Brak przyjaciół, znajomych

09.06.15, 20:24
Nie jestem pewna czy to odpowiednie forum, ale podczytuje je co jakiś czas. W sumie dużo mi dało cztanie o problemach innych bo zamieszczane tu odpowiedzi w jakiś sposób mogłam odnieść do problemó w rodzinnych swoich i bliskich mi osób.
Ciężko mi nawet w sumie o tym pisać bo chyba mi wstyd (?), ale nie mam znajomych.
Jestem przed 30 w długim związku i mam małe dziecko. Do momentu, gdy pracowałam w ogóle mi to nie przeszkadzało. Już 14 mcy jestem z dzieckiem i zaczynam zauważać, że to mi ciąży.
Nie jestem może łatwą w obejściu osobą (bywam uparta, często ti głupi upór, potrafię być złośliwa itp) ale wydaje mi się, że nie jestem taka najgorsza.
Jakieś tam relacje w pracy/ szkole zawsze miałam. Ale nigdy nie przeszło to w bliższą znajomość.
Za jakiś czas mam wieczór panieński a dokładniej imprezę łączona. Nie chciałam sama imprezy dla siebie bo oprócz trzech sióstr w tym dwóch rodzonych mogłabym zaprosić tylko jedną koleżankę.
W sumie nie wiem czy jesteście w stanie mi pomóc. W sytuacji, gdy partner zarzucał mi, że nie mam znajomych mówiłam, że tak chce i po prostu taka jestem. Ale dotarło do mnie, że to nie prawda.
    • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 21:20
      A co to za zarzut? Brzydkie zagranie ze strony partnera.
      Złośliwość jest sposobem na wyrażanie złości. Może popracuj nad tym? Znajdź inny, bardziej asertywny sposób?
      Nie wiem co oznacza głupi upór. Czy upierasz się przy swoim zdaniu, mimo, że wiesz, że nie masz racji?
      Niedługo Twoje dziecko podrośnie, zaczniesz z nim wychodzić na plac zabaw i poznasz inne mamy, czego życzę:)
      • alsk9 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 21:54
        >Niedługo Twoje dziecko podrośnie, zaczniesz z nim wychodzić na plac zabaw i poznasz inne mamy,

        tak prosto to nie działa, może na placu widywać inne mamy ale wcale nie na pewno je pozna.
        znajomości trzeba chcieć nawiązywać i umieć podtrzymywać. działać w tym celu.
        jeśli ktoś jest z natury samotnikiem, albo ma niskie poczucie wartości i wydaje mu się, że nie ma nic do zaproponowania innym więc się trzyma z boku, albo jest bierny w kontaktach i czeka wyłącznie na innych inicjatywę
        to nawet w tłumie potencjalnych znajomych z nikim się nie zaznajomi.
        Mam znajomą która ma dar nawiązywania znajomości, przez jej dom ciągle przemieszczają się ludzie, ciągle organizuje jakieś rauty, spotkania, zabawy dzieciom, wyjazdy... jak nie ma akurat gości, to wisi na telefonie i gada z koleżankami rozsianymi po całej Europie, z każdego spotkania w nowym miejscu wychodzi z jakimś nowym kontaktem towarzyskim
        nie wiem jak ona to robi
        Ja po roku mieszkania w nowym miejscu ledwo kojarzę który to moi sąsiedzi, a ona po kilku wizytach u mnie ucina sobie z nimi pogawędki na korytarzu.
        JAk ktoś ma blokady w kontaktach, to albo godzi się z tym, że jest samotnikiem i mu z tym dobrze, albo metodycznie i fachowo zaczyna pracować nad otworzeniem się na innych ludzi i podtrzymywaniem więzi. Bo to samo nie przyjdzie.
        • panizalewska Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 22:03
          Potwierdzam. Kiedyś byłam nieszczęśliwa i myślałam, że jestem samotnikiem, bo tak, bo tak jest dobrze, to moja natura itp. A nic bardziej mylnego. Ja po prostu byłam nieszczęśliwa i tylko tyle i aż tyle. Nie przyciągałam ludzi, bo byłam smutna. To trochę przykra prawda, ale ludzie po prostu wolą spędzać czas z osobami radosnymi, szczęśliwymi (czasem to nie to samo, ale dobrze jak tak) bo jest im wtedy miło i przyjemnie. Taki banał.

          I zaczęłam sobie powtarzać "ludzie nie lubią smutnych ludzi". I parę innych rzeczy. Na mnie zadziałało po kilku latach. Włożyłam masę wysiłku, samoświadomości, przestawiłam się na całkowicie bezinteresowne dawanie - swojego czasu i wysiłku. I metamorfoza o 180 stopni. Jestem teraz otwarta i towarzyska i ja też ucinam pogawędki z sąsiadami, których znam od 2 miesięcy, z obcymi też ;)

          Więc, Ewelina, czy jesteś szczęśliwa? Ale tak naprawdę i głęboko?
          • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:45
            Pierwsza myśl: nie. Ale po zastanowieniu to w sumie nie jest źle. Staram się być zadowolona z życia. Cieszyć tym co jest. A wychodzi to różnie.
        • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 22:51
          Myślę, że nawet nawiązywać umiem, ale podtrzymywać już nie.
          Nie chce się narzucać? Jak zaproponuje spotkanie raz i drugi i ktoś się wymiga to więcej już nie chce się narzucać.
          No i raczej nie jestem chyba wylewna choć ostatnio aż sama siebie zaskakuje. Gadam a później mam moralniaka, że za dużo powiedziałam.
      • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 22:45
        Złośluwość bardziej w formie takiego dogryzania sobie w żartach. W pracy były dwie osoby o podobnym usposobieniu i bardzo się lubiliśmy. Ale nie przeniosło się to na życie prywatne.
        A staram się jednak być w miarę miła i wyzłośliwiać się z tymi co rozumieją taką formę żartu:-)
        A po kilku spotkaniach na placu zabaw rozmawiać już z niektórymi mamami. Ale chodzi mi o takie bliższe relacje.
        • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 22:48
          chodzi Ci o przyjaciół? tzw. bratnie dusze?
          • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 22:57
            No nie mam żadnego przyjaciela:-(
            Na prawdę nie zwracałam na to większej uwagi, gdy pracowałam bo byłam wśród ludzi nawet te 12 godz więc w jakimś stopniu mogłam się otworzyć i np ponarzekać na teściową. A teraz zorientowałam się, że tylko nękam moją siostrę o częstsze wizyty a teraz ma nowego partnera i nie ma tyle czasu. Wiec dalam jej spokój.
            A z tą złośliwością itp chodziło mi o to, że znam osoby takie męczące, które mają znajomych przyjaciół itp więc one mogą i potrafią pomimo ciężkiego usposobienia a ja nie. Nie rozumiem czemu, gdzie jest mój błąd
            • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:03
              Bo to wcale nie musi być po Twojej stronie. Czasem po prostu nie trafia się na osobę, z którą chce się budować bliską relację.
              Widzę, że ten komentarz partnera mocno podkopał Twoją samoocenę.
              Skoro do tej pory nie zwracałaś uwagi na to, że nie masz przyjaciela, to znaczy, że nie potrzebowałaś takiej relacji. Teraz nastąpiła zmiana. Zastanawiałaś się skąd się wzięła?
              • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:15
                Od kiedy mam dziecko. Raz brak mi kontaktu z ludźmi. Dwa zaczęłam czytać forum i jakoś tak otworzyło mi to oczy na moje zachowania. Że coś z czegoś wynika, że pewne wzorce są złe. Próbuje zmieniać moje złe cechy.
                • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:20
                  Co konkretnie próbujesz zmienić?
                  • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:41
                    Bywam dość agresywna w rozmowie (z najbliższymi). Dość szybko się irytuje i złoszcze. Nawet na dziecko (agresywne niemiłe myśli). Teraz jak np wpada w histerię zamiast wkurzać się jeszcze bardziej staram si3ówić do niego jeszcze bardziej czule. Staram się opanować moje emocje. No i próbuje zagadywać ludzi, np na placu zabaw ;-)
                    • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 00:45
                      Teraz jak np wpada w histerię zamiast wkurzać się jeszcze bardziej staram si3ówić do niego jeszcze bardziej czule.

                      Tzn czujesz złość a mówisz czule?
                      • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 07:56
                        Wziąć głęboki wdech i opanować złość. Roczny maluch nie umie i nie musi sobie radzić z emocjami. WystarcY, że sam jest nieszczęśliwy bo np nie może czegoś dotknąć, albo nie ma czasu na spanie. Ja nadal bywam tym poirytowana, ale to dziecku nie pomaga, wiec staram się uspokoić.
                • alsk9 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:36
                  >Próbuje zmieniać moje złe cechy.

                  A nie lepiej podkreślić te dobre? Których na pewno też wiele masz? skup się na pozytywach.
                  • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 00:45
                    słusznie
                  • tully.makker Re: Brak przyjaciół, znajomych 16.06.15, 14:36
                    > >Próbuje zmieniać moje złe cechy.
                    >
                    > A nie lepiej podkreślić te dobre? Których na pewno też wiele masz? skup się na
                    > pozytywach.

                    Tak mi sie przypomnialo - Hitler kochal dzieci a Stalin zwierzeta ( albpo odwrotnie). Tak, kazdy z nas ma ciemna strone i warto nad nia pracowac.
                    • ola_dom Re: Brak przyjaciół, znajomych 16.06.15, 15:19
                      tully.makker napisała:

                      > Tak mi sie przypomnialo - Hitler kochal dzieci a Stalin zwierzeta ( albpo odwrotnie)

                      Pewnie odwrotnie, bo pamiętam, że Hitler był wegetarianinem i np. na rosół mówił, że to "zupa z trupa".
            • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:05
              Ja w ogóle nie mam bliższych znajomych. A partner faktycznie nie miło to wytknął, ale to kurcze dziwne chyba?
              Bo on bliskich raczej ma niewielu, ale znajomych ogólnie masę. Nawet takich na zasadzie coś pomóc, pozyczyc załatwić. Ja takich nie mam.
              Pisząc na forum głośno się do tego przyznałam. Do tego, że wcale nie jest tak z wyboru. Bo nie macie możliwości ocenić mnie na żywo i powiedzieć co może złego jest w moim zachowaniu. Ja obiektywnie się nie ocenie
              • pade Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:11
                Nie masz znajomych nie z wyboru. Nie chcesz się narzucać. Coś jeszcze?
                Jak Twoim zdaniem powinno wyglądać podtrzymywanie relacji?
                • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 09.06.15, 23:21
                  Spotkanie, telefon? Z tym też, że do niedawna nie lubiłam rozmawiać przez telefon. Tak myślę i chyba coś się we mnie zmieniło. Potrzeba wygadania się, ponarzekania kiedyś raczej tak nie miałam.
                  Miałam bliską koleżankę w podstawówce/ gimnazjum i przyjaciółkę z czasów gimnazjum/ początku liceum. Dawno i niewiele. Ale ja byłam zawsze raczej tą sluchającą.
                  Próbuje to sobie jakoś poukładać w głowie.
                  • amb25 Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 06:37
                    Ja tez mam taka znajomo co t zawsze i wszedzie znajdzie sobie znajomych. I to dobrych.
                    Zaczelam ja obserwowac i doszlamd o wniosku, ze to daltego ze ja na prawde interesuja inni ludzie, ich problemy. Ona nie jest skupiona na sobie i swoich problemach. Ona zawsze tak potrafi pokierowac rozmowa, ze ludzie lubia przebywac w jej towarzystwie i czesto jej sie zwierzaja, po paru tygodniach pracy w nowym miesjcu juz ja zapraszja przyjedz do mnie, zostan an noc itp. I to czesto ludzie ktorzy wylewni, towarzyscy ani rozmowni na ogol nie sa...
                    Nie wiem czy tego mozna sie nauczyc. Czesciej dzwonia do niej niz ona do kogos.
                    • polnaro Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 09:01
                      Czy to znaczy, że mieć znajomych, to być dla nich bardziej niż dla siebie?

                      Zdrowe relacje są wtedy kiedy jesteśmy sobie wzajemnie pomocni, potrzebni emocjonalnie, chyba, że lubimy pomagać innym, to bardzo chwalebne, ale na dłuższą metę mało kto to wytrzyma, łatwo można spostrzec, że inni nas wykorzystują.

                      Doświadczenie mi podpowiada, że ludzie lgną do szczęśliwych, zasobnych, ustosunkowanych, czy warto starać się o takich ?
                      Uważam, że lepiej mieć dwu prawdziwych przyjaciół niż dwudziestu pożeraczy naszego czasu, chyba, że także szukamy różnych innych, poza emocjonalnymi, korzyści z kontaktów.
                      • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 09:55
                        polnaro napisała:

                        > chyba, że lubimy pomagać innym, to bardzo chwalebne, ale na dłuższą me
                        > tę mało kto to wytrzyma, łatwo można spostrzec, że inni nas wykorzystują.

                        Eee tam, ja lubię pomagać innym i naprawdę rzadko czuję się wykorzystywana. Z tego lubienia mam kilka korzyści psychologicznych, nie tylko podniesienie własnej wartości "o, jaka ja jestem wspaniała!" - chociaż to też ;)
                        Przyjemność mi sprawia już samo patrzenie na osobę, której udało się pomóc. Nawet jeśli to nie ja pomogłam. Chyba na tej samej zasadzie, co lubię happy endy w filmach. Jeśli jeszcze to mi się udało do tego przyczynić, to czuję prawdziwą satysfakcję, a już dawno temu odkryłam, że sednem radości życia jest u mnie poczucie satysfakcji.

                        Stosuję jednak pewną zasadę. Pomagam chętnie i bez większego zastanowienia wtedy, kiedy zysk dla osoby biorącej pomoc znacznie przewyższa mój wysiłek czy inny koszt. Jeśli moja pomoc wymaga sporego wysiłku albo muszę coś poświęcić, to zastanawiam się, czy na pewno tego chcę. Może dzięki temu "da się na dłuższą metę" ;)

                        Tylko że to się nijak nie przekłada na znajomości. Mam poczucie, że ludzie na ogół mnie lubią, pozytywnie pod wieloma względami oceniają, ale... Uważać kogoś za sympatycznego to nie to samo, co uważać za znajomego albo przyjaciela. W tym momencie też mam rozpaczliwie mało znajomych, mieszkam teraz, po latach nieobecności, w swoim rodzinnym mieście. Miałam się tu zatrzymać na chwilę i ruszać z powrotem w świat. Więc starzy znajomi jakby nie ci sami, a nie bardzo nawet chciałam nawiązywać nowe bliższe znajomości, sądząc, że za chwilę będę się musiała z nimi żegnać. Splot okoliczności sprawił, że ta tymczasowa sytuacja się wydłuża, może nawet zostanę w kraju na stałe? Zaczynam właśnie w tym kierunku działać.


                        I dokładnie w tym momencie, tak jak autorce, zaczął mi doskwierać brak znajomych "w realu". I to też jest teraz dla mnie istotny temat do przemyślenia. Na razie doszłam do wniosku, że nie będąc w okolicznościach, które narzucają podtrzymywanie kontaktu z zewnątrz, jak praca czy szkoła, trzeba się o podtrzymywanie znajomości samemu starać. Wychodzić z inicjatywą. Nie zastanawiać się, czy się nie narzuca komuś, jeśli ten ktoś nie daje wyraźnych sygnałów, że tak naprawdę jest. Nie czekać na wzajemność i symetrię w inicjatywie kontaktów i nie wnioskować o czyjejś chęci lub niechęci na tej podstawie.

                        Dlaczego?

                        Dlatego, że wszyscy mamy raczej skłonność do utrzymywania tych kontaktów, które podtrzymują się same. I jeśli ja teraz, z powodu macierzyństwa i kłopotów ze zdrowiem, jestem czasowo (albo i nie) ograniczona bardziej do domu, brak mi miejsc, gdzie "muszę" się stykać z luźmi, to wcale nie oznacza, że inni są w tej samej sytuacji. Oni mają swoje miejsca, w których kontakty podtrzymują się same. Jeśli mi zależy na kontakcie z taką osobą, to powinnam o niego zadbać i nie oczekiwać, że temu komuś na kontakcie ze mną będzie od razu zależało tak samo.

                        Przymierzam się, z powodu zmiany planów życiowych, do wprowadzenia tego w czyn i stworzenia sobie tu, na miejscu, jakiejś sieci znajomych. Pewnie praktyka pokaże, czy mam rację ;)
                  • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 09:29
                    > Próbuje to sobie jakoś poukładać w głowie.

                    Jesteś introwertyczna, czy ekstrawertyczna?
                    A partner?
                    • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 19:56
                      Raczej introwertyczna, partner ekstrawertyczny choć bliżej mu do czegoś pośrodku.
      • ola_dom Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 11:16
        pade napisała:

        > A co to za zarzut?

        No właśnie.... A ja go np. nieustannie słyszę od mojej matki :D.
        Pewnie bierze się stąd, że "bliscy chcą dla nas jak najlepiej" - jak sądzę...;). A jak nam nie wychodzi, to czują się osobiście dotknięci, czy jak...?
        • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 11:52
          A czy to zarzut?

          Czy ktokolwiek z nas przypomina sobie, żeby kiedyś komuś zarzucał brak znajomych?
          Niemniej na pewno są ludzie, który taki zarzut szłyszą. Mnie też się przytrafiło.
          Odbieranie jako zarzut moich słów, które wypowiadałam w przekonaniu, że są wyrazem życzliwości i troski, też się zdarzało...
          • ola_dom Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 12:01
            marsylvik napisała:

            > A czy to zarzut?
            >
            > Czy ktokolwiek z nas przypomina sobie, żeby kiedyś komuś zarzucał brak znajomych?

            Wierz mi, że to był zarzut :).
            Bo "POWINNAM spotykać się z ludźmi". Niespecjalnie wiele było w tym troski, raczej właśnie pretensja, że nie spełniam oczekiwań - bycia osobą towarzyską, czyli taką, jaką moja mama chciałaby, żebym była. I zawsze uważała (???), że jestem :D.
            • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 13:55
              Wierzę bez zastrzeżeń, że tak to odebrałaś. Wierzę, że mogło to - nawet zupełnie obiektywnie, dla kogoś z boku - brzmieć jak zarzut. Znając Twoją matkę z Twoich opowieści wierzę nawet, że w tych słowach był ogromny ładunek rozczarowania i niezadowolenia z Ciebie, co oczywiście nie powinno mieć miejsca i o życzliwości nie świadczy.
              Jednak wierzę też w to, że nie masz możliwości wejść mamie do głowy by się upewnić, że taka właśnie była jej intencja :P

              Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić procesy myślowe, które mogłyby doprowadzić kogoś do konkluzji, że może mieć do kogoś słuszne pretensje o brak znajomych. No, chyba że ten ktoś byłby wobec mnie namolny, a przy tym narzekał na samotność. Ale i wtedy prawdziwy zarzut byłby o namolność, a nie o nietowarzyskość, chociaż rzeczywiście w tych okolicznościach uwaga typu "powinieneś sobie znaleźć więcej przyjaciół" tak właśnie mogłaby zabrzmieć.

              Ja się zastanawiam, czy tego typu "zarzut" nie jest bliższy temu, co kiedyś tu już poruszaliśmy: nieproszonym radom. I towarzyszące im zniecierpliwienie doradzającego, że tych wspaniałych, jedynie słusznych rad nie słucha może zmienić odbiór takiej rady, zostanie ona odebrana jako zarzut właśnie.
              • paris-texas-warsaw Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 14:09
                To bardziej jeden z kolejnych "narcystycznych" zarzutów, z jednej strony dziecko jako prowajder usług, z drugiej jako świadectwo - dobre lub złe - o samym rodzicu. Towarzyskość, uroda, pieniądze - różne są kwestie dla kogoś istotne.Pani Agnieszka kiedyś pisała,że nawet w przypadku rodziców-normalsów pewnego rodzaju "sprawdzianem" jest, jak dzieci sobie radzą w życiu dorosłym, jakie maja wykształcenie, zarobki, życie, domy etc. Może np. mama Oli wcale by nie chciała by ona była starą nieatrakcyjną córką na jej wyłączność, a raczej rozchwytywaną atrakcyjną towarzysko kobitką, która jednak zawsze do mamusi wraca... To lepiej wygląda generalnie;)
                • verdana Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 16:08
                  Hm, a nie wpada Wam do głowy, że może matka czy partner zwyczajnie sie martwić? Bez żadnych podtekstów. Mam nietowarzyskie dzieci i bardzo mnie to martwiło - bo przyjaciele i znajomi są naprawdę potrzebni, choćby kilku.
                  • ola_dom Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 16:26
                    verdana napisała:

                    > Hm, a nie wpada Wam do głowy, że może matka czy partner zwyczajnie sie martwić?

                    I wtedy syczy przez zaciśnięte zęby?
                    • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 19:35
                      Jeśli syczy przez zaciśnięte zęby, to zapewne próbuje utrzymywać kontrolę nad swoimi uczuciami. Najczęściej złość.
                      Złość nie wyklucza martwienia się.
                      Złość często jest wynikiem bezradności. A to akurat może się jak najbardziej przytrafić, kiedy ktoś się martwi, doradza, a rady nie są brane pod uwagę, albo to doradzający nastawia się na to, że nie będą pod uwagę wzięte.

                      Jednak trzeba pamiętać, że tak okazywana troska jest nieskuteczna, a nawet destrukcyjna. Nie uznawaj tego co piszę za obronę mamy, czy tamtego wzmiankowanego wyżej partnera autorki wątku, tylko próbę zrozumienia ich, wczucia się w nich.
                      "Dobrymi chęciami..." - patologiczne wyrażanie emocji i intencji nadal jest patologiczne i szkodliwe, nawet jeśli same emocje i intencje po ich zrozumieniu wyglądają dużo lepiej, niż wyglądały na pierwszy rzut oka.
                  • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 20:02
                    Wg mnie po trochu zarzut, troska iz dziwienie.
                    Zdziwienie tym bardziej, że odludkiem nie jestem i jak już jestem w towarzystwie to raczej mi z tym dobrze. Skoro mnie to dziwi to osoby bliskie/ postronne tym bardziej.
                    • paris-texas-warsaw Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 21:48
                      Wg mnie trudno się zdziwić tym, jakie jest własne dziecko, znając to dziecko ze 40 lat, znając jego styl kontaktu z ludźmi i wiedząc, jakie zawsze było:)
                      • ola_dom Re: Brak przyjaciół, znajomych 11.06.15, 09:09
                        paris-texas-warsaw napisała:

                        > Wg mnie trudno się zdziwić tym, jakie jest własne dziecko, znając to dziecko ze
                        > 40 lat, znając jego styl kontaktu z ludźmi i wiedząc, jakie zawsze było:)

                        No właśnie - pytanie, czy moja mama naprawdę mnie zna i znała, czy naprawdę widziała, jaki mam styl kontaktu z ludźmi, etc.,
                        czy raczej widziała to, co chciała widzieć, niekoniecznie zagłębiając się w to, jak jest rzeczywiście. Bo skłaniam się zdecydowanie w tę stronę - i tu masz jak na dłoni analogię do tej kwestii z "Pianistki" - gdzie matka kreuje i widzi córkę taką, jaką ONA CHCE, a nie taką, jaka córka może faktycznie jest.
                        Moja mama mnie raczej "nie kreowała", ale mam coraz silniejsze wrażenie, że tak dobrze wiedziała, jaka jestem i czego chcę, że nie przyszło jej nawet do głowy spróbować to zweryfikować i dowiedzieć się, czy ja mam takie samo zdanie na swój temat. Bo jakżeby mogła się mylić?
                        • marsylvik Re: Brak przyjaciół, znajomych 11.06.15, 10:57
                          ola_dom napisała:

                          > tak
                          > dobrze wiedziała, jaka jestem i czego chcę, że nie przyszło jej nawet do głowy
                          > spróbować to zweryfikować i dowiedzieć się, czy ja mam takie samo zdanie na sw
                          > ój temat. Bo jakżeby mogła się mylić?

                          Brrr...
                          Skojarzyło mi się z jedną forumek u nas. Ja na takie wmawianie mi czego chcę mam uczulenie. W pierwszym odruchu chciałam napisać, że ze mną by się tak nie dało, ja się za bardzo buntuję itd, ale... no tak, ale ja jestem dorosła.
                          A biorąc za prawdę, że dziecko musi kochać matkę, bo nie potrafi inaczej i prędzej będzie próbowało na miłość matki zasłużyć, niż uzna że nie warto jej kochać... Straszne, takie dziecko nie ma innego wyjścia, jak brać wszystko na siebie, jak wierzyć, że nie czuje tego, co matka uznaje, że czuć nie powinno.
                          Chyba teraz dopiero do mnie dotarło, jak straszne miałaś dzieciństwo. To jednak bardzo nieoczywista krzywda.
                    • alsk9 Re: Brak przyjaciół, znajomych 11.06.15, 10:17
                      ewelina.90 napisał(a):

                      > Wg mnie po trochu zarzut, troska iz dziwienie.
                      > Zdziwienie tym bardziej, że odludkiem nie jestem i jak już jestem w towarzystwi
                      > e to raczej mi z tym dobrze. Skoro mnie to dziwi to osoby bliskie/ postronne ty
                      > m bardziej.

                      Może to co zarzucił ci partener ważne jest w kontekście w jakim zostalo zarzucone.
                      Napisalaś, że łatwo się złościsz, może z partnerem też macie podskórnie dośc agresywny stosunek do siebie i mu wcześniej dopiekłaś, cos wg niego niesprawiedliwie zarzuciłaś, więc chciał się odgryźc czyms co mu wpadlo do glowy by cię umniejszyć w danej sytuacji. Pomyślałaś o tym?
                      Lub jesteś bierna w kontaktach a równocześnie oczekująca od partnera by zapewniał ci rozwrywki, opierasz się na jego towarzystwie a jego to męczy tylko nie wie jak to powiedzieć.

                      • ewelina.90 Re: Brak przyjaciół, znajomych 11.06.15, 20:19
                        Może i jestem bierna w kontaktach, ale nie wisze na jego znajomych. W większości to "nie mój typ".
                  • paris-texas-warsaw Re: Brak przyjaciół, znajomych 10.06.15, 21:44
                    Pewnie, że normalna matka by się mogła martwić brakiem towarzystwa córki. I dlatego, przede wszystkim jakby się znalazł absztyfikant, to by wychodziła ze skóry, żeby chłopa nie wystraszyć, a nie robiła wszystko, żeby przepędzić:) I wolałaby siedzieć sama weekendami, żeby dziecko bawiło się jednak na jakichś innych imprezach, w święta, żeby córka lepiej poznała rodzinę partnera etc. Biorąc pod uwagę całokształt, torty bezglutenowe noszone do pracy, wkraczanie w kumpelstwo ze znajomymi córki, wspólne imprezowanie i ciąganie po swoich spotkaniach, to bardziej bym podejrzewała, że dodatkowa motywacja do zrobienia z córki lwa salonowego, to chęć zapewnienia sobie kolejnej sceny dla siebie lub coś równie pokręconego:)
                    Ps. Pamiętasz Olu, jak pisałaś, że w tym filmie, na który Cię namawiałam, nie widzisz np. że nie jesteś jakoś utalentowana/sławna etc., a lubisz 100 % analogii:) Tamta dziewczyna też była na siłę robiona na artystkę od małego, nie do końca wyszło, ale fajnie mieć coś do pokazania w takiej córce. Teraz mi to przyszło do głowy, bo wtedy tej akurat analogii nie widziałam, choć inne wg mnie są jak skopiowane żywcem. Tam zresztą wyjścia na salony były razem:)
                    Ps. Zuzi, znów gdzieś zniknęłaś, więc przejmuję trochę Twoją pałeczkę:), ale Ty mnie w tych narcystycznych odpałach wyszkoliłaś:) Na ścianie na lewo mam portret Kohuta, na prawo Kernberg i jadę;)))
Pełna wersja