Dodaj do ulubionych

trudna relacja z mamą

24.03.14, 13:45
Witam,
odważyłam się tu napisać o moim problemie z mamą, bo sytuacja nie daje mi spokoju i liczę, że ktoś z boku doradzi. Do rzeczy. Jestem po 30-ce, mam męża, dwoje dzieci, pracuję, prowadzę normalne życie dorosłej osoby. Mam starszego brata, on też ma swoją rodzinę, pracuje. Mama lekko po 60-ce, na emeryturze, jest wdową, tata zmarł 10 lat temu. Mieszkamy wszyscy w jednym mieście. Problem polega na tym, że mama związała się jakiś czas temu z pewnym panem, też wdowcem na emeryturze i od tego czasu bardzo zmieniły się nasze relacje, na niekorzyść. Mama bardzo mocno zaangażowała się w ten związek i rodzinę tego pana. Spotykam się z mamą dużo rzadziej niż kiedyś i nie jesteśmy już tak blisko, ponieważ nie mogę zaakceptować zmiany z jej strony a ona nie może zaakceptować moich potrzeb. Opiszę jak to wygląda. Wszystko robią razem. Mama nie przyjedzie do mnie ani do brata sama, tylko z nim. Nie spotka się ze mną na mieście jak kiedyś. Chce, żebym odwiedziła ją w domu, bo ona sama nie chce iść, a pan jest domatorem. Jeśli do niej przychodzę, nie mam możliwości porozmawiać z mamą w cztery oczy spokojnie, bo zawsze jest ten pan w pobliżu. Wszelkie okazje - urodziny, imieniny, święta - mama organizuje, zapraszając dorosłe dzieci tego pana ze swoimi rodzinami. Dzieci moje i brata zmuszone zostały do mówienia temu panu "dziadek", bo wnuki tego pana mówią do mamy "babciu". Od jakiegoś czasu pan mieszka u mamy, wcześniej już spędzał u niej całe dnie. Pan niby jest miły, ale jednocześnie ma moim zdaniem zupełnie inną wizję życia niż mama (miała kiedyś bo teraz nie jestem już niczego pewna) i chyba postawę roszczeniową. Mama zapisuje go i chodzi z nim na wizyty do wszystkich lekarzy, kupuje rzeczy dla niego, obsługuje go (bo inaczej tego nazwać nie można) przy stole (nasypuje cukru do kawy i nalewa mleka, nakłada na talerz), podaje i pomaga ubierać marynarkę i płaszcz, podaje lekarstwa i mierzy ciśnienie, przynosi okulary. Na uroczystościach rodzinnych obsługuje całą rodzinę, on tylko siedzi. Wnuki tego pana przychodzą do nich po szkole, mama często się nimi opiekuje, gotuje im. To o czym rozmawiam z mamą przez telefon jest później przekazywane dalej i okazuje się, że wszyscy o tym wiedzą. Ostatnio mama poinformowała nas, że biorą ślub, a ten pan przepisuje swoje mieszkanie na córkę, która tam z nim mieszkała cała czas. Nie wiem, co o tym myśleć. Brat uważa, że mama jest dorosła i robi co chce, chociaż tak jak ja niechętnie przychodzi na uroczystości i ma żal, że mama nie ma czasu dla jego dzieci. Mąż uważa, że jestem zazdrosna i dlatego nie mogę pogodzić się, że mama układa sobie życie. A mi nie o to chodzi, nie mogę się pogodzić, że mama tak się zmieniła i nie ma już czasu dla nas. Nie mogę się też pogodzić z tym, że mam nagle tworzyć rodzinę z obcymi ludźmi, spotykać się z nimi regularnie. I boję się o mamę, o przyszłość. Mama nie rozumie, że dla mnie to nie jest rodzina, że chciałabym by chociaż po części zostało tak jak było, byśmy mogły spotkać się same, by ona przyjeżdżała też do nas. Uważa, że jestem egoistką, nie pozwalam jej na własne życie, specjalnie odsuwam się od niej, muszę zaakceptować, że to jest teraz moja rodzina. Czy we mnie naprawdę tkwi problem tej sytuacji? Czy ze mną jest coś nie tak, że oczekuję by mama poświęcała nam też trochę czasu? Co możemy zrobić, żeby obie strony były zadowolone?
Obserwuj wątek
    • asfo Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 14:10
      Twoja mama jest dorosłą, oddzielną od ciebie osobą i ma prawo sama decydować o swoim związku - nawet jeśli to nie jest dobry, partnerski związek z twojego punktu widzenia. Być może rola uległej żony jej odpowiada - może cię to denerwować, ale to jej decyzja. Jakby nie chciała i źle się z tym czuła, to by tego nie robiła.

      Możesz nalegać na samodzielne spotkania od czasu do czasu, ale to w zasadzie wszystko.
    • basiastel Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 14:12
      No cóż, kiedy Ty wychodziłaś za mąż, zięć był dla mamy obcą osobą, ale chyba przyjęła go do rodziny, a Ty jej męża nie potrafisz. To nie obowiązek, ale co złego w mówieniu do pana "dziadek". Ciesz się, że mama znalazła sens życia, że chce się o kogoś troszczyć. Nie wyobrażasz sobie, jak samotne mogą być starsze osoby, nawet gdy mają dzieci i wnuki.
      • verdana Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 14:19
        Najwyraźniej uważasz, ze niezależnie czy masz lat 30 czy trzy mama jest po to, aby zaspakajać Twoje potrzeby, a o swoich zapominać. Być może mama nie ma ochoty spotykać sie z Tobą sam na sam, aby nie słuchać, że źle robi, mając własne życie,.
        • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:26
          verdana napisała:

          > Najwyraźniej uważasz, ze niezależnie czy masz lat 30 czy trzy mama jest po to,
          > aby zaspakajać Twoje potrzeby, a o swoich zapominać.
          Nie o tym pisałam. Pisałam, że chciałabym by mama również brała pod uwagę nasze potrzeby a nie kazała się dostosowywać do niej i nie obrażała się, że my nie przyjmujemy wszystkiego z entuzjazmem. Żeby zauważyła, że ja i moja rodzina niekoniecznie mamy potrzebę za każdym razem spotykania się z tym panem i jego rodziną. Że chcielibyśmy by nami się interesowała choć w połowie tak jak dziećmi swojego partnera.

          Być może mama nie ma ochot
          > y spotykać sie z Tobą sam na sam, aby nie słuchać, że źle robi, mając własne ży
          > cie.
          Nie rozmawiam z mamą na ten temat, ponieważ ona nasze uwagi, pytania traktuje jako atak na jej związek. Chciałabym móc z nią rozmawiać tak jak kiedyś np. o ciuchach, książce,programie tv, kuchni, pracy, dzieciach. Wyjść do kina, na zakupy, na spacer.
          • verdana Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:40
            Hm, a gdyby mama powiedziała, ze niekoniecznie chce się spotykać z Wami, niekoniecznie chce widzieć Twojego męża i masz przychodzić sama? To byłoby w porządku, czy jednak nie?
            • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:56
              Ale my się spotykamy wspólnie, na uroczystościach. Również na nasze uroczystości rodzinne zapraszam ją wspólnie z tym panem. Dlaczego nie mogę przyjechać do mamy i mieć możliwość z nią posiedzieć sama, wyjść z nią sama na miasto, skoro mi to bardziej odpowiada? Czy mama nie może czasami dostosować się do mnie? Dlaczego mama nie może przyjechać sama do mnie i poświecić trochę czasu swoim wnukom na przykład?
              Właściwie nie ma powodu, żebym nie miała mamy sama odwiedzać. Na pewno nie zraziłoby mnie, gdyby w swoim mieszkaniu nie chciała widzieć mojego męża, poza świętami itd. Dzieci tak.
              • yoma Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:21
                Bo "ci" to bardziej odpowiada, a mamie, ojojoj, nie. Ile ty masz lat? Pięć?
                • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:45
                  Co jest dziwnego w tym, że czasami przystosowujemy się do tego, co bardziej odpowiada bliskim nam osobom? Dlaczego nie można pójść sobie na rękę, jeśli jest to dla drugiej osoby ważne?
                  • yoma Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:36
                    No, a dlaczego to ty nie miałabyś pójść bliskiej osobie na rękę?

                    Co to w ogóle za maniery żądać od osoby starszej, choćby i własnej matki, dostosowania się do młodszej.
                  • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:26
                    No właśnie, wiesz, że dla mamy ważne jest byście zaakceptowali jej wybory i nie robili fochów. Chciałaby integracji całej rodziny. Dlaczego nie chcesz pójść jej na rękę i być miła?
                    Mama, prawdopodobnie, była taką troskliwą matką dla was i nie możesz zaakceptować, że teraz chce troszczyć się też o męża. Poza czubkiem własnego nosa też jest świat.
              • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:06
                Ponieważ twoja mama jest zakochana. I nie ważne czy ma się lat 15 czy 65 stan zakochania wygląda podobnie - chcesz być z tą najbliższą osobą niemal non stop. Po jakimś czasie to się normuje. Daj jej ten czas i tyle.
                • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:46
                  Bez przesady, w takim razie ja nigdy nie byłam zakochana, poza tym oni są ze sobą prawie 3 lata.
                  • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:03
                    Widzisz, ja po 11 latach razem, kiedy mój mąż wyjeżdża na kilka dni to nie myję jego filiżanki po ostatniej wypitej w domu kawie. W ten sposób mam wrażenie, że jest bliżej, że zaraz wróci. Zakochanie różnie się przejawia.
        • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:32
          No właśnie, często córki, bądź synowe skarżą się, że rodzice wtrącają się do ich życia. Tu jest odwrotnie, to córka chce decydować jak matka ma traktować swojego narzeczonego, zatruwa matce życie i jeszcze się skarży i robi fochy Jest mało prawdopodobne, że to narzeczony wymaga od mamy pomocy w zakładaniu płaszcza ( co łatwo da się wyjaśnić ). Nie może kryć się z takimi zachowaniami, bo córce się nie podobają i nie widzi powodów, by traktować osobę jej bliską tak jak chce córka. Mama pewnie nie wtrąca się w życie swoich dzieci i oczekuje tego samego.
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:30
        basiastel napisała:

        > No cóż, kiedy Ty wychodziłaś za mąż, zięć był dla mamy obcą osobą, ale chyba pr
        > zyjęła go do rodziny, a Ty jej męża nie potrafisz.
        Nie zmuszam mamy do przebywania non stop z moim mężem. Jej spotkanie ze mną nie jest tożsame ze spotkaniem z zięciem.

        To nie obowiązek, ale co zł
        > ego w mówieniu do pana "dziadek".
        Dzieci znają nieżyjącego dziadka ze zdjęć, filmów i wspomnień. Wolałabym, żeby mówiły wujek lub po imieniu, a dostały nakaz, bo teraz to ich dziadek. Dla mnie nie do końca.

        Ciesz się, że mama znalazła sens życia, że ch
        > ce się o kogoś troszczyć. Nie wyobrażasz sobie, jak samotne mogą być starsze os
        > oby, nawet gdy mają dzieci i wnuki.
        Wiem, ale czy trzeba z tego nowego sensu życia wykluczać dotychczas bliskie osoby, nie zważać na ich odczucia.
    • g4l Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 14:17
      Możesz sobie ze mną przybić piątkę, bo moja teściowa też totalnie zmieniła się w kilka miesięcy po tym, jak pozwoliła wprowadzić się panu.

      Jak to u nas było? Nie komentowaliśmy zupełnie niczego dopóki wprost nas o to nie zapytała. Pod koniec zeszłego roku rozpętała się z tego jedna wielka awantura i stwierdziliśmy, że nie ma sensu się w to wtrącać. Ona jest wpatrzona w niego jak w obrazek. On sobie z niej nic nie robi, bo jakkolwiek by jej nie obraził to ona i tak za nim biega. Teściowa płaci rachunki, kupuje jedzenie, pierze mu, gotuje, sprząta (słuchając jednocześnie, że wszystko robi źle) i też przy stole go obsługuje, jakby facet nie miał rąk, a on siedzi całymi dniami przed TV, albo śpi. Do tego teściowa jest kobietą dość majętną, a on w wieku 60 lat ma kawalerkę na kredyt i patrząc na rozwój sytuacji za chwilę pewnie ona mu ten kredyt spłaci. Ślub w ich przypadku jest tylko kwestią czasu.

      W ubiegłym roku po zaledwie kilku miesiącach znajomości musieliśmy spędzić z nim Wigilię - co już było dla mnie nienormalne. Nagle gościu wstaje od stolika, zaczyna mówić, że mamy się ubierać, bo przyjechał jakiś jego kolega i mamy z nim iść na spacer. No i to były pierwsze i ostatnie święta z nim spędzone razem przy jednym stoliku.

      Moja teściowa też rozumie definicję "związek" jako "bycie usłużnicą".

      Jak jej coś takiego odpowiada i lubi "tak mieć" to wierz mi, nic z tym nie zrobisz. Ona może sobie z nim być, ale ty nie musisz. Trzeba się z tym po prostu pogodzić - w przeciwnym razie prawdopodobnie zostaniesz wrogiem #1.
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:35
        Bardzo mnie dziwi zmiana u mamy, bo małżeństwo moich rodziców było jak na tamte czasy bardzo partnerskie i mama zawsze chwaliła partnerstwo w innych związkach. Nie wiem jak wyglądają u nich finanse. Mama ma emeryturę, z której bez trudu jest w stanie się utrzymać, przynajmniej na razie. Ten pan też ma emeryturę i mieszkanie własnościowe, w którym mieszkał do tej pory z córką i jej rodziną.
        • basiastel Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:28
          Ale czy wyczuwasz, że ta troska jest wymuszona, bo jak nie, to w czym problem? I dlaczego interesujesz się detalami dot. finansów? Ludzie wiążą się ze sobą niekoniecznie dlatego, by było im lżej finansowo.
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:53
            basiastel napisała:

            > Ale czy wyczuwasz, że ta troska jest wymuszona, bo jak nie, to w czym problem?
            > I dlaczego interesujesz się detalami dot. finansów?
            Nie detalami. Patrzę na sprawę przez pryzmat przyszłości mamy. Gdyby im nie wyszło, mama nie ma możliwości brzydko mówiąc wyrzucić tego pana ze swojego mieszkania.

            Ludzie wiążą się ze sobą ni
            > ekoniecznie dlatego, by było im lżej finansowo.
            O to mamy nie podejrzewam.
            • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:04
              Majątek sprzed zawarcia małżeństwa nie wchodzi w skład wspólnoty majątkowej.


              eurydykitanczace napisał(a):

              > basiastel napisała:
              >
              > > Ale czy wyczuwasz, że ta troska jest wymuszona, bo jak nie, to w czym pro
              > blem?
              > > I dlaczego interesujesz się detalami dot. finansów?
              > Nie detalami. Patrzę na sprawę przez pryzmat przyszłości mamy. Gdyby im nie wys
              > zło, mama nie ma możliwości brzydko mówiąc wyrzucić tego pana ze swojego mieszk
              > ania.
              >
              > Ludzie wiążą się ze sobą ni
              > > ekoniecznie dlatego, by było im lżej finansowo.
              > O to mamy nie podejrzewam.
              • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:12
                edw-ina napisała:

                > Majątek sprzed zawarcia małżeństwa nie wchodzi w skład wspólnoty majątkowej.
                >
                Ale nie będzie miała możliwości, by on się wyprowadził, bo będzie zameldowany u niej i nie będzie miał dokąd pójść.
                • yoma Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:39
                  To jak tak się o niego martwisz, może kup mu jakąś chałupę :) Meldunek nie jest tytułem własności.
                • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:44
                  No sorry, ale meldunek nie jest potwierdzeniem żadnych praw ( jest tylko formą ewidencji ). Mama pana nie zechce w swoim domu ( a on sam wynieść się nie chce ), to wnosi o jego eksmisję i tyle. Nie obchodzi ją, gdzie on będzie mieszkał. Pozwalając mu korzystać ze swojej własności, nie jest zobligowana do czynienia tego dożywotnio i nie ma obowiązku zapewnienia mu lokum. Eksmisji tego pana dokona komornik w oparciu o wyrok eksmisji.
            • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:36
              eurydykitanczace napisał(a):

              > basiastel napisała:
              >
              . Gdyby im nie wys
              > zło, mama nie ma możliwości brzydko mówiąc wyrzucić tego pana ze swojego mieszk
              > ania.
              ------------
              Jeśli nie uczyni go współwłaścicielem tego mieszkania, to ma taką możliwość. Prawo własności jest podstawowym prawem obywatelskim i nikt nie może jej mówić, kto ma w nim mieszkać, to wyłącznie jej decyzja i WS ma obowiązek pomóc jej w egzekwowaniu swoich praw - jeśli tego nie uczyni, może żądać od Polski odszkodowania, a te za naruszanie własności są najwyższe.
    • yoma Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 14:59
      Sama postawiłaś sobie diagnozę pisząc "nie mogę zaakceptować zmiany z jej strony".
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:37
        Więc jak mogłabym zaakceptować te zmiany? Nie przeszkadza mi, że mama kogoś ma. Przeszkadza mi, że to całkowicie zmieniło naszą relację i wpływa na całe życie mojej rodziny.
        • yoma Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:26
          Nie dramatyzuj. Gdybyś się zakochała, chciałabyś spędzać czas z ukochanym, z mamą czy dajmy na to niańczyć siostrzeńców?
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:54
            Nawet będą zakochaną nie spędzałam z facetem całego czasu, nie odcinałam się od innych, no ludzie dajcie spokój.
            • yoma Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:39
              Ty nie. Inni tak.
        • asfo Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 18:55
          I co chcesz osiągnąć nie godząc się z tymi zmianami? Chcesz żeby twoja mama rzuciła nowego narzeczonego i siedziała sama w domu oglądając TV, czy może zamierzasz zrezygnować z kontaktów z matką żeby wyrazić dobitnie swoją dezaprobatę?

          Nie możesz kontrolować życia innych ludzi. Pewne rzeczy będą się działy, czy tego chcesz czy nie.
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:55
            asfo napisała:

            > I co chcesz osiągnąć nie godząc się z tymi zmianami? Chcesz żeby twoja mama rzu
            > ciła nowego narzeczonego i siedziała sama w domu oglądając TV, czy może zamierz
            > asz zrezygnować z kontaktów z matką żeby wyrazić dobitnie swoją dezaprobatę?
            Chciałabym by mam czasami spotykała się z nami sama, czasami z własnej chęci chciała spotkać tylko z nami i poświęcić czas tylko nam.
            >
            > Nie możesz kontrolować życia innych ludzi. Pewne rzeczy będą się działy, czy te
            > go chcesz czy nie.
            • asfo Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 15:29
              Nie będzie tak, że jak ją napomnisz, to przeprosi i się poprawi - to działa w przypadkach, kiedy ktoś robi coś źle nienaumyślnie, albo kiedy masz do dyspozycji jakąś bardzo pożądaną nagrodę.

              W tym wypadku, jeżeli będziesz jej cały czas okazywać dezaprobatę to uzyskasz efekt przeciwny do pożądanego - będzie cię coraz bardziej unikać. Jest zaangażowana i będzie walczyć o swój związek.

        • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 08:22
          Kiedy Ty zakładałaś swoją rodzinę, to miało ogromny wpływ na relacje z mamą. Też z pewnością kontakty z nią ograniczyłaś, bo taka była konieczność.
          Powiem wprost, to Ty jesteś roszczeniowa, nie narzeczony mamy i egoistyczna na dokładkę. Gdybyś kochała matkę, cieszyłabyś się jej szczęściem. No na litość boską, Ty masz prawo realizować się rodzinnie, a ona nie? Wtrącasz się w życie dorosłej osoby i chcesz jej mówić jak wygląda szczęście? Ciesz się, że nie siedzi u Was codziennie i nie rozwala Wam rodziny. Mąż ma rację, jesteś zazdrosna , zaborcza i skoncentrowana na sobie.
    • ann.38 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:27
      Ja tam w zupełności Cię rozumiem. Normalne, że chcesz czasami tylko z mamą pogadać. Nie w porządku jest też to, że mama opowiada innym, co jej mówisz. Nawet jak nie są to wielkie czy wstydliwe tajemnice i nie zaznaczasz: nie mów nikomu.
      Może mama tak się zachowuje, bo podkreślasz, że Tobie ta nowa część rodziny zawadza. Może gdybyś bardziej przyjaźnie, chętniej integrowała się z nimi, to mama nie podkreślałaby tak bardzo, że teraz ona z tym panem to tacy nierozłączni i wpadła czasam sama do Ciebie. Przecież to jej małżeństwu nie zaszkodzi to nie godzi w jej nową rodzinę.
      Sama od rodziców nic nie dostałam, żeby nie było, że dla mnie normalne łakomić się na majątek rodziców. Ale rozumiem, że nie jest dla kogoś obojętne, że tamten pan przepisuje mieszkanie na córkę, a mieszkanie Twojej mamy będzie teraz być może ich wspólną własnością. Tak, tak, wiem, rodzice nic nie muszą.....
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 15:48
        Nie podkreślam, raczej nie jestem chętna do integracji z nimi, a mama ma mi to za złe. Dziwi ją, że dla mnie to różnica czy przyjeżdżam do niej czy są tam jeszcze inne osoby. Nie potrafię po prostu zachowywać się jakbyśmy byli rodziną od zawsze. Oni czują się w swoim towarzystwie wyśmienicie, tylko my z bratem tak na dystans. Nie potrafimy rozmawiać o niczym innym niż błahe sprawy. Trochę czujemy się pod obserwacją. W sprawie mieszkania nie chodzi mi o spadek czy coś. Starałam się mamie uświadomić, że gdyby im nie wyszło, to on choćby tylko zameldowany u niej, bez własnego mieszkania, nie będzie w stanie się wyprowadzić i wtedy będzie miała problem. Moim zdaniem nie powinna godzić się, na przepisanie jego mieszkania córce, ze względów bezpieczeństwa. W końcu to mieszkanie jest jego życiowym dorobkiem, nie musi przepisywać córce, tylko dlatego że tam mieszka.
        • paris-texas-warsaw Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:12
          Ja rozumiem, trudno z obcymi ludmi omawia się swoje osobiste sprawy, tak jak się to dotychczas robiło w mniejszym gronie. Ale na siłę się z kimś nie spotkasz sam na sam, jeśli nie chce. To juz trzeba jakoś zaakceptować. Może jednak byś zaprosiła mamę na "BABSKIE plotki", albo wybierała termin, kiedy nie ma tamtego faceta (wiem, jest ZAWSZE). Nie da się na siłę kogoś integrować, a to chyba robi Twoja mama. To jak zajawisko "młodych mężatek", co już tylko z mężem, z mężem, z mężem...
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:00
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Ja rozumiem, trudno z obcymi ludmi omawia się swoje osobiste sprawy, tak jak si
            > ę to dotychczas robiło w mniejszym gronie. Ale na siłę się z kimś nie spotkasz
            > sam na sam, jeśli nie chce. To juz trzeba jakoś zaakceptować. Może jednak byś z
            > aprosiła mamę na "BABSKIE plotki", albo wybierała termin, kiedy nie ma tamtego
            > faceta (wiem, jest ZAWSZE). Nie da się na siłę kogoś integrować, a to chyba rob
            > i Twoja mama. To jak zajawisko "młodych mężatek", co już tylko z mężem, z mężem
            > , z mężem...
            Mama obrusza się, dlaczego nie może przyjść z nim. Nie rozumie, że nie czuję się całkiem komfortowo w jego towarzystwie, uważa że przesadzam, przecież on w niczym nie przeszkadza. Na propozycję wyjścia na miasto odpowiada, że nie chce jej się wychodzić.
        • koronka2012 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:26
          O ile rozumiem pozostałe kwestie, to tutaj przesadzasz. Tzn. rozumiem co tobą kieruje, ale decyzja o przepisaniu mieszkania córce nie jest w gestii twojej mamy. Mama do tego nic nie ma.

          Też by mnie denerwowało obserwowanie jak moja matka robi za czyjś podnóżek, rozumiem, ze samotność jej mocno doskwierała i kompensuje sobie te lata skacząc dookoła pana. Ale to co ty opisujesz, to już jest jakieś uzależnienie psychiczne. Nie wyobrażam sobie nie odklejać się od faceta nawet na moment. Mama odstawia jakiś lans pt "zobaczcie jaką jesteśmy cudowną rodziną".

          Ta integracja na siłę jest dla mnie przejawem jakiejś desperacji w tworzeniu stadła z tym panem. Nie zgodziłabym się na mówienie przez dzieci "dziadku" do obcego faceta, który na razie nie zapracował sobie na ten tytuł. To powinno wyjść od dzieci. Nie pchałabym się tam, nie lubię spędów i powiedziałabym jasno, że to nie jest i nie będzie moja rodzina, tylko obcy ludzie mniej lub bardziej sympatyczni. I że to nie jest na złość matce, tylko zwyczajnie - nie mam ochoty rozmawiać o swoich sprawach przy obcych i tyle. Powiedziałabym też, że dzieciom brakuje dawnej babci.
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:11
            koronka2012 napisała:

            > O ile rozumiem pozostałe kwestie, to tutaj przesadzasz. Tzn. rozumiem co tobą k
            > ieruje, ale decyzja o przepisaniu mieszkania córce nie jest w gestii twojej mam
            > y. Mama do tego nic nie ma.
            Moim zdaniem ma, może nie zgodzić się na to, tłumacząc że woli by każde z nich miało swój majątek i swoje zabezpieczenie na starość. Mieszkać będą razem, córka będzie mieszkać w jego mieszkaniu, ale w razie co ma dokąd wrócić i swoje zabezpieczenie. Wcześniej chyba nie myślał o przepisaniu mieszkania, mama oznajmiła to w taki sposób, że on stwierdził, że skoro teraz razem mieszkają, to odda córce swoje, żeby nareszcie miała coś swojego. Odbieram to w ten sposób, że gdyby nie poznał mamy, nawet by nie pomyślał o przepisaniu. Dlaczego nie zrobił tego wcześniej, kiedy tam mieszkał razem z córką i jej rodziną?
            >
            > Też by mnie denerwowało obserwowanie jak moja matka robi za czyjś podnóżek, roz
            > umiem, ze samotność jej mocno doskwierała i kompensuje sobie te lata skacząc do
            > okoła pana. Ale to co ty opisujesz, to już jest jakieś uzależnienie psychiczne.
            > Nie wyobrażam sobie nie odklejać się od faceta nawet na moment. Mama odstawia
            > jakiś lans pt "zobaczcie jaką jesteśmy cudowną rodziną".
            Brak mężczyzny na pewno odczuwała, trudno się temu dziwić, ale samotna nie była nigdy, zawsze była bardzo towarzyską i aktywnie spędzającą czas osobą.
            >
            > Ta integracja na siłę jest dla mnie przejawem jakiejś desperacji w tworzeniu st
            > adła z tym panem. Nie zgodziłabym się na mówienie przez dzieci "dziadku" do obc
            > ego faceta, który na razie nie zapracował sobie na ten tytuł. To powinno wyjść
            > od dzieci. Nie pchałabym się tam, nie lubię spędów i powiedziałabym jasno, że t
            > o nie jest i nie będzie moja rodzina, tylko obcy ludzie mniej lub bardziej symp
            > atyczni. I że to nie jest na złość matce, tylko zwyczajnie - nie mam ochoty roz
            > mawiać o swoich sprawach przy obcych i tyle.
            To ostatnie powiedziałam mamie, tak samo brat, niestety ona tego nie rozumie. Uważa, że przesadzamy, bo co się takiego stanie jak inni się dowiedzą.

            Powiedziałabym też, że dzieciom br
            > akuje dawnej babci.
            Mama uważa, że zawsze mogę przyjechać do niej. Tylko że wtedy ona dziećmi prawie się nie zajmuje. Do tego zwykle są u nich wnuki tego pana.
            • yoma Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:41
              Skoro nie umiesz sama zająć się własnymi dziećmi, przyjedź z nianią.
        • aqua48 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:55
          eurydykitanczace napisał(a):

          > Oni czują się w swoim towarzystwie wyśmienicie, tylko my z bratem tak
          > na dystans. Nie potrafimy rozmawiać o niczym innym niż błahe sprawy. Trochę czu
          > jemy się pod obserwacją.

          To nie rozmawiajcie o poważnych rzeczach, tylko o błahych sprawach.

          >Moim zdaniem nie powinna godzić się, na przepisanie j
          > ego mieszkania córce, ze względów bezpieczeństwa.

          Ale Twoja mama nie musi się zgadzać na to komu i czy w ogóle pan przepisze swoje mieszkanie..I nie musi uwzględniać Twojego zdania.

          Co do mówienia przez dzieci "dziadek" to tłumacz sobie i dzieciom, że ten pan jest dziadkiem, a ten rodzony to dziadziuś. Czy partner mamy inaczej traktuje Twoje dzieci niż rodzone wnuki? Czy one go lubią?

          A poza tym czy nie przyszło Ci do głowy, że mamie sprawia przykrość brak Waszej akceptacji jej związku? I być może z tego powodu nie chce przebywać z Tobą sam na sam? Może boi się, że będziesz jej sączyć niemiłe uwagi, doradzać co pan powinien lub nie uczynić ze swoim mieszkaniem, lub po prostu siedzieć skrzywiona i z poczuciem krzywdy...
          Ona najwyraźniej dobrze czuje się z nową rodziną, jest przez nią w pełni akceptowana, ma dom pełen gości i nie czuje się sama. Zrozum to i pogódź się ze zmianą.
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:25
            aqua48 napisała:

            >
            > To nie rozmawiajcie o poważnych rzeczach, tylko o błahych sprawach.
            >
            Tak rozmawiamy, ale mama wyciąga sprawy poważniejsze i obrusza się, ze nie chcemy ciągnąć wątku. Poza tym jeśli nie rozmawiamy o osobistych sprawach, zanika bliskość.


            > Ale Twoja mama nie musi się zgadzać na to komu i czy w ogóle pan przepisze swoj
            > e mieszkanie..I nie musi uwzględniać Twojego zdania.
            Wiem to, ale mi nie musi się to podobać i uważam, że mam prawo powiedzieć własnej mamie, żeby przemyślała negatywne konsekwencje tej decyzji.
            >
            > Co do mówienia przez dzieci "dziadek" to tłumacz sobie i dzieciom, że ten pan j
            > est dziadkiem, a ten rodzony to dziadziuś. Czy partner mamy inaczej traktuje Tw
            > oje dzieci niż rodzone wnuki?
            Oczywiście, że tak.

            >Czy one go lubią?
            Niestety raczej nie i co gorsza nie potrafią się dogadywać z jego wnukami.

            > A poza tym czy nie przyszło Ci do głowy, że mamie sprawia przykrość brak Waszej
            > akceptacji jej związku?
            Ale my akceptujemy ten związek od początku, chcemy tylko być nadal bliskim ludźmi dla mamy.

            I być może z tego powodu nie chce przebywać z Tobą sam
            > na sam? Może boi się, że będziesz jej sączyć niemiłe uwagi, doradzać co pan po
            > winien lub nie uczynić ze swoim mieszkaniem, lub po prostu siedzieć skrzywiona
            > i z poczuciem krzywdy...
            My staramy się poruszać raczej tematy związane z dziećmi i ogólne.

            > Ona najwyraźniej dobrze czuje się z nową rodziną, jest przez nią w pełni akcept
            > owana, ma dom pełen gości i nie czuje się sama. Zrozum to i pogódź się ze zmian
            > ą.
            Wiem, ale przykro jest, że nie znajduje czasu dla swoich dzieci i wnuków.
            • basiastel Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:58
              Te negatywne konsekwencje przekazania mieszkania dzieciom może ponieść wyłącznie darczyńca, nie Twoja mama. Zresztą, nawet darowiznę można unieważnić w wypadku rażącej niewdzięczności obdarowanego. Ale Ciebie nie powinna o to boleć głowa.
        • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:16
          Być może dzieci tego pana szybko i bezproblemowo zaakceptowały fakt, że ich tata ma nową kobietę i stąd ta zażyłość. Bardzo trudno jest ułożyć sobie takie późny związek. Często ludzie potrzebują miłości, bliskości, czują jak wiele mają jeszcze do dania komuś, a tu z każdej strony patrzą wilkiem.
          Poza tym odwróć sytuację - czy cieszyłabyś się, że twoja mama ma dobre kontakty z rodziną twojego męża?
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:31
            edw-ina napisała:

            > Być może dzieci tego pana szybko i bezproblemowo zaakceptowały fakt, że ich tat
            > a ma nową kobietę i stąd ta zażyłość.
            Tak, ale w przypadku córki mam wątpliwości, czy nie cieszy ją bardziej, że tata się wyprowadził i nie musi się nim zajmować, bo podobno nieporozumienia były miedzy nimi na tle wspólnego mieszkania. I opiekę do dzieci mają, spotkania rodzinne których sami nie muszą przygotowywać. Głupie to, ale widzę jak chętnie wykorzystują pomoc mamy i nie przysparza im to mojej sympatii.

            Bardzo trudno jest ułożyć sobie takie póź
            > ny związek. Często ludzie potrzebują miłości, bliskości, czują jak wiele mają j
            > eszcze do dania komuś, a tu z każdej strony patrzą wilkiem.
            > Poza tym odwróć sytuację - czy cieszyłabyś się, że twoja mama ma dobre kontakty
            > z rodziną twojego męża?
            Gdyby z tego powodu praktycznie odcięła się ode mnie, bo tamta relacja byłaby dla niej ważniejsza, na pewno bym się nie cieszyła.
    • mamapodziomka Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 16:51
      Niezelaznie od tego czy masz racje czy nie - sama pogarszasz sobie sytuacje. Twoja mam ewidentnie ma potrzebe stworzenia duzej rodziny, w ktorej ludzie spotykaja sie razem, na kupie. Byc moze gdybys od poczatku nie postawila sie do tego pomyslu w opozycji, to i mama by sie czula bardziej zaakceptowana i spotykala sie z toba chetniej sama. A tak wplatalas sie w wojne wyrazajac swoj brak aprobaty i teraz zbierasz konsekwencje. Mama sie pewnie raczej nie zmieni, o ile sie stanie sie nic zlego, wiec sama musisz przemyslec, co wolisz, czy akcpetacje stanu jaki jest, czy tez dalsze ochladzanie stosunkow.
    • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:26
      Jeżeli pan przepisuje mieszkanie przed ślubem z Twoją mamą, tzn. że zabezpiecza swój majatek dla swoich dzieci. W zwiazku z tym, powinnaś z bratem dopilnować, aby pan przed ślubem z mamą podpisał intercyzę. Czy spadek po ojcu otrzymaliście?
      W związku z tym planem przepisania mieszkania, pan nie podoba mi się i nie dziwię się, że nie podoba się Tobie i bratu. Bo albo tworzymy małżeństwo, wspólnotę, miłość do grobowej deski itp. albo kombinujemy jak tu wyjść na swoje...a może jeszcze uszczknąć trochę cudzego.
      To, że mama jest dorosłą osobą nie oznacza, że autorka wątku ma przestać dbać o jej i swoje interesy.
      • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:35
        Również, to, że mama nie ma okazji spotkać się ze swoja rodziną sam na sam, może być wynikiem manipulacji tego pana. Dla mnie to jest jakiś kosmos. Taka zmiana zachowania nie jest normalna. Tak jakby matka nagle przestała kochać swoje rodzone dzieci a zaczęła kochać cudze. Postępowanie tego pana i jego rodziny ma chyba cechy osaczenia (jak w jakiejś sekcie!)
        • ann.38 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:48
          No własnie też się dziwie, że tak wiele osób się dziwi, że córka chce z matką pogadać sam na sam. Przecież to normalne też pomiędzy siostrami czy przyjaciółkami. Nie uważałam za obraźliwe jak któraś zapytała kiedy będę sama, kiedy będziemy mogły pogadać itp. Nie uważam, że to uderza w partnera. Zresztą mój mąż sam się dyskretnie usuwa jak widzi, że jest babska gadka. No chyba, że wiem, że dana osoba jest wyraźnie niechętna mojej rodzinie/partnerowi, to wtedy inna sprawa. Dlatego, że wczesniej pisałam, że może to reakcja mamy na rzeczywistą albo wyolbrzymioną przez mamę niechęć/dystans córki do nowej rodziny. Jednak w przypadku tak waznej osoby, jak córka starałabym się pomóc jej i uwzdlędnić jej potrzeby. Nawet gdyby wg mnie nie miała racji.
          • koronka2012 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:59
            Chyba, że pan manipuluje sytuacją, i owijając w bawełnę nie chce dopuścić do rozmów, w których nie uczestniczy, po to, żeby kontrolować sytuację. Dla mnie to bardzo dziwne, że obcy facet musi uczestniczyć w każdej rozmowie między matką i córką. A tu jeszcze sprawy autorki idą w świat, co świadczy o tym, że matka relacjonuje każdą wypowiedź dalej. Po co?
            Dziwi mnie też, że babcia nagle zapomniała o własnych wnukach, a nadskakuje wnukom pana. To wygląda tak, jakby za wszelką cenę chciała mu się przypodobać. W tej relacji po prostu nie widać wzajemności, czy równowagi, może stąd niepokój autorki.

            Matka ewidentnie daje się wykorzystywać - jej prawo, ale prawem córki jest to, że jej się to nie musi podobać.
            • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:41
              koronka2012 napisała:

              > Chyba, że pan manipuluje sytuacją, i owijając w bawełnę nie chce dopuścić do ro
              > zmów, w których nie uczestniczy, po to, żeby kontrolować sytuację. Dla mnie to
              > bardzo dziwne, że obcy facet musi uczestniczyć w każdej rozmowie między matką i
              > córką.
              Ten pan nie zawsze uczestniczy w rozmowach aktywnie, ale słucha, czasami wtrąca swoje zdanie. Pewne rzeczy wyszły z rozmów telefonicznych moich z mamą (mama ma aparat na kablu, wiec nie można schować się w pokoju i zamknąć drzwi).

              A tu jeszcze sprawy autorki idą w świat, co świadczy o tym, że matka re
              > lacjonuje każdą wypowiedź dalej. Po co?
              Nie wiem, czy relacjonuje, czy robi to świadomie czy po prostu chce się podzielić informacjami, co u nas. Mama nie rozumie, że nie podoba mi się, by obce w końcu osoby wiedziały o problemach moich dzieci, w pracy.

              > Dziwi mnie też, że babcia nagle zapomniała o własnych wnukach, a nadskakuje wnu
              > kom pana. To wygląda tak, jakby za wszelką cenę chciała mu się przypodobać. W t
              > ej relacji po prostu nie widać wzajemności, czy równowagi, może stąd niepokój a
              > utorki.
              >
              Oni mieszkają bliżej i to im ułatwia sprawę na pewno. Przychodzą odwiedzić tatę. Wnuki same przychodzą bez zapowiedzi, prawie codziennie.

        • zuzi.1 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:57
          Zgadzam się z pełni z celestyną, miałam to samo napisac, niestety, ale takie ryzyko istnieje, a mama znajduje się właśnie na etapie urabiania.... Jeżeli facet to manipulant, to to urabianie prędzej czy pózniej się skończy a mama zacznie byc traktowana marnie, szczególnie gdy pan poczuje się w pełni u siebie na włościach. I oby tak się nie stało. Intercyza to powinna byc koniecznosc w takiej sytuacji i BARDZO niepokojąca jest ta niemożnosc spotykania się z mamą sam na sam.
      • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 12:18
        nie ma to jak dzielić cudzego mieszkania
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:45
        celestyna444 napisała:

        > Jeżeli pan przepisuje mieszkanie przed ślubem z Twoją mamą, tzn. że zabezpiecza
        > swój majatek dla swoich dzieci.
        Nie wiem tego, wydawało mi się oczywiste, że po ślubie.

        W zwiazku z tym, powinnaś z bratem dopilnować,
        > aby pan przed ślubem z mamą podpisał intercyzę.
        Sądzę, że gdybym coś takiego wspomniała relacje z mamą byłyby jeszcze gorsze. Myśle, ze ona nie bierze pod uwagę czarniejszego scenariusza.

        Czy spadek po ojcu otrzymaliśc
        > ie?
        Nie, ale to nie ma znaczenia. Jest tylko mieszkanie i oczywiste było że mama w nim zostanie.

    • rycerzowa Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:51
      "Serce jest zawsze młode".
      Mama się zwyczajnie zakochała.
      Widziałam zakochane sześćdziesięciolatki. Niczym nie różniły się od zakochanych szesnastolatek.
      Tak samo "głupie".
      Różnica taka, że szesnastolatki nie są śmieszne.
      • zuzi.1 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 17:59
        Bardzo możliwe, że mama się zakochała, ale tym bardziej dzieci powinny zwrócic jej uwagę na to, że powinna zadbac o siebie i o swój majątek, gdyby zakochanie przeszło a pan okazał się manipulantem i cwaniakiem, a takich jest wielu.
        • yoma Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 20:58
          Autorka nie boi się, że mama może źle rozporządzić majątkiem czy że będzie nieszczęśliwa w nowym związku. Autorka cierpi, że mama przestała mieć czas dla niej i jej dzieci i nue chce się spotykać na zasadach, jakie jej, autorce, odpowiadają. Tu jest ból, a nie w intercyzie. BTW majątk przedmałżeński nie wchodzi do wspólności majątkowej małżeńskiej.
          • koronka2012 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:34
            yoma napisała:

            > BTW majątk przedmałżeński nie wchodzi do
            > wspólności majątkowej małżeńskiej.

            Ale dziedziczy się tak samo.

            Przepisanie mieszkania na córkę jest kolejnym krokiem świadczącym o zadomowieniu pana. Do tego dochodzi dojenie partnerki, pozwalanie na opłacanie lekarzy, ubrań itd. Pani na stare lata znalazła sobie utrzymanka, którego na siłę chce wprowadzić do swojej rodziny, o której jakby zapomniała. Dziwne, ze nie ciągnie jej do rodzonych wnuków, niezależnie przecież od napiętych stosunków z ich rodzicami - dzieci są tylko dziećmi.
            • yoma Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:46
              Dziedziczy się tak samo... ahaaa, czyli po mamie oprócz autorki i brata będzie dziedziczył jej mąż... trzeba było tak od razu. A autorka i brat nie zobaczą ni ułamka z mieszkania pana. Trzeba było tak od razu.
      • enith Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 18:34
        rycerzowa napisała:
        > Różnica taka, że szesnastolatki nie są śmieszne.

        Zakochana 60-latka jest dla ciebie śmieszna? Mama autorki wątku jest dla ciebie śmieszna?

        A może jesteś z tych, co uważają, że 60-latkowie to o szukaniu miejsca na cmentarzu i wyciąganiu kopyt powinni myśleć, a nie zakochiwać się i zakładać nowe związki?
    • enith Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 18:03
      Znam wiele pierwszych małżeństw, które niczym nie różnią się od opisanego przez ciebie drugiego związku mamy. W iluż małżeństwach kobieta skacze wokół faceta, a ten pozwala się łaskawie obsługiwać przec całe życie? W milionach! Jeśli więc twoja matka nie została do takiego zachowania zmuszona przyłożeniem jej pistoletu do głowy, to znaczy, że robi to, bo lubi, bo czuje się kochana, bo sprawia jej to radość, bo czuje się potrzebna, bo chce tak robić. Niezależnie od tego, jak ty to widzisz i jak bardzo ci się to nie podoba, wypadałoby dorosłej kobiecie pozwolić na kierowanie własnym życiem według własnego uznania. Lubi mieć pełną chatę i wszystkich obsługiwać? Jej prawo! Przyjmij to do wiadomości, a od razu poczujesz się lepiej.
      Motywu z mieszkaniem tamtego pana nie rozumiem. Co twoja mama ma do CUDZEGO mieszkania i rozporządzania nim?
      Co do spotkań sam na sam z mamą, to może nie ma na nie ochoty, bo wie, że będziesz robić kwasy nt. jej narzeczonego? W końcu od samego początku dałaś wszystkim do zrozumienia, że nie akceptujesz i nie zaakceptujesz nowego mężczyzny w życiu matki. Ostatecznie możesz mamę urabiać w sprawie spotkań, mówiąc, że ty przecież na babskie ploty i bieganie po sklepach też nie ciągasz za sobą męża. I spytaj wprost, czemu nie chce się spotkać sam na sam. Nie daj się zbyć byle jaką wymówką. Jeśli mama nie chce się z tobą sam na sam spotykyć, niech ci to powie prosto w twarz, a nie kombinuje.
      • enith Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 18:13
        Jeśli cię stać, co myślisz o wyciągnięciu mamy na parę godzin do SPA, na mani/pedi albo maseczkę, masaż, może nową fryzurę na wiosnę? Można to nawet potraktować jako prezent dla mamy w ramach przedślubnych przygotowań. No, chyba nie weźme ze sobą chłopa? I chyba ci nie odmówi, skoro to ma być prezent?
      • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 18:52
        Naprawdę znasz miliony małżeństw w których to kobieta "podaje i pomaga ubierać marynarkę i płaszcz"? Ja nie znam ani jednego takiego małżeństwa, ani wśród pierwszych, ani wśród drugich i nawet wśród dwóch trzecich małżeństw, które znam.
        • aqua48 Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 19:03
          celestyna444 napisała:

          > Naprawdę znasz miliony małżeństw w których to kobieta "podaje i pomaga ubierać
          > marynarkę i płaszcz"? Ja nie znam ani jednego takiego małżeństwa,

          A ja znam sporo. Znam nawet takie w którym żona kroiła na talerzu mężowi mięso na mniejsze kawałki :)
          Pan po prostu niedowidział.
        • enith Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 19:32
          Małżeństw, w których żona traktuje męża jak niedorozwiniętego psychicznie, ewentualnie fizycznie ułomnego znam bardzo wiele. Nic, z tego co opisała autorka wątku, nie wygląda mi na patologię. Ot, dobrali się jak w korcu maku "mamusia" i "synuś". Ona kocha go obsługiwać, on korzysta z tego ile wlezie. I tylko córka ma z tym problem, no, ale to jej problem, nie matki, prawda?
          • lady-z-gaga Re: trudna relacja z mamą 24.03.14, 21:03
            A gdyby corka miała 18 - 20 lat, a matka 40, tez byście uwazały, ze to wszystko ok? jest nowy facet, mamusia zakochana, to córka nie ma prawa do spędzania z nią czasu, rozmów na osobności? wszyscy dorośli, co to za różnica, ile mają lat?
            Post autorki został odebrany jako atak na 60 letnia matkę i odbieranie jej prawa do szczęscia.
            A dlaczego szczęscie musi oznaczac układanie relacji rodzinnych w sposób nietaktowny, bez uwzględnienia uczuc i potrzeb wszystkich członkow rodziny?
            • enith Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 02:51
              18-letnia córka pozostaje nadal pod opieką rodziców, zwłaszcza, gdy się uczy. Nie porównuj więc nastolatki z dorosłą trzydziestoparoletnią kobietą, zamężną i dzieciatą. To są dwie zupełnie różne sytuacje. Córce, która miała od 10 lat mamę na wyłączność, zwyczajnie solą w oku jest fakt, że ona i jej dzieci muszą się od teraz mamą dzielić z przybłędami, jakimś obcym facetem, jakimiś obcymi dzieciakami. I jakoś nic nie napisała ona o tym, żeby mama była do czegoś zmuszana, skarżyła się czy była nieszczęśliwa.
              Autorce wątku pozostaje dowiedzieć się od mamy, dlaczego ta nie ma ochoty się z nią spotykać sam na sam. Bez tej informacji można tylko spekulować.
              • krokodil123 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 08:24
                Ciekawi mnie taka sytuacja. Przychodzi mama z facetem do mnie. Ja ponoć będę miała coś bardzo ważnego i super sekretnego do omówienia z nią. Taka sprawa co ten nowy i wredny pan nie może usłyszeć. Więc co się stanie jak ja i powiem coś w rodzaju-Mamo pójdźmy do sklepu/ na spacer/ do apteki/ do samochodu na pół godzinki razem a przez ten czas Kowalski zostanie w domu z mężem i dziećmi, wypiją sobie kawę lub coś innego i pogadają.
                Co by się działo w takiej sytuacji??? Dlaczego jest niemożliwa.

                Zwracam uwagi że sprawy rodzinne i majątkowe Kowalskiego są obmawiane na forum rodzinne autorki bez żadnej krępacji co też jest istotnie w tej sprawy.
                ..................teraz mi do głowy przyszło-może chodzi o to jak go wrobić żeby nie przesypywał córce a mamie-ale to nie moja sprawa, to tylko.....teoria spiskowa.
                • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:22
                  krokodil123 napisała:

                  > Ciekawi mnie taka sytuacja. Przychodzi mama z facetem do mnie. Ja ponoć będę
                  > miała coś bardzo ważnego i super sekretnego do omówienia z nią. Taka sprawa co
                  > ten nowy i wredny pan nie może usłyszeć.

                  Wiesz nie każdy chce innych ludzi wtajemniczać w problemy swoich dzieci, kłopoty zdrowotne, finansowe czy sytuację w pracy. Ty rozmawiasz o wszystkim przy każdym?

                  Więc co się stanie jak ja i powie
                  > m coś w rodzaju-Mamo pójdźmy do sklepu/ na spacer/ do apteki/ do samochodu na p
                  > ół godzinki razem a przez ten czas Kowalski zostanie w domu z mężem i dziećmi,
                  > wypiją sobie kawę lub coś innego i pogadają.
                  > Co by się działo w takiej sytuacji??? Dlaczego jest niemożliwa.
                  Mama powie, po co, zostańmy w domu, później sobie pójdziesz, teraz posiedźmy sobie tutaj, możesz przecież tutaj powiedzieć.
                  >
                  > Zwracam uwagi że sprawy rodzinne i majątkowe Kowalskiego są obmawiane na for
                  > um rodzinne autorki bez żadnej krępacji
                  co też jest istotnie w tej sprawy.
                  Nie są omawiane, mama sama powiedziała przy okazji ślubu, że mieszkanie ten pan przepisze córce. Rozmawiałam później na ten temat z bratem i radziłam się męża, czy powinnam z mamą poruszać ten temat. Zagadnęłam przy najbliższej sposobności, czy nie lepiej by było zrobić tak jak wyżej pisałam. Mama powiedziała tylko o co ci chodzi, przecież będzie tu mieszkał, po co mu mieszkanie skoro tam i tak mieszka jego córka z rodziną. Dalej nie miałyśmy możliwości rozmawiać.

                  > ..................teraz mi do głowy przyszło-może chodzi o to jak go wrobić żeb
                  > y nie przesypywał córce a mamie-ale to nie moja sprawa, to tylko.....teoria spi
                  > skowa.
                  Nie no, oni stoją na tej samej pozycji, mama na mieszkanie wykupione i on ma, po co mamie byłoby drugie mieszkanie w dodatku z zameldowanymi tam kilkoma osobami?
              • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:10
                enith napisała:

                > Córce, która miała od 10 lat mam
                > ę na wyłączność, zwyczajnie solą w oku jest fakt, że ona i jej dzieci muszą się
                > od teraz mamą dzielić z przybłędami, jakimś obcym facetem, jakimiś obcymi dzie
                > ciakami.
                Jak na wyłączność? Mam brata. Mama miała swoją mamę, którą odwiedzała i pomagała jej przez kilka lat. Miała koleżanki, bliską sąsiadkę. Teraz bardzo ograniczyła kontakty i z tego co wiem akceptuje tylko spotkania u siebie. My byliśmy jej rodziną, więc trzymaliśmy się blisko, wspieraliśmy się, mogliśmy na siebie liczyć, mieliśmy do siebie zaufanie. Teraz pojawił się pan i okazuje się, że jesteśmy tą gorszą częścią rodziny dla mamy, którą nie trzeba się przejmować.

                I jakoś nic nie napisała ona o tym, żeby mama była do czegoś zmuszana,
                > skarżyła się czy była nieszczęśliwa.
                Bo to taki typ. Może boi się przyznać, że jest jej ciężko, jest zmęczona? Zresztą ja to widzę na spotkaniach rodzinnych jak ledwo wyrabia obsługując wszystkich, ale nie poprosi o pomoc, za to z ulgą przyjmuje jak jej pomagam.

                • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 16:46
                  Zresz
                  > tą ja to widzę na spotkaniach rodzinnych jak ledwo wyrabia obsługując wszystkic
                  > h, ale nie poprosi o pomoc, za to z ulgą przyjmuje jak jej pomagam.
                  >

                  Jest całkiem sporo ludzi, a kobiety w tym najwięcej, które choćby się nosem podpierały, nie poproszą o pomoc. Przy normalnych układach taką pomoc się po prostu okazuje bez konkretnej prośby. Kiedy przyjeżdżają do mnie goście to rzadko siedzą czekając na obsłużenie. Noszą, wynoszą, kroją, pomagają posprzątać - to się tyczy szczególnie bliskich ludzi, bo nie oczekuję, że np. oficjalni goście służbowi mojego męża będą w moim domu talerze nosić. Ale ci zaprzyjaźnieni już tak. Jeśli wiesz, że mama cieszy się z pomocy, to jej pomóż i tyle. Całe moje życie najlepsze i najwartościowsze dyskusje stoczyłam w kuchni.
                  • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 13:39
                    edw-ina napisała:


                    > Jest całkiem sporo ludzi, a kobiety w tym najwięcej, które choćby się nosem pod
                    > pierały, nie poproszą o pomoc. Przy normalnych układach taką pomoc się po prost
                    > u okazuje bez konkretnej prośby. Kiedy przyjeżdżają do mnie goście to rzadko si
                    > edzą czekając na obsłużenie. Noszą, wynoszą, kroją, pomagają posprzątać - to si
                    > ę tyczy szczególnie bliskich ludzi, bo nie oczekuję, że np. oficjalni goście sł
                    > użbowi mojego męża będą w moim domu talerze nosić. Ale ci zaprzyjaźnieni już ta
                    > k. Jeśli wiesz, że mama cieszy się z pomocy, to jej pomóż i tyle. Całe moje życ
                    > ie najlepsze i najwartościowsze dyskusje stoczyłam w kuchni.

                    Dla mnie to jest też naturalne, również dla mojej bratowej, dla reszty nie. Kiedy tata żył, rodzice wspólnie przygotowywali uroczystość, którą robili i wspólnie zajmowali się gośćmi. Ten pan nie pomaga mamie w niczym, a jeszcze oczekuje obsługi swojej osoby. Dla mnie to niekulturalne i nienormalne, nie obserwuję takich zachowań w innych domach. Czasu na spokojną rozmowę w kuchni bynajmniej nie ma w takich warunkach.
                    • basiastel Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 15:32
                      Wiesz co, trudno to ocenić, być może narzeczony i jego rodzina rzeczywiście mamę wykorzystują i cały ten układ jest dla nich jedną wielką wygodą. Pozbyli się z domu ojca, nie muszą się nim opiekować i jeszcze wnuki podrzucają i wpadają na niedzielne obiadki. Sama już nie wiem, co myśleć. Byłoby niefajnie, gdyby jeszcze po śmierci mamy wyciągnęli ręce do mieszkania po niej. Tylko, że mama, będąc w pełni władz umysłowych tego chce, a w każdym razie się z tym godzi. Nie mówiła Ci dlaczego?
          • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:57
            enith napisała:

            > Małżeństw, w których żona traktuje męża jak niedorozwiniętego psychicznie, ewen
            > tualnie fizycznie ułomnego znam bardzo wiele. Nic, z tego co opisała autorka wą
            > tku, nie wygląda mi na patologię. Ot, dobrali się jak w korcu maku "mamusia" i
            > "synuś". Ona kocha go obsługiwać, on korzysta z tego ile wlezie.
            W małżeństwie z moim tatą mama była zupełnie inna, dlatego tak mnie dziwi jej postępowanie. Nawet podśmiewała się z kobiet, które dają się wpędzić w takie klimaty, mnie zawsze ostrzegała, żebym tego błędu nie popełniła, a teraz sama tak robi. Gotować zawsze lubiła, urządzać spotkania rodzinne, ale nie była w tym sama. Ten pan jest do takiego traktowania przyzwyczajony, wcześniej oczekiwał "pomocy" od córki.

            I tylko córka
            > ma z tym problem, no, ale to jej problem, nie matki, prawda?
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 13:51
        enith napisała:

        W końcu od samego początku dałaś wszystki
        > m do zrozumienia, że nie akceptujesz i nie zaakceptujesz nowego mężczyzny w życ
        > iu matki.
        Gdzie to wyczytałaś? Akceptuję związek mamy, nie akceptuje natomiast nowych zasad w relacjach z nami jakie mama wprowadza odkąd weszła w ten związek.

        Ostatecznie możesz mamę urabiać w sprawie spotkań, mówiąc, że ty prze
        > cież na babskie ploty i bieganie po sklepach też nie ciągasz za sobą męża.
        Mama w tej chwili odpowiada, że nie chce jej się chodzić, że wszystko ma, żebym umówiła się z koleżanką. Do kina też jej się nie chce pójść. Możliwe, że jest zmęczona?

        I sp
        > ytaj wprost, czemu nie chce się spotkać sam na sam. Nie daj się zbyć byle jaką
        > wymówką. Jeśli mama nie chce się z tobą sam na sam spotykyć, niech ci to powie
        > prosto w twarz, a nie kombinuje.
        Tak zrobię.

        • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:26
          eurydykitanczace napisał(a):
          > edw-ina napisała:
          > > Majątek sprzed zawarcia małżeństwa nie wchodzi w skład wspólnoty majątkow
          > ej.
          > Ale nie będzie miała możliwości, by on się wyprowadził, bo będzie zameldowany u
          > niej i nie będzie miał dokąd pójść.
          Ale w skład masy spadkowej już wchodzi. I mamy tu sytuację bardzo niesymetryczną. W momencie ślubu, pan po mamie dziedziczy w 1/3 razem z autorka i jej bratem a mama nie dziedziczy nic po panu, bo wcześniej zapisze mieszkanie swojej córce. Odziedziczy również to co się dzieciom należało po ojcu. Jeżeli pan umrze wczesniej, to część mieszkania mamy trafia do jego dzieci i mama zostaje na stare lata ze współlokatorami na głowie.
          Wg mnie pan zabezpiecza swój majatek dla swoich dzieci. Jeżeli mama nie zrobi tego samego, to może należałoby wrócić do spadku po ojcu a przede wszystkim spokojnie wyjaśnić mamie na co się naraża i że się z tym,jako jej dzieci, nie zgadzacie.
          Jeszcze co do tego, że rodzina pana zakceptowała mamę: pozbyli się dziadka, który sam nie potrafi się obsłużyć, sprawy majątkowe będą mieli uregulowane, a nawet jeszcze im coś po śmierci dziadka mama będzie musiała dołożyć. Czemu się nie cieszyć. Całodniowa pielęgniarka kosztuje 2-3tys zł a mama robi to za darmo. Gdyby to spotkało moją matkę, to reagowałabym bardzo mocno.
          Miłość wygląda trochę inaczej, a tu mamy tylko manipulację pana i jego rodziny i same korzyści dla nich, dla mamy tylko praca , najwyraźniej ponad siły, bo nie ma już nawet ochoty spędzać czasu ze swoją córką i ze swoimi wnukami, jest zmęczona a z każdym rokiem będzie zmęczona jeszcze bardziej. Jeżeli teraz dzieci pana nie pomagają matce, tylko jeszcze się dają obsługiwać i podrzucają wnuki do osługi, to potem nie będzie nic lepiej. Bardzo możliwe, że żeby ulżyć matce, przejmiesz ten obowiązek na siebie. Mam taki przypadek wśród znajomych.

          I koniecznie napisz na forum, gdy po ślubie, pan namówi mamę, na rozszerzenie własności jej mieszkania. Obym była złym prorokiem, ale dokładnie tak to wyglądało u moich znajomych.
          • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 16:54
            Połowa mieszkania jest ś.p. ojca, połowa mamy. Ojca część jest dzielona na trzy (rodzeństwo plus mama). Część rodzeństwa jest niezbywalna. Ale już w to, co chce mama zrobić ze swoim majątkiem ja bym nie wnikała. I nie chciałabym, żeby kiedyś dzieci mi wypominały co z nim powinnam zrobić. Jak rozumiem dzieci zostały wychowane, wykształcone, mają swoje dorosłe życia i dorosłe rodziny/domy/mieszkania. Nikt im od ust nie odbiera. Powinny uszanować zamiar matki nawet, jeśli przez to stracą udziały w mieszkaniu.
            Swoją drogą to chyba Tully kiedyś napisała, że im mniej do podziału, tym więcej problemów, bo każdy chce wyrwać jak najwięcej. Cholera, nie miałabym tyle tupetu by uznać, że wiem lepiej jak ojciec czy matka mają rozporządzać SWOIM majątkiem. Tym bardziej tak skromnym jak mieszkanie.
            • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:51
              > Cholera, nie miałabym tyle tupetu by uznać, że wiem lepiej jak ojciec
              > czy matka mają rozporządzać SWOIM majątkiem.

              Ty nie, ale prawo spadkowe już ma tyle tupetu by decydować, co się komu prawnie należy.
              Pan, też ma tyle tupetu, żeby chronić swój majatek, przed swoja przyszłą żoną

              >Tym bardziej tak skromnym jak mieszkanie.

              Skromne mieszkanie może dzisiaj być warte 300-400 tys. Daj mi proszę choćby 200tys ze swojego rodzinnego budżetu - też jestem dla Ciebie obca ale to przecież nie ma znaczenia! Dawaj i już! :-) Przecież Twoim dzieciom nic się nie należy, to ja chętnie skorzystam, mogę nawet trochę pościemniać, że Cię kocham ;-)

              > Połowa mieszkania jest ś.p. ojca, połowa mamy. Ojca część jest dzielona na trzy
              > (rodzeństwo plus mama)
              Zrozumiałam, że całe mieszkanie jest własnością mamy. Rodzeństwo, prawdopodobnie zrzekło się swojej części na jej rzecz.
              • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 18:14
                Jeżeli uznam za stosowne podzielić się z kimś swoim majątkiem, po tym jak wychowam już dzieci, jak zapłacę za ich edukację i przekażę im materialnie to, co będę chciała, to nie życzyłabym sobie by moje dzieci ingerowały w mój majątek i w moje decyzje. Oczekiwałabym, że uszanują moje decyzje.
                • celestyna444 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 18:24
                  Moja droga! (wisdzisz, już Cię kocham :-) ) To ma się odbyć w drugą stronę! Ty masz dać mnie-obcej osobie, a nie dać swoim dzieciom. Dasz mi te 200tysi czy jednak wolisz dać je swoim dzieciom?
                  Wymigujesz się od odpowioedzi a autorce wątku radzisz oddawać obcym osobom, to co jej się prawnie należałoby...
                  Pan kandydat na męża, też woli swój majątek zostawić swojej krwi a nie obcej nowej żonie i obcej dla niego autorce wątku... Tak to działa w realu, na forum natomiast łatwo się "oddaje cudzą kasę obcym ludziom"...
                  • edw-ina Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 19:42
                    Kiedy napisałam, że jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś chce przekazać np. mieszkanie czy dom z zastrzeżeniem, że może należeć tylko do dziecka to było źle, bo przecież dziecko powinno mieć współwłasność z partnerem/partnerką. Kiedy piszę, że pieniądze rodziców są pieniędzmi rodziców, to też jest źle, bo powinny należeć do dzieci.
                    Nigdy nie łasiłam się na pieniądze rodziców i nigdy nie uważałam, że ich obowiązkiem jest mi je przekazać. Uważam, że obowiązkiem rodziców jest takie wychowanie i wykształcenie dziecka, by potrafiło sobie poradzić w życiu, na siebie zarobić. Od woli rodzica zależy co chce przekazać komu. To jego pieniądze i jego dorobek.
                    • ann.38 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 20:07
                      edw-ina napisała:

                      > Kiedy napisałam, że jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś chce przekazać np.
                      > mieszkanie czy dom z zastrzeżeniem, że może należeć tylko do dziecka to było ź
                      > le, bo przecież dziecko powinno mieć współwłasność z partnerem/partnerką. Kiedy
                      > piszę, że pieniądze rodziców są pieniędzmi rodziców, to też jest źle, bo powin
                      > ny należeć do dzieci.

                      Ale to te same osoby pisały raz tak, a potem inaczej? No bo wiesz, ludzie na forum/w społeczeństwie, to mają różne poglądy. Ja myślę, że w takich związkach starszych ludzi z rodzinami jest trochę inaczej, bo mają swoje dzieci. Tu nie chodzi o łaszenie się na kasę rodzica, ale faktycznie może być przykro, że rodzic dopuścił do sytuacji, że dzieci partnera będą dziedziczyć też po naszym rodzicu, a partner swój majątek zabezpieczył dla swoich. Ja tam wierze, że tu może chodzić tylko o tzw. "sam fakt", a nie wartość materialną. Czy dziedziczenie po rodzicach, to takie karygodne czychanie na majątek?
                      Co do ewentualnej eksmisji pana, to nie każdy chce podejmować takie drastyczne rozwiązania. Oby żyli szczęśliwie, ale może się jednak źle układać, ale niekoniecznie aż tak żeby pana wywalać siłą. Skoro pan wprowadził się do mamy to byłoby ładnie też wnieść trochę swojego majątku do nowej rodziny, tzn, dla żony. W starszym wieku ludzie czasem wiążą się z kimś z rozsądku, np. wprowadzić się do partnera i pomóc w ten sposób dzieciom.
                • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 13:47
                  edw-ina napisała:

                  > Jeżeli uznam za stosowne podzielić się z kimś swoim majątkiem, po tym jak wycho
                  > wam już dzieci, jak zapłacę za ich edukację i przekażę im materialnie to, co bę
                  > dę chciała, to nie życzyłabym sobie by moje dzieci ingerowały w mój majątek i w
                  > moje decyzje. Oczekiwałabym, że uszanują moje decyzje.
                  Nie ingeruję, mama zrobi co zechce. Natomiast nie widzę powodu, żebym nie zwróciła uwagi, że dla niej to co chce zrobić ten pan, może się źle skończyć w przyszłości. Na jakiej podstawie można żądać eksmisji z mieszkania osoby tam zamieszkującej i zameldowanej?
              • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 13:43
                celestyna444 napisała:


                > Zrozumiałam, że całe mieszkanie jest własnością mamy. Rodzeństwo, prawdopodobni
                > e zrzekło się swojej części na jej rzecz.

                Nie było żadnej sprawy spadkowej, zostało tak jak było. Mamy nie stać by było na spłacenie nas, bo to na pewno nie jest mała kwota, a nikt z nas nie chciałby sprzedania mieszkania, w którym spędziliśmy całe życie.
                • serendepity Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 14:49
                  Nikt nikogo nie musi splacac. Po prostu zrobcie podzial spadku i bedziecie oficjalnie figurowac na dokumentach. Mama moze tam dalej mieszkac, ale czesc lokalu bedzie nalezec do Was. Jak mama opusci ten swiat, to bedziecie musieli to zrobic i tak i przeprowadzic oba postepowania na raz.
    • irina_katodina A ja Cię rozumiem 25.03.14, 09:17
      Może nie wszystko odbierałabym tak, jak Ty, może przeszkadzałyby mi inne kwestie, niż Tobie, ale to:

      eurydykitanczace napisał(a):

      > Mama ... obsługuje go (bo inacz
      > ej tego nazwać nie można) przy stole (nasypuje cukru do kawy i nalewa mleka, na
      > kłada na talerz), podaje i pomaga ubierać marynarkę i płaszcz, podaje lekarstwa
      > i mierzy ciśnienie, przynosi okulary.

      to po prostu masakra.

      Jeśli z kobiety, której poprzednie małżeństwo było partnerskie, zrobił się wyżej opisany model, to jest to dołujące.

      Ja też czułabym się źle mając świadomość, że moja matka zdurniała na stare lata.
    • milamala Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 14:46
      Niestety , choc to bedzie nie latwe musisz zaakceptowac sytuacje. Twoja mama ma prawo do swojego zycia, nawet jak Tobie ono nie pasuje.Zreszta tak jak Ty mialas prawo do wojego zycia, nawet jesli ono by Twojej mamie nie pasowalo.
      To w jakim zwiazku oni sa to tez ich sprawa. Prawdopodobnei Twoja mama jest wlasnie taka ulegla osoba. Pewnie byla tez podobna dla Twojego ojca, tylko poniewaz to byl Twoj ojciec to zadnego dziwactwa w tym nie widzialas.
      Swoja droga, jak ktos chce tak o kogos dbac jak Twoja mama o tego pana, to znaczy, ze to milosc. Nie niszcz tego swoimi pretensjami.
      Pewnie sa w poczatkowej fazie zauroczenia. Potem jak zakochanie minie, to mama moze sama od siebie zechciec ponownie spotkan z Wami juz bez towarzystwa nowego malzonka i jest szansa, ze dawne relacje wroca.
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 13:50
        milamala napisała:

        > Niestety , choc to bedzie nie latwe musisz zaakceptowac sytuacje. Twoja mama ma
        > prawo do swojego zycia, nawet jak Tobie ono nie pasuje.Zreszta tak jak Ty mial
        > as prawo do wojego zycia, nawet jesli ono by Twojej mamie nie pasowalo.
        > To w jakim zwiazku oni sa to tez ich sprawa. Prawdopodobnei Twoja mama jest wla
        > snie taka ulegla osoba. Pewnie byla tez podobna dla Twojego ojca, tylko poniewa
        > z to byl Twoj ojciec to zadnego dziwactwa w tym nie widzialas.
        Nie, moja mama taka nie była nigdy, ani wobec taty ani wobec nas.

        > Swoja droga, jak ktos chce tak o kogos dbac jak Twoja mama o tego pana, to znac
        > zy, ze to milosc. Nie niszcz tego swoimi pretensjami.
        > Pewnie sa w poczatkowej fazie zauroczenia. Potem jak zakochanie minie, to mama
        > moze sama od siebie zechciec ponownie spotkan z Wami juz bez towarzystwa nowego
        > malzonka i jest szansa, ze dawne relacje wroca.
        Mam nadzieję.
    • feronique Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 16:59
      A wiesz, że są na świecie liczne babcie, które w ogóle nie zajmują się swoimi dorosłymi dziecmi i wnukami, bo mają własne życie i ważniejsze sprawy na głowie? Bo wolą się spotkać z koleżanką, grać w brydża, jechać na wczasy albo po prostu mieć święty spokój w domu. Podejrzewam, że po śmierci Twojego ojca mama nie miała niczego, co nadawałoby jej życiu sens, poza wnukami i dziećmi i do pewnego stopnia żyła Waszym życiem, była na każde skinienie jako niańka i przyjaciółka. Teraz nagle postanowiła żyć własnym życiem, a Ty zachowujesz się tak, jak matka-psychopatka, która ma problem z tym, że jej dorosła córka zaczęła się umawiać z chłopakami.
      Ja uważam, że jednak więcej należy inwestować w związek z partnerem niż w związek z dziećmi, bo to przy partnerze przyjdzie nam się zestarzeć, to on będzie nam zostawał, jak już goście po Wigilii rozejdą się do domu. Wy macie swoje życie, Ty po wizycie u mamy czy wspólnym wypadzie na miasto wracasz do męża i dzieci, a mama dotychczas wracała do pustego domu. A teraz udało jej się to zmienić i może ten "pan" jest dla niej obecnie najważnieszy? Bo to on jest jej codziennością a nie dorosłe dzieci?
      I może chętniej czas poświęca jego rodzinie, bo ona przyjęła ją i całą tę sytuację serdeczniej niż Wy? Gdyby mojej mamie nie podobało się, jak układam sobie życie, to też dążyłabym do ochłodzenia stosunków z nią, a nie dostosowywała się do jej oczekiwań.
      • krokodil123 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 17:26
        Ciekawi mnie taka sytuacja. Przychodzi mama z facetem do mnie. Ja ponoć będę
        > miała coś bardzo ważnego i super sekretnego do omówienia z nią. Taka sprawa co
        > ten nowy i wredny pan nie może usłyszeć.

        Wiesz nie każdy chce innych ludzi wtajemniczać w problemy swoich dzieci, kłopoty zdrowotne, finansowe czy sytuację w pracy. Ty rozmawiasz o wszystkim przy każdym?

        Rozmawiam stosownie z każdym o problemach i sytuacjach których jego i mnie interesują i są w zakresie naszych wspólnych interesach.

        Więc co się stanie jak ja i powie
        > m coś w rodzaju-Mamo pójdźmy do sklepu/ na spacer/ do apteki/ do samochodu na p
        > ół godzinki razem a przez ten czas Kowalski zostanie w domu z mężem i dziećmi,
        > wypiją sobie kawę lub coś innego i pogadają.
        > Co by się działo w takiej sytuacji??? Dlaczego jest niemożliwa.

        Mama powie, po co, zostańmy w domu, później sobie pójdziesz, teraz posiedźmy sobie tutaj, możesz przecież tutaj powiedzieć.

        Powie ponieważ ona nie ma potrzeby bycia z tobą sam na sam, co za tym idzie rozmawiać na osobności o twoich problemach. Nie chce i już. Kropka. Problem nie jest Kowalski, a że ty jesteś zaborczo zazdrosna o swojej matki. Ona przychodzi, was odwiedza, zachowuje się normalnie i towarzysko, nikt i nic nie zabrania i nie ogranicza. Ale że nie jest sama-o to, to jest najgorsze dla ciebie.
        >
        > Zwracam uwagi że sprawy rodzinne i majątkowe Kowalskiego są obmawiane na for
        > um rodzinne autorki bez żadnej krępacji co też jest istotnie w tej sprawy.

        Nie są omawiane, mama sama powiedziała przy okazji ślubu, że mieszkanie ten pan przepisze córce. Rozmawiałam później na ten temat z bratem i radziłam się męża, czy powinnam z mamą poruszać ten temat. Zagadnęłam przy najbliższej sposobności, czy nie lepiej by było zrobić tak jak wyżej pisałam. Mama powiedziała tylko o co ci chodzi, przecież będzie tu mieszkał, po co mu mieszkanie skoro tam i tak mieszka jego córka z rodziną. Dalej nie miałyśmy możliwości rozmawiać.

        Akurat-nie są omawianie, ale rozmawiałaś z mamą, z mężem i z bratem na temat cudzego mieszkania i obcego faceta. W takim razie ciekawie jak według ciebie wygląda w takim razie "omawianie" u was?


        > ..................teraz mi do głowy przyszło-może chodzi o to jak go wrobić żeb
        > y nie przesypywał córce a mamie-ale to nie moja sprawa, to tylko.....teoria spi
        > skowa.
        Nie no, oni stoją na tej samej pozycji, mama na mieszkanie wykupione i on ma, po co mamie byłoby drugie mieszkanie w dodatku z zameldowanymi tam kilkoma osobami?
        • aqua48 Re: trudna relacja z mamą 25.03.14, 20:38
          Jeśli chodzi o mieszkanie, to podstawową sprawą jest kwestia, czy po śmierci ojca wątkodawczyni, ona jej brat i mama przeprowadzili postępowanie spadkowe. Jeśli tak i dzieci zrzekły się swoich części na korzyść mamy, to nie mają nic do powiedzenia w tym momencie. Jeśli nie, to należałoby wystąpić do sądu (zgoda mamy nie jest potrzebna) i takie postępowanie przeprowadzić. Wtedy rodzeństwo będzie większościowym współwłaścicielem mieszkania, a w razie śmierci mamy będą dziedziczyć po niej następne dwie trzecie z jednej trzeciej. I sprawa majątku rozwiązana.
      • eurydykitanczace Re: trudna relacja z mamą 26.03.14, 13:54
        feronique napisała:

        > A wiesz, że są na świecie liczne babcie, które w ogóle nie zajmują się swoimi d
        > orosłymi dziecmi i wnukami, bo mają własne życie i ważniejsze sprawy na głowie?
        > Bo wolą się spotkać z koleżanką, grać w brydża, jechać na wczasy albo po prost
        > u mieć święty spokój w domu. Podejrzewam, że po śmierci Twojego ojca mama nie m
        > iała niczego, co nadawałoby jej życiu sens, poza wnukami i dziećmi i do pewnego
        > stopnia żyła Waszym życiem, była na każde skinienie jako niańka i przyjaciółka
        > . Teraz nagle postanowiła żyć własnym życiem, a Ty zachowujesz się tak, jak mat
        > ka-psychopatka, która ma problem z tym, że jej dorosła córka zaczęła się umawia
        > ć z chłopakami.
        Źle podejrzewasz, mama pracowała jeszcze kilka lat po śmierci taty, pomagała swojej mamie, miała koleżanki z którymi się spotykała w domu i na mieście, chodziła na basen, wychodziła ze mną do kina, na zakupy, do fryzjera.


    • awesome810 sporo pań naskoczyło na autorkę 25.03.14, 20:44
      wątku, czyniąc z niej psychopatkę odmawiającą matce szczęścia w miłości, a w zamian oferującą rolę niańki i służącej.
      A przecież dziewczyna chce tylko spędzić trochę czasu z mamą. Sympatyczny pan nie jest jej tatą, a gdyby i był to są przecież do omówienia "babskie sprawy".
      Naprawdę każda z was tak lekko zaakceptowałaby obcego faceta u boku mamy? Hop siup i jest nowy dziadek, z nową rodziną.... Traktowanie nowych wnuków jak własnych też znajduje zwolenniczki, a ileż to było wątków o niesprawiedliwie traktowanych wnukach przez wredne teściowe, a tu proszę jaka tolerancja.
      I tak, zabezpieczenie przez pana interesów własnej rodziny jest niepokojące, zwłaszcza jeśli mama (w imię miłości i okazywania zaufania) nie zdecyduje się na podobny ruch.
      • aqua48 Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 25.03.14, 21:48
        awesome810 napisała:

        > A przecież dziewczyna chce tylko spędzić trochę czasu z mamą. Sympatyczny pan
        > nie jest jej tatą, a gdyby i był to są przecież do omówienia "babskie sprawy".

        Ale jak widać z opisu jej mama nie chce spędzać z nią czasu sam na sam.

        > Naprawdę każda z was tak lekko zaakceptowałaby obcego faceta u boku mamy?

        Mama jest nie ubezwłasnowolniona i ma prawo podejmować wybory życiowe bez akceptacji dorosłych dzieci. W tym rzecz..

        > I tak, zabezpieczenie przez pana interesów własnej rodziny jest niepokojące, zw
        > łaszcza jeśli mama (w imię miłości i okazywania zaufania) nie zdecyduje się na
        > podobny ruch.

        Podobnego zabezpieczenia powinni dokonać wszyscy spadkobiercy zmarłego taty autorki wątku, przeprowadzając postępowanie spadkowe, a nie licząc, że "jakoś to będzie".
        To że pan zabezpiecza swoją rodzinę nie jest niepokojące, jest normalne. Mamie akurat nic nie grozi, a swoim majątkiem może dysponować jak jej się podoba. Może nawet zapisać mieszkanie (lub jego część jeśli tylko to posiada) jakiejś fundacji lub radiu. Ma prawo.
        • basiastel Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 25.03.14, 22:33
          Może nawet zapisać mieszkanie (lub jego część jeśli tylko to posiada) jakiejś fundacji lub radiu. Ma prawo.
          ===========
          Jest jeszcze dziedziczenie ustawowe. Gdyby mama chciała tak zupełnie "wykolegować" dzieci, musiałaby je wydziedziczyć, a do wydziedziczenia trzeba mieć powody, w przeciwnym wypadku dzieci mogą takie wydziedziczenie podważyć i unieważnić.
      • milamala Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 25.03.14, 23:41
        awesome810 napisała:

        "> wątku, czyniąc z niej psychopatkę odmawiającą matce szczęścia w miłości, a w za
        > mian oferującą rolę niańki i służącej."
        Troche przesada z ta psychopatka. Nikt niczego takiego nie napisal, ani nie sugerowal.

        "> A przecież dziewczyna chce tylko spędzić trochę czasu z mamą. Sympatyczny pan
        > nie jest jej tatą, a gdyby i był to są przecież do omówienia "babskie sprawy"."
        No ale skoro mama nie chce to chyba ma takie prawo.

        "> Naprawdę każda z was tak lekko zaakceptowałaby obcego faceta u boku mamy? Hop s
        > iup i jest nowy dziadek, z nową rodziną.... "
        Tak. Ja bym nie miala z tym problemu. Nawet zaluje, ze moja matka sie z nikim nie zwiaze. Milosc tylko by jej nadwatlone zdrowie poprawila.

        "a ileż to było wątków o niesprawiedliwie traktow
        > anych wnukach przez wredne teściowe, a tu proszę jaka tolerancja."
        Ale czy dzieci autorki sa gorzej traktowane?

        " > I tak, zabezpieczenie przez pana interesów własnej rodziny jest niepokojące, zw
        > łaszcza jeśli mama (w imię miłości i okazywania zaufania) nie zdecyduje się na
        > podobny ruch"
        Dlaczego zabezpieczenie przez pana interesow wlasnej rodziny jest niepokojace? Jaka rodzine ma zabezpieczac jak nie wlasna. Przeciez zabezpiecza je swoim majatkiem a nie cudzym.
        • eurydykitanczace Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 14:04
          milamala napisała:


          > "> A przecież dziewczyna chce tylko spędzić trochę czasu z mamą. Sympatycz
          > ny pan
          > > nie jest jej tatą, a gdyby i był to są przecież do omówienia "babskie sp
          > rawy"."
          > No ale skoro mama nie chce to chyba ma takie prawo.

          Ale jest to przykre, bo do niedawana chętnie ten czas spędzała. A zmieniło się to właśnie, kiedy poznała tego pana.
          >
          > "> Naprawdę każda z was tak lekko zaakceptowałaby obcego faceta u boku mam
          > y? Hop s
          > > iup i jest nowy dziadek, z nową rodziną.... "
          > Tak. Ja bym nie miala z tym problemu. Nawet zaluje, ze moja matka sie z nikim n
          > ie zwiaze. Milosc tylko by jej nadwatlone zdrowie poprawila.

          Nie chodzi o akceptacje, od początku nie mieliśmy nic przeciwko związkowi mamy. Chodzi zmianę mamy w stosunku do nas, traktowanie nas. Na siłę robienie z nas jednej wielkiej rodziny, która musi o sobie wszystko wiedzieć.
          >
          > "a ileż to było wątków o niesprawiedliwie traktow
          > > anych wnukach przez wredne teściowe, a tu proszę jaka tolerancja."
          > Ale czy dzieci autorki sa gorzej traktowane?

          No są skoro mama nie poświęca im już czasu.

          >
          > " > I tak, zabezpieczenie przez pana interesów własnej rodziny jest niepoko
          > jące, zw
          > > łaszcza jeśli mama (w imię miłości i okazywania zaufania) nie zdecyduje
          > się na
          > > podobny ruch"
          > Dlaczego zabezpieczenie przez pana interesow wlasnej rodziny jest niepokojace?
          > Jaka rodzine ma zabezpieczac jak nie wlasna. Przeciez zabezpiecza je swoim maja
          > tkiem a nie cudzym.

          Ale czemu w ogóle zabezpiecza? Czemu przekazuje swoje mieszkanie, dorobek życia dorosłemu dziecku? Czemu nie zostawia tego sobie?
          • basiastel Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 15:15
            eurydykitanczace napisał(a):


            > Ale czemu w ogóle zabezpiecza? Czemu przekazuje swoje mieszkanie, dorobek życia
            > dorosłemu dziecku? Czemu nie zostawia tego sobie?
            -----------
            Jesteś dorosła. Naprawdę trzeba Ci tłumaczyć dlaczego przekazuje mieszkanie dziecku? Może go o to zapytaj, tylko nie wiem, czy odpowiedź Ciebie usatysfakcjonuje i uspokoi. Ma prawo zadysponować swoim tak jak chce. Zresztą znasz jego motywy, chce, by dzieci czuły, że są u siebie. Robi to na własne ryzyko, bo nie wiadomo, czy dzieci pomogą mu w potrzebie i pewnie dlatego, by uniknąć spadkowych przepychanek. Byłoby optymalnie, gdyby dla zachowania proporcji zrzekł się spadku po mamie i tyle. Wyobraź sobie, że ja też sporządziłam testament, zapisując córce moje mieszkanie, ale jest moim jedynym spadkobiercą i żadnych kłopotów, czy działów nie będzie, to jest wystarczające ją zabezpieczenie.
          • aqua48 Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 15:26
            eurydykitanczace napisał(a):

            > Ale jest to przykre, bo do niedawana chętnie ten czas spędzała. A zmieniło się
            > to właśnie, kiedy poznała tego pana.

            Dla Ciebie to jest przykre, ale mama ma prawo do swojego sposobu spędzania czasu. Masz pretensje do niej, że poświęca czas temu panu, a jakoś nie widzisz, że oczekujesz od niej tego samego tyle, że w stosunku do siebie samej? To egoizm i zazdrość.

            > Nie chodzi o akceptacje, od początku nie mieliśmy nic przeciwko związkowi mamy.
            > Chodzi zmianę mamy w stosunku do nas, traktowanie nas.

            No, ale to chyba zrozumiałe, że w związku ze zmianą sytuacji zmienia się traktowanie dorosłych dzieci, które nie wymagają niańczenia.

            Na siłę robienie z nas jednej wielkiej rodziny, która musi o sobie wszystko wiedzieć.

            Nie opowiadaj o sobie rzeczy, które chcesz tylko dla siebie zachować. To całkiem proste.

            > No są skoro mama nie poświęca im już czasu.

            Ale w ogóle nie poświęca? Odpędza od siebie? Nie rozmawia z wnukami kiedy są u niej?

            > Ale czemu w ogóle zabezpiecza? Czemu przekazuje swoje mieszkanie, dorobek życia
            > dorosłemu dziecku? Czemu nie zostawia tego sobie?

            A dlaczego tak to Cię obchodzi? Pomyśl sobie, że to nie Twoja sprawa. I zajmij lepiej podziałem spadku po ojcu.
          • annb Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 15:34
            aż przykro że tak się po Tobie przejechano.Ja poznałam taki przypadek, na szczęście pani była o wiele przytomniejsza i panu podziękowała.Pan przyszedł, zobaczył że dom całkiem niezły i zaczął snuć plany.Ze mieszkanie córce przekaże a u pani mieszkał będzie.Ze pani będzie babcią dla jego wnuków .
            Córka owego pana się już rozpędziła i bez pytania zaczęła sobie plany wakacyjne układac z opcją-a swoje dzieci przypilnuje mi ...Plus przyszywane wnuki zaczęły wysuwac żądania co kandydatki na babcię-kup mi to, czy tamto.
            W opisanym przeze mnie przypadku, na szczęscie pani nie zabrakło zdrowego rozsądku i z panem się rozstała.
          • celestyna444 Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 15:39
            > Ale czemu w ogóle zabezpiecza? Czemu przekazuje swoje mieszkanie, dorobek życia
            > dorosłemu dziecku? Czemu nie zostawia tego sobie?
            Po ślubie, mama i pan dziedziczą po sobie majątek. Pan zabezpiecza swój majątek przed Twoją mamą i jej dziećmi. Jeżeli od momentu darowizny mieszkania do śmierci pana, minie 10 lat, to ta darowizna nie wchodzi w skład masy spadkowej.
            Jeżeli Twoja mama nie zrobi tego samego, to pan dziedziczy po mamie w równych częściach (czyli po 1/3 majątku) z Tobą i Twoim bratem. Jak pan umrze wcześniej od mamy, to jego część dziedziczą jego dzieci (chyba jeszcze za życia mamy ale tego to nie jestem pewna, może dopiero po śmierci mamy)
            Już wyżej napisałam, że mama na starość może mieć spore kłopoty materialne, gdy cudowna (w tej chwili!) rodzina pana upomni się o swoją część mieszkania mamy.
            Natychmiast, najlepiej jeszcze przed ślubem mamy, powinniście z bratem uregulować sprawy spadkowe po ojcu. Mama nie musi Was spłacać, zostaniecie tylko współwłaścicielami mieszkania na papierze.
            • basiastel Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 16:10
              Jak pan umrze wcześniej
              > od mamy, to jego część dziedziczą jego dzieci (chyba jeszcze za życia mamy ale
              > tego to nie jestem pewna, może dopiero po śmierci mamy)

              Nie, no nawet na pewno po śmierci mamy, dziedziczenie odbywa się zwykle po śmierci, oczywiście, przy założeniu, że mama nie uczyni pana współwłaścicielem swojego mieszkania, bo wtedy rzeczywiście po jego śmierci dzieci mogłyby wyciągnąć łapki po to, co zostawił. Ale sądzę, że mama jest jednak na tyle przytomna, by nie dokonać żadnej darowizny mieszkania na rzecz pana.
      • asfo Re: sporo pań naskoczyło na autorkę 26.03.14, 15:44

        > Naprawdę każda z was tak lekko zaakceptowałaby obcego faceta u boku mamy?

        Agresywnego psychopaty może nie. Ale mam macochę i nie myślę o tym, że ona mi zabiera uwagę tatusia, tylko o tym, co tatuś ma z tego, że sobie ułożył życie. Zresztą - jak mam 30 czy 40 lat, to ustawiczna czuła uwaga ze strony przodków nie jest mi specjalnie potrzebna (i byłaby ciężka do zniesienia), myślę raczej pod kątem co zrobić, żeby ojciec żył możliwie długo w zdrowiu i zachowując samodzielność.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: trudna relacja z mamą 28.03.14, 07:49
      Ta sytuacja ma, moim zdaniem dwa wymiary.
      Jeden, w którym mama realnie zmieniła się, pod wpływem nowego związku, partnera i jego rodziny. Zmiany mogą być nieświadome, jakieś uczucia czy potrzeby się uruchomiły, które były uśpione i mama na nie odpowiada. Zmienły się zatem jej zachowania. Ma do tego absolutne prawo. Ale jej prawo nie wyklucza Pani uczuć i przeżyć wobec niej. Może Pani tęsknić, być zła, odrzucona i rozczarowana matką. Oraz bezradna wobec jej zachowań. Ale te uczucia, których nie ma co się wypierać ani z nimi walczyć, mogą nie wystarczyć do zmiany postępowania mamy, skoro ona ma z obecnej sytuacji własną gratyfikację i najwyraźniej się z nią dobrze czuje. Pani aktualne uczucia do mamy są po części odpowiedzią na jej realną zmianę, ale mogły też uruchomić się dawne dziecięce tęsknoty za mamą dostępną i skierowaną na dziecko.
      Teraz trzeba zatem wymyśleć strategię działania z uwzględnieniem tych zmian. To może być oczywiście strategia pokojowa. Starać się mamę wyciągać dla siebie na spacery, zapraszać samą podkreślając swoją potrzebę. A nuż się to uda za sprawą dobrej komunikacji czy cierpliwości i akceptacji. Można się też o to z nią wykłócać, konfliktowac się,, krytykować ją i mieć jej za złe. To może też przynieść skutek.
      Drugim wymiarem jest kwestia oceny nowego związku mamy, jej partnera, jego zamiarów. Ta ocena może być zwiazana z realnością, ale też i podszyta zazdrością i uczuciami, które opisałam wyżej.
      Oba wymiary nałożene na siebie , nie dają Pani komfortowej sytuacji.
      Niestety, mimo tego, trzeba układać się do już zmienionej sytuacji. Nie da się wycofać zmian, które nastąpiły. A nastąpiły, bo życie jest dynamiczne.
      Namawiałbym Panią nie walczyć z niemożliwym, nie rozpamiętywać strat. Ten etap powinien się juz zakończyć. Teraz jest czas na znalezienie komfortu w aktualnie istniejącej sytuacji. Nawet jak to nie będzie łatwe i nie raz zatargają Panią nieprzyjemne uczucia.
      Może pomysł mamy nie jest całkowicie zły. Ona coś zyskała i teraz chce Was tym także obdarować czując, że to fajna rzecz, taka powiększona rodzina i do tego ją akceptująca.
      Może to jest wartość dodana. Jeśli nie, niech Pani się cofnie trochę. Może mama zatęskni?
      Agnieszka Iwaszkiewicz



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka