Dodaj do ulubionych

Chyba ZAspergera u partnera...

07.06.16, 21:35
Jestem kobietą 40+, od paru lat po rozwodzie. Nie mam problemu z wyrażaniem swoich emocji, potrzeb, uczuć. Kilka miesięcy temu poznałam kogoś interesującego i zaczęliśmy się częściej spotykać. Mężczyzna po rozwodzie, z krótkotrwałym stażem małżeńskim i dwojgiem paroletnich dzieci; mój rówieśnik.

Mimo porozumienia na poziomie mentalnym, nasza znajomość zatrzymała się dla mnie w pewnym momencie (zero okazywania jakichkolwiek uczuć, tęsknoty, bliskości, choćby dotykania, o pocałunkach nie wspominając), chociaż chciałam jej rozwoju i inicjowałam wiele razy rozmowy na ten temat (tzn. mówiłam, że potrzebuję pocałunków, przytulenia, dotyku, bliskości). Mężczyzna w tym czasie wprost mówił o seksie między nami, o tym, jak to będzie, jakie mamy preferencje (co mnie krępowało ogromnie, bo ... przecież nie było między nami bliskości); nawet myślałam, że sobie żartuje w ten sposób. Jednak ostatecznie doszło do zbliżenia- ogromne rozczarowanie z mojej strony, bo czułość i bliskość bardzo krótka, powierzchowna, brak pocałunków, a sam seks- bardzo mechaniczny, i króciutki... To wydarzenie ostatecznie doprowadziło do myśli o zerwaniu, mimo mojego emocjonalnego zaangażowania, bo nie otrzymuję tego, co jest mi niezbędne w związku, a w ogóle to trudno mówić o związku...

Ale przypadkowo natrafiłam na informacje o problemach w związkach osób z zespołem Aspergera i... właściwie wszystko się zgadza u tego mojego hm partnera... próbowałam z nim o tym porozmawiać, ale bezskutecznie- obruszył się na taką sugestię i nie wyjaśnił, co to może być innego. Dodam, iż kiedy pytałam wprost o to, dlaczego mnie nie przytula, nie dotyka, nie całuje, czy ma to związek ze mną, twierdził, że nie, że on tak po prostu ma.

W tym czasie poznałam jego rodzinę, trochę czasu spędziliśmy wspólnie, co niejako utwierdziło mnie w przekonaniu, że traktuje mnie poważnie- stąd ta moja nieszczęsna decyzja o seksie. Dodam, że od tego "seksu" minęły prawie 3 tygodnie i nie ma nawet wzmianki w ogóle o nim, chociaż wcześniej ciągle o tym by rozmawiał i sugerował, a spotykamy się- nadal, w tym w moim własnym domu, w którym mieszkam sama (nigdy nie został na noc, nigdy nie zaproponował seksu właśnie u mnie; doszło do seksu na weekendowym wypadzie u znajomych).

Dodam tylko, że rzadko sam inicjuje nasze spotkania, często twierdzi, że gdybym nie proponowała nic, to on by nie miał nic do zaoferowania, nie miałby pomysłu; że go wyciągam z domu, ale robi to dla mnie, chociaż ochoty czasami nie ma na wyjście i spotkanie. Często nie dotrzymuje słowa i nie dzwoni, nie SMSuje w sprawie spotkania, chociaż np. poprzedniego dnia było dla niego oczywiste, że się spotykamy.

Bardzo inteligentny, utalentowany facet, wrażliwy, możemy gadać godzinami lub milczeć wspólnie.

Przepraszam za długość posta, ale chciałam opisać wszystko, co moim zdaniem ważne.
Moje pytania:
1. Czy opisane zachowania usprawiedliwiają moje podejrzenia co do zespołu Aspergera?
2. Jeśli ZA jest prawdopodobny, to:
a) czy są w Polsce specjaliści od diagnostyki i terapii osób dorosłych?
b) czy warto- w sensie kosztów emocjonalnych- trwać w tym układzie? Oczywiście pod warunkiem wyrażenia chęci do pracy nad sobą, poddania się diagnostyce i terapii; bo w przeciwnym razie wiem, że muszę zakończyć tę znajomość...

Bardzo proszę o Wasze opinie i ewentualnie doświadczenia z życia z taką osobą.
Obserwuj wątek
    • foringee Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 21:48
      A jaki problem miałaś w małżeństwie? Dlaczego się rozwiodłaś?
      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 21:50
        Doszło do zdrady ze strony exa, związał się z inną.
        • foringee Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:02
          Bo w wątku pierwszym to brzmisz jak zdesperowana ochotniczka do wyszukiwania sobie i trzymania się problemów.
          Ale przypuszczam, że pan się obrazi jak mu zaproponujesz konieczność pracy nad sobą, diagnostykę i terapię - więc problem sam się rozwiąże.

          Może zostaw pana w opcji znajomy do pogadania od czasu do czasu a do związku szukaj kogoś innego. Chyba, że też seksu ani bliskości nie potrzebujesz, wystarczy ci sobie o tym pogadać, a niesłowność i olewanie cię rajcuje.
          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:12
            Pan się nie obrazi- to nie ten typ. Ale pod warunkiem, że rzeczywiście miałabym podstawy do "wymuszenia".
            Nie jestem desperatką i nie wyszukuję problemów- moje życie po rozwodzie jest poukładane i nie chcę go burzyć zupełnie, ani tym bardziej rezygnować z kwestii dla mnie podstawowych, jeśli chodzi o satysfakcjonujący związek. Po prostu nie chciałabym rezygnować zbyt wcześnie, bez upewnienia się, że nie ma innego wyjścia. Uczepiłam się więc tego Aspergera, bo wszystko by wyjaśniał. Ale czy dawałby szansę na zmiany- o to mi chodzi.
            • foringee Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:13
              www.evmendes.com/wp-content/uploads/2015/05/polish.pdf
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:18
                No ale na ten artykuł własnie trafiłam... Stąd moje pytania tutaj- bo artykuł odnosi się do możliwości terapii w USA i w ogóle spojrzenia "amerykańskiego", a nie wiem zupełnie, jak jest u nas. Chodzi mi o praktykę.

                Czy potrafisz odpowiedzieć na moje pytania z pierwszego posta?
          • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:14
            Pracy nad soba? Osobie autystycznej tez bys radzila prace nad soba? Asperger to jest spektrum autyzmu. To, ze ktos nie wpasowuje sie w oczekiwania wiekszosci nie znaczy, ze musi sie zmieniac
            • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:54
              No, radziłabym pracę nad sobą w celu dostosowania się do neurotypowych, zwłaszcza jeśli chce być w związku z osobnikiem normalnym.
    • eukaliptusy Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:37
      Ale czy ZA sie "leczy", czy tylko poprawia funkcjonowanie w takim zakresie, w jakim zrozumienie i zaakceptowanie własnych czy partnera ograniczeń i rzeczy nie do przeskoczenia poprawia funkcjonowanie?
      Nie ma sensu pakować sie w związek w nadziei, ze on sie zmieni.
      Załóż, ze on sie raczej na pewno w ogóle nie zmieni i wtedy sie zastanawiaj czy chcesz nadal być w tym związku.
      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 22:43
        Mi wystarczy, żeby od niego dostawać to, czego chcę- nawet, jeśli tego nie będzie rozumiał.
        Nie mam zamiary trwać w takim stanie, jak obecnie- poczytaj, co napisałam w pierwszym poście.
        Ale i nie chciałabym tak od razu gościa skreślać- jeśli by się okazało, że ma ZA i że chce zmienić swoje zachowania DLA MNIE (bo wiele robi dla mnie właśnie, chociaż sam nie odczuwa potrzeby). Jeśli to nie ZA, to odpuszczam natychmiast- z głębokim żalem i smutkiem, ale odpuszczam; nie chcę być na jakiejś huśtawce emocjonalnej, która mnie wykończy ostatecznie.
      • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:14
        Nie liczy sie.
    • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:01
      > Ale przypadkowo natrafiłam na informacje o problemach w związkach osób z zespoł
      > em Aspergera i... właściwie wszystko się zgadza u tego mojego hm partnera... pr
      > óbowałam z nim o tym porozmawiać, ale bezskutecznie- obruszył się na taką suges
      > tię
      i nie wyjaśnił, co to może być innego. Dodam, iż kiedy pytałam wprost o to,
      > dlaczego mnie nie przytula, nie dotyka, nie całuje, czy ma to związek ze mną,
      > twierdził, że nie, że on tak po prostu ma.

      Podkreśliłam zdania, które uważam za najważniejsze w twoim poście. Co ci po cudzych radach, sugestiach i doświadczeniach, skoro partner zbył cię za samą próbę rozmowy o problemie? Problemie, który swoją drogą widzisz tylko ty, bo on "już taki jest", "on już tak ma". To ci powinno wystarczyć, by podjąć decyzję o zakończeniu związku. Gdyby pan, jak piszesz, faktycznie się dla ciebie starał, to podjąłby ten temat, a nie obruszał się.
      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:07
        enith napisała:

        Gdyby pan, jak piszesz, faktycznie się dla ciebie starał, to
        > podjąłby ten temat, a nie obruszał się.

        Ja np. wolałabym temat najpierw przemysleć, zgłebić i dopiero wrócić do rozmowy- ale nie z własnej inicjatywy. To zrobiłabym ja; nie wiem, jak mogą reagować osoby z ZA (jesli go ma).
        Szczerze to się nawet nie dziwiłam, że się obruszył, skoro tak wypaliłam wprost. Ja na razie drugi raz tematu nie podejmowałam, bo wpadłam na ten trop dopiero 2 dni temu. Nie chcę wracać bez jako takiej pewności, że rzeczywiście może być to ZA (a nie np. jakieś traumy).
      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:09
        enith napisała:

        >Co ci po cud
        > zych radach, sugestiach i doświadczeniach, skoro partner zbył cię za samą próbę
        > rozmowy o problemie? Problemie, który swoją drogą widzisz tylko ty, bo on "już
        > taki jest", "on już tak ma".

        No a nie na tym polega m.in. właśnie ZA? Że "oni" nie widzą w swych zachowaniach nic nienormalnego?
        • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:13
          A jeśli tak jest, to co? Masz plan, jak zmusić dorosłą osobę do terapii?
          Z twojego punktu widzenia nie ma znaczenia, jakiego rodzaju ułomność ma twój partner (jeśli jakąś ma). Ma znaczenie, że nie nie jest zainteresowany pracowaniem nad problemem. I tego się trzymaj, w oparciu o to podejmuj decyzje co do przyszłości związku.
          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:16
            enith napisała:

            > A jeśli tak jest, to co? Masz plan, jak zmusić dorosłą osobę do terapii?

            Przecież napisałam... W pierwszym wątku napisałam....
            • foringee Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:23
              No tak, ale napisałaś tam też fakt, że pan się obruszył i nie podjął tematu - i w związku z tym to ty ślęczysz w sieci i szukasz mu możliwości terapii i szperasz po internecie by zdobyć wiedzę i będziesz go przekonywać by się terapii podjął...
              Pan ma lat 40++. Myślisz, ze do tej pory nie zauważył że coś z nim nie tak?
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:25
                Czy znasz odpowiedzi na moje pytania z pierwszego postu?
                Bo o szczegółach dotyczących tego faceta chcę porozmawiać ze specjalistą.

                Mam wrażenie, że nie rozumiesz, o co i dlaczego pytam JA.
                • foringee Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:28
                  Jak widać nie tylko ja zauważyłam, że wyrywasz się przed szereg. Będziesz gadać ze specjalistą na temat leczenia faceta który nie zamierza się leczyć? Wchodzisz w rolę jego matki? Aż taka desperacja bez faceta?
                  • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 07.06.16, 23:43
                    foringee napisała:

                    > Jak widać nie tylko ja zauważyłam, że wyrywasz się przed szereg. Będziesz gadać ze specjalistą na temat leczenia faceta który nie zamierza się leczyć? Wchodzisz w rolę jego matki?

                    Bingo. Pani już wie, że pan jest chory i powinien się leczyć, szkoda wielka, że pacjent nie podziela jej zdania. Ja tu widzę ogromny potencjał autorki, by władować się w nierokujący związek i tracić cenny czas na robienie za matkę Teresę. A pan jest chyba dość dojrzałym już mężczyzną, który ze swoim rzekomym schorzeniem żyje od ładnych paru dekad i wyraża dokładnie zerowe zainteresowanie jego leczeniem.

                    Autoko wątku, jak tak strasznie ci zależy na diagnozie partnera, to idź do specjalisty. Nikt ci tu faceta nie zdiagnozuje, a może okazać się, że to nie żaden ZA, a coś kompletnie innego lub... nic.
                    • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 02:10
                      A jeszcze zanim pójdziesz do specjalisty, podejmuj próby rozmowy z partnerem. Nie na zasadzie walenia mu prosto w oczy, że ma takie schorzenie czy inne (bo i tak nie jesteś kompetentna, by taką opinię wystawiać), ale mówiąc o SWOICH uczuciach, jak TOBIE brakuje bliskości, przytulania, pocałunków. No i ten pierwszy i jedyny dotąd seks, zimny, krótki, mechaniczny. Mów o tym partnerowi i obserwuj, jak reaguje, bo jego reakcja i gotowość do popracowania nad tymi niedoborami to jest jedyne, co cię powinno w tej chwili interesować. Po cholerę na siłę przyklejać panu łatkę ZA czy innego schorzenia.
                      A o tym, co związek z ZA za sobą niesie, można poczytać w sąsiednim wątku kocianny "Ofiara czy sprawca przemocy".
                      • amb25 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 07:41
                        Facet Kocianny to zupelnie inna bajka.
                        Dr Google potrafi zdiagnozowac wszystko :). Nieumiejetnosc (?) okazywania uczuc czy problemy w zwiazku nie sa najwaznieszymi kryteriami w diagnozie ZA.
                        Ja mam doswiadczenie z ludzmi z ZA . Zapewniam cie, ze jesli im na czyms zalezy to potrafia (takze zainicjowac spotkanie i wykazac sie jakas inicjatywa), choc moze nie jest to dla nich takie oczywiste jak dla innych. W zwiazku sa troche jak slonie w skladzie porcelany (przynajmniej niektorzy). Osoba z ZA potrafi dotrzymac slowa, jesli chce i nawet zadzwonic, choc rozmowa moze sprowadzac sie do "czesc, zadzwonilem".
                        Najprosciej bedzie zapytac go co o tym waszym "zwiazku" mysli. Bardzo czesto osoba z ZA opowie ci wprost co o tym mysli, nawet jesli to moze ranic twoje uczucia (bo czesc ma problemy z empatia). Jesli seks byl nieudany, to moze po proastu do siebie nie pasujecie?
                      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 12:57
                        enith napisała:

                        > A jeszcze zanim pójdziesz do specjalisty, podejmuj próby rozmowy z partnerem. N
                        > ie na zasadzie walenia mu prosto w oczy, że ma takie schorzenie czy inne (bo i
                        > tak nie jesteś kompetentna, by taką opinię wystawiać), ale mówiąc o SWOICH uczu
                        > ciach, jak TOBIE brakuje bliskości, przytulania, pocałunków.

                        Rany Julek... Ile tych prób mam jeszcze podjąć? ILE?
                        Skoro tu napisałam, skoro podjęłam decyzję o rozstaniu (nim podejrzenie padło na ZA), to znaczy, że dalsze próbowanie nie ma sensu.
                        Teraz mi chodzi tylko o ustalenie ze specjalistą, czy moje podejrzenia co do ZA są uzasadnione, bo jeśli to ZA to mogę podjąć dalsze kroki, już z facetem, a jeśli to zwykły dupek, to rozstaję się i jakoś sobie poradzę.

                        No i ten pierwszy
                        > i jedyny dotąd seks, zimny, krótki, mechaniczny. Mów o tym partnerowi i obserwu
                        > j, jak reaguje, bo jego reakcja i gotowość do popracowania nad tymi niedoborami
                        > to jest jedyne, co cię powinno w tej chwili interesować. Po cholerę na siłę pr
                        > zyklejać panu łatkę ZA czy innego schorzenia.

                        Bo jeśli będę wiedzieć, to zrozumiem i wtedy podejmę decyzję? Ja zupełnie nie rozumiem Twojego pytania, bo dla mnie diagnoza jest kluczowa- i piszę to od pierwszego mojego posta tutaj.

                        > A o tym, co związek z ZA za sobą niesie, można poczytać w sąsiednim wątku kocia
                        > nny "Ofiara czy sprawca przemocy".


                        Wolę tego mojego Aspi, niż normotypowego, ale z takimi ograniczeniami w rozumieniu różnych kwestii, jak tutaj, na forum, w tym wątku. Naprawdę. Nigdy, przenigdy nie musiałam mu tłumaczyć tak oczywistych rzeczy, jak robię to tutaj. Zwykły logiczny ciąg zdarzeń czy następstw.

                        Jedyne, czego nie rozumie, to moje potrzeby bliskości, poczucia więzi i dobrego seksu. Co do ostatniego, to mam podejrzenie, że może nie chcieć o nim rozmawiać, bo czuje, że zawiódł, skoro powiedziałam mu wprost zaraz "po", że jestem rozczarowana, ale więcej nie chciałam rozmawiać, bo musiałam ochłonąć i przemyśleć sprawę, a nie działać szybko, w emocjach.

                        Jeszcze raz napiszę, ostatni raz:

                        Rozważam możliwość dania sobie jeszcze trochę czasu pod warunkiem, że porozmawiam ze specjalistą na ten temat. Stąd poszukuję takowych- najlepiej Warszawa, ale niekoniecznie. Jeśli podejrzenia moje będą uzasadnione, to wtedy podejmę ponownie próbę rozmowy z NIM na ten temat- i wtedy od jego reakcji (zechce podjąć temat i diagnozę, i terapię, jeśli to rzeczywiście ZA) uzależnię dalsze moje postępowanie, tj. albo koniec, albo daję sobie określony czas na odczucie zmian.

                        Tyle.
                    • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 12:43
                      enith napisała:

                      >>
                      > Bingo. Pani już wie, że pan jest chory

                      Nie wiem. Podejrzewam. Nie chcę podejrzeń od laików- chcę o tym porozmawiać ze specjalistą- zanim ponownie porozmawiam z NIM.

                      i powinien się leczyć, szkoda wielka, że
                      > pacjent nie podziela jej zdania.

                      A mnie to nie dziwi. Na tym etapie mnie to nie dziwi. Wręcz przeciwnie- pisałam o tym dlaczego, poczytaj.


                      > . A pan jest chyba dość dojrzałym już mężczyzną, który ze swoim rzekomym schorz
                      > eniem żyje od ładnych paru dekad i wyraża dokładnie zerowe zainteresowanie jego
                      > leczeniem.

                      ZA to ... schorzenie? I do tego się leczy...?
                      No to w czym problem? Skoro się leczy, to znaczy, że będzie normalny, yupi!
                      >
                      > Autoko wątku, jak tak strasznie ci zależy na diagnozie partnera, to idź do spec
                      > jalisty. Nikt ci tu faceta nie zdiagnozuje, a może okazać się, że to nie żaden
                      > ZA, a coś kompletnie innego lub... nic.

                      Rany Julek... Czy nie o specjalistów w Polsce pytałam, zakładając tu swój wątek? Nie pytałam o perspektywy? O to, czy warto?

                      • olikol Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:04
                        Autorko, czy ty jesteś jakaś ograniczona umysłowo czy sama masz co najmniej ZA?
                        Wchodzisz na forum które nie jest forum specjalistycznym na temat "choroby" jaką przypisałaś temu facetowi i masz do wszystkich pretensje, że nie sypią z rękawa namiarami jak ty tego oczekujesz.
                        A weźże się wysil i wygogluj namiary na pierwsze z brzegu stowarzyszenie tą chorobą się zajmujące i tam pytaj o szczegóły i namiary. A weźże napisz na forach dotyczących tego konkretnego zaburzenia. A weźże się przejdź do ośrodka zajmującego się autystykami i porozmawiaj ze specjalistą.
                        Bo jak widać, gdy napisała ci osoba która ma ZA to nie przyjąłaś tego do wiadomości, uznałaś że każdy ZA jest inny i ten twój podlega czemu innemu.
                        No to po cholerę tu piszesz i rozmawiasz?
                        Chcesz wypowiedzi specjalistów ? No to do nich idź!
                        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:13
                          dziękuję za uświadomienie :)

                          W takim razie to forum, jak i każde inne, można zamknąć- wszak tu nie ma specjalistów :)

                          Aaa, przepraszam, a nie udziela się tu czasami psychoterapeutka p. Iwaszkiewicz...? :)

                          Olikol, chyba nie do końca rozumiesz ideę forum- nie tylko tego.
                          • olikol Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:22
                            Gdyby ci zależało na odpowiedzi specjalisty to byś nie biła piany fochując się, że inni ci nie odpowiadają tak jak ty chcesz, nie fochowała że nie życzysz sobie innych komentarzy, równocześnie opowiadając jednak szczegóły, których to inni nie powinni komentować bo ty "nie o to pytałaś".
                            Wyglądasz na kłótliwą babę która wszystko "wie lepiej" i nie słucha co się do niej mówi ani nie uznaje faktów, które jej nie pasują. Zapewne facet ci już dawno dał do zrozumienia, że albo bierzesz go takiego jaki jest bo zmieniać się nie zamierza, albo spadaj, ale ty wolisz uznać go za chorego, wdrożyć leczenie go, zmienianie, zdiagnozowanie że jest kiepski, zaburzony i ma się zmienić na twoją modłę bo ty masz potrzebą posiadania chłopa.
                            • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:29
                              Wiesz, na czym polega pomoc?
                              Na tym, że albo dajesz to, czego ktoś potrzebuje, albo nie dajesz nic.
                              Bo jak nie masz tego, co potrzebne, tylko chcesz dać, co masz, to znaczy, że nie robisz tego dla drugiej osoby (tej potrzebującej), ale dla polepszenia sobie samopoczucia i samooceny (bo ja daję, ale ta niewdzięcznica nie jest w stanie dostrzec mojego poświęcenia i moich starań).
                              Jeśli bezdomny potrzebuje miejsca do spania, to nie zlikwidujesz tej jego potrzeby darmowym biletem na "Jezioro łabędzie".
                              • olikol Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:34
                                A tobie się to miejsce nie pomyliło z Caritasem?:D
                                • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:39
                                  Na jakie konto przelać należności w takim razie?
                                  • olikol Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:42
                                    Jaśnie pani z roszczeniami przyszła na publiczne otwarte forum i ma pretensje, że forumowicze nie rzucają się jej "pomagać" tak jak ona potrzebuje bo przecież ona ma oczekiwania... Dawno takiej cudaczki tu nie było:D
                                    • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:52
                                      Marnujesz tutaj swój czas :)
                                      Lepiej kup bilet do opery i wręcz bezdomnemu- będzie skakać z radości, zobaczysz :)
                                      • olikol Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 15:57
                                        Masz jakąś obsesję z tym narzucaniem się "pomocą" i ze inni powinni się realizować "pomagając" bo ty chcesz i masz jakieś wizje. Jesteś pewna, że nie powinnaś się zająć znalezieniem zaburzenia które u siebie powinnaś zdiagnozować i przeterapeutyzować, zamiast się zajmować wyszukiwaniem zaburzeń potencjalnie pasujących dla pana którego fizycznie nie kręcisz?
                                        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 16:06
                                          "Lepiej mieć usta zamknięte i wydawać się głupim, niż je otworzyć i rozwiać wszelkie wątpliwości"

                                          Kobieto,
                                          Aspi zazwyczaj mają zaburzoną sferę seksualną- albo potrzebują niewiele, prawie nic, albo wręcz przeciwnie.
                                          Poza tym traktowanie seksu czysto mechanicznie akurat nie jest niczym niezwykłym u takich osób.
                                          To tyle w kwestii Twego błyśnięcia tutaj :)
                                          Musisz mieć niemałe problemy ze sobą, aby się dowartościowywać przysrywaniem innym :) Tyle, że mnie kompletnie to nie rusza :)
                                          Z Panem Bogiem :)

                                          EOT
                                          • karrioka Re: Chyba ZAspergera u partnera... 21.08.16, 14:15
                                            Efka, ale dlaczego to brak potrzeb lub potrzeby twojego chłopaka mają wyznaczać ramy Twojego życia? Chyba kluczowe jest jakie TY masz potrzeby.

                                            To nie jest egoizm, podłość czy małoduszność dostosowywać rózne sfery życia do swoich potrzeb a nie siebie do cudzych. Tak jak sukienkę krawcowa poprawia tak, by pasowała na Ciebie a nie Ciebie do sukienki. A związek i sfera seksualna w nim to "sukienka" na wiele, wiele lat :) Dlatego warto szukać takiej, która będzie na Twoją miarę
                              • karrioka Re: Chyba ZAspergera u partnera... 21.08.16, 13:41
                                To jest bdb spostrzeżenie, ja też tak właśnie definiuję pomoc.

                                Tylko czy np gimnazjalista uzależniony od dopów POTRZEBUJE 60 zet na kolejną torebeczkę czy czegoś innego? Bo zaręczam Ci, że poprosi właśnie o te dopy i będzie całym sercem czuł, że tego POTRZEBUJE.

                                Dziwczynki-ratowniczki też są przekonane, że POTRZEBUJĄ fachowej wiedzy i metod do ratowania swoich zaklętych książąt. Nałóg, jak każdy inny :) Też czułam sporo gniewu i poczucia bycia niezrozumianą, gdy mnie odwodzono od samej idei ładowania w ten narkotyk ratowania energii, czasu i całej siebie.
      • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:17
        Nie zgadzam sie. Pan ma taka nature. Jakby ktos Ci robil wyrzuty, ze nie jestes dlugonoga blondynka z 75DD I nadmuchanymi ustami to bys zrobila operacje plastyczna czy rzucila pana?

        Pani wie, jaki pan jest I albo sie na to godzi albo niech szuka innego. Wyrzucanie komus, ze nie pasuje do naszych oczekiwan jest nie fair.
        • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:44
          Z czym się konkretnie nie zgadzasz?

          "Pan ma taka nature. Jakby ktos Ci robil wyrzuty, ze nie jestes dlugonoga blondynka z 75DD I nadmuchanymi ustami to bys zrobila operacje plastyczna czy rzucila pana? "

          To są sprawy nieporównywalne. Na wygląd wpływ mamy mocno ograniczony, na zachowanie znacznie większy. A dosadniej: z dupiastej i niskiej Hiszpanki nie zrobisz wysokiej i eterycznej Szwedki, natomiast nad czymś takim, jak długość stosunku już jak najbardziej można popracować.
          Ale do tego potrzebna jest wola obu stron, a tego właśnie tu brakuje. I małe ma znaczenie, że "pan tak ma", bo się taki urodził albo upuszczono go na głowę w niemowlęctwie, albo nie miał okazji się nauczyć. Znaczenie ma, że nie chce mu się pracować.
          • rycerzowa Re: Chyba ZAspergera u partnera... 13.06.16, 19:50
            enith napisała:

            > I małe ma
            > znaczenie, że "pan tak ma", bo się taki urodził albo upuszczono go na głowę w
            > niemowlęctwie, albo nie miał okazji się nauczyć. Znaczenie ma, że nie chce mu s
            > ię pracować.


            Jeśli już rozmawiamy o Zespole Aspergera, to wypada doczytać do końca.
            Problem, dramat, tajemnica Zespołu Aspergera polega na tym, że
            człowiek inteligentny, logicznie myślący, pełen dobrej woli, nie jest w stanie pewnych - wydawałoby się prostych rzeczy - zrozumieć, nauczyć się.

            Podobnie jak dysleksja:
            bywa, że dziecko mądre i zaradne, obdarzone bystrym wzrokiem i dobrą pamięcią,
            nie jest w stanie dostrzec i nauczyć się na pamięć pisowni pewnych słów.
    • morgen_stern Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 09:07
      Dziewczyno, olej jego problemy - czy je ma czy nie, nie rozkminiaj tego w ogóle, tylko zwiewaj, gdzie pieprz rośnie.
      Nie będzie lepiej, tylko gorzej. Z tej mąki chleba nie będzie!
      • krokodil123 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 09:24
        ZA?
        Proszę odpowiedzieć, czy ten pan ma wagę w normie, nie ma nadciśnienia, na nic nie choruje i nie bierze leki, ma hormony w normie.
        Dba o zdrowie, odżywia się regularnie i uprawia jakiś sport.

        Może chętnie podejmuje czynności fizycznie taki jak długie spacery, rower, basen, narty?
        I nie na ostatnie miejcie jaki jest jego jadłospis. Czy lubi fast foody i słodycze, a może sam gotuje i robi sałatki sobie regularnie, jak długo śpi.
        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:00
          Tu jest wszystko OK, sprawny fizycznie, trochę biega, rower, zdrowy, umie o siebie zadbać w kuchni- fakt, że robi tylko kilka ulubionych potraw, ale są one pełnowartościowe; na wyjazdach lubi próbować czegoś nowego.
          O jego tryb życia zupełnie bym się nie martwiła.
          • krokodil123 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:18
            To jeżeli jest zdrowy, a nie ma ochotę na seks, może jeszcze się zbada (ciśnienie, cukier etc)
            • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:30
              Jest zdrowy- pisałam.
              Nie pisałam, że tylko tak się czuje.

              Nie chodzi mi o aktualny brak ochoty na seks, ale bardziej o to, jak to przebiegało.
    • lati7 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 09:22
      efka2016 napisała(a):

      możemy gadać godzinami lub m
      > ilczeć wspólnie.

      Z twojego opisu wynika, że gadasz głównie TY, za jakiś czas będziecie wspólnie TYLKO milczeć.
      Powiem krótko i dobitnie: S...aj od niego jak najdalej możesz. To typ człowieka , który wyżre cię od wewnątrz jak rak.
      Aby wydobyć coś z niego, będziesz go trzęsła jak grzechotką , a on będzie ciągle uciekał przed tobą.To typ człowieka nie do życia, bez polotu i pomysłu. Ty będzie inicjatorką WSZYSTKIEGO, aż znienawidzi cię do reszty i będzie jeszcze bardziej bierny, bo wg niego ZMUSZASZ go do wszystkiego. To typ mężczyzny, który ma często gęsto jakieś uzależnienia. Ukryty alkoholizm , seksoholizm, pracoholizm i skupiony tylko na sobie.
      Za jakiś czas dowiesz się, że jesteś "wszystkiemu winna" , wprowadzi cię w kompleksy . Jak trafi na podatny grunt, to zrobi z ciebie starą, zmęczoną sowę. Uciekaj i nie dawaj szansy. Sam opis seksu już na to wskazuje.
      • zuzi.1 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 10:13
        Mysle, ze spokojnie można jeszcze kilka razy potestować z tym seksem i do tego tylko sie ograniczyć, bez wchodzenia w kwestie czy to ZA, czy tez nie. Jesli pan ma takie problemy z seksem jak opisujesz, to chyba tylko masochistka bez libido da mu szanse. Reszty juz nawet nie potrzeba diagnozować.
        • amb25 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 14:57
          Jesli go zjechala za to ze seks jej nie usatysfakcjonowal, a sadzac po sposobie pisania na forum mogla mu to powiedziec wprost i bez owijania w bawelne (jak typowy AS), to sie nie dziwie, ze on nie ma juz ochoty na seks...
          • efka2016 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 15:18
            A powinnam piać wniebogłosy z zachwytu nad seksem.
            Nie!
            Powiedziałam, że jestem rozczarowana. I tyle.
      • efka2016 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 12:36
        lati7 napisał(a):

        >
        > Z twojego opisu wynika, że gadasz głównie TY, za jakiś czas będziecie wspólnie
        > TYLKO milczeć.

        I wnosisz to po tym fragmencie, gdzie napisałam, że o uczuciach i tego, co mi brakuje, mówię głównie JA? ŁOŁ.

        >To typ mężczyzny, który m
        > a często gęsto jakieś uzależnienia. Ukryty alkoholizm , seksoholizm, pracoholiz
        > m i skupiony tylko na sobie.

        Musi więc się dobrze ukrywac, bo póki co nic z tych rzeczy nie zauważyłam...

        > Za jakiś czas dowiesz się, że jesteś "wszystkiemu winna" , wprowadzi cię w komp
        > leksy .

        Wręcz odwrotnie- jeśli o czymś mówię, co mnie uwiera, to przejawia skłonność do samoobwiniania się.

        Jak trafi na podatny grunt, to zrobi z ciebie starą, zmęczoną sowę. Uci
        > ekaj i nie dawaj szansy. Sam opis seksu już na to wskazuje.

        Seks był jeden, jedyny raz. Nie rozmawialiśmy o tym, co się stało- ja nie byłam i nie jestem jeszcze do tego gotowa.
        • lati7 Re: Uciekaj serce.... 08.06.16, 16:32
          A więc to wspaniały i wymarzony partner dla ciebie.
          Z twoich wypowiedzi wynika iż "poskarżyłaś" się na niego, pożaliłaś... I ot tyle oczekiwałaś, abyśmy poczytali , posłuchali, zrozumieli :) Nie daj Bóg , aby ktoś z nas wyciągnął z tego opisu negatywne wnioski !
          Ty bronisz go jak lwica! Jakby ci się od lat takie ciacho nie trafiło ;p
          Niestety, forum nie naprawi twojego faceta, ani nie ulepi go wg twojego widzimisię.
          Zdiagnozowałaś go jako ZA , bo facet nie zareagował jakbyś oczekiwała na twoją "zajebistość". Myślałaś , że się do ciebie doklei , obcałuje wszędzie i z łóżka nie będziecie wychodzić ;) A tu taki zonk ! Facet nie jest łasy i chętny :)
    • brynhildr Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 09:31
      To piszę ja ? świr z ZA. Rówieśniczka Twojego faceta.
      Przy założeniu, że facet rzeczywiście ma ZA należy przyjąć, że
      - facet w wieku 40+ wykształcił już w sposób chałupniczy tyle mechanizmów kompensacyjnych, że większość symptomów ZA jest po prostu niewidocznych, zarówno dla diagnosty jaki dla niego samego.
      - tak, istnieje możliwość diagnozy i terapii. Ale możliwość nie oznacza powszechnej dostępności. Po co jechać gdzieś i płacić komuś za stwierdzenie świra, który mi nie przeszkadza?
      - ludzie się skarżą, że trudno jest zdiagnozować dziecko w wieku szkolnym, które jakoś radzi sobie w szkole masowej bez wspomagania. Dorosły bez historii psychiatrycznej normalnie funkcjonujący w społeczeństwie jest pewnie równie wdzięcznym obiektem diagnozy.
      - posiadanie ZA nie wyklucza egoizmu, wygodnictwa, kiepskiej sprawności seksualnej
      - mogę być dla innej osoby uprzejma bez terapii. Mogę dostosować komunikację, wygasić jakieś nawyki, a nawet malować rzęsy. Natomiast jestem już stara, żeby długofalowo, w bliskiej relacji, znowu udawać osobę, którą nie jestem. Sorry, udawałam przez połowę życia, teraz już mi się nie chce. Nie pasuję ci, pa. Poza tym ja traktuję inne osoby lekko przedmiotowo. Relację, w której czuję dyskomfort, ponieważ dostaję w pysk albo muszę się w sposób istotny zmieniać, zrywam bez żalu.
      - ZA to nie jest brzydka narośl na psychice. Człowiek z depresją minus depresja to szczęśliwy człowiek. Człowiek z krostą bez krosty to ładny człowiek. Człowiek z ZA bez ZA to śliniący się debil.
      - ZA bywają bardzo efektowni interpersonalnie. Ja wywieram fatalne pierwsze wrażenie i niezwykle korzystne drugie. Jestem inteligenta, elokwentna i zabawna. Natomiast relacja często się nie rozwija. Ja, ponieważ mam walnięty mózg, mam mylne wyobrażenie stosunków interpersonalnych. Kiedy relacja nie spełnia moich wyobrażeń, a nie spełnia, ponieważ jest nawiązana z osobą NT, a nie osobą mojego gatunku, która byłaby moim klonem w istotnych punktach, szybko się nudzę i męczę. Przez jakiś czas operuję schematami skutecznymi w stosunku do danej osoby, dopóki stosunki się nie rozluźnią.
      Tak, mam uszkodzoną teorię umysłu, wyobrażam sobie, że wszyscy są tacy jak ja, choć nie są. Ale NT także podświadomie zakładają, że przynależę do ich gatunku i ignorują wszystkie sygnały, że tak nie jest. Zachowania typowe dla ZA są na początku premiowane, a potem jest konsternacja: jak to, ty naprawdę TAKA jesteś? Z jakich powodów faceci nabijają się z kobiet? Za strzelanie fochów, żądanie domyślania się, trwające godzinami zakupy, znamy to, prawda? Ja, z uwagi na konstrukcję mózgu jestem organicznie niezdolna do, powiedzmy, niekonkretnych zachowań komunikacyjnych. Cudownie, prawda? Sorry, nie, samiec NT niezależnie od deklaracji oczekuje zachowań zgodnych ze skryptem gatunkowym. Ze świetnej dziewczyny, która nie strzela focha ewoluuję w jego oczach w sukę, lesbę, osobę niedoeaną i nieoiętą, wstaw spółgłoski. Ty też premiujesz w tej chwili pewne zachowania, które Cię urzekły.
      Ale pomimo powyższego, zdarzają się wyjątki, czyli osoby, na których mi zależy. I kiedy mi zależy, to nie ma wątpliwości, że tak jest.
      • zuzi.1 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 10:15
        Fajnie, ze sie odezwalas, dzieki za wyjaśnienia. Potrzeba takich właśnie wyjaśnień z praktyki, dla zrozumienia problemu.
      • verdana Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 10:20
        Facet z ZA pozostanie na zawsze facetem z ZA, przy czym naprawdę, ZA nie wyklucza podstawowych umiejętności uprawiania seksu. Ktoś z ZA nie "zmieni się dla Ciebie", bo ma ZA i nie funkcjonuje jak człowiek zdrowy. Ale jesli jest kimś zainteresowany, to jest, może zamiast mówić o uczuciach, opowie ci sześć anegdotek na temat go pasjonujący, ale będzie ważne, abyś to Ty tych anegdotek . wysłuchała. Nie będzie rozmowy "o niczym", ale to nie znaczy, zę nie bedzie dzwonił, aby opowiedzieć - koniecznie natychmiast i Tobie - o czymś ważny, co właśnie przeczytał.
        1. Facet nie wygląda na faceta z ZA. W tym wieku nawet ludzie z ZA wiedzą np., ze nie rozmawia się od razu zbyt otwarcie o seksie i nie przedstawia otwarcie swoich wymagań, jakby mówić, co sie chce na obiad. Nie mają też problemów z uprawianiem seksu. Wygląda też, ze facet nie jest szczególnie zainteresowany, niezależnie od ZA czy nie ZA.
        2. O ile się zdecydujesz, to musisz uznać, że bierzesz to, co jest. Nie przyszłego, ulepszonego faceta, ale taką wersję, jaką widzisz. Bo żadnych ulepszeń w tym wieku sie nie spodziewaj.
        • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:31
          Z seksem roznie bywa, czesc ZA to seksoholicy, czesc wypisuje sie w mainstream a czesc seksu nie lubi.
    • ola_dom Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 10:39
      efka2016 napisał(a):

      > Moje pytania:
      > 1. Czy opisane zachowania usprawiedliwiają moje podejrzenia co do zespołu Aspergera?
      > 2. Jeśli ZA jest prawdopodobny, to:
      > a) czy są w Polsce specjaliści od diagnostyki i terapii osób dorosłych?
      > b) czy warto- w sensie kosztów emocjonalnych- trwać w tym układzie? Oczywiście
      > pod warunkiem wyrażenia chęci do pracy nad sobą, poddania się diagnostyce i
      > terapii; bo w przeciwnym razie wiem, że muszę zakończyć tę znajomość...

      To jeszcze jedno pytanie, choć odpowiedź jest znana - ile macie oboje lat?
      Czy sądzisz, że terapia - o ile partner nawet by się na nią zdecydował - potrwa na tyle szybko, i będzie tak skuteczna, że będziecie wspólnie wieść szczęśliwe życie?
      Mówiąc krótko - czy na pewno masz na to wszystko siły - ale przede wszystkim CZAS? Biorąc pod uwagę bardzo wielkie ryzyko niepowodzenia?
      A przede wszystkim - chyba nie ma już co komentować po tym, co napisała brynhildr.
      • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 12:31
        Ja mam 44, a on 46 lat.

        Co do reszty Twoich pytań, to przyznam, że nie mam już siły. Bo moje odpowiedzi są dokładnie zacytowana przez Ciebie- bo to są pytania, które zadałam tutaj. Oczekujesz ode mnie odpowiedzi? Od osoby, która o to pyta? Dla mnie to nielogiczne.

        Brynhildr opisała swój przypadek- ja z przeszukiwania tego (i innych forów) wiem, że każdy Aspi dorosły może/ i jest inny. Jeśli ten mój ma ZA, to zaburzenia dotyczą tylko braku umiejętności nawiązywania i podtrzymywania więzi emocjonalnej; brak innych zaburzeń- np. idealnie funkcjonuje jako specjalista w wąskiej dziedzinie, ale faktem jest, że pracuje samodzielnie, bo taki jest to rodzaj zajęcia.
        • ola_dom Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 12:48
          efka2016 napisał(a):

          > Co do reszty Twoich pytań, to przyznam, że nie mam już siły. Bo moje odpowiedzi
          > są dokładnie zacytowana przez Ciebie- bo to są pytania, które zadałam tutaj.
          > Oczekujesz ode mnie odpowiedzi? Od osoby, która o to pyta? Dla mnie to nielogiczne.

          Nie, raczej chodzi mi o to, żebyś sobie zadała te pytania. Nikt inny Ci na nie odpowie.

          Natomiast z tonu Twoich odpowiedzi rozumiem raczej, że oczekujesz, że odpowiemy tutaj chórem - tak, warto, warto się poświęcić, warto poczekać, warto zrobić wszystko i że wszystko się da zrobić, tylko trzeba chcieć i znaleźć dobrą terapię, bo przecież wszystko jest możliwe.
          Naprawdę - nie wygląda na to, że chcesz się czegoś dowiedzieć, tylko uzyskać potwierdzenie tego, co chcesz usłyszeć.
          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:04
            ola_dom napisała:



            >
            > Natomiast z tonu Twoich odpowiedzi rozumiem raczej, że oczekujesz, że odpowiemy
            > tutaj chórem - tak, warto, warto się poświęcić, warto poczekać, warto zrobić w
            > szystko i że wszystko się da zrobić, tylko trzeba chcieć i znaleźć dobrą terapi
            > ę, bo przecież wszystko jest możliwe.
            > Naprawdę - nie wygląda na to, że chcesz się czegoś dowiedzieć, tylko uzyskać po
            > twierdzenie tego, co chcesz usłyszeć.

            Masz problem ze zrozumieniem tego, o co pytam, dlaczego założyłam tutaj swój wątek? W moim pierwszym poście nie ma podtekstów. Zadałam proste pytania, a Ty sobie dopowiedziałaś resztę i na te dopowiadane prowadzisz dyskusję. Po co i dlaczego?
            Prosiłam też osoby, które mają doświadczenie w pozostawaniu w związku z taką osobą- o podzielenie się nim i o opinie na ten temat. Nigdzie nie pytałam WAS o sens trwania w takim związku ani o to, czy ma przyszłość- to są Wasze nadinterpretacje.
            • ola_dom Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:10
              efka2016 napisał(a):

              > Masz problem ze zrozumieniem tego, o co pytam, dlaczego założyłam tutaj swój wątek?
              > Nigdzie nie pytałam WAS o sens trwania w takim związku ani o to, czy ma przyszłość- to są
              > Wasze nadinterpretacje.

              Być może nadinterpretacje - tylko w takim razie o co mogło chodzić w pytaniu:

              b) czy warto- w sensie kosztów emocjonalnych- trwać w tym układzie?

              Ale to już tylko pytanie retoryczne, wypadam z tej dyskusji.
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:15
                A ładnie to tak wyrywać z kontekstu?

                > b) czy warto- w sensie kosztów emocjonalnych- trwać w tym układzie?

                Bo dalsza część brzmiała dokładnie tak:

                Oczywiście pod warunkiem wyrażenia chęci do pracy nad sobą, poddania się diagnostyce i terapii; bo w przeciwnym razie wiem, że muszę zakończyć tę znajomość...
        • ada1214 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 12:59
          efka2016 napisał(a):

          > Ja mam 44, a on 46 lat

          Ty chcesz zmieniac kogos, kto ma 46 lat???
          Biorac pod uwage srednia dlugosc zycia dla mezczyzny ten pan przezyl juz dwie trzecie swojego zycia, a Ty myslisz ze na te "pare" lat co mu zostalo zechce sie zmienic? I zeby to chodzilo chociaz o cos tak banalnego jak rozrzucanie skarpetek, ale Tu chodzi o integralne czesci osobowosci.
          Boze...
          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:09
            ada1214 napisała:

            >
            > Ty chcesz zmieniac kogos, kto ma 46 lat???

            To chęć z mojej strony czy pytanie dotyczyło realnych szans? Bo to różnica zasadnicza, przyznasz?

            > Biorac pod uwage srednia dlugosc zycia dla mezczyzny ten pan przezyl juz dwie t
            > rzecie swojego zycia, a Ty myslisz ze na te "pare" lat co mu zostalo zechce sie
            > zmienic? I zeby to chodzilo chociaz o cos tak banalnego jak rozrzucanie skarpe
            > tek, ale Tu chodzi o integralne czesci osobowosci.
            > Boze...

            To dotyczy tylko osób z ZA, czy w ogóle "innych", np. przemocowców, DDA, alkoholików, ofiar przemocy domowej, hm...?
            Ja tam mam podejrzenia, że jeśli ktoś zostaje uświadomiony, co uwiera drugą osobę, to jeśli mu na niej zależy, to podejmuje przynajmniej próbę zmian. Niezależnie od wieku.
            I tak, ten facet mówi mi wprost, że mu na mnie i na naszej znajomości zależy. Zresztą, nie sądzę, aby mnie "wprowadzał" do swojej rodziny, łącznie ze swoimi dziećmi, gdyby było inaczej.
            • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:14
              Rozczaruję Cię. Masz złe podejrzenia. Jeśli ktoś zostaje uświadomiony etc., to niekoniecznie podejmuje próbę zmian i jest zwłaszcza zależne od wieku. Może mówić, że mu zależy i nie robić nic , co wymagałoby jakiegokolwiek wysiłku i to jest ten bardziej prawdopodobny wariant.
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:17
                Nie rozczarowałaś mnie, bo przecież taki wariant też założyłam- i napisałam wprost, że wtedy zostaje mi tylko i wyłącznie ewakuacja.
                Ale nie chcę tego uważać za pewnik, póki nie spróbuję.
                • krokodil123 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:19
                  Przypomniało mi się- a jego żona dlaczego go zostawiła?
                  • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:22
                    Hm... sądząc z opisu, miała kobieta parę powodów.
                  • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:36
                    Nie rozmawialiśmy nigdy o tym tak w szczegółach, wiem tylko, że o wszystko go obwiniała, że nic jej nie pasowało- to wiem od niego; nie rozmawiałam na ten temat ani z jego rodzicami, ani rodzeństwem i nie chcę tego robić. Związali się po półrocznej znajomości, bo zaliczyli wpadkę; potem szybko kolejna wpadka i rozwód. W sumie małżeństwem byli 4 lata. Mają dwie fantastyczne, inteligentne córki, a on jest wzorowym ojcem i w kwestii opieki nad nimi są w stanie się dogadać i im to wychodzi.
            • ada1214 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:55
              > To dotyczy tylko osób z ZA, czy w ogóle "innych", np. przemocowców, DDA, alkoho
              > lików, ofiar przemocy domowej, hm...?

              Mysle, ze to nie ten trop. DDA czy ofiara przemocy domowej to slad w psychice na skutek jakiegos doswiadczenia. To rany psychiczne, ktore mozna i trzeba wygoic, bo sprawiaja bol. Ten bol jest bodzcem to dzialania, podejmowania terapii.
              Nie sadze, zeby Aspergeroiec czul bol z tego powodu ze jest ZA. Mysle, ze oni siebie nawet lubia.
            • panizalewska Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 07:21
              Ubawiłam się setnie. Uświadomisz biednego misia lat prawie 50, a on już leci na terapię. I to po tym, jak mu walnęłaś, zapewne wielce kulturalnie, że w seksie jest do doopy :D No po prostu tru love z każdej strony. Po jednym seksie. Bo jakby to był wieloletni związek, małżeństwo, czy coś, to ja jeszcze rozumiem, że można mieć nadzieję (zazwyczaj jednak płonną w tym wieku delikwenta), że ktoś się zmieni dla drugiej strony, po wywaleniu pretensji, bo przecież tyle lat razem, szkoda zaprzepaścić itp itd. Ale tutaj? Po JEDNYM numerku gdzieś pod łóżkiem u znajomych mieć wmawiane na 3000%, że się ma ZA, no pliiiiiiiz! Matka Teresa od siedmiu boleści kolejna, bohaterka i wyzwolicielka biednych misiów lat prawie 50 :D
        • brynhildr Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:19
          Ale właśnie głównym sensem ZA jest TYLKO nieumiejętność funkcjonowania w relacjach interpersonalnych. W każdym razie w większości z nich. Jakie jeszcze zaburzenia ma niby demonstrować na co dzień dorosły wysokofunkcjonujący facet? A dopiero kiedy weszłaś w nim w relację intymną właśnie, jak podejrzewam, zademonstrował Ci współwystępujące niekiedy z ZA zaburzenia integracji sensorycznej, o czym poniżej.

          Idealne funkcjonowanie jako samodzielny specjalista jest dla przeciętnego ZA proste jak budowa cepa.

          Oczywiście, że każdy ZA jest inny. Może mieć np. niedowrażliwość dotykową i w tym przypadku dotyk w akcie seksualnym jest pustym rytuałem i nie daje żadnych przyjemnych doznań. Teoretycznie można się wyuczyć jak obmacać partnerkę, ale to będzie sztywne i schematyczne, bo facet sam z siebie pewnie nie wyobrazi sobie, jak to jest. Może być też nadwrażliwy, dotyk w ogóle albo określony typ dotyku go drażni i on projektuje te same odczucia na Ciebie, bo nie wyobraża sobie, że ktoś może mieć inaczej. Być może Twój facet z uwagi na zaburzenia SI nie jest zdolny do innego modelu aktu seksualnego. Jako posiadaczka zaburzeń SI, choć w innej sferze na szczęście, informuję, że z sensoryką nie wygrasz.


          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 13:51
            Otóż podejrzewam dokładnie to, co piszesz.
            W ogóle kiedy przeczytałam pierwsze artykuły na ten temat, to od razu skojarzyłam nadwrażliwość na dotyk jako jego potencjalny problem. Np. często chodzimy potańczyć do klubu. Ale są to krótkie, 2-3 godzinne pobyty, za to mogą być np. przez 3-4 dni z rzędu, w zależności od pracy zawodowej. Po prostu twierdzi, że jest już zbyt zmęczony. Jednak ma on zdecydowanie lepszą kondycję od mojej, a mnie do zmęczenia jeszcze daleko. Podobnie, jak bawi się ze swoimi dzieciakami- mogą po nim skakać, kłaść się, nosi je na barana, przytula, ale są to stosunkowo krótkie okresy, chociaż wielokrotnie powtarzane w ciągu dnia i intensywne.
            Czy Twoim zdaniem nie będzie nietaktem, jeśli zapytam go o ten dotyk wprost? W sumie to nie wiem nawet, jak zapytać o to...
            • ada1214 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 14:35
              Zapytac mozesz, ale co Ci to da?
              Masz typowe dla kobiet nastawienie ja go zmienie. Aczkolwiek najczesciej ten feler (tj. wiara w swoja sprawczosc) spotyka sie u mlodych dziewczyn, ktore sobie wyobrazaja, jak po slubie zmienia malzonka. Na przyklad z alhoholika zrobia abstynenta. Nie slyszalam, by to sie kiedykolwiek udalo.
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 15:10
                ada1214 napisała:

                > Zapytac mozesz, ale co Ci to da?
                > Masz typowe dla kobiet nastawienie ja go zmienie.

                Kolejna, która ma problem z rozumieniem tekstu czytanego? czy może nawet nie czyta, albo nie stara się nawet zrozumieć, co czyta? Naprawdę nie mam zamiaru odnosić się do tego, co Ci się wydaje, a co przyjmujesz za pewnik.
            • brynhildr Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 14:37
              Zwróciłam uwagę na istnienie zaburzeń SI. Jednakże to nie znosi wszystkich okoliczności, które wyliczyłam w poprzedniej swojej wypowiedzi. To nie jest tak, że facet w chwili seksu jest wyłącznie osobą z zaburzeniami integracji sensorycznej. Jest osobą z ZA, z zaburzeniami SI i ze swoimi cechami charakteru.
              To, że ktoś coś ma, nie oznacza, że to sobie uświadamia. Można sobie nie uświadamiać, można wypierać, można zaobserwować, olać i zapomnieć. Wiesz, próbowałam sobie wyobrazić, jak zareagowałabym na pytanie o zaburzenia SI w kontekście niewypału seksualnego. Chyba źle. Nie życzyłabym sobie analizowania mojej biologii przez inną osobę bez mojego wcześniejszego uprzedzenia, że można. Natychmiastowe zerwanie relacji. Kurczę, to by znaczyło, że ktoś sobie czytał o mnie jak o przypadku, jednocześnie udając, że mnie akceptuje.
              Wracając do Twoich pytań z postu startowego:
              Tak, jest możliwe zaciśnięcie zębów, przejście terapii i wyuczenie się pożądanych przez partnerkę schematów zachowań.
              Nie, nie jest możliwe zbudowanie bliskiej relacji na fundamencie zachowań wyuczonych, narzuconych, oczekiwanych.
              • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 15:17
                brynhildr napisała:

                > Jest osobą z ZA, z zaburzeniami SI i ze swoimi cechami charakteru.

                Wiem :)

                > To, że ktoś coś ma, nie oznacza, że to sobie uświadamia.

                To już wiem- dowiedziałam się z artykułów, i dziekuję, że to potwierdzasz.


                Można sobie nie uświad
                > amiać, można wypierać, można zaobserwować, olać i zapomnieć.

                I tu, jak myslę, jest jeszcze pole do eksploracji, nim się poddam. Tak mi się wydaje.

                Wiesz, próbowałam
                > sobie wyobrazić, jak zareagowałabym na pytanie o zaburzenia SI w kontekście nie
                > wypału seksualnego.

                Nie, nie nie :) Chodziło mi o dotyk w kontekście przytulania, spacerów pod rękę, pocałunków- bez związku z seksem. Kiedy pytałam go o to, dlaczego tego nie robi i przed tym się broni, to za każdym razem słyszałam, że on tego nie potrzebuje i nie lubi, jak to zresztą mają mężczyźni (wiem, że jest inaczej, ale nie drązyłam wtedy tego tematu, bo przecież każdy jest inny, i nie musi mieć ZA).


                > Tak, jest możliwe zaciśnięcie zębów, przejście terapii i wyuczenie się pożądany
                > ch przez partnerkę schematów zachowań.
                > Nie, nie jest możliwe zbudowanie bliskiej relacji na fundamencie zachowań wyucz
                > onych, narzuconych, oczekiwanych.

                Załamka :(

                Dziękuję, że podzieliłas się ze mną swymi przemyśleniami.
                • brynhildr Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 17:25
                  Tak, tak. Zachowanie faceta poza łóżkiem ma związek z seksem. Upośledzenie dotykowe okazywane poza łóżkiem, brak przytulania, dotyku, obejmowania to jest to samo upośledzenie, które doprowadziło do Twojego rozczarowania w sytuacji zbliżenia. Facet nie zaspokoił Twoich potrzeb dotykowych w łóżku, co było spójne z jego zachowaniami w innych sytuacjach. Rozważasz możliwość zadania mu pytania o zaburzenia SI w sferze czuciowej. I to pytanie, jeśli padnie, padnie po wcześniejszych Twoich komunikatach o potrzebie dotyku oraz po Twoim komunikacie o rozczarowaniu stosunkiem seksualnym. I będzie to kontekst niewypału seksualnego.
                  Gdzieś wcześniej pisałaś, że zakwalifikowanie partnera do kategorii, z grubsza biorąc, buców oznacza zerwanie stosunków. Diagnoza ZA natomiast niesie dla Ciebie nadzieję na zmianę. I tu kolej na moje nie, nie. Bucowatość to jest nic w porównaniu z ZA. I nie mam tu na myśli uciążliwości, ale usuwalność.
                  Ja jestem w pełni świadoma, że coś na dany temat wiesz. Ale nie znam Cię, wiem o Tobie tyle, co napisałaś w postach więc nie wiem, co dokładnie wiesz. Zdaję sobie sprawę, że część informacji, które Ci przekazuję, będzie dla Ciebie bezużyteczna i pozostawiam Tobie wyłowienie sobie tego, co będzie Ci pomocne. Biorę też pod uwagę fakt, iż jest to forum otwarte i być może Twój wątek przeczyta kiedyś osoba, która użyje tych informacji, których nie użyłaś Ty. Cytowanie kawałków moich postów i punktowanie co wiesz, jest, oględnie mówiąc, nie halo. Weź pod uwagę, że usiadłam przed komputerem i poświęciłam Ci nieco mojego czasu. Nie wymagam za to dozgonnej wdzięczności, ale byłoby miło, gdybyś nie była nieuprzejma. Wypowiedź na temat zazwyczajowych zaburzeń w sferze seksualnej w sytuacji, gdy rozmawiasz o swoim partnerze z ZA między innymi z osobą z ZA została sformułowana, eufemistycznie mówiąc, protekcjonalnie. Tak, w stosunku do Takich Osób też obowiązują zasady sv.
                  • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:21
                    brynhildr napisała:

                    > Tak, tak. Zachowanie faceta poza łóżkiem ma związek z seksem.

                    Rozważasz możliwość zadania mu pytania o z
                    > aburzenia SI w sferze czuciowej. I to pytanie, jeśli padnie, padnie po wcześnie
                    > jszych Twoich komunikatach o potrzebie dotyku oraz po Twoim komunikacie o rozcz
                    > arowaniu stosunkiem seksualnym. I będzie to kontekst niewypału seksualnego.

                    Czyli rozumiem to tak- nie mówić, bo to wpłynie źle na faceta. I jest to zrozumiałe, jeśli zakończę tę znajomość- co mi w zasadzie sugerujesz wprost, ale odbieram to jako ochronę tego mężczyznę przede mną.
                    Bo gdyby były widoki na poprawę (np. po mojej rozmowie ze specjalistą, po rozmowie z nim i jego ze specjalistą), to... tez nie powinnam tego tematu poruszać? Bez sensu.
                    Nawet, jeśli zakończę znajomość, to myślę, że może moje sugestie mają szanse jednak mu pomóc- np. w kolejnych kontaktach z kobietami (miewał krótkie znajomości...), jeśli zechce przeanalizować to, co było/ będzie powodem zakończenia z nim znajomości przeze mnie.
                    Poza tym- ja też chciałabym wiedzieć, zrozumieć.


                    > > Ja jestem w pełni świadoma, że coś na dany temat wiesz. Ale nie znam Cię, wiem
                    > o Tobie tyle, co napisałaś w postach więc nie wiem, co dokładnie wiesz.

                    Temat rozgryzam od kilku dni, dorywczo. Pisałam, że gdybym nie wpadła przypadkiem na ten trop, to po prostu zakończyłabym tę znajomość, bo jest dla mnie w takiej formie zbyt wielkim obciążeniem emocjonalnym.
                    Czyli wiem niewiele.
                    Ale więcej wiedzieć nie potrzebuję, bo wolę porozmawiać ze specjalistą- o ile zdobędę do takowego namiary.


                    Zdaję s
                    > obie sprawę, że część informacji, które Ci przekazuję, będzie dla Ciebie bezuży
                    > teczna i pozostawiam Tobie wyłowienie sobie tego, co będzie Ci pomocne.

                    Nie.
                    To, co napisałas do tej pory jest dla mnie przydatne. W końcu to są wiadomości z pierwszej ręki, a nie od teoretyków.

                    Biorę t
                    > eż pod uwagę fakt, iż jest to forum otwarte i być może Twój wątek przeczyta kie
                    > dyś osoba, która użyje tych informacji, których nie użyłaś Ty. Cytowanie kawałk
                    > ów moich postów i punktowanie co wiesz, jest, oględnie mówiąc, nie halo. Weź po
                    > d uwagę, że usiadłam przed komputerem i poświęciłam Ci nieco mojego czasu.

                    Szczerze mówiąc, to nie rozumiem, o co Ci chodzi.
                    Cytowałam i cytuję nie tylko Ciebie; odnosiłam się w ten sposób także do wypowiedzi innych.
                    Tak mam.
                    Jeśli napisałam, że coś wiem, to po to, aby Cię o tym poinformować- żebyś tematu nie rozwijała.

                    Nie
                    > wymagam za to dozgonnej wdzięczności, ale byłoby miło, gdybyś nie była nieuprze
                    > jma. Wypowiedź na temat zazwyczajowych zaburzeń w sferze seksualnej w sytuacji,
                    > gdy rozmawiasz o swoim partnerze z ZA między innymi z osobą z ZA została sform
                    > ułowana, eufemistycznie mówiąc, protekcjonalnie. Tak, w stosunku do Takich Osób
                    > też obowiązują zasady sv.

                    Nie pisałam o Twoich preferencjach seksualnych; opisałam oględnie jak to było u mnie z tym hm seksem, bo to dla mnie był/ jest problem. Jeśli Cię to jakimś cudem uraziło, to pretensje powinnaś mieć też do osoby, która wkleiła tu link do opracowania Evy Mendes o tym, jakie mają problemy Aspi funkcjonowaniem w związku.
                    Moim zdaniem pretensje masz nieuzasadnione, bo chodzi o to, jak mogą funkcjonować takie osoby, jak zachowuje się mój "podejrzany", a nie jest to opinia o Tobie.
                    O seksie to nie można, ale o kłopotach z nawiązaniem i utrzymaniem więzi emocjonalnej to można...?

                    Ale to moje zdanie. Ty masz prawo do własnego.
                    • panizalewska Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 08:31
                      Kobieto, jesteś po prostu nieuprzejma i wywyższasz się. I masz prawdę najmojszą objawioną. Żadne ZA u nikogo Ci nie pomoże. Na miejscu chłopa to bym wiała daleko i szybko.
                      • zuzi.1 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 08:52
                        Podpisuje sie :-) życzę temu panu aby jednak okazał sie bucem bez ZA :) nie ma facet naprawde szczęścia do kobiet...
    • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 17:04
      Kurcze, 40+ kobieta i chce dorosłego konia uczyć seksu? Jak mawia Triss, nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
      • verdana Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:49
        Czytam odpowiedzi Autorki i zastanawiam sie, czy facet w ogóle ma ZA, czy też jest zdystansowany, bo nie lubi być tresowany i pouczany.
        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:54
          Żeby być pouczany czy tresowany (?) musiałby mieć IQ co najwyżej takie, jak tu większość dyskutantek stąd, nierozumiejących tak prostej kwestii, jak cel założenia tego wątku przeze mnie.
          Z nim takich problemów nie mam w ogóle i w lot chwytamy to, o co nam chodzi.
          Ale jestem świadoma, on też, że jesteśmy w mniejszości.
          Z czym, niestety, pogodzić się nam jest trudno...
          • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:58
            Chyba jednak on nie chwyta, że się nie wykazał w łóżku i że ma erotyczną wrażliwość cepa.

            Nie idź do specjalisty, bo w zasadzie to nie Twoja sprawa, co mu dolega. Kojarzysz mi się z dawną znajomą, która po tym jak poznała czynnego alkoholika i zakochała się w nim poszła do poradni, żeby właśnie porozmawiać ze specjalistami o JEGO problemie. Ona poszła. Nie on. Chyba zamiast. :P Specjaliści dość jasno jej wytłumaczyli, że należy przychodzić z własnym problemem, a nie cudzym.
            • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 19:00
              Chwyta, bo go Efka o tym prostym tekstem poinformowała :)
            • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 19:10
              Triss, to on ma iść do specjalisty? A z czym? Uważasz, że na 100% jest świadomy, że z nim jest coś nie halo? I kolejny pewnie raz podchodziłby do nowej znajomości, powielając schematy, które wcześniej mu się nie sprawdziły? Bo ja mam podstawy, aby sądzić, że nie ma pojęcia o tej swojej inności. Sam fakt wielu krótkich znajomości, krótkie związki, krótkie małżeństwo dosyć późne (miał 40 lat) może o tym świadczyć. O braku świadomości w tym zakresie pisała to osoba z ZA. Z jego wypowiedzi wynikało, że "ma pecha do kobiet"...

              Może ja powinnam mu hm uświadomić, że ma ZA?
              No zrobiłabym to, gdybym była pewna, że go ma. Nie chcę podejmować drugi raz tego tematu, bez większej pewności, że coś jest na rzeczy. Może niepotrzebnie uznaję, że specjalista będzie mi w stanie pomóc? Jak nie spróbuje, to się nie dowiem.
              A reszta będzie zależała od faceta.
              • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 19:40
                Nie chcę Cię jakoś zniechęcać, bo wydajesz się pełna dobrej woli i dużej determinacji, ale jeśli gościu 40++ nie trybi co jest z nim nie tak, to nie jest inteligentny.
                Nawet jeśli przez 4 dekady życia nie zauważył swojej inności (albo tak mówi, bo cóż ma powiedzieć), to czy nie wydaje Ci się, że takie próby uświadamiania go, sugerowania konsultacji z lekarzem lub farmaceutą etc. są pewnym nadużyciem?
                Nie wierzę, że nie spotkał się z zastrzeżeniami ze strony innych kobiet, które kończyły znajomość z nim więc musiał się bardzo postarać, żeby sobie "nie uświadamiać".
                • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:27
                  Triss, ale on sobie zdaje sprawę ze swojej inności- tylko w innym wymiarze. On po prostu rozumie o wiele więcej, niż przeciętny człowiek i mimo swej wiedzy i zrozumienia nadal łapie się na tym, że nie wszyscy nadążają za jego tokiem myślenia i on tego chyba nie jest w stanie przyswoić tak do końca. On w tym upatruje swoich problemów z kobietami- jego nie kręcą przeciętne; bez względu na ich urodę.
                  My się poznaliśmy w nietypowych okolicznościach- robił dla mnie zlecenie, ale ja takiego wykonawcy do swojego projektu szukałam jakieś 3 lata- nie bardzo mogłam się porozumieć z innymi chętnymi do współpracy, nie rozumieliśmy się, o co nam chodzi. A ja jestem bardzo wymagająca- tak od siebie, jak i od innych (on zresztą też, chociaż inaczej to rozumiemy) i nie zadowalały mnie słabe efekty, musiały być takie, jakie sobie wymyśliłam. Tu nagle wszystko zaskoczyło. Wymienialiśmy się uwagami i ustalaliśmy szczegóły mailowo; trwało to kilka tygodni. Po czym spotkaliśmy się na omówienie pierwszej wersji części projektu i znowu okazało się, że doskonale wiemy, o co nam chodzi, do czego zmierzamy. I tak to się potem jakoś przeniosło na kontakty osobiste.
                  To naprawdę świetny facet. Za wyjątkiem ograniczeń, o których wspomniałam :/
                  Nie chciałabym odpuszczać, jeśli mamy jakieś szanse na inny poziom hm kontaktów między nami. Tzn. przynajmniej chciałabym podjąć próbę. Bez rozmowy o tym, czego mi brak i z czego może to wynikać, nic się nie zmieni.
              • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 19:52
                Prostym tekstem: on nie ma żadnego ZA, tylko go ojciec nie zabrał po maturze do dobrej prostytutki. A partnerkom się nie chciało niechętnego uczyć.
                • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 19:56
                  Łkam. You joykiller, popsułaś zabawę.
                  • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:14
                    Sorry Triss. Nie chciało mi się prowadzić gry wstępnej.
                    • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:38
                      yoma napisała:

                      > Sorry Triss. Nie chciało mi się prowadzić gry wstępnej.

                      LOL, to tak, jak aspergerowcowi autorki wątku. Jemu też się nie chciało ;-)
                      Moim zdaniem nie ma ona szans na uniesienia łóżkowe z tym panem, bo nigdy nie będzie spontaniczności, co najwyżej wyuczona na pamięć instrukcja obsługi, ale to chyba autorce wątku jednak nie wystarczy.
                      Swoją drogą, jeśli ja też nie lubię długotrwałej gry wstępnej, nuży mnie ona i męczy, lubię konkrety, że tak powiem, to powinnam to skonsultować z terapeutą? Czy jednak szukać kompatybilnego w łóżku partnera? Wygląda na to, że już prędzej to ja bym się zgrała z partnerem autorki wątku, no może z wyjątkiem tej krótkotrwałości zbliżenia. No i nigdy, nawet po mdłym seksie, nie walnęłabym partnerowi prosto w oczy, że jestem rozczarowana. Nigdy. To są kwestie intymne, ludzie są zazwyczaj niesamowicie wyczuleni, by nie rzec przeczuleni na tym punkcie, tu potrzebna jest ogromna doza wyczucia i dyplomacji. I tego chyba brakło u autorki wątku, skoro dotychczas non stop nawijający o seksie partner od czasu stosunku parę tygodni temu, nagle się zamknął.
                      • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:49
                        No ale słusznie go uświadomiła, że było kiepsko. Skoro tyle gadał o seksie, to mógł się bardziej postarać. Nie postarał się = sam jest sobie winien.
                        Ja bym się nie zgrała z tym panem, bo z samego opisu można wywnioskować, że to człowiek-kłoda i erotyki się z niego nie wykrzesze.
                        • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:40
                          triss_merigold6 napisała:

                          > No ale słusznie go uświadomiła, że było kiepsko.

                          Pani uświadomiła go, zanim wystygła pościel. Uważasz, że to jest odpowiedni czas, by partnerowi po pierwszym seksie powiedzieć, że doświadczenie było do bani? Bo to jest, moim zdaniem, najgorszy moment, by z czymś takim wyskoczyć. Popieram rozmowy o niesatysfakcjonującym zbliżeniu, ale nie, gdy jeszcze leży się z tym rozczarowującym partnerem w łóżku po tym rozczarowującym seksie. Spokojnie można było do tematu wrócić później.
                          • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:46
                            Zaraz, moment. Nigdzie nie napisałam, że to było zaraz, tuż PO!
                            PO to on zaraz z tego łózka wyskoczył pod prysznic!
                            To było kilka godzin później, kiedy wróciliśmy już od znajomych. Czyli było po, ale nie tak bezpośrednio, zaraz po tym hm seksie!
                            Zaraz PO to ja nie wiedziałam, nie tylko, co powiedzieć, ale i jak się zachować w ogóle, bo czegoś takiego nigdy nie przeżyłam z żadnym partnerem, a kilku ich było.
                            • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:48
                              POwinien więc to być dla Ciebie sygnał ostrzegawczy. Skoro facet nie postarał się nawet przy pierwszym podejściu, to raczej nie będzie się starał później.
                              • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:58
                                POdejściu :)
                            • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 02:44
                              Oparłam się o to, co napisałaś we wcześniejszym poście:
                              "Co do ostatniego, to mam podejrzenie, że może nie chcieć o nim rozmawiać, bo czuje, że zawiódł, skoro powiedziałam mu wprost zaraz "po", że jestem rozczarowana..."
                              Gdybyś napisała, że "parę godzin po", to nie byłoby nieporozumienia.
                              Niemniej jednak jest wysoce prawdopodobne, że pan jednak poczuł się mocno urażony twoimi słowami. I to też raczej nie rokuje dobrze w kierunku pracy nad brakami w związku. Jeśli on nawet nie podnosi tematu kolejnego współżycia, to chyba z jego strony też jest już pozamiatane, bo przecież nie tylko ty masz prawo czuć się rozczarowana dotychczasowymi przeżyciami. Nie bardzo widzę, w którym kierunku ten związek miałby się rozwijać, skoro ani ty nie masz już ochoty z panem rozmawiać, co sama przyznałaś, ani on z tobą. Tu nie ma za bardzo płaszczyzny porozumienia. Nie wiem, może to dlatego tak uparłaś się na zdiagnozowanie jakiegoś schorzenia, bo to coś, co w teorii możnaby próbować leczyć. A co, jeśli pan jest w 100% zdrowy i nie ma żadnych deficytów, a wy jesteście po prostu i klasycznie niedopasowani?
                              • salsa.lover Re: Chyba ZAspergera u partnera... 13.06.16, 20:03
                                enith napisała:

                                > Nie wiem, może to dlatego tak uparłaś się na zdiagnozowanie jakieg
                                > oś schorzenia, bo to coś, co w teorii możnaby próbować leczyć. A co, jeśli pan
                                > jest w 100% zdrowy i nie ma żadnych deficytów, a wy jesteście po prostu i klasy
                                > cznie niedopasowani?


                                A no właśnie, bo jeśli są zwyczajnie niedopasowani i zwyczajnie po prostu oboje rozczarowani to trzeba by to wziąść na klatę i pójść każde swoją drogą. Ale jeśli pani wmówi panu chorobę, to przecież całą "winę" za niepowodzenie można zrzucić na chorobę.
                                Można się wtedy skupić na przekonywaniu pana do choroby, namawianiu go na terapię, można "o niego walczyć" i tym podobne. To przecież pochłonie kupę jej energii i da jej złudzenie, że jest z nim w związku, że coś się dzieje. No i nie trzeba będzie odchodzić.

                                Wbrew pozorom wiele kobiet właśnie w tej "walce o mężczyznę", naprawianiu, uświadamianiu go upartuje sporo satysfakcji i swoje spełnienie.
                                Z początkowego opisu związku i uporu z jakim pani broni teorii o ZA zamiast zwyczajnie odpuścić niesatysfakcjonujący związek mam dziwne wrażenie, że to właśnie o to chodzi.
                            • akn82 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 08:25
                              Brzmisz trochę jakbyś goniła za marzeniami o świetnym facecie. Trafił się gościu świetny w 1/3 a Ty na siłę próbujesz go potegować do wymyślonej wspaniałej całości.
                              Po co Ci to? Jesteś zdesperowana? Czy lubisz ochłapy? Nie możecie bić porostu przyjaciółmi? Musicie być partnerami? Czemu? Warto mieć dobrych przyjaciół, czasem to lepsze niż tkwienie w niespełnionym związku.
                              • ada1214 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 11:28
                                > Nie możecie bić porostu

                                O Jezu :D :D
                                ja wiem ze to literowka ale zesmarkalam sie
                                you made my day, dzieki!
                      • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:51
                        >nagle się zamknął

                        Nie dziwię mu się.
                • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:30
                  yoma napisała:

                  > Prostym tekstem: on nie ma żadnego ZA,

                  Jak to wykluczyłaś?
                  • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 20:50
                    Używając brzytwy Ockhama.
                    • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:01
                      No chyba nie:

                      Wykluczenie= pewność
                      Brzytwa=prawdopodobieństwo.
                      • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:04
                        Prostym tekstem: nie szukaj pod lasem, jak masz pod nosem.
                        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:53
                          Czyli nie ma Aspi na świecie.
                          • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 21:57
                            Przechodzenie ze szczegółu do ogółu podstawowym błędem logicznym.

                            BTW chory na alzheimera jest Alzhi, a na cholerę Choli?
                            • glamourous Re: Chyba ZAspergera u partnera... 11.06.16, 15:52
                              > BTW chory na alzheimera jest Alzhi, a na cholerę Choli?

                              ;)
                              Cudne, Yoma ! :D
          • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:58
            W sensie chcesz wmówić chłopu aspergera, żeby go (tego aspergera) per procura zdiagnozować u siebie?
        • triss_merigold6 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 18:54
          Zdystansowanie nie wyklucza dobrego jakościowo seksu, a na tym polu facet, zdaje się, orłem nie jest.
    • jednoraz0wy Re: Chyba ZAspergera u partnera... 08.06.16, 22:13
      Moim zdaniem zafiksowałaś się na tym ZA, bo to tłumaczy jego wady i pozwala zachować jego pozytywny obraz (bo te wady to przecież nie jego wina, bo to Aspi - zauważyłam że w toku wątku zaczęłaś go tak już nazywać). Nie dowiesz się czy to ZA czy nie, żaden terapeuta nie będzie z Tobą rozmawiał o osobach trzecich, może co najwyżej porozmawiać z Tobą, dlaczego chcesz się brać za uleczanie człowieka który o to nie prosi, a możliwe nawet że jest zdrowy. A gdyby nawet chciał z Tobą porozmawiać, to nie zdiagnozuje przecież człowieka na podstawie Twojego opisu. Tak więc z tym terapeutą to ślepy trop.

      Pozostałe kwestie to wyłącznie Twoja decyzja. Czy chcesz w tym tkwić mając mgliste wytłumaczenie jego zachowania. Czy takie wytłumaczenie samo w sobie Ci wystarczy, czy będziesz próbowała go naprawiać? Jednym słowem: bierzesz go takiego jaki jest teraz czy nie. Podkreślam to słowo: teraz, a nie po hipotetycznej terapii na której "zrozumie że ma ZA" i "nauczy się reagować jak NT"

      Od siebie dodam tylko tyle, że z tym seksem to można jeszcze raz spróbować w bardziej sprzyjających okolicznościach. Może obydwoje robicie z igły widły, facet uciekł pod prysznic bo widział że to był niewypał. Może teraz siedzi na innym forum i szuka dla Ciebie terapeuty? :)
      Jak za drugim razem nie wyjdzie to nie ma się nad czym zastanawiać
    • kocianna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 09:30
      Jesteś gotowa żyć z nietypowym człowiekiem, kiedy PRZESTANIE mu się chcieć starać za 1-2 lata?
      Człowiek 40+ z ZA zsocjalizował się na tyle, że mu ZA nie utrudnia większości aspektów życia. Człowiek z ZA być może czuje się inny, ale raczej bardziej, a nie mniej wartościowy, niż ogół społeczeństwa, i pomysł terapii (=jestem zły i trzeba mnie naprawić) wydaje mu się raczej z kosmosu.
      Człowiek 40+, niezależnie od bycia ZA czy NT ma milion starokawalerskich przyzwyczajeń, z których nie chce rezygnować.
      A jeśli seks był beznadziejny i czułości codziennej nie ma - to na cholerę Ci to?

      Niech będzie Twoim przyjacielem, ale NIE partnerem.

      Co do pytania a): na upartego można znaleźć specjalistów od pomocy dorosłym z ZA, zwłaszcza w dużych miastach. Ale trzeba się bardzo uprzeć, jest to kosztowne, a skuteczne raczej przy młodych dorosłych i raczej z deficytami uiemożliwiającymi funkcjonowanie społeczne, takie jak znalezienie pracy czy założenie rodziny (a pan jest wąskim specjalistą i rodzinę był założył). Bardzo dorosłych wysokofunkcjonujących się raczej nie diagnozuje, są po prostu uważani za ekscentryków.
      • ada1214 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 11:07
        > Człowiek 40+, niezależnie od bycia ZA czy NT ma milion starokawalerskich przyzw
        > yczajeń, z których nie chce rezygnować.

        Chyba nawet nie chodzi o to, ze starokawalerskie. Raczej, ze w tym wieku osobowosc czlowieka, dowolnego, jest juz skomponowana.
        Mam 43. Nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze sie zmieniam w tym wieku dla kogokolwiek. Nawet dla wlasnego dziecka nie (na przyklad nie lubie psow i nie ma takiej opcji zebym sie ugiela pod prosbami dziecka). A co dopiero zmieniac sie dla kogos nowo poznanego? Nie-ma-takiej-opcji.
    • rycerzowa Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 12:08
      Efka - a dlaczego sądzisz, że to ma znaczenie, dlaczego on jest taki, jaki jest?
      Bo zakładasz, że skoro to ZA, to on nie jest winny? A jeśli nie, to "zwykły buc"?
      Z drugiej strony uważasz go za fajnego, inteligentnego, wartościowego człowieka, skąd zatem ten "buc"?

      Zespól Aspergera nie jest jedynym powodem, dla którego człowiek jest "inny" w danej czy innej sferze. Najczęściej nie winny, ale inny. Czy socjopata chce być zimnym draniem? Wątpię.
      Tyle, że zwykle nie rozumie, czego od niego chcą.

      Nie jest prawdą, że człowiek nie może się zmienić w wieku dojrzałym. Czasem się zmienia - pod wpływem silnych uczuć.
      Ale problem z twoim partnerem jest taki, że on nie jest zdolny do pewnych uczuć.

      Możesz mu logicznie uzasadnić potrzebę terapii - z jakiegokolwiek powodu - on teoretycznie może się tego i owego wyuczyć, czyli można go wytresować, że np. trzy razy dziennie weźmie cię za rękę, jak maszyna, jak automat.
      Ale tobie zależy na bliskości, czułości.
      Dotyk, objęcie, pocałunek - powinny wynikać z potrzeby bliskości, czułości. Tylko wtedy mają sens i wartość. Nawet gdy to jest bliskość na jeden taniec, na jeden wieczór, na jedną noc.
      Istnieje coś takiego jak erotyzm, ta tajemna aura między kobietą a mężczyzną, niekoniecznie połączonych głębokim i trwałym uczuciem, niekoniecznie uprawiających seks. Dodam jeszcze - niekoniecznie młodych.;)
      Niektórzy są tego pozbawieni.
      Poradzić można, gdy problem wynika z zahamowania, restrykcyjnego wychowania, czy innych, usuwalnych przyczyn.
      Ale to chyba nie ten przypadek.
      • yoma Re: Chyba ZAspergera u partnera... 09.06.16, 13:25
        Iii tam. Efka wmawia chłopu aspergera w brzuch, bo jej to potrzebne do autokreacji. Jestem mądra, jestem zgrabna, wiotka, słodka i powabna, tylko cholera jasna świat tego nie widzi i nie docenia - to sobie wezmę do kompletu chłopa z aspergerem i teraz klękajcie narody, o!
    • vema Re: Chyba ZAspergera u partnera... 11.06.16, 14:53
      nie wiem gdzie mieszkasz, ale może ci się przyda

      wiadomosci.onet.pl/nie-jestem-kosmita-mam-zespol-aspergera/fp0xl7
    • glamourous Re: Chyba ZAspergera u partnera... 11.06.16, 15:24
      Jezeli juz na poczatku jest az tak duza niekompatybilnosc, to ja uwazam ze zwiazek jest z gatunku slabo rokujacych. Ciagle bedziesz miala uzeranie sie, ewangelizowanie i nerwowke, a pan bedzie wzruszal ramionami ze on tak ma i przeciez od poczatku tego nie kryl. On jest raczej z tych uciekajacych przed bliskoscia, a to ciezki uklad dla emocjonalnej kobiety. Jego krotkotrwale malzenstwo swiadczy o tym, ze poprzednia kobieta - poczatkowo zapewne bardzo zakochana i tez pewnie myslaca, ze moze sie z czasem jakos pouklada - spasowala. Po co Ci taka wyboista droga, zwlaszcza juz po jednym rozwodzie? Zameczysz sie tylko i wyjdziesz pokiereszowana oraz z obnizona samoocena. Nie warto. Niech sobie szuka podobnej do siebie, zdystansowanej kobiety.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Chyba ZAspergera u partnera... 11.06.16, 15:59
      Najlepszy specjalista nie powinien stawiać diagnozy zaocznie, tylko na podstawie opisów osoby trzeciej- rozumiem, że to miałaby być Pani. Nawet jak to nie jest diagnoza psychiatryczna. To jest nieetyczne, ale też może być absolutnie mylące. Żaden specjalista bez obejrzenia i zbadania osoby, której dotyczyć ma diagnoza, nie ma prawa jej postawić. Pani natomiast może mieć uzasadnione wątpliwości w jej sprawie.
      Więc odradzam szukania specjalisty, którego dodatkowym zadaniem miałoby być potwierdzenie własnych przypuszczeń.
      Być może "tropienie" przez Panią ZA u partnera, jest wynikiem próby poradzenia sobie z małym zaangażowaniem partnera w Wasz związek, frustracją wynikającą z braku czułości, erotyzmu, troski o Pani potrzeby. To bardzo ważne potrzeby w związku, a ich niezaspokojenie bywa bolesne i podważa wiarę w taką relację. Ustalenie diagnozy może zmniejszyłoby u Pani dyskomfort, a byciu w związku i Pani zaangażowaniu nadałoby sens.
      Wydaje się, że Pani szuka opisu na zachowania partnera, które są dla Pani nieprzyjemne i rozczarowujące. Czy partner ma ZA czy nie, to jego zachowania pozostaną dla Pani trudne i rozczarowujące a seks niesatysfakcjonujący. Pytanie czy tak Pani chce ?
      Ten człowiek taki jest? Albo chce Pani z nim z jakiś powodów i znosi to Pani oraz liczy na taką jego zmianę, jaka jest możliwa poprzez bycie z drugim człowiekiem albo się Pani rozstaje.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 19:12
      Moj partner ma zespol Aspergera. Absolutnie nie lubi fizycznej bliskosci. Tzn czasami ma moment slabosci, ale genernie poza cmokiem na dobranoc i drapaniem za uchem przy zasypianiu nie mam co liczyc na wiecej. Nie protestuje, kiedy ja inicjuje ale z jego strony inicjatywy nie ma. Poza tym to bardzo inteligentny czlowiek, pomocny i troszczacy sie o mnie ale w sposob praktyczny typu codzienna pomoc itp. Deklaracje uczuc absolutnie nie wychodza w gre. Na poczatku to robil, ale po jakims czasie byl na skraju zalamania nerwowego, bo przyznal, ze to nie w jego naturze i robil to ze wzgledu na mnie. No i po szczerej rozmowie dostal zielone swiatlo ode mnie na bycie soba.

      Tak wiec jesli to Asperger to musisz uczciwie siebie zapytac, czy potrafisz zyc bez bliskosci. Ja potrafie, bo inne rzeczy sa dla mnie wazniejsze, chociaz bywa ciezko. Jesli potrafisz, bedziesz miala lojalnego partnera i szanse na udany zwiazek, ale bez emocjonalnych fajerwerki, za to z przyjaznia. Jesli nie potrafisz, to chyba lepiej szukac kogos innego, bo Twoj partner sie nie zmieni, a Ty bedziesz sfrustrowana.
      • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 20:10
        Sonia, a seks uprawiacie? Jest satysfakcjonujący dla obojga?
        • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 23:53
          Owszem, ale juz tu napisałam, ze ze tym u Aspi roznie jest. W kazdym razie wybuchow namietnosci to u nas nie ma. Wiem, ze sa tez Aspi seksoholicy i Aspi, ktorzy seksu nie lubia. A sa tacy, co lubia ale nie znaczy to, ze podczas seksu beda wulkanem uczuc i namietnosci :) To nie jest choroba, to jest zespol cech i lekarstwa nie ma na to, wiec sie albo bierze z dobrodziejstwem inwentarza albo trzeba szukac innego kandydata.
        • sonia_siemionowna Re: Chyba ZAspergera u partnera... 12.06.16, 23:55
          Poza tym, my nie wiemy, czy pan ma ZA czy nie. To nie jest tak, ze kazda osoba, ktora jest zimna I nie okazuje uczuc ma ZA.
          • enith Re: Chyba ZAspergera u partnera... 13.06.16, 00:26
            > Poza tym, my nie wiemy, czy pan ma ZA czy nie. To nie jest tak, ze kazda osoba,
            > ktora jest zimna I nie okazuje uczuc ma ZA.

            Soniu, dobrze, że to napisałaś. Nie mamy ŻADNYCH podstaw, by uważać, że partner autorki wątku cierpi na jakiekolwiek zaburzenie. Ot, rozczarowana związkiem kobieta dorywa się do artykułu w necie i na jego podstawie samodzielnie diagnozuje u partnera zaburzenia rozwoju, a potem na publicznym forum szuka potwierdzenia swojej diagnozy. A partner zwyczajnie i z przyrodzenia może być nieromantyczny, niewrażliwy i niespontaniczny. Po co od razu walić w oczy nieuprawnionymi diagnozami chorób?
    • asiek25 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 13.06.16, 13:34
      A ja Ci chciałam bardzo podziękować za ten watek. Bo być może właśnie uratowałaś mój 5-cioletni związek.
      Od początku czułam, że z moim partnerem jest "coś nie halo". Widzieli to też moi znajomi, moja rodzina, jego rodzina mówiła, że on jest inny. Ale nikt mi nie powiedział co to jest, a ja nie wpadłam na to, że to ZA. Nasz związek był bardzo trudny, niezwykle wybuchowy, z nieustającymi kłótniami, brakiem porozumienia. Nie wiem ile razy chciałam odejść, bo nie wytrzymywałam. Myślałam, że jest zaburzony, wychowany w toksycznej, dysfunkcyjnej rodzinie, że to się da załatwić terapią, gdyby tylko się zgodził. On coś tam przebąkiwał, że to nie ma sensu albo się stawiał. W końcu wyprowadziłam się od niego.
      Dopiero jak przeczytałam Twój wątek, to zaczęłam drążyć temat ZA. I ogrom rzeczy mi się poskładał. Spotkaliśmy się, poprosiłam go o absolutną szczerość i przyznał, że ma ZA. Nie powiedział mi wcześniej, bo bał się, że jak się dowiem, to go zostawię. Nie powiedziała mi jego rodzina, bo zabronił im o tym ze mną rozmawiać. Długo rozmawialiśmy i postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, ale teraz na innych zasadach.
      Nie dziwię się Twojej chęci dowiedzenia się co jest z tym mężczyzną nie tak. Wiedza jednak ułatwia życie, człowiek przestaje się aż tak szarpać, łatwiej pewne rzeczy zaakceptować i nauczyć się z nimi żyć.
      Ja bym teraz swojego Aspiego nie zamieniła na żadnego innego. Ale jestem z nim od 5 lat, kocham go, jestem z nim mocno związana emocjonalnie. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym wiedziała od początku, jak ten związek może wyglądać.
      Jeśli intuicja Ci podpowiada, że to ZA, to ja na Twoim miejscu podrążyłabym temat. I na pewno z nim porozmawiała.
      Mój Aspi kocha seks, nie ma żadnej nadwrażliwości dotykowej. Być może u faceta, z którym się spotykasz, to też nie jest to. Może on jest po prostu nadwrażliwy na porażki, może sam widział, że wyszło nie za bardzo i teraz boi się spróbować jeszcze raz.
      Ale potwierdzam to, co mówi Sonia. Jeśli chcesz z nim być, przygotuj się na związek, w którym będą duże problemy z bliskością, izolacją, wycofaniem. W niektórych aspektach życia będzie Ci niezmiernie trudno. Ale będą i takie, które będą super. Wszystko zależy od tego, czego Ty potrzebujesz i na czym Tobie zależy. I czy będziesz chciała nauczyć się na niektóre rzeczy patrzeć inaczej niż do tej pory.
    • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 24.06.16, 15:46
      Piszę- może to komuś kiedyś pomoże.

      Facet jest kryptogejem.
      • paris-texas-warsaw Re: Chyba ZAspergera u partnera... 24.06.16, 17:47
        A sam Ci to powiedział, czy w inny sposób do tego doszłaś? Pytam, żeby nie było, jak z diagnozą ZA. Jeśli faktycznie to koniec, to trzymaj się i powodzenia z następnym mężczyzną:)
        • efka2016 Re: Chyba ZAspergera u partnera... 25.06.16, 14:34
          To była jedna z sugestii psychoterapeuty; potem musiałam coś sprawdzić, łamiąc swoje własne zasady, a na koniec pożegnałam się SMSem pisząc, dlaczego. Dostałam maila z prośbą o wybaczenie, z przeprosinami i wyjaśnieniami. On od kiedy się zorientował, że nie jest hetero, próbował na siłę związków z kobietami, bo tego nie akceptował, chciał mieć normalną rodzinę i dzieci. I kiedy mnie poznał, to uznał, że ze mną musi mu się udać i bardzo tego chciał. I przeraźliwie bał się seksu, że się nie sprawdzi, że coś będzie nie tak. On chyba po prostu uważa za możliwy z nim związek emocjonalny na lata, oparty tylko na przyjaźni.

          Nie spotykamy się, nie chcę tego.

          Aczkolwiek nie wiem, czy mimo wszystko nie wrócę do współpracy z nim przy moich kolejnych projektach- w tym, niestety, jest niezastąpiony. Na szczęście wystarczy wtedy korespondencja mailowa.
    • konsta-is-me Re: Chyba ZAspergera u partnera... 31.07.16, 13:17
      Pan nie ma zadnego Aspergera, na sile usilujesz znalezc usprawiedliwienie.
      Albo jest , mowiac krotko chamem i idiota.
      Albo , no niestety nie zalezy mu na tobie.
      Pewnie jedno i drugie.
      Sama nie zareagowalas od poczatku, kiedy pojawil sie sygnal alarmowy "mowil mechanicznie o seksie miedzy nami, ktorego jeszcze nie bylo".
      Nie ma co szukac terapii , "zespolow", itp.
    • karrioka Re: Chyba ZAspergera u partnera... 21.08.16, 13:28
      Dżizas, skoczyło mi ciśnienie ;P
      Napiszę Ci z punktu widzenia doświadczonej zbawczyni :P :P :P
      Nie tłumacz wymyśloną przez siebie diagnozą tego że nie dostajesz w dopiero wykluwającym się związku tego co potrzebujesz.
      Potrzebujesz miłości, czułości i określonych zachowań, które upewnią Cię, że ją dostajesz. A nie etatu ratowniczki.

      Dla mnie pomysł terapeutyzowania gościa, który sam żadnego dyskomfortu w związku ze swoim zachowaniem nie czuje, kupy się nie trzyma - piszę do z doświadczenia. To przepis na Twoją wielką frustrę.

      Jedna rozmowa, dwie - i starczy. Jeśli zachce odpowiadać na Twoje potrzeby - znajdzie sposób. Jeśli nie zachce - Ty tego za niego nie zrobisz.
      Nie jesteś odpowiedzialna za sprawienie, żeby boyfriend Cię kochał i uszczęśliwiał.

      Była taka książka chyba Kasi Millerowej - "Chcę być kochana tak, jak chcę" Może zamiast poświęcać czas na czytanie artykułów o ZA poczytaj sobie tę książkę :)

      Uściski z drugiej strony drogi, na którą wkraczasz, z przypomnieniem że mozesz zawrócić :P :*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka