wiem jak to będzie, ale wiem, że sama muszę dać sobie rade - pierszy krok jaki zrobiłam to jazda samochodem - wykupiłam nawet kilka lekcji (miałam przerwe ponad 27 lat).
                  Jazda idzie mi powoli ale musze - pokonać ten strach , że nie dam rady - musze bo jest mi to potrzebne między innymi pracy.
                  Mam pytanie jak wy sobie ze wszystkim radzicie????????????
                  Pozdrawiam
                  • free.rybkam Re: Pusta 21.08.13, 17:28
                    Ja sobie te same pytania zadaje od roku.Nigdy nie znajdziemy na nie odpowiedzi i nigdy sie z tym nie pogodzimy

                    Dasz sobie rade bo nie masz wyjścia.Ja też dałam i daje a mam trójke dzieci.

                    Na szczęscie samochód prowadziłam od dawna
                    Kiedyś nie wyobrażałam sobie jak to by było bez meża,jak bym sobie radziła,utrzymywała dom.Nawet nie chciałam myślec bo mnie to przerażało
                    A teraz to rzeczywistośc...
                    Ty też dasz radę i jeżdzić się nauczysz to własciwie prosta czynność tylko na początku tak strasznie wygląda



                    • 14alicja Re: Pusta 22.08.13, 08:49
                      Dziękuje za te słowa.
                      W tej chwili mam taką pustkę taką niecoś ……., że nie ma słów, którymi mogłam bym wyrazić mój stan psychiczny.
                      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka