Mąż-co mam o tym myśleć

14.06.14, 06:51
Witajcie, jestem stałą czytelniką tego forum:)
Nie układa mi się w malzenstwie ,ciągle się kłócimy. Nie raz zastanawiałam się nad rozwodem. Właśnie zakonczylam terapię i dowiedzialam się na koniec ze mam syndrom ofiary- to tak na marginesie.
Mam pytanie do doswiadczonych- mąż bez mojej zgody instaluje na moim smartfonie aplikacje sledzące lub namierzajace moj telefon. Nie rozmawial ze mną na ten temat, niczego nie proponowal i nie pytal.Po prostu zauwazylam ze probowal z dwoma programami. A zaczelo sie od tego ze w końcu po kilku latach odwazylam się postawić i pojsc na basen z nasza wspólna koleżanka z pracy. Byl b.niezadowolony, pytal kilka razy z kim idę. Wyszlam z domu a parę minut później juz dostalam smsa ze taka i taka osoba chce mnie "widzieć"w aplikacji rodzinnej Life360. Dzis rano zauwazylam ze zaintalowal mi kolejna aplikacje Zlokalizuj moj telefon. Po pierwsze, czy on tak może bez mojej zgody i wiedzy?
Po drugie nie zgadzam się na to- i tak mam psychicznie zryty beret przez niego. Normą bylo ze nawet do sklepu, na fitness,na rolki lub do kuzynki mnie nie puszczal. Tzn.mowil idziesz z dzieckiem? Bo jak sama to nie.
    • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 06:59
      Dodam jeszcze ze odbiera moje smsy i nawet mi o tym nie mowi. Kilka razy nie odpowiedzialam na ważne smsy. Wczoraj zostawiłam komórkę w salonie i w nocy grzebal w niej intalujac aplikacje i znowu odebral waznego dla mnie smsa- przypadkowo go zauwazylam.
      Tymi- moje słoneczko;)
    • indianan Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 07:21
      Podstawową cechą osób o tendencjach przemocowych jest dążenie do kontroli nad życiem ofiary.To mi wygląda na taki przypadek. On ma problemy sam ze sobą - stąd chorobliwa zazdrość i obawa przed wyzwoleniem się uzależnionej.

      Moje stanowisko pewnie będzie trochę inne od pozostałych, ale uważam, że pewna czujność u faceta jest potrzebna. Ma zadanie chronić rodzinę.
      ALE to co on robi ma znamiona choroby. To wykracza poza normę.

      Musisz z nim porozmawiać. Pewnie już próbowałaś ale może potrzebne jest ultimatum. Jemu też się przyda terapia -albo autoterapia, jeśli znajdzie w sobie chęć i siłę.

      PS: Dla mnie rozwód to ostateczność dlatego nie będę Cię namawiał.
      • najma78 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 09:20
        On cie kontroluje, jestes jego wlasnoscia, zdominowal cie. Zwiazek dwojga ludzi nie opiera sie na kontroli, a na zaufaniu. Oczywiscie zaufaniu ograniczonym. Ludzie tworza zwiazki, umawiaja sie na konkretne reguly. Jednak kazdy nadal pozostaje odrebnym, niezaleznym bytem i ma granice a przynajmniej powinien je wyznaczyc, ktorych drugi przekraczac nie moze. To co robi twoj maz jest niedopuszczalne i dziwi mnie ze to tolerujesz. Nie przyszloby mi do glowy grzebac w telefonie/komputerze/tablecie itp mojego meza i na odwrot. Zostawiam moj telefon a on swoj i nie mamy hasla i wiem ze on nie bedzie go dotykal, ja jego tez. Nie potrafilabym zyc w zwiazku w ktorym bylabym sledzona, lokalizowana, w ktorym nie mialabym prywatnosci, nie moglabym wyjsc sama a takze bez informowania dokad ide i o ktorej wroce. Naprawde wymiksowalabym sie i to szybko. Czy z nim rozmawialas o tym? Jesli tak to jak zareagowal? Jesli nie rozmawialas to powinnas i powinnas tez jasno przedstawiac swoje stanowisko. Zaczelabym od zabezpieczenia telefonu haslem, podobnie innych urzadzen, jesli macie wspolny komp to swoje dokumenty i poczte tez haslo. Dokumenty papierowe umiescilabym w bezpiecznym miejscu np u kogos z rodziny. Czy otwiera twoja zwykla poczte? Jesli tak to przekierowalabym poczte chocby na skytke pocztowa. Wychodzilabym z domu bez dziecka, gdyby zapytal powiedzialabym dokad ide i o ktorej wroce, jednak bez pytania o zgode itp ty tego nie potrzebujesz. Jesli zareagowalby agresja zaproponowalabym mu terapie. Jego wybor. Jesli by sie nie zmienil i nic nie zrobil w ciagu np 6 m-cy separacja a po nastelnych 6 m-cach rozwod. Szkoda zycia, naprawde.
        • krokodil123 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 09:26
          Pytanie-czy ty mu mówiłaś że nie życzysz sobie żeby on grzebał w twoim telefonem, przestawiał czy instalował ci tam czegokolwiek?
          • mwiktorianka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 10:00
            Mąż nie traktuje Cię jak żonę tylko jak swoją własność.
            Nie znam dokładnie sytuacji więc nie chcę oceniać, ale prawda jest po części taka, że pozwoliłaś mu na to aby Cię kontrolował. Dlaczego nie zareagowałaś za pierwszym razem kiedy np. nie pozwolił Ci wyjść ?
            Powiem szczerze, że dla mnie jest to nie pojęte.
            Jak on może w ogóle czegoś Ci zabraniać?
            Zabronić to można dziecku, a nie dorosłemu człowiekowi.
            Weszliście w rolę rodzic-dziecko.
            Zabrnęłaś w ślepą uliczką i teraz jak najszybciej musisz się z niej wydostać.
            Czy Ty go pytasz o zdanie jak chcesz coś zrobić czy gdzieś pójść ?
            Jeśli tak to przestań tak robić, tylko w ważnych dotyczących was obojga kwestiach masz obowiązek konsultować to z mężem (on też ma taki obowiązek), ale nie o każdy drobiazg, masz prawo wychodzić gdzie chcesz i z kim chcesz informując go, ALE NIE PYTAĆ O ZGODĘ !
            Pozakładaj hasła na tel, pocztę jak ktoś radził, on nie prawa instalować żadnych programów na Twoim tel , nie ma prawa przeglądać go i otwierać wiadomości do Ciebie.
            Jeśli nie postawisz jasno sprawy, że nie życzysz sobie, on nie ma prawa i nie będziesz tego egzekwować to niestety będzie tylko gorzej.
            • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 23:08
              Dziękuję wszystkim za odpowiedzi!
              MWiktorianka masz zupełną rację. To moja wina, ale stało się to stopniowo po urodzeniu dziecka. Ciąża pozna i zagrozona więc dostałam hopla na jego punkcie. Wszystko robilam sama podpieralam nosem wstawalam po nocach po 8 razy- trafił mi się trudny egzemplarz. Mąż raczej nie pomagal. Może zabrzmi niewiarygodnie ale ani nie kąpał ani nie karmil nie usypial i na spacery tez nie wychodził. Gdy musiałam dokads wyjsc wszystko musialo byc przygotowanie bo inaczej bylo nieprzyjemnie I tak stopniowo coraz bardziej wpadalam jak śliwka w kompot.
              Przez parę lat slyszalam: jesteś matką i masz dziecko. Nie możesz tego czy tamtego. I uwierzylam choc się naprawdę buntowalam. niestety mialam depresję poporodowa i nie ogarnialam sytuacji z całą świadomością. A poza tym argumenty mojego męża zawsze były ważniejsze madrzejsze.
              Jestem w slepej uliczce, wiem to. Gdzieś w głębi serca czuje ze mam racje w wielu kwestiach tylko... no właśnie chyba boje się skonfrontować.
          • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 07:23
            Słuchaj, no nigdy wprost nie powiedziałam: nie instaluj mi żadnych szpiegowskich czy lokalizujacych moj telefon aplikacji;)
            Ale niejednokrotnie prosilam by nie odbieral smsow. Odpowiedział ze sprawdzal tylko czy to cos waznego.
            • angazetka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 12:55
              > Słuchaj, no nigdy wprost nie powiedziałam: nie instaluj mi żadnych szpiegowskic
              > h czy lokalizujacych moj telefon aplikacji;)

              To powiedz. Bez uśmieszków.
            • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 23:10
              mamitymi napisała:"Ale niejednokrotnie prosilam by nie odbieral smsow. Odpowiedział ze sprawdzal tylko czy to cos waznego."

              Na taki tekst odpowiadaj twardo, że sprawdzac to sobie może, ale SWÓJ telefon i SWOJE sms'y, a od Twojego tel. i sms'ow ma się trzymac z daleka. Możesz dodac, że szef przesyła Ci buziaki i lepiej żeby nie czytał, wtedy go wkurzysz do czerwonosci, bo facet nie ma poczucia humoru w tej sprawie, i nie tylko zresztą pewnie w tej... ;-) Nie daj się, pozwoliłaś mu na zbyt wiele i teraz musisz powoli zacząc to odkręcac. Inna sprawa, że gdybys wyszła za mąż za człowieka o inne osobowosci, to może do dziś bys nie wiedziała co to jest przemoc psych., bo w normalnym, zdrowym mężczyznie Twój delikatny charakter, oddanie, zaufanie (czyli w pewnym sensie przejawy słabosci i delikatnosci typowo kobiecej) nie budziłyby demonów, tak jak w Twoim mężu. Normalny, zdrowy psych. facet nie traktuje słabosci jako zachęty do stosowania przemocy psychicznej i nie traktuje żony jak ofiary do kontrolowania, umniejszania i dręczenia. On takim kontrolowaniem Ciebie robi sobie dobrze, bo leczy w ten sposób swoej paranoje w głowie i próbuje zapewniac sobie w ten sposób pewien rodzaj bezpieczeństwa. Ale sposób w jaki to robi jest definitywnie CHORY i kwalifikuje się do leczenia.
    • pogodoodporna Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 10:29
      Art. 267

      § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

      § 2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.

      § 3.Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.

      § 4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie.

      § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
      • verdana Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 12:04
        Co masz o tym myśleć? Że mąż robi rzecz absolutnie niedopuszczalną. Pokazuje, ze nie ma do Ciebie cienia zaufania, ze uważa Cię za dziwkę, która nie pilnowana puści się z pierwszym lepszym, albo za swoją własność, która ma chodzić tylko tam, gdzie Panu się spodoba, za dziecko, które musi być kontrolowane. Prawdę mówiąc to jest dokładnie ta sytuacja, gdzie trzeba postawić ultimatum - jesli coś takiego się powtórzy, małżeństwo należy uznać za zakończone.
        Nie ukrywam, ze dla mnie akurat takie zachowanie jest gorsze od zdrady.
        • pogodoodporna Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 12:32
          verdana napisała:

          > Nie ukrywam, ze dla mnie akurat takie zachowanie jest gorsze od zdrady.

          Dla mnie tez. Dlatego mysle, ze warto uswiadomic autorke watku, ze jej maz popelnia przestepstwo.
        • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 06:19
          Dziękuję za odpowiedź Verdano. Tak właśnie się czuję-traltowana jak dziecko. Niejednokrotnie z nim rozmawiałam o moich odczuciach ale on tlumaczy że:musi mnie tak traktować skoro ja nie wiem jak powinna się zachowywać matka. Ciągle np. słyszę też że powinnam zmienić koleżanki bo te z ktorymi się trzymam są za mlode ,nie mają rodzin
          I namawiaja mnie do zachowań które nie są dla mnie.
          Jego argumenty są zawsze bardziej istotne niz moje. Naprawdę trudno z nom dyskutować. Ton glosu i jego stanowczosc sprawia ze po prostu "tracę oddech"
          • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 23:25
            mamitymi napisała:"Niejednokrotnie z nim rozmawiałam o moich odczuciach ale on tlumaczy że:musi mnie tak traktować skoro ja nie wiem jak powinna się zachowywać matka. Ciągle np. słyszę też że powinnam zmienić koleżanki bo te z ktorymi się trzymam są za mlode ,nie mają rodzin
            I namawiaja mnie do zachowań które nie są dla mnie.
            Jego argumenty są zawsze bardziej istotne niz moje. Naprawdę trudno z nom dyskutować. Ton glosu i jego stanowczosc sprawia ze po prostu "tracę oddech"

            Na takie teksty odpowiedz mu stanowczym zimnym tonem, żeby Cię nie pouczał, bo dobrze wiesz jak powinna zachowywac sie matka, a on nie ma o tym zielonego pojęcia, bo matką nigdy nie był i nie będzie..., i że nie życzysz sobie takich GŁUPICH tekstów z jego strony. Po drugie powiedz mu wyraźnie, żeby się odczepił od Twoich kolezanek, bo to nie jego sprawa, niech lepiej skupi swoją uwagę na swoich kolegach, o ile ich w ogóle ma (czy on ma kolegów z którymi utrzymuje jakieś bliższe, dłuższe relacje???). Powiedz mu, że Ty dokladnie wiesz jak masz się zachowywac i Twoje zachowania to nie jest jego sprawa i dla niego temat do dyskusji. A jeżeli nie zrozumie to zacznij go okładac argumentami w jego stylu na temat jego osoby i jego znajomych, zastosuj po prostu jego strategię. Poszukaj do czego możesz się w nim samym poprzyczepiac i rób to stale i permanentnie, az sie wkurzy i zezłosci, męcz go w ten sam sposób, jak on robi to Tobie. Znajduj jak najszybciej odpowiedz na kazdy z jego argumentów i obalaj je śmiejąc mu się bezczelnie w nos, i nic sobie nie robiąc z tego co mówi, robiąc konsekwentnie swoje. Kazdą, nawet najdrobniejszą rzecz RÓB PO SWOJEMU, nawet gdyby i sto razy powtarzał Ci, że powinnaś zrobic jego zdaniem inaczej, mów mu wrost, że w tej sprawie masz inne zdanie i zrobisz tak jak uwazasz, niezaleznie od tego co on ma w tej sprawie do powiedzenia i tak do skutku. W pewnym momencie odpusci sobie, gdy zobaczy, ze jego komentarze nie robią na Tobie żadnego wrażenie i że je zwyczajnie olewasz. Tutaj ważna jest konsekwencja i upartosc w swoich postanowieniach i działaniach. Nie pozwól zmieniac swoich planów nawet w najdrobniejszych sprawach, ważne jest abyś wszystko robiła po swojemu, tak jak TY sama uważasz, zdanie męża jest nieistotne. Swoje zdanie, niech zachowa dla siebie. Z przemocowymi typami tak niestety trzeba postępowac, bo inaczej nie oduczą się swoich przemocowych zachowań. Nie ukrywam, ze jest to dosyc męczące, ale może okazac się skuteczne, więc warto się pomęczyc. Jak Ci wejdzie w nawyk robienie wszystkiego co sobie zaplanowałaś po swojemu, na swój sposób, to gdy po raz któryś powie Ci, że coś powinnaś jego zdaniem zrobic inzcaej, to nawet nie zwrócisz już na to uwagi, bo i tak zrobisz tak jak uwazasz... ;) Takie zachowania wchodzą w krew.
    • angazetka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 12:57
      Mąż nie ma takiego prawa, czyni rzecz obrzydliwą, skandaliczną. Wiem, że po latach zniewolenia to nie jest proste, ale musisz o siebie zawalczyć, zabronić mu dostępu do komórki, zrobić awanturę o te programy szpiegujące. To jest chory układ, a nie małżeństwo.
    • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 13:12
      Nie bardzo rozumiem. Zakończyłaś terapię i pytasz czy mąż może grzebać w Twoim telefonie? Coś tu się kupy nie trzyma.
      Zastanawiałaś się kiedykolwiek co Ci daje taka relacja z mężem? Jakie Twoje potrzeby zaspokaja? Bezpieczeństwa?
      Musiałaś mieć koszmarne dzieciństwo...współczuję
      • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 07:06
        Dzieciństwo miałam szczęśliwe, dziekuję. Niestety w większości bez ojca.
        Moja roczna terapia byla dziwna. Pani psych. czesto powtarzala że traktuję ją jak mame czy przyjaciółkę przed którą się narzeka na męża. I czulam sie glupio-wiedziałam ze jest duzo osob z gorszą depresja niz ja.I prawda byla taka ze pochodzac z rozbitego domu nie wiem jak wyglada prawdziwe małżeństwo więc maz z ktorym nie mam bliskich relacji jest mi "na rękę". Tak to tłumaczyła. Oczywiście uświadamiala mnie ze to moja wina ze sama na to pozwolilam. I ze mąż też ma uczucia i czy ja sie zastanawialam co on czuje. Ok przyznaję-to b.wazne. ale w danym momencie wazniejsze dla mnie było to jak sobie poradzić. Moze nie bylam gotowa na łapanie jej aluzji co robic. Żałuję że nie dawała mi żadnych ćwiczeń do domu.
        Na ostatnim spotkaniu powiedziała ze mam syndrom ofiary i zaproponowala terapię prywatna. Nie mam kasy na to.
        • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 12:02
          Powiedziała Ci dosłownie : to Pani wina, czy raczej: pozwoliła Pani na to?
          Terapia to praca nad sobą. Nie nad mężem. Zastanawiałaś się w ogóle nad przyczynami swojej uległości?
          • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 08:50
            Pade
            Ona na pewno nie powiedziała ze to moja wina ale ja tak czuję. Ciagle ppowtarzala ze może mąż jest sfrustrowany lub ma depresję. I ze tez może byc rozczarowany małżeństwem. Więc amalizowalam przyczynę kego frustracji.
            A uleglosc... podobno z powodu opuszczenia przez ojca.juz jako dziecko kleilam się do mezczyzn. Nawet obcych.
            Po studiach przeżyłam załamanie nerwowe- jezdzilam do ojca do Ameryki i się pogubilam. Potem leczylam depresję ktora wrocila po porodzie i z ktora chodzilam 4 lata.
            Moze to powod?
            • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 09:49
              Ok. Ale dlaczego analizowałaś przyczyny jego frustracji a nie swoich?

              > A uleglosc... podobno z powodu opuszczenia przez ojca.juz jako dziecko kleilam
              > się do mezczyzn. Nawet obcych.
              > Po studiach przeżyłam załamanie nerwowe- jezdzilam do ojca do Ameryki i się pog
              > ubilam.

              Oczywiście, że to może być powód.
              Masz sporo do przepracowania i bez terapeuty się nie obejdzie.
              Nic Ci nie da nasze oburzenie, czy posty w stylu: powiedz mu to i to.
              Bo Ty nie czujesz się na siłach stawać w swojej obronie.
              Moim zdaniem powinnaś iść do terapeuty, znowu. Albo tego samego, albo innego. Idź koniecznie i zajmij sie tam sobą, a nie mężem.
              • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 12:47
                Dobra terapia jest autorce niezbedna. Jednak z uwagi na fakt, ze pani psycholog nie bierze pod uwage tego, ze maz moze byc osoba zaburzona osobowosciowo, nie kontynuowalabym terapii u tej psycholog. Kobieta przyklada miary przeznaczone dla osob zdrowych do prawdopodibnie zaburzonego emocj. mezczyzny, co zaciemnia jej widzenie rzeczywistosci. Zaden zdrowy emocj. mezczyzna nie zachowuje sie w ten sposob. IMO powinnas poszukac terapeuty ktory ma rowniez pojecie o zaburzeniach osobowosci. Norm przeznaczonych dla osob zdrowych nie mozna stosowac do osob zaburzonych osobowosciowo. Zachowania Twojego meza sa spijne i konsekwentne, stanowia pewien system w ktorym on funkcjonuje. Jemu tez przydalaby sie powazna terapia. Jego zachowania maja w sobie wysoki stopien kontroli i przemocowosci, facet traktuje Cie przedmiotowo i bez szacunku.
                • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 12:52
                  Zuzi, nic w życiu nie jest czarno-białe. Ludzi też nie da się poszufladkować. Są różni.
                  Autorka nie przez przypadek tak się z mężem dobrała.
                  Prawdopodobnie miał się nią "zaopiekować", no to się opiekuje:/
                  • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 15:08
                    Pade, wiem ze nic nie jest w zyciu czarno-biale, jednak niektore typy ludzi da sie poszufladkowac,bo maja caly zestaw b. podobnych do siebie zachowan np. toksycy. A dlaczego sa do siebie podobni, bo maja pieodobne cechy osobowosciowe, b. podobnie reaguja i zachowuja sie w okreslonych sytuacjach. I tak jak napisala Maja na swoim blogu nalezy pewne typy ludzi nauczyc sie rozpoznawac aby unikac wchodzenia w relacje z nimi, a gdy jednak sie w takie relacje wejdzie to dobrrze jest posiasc umiejetnosci do tego, aby z nich wyjsc, gdy sa dla nas szkodliwe, a zmienic sie ich nie da poprzez prace nad soba. Pade po tym co piszesz na forum tez jawisz mi sie jako osoba delikatna i wrazliwa, wiele razy pisalas o swouch problemach ze stawianiem granic, czy Twoj maz tez mial zakusy aby w podobny sposob sie Toba "opiekowac" jak maz autorki watku? :) Mysle, ze nalezy odroznic zachowania normalne od tych "normalnych", dla wlasnego bezpieczenstwa, bo nikt nie lubi byc ubezwlasnowilnionym i robic za cudzego niewolnika. A jest pewien typ ludzi tj. osoby o narcystycznej osobowosci, ktore takie oczekiwania wobec drugiego czlowieka maja z natury. Skoro ja sam jestem tak b. wazny dla siebie samego to inni maja mi sluzyc...i dlatego takich ludzi nalezy rozpoznac samodzielnie, aby moc sie przed nimi ochronic. Takich ludzi nie interesuje drugi czlowiek jako czlowiek, ale jako niewolnik i poddany z ktorego mozna czerpac profity czy to emocj. czy fin.Mysle, ze autorka z takim wlasnie czlowiekiem moze miec do czynienia. Gdy znajdzie w sobie sile na terapii wowczas moze uda jej sie z tego chorego ukladu wyzwolic.
                    • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 15:40
                      I dobrze by bylo, gdyby ten maz swoja nadmierna potrzebe dominacji i kontroli nauczyl sie zaspokajac np. w swoim zyciu zawodowym dzieki swoim konkretnym umiejetnosciom, a nie w sposob uproszczony i wygodny dla niego -tj. na osobie zony. Autorko czy maz ma jakies sukcesy na polu zawodowym?
                    • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 20:10
                      Zuzi kochana, miałam problem ze stawianiem granic, ale nie taki, o jakim piszesz.
                      To były problemy w stylu: gotować na jednopalnikowej kuchence turystycznej dla czterech osób przez trzy tygodnie czy tupnąć nogą, pozwolić córce na olewanie obowiązku rozładowania zmywarki po szkole z powodu wyjścia na podwórko czy tupnąć nogą. I w ten deseń:D
                      Nie ma opcji, żebym uległa szantażowi emocjonalnemu, manipulacji czy przemocy, w jakiejkolwiek postaci. Jeśli nie umiem się werbalnie obronić w takiej sytuacji, po prostu się ewakuuję.
                      Jestem osobą wrażliwą, ale też i silną.
                      A do niedawna sądziłam, że się to wyklucza:)
                      Niby wiemy, że myślenie czarno-białe jest błędne, ale mimo to szufladkujemy ludzi i siebie samych. Wypieramy ze świadomości to, z czym nam niewygodnie, co nie pasuje do reszty (albo czego się wstydzimy). Wypieranie rodzi opór, a opór zwiększa siłę wypartego, które wraca ze zdwojoną siłą. I to jest błędne koło.
                      Lepiej i zdrowiej jest zaakceptować, uznać, zintegrować różne części naszej osobowości. I siłę, i delikatność, i wrażliwość i gruboskórność, i agresję i dobroć, itd.
                      Po co to piszę.
                      W wątkach z ostatnich dni dominuje myślenie zero-jedynkowe. Dobry-zły, uczciwy-oszust, Przemocowiec-nieprzemocowiec:)
                      Czy zranienie kogoś niewłaściwie dobranymi słowami, wątpliwościami, rozterką dewaluuje uczciwość? Czy dominowanie nad kimś, nadmierna kontrola, agresja werbalna dewaluuje miłość? To trudne pytania. Sama się nad nimi zastanawiam. Bo miłość jako wartość jest czysta, pozbawiona egoizmu, daje wolność, ale co jeśli osoba, która kocha, nie jest jednostką dojrzałą?
                      Partner autorki tego wątku wcale nie musi mieć zaburzeń osobowości, może być po prostu niedojrzały emocjonalnie, tak, jak jego żona. Robi to, na co ona mu pozwala. Autorka ma obowiązek strzeżenia swoich granic, a obawiam się, że nie ma o tym zielonego pojęcia (wnioskuję z pytań stawianych przez autorkę). Czyli wzajemnie się uzupełniają. Ona czerpie z jego siły, on może być silny, bo ona jest słaba. Samo podniesienie własnego poczucia wartości przez autorkę wątku i postawienie granic mogłoby spowodować zmianę u męża. A co by się stało, gdyby faktycznie dojrzała?:)
                      Ja nie neguję istnienia przemocowców, absolutnie, znam takie osoby niestety i jak pisałam wyżej unikam. Ale to, że istnieją, nie oznacza, że czają się za każdym rogiem. Dlatego postuluję, by przyjrzeć się głębiej zachowaniom i relacji zanim się przyklei etykietkę.
                      • sebalda Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 21:23
                        Pade, ale tutaj nie chodzi tylko o kontrolowanie i szpiegowanie żony. Tu jest znacznie więcej typowych zachowań przemocowych: manipulacja, kontrola, deprecjonowanie, narzucanie zdania, kontrolowanie znajomości i nakazy, by część z nich zmienić, ograniczanie podstawowej wolności i wiele innych. Przeczytaj jeszcze raz te fragmenty:
                        "Może zabrzmi niewiarygodnie ale ani nie kąpał ani nie karmil nie usypial i na spacery tez nie wychodził. Gdy musiałam dokads wyjsc wszystko musialo byc przygotowanie bo inaczej bylo nieprzyjemnie I tak stopniowo coraz bardziej wpadalam jak śliwka w kompot.
                        Przez parę lat slyszalam: jesteś matką i masz dziecko. Nie możesz tego czy tamtego. I uwierzylam choc się naprawdę buntowalam. niestety mialam depresję poporodowa i nie ogarnialam sytuacji z całą świadomością. A poza tym argumenty mojego męża zawsze były ważniejsze madrzejsze.
                        Jestem w slepej uliczce, wiem to. Gdzieś w głębi serca czuje ze mam racje w wielu kwestiach tylko... no właśnie chyba boje się skonfrontować".
                        "Niejednokrotnie z nim rozmawiałam o moich odczuciach ale on tlumaczy że:musi mnie tak traktować skoro ja nie wiem jak powinna się zachowywać matka. Ciągle np. słyszę też że powinnam zmienić koleżanki bo te z ktorymi się trzymam są za mlode ,nie mają rodzin
                        I namawiaja mnie do zachowań które nie są dla mnie.
                        Jego argumenty są zawsze bardziej istotne niz moje. Naprawdę trudno z nom dyskutować. Ton glosu i jego stanowczosc sprawia ze po prostu "tracę oddech" .
                        "Tylko gorzej z przekonaniem męża ze mam prawo wyjsc. Np. zarzuca mi że ja tylko czekam by wyjsc z domu i ze w ogole ciagle gdzies łażę i wydaje kase. Smiechu warte. Wychodzę raz w tyg i to wtedy gdy dzieć jest w p-kolu- kawa z koleżankami, kuzynka, fryzjer, sklepy, kosmetyczka. Slowem ile się da by nie. ..no wlasnie- nie wiem co tu napisac. by nie musiec słuchać jak się wymadrza lub poucza jaka to ja jestem nieodpowiedzalna. W jego mniemaniu ja to mam super. Robie co chcę. Często powtarza:chciałbym być tobą. Super życie."
                        I bardzo charakterystyczne teksty: "Boli jeszcze to ze mąż uważa swoje obowiązki za wazniejsze od moich i krytykuje na kazdym kroku. Jak to w domu balagan ze nie ma czystych skarpet ze w lodówce pusto bo nie napisalam smsa co ma kupic i pelno takich niedorzeczności. Albo ze zaprosze gości np.kolezanki dopiero jak posprzatam dom.
                        Takze strofuje mnie przy dziecku ze np.powinnam uwazac jak wychodzi ze sklepu bo wpadnie pod samochód na parkingu i dodam ze maz jest obok! Jestem bez przerwy strofowana pouczana ganiona krytykowana przy dziecku i czuje się koszmarnie. Gdy prosze by tego nie robil to mowi ze boje się krytyki i ze nie będzie chwalil skoro robie cos zle."

                        Klasyką gatunku jest też to, że rok temu mieli poważną rozmowę i on płakał i obiecywał poprawę, ale to trwało krótko.
                        Do autorki: ponawiam pytanie, czy mąż kiedykolwiek miał powody do zazdrości i czy kiedyś Cię szarpał, popychał? Dlaczego była ta poważna rozmowa i dlaczego płakał? Bardzo jestem ciekawa, bo chyba się domyślam, dlaczego tak było.
                        • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 21:30
                          A wyczytałaś gdzieś Sebaldo, że autorka twardo się na coś nie zgodziła? Albo czemuś zaprzeczyła?
                        • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 21:38
                          Wiesz co Sebaldo, zauważyłam, że już drugi raz, kiedy próbuję poszerzyć perspektywę w dyskusji, Ty zawężasz ją do swoich doświadczeń. Co prawda robisz tak w co drugim wątku, ale tym razem trochę się zirytowałam:)
                          Bo moim zdaniem, sprowadzanie męża autorki do roli przemocowca jest zwykłym upraszczaniem i w niczym nie pomaga. Nie ma recepty na przemocowość. Autorka nie może wykupić leku i podać mężowi. Co zatem mogłaby zrobić?
                          • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 22:59
                            Pade Ty patrzysz na ten wątek z perspektywy osoby, która nigdy z przemocowcem bezpośrednio jako żona/partnerka nie miała do czynienia i wątpisz w to, że ten pan nim jest. A zapewniam Cię, że nim jest. To co podkreśliła Sebalda miało na celu zwrócenie Ci uwagi na czerwone lampki przemocowe, nie chodziło o zawężenie perspektywy ale o pokazanie Ci, co świadczy bezwzględnie o przemocy tego pana. Pade dyskusja nt. tego czy ten pan jest przemocowy, czy nam się to tylko wydaje, jest jałowa, tu nie ma się nad czym zastanawiac, to jest oczywiste, że facet stosuje wobec żony przemocowe zachowania. I nie ma tu do końca znaczenia to, ze autorka mu granic nie stawia, bo stawiac ich nie potrafi, bo PIERWOTNY PROBLEM to jednak przemocowosc tego pana a nie uległosc autorki. Uległosc autorki jako problem wtórny powoduje natężenie przemocy męża. Jednak ten mąż przemocowy musiał byc już wtedy, gdy żenił się z autorką. Ta przemoc nie pojawiła się nagle, ona już była w nim, gdy się poznali, tylko dziewczyna tego nie dostrzegała (co mnie wcale nie dziwi, bo ja tez nie widziałam przemocy u mojego męza, ale na tym etapie wiedzy, którą w tym temacie mam obecnie, wiem, że było wiele sytuacji już na samym poczatku mojego małżeństwa, które o tej przemocy świadczyły, ale moja wiedza w tej sprawie była wówczas żadna, nie byłabym w stanie tego wówczas dostrzec). To kompletne wymiksowanie się męża autorki z pomocy żonie w połogu z małym dzieckiem i z depresją to są własnie objawy tej przemocy, on już wtedy miał ją jako kobietę i matkę jego dziecka w przysłowiowym DE, ale nie nabluzgał jej, ani nie uderzył, ani nie wyszedł z kolegami na 5 dni z rzędu na picie, tylko klasycznie przemocowo ją OLAŁ, zostawiając jej DODKŁADNIE WSZYSTKO na jej głowie. To są pade zachowania przemocowe, wynikające z braku szacunku do niej jako kobiety. A cała reszta jego zachowań to kontynuacja tych zachowań z połogu, tylko w jeszcze większym natężeniu, bo autorka nie potrafiła postawic granic i przemoc w wykonaniu jej męża wzmogła się i rozpanoszyła do rozmiarów obecnych, gdy ten mąż nie widzi nic zdrożnego w inwigilacji własnej żony, ograniczaniu jej wolnosci osobistej, itp. marne "kwiatki". Ten człowiek jest chory, chory na przemoc i to on powinien się leczyc w gabinecie terapeutycznym. Uległosc autorki i nieumiejętnosc stawiania granic temu męzczyznie to JEST KWESTIA WTÓRNA do przemocy jej męża.

                            Pade, przepraszam, że Ci to napiszę, ale po tym co poniżej napisałaś:

                            "Zuzi kochana, miałam problem ze stawianiem granic, ale nie taki, o jakim piszesz.
                            To były problemy w stylu: gotować na jednopalnikowej kuchence turystycznej dla czterech osób przez trzy tygodnie czy tupnąć nogą...
                            Nie ma opcji, żebym uległa szantażowi emocjonalnemu, manipulacji czy przemocy, w jakiejkolwiek postaci. Jeśli nie umiem się werbalnie obronić w takiej sytuacji, po prostu się ewakuuję."

                            mogę Ci napisac jako osoba, która z przemocą miała do czynienia, a której w większosci udało się tą przemoc u męża wytępic, że nie masz pojęcia o czym piszesz...bo nigdy nie byłaś żoną przemocowej osoby. Twoja wiedza w tym temacie opiera się głównie na tym co przeczytasz na forum ew. w literaturze, a to nie wystarczy do tego, aby kwestie przemocy po prostu czuc... Osoba, która tego doswiadczyła na własnej skórze, tak jak np. Sebalda rozumie to co autorka pisze, bez dodatkowych komentarzy. W tym przypadku sprawa jest tak oczywista, że tu nie ma ani grama niepewnosci co do tego z czym mamy tutaj do czynienia...
                            Ten człowiek stosuje przemoc wobec własnej żony a kobieta nie potrafi się przed nim obronic z uwagi na doswiadczenia z własnego dzieciństwa (brak ojca) oraz z uwagi na cechy charakterologiczne/osobowosciowe (wrażliwosc, uległosc, zaufanie do męża).

                            Pade napisała:"Bo moim zdaniem, sprowadzanie męża autorki do roli przemocowca jest zwykłym upraszczaniem i w niczym nie pomaga."

                            Pade Ty nie masz kompletnie świadomosci jak bardzo mylisz się w tym co powyżej napisałaś. Bagatelizowanie jego przemocowych zachowań i szukanie winy w autorce watku jest po prostu śmieszne i świadczy o tym, że o kwestiach przemocy nie masz bladego pojęcia.
                            Niedojrzały to jest Pade ktoś kto m.in. jak pan z wątku wiewiórki chce piec dwie pieczenie na jednym ogniu, lub kto łudzi się, że wyjdzie na 3 dni z jednego związku aby pozałatwiac sprawy z ex i wróci do niego z powrotem przyjęty przez rozanieloną czekającą na niego z niecierpliwoscią kobietę... Ale "tylko" niedojrzały nie jest ktoś, kto stosuje tak obrzydliwą przemoc wobec żony, jak ten mąż w tym wątku...

                            • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:17
                              A jak napiszę, że mój rodzic stosował przemoc, to będę bardziej wiarygodna?

                              Czy nie widzicie, że mamy do czynienia z jedną wersją wydarzeń?
                              Nie twierdzę, że autorka nie pisze prawdy, ale to jest jej prawda, nie jego.
                              Tak łatwo Wam przychodzi uznanie, że terapeutka jest dziwna? Bo co, bo autorka tak stwierdziła? Na jakiej podstawie? Bo terapia nieskuteczna?
                              Chyba doskonale wiecie, kiedy terapia może być nieskuteczna. Czasem jest po prostu za krótka.
                              Nie zauważyłyście, ze jak dokładnie wypytałam autorkę o słowa wypowiedziane przez terapeutkę, to zmieniła swoją wypowiedź?

                              Nie usprawiedliwiam faceta. Absolutnie. Zwracam tylko uwagę, że autorka nie udzieliła na tyle wyczerpujących wypowiedzi, żeby można było na tej podstawie postawić diagnozę.
                          • sebalda Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:02
                            Wiem, ze ludzi irytuje moje częste (ale nie stałe) węszenie przemocy. Ale o ile w wątku o ratowaniu małżeństwa mam wiele wątpliwości (bo autor nie chce zdradzić ważnych informacji), o tyle tutaj mam podejrzenia graniczące z pewnością, że mąż autorki stosuje wobec niej przemoc, bo jest wiele symptomów. Nie jeden, nie dwa, ale wiele. Po to zadałam sobie trud wklejenia jej wypowiedzi, ale najwyraźniej tak Ci zależy na Twoje opinii, że tego nie zauważasz. Co nie jest zarzutem wobec Ciebie, bo wszyscy po trochu to robimy. Ja naprawdę staram się być obiektywna, ale czasami pewne rzeczy są aż nazbyt oczywiste. A ja mam doświadczenie nie tylko własne, ale też wielu, wielu ofiar, to forum nie jest jedynym miejscem, gdzie zdobywam wiedzę na temat przemocy. I to od kilku ładnych lat.
                            Pytasz, co daje ofierze wiedza o tym, że tkwi w typowo przemocowym związku? Aż dziw, że o to pytasz. Przemoc opiera się w głównej mierze na wpędzaniu ofiary w poczucie winy, na wmawianiu jej, że to ona sama ponosi winę za to, że mąż bywa taki, a nie inny. To poczucie winy dodatkowo wzmocniła tutaj dziwna terapeutka.
                            Zmianę ofiara przemocy może zacząć tylko od siebie. Żeby tak się stało, ona musi przestać szukać winy w sobie, a zrozumieć, że to nie ona odpowiada za ataki na siebie, za wieczną krytykę, deprecjonowanie, kontrolę. Dopiero zrozumiawszy prawdziwy charakter związku, może zacząć się zmieniać, wzmacniać, budować na nowo poczucie swojej wartości. Ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego muszę to tłumaczyć, myślałam, że większość uczestników tego forum to rozumie.
                            • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:07
                              Ja tez myślałam, że pade jako stała uczestniczka tego forum to rozumie, ale po tym co napisała w tym wątku WIEM że tak nie jest. Sebaldo jak widac może własne doświadczenia są jednak potrzebne, aby ten problem dobrze zrozumiec i samo czytanie nawet miliona wątków i tony literatury nie spowoduje tego, że ktoś temat przemocy będzie rozumiał i czuł.
                              • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:26
                                Powiem tylko jedno Zuzi, mylisz się.
                            • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:18
                              Nie wydałam opinii, tylko chciałam poszerzyć perspektywę.
                              • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 23:49
                                Rozumiem Pade w jaki sposób chciałaś poszerzyc perspektywę w tej sprawie:

                                pade napisała "Czy dominowanie nad kimś, nadmierna kontrola, agresja werbalna dewaluuje miłość? To trudne pytania. Sama się nad nimi zastanawiam. Bo miłość jako wartość jest czysta, pozbawiona egoizmu, daje wolność, ale co jeśli osoba, która kocha, nie jest jednostką dojrzałą?
                                Partner autorki tego wątku wcale nie musi mieć zaburzeń osobowości, może być po prostu niedojrzały emocjonalnie, tak, jak jego żona. Robi to, na co ona mu pozwala. Autorka ma obowiązek strzeżenia swoich granic, a obawiam się, że nie ma o tym zielonego pojęcia (wnioskuję z pytań stawianych przez autorkę). Czyli wzajemnie się uzupełniają. Ona czerpie z jego siły, on może być silny, bo ona jest słaba. Samo podniesienie własnego poczucia wartości przez autorkę wątku i postawienie granic mogłoby spowodować zmianę u męża. A co by się stało, gdyby faktycznie dojrzała?:)
                                Ja nie neguję istnienia przemocowców, absolutnie, znam takie osoby niestety i jak pisałam wyżej unikam. Ale to, że istnieją, nie oznacza, że czają się za każdym rogiem. Dlatego postuluję, by przyjrzeć się głębiej zachowaniom i relacji zanim się przyklei etykietkę."

                                Czy w pierwszej częsci swojej wypowiedzi sugerujesz, że tu jednak u tego pana jest miłosc do zony, tylko okazuje ją w taki mało elegancki i kulturalny sposob, bo jest niedojrzały i inaczej nie potrafi, bo niedojrzała żona go do takich zachowań prowokuje swoją uległoscią? :-) Oj pade pade ;-))) On robi to, na co ona mu pozwala???? A kiedy ona mu pozwala na to, aby np. zakazywał jej wychodzenia z domu?????, czy przez pozwalanie rozumiesz to, że skoro powiedziała mu raz czy dwa delikatnie i cichym głosem, to znaczy, że niewystarczająco broni swoich granic i tym samym go prowokuje do dalszych działań tego typu i tym samym mu zezwala ???? Ja tu nie widzę, żeby ona mu zezwalała, wręcz widzę, że się kobieta frustruje i mu nie zezwala, że ciśnienie jej rośnie na to jak on się w stosunku do niej zachowuje, ale mu nie zezwala na takie zachowania, moze nie potrafi mu wykrzyczec żeby dał jej spokój, ale nie oznacza to, że mu zezwala na takie zachowania.
                                I napisz mi proszę w jaki sposób ona czerpie z jego siły?????
                                To, że on może czuc się silny przy takiej delikatnej zonie, to rozumiem, szkoda tylko, że pojęcie silny rozumie facet niewłasciwie i kojarzy je z zachowaniem odpowiadającym byciu bydlakiem.

                                Pade przeciętna osoba nie jest w stanie unikac przemocowców, bo zazwyczaj to są urocze osoby na zewnątrz, a ich przemocową twarz zna tylko najbliższa im osoba zona lub maz ew. dzieci i to nie zawsze. Więc rozumiem, że możesz unikac przemocowego rodzica, ale skąd wiesz kto jest przemocowcem a kto nie, chyba że miałas na myśli osoby stosujące przemoc fizyczną o których to osobach wszyscy wiedzą, co one robią (ale to inny temat, niż przemoc psychiczna).
                                • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 00:03

                                  Odpowiem tak, od samego początku tego wątku coś mi nie grało. Wpisałam sobie przed chwilą nick autorki w wyszukiwarkę i uznałam, że przeczucie mnie nie myliło. Tak więc, ja się z tego wątku wymiksowuję.
                                  Zuzi, więcej dystansu i mniej zaślepienia:)
                                  I na koniec cytat z Sebaldy:
                                  Nasza pani psycholog świetnie podsumowała postawę przemocowca w jednym z niedawnych wątków: "Musi Pani pamiętać, że nie ma co liczyć na zmianę męża. On nie ma żadnej motywacji. Straciłby poczucie władzy, które koi jego poczucie niskiej wartości. Czemu miałby się tego pozbywać".
                                  Czyli co powinien zrobić partner przemocowca?
                                  • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 00:20
                                    Pade to wrzuc co znalazłas na temat autorki, bo ja też wczoraj zrobiłam rekonensans po nicku i nic ciekawego nie znalazłam, co by stanowiło podstawę, aby wątpic w to co w tym wątku autorka napisała.

                                    Z tym co pani psycholog napisała się zgadzam. Nie wynika jednak z tego, że przemocowiec jest przemocowcem wówczas gdy trafi na partnera, który nie potrafi stawiac granic (bo wcześniej przemocowcem nie był). Bo przemoc rodzi się zapewne z fatalnych doswiadczeń z dzieciństwa i wynikłego z tego bardzo niskiego poczucia własnej wartosci, które taki ktoś próbuje sobie odbudowywac cudzym kosztem, kosztem umniejszania partnera i dręczenia go psychicznie, tak jak kiedyś sam był dręczony. Co musi zrobic partner, gdy wybierze sobie przemocową osobę na partnera życiowego?, MUSI ZRZUCIC GO ZE SZTUCZNIE ZBUDOWANEGO TRONU, im bardziej się przemocowiec przy upadku z tronu potłucze i dupę obije, tym szybciej zmotywuje się do panowania nad swoimi przemocowymi zachowaniami ;)
                                    • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 00:35
                                      Wystarczą wpisy z tego forum. Autorka świetnie rozróżnia zachowania przemocowe, toksyczność itd. A teraz pyta czy mąż może jej zainstalować aplikację szpiegującą na telefonie?
                                      Chodzi od roku na terapię, na której zajmuje się analizą uczuć męża, terapeutka ją obwinia, tzn. ona się czuje obwiniona, po roku dostaje "diagnozę", na kontynuację ją nie stać, ale pyta na innym forum o korektę kącików ust? Dla mnie to wszystko jest dziwne. No ale to są moje przeczucia (którym ufam:))
                                      • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 00:49
                                        I jeszcze jedno Zuzi, przyjrzyj się, w jaki sposób traktujesz autorkę.
                                        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 01:00
                                          W jaki sposób pade traktuję autorkę ? Czyżbyś sugerowała, że patrzę na jej sytuację zbytnio przez pryzmat własnych doświadczeń ?
                                          • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 01:14
                                            To nie przenośnie:)
                                            Faktycznie z jednej strony nie chcę kogoś urazić, z drugiej strony chcę pobudzić do refleksji. Jak widać nieskutecznie:)
                                            Traktujesz autorkę jak dziecko. Jakby nie była zdolna do wyciągnięcia własnych wniosków. Mówisz jej co ma mówić do męża, jak się zachowywać itd.
                                            • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 01:19
                                              W pewnym sensie przenosnie, niekoniecznie literackie ;) Pade, gdyby autorka była zdolna do wyciągnięcia sama wszystkich wniosków, to by to już dawno sama zrobiła, ja autorce tylko podpowiadam jak takie stawianie granic może wyglądac. Czesc wniosków sama już wyciągnęła, ale jeszcze daleka droga przed autorką. Nie traktuję Jej jak dziecko, ale jak poszkodowaną kobietę.
                                              • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 01:23
                                                Ciebie chciałam pobudzić do refleksji, ale nie udało mi się.
                                                • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 23:38
                                                  Skoro chcesz mnie Pade pobudzic do refleksji to pisz wprost, bez niedomówień, rzucania haseł bez dokładnego wyjaśnienia, bo mimo szczerych checi nie potrafię Ci czytac w myślach i zgadywac co Pade miała na myśli pisząc to i to. Naucz się pisac wprost, bez aluzji, niedomówień, niedopowiedzeń i przenosni. To nam znacznie ułatwi i przyspieszy komunikację ;-)

                                                  A odnośnie poszerzania perspektywy- bo widzę, że to Ci zaprząta mysli, mam propozycję dla Ciebie, zastanów się Pade, w jakim celu piszesz na tym forum, po co, co Cie interesuje w tych dyskusjach, czy sam człowiek i jego historia i problemy, czy sama dyskusja dla celów poszerzenia wiedzy, wykazania się wiedzą. I w zaleznosci od odpowiedzi zastanów się dlaczego akurat to Cię interesuje i czy to dobrze czy źle dla Ciebie? Mnie interesuje głównie człowiek i jego problemy i na tym się skupiam, próbując zrozumiec, wczuc się, odczuc i pomóc, raz lepiej, raz gorzej, jak w życiu. A co lub kto interesuje Ciebie Pade i jak myślisz dlaczego?
                                                  • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 18.06.14, 08:07
                                                    Ok. Do Ciebie będę pisać wprost.
                                                    Po prostu zasugerowałam się tym wpisem, Twoim:
                                                    "Wielokrotnie się z Tobą zgadzałam i bardzo lubię takie osoby jak Ty, które nie boją się zadawac trudnych, głębokich, "wscibskich" pytań, bo dzięki takim właśnie odważnym ludziom świat się rozwija. Nie ma pytań za bardzo głębokich na forum, od tego jest własnie forum i taka jest jego rola."
                                                    Ale pewnie zaraz się dowiem, że moje pytania są inne, źle skonstruowane, albo bóg wie co:)
                                                    Jeśli uważasz, że przychodzę tu popisać się wiedzą, to jesteś w błędzie. Ale przecież Ci tego nie udowodnię, bo jak?
                                        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 17.06.14, 01:04
                                          Pade mniej przenośni, więcej konkretów z Twojej strony. Masz problem z tym, że boisz się kogoś urazic i nie piszesz wprost co uważasz, tylko rzucasz hasła często w postaci przenośni do zastanowienia się.
                                      • mamitymi do pade 17.06.14, 01:27
                                        Wyobraź sobie pade że o toksyczności i przemocy duzo dowiedzialam sie z tego forum, ktore czytam od kilku lat. Sama nie wierzylam w to ze mogę być ofiarą we wlasnym związku. terapię uznawałam za dziwną bo czułam sie traktowana przez p,psych na zasadzie a ta znowu o mężu gada.Cóż=dla mnie to byl problem w samm raz na terapie. O aplikacje pytalam bo nigdy wczesniej sie z czyms takim nie spotkalam i nie mialam z kim o tym pogadać.
                                        A o opadajace kąciki ust? bo jestem po 40 i mi uwaga: opadly. Chcialam je podniesc bo występuję na róznych scenach (wykonuję wolny zawód- artysta). I w telewizji juz nie wyglądam jak dawniej.
                                        • pade Re: do pade 17.06.14, 01:37
                                          Ok, pociągnę to dalej.
                                          Nie wiem z jakiej korzystałaś terapii, ale raczej nie behawioralnej z tego, co piszesz. Czyli pewnie psychodynamicznej. Nie dostałaś żadnych wyjaśnień na temat tego, jak będzie wyglądała terapia? O nic terapeutki nie pytałaś? Nie mówiłaś jej, że czujesz się przez nią oskarżana, że czujesz się dziwnie?
                                          Jeśli nie, to na jakiej podstawie uznała, że traktujesz ją jak matkę? albo przyjaciółkę?
                                          • mamitymi Re: do pade 17.06.14, 01:47
                                            Terapia byla na nfz, nie wiem jakiego rodzaju. Przychodzilam siadalam i gadalyśmy. Z reguly ja zaczynalam mówić,a ona komentowala. Na początku tylko powiedziala ze potrwa rok. Nigdy wczesniej nie mialam terapii nie wiedzialam czego sie spodziewac. Nie mowilam jej ze czuję sie dziwnie, po prostu gdy kilka razy powiedziala ze "my sobie tu jak przyjaciolki rpzmawiamy o pani męzu" to pomyslalam tylko ze moze ja na ta terapie na wyrost przychodze, ze moze rzeczywiście nie potrzebuję. Pzrzeciez jest tylu powaznie chorych. Tak myslalam, ale chodzilam dalej. Dopiero ze 2 tyg temu na ostatnim spotkaniu powiedziala ze jestem ofiarą i zaproponowala mi terapie u siebie. Tydz temu nie bylam bo mialam koncert.

                                            Tymi- moje słoneczko;)
                                            • pade Re: do pade 17.06.14, 01:51
                                              A po co w ogóle poszłaś na terapię? Z jakim problemem?
                                              Nic dziwnego, że zaproponowała Ci terapię prywatną, na nfz tylko DDA mogą chodzić dłużej niż rok.
                                              • mamitymi Re: do pade 17.06.14, 01:58
                                                Na terapię skierowala mnie moja pani psychiatra. A terapie prywatna zaproponowalam mi terapeutka dopiero na przedostatnim spotkaniu. troche mi pomogla terapia, uswiadomila mi sporo, ale jeszcze dluuga droga przede mną. i sporo pracy.
                                                • pade Re: do pade 17.06.14, 09:29
                                                  Też tak uważam.
                                                  I jeszcze z ciekawości: przez cały rok nie zapytałaś, co masz robić, kiedy mąż Cię kontroluje lub narzuca swoją wolę?
                        • mamitymi dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 01:04
                          Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi. Każda z was dała mi do myślenia. Jestem zagubiona we własnym wątku a chciałam wam wszystkim odpisać..
                          Sebaldo, ja trochę czytałam o przemocowcach i nie wiem czy mąż jest przemocowcem. Na pewno ma bardzo wiele tych cech, a moje spolegliwe zachowanie dodatkowo przyczyniło sie do eskalacji. to co wymieniłaś to niestety tylko część, ja nawet wszystkiego nie pamiętam. Wielu spraw nawet pewnie nie zauważam. Uwagę na nie zwracają mi moję koleżanki i mama. Na to że mąż patrzy na mnie z wyrzutem jesli robię coś co mu się nie podoba, że wzdycha i przewraca oczami albo cmoka (czego osobiście nie znoszę) i z politowaniem kiwa glowa.

                          sebalda napisała:
                          > Klasyką gatunku jest też to, że rok temu mieli poważną rozmowę i on płakał i ob
                          > iecywał poprawę, ale to trwało krótko.
                          > Do autorki: ponawiam pytanie, czy mąż kiedykolwiek miał powody do zazdrości i c
                          > zy kiedyś Cię szarpał, popychał? Dlaczego była ta poważna rozmowa i dlaczego pł
                          > akał? Bardzo jestem ciekawa, bo chyba się domyślam, dlaczego tak było.

                          Więc tak, chciałam się z nim rozstać, byłam w połowie terapii.Oddalilismy sie od siebie nie tylko uczuciowo ale i fizycznie. Zwlaszcza ja. Podluchał moją rozmowę z mamą na temat tego ze mam dosc. Wkurzył się. Zarzucil mi ze go nie wspieram, ze powinnam z nim porozmawiac a nie z mama. Chyba dopiero sobie zdal sprawe jak na mnie wplynęly 3 lata placzu z bezsilnosci (wtedy jeszcze mi bardzo zalezalo na związku). Rok temu ciężko zachorował mój teść i mąż zarzucił mi że go nie wspieram w tej ciężkiej sytuacji, że mnie potrzebuje. Bardzo kocha i że nie wiedział że aż tak wpływa na mnie jego zachowanie. Mój mąż nigdy nie placze, innych za lzy wysmiewa. Tym razem sam zaplakal. wlaściwie za namową mojej mamy dałam mu szanse. nie bylo latwo.zwlaszcza ze poprawa trwala kilka miesiecy. zauważylam ze im jestem milsza tym gorzej dla mnie, im bardziej chlodno go traktuję tym jest milszy. ale jesli konsekwentnie stawiam granice- jak ostatnio z tym basenem to on zaczyna walczyć ze mną, jest zlosliwy i nieprzyjemny.
                          CO do zazdrości tak był już przed ślubem. Tlumaczylam to sobie miloscia. zawsze robil afery np z powodu rozmów z kolegami. Teraz wiem ze jest po prostu zaborczy. Ale nigdy mnie nie szarpal ani popychał.
                          • pade Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 09:35
                            zwlaszcza ze poprawa trwala kilka miesiecy. zauwa
                            > żylam ze im jestem milsza tym gorzej dla mnie, im bardziej chlodno go traktuję
                            > tym jest milszy. ale jesli konsekwentnie stawiam granice- jak ostatnio z tym ba
                            > senem to on zaczyna walczyć ze mną, jest zlosliwy i nieprzyjemny.

                            Pewnie, że walczy. Każdy by chociaż zaprotestował. Wyobraź sobie sytuację, że np. codziennie przez rok czasu dzwonisz do mamy. Codziennie. I nagle przestajesz. Mama nie byłaby zaskoczona? Nieprzyjemnie zaskoczona? Nie zareagowałaby?
                            Albo np. dajesz codziennie swojemu dziecku ciastko. Po miesiącu robisz przerwę. Jak by zareagowało twoje dziecko?
                            Wniosek jest taki, że przyzwyczajamy najbliższych, otoczenie do pewnych swoich zachowań. Każda zmiana w nas powoduje reakcję otoczenia. Jesli ta zmiana jest dla nich korzystna, są zadowoleni, albo nawet jej nie zauważąją. Gdy nie jest, najczęściej zaczynają się buntować.
                            • sebalda Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 10:11
                              Pade, przepraszam, ale nie rozumiem do czego prowadzą Twoje pytania i co chcesz tak naprawdę wykazać autorce? Co jej radzisz, bo z wypytywania jeszcze nic nie wynika?
                              I wybacz, ale Twoja uwaga na temat pytań autorki o korektę ust była mocno nie na miejscu. Jej tłumaczenie się też jest znamienne. I też wiele mówi o niej. Kobieta, która stara się przedstawić męża w złym świetle, ale tak naprawdę sama jest nie w porządku, na taki zarzut zareagowałaby złością, napisałaby: co ci do tego?!? Autorka natomiast gęsto się tłumaczy. Ja właśnie na podstawie takich zachowań autorek wątków wyciągam wnioski, a nie na podstawie ich innych, niezwiązanych z tematem wypowiedzi z innych forów. Zdziwiło mnie trochę Twoje zachowanie w tym przypadku, nie znałam Cię z tej strony.
                              • pade Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 10:35
                                Sebaldo, a gdzie jest napisane, że to forum pełni wyłącznie funkcję doradczą?
                                Jestem zdania, że warto poszerzać świadomość, zadając sobie pytania, na które czasem nie chce się odpowiadać. Bo odpowiedź wywołuje emocje, często ból, ale tez dużo mówi o nas samych.
                                Bez tego nie ma zmiany.

                                > I wybacz, ale Twoja uwaga na temat pytań autorki o korektę ust była mocno nie n
                                > a miejscu. Jej tłumaczenie się też jest znamienne. I też wiele mówi o niej.

                                To Twoje zdanie. Ja odniosłam wrażenie, w porównaniu z wpisami na róznych forach, że ten wątek załozyła inna osoba. Poza tym sądzę, że w przypadku niedokończenia terapii i dalej występujących problemów, kwestia zdrowotna jest bardziej istotna niż urodowa. W tym wątku autorka wyraźnie pisze, że na terapię jej nie stać...

                                Ja właśnie na podstawie takich zac
                                > howań autorek wątków wyciągam wnioski, a nie na podstawie ich innych, niezwiąza
                                > nych z tematem wypowiedzi z innych forów.Zdziwiło mnie trochę Twoje zachowanie
                                > w tym przypadku, nie znałam Cię z tej strony.

                                Jakiej?
                                Rzadko używam wyszukiwarki, nie bawi mnie dekodowanie:) Natomiast w tym przypadku od początku mi coś nie grało.

                                Czy mogłabyś odpowiedziec mi na pytania, które skierowałam do Ciebie i Zuzi wczoraj w nocy?

                                „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
                                • sebalda Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 14:44
                                  Pade, ja też zaczynam zawsze od zadawania dodatkowych pytań, bo z nich można wiele wyczytać, ale tutaj mamy już naprawdę wiele danych, stąd ja nie mam raczej wątpliwości. Ja naprawdę nie lubię za wcześnie wyrokować, ale z drugiej strony też mam dużą wiedzę i doświadczenie w tego typu sprawach, dlatego szybciej wyczuwam pismo nosem.
                                  Zrozumiałam Twoją chęć sprawdzenia autorki, jeśli Ci coś zgrzytało. To nie jest zły pomysł, ale mi z reguły wystarczy analiza reakcji autorki, by wyczuć, czy kręci. W świetle jej wytłumaczenia tej potrzeby poprawienia urody mam nadzieję, że jej odpuściłaś:) Zobacz, jak to czasami pozory mylą. To wypomnienie jej oszczędzania na terapii, a wydawania pieniędzy na urodę wydało mi się nieco małostkowe (choć logiczne), stąd się zdziwiłam, że je stosujesz, bo jawisz mi się inaczej:) Ale teraz już rozumiem Twój tok myślenia w tej sprawie.

                                  > Czy mogłabyś odpowiedziec mi na pytania, które skierowałam do Ciebie i Zuzi wcz
                                  > oraj w nocy?

                                  Czy chodzi Ci o pytanie, co ma zrobić ofiara przemocowca z tą przemocą? Pierwsza odpowiedź, jaka mi się nasuwa - to wiać jak najszybciej i jak najdalej. I jeśli nie ma jeszcze ślubu ani dzieci, to tak, zawsze doradziłabym odejście. Prawdziwego przemocowca nie da się naprawić, nie da się zapobiec jego atakom. Nie wykluczam jednak, że trafiają się przemocowcy rokujący. To ci, którzy nie są tak dogłębnie skrzywieni, a tak naprawdę to nie są prawdziwi przemocowcy tylko osobniki stosujące przemoc incydentalnie, w sprzyjających warunkach, w stresie. I gdy mamy do czynienia z takim właśnie osobnikiem (co trudno uchwycić) i on w momencie zagrożenia utratą kochanej osoby wyraża szczerą chęć pracy nad związkiem, co potwierdza czynami (odpowiednio długo), to może można mu dać szansę. Zresztą to jest trochę tak jak ze zdradą. Jedną, incydentalną można wybaczyć, ale a. delikwent musi szczerze żałować, b. musi się starać naprawić wyrządzoną krzywdę (bo zdrada bardzo głęboko rani), c. musi dać się kontrolować przez jakiś czas i nie obrażać się za to (zdradzana strona ma prawo stracić zaufanie i nawet obsesyjnie kontrolować przez jakiś czas). Kluczową kwestią jest szczerość relacji i chęci poprawy i naprawy. U prawdziwego przemocowca jednak tego nie ma, bowiem on ZAWSZE jest przekonany o swojej niewinności i winie ofiary. I tu jest pies pogrzebany:(
                                  • sebalda Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 15:11
                                    I jeszcze mam taką uwagę: na podstawie mojego i autorki doświadczenia można wysnuć następujący wniosek: na przemocowca nie ma lekarstwa. Autorka była i jest uległa, nadal nie dopuszcza do siebie (dzięki wydatnej pomocy niekompetentnej terapeutki, jak ja to widzę) myśli o przemocy w swoim domu, stara się, jak może, by nie denerwować męża, który to perfidnie wykorzystuje. Jest klasyczną ofiarą i to akurat terapeutka dobrze podsumowała (tylko dlaczego broniła stosującego przemoc, skoro kobieta jest ofiarą, nie mogę zrozumieć). U mnie było inaczej, ja się do początku stawiałam. To znaczy nie stawiałam jasno granic, ale zawsze się broniłam, kłóciłam, gdy coś mi przeszkadzało, nie kładłam uszu po sobie. Dlatego zresztą tak długo nie wiedziałam, że podlegam przemocy, bo się nie dawałam, bo uważałam nasz związek za burzliwy (tak to postrzegali znajomi), bo nie byłam i nie jestem jednak typową ofiarą. Czyli, czy ofiara się broni, czy nie, przemocowiec i tak stosuje przemoc. Bo inaczej nie potrafi funkcjonować, bo to jest rys jego charakteru, co do znudzenia tutaj powtarzam.
                                  • pade Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 16:58
                                    Sebalda, Ty to Ty, ja to ja. To, że nie mam męża przemocowca (na szczęście), nie oznacza, że nie mogę słowa w tej sprawie napisać, bo "nie mam życiowego doświadczenia, a książki to za mało". Przedstawiamy na tym forum swoje własne punkty widzenia na daną sprawę. Nigdzie nie jest napisane, że musimy się ze sobą zgadzać:)
                                    Co do tej korekty. Może to zabrzmiało małostkowo. Nie było moim zamiarem urażenie autorki, ale wykazanie niekonsekwencji w rozumowaniu.
                                    Z postów pisanych przez autorkę na innych forach i na tym, wcześniej, bije radość, pewność siebie i spora świadomość, więc uległy, tłumaczący się ton w tym wątku mocno mnie zaskoczył.
                                    Ja mam umysł ścisły, dlatego moje spojrzenie na sprawę może czasem wydawać się dziwne. Ale nic na to nie poradzę, a nawet nie chcę:)
                                    Twoim zdaniem ofiara powinna uciekać. Owszem, ale zanim ucieknie mogłaby spróbować przestać być uległa. Mogłaby głośno i stanowczo wyrażać własne zdanie, zamiast liczyć na to, że mąż się domyśli, że ona czegoś sobie nie życzy, albo nie lubi.
                                    Autorka sama przyznała, że nie mówiła mężowi, że instalowanie aplikacji na telefonie jej nie odpowiada. Owszem, on naruszył jej prywatność, przekroczył granice, ale ale czy ona sygnalizowała gdzie one przebiegają?
                                    Ja nie mam zamiaru obarczać kogokolwiek winą. Bo to nie jest kwestia winy, tylko nieświadomości, schematów, mechanizmu.
                                    • sebalda Re: dziękuję za odpowiedzi 17.06.14, 21:48
                                      Pade, mała korekta, to nie ja pisałam, że nie możesz się wypowiadać na temat przemocy, skoro nie masz męża przemocowca. Inna sprawa, że dopiero własne doświadczenie daje pełnie obrazu, to fakt. A tak na marginesie, jeden z najlepszych postów na temat przemocy psychicznej w związku (który często zresztą cytuję) napisała Verdana, a jak wszystkie wiemy, ona na pewno nie ma męża przemocowca.
                                      Napisałaś, że przed odejściem od przemocowca warto spróbować skończyć z uległością. Nie czytałaś, co ja pisałam? Od początku mojego związku broniłam się przed przemocą, tylko nie wiedziałam, że to przemoc, myślałam, że burzliwy związek. To nic nie zmieniało. Gdy zrozumiałam, że wszystkie krzywdzące zachowania wynikają nie z różnicy charakterów, ale z typowo przemocowego charakteru mojego męża, zaczęłam wyraźnie stawiać granice, oddzieliłam się od niego mentalnie i emocjonalnie, stałam się bardziej niezależna, ostrzej reagowałam na jego ataki. I wiesz przecież doskonale, jeśli kojarzysz moje posty, że to spowodowało jeszcze większą agresję, że przemocowiec wpadał w jeszcze większy szał, gdy widział, że ofiara się emancypuje i uniezależnia. Większość typowych przemocowców bardzo ostro reaguje na stawianie im granic. Część z nich może być wręcz niebezpieczna. Część nęka i niszczy ofiarę (z reguły manipulując dziećmi) jeszcze długo po rozwodzie. Taki jeden z drugim potrafi znaleźć sobie kolejną naiwną, a nadal nie odpuszcza, nadal walczy dziećmi albo innymi środkami (pomówieniami, niepłaceniem alimentów itd.). To jedna z rzeczy, które mnie dodatkowo przerażają. Choć może stawianie granic działa na pseudoprzemocowców, takich, o jakich pisałam gdzieś wyżej. Niektórzy nie do końca skażeni może rokują. Może.
                                      • sorvina Re: dziękuję za odpowiedzi 20.06.14, 08:52
                                        sebalda napisała:

                                        > Większość typowych przemocowców bardzo os
                                        > tro reaguje na stawianie im granic. Część z nich może być wręcz niebezpieczna.

                                        Wg statystyk amerykańskich - po zmianach społecznych, które umożliwiły kobietom samodzielne utrzymanie się dając realne możliwości odejścia od męża + wprowadzeniu pomocy instytucjonalnej - domy samotnej matki, pomoc prawna itp. ilość przemocy a zwłaszcza zabójstw żon przez mężów wzrosła dwukrotnie. Trzeba mieć tą świadomość, że stawianie granic sprawdza się dla osoby, która potrafi w inny niż przemocowy sposób reagować na frustrację swoich potrzeb. Przemocowiec potraktuje to jako atak na siebie, próbę zabrania mu czegoś, co jest do jego przetrwania niezbędne (w jakiś psychiczny sposób na pewno, choć się do tego nie przyzna) i będzie wolał zaatakować by wyjść na brutala, ale silnego, nie przyznać się do porzucenia i związanych z tym emocji. Oczywiście to nie znaczy, że nie warto odchodzić, tylko trzeba mieć świadomość, że czasem to musi być chirurgiczne cięcie bez dania możliwości dalszego krzywdzenia, inaczej będzie gorzej a nie lepiej.
                        • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 20.06.14, 00:00
                          Dobrze jest czytac wasze dialogi, sa pelne konsekwencji i pewnosci w wypowiedzi.
                          Sebalda napisala: Przemoc opiera się w głównej mierze na wpędzaniu ofiary w poczucie winy, na wmawianiu jej, że to ona sama ponosi winę za to, że mąż bywa taki, a nie inny. To poczucie winy dodatkowo wzmocniła tutaj dziwna terapeutka.
                          Sebaldo, mój mąż w poważnych między nami rozmowach bardzo często mówi że ja wymyślam, że opisane przeze mnie sytuacje nie miały miejsca, że nie o to mu chodziło, że ja coś żle odebrałam i że w ogóle jestem w błędzie. Moja terapia była w moim pojęciu dziwna, ale to było tylko odczucie, bo przecież nigdy wcześniej nie chodziłam na terapię. Nie wiem, może nie miałam do terapeutki zaufania, skoro nigdy jej nie powiedziałam o tych odczuciach. Teraz wiem ze to był błąd. Na dodatek, swoim podsumowaniem terapii mnie zaskoczyła, dlaczego nie poinformowała mnie o diagnozie bycia ofiarą w ciągu roku, kiedy to jeszcze mogłam z nią o tym porozmawiać. Tylko zaproponowała terapię prywatna ktora mialaby sie odbywać 2 razy w tyg.przez 2 lata po 80zl za jedno spotkanie. Nie byłam w ogóle na to przygotowana psychicznie.
        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 23:34
          mamitymi napisała:"I prawda byla taka ze pochodzac z rozbitego domu nie wiem jak wyglada prawdziwe małżeństwo więc maz z ktorym nie mam bliskich relacji jest mi "na rękę". Tak to tłumaczyła. Oczywiście uświadamiala mnie ze to moja wina ze sama na to pozwolilam. I ze mąż też ma uczucia i czy ja sie zastanawialam co on czuje."

          Ta pani psycholog robi sobie żarty. No, gdyby popatrzec tak wprost, to taki niedostępny maż, to taka namiasta niedostępnego ojca. Ale mam wrażenie, ze w tej niedostępnosci Twojego męża byc może kryje się coś więcej, czyli jego specyficzna, byc moze zaburzona osobowosc, która nie pozwala mu na bycie dostępnym, bo on po prostu z natury jest niedostępny i gdyby był w związku z kimś innym, z innymi dosiadczeniami z życia rodzinnego, z pełenej rodziny, to byłby TAK SAMO NIEDOSTĘPNY jak jest niedostępny będąc Twoim mężem, bo taka jest jego IMO narcystyczna natura, że on jest po prostu pusty i niedostępny. Twoją winą jest to, że nie potrafisz stawiac granic i pozwoliłaś mu na zbyt wiele fatalnych zachowań.I nad tym powinnaś popracowac nad sobą. A czy pani psycholog powiedziala Ci co jej zdaniem Twój mąż czuje, gdy robi Ci takie rzeczy jakie Ci robi. Podała jakieś sensowne wyjaśnienie zasygnalizowanego przez siebie problemu?
    • aqua48 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 14:48
      mamitymi napisała:

      > Normą bylo ze nawet do sklepu, na fitness,na rolki lub do kuzynki mnie nie pu
      > szczal. Tzn.mowil idziesz z dzieckiem? Bo jak sama to nie.

      Masz zryty beret jak piszesz. Mąż nie ma prawa Cię gdzieś "puszczać" czy "nie puszczać". Obojętne z dzieckiem czy bez dziecka. Jesteś dorosłą osobą. Nie ma prawa grzebać w Twoim telefonie odbierać Twoich smsów, czy maili, ani otwierać listów przychodzących do Ciebie. Nawet jeśli to rachunek za gaz, czy upomnienie z biblioteki. Masz prawo wyjść sama do kina, na spacer, czy po pochodzić po sklepach. I on nie musi na to wyrażać swojej zgody. Może się nie zgodzić, a ty i tak możesz robić co zechcesz i nie jest to łamanie prawa z Twojej strony.
      • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 06:42
        Widzisz Aqua48, ja to wszystko wiem. Tylko gorzej z przekonaniem męża ze mam prawo wyjsc. Np. zarzuca mi że ja tylko czekam by wyjsc z domu i ze w ogole ciagle gdzies łażę i wydaje kase. Smiechu warte. Wychodzę raz w tyg i to wtedy gdy dzieć jest w p-kolu- kawa z koleżankami, kuzynka, fryzjer, sklepy, kosmetyczka. Slowem ile się da by nie. ..no wlasnie- nie wiem co tu napisac. by nie musiec słuchać jak się wymadrza lub poucza jaka to ja jestem nieodpowiedzalna. W jego mniemaniu ja to mam super. Robie co chcę. Często powtarza:chciałbym być tobą. Super życie.
        • angazetka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 12:57
          > Widzisz Aqua48, ja to wszystko wiem. Tylko gorzej z przekonaniem męża ze mam pr
          > awo wyjść

          Ale po co go przekonujesz?
        • aqua48 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 13:06
          mamitymi napisała:

          > Widzisz Aqua48, ja to wszystko wiem. Tylko gorzej z przekonaniem męża ze mam pr
          > awo wyjsc.

          Tyle, że TY nie masz przekonać męża, że masz prawo do czegoś, ty masz być sama na tyle przekonana, żeby w ogóle nie brać pod uwagę jego zakazów. On może Cię POPROSIĆ - np: nie wychodź dzisiaj wieczorem, bo jest fajny film w tv i chciałbym abyśmy go razem zobaczyli.

          > Slowem ile się da by nie. .nie wiem co tu napisac. by nie musiec s
          > łuchać jak się wymadrza lub poucza jaka to ja jestem nieodpowiedzalna.

          Powiedz mu wprost, że nie chcesz tego wysłuchiwać i że jeśli będzie tak mówił, to będziesz wychodzić z domu tylko po to żeby od niego uciec. I stosuj. Zostaw go bez publiczności i wyjdź sobie na godzinę na spacer na przykład. Jak wrócisz to zapytaj czy już mu humory przeszły, czy masz go jeszcze zostawić by ochłonął.
        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 23:38
          mamitymi napisała:" Często powtarza:chciałbym być tobą. Super życie."

          No to zamien się z nim rolą i pobaw się w niego przez kilka tygodni i pokaz mu dobitnie jak fajnie się czujesz, gdy Cie tak traktuje, przez te kilka tygodni traktuj go DOKŁADNIE TAK, jak on zawsze traktuje Ciebie, niech się przejrzy jak w lustrze, w swoich zachowaniach. A na koniec zapytaj, czy nadal uważa, że masz super zycie ???
        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 09:39
          mamitymi napisała:"Np. zarzuca mi że ja tylko czekam by wyjsc z domu i ze w ogole ciagle gdzies łażę i wydaje kase. Smiechu warte. Wychodzę raz w tyg i to wtedy gdy dzieć jest w p-kolu- kawa z koleżankami, kuzynka, fryzjer, sklepy, kosmetyczka. Slowem ile się da by nie. ..no wlasnie- nie wiem co tu napisac. by nie musiec słuchać jak się wymadrza lub poucza jaka to ja jestem nieodpowiedzalna."

          Na takie teksty odpowiadaj wprost, że ma rację, że wychodzisz z domu najczęsciej jak się tylko da, żeby uwolnic się od jego męczącej osoby i zachowań. Powiedz mu, że masz go już DOSC i jeszcze trochę i złożysz pozew o rozwód. On musi wiedziec, że sytuacja jest poważna i powinien zacząc panowac nad swoimi zachowaniami.
    • iziula1 Re:To krypto reklama aplikacji na telefon 14.06.14, 14:50

      Nie dajcie się nabrać.
    • surmatka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 14.06.14, 17:51
      Naprawdę się go boisz. Zrobił Ci takie pranie mózgu, że już nawet sama nie wiesz, co myśleć. Ja bym się udała do psychologa z ośrodka interwencji kryzysowej i pogadała o tym, jak może wyglądać przemoc.
      • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 00:15
        mamitymi Twój mąż jest przemocowcem i jest zafiksowany na punkcie kontroli Ciebie, przeczytaj wątek o przemocowcach:

        forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
    • aankaa Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 00:51
      Dzis rano zauwazylam ze zaintalowal mi kolejna aplikacje Zlokalizuj moj telefon. Po pierwsze, czy on tak może bez mojej zgody i wiedzy?

      a to się da tak zrobić ?
      • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 06:28
        No właśnie nie wiem czy się da. Przegladalam moj tel i zauwazylam ze on ogladal programy szpiegowskie a dzien wcześniej dostalam smsa wygenerowanego przez program. Nie wiem czy w jaki sposob jest moja zgoda potrzebna. Mogl zrobić co chcial gdy spalam. A ponieważ nie jestem pewna czy rzeczywiście tak zrobil to boje się zaczybac taką rozmowę. Zagada mnie ze robi to dla mojego bezpieczeństwa i przypadku zagubienia tel. Czekalam raczej az sam się wygada...
        • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 23:41
          mamitymi napisała:"Zagada mnie ze robi to dla mojego bezpieczeństwa i przypadku zagubienia tel. Czekalam raczej az sam się wygada..."

          W takim razie powiedz mu, ze Ty chcesz miesz dostęp do jego telefonu i niech na swoim tel zainstalule równiez taki sam program szpiegowski, tak, żebys Ty dla JEGO bezpieczenstwa mogła go skontrolowac i gdyby JEGO tel się zagubił, taka opieka nad cudzym telefonem i jego bezpieczeństwem powinna byc dwustronna. Ciekawe jak na to zareaguje i czy zgodzi się... ;)
    • mamitymi Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 08:12
      Nie mam pewności czy w końcu mi coś zainstalowal. Nie wiem jak to sprawdzic. Więc nie chcę zaczynać rozmowy, gdyz moja pozycja w tej klotni będzie od razu stracona. Powie ze to dla mojego bezpieczenstwa.
      Z nim w ogóle ciężko się rozmawia. Zawsze przekonany jest o swojej racji i z wyższościa i cholerną pewnością siebie przedstawia swoje argumenty. Czuję się wtedy taka malutka..
      Nie mam latwo. Stwierdzam że nie dobralismy się charakterami. Ja jestem zbyt ulegla i od momentu kiedy dojrzalam mam problemy z asertywnoscia. Dodatkowo brak ojca w dzieciństwie powoduje ze mam sile konfrontowac się z mężczyznami tylko doprowadzona do ostatecznosci. Czuje ze powoli powoli czara się przelewa. Mimo że mąż bardzo teraz uważa i jest zaangazowany w dom jak nigdy. Wyczuwa moj chlod?
      Rok temu mielismy bardzo poważną rozmowę. Plakal ze mu zalezy i ze się zmieni. I zmienil się-na jakis czas.
      Dodam ze jego obowiazki domowe to oplaty samochody czasem zakupy lekcje i zabawy z dzieciem i wyrzucanie smieci. A i jeszcze po 5latach wymusilam usypianie mlodego co drugi dzien. Ostatnio jak poszlam na basen (pierwszy raz po 6latach na jakikolwiek fitness moja pasje) to mial w końcu okazje sam umyc mlodego i przebrac w pidzame.
      Bardzo ubolewam ze mąż nie angażuje się w domu bardziej oraz ze nie wychodzi z dzieckiem na spacery. Dopiero po 5latach zaczal-byl 3razy na rowerku.z wozkiem nigdy i z pilka nigdy. Tylko.na dzialce u tesciow.Boli to. Ale ja sama bylam dzieckiem bez ojca i spedzalam czas tylko z mama.
      Boli jeszcze to ze mąż uważa swoje obowiązki za wazniejsze od moich i krytykuje na kazdym kroku. Jak to w domu balagan ze nie ma czystych skarpet ze w lodówce pusto bo nie napisalam smsa co ma kupic i pelno takich niedorzeczności. Albo ze zaprosze gości np.kolezanki dopiero jak posprzatam dom.
      Takze strofuje mnie przy dziecku ze np.powinnam uwazac jak wychodzi ze sklepu bo wpadnie pod samochód na parkingu i dodam ze maz jest obok! Jestem bez przerwy strofowana pouczana ganiona krytykowana przy dziecku i czuje się koszmarnie. Gdy prosze by tego nie robil to mowi ze boje się krytyki i ze nie będzie chwalil skoro robie cos zle.
      On jest przekonany o swojej racji. Ja w tej atmosferze oddalam się od niego z prędkością światła.
      • fasolina Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 09:29
        Nic z tego nie rozumiem. Facet zabiera Ci telefon a Ty nawet słowem się nie odezwiesz bo "Twoja pozycja będzie stracona"?! O co chodzi?!
        Po pierwsze to chyba nikt nie ma prawa ot tak wziąć mój telefon i sobie go przeglądać, podobnie z torebką czy portfelem. Po drugie to tkwisz w jakimś chorym układzie, mąż Cię non stop strofuje i poucza, nie angażuje się kompletnie w sprawy domu, chyba ojciec z niego marny skoro, jak piszesz, nie spędza czasu z dzieckiem. No i do tego instaluje Ci jakieś pierdoły w telefonie a Ty się pytasz w internecie "Czy on może bez mojej zgody?" :)

        Bez dalszego komentarza.
      • pade Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 11:57
        Tu na forum, możemy Ci jedynie powspółczuć, albo wkurzyć się w Twoim imieniu na Twojego męża. Ale to niczego nie zmieni w Twoim życiu.
        Nie masz innego wyjścia, jak znaleźć w sobie siłę, którą masz, i zacząć bronić swoich granic.
        Czego się boisz ze strony męża?
        Że Cię werbalnie zaatakuje, gdy będziesz wyrażać własne zdanie? No to mu przerwiesz, wyjdziesz, a jak przegnie, zadzwonisz po policję.
        Wolisz być ofiarą? Współczucie dostaniesz tylko przez krótki czas, potem tylko zniecierpliwienie.

        Czy Ty pracujesz? Ile masz lat?
      • angazetka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 12:59
        > Nie mam latwo. Stwierdzam że nie dobralismy się charakterami.

        Niestety, dobraliście się idealnie. Zahukane dziecko oraz pan i władca. Chory układ.
      • aqua48 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 13:15
        mamitymi napisała:

        > Nie mam pewności czy w końcu mi coś zainstalowal. Nie wiem jak to sprawdzic. Wi
        > ęc nie chcę zaczynać rozmowy, gdyz moja pozycja w tej klotni będzie od razu str
        > acona. Powie ze to dla mojego bezpieczenstwa.

        Nie masz się z nim kłócić tylko zażądać odinstalowania aplikacji i odczepienia się raz na zawsze od Twego telefonu. Tyle. A sprawdzić możesz pewnie w każdym punkcie obsługi klienta.

        > Bardzo ubolewam ze mąż nie angażuje się w domu bardziej

        Nie masz ubolewać tylko zarządzić żeby robiło to to i to. I nie wysłuchiwać jego argumentów, na nie.

        > Boli jeszcze to ze mąż uważa swoje obowiązki za wazniejsze od moich i krytykuje
        > na kazdym kroku. Jak to w domu balagan ze nie ma czystych skarpet.

        Rączki ma w gipsie, nie umie obsłużyć mopa, ani pralki? Zapytaj go.

        Albo ze zaprosze gości np.kolezanki dopiero jak posprzatam dom.

        No, przepraszam, czy mąż Ci wydaje pozwolenie na zapraszanie kogoś do domu? Żartujesz?


        • sebalda Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 16:38
          Czy dałaś mężowi powody do zazdrości lub podejrzeń, dlatego on tak Cię kontroluje? Czy mężowi zdarza się na Ciebie krzyczeć, wyzywać Cię? Czy mówi do Ciebie takim szczególnym, zimnym tonem? Czy zdarzało się, że Cię szarpał, popychał?
          Obawiam się, że nie najlepiej trafiłaś z terapeutką, ona nie powinna wygłaszać takich opinii, jakie wygłasza. I ta propozycja prywatnej terapii? Ogólnie ona ma dziwne podejście. Z jednej strony mówi, że jesteś ofiarą, z drugiej broni Twojego męża. Jeśli Ty jesteś ofiarą, to on stosuje przemoc, jeśli on stosuje przemoc, to bronienie go i pytanie Ciebie, czy się wczuwasz w jego sytuację, jest wręcz karygodne. Ofiara bierze na siebie winę, wpędzanie jej w nią dodatkowo jest absurdalne. Miałaś pecha i terapia zamiast Ci pomóc, zaszkodziła.
          Ja też wychowywałam się bez ojca, też nie miałam złego dzieciństwa, też nie wiedziałam, jak wygląda normalny związek. Mąż też był chorobliwie zazdrosny. Brałam to za przejaw wielkiej miłości. Nie daj się na to nabrać.
          Przeczytaj koniecznie wątek, który poleciła Ci Zuzi. Koniecznie!
          Nie będę Ci doradzać radykalnych kroków, nie mam w sumie prawa tego robić, ale na Twoim miejscu poszukałabym innej terapii. Poszłabym do ośrodka interwencji kryzysowej i tam poszukała terapii. Oni mają doświadczenie.
          Nie musisz tak żyć.
          • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 18:11
            Autorko, nie chce Cie mamic, ze z tej sytuacji uda Ci sie wybrnac, bo takiej pewnosci nie ma. Ale napisze Ci, ze aby ten uklad zmienic najpierw musisz posiasc duza wiedze nt. zjawiska z ktorym masz do czynienia tj. przemocy psychicznej. Czy maz wydziele Ci i kontroluje Wasze wydatki?czy niechetnie daje swoja czesc pieniedzy na niezbedne codzienne wyydatki, czy musisz sie o te srodki prosic, czy z tym nie ma problemu? Zacznij od dokladnego przeczytania watku o przemocowcach, nastepnie zamow i przeczytaj 3ksiazki: Toksyczne slowa PatriciaEvans, Molestowanie moralne Marie France Hirygoyen i Moje dwie glowy ksiazka Mai Fridrich z bloga mojedwieglowy.Bloga mojedwie glowy przeczytaj od dechy do dechy. Nastepnie zacznij nad soba sama pracowac najlepiej przy pomocy ksiazek o asertywnosci, wzmocnieniu poczucia wlasnej wartosci, wyznaczaniu granic, itp plus zapisz sie na terapie dla ofiar przemocy najlepiej do osrodka zajmujacego sie zagadnieniem przemocy psychicznej. Sa takie osrodki,jesli napiszesz skad jestes to Ci pomozemy cos konkretnego znalezc. W kazdym razie wszelkie zmianuMusisz zaczac od siebie, bo tylko na siebie i swoje dzialania masz realny wplyw. Gdy sie wzmocnisz psych. wowczas bedziesz mogla zaczac stawiac granice zachowaniom meza, potem bedziesz mogla zaproponowac mu terapie dla sprawcow przemocy.Jezeli po tych wszystkich Twoich zmianach maz nie zmieni swojego postepowania wobec Ciebie, nie bedzie zainteresowany praca nad swoimi zachowaniami, wowczas mozesz byc pewna, ze przyszlosci dla Waszego malzenstwa nie ma i powinniscie sie rozejsc. Stawianie granic musi sie odbywac stanowczo i silnie, bez obaw, z duza pewnoscia siebie, tego powinnas sie troche poduczyc od meza. Stawianie granic przychodzi latwiej, gdy jest sie samodzielnym fin. Najlepiej opracuj sobie w glowie taki plan poradzenia sobie samodzielnie w razie rozwodu,przygotuj sobie w glowie wszelkie mozliwe scenariusze, ktore bedziesz w stanie zrealizowac bezwzglednie, gdyby zaszla potrzeba wystapienia o rozwod, gdyby maz za zadne skarby nie chcial sie zmienic i pracowac nad soba. A nastepnie majac w glowie te scenariusze zacznij stawiac twarde granice jego zachowaniom. Aha zeby te granice dobrze dtawiac najpierw zastanow sie nad tym gdzie je masz, co lubisz, co Ci pasuje i odpowiada, a na co absolutnie nie wyrazasz zgody i sobie tego nie zyczysz. Jesli sobie czegos nie zyczysz mow o tym wprost, silnym tonem, najlepiej unikajac okazywania jakichkolwiek nerwow i wzburzenia, masz byc przy tym jak skala, mimika twarzy jak u pokerzysty, zero nerwow i okazywania emocji, zakaz placzu i okazywania slabosci, masz poczuc swoja sile i pokazac mu ja na zewnatrz, on ma wiedziec, ze ma liczyc sie z Toba i szanowac Twoje zdanie.Naucz sie gasic go, nie pozwalaj mu sie rozkrecac w zlosci,stopuj konkretnie jego przemocowe zachowania, gdy trzeba wychodz mowiac twardo, ze wrocicie do rozmowy, gdy sie uspokoi i zacznie Cie traktowac jak osobe dorosla rowna sobie a nie jak dziecko.Musisz byc przy tym wszystkim silna i sie nie poddawac.Powodzenia, pisz gdybys nie wiedziala jak masz reagowac na jego konkretne zachowania.pomozemy Ci odpowiednio reagowac. Odnosnie zainstalowanych programow szpiegowskich, poszukaj firmy informatycznej, ktora Ci te programy odnajdzie na tel. i je wywali z niego.Wez od nich potwierdzenie na pismie jakie programy zostaly Ci na nim wgrane, a nastepnie powiedz im,ze to maz bez Twojej wiedzy i zgody Ci to wgral,w razie czego bedziesz ich mogla uzyc jako swiadkow,gdyby doszlo do rozwidu. Nastepnie zapowiedz mezowi co zrobilas z tym co Ci wgral, powiedz, ze jesli jeszcze raz wgra Ci cokolwiek na tel. wowczas idziesz z ta sprawa na Policje i zrobisz mu problemy. Nie daj sie dziewczyno kontrolowac i nie pozwol mu na ti, aby Cie ubezwlasnowolnil. Czy jestes samodzielna finansowo i kto jest wlascicielem nieruchomosci w ktorej mieszkacie?
      • zuzi.1 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 10:00
        mamitymi napisała:"Z nim w ogóle ciężko się rozmawia. Zawsze przekonany jest o swojej racji i z wyższościa i cholerną pewnością siebie przedstawia swoje argumenty. Czuję się wtedy taka malutka.."

        Nie czuj się taka malutka, tylko obserwuj go i ucz się jego wyższosciowych zachowań od niego, a jak się nauczysz, to stosuj na nim, jak odbicie lustrzane.

        "Nie mam latwo. Stwierdzam że nie dobralismy się charakterami. Ja jestem zbyt ulegla i od momentu kiedy dojrzalam mam problemy z asertywnoscia. Dodatkowo brak ojca w dzieciństwie powoduje ze mam sile konfrontowac się z mężczyznami tylko doprowadzona do ostatecznosci. "

        Od dawna facet doprowadza Cię do ostatecznosci, to co on robi, to jest maksymalne przekraczanie Twoich granic, tylko Ty tego nie potrafisz adekwatnie odczuc, odczuwasz to co on Tobie robi ze zbyt małym natężeniem, odbierasz to nieadekwatnie, gdybyś odbierała to co on robi, adekwatnie do wagi tych zachowań, to już dawno pogoniłabyś go z domu patelnią ;)


        "Czuje ze powoli powoli czara się przelewa. Mimo że mąż bardzo teraz uważa i jest zaangazowany w dom jak nigdy. Wyczuwa moj chlod?"

        On wyczuwa Twoje zmęczenie nim i wew. frustrację, dlatego przez jakiś czas stara się bardziej niż zwykle, często ma to miejsce po tzw. "poważnej rozmowie", jednej z wielu, jakie pewnie razem odbędziecie. To jest czysta manipulacja, gdy Ty docisniesz trochę śrubę, on potulnieje, ale ma to miejsce TYLKO na jakiś czas, po pewnym czasie sytuacja wraca do normy i jego napastliwe zachowania też.


        "Rok temu mielismy bardzo poważną rozmowę. Plakal ze mu zalezy i ze się zmieni. I zmienil się-na jakis czas."

        No, dokładnie tak jak napisałam, facet z Tobą pogrywa. Żeby to zmienic, musisz zmienic siebie i zacząc byc asertwyna, bardzo wymagająca i konsekwentna. On jest jak dziecko, które poprzez swoje fatalne zachowania doprasza się o postawienie mu granic, bez tego będzie nie do zniesienia.

        "Dodam ze jego obowiazki domowe to oplaty samochody czasem zakupy lekcje i zabawy z dzieciem i wyrzucanie smieci. A i jeszcze po 5latach wymusilam usypianie mlodego co drugi dzien. Ostatnio jak poszlam na basen (pierwszy raz po 6latach na jakikolwiek fitness moja pasje) to mial w końcu okazje sam umyc mlodego i przebrac w pidzame.
        Bardzo ubolewam ze mąż nie angażuje się w domu bardziej oraz ze nie wychodzi z dzieckiem na spacery. Dopiero po 5latach zaczal-byl 3razy na rowerku.z wozkiem nigdy i z pilka nigdy. Tylko.na dzialce u tesciow.Boli to. Ale ja sama bylam dzieckiem bez ojca i spedzalam czas tylko z mama.
        Boli jeszcze to ze mąż uważa swoje obowiązki za wazniejsze od moich i krytykuje na kazdym kroku. Jak to w domu balagan ze nie ma czystych skarpet ze w lodówce pusto bo nie napisalam smsa co ma kupic i pelno takich niedorzeczności. Albo ze zaprosze gości np.kolezanki dopiero jak posprzatam dom.
        Takze strofuje mnie przy dziecku ze np.powinnam uwazac jak wychodzi ze sklepu bo wpadnie pod samochód na parkingu i dodam ze maz jest obok! Jestem bez przerwy strofowana pouczana ganiona krytykowana przy dziecku i czuje się koszmarnie. Gdy prosze by tego nie robil to mowi ze boje się krytyki i ze nie będzie chwalil skoro robie cos zle.
        On jest przekonany o swojej racji. Ja w tej atmosferze oddalam się od niego z prędkością światła."

        Jak się wzmocnosz, usiądz i spisz na kartce WSZYSTKIE obowiązki domowe, jakie są do zrobienia w domu w tygodniu, w tym obowiązki wobec dziecka, podziel je na numerki, polisz ile ich jest, usiądz z nim i ustalcie kto za co odpowiada, musicie podzielic je po równo, niech każde z Was wybierze z listy to, za co chce odpowiadac. Listę powieś na lodówce, ma byc czytelna, odhaczaj zrobione przez siebie sprawy na liscie, popros męża, aby wypełnione przez siebie obowiązi odhaczał na liscie. Gdy widzisz, że co powinien zrobic danego dnia a "zapomina" i nie widac, zeby coś zamierzał zrobic, wowczas mówisz mu wprost: słuchaj dziś Twoja kolej np. na wyjscie z dzieckeim na spacer, czy na zrobienie zakupów, idź i to zrób. Jeżeli będzie się ociągał, ciosaj mu kołki na głowie w tej sprawie, az do skutku, aż pójdzie i zrobi to, co do niego nalezy i czego się podjął. Nie wyręczaj go, nie rób nic za niego i dla niego. Ustal, że pierze i prasuje sobie swoje rzeczy sam, rzeczy dziecka do prasowania dzielicie po połowie. Jeśli potrafi gotowac, usytal, że kilka razy w tyg (po równo) gotuje on. On musi wiedziec, że obowiązki są jego, nikt za niego ich nie ogarnie i że w razie czego, nikt mu nie pomoże, gdy mu zabraknie czystych rzeczy do pracy, będzie mogł co najwyżej kupic nowe i czyste w sklepie, gdy mu zabraknie. Zacznij go traktowac jak dorosłą i odpowiedzialną osobę, i takich zachowań wymagaj konsekwentnie od niego. Jezeli zaczyna krytykowac Twoją pracę, wówczas wkurz się i powiedz, że skoro krytykuje, to niech on sam to zrobi, bo Ty już kończysz swoją robotę, skoro mu coś nie pasuje i wychodz z domu np. pochodzic po sklepach, wrówc za 2 godz. i zobacz czy zrobił. Jesli nie, to powiedz mu, że jak widac potrafi tylko krytykowac, ale sam nie ma ochoty, żeby cokowliek zrobic. I zostaw to co zostało nie zrobione, w takim stanie jaki jest i nie kiwnij przy tym nawet palcem. On musi wiedziec, że jego następna krytyka Twojej pracy, spowoduje to, że praca ta NIE ZOSTANIE wykonana. Mów wprost, ze nie życzysz sobie bycia strofowaną, czy to przy dziecku czy bez dziecka, bo nie jestes małą dziewczynką i wiesz dokładnie co masz robic. Zapowiedz mu, ze jeszcze jedno strofowanie i wszelką opiekę nad dzieckiem przejmie on, bo Ty palcem nie kiwniesz.
    • surmatka Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 19:56
      Twój mąż traktuje Cię jak małą dziewczynkę. Z tonu Twojej wypowiedzi wynika, że sama tak się zachowujesz i nie wiesz, czego chcesz. Żeby coś wyegzekwować od kogoś to trzeba tak naprawdę znać swoje potrzeby. Czy na pewno je masz? Czy może zapomniałaś o nich, bo jest mąż i dziecko? Jeśli ważne są dla Ciebie te, a nie inne koleżanki, to czemu miałabyś się z nimi nie spotykać? Jeśli mąż Ci to odradza, to po prostu powiedz mu, że je lubisz i chcesz się z nimi spotykać. Powody do zazdrości i tak zawsze znajdzie, jeśli będziesz siedziała w domu to w końcu zacznie Cię podejrzewać o romans przez internet. Nawet jeśli będzie burczał - to co z tego? Zresztą w Twoim przypadku akurat bardzo ważne jest, żebyś miała swoich znajomych (on na pewno będzie Ci próbował ograniczyć kontakty, żeby jeszcze bardziej Cię kontrolować). Opowiadaj koleżankom o tym, co się dzieje - po pierwsze Cię wesprą, po drugie - zawsze to świadkowie.
      Wiesz, Twoja postawa przypomina mi trochę mnie sprzed lat. Mój mąż aż takich odpałów może nie miał, ale na pewno nauczył mnie, że jeśli ja nie zadbam o swoje potrzeby, to on na pewno nie (albo zadba o nie w swoim interesie). Osoba, którą jestem teraz to zupełnie inny człowiek niż ten sprzed lat, także wierzę, że pewności siebie, asertywności i stanowczego stawiania granic można się nauczyć. Mnie już mój mąż odpuścił, ale teraz swoje metody przeniósł na syna, więc znowu walka. Ale wiesz co? Już się nie boję, bo jego "władza" jest tak naprawdę podszyta tchórzem i oprócz fochów i gadania nie jest w stanie nic zrobić i jeśli ja wiem, czego chcę albo nie chcę to mi odpuszcza.
      Życzę Ci zdecydowania i nie bój się. Wiem, że masz małe dziecko i chcesz uniknąć awantur. Wiem , że pewnie się boisz, że będzie się posługiwał dzieckiem dla własnych celów. Nie daj się wciągnąć i szukaj wsparcia w ośrodku interwencji kryzysowej koniecznie, bo niedługo nawet nie będziesz wiedziała nawet czy jesteś dziewczynką czy chłopcem, bo chłop robi Ci pranie mózgu. Założę się, że jesteś sporo młodsza od niego, czy tak?
    • indianan przemoc, wyjście z niej 15.06.14, 21:11
      Z Twojego opisu wynika, że mąż ma typowe zachowania przemocowe.
      Nie możesz dac się tak traktować. Musisz sie od niego wyzwolić, przynajmniej na jakiś czas.
      Facet ma problemy ze sobą.
      Winnaś się odseparować. Wyprowadzić się jeśli potrzeba.
      Może nim wstrząśnie i zmieni swoje zachowania. Ale to wymaga ogromnej pracy nad sobą i wielkiej cierpliwości waszej.
      Generalnie wierzę, że jeśli czlowiekowi naprawdę zależy to może wyeliminować ze swego życia zachowania szkodzące innym i jemu samemu (nie widziałem szczesliwego przemocowca).
      Konieczny też do tego mocny kop w dupę.
      Nie wiem czy nazywac to zmianą, czy raczej wydobyciem ukrytego dobra (idealistycznie brzmi).
      Życzę by Wam sie udało.
      • surmatka Re: przemoc, wyjście z niej 15.06.14, 22:06
        No zgadzam się, wyprowadzka byłaby idealnym wyjściem. Dramat wielu rodzin polega na tym, że kobiety zamiast się wyprowadzić tkwią w chorym układzie z alkoholikami, sadystami, albo takimi typkami, jak ten z wątku. Jednak żyjemy w takich a nie innych realiach i zwykle kobieta nie byłaby w stanie utrzymać siebie i dziecka (bo rozumiem, że w takim wypadku nie zostawia się dziecka dręczycielowi). Często dochodzą jeszcze wspólne zobowiązania, kredyty, itp. Proste rozwiązanie, ale chyba jednocześnie najtrudniejsze do wykonania.
    • mruwa9 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 15.06.14, 22:55
      doraznie: zrob kopie bezpieczenstwa telefonu, potem przywroc ustawienia fabryczne (wywali wszelkie szpiegowskie programy), potem zaloz na komorke haslo i nie udostepniaj go mezowi.
      Co do zasadniczej istoty problemow malzenskich- rady dostalas...
    • amb25 Re: Mąż-co mam o tym myśleć 16.06.14, 06:41
      Rada praktyczna:
      do telefonu wprowadz kod zabezpieczajacy. Przed kazdym odebraniem telefonu, SMS-a, przegladaniem internetu czy zrobieniem z nim czegokolwiek trzeba taki kod wklepac. I nie podawaj go mezowi.
      Jesli w twoim telefonie nie ma takiej mozliwosci do idz i kup nowy ktrory taka funkcje ma (obecnie sa dotepne tanie i dobre telefony z roznymi dodatkowymi udogodnieniami). Albo poros obsluge punktu obslugi klienta, moze ci wgraja taki program, bo czasem sa do sciagnieca osobno.
Pełna wersja