normalne zachowanie w trakcie terapii

11.12.15, 23:19
Pani Agnieszko, byłabym bardzo wdzięczna za ocenę, komentarz do zachowania mojego męża, który od czerwca uczestniczy w terapii dotyczącej przemocowego dzieciństwa.
Byłabym wdzięczna też za podzielenie się doświadczeniem forumowiczom, którzy sami przechodzili terapię. Może rozjaśnicie mi w głowie.
Martwię się, czy zachowanie, jakie prezentuje mój mąż jest normalne podczas terapii, czy to nie idzie w złym kierunku.
Terapia jest indywidualna, spotkania są raz w tygodniu, przy czym latem na samym początku, po czterech spotkaniach była przerwa 7-tygodniowa, więc na dobrą sprawę intensywna praca zaczęła się we wrześniu. Terapia została zaplanowana do końca lutego, taki plan przedstawił terapeuta.
Zachowanie męża zmieniło się bardzo, izoluje się zupełnie, po pracy leży w sypialni na łóżku, często śpi, mówi że jest zmęczony, że chce mieć spokój, że nie ma siły. Nie chce uczestniczyć w żadnych wyjściach z dziećmi, nie interesuje się niczym, co dzieje się w domu, nie pyta o nic, jedynie porozmawia chwilę z dziećmi, ale raczej z obowiązku, szybko ucina rozmowę. Nie sposób go niczym rozśmieszyć, w nic wciągnąć. Nie kontaktuje się z kolegami i braćmi, a wcześniej robił to często. Nie ma apetytu, nie może spać, libido zerowe. Za mną rozmawia tylko wieczorami o terapii, ma potrzebę wygadania się. Wiadomo, emocji jest dużo. Jednak często mam wątpliwości, czy to co mówi mi, zostało wypowiedziane na terapii. On twierdzi, że tak. Gdy pytam, czy terapia mu pomaga, mówi, że tak. Ale czasami sam z siebie mówi, że ma tego dość, że się wykończy, że chce mieć już święty spokój. Jest bardzo rozdrażniony, w ciągu dnia często warczy na mnie, jeśli się do niego odezwę, jednocześnie wieczorem zawsze przytula się i chce rozmawiać. Pytałam się go, czy mówił terapeucie o swoim nastroju, zmęczeniu. Twierdzi, że tak i to jest normalne.
Ja już nie wiem, co o tym myśleć. Martwię się bardzo i nie bardzo wiem, jak mam się zachowywać, co mam robić i mówić. Wiem, że terapia to trudna sprawa, trudne emocje, ale minęły 3 miesiące i nie widzę żadnej poprawy samopoczucia, jest coraz gorzej.
Czy takie zachowanie jest w normie i po prostu z czasem będzie lepiej?
    • milamala Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 11.12.15, 23:29
      Jestem w terapii EMDR posttraumatycznego stresu pourazowego z dziecinstwa. Chyba sie nie zmienilam znaczaco podczas terapii, ale terapeutka jeszcze przed terapia ostrzegala i pytala czy po sesji bedzie mnie mial kto odwiexc do domu, zajac sie domem, zajac sie dzieckiem itp. Bo mogly sie zdarzyc takie reakcje niezdolnosci do prawidlowego funkcjonowania. Chodzilo jej jednak raczej o krotkotrwale epizody, maksymalnie parogodzinne zaraz po sesji.
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 22:15
        Niestety u mojego męża obniżony nastrój jest cały czas obecnie, jedynie przy dzieciach jest spokojniejszy i bardziej rozmowny, ale i tu daleko do tego, co było dawniej.
    • paris-texas-warsaw Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 10:09
      Kaszubska, sama chciałaś;)

      Tak na poważnie, to długo by można pisać i na pewno jest masa literatury o przemocy z dzieciństwa i skutkach i terapiach. Ale taka krótka terapia (i z tego, co wcześniej pisałaś) jakoś musiała się odnosić do stanu obecnego - do jakichś problemów obecnych. Raczej nikt nagle nie idzie i nie mówi, że zrobi sobie terapię "bo miał ciężkie dzieciństwo", tylko to jest zazwyczaj umocowane w jakimś problemie czy problemach objawiających się w teraźniejszości. No i te problemy z teraźniejszości rozwiązują się (więc rozwiązywanie tych problemów i w ogóle ich istnienie też jest obciążające), albo i nie, ale jakoś wchodzi się w kwestie dzieciństwa. I wtedy te dwa plany dodatkowo się przenikają. No a samo wchodzenie w dzieciństwo jest w przypadku przemocy męczące, bo w ogóle w jakiś sposób rozwala podstawy tożsamości i odniesienia do bliskich, a jak do bliskich to do ludzi w ogóle, mimo że te wszystkie zdarzenia moga być znane, choć w przypadku jakichś traum można tez o nich nie pamiętać. Zazdroszczę, jeśli mąż upora się do lutego:) Sama też bym tak chciała:) Chociaż ja jestem bardzo nieufnym podejrzewam pacjentem, chociaż na forum takim piewcą terapii - cóż, taka dwoistość natury.
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 22:31
        Wiem, że sama go namawiałam i zdania co do terapii nie zmieniłam, uważam, że jest mu potrzebna. Ale nie spodziewałam się takiego zachowania jako reakcji. Nie przypuszczałam, że może być aż tak ciężko. On się teraz nie nadaje w ogóle do życia w rodzinie, a i w pracy podejrzewam jest słabo, choć twierdzi, że daje radę.
        Do lutego ma zakończyć się jakby podstawowa część terapii, czyli powrót do doświadczeń z dzieciństwa. Ta część terapii została rozpisana na spotkania. Później ma być zrobiony plan kolejnych spraw, tak przedstawił mi to mąż.
    • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 10:42
      Pani Agnieszka nie oceni czy zachowanie Twojego męża jest normalne czy nie bo takich norm nie ma.
      Z tego co piszesz wynika jedno, mąż cierpi i to bardzo.
      Niestety, terapia to nie jest spacer łąką w słoneczny dzień. To jest czasem babranie się w g..e po pachy. To ból, który przeszywa całe ciało, to rozpacz i bezsilność. Odblokowują się emocje stłumione w dzieciństwie, silne emocje. Po spotkaniu możesz czuć się tak, jakby przejechał Cię stutonowy walec.
      Moje uwagi co do tego, co napisałaś:
      -wspieraj męża. Nie musisz go niańczyć, głaskać i we wszystkim ustępować. Czasem wystarczy zostawienie w spokoju, wysłuchanie, szacunek do uczuć.
      -oboje zwróćcie uwagę, żeby nie przerwać terapii zbyt szybko, bo wtedy poprawa, na którą tak bardzo czekasz może być krótkotrwała
      -owa poprawa następuje m/w po roku terapii, ale reguły nie ma
      -samopoczucie podczas terapii zazwyczaj najpierw się pogarsza i to na dość długo, potem są okresy lepszego przeplatane z gorszym, a potem coraz dłuższe są te lepsze (ale to nie jest reguła)
      -po namyśle - odpuść sobie czekanie na poprawę bo to mimo woli wywołuje presję
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 22:44
        Dzięki, trochę mnie uspokoiłaś. Wiem, że jest mu ciężko i chciałabym pomóc. Słucham go codziennie, niczego nie wymagam, zostawiam w spokoju i nie odzywam się jak tego chce, siedzę przy nim jak tego chce, ale jakoś nie widzę, żeby to pomagało.
        • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 22:54
          Bo to naprawdę długo trwa i jest ciężko. To jest proces i tego się nie da przyspieszyć.
          Ale na wiosnę powinno wyjść słońce:)
        • tully.makker Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 10:44
          Słu
          > cham go codziennie, niczego nie wymagam, zostawiam w spokoju i nie odzywam się
          > jak tego chce, siedzę przy nim jak tego chce, ale jakoś nie widzę, żeby to pom
          > agało.

          Bo nie wiem, na ile niewymaganie niczego pomoze mezowi - utwierdza go tylko w przekonaniu, ze jest ososba specjalnej troski. Ze swojego doswiadczenia walki z depresja wiem, ze niestosowanie w takim wypadku taryfy ulgowej wlasnie pomaga. Gdybym nie musiala sie ogarnac, to pewnie skonczylabym lezac w lozku i patrzac w sufit.
          Wsparcie - tak, ale nie ksoztem siebie, i przede wszystkim nie kosztem dzieci.
          • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:00
            tully.makker napisała:

            > Bo nie wiem, na ile niewymaganie niczego pomoze mezowi - utwierdza go tylko w przekonaniu,
            > ze jest ososba specjalnej troski.

            A ja myślę, że warto kogoś w takiej sytuacji traktować jako rekonwalescenta.
            Nie wiem, czy odniesienie do depresji jest trafne. A raczej wydaje mi się, że całkiem nie.
            Z doświadczenia - bardzo doceniam wyrozumiałość i "danie mi świętego spokoju", kiedy bywam rozklekotana po terapii albo po przejściach z mamą. O.K. - u mnie te stany nie są trwałe ani długotrwałe, ale może u męża kaszub-skiej terapia przechodzi tak, że teraz jest kumulacja, a potem przyjdzie "ozdrowienie".
            • tully.makker Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:31
              Rekonwalescenta - zgoda. Czyli obnizone, ale jednak wymagania. Nie jak chorego, ktory lezy, umiera i wszyscy wokol niego skacza.
              • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 12:12
                Ale jakie wymagania?
                Jakie można mieć wymagania w stosunku do człowieka, który nie ma apetytu, nie śpi ale chodzi do pracy?
                Który tak cierpi, że mówi, ze się wykończy, że ma dość?
                Przypominam, że Kaszubska namawiała męża na terapię. To są jej koszta. A i tak najbardziej cierpi mąż.
          • napis_z_obrazka Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:10
            Moim zdaniem stawianie granic zawsze ´poplaca´´, w trakcie terapii tez.
            Jest ryzyko, ze maz dotychczas bierny bedzie wykorzystywal, ze jest w trakcie leczenia i usprawiedliwial tym swoje wycofanie.
            • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:27
              Doczytałaś jakie objawy ma mąż?
              Gdybym ja chodziła na terapię i czuła się tak fatalnie, jak mąż Kaszubskiej, a mój mąż zacząłby mnie stawiać do pionu, żebym się za bardzo nie przyzwyczaiła do bierności, to szybko przestałby być moim mężem.
              • tully.makker Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:33
                Tak, czytalam. Mialam takie same objawy majac depresje - w ciagu 3 miesiecy schudlam 9 kilo - wazylam 52 przy wzroscie 170 cm.
                Nie chodzi o to, co jest dobre dla watkodajki. Chodzi o to, co jest dobre dla jej meza - a dla niego dobre jest, IMHO, by sam sobie nie odpuscil. W tym trzeba go wspierac.
                • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 12:08
                  Tully, czy tę depresję miałaś po rozpoczęciu terapii psychodynamicznej?
                  Wątpię.
                  Bo nie robiłabyś takich porównań.
                  Z tego, co Kaszubska pisze wynika, ze mąż jest teraz "zanurzony" w emocjach, że wszystko, co do tej pory wypierał ożyło i go zalewa. Ten etap jest niezbędny w terapii, nie można go przerwać bo jest źle, można wspomóc relaksacją i innymi metodami uwalniającymi emocje poprzez ciało.
                  Bardzo dobrze, ze mąż Kaszubskiej mówi, że chce się wygadać, wyrzucić wszystko z siebie.
                  To prawda, ona terapeutką nie jest, ale jeśli chce pomóc to może z empatią wysłuchać, bez komentowania.
                  Po prostu, trzeba przez to przejść. Łatwo nie jest na pewno, ale to jest etap przejściowy.
                  • tully.makker Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 15:57
                    Poddaje sie.
                  • asia_i_p Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 09:06
                    W ten sposób nim on skończy terapię, to ona się będzie do niej nadawać.

                    No jeżeli się nie da inaczej, to się nie da, ale w takim razie współmałżonek osoby przechodzącej terapię powinien być uprzedzony z góry, żeby mógł sobie zorganizować wsparcie. Bo tak się nie da funkcjonować, nie da się przez parę miesięcy nie mieć potrzeb.
                    • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 10:07
                      Masz rację Asiu, tylko kto miałby uprzedzić?
                      Może osoba, która wysyła partnera na terapię sama powinna ją najpierw przejść? Żeby zobaczyć "jak to jest"?
                      Nie da się przez parę miesięcy nie mieć potrzeb, ale niektóre można zaspokoić samemu albo z kim innym.
                      Życie stawia przed małżonkami różne wyzwania, czasem trudna ciąża i połóg to kilka miesięcy bez seksu, z rozbitą hormonalnie partnerką... A okres niemowlęcy? Maksymalne skupienie na dziecku? A choroba któregoś z partnerów? Bezrobocie? Kryzys wieku średniego?;)
                      Postawa partnera w takich sytuacjach często decyduje o dalszej jakości związku.
                      • asia_i_p Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 11:35
                        Według mnie terapeuta powinien uprzedzić na pierwszej sesji pacjenta, a ten partnera. Żeby partner miał szansę przygotować sobie jakieś zaplecze, wsparcie zewnętrzne na ten okres.

                        Prawie wszystkie potrzeby da się zaspokoić inaczej z wyjątkiem potrzeby uwagi ze strony kochanej osoby. Nawet w okresie choroby, nawet w okresie ciąży i połogu to nigdy nie jest tak, że jedna strona w 100% daje, a druga w 100% bierze. No dużo można znieść, ale muszą być te chwile, kiedy ta osoba aktualnie biorąca na moment wychyla się ze swojego kokona i zauważa tę drugą osobę, interesuje się jej samopoczuciem.

                        To strasznie przykre, kiedy ktoś potrafi się do pewnego stopnia przełamać dla pracodawcy, dla dzieci, a dla partnera już nie. I nie - na stałe przełamać, całkiem ukryć swoje uczucia. Przełamać na te 5 minut dziennie, na tyle, żeby po rozmowie o sobie zainteresować się jeszcze tą drugą osobą. Dostrzec, że jej ciężko.
                        • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 12:04
                          Żeby mieć empatię dla innych, trzeba ją najpierw ofiarować sobie. Z pustego to i Salomon...
                          Pewnie, że to przykre, ten brak uwagi, ale ja jestem pełna nadziei, ze po terapii mąż będzie dużo bardziej uważny wobec żony niż był do tej pory.
                          • verdana Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 16:10
                            O nie. Nie będzie. Bo okazuje sie, ze w sytuacji kryzysowej, a taką może być nie tylko terapia, ale choroba, strata pracy, kolejny pojawiający sie problem facet będzie wiedział, ze ma prawo kompletnie olać rodzinę - i póki ma problemy nie musi sie liczyć absolutnie z nikim. Co komu po terapii w tej sytuacji - facet wyjdzie z niej silniejszy, a rodzina przekona się, że w razie problemów może na niego nie liczyć. Moim zdaniem terapia zniszczy rodzinę szybciej, niz uleczy faceta.
                            • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 16:36
                              Jesteś wróżką?:)
                              • verdana Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 17:35
                                Nie. Jestem osobą, która może sobie wyobrazić, jak odcinanie sie od dzieci niszczy te dzieci. Tata wyzdrowieje, ale dzieci będą potrzebowały terapii. A i żona powinna z góry wiedzieć, przed terapią, że przez najbliższe pół roku czy rok ma sobie dawać radę sama. To nie może być tak, że terapeuta o tym nie uprzedza. Długi czas nie funkcjonowania jednej osoby w rodzinie rodzinie zazwyczaj nie pomaga w funkcjonowaniu.
                                • iziula1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 17:45
                                  verdana napisała:

                                  > Nie. Jestem osobą, która może sobie wyobrazić, jak odcinanie sie od dzieci nisz
                                  > czy te dzieci. Tata wyzdrowieje, ale dzieci będą potrzebowały terapii.

                                  O jakim odcinaniu się mówisz? Ojciec nadal utrzymuje rodzine, jest obok, tylko szuka własnej przestrzeni. Bawi się z dziećmi, uśmiecha, rozmawia - jednak rzadziej niż poprzednio.
                                  O czym piszesz? Dzieci będa potrzebowały terapii bo ich tata okazuje się że nie jest robotem pozbawionym emocji?

                                  A i żona
                                  > powinna z góry wiedzieć, przed terapią, że przez najbliższe pół roku czy rok m
                                  > a sobie dawać radę sama. To nie może być tak, że terapeuta o tym nie uprzedza.

                                  Verdano, jak to sobie wyobrażasz? Podpisanie kontraktu,że żona została poinformowana o ....
                                  A jeśli żona nie wyrazi zgody to co? Mąż nie ma prawa do terapii? A jeśli żona zacznie negować długość , np zgodzi się na 2 dni w tygodniu złego samopoczucia a przez 5 mąż ma tryskac humorem? Przecież to absurdalne.

                                  > Długi czas nie funkcjonowania jednej osoby w rodzinie rodzinie zazwyczaj nie po
                                  > maga w funkcjonowaniu.

                                  Tak, rodzina się zmienia gdy jedno z jej członków nie funkcjonuje tak jak zwykle. Takim stanem jest choroba, długotrwała absencja, ciąża, połóg, rekonwalescencja, wypadek np.komunikacyjny, i inne rzeczy jakie ludziom bedących w związkach się zdarzaja. I związki albo to przetrwają albo nie.
                                • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 17:48
                                  Dlaczego więc nie używasz trybu przypuszczającego?
                                  Terapeuta nie może uprzedzić bo nie wie jak pacjent zareaguje, przecież to logiczne.
                                  Co do reszty to ja się już nie będę wypowiadała. Nie jestem autorką, ani jej mężem, niech ona sama wyjaśnia jak to u nich wygląda.
                                  • iziula1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 17:55
                                    pade napisała:

                                    > Dlaczego więc nie używasz trybu przypuszczającego?

                                    Bo to ta druga Verdana :>
                                    Nie wierze w spiski ale czasem style jej wypowiedzi są tak różne ze można nabrać podejrzeń
                                    • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 18:09
                                      Też to zauważyłam, ale tłumaczyłam sobie złym dniem.
                                  • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:17
                                    No właśnie, kto mógł przewidzieć, że tak będzie?
                                    Wyjaśniam konkretnie. Mąż po pracy odbiera dzieci z zajęć tak jak robił do tej pory, z wyjątkiem dnia kiedy ma terapię. Zostaje z dziećmi 2 razy w tygodniu 2 godz, kiedy ja mam kurs. Prosiłam go tylko, żeby przypomniał dzieciom o kolacji i przypilnował. Dzieci są na tyle duże, że w czasie kiedy mnie nie ma, same się sobą zajmują. Resztą zajmuje się ja. Jakoś udaje mi się zorganizować, a dalej zobaczymy.
                                • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 19:28
                                  verdana napisała:

                                  > Tata wyzdrowieje, ale dzieci będą potrzebowały terapii.

                                  Verdano, ale czy permanentnie chory tato wzmocni rodzinę i dzieci? Czy lepiej jest zostawić ojca w stanie, w jakim jest (był), czyli kiepskim, bo wyzdrowienie zaszkodzi rodzinie?
                                  Obawiam się, że "chory" tato także nie spełnia właściwie swojej roli w rodzinie.
                            • sonia_siemionowna Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 16.12.15, 00:34
                              Zgodnie z Twoja logika chorego na raka albo inne powazne paskudztwo tez nalezy zostawic. Dla dobra dzieci oczywiscie, bo kto to widzial przechodzic kryzys.
          • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:04
            tully ja też nie wiem, czy niewymaganie to dobre wyjście. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, nie wiem jak mam się zachować. Ale widzę, jak on się czuje, naprawdę nie ma siły. Widzi, że wszystko robię sama, zawsze może przyjść i mi pomóc, nie robi tego, za to leży albo śpi. Nie chce nawet z nami nigdzie wyjść, a zawsze był chętny. Dlatego nie podejrzewam jednak, że wykorzystuje sytuację. Raczej jest zbyt skupiony na swoich problemach, żeby myśleć o czymkolwiek innym. Może to nie jest dobre, zgadzam się, próbowałam go wyciągnąć trochę do nas. Jego odpowiedź to: nie mam siły, muszę się położyć, jestem zmęczony, daj mi spokój. Ja sobie radzę jakoś z ogarnięciem wszystkiego, choć wiadomo, że brakuje tej pomocy drugiej osoby, zwłaszcza że ciężki czas ogólnie organizacyjnie. Ale nie chcę, żeby zrezygnował z terapii. Dzieciom organizuje czas bez taty i angażuję w różne sprawy. Nie proszę go o nic, zakładam, że gdy będzie w stanie, sam zacznie coś robić. Mam nadzieję, że w końcu poczuje się lepiej.
            • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:47
              Kaszubska, szacun.
              • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:59
                Dzięki, może to i lepiej że mam teraz dużo spraw do ogarnięcia, nie myślę o tym wszystkim tak często i jakiś dystans potrafię złapać, bo załamałabym się. Przeprowadziliśmy się do wymarzonego domu i to mi daje dużo radości, zmieniam nareszcie pracę, więc nie tak łatwo teraz mi popsuć nastrój:) Męża pocieszam, że to minie i będzie lepiej, więc sama też muszę w to wierzyć.
    • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 17:29
      kaszub-ska napisała:

      > terapia to trudna sprawa, trudne emocje, ale minęły 3 miesiące

      O ile dobrze pamiętam, to mąż dość opornie traktował myśl o terapii? Więc można przypuszczać, że te wszystkie trudne emocje cały czas upychał głęboko, nie chciał mieć z nimi do czynienia. A teraz je musiał powyciągać, a skoro były tak bolesne, że nie chciał o nich nawet myśleć, to teraz, kiedy je roztrząsa, muszą być dla niego cholernie trudne.
      Moja terapia skutkowała nieco inaczej, ale u mnie akurat był inny problem. Ale i teraz, po półtora roku, zdarza mi się, że wychodzę z terapii i muszę mocno uważać, żeby się nie wywalić, bo mam nogi miękkie jak z waty. Tyle że u mnie objawy idą w ciało bardziej niż w emocje.
      Więc wydaje mi się, że u męża proces jest dość normalny, może jedynie pokazywać, z jak wielkimi problemami i trudnymi emocjami musi się teraz zmagać.
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 22:59
        Ola, długo by pisać. Generalnie on zdawał sobie doskonale sprawę, że jego dzieciństwo nie było normalne i takie doświadczenia przerabia się na terapii. Tylko że: on na to nie ma czasu, on na to nie będzie tracić pieniędzy, on teraz ma co innego w życiu do robienia, on już o tym nie pamięta i nie myśli, teraz jest dorosły i to co było nie ma znaczenia, ma swoje życie i rodzice nie mają na niego wpływu, przeszłości zmienić nie może więc po co ma się tym zajmować, nie chce mu się obcej osobie opowiadać o tym co było, po co ma wracać do tego co było skoro jest dorosły i robi co chce itp.
        Mój mąż też ma objawy somatyczne, nie chce mu się jeść wcale, mówi że go mdli i nie może nic przełknąć, nie może spać, jest mu zimno cały czas.
        • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 23:20
          Wiesz co, teraz to się trochę zaniepokoiłam i sądzę, że można by mu pomóc.
          Jest taka książka Uleczyć traumę z płytą CD. Może mąż spróbowałby tych ćwiczeń?
          Plus medytacja oddechem i trening relaksacyjny Jacobsona?
          Cokolwiek, co pomogłoby mu z tymi fizycznymi objawami.
          Nie dziwię się, że się martwisz.
          • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 23:21
            A czy mąż czuje lęk?
            Bo te objawy wyglądają jak zespół stresu pourazowego...
            • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:22
              Nie wiem, żadnych ataków lęku przy mnie nie miał. Często mówi, że denerwuje się i chciałby to już mieć za sobą. A zespół stresu pourazowego to chyba bezpośrednio po traumatycznych wydarzeniach powinien wystąpić?
              • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:48
                Niekoniecznie, a że chce mieć to już za sobą wcale mnie nie dziwi. To naturalny etap w terapii.
                • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:32
                  No dobra, ale tam jest terapeuta i to on powinien diagnozować i dalej coś działać.
                  Wczoraj mu powiedziałam, że jeśli tak źle się czuje tyle czasu, to są różne leki na poprawę nastroju i ludzie je biorą, że powinien zapytać terapeutę, co on o tym myśli. Jego odpowiedź: nie będę o nic pytał, sam sobie poradzę, nie będę nic brał, daj mi spokój.
                  • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:51
                    Może on instynktownie wie, jak sobie z tym poradzić?
                    Wcale się nie dziwię, że nie chce brać leków.
                  • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:05
                    Aha, dla Ciebie to długo, te trzy miesiące, ja cierpiałam mocno przez rok. Niby funkcjonowałam normalnie, robiłam zakupy, gotowałam, chodziłam do pracy, rozmawiałam z dziećmi, ale byłam zdystansowana do tego co na zewnątrz. Marzyłam o tym, żeby mnie wszyscy zostawili w spokoju, żebym mogła się zwinąć w kłębek i wypłakać do cna.
                    A ja nie mam takich doświadczeń jak Twój mąż, u mnie nie było żadnej przemocy, jedynie wzmocniono to, czego miałam już w nadmiarze (np.ambicja, perfekcjonizm).
                    Do tego wszystkiego doszedł kryzys wieku średniego i momentami myślałam, że zwariuję:) Dzięki cudownej terapeutce przetrwałam wszystko, powoli pojawiały się lepsze momenty, potem było ich coraz więcej, a potem mgła przygnębienia, która towarzyszyła mi od wieków poszła w siną dal.
                    Dlatego rozumiem Twojego męża i dlatego twierdzę, że to jeden z testów na jakość związku. Mój mąż spisał się rewelacyjnie. Ty jak widzę, też stajesz na wysokości zadania.
                    Cierpliwości Kaszubska:)
                    • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:41
                      Gratuluje fajnego męża.
                      Długo w tym sensie, że życie naszej rodziny toczy się dalej, a on w tym nie uczestniczy. Dzieci cierpią na tym jednak, jakby nie popatrzeć, bo tatę wcześniej miały blisko, a teraz jego nie ma przy nas i wszędzie jesteśmy same. Mam nadzieję, że później uda się to nadrobić jakoś.
    • paris-texas-warsaw Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 21:30
      Kaszubska, taki artykuł - badanie Ci chciałam dać. Zrobiono to na 12 warszawskich psychoterapeutach różnych nurtów (na pacjentach jak można się domyślić - byłoby to bardzo trudne badanie) odnośnie pogorszenia stanu pacjentów w trakcie terapii. Oczywiście jest to mała próba, ale badanie jest faktycznie trudne do przeprowadzenia i na specjalistach, ale może dać jakiś obraz, choć oczywiście nie można tego z całą pewnością przekładać na Twojego męża (bo też mogą być jakieś inne powody jego stanu). Jeśli będzie Ci się chciało przeczytasz, to może dojdziesz, że chyba tylko jeden terapeuta od krótkich terapii poznawczo-behawioralnych zauważa chyba stałe polepszenie jako predyktor sukcesu terapii. W długich terapiach, a chyba zwłaszcza psychoanalizie, zakładają niektórzy pogorszenie jako nieodłączny składnik. Uważam, że fajnie jest są tu opisane też możliwe fluktuacje stanów, a także odniesienie poszczególnych zaburzeń do rodzajów tych fluktuacji (cho mogłoby być szerzej, bo to bardzo ciekawe:)).

      www.psychoterapiaptp.pl/uploads/PT_2_2011/71Mikulska__PT%202%202011.pdf
      • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 21:53
        paris-texas-warsaw napisała:

        > W długich terapiach, a chyba zwłaszcza psychoanalizie, zakładają niektórzy pogorszenie jako
        > nieodłączny składnik.

        "Kryzys ozdrowieńczy"? Nie tylko w psychoterapii jest dowodem na skuteczność leczenia/terapii :).
        • paris-texas-warsaw Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 21:57
          Podobno jeszcze w homeopatii;) (?)
          • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 12.12.15, 22:26
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Podobno jeszcze w homeopatii;) (?)

            W większości terapii tzw. naturalnych.
            A przy głodówce oczyszczającej... brrrrrr...... wtedy też wszystkie "syfy" wychodzą na wierzch. Ale bez wyciągnięcia na wierzch to będzie wciąż tylko pudrowanie pryszcza, a nie skuteczne leczenie.
            Tak więc przejściowe pogorszenie wydaje się być jak najnormalniejszym objawem. Zwłaszcza że mąż kaszub-skiej twierdzi, że terapia mu pomaga (choć go wyczerpuje i męczy), nie izoluje się od niej (przytula, rozmawia o terapii). Oczywiście zrozumiały jest niepokój żony w takie sytuacji, ale ja bym to potraktowała trochę jak operację - jest trudna, wyczerpująca, wymaga długiej rekonwalescencji, ale w efekcie przynosi znaczną poprawę.
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 23:00
        Poczytam później, ale dzięki za pocieszenie, że jednak jest to normalne.
        • zuzi.1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 13.12.15, 23:54
          Jezeli cos Cie w zachowaniu meza niepokoi, to zglos to koniecznie terapecie, dla bezpieczenstwa meza. Mezczyzni maja tendencje do zatajania takich inf., wiec terapeuta moze nie wiedziec o objawach somat.
          • napis_z_obrazka Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 11:06
            Ja sie troche dziwie, ze w sytuacji, kiedy Ty bylas inicjatorka terapii dla meza, terapeuta/tka nie poprosil o spotkanie razem z Toba. Z polecenia czy na ´chybil, trafil´?
            • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:35
              Inicjatorką terapii to ja mogę być dla naszej relacji, ale na pewno terapeucie nie powiedział, że żona mu kazała chodzić na terapię. Tego jestem pewna. Jak można dorosłemu człowiekowi coś kazać? To była jego decyzja. Mógł się wycofać po pierwszym spotkaniu, teraz też mógłby i nie musiałby brać mojego zdania pod uwagę. To jest jego terapia i jego życia dotyczy, mojego tylko bardzo pośrednio.
              • napis_z_obrazka Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:54
                Z mojego rozeznania , czesto postawione ultimatum partnera sprawia ´´dowleczenie sie´´ na terapie . Partner liczy na ´reperacje´´ a po terapii niekoniecznie musi byc, po mysli inicjatora.
                Jak jest u Ciebie? Nie wiem. I jakie masz oczekiwania, nie znalazlam odpowiedzi wprost. Aczkolwiek moge sie domyslac...

                Zauwazylam, ze martwi Cie zmeczenie Twojego meza po pracy. Czy to jest choroba, czy taki ma charakter, ze ´´MUSI, bo inaczej sie udusi´´ i dla odpoczynku po pracy zrobi wszystko;-).
                Nie wiem, czy to jest reformowalne i czy Ty jestes w stanie zaakceptowac niereformowalnosc np. ?
                I nie rozumiem po co Twojemu mezowi uzdrawianie relacji z rodzicami, kiedy Wasze sie sypia...


                • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:20
                  napis_z_obrazka napisała:

                  > Z mojego rozeznania , czesto postawione ultimatum partnera sprawia ´´dowleczeni
                  > e sie´´ na terapie . Partner liczy na ´reperacje´´ a po terapii niekoniecznie m
                  > usi byc, po mysli inicjatora.
                  > Jak jest u Ciebie? Nie wiem. I jakie masz oczekiwania, nie znalazlam odpowiedzi
                  > wprost. Aczkolwiek moge sie domyslac...
                  Wiesz nasze relacje z jego rodziną teraz są tak skomplikowane, że nawet nie potrafiłabym tego wytłumaczyć, a to jest powiązane z jego relacją z rodzicami w dzieciństwie. Niby relacje z jego rodziną nie mają wpływu bezpośredniego na naszą rodzinę, bo rzadko się spotykamy, ale jednak mają wraz z upływem czasu naszego małżeństwa coraz większy i bardziej negatywny, zwłaszcza na nasze dzieci a to jest dla mnie sprawa, której nie odpuszczę. Ja chcę, żeby on sobie to poukładał tak, jak on chce, a ja później do tego się ustosunkuje. On wie, czego ja oczekuję i dlaczego, dla mnie są to jednak obcy ludzie niepotrzebni do szczęścia, dla niego to bliscy, z nazwy przynajmniej, więc niech sobie sam poukłada swoje zaszłości z nimi.

                  > Zauwazylam, ze martwi Cie zmeczenie Twojego meza po pracy. Czy to jest choroba,
                  > czy taki ma charakter, ze ´´MUSI, bo inaczej sie udusi´´ i dla odpoczynku po p
                  > racy zrobi wszystko;-).
                  > Nie wiem, czy to jest reformowalne i czy Ty jestes w stanie zaakceptowac nieref
                  > ormowalnosc np. ?
                  Normalnie to mój mąż ma mnóstwo energii, pomysłów na zapełnienie swojego czasu i odpoczynku jako takiego nie potrzebuje po pracy, chyba że przy kompie:) Ale nigdy nie izoluje się. Teraz jest zupełnie inaczej i to mnie bardzo martwi.

                  > I nie rozumiem po co Twojemu mezowi uzdrawianie relacji z rodzicami, kiedy Wasz
                  > e sie sypia...
                  Generalnie my dogadujemy się w wielu sprawach i w większości jest między nami dobrze. Nie piszę tu o tym, bo nie będę przecież opisywała życia swojej rodziny. Natomiast są takie okresy, sytuacje i zachowania, kiedy nie rozumiem go i nie potrafię się z nim dogadać. A kiedyś tak nie było.
                  • napis_z_obrazka Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:37
                    Ludzie mowia, ze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze.
                    Czy Wy umiecie rozmawiac o pieniadzach np? To jest dosc trudne i wywoluje sporo malo przyjemnych emocji. Szczegolnie, kiedy budzet na styk.

                    Trzymaj sie, do lutego juz z gorki:-)

                    • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 01.01.16, 23:26
                      napis_z_obrazka napisała:

                      > Ludzie mowia, ze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze.
                      > Czy Wy umiecie rozmawiac o pieniadzach np? To jest dosc trudne i wywoluje sporo
                      > malo przyjemnych emocji. Szczegolnie, kiedy budzet na styk.
                      Myślę, że nie chodzi o pieniądze między nami, ale fakt że wywołują emocje, bo zawsze jest ich za mało:) Niestety mężowi trudno pogodzić się z tym, że nie zawsze wystarczy na wszystko, czego on chce. Normalnie rozmawiamy o pieniądzach często, bo cały czas trzeba ustalać na co wystarczy, na co nie i dlaczego, no co wydać i ile, na co nie, z czego uzbierać na coś, ile odłożyć itd. Obecnie nie rozmawiamy na te tematy, sama decyduję tak, jak uważam.
                      >
                      > Trzymaj sie, do lutego juz z gorki:-)
                      >
                      Dzięki, myślę że będzie lepiej niedługo.
          • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 20:28
            No właśnie o to chodzi, niby mówił jak się czuje, ale na ile zgodnie z rzeczywistością, to nie wiem. Zresztą raz się go zapytałam, może raz powiedział, a już o tym że tak jest długi czas nie mówił, a myślę że to ma znaczenie. Nie chcę być natarczywa i go wypytywać ani coś wymuszać, bo jednak to jego terapia i sam decyduje o niej.
    • paris-texas-warsaw Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 15:47
      Jak sobie przeczytałam, co piszesz, to widzę, że to jest tyle mozliwości, czemu tak się dzieje, że ciężko powiedzieć. To, że masz intuicję, że mąż nie mówi terapeucie, to bardzo możliwe, taka klasyka oporu w terapii;) Wg mnie równie możliwe, że w ogóle bardzo dużo rzeczy związanych "z rodziną" (które się niejako w nim odblokowały, ale są trudne do omawiania z terapeutą) omawia z Tobą, bo jest to znacznie łatwiejsze. Dla mężczyzny myślę zwłaszcza, tym bardziej, że z tego co pisałaś, to to taki facet w stylu trochę chojrak i nie palił się na terapię;) To, że on tak źle się czuje, nie musi wale do końca wynikać z tego, że faktycznie przerabia te wszystkie sprawy na terapii, ale np. bo tak boi sie o nich mówić, widzi, że powinien, ale niejako przed tym ucieka wycieńczony w Twoje ramiona;) Jak ktoś nie przechodził terapii, to trudno wytłumaczyć, czemu tak się dzieje, ale to jest inna zupełnie kwestia coś opowiadać partnerowi, coś sobie pisać na forum w formie rozrywkowej, a coś opowiadać obcej osobie twarzą w twarz, na głos.
      Nie wiem, jaka to terapia, ale ta kwestia "omawiania dzieciństwa" trochę mi wyglada na jakąś zastępczą nazwę, chyba że faktycznie mąż miał zupełnie hardkorowe przejścia, ma PTSD (czy bardziej DESNOS - taka złożona trauma po bardzo ciężkim dzieciństwie) i skupia się terapeuta na tym, "na pierwszy ogień".
      Nie można zapominać, że są też terapie z różnym tempem (mój terapeuta z założenia stara się robić terapie nie wybijające z rytmu dnia codziennego). Ale jakby to się za szybko działo dla męża, to może sam by zrezygnował, bo by uznał, że w ogóle nie wiadomo, o co chodzi.
      Poza tym trochę przychylic można się do podejrzeń Tully, bo faktyznie zawsze opisywałaś męża, jako migającego się od robót domowych, który do tego, jak coś przeskrobie, to ładnie przeprasza, ale to Ty generalnie wszystkim zawiadujesz, a jego wyslałaś na terapię, żeby "dorósł". Wiec teraz synek przychodzi do mamy się przytulać;) To nie tak wiele się zmieniło;)
      Myślę, że mimo, że miałaś jakieś swoje założenia do tej terapii (bo przeciez tak miała pomóc na jego lekki stosunek do życia etc.;), to one mogą się nijak miec do faktycznych męża założen, nie mówiąc o skutkach.
      Ciekawe, co Pani Agnieszka by napisała.
      Ciekawe, co by mąż powiedział, gdybyś Ty mu powiedziała, że może lepiej, jeśli te wszystkie sprawy będzie omawiał z terapeutą, bo będzie to miało lepszy i szybszy efekt z korzyścią dla niego? Chyba, że o samych sesjach Ci mówi, a nie stricte o domu etc.
      • zuzi.1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 17:39
        Meza trzebe wspierac, nie poddawac sie, to cud, ze on poszedl na ta terapie :) To, ze nie spotyka sie ze swoimi kolegami wcale, gdy mial w zwyczaju to robic praktycznie w kazdy weekend, swiadczy o tym, ze duze zmiany sie w nim w srodku dzieja plus te objawy somatyczne. Zadzwon Kaszubska do tego terapeuty i podpytaj, czy masz sie niepokoic o meza, czy to normalne i czy jakos mozna te objawy som. zlagodzic. Twoj maz to taki duzy dzieciak :-) trzeba go wesprzec, skoro zaryzykowal i na terapie poszedl, mimo oporow wew.
        • roterro Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 22:10
          Jest bardzo piekna i madra ksiazka o terapii pt. "Uratuj mnie". Prawdziwa historia osoby, ktora zaczyna terapie trafiwszy do szpitala psychiatrycznego... wiec z nielatwego punktu. I dzieki terapii, momentami bardzo trudnej, wraca do normalnego, a nawet szczesliwego funkcjonowania. Mysle, ze moze byc pomocna jesli masz, kaszubska, ochote zrozumiec z czym zmaga sie maz. Nie chodzi o historie, na pewno jest inna, ale mechanizm terapii jest bardzo dobrze opisany. Przy tym ciekawie, poruszajaco i bardzo szczerze. No i w dodatku optymistycznie, nie doluje ale daje nadzieje. A poza tym bohaterka ma tez meza i dzieci.
        • zuzi.1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 12:32
          Umknela mi informacja, ze maz mowil terapeucie o swoich objawach som. i ze ten stwierdzil, ze to normalne. W takim razie nie ma co ponawiac tej inf. tylko wspierac meza w trudnosciach, a jednoczesnie samej poszukac wsparcia dla siebie i swoich potrzeb, na zewnatrz, poza zwiazkiem. Mozna zatrudnic osobe do pomocy przy dzieciach, chocby i na kilka godz. ze dwa razy w tyg., aby w tym czasie zadbac o swoje potrzeby.
          • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:26
            zuzi.1 napisała:

            > Umknela mi informacja, ze maz mowil terapeucie o swoich objawach som. i ze ten
            > stwierdzil, ze to normalne.
            To mój mąż mi powiedział, że to normalne, a to jest różnica:) Możliwe, że tak powiedział, bo nie chciał mnie martwić i zamknąć ten temat.

            W takim razie nie ma co ponawiac tej inf. tylko wsp
            > ierac meza w trudnosciach, a jednoczesnie samej poszukac wsparcia dla siebie i
            > swoich potrzeb, na zewnatrz, poza zwiazkiem. Mozna zatrudnic osobe do pomocy pr
            > zy dzieciach, chocby i na kilka godz. ze dwa razy w tyg., aby w tym czasie zadb
            > ac o swoje potrzeby.
            Poproszę kasę:) Mam budżet dopięty na ostatni guzik i zero oszczędności, ale damy radę bez pomocy.
        • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:51
          zuzi.1 napisała:

          > Meza trzebe wspierac, nie poddawac sie, to cud, ze on poszedl na ta terapie :)
          Wiesz, trudno mi powiedzieć, dlaczego zdecydował się akurat teraz, bo ja z nim wcześniej rozmawiałam kilka razy o tym i mówił: może tak a może jednak nie, a może kiedyś, a nie chce mi się teraz o tym myśleć. Parę rzeczy mu powiedziałam o naszych relacjach z jego rodziną, co mi się nie podoba i z czego to moim zdaniem wynika, ale nie sądzę, by to miało znaczący wpływ, bo ślepy nie jest i widział sam, co dzieje się od dawna.
          Wspieram go, ale jak pisałam nie widzę, by moje wsparcie mu pomagało i sama nie wiem, co mam zrobić jeszcze.

          > To, ze nie spotyka sie ze swoimi kolegami wcale, gdy mial w zwyczaju to robic p
          > raktycznie w kazdy weekend, swiadczy o tym, ze duze zmiany sie w nim w srodku d
          > zieja plus te objawy somatyczne.
          To wynika ze zmęczenia, nie chce mu się nigdzie chodzić, bo nie ma siły. Nie kontaktuje się, bo musiałby tłumaczyć, dlaczego nie chce się spotkać.

          Zadzwon Kaszubska do tego terapeuty i podpytaj
          > , czy masz sie niepokoic o meza, czy to normalne i czy jakos mozna te objawy so
          > m. zlagodzic. Twoj maz to taki duzy dzieciak :-) trzeba go wesprzec, skoro zary
          > zykowal i na terapie poszedl, mimo oporow wew.
          Zadzwoniłabym, może to by mnie uspokoiło, ale wiem, że mąż by się na mnie wściekł, a nie chcę się z nim kłócić. A jak zapytam go, czy mogę zadzwonić, to na pewno powie, że nie bo to moja sprawa i da sobie radę sam. No i pewnie terapeuta nic mi przez telefon nie powie, bo z jakiej racji niby.
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 21:21
        paris-texas-warsaw napisała:

        > Jak sobie przeczytałam, co piszesz, to widzę, że to jest tyle mozliwości, czemu
        > tak się dzieje, że ciężko powiedzieć. To, że masz intuicję, że mąż nie mówi te
        > rapeucie, to bardzo możliwe, taka klasyka oporu w terapii;) Wg mnie równie możl
        > iwe, że w ogóle bardzo dużo rzeczy związanych "z rodziną" (które się niejako w
        > nim odblokowały, ale są trudne do omawiania z terapeutą) omawia z Tobą, bo jest
        > to znacznie łatwiejsze. Dla mężczyzny myślę zwłaszcza, tym bardziej, że z tego
        > co pisałaś, to to taki facet w stylu trochę chojrak i nie palił się na terapię
        > ;)
        No to mnie pocieszyłaś, że nie wiem. W takim razie przy jego oporze, to faktycznie ta terapia potrwa lata.

        To, że on tak źle się czuje, nie musi wale do końca wynikać z tego, że fakty
        > cznie przerabia te wszystkie sprawy na terapii, ale np. bo tak boi sie o nich m
        > ówić, widzi, że powinien, ale niejako przed tym ucieka wycieńczony w Twoje rami
        > ona;) Jak ktoś nie przechodził terapii, to trudno wytłumaczyć, czemu tak się dz
        > ieje, ale to jest inna zupełnie kwestia coś opowiadać partnerowi, coś sobie pis
        > ać na forum w formie rozrywkowej, a coś opowiadać obcej osobie twarzą w twarz,
        > na głos.
        No dobra, ale terapia ma jednak trochę inny cel niż tylko wygadanie się? Bo jeśli na możliwości wygadania się ma polegać, to ja poproszę tą kasę, która idzie do terapeuty i sama sprawę załatwię:)

        > Nie wiem, jaka to terapia, ale ta kwestia "omawiania dzieciństwa" trochę mi wyg
        > lada na jakąś zastępczą nazwę, chyba że faktycznie mąż miał zupełnie hardkorowe
        > przejścia, ma PTSD (czy bardziej DESNOS - taka złożona trauma po bardzo ciężki
        > m dzieciństwie) i skupia się terapeuta na tym, "na pierwszy ogień".
        Terapia DDD, czyli na takiej zasadzie jak standardowa DDA tylko bez alkoholu w rodzinie. Z mojego punktu widzenia to jest hardkorowe, nie mieści mi się to w głowie, współczuje mu bardzo, ale pewnie dla kogoś innego to norma w takich rodzinach.

        > Nie można zapominać, że są też terapie z różnym tempem (mój terapeuta z założen
        > ia stara się robić terapie nie wybijające z rytmu dnia codziennego). Ale jakby
        > to się za szybko działo dla męża, to może sam by zrezygnował, bo by uznał, że w
        > ogóle nie wiadomo, o co chodzi.
        Teraz raczej już nie zrezygnuje, powiedział mi, że chce to załatwić do końca jak już zaczął.

        > Poza tym trochę przychylic można się do podejrzeń Tully, bo faktyznie zawsze op
        > isywałaś męża, jako migającego się od robót domowych, który do tego, jak coś pr
        > zeskrobie, to ładnie przeprasza, ale to Ty generalnie wszystkim zawiadujesz, a
        > jego wyslałaś na terapię, żeby "dorósł". Wiec teraz synek przychodzi do mamy si
        > ę przytulać;) To nie tak wiele się zmieniło;)
        Trochę przekręcasz, po pierwsze nie wysłałam go na terapię, bo on nie jest dzieckiem, któremu ja mogę nakazać coś, zwłaszcza co nie ma bezpośredniego znaczenia dla spraw naszej rodziny i co ma trwać regularnie przez pół roku. Po drugie ta terapia dotyczy poukładania sobie spraw z dzieciństwa i jego relacji z rodzicami. Na jego dorośnięcie czy też niedorośnięcie w naszej relacji to wpływu bezpośredniego nie będzie miała.

        > Myślę, że mimo, że miałaś jakieś swoje założenia do tej terapii (bo przeciez ta
        > k miała pomóc na jego lekki stosunek do życia etc.;), to one mogą się nijak mie
        > c do faktycznych męża założen, nie mówiąc o skutkach.
        Moje założenia dotyczą tylko jego spraw z jego rodziną. A co będzie, to nie wiem. Może być i tak, że to i tak nic nie da. To są jego decyzje.

        > Ciekawe, co Pani Agnieszka by napisała.
        > Ciekawe, co by mąż powiedział, gdybyś Ty mu powiedziała, że może lepiej, jeśli
        > te wszystkie sprawy będzie omawiał z terapeutą, bo będzie to miało lepszy i szy
        > bszy efekt z korzyścią dla niego?
        A czy tak by było? On twierdzi, że o wszystkim mówi terapeucie. Nie wierzę w to do końca, ale też nie wierzę, że przez ten cały czas chodzi tam i mówi tylko co uzna za odpowiednie. Przecież jest tam jeszcze terapeuta, jest program spotkań. Przecież o sporcie nie rozmawiają.
        Gdybym powiedziała, że nie chcę tego wysłuchiwać, na pewno miałby do mnie żal, bo na początku mu powiedziałam, że zawsze może na mnie liczyć. Pewnie odpowiedziałby: dlaczego nie chcesz mnie słuchać? dlaczego nie mogę ci nic powiedzieć skoro ja chcę? nic ciebie nie obchodzi, masz wszystko gdzieś, nie rozumiesz mnie i masz mnie gdzieś, nie to nie, sam sobie poradzę. Coś w tym stylu.

        Chyba, że o samych sesjach Ci mówi, a nie str
        > icte o domu etc.
        O jednym i drugim. Zresztą on zawsze dużo mówił ogólnie o wszystkim, teraz też dużo mówi tylko nasze rozmowy ograniczają się do jednego tematu.
    • iziula1 Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 14.12.15, 23:48
      Moja rada to poprostu bądź obok. Mów, co czujesz, że się martwisz, słuchaj etc.
      Po terapii bywa różnie, raz lepiej raz gorzej. Uczysz się słuchać swoich uczuć i emocji, które tyle lat tłumione nagle zalewają cię w tak ogromnych ilościach że masz wrażenie, że toniesz.
      Ja też uciekałam od rodziny, zamykałam się w pokoju, szłam spać ( spałabym non stop ) aby nic więcej, nic dodatkowo nie odczuwać bo było tego za dużo.
      Poza tym wszystko trzeba w sobie znowu poukładać: poczucie winy, żal, strata, dobro i zło.

      Mój mąż pod czas mojej terapii zachowywał się fantastycznie. Doceniłam to później. Dał mi przestrzeń, czas i mnóstwo cierpliwości.Do dziś mi "wypomina" jak pozytywnie terapia wpłyneła na mnie i naszą rodzinę.

      Nie wiem co teraz przeżywa twój mąż, na jakim jest etapie. Osoby, które doświadczyły przemocy przechodza przez bardzo trudne wspomnienia. W pewnym momencie "znów tam są i tego doświadczaja". To bolesne. Takie zakrzywienie czasoprzestrzeni. Nie łatwo się łapie równowagę po powrocie z przeszłości.

      Z jedną radą tu udzielona się nie zgodzę - nie dzwoniłabym do terapeutki. Radzę, abyś porozmawiała z mężem o jego objawach psychosomatycznych i namówiłabym go by sam to zgłosił na terapii. Terapia to jego przestrzeń. Gdyby mój mąż dzwonił do mojej terapeutki bo go niepokoją moje objawy po terapii odebrałabym to jako gwałt na mojej prywatności, naruszenie granic. Może przesadzam, ale terapia to coś bardzo intymnego.
      • ola_dom Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 15.12.15, 09:53
        iziula1 napisała:

        > Z jedną radą tu udzielona się nie zgodzę - nie dzwoniłabym do terapeutki.
        > Może przesadzam, ale terapia to coś bardzo intymnego.

        Moim zdaniem nie przesadzasz. Zresztą - jeśli terapeut(k)a jest fachowcem, to raczej ani nie udzieliłaby informacji, ani nie ciągnęła takiej rozmowy. Jak mi się zdaje. To nie lekarz psychiatra, któremu czasem warto pewnie "poszerzyć ogląd".
        • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:28
          Dzięki dziewczyny, dzwonić nie będę. Mam nadzieję, że niedługo mąż lepiej się poczuje i nie będzie tematu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 17.12.15, 01:52
      To oczywiste, że na każdego terapia działa specyficznie. Nakłada się na utrwalone tendencje osobowościowe. Oceniać terapię powinno się po jej zakończeniu. W trakcie, ma określoną dynamikę. Czasem można popaść w regresję, aby potem się z niej terapeutycznie wydobyć. I jest to narzędzie terapii.
      Dlatego teraz warto wspierać męża, nawet czasem zagryzając zęby. Wasza para powinna być teraz dla Was najistotniejsza.
      To co Pani opisuje, może pojawić się w terapii i nie być świadectwem jej złego prowadzenia lub destrukcyjnych tendencji męża. Jest raczej pracą z tym. Z tego też co Pani napisała, terapeuta na bieżąco jest informowany, co dzieje się pacjentem i reaguje na to. To dobry znak. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:34
        Dziękuję za odpowiedź i uspokojenie.
        Mam jeszcze takie pytania, jak można rozpoznać, że terapia jest źle prowadzona, nie postępuje?Czy możliwe jest, że dany terapeuta nie potrafi po prostu współpracować z pacjentem, który powiedzmy jest szczególnie opornie nastawiony? Albo na odwrót, pacjent nie do końca potrafi współpracować?
        • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 20.12.15, 22:45
          Ale Ty chcesz rozpoznać, czy dać wskazówki mężowi?
          Z tego co piszesz wynika, że TY masz konkretne oczekiwania co przebiegu terapii i jej efektów. A Ty nie jesteś pacjentem, tylko Twój mąż. Zaufaj mu a swoje oczekiwania zrewiduj. Możesz się mocno rozczarować.
          • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 23.12.15, 22:45
            pade napisała:

            > Ale Ty chcesz rozpoznać, czy dać wskazówki mężowi?
            Pytam z ciekawości.

            > Z tego co piszesz wynika, że TY masz konkretne oczekiwania co przebiegu terapii
            > i jej efektów. A Ty nie jesteś pacjentem, tylko Twój mąż. Zaufaj mu a swoje oc
            > zekiwania zrewiduj. Możesz się mocno rozczarować.
            To chyba jasne, że terapię odbywa się w jakimś celu. Wiadomo, że nie analizuje się, w tym wypadku swojego dzieciństwa, dla samego analizowania. To byłoby bez sensu. Celem zawsze jest jakaś zmiana w obecnym życiu, w obecnych relacjach, a przyczyną chęć zmian, rozczarowanie stanem obecnym. Nie oczekując żadnych wniosków po terapii, sprowadzamy ją do zwykłego wygadywania się przyjacielowi lub tworzenia ustnego pamiętnika. A celem terapii DDA/DDD jest zaakceptowanie swojego dzieciństwa, oderwanie się od krzywd, wyjście z pozycji dziecka i układanie sobie relacji z rodzicami z pozycji niezależnej osoby dorosłej. I tego owszem oczekuję, bo taki jest program terapii męża. Mnie dzieciństwo męża nie dotyczy bezpośrednio, dla mojego życia znaczenie mają tylko obecne relacje moje i dzieci z rodziną męża, a one zależą od relacji męża ze swoją rodziną.
            • pade Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 23.12.15, 22:59
              Cel celem, ale terapia to nie szkoła. Na spotkaniach nie realizuje się tematów lekcji. Pacjent to nie uczeń. A pisząc o Twoich oczekiwaniach miałam na myśli konkretne zachowania męża.
              Poza tym sporo tu pisałaś o Waszych relacjach, więc nie sądzę, żeby dzieciństwo męża bezpośrednio Cię nie dotyczyło.
              • kaszub-ska Re: normalne zachowanie w trakcie terapii 01.01.16, 23:13
                pade napisała:

                > Cel celem, ale terapia to nie szkoła. Na spotkaniach nie realizuje się tematów
                > lekcji. Pacjent to nie uczeń.
                Wiadomo, że w trakcie terapii wychodzą różne sprawy, problemy i to może ją przedłużyć. Jednak skierowanie na zupełnie inne tory, zmienienie jej celu myślę nie jest możliwe w tym wypadku. To jest terapia typowa DDA/DDD, jej cel jest związany z ułożeniem relacji z rodzicami, zamknięciem spraw z dzieciństwa.

                A pisząc o Twoich oczekiwaniach miałam na myśli k
                > onkretne zachowania męża.
                Moje oczekiwania względem tej terapii dotyczą tylko tego, żeby mąż potrafił ułożyć sobie relacje obecne ze swoją rodziną jak dorosły człowiek, a nie twierdził, że on nic nie może i na nic nie ma wpływu.

                > Poza tym sporo tu pisałaś o Waszych relacjach, więc nie sądzę, żeby dzieciństwo
                > męża bezpośrednio Cię nie dotyczyło.
                >
                Bezpośrednio mogłoby dotyczyć, gdybyśmy mieszkali z jego rodziną, gdyby stale uczestniczyli w życiu naszej rodziny, a tak nie jest. Natomiast oczywiście dzieciństwo, okoliczności w jakich dorastaliśmy, wszystkie doświadczenia, wychowanie ma wpływ na to jakimi ludźmi jesteśmy teraz, a więc i na żonę/męża/partnera i wspólne życie, no ale jest to wpływ pośredni jednak, bo każdy dorosły niezależny człowiek sam decyduje o swoim zachowaniu.
Pełna wersja