metka_89
03.07.15, 09:55
Postaram się jak najzwięźlej ;)
Obecnie jestem w końcówce ciąży, poród planowany na 16 lipca. Razem z partnerem mieszkamy w mieście X, natomiast wybrany szpital znajduje się w moim rodzinnym mieście Y (oddalonym o ponad 200km). Od 1,5 tygodnia jestem w Y, w moim rodzinnym domu, gdzie planuję zostać do rozwiązania i potem kilka tygodni, aż dojdziemy z dzieckiem do siebie.
Problem leży w zachowaniu mojego partnera. Mam wrażenie, że z radością pozbył się "balastu" z domu i nie zamierza zjawić się tutaj w żaden weekend przed rozwiązaniem. Na najbliższy zaplanował sobie malowanie mieszkania, na kolejny imprezę z kolegami w pustym mieszkaniu. Jestem zawiedziona i dałam to wyraźnie odczuć - usłyszałam, że całe życie radzę sobie sama, więc on nie ma po co przyjeżdżać. To prawda, zawsze byłam niezależną i samodzielną osobą, ale sytuacja jest dla mnie nowa, to pierwsze dziecko, ciąża z niewielkimi komplikacjami, które skończą się najprawdopodobniej cesarskim cięciem, więc jestem zdenerwowana i do tego zmęczona już ciążą.
Na pytanie, czemu nie może malować w tygodniu, a w weekendy przyjechać do mnie usłyszałam że:
- jest zmęczony po pracy
- nie będzie spał w oparach farby (?) ani nocował nigdzie indziej, bo nie będzie robił ludziom problemu
- już ma tak zaplanowane i nie da się inaczej.
Natomiast impreza musi się odbyć, bo jeden kolega specjalnie przyjeżdża z Niemiec z tej okazji, a w ogóle to nie dbałam o jego uczucia podczas ciąży i on się czuje odsunięty, niepotrzebny i ogólnie rzecz biorąc - to moja wina, że w ogóle mu nie przyszło do głowy być przy mnie.
I teraz sama nie wiem. Czy popełniłam jakiś błąd? Może przesadzam? Jeśli potrzebne są jakieś szczegóły, chętnie dopowiem.