chora sytuacja z tesciami

18.10.15, 11:26
Z mezem jestem 15 lat, 10 lat po slubie. Dwojka dzieci 8 i 6 lat.

Tesciowa pochodzi z malego miasteczka A, tesc z wiekszego miasta B. Moj maz urodzil sie i wychowal w miescie B - tam tez nadal mieszkaja jego rodzice. Maz ma mlodszego brata.
Tesciowa, kobieta bez matury przyjechala do miasta B, gdzie tesc sie w niej szalenczo zakochal - ciaza i szybki slub. Tesc przerwal nauke i poszedl do pracy z zakladzie ZZZ, gdzie tez pracowala tesciowa. Tesciowa nigdy nie zostala zaakceptowana przez rodzine tescia. Przez wiele lat mieszkali, nawet juz z dziecki na wynajmowanym pokoju, pozniej dostali mieszkanie z pracy. Klepali biede.
Tesc z szanowanej rodziny, majetnej i wyksztalconej. Czlowiek ( nawet to ja pamietam) wesoly i towarzyski. Niestety dosc mlodo mial dwa zawaly. Rodzina tescia placila za leczenie w koncu zalatwila mu rente i tak siedzial w domu od 40stego roku zycia. Kompletenie pod pantoflem tesciowej, ktora nadal pracowala w firmie ZZZ (podrzedne stanowisko).
Dzieci rosly, tesciowa narkecala tescia - ten zaczal wyciagac kase od swojej rodziny. Zadnych kontaktow towrzyskich nie utrzymywali ( maz pamieta ze babcia go pierwszy i jedyny raz odwiedzila na jego komunie). Tesc dostal dzialke od rodzicow i pieniadze na dom. Wybudowali go w miescie B - wykonczyli na top top, ogrodzili wielkim plotem i kupili wielkie psy. Nikogo tam nie wpuszczali, tesciowa odseparowala sie od swojej rodziny tez, nie przyjmowali rodziny, sasiadow, znajomych, sami tez nigdzie nie chodzili. Z nikim nie rozmawiaja.
Ja pochodze z duzego miasta C, moi rodzice wyksztalceni, majacy dobre prace, stanowiska. Ja po studiach. Odwiedzialam tesciow przed slubiem, owszem goscili mnie i wiedzialam ze sie odizolowali od wszystkich. Z moimi rodzicami przed slubiem spotykac sie nie chcieli. Na slub przyszla tylko tesciowa i brat meza - oboje ubrani na czarno, zdjec grupowych unikali i zmyli sie z imprezy.

Teraz mieszkamy w duzym miescie D, kilkaset kilometrow od wszytskich rodzicow, mamy dwojke dzieci, prace dom. Radzimy sobie we wszystkim sami, jest ok. Czesto odwiedzamy moja rodzine, oni przyjezdzaja do nas, dziadkowie pisza i dzwonia do wnukow, biora ich na wakacje. Jest fajnie i normalnie.

Za to u rodziny meza kiks kompletny. Brat meza w miedzyczasie tez opuscil dom rodzinny i przeprowadzil sie do duzego miasta C, z ktorego ja na pochodze. Zrobil jakies bzdurne studia ale pozniej kursy ekonomiczne i teraz robi kariere. Maz z bratem probowal utrzmywac kontakty ale tamten sie caly czas wywyzszal i opowiadal co to nie on i sie urwalo. ( Maz studia przerwal). Brat meza nie ma rodziny, ani dzieci. Wchodzi rodzicom do d.

Tesciowie nasze dzieci widzieli kilka razy, mlodszego chyba tylko raz. Raz do nas przyjechali i my bylismy u nich klika razy. Zawsze gdy chcielismy do nich jechac im nie pasowalo sie z nami spotkac.
Pamietam raz byla taka akcja ze mowilismy ze chcemy przyjechac na weekend, oni mowili ze sezon grypowy i oboje sa ciezko chorzy. I tam bylismy w tamtych rejonach wiec odwiedzialimy dalsza rodzine meza i spotkalismy.. tesciow na spacerze. Najpeirw powiedzieli ze juz wyzdrowielei a pozniej zrobili mezowi awanture na sto fajerek ze ich osmiesza przed rodzina.
Za kazdym razem - swiat czy wakacji im nie pasowalo sie spotkac - dzwonilismy i sie zapowiadalismy - a to mieli remont, a to psy cieczke, a to wyjezdzali itd.
Sami nigdy do nas nie zadzwonili. Nie wysylaja zyczen. Dzieciom skladaja tak zyczenia ze wysylaja smsa do meza. Ciagle mowia ze dzieci male i tak nic nie rozumieja.
Probowalam dzieci namowic aby mi cos narysowali badz napisali i wyslali - nigdy nie podziekowali a zapytani odpowiedali ze dostali te bazgroly badz kartki z ktorych nie mgli nic odczytac.
Ja z tesciami rozmawialam sporadycznie przez telefon - zawsze byli mega mili i podczas odwiedzin tacy slodcy az slabo. Tesc raz mi tylko na osobnosci powiedzial ze zmarnowal sobie zycie z tesciowa. Pewnie jest czlowiekiem honorowym i sie przed swoja rodzina nie chce przyznac i w to brnie. Tesc sam na sam to super facet. Wesoly i normalny. Niestety tesciowa zabrala mu telefon komorkowy, odciela od kolegow, zamknela w domu. W rodzinie tescia mowi sie ze tesciowa jest chora psychicznie ( moj maz zadnych incydentow nie pamieta, ja tez nie z moich pobytow u nich).
Maz z nimi rozmawia ale na tematy neutralne, jak twierdzi aby utrzymac pozory. Krew mnie zalewa jak slysze co tesciowie opowiadaja:
- dlaczego kupiles sobie Fiata, to taki szajs - najlepsze sa mercedesy, nasz sie nigdy nie psuje
- do kuchni kupcie sprzety firmy X badz Y i te sa najlepsze i nie bierzcie bialych ani srebrnych - te sa dla plebsu, wezcie sobie kolorowe z katalogu
- w ogrodzie to zrobcie sobie najpierw projekt w firmie i niech wam tez ten ogrod zrobia od razu
- na wakacje tanimi liniami nie leccie - w tych samolotach smierdzi. Twoj brat lata (zawodowo) Lufthansa i tam jest pelen komfort.
i w ta melodie wszytskie rady i porady, glownie od tesciowej.

Kilka razy maz chcial aby mu cos w urzedzie badz u lekarza odebrali nigdy nie pomogli, choc wprost nie odmowili.

Niedawno w firmie tesciowej byla redukcja etatow, dostala gigantyczna odprawe i z tesciem sprzedali akcje firmy ZZZ i sie zaczelo.

Najpierw z powodu bzdury tesciowa napisala mezowi smsa ze nie chce go znac, ze i tak sie nimi nie interesuje i ze ja zawiodl. Maz ja udobruchal.
Mezowi brata splacili kredyt we frankach, sobie kupili nowy samochod z salonu ( stary, 3 letni dali mlodszemu synowi), kupili sobie dom w gorach ( mezowi powiedzieli ze jego brat tak swietnei zarabia ze sobie kupil i oni tam tylko mu go dogladaja). Falsz i klamstwo - wszystko co sie dokladnie dzieje, lacznie z zastrzykiem gotowki wiemy od rodziny tescia. Tesciowa dom przepisala na siebie i sporzadzila testament ze bedzie on w calosci mlodszego syna. Teraz ta sciema z domem w gorach - przeziez to po to aby maz nie roscil do niego praw.

Mam ogromny zal do meza ze slucha tych klamstw, przytakuje i nic nie robi.
Twierdzi ze probowal ale jak grochem o sciane. Mnie tak ta sytuacja stresuje ze czesto z tego powodu robie mezowi wyrzuty i robi sie miedzy nami niefajnie. Rozumiem ze sa to jego rodzice, on ich szanuje ale do jasnej ciasnej tanczy jak mu zaspiewaja.
Moglabym i ja porozmawiac z tesciami ( i tak maja mnie za najgorsza) ale nie chce chodzic i ich relacje. Juz sama nie wiem.

Dlaczego jest tak dziwnie?


    • mag1982 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 11:56
      Z Twojego wpisu wychodzi mi, że jesteś pazerną osobą i pieniądze są dla Ciebie najważniejsze. To ciągłe podkreślanie bogactwa teściów...Nie nalegałabym na kontakty z osobami, które mają mnie i moją rodzinę w nosie. Poza tym to absolutnie sprawa teściów co robią ze swoim majątkiem i ani Twój mąż ani Ty nie macie nic do gadania.
      • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 12:08
        Akurat gdy poznalam mojego meza to nie mial grosza przy duszy i nie wyszlam za niego dla pieniedzy. Tesciow tez dlugo wspomagalismy finsnsowo. Dostawali od nas pieniadze i ubieralismy ich ( zwlaszcza tescia) od stop do glow.
        Mysle ze odnioslas zle wrazenie, ze jestem pazerna. Moze zle to napisalam.

        Zrozumiec nie moge obludy tesciow. Dlaczego odsuwaja jedno dzieco i pod kazdym wzgledem faworyzuja drugie. Dleczego docinaja mezowi, zwlaszcza finansowo na kazdym kroku. Na dodatek jakby sami zapomnieli jakie byly ich poczatki.
        • basiastel Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 13:23
          Zastanawiam mnie, jak teściowie stali się nagle bogaci, skoro jeszcze niedawno nawet ubrania trzeba im było kupować i dlaczego masz teściowej za złe, że nie ma matury? Najsłodszą i najbardziej kulturalną osobą, którą znałam, była moje sąsiadka z ukończonymi 3 klasami podstawówki. Wykształcenie nie określa człowieka.
    • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 12:22
      Jest w tej rodzinie tak dziwnie, poniewaz tesciowa ma nierowno pod sufitem, nikt normalny nie zachowuje sie tak. W tej kwestii rodzina meza ma racje, to moga byc zaburzenia osobowosci a w tym przypadku taki czlowiek przez jakis czas sili sie na normalne zachowania, wiec mialas prawo nic nie zauwazyc. Gdybys z tymi ludzmi funkcjonowala na codzien, wowczas zobaczylabys kiedy ich zachowania sa normalne, a kiedy odbiegaja od normy. Najlepsze co w takiej sytuacji rodzinnej meza mozesz zrobic to skupic sie na swojej rodzinie i rodzicach a z tesciami utrzymywac co najwyzej kurtuazyjne, b. krotkie kontakty, podobnie maz. Im mniej ich i ich spraw w Waszym zyciu, tym dla Was jako rodziny lepiej. Maz bardzo dobrze robi, ze nie miesza sie w ten caly psychiczny matrix, nie probuje dochodzic sprawiedliwego traktowania, dzieki temu nie wchodzi w konflikty i nie ma problemow, ktore by mial, gdyby w te chore i zawiklane sprawy swojej toksycznej rodziny wszedl z wlasnej woli. Wez przyklad z meza i traktuj ich jak dalekich krewnych, bez jakichkolwiek oczekiwan co do relacji czy kontaktow. Tesc, mimo, ze fajny jest od lat pod ogromnym wplywem toksycznej i apodyktycznej tesciowej, zeby z tego ukladu udalo mu sie wyjsc musialby przejsc terapie i sie od niej odseparowac. Tesciowa ma mnostwo zachowan antyspolecznych i dlatego tak uklada relacje w rodzinie ( a wlasciwie ich brak) faworyzujac przy tym jednego z synow, aby caly czas miec go w zasiegu swojej chorej wladzy. Nie naprawisz tej zaburzonej rodziny, powinnas sie trzymac od nich z daleka, a relacje ukladac z tymi osobami, ktore sa Ci bliskie i zachowuja sie normalnie.
      • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 12:53
        Poczytaj o zaburzeniach osobowosci i polecam bloga: krzykopomoc.blox.pl.
    • 71tosia Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 12:44
      zastanow sie dlaczego zalezy ci na kontaktach z tesciami skoro ani im ani twojemy mezowi takie rozluznione kontakty nie przeszkadzaja? Twoje dzieci maja tylko jednych dziadkow, ale skoro do tej pory nie nawiazaly relacji emocjonalnych z tamta rodzina to chyba ich braku tez nie odczuwaja? Najlepiej zostaw sprawy tak jak sa, nie wtracaj sie w to jak dysponuja tesciowie swoim majatkiem (skoro dom zapisza bratu to on bedziie mila wobec nich zobowiazania), nie opowiadaj co robicie z wlasnymi pieniedzmi ('a nam sie takie melble i takie samochody podobaja'), sporadyczne kontakty przy okazji swiat nie beda wtedy trauma.
      ps w jakiem to firmie daja odprawy, ktore starczaja na luksusowy samochod i dom? ;-)
      • georgina04 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 23:54
        71tosia napisała:

        > skoro dom zapisza bratu to on bedziie mila wobec nich zobowiazania

        Czy aby napewno? Wydaje mi się, że na starość obowiązek opieki nad rodzicami mają solidarnie wszystkie dzieci, bez względu na to kto co ile od rodziców dostał.
        • 71tosia Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 20:54
          skoro rodzice wybrali sobie jedno dziecko do kochania i wspomagania a drugie uporczywie ignoruja to pewnie to drugie jednak ma mniejsze moralne zoobowiazania do pomagania im na starosc, chociaz masz racje ze z punktu widzenia prawa obaj synowie niezaleznie jak traktowani przez rodzicow w przypadku niedostatku rodzicow beda jednakowo zobowiazani do swiadczen alimentacyjnych na rzecz rodzicow.
          • georgina04 Re: chora sytuacja z tesciami 21.10.15, 20:57
            71tosia napisała:

            > drugie jednak ma mniejsze moralne zoobowiazania do pomagania im na starosc, chociaz masz racje ze z punktu widzenia prawa obaj
            > synowie niezaleznie jak traktowani przez rodzicow w przypadku niedostatku rodzi
            > cow beda jednakowo zobowiazani do swiadczen alimentacyjnych na rzecz rodzicow.
            >

            Moralność niestety ma to do siebie, że jedni ją mają a inni nie. A przykra rzeczywistość bywa niestety taka, że ciągnie się z tego, z którego jest co wyciągnąć i który ma miękkie serce. Nie raz i nie dwa były na tym forum historie, gdzie jedno dziecko służy do zaspokajania potrzeb finansowych nie tylko rodziców ale i drugiego nieudolnego/leniwego dziecka. I to od tego pracowitego i ogarniętego się wymaga, bo jak to "masz a rodzinie nie dasz?".
    • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 13:08
      Zuzi - chyba lepiej tego opisac nie moglas. Dziekuje za wskazowki.
      Rzeczywiscie moj maz radzi sobie duzo lepiej. Zupelnie sie w to nie angazuje ( olewa to jak mowi i trzyma pozory). Moj maz tez nas chroni, nie opowiada nam co oni mu tam mowia, radza. Czasami tylko przycisnietey to muru twierdzi ze tez mu jest przykro.
      Ja dazylam do odwiedzin, aranzowalam na sile, probowalam aby zblizyli sie z wnukami. Dlaczego? Bo to dla nie niezrozumiala sytuacja aby tak sie zachwoywac. Wyroslam wsrod inncyh wzorcow. Moi rodzice wnukom nieba by przychylili.
      No to teraz moge wziac glebszy oddech i skupic sie na fajnych sprawach.
      Milej niedzieli.
      • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 13:36
        Dokladnie tak, wez gleboki oddech i pozbadz sie wszelkich oczekiwan, nie skupiaj sie wiecej na nich. Jesli dotra do Ciebie jakies informacje na ich temat, jednym uchem wpuszczaj, drugim wypuszczaj, bez jakiegokolwiek angazowania sie. Mnostwo jest zaburzonych ludzi, i z takimi masz wlasnie w tym przypadku do czynienia. Nic nie zmienisz, nic nie poprawisz, wiec szkoda Twoich staran, swoja aktywnosc skup na sprawach i.osobach rokujacych :-) powodzenia i milej niedzieli !
    • yoma Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 13:11
      > Moglabym i ja porozmawiac z tesciami

      O czym? Konkretnie. Bo że ktoś kupił sobie samochód z salonu, to jeszcze nie jest powód do awanturowania się przez synową.
    • alpepe Re: chora sytuacja z tesciami 18.10.15, 22:54
      Olejcie ich oboje ciepłym sikiem. Są ludzie i są źli ludzie i ciesz się, że twój mąż się nie wdał w rodziców. Mojego ojca jego matka oskarżyła o kradzież, stara sklerotyczka nie pamiętała, gdzie odłożyła złotą biżuterię, jak się odnalazła, to stara czarownica, niech cierpi w czyśccu wiecznie, powiedziała, że podrzucił, a to był taki człowiek, że by serce sobie wyrwał i jej dał.

      Ciesz się, że macie siebie, jesteście zdrowi, macie dzieci, radzicie sobie.
      • asia_i_p Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 10:46
        Ja tu nie widzę złych ludzi.
        Widzę faceta, którego rodzina była bardziej skłonna go finansować niż zaakceptować jego żonę, i kobietę, która z pracy na "podrzędnym stanowisku" utrzymywała dom, dzieci i chorego męża, bo wysokość renty, jaką mógł dostać w wieku 40 lat, raczej porażająca nie była, a pieniądze od rodziny zaczął wyciągać dopiero po pewnym czasie.

        Odcięła się od ludzi, którzy się od niej odcięli, a teraz sobie odbija lata upokorzeń i pewnie biedowania, kupując drogie samochody i rozdając hojne prezenty. To źle, że dofinansowuje bardziej jednego syna, ale może dofinansowuje tego, którego żona nie myśli aż tak bardzo w kategoriach wielkości miast, wykształcenia i stanowisk, czyli dofinansowuje tę rodzinę, przy której się lepiej czuje. Mało to dojrzałe, ale to mocno za mało, żeby podsumować kogoś jako złego człowieka - źli ludzie robią innym ludziom aktywną krzywdę.
        • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:11
          Malzenstwo rodzicow meza to mogl byc typowy mezalians, stad brak akceptacji. Dodatkowo trzeba tez wziac pod uwage to zdanie nastepujace po opisie' kupili wielkie psy', i nie utrzymywali kontaktow kompletnie z nikim, w tym z synowej rodzina tez nie, ze znajomymi i sasiadami tez nie.
          • yoma Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:15
            I wolno im.

            Jak mi się będzie nudziło, to założę wątek z punktu widzenia teściowej. Z radością przeczytam dobre rady Zuzi, żeby się odciąć od zaburzonej i toksycznej synowej.
            • celestyna444 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:06
              > Z radoś
              > cią przeczytam dobre rady Zuzi, żeby się odciąć od zaburzonej i toksycznej syno
              > wej.
              Zakładaj ten wątek, bo ja też ciekawa jestem tych Zuzinych rad :-) Rad działających w drugą stronę - na razie to mam wrażenie, że to tylko teściowe są zawsze wredne a synowe, w tym rozplotkowana księgowa cudzych majątków czyli autorka wątku, są zawsze niewinne jak baranki.
              • panizalewska Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 18:20
                Celestyno, gdzie byłaś?? Tęskniłam za Tobą! :)
                Niedawno założyłam wątek wychwalający moją teściową, troszkę mi przykro, że nie zauważyłaś ;)
          • asia_i_p Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:20
            No nie utrzymywali, bo zgorzknieli przez lata samotnej walki i upokorzeń. Nie twierdzę, że oni w tej chwili działają idealnie i racjonalnie. Podziękowania należy wysyłać pod adres rodziny teścia. Czy "typowy mezalians" usprawiedliwia niezaakceptowanie przez całe życie kobiety, którą syn wybrał i pokochał?

            Ja w sumie nie zdziwiłabym się, gdyby bardziej aktywną stroną w izolowaniu był w tej chwili teść - wczuj się w sytuację człowieka, który chory patrzył jak żona pracuje i wychowuje dzieci równocześnie, a kiedy rodzina zapłaciła lekarza i rzuciła ochłap w postaci renty, nawet nie mógł im powiedzieć "A w d . . . to sobie wsadźcie". Nie sądzę, żeby w duchu synowskiej wdzięczności przyjmował potem wszystkie prezenty i żeby zmniejszyły one jego złość.

            Zło zostało posiane, kiedy teściowa została odrzucona przez rodzinę z powodu pochodzenia i wykształcenia (w dwudziestym wieku?) i kiedy rodzina teścia - chory teść, niewykształcona, więc mająca ograniczone możliwości zawodowe teściowa - została zostawiona sama sobie w najtrudniejszym momencie. Pozwolić biedować nie tylko swojemu synowi, ale i jego dzieciom, a potem nagle zmienić front i zacząć im dawać w prezencie pieniądze i działki - to jest proszenie się o kłopoty.
            • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:50
              Tesc o tesciowej powiedzial w cztery oczy, ze zmarnowal sobie z nia zycie. Do Autorki: Ciekawe czy tesciowa byla/ jest b. ladna kobieta czy nie? czy wyglada na swoj wiek, czy znacznie mlodziej?
              • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:57
                Tesciowa to kobieta zadbana, zawsze wlosy zrobione, makijaz, paznokcie pomalowane. Garderobe zawsze wymieniala regularnie. Pamietam, nawet przed slubiem kupowalam mezowi ubrania, nawet kurtki zimowej nie mial - a tesciowa co zime nowe plaszcze, itd. Tesc do teraz chodzi jak obdartus - ale juz przestalismy go ubierac.
                Tesciowa tez nie jest osoba spracowana, zawsze miala lekka biurowa prace - wszytsko przy dzieciach i wokol domu robil tesc. Mowili mi ze mial rece zdarte do krwi jak pieluchy pral. Do teraz on sprzata, gotuje, odkurza, robi wszystko w ogrodzie. Tesciowa byla zmeczona po pracy.
                • celestyna444 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:13
                  Naprawdę nie masz tzw. "swojego życia"? Jakieś hobby czy cóś... zajmij się sobą kobieto, zleź wreszcie z tych teściów bo im duszno.
                  >Mowili mi ze
                  Przestań łazić po ludziach i plotkować o rodzinie męża, rozmawiaj o sobie i swojej rodzinie. Co Ciebie obchodzi kto w rodzinie teściów pierze pieluszki.
              • asia_i_p Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:58
                Będę przewrotna - coraz bardziej żal mi teściowej.
                • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:08
                  A mi wrecz przeciwnie, tesciowa dawno temu powinna byla trafic pod opieke psychiatry. Rozumiem, ze przezyla wiele zlego w zyciu, ale jej zachowania odcinajace rodzine od normalnych i zdrowych kontaktow z innymi ludzmi kwalifikuja sie do leczenia.
                • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:11
                  Mi tez jej zal - ale mogla z nami wejsc w normalna relacje.
                  • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:32
                    Oczekujesz od tesciowej niemozliwego, skoro z nikim nie udalo jej sie stworzyc normalnych relacji, w tym z jej wlasna rodzina i rodzenstqem, to w jaki sposob ma normalne relacje zbudowac z Wasza rodzina? Nie ma takiej mozliwosci, ta kobieta jest psych. zaburzona. Dlatego Twoje oczekiwania sa nieadekwatne do jej mozliwosci.
                    • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 13:11
                      Zamien swoj zal do tesciowej na zrozumienie jej zwichrowanej psychiki, a wowczas jej zachowan nie bedziesz odbierala w kategorii krzywdy swojej rodziny, meza i dzieci.
                  • znowuniedziela Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 17:09
                    a mnie się zdaje, że żal Ci, że jej forsa nie jest w Twojej kieszeni.
                    Piszesz, że wam dobrze, to się tym ciesz, a nie mąć w życiu innych. Pokazuje, że jesteś chciwa i tyle...
        • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:34
          Asia, tez z poczatku nie rozumialam tej sytuacji i nie wierzylam w to co slysze. Caly obrazek wydawal mi sie nieprawdopodobny.
          Maz opowiadal ze on z bratem nigdy nie jezdzili na zadne wycieczki w szkole podstawowej ani sredniej. Nikt z i ich kolegow ich nie mogl odwiedzac ani oni nigdzie nie chodzili. Za przewinienia byli bardzo dlugo karani fiycznie i psychicznie. Na studiowke maz poszedl bo rodzice tescia dali pieniadze - za co i tak dostal w skore. Myslalam ok - chcieli ich rodzice chronic przed zlym towarzystwem, tesciowa podkreslala ze na ich blokowisku mieszkal sam element.
          Na wywiadowki chodzi tesc, do lekarza z dziecmi tez - no bo mial przeziez czas.
          Tesc musial tesciowa odwozic i przywozic samochodem z pracy - za kazde spoznienie robila mu karczemne awantury.
          Brat meza - a poznalam go jeszcze jak byl nastolatkiem - opowiadal w mocnych slowach ze "matka pojebana jest" i "marnuje im zycie" Czesto tak mowil i wielokrotnie. Moj maz zawsze o rodzicach, w tym matce z szacunkiem. Wydawac by sie moglo ze on lepiej sie z nia rozumial.
          Tez nawet "rozumialam" tesciowa ze nie utrzymuje kontaktow z rodzina meza - skoro sie od niej odsuneli.
          Ona ma dwojke rodzenstwa- o jednym nie wspomina jakby nigdy nie istnial, o drugim czasami mowila.
          Gdy odciela linie telefoniczna stacjonarna, ok - mowila ze teraz wszyscy uzywaja komorek bedzie taniej. Gdy tesciowi daje komorke do reki gdy tylko jej kolo niej to juz troche dziwne.
          Do szpitala z tesciem nigdy nie poszla, nawet gdy lezal kilka dni - to odwiedzala go jego rodzina.

          Jesli ktos nie ma zadnych znajomych - sasiadow, rodziny ani znajomych - to nagle wszyscy sa zli?
          W tym wypasnym domu dzwonek owszem maja przy bramce - ale nigdy nie zostal podlaczony i nie dziala. Gdy nie chcieli sie spotykac na swieta badz inne okazje wyslalismy prezenty - kurier nie mogl ich dostarczyc bo dzwi nie otwieraja. Moj maz czasami ich odwiedzal to przez plot musial skakac.

          Dziwni mnie ze ona ciagle te szpile wklada wlasnemu synowi.. Jak wlasna matka moze sie tak do syna odnosic, rywalizowac, klamac?
          Czesto namawialam meza aby ich odwiedzil badz choc zadzwonil - dlugo nie wiedzialalm jakies przykrosci mu mowia.
          Podkreslilam w mojej wypowiedzi wyksztalcenie i pochodzenie - bo rzeczywiscie wyglada na to ze tesciowa ja ciagle kompleksy, po mnie to splywa, ja swoja wartosc znam.
          Nie uwazam jednak abysmy zrobili cokolwiek zlego - a jednak tesciowie calkowicie odsuneli sie on nas. Dzieci pytaja o dziadkow - i niestety odpowiem tak jak mojemu mezowi mowila jego matka - ta rodzina nie chce Was znac.
          • asia_i_p Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 11:56
            No to, co teraz piszesz, to trochę zmienia postać rzeczy - chodzi mi głównie o przemoc w wychowaniu chłopaków, bo to nie powinno było mieć miejsca. Co nie zmienia faktu, że na ich matkę spadł ciężar nad siły, poradziła sobie z nim źle, ale pretensje w tej chwili są tylko do niej, a nie do tych, którzy do zwiększenia tego ciężaru się przyczynili.

            Nie lubisz teściowej, więc stajesz emocjonalnie po stronie teścia. Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego, że chodził na wywiadówki i do lekarza z dziećmi albo że odwoził i przywoził żonę z pracy - prawdę mówiąc w takim układzie powinien był prowadzić dom, może poza bardzo ciężkimi fizycznie pracami.

            Tę kobietę odrzucono w momencie, kiedy człowiek jest najbardziej podatny na zranienia i wrażliwy, potem zostawiono, żeby sama walczyła o utrzymanie dzieci, a na koniec zaczęto jej te dzieci podkupywać drogimi prezentami. Była młoda, niepewna siebie, więc zniosła to bardzo źle. Ale fakt, że mogła to zrobić, i to tak na oko bez żadnych wyrzutów sumienia, ta majętna, szanowana, wykształcona rodzina jest smutny. Natomiast to, że teraz ta szanowna rodzina demaskuje jej kłamstwa do was i prezentuje głębokie moralne oburzenie zachowaniem, które jest kopią ich własnego, tylko dużo bardziej usprawiedliwioną, jest więcej niż smutny. No ale łatwiej wnuczkowi wręczyć pieniądze na studniówkę niż w imię miłości do niego tolerować jego matkę.
            • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 12:09
              Wiesz - na prawde staramy sie byc wyrozumiali i cierpliwi. Z czasem jednak zastanawiamy sie ile mozna walic glowa w mur i czy warto.
              Probujemy sie spotykac - ale zawsze nasze inicjacje sa odrzucane. Ani na swieta ani bez okazji. Na swieta wysylamy zyczenia - od nich nic nie przychodzi, ani list ani telefon.
              Wiem, raz dawno w swieta tesc wyszedl po wigili na spacer z psem i do nas dzwonil - tesciowa znalazla to bilingu i sie skonczylo.
              Teraz bedzie komunia naszego starszego dziecka - maz mowi aby dac sobie spokoj - ja bym chciala im choc wyslac zaproszenie.
              To ich ciagle zachwowywanie sie jak hrabiostwo jest po prostu smieszne i przykre - czy zechca przyjechac, otworzyc drzwi badz odebrac telefon...
              Pamietam jak moi rodzice przed slubem sie chcieli z nimi spotkac - zapraszali ich wielokrotnie - i olewka kompletna. Moi wurzali sie na mnie i na mojego teraz meza. Tesciowie nigdy nie zaprosili mojej rodziny do siebie - jak juz sprawa stanela na ostrzu noza to w koncu umowilismy spotkanie w miescie w polowie drogi medzy naszymi miastami, w restauracji i do konca nie bylo wiadomo czy tesciowie racza sie pojawic. No jaja byly. Maz nie mogl zaprosic swej dalszej rodziny na slub, aby glupio nie wygladalo ( z moje strony byloby 50+ osob, rodzina, sasiedzi, znajomi) to po kociele tylko obiad byl.

              Rozumiem ze tesciowa odrzucono ale u nas miala czysta biala kartke i z tego nie skorzystala, pograza sie coraz bardziej.
    • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 13:37
      Zaden poziom wyksztalcenia, pochodzenie badz majatek w moich oczach ludzi nie dyskryminuje. Ale sposob w jaki odnosza sie do moje rodziny juz tak. Zwlaszcza ze sie uzywa tego typu "argumentow".

      DZIEKUJE wszystkim za wpisy. Pozwoleliscie mi troche szerzej spojrzec na problem i jednoczesnie utwierdziliscie w tym ze trzeba sie wyluzowac. Koncze swoje wypowiedzi.
      • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 14:19
        Abstrahując od Twojego samopoczucia w sytuacji, gdy jesteś tak traktowana, ja bym radziła na te sytuacje patrzeć od strony Twojego męża - z uwagi, że on jest Ci najbliższy w tej sytuacji, a teściowie z jakiegoś powodu się odcinają. Wydaje mi się, że poniekąd rozumiem sytuację Twojego męża, o tyle, o ile rozumiem układ, w którym samemu ma się "rodzinę nienormalną", a małżonek rodzinę "do rany przyłóż". W ogóle wyjście "w świat" z takiej przemocowej rodziny, tym bardziej, że Twój mąż miał tam podwójne obciążenia - był dręczony przez matkę (ojciec bierny przy tym) i układ rodzinny, a jednocześnie odcięty od kontaktów i pomocy z zewnątrz (dla mnie osobiście był to czynnik, o którym myślę,że jakoś dał mi przetrwać...) i nie wydaje mi się możliwym, żeby nie nosił skutków tego do dziś (polecałabym jemu terapię, ale to już jego decyzja), jest trudne, bo trzeba wejść w "normalny świat". Z tego względu, to co ja sobie bardzo cenię, to cała przestrzeń, którą zawsze dawał mi mąż w samodzielnym kształtowaniu kontaktów z moją rodziną. Nie namawia, nie komentuje zazwyczaj wiele, czasem się radzę i zawsze ja podejmuję decyzję, kogo np. zapraszać albo nie. Pomyśl, że takie dociskanie, jak gdzieś pisałaś, że mąż w koncu przyznaje, że jest mu przykro, albo z jakichs powodów nie zaprosił dalszej rodziny na wesele (to jego czy Twoja decyzja - że będzie głupio to wyglądać...), albo był w sytuacji, że "musiał" czekać na to spotkanie w restauracji (sama pamiętam, jak organizowałam spotkanie moich rodziców z teściami...), to jakby rodzaj retraumatyzacji i ponoszenia kosztów za nieswoje winy. Piszę to nie dlatego, że źle robiłaś, czy robisz, jak najbardziej standardowe są to oczekiwania, ale w sytuacji Twojego męża mogą to być trudne momenty, mało wnoszące, a zabierające mu tylko energię. Może wpadłaś w takie koło, że skoro on olewa te kontakty, to Ty pokażesz, jak powinno być etc. Szkoda czasu imho.
        Co do męża... Nie byłam w tak ekstremalnej sytuacji odcięcia od rodziny, ale było kilka osób, z którymi z jakiegoś powodu nie miałam w dziecinstwie kontaktu. Jako osoba dorosła taki kontakt nawiązałam i jedna z takich osób jest mi teraz szczególnie bliska. Może Twój mąż, jesli chce, traktować ten czas, jako czas, kiedy te wyrugowane kontakty sam może nawiązać. Wiesz, takie kontakty z rodziną, nawet mało znaną, są w moim odczuciu inne, niż ze znajomymi. Jakby zaczynało się "od innego poziomu" znajomości, trudno mi to opisać, ale coś w więzach krwi musi być:) Taki kontakty mogą być bardzo ważne nie tylko ze względu na poznanie nowych osób, le też ze względu na poprzez te osoby poznanie historii wyoutowania jego rodziny od zupełnie innej strony. To jest niezwykle cenne, jakby nagle całe zamknięte obszary ktoś otwierał w kilku słowach. Myślę, że gdyby Twój mąż był w takiej sytuacji (nie wiem, jakie ma teraz kontakty z obiema stronami swojej rodziny - od strony matki i ojca), może to być bardzo cenne i byc czymś, czego nawet w dłuższej terapii, tak szybko się nie uzyskuje.
        Jakbym mogła wypowiedzieć się w imieniu męża, to bym prosiła, żeby on zdecydował, kogo zaprasza ze swojej rodziny. Ja jakiś czas temu robiłam duże przyjęcie z zasady rodzinne, ale zapraszałam tego, kogo faktycznie chciałam i było to cudowne przeżycie dla mnie. Myślę, że jest to zasługa po części mojego męża i po części moja, że zrobiłam zupełnie "po swojemu". Nie jest aż tak istotne, czy na przyjęciu będzie po 3 ciocie "równolegle" z każdej strony, tylko czy będzie fajna energia i fun.
        Ps. Ja bym kupiła w prezencie komórkę z doładowaniem na 500 zł dla teścia, jako ofiary, której zabierana jest możliwość kontaktu, ale może lepiej niech mąż decyduje.
        • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 16:04
          Zgadzam sie z Paris, pozwol mezowi ksztaltowac relacje z jego rodzina tak jak chce, ogranicz swoja aktywnosc w tym temacie. Nie da sie miec normalnych, cieplych i zyczliwych kontaktow z tzw. ' rodzina nienormalna'.Tesciowa ma tak uksztaltowana sztywno swoja osobowosc, nie potrafi byc elastyczna w zachowaniu i dlatego przez lata ta rodzina jej sie poddajaca funkcjonowala wlasnie tak jak funkcjonowala. Po cichu uwazali ja za nienormalna, ale wszyscy z jej mezem wlacznie poddawali sie jej zachowaniom, zamiast wyslac ja do lekarza ( byc moze zaleznosc w tym ekonomiczna przyslonila mezowi zdrowe myslenie).
          • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 19:57
            Teraz sobie na spokojnie doczytałam teraz te wszystkie historie - brak dzwonka, kurier, przeskakiwanie płotu... Swoja droga ciekawe, dlaczego Marzena po np. spotkaniu na mieście kogoś, kto "miał grypę" nadal miała w ogóle ochotę ich spotykać. Ja bym chyba tylko spytała, czy wyszli może po gripex;))) Myślę, że Marzeno też wiele spraw być może źle interpretujesz - mąż nie musi wcale Ciebie chronić przed słowami teściowej (dlaczego miałby to robić, dlaczego nie wybrałby szczerego porozmawiania, jakie przykre rzeczy usłyszał od matki...), a pewnie bardziej się ich wstydzi. Mnie by bardziej też interesowało, dlaczego mąż przerwał studia (czy to też miało jakiś związek z rodziną) i dlaczego chwalenie się brata swoją sytuacją i studiami w oczach Marzeny jest czymś co spowodowało zerwanie ich relacji. To funkcjonowanie tej rodziny - oblężonej twierdzy - to horror. Od samego czytania można się udusić. Nie dziwię się, że ojciec w wieku 40 latach był po dwóch zawałach. Nie wiem, jak to się odbiło na synach (ich samodzielności, tendencji do samostanowienia w ogóle, kompetencjach społecznych), ale chyba im mniej wikłania się w te relacje, tym więcej pola do własnego życia w normalności. Dobrze może by było coś przeczytać na temat funkcjonowania w tak zamkniętym domu i skutkach takiego wychowania, to może pewne tendencje męża byłyby bardziej zrozumiałe. Może komuś jakaś lektura przychodzi do głowy (mi chwilowo tylko coś o sektach).
            • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 21:07
              Po raz kolejny zgadzam sie z Paris i tez uwazam, ze maz sie raczej wstydzi o tym wszystkim opowiadac, glupio tak sie przyznac, ze matka ma hopla ( chociaz niezdiagnozowanego przez lekarza). A odnosnie lektury to tez nie mam za bardzo pojecia. Moze p. Agnieszka zna cos ciekawego w tym temacie. A odnosnie sposobu funkcjonowania tej rodziny, latwiej sie zarzadza ludzmi odcietymi od innych, mozna robic co sie zechce i dyrygowac nimi zgodnie z wlasnymi potrzebami.
              • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 21:31
                psychiatria.mp.pl/zaburzenia_osobowosci/show.html?id=74485
                Wg mnie na pewno można poczytać tu o narcyźmie, zwlaszcza pod koniec - podział na narcyzów "grubo-" i cienkoskórnych (zresztą komplementarnych). Tam jest to dobrze opisane w tym kontekście - ktoś, komu wystarcza on sam.
                Zresztą matka i ta historia to cały spis narcystycznyh kwestii - pokazówa (dom, samochód, awantura o "obciah przed rodziną"), stałe wykorzystanie i stłamszenie męża, ona w płaszczach - syn bez kurtki, cały świat gorszy - blokowisko, obie rodziny itd. Podobny motyw - wypasiony dom, matka w drogich ciuchach i córka w donaszanym starym niemodnym płaszczu - to Sorvina. Tam tylko nie było tego chyba całkowitego odcięcia od świata, ale też był stłamszony mąż (który chyba był w lepszym stanie, bo zrejterował w końcu). Ale dzwonek o płot jednak chyba przebijają. To może taka odmiana narcyzmu "słabszego" (to jeszcze inny podział) - nie osoba ciągle chcąca być na świeczniku, ale wybierająca samotność, żeby się jednak nie skompromitować (przed całym światem). To jest bardzo smutne w całości, ale byc przez kogoś takiego wychowywanym i stale uzależnionym, nie móc nikogo zaprosić, nie móc iść na studniówkę - to jest horror. Ciekawa jestem, jak "wytłumaczona" była ta studniówka. To jednak pokazuje, że jakaś tam więź z dziadkami musiała byc, wiedzieli oni o tej studniówce, ktoś im się żalił (syn?wnuk?), że nie może tam pójść/nie mapieniędzy etc. Dlatego mogłoby być bardzo ciekawe dowiedzieć się, jak faktyznie wyglądało odrzucenie tej kobiety przez teściów, czy w ogóle było jakiekolwiek ich spotkanie, jak przebiegało etc. Skądś dali jednak kase na dom, chodzili do szpitala etc. - poddany jednej narracji mąż Marzeny może mieć bardzo skrzywiony tego obraz i stąd też fajne byłoby dla niego poznanie lepsze wielu osób z obu stron jego rodziny pochodzenia.
                • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 22:17
                  Po raz trzeci zgadzam sie z Toba Paris, mysle, ze ta tesciowa to moze byc przypadek baaardzo silnych zaburzen narcystycznych.
                  • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 22:34
                    I w zwiazku z tym maz autorki watku to koziol ofiarny narcystycznej matki i stad to jego i jego rodziny odrzucenie, a jego brat to zlote dziecko narcystycznej matki i stad to faworyzowanie go. Polecam strone: spadlazoblokow.wordpress.pl
                    • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 23:13
                      spadllazoblokow.wordpress.com a nie .pl
                      • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 23:59
                        "A odnosnie sposobu funkcjonowania tej rodziny, latwiej sie zarzadza ludzmi odcietymi od innych, mozna robic co sie zechce i dyrygowac nimi zgodnie z wlasnymi potrzebami."

                        To też się zgadzam:) Myslę, że taki mały urywek odnośnie izolacji dzieci łatwiej te działania umiejscowi jako przemoc psychiczną i pozwoli zrozumieć podwójną trudność funkcjonowania dzieci w tym domu:
                        "Głównym czynnikiem tkwiącym w ekosystemie sprzyjającym krzywdzeniu dziecka w rodzinie, jest izolacja społeczna rodziny. Izolacja rodziny od sąsiadów, przyjaciół, krewnych bywa czasem efektem świadomego działania rodziców. Czując czy też zdając sobie sprawę z tego, że są inni, że mają inny, gorszy dom, że ich postępowanie nie jest aprobowane, zrywają istniejące więzy i nie dopuszczają nikogo do swego domu. Wówczas sytuacja jest jeszcze bardziej trudna dla dziecka, gdyż życie rodzinne cechuje to, że przebiega ono za zamkniętymi drzwiami. Może to powodować, że psychiczne maltretowanie dzieci nie jest dostrzegane i nie można im przyjść z pomocą."
    • haneke_29 Re: chora sytuacja z tesciami 19.10.15, 18:28
      Sytuacja może i dziwna, natomiast o wiele lepsza niż w przypadku gdy teściowa jest toksyczna i ciągle wtrynia się w życie syna i synowej, nie sądzisz???

      Btw, co ja bym dała za takich teściów...
      • samawsnach Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 10:10
        Nic tu się kupy nie trzyma. Jakim cudem osoba na "podrzędnym stanowisku" dostała ogromną odprawę, która wystarczyła na spłatę kredytu we frankach, dom w górach, nowe auto i co tam jeszcze? Ten przykład myślę pokazuje, że ogląd danej sytuacji z zewnątrz może być mocno spaczony... Pozwól mężowi decydować jak on chce mieć poukładane (lub nie) te relacje z rodzicami.
    • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 10:53
      to chcialabym Was jeszcze dopytac jak i czy warto ksztaltowac relacje z dalsza rodzina ( za cene furii tesciowej).

      Zaczne moze od tego co mnie po 15 latach tak poruszylo. Jak wspomnialam moj maz dostal od tesciowej, ni z gruszki ni z pietruszki, smsa ze ona go nienawidzi, ze sie na nim zawiodla, ze zrywa z nim wszelkie kontakty. Tesciowa dodala w tym samym smsie ze i tak moj maz sie nimi nie intersuje, wiec zadnej roznicy jej to nie zrobi!
      A bylo tak: kupilismy wakacje w gorach, nic nie widzac ze oni tam maja jakis dom, 10 km od nich. Przed wyjazdem naszym sie okazalo ze oni w tym czasie tam beda i padly jak zawsze luzne deklaracje ze moze sie spotkamy. ( nie widzielismy tesciow ze 4 lata - odmawiali przyjazdu, nie chcieli nas goscic - kontakty sprowadzaly sie do naszych kartek okolicznosciowych, listow i obrazkow od dzieci, wysylanych do nich zdjec - za ktore nigd nie podziekowali, lakonicznych rozmow przez telefon mojego meza z nimi kiedy glownie mu dogryzali).
      Wiec jak dojechalismy na wakacje moj maz sie zameldowal ze jestesmy. Bylismy do dyzpozycji aby sie spotkac u nich, u nas badz gdziekolwiek. Maz biedak dwa tyg sie z telefonem nie rozstawal, probowal do nich dzownic - nie odbierali, nie odezwali sie. Wakacje minely.
      Rozmawialismy pozniej telefonicznie z jego rodzina dalsza, tylko pobieznie wspomnielismy ze nie udalo nam sie z rodzicami spotkac ( oni wiedzili ze tesciowie maja dom w gorach) oni sobie moze i cos dorobili ale generalnie spotkali tescia na zakupach w nich w miasteczku i mu powiedzili co o ich zachowaniu sadza.
      Tesciowa wpadla w szal - ze ja oczerniamy przed rodzina, ze klamiemy, ze w ogole o naszych sprawach z kims rozmawiamy, ze sie z nimi kontaktujemy i generalnie ona nie chce juz swojego syna znac.

      Moj maz szukal kontaktu z dalsza rodzina - w sumie odbudowal baze danych po naszym slubie. Udalo mu sie spotkac ( mnie tez zabral) przemile wujostwo ktorego nie widzial z 20 lat. Starsi ludzie, cudowni, pamietal ich z dziecinstwa. Do teraz mamy z nimi dobry kontakt, choc nie mamy mozliwosci czestwego widzenia sie. Jak tylko tesciowie sie dowiedzili ze tam pojechalismy ( donosi im o wszystkim rodzina tescia mieszkajaca w tym samym miescie) to wyobrazcie sobie ze oni tez tam pojechali w najblizszy weekend. Tesiowa podobno poza dzien dobry i do widzenia slowem sie nie odezwala. Czy to nie zbieg okolicznosci - pojechac tam po 20 latach? Tez moj maz musial wysluchiwac po co tam byl, po co sobie glowe zawraca, itd.
      To samo jest gdy na groby do swoich dziadkow jezdzi - no pozniej wierca dziure w brzuchu na calego.

      No wiec wlasnie jak sobie radzic z jadem plynacym od tesciowej w zwiazku z kontaktami z rodzina? Wiem ze moj maz ich szukal, wszystkie inicjatywy wyszly od niego. Z czasem zauwazylam ze dal sobie spokoj, za cene pozornie milych rozmow z rodzicami.
      Teraz zbliza sie komunia naszego dziecka ( na zadne chrzciny nie dojechali, nie wyslali karki, zyczen, wtedy jak i pozniej na zadne urodziny dzieci). Czy z okazji takiej uroczystosci zaprosic ich i ich dalsza rodzine? Przypuszczam ze tesciowie oleja temat ale na pewno bedzie awantura o zaproszenie innych osob. Mysle ze maz sie sklania ku temu aby nikogo z jego strony nie zapraszac. Ja zrobie tak jak zadecyduje maz.
      • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 11:50
        Z jadem tesciowej musi sobie radzic maz a nie Ty, wiec to jego sprawa co z tym fantem zrobi. Dzieci rodzicow chorych na NPD ( narcisstic personality disorder) narcystyczne zaburzenie osobowosci, bardzo czesto sa od nich emocjonalnie uzaleznione, nieodpepowione. Taki czlowiek przez cale dziecinstwo ma robione pranie mozgu po to, aby sluzyc calym soba, calym swoim zyciem i w szczegolnosci finansami rodzicom. Rodzice oczekuja, ze bedzie biegal kolo nich jak kolo jajka i swoje zycie poswiecal dla nich a swoja rodzine zone i dzieci zaniedbywal tez z uwagi na nich, bo to potrzeby tych zaburzonych rodzicow sa najwazniejsze. Plus w tym wszystkim jeszcze te role w rodzinie dysfunkcyjnej zlotego dziecka i kozla, do tego odrzucenie i faworyzacja, aby.manipulowac skutecznie dziecmi. Z tego co piszesz Twoj maz wybiera jak na razie unikanie konfliktow z rodzicami, biega do nich czasami probuje nawiazac z nimi kontakt od czasu do czasu majac nadzieje, ze oni na jego starania odpowiedza pozytywnie, a oni maja go w nosie i robia sobie co chca, plus robia jemu przykrosci typu sms ze skarga na jego zachowania. Na Twoim miejscu dala bym mezowi wolna reke w tym kogo i czy chce zapraszac, jednoczesnie podsunelabym mu strony internetowe do poczytania nt. NPD, aby uswiadomic mu, ze jego matka jest osoba psychicznie zaburzona i jej zachowania wynikaja z choroby. Jednoczesnie probowalabym go motywowac do podjecia terapii. Twoj maz wewnetrznie zyje z ciezarem dziecinstwa w chorym domu, nosi w sobie ukryty problem, ktory rzutuje na jego zycie emocj. i byc moze fiz. aktualnie.Ale czy ostatecznie sie terapia zaintetesuje czy nie, ta sprawa nalezy wylacznie do niego. Ty mozesz go wspierac w tym, aby nie poddawal sie biernie szantazom rodzicow, tylko robil konsekwentnie swoje, nawet za cene calkowitego zerwania kontaktow z nimi. Te kontakty teraz sa juz fatalne, wiec calkowite zerwanie ich byc moze znaczaco poprawi Wasza sytuacje. Musicie sobie oboje zdsc sprawe, ze macie do czynienia z chora tesciowa i zaleznym od niej, biernym tesciem, ktorzy razem tworza ten chory uklad rodzinny.
      • annb Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 11:56
        Po co chcesz utrzymywac kontakty i jezdzic do takich ludzi i ich zapraszac?
        masz jakąs misję?
        • marzena6336 Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 12:02
          Dziekuje Zuzi za odpowiedz.
          Annb - tak jak ja mam normalna relacje ze swoja rodzina to caly czas sie ludze ze z tesciami moze byc podobnie. Pamietam swoich dziadkow jako fantastycznych ludzi i chcialam aby podobnie mialy moje dzieci. Jak widac czasami sie nie da.
          .
          • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 12:15
            Ale Wasze dzieci maja juz fajnych dziadkow, Twoich rodzicow i na nich sie skupcie. Z tesciowa nie da sie nic zbudowac, zadnych.normalnych relacji, moze z tesciem by sie dalo, ale tylko pod warunkiem calkowitego odciecia go od tesciowej. A przeciez nie macie takich.mozliwosci aby go z rak tej zaburzonej kobiety wyciagnac, to on sam musialby do tego kroku dojrzec.
          • annb Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 12:43
            Chcesz zmienić dorosłych ludzi i przyciąc ich do swojego wyobrażenia. Odpuść.
          • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 19:17
            Powiem szczerze, że coraz bardziej się zastanawiam, co powoduje, że mimo jak piszesz "prawidłowych wzorców", w takich sytuacjach ignorujesz obraźliwe czy zrywające relacje zachowania teściów i jakby je anulujesz i nadal jesteś gotowa na kontakty z nimi. Rozumiałabym kontynuowanie znajomości po przeprosinach etc., ale tak jest to dla mnie zrozumiałe. Samo zachowanie męża rozumiem jako wynik wychowania i bardzo mu współczuję, radzę iść na terapię i się uwalniać emocjonalnie, bo to jak bycie na sznurku. Może gdybys mimo dania wolnej ręki mężowi, zachowała swoje prawo do reagowania przyczynowo-skutkowo na zachowania teściowej, to też byłoby to dla niego pewnego rodzaju nauką. To, że on daje się wodzić za nos, nie znaczy, że Ty pomawiana o kłamstwa etc. musisz robić dobrą minę do złej gry i zastanawiać się nad kontynuowaniem znajomości, może poza zupełnie chłodną relacją, jeśli mąż by ją podtrzymywał.
            Sama reakcja teściowej to wg mnie tzw. narcystyczna wściekłość.
            Tu masz krótsze i dłuższe źródło:

            pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%9Bciek%C5%82o%C5%9B%C4%87_narcystyczna
            www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/827-narcystyczne-zrodla-przemocy.html
            Ja takie reakcje znam bardziej z forum i z literatury, nie wiedziałam, że to tak klasycznie przebiega.
            Generalnie, fajnie gdybyscie się z mężem obczytali w temacie. Taka narcystyczna osoba zraniona w swoim wizerunku/wyimaginowanym wizerunku/wizerunku,który niejako widzi w czyjejś głowie jako wyobrażenie na swój temat, dostanie szału, jeśli to się niejako załamie. Kontakt Twojego męża z rodziną być może powoduje, że obawia się, że ten wizerunek może legnąć w ich głowach (np. wspaniałej matki - a tu od kilku lat nie widziała syna czy wnuków..., osoby pokrzywdzonej, za którą świat stoi i za jej krzywdą - a tu syn jedzie bawić się z kimś z tą rodziną , być może syn wybiera "gorszą" rodzinę lub "lepszą" matkę - to takie przykłady, żeby zobrazować może trochę w uproszczony sposób tok "myślenia" teściowej) i jest gotowa za to symbolicznie zabić/unicestwić/anulować/separować etc.
            Ale szczerze mówiąc chyba napisała, że nienawidzi i zrywa kontakty. Ja bym się pierwsza nie odezwała. Bardzo współczuję mężowi, ale tylko wychodząc z matriksu poczuje się lepiej.
            Ps. I ja oczywiście bym zaprosiła tych fajnych wujków. Widzę, że mąż podążył niejako moim pomysłem z rodziną. Szkoda, że ulega matce (właśnie dla jej wizerunku, choć on to robi z uległości) i zaprzepaszcza być może fajne kontakty na rzecz faktycznego braku kontaktów. Ale zawsze może ten trend odwrócić:)
            • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 19:22
              Odnosząc się jeszcze do wizyty u rodziny tuz po Waszej wizycie. Ja bym obstawiała nie przypadek, a właśnie próbę odbudowy wizerunku, który Wsza wizyta "popsuła". Na swój sposób oczywiście. Ta wizyta teściowej miała ja niejako "przebić", albo dać poczucie kontroli po zdobyciu jakichś informacji, jak Wasza wizyta przebiegała. Coś na ten kształt podejrzewam.
              • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 19:50
                Sorry, ale mało kto w domu docenia moją misję odkrywania narcyzmu i stąd to szatkowanie:)

                Jak przeczytasz drugi artykuł na temat narcystycznej wściekłości, to zrozumiesz być może trochę stan emocjonalny takiej osoby. I stąd może łatwiej wywiedziesz, że (o ile za tym izolowaniem się nie ma innych zaburzeń) siedzenie bez kontaktu ze światem w dużym domu z wystawnym płotem , pozwala właśnie zachować pozory, kim się "jest" bez konieczności wielkiego wysiłku na ciągłe aktualizowanie tego pozornego stanu, czego wymagałby realny kontakt. Natomiast kontakt z Tobą jest zagrożeniem dla tego wizerunku. Stąd niejako wszelkie próby kontaktu są ucinane, a Wasz wysiłek odbierany jako zagrożenie. To oczywiście tylko próba interpretacji (jednej z wielu możliwych), a nawet wycinek próby interpretacji, żebyś może łatwiej umiała / umieli to jakoś osadzić w jakichś ramach, a nie pozostawali na poziomie "co zrobiłem nie tak", albo "czemu się obrazili", albo "co możemy zrobić, żeby się zgodzili spotkać". Teściowa na innych wektorach może się poruszać niż Wy podejrzewacie i tłumaczenie tego analogiami z zachowaniem większości osób i bardziej przejrzystymi reakcjami przyczynowo-skutkowymi nie ma sensu być może.
                • zuzi.1 Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 20:25
                  W 100% zgadzam sie z Paris. Wiedza na temat tego zaburzenia pozwoli Wam zrozumiec chory Matrix w jakim zyje tesciowa. Zadne zasady dot. normalnych zdrowych ludzi nie znajduja tutaj zastosowania.
                  • paris-texas-warsaw Re: chora sytuacja z tesciami 21.10.15, 15:34
                    Jeszcze sobie pomyślałam, że może dla Ciebie, czy dla męża, o ile w ogóle nie interesujecie się, psychologią pojęcia typu narcyzm etc. wydadzą się trochę jak z kosmosu i przez to poprzestaniecie na rozumieniu tego problemu jako czegos dziwnego, a mąż zwyczajnie nigdy nie pójdzie na jakąś terapię.
                    Dlatego chciałam jeszcze odnieść się może do Twojego pierwszego maila, gdzie piszesz, że cała rodzina uważała teściową za osobę psychicznie chorą, ale Ty i mąż żadnych "zachowań" na to wskazujących nie zauważyliście. A cały już pierwszy post to wyliczenie takich zachowan, jeden po drugim. Wiele jest definicji zdrowia psychicznego, ale raczej większość się zgodzi, że złe funkcjonowanie w sferze kontaktów z innymi ludźmi i wewnątrz najbliższej rodziny od razu jest pierwszym symptomem, że z taką osobą może jest coś nie w porządku. Nie powie się, że zdrowa psychicznie osoba od tak:
                    - zabiera mężowi telefon, żeby się nie kontaktował,
                    - nie utrzymuje z nikim kontaktów, nie odpowiada na żaden kontakt,
                    - zabrania dzieciom utrzymywać kontaktów,
                    - zrywa relację z dzieckiem bez powodu,
                    - wyżywa się na dzieciach i mężu,
                    etc. etc. etc. Może mylnie Ty i Twój mąż kojarzycie zaburzenia psychiczne jako coś rzucajacego się w oczy, etc. Sama niespójność - megamiłe zachowanie w kontakcie i faktyczne zupełne unikanie tego kontaktu w obrębie tak bliskiej rodziny może wskazywać na problem.
                    Przychodzi mi znów na myśl Sorvina, szkoda, że się nie odzywa, jako osoba, która wiele terapii przeszła, a mimo tego, o to "kim jest matka" pytała znajomą psycholog kliniczną. Wtedy o to nie dopytywałam, ale podejrzewam, znając swoją terapię, że zwyczajnie nawet idąc po pomoc dla siebie jako ofiary tak dysfunkcjonalnego układu, żadnych wskazówek można nie otrzymać - bo, pacjentem nie jest matka, bo zaocznie nikt się nie wypowie, choć dla psychologa/psychiatry objawy zachowań będą od razu taką osobę lokowały w określonym kręgu zaburzeń, bo nie chce dodatkowo stresować/za szybko stresować etc. Sama psychoterapia ma określone cele, to nie poznanie i nazwanie czasem świata, w którym się człowiek męczył, bo był na niego skazany. Taką przewrotność terapii, o której mogłabym jeszcze długo pisać, ale nie trzeba możliwości zdobycia jakiejś wiedzy odrzucać, bo sama w sobie może mieć dużo pożytecznych funkcji (jak np. poznanie wyżej wspomnianych krewnych).
          • napis_z_obrazka Re: chora sytuacja z tesciami 20.10.15, 21:16
            Mozna sie ludzic miesiac, rok, ale Ty sie ludzisz 15 lat. Od poczatku widzialas, jaka jest tesciowa. Po co tracisz tyle enrgii? Zeby ja zmienic? Zeby byla fantastyczna babcia, kiedy tesciowa nie ma takich planow...
            Pisalas wczesniej, ze Twoi rodzice przychyliliby nieba wnukom. To kto im broni?
            Potrzebne dzieciom 2 nieba?
            Zabiegami o wzgledy tesciowej zgotujesz mezowi i dzieciom pieklo na ziemi.


      • kk345 Re: chora sytuacja z tesciami 21.10.15, 23:40
        Hmmm...
        To:
        >ogrodzili wielkim plotem i kupili wielkie psy. Nikogo tam nie wpuszczali, tesciowa >odseparowala sie od swojej rodziny tez, nie przyjmowali rodziny, sasiadow, znajomych, sami >tez nigdzie nie chodzili. Z nikim nie rozmawiaja.

        kompletnie nie zgadza się w tym:
        > Jak tylko tesciowie sie dowiedzili ze tam pojechalismy ( donosi im o wszystkim rodzina tescia >mieszkajaca w tym samym miescie)
        • yoma Re: chora sytuacja z tesciami 22.10.15, 09:50
          Bo to rodzina teścia. Teściowa separuje się od wszystkich, teść nie. Teść wymyka się o północy do ogrodu, przykłada ucho do płotu i szu szu szu...
      • zolla78 Re: chora sytuacja z tesciami 22.10.15, 10:16
        Rozumiem, że mąż nie potrafi się uwolnić od gry teściowej, ale czemu ty mu w tym przyklaskujesz? Chcesz zaprosić rodzinę dziecka na jego komunię, to powiedz mężowi, że chcesz i nie uważasz, żeby przeszkodą do tego była złość teściowej, która ciebie, dzieci i jego ma gdzieś. Postawcie się jej trochę. Pewnie efekt będzie taki, że albo uzna, że w końcu ma pretekst by w ogóle zerwać z wami kontakty, co ewidentnie chce zrobić od dawna albo w końcu zacznie twojego męża trochę szanować i jej stosunek do niego może się zmienić.
        Nie przyszło wam nigdy do głowy, że teściowa może być z tych co szanują tylko siłę. Jeden syn traktuje ją "normalnie" to i ma u niej względy, drugi zachowuje się tak jak znienawidzony pewnie przez nią mąż pantoflarz, to i traktuje go tak jak męża pantoflarza.
        Postawcie się kilka razy. Dobrze zrobi to twojemu mężowi i układom rodzinnym.
    • sonia_siemionowna Re: chora sytuacja z tesciami 21.10.15, 20:34
      Tesciowa ma najpewniej zaburzenia osobowosci. Tego sie juz nie zmieni,'tlumaczenia' do takich osob nie trafiaja. Daj sobie spokoj. Jej nie zmienisz, tesciow jest doroslym i sam wybiera, a Ty marquees czas i energie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chora sytuacja z tesciami 25.10.15, 08:32
      Opisała Pani rodzinę męża z różnymi szczegółami i w różnych odsłonach. Pojawił się bardzo spójny jej obraz. Przytoczone zachowania są od samego początku i są dość konsekwentne, choć przejawiają się one w bardzo różny sposób i w rozmaitych sytuacjach. Nawet jeśli można je negatywnie ocenić, to pewnej jednorodności nie da się im odmówić. Zarówno w reakcji na Pani rodzinę, Pani męża oraz w stosunku do innych ludzi.
      Z jakiś jednak powodów Pani uważa, że da się zrobić jakiś wyłom w tym zachowaniu. I stanie się to za sprawą Pani.
      Dalsze zastanawianie się "dlaczego jest tak dziwnie" , nie ma sensu. Trzeba wyciągnąć wnioski z oceny sytuacji. Mnie zastanawiają więc Pani motywy zachowania i Pani potrzeby wobec teściów, bo to może Pani zrozumieć i tym sterować. Natomiast Pani jest skupiona na od lat zabetonowanym układzie rodzinnym teściów. Dlaczego, skoro tam nic się nie zmienia ? Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja