kaszub-ska
11.12.15, 23:19
Pani Agnieszko, byłabym bardzo wdzięczna za ocenę, komentarz do zachowania mojego męża, który od czerwca uczestniczy w terapii dotyczącej przemocowego dzieciństwa.
Byłabym wdzięczna też za podzielenie się doświadczeniem forumowiczom, którzy sami przechodzili terapię. Może rozjaśnicie mi w głowie.
Martwię się, czy zachowanie, jakie prezentuje mój mąż jest normalne podczas terapii, czy to nie idzie w złym kierunku.
Terapia jest indywidualna, spotkania są raz w tygodniu, przy czym latem na samym początku, po czterech spotkaniach była przerwa 7-tygodniowa, więc na dobrą sprawę intensywna praca zaczęła się we wrześniu. Terapia została zaplanowana do końca lutego, taki plan przedstawił terapeuta.
Zachowanie męża zmieniło się bardzo, izoluje się zupełnie, po pracy leży w sypialni na łóżku, często śpi, mówi że jest zmęczony, że chce mieć spokój, że nie ma siły. Nie chce uczestniczyć w żadnych wyjściach z dziećmi, nie interesuje się niczym, co dzieje się w domu, nie pyta o nic, jedynie porozmawia chwilę z dziećmi, ale raczej z obowiązku, szybko ucina rozmowę. Nie sposób go niczym rozśmieszyć, w nic wciągnąć. Nie kontaktuje się z kolegami i braćmi, a wcześniej robił to często. Nie ma apetytu, nie może spać, libido zerowe. Za mną rozmawia tylko wieczorami o terapii, ma potrzebę wygadania się. Wiadomo, emocji jest dużo. Jednak często mam wątpliwości, czy to co mówi mi, zostało wypowiedziane na terapii. On twierdzi, że tak. Gdy pytam, czy terapia mu pomaga, mówi, że tak. Ale czasami sam z siebie mówi, że ma tego dość, że się wykończy, że chce mieć już święty spokój. Jest bardzo rozdrażniony, w ciągu dnia często warczy na mnie, jeśli się do niego odezwę, jednocześnie wieczorem zawsze przytula się i chce rozmawiać. Pytałam się go, czy mówił terapeucie o swoim nastroju, zmęczeniu. Twierdzi, że tak i to jest normalne.
Ja już nie wiem, co o tym myśleć. Martwię się bardzo i nie bardzo wiem, jak mam się zachowywać, co mam robić i mówić. Wiem, że terapia to trudna sprawa, trudne emocje, ale minęły 3 miesiące i nie widzę żadnej poprawy samopoczucia, jest coraz gorzej.
Czy takie zachowanie jest w normie i po prostu z czasem będzie lepiej?