malamagnolia
24.11.15, 12:46
czytając wątki na forum niejednokrotnie zdarzyło mi się czytać, że problem . który został opisany jest tak nieprawdopodobny , że na pewno został zmyślony. W takim momencie przypominam sobie, jak kiedyś po kolejnej wizycie u mamy, po której miałam dosyć wszystkiego spotkałam się z sąsiadką, do której mam zaufanie i się przyjaźnimy i podczas rozmowy po prostu mi się ulało, ze wizyta u mamy ta i wszystkie poprzednie to nie są przyjemne wizyty u mamy tylko silny stres i nerwy, bo... i tu opisałam jej różne jazdy, jakie moja mama robiła, ale takie z tych delikatniejszych jazd bo i tak sie wstydziłam tego co moja mama w imię miłości potrafi zrobić. Sąsiadka patrzyła coraz bardziej zdiwiona, aż w końca przeprosiła mnie, i powiedziała, zebym juz jej więcej nie opowiadała, bo ona mnie przeprasza, ale to nie może być prawda, bo takich rzeczy sie dzieciom nie robi. hmm, cóż głupio się poczułam, zamilkłam i miałam świadomość, jak trudne to są sprawy, a ja opowiedziałam tylko o tych delikatnych.
I tak np. kiedy dzień przed pogrzebem mojej babci pojechałam do mojej mamy, aby tam uprasować dla zmarłej babci garsonkę, mama złapała tę garsonkę przygotowaną dla zmarłej ubrała się w nią i uciekła z domu krzycząc, że teraz ona sobie odbierze życie, ale na szczęście już ma ubranie, i zobaczymy jaki ona nam kłopot zrobi. powód tego zachowania był taki, ze nie dałam się wciągnąć w zaczepki mamy , dlaczego pomagamy zorganizować babci pogrzeb? dzień przed tym wydarzeniem z kolei informował, że ona oto pójdzie na pogrzeb w różowej , nocnej koszuli . Na szczęście trafiłam na terapeutkę, która mi wierzy.