alicjazbajki
31.10.13, 17:58
Witam. Jestem po rozwodzie od 7 miesięcy, mam partnera i 2 dzieci. Moi rodzice nie zaakceptowali mojego rozwodu i chyba dopiero teraz (mam 40 lat) zorientowałam się, że nie akceptują też mnie.Przez całe życie byłam dobrą córką, przynajmniej tak mi się wydawało. Starałam się pomagać moim rodzicom, wydaje mi się, że zawsze mogli na mnie ,liczyć, ja na nich też. Od czasu rozwodu zaczęła się dramatyczna sytuacja: nastawiają dzieci przeciwko mnie(dzieci mówią o tym po powrocie do domu od dziadków), powiedzieli, że nie spełniłam ich oczekiwań, że nigdy nie mogli i nie mogą na mnie liczyć, obarczają mnie za wszystko winą, chcą, żebym wróciła do domu mimo że powtarzam że to niemożliwe, starszą mnie sądem, kuratorium, wypowiadają się negatywnie o moim partnerze, obwiniają mnie o wszystko, powiedzieli, że nigdy nas nie odwiedzą. Ode mnie wymagają, żebym ich odwiedzała. Nie wiem co mam robić. Aktualnie od 2 tygodni nie rozmawiam z nimi, tak mi poradził psycholog po ostatniej rozmowie, kiedy to matka wrzeszczała na mnie. Boję się do nich jechać, nie umiem z nimi rozmawiać, zresztą moje obecne życie dla nich nie istnieje. Nie przyjechali do mnie ani na moje imieniny i urodziny ani na imieniny dzieci. Przekazują prezenty, ale powiedzieli, że ich noga nie postanie w naszym domu. Nie daję już rady psychicznie, spokojnie wysłuchuję wszystkich zarzutów, ale przeżywam to bardzo, ostatnio 2 tygodnie po takiej rozmowie zbierałam się, żeby zacząć normalnie funkcjonować. Co robić? Czy dać im czas? Nie mam ochoty w ogóle do nich jechać.