Dodaj do ulubionych

Proszę o radę

10.04.14, 20:58
Z góry przepraszam jeżeli mój post będzie nieco chaotyczny, ale jestem trochę zdenerwowana. Problemów i aspektów sprawy jest tyle że nawet nie wiem od czego zacząć. Od bardzo długiego czasu między mną a moim mężem jest byle jak, trzymają nas tylko dzieci. Mąż kiedyś odnowił kontakt z byłą przyjaciółką, jak twierdzi z sentymentu i z ciekawości co u niej słychać itp. Były jakieś sms, maile,niejednoznaczne w treści. Nie wiem co się stało, ale moje zaufanie szlag trafił. On twierdził że znęcam się nad nim psychicznie wmawiając mu kochanki. Jednocześnie zwracał się coraz bardziej ku kościołowi i coraz bardziej oddalał ode mnie. Teraz przepaść między nami się pogłębia, nawet nie śpimy ze sobą (on ma problemy seksualne. do seksuologa iść nie chce). Działa w takiej katolickiej organizacji której został ważnym działaczem i jestem przerażona że będzie jeszcze gorzej. Ta działalność wymaga częstwych wyjazdów do miasta w którym mieszka jego "koleżanka" z którą od 9 lat odnawia kontakt mimo problemów między nami. Niestety nie wierzę mojemu mężowi i martwię się coraz bardziej. Byliśmy na terapii małżeństw, ja byłam na indywidualnej ale chyba nic to nie dało. już nie mam sił żeby walczyć ciągle jest coś
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Proszę o radę 10.04.14, 21:02
      Kochasz go? czy tylko chcesz normalności dla dzieci? co ci daje ten związek?
    • sonia_siemionowna Re: Proszę o radę 11.04.14, 00:07
      Ale po co chcesz z nim być? Uważasz, że chowając dzieci w takim dysfunkcyjnym domu robisz im dobrze? Dzięki Wam dzieci nigdy nie dowiedzą się, jak wygląda dobry związek dwojga ludzi i będą szukały tego, co poznały w dzieciństwie.
      • kamunyak Re: Proszę o radę 11.04.14, 02:59
        > Dzięki Wam dzieci nigdy nie dowiedzą się, jak wygląda dob
        > ry związek dwojga ludzi i będą szukały tego, co poznały w dzieciństwie.

        a jak wygląda dobry związek? na pewno wiesz?
        Dawno takich bzdur nie czytałam. To znaczy, że dzieci wychowywane przez samotną matkę/ojca, sieroty, półsieroty, dzieci z domów dziecka, nie mają żadnych szans na udane małżeństwo? to chyba od razu powinny zapakować się do trumny bo już żyć nie ma po co.
        naczytacie sie jakichs książkowo-gazetowych bzdur i tak paplacie te mądrości, bez składu i ładu, udając mądre.
        Możesz mi powiedzieć, w czym gorsze jest wychowywanie dzieci w rodzinie, gdzie małżonkowie są "tylko dla dzieci", za to są kulturalnymi ludźmi, wychowujacymi swoje potomstwo odpowiedzialnie, zapewniając mu wszystkie potrzeby, także te uczuciowe, choc sami ze sobą nie sypiają. No więc, w czym gorsze jest to małżeństwo (dla dziecka) od samotnej matki, zasuwającej na okragło w pracy, żeby podołac utrzymaniu domu, dzieci i siebie. Matce, która zabrania dziecku zjedzenia drugiego kotleta na obiad bo dla brata nie wystarczy, matce, która ciągle martwi sie czym spłaci kredyt mieszkaniowy, co będzie kiedy z pracy ja zwolnią, tym, że ojciec podał ją, a wlaściwie dzieci, do sądu o odebranie alimentów bo stały się pełnoletnie. A te dzieci też przecież uczyc się chcą.
        Takie problemy ma co druga moja koleżanka w pracy, samotna matka. Tak też żyła przez cały czas moja matka, też samotnie wychowująca dzieci. Bo nie kazda matka po rozwodzie wchodzi natychmiast w szczęśliwy nowy związek, i ten nowy partner nie zawsze staje się kochającym nowym "tatusiem". Bywa tak, że w ogole nie wchodzi w nowy związek, lub nowy partner wcale nie jest lepszy.
        Co, oczywiście, nie zmienia faktu, że często rozwód może być lepszy od życia w patologicznym związku. Jednak często status takiej rodziny, szczególnie tej części, w której zostały dzieci, zdecydowanie się pogarsza. I bywa tak, że dla dzieci lepsze jest, kiedy rodzice decyduja się je wychować, do momentu, kiedy usamodzielnią się, czy chociaż wykształcą, stana pełnoletnie.
        Jesli chodzi o autorke wątku to sama powinna z mężem porozmawiać, szczerze, i ustalcie wspólnie o co wam chodzi, jak widzicie przyszłość, swoją i dzieci. Inaczej to chyba się nie da.
        • vento_p Re: Proszę o radę 11.04.14, 07:41
          masz rację. Zresztą terapeuci na terapii małżeństw często prowadzą pary, które są ze sobą tylko dla dzieci. To też jest wybór. Nie zgadzam się z autorytatywnym stwierdzeniem, że lepszy rozwód niż życie w takim związku.
          Tak sobie pomyślałam- może powinnaś wybrać terapię w ośrodku katolickim? Mąż nie powinien protestować a możesz zyskać inne spojrzenie na niego. Jak ci się nie spodoba - możesz zawsze zrezygnować.
          • anika9999 Re: Proszę o radę 11.04.14, 08:20
            Dzięki za odpowiedzi. Trapię małżeńską w ośrodku katolickim już odbyliśmy 5 lat temu, ja nawet indywidualną. Przez jakiś czas było znośnie teraz znowu jesteśmy w czarnej doopie. Wydaje mi się że jeszcze kocham męża, a mąż twierdzi że też mnie kocha, ale są chwile że mnie nienawidzi (zrsztą tak jak ja). Twierdzi że nasze problemy w sypialni są związane ze stresem jaki w nim wywołuję, dlatego się wycofuje. Mnie najbardziej przeraża taki przeskok od oglądania ofert prostytutek w necie, rozmów z kobietami w necie do żarliwego katolika angażującego się w życie parafii (w ciągu bardzo krótkiego czasu). Twierdzi że nigdy mnie nie zdradził i obojętnie co zrobi i tak mu nie uwierzę (ma racj bo nie mam do niego zaufania).
            • anika9999 Re: Proszę o radę 11.04.14, 08:26
              Jeszcze jedno. Co wydaje mi się dodatkowym problemem ja jestem niewierząca i mam wrażenie że to zaangażowanie w kościół to jest w pewnym sensie ucieczka w świat do którego ja nie mam dostępu. Może się mylę ale oddalamy się od siebie coraz bardziej
              • aqua48 Re: Proszę o radę 11.04.14, 08:59
                anika9999 napisała:

                > Jeszcze jedno. Co wydaje mi się dodatkowym problemem ja jestem niewierząca i ma
                > m wrażenie że to zaangażowanie w kościół to jest w pewnym sensie ucieczka w świ
                > at do którego ja nie mam dostępu.

                A może to ucieczka w świat w którym mąż czuje się ważny, jest osobą do której nawet obcy ludzie mają zaufanie i doceniają go, a na dodatek może mieć poczucie, że moralnie jest w porządku, bo nie robi nic złego? Czyli dostaje tam to wszystko czego mu brakuje w domu.

                Nie może być między Wami dobrze jeśli nie jesteś w stanie udzielić mu choćby na krótką metę kredytu zaufania... i jeśli nie będziecie mieli wspólnych zainteresowań, znajomości, rozrywek.
                • paris-texas-warsaw Re: Proszę o radę 11.04.14, 09:42
                  Może się mylę, ale dla mnie terapie psychologiczne "katolickie" są wątpliwe. Choć sama jestem wierząca wyobrażam sobie, że prowadzenie działaności psychoterapeutycznej pod "auspicjami" katolickiej teologii moralnej już na samym wstępie może blokować pacjentów przed ujawnianiem pewnych kwestii, używaniem specyficznego słownictwa, np. sama terapia małżeńska rozumiem, że wyklucza rozwód, trudno mówić terapeucie bwierzącemu, że wiara męża to wg Ciebie głupota, sprawy seksu są też obwarowane całą doktryną moralną, etc. Jeśli chcesz, to napisz mi coś więcej, może się mylę.

                  Ale abstrahując od powyższego, to jeśli mąż ma problemy (impotent?), to zwalanie tego problemu na Ciebie jest chowaniem głowy w piasek. Jak nie chce iść do seksuologa, to idź Ty i omów te kwestie (ja bym poszła do "zwykłego", nie katolickiego lekarza).
                  • paris-texas-warsaw Re: Proszę o radę 11.04.14, 10:16
                    W mojej wypowiedzi chodziło mi o moje wyobrażenie praktycznej strony takiego połączenia terapii psychologicznej z określoną doktryną wiary, teoretycznie pewnie można mówić wszędzie o wszystkim, jednak wyobrażam sobie, że w praktyce może to być trochę terapia polączona z konfesjonałem. Chodzi mi o pewnego rodzaju spętanie i pacjenta i terapeuty, które może pewne procesy blokować, choć rezultaty ścieżek duchowego rozowoju znane od starożytności mogą prowadzić ku tym samym celom, co terapie - w jakims zakresie. Samo jednak dochodzenie do tych celów może być jednak wg mnie uniemożliwione w przypadku pewnych zaburzen etc. Bardzo chętnie bym wysłuchała Twojej opinii jako osoby niewierzącej po takiej terapii. Forma warsztatów, jakiejś edukacji, wydaje mi się natomiast jak najbardziej ok.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Proszę o radę 12.04.14, 07:46
      Wygląda na to, że poza brakiem zaufania po Pani stronie, jest też poczucie odrzucenia. Na rzecz , nawet przyjacielskiego, zainteresowania inną kobietą, na rzecz jakieś wspólnoty kościelnej. Odrzucenie czy też porzucenie w całości, sfery intymnej. Wydaje się to boleśniejsza sprawą i trudną do odbudowywania bez motywacji ze strony męża. Wygląda to też na ucieczkę z Waszego wspólnego życia, do innych aktywności, w których uczestnictwo jest bardzo mocno zracjonalizowane i umotywowane moralnie.
      Wygląda na to, że mąż nie ma motywacji do bardziej zaangażowanego bycia razem z Panią. Jeśli Pani chce działać, można doprowadzić do rozmowy, w której jasno zostaną określone możliwości Pani i męża do bycia razem. Tu trzeba uważać, bo mąż z powodów światopoglądowych, może chcieć zachować status quo bez działań na rzecz poprawy relacji. On może też ją całkowicie inaczej postrzegać niż Pani i dla niego może ona być satysfakcjonująca w takiej postaci jaka jest.
      Skoro Pani zależy na tym związku, to niestety, to Pani musi być aktywną stroną i nie wymagać od męża symetrycznego zachowania, bo on zdaje się nie mieć takich potrzeb. To ważne, choć przykre. Ale przy innym podejściu będzie Pani w stałym poczuciu konfliktu lub krzywdy. A to Pani nie będzie pomagać. Być może ponowna terapia indywidualna krótkoterminowa dla Pani, aby sprawdzić co Pani chce, a co może w tym związku uzyskać będzie przydatna. Teraz, po upływie czau, jest Pani w innej sytuacji emocjonalnej i inne rzeczy Pani wie o sobie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • anika9999 Re: Proszę o radę 12.04.14, 15:21
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Jest dużo racji w tym co piszecie. Mąż generalnie jest człowiekiem bardo rodzinnym, wiele robi dla rodziny. Pomaga również ludziom będącym w potrzebie. Jest cholerykiem ale odkąd zaczął działalność w kościele stara się mocno nad sobą pracować. Oprócz wyjść do kościoła (częstych) ni chce mu się za bardzo ruszać z domu, mamy tylko 2 pary znajomych u których bywamy. Ja go bardzo doceniam, wielokrotnie mu to mówiłam. Gdyby nie to że żyjemy tak naprawdę jak dwoje obcych sobie ludzi pod jednym dachem nie miałabym nic przeciwko jego działalności. Mąż tego nie widzi i faktycznie zupełnie inaczej to postrzega. Na terapię na pewno już nie pójdzie a ja nie wiem jak go namówić na wizytę u seksuologa. Nie ukrywam też że strasznie drażni mnie ten jego kontakt z "koleżąnką" (z tego powodu był u nas bardzo duży kryzys) i najzwyczajniej w świecie obawiam się że mąż wykorzysta możliwość wyjazdów do miasta w którym mieszka do intensywniejszego odnawiania kontaktów.
        • paris-texas-warsaw Re: Proszę o radę 13.04.14, 21:54
          "Ja go bardzo doceniam, wielokrotnie mu to mówiłam."

          No to chyba chwalenie nie pomogło;)))
          Zacznij może od powiedzenia, co Ci sie nie podoba:
          - nie sypia z Tobą, dlaczego? życzysz sobie seksu, bo Ciebie nie zadowala pornografia jak jego.
          - jest w kontakcie z jakąś inną kobietą, nie życzysz sobie tego.
          - interesują Cię jakies inne wspólne przyjemności, niż organizowanie modłów.
          Jeśli zależy Ci na tym małżeństwie, to to powiedz, ale dodaj, że warunki brzegowe mają być spełnione. Najlepiej dodaj, że jak poważnie nie potraktuje Twoich słów, to pójdziesz porozmawiać z księdzem prowadzacym jego wspólnotę, bo "modli się pod figurą, a diabła ma za skórą";)))) Jak nie wystraszy się "rozmowy z księdzem/biskupem/rada parafialną";))), to powiedz, że zamierzasz się rozwieśc, bo życie z nieleczącym się impotentem to nie Twój life project:)

          Jak Ty chwalisz kogoś, kto Cie wykańcza, to sama bat na siebie kręcisz.

          Szkoda, że nic nie napisałaś o terapii katolickiej, mnie teraz najbardziej interesują różne terapie:)))
          • paris-texas-warsaw Re: Proszę o radę 13.04.14, 22:00
            Jak Cię mąż spyta, po co chcesz gadać z księdzem, to powiedz, że to przecież jego przedstawiciel ustawowy, z którym pewnie szybciej do konkretów przejdziesz;)))
            • anika9999 Re: Proszę o radę 14.04.14, 16:19
              Jeśli chodzi o tę trapię to prowadziła ją bardzo kompetentna pani psycholog. I gdyby nie miejsce spotkań nie wiedziałabym że to terapia katolicka. Same konkrety, żadnego nawracania itp. Krótko zwięźle i na temat naszego związku. Tak że jak najbardziej polecam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka