"ciche dni"

11.04.14, 17:02
poczytujac forum natrafilam na stwierdzenie ze ciche dni to forma biernej agresji partnera

od roku czasu mam podobny problem z partnerem
jest osoba bardzo drobiazgowa, szczegolowa i pamietliwa co ma swoje dobre i zle strony

kiedy pojawia sie roznica zdan, problem, nastepuja ciche dni
nigdy sie nie klocimy, tzn nie podnosimy glosu zawsze probujemy problem omowic i zawsze nastepuje moment ze on sie wycofuje i przestaje sie odzywac
czasem dam mu spokoj po czym po dniu probuje zainicjowac rozmowe ale napotykam na mur milczenia, chlodu, braku zainteresowania
zostawiam go wiec samego sobie i mamy kilka dni ciszy
czasem odzywa sie sam jakby juz byl gotowy do rozmowy a ja w czasie tych cichych dni przygotowuje sie do mysli ze to koniec
po czym rozmawiamy, omawiamy problem....... i tak do nastepnego razu

te ciche dni wywoluja u mnie zlosc i zauwazylam ze juz zupelnie bez zalu mysle o zakonczeniu zwiazku bo jestem tym najzwyklej w swiecie zmeczona i uwazam to za niemeskie
dorosli ludzie ROZMAWIAJA jesli pojawiaja sie problemy a tu takie gowniarskie zachowanie
    • molly_wither Re: "ciche dni" 11.04.14, 19:05
      To zakoncz, wszak tego kwiatu pol swiatu,znajdz sobie takiego,ktory nie bedzie sie gniewal.
      Rozumiem go,bo reaguje podobnie, co nie znaczy,ze jest mi z tym lekko.Taka jestem i ciezko to zmienic. Dzieki taki opisom,jak Twoj,zdaje sobie sprawe,ze jednak nie jestem dziwolagiem i tak reagujacych osob jest wiecej, cale mrowie. Kwestia,czy trafiaja na kochajacych i wyrozumialych partnerow. Twoj nie trafil i ma pecha. Jak sie kocha to mozna tez nauczyc partnera innych zachowan,ale warunek - jesli sie NAPRAWDE kocha, aTy ,cos czuje, nie kochasz. Twoj nick tez taki charakteryzujacy...
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 11.04.14, 19:37
        ok, podaj mi prosze sposoby na "nauczenie" partnera innego zachowania
        co na Ciebie by podzialalo ?

        co do moich uczuc to pozwol ze zostawie to sobie, podobnie jak moj charakteryzujacy podobnoz nick.
        • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:19
          Tez ciche dni:) A na serio: widocznie maz juz wszystko,co mial Ci do powiedzenia wyartkułowal przez te wszystkie lata bycia z Toba.Uznal,ze nic juz wiecej do Ciebie nie dotrze. Sory,ale moim zdaniem, zwiazek na dluzsza mete nie rokuje.
          Ps. Wyczuwam,ze nerwowa jestes, to tez go zniecheca do rozmow.

          kruche_ciacho napisała:

          > ok, podaj mi prosze sposoby na "nauczenie" partnera innego zachowania
          > co na Ciebie by podzialalo ?
          >
          > co do moich uczuc to pozwol ze zostawie to sobie, podobnie jak moj charakteryzu
          > jacy podobnoz nick.
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 11.04.14, 19:55
        a jesli mowisz o milosci to spojrz na to tez od swojej strony:jakbys kochala to staralabys sie wykazac jakiekolwiek checi zeby przelamac swoje zachowanie
        najprosciej jest powiedziec: taka jestem i nic z tym nie moge zrobic, i z miloscia niewiele to ma wspolnego, przerzucasz wygodnie odpowiedzialnosc na ta druga strone
        • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:13

          Kochana,ja widze,ze Ty wygadana jestes bardzo i znasz odpowiedzi tylko udajesz.
          Po co wiec ten watek?

          kruche_ciacho napisała:

          > a jesli mowisz o milosci to spojrz na to tez od swojej strony:jakbys kochala to
          > staralabys sie wykazac jakiekolwiek checi zeby przelamac swoje zachowanie
          > najprosciej jest powiedziec: taka jestem i nic z tym nie moge zrobic, i z milos
          > cia niewiele to ma wspolnego, przerzucasz wygodnie odpowiedzialnosc na ta druga
          > strone
      • enith Re: "ciche dni" 11.04.14, 22:49
        molly_wither napisał(a):
        "Jak sie kocha to mozna tez nauczyc partnera innych zachowan,ale warunek - jesli sie NAPRAWDE kocha..."

        Szkoda, że nie kochasz swojego męża. Jakbyś go kochała, to poszłabyś się leczyć na bierną agresję, którą wobec niego uprawiasz. Ale nie, znalazłaś sobie cudowną wymówkę, że "ty już taka jesteś". Cholernie wygodne, prawda? Tylko ofiar takiego zachowania szkoda.
        Szefa, przyjaciół i współpracowników też karzesz cichymi dniami? Czy tylko wobec męża sobie na takie zachowanie pozwalasz?

        • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:15
          Wow, coz za przenikliwosc ! Kara jest adekwatna do winy (i do winowajcy), nic Ci do tego,kochana.

          enith napisała:

          > molly_wither napisał(a):
          > "Jak sie kocha to mozna tez nauczyc partnera innych zachowan,ale warunek - jesl
          > i sie NAPRAWDE kocha..."
          >
          > Szkoda, że nie kochasz swojego męża. Jakbyś go kochała, to poszłabyś się leczyć
          > na bierną agresję, którą wobec niego uprawiasz. Ale nie, znalazłaś sobie cudow
          > ną wymówkę, że "ty już taka jesteś". Cholernie wygodne, prawda? Tylko ofiar tak
          > iego zachowania szkoda.
          > Szefa, przyjaciół i współpracowników też karzesz cichymi dniami? Czy tylko wobe
          > c męża sobie na takie zachowanie pozwalasz?
          >
          • best_bej Re: "ciche dni" 09.05.14, 19:10
            molly_wither napisał(a):

            > Wow, coz za przenikliwosc ! Kara jest adekwatna do winy (i do winowajcy), nic Ci do tego,kochana


            Kara?! Chyba ci sie role pomyliły. Rozmawiamy o relacji małżeńskiej a nie rodzic- dziecko
      • ruda110 Re: "ciche dni" 13.04.14, 20:58
        Moim zdaniem to Autorka ma pecha. Małżeństwo to związek dwojga DOROSŁYCH ludzi, odpowidzialnych także za pracę nad sobą. Dlaczego ona ma go czegoś uczyć? Rozmawia z nim, omawia problem, cóż jeszcze może zrobić?
    • zolla78 Re: "ciche dni" 11.04.14, 21:29
      Nie słuchaj takich tekstów nawet. Obrażenie się to decyzja a nie cecha charakteru. I nie bez przyczyny to się nazywa bierna agresja. W charakterze można mieć potrzebę pobycia chwilę samym po sporze, ale nawet wtedy nie jest się oschłym czy przykrym. A jak komuś fundujesz kilka cichych dni to jest to element tresury. Bo następnym razem aby się nie narazić na takie ciche dni nie zaprotestujesz przeciwko jakiemuś zachowaniu.
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 11.04.14, 21:57
        nie moge zrozumiec po prostu jak mozna nie chciec osiagnac porozumienie z ukochana osoba tylko zostawia sie ja sama choc probuje rozmawiac
        to sprawia ze czuje sie niewazna bo wazniejsze jest gniewanie sie wg wypracownago stereotypu a ja czekam i gryze sie
        a nastepnym razem boje sie jakiejkolwiek konfrontacji bo wiem znow ze bede miala tydzien z glowy i nieraz musze zmieniac plany bo on po prostu nie uczestniczy we wspolnym zyciu
        • pade Re: "ciche dni" 11.04.14, 22:09
          Może zamiast się zastanawiać, co jeszcze możesz zrobić, uświadom mężowi, jak się czujesz, gdy on się tak zachowuje. A potem nie zmieniaj planów, nie bierz go w ogóle pod uwagę, gdy ma te swoje ciche dni, udawaj, że go nie ma. Zajmij się po prostu sobą. Może jak straci "widownię", albo zobaczy, że masz gdzieś jego fochy, trochę się opamięta.
          Bardzo Ci współczuję, dla mnie takie zachowanie byłoby nie do zniesienia.
          A przed Molly się nie tłumacz, ona jest specyficzna:)
          • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 11.04.14, 22:18
            ;)

            to nie jest moj maz tylko partner i nie mieszkamy razem
            to troche ulatwia bo gdybym musiala mijac takiego nafoszonego to juz bym zaliczyla .... nie wiem co bym zaliczyla

            mysle ze on ma gdzies co ja czuje bo foch calkowicie nim rzadzi i ma go w swojej wladzy
            • pade Re: "ciche dni" 11.04.14, 22:31
              No to dzięki Bogu:)
              Podziękowałabym panu za współpracę. Rozumiem, że zainwestowałaś w niego uczucia, ale prawda jest taka, że skoro on nie widzi w strojeniu fochów nic złego, to Ty sama nic nie zdziałasz.
            • noname2002 Re: "ciche dni" 12.04.14, 09:30
              to nie jest moj maz tylko partner i nie mieszkamy razem
              > to troche ulatwia bo gdybym musiala mijac takiego nafoszonego to juz bym zalicz
              > yla .... nie wiem co bym zaliczyla
              >
              > mysle ze on ma gdzies co ja czuje bo foch calkowicie nim rzadzi i ma go w swoje
              > j wladzy

              Ja Ci osobiście odradzam dalsze angażowanie się z nim w związek- miałam takiego męża co stosował ciche dni, właściwie najpierw ciche dni, potem ciche tygodnie, potem ciche miesiące. Nie słuchaj bzdur, że miłość i zrozumienie mogą pomóc, nic nie pomaga. Twój partner musiałby chcieć coś z tym zrobić, na przykład pójść na terapię, ale po co miałby to robić? jego zachowanie się świetnie sprawdza, boisz się zrobić cokolwiek, żeby nie było cichych dni.
        • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:27
          Wystarczy wiecej empatii to zrozumiesz.

          kruche_ciacho napisała:

          > nie moge zrozumiec po prostu jak mozna nie chciec osiagnac porozumienie z ukoch
          > ana osoba tylko zostawia sie ja sama choc probuje rozmawiac
          > to sprawia ze czuje sie niewazna bo wazniejsze jest gniewanie sie wg wypracowna
          > go stereotypu a ja czekam i gryze sie
          > a nastepnym razem boje sie jakiejkolwiek konfrontacji bo wiem znow ze bede mial
          > a tydzien z glowy i nieraz musze zmieniac plany bo on po prostu nie uczestniczy
          > we wspolnym zyciu
          • triismegistos Re: "ciche dni" 24.11.14, 15:42
            Czy ty się dobrze czujesz? Dlaczego się przypieprzasz do ciacha? Poprztykałyście się na innym forum?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: "ciche dni" 12.04.14, 08:19
      kruche_ciacho napisała:

      te ciche dni wywoluja u mnie zlosc i zauwazylam ze juz zupelnie bez zalu mysle
      > o zakonczeniu zwiazku bo jestem tym najzwyklej w swiecie zmeczona i uwazam to z
      > a niemeskie
      > dorosli ludzie ROZMAWIAJA jesli pojawiaja sie problemy a tu takie gowniarskie z
      > achowanie

      Te własne słowa powinny Pani dać najwięcej do myślenia. Skoro to partner i skoro jego bardzo wyraziste zachowania Panią męczą, są dla Pani inwazyjne, radykalnie je Pani ocenia, to może jednak warto zastanowić się nad tym związkiem. Bez względu na to jaka jest wybierana strategia zakończenia cichych dni, to one są fokusem w sprawie.
      Oczywiście ciche dni mogą być manipulacyjnym wyborem ale też mogą być nieświadomym zachowaniem związanym z łatwością partnera do popadania w urazę. Jeśli połączyć to z innymi jego cechami , które raczej należą do mało elastycznych i podatnych na zmianę, może być kłopot z uwzględnianiem Pani uczuć. Nawet asertywne zachowania, mówienie co się czuje mogą nie zadziałać zgodnie z oczekiwaniami. A potem może być za późna na odwrót i trzeba będzie się mierzyć z poważnym kłopotem w związku. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • danaide Re: "ciche dni" 12.04.14, 09:20
      Sposób komunikacji to inny rodzaj języka, zdaje się, że metajęzyk. Tak jak można nauczyć się języka, można nauczyć się (innych) metod komunikacji. Należy przyjrzeć się jego rodzinie, temu jak tam się komunikują i co z tego wynikło. Gadanie molly o miłości ma taką samą wartość, jak jeden z piękniejszych mitów, że Polki wychodzące za obcokrajowców nie muszą dobrze znać obcego języka, w końcu istnieje tylko jeden uniwersalny język - język miłości. Sposobów komunikacji uczy się na kursach: asertywności, porozumienia bez przemocy, nie wiem jakich jeszcze, bo chętnie bym na nie wpadła.

      Każde z Was nauczone jest innego sposobu komunikacji. Jeśli chodzi o pedantyzm partnera, to podobnoż pedantyzm to cecha ludzi z zaburzonym poczuciem bezpieczeństwa. To wszystko samo w sobie nie dyskwalifikuje go jako Twojego partnera czy człowieka, ale pytanie - co dalej? Czy zamierza coś z tym zrobić, czy gdy już nie dasz rady będzie uprzykrzał życie innej kobiecie, potem żonie, dzieciom, (współ)pracownikom? Jeśli Ci na nim zależy trzeba jakoś uświadomić mu, że nabył niewłaściwe wzorce komunikacji i dla własnego dobra - nie mówiąc o dobru Waszego związku - musi nad tym popracować. Często ludzie w jakiś sposób zaburzeni nie do końca są świadomi tych zaburzeń - tak ich wychowano, to była ich norma, po konfrontacji ze światem trudno jest przyznać, że to z nami coś nie tak, na początek zwalimy winę na świat. Po pierwsze - uświadomienie. Po drugie - chęć zmiany. Po trzecie - praca. Miłość będzie na deser.
      • paris-texas-warsaw Re: "ciche dni" 12.04.14, 14:06
        "Sposób komunikacji to inny rodzaj języka, zdaje się, że metajęzyk."

        Ciekawe, ciekawe... Jak zaczynam czytać to zdanie, to zaczyna boleć mnie glowa:)))) Nie wiem, czy zaczynać analizę od środka, poczatku, czy też od zadziwiającego końca. Nie będę robiła jednak jego analizy, żeby ktoś inny nie robil potem metaanalizy:))))
      • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:26
        Dlaczego dezawuujesz znaczenie milosci? Ja wierze,ze ona wszystko przezwyciezy. Ba,mam na to osobiste dowody:) Nie zabronisz mi chyba?
        Ps. Z tym pedantyzmem to wywalilas z grubej rury.Wole pedantow niz syfiarzy.
        danaide napisała:

        >Milosc będzie na deser.
        >
        Fajnie.Zwiazek bez milosci. Co za kretynskie rady sa udzielane na tym forum.
        • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 17.04.14, 11:52
          w twoim wypadku toksyczna milosc co jest wynikiem biernej agresji jaka stosujesz
    • asiek25 Re: "ciche dni" 12.04.14, 14:12
      Dla mnie ciche dni są najgorszą formą biernej agresji. Wywołują we mnie uczucie totalnego odrzucenia, bezwartościowości, z czasem pojawia się poczucie winy, zaczyna mieszać mi się kto jest sprawcą takiej sytuacji, zaczynam brać odpowiedzialność na siebie. Czasem do głosu dochodzi rozsądek i wówczas pojawia się poczucie krzywdy, bezradność wobec takiej sytuacji i przygniatające uczucie, że to jest strasznie niesprawiedliwa kara dla mnie. Generalnie koszmar.
      Byłam w wieloletnim związku z facetem stosującym ten rodzaj agresji. I tak samo jak napisała któraś z kobiet wyżej - najpierw to były kilkudniowe cisze, występujące rzadko. Po kilku latach okresy spokoju zaczęły się skracać, a okresy ciszy wydłużać. Aż doszło do swoistego cyklu - 2 tygodnie cichych dni, 2 tygodnie spokoju. I tak w kółko. Jak w cyklu alkoholowym. A obrażanie się z czasem było już o absolutne pierdoły. Kiedyś krzyknął z łazienki gdzie są nożyczki. Nie pamiętałam czy to na pewno ja je gdzieś przełożyłam. Chciałam pobiec i ich szukać, ale ogarnął mnie taki potężny strach, zrobiło mi się ciemno przed oczami, całe gardło się ścisnęło. Mój głęboki strach wynikał z tego, że już wiedziałam iż mam przed sobą 2 tygodnie muru milczenia, traktowania mnie jak powietrza, izolacji i samotności. Na szczęście nigdy nie wyszłam za niego za mąż. Nie jestem typem ofiary, raczej kobietą pewną siebie, ale jego wieczne obrażanie się zrobiło ze mnie wrak psychiczny. Trochę trwało zanim doszłam do siebie po rozstaniu z nim.
      Myślę, że są osoby mniej i bardziej odporne na bierną agresję partnera w postaci milczenia. Moja odporność jest akurat bardzo mała, bo tak tresował mnie ojciec, gdy byłam dzieckiem. Dlatego zastanów się na ile Ty jesteś w stanie być odporna na takie zachowania i ile masz w sobie siły, aby to znosić. Z uwzględnieniem faktu, że jeśli Twój partner nic z tym nie zamierza zrobić, to jego zachowania z czasem mogą się nasilać.
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 12.04.14, 15:30
        uwazam ze nie sposob jest prowadzic bezkonfliktowego zycia
        problemy zawsze beda i trzeba je "przepracowac"
        zawsze prosze go: komunikuj sie ze mna, nie milcz, co chcesz w taki sposob rozwiazac?

        po ostatnim razie kiedy probowalam z nim rozmawiac a on wiekszosc czasu milczal, wyslalam mu informacje sms ze jestem bardzo zmeczona cichymi dniami i brakiem checi do porozumienia. Nie odezwal sie do dzis. Wiec czy ja jeszcze jestem w zwiazku czy juz nie?

        mysle ze pasuje tu to co powiedziala Pani Agnieszka ze jego uraza jest wieksza niz mozliwosc zrobienia z tym czegokolwiek
      • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:31
        Tiaa, lepiej dostac w morde i po krzyku.Tyle,ze facet jest porzadny i kobiet nie bije.

        asiek25 napisała:

        > Dla mnie ciche dni są najgorszą formą biernej agresji. Wywołują we mnie uczucie
        > totalnego odrzucenia, bezwartościowości,
    • kruche_ciacho dzis mija 14.04.14, 15:07
      5ty dzien od czasu jak probowalam zainicjowac rozmowe i byla sciana niecheci i cisza. W sumie kiedys bylo i 2 tygodnie wiec moge sobie jeszcze poczekac ;)

      w sumie zaczynam sie przyzwyczajac ze go nie ma
      jak byscie to "zgrabnie" zakonczyly? czyli cisze i zwiazek?
      • miedzymorze Re: dzis mija 14.04.14, 15:25

        Skoro nie mieszkacie razem, to pakujesz jego rzeczy, odwozisz lub wysyłasz pocztą z krótka adnotacja typu 'od dzisiaj milczysz sobie jako singiel' i już.
        jeśli nastąpią jakiekolwiek próby kontaktu w celu wyjaśnień, do zbywasz je .....TADAM - milczeniem ;D
        pozdr,
        mi
        • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 15:29
          tez tak myslalam tylko...... nie chce mi sie jechac taszczac torbe z jego rzeczami bo niby czemu ma miec tak wygodnie

          poza tym stoi u mnie jeszcze jego rower

          fajnie by bylo gdyby przyjechal zabrac te rzeczy kiedy nas nie ma w domu (ma klucze) tylko jak mu to ladnie zakomunikowac
          • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 15:32
            ps ladnie czyli zadne placzliwe poematy tylko cos z jajem ;)
      • asiek25 Re: dzis mija 14.04.14, 15:27
        No cóż, jeśli już na początku bywają okresy ciszy po 2 tygodnie, to naprawdę poważnie zastanów się czy tak chcesz żyć.
        Jak to zakończyć? Możesz go o tym po prostu poinformować, a możesz nie zrobić nic i po prostu uznać, że już nie jesteście razem. Kto powiedział, że zakończenie musi być "zgrabne"? I co to w ogóle dla Ciebie znaczy? Nie mieszkacie razem, więc będzie prościej. Są u niego jakieś Twoje rzeczy? Lub jego rzeczy u Ciebie? Jeśli tak, to jego możesz mu odesłać, jeśli nie chcesz go już widzieć. A po swoje wysłać kogoś zaprzyjaźnionego, jeśli to dla Ciebie za trudne, aby się z nim spotkać. I koniec pieśni.
        Tylko, że tak naprawdę, to najpierw w Tobie musi zapaść decyzja, że nie chcesz być z takim facetem i że to koniec.
        • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 15:42
          "Kto powiedział, że zakończenie musi być "zgrabne"? "

          bo ja zawsze jestem taka cholernie praworzadna i fair :-/
          • sebalda Re: dzis mija 14.04.14, 16:08
            On nie zachowywał się ładnie, to czemu Ty musisz? Dla mnie sprawa jest prosta: on będzie czekał, aż Ty się do niego odezwiesz, a Ty tego nie zrobisz i już. Po kilku tygodniach on się ocknie, wtedy powiesz mu, że już zdążyłaś o nim zapomnieć, a po rzeczy może przyjechać... i tu podajesz termin.
            To on ma teraz wykonać krok, pierwszy raz, pozwól mu na to, a nie zastanawiaj się, co Ty masz teraz zrobić. On się zastanawia? Nie.
            • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 16:36
              nie lubie tkwic w niedopowiedzeniach i niewyjasnionych sytuacjach

              ale generalnie to podane przez Ciebie rozwiazanie wydaje mi sie byc teraz najwlasciwszym
              • asiek25 Re: dzis mija 14.04.14, 20:25
                kruche_ciacho napisała:

                > nie lubie tkwic w niedopowiedzeniach i niewyjasnionych sytuacjach

                Doskonale Cię rozumiem, bo ja mam tak samo. Nawet wobec osób, które zachowały się wobec mnie nie fair, zawsze staram się być odpowiedzialna i lojalna, wszystko wyjaśnić, zrozumieć. A to nie zawsze działa na moją korzyść.
                Być może zachowanie bierności doprowadzi do tego, że nikt do nikogo się nie odezwie. Ale obstawiam, że prędzej czy później on wyjdzie w końcu do Ciebie z inicjatywą. I co wtedy zrobisz?
                • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 21:20
                  zapytam kiedy przyjedzie po reszte swoich rzeczy

                  to nie jest pierwszy raz kiedy cos takiego sie dzieje, mialam czas sie uodpornic i zobaczyc ze im dalej tym bardziej sie zamyka w swojej urazie
                  w sumie moglabym zadzwonic i probowac ... ale jestem juz tym zmeczona
                  wyglada to na ratownie tymczasowe bo za tydzien, miesiac kiedy bedzie kwestia sporna znow zastosuje ten sam schemat

                  najzwyczajniej w swiecie zameczylo mnie to tak, ze nie mam juz ochoty sie poswiecac



                  • sebalda Re: dzis mija 14.04.14, 21:38
                    To nie jest kwestia zmęczenia, ale Twojego bezpieczeństwa psychicznego. Im dłużej jest się z osobą stosującą takie gierki, tym mniej nas zostaje, tym bardziej słabną nasze zasoby wewnętrzne, tym łatwiej nam robić wodę z mózgu. Już to poznałaś, jesteś już świadoma, teraz zostaje być konsekwentną w postanowieniu uwolnienia się od pasożyta psychicznego, bo do tego to się sprowadza. Życzę powodzenia:)
                    • kruche_ciacho Re: dzis mija 14.04.14, 21:52
                      to jest kwestia mojego zmeczenia psychicznego :) mysle ze on nie stosuje gierek a po prostu nie zdaje sobie sprawy co robi, nie panuje nad tym a "to" rzadzi nim
                      a jak chodzi o kazdego uzaleznionego trzeba byc ostroznym
                      niestety nie mam potrzeby misji zeby go uzdrowic tym bardziej ze nie jest wiadome czy sam tego chce

                      coz jestem egoistka prawdopodobnie ;)
                      • miedzymorze Re: dzis mija 14.04.14, 22:08
                        kruche_ciacho napisała:

                        > to jest kwestia mojego zmeczenia psychicznego :) mysle ze on nie stosuje gierek
                        > a po prostu nie zdaje sobie sprawy co robi, nie panuje nad tym a "to" rzadzi n
                        > im
                        > a jak chodzi o kazdego uzaleznionego trzeba byc ostroznym
                        > niestety nie mam potrzeby misji zeby go uzdrowic tym bardziej ze nie jest wiado
                        > me czy sam tego chce
                        jeśli nie chce to nic nie zmienisz i tak....

                        > coz jestem egoistka prawdopodobnie ;)

                        i tak trzymaj ;)
                        pozdr,
                        mi
        • molly_wither Re: dzis mija 16.04.14, 20:33
          To jest dopiero krzywdzaca porada ! Czy jest tu jaki admin? Jak mozesz cos takiego komus radzic?
          Czy to,ze facet stosuje taka forme obrony oznacza,ze nie ma prawa z nikim byc?! Puknij sie w czolo.


          asiek25 napisała:

          > No cóż, jeśli już na początku bywają okresy ciszy po 2 tygodnie, to naprawdę po
          > ważnie zastanów się czy tak chcesz żyć.
          > Jak to zakończyć? Możesz go o tym po prostu poinformować, a możesz nie zrobić n
          > ic i po prostu uznać, że już nie jesteście razem. Kto powiedział, że zakończeni
          > e musi być "zgrabne"? I co to w ogóle dla Ciebie znaczy? Nie mieszkacie razem,
          > więc będzie prościej. Są u niego jakieś Twoje rzeczy? Lub jego rzeczy u Ciebie?
          > Jeśli tak, to jego możesz mu odesłać, jeśli nie chcesz go już widzieć. A po sw
          > oje wysłać kogoś zaprzyjaźnionego, jeśli to dla Ciebie za trudne, aby się z nim
          > spotkać. I koniec pieśni.
          > Tylko, że tak naprawdę, to najpierw w Tobie musi zapaść decyzja, że nie chcesz
          > być z takim facetem i że to koniec.
          • asiek25 Re: dzis mija 17.04.14, 10:06
            Widzę Molly, że wróciłaś do wątku i po przeczytaniu wszelkich wypowiedzi na temat tego, co bierna agresja robi z drugim człowiekiem, jaką krzywdą odbija się takie milczenie na partnerze, coś się w Tobie zadziało i zrobiłaś się strasznie agresywna. Nie zastanawia Cię to, dlaczego tak się zachowujesz?
            Mogę radzić każdemu co mi się podoba. To druga strona decyduje czy jej się taka rada spodoba czy nie, i czy zamierza z niej skorzystać. Każdy jest odpowiedzialny za siebie i każdy ma prawo do własnego zdania. Wykrzykiwanie o pukaniu się w czoło świadczy o braku szacunku do rozmówcy.
            Oczywiście, że facet ma prawo być z kimś. Tylko, że tym kimś może być pewnie taka osoba, która albo będzie bardzo odporna na takie zachowania, albo będzie to mniej lub bardziej tolerować. I ze swojej strony mogę zrozumieć co się dzieje w głowie i emocjach biernych agresorów, ale to w żaden sposób nie zmienia faktu, że takie zachowania są dla mnie krzywdzące. I osobiście nie wierzę, że można zbudować trwały, bliski i partnerki związek z kimś, kto zamiast rozwiązywać problemy woli się odgrodzić murem milczenia i bierności. Ale to moje zdanie.
      • molly_wither Re: dzis mija 16.04.14, 20:20
        Szukasz wytlumaczenia? Po prostu odejdz,jesli Ci to przeszkadza.

        kruche_ciacho napisała:

        > 5ty dzien od czasu jak probowalam zainicjowac rozmowe i byla sciana niecheci i
        > cisza. W sumie kiedys bylo i 2 tygodnie wiec moge sobie jeszcze poczekac ;)
        >
        > w sumie zaczynam sie przyzwyczajac ze go nie ma
        > jak byscie to "zgrabnie" zakonczyly? czyli cisze i zwiazek?
    • emigrantkaaa Re: "ciche dni" 15.04.14, 04:50
      Jestem (a właściwie byłam, bo właśnie się rozstajemy) w związku, w którym mój partner stosował ciche dni. Udało mi się go tego oduczyć stwierdzając dobitnie, że po pierwsze - źle się z tym czuję, po drugie - takie zachowanie do niczego nie prowadzi, nie rozwiązuje żadnych problemów, po trzecie - nie chcę być w związku z kimś, kto się tak zachowuje. Z naciskiem na to ostatnie. Poskutkowało, a po latach rozstajemy się z innych powodów.

      Z Twoich postów wynika, że sygnalizowałaś partnerowi, że jego zachowanie Ci nie odpowiada, ale najwyraźniej nadszedł czas na postawienie sprawy na ostrzu noża - albo się zmieni, albo się rozstajecie. Może powiedz mu, że chcesz z nim poważnie porozmawiać o Waszym związku. Jeśli Cię zignoruje, to spokojnie możesz zakończyć tą znajomość tekstem (świetnym, moim zdaniem) zaproponowanym przez Miedzymorze: "od dzisiaj milczysz sobie jako singiel".

      Teraz, kiedy nie mieszkacie razem, ciche dni mogą nie wydawać się tak bardzo dokuczliwe, ale gdybyście stworzyli rodzinę, to stałyby się udręką. Ale to na pewno wiesz :)

      I już na koniec - nie wydaje mi się, aby Twój stosunek do stosowania przez partnera cichych dni był kwestią miłości czy jej braku, jak sugeruje Molly. Moim zdaniem to kwestia tego, co jesteśmy w stanie zaakceptować w związku, a czego nie. Jedni tolerują ciche dni, inni nie. Jedni tolerują zdrady, inni nie. Jedno jest pewne - nie warto tkwić w związku, w którym się źle czujemy.
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 15.04.14, 09:38
        na samym poczatku mialam potrzebe zeby ta kolejna cisze "przegadac" i zakomunikowac ze albo-albo bo ja na takie cos sie nie zgadzam i kropka
        ale zauwazylam ze im dluzej milczy tym mniejsza mam potrzebe rozmowy na temat zaistnialej sytuacji
        ze nie cierpie a jestem po prostu zla na jego glupie zachowanie i nim zmeczona
        teraz podczas tej ciszy.... odpoczywam

        inna kwestia: odpoczywam tez od jego nieustannej potrzeby rozmow telefonicznych
        przynajmniej dwa razy kiedy jestem w pracy, rozmowy przynajmniej 15-20 minutowe
        po pracy jak ide do domu, w domu jak ogarne sie troche i obowiazkowo rozmowa 30 minut przed zasnieciem
        sygnalizowalam ze nie moge zawsze swobodnie tak dlugo rozmawiac w pracy, ze wieczorami jak jestem juz spiaca to wylaczam sie troche i czasem wolalabym pogapic sie w tv i wyslac cieplego smsa niz wisiec na sluchawce
        nie poskutkowalo a kiedy probowalam zmniejszyc ilosc i dlugosc rozmow byl tez dosc ostry foch i ciche dni

        jak go poznalam to byl bardzo entuzjastyczny wobec mnie i naszej relacji, ja z kolei bylam ostrozna
        zauwazylam ze po kolejnych fochach osiadl,wycofal sie i stal sie takim wiecznym malkontentem :-/
        • zuzi.1 Re: "ciche dni" 15.04.14, 12:21
          Poprzez te telefony pan Cię kontroluje, typowe dla takich typów. Daruj sobie tą znajomosc, kompletnie nierokująca.
          • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 15.04.14, 13:30
            nie odczuwalam tego jako kontroli, po prostu pan mial idee takiego "pelnego" zwiazku gdzie partnerzy wiedza o sobie wszystko a do tego lubil gaaaaadac, no malo nie mogl ;) czasem bylo to meczace bo jak siedzialam w pracy i musialam konczyc bo ktos przyszedl to ciezko bylo mu przerwac no i narazalam sie na kolejnego focha ;)
    • z_pokladu_idy Re: "ciche dni" 15.04.14, 08:58
      Poniekąd rozumiem, bo sama reaguję wycofaniem w przypadku kłótni o sprawy, na których bardzo mi zależy. Tyle że u mnie nie ma cichych dni, a jest cicha godzina, czasem dłużej, zapewne dlatego, że moi rodzice praktykowali ciche dni i zapamiętałam te sytuacje jako piekło. Uważam to za jedno z bardziej destrukcyjnych zachowań wobec partnera i siebie samego. To jakby zejść do ciemnego cuchnącego lochu, zamknąć się w nim i wyrzucić klucz.
      U mnie wynika to przede wszystkim z przewrażliwienia i strachu przed zranieniem. Kiedyś cichy czas to było taplanie się w poczuciu krzywdy i nakręcanie się przeciwko światu, dzięki terapii teraz to dla mnie chwila na ochłonięcie, nabranie siły. No i pomaga mi mąż, który widząc mój stan, zawsze mi powtarza 'pamiętaj, że jest po twojej stronie.'
      • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 15.04.14, 13:32
        ok, jesli jest klotnia o wazne sprawy to jakos mozna to wytlumaczyc
        ale tu byla zupelna pie... pie...wata a reakcja jak bomba atomowa
        • asiek25 Re: "ciche dni" 16.04.14, 10:56
          Kłótnie nigdy nie są o pierdoły. Pod spodem w zasadzie zawsze kryje się coś innego, głęboko związanego z naszymi emocjami. Pierdoła będąca zarzewiem kłótni jest tylko przykrywką.
          Z tych skąpych informacji, które napisałaś, to Twój facet jawi mi się jako osoba unikająca bliskości, kontrolująca, ze słabym poczuciem własnej wartości, wymuszająca na Tobie określone zachowania, a gdy nie spełnisz jego oczekiwań, to karząca Cię milczeniem.
          Rozumiem, że dalej się nie odezwał. Podjęłaś decyzję co dalej chcesz zrobić?
          • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 16.04.14, 11:07
            "to Twój facet jawi mi się jako osoba unikająca bliskości, kontrolująca, ze słabym poczuciem własnej wartości, wymuszająca na Tobie określone zachowania, a gdy nie spełnisz jego oczekiwań, to karząca Cię milczeniem"

            to jest bardzo trafna ocena asiek
            ja sama stawiam bardzo na slabe poczucie wlasnej wartosci bo czulam to nieraz ze uwazal ze jestem za "dobra" dla niego
            kontrolowanie..... moze nie az tak ale duzy brak zaufania, wieczne sprawdzanie, drazenie, niedowierzanie

            poniewaz moje dwie proby wyciagniecia reki zostaly bez odezwu postanowilam nie podejmowac wiecej kontaktu i uznaje ze nasz zwiazek sie tym samym zakonczyl
            • krokodil123 Re: "ciche dni" 16.04.14, 12:29
              kruche_ciacho, nie wiem jak długo jesteś z tym facetem i jak poważny jest wasz związek.
              Pamiętam że widziałam cie na forum wcześniej, ale nie pamiętam szczegółów.
              Rozumiem że nie mieszkacie razem.

              Tylko napisze kiedy ja się spotykałam z takimi sposobami i jak to się skończyło.
              Pierwszy przypadek-Facet, który po poznaniu 1-2-3 randki, dzwoni non-stop, w domu, w pracy i po pracy i potrafiący rozmawiać min 30 min o pierdołach jak baba (to samo pisałaś i dlatego skojarzyłam) A czy już po pracy, jak było, a czy zjadłam obiad, a co sobie ugotowałam, a jak ugotowałam, a czy mi smakowało....... masakra.....
              Dla mnie to było dziwnie i nie męskie zachowanie, ale coś myślałam, taki urok faceta.
              Kiedyś zostawiłam telefon w domu i poszłam do sklepu. On dzwonił i nie odebrałam. Oki-oddzwoniłam-to on nie odebrał, zrozumiałam że się obraził.
              Zadzwoniłam następnego dnia-odebrał i mówię że nie miałam telefonu-zrozumiał, ale po tym przestał się odzywać.
              To trwało......nie wiem ile trwało, może 7 dni, a może 20, pomyślałam i dla mnie to był sygnał że facet chce zakończyć znajomość z takich czy innych powodów.
              Nie interesowało mnie o co chodzi-sam fakt mi wystarczał.
              Zapomniałam o nim, a po jakimś czasie.....tak po 2-3 miesiące dostaje od niego sms-sy,
              pomyślałam że facetowi się nudzi i nie odpowiedziałam.

              Drugi przypadek był z facetem z którym byłam w związku i za chwile napiszę.
              • krokodil123 Re: "ciche dni" 16.04.14, 12:44
                Drugi przypadek był z facetem z którego byłam tak dobrze od roku czasu.
                Na początku było dobrze i on się starał, późnej się zaczęło.....przykładowo: mieliśmy omówić plany na jakiś wyjazd, on nie dzwoni (nie wiadomo po co), ja dzwonie-on nie odbiera, dzwoni po 2 dni i jakby niby nić mówi o wyjeździe. Po paru takich sytuacjach ja już nie miałam ochotę z nim planować nić. Nie wiedziałam czy pojedziemy pierwszego czy 10-go. Nie mogłam liczyć na faceta i wiedziałam że jego dyspozycyjność jest niepewna. Sama lepiej się "rządzę" a z jego strony to jestem skazana na humory.
                Zaczęłam sama planować jak mi na coś zależało, sama ustalałam wszystko-jak on się załapał to oki, jak nie-jechałam/szłam sama.
                W końcu po pół roku zrozumiałam że tak na prawdę to ja faceta nie mam, lepiej się czuję sama i skończyłam z nim.
                • algavre.live Re: "ciche dni" 16.04.14, 17:06









                  Też znam podobny przypadek. Facet w końcu został sam na całe życie, bo nie nadawał się do związku. Bał się bliskości,nie można było na niego liczyć, nigdy nie mieszkał nawet z kobietą. Jednym słowem mocno zaburzony typ. Nawet zerwał zaręczyny. Także należy wiać przed takim facetem póki nie jest za póżno.






                  krokodil123 napisała:

                  > Drugi przypadek był z facetem z którego byłam tak dobrze od roku czasu.
                  > Na początku było dobrze i on się starał, późnej się zaczęło.....przykładowo: mi
                  > eliśmy omówić plany na jakiś wyjazd, on nie dzwoni (nie wiadomo po co), ja dzwo
                  > nie-on nie odbiera, dzwoni po 2 dni i jakby niby nić mówi o wyjeździe. Po paru
                  > takich sytuacjach ja już nie miałam ochotę z nim planować nić. Nie wiedziałam c
                  > zy pojedziemy pierwszego czy 10-go. Nie mogłam liczyć na faceta i wiedziałam że
                  > jego dyspozycyjność jest niepewna. Sama lepiej się "rządzę" a z jego strony to
                  > jestem skazana na humory.
                  > Zaczęłam sama planować jak mi na coś zależało, sama ustalałam wszystko-jak on s
                  > ię załapał to oki, jak nie-jechałam/szłam sama.
                  > W końcu po pół roku zrozumiałam że tak na prawdę to ja faceta nie mam, lepiej s
                  > ię czuję sama i skończyłam z nim.
            • miedzymorze Re: "ciche dni" 16.04.14, 19:01
              > poniewaz moje dwie proby wyciagniecia reki zostaly bez odezwu postanowilam nie
              > podejmowac wiecej kontaktu i uznaje ze nasz zwiazek sie tym samym zakonczyl

              jedyne rozsądne wyjście ;)
              rower i rzeczy wystaw na oddam/przyjmę ;P

              pozdr,
              mi
              • kruche_ciacho Re: "ciche dni" 16.04.14, 19:16
                > jedyne rozsądne wyjście ;)
                > rower i rzeczy wystaw na oddam/przyjmę ;P
                >
                > pozdr,
                > mi

                wystarczy ze stracil mnie, rower moze sobie zatrzymac ;)
                • molly_wither Re: "ciche dni" 16.04.14, 20:35
                  Mysle,ze bedzie zadowolony:)
                  kruche_ciacho napisała:

                  > > jedyne rozsądne wyjście ;)
                  > > rower i rzeczy wystaw na oddam/przyjmę ;P
                  > >
                  > > pozdr,
                  > > mi
                  >
                  > wystarczy ze stracil mnie, rower moze sobie zatrzymac ;)
    • kruche_ciacho droga molly 16.04.14, 21:49
      widze ze sie aktywnie udzielilas w watku, niestety nie poswiecilam czasu zeby przeczytac Twoje napewno jakze glebokie wypowiedzi wzorowane na Twoim sposobie zameczania partnera

      idz dalej gnebic swego meza swoja ulomnoscia psychiczna skoro Wam to odpowiada mi nic do tego
      szkoda chlopa ale coz

      mnie juz nikt dreczyl w ten sposob nie bedzie
      pozdrawiam :)
      EOT

    • kruche_ciacho Pan sie odezwal 19.04.14, 22:44
      zeby pozyczyc mi wesloych swiat i chyba nawiazac jakis kontakt. Moze gdyby przeprosil i COKOLWIEK powiedzial ze sie mylil i ze wie ze sie zachowal jak do.opek to moze ja.... nie wiem, moze...
      Ponad tydzien ciszy zrobil swoje i pozegnalam sie stanowczo informujac ze potrzebuje faceta z jajami a nie wiecznie nafochanej "starej panny".

      I tak to ;)

      • cyn-ta Re: Pan sie odezwal 19.04.14, 22:48
        To ten sam, do którego z miesiąc temu chciałaś się wprowadzać z 6-latkiem???
      • enith Re: Pan sie odezwal 20.04.14, 07:46
        > Ponad tydzien ciszy zrobil swoje i pozegnalam sie stanowczo informujac ze potrz
        > ebuje faceta z jajami a nie wiecznie nafochanej "starej panny".

        I jak "stara panna" to przyjęła? Kazałaś mu przyjechać po rzeczy? Zerwałaś definitywnie? Bo to, co napisałaś:
        "Moze gdyby przeprosil i COKOLWIEK powiedzial ze sie mylil i ze wie ze sie zachowal jak do.opek
        > to moze ja.... nie wiem, moze... "
        każe mi się domyślać, że jeśli gość dla świętego spokoju przeprosi (w końcu nikt nie lubi, gdy ofiara wymyka mu się z rąk), to ty jesteś skłonna dalej ten koszmar ciągnąć. Obym się myliła! Szkoda fajnej babki na notorycznego przemocowca.
        • kruche_ciacho Re: Pan sie odezwal 20.04.14, 10:13
          "stara panna" zaczela defensywe od "a bo Ty zawsze...." to tez mnie zjezylo od razu

          oczywiscie ze pozegnalam sie definitywnie tak jak napisalam powyzej
          ma przyjechac po swoje rzeczy
          ogolnie mam wrazenie ze byl troche zaskoczony

          poza tym teraz juz mi nic nie grozi bo po tym jak nazwalam go fochliwa stara panna to pewnie jest smiertelna obraza do konca zycia ;)
          • algavre.live Re: Pan sie odezwal 20.04.14, 10:18
            Szczere gratulacje:) Zyczę konsekwencji i trwania w postanowieniu!
      • krokodil123 Re: Pan sie odezwal 20.04.14, 13:14
        kruche_ciacho napisała:

        > zeby pozyczyc mi wesloych swiat i chyba nawiazac jakis kontakt.
        Moze gdyby prze
        > prosil i COKOLWIEK powiedzial ze sie mylil i ze wie ze sie zachowal jak do.opek
        > to moze ja.... nie wiem, moze...
        > Ponad tydzien ciszy zrobil swoje i pozegnalam sie stanowczo informujac ze potrz
        > ebuje faceta z jajami a nie wiecznie nafochanej "starej panny".
        >
        > I tak to ;)

        Po tygodnia się odezwał czy po 10-15 dni?
        Dla mnie to podkreśliłam na górze było by"zeby pozyczyc mi wesloych swiat i kropka".

        Pozostałe rzeczy sama sobie wymyślasz lub życzysz. Odezwał się bo.....może przemyślał, może przeprosi, może się zmieni......To jest twoje myślenie życzeniowe. Zastanów się co jest fakt, a co twoje marzenie. To ty kierujesz swoim życiem.
        • kruche_ciacho Re: Pan sie odezwal 20.04.14, 15:00
          nie rozumiem troche Twego postu?
          nic nie wymyslam i nic sobie nie zycze
          sprawa jest zakonczona i juz
          • molly_wither Re: Pan sie odezwal 29.04.14, 12:03
            To trzeba było od razu napisać, że po prostu go nie kochasz. A nie wymyslac mu od sfochowanych ,starych panien. Prawdziwa milosc wszystko wybaczy:)
            kruche_ciacho napisała:

            > nie rozumiem troche Twego postu?
            > nic nie wymyslam i nic sobie nie zycze
            > sprawa jest zakonczona i juz
    • kruche_ciacho zakonczenie 28.04.14, 09:49
      calkowite :)
      Pan foch byl odebrac swoje rzeczy. Nie spotkalam sie z nim poniewaz uznalam ze juz niewiele w tej sytuacji powiedziec mozna lub trzeba i po prostu jestem nim zmeczona.
      Ciekawa jestem, ale juz z samej czystej mojej ciekawosci, czy fakt zakonczenia zwiazku z powodu jego fochow i cichych dni wplynie w jakis sposob na jego zachowanie, da mu cos do myslenia czy tez zmiany schematu: konflikt-foch-ciche dni.

      Co do mnie to odpoczywam i ciesze sie spokojem. Moze moje doswiadczenia posluza komus jako wsparcie w podobnym zwiazku w znaczeniu ze sie da i trzeba taka znajomosc przerwac zanim nas to zameczy. Pozdrawiam wszystkich :)
      • algavre.live Re: zakonczenie 28.04.14, 10:06
        Gratulacje:) Za konsekwencję i zdrowy stosunek do "sprawy"!
        Co do zmiany Pana Focha w Pana Rozsądnego to, jeśli facet jest myślący i ma w sobie refleksję to może coś do niego dotrze i dojrzeje w nim chęć zmiany. Jeśli jest mało elastyczny i ograniczony to taki już zostanie. W każdym razie zrobiłaś co należało.
      • asiek25 Re: zakonczenie 28.04.14, 10:20
        Również gratuluję :)
        I życzę Ci, abyś teraz spotkała kogoś, kto potrafi rozmawiać i rozwiązywać konflikty :))
        • kruche_ciacho Re: zakonczenie 28.04.14, 10:52
          Oh, to bedzie trudne ale sama sobie tez tego zycze... tylko za jakis czas :)
          • molly_wither Re: zakonczenie 29.04.14, 12:07
            A dlaczego trudne? Tylu jest wspanialych, wyrozumialych, nie sfochowanych mezczyzn:)

            kruche_ciacho napisała:

            > Oh, to bedzie trudne ale sama sobie tez tego zycze... tylko za jakis czas :)
      • molly_wither Re: zakonczenie 29.04.14, 12:05
        Tiaaa, a skrycie czekam az wroci i padnie na kolana. A moze jakas refleksja nad soba samą?


        kruche_ciacho napisała:

        >
        >
        > Co do mnie to odpoczywam i ciesze sie spokojem. Moze moje doswiadczenia posluza
        > komus jako wsparcie w podobnym zwiazku w znaczeniu ze sie da i trzeba taka zna
        > jomosc przerwac zanim nas to zameczy. Pozdrawiam wszystkich :)
      • molly_wither Re: zakonczenie 29.04.14, 12:06
        Raczej zaszkodzi, szczegolnie mlodym kobietom, ktore dopiero wchodza w zwiazki.

        kruche_ciacho napisała:

        >
        > Moze moje doswiadczenia posluza komus jako wsparcie w podobnym zwiazku w znaczeniu ze sie da i trzeba taka zna
        > jomosc przerwac zanim nas to zameczy. Pozdrawiam wszystkich :)
        • kruche_ciacho Re: zakonczenie 30.04.14, 09:38
          Twoje zdanie w tym temacie, jako biernego przemocowca, jest calkowicie subiektywne

          poza tym jestes jakos niezdrowo podekscytowana tematem co okazujesz "wskakiwaniem" raz na jakis czas do watku i bombardowaniem postami

          pffff.... meczaca jestes identycznie tak samo jak pan foch

          EOT
          • molly_wither Re: zakonczenie 30.04.14, 19:42
            Albo identycznie,albo tak samo zdecyduj sie:) Nie dziwie sie,ze Twojemu bylemu nie chcialo sie juz z Toba gadac. Viedak musial sie codziennie zderzac z absurdami w Twoim wydaniu. Rozumiem go, bo ciezko zyc pod jednym dachem z idiota, do ktorego nic nie dociera.

            kruche_ciacho napisała:

            > .. meczaca jestes identycznie tak samo jak pan foch
            >
            > EOT
            • lena575 Re: zakonczenie 30.04.14, 20:46
              molly_wither napisał(a):

              > Albo identycznie,albo tak samo zdecyduj sie:) > kruche_ciacho napisała:


              Synonimy do słowa identyczny:

              analogiczny, bliskoznaczny, bliźni, bliźniaczy, cały, chóralny, drugi, ekwiwalentny, homogeniczny, identyczność, izomorficzny, jednaki, jednakowiuśki, jednakowiuteńki, jednakowiutki, jednakowusieńki, jednakowy, jednobrzmiący, jednogłośny, jednokładność, jednokładny, jednolity, jednomyślny, jednoraki, jednorodny, jednostajny, jednowymiarowy, jednoznaczny, jota w jotę, klon, koherentny, kompatybilny, kropka w kropkę, kubek w kubek, miarowy, monogeniczny, monokulturowy, monolitowy, monolityczny, monotematyczny, monotonny, niczym się nie różniący, nieodmienny, nieodróżnialny, nieporowaty, niesprzeczny, nieugięty, nieurozmaicony, niewzruszony, niezachwiany, niezamienny, niezłomny, niezmieniony, niezmienny, niezróżnicowany, odpowiedni, podobny, pokrewny, pokrywający się, porównywalny, przystający, przystawalny, regularny, równobrzmiący, równoległy, równoprawny, równorzędny, równość, równoważny, równoznaczny, równy, rygorystyczny, sakramentalny, solidarny, stabilny, stały, symetryczny, synonimiczny, sztywny, taki, taki sam, ten sam, toczka w toczkę, tożsamość, tożsamy, trwały, unitarny, wspólny, współmierny, współrzędny, wykapany, wypisz wymaluj, wyrobiony, wyrównany, zbieżny, zbliżony, zgodny, zgrany, zrównoważony, zwarty, żelazny
              • kruche_ciacho Re: zakonczenie 30.04.14, 21:51
                "identycznie albo tak samo"

                idiotycznie tak samo? ;)
              • molly_wither Re: zakonczenie 10.05.14, 17:19
                Troche sie napracowalas chcac wesprzec kolezanke,ale nie o synonimy mi chodzilo,a o uzycie w jednym twierdzeniu dwoch rownowaznych sformulowan.
                lena575 napisała:

                >ecyduj sie:) > kruche_ciacho napisa
                > ła:
                >
                >
                > Synonimy do słowa identyczny:
                >
                >
    • kruche_ciacho no i 10.05.14, 17:12
      minelo troche czasu od zakonczenia znajomosci z panem fochem
      no i poznalam kogos
      wiem ze dosc szybko ale takich rzeczy sie nie planuje, opieralam sie najpierw i nie chcialam "randkowac" ale pan jest uparty a przy tym tak entuzjastyczny ze dalam sie namowic
      no i jestesmy po kilku randkach i mam bardzo fajne odczucia/uczucia

      twierdzi ze sie nie foszy...... a ja kurde juz mam taka traume ze sobie mysle zeby wywolac jakas sztuczna sprzeczke zeby sprawdzic jego reakcje.....
      :-/
      • molly_wither Re: no i 10.05.14, 17:24
        No i ,jak zwykel,mialam racje. Nie kochalas go, fochy to byl pretekst do odejscia. Zastanawiam sie czy nie jestes trolle, bo takie j.......e baby rzadko sie spotyka.


        kruche_ciacho napisała:

        > minelo troche czasu od zakonczenia znajomosci z panem fochem
        > no i poznalam kogos
        > wiem ze dosc szybko ale takich rzeczy sie nie planuje, opieralam sie najpierw i
        > nie chcialam "randkowac" ale pan jest uparty a przy tym tak entuzjastyczny ze
        > dalam sie namowic
        > no i jestesmy po kilku randkach i mam bardzo fajne odczucia/uczucia
        >
        > twierdzi ze sie nie foszy...... a ja kurde juz mam taka traume ze sobie mysle z
        > eby wywolac jakas sztuczna sprzeczke zeby sprawdzic jego reakcje.....
        > :-/
        • kruche_ciacho Re: no i 10.05.14, 20:03
          o, czesc molu...... ehm, molly :)

          w fazie focha jestes zes taka agresywna? ktory tydzien? chlop nie przeprosil?
          wyslij go na forum, nareperujemy go ;)
          • asiek25 Re: no i 12.05.14, 12:54
            Gratuluję, naprawdę :)
            Sprzeczek lepiej nie wywoływać celowo, one i tak któregoś dnia same przyjdą. I wówczas będziesz miała prawdziwą okazję sprawdzić, jak nowy pan się w takiej sytuacji zachowa. Życzę, aby zgodnie z Twoimi oczekiwaniami :)
            A agresorów, czy to biernych, czy to tych aktywnych, lepiej ignorować i omijać szerokim łukiem.
            • kruche_ciacho Re: no i 12.05.14, 15:12
              a co jesli sie zaangazuje i sie okaze ze Pan ma tak samo??? wiem ze jesli nie zaryzykuje to sie nie dowiem ale po prostu sie boje

              ze tez taki glupi "foch" moze tak skrzywic spojrzenie na nowo poznawanych ludzi...

              • asiek25 Re: no i 13.05.14, 11:34
                No cóż, w życiu niestety nie można osiągnąć szczytów nie ponosząc ryzyka :)
                Natomiast myślę, że jeśli nowy pan ma tendencję do obrażania się i nieodzywania, to wyjdzie to w miarę szybko. Ale delikatnie potestować jak się zachowa przy różnicy zdań chyba można :)
                Napisałaś, że właśnie go poznałaś, więc jeśli uda Ci się utrzymać swoje emocje na wodzy, jeśli jeszcze przez jakiś czas będziesz utrzymywała pewien dystans do nowej znajomości, nie pakując się w nowy związek z całą gamą swoich uczuć, to chyba jakaś wielka krzywda Ci nie grozi :)))
                • kruche_ciacho Re: no i 14.05.14, 18:54
                  oczywiscie, tylko dystans mnie uratuje ;) musze miec czas zeby sie przekonac
                  a kto wie moze za jakis czas pojawie sie na forum z krzykiem rozpaczy: ratunku moj partner moj facet jest chory z zazdrosci/uzalezniony od kielbasy/czy placze przy orgazmie ;-P
    • kruche_ciacho Pan foch po pol roku 12.11.14, 14:58
      sie odezwal ;-)

      przeprosil ze swoje zachowanie, bardzo sie wstydzi i chcialby miec szanse zeby to naprawic. Postara sie bardzo zeby nie zepsuc znow wszystkiego swoim debilnym zachowaniem.

      Co myslicie? :-)
      • anula36 Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 15:44
        mysle ze miedzy rozstaniem a odezwaniem zadna panna z nim za dlugo nie wytrzymala i pan postanowil wrocic na z gory upatrzone pozycje;)
        • kruche_ciacho Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 15:49
          tez mam takie podejrzenia :-)
      • enith Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 16:15
        > Co myslicie? :-)

        Myślę, że można panu powiedzieć, że cieszysz się, że pojął swój błąd, ale szansę z tobą już miał i ją zaprzepaścił. Po czym zgrabnie spuścić go po brzytwie. Ewentualnie można nie napisać nic, wymazać pana z pamięci i dać mu tym samym posmakować jego własnej receptury. Co gorąco polecam.
        A jak nowy związek? Wyszło coś z tego?
        • kruche_ciacho Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 16:46
          "A jak nowy związek? Wyszło coś z tego?"

          obydwoje zakochani po uszy :-)
          • enith Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 17:01
            Super. Gratuluję i cieszę się z tobą. Jak widać obawy, że nowy pan może być sfochowaną kopią starego pana, okazały się niepotrzebne. Warto jednak dać sobie i innym szansę.
            Pozdrawiam!
            • bazia8 Re: Pan foch po pol roku 12.11.14, 18:12
              ja też gratuluję!

              swoją drogą moja znajoma ma takiego męża - ona rozmawia służbowo, on dzwoni -ona nie może odebrać. Oddzwania do niego po 3 minutach ale tym razem on nie odbiera.. po czym dzwoni do niej po kolejnych 5 minutach i celowo się rozłącza i tak kilka razy. Potem ona w końcu się do niego dodzwania (np. przez dziecko) i przeprasza pana focha.....

              ostatnio do zadzwonił do mnie, żeby jej zwrócić na coś tam uwagę, ja nie odebrałam i co gorsza nie oddzwoniłam (było już b. późno i tylko wysłałam mu sms), więc ona dostała burę...


              Psychopaci są wśród nas. Powinien być jakiś rejestr, tak jak w przypadku dlużników :/

Pełna wersja